47 letni prawiczek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » 47 letni prawiczek

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 do 120 z 179 ]

61

Odp: 47 letni prawiczek

pyt ; jak bardzo jesteś brzydki ?                 (jakiesz szramy , garb, zęby itp)
        jak się ubierasz ?                                ( czysto ,byle jak , pogneciony itp)
        jak z kulturą , higieną ?                        ( paznokcie, zarost , włosy itp)
może coś więcej o sobie , wtedy można coś doradzić ,

Zobacz podobne tematy :

62 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-21 15:10:17)

Odp: 47 letni prawiczek
Cynicznahipo napisał/a:
alpengold napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Bo NIE DECYDUJE.
Mój mąż jest gruby i brzydki, a mimo to go uwielbiam i nie wyobrażam sobie życia z nikim innym.
A podnieca mnie tak, że wióry lecą.

Pewnie jestem nienormalna.

Autorze, ogólnie podzielam pogląd Iceni. Seks to ważna dziedzina życia, choć świat się na nim nie kończy.
Na Twoim miejscu zajęłabym się rozwijaniem siebie, hobby, wyglądem (zawsze można coś poprawić), pojechałabym na wycieczkę...
Tyle rzeczy jest do zrobienia. Popracuj nad świadomością siebie, nad samooceną. Jeśli po tym wszystkim dalej nie poznasz nikogo, to idź na dziwki.

Przecież Twój mąż nie jest gruby i brzydki.

Znasz lepiej mojego męża ode mnie?

przecież Ty jestes grubsza od niego.

Aby zna­leźć miłość, nie pu­kaj do każdych drzwi. Gdy przyj­dzie two­ja godzi­na, sa­ma wej­dzie do twe­go do­mu, w twe życie, do twe­go serca.  smile
Nie dyskutuj z idiotą!
Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...

"czasami trzeba sięgnąć dna, żeby się od niego odbić".

63

Odp: 47 letni prawiczek
alpengold napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
alpengold napisał/a:

Przecież Twój mąż nie jest gruby i brzydki.

Znasz lepiej mojego męża ode mnie?

przecież Ty jestes grubsza od niego.

Możesz mi napisać wprost, o co Ci chodzi?
Jesteśmy z mężem podobnych gabarytów, akurat ja byłam ''normalna'' gdy się poznaliśmy, a mąż już wtedy miał spory brzuszek.

64

Odp: 47 letni prawiczek

Chodzi mi o to,ze wcale nie jest gruby i brzydki o to chodzi tylko. Wygląda normalnie a Ty go przedstawiasz jako Quasimodo O.o

Aby zna­leźć miłość, nie pu­kaj do każdych drzwi. Gdy przyj­dzie two­ja godzi­na, sa­ma wej­dzie do twe­go do­mu, w twe życie, do twe­go serca.  smile
Nie dyskutuj z idiotą!
Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...

"czasami trzeba sięgnąć dna, żeby się od niego odbić".

65 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-21 15:36:10)

Odp: 47 letni prawiczek
alpengold napisał/a:

Chodzi mi o to,ze wcale nie jest gruby i brzydki o to chodzi tylko. Wygląda normalnie a Ty go przedstawiasz jako Quasimodo O.o

Czy Ty w ogóle widziałaś mojego męża?

Quasimodo miał garb. A mój mąż ma ciążę gastronomiczną i no cóż, nieciekawy kształt głowy i ogromny nos.
Ale muszę przyznać, że z zarostem wygląda nieźle.

66

Odp: 47 letni prawiczek

Autorze, a mógłbyś mi pokazać zdjęcie? Np. wysłać na maila?

67

Odp: 47 letni prawiczek

Przewijały się tutaj pytania do jakich kobiet najczęściej startowałem - 35-45 lat . A "spadaj dziadu" własnie mi napisała 42 latka ... Co do biura matrymonialnego też zaliczyłem , pare lat temu , bez efektów . Chyba musze się pogodzić z faktem że zostały mi jedynie panie z agencji :-(

68

Odp: 47 letni prawiczek

Autorze a może mógłbyś wstawić zdjęcie swojej sylwetki, w ubraniu w jakim chodzisz na co dzień tak żeby twarzy nie było widać? Bo może chodzi o styl, byśmy Ci poradzili może? Bez wyśmiewania oczywiście. Wizualna zmiana plus więcej pewności siebie by pomogły smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

69 Ostatnio edytowany przez John Derelict (2018-03-05 01:16:02)

Odp: 47 letni prawiczek

Od napisania tego posta minęło 2,5 roku, ale mimo to nie mogłem się powstrzymać i musiałem dorzucić swoje 3 grosze. Jeśli to nie jest wymyślona historyjka, to z autora wpisu jest niezły numer, choć Gracjana Roztockiego raczej nie przebił.

Cyngli napisał/a:

Na Twoim miejscu zajęłabym się rozwijaniem siebie, hobby, wyglądem (zawsze można coś poprawić), pojechałabym na wycieczkę...
Tyle rzeczy jest do zrobienia. Popracuj nad świadomością siebie, nad samooceną. Jeśli po tym wszystkim dalej nie poznasz nikogo, to idź na dziwki.

Podobne rady dostał od użytkowników Iceni, chomik9911, pomocnikgargamela. Szkoda, Cyngli, że nie napisałaś, ile czasu powinien czekać na efekty, kiedy ma sobie odpuścić. W momencie założenia tego tematu autor miał 47 lat. W takim wieku to faceci dziadkami zostają, a on w relacjach z kobietami był zielony jak trawa na wiosnę! Zgadzam się z Sebą, na co miał niby czekać? Aż będzie musiał, za przeproszeniem, żreć garściami Viagrę, żeby mu stanął? Powinien pomyśleć o wizycie w agencji 18-20 lat wcześniej, skoro widział, że nie idzie mu z kobietami. Niestety, ale nawet faceci, którzy mają 27-28 lat i zerowe doświadczenie w sprawach damsko-męskich często są przez przedstawicielki płci pięknej spisywani na straty.

pomocnikgargamela napisał/a:

Zapisz się na siłownię, basen, wyrzeźbij ciało - jeśli masz taką możliwość.

Dobra rada, ale jeżeli autor tematu wcześniej nie ćwiczył na siłowni, jeśli nie dbał o tężyznę fizyczną, to, sorry, Gregory, Schwarzeneggerem już nie zostanie.

chomik9911 napisał/a:

Myślę, że właśnie Autor wybierał laski 20-paro letnie. Na ich miejscu również wybierałabym partnera w swoim wieku.

A ja myślę, że gdyby autor był atrakcyjnym mężczyzną, dobrze zarabiał i umiał postępować z kobietami, to wiek nie byłby problemem. Teraz sporo kobiet szuka mężczyzn starszych od siebie, bo tacy są dojrzalsi emocjonalnie i ustawieni finansowo. Pielęgniarka od mojego lekarza rodzinnego ma męża starszego o 20 lat, może trochę mniej, może trochę więcej. Ona ma 61-65 lat, a jej mąż 83 lub 85. Tylko nie wiem, od ilu lat są małżeństwem. Mniej więcej taka sama różnica wieku była między rodzicami mojego byłego zmiennika. Matka urodziła się 93-97 lat temu, ojciec 113-118 lat temu. Kolega za kilka dni skończy 57 lat i jest przedostatnim dzieckiem swoich rodziców, miał jeszcze młodszą siostrę. Mówił, że jego ojciec żenił się mając 47 lat, a jak kolega się urodził, to jego ojciec podchodził pod 60. Kolejny przykład - moja koleżanka z klasy ze szkoły średniej była w związku z mężczyzną o 21 lat starszym od niej. Kuzynka innej koleżanki z klasy i zarazem koleżanka mojego sąsiada 10 lat temu spotykała się z gościem o 25 lat starszym od niej. Ona miała wtedy 20 lat, a jej facet 45. Ale skoro autor tematu został nazwany dziadem przez kobietę o 5 lat młodszą, to dwudziestoparolatka tym bardziej by się nim nie zainteresowała. No i druga o wiele gorsza sprawa to jego brak doświadczenia z płcią piękną. Ale cuda się czasem zdarzają. Ciekawe, czy przez te 2,5 roku coś się w jego życiu zmieniło.

Nim miniesz most nad chorą rzeką, zastanów się, co ten pomysł da...

70 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2018-03-05 01:39:22)

Odp: 47 letni prawiczek
John Derelict napisał/a:

A ja myślę, że gdyby autor był atrakcyjnym mężczyzną, dobrze zarabiał i umiał postępować z kobietami, to wiek nie byłby problemem. Teraz sporo kobiet szuka mężczyzn starszych od siebie, bo tacy są dojrzalsi emocjonalnie i ustawieni finansowo. Pielęgniarka od mojego lekarza rodzinnego ma męża starszego o 20 lat, może trochę mniej, może trochę więcej. Ona ma 61-65 lat, a jej mąż 83 lub 85. Tylko nie wiem, od ilu lat są małżeństwem. Mniej więcej taka sama różnica wieku była między rodzicami mojego byłego zmiennika. Matka urodziła się 93-97 lat temu, ojciec 113-118 lat temu. Kolega za kilka dni skończy 57 lat i jest przedostatnim dzieckiem swoich rodziców, miał jeszcze młodszą siostrę. Mówił, że jego ojciec żenił się mając 47 lat, a jak kolega się urodził, to jego ojciec podchodził pod 60. Kolejny przykład - moja koleżanka z klasy ze szkoły średniej była w związku z mężczyzną o 21 lat starszym od niej. Kuzynka innej koleżanki z klasy i zarazem koleżanka mojego sąsiada 10 lat temu spotykała się z gościem o 25 lat starszym od niej. Ona miała wtedy 20 lat, a jej facet 45. Ale skoro autor tematu został nazwany dziadem przez kobietę o 5 lat młodszą, to dwudziestoparolatka tym bardziej by się nim nie zainteresowała. No i druga o wiele gorsza sprawa to jego brak doświadczenia z płcią piękną. Ale cuda się czasem zdarzają. Ciekawe, czy przez te 2,5 roku coś się w jego życiu zmieniło.

Wow u mnie wśród znajomych tylko jedna para to różnica 8 lat, reszta to równolatkowie, bądź max 1-2 lata różnicy. Zatem to chyba zależy od środowiska i mentalności osób. Ja osobiście nigdy nie brałam pod uwagę dużo starszych mężczyzn- było to dla mnie dziwne i mając 40 lat nie chciałabym opiekować się mężem jak jakimś dziadkiem (chyba, że komuś od początku chodzi o to, aby partner szybko zszedł z tego świata hmm). Najczęściej to kasa/niskie libido, a nawet głupie imponowanie pcha tak młode kobiety do tego typu mężczyzn. Czy to powinno ich cieszyć... nie mi to oceniać, bo z wyglądu zawsze przegrają z młodszym (stąd dziewczyny na boku muszą reperować libido jeśli mają wysokie).

71 Ostatnio edytowany przez Zofijaa (2018-03-05 02:47:14)

Odp: 47 letni prawiczek
Cyngli napisał/a:

Mój mąż jest gruby i brzydki,


a mimo to go uwielbiam i nie wyobrażam sobie życia z nikim innym.
A podnieca mnie tak, że wióry lecą.

.


Fajnie, ale dlaczego wybralas brzydkiego?

Nie wiem czy ktorys z panow bylyby zadowolony gdy wiedzial ze partnerka sadzi o nim "jest brzydki, ale z nim jestem"



Co do wygladu "brzydoty" innosci...

CZY wszyscy ludzie bedacy w zwiazku/badz malzenstwie, sa atrakcyjni? NIE.
Poza tym dla jednego dana osoba moze byc brzydka, dla kogos innego ladna.
Niektorzy nadal jeszcze nie dorosli do tego i nie rozumieja, sa tak ograniczeni i nie rozumieja ze sa rozne gusta.
Jednemu podoba sie roza czerwona innemu biala.
Jednemu podobaja sie niebieskookie, innemu zielookie kocice.
Jeden woli blondynki, inny brunetki, a trzeciego najbardziej kreca rudowlose.
Jednemu podoba sie pies jork, innemu podoba sie bardziej buldog francuski(juz o tym wspominalam w jakims watku)




Autorze ja wiem co do Ciebie zniecheca/odstrasza ->  TO TWOJE ZACHOWANIE, dziwactwo-dziwolagowatosc,
ale to troche nie Twoja wina, zycie- sytuacje/wydarzenia w zyciu ksztaltuja, czesto niesprawieliwe to...
ALE trzeba to pokonac-strach/leki, chodz to nie latwe, jak nie podejmiesz dzialan by pokonac swoje - leki/strach to zostaniewsz w tym samym punkcie do konca zycia...NIC sie nie zmieni...Nikt za Ciebie zycia nie przezyje, od Ciebie zalezy czy chcesz je zmienic czy nadal bedziesz sie bal.


Iceni napisał/a:

Autor ma 47 lat.

