netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdrada-problem z seksem :(

105 odpowiedzi14 110 wyświetleńzałożony przez konami, 21.07.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada-problem z seksem :(

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 106 z 106 ]

66

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
Qrsywa napisał/a:
rumpel napisał/a:
konami napisał/a:

wstyd....:(

Jedynie za partnera... SOBIE NIC NIE MOŻESZ ZARZUCIĆ !!!

za parntera? big_smile to jakby próbowac też za niego kochać (TOTALNA BZDURA):D
Przerwanie milczenia dałby ci autorko kolejny bardzo ważny profit (NIESTETY POZBAWIŁO BY ICH MOŻLIWOŚCI NA SPOKOJNE ROZWIĄZANIE I PROBLEMÓW) . Złamałoby mu komfort, jakby miał ochote na kolejny raz (NASTĘPNEGO RAZU NIE MOŻE BYĆ KREDYT BŁĘDÓW WYKORZYSTAŁ) wink

67 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-07-22 10:05:14)

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

Wstydzę się, że uchodziliśmy za idealne małżeństwo. Mówili na nas gołąbeczki a ja byłam taka szczęśliwa, ze tyle lat i gołąbeczki. A tu taki wstyd bo mąż woli inne, bo nie byłam zbyt dobra, bo on nie był nie umiem tego wyjaśnić racjonalnie wstydzę się po prostu, że to się stało, że nie byliśmy tacy zakochani żeby być gołąbeczkami na całę życie.

Każdy związek ma różne zawiłości. Nie Ty pierwsza nie ostatnia. Jakbyś sama się otworzyła poznałabyś zapewne wiele różnych szokujących tajemnic w zwiazkach innych wink Nie ma związków idealnych smile
Nie masz czego się wstydzić, kochałaś bo ufałaś i to zaufanie zostalo nadszarpnięte. To zakręt jakich przezywa 99% związków. Inni mają problemy z uzaleznieniami inni ze zdradą.

Rumpel zostawiam to bez komentarza smile

68

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Gdybyś tak przytomnym okiem rozejrzała się wokół, to zobaczyłabyś, że żyjesz w realnym świecie. W świecie, w którym nic nie jest idealne, w którym nie ma idealnych związków. Zobaczyłabyś też takie związki, w których spraw trudnych się nie rozwiązuje tylko zamiata pod dywan i udaje, że ich nie ma. Związki, w których jest cicho i spokojnie, w których ciągle jest uśmiech na twarzach wszystkich, ale w których trup jest mocno schowany w szafie i po pewnym czasie... śmierdzi.

Stworzyłaś sobie nierealny obraz, i swojego związku, i ludzi Ciebie otaczających. Wstydzisz się teraz, bo ramy tego obrazu są zbyt ciasne i rzeczywistość z nich wystaje. Może najwyższy czas na wizytę u... okulisty? Na skorygowanie sposobu widzenia i myślenia?

69

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
Qrsywa napisał/a:

Każdy związek ma różne zawiłości. Nie Ty pierwsza nie ostatnia. Jakbyś sama się otworzyła poznałabyś zapewne wiele różnych szokujących tajemnic w zwiazkach innych wink Nie ma związków idealnych smile
Nie masz czego się wstydzić, kochałaś bo ufałaś i to zaufanie zostalo nadszarpnięte. To zakręt jakich przezywa 99% związków. Inni mają problemy z uzaleznieniami inni ze zdradą.

Rumpel zostawiam to bez komentarza smile

A ja z powyższym się zgadzam w 100%

70

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

wstyd....:(

konami ty jak alkoholik na terapii, kiedy już osiągnął dno dna przed wszystkimi mówi "jestem .......... i jestem alkoholikiem".
Tak ty musisz stanąć i głośno powiedzieć " jestem konami i zostałam zdradzona przez męża". Musisz usłyszeć jak twoje usta wypowiadają te słowa, a skoro nie chce powiedzieć rodzinie, bo boisz się ostracyzmu i wstydu, potrzebujesz profesjonalnej terapii.
Powiedzieć to głośno, usłyszeć by nie spychać tego w głąb siebie, bo potem ta cała nagromadzona złość wybija jak ścieki na wszystko dookoła.

71 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-07-22 10:21:34)

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

wiem jaka byłą wina i moja i jego, że wszystko zaszło tak daleko...

Może wyrzuć z siebie to poczucie winy, które nosisz w sobie? Nikt nie będzie oceniał, ale przyjrzy sie temu...

konami napisał/a:

Ja też nie byłam szczęśliwa przed tym miałam dużo na głowie , On też ale ja rozmawiałam i próbowałam czułam, że jest źle a on wyjechał, przeleciał,wrócił i zrozumiał, że to był błąd ludzie!

Co to znaczy?


Dziękuję Wielokropko smile

72 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-07-22 10:36:46)

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

wstyd....:(

Bardzo dobrze to rozumiem.

Mój związek małżeński nigdy nie był idealny, ale bardzo się wstydziłam, że doprowadziłam do "klapy na całej linii" - rozwodu. Uważałam wtedy, że kompletnie zmarnowałam życie Jemu, Maleńkiemu wtedy Synkowi, sobie, zawiodłam obie rodziny, przyjaciół, którzy nam "kibicowali". I nie chodzi tu o zdradę, bo nie zdradziłam.
Wstydziłam się powiedzieć komukolwiek, że mąż mnie szarpie, znieważa, poddusza...
Miałam potężny kryzys wiary sądząc, że złamałam sakramentalne obietnice...
Przeszłam przez wiele różnych "wstydów".

Wiem, co czujesz. Jednak na "wstydzie" nie da się niczego zbudować.
Trzeba dotrzeć do źródła tego "wstydu", do samych jego korzeni...

