netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

125 odpowiedzi21 126 wyświetleńzałożony przez maryanna3, 01.12.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 126 z 126 ]

66

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

chomej ja już nie wiem chyba się poddaje bo coraz gorzej ze mną a kolejny związek raczej przez dłuuugi czas nienastąpi ...
ciągle mysle o NIM żeby do niego wrócić bo wiem że on by się zgodził i tylko na to czeka...tylko ja znowu po czasie obejrzałabym się i nic by to nie zmieniło znowu w miejscu...
jest dzisiaj piątek zamiast się cieszyć wyskoczyc gdzieś to ja najlepiej bym zasnęła ale jak ? mam dosyć tego mojego życia jest do d...

67

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

mart u mnie nie jest wcale tak kolorowo. Ja tez wrocilam do domu i mieszkam z rodzicami, jestem na etapie szukania pracy ty przynjamniej tego nie musisz robc. Nie wiem czy to lepsze ze on odszedl do innej, czy lepiej byloby gdybym ja odeszla. Jestem osoba porzucona przez niego, czuje sie okropnie. Chcialabym zeby to juz minelo bo oszaleje. Na zewnatrz nie pokazuje ze cos mi jest ze mysle o nim,staram sie stwarzac pozory ze jest ok, ale w glebi duszy czuje niesamowity bol. Chcialabym wymazac to z pamieci...

68

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

kosa27 czytam odpowiedzi do mnie i ciesze się że ktoś mi w ogóle odpisuje
a jednocześnie łzy mi się same cisną do oczu ...
wracałam dzisiaj z pracy szłam i płakałam dobrze że o tej porze jest już ciemno łzy same mi leciały ... w pracy dosłownie wszystkie koleżanki mają facetów, dzieci i opowiadają o tym niemal co chwila a ja siedzę i patrze tempo w ekran kompa bo niby co mam mówić... nigdy tak żle się nie czułam ...

69

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Czujesz się tak bo zwracasz na to uwagę. To normalne. Jak byś sie bała, że jesteś w ciązy to byś pewnie wszędzie widziała kobiety z brzuchami. I co z tego, że koleżanki mają mężów itd. Ona na pewno były kiedyś (albo nie daj Boże będą) w takiej samej sytuacji. Podejrzewam, że 90% ludzi na świecie przeżyło taki ból. Ja nie mówie, żebyś się ekscytowała ich opowieściami, ale na pewno nie możesz odcinać sie od ludzi. A kto wie, może jakiś mąż ma fajnego kolegę? Wiem, że teraz pewnie jak pomyślisz, że inny facet mógłby cie dotknąć to ci sie niedobrze robi. Wiem, bo ja tak mam. Ale zobaczysz za jakiś czas (nawet nie będziesz wiedziec kiedy) przyjdzie taki dzień, że pomyślisz "o ja, fajny facet". Zawsze po burzy wstaje słońce. I trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro. Żyje się raz. Oni jakoś sie nami nie przejmują, więc czmeu my mamy rezygnować ze wszystkiego. Dziewczyny nie wolno tak! Mimo, że jest ciężko. Pokonamy to! Pokonamy wszystko!

70 Ostatnio edytowany przez mart (2010-01-08 20:53:09)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

dzięki chomej trochę mi pomogły twoje "słowa" jestem też spokojniejsza bo wypłakałam się dzisiaj chyba z 2godz. non stop szlochania jak wariatka z zakładu dla obłąkanych, wiem że ten stan kiedyś przejdzie bo musi prawda tylko niech to będzie jak najszybciej bo już nie wyrabiam siedzę czytam książki palę papierosy i tak w kółko żeby nie myśleć ze znajomymi na razie nie mogę się spotkać bo będę ciągle o tym gadać (jak coś siedzi w głowie to nie wybije szybko) a nie chce ich męczyć i im płakać w rękaw poza tym za wielu mi ich nie zostało a większość ma już poukładane życie
dzięki temu forum przynajmniej się lepiej czuje mogę się wygadać i nikt mnie nie zbeszta ...
jest piątek a ja myślę co on robi wiem to "sado-maso" z mojej strony ...
pewnie też tak masz że są dni jakby w ogóle nic się nie wydarzyło nie poznałaś go jakby nigdy nie istniał a czasami tak cholernie mi go brakuje szczególnie jak sama zasypiam jeny... prawie czuje go przy sobie... wariatka ze mnie kończę coś a teraz naprawdę tęsknie...

71

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Tutaj możesz spokojnie pisać o tym co cie boli i co cie gryzie. I to, że cie wszystko ściska w środku to nie powód do wstydu! Przeżywasz i musisz to przeboleć dlatego, że jesteś wartościową i dobra kobietą, a nie pozbawioną uczuć lalką po której wszystko spływa jak po kaczce. Czasami warto pobyć ze sobą sam na sam, głośno do siebie mówić, podsumować co było tak, a co jednak mi przeszkadzało. Ale pamietaj dla równowagi wyjścia też są obowiązkowe, nawet jeśli robisz to wbrew sobie. Ja się bardzo często po prostu zmuszam, ale jak już się ubiore, umaluję to idę i potem nigdy nie żałuję.
Ja się męczę tak już lekko ponad miesiąc. Faktycznie zaczęły pojawiać się dni kiedy mam ochote się uśmiechać, ale i są takie kiedy najchętniej pojechałabym do niego, potrząsnęła nim i powiedziała "co ty do cholery robisz, nie zmarnujmy tego". To normalne i naturalkne, ważne żeby być twardym i zapanować nad sobą i emocjami. Nie wstydz sie płaczu, kiedy chcesz to krzycz, oszalale tańcz itp, to wszystko pomoże uwolnić złe emocje, ja biegam, dzieki temu zasypiam chociaż te 3 razy w tygodniu.
Nie odstawiaj życia, nawet nie zauważysz kiedy ono znowu będzie cie cieszyć!

72

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

wiesz co chomej nadal go kochał wiem bo strasznie cierpię teraz mam tak że chce się do niego odezwać i wrócić nie wiem co mam zrobić
(cały ten czas który przeżyłam pójdzie na marne i wtedy co jeszcze raz a wiem że będzie gorzej) nie wiem jestem w kropce
ca daleko to poszło czy to ma sens?

73

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

mart ja po tym jak uslyszalam od niego ze chce odejsc przeplakalam chyba cale 3 dni (rzucilam wtedy wszystko prace, wyprowadzilam sie), wygladalam jak wrak czlowieka, schudlam, pozniej bylo juz mniej placzu ale tez sie pojawial. Mieszkalam wtedy u przyjaciol i jestem wdzieczna Bogu ze ich spotkalam bo gdyby nie oni to nie wiem gdzie bym sie podziala, co by sie ze mna stalo. Wylane morze lez przynosilo chociaz czesciowa ulge, nie wstydz sie placzu musisz to wyplakac, to tak jak zaloba po utracie kogos bliskiego. Powiem ci ze po moim powrocie do kraju nie uronilam za wiele lez, chcialam ogladac nasze zdjecia, sluchac muzyki ktora mi o nim przypominala, ale powiedzialam sobie ze nie i nie zrobilam tego! Poplakalam sie tylko raz kiedy zrobilysmy z moja kumpela wspolny, babski wieczor przy browarkach. Wiem ze jest ci ciezko ale z kazdym dniem bedzie lepiej zauwazylam to po sobie. Wiem ze cie boli to ze ludzie w kregu ktorych sie obracasz maja rodziny, dzieci, ale nie martw sie nie jestes z tym sama. Jest wiele takich osob jak my, mysle ze kiedys nam sie wszystko ulozy. Najwyrazniej nie on jest ci przeznaczony, a to wszystko co nas spotyka jest po to zeby nas czegos nauczyc na przyszlosc.