W tym wieku wyglad juz NIE decyduje, bo po 40 panowie staja sie coraz mniej atrakcyjni
(tzn. inaczej to ujme - lawinowo wzrasta liczba tych nieatrakcyjnych -lysiny, brzuchy, brzydka cera, braki w uzebieniu itd. itp. - Gdyby naprawde uroda w tym wieku odgeywala duza role to Brad Pitt mialby 100 mln kochanek, a pozostali faceci zadnej. Kobiety bywaja tez realistkami i nie chcac spedzac zycia w samotnosci biora czasem to, co jest w zasiegu reki. Z rozsadku, nie z estetycznego uniesienia.

Iceni Panowie twierdza inaczej i caly czas to glosza! ze ladnieja z czasem!
mniej zmarszczek, bardziej bujne wlosy, skora ladniejsza-cialo sprzet bardziej sprawny-ladniejszy, ze sa bardziej atrakcyjni  wraz z czasem;)

Wielka Dama smutkiem pijana
Połyka złote łzy
Wielka Dama dumna i sama
W sukni z wilgotnej mgły.Z wielką damą igra czas... Ludziska sie smiali, dziewczyna PLAKALA...

72 Ostatnio edytowany przez Zofijaa (2018-03-05 03:29:55)

Odp: 47 letni prawiczek
Leśny_owoc napisał/a:
John Derelict napisał/a:

A ja myślę, że gdyby autor był atrakcyjnym mężczyzną, dobrze zarabiał i umiał postępować z kobietami, to wiek nie byłby problemem. Teraz sporo kobiet szuka mężczyzn starszych od siebie, bo tacy są dojrzalsi emocjonalnie i ustawieni finansowo.

Pielęgniarka od mojego lekarza rodzinnego ma męża starszego o 20 lat, może trochę mniej, może trochę więcej.

Ona ma 61-65 lat, a jej mąż 83 lub 85.

Tylko nie wiem, od ilu lat są małżeństwem. Mniej więcej taka sama różnica wieku była między rodzicami mojego byłego zmiennika.

Matka urodziła się 93-97 lat temu, ojciec 113-118 lat temu. Kolega za kilka dni skończy 57 lat i jest przedostatnim dzieckiem swoich rodziców, miał jeszcze młodszą siostrę. Mówił, że jego ojciec żenił się mając 47 lat, a jak kolega się urodził, to jego ojciec podchodził pod 60. Kolejny przykład - moja koleżanka z klasy ze szkoły średniej była w związku z mężczyzną o 21 lat starszym od niej.

Kuzynka innej koleżanki z klasy i zarazem koleżanka mojego sąsiada 10 lat temu spotykała się z gościem o 25 lat starszym od niej. Ona miała wtedy 20 lat, a jej facet 45. Ale skoro autor tematu został nazwany dziadem przez kobietę o 5 lat młodszą, to dwudziestoparolatka tym bardziej by się nim nie zainteresowała. No i druga o wiele gorsza sprawa to jego brak doświadczenia z płcią piękną. Ale cuda się czasem zdarzają. Ciekawe, czy przez te 2,5 roku coś się w jego życiu zmieniło.


Wow u mnie wśród znajomych tylko jedna para to różnica 8 lat, reszta to równolatkowie, bądź max 1-2 lata różnicy. Zatem to chyba zależy od środowiska i mentalności osób.


Ja osobiście nigdy nie brałam pod uwagę dużo starszych mężczyzn- było to dla mnie dziwne i mając 40 lat nie chciałabym opiekować się mężem jak jakimś dziadkiem (chyba, że komuś od początku chodzi o to, aby partner szybko zszedł z tego świata hmm). Najczęściej to kasa/niskie libido, a nawet głupie imponowanie pcha tak młode kobiety do tego typu mężczyzn. Czy to powinno ich cieszyć... nie mi to oceniać, bo z wyglądu zawsze przegrają z młodszym (stąd dziewczyny na boku muszą reperować libido jeśli mają wysokie).

Moja znajoma mlodsza ode mnie twierdzi podobnie... ze faceci po 50-tce to juz prawie dziadki, nie te cialo, sprzet nie dziala tak jak wczesniej-czeste problemy z erekcja, no ale jak się taki 50-latek napakuje viagrą , i jak młodsza partnerka nie ma pojęcia że jego wigor jest wynikiem viagry i stwierdzi że seks był super i że taki starszy wiele może bo doświadczenie go wspomaga , a o viagrze partnerka nie wie....i jest przekonana że takie są jego rzeczywiste możliwości, ze tacy panowie maja juz  sporo problemow zdrowotnych, i woli mlodszych  bo twierdzi ze sa bardziej sprawni, zdrowsi i po co jej  taki dziadek 55 letni, chyba ze tylko dla kasy-bo chyba nie z wygladu, a sa przeciez tez mlodsi bardzo bogaci.

Ja osobiscie wole dojrzalych Mezczyzn przez wielkie M, niz chlopcow...

Wielka Dama smutkiem pijana
Połyka złote łzy
Wielka Dama dumna i sama
W sukni z wilgotnej mgły.Z wielką damą igra czas... Ludziska sie smiali, dziewczyna PLAKALA...

73

Odp: 47 letni prawiczek
Zofijaa napisał/a:

Moja znajoma mlodsza ode mnie twierdzi podobnie... ze faceci po 50-tce to juz prawie dziadki, nie te cialo, sprzet nie dziala tak jak wczesniej-czeste problemy z erekcja, no ale jak się taki 50-latek napakuje viagrą , i jak młodsza partnerka nie ma pojęcia że jego wigor jest wynikiem viagry i stwierdzi że seks był super i że taki starszy wiele może bo doświadczenie go wspomaga , a o viagrze partnerka nie wie....i jest przekonana że takie są jego rzeczywiste możliwości, ze tacy panowie maja juz  sporo problemow zdrowotnych, i woli mlodszych  bo twierdzi ze sa bardziej sprawni, zdrowsi i po co jej  taki dziadek 55 letni, chyba ze tylko dla kasy-bo chyba nie z wygladu, a sa przeciez tez mlodsi bardzo bogaci.

Ja osobiscie wole dojrzalych Mezczyzn przez wielkie M, niz chlopcow...

No cóż nie oszukujmy się z wiekiem zdrowie oraz możliwości coraz gorsze. Wychodzimy za mąż za 40 latka mając te 20 lat. Na początku fajnie, ale mając te 30 lat nasz partner może powoli wchodzić w stadium naturalnej impotencji i nagle wielkie rozczarowanie/zdrady. Jak to przecież bywa miłość nie wybiera wink. Jednakże należałoby pomyśleć choć trochę logicznie, czy będziemy w stanie zaakceptować zmiany partnera, które będą postępować na innym poziomie.
Do tego co oznacza dojrzałych wink? Po 25 roku życia większość mężczyzn jest dojrzałych dlatego nie do końca wiem o co tutaj Ci Zofijaa konkretnie chodziło? Sposób bycia, wygląd?

74

Odp: 47 letni prawiczek
Zofijaa napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Mój mąż jest gruby i brzydki,

a mimo to go uwielbiam i nie wyobrażam sobie życia z nikim innym.
A podnieca mnie tak, że wióry lecą.


Fajnie, ale dlaczego wybralas brzydkiego?

Bo ludzie mniej atrakcyjni fizycznie bardziej się starają? Bo mniej atrakcyjny będzie wierny? big_smile

Zofijaa napisał/a:
Iceni napisał/a:

Autor ma 47 lat.

W tym wieku wyglad juz NIE decyduje, bo po 40 panowie staja sie coraz mniej atrakcyjni
(tzn. inaczej to ujme - lawinowo wzrasta liczba tych nieatrakcyjnych -lysiny, brzuchy, brzydka cera, braki w uzebieniu itd. itp. - Gdyby naprawde uroda w tym wieku odgeywala duza role to Brad Pitt mialby 100 mln kochanek, a pozostali faceci zadnej. Kobiety bywaja tez realistkami i nie chcac spedzac zycia w samotnosci biora czasem to, co jest w zasiegu reki. Z rozsadku, nie z estetycznego uniesienia.

Iceni Panowie twierdza inaczej i caly czas to glosza! ze ladnieja z czasem!
mniej zmarszczek, bardziej bujne wlosy, skora ladniejsza-cialo sprzet bardziej sprawny-ladniejszy, ze sa bardziej atrakcyjni  wraz z czasem;)

Ja powiem inaczej - niektórzy juz teraz nawet ok 30-stki wyglądają jak Quasimodo big_smile
A twierdzą, że "wolniej się starzeją" od kobiet big_smile
Mówią to, w co chcieliby wierzyć, i myslą, że jak dostatecznie wiele razy to powtórzą, to tak się magicznie stanie big_smile

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

75

Odp: 47 letni prawiczek
Cyngli napisał/a:

Chciałam tylko dodać, że ludzie mniej atrakcyjni fizycznie BARDZIEJ się starają.

Też kiedyś tak myślałam ... jakże się myliłam big_smile

76

Odp: 47 letni prawiczek

Chciałam tylko zauważyć, że temat jest sprzed 3 lat

77 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2018-03-06 20:29:58)

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

Chciałam tylko zauważyć, że temat jest sprzed 3 lat

Przeczytałam tytuł i weszłam z nadzieją, że to kolejny frustrat wylewa swoje żale na kobiecym forum (uwielbiam czytać to biadolenie, którego tu ostatnio coraz więcej), ale natknęłam się na o wiele ciekawszą teorię ("ludzie mniej atrakcyjni fizycznie bardziej się starają"). wink

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

78

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

Chciałam tylko zauważyć, że temat jest sprzed 3 lat

No szok big_smile
Faktycznie, to ten prawiczek ma już pięćdziesiątkę tongue

79

Odp: 47 letni prawiczek
Lou71.71 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Chciałam tylko zauważyć, że temat jest sprzed 3 lat

No szok big_smile
Faktycznie, to ten prawiczek ma już pięćdziesiątkę tongue

https://img-ovh-cloud.zszywka.pl/0/0043/8324-wybuch-smiechu-p.gif

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

80

Odp: 47 letni prawiczek

Widzę iż nieszczęście/niepowodzenie innych was świetnie bawi...

A potem wielkie zdziwienie, czemu niektórzy faceci(niezależnie od atrakcyjności) uważają kobiety za "zbędny dodatek do c***", bądź twierdzą że niektóre kobiety nadają się tylko do jednorazowego zaliczenia.

Ja ten temat będę podlinkowywał wszędzie tam, gdzie będą tematy/wypowiedzi nt. późnego prawictwa i pójścia do prostytutki.

No i oczywiście John Derelict ma racje nt. pójścia do agencji.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

81 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2018-03-06 21:45:01)

Odp: 47 letni prawiczek
X77 napisał/a:

Widzę iż nieszczęście/niepowodzenie innych was świetnie bawi...

A potem wielkie zdziwienie, czemu niektórzy faceci(niezależnie od atrakcyjności) uważają kobiety za "zbędny dodatek do c***", bądź twierdzą że niektóre kobiety nadają się tylko do jednorazowego zaliczenia.

Ja ten temat będę podlinkowywał wszędzie tam, gdzie będą tematy/wypowiedzi nt. późnego prawictwa i pójścia do prostytutki.

No i oczywiście John Derelict ma racje nt. pójścia do agencji.

Spokojnie nie zrobią wrażenia na męskich forach - tam jest o wiele większy hardcore i jakie oksymorony, bądź metafory językowe wink. Co do pójścia do prostytutki to jak chce niech to zrobi, jednakże niech się wówczas regularnie bada. Szkoda stracić zdrowie dla seksu za pieniądze. Seks jako sport nie jest wart takiego ryzyka (później łażą i roznoszą choroby weneryczne i/lub dziwią się iż ludzie zanim zaczną współżyć chcą zobaczyć aktualne badania), natomiast jeśli chodzi już o uczucie to inna sprawa, ale jak widać pomimo tych 40-ileś lat nie trafił na bratnią duszę, co oczywiście nie musi być od razu Jego winą.

Czy bycie prawiczkiem/dziewicą w późniejszym wieku to takie nieszczęście? Moim zdaniem nie. To z reguły ludzie lubią sobie dopowiadać co się za tym kryje, bądź mentalność zaczyna "truć" - a coraz częściej jest to świadomy wybór na przekór mainstream'owego toku myślenia, czyli typowa sinusoida. Są o wiele gorsze sytuacje. Jednakże jak dobrze zauważyłeś ludzie o słabej psychice zaczną się przejmować i wylewać frustrację. Tak naprawdę po około 5 razach nabiera się już znajomości co i jak wink.

82

Odp: 47 letni prawiczek
Leśny_owoc napisał/a:

Spokojnie nie zrobią wrażenia na męskich forach - tam jest o wiele większy hardcore i jakie oksymorony, bądź metafory językowe wink.