73

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

Boję się, że to znowu się stanie a ja głupia nie zauważę oznak, (choć teraz wiedziałam od razu w zasadzie od chwili kiedy się zaczęło ale ciągle powtarzał, że wszystko ok. Boję się, że jeśli się rozstaniemy dzieci nie będą miały ojca a są za nim bardzo. Boję się, że i tak powieli przykład swoich rodziców/ojca i odejdzie (wtedy mi powiedział ja się wychowałem bez ojca oni dadzą radę). Boję się, że wszyscy będą patrzeć na mnie oj głupia, ślepa, wstydzę się tego, choć nie ja powinnam. Nie boję się tylko tego, że to ja zostanę sama bo wiem, że sobie poradzę. I boję się, że mój plan o szczęśliwej rodzinie, której jemu brakowało i po części mnie też już nigdy się nie spełni ;(

Co do złości czasami mam wrażenie, że za dużo mówię o tym co mnie irytuje, ciągle się przypierzam jak tylko coś...no nie wiem dziecko zapłacze a ja, że to jego wina takie bzdury a ja ciągle coś...
A złość nie, nie jest tak samo teraz o tym pomyślałam jak spytałaś, jest mniej lepiej i dłużej lepiej...

Konami tak trochę w tych Twoich wypowiedziach widzę siebie. Moja historia tutaj:
http://www.netkobiety.pl/t85118.html

Ja też się boję..Chyba najbardziej tego, że marnuje teraz czas. Nie wiem czy to teraz jest prawdziwe, czy prawdziwe jest na chwilę.
Nie wiem i boję się, że te lata które teraz mam, lata w sumie dla kobiety najfajniejsze wink przegapię ...zostanę na przystanku, na rozdrożu, bo nigdy nie będę potrafiła definitywnie skończyć lub też iść dalej bez tego bierzma zdrady.
A więc wybaczenie, ale takie które pozwala na trwanie nadal razem, bez powracania do tego, bez tych myśli..
Lub też koniec definitywny..

U mnie z seksem jest lepiej, jakoś się staram wyłączyć. Ale po..czasem łapie mnie dół...czasem też czuje się jak szmata..
Wyszalał się z inną, a teraz znowu ja mu daje..
Sorry za trywialny język, ale tak niestety jest..

O nas konami też mówili "gołąbeczki" ..też miałam taki nasz obraz.
I trudność polega właśnie na tym, że czasem za wszelką cenę taki obraz chciałybyśmy utrzymać, a już się nie da. Już się nie wróci..

Nie jesteś sama konami smile

74

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Uważam autorko, że psycholog jest tu niezbędny. Ty wiesz że zdrada była skutkiem a nie przyczyną, coś było źle, masz tego świadomość. Teraz wolisz użalać się nad sobą niż po prostu wywlec to na światło dzienne przerobić, rozgrzebać tą rane do kości, zasypać solą i pozwolić się jej pomału zagoić. To może się udac ale sami z tym sobie nie poradzicie.
Wstyd zapewne jest też korzystac z pomocy specjalisty, zarówno jak wszechobecna ludzka tendencja myślowa "jestesmy normalni psycholog zbędny" to bład. Dzieki specjaliście mozecie nie tylko sobie pomóc ale stworzyć nowy, lepszy zwiazek. Nawet w Biblii napisamo "moc w słabosci się doskonali" Bo to wlasnie ci co przejdą przez piekło potrafią potem docenic niebo wink

75

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
aurora borealis napisał/a:
konami napisał/a:

wstyd....:(

Trzeba dotrzeć do źródła tego "wstydu", do samych jego korzeni...

Do tego właśnie próbuję namówić Autorkę wątku. Do źródła...Ucieka przed moimi pytaniami.

W moim byłym związku nigdy nie było przemocy fizycznej. Inne jej rodzaje aż nadto. I wstyd mi, że na to się godziłam. Po rozstaniu jednak prześladuje mnie coś innego: poczucie winy, że przez takie a nie inne wybory zmarnowałam mu życie. Zabrałam  czas, który mógłby wykorzystać inaczej.... Powoli zaczynam słyszeć jednak, że to były i jego wybory.

76

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
Sponiewierana napisał/a:

W moim byłym związku nigdy nie było przemocy fizycznej. Inne jej rodzaje aż nadto. I wstyd mi, że na to się godziłam. Po rozstaniu jednak prześladuje mnie coś innego: poczucie winy, że przez takie a nie inne wybory zmarnowałam mu życie. Zabrałam  czas, który mógłby wykorzystać inaczej.... Powoli zaczynam słyszeć jednak, że to były i jego wybory.

Ty mu zycie zmarnowałaś? Czym?

77

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
Sponiewierana napisał/a:
aurora borealis napisał/a:
konami napisał/a:

wstyd....:(

Trzeba dotrzeć do źródła tego "wstydu", do samych jego korzeni...

Do tego właśnie próbuję namówić Autorkę wątku. Do źródła...Ucieka przed moimi pytaniami.
[...]

Najchętniej ucieka się do tego, co trudne. A ucieczka może przybierać różne formy...

U mnie okazało się, że wstydząc się przed innymi, maskowałam wstyd przed sobą samą.

78

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

Wstydzę się, że uchodziliśmy za idealne małżeństwo. Mówili na nas gołąbeczki a ja byłam taka szczęśliwa, ze tyle lat i gołąbeczki. A tu taki wstyd bo mąż woli inne, bo nie byłam zbyt dobra, bo on nie był nie umiem tego wyjaśnić racjonalnie wstydzę się po prostu, że to się stało, że nie byliśmy tacy zakochani żeby być gołąbeczkami na całę życie.

Konami i to jest to co nie pozwala Ci iść do przodu.
Dopóki nie zrozumiesz, że Twoje małżeństwo, ani Twój Mąż nie jest ideałem - będzie ciężko Ci iść do przodu.
Odczuwałam to samo. Wiem, co czujesz.
Ja poradziłam sobie sama, bez żadnej fachowej pomocy. 
Minął wstyd, po zdjęciu różowych okularów. Dziś wiem, że jedynie osobą która powinna się wstydzić - to Mój Mąż.
Mam swoje za uszami, ale to On zdradził nie ja.

