Czyli dalej będziesz słuchać co robiła w przeszłości ze szczególami ? Bo widzę że zawiesiłeś białą flage w takim razie. Nie uważam żeby problem był w tobie a raczej w twojej żonie, ty masz po prostu takie zasady a nie inne i nie powinno się do klasyfikować jako "twój problem". Moiże napisz coś więcej jak taką opinie wyrobiłeś, bo to raczej brzmi jakby ci jakiś terapeuta nagadał głupot.
Nie będę słuchał, i nie zawiesiłem białej flagi.
To co było, to było i koniec.
Niezależnie od tego ile będzie się drążyć temat, katowac siebie i ją - to się nie zmieni.
Ponadto, co mi da to drążenie?
No chyba tylko to, że w końcu z naszego uczucia nie zostanie nic.
Pokochałem ją wiedząc, że nie żyła w zakonie i ma za sobą nieudane związki, nie czekała na mnie bo skąd mogła wiedzieć, że mnie pozna?. Ja też nie czekałem, szukałem szczęścia
Nie jest uczciwe czepianie się tego, zwłaszcza że ja wyżej wspomniałem i ja mam parę podobnie nieudanych relacji.
To hipokryzja.
I to jaka jest teraz to wynik doświadczeń z czasu zanim mnie poznała. To ją ukształtowało i dlatego teraz jest dla mnie taka a nie inna.
Zamiast babrać się w tym co było, a co się nie zmieni, martwić się o to co nigdy może się nie zdarzyć, koncentruje się na tym aby żyć teraz, cieszyć się z tego życia które mam.
Co do zasad, ważne jest aby od kiedy jest ze mną była tylko ze mną i miała na uwadze to jaki jestem.
Nie byłem u terapeuty, sam do tego doszedłem.