Nie miałem na myśli męskich for tylko właśnie babskie, takie jak ten portal, W.... oraz K........ . Czyli tam, gdzie większość kobiet wrzeszczy najgłośniej nt. chodzenia prawiczka do "profesjonalistki". Tak, aby dany chłopak, któremu wcale nie idzie z dziewczynami, a któremu lata młodości zaczynają już uciekać sam zobaczył czym może się skończyć słuchanie pustych rad "szantaży" i obelg tamtejszych kobiet. I niech wtedy zadecyduje. W ogóle nie wiem co to za pomysł zakładać wątek na babskim forum i pytać czy iść do pani od towarzystwa.

Leśny_owoc napisał/a:

Co do pójścia do prostytutki to jak chce niech to zrobi, jednakże niech się wówczas regularnie bada. Szkoda stracić zdrowie dla seksu za pieniądze. Seks jako sport nie jest wart takiego ryzyka (później łażą i roznoszą choroby weneryczne i/lub dziwią się iż ludzie zanim zaczną współżyć chcą zobaczyć aktualne badania), natomiast jeśli chodzi już o uczucie to inna sprawa, ale jak widać pomimo tych 40-ileś lat nie trafił na bratnią duszę, co oczywiście nie musi być od razu Jego winą.

Kolejny MIT mówiący o tym, że tylko chodzenie do kurtyzany powoduje choroby a seks z uczucia z jakąkolwiek inną osobą nie niesie ze sobą tego ryzyka....

Ale sprostuję te mity: Tak naprawdę to regularnie powinno się badać ZAWSZE, a już koniecznie przy każdej zmianie partnera seksualnego, nie zależnie czy to chwilowy fuck friends poznany na dyskotece czy drugie/kolejne małżeństwo. I tak naprawdę w dzisiejszej dobie pełnej swobody seksualnej ryzyko zarażenia się od prostytutki jest podobne do ryzyka zarażenia się od jakiejkolwiek innej osoby. Dokładniej rzecz biorąc to już co do każdej osoby która nie jest dziewicą/prawiczkiem można mieć podejrzenia co do tego że coś ma czym można się zarazić i żadna miłość, żadne uczucia tego nie zmieniają.
Co więcej, chodząc do prostytutki, z reguły ma się w świadomości że istnieje ryzyko zarażenia się czymś, zatem każdy normalny podejmuje jakiekolwiek środki by w jakiś sposób przeciwdziałać temu, głównie przez używanie prezerwatyw. Zaś w przypadku seksu z nie-prostytutką to już dla wielu nie jest takie oczywiste. Zdarzają się nawet przygodnie kontakty seksualne bez prezerwatywy(np. na dyskotece, gdzie dwoje osób są już dobrze podpici, bo pijanemu nie zawsze się myśli racjonalnie), zaś w przypadku osób zakochanych to nawet na myśl nie przychodzi, albo nie dopuszczają do siebie myśli, że osoba którą kocha może być już czymś zarażona. Nie zawsze w związkach pary się badają w momencie podjęcia decyzji przejścia z prezerwatyw na tabletki antykoncepcyjne.
Durne, naiwne osoby się często wielce oburzają, że ktoś chce zobaczyć ich aktualne badania/wspólnie się przebadać, bo przecież oni do prostytutki nie chodzili, bo przecież one nie zajmowały się prostytucją, więc jak to mogliby być czymś zarażani?

W dodatku jak jeszcze do tego wszystkiego dołoży się ew. zdrady.....

Leśny_owoc napisał/a:

Czy bycie prawiczkiem/dziewicą w późniejszym wieku to takie nieszczęście? Moim zdaniem nie. To z reguły ludzie lubią sobie dopowiadać co się za tym kryje, bądź mentalność zaczyna "truć" - a coraz częściej jest to świadomy wybór na przekór mainstream'owego toku myślenia, czyli typowa sinusoida.

Owszem, jest problemem a nawet nieszczęściem. Ale o tym pełne pojęcie może mieć tylko osoba, która rzeczywiście jest w takiej sytuacji. Często też z brakiem zaspokojenia naturalnej potrzeby seksualnej, spełnieniem marzeń erotycznych itp. idzie w parze też brak ukochanej osoby, brak bliskości i ogólny brak spełnienia. Taki człowiek(zwłaszcza facet) staje się zdołowany, zakompleksiony, nieśmiały, zamyka się na płeć przeciwną, spada mu samoocena, nie raz popada w depresję i może mieć nawet myśli samobójce. U jednych osób postępuje do szybciej i innych wolniej w zależności właśnie od psychiki.

Nikt też nie chce zaczynać pierwszych kontaktów intymnych w zbyt późnym wieku, kiedy to z racji starzenia się, staje się mniej atrakcyjny, mniej sprawny seksualnie ma coraz mniejsze szanse na znalezienie sobie młodej(czyli względnie atrakcyjnej) osoby. Do tego dochodzi też fakt, że ta osoba jest już dobrze doświadczona seksualnie co (pomijając już zazdrość o przeszłość seksualną w związku emocjonalnym) powoduje żal o to, że nie poznało się tej osoby wiele lat wcześniej(kiedy była młoda) i/lub że ta osoba wcześniej nas nie chciała[by].

Jestem pewien, że nawet jakby auror znajdzie bądź znalazł sobie kobietę w swoim wieku to wcale go to nie urządza.
Tak naprawdę miejsce na pierwsze doświadczenia intymne i seksualne jest w młodości i z młodą osobą a nie w wieku średnim. Chyba nikt nie marzy o tym by swój pierwszy raz przeżyć w wieku średnim z osobą też nie będącą już młodą. Takie widmo scenariusza bądź pozostania starym prawiczkiem/dziewicą do końca życia przeraża chyba każdą heteroseksualną osobę oraz powoduje ogólną frustrację i zniechęcenie życiem.

Zatem faceci, którym nie wychodzi z kobietami i czują jak najlepsze lata życia uciekają idą ostatecznie do prostytutki, kobiety które nikt nie chce w takiej samej sytuacji idą albo do żigolaka, albo nawet się oddają komukolwiek, nawet pierwszemu lepszemu na imprezie. To jest normalne i nie ma z czego się śmiać ani się gorszyć, bo ten, kto w takiej sytuacji nigdy nie był, ten nigdy tego nie zrozumie.

Leśny_owoc napisał/a:

Są o wiele gorsze sytuacje. Jednakże jak dobrze zauważyłeś ludzie o słabej psychice zaczną się przejmować i wylewać frustrację. Tak naprawdę po około 5 razach nabiera się już znajomości co i jak wink.

Już wyżej napisałem o tym co i jak, a od słabości psychiki tylko zależy natężenie. A to, że "są o wiele gorsze sytuacje" wcale nie działa ani pocieszająco, ani uspokajająco, więc nie wiem po co kto komu mówi.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

83 Ostatnio edytowany przez John Derelict (2018-03-09 13:33:50)

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

Chciałam tylko zauważyć, że temat jest sprzed 3 lat

Widziałem, kiedy został założony temat, ale napisałem, że nie mogłem się powstrzymać przed dorzuceniem czegoś od siebie. No, widzisz. Prawie 3 lata, a nimfa_błotna dopiero teraz wyłapała stwierdzenie, które ją rozbawiło.

Lou71.71 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Chciałam tylko dodać, że ludzie mniej atrakcyjni fizycznie BARDZIEJ się starają.

Też kiedyś tak myślałam ... jakże się myliłam big_smile

A mogłabyś napisać, dlaczego się z tym nie zgadzasz? To samo pytanie kieruję do nimfy błotnej, która zapytała, czy facet mniej atrakcyjny będzie bardziej wierny. Cyngli miała raczej na myśli początki relacji. Przecież, do licha ciężkiego, jeśli mężczyzna chce się związać z kobietą, musi jakoś wzbudzić jej zainteresowanie. Tak czy nie? A jeżeli jest mniej atrakcyjny lub nieatrakcyjny fizycznie i na dodatek nie ma dobrej gadki, musi się nieźle nagimnastykować, żeby coś zaiskrzyło.

nimfa_błotna napisał/a:

Ja powiem inaczej - niektórzy juz teraz nawet ok 30-stki wyglądają jak Quasimodo big_smile
A twierdzą, że "wolniej się starzeją" od kobiet big_smile
Mówią to, w co chcieliby wierzyć, i myslą, że jak dostatecznie wiele razy to powtórzą, to tak się magicznie stanie big_smile

To prawda, co piszesz. Jednak uważam, że współcześni czterdziestoparolatkowie wyglądają o wiele lepiej niż ci sprzed kilku dekad. Oczywiście nie wszyscy. Pamiętam 5. odcinek kultowego "Czterdziestolatka" - moment, w którym Karwowski był na pogrzebie kolegi ze szkoły. Ze wszystkich aktorów grających w tej scenie Kopiczyński wyglądał najlepiej. A reszta? Nalane, czerwone gęby, nad paskami od spodni "wspomnienia starych nałogowców", "lotniska" na głowach, no i tandetnie wyglądające zaczeski. No, może jeszcze śp. Wojciech Skibiński przyzwoicie się prezentował. Ale on nigdy nie był atrakcyjny fizycznie. Dam głowę, że był niższy od prezesa pewnej partii wink. Oczywiście kobiety po 40 obecnie też wyglądają lepiej niż ich rówieśniczki sprzed kilkudziesięciu lat. Sam znam kilka pań, które przekroczyły 40, a urody mogłaby im pozazdrościć niejedna 20-latka.

Nim miniesz most nad chorą rzeką, zastanów się, co ten pomysł da...

84

Odp: 47 letni prawiczek

A dajcie spokój, przeciez to prywatna sprawa, jeden straci dziewictwo, prawictwo w wieku 14 lat a inny po 25tce, a jeszcze ktoś inny koło 40ki.

"Problemem" jest nie sam fakt bycia dziewicą czy prawiczkiem, ale to, dlaczego tak jest. Może ktoś miał w przeszłości złe doświadczenia (molestowanie, etc), może jest katolikiem trzymającym się zasad,  może nie potrafi nawiązywać bliskich relacji, może w ogóle nie potrafi stworzyć relacji - i to jest już problem. A nie jakieś tam prawictwo, co jest tylko czubkiem góry lodowej. Pozbędzie się człowiek właściwego problemu, to przestanie być tym prawiczkiem, bo głowę daję, ze prędzej czy później na kogoś natrafi.
Co do korzystania z agencji, to wg mnie kiepski to pomysł. Co prawda wszystko dla ludzi, ale nie chciałabym być z kimś, kto chodził do agencji towarzyskiej.
I rzeczywiście, stary temat z przed 3 lat, ale jak widać nadal aktualny.

85 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-09 19:09:36)

Odp: 47 letni prawiczek
Leśny_owoc napisał/a:

Czy bycie prawiczkiem/dziewicą w późniejszym wieku to takie nieszczęście? Moim zdaniem nie. To z reguły ludzie lubią sobie dopowiadać co się za tym kryje, bądź mentalność zaczyna "truć" - a coraz częściej jest to świadomy wybór na przekór mainstream'owego toku myślenia, czyli typowa sinusoida.

Rzecz w tym ze rzadko problem dojrzalszych (30-kilku, 40-kilku letnich) ludzi ktorzy postanowili sie tutaj nim podzielic sprowadza sie do bycia prawiczkiem/dziewica, czyli po prostu nieuprawiania seksu. Z tego co zauwazylam w wiekszosci przypadkow tego typu chodzi o to ze przez cale zycie takiego czlowieka nie znalazla sie ani jedna osoba ktora chciala by go dotknac (przez co ma on wrazenie jakby byl tredowaty czy cos w ten desen), ani jedna (w domysle: plci przeciwnej) ktora chciala by z nim przebywac, ani jedna ktora interesowala by sie chociaz przez krotki okres czasu tym co aktualnie dzieje sie w jego glowie, zyciu, o brak jakiejkolwiek blizszej relacji z osoba plci przeciwnej, wspomnien.
Wiadomo ze jesli to jest czyims swiadomym wyborem to problemu nie ma, a dla niektorych wlasnie stracenie tego prawictwa/dziewictwa byloby przykroscia/nieszczesciem, wiec roznie bywa, i akurat z tym ze dla kazdej heteroseksualnej osoby byloby to wiekszym czy mniejszym nieszczesciem sie z uzytkownikiem X77 nie zgadzam.


X77 napisał/a:

Widzę iż nieszczęście/niepowodzenie innych was świetnie bawi...

A potem wielkie zdziwienie, czemu niektórzy faceci(niezależnie od atrakcyjności) uważają kobiety za "zbędny dodatek do c***", bądź twierdzą że niektóre kobiety nadają się tylko do jednorazowego zaliczenia.