79

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Konami dopóki nie zamkniesz za sobą tamtego etapu życia ( czyli małżeństwa, które było i skończyło się wraz ze zdradą ), to nie zbudujesz nowego, szczęśliwego małżeństwa z tym samym człowiekiem.Jeśli chcesz z nim być i jak widać - on też chce być z tobą,to potraktuj to tak jakbyście dopiero zaczynali bycie razem.Grzebanie w przeszłości, twoje i jego płacze, nic nie dadzą co najwyżej to, że w końcu oboje zaczniecie mieć siebie po kokardę.On zrobił wszystko żebyś mogła być pewna, że to była chwilowa głupota z jego strony, ty chcesz mu wybaczyć i żyć szczęśliwie.Były rozmowy, były emocje,było chyba już wszystko, co wystarczy na zatrzaśnięcie drzwi za tamtym starym małżeństwem.To teraz czas na nowe smile

80

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Hmm obym odniosła się do wszystkiego...
"moja wina" nie miałam czasu (awans w pracy, ciągłe nadgodziny), nie miałam siły (tak fizycznej jak i psychicznej praca mnie naprawdę wykańczała), byłą córka i z nią chciałam spędzić więcej czasu jak wracałam
a On zaczął uciekać w świat wirtualny i wieczorami zamiast pobyć przy mnie wolał gry, ja się złościłam, miałam wrażenie, że przybiega tylko po seks. Ją poznał właśnie w świcie wirtualnym, spotkali się na żywo (spotkanie rpg czy coś tam nie wiem jak to się zwie) i poszło, razem do pokoju seks (nieudany tak mi powiedział, w zasadzie wynika, że jak zaczęli to on już nie chciał i wiem, że się nie udało zbliżenie pełne bo On nie mógł ale był w niej tak czy siak-sorry za szczegółowość).
Tak brałam i biorę pod uwagę, że na te moje nastroje mają wpływ hormony, myślę, że też coś w tym jest, tak czuję.
Co do wyrzucania poczucia winy mam problem bo ja słyszałam jakie były jego powody, dla których się oddalił i zrobił co zrobił. Jednak ja niestety nie uważam, że to sprawia, że możesz robić takie rzeczy osobie,którą "kochasz" i już. Myślę, że nie czuję się do końca winna, może to jest problem. Ja uważam, że jak jest źle to rozmawiasz, pytasz, próbujesz dojść do sedna. Ja widziałam, że jest źle i pytałam, próbowałam nawiązać nić porozumienia ale On (tak mói) uznał wtedy, że się tak oddaliliśmy, że już się nie da naprawić. To gdzie rozmowy, trzeba było powiedzieć hej obudź się dzieje się naprawdę źle i albo coś robimy albo...Ja wiem, że coś było nie tak owszem ale nie robisz od razu rogów i to jest chyba problem ja tak nie postępuję i nie rozumiem jak można być taka hmm.świnią wobec osoby, którą się kochało i znów kocha....dziwne najpierw tak później nie i znowu tak, gorzej niż dziecko.
Boję się tylko o dzieci w razie czego ja już wiem, mam świadomość, że nie jesteśmy idealni i może się zdarzyć, że nie będziemy razem boję się, że robię błąd bo jeśli to się znowu powtórzy to będę sobie pluła w brodę, że trzeba było dać sobie spokój wtedy gdy dzieci były młodsze i już by może zaczęły żyć normalniej a im później tym będą bardziej świadome.
Wstyd jak pisałam idealni nie są wcale idealni a ja dałam ciała i poległam, jako kobieta, żona (mąż woli inne) i matka (dzieci w rozbitej rodzinie).
Nie unikam żadnych odpowiedzi...

81

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Nie wiem dlaczego ale nie mogę tego nowego zacząć, może ja nie umiem wybaczać tak naprawę szlag no co ze mną jest. Wydaje mi się, że naprawdę przepracowane mamy to, wszystko zostało powiedziane. Emocje wywalam to dlaczego to ciągle wraca a w chwilach intymnych blokuje...

82 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-07-22 13:50:39)

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

A gdybyś tak wreszcie przekłuła ten napompowany do granic możliwości balon?

Gdybyś naprawdę przyjęła, że nie jesteś (Twój mąż też nie jest) idealną i że popełnianie błędów jest rzeczą normalną? Gdybyś przyjęła do wiadomości fakt, że różnisz się od swego męża i to, co dla Ciebie było niemożliwe, dla niego było możliwym.

Ponownie napisałaś o swym lęku. Tym razem o dzieci. Co im się dzieje złego? Co im się stanie złego, gdy zdecydujecie albo o kontynuowaniu związku, albo o rozejściu i wspólnym ich wychowywaniu?

83

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Myślę, że problem leży w Tobie samej..
Jesteś silną, przedsiębiorczą kobietą z określonymi zasadami funkcjonowania w życiu, które zostały złamane.
Nie akceptujesz, że TO przytrafiło się właśnie Tobie, tej silnej kobiecie o twardym kręgosłupie moralnym.
Mężowi zdradę wybaczyłaś, przerobiłaś z nim ją od podstaw, ale dalej jej nie zaakceptowałaś..
Idź do psychologa i przestań się nad tym rozczulać, bo tak długo nie pociągniesz..

84

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

a może bardziej niż uczucia to zdrada zraniła ci ambicję?:) To trudniej sobie wytłumaczyć wink

85

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
takata napisał/a:

(...) Mężowi zdradę wybaczyłaś, przerobiłaś z nim ją od podstaw, ale dalej jej nie zaakceptowałaś.. (...)

Wybaczyła mężowi? Przecież cały czas autorka pisze o tym, że wybaczyć nie może.

Akceptacja na czym miałaby polegać? Bo zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego akceptacja to:

1. ?aprobata?
2. ?formalna zgoda na coś?
3. ?pogodzenie się z czymś, czego nie można zmienić?
4. ?uznanie czyichś cech, czyjegoś postępowania za zgodne z oczekiwaniami?

86

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Czyli co przerobione nie wybaczone bo nie umiem sad, chcę, chcę iść dalej z Nim...

87

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
Wielokropek napisał/a:
takata napisał/a:

(...) Mężowi zdradę wybaczyłaś, przerobiłaś z nim ją od podstaw, ale dalej jej nie zaakceptowałaś.. (...)

Wybaczyła mężowi? Przecież cały czas autorka pisze o tym, że wybaczyć nie może.

Akceptacja na czym miałaby polegać? Bo zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego akceptacja to:

1. ?aprobata?
2. ?formalna zgoda na coś?
3. ?pogodzenie się z czymś, czego nie można zmienić?
4. ?uznanie czyichś cech, czyjegoś postępowania za zgodne z oczekiwaniami?

Pogodzenie się z czymś,  czego nie można zmienić.

88 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-07-22 14:13:22)

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

Czyli co przerobione nie wybaczone bo nie umiem sad, chcę, chcę iść dalej z Nim...