74

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Skąd ja to znam. Dzwonek do dzrwi ty lecisz, bo może on, telefon...a może on, migajaca koperta w dole ekranu, znowu nadzieja. I ta cholerna chęć wysłania sms-esa, zadzwonienia. nawet ostatnio miałam taka sytuacje, spotkało mnie coś miłego, to co pierwsza myśl "zadzwonic do..", no tak ale już nie można.
Czy to ma sens? tylko ty możesz sobie odpowiedzieć na to pytanie. Nie było ci z nim dobrze, zastanów się czy to na pewno jest tęsknota, czy tylko może przyzwyczajenie. Spróbuj rozróżnić miłość od zakochania, bardzo wielu z nas myli jedno z drugim. Jeszcze poczekaj, jesteś rozdarta, a emocje nie są dobrymi doradcami. Pamietaj, że możesz zadecydowac o uczuciach nie tylko swoich ale i jego, a nikomu nie wolno żąglować uczuciami innego człowieka. Jeśli kocha, to poczeka, zrozumie.
Ja uważam, że zawsze warto walczyć o miłość, jeśli nawet sytuacja wydaje się beznadziejna. Jesli macie być razem, to będziecie. Teraz zadbaj o siebie i swoją psychike.

75

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

kiedyś wątpiłam w "forum" ale wy dziewczyny naprawdę mi pomagacie dziękuję
potrzebuję po prostu spojrzenia z innej perspektywy
wiem że rządzą mną emocje to silniejsze ode mnie
u mnie dopiero mija tydzień a właściwie więcej bo święta i nowy rok już się nie widzieliśmy niby takie ważne dni raz na rok myślałam że mi będzie lepiej bo spędzę z rodziną nie będę o nim rozmyślać ale jest inaczej palę i patrzę w okno a może przyjedzie JASNE...
teraz gdybym zobaczyła go to bym się rzuciła na niego ale później wraca mi ze to ja z nim skończyłam bo tego chciałam jeny... zachowuje się jak bym to ja nie wiedziała czego chce a przecież to on do tego doprowadził swoim zachowaniem pokazał mi że sam nie radzi sobie i że ciągle potrzebuje opieki (faceci to niedojrzałe dzieci wiem)
nie wiem jak tu zasnąć mam opuchnięte oczy od płaczu (rodzice widzą ale nie komentują) żałosne chyba do momentu aż się zmęczę tak i padnę ...
chciałabym wam też coś napisać dodającego otuchy ale jeszcze nie potrafię...nie czuję tego...
czas...czas...czas....

76

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

moj narzeczony odszedl ode mnie w listopadzie, spedzilam swieta z rodzina myslalam ze nie bede myslec ale nie dalo sie... sylwester z kumpela i ludzmi ktorych w ogole nie znalam,tez myslalam..., dokladnie wiem co czujesz, czekasz na kazdy gest z jego storny byle chociaz byl...
dasz sobie rade jeste silna kobieta i tak o sobie mysl!
cos sie popsulo ty pierwsza zareagowalas ze cos jest nie tak czyli mialas juz jakies obawy co do waszego zwiazku. Zacznij zyc od nowa, poznasz kogos a on napewno kiedys bedzie zalowal tego ze cie stracil.
Zobaczysz pozbierasz sie. Tego ci zycze.

77

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

kosa27 masz ty rację cały czas jak nachodzą mnie myśli o powrocie do niego to przypominają mi się powody dlaczego zdecydowałam się odejść...
jestem rozdarta ... zrobiłam przemyślenia za i przeciw (tak jak mi radziłaś wcześniej) nie dało efektu... nie chce też mieszać jemu w głowie bo rozstania i powroty w kółko są niszczące obie strony...
muszę się z tym pogodzić ...

aha chomej co do różnicy między kochaniem a przyzwyczajeniem trudno to teraz określić bo chyba więcej jest we mnie rozsądku niż młodzieńczych emocji...

wiem że to da się przeżyć "może" niektórym jest to pisane bo mi niestety nie...

78 Ostatnio edytowany przez chomej (2010-01-09 19:07:38)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

To nie kwestia czy jest to nam dane czy nie. Los i opaczność nie mają z tym nic wspólnego. to niestety kwestia ruszenia du** (sorrki, ale może tak dotrze) i wzięcia się za siebie!!! Wychodzenia do ludzi, uśmiechania nawet na siłe. Zapisz się na basen, na areboik, idz do kina, do teatru. Wszystko jedno. Chociaż na przeszłość nie mamy wpływu, to na przyszłość jak najbardziej. Jasne najłatwiej zrobić z siebie męczennika i się tak umartwiać, o wiele trudniej stawić życiu czoła. Wiem, tak jest łatwiej i wygodniej.
Mnie też wszystko boli, ale wiecie co, nie zamierzam się poddać. Żaden testosteron nie zdominuje mojego życia. On ma mnie w dupie (wasi ex was, niestety też), więc nie zamierzam tam zostać. Pokaże mu, że bez niego poradzę sobie i wiecie, co będę się z tego wszystkiego jeszcze kiedyś śmiać.

Decydujcie, chcecie smiać się ze mną, czy na zawsze pozostać w tym waszym, bezpiecznym, beznadziejnym szarym światku?

79

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

jeśli macie takie podejście jak chomej to bardzo dobrze...
u mnie minęło trochę mniej czasu na takie postanowienie czuje jeszcze niepokój...
ale nie zamykam się na wszystko ...
tak to pomaga zapisanie się na coś ja chodzę na basen i yogę ... a dziś wychodzę do pubu wypije piwko czy coś mocniejszego bo kolejnego weekendu siedzenia samej w domu po prostu nie zniosę...

80

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Kiedy czytałam Twoja historie, to tak jakbym ja ją pisała,. przez twoja historie wrócily te bolesne wspomnienia... mialam dokładnie taka sama sytuację, twierdzil że kocha, a na drugi dzień byl z inna, paradowal z nia przede Mna, a ja tak go kochałam, tak ufałam, błagałam żeby wrocił, żeby został... a teraz... mineły 2 lata. nie powiem że zapomnialam , bo tego sie nie da zapomnieć, to na zawsze zostanie w Tobie. ale jestem bogatsza o nowe doswiadczenie , z którego wyciagnelam odpowiednie wnioski a mianowicie: to oni pownni sie starac o NAS,...
wiem że słowa "czas leczy rany", "nie ten to inny", "nie był Ciebie wart", potrafią pogłebic twoje mysli ale ja wiem że tak jest... mnie potrzebne były 2 lata żeby to zrozumiec, chociaz teraz wiele razy wracam do Niego wspomnieniami, porównuje wiele sytuacji z NIM ale wiem że nie warto.
Jedyne co moge ci poradzic... Daj sobie czas, na łzy, na zle dni, na to żeby wspominac i kochac , bo mimo wszystko z dnia na dzien nie przestanesz go kochac... NA WSZYSTKO W ZYCIU PRZYJDZIE CZAS... Na MILOSC też...