Tylko ze mezczyzni sa tak samo wysmiewni/zlosliwi, a moze nawet bardziej, z tym ze raczej w innych kwestiach ale to tez chyba tylko dlatego ze ten konkretnie problem bardzo rzadko je (tj. kobiety) dotyka, a jak nie ma kobiet ktore taki problem maja to i smiac nie ma sie z kogo.
Dobrym przykladem na to ze mezczyzni nie sa wcale lepsi jest pewien filmik ktory kiedys ogladalam - niektore kobiety opowiadaly w nim ze zostaly zgwalcone, czyli o naprawde duzej krzywdzie, a mezczyzni (wiekszosc) ktorzy to komentowali w jej obliczu jedyne co potrafili zauwazyc to to ze niektore z nich byly brzydkie ( i robili to w chamski sposob np. piszac 'paskuda powinna sie cieszyc ze ktos chcial to z nia zrobic'), i na dodatek z tego powodu smiali negowac ze faktycznie ten gwalt mial miejsce. Na wypadek nieporozumienia: gdyby te kobiety startowaly w wyborach miss to komentarze o wygladzie bylyby calkowicie na miejscu, ale one opowiadaly o czyms bardzo dla nich bolesnym (przemoc seksualna), a komentujacy (osobnicy plci meskiej) nawet w takiej sytuacji nie potrafili zachowac sie na poziomie.
Brak wrazliwosci na inna osobe to raczej nie jest cos co dotyczy jednej z plci, a problem ogolnoludzki. Wydaje mi sie ze wrazenie jakoby jedna z plci przodowala w wysmiewaniu/zlosliwosci itd. bierze sie najczesciej z tego ze obserwuje sie jedna z nich duzo czesciej (brak kontaktu z druga sprzyja jej idealizacji).


X77 napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Czy bycie prawiczkiem/dziewicą w późniejszym wieku to takie nieszczęście? Moim zdaniem nie. To z reguły ludzie lubią sobie dopowiadać co się za tym kryje, bądź mentalność zaczyna "truć" - a coraz częściej jest to świadomy wybór na przekór mainstream'owego toku myślenia, czyli typowa sinusoida.

Owszem, jest problemem a nawet nieszczęściem. Ale o tym pełne pojęcie może mieć tylko osoba, która rzeczywiście jest w takiej sytuacji. Często też z brakiem zaspokojenia naturalnej potrzeby seksualnej, spełnieniem marzeń erotycznych itp. idzie w parze też brak ukochanej osoby, brak bliskości i ogólny brak spełnienia. Taki człowiek(zwłaszcza facet) staje się zdołowany, zakompleksiony, nieśmiały, zamyka się na płeć przeciwną, spada mu samoocena, nie raz popada w depresję i może mieć nawet myśli samobójce. U jednych osób postępuje do szybciej i innych wolniej w zależności właśnie od psychiki.

Ano wlasnie, tez mysle ze o to bardziej chodzi. Warto dodac ze problemem ludzi ktorzy w tych watkach sie zwierzaja narzekajac, jest czesto to ze nie doswiadczyli oni w swoim zyciu pomimo 30-kilku/40-kilku lat ani jednej sytuacji w ktorej osoba plci przeciwnej by sie nimi interesowala.
Oczywiscie ze jest od zatrzesienia duzo wiecej powazniejszych problemow, ale czy to czyni absurdalnym zwierzanie sie akurat z tych na forum w odpowiednim dziale? Co jest zlego w takim (tj. pozbawionym pretensji do plci przeciwnej, a jedynie polegajacym na opowiedzeniu swojej historii i o smutku z jej powodu, bo tak wlasnie zachowal sie autor) 'wylewaniu zali'? Moze niektorzy nie zdaja sobie z tego sprawy ale mozliwosc opowiedzenia o swoich przezyciach/ubrania tego co sie przezywa w slowa i wypowiedzenia potrafi bardzo wiele dac, a to jest akurat taka sfera o ktorej nie mozna porozmawiac ot tak w realu.

86 Ostatnio edytowany przez X77 (2018-03-09 20:38:53)

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:

Co do korzystania z agencji, to wg mnie kiepski to pomysł. Co prawda wszystko dla ludzi, ale nie chciałabym być z kimś, kto chodził do agencji towarzyskiej.

Co do korzystania z agencji to jestem pewien, że John Derelict w ogromnej większości przypadków ma całkowitą rację.

Doprawdy ktoś miałby przeczekiwać całą swoją młodość, najlepsze lata swojego życia w cnocie i celibacie na... 40 letnią(bądź starszą) nie-dziewicę(która swoje najlepsze lata życia oddała innemu), serio?? No proszę Cię....

lilly25 napisał/a:

Tylko ze mezczyzni sa tak samo wysmiewni/zlosliwi, a moze nawet bardziej, z tym ze raczej w innych kwestiach ale to tez chyba tylko dlatego ze ten konkretnie problem bardzo rzadko je (tj. kobiety) dotyka, a jak nie ma kobiet ktore taki problem maja to i smiac nie ma sie z kogo.
Dobrym przykladem na to ze mezczyzni nie sa wcale lepsi jest pewien filmik ktory kiedys ogladalam - niektore kobiety opowiadaly w nim ze zostaly zgwalcone, czyli o naprawde duzej krzywdzie, a mezczyzni (wiekszosc) ktorzy to komentowali w jej obliczu jedyne co potrafili zauwazyc to to ze niektore z nich byly brzydkie ( i robili to w chamski sposob np. piszac 'paskuda powinna sie cieszyc ze ktos chcial to z nia zrobic'), i na dodatek z tego powodu smiali negowac ze faktycznie ten gwalt mial miejsce. Na wypadek nieporozumienia: gdyby te kobiety startowaly w wyborach miss to komentarze o wygladzie bylyby calkowicie na miejscu, ale one opowiadaly o czyms bardzo dla nich bolesnym (przemoc seksualna), a komentujacy (osobnicy plci meskiej) nawet w takiej sytuacji nie potrafili zachowac sie na poziomie.

Jest tylko jeden, jakże najbardziej bulwersujący problem: Takim skurwysynom nie tylko że takie coś uchodzi na sucho, ale wręcz są wynagradzani przez życie; Nadal w oczach większości kobiet nie tracą na atrakcyjności w przeciwieństwie do empatycznego wrażliwca który właśnie kończy jako stary prawiczek bądź klient agencji z konieczności, ew. jako ojczym.
Naprawdę, dobroć moralna, etyka itp. prawie nie mają żadnego znaczenia w ocenie faceta jako potencjalnego kandydata wśród młodych kobiet. Stąd głównie jest tyle samotnych matek oraz starszych kobiet po przejściach które teraz z zimną kalkulacją szukają normalnych facetów których w młodości by odrzuciły, wyśmiały bądź co gorsza - próbowały ich wrobić w fałszywą przyjaźń(FriendZone). Ale to już rozprawa na inny temat....

Dlatego m.in ja, jak planuję skorzystać z ogłoszenia towarzyskiego to nie zważam na jakiekolwiek argumenty(będące przeciw) kobiet na takich czy innych forach.

lilly25 napisał/a:

Rzecz w tym ze rzadko problem dojrzalszych (30-kilku, 40-kilku letnich) ludzi ktorzy postanowili sie tutaj nim podzielic sprowadza sie do bycia prawiczkiem/dziewica, czyli po prostu nieuprawiania seksu. Z tego co zauwazylam w wiekszosci przypadkow tego typu chodzi o to ze przez cale zycie takiego czlowieka nie znalazla sie ani jedna osoba ktora chciala by go dotknac (przez co ma on wrazenie jakby byl tredowaty czy cos w ten desen), ani jedna (w domysle: plci przeciwnej) ktora chciala by z nim przebywac, ani jedna ktora interesowala by sie chociaz przez krotki okres czasu tym co aktualnie dzieje sie w jego glowie, zyciu, o brak jakiejkolwiek blizszej relacji z osoba plci przeciwnej, wspomnien.

Wcale nie rzadko, tak samo często jak i tego, o czym dalej napisałaś.
Wielu tych, którzy teraz tylko chodzą do agencji - wcześniej/kiedyś marzyli o szczęśliwym związku, nawet rodzinie.... Ale w końcu nie widząc dla siebie nadziei, poszli, bo już lepszy sam seks, niż... nic.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

87

Odp: 47 letni prawiczek
X77 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Co do korzystania z agencji, to wg mnie kiepski to pomysł. Co prawda wszystko dla ludzi, ale nie chciałabym być z kimś, kto chodził do agencji towarzyskiej.

Co do korzystania z agencji to jestem pewien, że John Derelict w ogromnej większości przypadków ma całkowitą rację.

Doprawdy ktoś miałby przeczekiwać całą swoją młodość, najlepsze lata swojego życia w cnocie i celibacie na... 40 letnią(bądź starszą) nie-dziewicę(która swoje najlepsze lata życia oddała innemu), serio?? No proszę Cię....

.

Pójdzie do agencji i co to zmieni? Tzn poza tym, że technicznie zobaczy jak to jest. Czy poza agencją będzie w stanie zbudować coś na tyle z kobietą, że będzie w końcu w związku , potem będzie seks itd? Wątpię.

88

Odp: 47 letni prawiczek

A czy trzeba wiedziec jak ugotowac bigos zeby dowiedziec sie jak smakuje?

Wizyta u prostytutki (dobrej) to powinna byc wizyta obowiazkowa dla kazdego prawiczka po 30.

89

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

A czy trzeba wiedziec jak ugotowac bigos zeby dowiedziec sie jak smakuje?

.

I co  całe życie jeść ten obcy bigos zamiast się nauczyć gotować samemu.

90

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:
Iceni napisał/a:

A czy trzeba wiedziec jak ugotowac bigos zeby dowiedziec sie jak smakuje?

.

I co  całe życie jeść ten obcy bigos zamiast się nauczyć gotować samemu.

Jesli ktos jest kiepskim kucharzem, to tak. Lepszy obcy bigos, niz zaden...

91

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:
rossanka napisał/a:
Iceni napisał/a:

A czy trzeba wiedziec jak ugotowac bigos zeby dowiedziec sie jak smakuje?

.

I co  całe życie jeść ten obcy bigos zamiast się nauczyć gotować samemu.

Jesli ktos jest kiepskim kucharzem, to tak. Lepszy obcy bigos, niz zaden...

Nawet jak w tym bigosie okaże się, że jest stara gazeta i fusy z kawy, tylko wszystko ładnie doprawione?
To mi brzmi tak resztkowo, ale co kto woli.

92

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:
Iceni napisał/a:
rossanka napisał/a:

I co  całe życie jeść ten obcy bigos zamiast się nauczyć gotować samemu.

Jesli ktos jest kiepskim kucharzem, to tak. Lepszy obcy bigos, niz zaden...

Nawet jak w tym bigosie okaże się, że jest stara gazeta i fusy z kawy, tylko wszystko ładnie doprawione?
To mi brzmi tak resztkowo, ale co kto woli.

Pewnie lepszy swojski bigos... nawet jak przyjdzie go jesc z rozczochrana czarownica big_smile

Rossanko, prostytutka to nie tylko tania dziwka z pobocza autostrady, ani nacpana panienka z burdelu. Jest wiele normalnych agencji.

Ty mozesz dopatrywac sie wszelkiego zla i ryzyka w seksie z taka kobieta. Z mojej perspektywy nie ma ZADNEJ Agwarancji, ze pierwszy seks "z milosci" okaze sie w jakikolwiek lepszy.

Po pierwsze taki czlowiek kazda opcje uzma za milosc, bo go desperacja do tego popchnie, po drugie taka kobieta bedzie dla niego polem doswiadczalnym.  Nie jestem tak okrutna by zyczyc jakiejs kobiecie bycia polem doswiadczalnym do seksu.  Tego nawet nastolatki nie zawsze wspominaja dobrze, a co mowic o kobiecie, ktora jakies juz tam doswiadczenie posiada...

Czy TY osobiscie chcialabys by na TOBIE facet sie uczyl (i doslownie stawial pierwsze kroki), pierwszy raz w zyciu wkladal palce do cipki?

A moze zdejmij rozowe okulary z napisem "love story" i popatrz na sprawe praktycznie?

Pomijajac kwestie ze seks to jest wierzcholek gory lodowej i ktos kto nie umial stworzyc zwiazku przez niemal 30 lat doroslego zycia nie ma problemu z seksem tylko z cala swoja psychika...

93

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:
rossanka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Jesli ktos jest kiepskim kucharzem, to tak. Lepszy obcy bigos, niz zaden...

Nawet jak w tym bigosie okaże się, że jest stara gazeta i fusy z kawy, tylko wszystko ładnie doprawione?
To mi brzmi tak resztkowo, ale co kto woli.

Pewnie lepszy swojski bigos... nawet jak przyjdzie go jesc z rozczochrana czarownica big_smile .


Zaraz czarownica. A może to będzie królewna? Nie należy się od razu nastawiać na złe.

Iceni napisał/a:

Rossanko, prostytutka to nie tylko tania dziwka z pobocza autostrady, ani nacpana panienka z burdelu. Jest wiele normalnych agencji.

Ty mozesz dopatrywac sie wszelkiego zla i ryzyka w seksie z taka kobieta. Z mojej perspektywy nie ma ZADNEJ Agwarancji, ze pierwszy seks "z milosci" okaze sie w jakikolwiek lepszy.