Uff! Jedno masz z głowy. smile Już wiesz, że chcesz z nim być. To... bądź. Nie karm swej wyobraźni, nie kręć czarnych scenariuszy, pozwól wam żyć bez kolejnych dni, podczas których roztrząsać będziecie zdradę.

Ze swej strony radzę, byś zrobiła przegląd swego myślenia, wyrzuciła to, co nieprzydatne a nawet szkodliwie, zobaczyła jakimi stereotypami się kierujesz w życiu i które z nich utrudniają relacje z innymi (w tym ze swym mężem). Umiesz to zrobić sama, zrób to. Potrzebujesz pomocy? Poszukaj odpowiedniej do tego osoby.


Edit:
smallangel, jest takie powiedzenie "Albo pogodzisz się z rzeczywistością, albo będziesz się męczył." smile Dodam jeszcze tylko, że wybór opcji zależy od nas.

89 Ostatnio edytowany przez takata (2015-07-22 14:19:39)

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Dzięki smallangel wyjęłaś mi to z "ust" :-)

Autorka wybaczyła mężowi, bo chce dalej z nim być..
Nie przyjmuje jednak do wiadomości i nie akceptuje, że ktoś, komu ufała nad wszystko, zranił ją dotkliwie..

I pewnie Qrsuwa, też ma dużo racji, bo chyba urażona ambicja boli najbardziej..

Kanomi - odpuść jemu i sobie. Poproś fachowca o pomoc i zamknij ten zły rozdział waszego życia.
Szkoda Twojego czasu i łez..

90

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

"moja wina" nie miałam czasu (awans w pracy, ciągłe nadgodziny), nie miałam siły (tak fizycznej jak i psychicznej praca mnie naprawdę wykańczała)

No właśnie... Pewnie uchodzisz tam za ważną osobę. Nietykalną, co? Co byłoby, gdyby ujawniona zdrada zburzyła obraz tak silnej i zaradnej osoby...

Pomyślałaś jedynie o córce, pewnie wtedy maleńkiej. I dlatego :

konami napisał/a:

z nią chciałam spędzić więcej czasu jak wracałam

A co z nim?

91

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Konami, paradoksalnie Twój związek może stać się lepszy. To wyłącznie od Was zależy, w którym kierunku pójdziecie i czy na tym nowym fundamencie zbudujecie jeszcze coś trwałego. Ja wiem, że ta zdrada zabrała Ci coś, co było jedyne i niepowtarzalne, ale to nie znaczy, że jest nie do zastąpienia. Być może dzięki temu spojrzycie na siebie inaczej, w końcu nauczycie się ze sobą rozmawiać, na bieżąco komunikować i rozwiązywać pojawiające się problemy, uświadomicie sobie jak bardzo jesteście dla siebie ważni i jak bardzo Wam na tym związku zależy, a wreszcie nabierzecie przekonania, że nic nie jest oczywiste i dane nam raz na zawsze, a o związek trzeba po prostu dbać.

W relacjach międzyludzkich czasem dobijamy do takiego momentu, że wpadamy w błędne koło wzajmnych żali, pretensji i niechęci. Zamiast naprawiać, to co jest do naprawienia, szukamy tematów zastępczych albo - co gorsza - uciekamy w innym kierunku. Mało tego, niezwykle często stwarzamy wrażenie, jakby nam już nie zależało, nawet jeśli czujemy zupełnie inaczej. Pal sześć, jeśli na relacji (przy czym nie mam tutaj na myśli tylko związków partnerskich i małżeństw) istotnie nam nie zależy, bo wtedy zamykamy jeden rozdział, aby otworzyć inny, jeśli jednak wpadliśmy w matnię, z której nie potrafimy znaleźć wyjścia, to wtedy to błędne koło wymaga przerwania, w czym skutecznie pomaga terapia szokowa. W Waszym przypadku taką terapią może być właśnie ta zdrada. Terapia to bolesna i trudna do przełknięcia, ale uwierz mi, że może okazać się skuteczna.

Odnoszę wrażenie, że Twój mąż naprawdę żałuje tego, co się stało, a przy tym na Ciebie nie naciska, a stara się rozumieć te wszystkie targające emocje, lęki i brak zaufania. To dobry znak i dobra wróżba na przyszłość.

92

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Ech czy ja w pracy uchodzę za kogoś ważnego? Znają mnie, szanują, wiedzą, że mam wiedzę ale mnie się wydaje (ciągle piszę wydaje mi się i mam wrażenie-dziwne), że tu chodzi tylko o mnie z tym wstydem ja nie umiem sobie wytłumaczyć jak ja mogłam zostać zdradzona-nie wiem czy zrozumiecie kurde w sensie ja i On wszystko pięknie, ciągle mnie chwalił, doceniał i te wszystkie inne rzeczy a tu bam...A co z Nim byłam też ale mniej, mała siedziała z dziadkami albo z Nim ciągle pytała kiedy mama wróci nie wiem logiczne było dla mnie takie postępowanie...
Tak właśnie tak odebrał mi naszą wyjątkowość i to już nigdy nie wróci, tylko ja i On ale to się skończyło i to boli, że mieliśmy być na zawsze...
Dziękuję wszystkim za wypowiedzi czytam po kilka razy dużo rozmyślam wiele razy powtarzam o tak mają rację...ciężkie jest życie po zdradzie ale myślałam, że po tak długim czasie będzie po prostu dużo lepiej...

93 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-07-23 08:24:47)

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Przecież w pracy też masz jakieś porażki. Co wtedy robisz? Martwisz się , co powiedzą inni na Twoje niepowodzenie?

94

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

Ech czy ja w pracy uchodzę za kogoś ważnego? Znają mnie, szanują, wiedzą, że mam wiedzę ale mnie się wydaje (ciągle piszę wydaje mi się i mam wrażenie-dziwne), że tu chodzi tylko o mnie z tym wstydem ja nie umiem sobie wytłumaczyć jak ja mogłam zostać zdradzona-nie wiem czy zrozumiecie kurde w sensie ja i On wszystko pięknie, ciągle mnie chwalił, doceniał i te wszystkie inne rzeczy a tu bam...A co z Nim byłam też ale mniej, mała siedziała z dziadkami albo z Nim ciągle pytała kiedy mama wróci nie wiem logiczne było dla mnie takie postępowanie...
Tak właśnie tak odebrał mi naszą wyjątkowość i to już nigdy nie wróci, tylko ja i On ale to się skończyło i to boli, że mieliśmy być na zawsze...
Dziękuję wszystkim za wypowiedzi czytam po kilka razy dużo rozmyślam wiele razy powtarzam o tak mają rację...ciężkie jest życie po zdradzie ale myślałam, że po tak długim czasie będzie po prostu dużo lepiej...