81

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

"bo ważne w życiu są chwile, których jeszcze nie znamy..."

82

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

sylwusia masz racje nie da sie tego zapomniec tak z dnia na dzien. Tez wierze w to ze kiedys bede sie z tego smiac. Teraz kiedy lapie sie na tym ze zaczynam sie nad soba uzalac mysle od razu ze zaden facet nie jest wart naszych lez! skoro on ma to gdzies dlaczego ja mam nie miec. Na poczatku jest strasznie trudno tak myslec ale po czasie i po przeanalizowaniu wszystkiego moze jakos latwiej to przychodzi. Nie mozemy pokazywac ze nie dajemy sobie razy bez nich wrecz przeciwnie trzeba im udowadniac ze bez nich tez jestemy wartosciowymi kobietami, ktore zasluguja na milosc i szczescie.

83

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Dziewczyny a ja mam dola dziś ;(
wiem, że nie pasuje do tego co piszecie, że trzeba się wziąść w garść i w ogóle...nie użalać..wybaczcie, ze psuje radosna atmosfere... ale dziś jest 10.01. i to rocznica poznania G.. sad chcialam ten dzień przeżyć na zasadzie..że jestem wdzięczna Bogu, że poznalam Kogoś tak wspanialego itd itp.. ale nie umiem..tesknie za Nim, brakuje mi Go sad
W tyg prawie wcale nie mialam na nic czasu - ciagle cos robie zeby bylo mi latwiej to zniesc.. ale nie bardzo pomaga..
wybaczcie, ze sie uzalam, ale tak mi smutno.. a dziś szczegolnie sad

84

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

To normalne, że jest Ci smutno... W końcu wspomnień nie da się tak łatwo odsunąć. Trzymaj się ciepło...

85

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Nic nie dzieje się z dnia na dzień. ja dzisiaj też miałam gorszy dzień. Płakałam. Dziewczyny damy rade!

86

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Pewnie ,że damy radę! Jak to moja mama powtarza: "Tego kwiatu jest pół światu". Na pewno gdzieś tam jest ten jedyny, wymarzony facet, który niedługo się zjawi i pokocha jak nikt nigdy na zawsze smile

87

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Moja droga bardzo dobrze Cię rozumie ale niestety nie mogę ci podać konkretnego antidotum na ten ból bo takiego po prostu nie ma. Jednym pomaga inna miłość, innym krytyczne myślenie o tym facecie a jeszcze innym czas. Ja na przykład od  6 lat nie jestem z moja pierwszą miłością a dalej o nim myslę po mimo tego ze jestem mężatką. Smutne to wszystko . . .

88

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

jeśli chodzi o pierwszą miłość to zawsze się ją będzie pamiętać

"Jeśli potrafisz iść przez życie bez zaznawania bólu, to prawdopodobnie jeszcze się nie urodziłeś".
Neil Simon

89

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witajcie!
Dzisiaj poniedziałek..staram się od nowego tygodnia zebrać do kupy...wczoraj padłam, bo pobiłam chyba rekord w ilości płaczu - a tak myślałam, że już się trochę pozbierałam i chociaż nie będę ryczeć neutral za to od razu ze zmęczenia zasnęłam i ....śnił mi się G..
No ale staram się od nowa...może nie będę miała czasu na totalną załamkę, bo mam teraz masę pracy i na tym staram się skupić. Ja o G. nie mogę źle myśleć i to pewnie utrudnia sytuację, chociaż z drugiej strony zawsze zostaje mi plus, że mogę sobie pomyśleć, że poznałam wspaniałego gościa, który wiele wniósł w moje życie.  Niestety jak na razie nie potrafię pogodzić się z tym, że musiałam Go stracić i to jest właśnie ten straszny ból, który mnie dręczy i czasem mam wrażenie, że się wręcz nasila neutral

No ale dobra trzeba się zbierać...powodzenia moje Drogie smile !!
Dziękuję za słowa pocieszenia, trzymajcie się !!

90 Ostatnio edytowany przez kosa27 (2010-01-11 13:48:49)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

wczoraj przez przypadek znalazlam artykul o Santi Dewi dziewczynie ktora opowiadala o reinkarnacji. Przeczytajcie sobie historia jest naprawde zdumiewajaca a najlepsze jest to ze dziewczyna powiedziala ze w zyciu nie ma przypadku, ze kazde cierpienie czegos uczy. Mysle ze to co nam sie wszystkim przytrafilo tez mialo swoj sens i predzej czy pozniej mialo sie stac.

91

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Właśnie sobie uświadomiłam że wczoraj byłaby taka mała rocznica moja i ex. Ale ani razu ani JEDNEGO wczoraj nie pomyślałam o tym!!! Po prostu teraz jak czytałam nowe posty tutaj to gdzieś któraś z was wspomniała coś o dziesiątym, patrzę na datę 11...no i zaczęłam skakać ze szczęścia że nawet wczoraj nie zwróciłam uwagi na ten 10. Pewnie wyglądam jak wariatka możecie się śmiać że to głupie itd. ale....naprawdę co miesiąc to był dla mnie taki mały pogrzeb a teraz:zupełnie nic. Zero uczuć. Gdy przechodzę koło niego na korytarzu myślę tylko "o tam stoi ten i ten" ale nie myślę przy tym o tysiącu rzeczy związanych z naszym byciem razem, nie czuję bólu w piersiach, nie boję się chodzić do szkoły, nie uginają mi się kolana i nie chce mi się płakać gdy go widzę, częściej się uśmiecham, lepiej się uczę, mogę siedzieć sama w domu(co było nie do pomyślenia zaraz po bo pojawiało się wtedy 1000 myśli z prędkością świata przemykały mi po głowie i nie pozwalały logicznie myśleć że będzie lepiej i to minie tylko powodowały olbrzymi ból fizyczny nie do zniesienia, więc wszyscy wiedzieli że nie wolno mnie zostawiać samej). Trochę jeszcze irytują mnie pary na ulicach ale tylko te które ostentacyjnie pokazują jak to oni się nie kochają. Moja mama twierdzi że zbyt lubię samą siebie i mój organizm a raczej moja psychika nie pozwoliła mi samej siebie tyle zamęczać. Mi się wydaje jednak że gdyby mój były to był człowiek dojrzały, reprezentujący sobą cokolwiek to pewnie przejmowałabym się dłużej ale o żałosnych ludziach takich jak on po prostu zbyt wiele nie można rozmyślać. I nie mówię że go nienawidzę, nie lubię go tylko ale to nie jest nienawiść. Po prostu mam go gdzieś.