Jest znacząca różnica. Do agencji wchodzisz, płacisz, wybierasz, mówisz co chcesz - i to masz. (A przynajmniej tak sobie wyobrażam).
A w "prywatnym życiu " rozmawiasz z tą osobą, musisz ją sobą zaciekawić, ona też musi ci się podobać, pewnie, pierwsze próby budowania relacji moga być nieco koślawe, ale właśnie obydwie strony się dopiero uczą. Seksu też.  A seks z miłości zawsze jest lepszy, nawet jak jest czasem technicznie nieudany. Co się zdarza.

Iceni napisał/a:

Po pierwsze taki czlowiek kazda opcje uzma za milosc, bo go desperacja do tego popchnie, po drugie taka kobieta bedzie dla niego polem doswiadczalnym.  Nie jestem tak okrutna by zyczyc jakiejs kobiecie bycia polem doswiadczalnym do seksu.  Tego nawet nastolatki nie zawsze wspominaja dobrze, a co mowic o kobiecie, ktora jakies juz tam doswiadczenie posiada...

Czy TY osobiscie chcialabys by na TOBIE facet sie uczyl (i doslownie stawial pierwsze kroki), pierwszy raz w zyciu wkladal palce do cipki?

A moze zdejmij rozowe okulary z napisem "love story" i popatrz na sprawe praktycznie?

A może sobie zmień okulary?

Szczerze, to bym się brzydziła, jakbym wiedziała, ze "mój" facet chodził do agencji towarzyskiej.

A jak dojdzie do seksu to i on i ona nawet jak maja jakieś doświadczenie, to i tak będą się" na sobie uczyć", bo poprzedni partnerzy moze byli inni, lubili co innego, a moze czegoś nie lubili itd.
Seks - tu nie ma instrukcji obsługi. A w agencji pani może udawać, że jest dobrze, że jej się coś bardzo podoba - taki ma zawód. A potem w normalnym życiu - niewypał, bo okazuje się , że "normalna" kobieta tak nie reaguje. I znowu będzie źle.


Iceni napisał/a:

Pomijajac kwestie ze seks to jest wierzcholek gory lodowej i ktos kto nie umial stworzyc zwiazku przez niemal 30 lat doroslego zycia nie ma problemu z seksem tylko z cala swoja psychika...

Toż to właśnie napisałam.
Najpierw trzeba by te problemy rozwiązać, a jak się uda, to i seks się znajdzie i to nie w agencji.
Tylko jak widać nie wszyscy to rozumieją.

94 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-09 23:00:50)

Odp: 47 letni prawiczek
X77 napisał/a:
lilly25 napisał/a:

Rzecz w tym ze rzadko problem dojrzalszych (30-kilku, 40-kilku letnich) ludzi ktorzy postanowili sie tutaj nim podzielic sprowadza sie do bycia prawiczkiem/dziewica, czyli po prostu nieuprawiania seksu. Z tego co zauwazylam w wiekszosci przypadkow tego typu chodzi o to ze przez cale zycie takiego czlowieka nie znalazla sie ani jedna osoba ktora chciala by go dotknac (przez co ma on wrazenie jakby byl tredowaty czy cos w ten desen), ani jedna (w domysle: plci przeciwnej) ktora chciala by z nim przebywac, ani jedna ktora interesowala by sie chociaz przez krotki okres czasu tym co aktualnie dzieje sie w jego glowie, zyciu, o brak jakiejkolwiek blizszej relacji z osoba plci przeciwnej, wspomnien.

nie rzadko, tak samo często jak i tego, o czym dalej napisałaś.
Wielu tych, którzy teraz tylko chodzą do agencji - wcześniej/kiedyś marzyli o szczęśliwym związku, nawet rodzinie.... Ale w końcu nie widząc dla siebie nadziei, poszli, bo już lepszy sam seks, niż... nic.

Nie jestem pewna czy się zrozumieliśmy. Mi chodziło o to że rzadko problem dojrzalszych prawiczków/dziewic którzy tutaj piszą sprowadza się TYLKO i wyłącznie do braku seksu, a idą wraz z nim inne np. to że zainteresowanie ze strony osoby przeciwnej płci nie zdarzyło im się ani razu (a dla przeciętnego człowieka jest to dość ważne bo daje poczucie bycia kimś wartym uwagi), czyli żadna osoba płci przeciwnej nie zaprosiła ich na spotkanie, nie chciała z własnej woli przebywać blisko, nie usiłowała zagłębić się w ich świat/nie dążyła nigdy do lepszego poznania ich itd. Napisałam to ponieważ niektórzy chyba myślą że w tym wszystkim chodzi tylko o seks sam w sobie, i dlatego nie rozumieją dlaczego to może uczynić kogoś nieszczęśliwym, a przecież to o czym w tym dziale piszą różni prawiczkowie (czy dużo, dużo rzadziej, a może w przypadku dojrzalszych prawie w ogóle? - dziewice) nie rozbija się o sam akt seksualny, a o coś - przynajmniej w mojej opinii - dużo poważniejszego - potrzebę akceptacji. Gdy nikt przez 30-40 lat nie chce z własnej woli spotkać się z danym człowiekiem, czy po prostu dany człowiek za kazdym razem spotyka się z odrzuceniem/każda jego próba przytulenia kobiety czy omówienia się na spotkanie kończy się klęską to pojawia się u niego zazwyczaj takie uczucie jakby był trędowaty, i ono jest chyba właśnie sednem przykrości jakiej doświadcza.


X77 napisał/a:

Jest tylko jeden, jakże najbardziej bulwersujący problem: Takim skurwysynom nie tylko że takie coś uchodzi na sucho, ale wręcz są wynagradzani przez życie; Nadal w oczach większości kobiet nie tracą na atrakcyjności w przeciwieństwie do empatycznego wrażliwca który właśnie kończy jako stary prawiczek bądź klient agencji z konieczności, ew. jako ojczym.
Naprawdę, dobroć moralna, etyka itp. prawie nie mają żadnego znaczenia w ocenie faceta jako potencjalnego kandydata wśród młodych kobiet.

Gdyby zamienić w Twoim zdaniu "młodych" na "większości niezależnie od wieku", a "kobiet" na "ludzi", to myślę że jest w tym dużo racji bo faktycznie w tematach "Cechy idealnego partnera/-ki" rzadko empatia czy cnoty moralne są wypisywane, a wrażliwość jakoś "lubi" wielu ludzi drażnić niestety. Generalnie istnieje powszechnie coś takiego jak kojarzenie brutalności z błędnym wrażeniem że ktoś jest zwycięzcą ale nie tyle u kobiet co ogólnie ludzi, i chyba nawet wiem dlaczego tak jest, ale to nadaje się już na inny temat.



rossanka napisał/a:
X77 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Co do korzystania z agencji, to wg mnie kiepski to pomysł. Co prawda wszystko dla ludzi, ale nie chciałabym być z kimś, kto chodził do agencji towarzyskiej.

Co do korzystania z agencji to jestem pewien, że John Derelict w ogromnej większości przypadków ma całkowitą rację.

Doprawdy ktoś miałby przeczekiwać całą swoją młodość, najlepsze lata swojego życia w cnocie i celibacie na... 40 letnią(bądź starszą) nie-dziewicę(która swoje najlepsze lata życia oddała innemu), serio?? No proszę Cię....

Pójdzie do agencji i co to zmieni? Tzn poza tym, że technicznie zobaczy jak to jest. Czy poza agencją będzie w stanie zbudować coś na tyle z kobietą, że będzie w końcu w związku , potem będzie seks itd? Wątpię.

Ale przecież już sam seks (zasmakowanie go) może w wielu przypadkach dużo dać, a czasami bywa właśnie tą jedyną rzeczą której dana osoba szuka, a nie może mieć.

95 Ostatnio edytowany przez X77 (2018-03-10 19:01:20)

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:
X77 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Co do korzystania z agencji, to wg mnie kiepski to pomysł. Co prawda wszystko dla ludzi, ale nie chciałabym być z kimś, kto chodził do agencji towarzyskiej.

Co do korzystania z agencji to jestem pewien, że John Derelict w ogromnej większości przypadków ma całkowitą rację.

Doprawdy ktoś miałby przeczekiwać całą swoją młodość, najlepsze lata swojego życia w cnocie i celibacie na... 40 letnią(bądź starszą) nie-dziewicę(która swoje najlepsze lata życia oddała innemu), serio?? No proszę Cię....

.

Pójdzie do agencji i co to zmieni? Tzn poza tym, że technicznie zobaczy jak to jest. Czy poza agencją będzie w stanie zbudować coś na tyle z kobietą, że będzie w końcu w związku , potem będzie seks itd? Wątpię.

Wiele. Przestanie mieć ciśnienia na seks i inicjację seksualną. Przestanie już patrzeć i podchodzić do kobiet jak pies do jeża, przestanie się bać nieznanego(kobiecego ciała, samej kobiety w sobie), stanie się pewniejszy bądź przynajmniej przestanie być aż taki nieśmiały.
Nie będzie już tak zdesperowany, nie będzie już o kobietach myślał wyłącznie jako wyłącznie sposobie zaznania seksu, będzie spokojniejszy itp.
Tak, to akurat są dość duże korzyści.

Co do drugiego pytania, to skoro twierdzicie, że kobiety które chodzą do klubów na seks bez zobowiązań z nieznanym facetem na jedną noc będą i są w stanie zbudować związek to i faceci w podobnej sytuacji też. Na pewno lepiej niż pechowy prawiczek po 30sce który bardzo jest zdesperowany i zgnębiony swoją cnotą.
No i Iceni ma rację.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

96 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-10 20:59:07)

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

Pomijajac kwestie ze seks to jest wierzcholek gory lodowej i ktos kto nie umial stworzyc zwiazku przez niemal 30 lat doroslego zycia nie ma problemu z seksem tylko z cala swoja psychika...

Z tym sie akurat nie zgodze. Czasami po prostu dana osoba nie trafi przez te powiedzmy 14 lat (bo ludzie zaczynaja tak ok. 16-18 roku zycia, wiec do 30-stki jest zaledwie 14-12nascie, a nie cale 30sci lat) ani raz na kogos do kogo pasuje i kto wyrazi chec na zwiazek i naprawde nie widze w tym nic dziwnego, bo przeciez to nie jest tak ze kobieta i mezczyzna z samej racji ze sa odmiennej plci zostaja ot tak para, i tylko pojawienie sie jakiegos wyjatkowo niekorzystnego czynnika jest w stanie to utrudnic. Zeby stworzyc choc raz zwiazek musi zbiec sie wiele rzeczy na raz - kobieta i mezczyzna nie tylko wzajemnie musza sobie pasowac pod wzgledem charakterologiczno-wizualnym, ale tez m.in. - do ich spotkania musi dojsc w odpowiednim czasie i miejscu
Kasia i Staszek swietnie by do siebie pasowali, ale w momencie w ktorym sie poznaja Staszek ma ciezka depresje, wiec raczej stworzenie relacji z kobieta (jaka by ona nie byla) nie bedzie go obchodzic
Kasia i Staszek swietnie by do siebie pasowali, ale w momencie w ktorym sie poznaja Kasia jest od pol roku w zwiazku, wiec szansa Staszka przepadla
Kasia i Staszek swietnie by do siebie pasowali ale akurat tego dnia w ktorym doszlo do spotkania Kasia miala problemy w domu, przez co nie dala rady prowadzic rozmowy, wiec Staszek pomyslal ze nie jest nim zainteresowana itd. itp.
Albo jeszcze inaczej: Kasia i Staszek swietnie by do siebie pasowali ale... nigdy nie dowiedzieli sie o swoim istnieniu

Musi mnostwo czynnikow zadzialac w odpowiednim miejscu i czasie wiec nie wiem czemu niektorzy uwazaja to (tj. decyzje dwojga ludzi ze beda razem) za oczywistosc, a nie bardziej cos w rodzaju cudu :d

To nie jest zawsze (ani nawet pewnie w wiekszosci przypadkow) kwestia braku umiejetnosci budowania relacji.

W przypadku niektorych mezczyzn nigdy po prostu przez te 30sci lat nie pada ani raz jedno 'magiczne' slowo 'tak' na ich pytanie: 'Czy chcesz byc moja dziewczyna?', a w przypadku niektorych kobiet po prostu nigdy przez te 30sci lat nie pada ani raz jedno 'magiczne' zdanie: 'Czy chcesz byc moja dziewczyna?'. 
Nie zawsze trzeba sie doszukiwac problemow z psychika, czy jakichs wad.

Oczywiscie celowo pomijam osoby ktore z wlasnego wyboru nigdy nie byly w zadnej relacji z osoba plci przeciwnej, poniewaz one problemu nie maja.

97

Odp: 47 letni prawiczek

Teoria ladna, ale na swiecie jest wiecej osob niz tylko Kasia dla Staszka i Staszek dla Kasi.

Problemem psychicznym, a wlasciwie psychologicznym moze byc chociazby nadmierna nieśmiałość, wycofanie, kompleksy, nierealne oczekiwania etc. Nie wierzę, ze zdrowa, szczęśliwa osoba nie znajdzie wokol siebie jednej osoby, ktora ja zaakceptuje na tyle by doświadczyć bliskosci..