Wiesz co? właśnie na tym życie polega. Nikt nie doceni szczęścia jesli choć na chwilę go nie straci. Tak to wygląda. To nie bajka o królewnie i królewiczu, a realne życie z różnymi problemami. To co Cie spotyka może cię zabić lub wzmocnić tak naprawde zalezy to tylko od ciebie, od tego jak Ty to odbierzesz i zinterpretujesz.
Masz już jakieś doświadczenie, wiesz z czego ono wynika, możesz się nad tym użalać lub wykorzystac do lepszego budowania jutra.
Na to co było nie masz już wpływu...mleko się rozlało, ale na to jakie będzie jutro masz ogromny wpływ.

95

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Może nie ma porażek, ona wręcz zachowuje się jak moja kochana żona smile Mi w przeciwieństwie do jej męża to odpowiada bo sam jestem troszkę geckiem smile

96

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Nie rozumiem po co musiałam tracić szczęście, nie rozumiem, nie rozumiem i już. Może ja jestem jakaś dziwna, nienormalna czy nie życiowa. Od początku jak byłam młoda zostałam zgwałcona (nie opowiedziałam o tym nikomu poza moim mężem) to wydarzyło się dawno a mnie bardzo długo zajęło wyjście z tego doła psychicznego, w którym byłam. Normalne funkcjonowanie w związku też było bardzo długo niemożliwe w zasadzie mój mąż był 'moim pierwszym' bo z mojego wyboru facetem. Przy nim zaczęłam się czuć bezpiecznie w końcu wiedziałam, że mogę stworzyć rodzinę, prawdziwą. Wzięliśmy ślub i było cudownie, jak pisałam każdy tylko gołąbeczki, gołąbeczki. Wspierałam go w sumie on mnie ale to co pisałam później obowiązki, praca ja byłam już wyczerpana starałam się żeby z córką mieli mnie obydwoje aczkolwiek na niej skupiłam się bardziej. Koniec końców widzę, ze coś jest nie tak, dopytuję o ciągle mówi, że wszystko w porządku. Seks normalnie a nawet częściej niż zwykle w sumie nic takiego ale ja czuję aż okazuje się, że jestem w ciąży (w zasadzie zaplanowanej), w trzecim miesiącu ciąży on wyjeżdża i tam mnie zdradza. Wraca do domu i wie, że zrobił błąd ale nic nie mówi sama do tego dochodzę miesiąc później i on chce naprawić. Stara się, staje na głowie, pomaga, zajmuje się dziećmi, przytula ale ja nie potrafię się przełamać z tym seksem teraz, chcę z nim być wiem to ale to mi wszystko burzy. Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego musiałam stracić swoje szczęście i poczucie bezpieczeństwa żeby je docenić ja nie widzę w tym sensu, nie widzę i już, po prostu. Niestety nie rozumiem jak możesz się pieprzyć z kimś skoro niby kochasz żonę czy męża. Mam swoje cholerne zasady i mimo przerobienia tej zdrady, mimo tego, że wywalam z siebie emocje często to wszystko wraca i znów wyję a seks jest dla mnie dramatem a naprawdę go lubiłam bardzo. Tak nie lubię porażek w swoim życiu ale czy to coś złego. Chcę żeby było dobrze a teraz nie potrafię nieraz nad prostymi sprawami przejść. Głupi żart (kogoś) sprawia, że chce mi się wyć. Tak wiem psycholog...ale ja i mój wstyd póki co nie chcą tam iść i może to jest problem a może boję się, że jak tam pójdę to dowiem się i zrobię coś czego nie chcę na tą chwilę.
Dziś chyba zagmatwałam ale mam swój gorszy dzień.

97 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-07-25 15:02:12)

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

Tak wiem psycholog...ale ja i mój wstyd póki co nie chcą tam iść i może to jest problem a może boję się, że jak tam pójdę to dowiem się i zrobię coś czego nie chcę na tą chwilę.
Dziś chyba zagmatwałam ale mam swój gorszy dzień.

A jakby bolał cię dziurawy zaniedbany ząb tez byś sie wstydziła iśc do stomatologa? hmm albo sprawy intymne? Idziesz do ginekologa bo trzeba bo on może ci pomóc i chowasz wstyd zgadza się? tak potraktuj terapeutę. Teraz boli psychika bardziej niż cokolwiek innego.
Nie ma opcji u psychologa byś coś zrobiła wbrew sobie wink

98

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

Niestety nie rozumiem jak możesz się pieprzyć z kimś skoro niby kochasz żonę czy męża.

Dobrze kombinujesz.
Nie można kochać i zdradzać tę samą osobę jednocześnie.
Przykro mi lecz twój ślubny nie kocha ciebie.
Obstawiam, że z nową panną nie było tak fajnie jak to sobie wyobrażał, lecz nie wyobrażam sobie, że przestanie próbować po pierwszym nieudanym razie. Poczeka aż się sytuacja w domu uspokoi i ... do dzieła.

99

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

To normalne przecież - z Tobą wszystko ok.

Nie da się żyć po zdradzie jak dawniej - te myśli zawsze będą się kłębić.

Po takich incydentach związki już są ,,chore "

Można udawać że jest ok przed Światem - ale samej siebie się nie oszuka.

100

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

"a może boję się, że jak tam pójdę to dowiem się i zrobię coś czego nie chcę na tą chwilę"

...a może to zdanie jest jednym z kluczy?
Autorko, tak dobrze i mądrze napisały do Ciebie niektóre Osoby... przeczytaj może raz jeszcze np. Wielokropka (ale nie tylko Ją).
Naprawde inaczej nie ruszysz niż przez rozmowę z kimś (terapeutą) o sobie samej.
nie ruszysz inną drogą niż "przez lustro" w którym ujrzysz siebie, zaglądniesz prosto w swoje oczy i odczytasz co w nich widzisz, nazwiesz, poprzyglądasz się, zrozumiesz ...
wiem, że "droga przez lustro" jest potwornie ciężka, bo kaleczy już na początku - żeby przez nie przejść, trzeba przecież potrzaskać szkło i się nim pokaleczyć... a potem spotkać się ze sobą oko w oko - co też jest trudnością niemałą
...ale każde następne spojrzenie w swoją stronę, każde przyglądnięcie się, nazwanie, zrozumienie będzie już tylko gojeniem się pokaleczonego ciała i duszy... i zawsze będzie się miało na tej drodze, kogoś kto złapie za rękę -terapeutę.

może proszę spróbować?