Przeczytałam teraz tytuł tego wątku i historię opisywaną przeze mnie ponad miesiąc temu i strasznie się zdziwiłam. Przypomniałam sobie wszystkie uczucia, myśli dokładnie i zastanowiło mnie że takie nic jak on mogło mnie na tyle czasu wręcz rozłożyć psychicznie. Jak ja w ogóle mogłam nawet myśleć o jakichś głupich tabletkach?! Gdybym pozbawiła się przez takiego marnego człowieka tylu wspaniałych chwil które są i które z pewnością jeszcze mnie czekają to byłoby okropne. Jak czytałam sam tytuł to przypomniałam sobie że tą historię pisałam w momencie gdy ból był już nie do niesienia, i chodzi mi o ból fizyczny. Nie jadłam już bardzo długo bo nic nie mogłam przełknąć, piłam też nie za wiele, nerki mi zaczęły autentycznie wysiadać, byłam nawet u jednego lekarza który dodatkowo "pocieszył" mnie że jeszcze dłużej będę tak działać to czeka mnie anemia. Jak mi uświadomił na czym to polega coś mną wstrząsnęło jak przy tych tabletkach, że co ja robię właściwie....jeśli to będzie czytać jakaś dziewczyna która jest dopiero po i cierpi uwierzcie mi, ja wiem jak to boli i wiem też że minie! A wszystko można przetrwać wiedząc że kiedyś minie. Oczywiście że nie ma recepty na ten ból, trzeba go przejść jak te wszystkie etapy po rozstaniu ale im dalej jesteśmy tym lepiej. I mimo że nie ma recepty dużo rzeczy pomaga. Jeśli ktoś chce to mogę je napisać tzn co ja robię/robiłam ale większość jest albo bardzo banalna albo indywidualna bo jednemu to pomoże a na innego nie zadziała;) najważniejsze to chyba myśleć optymistycznie, a przynajmniej próbować z każdym dniem zmieniać siebie i swoje nastawienie. Przepraszam że się tak rozpisałam:)

92

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Właśnie fajnie maryanno, że się rozpisałaś smile
Twój post jest ważny, myślę, że nawet bardzo dla wszystkich, którzy cierpią z powodu rozstania..Twój post daje nadzieje...dokładnie wiem co czułaś, bo ja sama też prawie sięgnęłam po tabletki.. ale przyjaciele uratowali mnie w ostatniech chwili.. a wszytsko miałam zaplanowane..ale Oni byli sprytniejsi... i jak już wiedziałam, że muszę żyć, tylko nie umialam..ból stawał się nie do zniesienia..i właśnie znalazłam to forum i Wam wszystko opisałam..

Dlatego jeśli masz czas i ochotę to napisz proszę co Tobie pomagało i co zrobiłaś z tym okropnym bólem, że minął.. wiem, ze kazdy ma inaczej..ale może właśnie Komuś pomogą Twoje sposoby albo będą natchnieniem, żeby wymyślić swoje własne..
może mi też pomogą...choć właśnie wczoraj (bo to ja pisałam, że 10.01. miałam 'rocznice' poznania G.) nie udało mi się zebrać w całość, rozwaliłam się totalnie i ryczałam jak nie wiem co sad
Aktualnie staram się znowu walczyć ale ciągle myślę, wspominam G..boli mnie, że musialam stracić Kogoś, przy Kim tak cudownie się czułam i Kto tyle wnosił w moje życie...strasznie za Nim tęsknię...i ciągle mam wrażenie, że nawet jak się czymś zajmuję na siłę.. to jestem jakby 'obok' tego, żyję bo muszę..bo nie chce zawieść przyjaciół i... On też jakby się w sumie dowiedzial, co zrobiłam to raczej bym Mu zrobiła krzywde i wpedziła w poczucie winy..a tego nie chce za nic na świecie..
Więc żyję, ale jakoś tak..bez zaangażowania i tak jakby wszystko co piękne było już za mną, a ja się muszę przemęczyć do śmierci. Tak to wygląda sad nie wiem czy z tego wyjdę kiedyś, ale życzę Wam wszystkim dużo siły, motywacji i trzymam za Was kciuki i gratuluje najmniejszych sukcesów! Jesteście super silne babki, czytam z podziwem jak sobie radzicie, oby tak dalej, wierze w Was smile!!

93

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

może któraś z was mnie oświeci bo już się pogubiłam
po tym wszystkim o czym pisałam wcześniej
juz prawie było mi lepiej serio wróciłam z pracy szykowałam się na basen a tu list od niego...
pisze ze zrozumiał i mi wybacza,że odeszłam, żałuje, pisze o możliwości powrotu żebym to przemyślała a ja nie chce znów czuć się w kropce bo teraz tęsknie a później znów wróci rzeczywistość
chociaż nie rozumiem
gdyby chciał to by napisał że zrobił coś w swoim życiu że jest jakaś zmiana a tu nic ...czułe słówka nie wystarcza ...nigdy w życiu nie byłam materialistką ale gdy dochodzi do spraw finansowych to nie ma żartów bo jedna osoba nie jest w stanie zarabiać na wszystko sama i opłaty i paliwo samochód net, tv, no przecież nie żyjemy w paleozoiku do cholery już sama nie wiem jest miłość ale i prawdziwe życie a taki wybór nie jest łatwy...(i pomyśleć o dziecku, z czym do ludzi?) jeny....!!
aha nie wiem czy to ma znaczenie ale on jest młodszy o 3lata
hmmm może nie dojrzał chociaż twierdzi że tak
tylko ja tego nie widzę...
czuję się oszukana i po części wykorzystana...hmm
czytając to niby mam odpowiedz na swoje pytanie
ale ja coś czuję do niego...brakuje mi go ...jestem walnięta wiem możecie tak napisac spoko....:(

94

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

witaj mart, po tym co piszesz to widze ze juz u ciebie lepiej smile sama odpowiedzialas sobie na pytanie. Powiem ci ze ja tez mialam mlodszego o 1,5 roku faceta i chyba nie byl dojrzaly, kiedy ode mnie odszedl pytal mojej kumpeli co on ma teraz zrobic itd. sam nie zdawal sobie sprawy z tego co zrobil, do konca nie wiedzial czego chce. Przeprosil mnie wtedy, wrocilam...bylo wszystko ok ale przez 2,3 dni pozniej stuacja powtorzyla sie. Mialo byc ok ale nie bylo! Wszystko sie rozpadlo!
Facet powinien wiedziec czego chce, a po takiej sytuacji jak jest u ciebie powienien wykazac jakas chcec poprawy. Z tego co piszesz to z jego strony mozesz liczyc jedynie na czule slowka ale niestety zycie nie na tym polega.
Nie mow ze jestes walnieta bo chyba kazdy tak ma. Ja tez mam takie chwile ze brakuje mi go, w koncu ponad 3 lata to kawalek czasu nie da sie go wymazac w jeden dzien.
Wydaje mi sie ze podjelas sluszna decyzje, a co najwazniejsze chyba sama zaczynasz dochodzic do takiego wniosku