98

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

Teoria ladna, ale na swiecie jest wiecej osob niz tylko Kasia dla Staszka i Staszek dla Kasi.

Problemem psychicznym, a wlasciwie psychologicznym moze byc chociazby nadmierna nieśmiałość, wycofanie, kompleksy, nierealne oczekiwania etc. Nie wierzę, ze zdrowa, szczęśliwa osoba nie znajdzie wokol siebie jednej osoby, ktora ja zaakceptuje na tyle by doświadczyć bliskosci..

Święta racja Iceni.
Sam jestem przykładem osoby, która przez zaburzenia niszczy sobie okazje do stworzenia wartościowej relacji. Co prawda obecnie jestem na terapii, ale to ile mi to wszystko jeszcze czasu zabierze, to mi już nic nie zwróci

The voice of the dead cannot be stopped.

99 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-10 21:36:11)

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

Teoria ladna, ale na swiecie jest wiecej osob niz tylko Kasia dla Staszka i Staszek dla Kasi.

Na swiecie owszem, ale zycie przecietnego czlowieka na ogol toczy sie przez wiele lat w tym samym srodowisku, w kregu kilku osob, z ktorego np. tylko dwoch jest plci przeciwnej, a jedna z nich ma juz partnera/-ke. Jak duza istnieje szansa ze akurat ta jedna osoba bedzie akurat do nas pasowac?

Moja teoria ladna nie jest, tylko raczej bardzo realistyczna.

Ilu spotkalas przez np. ostatnie 5 lat mezczyzn?
Ilu z nich bylo wstepnie zainteresowanych?
Ilu z nich by Ci pasowalo gdyby dali Ci szanse na blizsza relacje?

Iceni napisał/a:

Problemem psychicznym, a wlasciwie psychologicznym moze byc chociazby nadmierna nieśmiałość, wycofanie, kompleksy, nierealne oczekiwania etc. Nie wierzę, ze zdrowa, szczęśliwa osoba nie znajdzie wokol siebie jednej osoby, ktora ja zaakceptuje na tyle by doświadczyć bliskosci..

Ale teraz chodzi Ci o seks? Bo ten fragment Twojego postu do ktorego sie odnioslam dotyczyl zwiazku, a nie seksu.

Niekoniecznie to o czym napisalas, czasami po prostu czlowiek spotyka 1-2 istote/-y plci przeciwnej z ktora ma okazje porozmawiac na niwie towarzyskiej raz na 6 lat, a przeciez sama rozmowa to jeszcze nie zadna (nawet mala) szansa.

100

Odp: 47 letni prawiczek

Ja się starzeję i takie kwiatki jak chodzenie po prostytutkach coraz mniej mnie obrzydzają/przerażają. Wolę faceta po setce prostytutek, który dzięki temu ma jakiś cień satysfakcji, że zaszalał w młodości niż żeby mi się głowił przez całe małżeństwo jak to jest bzykać inną. W końcu oboje mamy być szczęśliwi i spełnieni, mnie się krzywda nie stanie jeśli w przeszłości miał numerek z prostytutką. Wolałabym tylko, żeby nie wybierał bezrefleksyjnie - odpuszczał prostytutki, które dają bez prezerwatyw (o ile takie są), jest prawdopodobństwo, że są zmuszane do nierządu (nie wiem na ile jest dostęp do takich danych, ale powinien podjąć jakieś starania w tym kierunku, a nie tylko patrzeć gdzie najładniejsza i najtańsza) czy są nieletnie (mam tu na myśli nie 14stki, które są kompletnie nielegalne, ale też np. 17stki). No i traktował to jako środek doraźny, a nie rozwiązanie problemu, "bo to przecież tańsze niż związek z normalną kobietą".

Co do prawiczków w wieku 47lat dalej podtrzymuję stanowisko, że nie ma co z seksem czekać. Związek to ciężka sprawa. Jak przez 30 lat nie dało się go sklecić to czekać kolejne x lat to szaleństwo. Z kolei nie zaliczyć ani jednego numerka w czasie całego życia to profanacja życia. Takie rzeczy po prostu trzeba (!) przeżyć choć raz.

101 Ostatnio edytowany przez John Derelict (2018-03-11 00:11:22)

Odp: 47 letni prawiczek

"Prędzej czy później na kogoś natrafi" - rossanko, jakie to piękne słowa. Szkoda tylko, że nie zawsze się sprawdzają. W ten sposób można pocieszać ludzi, którzy mają 16-20 lat, trochę starszych też, bo tacy mają czas. Ale tu piszemy o człowieku, który mógłby mieć już wnuki! Załóżmy, że spotka tę jedyną nie za rok, ale za 5, 10 lub 20 lat i będzie to kobieta w wieku podobnym do 47pr. Jak wtedy będzie wyglądał ich seks? Chyba tak jak w dowcipie, który kiedyś usłyszałem - leżała w łóżku para przytulonych do siebie staruszków i trzymała się za ręce. Chyba że autor posta znalazłby sobie partnerkę o wiele lat młodszą od siebie i przed "przystąpieniem do dzieła" nałykałby się "wspomagaczy", to może zdziałałby coś więcej. Ale szansa, że będzie w związku z taką jest jedna na milion! Skoro kobieta młodsza od niego zaledwie o kilka lat nazwała go dziadem, to o czym tu mówić? A jeśli stanie się cud i zwiąże się z kobietą za 20 lat, to jest ryzyko, że posłuszeństwa będzie mu odmawiać nie tylko narząd rozrodczy, ale też inne części ciała i z seksu nici. Powiedziałabyś mu wtedy "No trudno, widocznie nie było ci dane" albo że bez seksu też można żyć? Kiedy miałem 16-17 lat też tak uważałem. Wiem, że współżycie nie jest najważniejsze, ale jest ważne. Ja gdybym, podobnie jak założyciel tematu, w wieku 47 lat nagle "obudził się" i uświadomił sobie: "Cholera! Kawał życia za mną, a ja ciągle jestem prawiczkiem, nigdy żadnej kobiety nie miałem", gnałbym do agencji, ile sił w nogach. Nie obchodziłoby mnie, co pomyśli o mnie znajoma z forum internetowego, której na 99% nigdy nie zobaczę na żywo. Na pewno nie czekałbym już na tę jedyną i nie liczyłbym na jakikolwiek związek.

Nim miniesz most nad chorą rzeką, zastanów się, co ten pomysł da...

102

Odp: 47 letni prawiczek
John Derelict napisał/a:

"Prędzej czy później na kogoś natrafi" - rossanko, jakie to piękne słowa. Szkoda tylko, że nie zawsze się sprawdzają. W ten sposób można pisać do ludzi, którzy mają 16-20 lat, do trochę starszych też, bo tacy to mają czas. Ale tu piszemy o człowieku, który mógłby mieć już wnuki! Załóżmy, że spotka tę jedyną, za rok, za 5, 10 lub 20 lat i będzie to kobieta w wieku podobnym do 47pr. Jak wtedy będzie wyglądał ich seks? Chyba tak jak w dowcipie, który kiedyś usłyszałem - leżała w łóżku para przytulonych do siebie staruszków i trzymała się za ręce. Chyba że autor posta znalazłby sobie partnerkę o wiele lat młodszą od siebie i przed "przystąpieniem do dzieła" nałykałby się "wspomagaczy", to może zdziałałby coś więcej. Ale szansa, że będzie w związku z taką jest jedna na milion! Skoro kobieta młodsza od niego zaledwie o kilka lat nazwała go dziadem, to o czym tu mówić? A jeśli stanie się cud i zwiąże się z kobietą za 20 lat, to jest ryzyko, że posłuszeństwa będzie mu odmawiać nie tylko narząd rozrodczy, ale też inne części ciała i z seksu nici. Powiedziałabyś mu wtedy "No trudno, widocznie nie było ci dane" albo że bez seksu też można żyć? Kiedy miałem 16-17 lat też tak uważałem. Wiem, że współżycie nie jest najważniejsze, ale jest ważne. Ja gdybym, podobnie jak założyciel tematu, w wieku 47 lat nagle "obudził się" i uświadomił sobie: "Cholera! Kawał życia za mną, a ja ciągle jestem prawiczkiem, nigdy żadnej kobiety nie miałem", gnałbym do agencji, ile sił w nogach. Nie obchodziłoby mnie, co pomyśli o mnie znajoma z forum internetowego, której na 99% nigdy nie zobaczę na żywo. Na pewno nie czekałbym już na tę jedyną i nie liczyłbym na jakikolwiek związek.

już kolejny raz pisze, ze to, że ktoś tak długo nie miał tego seksu, to nie chodzi o sam seks, tylko o coś wiecej. Może był chorobliwie nieśmiały, może nie umiał utrzymać żadnej relacji z kobietą, może nie ma ogólnie przyjaciół, coś jest na rzeczy w każdym razie, dlatego trzeba było się jak to mówicie ocknąć wcześniej. Na co czekac.
A wizyta w agencji moim zdaniem dlatego nie załatwi sprawy do końca, bo co z tego, że ktoś spróbuje w końcu tego seksu,będzie obcował z nagą kobietą, jak nadal nie będzie umiał nawiązać i podtrzymac relacji w normalnym życiu (tzn poza agencją). A w takim razie, za każdym razem będzie musiał chodzić do agencji, a poza nią i tak będzie sam bez żadnej relacji a co za tym idzie bez seksu.
A z resztą, pytanie do Panów, taki seks w agencji - jest przyjemny? Z obcą kobietą, przecież jej nie znacie, wiecie, że ona zrobi wszystko, powie wszystko, będzie zawsze miła bo za to się jej płaci. To daje satysfakcje? Pytam serio, bo nie umiałabym się kochać bez żadnego uczucia z jakimś obcym facetem.

103 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-03-11 01:13:42)

Odp: 47 letni prawiczek

No i moze nie załatwi do konca, ale przynajmniej zalatwi czesciowo.

Ja bym wolala byc, jesli nie moglabym na te 100%, chociaz szczesliwsza o 30%.

Bo to tak jakby komus otylemu powiedziec - po co ty chodzisz godzinę dziennie jak od tego nie schudniesz, no moze z 15 kilo. Jak masz tylko tyle robic, to wez w ogole przestan, bo jakie znaczenie ma te 15 kg jak ty musisz schudnac 40?...

104

Odp: 47 letni prawiczek

Rossanka, naprawdę gdybyś miała w perspektywie pozostanie dziewicą do końca życia, nie złamałabyś się na seks bez miłości mimo że daje znacznie mniej satysfakcji i przyjemności? Nawet z czystej ciekawości? Czy będąc w tym momencie dziewicą, nie czułabyś jednak jakiegoś dyskomfortu czy nawet obawy, rozmawiając o tym z potencjalnym partnerem, który ma 47 lat i spodziewa się wnuczka?
To że pójdzie do prostytutki nie zmienia faktu, że powinien pracować nad swoim życiem i dążyć do związku, ale taka wizyta już mu raczej nie zaszkodzi, może tylko co najwyżej rozwiać część wątpliwości czy kompleksów. Nauka seksu na prostytutkach, potem wyjazd do sanatorium, gdzie podobno od bab nie można się odgonić i ten człowiek jeszcze się otworzy. Facetowi, który wie jak działa jego sprzęt w praktyce, który jest świadomy, że potrafi zaspokoić kobietę, na pewno łatwiej jest poznać jakąś panią aniżeli mężczyźnie, który sam siebie pod tym kątem kompletnie nie zna i obawia się tego czy się nie zbłaźni.

105 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-11 10:27:40)

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:

już kolejny raz pisze, ze to, że ktoś tak długo nie miał tego seksu, to nie chodzi o sam seks, tylko o coś wiecej. Może był chorobliwie nieśmiały, może nie umiał utrzymać żadnej relacji z kobietą, może nie ma ogólnie przyjaciół, coś jest na rzeczy w każdym razie, dlatego trzeba było się jak to mówicie ocknąć wcześniej. Na co czekac.

Ale przeciez on probowal tylko nic to nie dalo.

rossanka napisał/a:

A wizyta w agencji moim zdaniem dlatego nie załatwi sprawy do końca, bo co z tego, że ktoś spróbuje w końcu tego seksu,będzie obcował z nagą kobietą, jak nadal nie będzie umiał nawiązać i podtrzymac relacji w normalnym życiu (tzn poza agencją).

To juz wiele.

rossanka napisał/a:

A w takim razie, za każdym razem będzie musiał chodzić do agencji, a poza nią i tak będzie sam bez żadnej relacji a co za tym idzie bez seksu.

Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego co jest w stanie dac nawet jeden raz w zyciu, a co dopiero kilka, czy nawet regularne wizyty.