101

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

(...) ja nie umiem sobie wytłumaczyć jak ja mogłam zostać zdradzona-nie wiem czy zrozumiecie kurde w sensie ja i On wszystko pięknie, ciągle mnie chwalił, doceniał i te wszystkie inne rzeczy a tu bam...(...)

Co tu jest do wytłumaczenia? Między tym wszystkim pięknym, tymi ciągłymi pochwałami, docenianiem a tym "bam" był wasz kryzys, którego albo nie zauważyłaś, albo - sądząc po Twych postach - postanowiłaś udać, że go nie ma.



konami napisał/a:

(...) ciężkie jest życie po zdradzie ale myślałam, że po tak długim czasie będzie po prostu dużo lepiej...

Przypomniałam sobie tę powiastkę:

Uczeń zapytał Mistrza:
- Czy długo trzeba oczekiwać zmiany na lepsze?
Mistrz odpowiedział:
- Jeśli chcesz oczekiwać - to długo.

konami napisał/a:

(...)Niestety nie rozumiem jak możesz się pieprzyć z kimś skoro niby kochasz żonę czy męża. (...)

Słowo "niby" jest dla tego zdania kluczowym.

konami napisał/a:

(...)Tak nie lubię porażek w swoim życiu ale czy to coś złego. Chcę żeby było dobrze a teraz nie potrafię nieraz nad prostymi sprawami przejść. Głupi żart (kogoś) sprawia, że chce mi się wyć. (...)

Wcześnie zapytałaś, czego dzięki tej zdradzie miałaś się nauczyć. Może właśnie radzenia sobie z porażkami.


konami napisał/a:

(...) Tak wiem psycholog...ale ja i mój wstyd póki co nie chcą tam iść i może to jest problem a może boję się, że jak tam pójdę to dowiem się i zrobię coś czego nie chcę na tą chwilę.

Zjeść ciastko i to samo ciasto mieć na dłoni. To marzenia skazane na niepowodzenie. Chcesz umieć sobie poradzić z porażką, ze zdradą, ale nie zrobisz w tym kierunku nic, bo być może (a jest to więcej niż pewne) misternie budowana konstrukcja rozsypie się. To nic, że dzięki temu poznasz prawdę, głównie o sobie, ale wolisz dalej oszukiwać się. Tyle tylko, że przed sobą nie uciekniesz.

102

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Oczywiście, że zauważyłam, że coś się dzieje, pisałam jasno i wyraźnie, że wiele razy pytałam o co chodzi próbowałam rozmawiać, widziałam, że się oddala i chciałam to naprawić.
No cóż skoro kochał mnie niby to po co piszecie, że widać, ze mnie kocha bla bla...
Nie wydaje mi się ażeby zdrada miała nauczyć radzenia sobie z porażkami. Nigdzie nie napisałam, że sobie z nimi nie potrafię radzić. Napisałam, że ich nie lubię a Ty Wielokropku lubisz sukcesy czy porażki?
Czyli pisanie, że kocha jak już wspomniałam, że innym się udaje i że to ma być dla mnie taki znak żeby "doceniać" co mam jest o kant...skoro widać, że się rozpadnie.
O'kruszynko może masz rację może zdanie, które wyciągnęłaś to klucz sad
Może to żałosne, że z nim jestem może właśnie dlatego się tak męczę bo moja duma, brak poczucia bezpieczeństwa (na który tak długo czekałam) sprawia, że nie mogę z nim być ale nie mam odwagi tego powiedzieć na głos....a może jednak go kocham. Miliony może, gadam jak powalona ale...no kur....jak mnie przytula, mówi do mnie patrząc w oczy, jak próbuje wspierać kiedy widzi, że jest mi źle, jak zajmuje się dziećmi sprawia, że gdy na niego patrze to wiem, że kocham wtedy nie ma le i już...jednak kiedy ktoś zażartuje albo on powie coś co mi się skojarz z tym co nam zrobił sprawia, że znów mam ochotę wrzeszczeć aż braknie mi sił i pandę z wyczerpania...może ja jednak głupia jestem, że nie potrafię jednoznacznie zdecydować co robić, że kiedy zasypiam to widzę ich razem, i mam ochotę uciec w najciemniejszy zakamarek świata. Wiem mam iść do psychologa, który "wyciągnie" ze mnie czego tak naprawdę chcę...Tak bardzo chciałabym być jedną z tych dla których podjęcie takiej decyzji przychodzi łatwiej a raczej szybciej, bo dla mnie czas jest tu kluczowy gdyż wydaje mi się, że powinno iść do przodu a w niektórych sprawach się cofa...

103 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-07-26 10:22:43)

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Ooooooo! Wkurzasz się. Świetnie!


konami napisał/a:

(...) No cóż skoro kochał mnie niby to po co piszecie, że widać, ze mnie kocha bla bla... (...)

Nie ma w tym żadnej sprzeczności. Uczucia przemijają i czasem powracają. W momencie zdrady, nie kochał, teraz - z Twojego opisu jego zachowania wynika, że jego miłość do Ciebie wróciła. Przecież Ty też nie kochasz go bezustannie.


konami napisał/a:

(...) Nie wydaje mi się ażeby zdrada miała nauczyć radzenia sobie z porażkami. Nigdzie nie napisałam, że sobie z nimi nie potrafię radzić. Napisałam, że ich nie lubię a Ty Wielokropku lubisz sukcesy czy porażki? (...)

Fakt. W tym jednym zdaniu z poprzedniego Twego posta przeczytałam, że nie lubisz porażek. Z wszystkich pozostałych (ale też i z tego poprzedniego) wynika, że nie umiesz poradzić sobie z porażką. Być może się mylę, nie mam racji. Ale czy o moją (albo kogokolwiek innego) rację chodzi tutaj?


Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, czy lubię czy nie lubię porażki. smile Wiem, że nie będąc idealną, porażki mam wpisane w swój życiorys. Nauczyłam się jednak przyjmować je z dobrodziejstwem inwentarza, czyli wyciągać z nich wnioski; nauczyłam się, że są wspaniałą okazją do własnego rozwoju, ale tylko wówczas, gdy nie zaprzeczam rzeczywistości, nie tupię nogami i nie dziwię się, że one nastąpiły. To taka 'przyjemność inaczej'. Ale dość o mnie, bo to nie mój wątek. smile



To, czy Twoje małżeństwo rozpadnie się czy nie, zależy od was dwojga, a raczej... od Ciebie. Z tego co napisałaś wynika, że mężowi bardzo zależy na życiu z Tobą, na odbudowie waszego związku, na Twoim zaufaniu. Ty wahasz się i stoisz w rozkroku.
Znam związki, które rozpadły się po ujawnieniu zdrady.
Znam takie, które po zdradzie stały się lepszymi (i podkreślają to i oni, i one); ale wymagało to pracy i poznania prawdy o sobie, o drugiej osobie, o związku i dotychczasowej relacji między nimi. Część z tych osób skorzystała z pomocy psychoterapeuty, część zmierzyła się z problemem samodzielnie. Wiem też, że kochają się mimo zdrady, a zdrada pozwoliła im ujawnić popełniane przez siebie (wzajemnie) błędy, pozwoliła na powiedzenie (i wysłuchanie) o swych oczekiwaniach, żalach, pretensjach. Łączy ich to, że nie uciekali od prawdy.
Która droga dla Ciebie jest lepsza? Wiesz to tylko Ty.

Masz iść do psychologa? Nie musisz. Nic nie musisz. Możesz. Twój wybór. Wiedz jedno: psycholog nie jest śledczym, nic z Ciebie "wyciągać" nie będzie. Jeśli nie będziesz zdeterminowaną, zdecydowaną na skorzystanie z pomocy, nic ze spotkań z psychoterapeutą nie wyjdzie.

104

Odp: Zdrada-problem z seksem :(

Dzień dobry.
Janie wiem, czy najlepiej byłoby się rozstać... może nie? widzisz sama że jest "milion może"... może to są te miliony kawałków rozbitego lustra na początku tej mojej opisanej "drogi przez lustro"...
przepraszam, że to napiszę, ale... nie dasz rady sama pójść do przodu.
i to nie jest porażką, czymś gorszym, pomoc terapeuty to nie jest cofnięcie się do tyłu.
to jest posiadanie przewodnika, który podsunie pytania, naprowadzi na obszary postrzegana, do których nawet nie zaglądnęłaś...
To jest dla CIEBIE! Kobiety silnej dobrej i pięknej, którą ciągle jesteś...
to jest dla Twoich dzieci (a jeśli masz córkę to też dla niej), by wychowywała je Mama zdrowa, silna dobra i piękna
to jest dla tego Twojego wstydu... byś go rozgryzła i pożegnała
i w końcu to jest dla Ciebie  małej dziewczynki z dzieciństwa i dla Ciebie młodszej tej okrutnie skrzywdzonej - im też terapeuta pomoże.

Przepraszam, że się tak wymądrzyłam. Przepraszam, jeśli Cię uraziłam.
Dobrej niedzieli.

105

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
konami napisał/a:

Nie rozumiem po co musiałam tracić szczęście, nie rozumiem, nie rozumiem i już. Może ja jestem jakaś dziwna, nienormalna czy nie życiowa. Od początku jak byłam młoda zostałam zgwałcona (nie opowiedziałam o tym nikomu poza moim mężem) to wydarzyło się dawno a mnie bardzo długo zajęło wyjście z tego doła psychicznego, w którym byłam. Normalne funkcjonowanie w związku też było bardzo długo niemożliwe w zasadzie mój mąż był 'moim pierwszym' bo z mojego wyboru facetem. Przy nim zaczęłam się czuć bezpiecznie w końcu wiedziałam, że mogę stworzyć rodzinę, prawdziwą.

konami czy to co czułaś jak się dowiedziałaś o zdradzie męża było podobne do uczuć jakie miałaś gdy zostałaś zgwałcona?
Czy ten dół psychiczny po gwałcie jest podobny do tego po zdradzie?
Czy nie odnosisz wrażenia, że mąż, który pokazał ci jak normalnie funkcjonować w związku sprawił, że swoją zdradą zaprzepaścił wszystkie te zasady, które ci wpajał mówiąc jak być powinno między kobieta a mężczyzną? Że wszystkie te piękne chwile,, które były między wami przed tę zdradę stały się zwykłymi kłamstwami?
Bo tak jak pisały dziewczyny: gdy kochasz nie zdradzasz.
Przypomnij sobie jak wyglądała sprawa seksu po gwałcie. Ile z tej traumy wychodziłaś. Ile sobie w głowie musiałaś przetłumaczyć, by się zbliżyć do mężczyzny.
Czy to nie jest tak, że twój mąż, o którym myślałaś, że cię kocha stał się twoim oprawcą, bo "zgwałcił" twoją duszę, twoją przyjaźń, twoje oddanie? Czy wydarzenia z przeszłości: tej dalszej i tej całkiem niedawnej nie wypływają podczas zbliżenia, stąd te problemy?

Nie jestem psychologiem, a w tobie jest jakaś blokada. Dlatego pytam. Być może gdzieś tam głęboko w tobie, w twojej przeszłości siedzi odpowiedź na to pytanie dlaczego masz problem z seksem.

106

Odp: Zdrada-problem z seksem :(
Aniaa34 napisał/a:

[Czy wydarzenia z przeszłości: tej dalszej i tej całkiem niedawnej nie wypływają podczas zbliżenia, stąd te problemy?
(...) W tobie jest jakaś blokada. Dlatego pytam. Być może gdzieś tam głęboko w tobie, w twojej przeszłości siedzi odpowiedź na to pytanie dlaczego masz problem z seksem.