95

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Ja napewno nie uważam, że jesteś walnięta mart ! świetnie Cię rozumiem..
Niby jestem  z natury romantyczką, mam miękkie serce itd.. ale powiem Ci tak.. moim zdaniem nie warto Ci ryzykować powrotem do Niego, dopóki nie bedziesz miała pewności na 1000% że ON WIE CZEGO CHCE i jest DOJRZAŁY..bo co jeśli znów Cie zrani? znów będziesz się czuła tak starsznie jak do niedawna sad ? ja wiem, ze CI Go barkuje.. ale jesli Jemu naprawdę zależy na Tobie, to dzięki temu, że do Niego tak nie wrócisz na zawołanie to moze to Go skłoni do przemysleń..może właśnie naprawde dorośnie, weźmie sie w garść i bedzie o Ciebie walczył i może kiedyś zdobędzie Twoje zaufanie.. a jeśli nadal się nie zmieni..no to wybacz.. ale myślę, że nie jest Ciebie wart!!
Ja tak uważam, ale wiecie ja mam teraz pozę życiową asekuracyjną - zero ryzyka, żeby znów nie bolało jak teraz :]
pozdrawiam!!

96

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

dziewczyny on dziś się pojawił u mnie ...(nie wiem po co) ... mówił co się zmieniło że ma pracę i tak jakby do niego nie dotarło że NAS już nie ma ... mówiłam mu wszystko co myślę a jestem zawsze szczera do bólu a on nic z nadzieją ciągle...już nie rozumiem czy ja jestem za mało przekonująca ?
już prawie się przyzwyczaiłam że go nie ma a tu niespodzianka...
bezsensu...
a najlepsze że jest sporo ładnych dziewczyn ale myśli tylko o mnie jeny...czy oni myślą że my naprawdę lubimy takie tandetne, komercyjne teksty...
mówi że się zmienił co do cholery to ma być, normalnie jestem wkurzona... byłam smutna a teraz zła...
nie wiem może tak jest ale nie mogę uwierzyć w taka raptowną zmianę

???

97

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Mart powiedz mu , że jeśli naprawdę coś zmienił w swoim życiu to niech poczeka. Okaze się prędzej czy póżniej czy rzeczywiście ma pracę i w ogóle. Ja uważam , że nie  tylko słowa się liczą, ale też CZYNY! Jeśli on naprawdę chce się zmienić i robi coś w tym kierunku to za niedługo da to efekt. A jeśli są to tylko obietnice bez pokrycia to nie masz czego żałować.... Bo jakby się chciało to by się dało (radę oczywiście:))

98

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

zauwazylam ze zmienilo sie twoje nastawienie do niego i do tego zwiazku, chyba jestes coraz bardziej przekonana ze to nie to...
ladną gadką nie wszystko sie zalatwi, to moze poskutkowac na chwile, pozniej zobaczy ze wrocilas ze jest ok i stanie sie taki jak kiedys.
widze ze stalas sie silniejsza w tym co mowisz i trzymaj tak dalej smile
kiedys poznasz faceta ktory nie bedzie sie musial zmieniac aby z toba byc

99

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

dziewczyny jestem w kropce totalnej...
dlaczego TEN facet nie może zrozumieć i zobaczyć tego co ja już widzę...
cały czas on się ze mną kontaktuję a to mi wcale nie daje zapomnieć i cholernie się z tym czuję, wcześniej mówiłam że "ponoć" ma pracę ja już czegoś chyba nie rozumiem każdy dał by sobie spokój z dziewczyną , która ciągle mówi NIE a on raptem wziął się do roboty ? mówił o byciu razem do końca życia, o dzieciach że chce teraz , o małżeństwie,...itp. tylko że mi nie już o nic nie chodzi już za późno ...czyżby znowu słowa,puste słowa? a ja niepotrzebnie rozmyślam czy rzeczywiście? po co tak sobie zaśmiecać w głowie

100

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

moze zaczyna docierac do niego ze cie stracil, albo poprzez slowa chce doprowadzic do tego zebys do niego wrocila. Nagle mowienie o malzenstwie, dzieciach itd. to moze proba przekupienia cie, kilka milych i fajnych slow no i moze wrocisz..
ja nie odzywam sie do mojego bylego nawet nie odpuszczam mu sygnaklow jesli puszcza, poprostu chce zamknac ten rozdzial zycia i zapomniec,  jest trudno ale wiem ze z czasem powinno przejsc...
nie mozna ulegac chwilowym emocjom bo za daleko nas to nie zaprowadzi...

101

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

i jak tu sobie z tym poradzić?
był znowu u mnie
i najlepsze to to że obiecał mi że teraz przez tydzień nie będzie się do mnie odzywał w ogóle , tylko że ja o nic takiego go nie prosiłam
czy on nie zrozumie że nic z tego?
czy sam sobie robi taki sprawdzian
a może znowu coś kombinuję , może kogoś poznał tylko po co by przechodził do mnie?
co to ma być takie spotykanie się co tydzień i przedstawia się w takich superlatywach że się zmienił ...ja chcę zapomnieć a co w tym jest że jak go widzę to mam słabość staram się tego jemu nie okazywać ...
moi rodzice tez w to są zaangażowani bo on czasami zachodzi do mojego ojca i rozmawiają a mama też wie parę rzeczy i ciągle mi wypomina jaki to on jest beznadziejny i ja też chyba nie mam rozumu skoro jeszcze się nad tym zastanawiam
znowu mam doła sad

102

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Mart powiedz mu kategorycznie, że nie życzysz żeby się z Toba kontaktował ani nachodził Cię w domu. Niech już da Ci spokój!

103

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

misia1609 ja mówiłam NIE ale do niego nie dociera, nie wiem czy mam się posunąć do gówniarskich rzeczy i pokazać się jakimś innym facetem? (chociaż on mi mówił że i tak będzie wiedział że to na złość)
męczę się z tym niesamowicie a chce już mieć to poza mną ...
dlaczego to takie trudne czy ja sama sobie utrudniam? chce mi się znowu ryczeć wydawało mi się że z wiekiem to łatwiejsze że ma się te doświadczenie ale nic...

104

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

To może poproś tatę, żeby mu powiedział żeby Cię zostawił w spokoju. Może poskutkuje:)

105

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

z moim ojcem też była poważna rozmowa też mu mówił i nic
czy to u niego naprawdę zakochanie czy zauroczenie czy tez popada w obsesję?
już sama nie wiem co z tym robić szansy mu nie chce dawać kolejnej bo czuję że to nic nie zmieni i boję się też tego

106

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Ile ona ma lat? Mnie się wydaję, że obudził sie teraz i boi sie , że jest sam więc chce wrócić. Moim zdaniem to desperat.