Dopisze tu jeszcze cos waznego, co sie pomija: wydaje mi sie ze za duza wage niektorzy przykladaja do czyichs umiejetnosci nawiazywania relacji czy ich braku, a w przypadku wielu dojrzalszych (czyli przynajmniej - 30kilka lat) prawiczkow moze chodzic tak naprawde o to ze sie np. nie podobaja (a przynajmniej tym kobietom, ktore los postawil na ich drodze), i chocby 10 lat poswiecili na szlifowanie umiejetnosci imponowania/nawiazywania relacji to to moze nic nie zmienic.

106

Odp: 47 letni prawiczek
LunaPARK napisał/a:

że potrafi zaspokoić kobietę, .

- 200 zł...... Ohhhhhhhh, Ahhhhhhh, mocniej, mocniej, jaki ty wspaniały, nigdy nie miałam twardszego.... big_smile

No, to trzeba być naprawdę "sprytnym" żeby w coś takiego uwierzyć.

lilly25 napisał/a:

Na swiecie owszem, ale zycie przecietnego czlowieka na ogol toczy sie przez wiele lat w tym samym srodowisku, w kregu kilku osob, z ktorego np. tylko dwoch jest plci przeciwnej, a jedna z nich ma juz partnera/-ke. Jak duza istnieje szansa ze akurat ta jedna osoba bedzie akurat do nas pasowac?

A jak Ty się urodziłaś? (i wszyscy inni przedinternetowi wink) Skoro Twoi rodzice znali tylko 2 osoby.
Sorry, ale Twoja teoria nie spotyka się z rzeczywistością. Ludzie którzy nie potrafią/nie mają gdzie kogoś poznać, to margines a nie norma.

lilly25 napisał/a:

wydaje mi sie ze za duza wage niektorzy przykladaja do czyichs umiejetnosci nawiazywania relacji czy ich braku,

Bo to jest kwestia kluczowa.
Jak umiesz nawiązywać znajomości i masz jakieś życie towarzyskie to:
- szkoły (znajomi z klasy, innych klas, znajomi znajomych, zajęć dodatkowych)
- inne zajęcia dodatkowe
- studia (cała uczelnia, potencjalny akademik, stancja, znajomi znajomych)
- praca
- kursy
- hobby
- już nie mówiąc o randkach online (dzisiejsze czasy)

To się robią setki ludzi!!!
Oczywiście, jak się umie nawiązywać relacje towarzyskie. 

lilly25 napisał/a:

a w przypadku wielu dojrzalszych (czyli przynajmniej - 30kilka lat) prawiczkow moze chodzic tak naprawde o to ze sie np. nie podobaja (a przynajmniej tym kobietom, ktore los postawil na ich drodze),

Patrz wyżej.
Z własnego podwórka: nie jestem przystojny, charyzmatyczny ani bardzo aktywny towarzysko... no i co? Kilka zainteresowanych dziewczyn się w życie znalazło. Nie da się nie podobać wszystkim. Chyba, że bardzo sie starasz żeby się nie podobać. W końcu, jak wszystkich sflekujesz na dzień dobry, to nie ma rozczarowań.

107

Odp: 47 letni prawiczek
LunaPARK napisał/a:

Rossanka, naprawdę gdybyś miała w perspektywie pozostanie dziewicą do końca życia, nie złamałabyś się na seks bez miłości mimo że daje znacznie mniej satysfakcji i przyjemności? zka?
.

Dobre pytanie, ale chyba bym była dziewicą aż do 80 ki. Jeśli nie od razu wielka miłość,  to przynajmniej musiałabym mieć jakieś uczucia do mężczyzny.  Nie umiem sobie wyobrazić,  że jest facet,  obcy, nie wiem kto to, nie wiem jaki on jest, w życiu z nim nie rozmawiałam i nagle mamy uprawiać seks. Także chyba czekało by mnie dziewictwo do końca życia.

108

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

No i moze nie załatwi do konca, ale przynajmniej zalatwi czesciowo.

Ja bym wolala byc, jesli nie moglabym na te 100%, chociaz szczesliwsza o 30%.

Bo to tak jakby komus otylemu powiedziec - po co ty chodzisz godzinę dziennie jak od tego nie schudniesz, no moze z 15 kilo. Jak masz tylko tyle robic, to wez w ogole przestan, bo jakie znaczenie ma te 15 kg jak ty musisz schudnac 40?...

Ale to bez sensu Takie porównanie.  Jak otyły schudnie  nawet nie 40 ale 15, to i tak będzie z korzyścią dla jego zdrowia.
A prawiczek  jak straci prawicowo w agenacji to co to mu da?
-kontaktow z kobietami nadal nie będzie umiał nawiązać
-relacji z kobieta także
-seks-w agencji pani zrobi za niego wszystko
-a jakby doszło do seksu na żywo z realna partnerka, to Okazało by się,  że jest zupełnie inaczej niż w agencji.
Bez sensu.
Nadal obstawiam, że jeśli by dana osoba uporala  się że swoimi słabościami czy co tam kto ma, to dlaczego by nie miała stworzyć w przyszłości relacji? Teraz jest dużo terapeutów,  psychologiw, z którymi można na sesji przepracowac swoje problemy. I od tego moim zdaniem trzeba zacząć.  A nie od seksu, czyli od końca.
Poza tym byłabym się w przyszłości mając takiego partnera, że w razie jakby nie było seksu między nami np w wyniku choroby, czasowej rozłąki itp, to cy on nie będzie chadzał  do agencji, bo to będzie dla niego naturalne.

109

Odp: 47 letni prawiczek
lilly25 napisał/a:
rossanka napisał/a:

już kolejny raz pisze, ze to, że ktoś tak długo nie miał tego seksu, to nie chodzi o sam seks, tylko o coś wiecej. Może był chorobliwie nieśmiały, może nie umiał utrzymać żadnej relacji z kobietą, może nie ma ogólnie przyjaciół, coś jest na rzeczy w każdym razie, dlatego trzeba było się jak to mówicie ocknąć wcześniej. Na co czekac.

Ale przeciez on probowal tylko nic to nie dalo.

rossanka napisał/a:

A wizyta w agencji moim zdaniem dlatego nie załatwi sprawy do końca, bo co z tego, że ktoś spróbuje w końcu tego seksu,będzie obcował z nagą kobietą, jak nadal nie będzie umiał nawiązać i podtrzymac relacji w normalnym życiu (tzn poza agencją).

To juz wiele.

rossanka napisał/a:

A w takim razie, za każdym razem będzie musiał chodzić do agencji, a poza nią i tak będzie sam bez żadnej relacji a co za tym idzie bez seksu.

Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego co jest w stanie dac nawet jeden raz w zyciu, a co dopiero kilka, czy nawet regularne wizyty.

Dopisze tu jeszcze cos waznego, co sie pomija: wydaje mi sie ze za duza wage niektorzy przykladaja do czyichs umiejetnosci nawiazywania relacji czy ich braku, a w przypadku wielu dojrzalszych (czyli przynajmniej - 30kilka lat) prawiczkow moze chodzic tak naprawde o to ze sie np. nie podobaja (a przynajmniej tym kobietom, ktore los postawil na ich drodze), i chocby 10 lat poswiecili na szlifowanie umiejetnosci imponowania/nawiazywania relacji to to moze nic nie zmienic.

Ale co on próbował,  że nic to nie dało?

Dobrze, będzie tak chodził do tej agencji i chodził,  a
Prywatne ie nadal nie będzie miał kobiety. W agencji nie uczą odbycia między ludźmi ale spraw technicznych,jeśli już.

Nie ma tak, że ktoś jet tak brzydki, że już się zupełnie nikomu nie podoba,
Nie widziałaś brzydali w zwiazkach? Albo przystojnych samotnych?
Wygląd jest ważny,  ale on nie decyduje o wszystkim.

110

Odp: 47 letni prawiczek
Znerx napisał/a:
LunaPARK napisał/a:

że potrafi zaspokoić kobietę, .

- 200 zł...... Ohhhhhhhh, Ahhhhhhh, mocniej, mocniej, jaki ty wspaniały, nigdy nie miałam twardszego.... big_smile

No, to trzeba być naprawdę "sprytnym" żeby w coś takiego uwierzyć.

Nie byłam u prostytutki i nie wiem jak to wygląda, no ale one chyba udają orgazmy. Ba, czasem jakaś i dojdzie. Skąd ktoś bez doświadczenia miałby odróżnić który orgazm jest prawdziwy? Tego nawet doświadczeni często nie potrafią. big_smile Może mam cukierkowy obraz prostytucji, ale naprawdę wierzę, że facet, który posuwał laskę, a ona udaje rozanieloną, serio nabiera jakiejś pewności siebie, która w łóżku jest w cholerę ważna.

rossanka napisał/a:
LunaPARK napisał/a:

Rossanka, naprawdę gdybyś miała w perspektywie pozostanie dziewicą do końca życia, nie złamałabyś się na seks bez miłości mimo że daje znacznie mniej satysfakcji i przyjemności? zka?
.

Dobre pytanie, ale chyba bym była dziewicą aż do 80 ki. Jeśli nie od razu wielka miłość,  to przynajmniej musiałabym mieć jakieś uczucia do mężczyzny.  Nie umiem sobie wyobrazić,  że jest facet,  obcy, nie wiem kto to, nie wiem jaki on jest, w życiu z nim nie rozmawiałam i nagle mamy uprawiać seks. Także chyba czekało by mnie dziewictwo do końca życia.

Myślę, że jesteś jedną z niewielu osób z takim podejściem. Gdybym była dziewicą w pewnym wieku (powiedzmy 40 lat) to zaczęłabym się najnormalniej w świecie krępować tym faktem i sama zamkałabym sobie niechcący drzwi do wielu znajomości. Powiedzieć facetowi, że 25 lat czekałam na kogoś wartościowego? Kto by się nie przestraszył?

111 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-11 12:01:54)

Odp: 47 letni prawiczek
Znerx napisał/a:
lilly25 napisał/a:

wydaje mi sie ze za duza wage niektorzy przykladaja do czyichs umiejetnosci nawiazywania relacji czy ich braku,

Bo to jest kwestia kluczowa.
Jak umiesz nawiązywać znajomości i masz jakieś życie towarzyskie to:
- szkoły (znajomi z klasy, innych klas, znajomi znajomych, zajęć dodatkowych)
- inne zajęcia dodatkowe
- studia (cała uczelnia, potencjalny akademik, stancja, znajomi znajomych)
- praca
- kursy
- hobby
- już nie mówiąc o randkach online (dzisiejsze czasy)

To się robią setki ludzi!!!
Oczywiście, jak się umie nawiązywać relacje towarzyskie.

Wydaje mi sie ze dosc czesto zdarza sie ze w jakims srodowisku ludzie sa uprzedzeni do danego czlowieka, a musi on przebywac w nim przez lata (np. 10). Teraz mamy internet, ale pamietajmy ze jeszcze kilkanascie lat temu tej mozliwosci nie bylo, i jak ktos zostal uznany w srodowisku w ktorym zyl za osobe z ktora nie tyle nawet nie warto, co nie mozna (bo grozi to staniem sie takim samym posmiewiskiem jak tamta osoba) rozmawiac, to szans na zawarcie jakiejkolwiek znajomosci wlasciwie nie mial.



Znerx napisał/a:

Nie da się nie podobać wszystkim

Nie da sie nie podobac ani jednej osobie na swiecie - to prawda. Gdyby kazdy czlowiek mial mozliwosc poznania kazdego innego czlowieka na swiecie to tego problemu by nie bylo, ale tak nie jest. Naprawde istnieja takie osoby ktore sie prawie nikomu (w domysle: z tych ktore los postawil na ich drodze) nie podobaja, a ktore spodobaly by sie moze 2-4 osobom na 10000, gdyby tylko ci mieli mozliwosc ich zobaczenia. Moze i nie jest takich osob wiele, ale nie mozna ich pomijac gdy porusza sie ten temat.



rossanka napisał/a:

a co on próbował,  że nic to nie dało?

Nawiazywac znajomosci z kobietami.


rossanka napisał/a:

Dobrze, będzie tak chodził do tej agencji i chodził,  a
Prywatne ie nadal nie będzie miał kobiety. W agencji nie uczą odbycia między ludźmi ale spraw technicznych,jeśli już.

Ale bedzie mial to co dla niego wazne, a czego miec nie mogl przez cale zycie ani raz- kontakt fizyczny z istota plci zenskiej.



rossanka napisał/a:

Nie ma tak, że ktoś jet tak brzydki, że już się zupełnie nikomu nie podoba,
Nie widziałaś brzydali w zwiazkach? Albo przystojnych samotnych?
Wygląd jest ważny,  ale on nie decyduje o wszystkim.

Pisalam juz o tym, ale napisze jeszcze raz - przecietny czlowiek obraca sie w dosc ograniczonej ilosciowo grupie ludzi przez wiele lat. Jak ktos jest brzydki (w sensie - wiekszosc uznala by go za brzydkiego, gdyby miala mozliwosc zobaczenia), to ma naprawde male szanse zeby akurat z tej garstki natrafic na kogos komu by pasowal, a pamietajmy ze podobanie sie pod wzgledem wizualnym to zaledwie jedno z bardzo wielu wymagan jakie czlowiek musi spelnic aby ktos zechcial wejsc z nim w zwiazek.