@konami: uważam, że Ania34 ma dużo racji: potrzebny Ci psychoterapeuta. Dobry psychoterapeuta, który wyciągnie z Ciebie Twoje traumy, pozwoli Ci je poznać, oswoić się z nimi.  Przeczytałam Twój wątek uważnie. Sama przerabiam życie po zdradzie, też jestem silną, ambitną kobietą, też wolałam poświęcać dużo czasu córce, jak była maleńka (mąż mi to kilka dni temu bardzo obcesowo wyrzucił), ale idę zupełnie inną drogą niż Twoja.Dodam, że w moim mężu nie było cienia skruchy za to, co zrobił, a nawet zakomunikował mi, że mnie nie kocha, ma mnie dość, chce rozwodu i inne takie okropieństwa, że czułam się jak ścierka, choć na to absolutnie nie zasłużyłam. Przerzucił cała winę na mnie.
Postanowiłam jednak, że walczę o ten związek, bo nie straciłam wiary w mojego Męża i nie uwierzyłam, że mnie nie kocha ("...po owocach ich poznacie..." - a ja widziałam to i owo na tyle wyraźnie w Jego postępowaniu, aby nie uwierzyć w to, co mówił). I nie przestałam Go kochać (choć ta miłość jest zupełnie inna niż jeszcze kilka miesięcy temu: bardziej doświadczona, dojrzała i pewna).
Primo: oparłam się na niezachwianym przekonaniu, że JESTEM wspaniałą kobietą i wartościowym człowiekiem. Przeżyłam już tak wiele traum, że starczyłoby na kilka istnień. Mój mąż także. I razem przeżyliśmy ich też sporo. To wzmacnia i scala. W dowartościowaniu siebie pomogły mi wspomnienia o... miłości, czułości i akceptacji bezwarunkowej mojej osoby: z czasów cudownego dzieciństwa spędzonego u Dziadków (zawsze sięgam do tych wspomnień, kiedy jest mi naprawdę źle) i wspomnień pięknych chwil z czasów, który przeżyliśmy razem z moim Mężem. Spróbuj sięgnąć do takich właśnie chwil, kiedy masz problemy z bliskością.
Secundo: w opanowaniu lęku o przyszłość, który i Ciebie trapi, pomógł mi, niejako przy okazji, psychoterapeuta - mężczyzna - do którego poszłam nie po to, aby nauczyć się, jak radzić sobie sama ze sobą (bo emocje umiałam już opanować), ale chcąc przegryźć temat drastycznej zmiany zachowania mojego ślubnego. WIEDZIAŁAM, że tylko z FACETEM będę umiała przegryźć ten temat. Terapeuta:
- pochwalił, że Męża puściłam wolno i uświadomiłam Mu jednocześnie, że za Jego postępowanie będzie oceniany jedynie ON. Zauważ: robiąc tak, odcięłam się od głupiego uczucia wstydu i zażenowania, które też odczuwałam jako kobieta zdradzona, całkowicie odrzucona, a więc niejako społecznie napiętnowana. Tym samym zmusiłam Męża do uświadomienia sobie faktu, że to tylko Jemu będzie wstyd - za wszystko, co zrobił i zrobi na własną, jego odpowiedzialność. Ty też powinnaś przestać odczuwać wstyd - bo nie masz się czego wstydzić;
- lakonicznie stwierdził, że mam przestać się bać, bo to nie jest warte moich myśli, że mam robić swoje najlepiej, jak umiem tu i teraz i odrzucić myśli o przyszłości; wskazał, że priorytetem jest teraźniejszość. To od niej zależy dopiero przyszłość. Skup się zatem na tym, co ważne jest TERAZ.
Tertio: odcięłam grubą krechą temat zdrady, czyli przeszłość. Mężowi powiedziałam, że powinien zrobić to samo, jeśli mamy ruszyć do przodu. Wygoniłam z głowy przy okazji głupie myśli typu "w czym ona lepsza, dlaczego to mnie trafiło...etc" - bo nie prowadziły do żadnych konstruktywnych wniosków i przyjęłam za fakt, że co się stało, to sie nie odstanie, a żyć trzeba dalej. Jak? To zależy tylko ode mnie; i od Niego.  Tak: przyszłość zależy tylko od Was obojga, a z tego, co piszesz, w TERAŹNIEJSZOŚCI Twój mąż Cię kocha (nie zgodzę się ze stwierdzeniami niektórych, że jak  zdradził, to nie kocha).
Quatro: ZAUFAŁAM. I zakomunikowałam, że ODDAJĘ mu cały nowy kredyt zaufania. I tylko od Niego zależy, czy to uszanuje, czy potraktuje otrzymane zaufanie jak śmiecia. Trochę po szatańsku ;-) przerzuciłam na Niego odpowiedzialność za to, co będzie robił - wiem, ale zadziałało, bo On teraz WIE, że wszystko, co zrobi, zrobi na SWOJĄ odpowiedzialność i pod tym podpisze się jakim naprawdę jest człowiekiem - takie zagranie dało mi jednocześnie komfort oceniania jego postępowania. Zatem, droga konami, dość brania odpowiedzialności za cudze błędy - powiedz to sobie wyraźnie, a będzie Ci przez to prościej spojrzeć na całą sprawę z dystansu i zobaczyć w tym wszystkim SIEBIE.

"Narysowałaś " mi się jako osoba o zdrowym rozsądku, jako mądra, wartościowa kobieta, dlatego śmiem twierdzić, że jeśli pomimo dość długiego czasu, jaki minął od zdrady, masz problemy, o których piszesz, i po tak długim czasie nie umiesz się oddystansować od tego, to tkwi w Tobie blokada, z której sama nie zdajesz sobie prawdopodobnie sprawy. Tu pomoże psychoterapeuta. Idź sama do niego - jeśli mąż nie chce. Zobaczysz, że warto robić coś dla samej siebie. Długi ten wpis, ale chciałam Ci na moim przykładzie pokazać, że można się przełamać. Między mną a mężem nadal się iskrzy i to chwilami mocno, choć u nas przyszłość nadal jest niepewna. Nie odczuwam odrazy, wstydu ani zażenowania - bo Go kocham i mam głęboką świadomość samej siebie. Uwolniłam się od blokad, bo postanowiłam iść naprzód, a nie tkwić w dole beznadziei bądź rozpamiętywać przeszłość. Lęk o przyszłość? Pewnie gdzieś jest, ale na pewno nie na tej ścieżce, którą idę. Konami, ruszaj do przodu - dla siebie samej. Ale ten pęd ku przyszłości zacznij od solidnego i szczerego rozprawienia się z przeszłością.

Posty [ 66 do 106 z 106 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada-problem z seksem :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026