107 Ostatnio edytowany przez mart (2010-01-17 19:15:05)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

jest ode mnie młodszy 3 lata ma 24 teraz hmm powinno mi to dać do myślenie co?
ale on przeważnie zadawał się ze starszymi osobami i ma znajomych tez dużo starszych
ja nie powiem że mi jest obojętny bo bardzo tęsknie i zastanawiam się tak sama dla siebie ale do niego mówię twardo że nie i sama się z tym męczę jeszcze rodzice też wnikają ale tak podpadł (pisałam o tym wcześniej) że trudno mi zaufać nie chcę cierpieć bardziej teraz myślę kiedy on to zrozumie?
mówiłam jemu żeby poszukał sobie innej osoby żeby dał mi spokój i nic...to naprawdę jest bolesne kiedy czujesz coś jeszcze do drugiej osoby ale nie widzisz sensu...
może on się w końcu zmęczy też
(ale kiedy?)

108

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Wiesz, ja sama rozstawałam się i zchodziłam z chłopakiem... i trochę żałuję, bo gdzieś w głebi mnie jest poczucie , że zmarnowałam sobie trochę życia:( także moje stanowisko teraz to nie wchodzić 2 razy do tej samej rzeki, bo to nie będzie to samo, a jak już raz się posypalo to dalej też się będzie sypać...

109

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witam mam nadz ze mnie tu przyjmiecie:)))
Jak wiekszosc z Was mam taki sam problem ..jak zapomnniec .. choc po czesci juz mi sie to chyba udalo..tak wiec w skrócie :
przyjaznilam sie z nim 6 lat pozniej 2 lata bylismy razem wyjechal za granice ( to byl jego 2gi wyjazd) i zdradzil mnie .. przetrawilam to wrocilam do niego bo widzialam ze zalowal widzialam jego skruche i myslalam ze to TEN na cale zycie:) kolejne 1.5 roku on wyjezdzal za granice o wiele czesciej wiec co 3 miesiace byly rozstania i powroty za kazdym razem dawalam mu szanse (sam o nie prosil )az w koncu go znienawidzilam za to w jaki sposob mnie traktuje urwalam z nim kontakt definitywnie odezwal sie na gg " czy juz niegdy sie do mnie nie odezwiesz" 3 godz gadalismy i 3 godz plakalismy ...wyrzucilam z siebie wszytsko doslownie wszytsko co mnie bolalo i postanowilam ze w nowy rok wejde bez z usmiechem .. nie chce go znac, nie chce pamietac ze byl,on na sylwestra poszedl z nasza wspolna znajoma mamy wspolnego przyjaciela wiec raczej jestem na bieżąco z nowinkami co u niego:)pozniej zabral ja nan narty sad i to na ten stok na ktorym jeszcze niedawno to ja uczylam go jezdzic .. teraz to on byl" instruktorem " dla niej - nie powiem gdzies w srodku mnie to ukuło ... zrezygnowalam przez niego z naszych wspolnych znajomych teraz wiem ze to błąd!! dalej sie z nimi spotykam ale stram sie to robic w te dni gdzie wiem ze jego nie bedzie:)
szkoda mi tylu lat znajomosci i takiej bliskosci zaprzepascic ale wiem ze to jedyny dobry sposob na dzien dzisiejszy bym mogla calkowicie o nim zapomniec
znalazlam nowe hobby znow jestem usmiechnieta spotykam sie z ludzmi i czekam na lepszy czas
chce wierzyc ze to nie byl ten czlowiek -ten do konca zycia;/ Wierze ze czeka na mnie jeszcze ktos komu bede mogla zaufac i oddac sie bez reszty

110

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

;/ trochę dziś zdołowana jestem, bo okazuje sie , że mój były narobił jakichś dziwnych plot na mój temat w mojej i swojej grupie. Dziś szłam sobie po korytarzu i zobaczyłam, jak dziewczyny z jego grupy stoją i patrzą na mnie a potem coś komentują. W dodatku koleżanka z grupy z którą miałam dobry kontakt nagle zaczęła się zachowywać jakbym jej coś zrobiła złego. Ciekawe dlaczego on się tak zachowuje??? tak bardzo chce mi utrudnić życie na uczelni?
Podejrzewam, że on w oczach tych osób jest czysty jak kryształ a ja "niezłą" opinię...
Wściekła jestem, bo widzę jak on się podlizuje moim koleżankom z grupy i to on jest ten fajny a ja ta zła... Ech...;/

111

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

miałam dokładnie taką samą sytuację, słyszałam ploty na swój temat, odwróciła się ode mnie jedna osoba i generalnie czułam się z tym beznadziejnie zwłaszcza że to właśnie za sprawą byłego tak było wiem że to boli....ale dałam sobie spokój bo widziałam że jest dużo osób które NAPRAWDĘ mnie lubią martwią się o mnie a z osobami fałszywymi nie mam potrzeby się zadawać. I spłynęło to po mnie, przestałam sie przejmować bo zobaczyłam że nie warto i zajęłam się swoimi prawdziwymi znajomymi i przyjaciółmi. Pomyśl sobie w takiej sytuacji że jesteś ponad tym i on się okazuje żałosny w tym momencie, Ty sobie nie masz nic do zarzucenia więc po co sobie przez gówniarza psuć nerwy? A z plotami to zawsze tak jest że są są a później się nudzą i już ich nie ma: w 100% zawsze.

Postaram się jutro tu wpaść i napisać te sposoby o których wcześniej mówiłam może komuś pomogą:)

Pozdrawiam

112

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Mam zamiar to olać, ale zastanawia mnie czemu on to robi?? Ja mu opinii nie wyrabiam, bo uważam, że to tylko świadczyło by źle o mnie...

113

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

misia1609 oni sa poprostu wiecznie malymi chlopcami smile)):* 3maj sie dzielnie i straj sie nie interesowac zupelnie jego osoba a bedzie lepiej:):***

114

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

dziewczyny dziś jest wtorek z każdym dniem czuję się lepiej mimo że i tak myślę
a w sobotę on znowu się odezwie (bo tak mówił)
i znowu będę od nowa przezywać bo go zobaczę a ja już chce dojść do siebie i przestać
on chyba sam sobie zrobił takie postanowienie że wytrzyma i cały tydzień nie da znaku życia hmm tak jakby to on dał mi czas na zastanowienie czujecie to ? on dla mnie, a nie rozumie że już ja nie chce żadnych prób i przerw
całe dnie mi się dłużą mimo różnych rzeczy jakie robię w ciągu dnia

