Zarejestrowałem się ponieważ potrzebuje spojrzenia na mój problem z kobiecego punktu widzenia.
Po 11 latach małżeństwa jakieś 3 lata temu wyprowadziłem się od żony i potem rozwiodłem.
Jako nastolatek , nie mając pojęcia o życiu, założyłem że "pierwszy raz" to tylko z tą jedyną , gdy się naprawdę zakocham. Mimo okazji czekałem na tę jedyną no i znalazłem ją / tak mi się wydawało/ w osobie byłej już żony. Była pierwszą i do czasu gdy z nią mieszkałem, jedyną partnerką.
Po rozstaniu i rozwodzie przez jakiś czas kobiety były moimi wrogami i nie chciałem ponownie przechodzić przez to co było w małżeństwie i po rozstaniu. No ale z czasem wpatrywanie w ściany i tv stało się nie do zniesienia i zacząłem się umawiać z kobietami. Pierwsza okazała się schizofreniczką, druga / w której się zakochałem jak Al Pacino w ojcu Chrzestnym I - piorun/ niestety mieszkała w drugim końcu Polski, trzecia okazała się zimną , egoistyczną babą / miała mi za złe, że co dwa tygodnie jadę kilkaset kilometrów do syna na weekend/.
Już miałem ponownie zaprzestać relacji z płcią piękną, aż spotkałem obecną żonę. Wszystko zaiskrzyło jak należy, zgraliśmy się i było super do czasu aż zaczęła mi opowiadać o swojej przeszłości.
Zaznaczam, nigdy tego nie chciałem i mówiłem, że tego nie potrzebuję. Ale ona widać miała taką potrzebę. I opowiedziała.... niestety. Nawet zrozumiałbym gdyby mówiła "byłam z tym, nie wyszło bo to i to, potem z tym itd.". Ona jednak opowiadała też o intymnych szczegółach. Mówiłem aby dała spokój, ale nie dała.
Ma dziecko z poprzedniego związku, co tydzień widzę jej byłego gdy po nie przychodzi " z którym był ogień w łóżku , robili to tyle a tyle razy, a o to musiała się prosić" ... innego z którym "było fantastycznie , chciał jej to a to poprawić, tak a tak się opalali i to i to robili" widzę co miesiąc przy okazji jakiś tam ich wspólnych interesów.
I szlag mnie trafia. Wizualizacje są straszne.
Najgorsze jest to , że gdy już zdecydowała się na wyznania nie była szczera i całkiem przypadkiem dowiedziałem się o innych jej związkach ...
Wychodzi mi z tego obraz osoby która miała bujne życie sexualne i niekoniecznie szła do łóżka z kimś do kogo cokolwiek czuła.
Dla mnie to ciężkie. Kłóci się to z moim światopoglądem.
Teraz jestem w kropce , męczy mnie to co wiem, ale boję się porozmawiać ponieważ przeraża mnie to co mogę usłyszeć.
Spalam się psychicznie.
Po co mi to mówiła , skoro wcale tego nie chciałem wiedzieć ???