112 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-03-11 12:01:48)

Odp: 47 letni prawiczek
lilly25 napisał/a:

Wydaje mi sie ze dosc czesto zdarza sie ze w jakims srodowisku ludzie sa uprzedzeni do danego czlowieka, a musi on przebywac w nim przez lata (np. 10). Teraz mamy internet, ale pamietajmy ze jeszcze kilkanascie lat temu tej mozliwosci nie bylo, i jak ktos zostal uznany w srodowisku w ktorym zyl za osobe z ktora nie tyle nawet nie warto, co nie mozna (bo grozi to staniem sie takim samym posmiewiskiem jak tamta osoba) rozmawiac, to szans na zawarcie jakiejkolwiek znajomosci  wlasciwie nie mial.

Proszę, nie rób z autora dinozaura. Jest raptem kilka lat starszy ode mnie, a wiec wpisuje sie w grupę mezczyzn, z ktorymi spotkałam sie w młodości.

Dawaliśmy radę i bez internetu.

113

Odp: 47 letni prawiczek
LunaPARK napisał/a:
Znerx napisał/a:
LunaPARK napisał/a:

że potrafi zaspokoić kobietę, .

- 200 zł...... Ohhhhhhhh, Ahhhhhhh, mocniej, mocniej, jaki ty wspaniały, nigdy nie miałam twardszego.... big_smile

No, to trzeba być naprawdę "sprytnym" żeby w coś takiego uwierzyć.

Nie byłam u prostytutki i nie wiem jak to wygląda, no ale one chyba udają orgazmy. Ba, czasem jakaś i dojdzie. Skąd ktoś bez doświadczenia miałby odróżnić który orgazm jest prawdziwy? Tego nawet doświadczeni często nie potrafią. big_smile Może mam cukierkowy obraz prostytucji, ale naprawdę wierzę, że facet, który posuwał laskę, a ona udaje rozanieloną, serio nabiera jakiejś pewności siebie, która w łóżku jest w cholerę ważna.

rossanka napisał/a:
LunaPARK napisał/a:

Rossanka, naprawdę gdybyś miała w perspektywie pozostanie dziewicą do końca życia, nie złamałabyś się na seks bez miłości mimo że daje znacznie mniej satysfakcji i przyjemności? zka?
.

Dobre pytanie, ale chyba bym była dziewicą aż do 80 ki. Jeśli nie od razu wielka miłość,  to przynajmniej musiałabym mieć jakieś uczucia do mężczyzny.  Nie umiem sobie wyobrazić,  że jest facet,  obcy, nie wiem kto to, nie wiem jaki on jest, w życiu z nim nie rozmawiałam i nagle mamy uprawiać seks. Także chyba czekało by mnie dziewictwo do końca życia.

Myślę, że jesteś jedną z niewielu osób z takim podejściem. Gdybym była dziewicą w pewnym wieku (powiedzmy 40 lat) to zaczęłabym się najnormalniej w świecie krępować tym faktem i sama zamkałabym sobie niechcący drzwi do wielu znajomości. Powiedzieć facetowi, że 25 lat czekałam na kogoś wartościowego? Kto by się nie przestraszył?

Nie rozumiesz.  To dziewictwo to tylko woeszcholek. W tym wieku to, że ktoś jest dziewicą znaczyło by, że ma jakiś problem, zahamowania, źle doświadczenia,  cokolwiek  i w tym jest problem, a nie w samym fakcie bycia dziewicą.
A czy ktoś czeka 25 lat na kogoś wartościowego?  Wydaje mi się,  że nie, że to właśnie wynika z innych problemów.  Może Laos powie, że 25 lat czekał na tego jedynego, a prawda jest inna,  nie był po prostu w stanie stworzyć związku,  z jakiegoś nie wiadomo jakiego powodu.
Mnie się wydaje, że wieksziść tu chce rozwiązać problem od końca,  a to bez sensu. Przynajmniej tak to widzę.

114 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-03-11 12:29:34)

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:

Mnie się wydaje, że wieksziść tu chce rozwiązać problem od końca,  a to bez sensu. Przynajmniej tak to widzę.

Facet ma 50 lat. Dla mnie logicznym jest, że ten problem należy rozwiazac od konca. Facet ma 50 lat, terapia nie trwa miesiac, ale w tym wypadku to beda LATA!  Problemy nawarsrwione i tlumione przez tyle lat to nie jest problem w stylu "mam odstajace uszy i nie chce mi sie zyc"

Ktos (konkretnie mezczyzna) ktory przez lata tlumil swoje libido i dzialal tylko na recznym po pierwsze w tym wieku bedzie mial OGROMNE  problemy "techniczne" z erekcją, jej utrzymaniem i kontrolowaniem. Po drugie jego mozliwosci z roku na rok maleja. Na co on ma czekac? Az mu nie stanie i umrze jako prawiczek?

To jest mezczyzna, a nie panienka w koronkowej sukience z Harlequina i potezebuje seksu! S E K S U.

Bo to daje siłę. 

Wiec nie patrz na mezczyzne z pryzmatu "co lubi rossanka" tylko popatrz czego potrzebuje mezczyzna , MEZCZYZNA ktorego ominelo 30 lat zycia!

115 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-11 12:45:04)

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:

Nie rozumiesz.  To dziewictwo to tylko woeszcholek. W tym wieku to, że ktoś jest dziewicą znaczyło by, że ma jakiś problem, zahamowania, źle doświadczenia,  cokolwiek  i w tym jest problem, a nie w samym fakcie bycia dziewicą.

No niekoniecznie, bo istnieja takie kobiety ktorym po prostu najzwyczajniej w swiecie ani raz w zyciu zaden ze znanych im mezczyzn nie zlozyl propozycji zwiazku ani seksu.



rossanka napisał/a:

Mnie się wydaje, że wieksziść tu chce rozwiązać problem od końca,  a to bez sensu. Przynajmniej tak to widzę.

Skoro autor ma 47 lat to niedlugo juz nie bedzie w stanie nawet tego zrobic, wiec czasu wiele nie ma. Rozwiazywac problem od poczatku to moga probowac 26-30-latkowie.

Rade zeby zaczac pracowac nad nawiazywaniem relacji to mozna dac ladnej acz niesmialej kobiecie do pewnego wieku, a nie mezczynie 47 lat, ktory ponoc jest nieatrakcyjny (nie wiadomo czy to prawda/nie wiadomo czy dobrze to ocenia, ale zalozmy ze tak faktycznie jest).

116

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:
rossanka napisał/a:

Mnie się wydaje, że wieksziść tu chce rozwiązać problem od końca,  a to bez sensu. Przynajmniej tak to widzę.

Facet ma 50 lat. Dla mnie logicznym jest, że ten problem należy rozwiazac od konca. Facet ma 50 lat, terapia nie trwa miesiac, ale w tym wypadku to beda LATA!  Problemy nawarsrwione i tlumione przez tyle lat to nie jest problem w stylu "mam odstajace uszy i nie chce mi sie zyc"

Ktos (konkretnie mezczyzna) ktory przez lata tlumil swoje libido i dzialal tylko na recznym po pierwsze w tym wieku bedzie mial OGROMNE  problemy "techniczne" z erekcją, jej utrzymaniem i kontrolowaniem. Po drugie jego mozliwosci z roku na rok maleja. Na co on ma czekac? Az mu nie stanie i umrze jako prawiczek?

To jest mezczyzna, a nie panienka w koronkowej sukience z Harlequina i potezebuje seksu! S E K S U.

Bo to daje siłę. 

Wiec nie patrz na mezczyzne z pryzmatu "co lubi rossanka" tylko popatrz czego potrzebuje mezczyzna , MEZCZYZNA ktorego ominelo 30 lat zycia!

To jest temat z przed 3 lat, więc i tak nie wiadomo jak to sięe dalej potoczyło.
Poza tym, tak, to rozwiązywanie od końca. To co w wieku 47 lat się ocknął? przez lata widział, ze cos jest nie tak, nie umie, nie może nie potrafi wejść w bliższą relację z żadną kobetą, a co z atym idzie jego życie intymne nie istnieje.
Sądzisz, ze to się potoczyło dalej tak, że on poszedł jednak do tej agencji, przeżył pierwszy raz, potem poszedł znowu i znowu a potem kogoś poznał i sie ożenił? Wątpię. Całkiem możliwe, że skończyło się tak, że chodzi co jakiś czas do agencji i tyle. Nic się w jego życiu nie zmieniło poza tym, że poznał, co to seks.
Z resztą penie i tak już nie zajrzy na forum, więc się i tak nie dowiemy.
A może to była prowokacja, już się przekonała, że różne rzeczy ludzie wypisują, co niekoniecznie musi być prawdą.

117

Odp: 47 letni prawiczek
lilly25 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie rozumiesz.  To dziewictwo to tylko woeszcholek. W tym wieku to, że ktoś jest dziewicą znaczyło by, że ma jakiś problem, zahamowania, źle doświadczenia,  cokolwiek  i w tym jest problem, a nie w samym fakcie bycia dziewicą.

No niekoniecznie, bo istnieja takie kobiety ktorym po prostu najzwyczajniej w swiecie ani raz w zyciu zaden ze znanych im mezczyzn nie zlozyl propozycji zwiazku ani seksu.

Nie znam takich. Nawet, jeśli nikt się w nich nigdy nie zakochał, nikt sięnimi nie interesował to do seksu zawsze się chcętny znajdzie.

118 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-03-11 13:10:34)

Odp: 47 letni prawiczek

Dla niektorych poznac co to seks to bardzo duzo. To nie jest poznac jak smakuje kalafior. To jest poznac jedna z najważniejszych czesci zycia.  Nawet jezeli seks to tylko substytut milosci i bliskosci to przynajmniej pozna ten substytut, a nie umrze bez niczego....

Ja sie sama mogę z nim przespać żeby chociaż raz w zyciu zrobić mu frajdę big_smile tongue

119

Odp: 47 letni prawiczek
Iceni napisał/a:

Dla niektorych poznac co to seks to bardzo duzo. To nie jest poznac jak smakuje kalafior. To jest poznac jesna z najważniejszych czesci zycia.  Nawet jezeli seks to tylko substytut to przynajmniej pozna ten substytut, a nie umrze bez niczego....

Ja sie sama mogę z nim przespać żeby chociaż raz w zyciu zrobić mu frajdę big_smile tongue

Tak, ale to będzie tylko seks, wiesz, taki bez głębi. Takie coś tylko techniczne. Chyba, że mu to wystarszy. Przynajmniej na razie.
I tak już pewnie dawno poszedł, skoro się zastanawiał a teraz to już nawet zapomniał, ze się tu na forum rejestrował.

120 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-03-11 13:24:09)

Odp: 47 letni prawiczek
rossanka napisał/a:
lilly25 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie rozumiesz.  To dziewictwo to tylko woeszcholek. W tym wieku to, że ktoś jest dziewicą znaczyło by, że ma jakiś problem, zahamowania, źle doświadczenia,  cokolwiek  i w tym jest problem, a nie w samym fakcie bycia dziewicą.

No niekoniecznie, bo istnieja takie kobiety ktorym po prostu najzwyczajniej w swiecie ani raz w zyciu zaden ze znanych im mezczyzn nie zlozyl propozycji zwiazku ani seksu.

Nie znam takich. Nawet, jeśli nikt się w nich nigdy nie zakochał, nikt sięnimi nie interesował to do seksu zawsze się chcętny znajdzie.

Do samego seksu by sie pewnie zawsze znalazl o ile podjely by inicjatywe, ale wiesz, dla kobiety o typowej konstrukcji psychofizycznej nie jest to (tj. wejscie w role mezczyzny) komfortowa sytuacja.

A co do zwiazku, to przeciez przecietna kobieta ma tak kilka szans w ciagu calego zycia, wiec coz dziwnego w tym ze akurat zaden z tych 3-5 jacy pojawili sie w jej zyciu nie pasowal? Istnieja oczywiscie tez takie ktore zdania: 'Czy chcesz byc moja dziewczyna?' nie uslyszaly ani raz w zyciu, a sa calkowicie normalne, tylko nie znalazly sie w odpowiednim miejscu i czasie tam gdzie trzeba. Doszukiwanie sie w kazdym z takich przypadkow jakichs problemow ze soba nie ma sensu, bo to nie one sa zawsze (ani pewnie nawet nie w wiekszosci przypadkow) przyczyna, tylko pech w tej sferze zycia. Sa tez oczywsicie zwyczajnie brzydkie kobiety, ale nawet bedac ladna kobieta moze nie dostac w calym zyciu ani jednej szansy na bliska relacje. Normalna rzecz, choc nie tak czesta. Nie rozumiem czemu ludzie mysla ze z takim czlowiekiem (tutaj akurat: kobieta) musi od razu byc cos nie tak.

Posty [ 61 do 120 z 179 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » 47 letni prawiczek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021