to takie irytujące
po co to wszystko? czy nie można być i żyć normalnie

115

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witam wszystkich. Po znalezieniu tego forum i przeczytaniu waszych watków postanowiłam włączyć się do dyskusji i przedstawic wam swoja historie, chodx bardzo się  różni od waszych bo nawet nie byłam z Nim w związku i pewnie wiekszość z was mnie zlinczuje jak to przeczyta ale po kolei. To było 2 lata temu. Poznałam go w szkole akurat miesiąc przedtem rozstałam się z poprzednim chłopakiem i pójście do dodatkowej szkoły potraktowałam wtedy jako terapie. Od razu wpadł mi w oko jak tylko weszłam do sali, ale od razu sie skarciłam w duchu że taki przystojny facet jak on napewn nie spojrzy na kogos takiego jak ja i pozostałam przy upajaniu się jego widokiem. Jakieś parę tygodni poźniej nasza grupa zaczęła się bardziej integrować w tym On, zamieniłam z nim kilka słów okazał się bardzo w porządku facetem, wymienilismy się numerami tel, mimo to nie robiłam sobie zbyt dużych  nadziei aż do pewnej nocy, a właściwie wieczora. Gdy leżałam spokojnie w łóżku zadzwonił telefon nie wiedziałam kto dzwoni więc obojętnym głosem odebrałam telefon, a okazało się że to On do mnie dzwonił!! Byłam w niebo wzięta, posiadaliśmy taką samą sieć komórkową więc mogliśmy smsować bez końca. Tej nocy wymieniliśmy parę wiadomości. Od tego czasu pisał do mnie niemal codziennie, w szkole chciał siedzieć tylko ze mna, nie wierzyłam w swoje szczęście mimo to że pare dni przed naszym poznaniem zostawiła go dziewczyna nie widziałąm nic złego w niewinnym flircie . Pewnego wieczoru  Koleżanka wyprawiła mini imprezę na której oboje się znaleźliśmy no i stało się zaczęliśmy się całować do teraz nie wiem jak do tego doszło, alkohol i adrenalina zrobiła swoje i wylądowaliśmy w łóżku. Nie wiedziałam co mam o tym mysleć, ale postanowiłam zwalić to co się stało na alhokol ale niestety on mnie ubiegł pytaniem czy zrobiłam to tylko dlatego ze byłam pijana, odpowiedziałaż, że nie. Od tego czasu zaczęliśmy się spotykać i  regularnie ze sobą sypiać. Rozmawialiśmy o tym wiele razy więc postanowiliśmy, że potraktujemy całą sprawę jako "układ bez zobawiązań".  Nie widziałam w tym nic złego na poczatku oboje byliśmy po rozstaniu więc nie chcieliśmy pchać się w nowe związki. Zaprosił mnie na sylwestra do swoich znajomych,spędzaiśmy każdą wolną chwilę na rozmowach, i innych rzeczach, zachowywaliśmy się jak typowa para tyle, że nią nie byliśmy. I tak minął rok, zdążyłam się przez ten czas w nim na poważnie zakochać i nie widziałam nikogo poza nim. Kiedy postanowiłam mu o tym powiedzieć oczywiście nie chciał słyszeć o żadnym związku, mówił że tamta go zraniła, że przykro mu że się w nim zakochałam ale on nie był n ato przygotowany. Oczywiście było mi przykro, ale ciągnęłam to dalej mająć nadzieję, że zmieni zdanie, że zobaczy we mnie kogoś kogo mógłby pokochać. Niestety od momentu w którym wyznałam swoję uczucia jego stosunek do mnie znacznie osłabł, owszem nadal pisał, ale już nie tak często jak kiedyś, spotykalismy się też rzadziej, zaczęłam żąłować, że wyznałam mu swoje uczucia. Kiedy powiedziałam mu o moich przypuszczeniach twierdził, że wcale tak nie jest i wydaje mi się. Cóż mogłam zrobic uwierzyłam mu i ciągnęliśmy nasze spotkania dalej. Było coraz gorzej zaczęłam być zazdrosna o jego koleżanki a jakby nie patrząć nie miałam prawa bo przecież nie byłam jego dziewczyną i kłóciliśmy się coraz częściej. Zaczął krytykować moją firurę, porównywać mnie do swojej byłej która byla o niebo łądniesza ode mnie, zaczął na mnie krzyczeć z byle powodu i mówić że jestem głupia. Niestety dalej to ciągnę bo nie umiem bez niego żyć, nigdy nie kochałam nikogo tak jak jego, pytałam go czy zalezy mu tylko na seksie ale zaprzeczył, alew przestałam mu już wierzyć. Doszło już do tego że podczas kiedy rozpłakałam się przy nim zaczął mnie szarpać, że mam się uspokoić bardzo się przestraszyłąm ale to też mnie niczego nie nauczyło i spotykaliśmy się dalej. Parę miesięcy temu odrzekł mi że nasz "ukłąd" może trwać tylko do sylwestra poźniej nie możemy już ze sobą sypiać i że tak będzie lepiej dla mnie, ale będziemy się widywać.  Zdenerwowałam się ale mimo to postanowiłam wykorzystac czas jaki nam zostać na kilka "nieozobowiązujących spotkań". Sylwester za 2 tygodnie, a ja jestem wrakiem człowieka, nie jem, nie śpię, a jak już zasnę mam atakie lękowe i znowu nie śpię, cały czas płaczę, czasami już nie mam siły płakac to leże i nie mam siły wstać. Sylwestra spędzimy na jednej imprezie bo mamy wspólnych znajomych i oboje zostalismy zaproszeni i nie wiem jak go przeżyje. Nic nie ma dla mnie sensu nawet święta. Wiem że tego nie przezyje jak dowiem się że ma kogoś umrę juz teraz jestem w agonii... Proszę nie potępiajcie mnie z góry wiem że źle zrobiłam ciągnąc to 2 lata ale czasami nie można obszeć się temu co jest złe mam nadzieję że pomożecie mi jakoś przez to przejść.

116 Ostatnio edytowany przez martucha19 (2012-12-21 15:10:41)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Bol po rozstaniu... Kazda z nas wie jak to wyglada... Codzienny placz, wewnetrzny bol nie do opisania. Ja miesiac po rozstaniu wyłam jak głupia kazdego ranka i wieczoru, tylko w szkole dawałam jako tako rade. Przypominało mi o nim dosłownie WSZYSTKO. Kogoś sweter, kogos perfumy, głupia pogoda... Potem nadeszły rozne etapy, raz juz myslalam, ze dochodze do siebie, ze teraz bedzie juz tylko lepiej, ze te 2 lata spedzone razem byly po prostu czyms cudownym ale skonczylo sie bo sie skonczyc miało. Nic bardziej mylnego... gdy minely te dobre dni, znowu kolejny miesiac przeplakalam. Nikt juz nie miał do mnie sily, doszlo do tego, ze po prostu musialam isc do psychologa... Nie wierzylam kiedy ktos mi mowil, ze bedzie lepiej bo kazdego ranka bol zabijal mnie od srodka... Widzialam tylko mojego byłego i z nim wyobrazalam sobie przyszlosc mimo, ze ON MNIE NIE CHCIAŁ. Zerwał ze mna kontakt, jak sam twiedzil dla mojego dobra. Na poczatku bylo masakrycznie, ale wiecie co? Mija juz 2 miesiac i moglabym mu podziekowac za ten brak kontaktu. Poznałam kogos, dzieki komu znowu sie usmiecham, wiec kazda osoba ktora czyta to po rozstaniu musi uwierzyc ZE BEDZIE LEPIEJ. Poznacie jeszcze kogos, a na wspomnienia o byłym bedziecie sie po prostu tylko usmiechały. To minie, ale tez musi minac wiele czasu aby dojsc do siebie.
Po rozstaniu dalej robiłam wszystko pod eksa, bo co jak sie dowie, ze z kims sie spotykam, moze chcialby do mnie wrocic, ale gdy zobaczy, ze ktos sie mna zainteresował to da sobie spokoj?! O jaka głupia byłam! smile Musicie myslec o sobie i tylko o sobie! I uwierzyc, ze bedzie dobrze, bo będzie smile

117

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(
liva napisał/a:

Wiem co czujesz, bo mialam taką sytuację, ze w kilka lat temu tez rozstałam sie z chłopakiem a rowniez chodzilimy do tej samej szkoly i musialam co przerwe na niego patrzec. O tyle, że u mnie sytuacja byla lepsza, bo nie mial dziewczyny. Ale i tak bolało. Wiec Ciebie pewnie boli jeszcze bardziej. Ale musisz byc silna! Jestes młoda, niedlugo studia przed Tobą, poznasz wielu wspaniałych ludzi i nie bedziesz nawet pamietała o tym. Bedziesz sie sama przed sobą wstydziła, że mogłaś byc z kims takim.
Głowa do góry wink

mam taką sama sytuacje. tylko ze z nim pracuje. codziennie go widzie i będę! jeszcze długo. ile wytrzymałas? mimo ze go widywałas to ból minął?

118

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Martucha bardzo się cieszę z Twojego szczęścia !! Zasługujesz na kogoś kto będzie dla Ciebie dobry! Napisz jak się rozwija Twoja znajomość smile

Potwierdzam słowa Martuchy,że będzie lepiej smile! Też się rozstałam z facetem 2,5 miesiąca temu,byliśmy razem 1,5,a on mnie po tym czasie zdradził i od tamtej pory jest z tą drugą. Na początku też miałam uczucie końca świata,nie wierzyłam,że spotka mnie jeszcze coś dobrego,nie jadłam i nie spałam... Miałam mnóstwo dołów i takich chwil w których miałam wrażenie,że jest lepiej,by za chwile być znów gorzej. Umawiałam się na randki,które kończyły się na jednym spotkaniu i po prostu desperacko pragnęłam dowartościowania ze strony mężczyzn,chciałam słyszeć,że jestem piękna,mądra i że mój eks jest skończonym idiotą,że mnie zostawił. Słyszałam takie teksty wiele razy i wiecie co? Zaczełam w to na prawdę wierzyć ! Później zdałam sobie sprawę,że przez te 2,5 miesiąca od kiedy nie jesteśmy razem zrobiłam o wiele więcej ciekawych rzeczy niż w czasie 1,5 bycia z nim! Zaczęłam żyć i zobaczyłam,że nie potrzebuję go i moje życie jest lepsze bez niego!I tutaj nie chodzi,że poznałam kogoś innego,bo jestem sama i teraz chcę trochę posinglować,poimprezować,poczytać książek,pozwiedzać itd. Bez niego wreszcie zaczynam żyć ! smile

Dziewczyny,spotkało Was nieszczęście,ale pomyślcie o Waszych eks. Czy na prawdę byli tacy wspaniali i nie do zastąpienia? Szczerze wątpie smile Pamiętajcie,że z każdym dniem będzie lepiej !

119

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Wiesz co ten chlopak jest cudowny naprawde... ale ja podchodze do tego wszystkiego z wielkim dystansem, on juz niestety nie. Jest AZ za slodki a mnie odrzuca cos takiego, dlatego musze z nim pogadac dzisiaj i go troche sprowadzic na ziemie, ze wole raz na jakis czas uslyszec cos milego, niz codziennie po pare razy to samo, co nie zmienia faktu, ze jest uroczy w tym wszystkim tongue Ogolnie to z gory mu powiedzialam, ze z niczego nie zrezygnuje, z imprez, z kolezanek... Bo jak kiedys zrezygnowalam na 2 lata to potem zostala sama bez nikogo. I o dziwo zrozumiał to, mysle, ze sie ulozy tylko musze mu wbic do glowki ze nie moze byc az tak slodki, bo jest to denerwujace i pewnie z czasem bedzie odpychajace:) tongue

120 Ostatnio edytowany przez netkobitka 23 (2012-12-22 15:41:31)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Podziwiam Was Dziewczyny skąd wy bierzecie tyle siły w sobie by sie pozbierać? Ja niestety jej w sobie nie mam na tyle by się odciąć od tego wszystkiego i zacząć życ na nowo...

121

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Znajdziesz ja w koncu. Ja dokladnie tak samo wmawialam sobie przez 2 miesiace... uwierz mi nie było warto. On zajal sie swoim zyciem, ruszył do przodu a ja plakalam codziennie, zyc mi sie nie chciało smile u Ciebie tez bedzie dobrze, teraz w to nie wierzysz, ale przekonasz sie, i wspomnisz nasze slowa :*

122

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(
netkobitka 23 napisał/a:

Podziwiam Was Dziewczyny skąd wy bierzecie tyle siły w sobie by sie pozbierać? Ja niestety jej w sobie nie mam na tyle by się odciąć od tego wszystkiego i zacząć życ na nowo...

Parafrazując powiedzenie z filmowego wykładu pt" Sekret" powiem tak, że przyciągnęłaś to co się stało w Twoim życiu/związku. Możesz się z tym nie zgodzić, ale tak jest - to jest poniekąd silniejsze od Nas.
I cały wic jest teraz w tym, co Ty z tą sytuacją zrobisz? Będziesz rozpaczać czy ruszysz do przodu, wygrzebując się spod gruzowiska pt "związek" i otrzepując kurz?
Owszem trzeba to przecierpieć ale ile można? Im bardziej się czemuś opieramy, tym bardziej Nas przytłacza to, w czym jesteśmy.

123

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

czasami to nie jest takie proste, chce bardzo stanąć na nogi ale nie mam siły nawet rano wstac z łóżka, ciągle bym spała nie wiem moze to jest obrona organizumu to to co sie dzieje.. nie wiem

124

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

jestem zaskoczona sprawdzalnością powiedzenia "miej wyj... a bedzie ci dane". Staram się nie przejmowac tę całą sytuacja która mnie spotkała i stosować się do powyższego powiedzenia. Nie odzywam się do niego, nie piszę nie dzwonię staram się wmawiać sobie ze on nigdy nie istniał i żyć dalej. Zdaje sobie sprawę że ten stan jest jak najbardziej przejściowy  bo na sylwestra się z nim spotkam chcąc czy nie chcąc i wszystko wróci, ale jak na razie chce się nacieszyc chwilami spokoju i harmonii choć moja głowa a bardziej mózg mi tego nie ułatwia podsuwając mi to coraz wyraźniejsze wspomnienia z naszej znajomości. Co do powiedzenia zaczął pisać czy jestem zła, dlaczego sie nie odzywam i takie tam pierdoły odpisuje a jakże tylko bardzo krótko i rzeczowo z obojetnością. Chciałabym wierzyć, że robi to dlatego, że gryzą go wyrzuty sumienia, ale na tyle dobrze go znam by stwierdzic że tak nie jest, że pisze tylko dlatego bym się nie czepiała że się nie odzywam. Ja już mam po prostu dośc psychicznie tej całej sytuacji i powoli staram sie brać to wszystko na dystans przynajmniej do sylwestra, bo w sylwestra zacznie się piekło którego nie będę mogła ogarnąć w mojej głowie, boję się swojej reakcji jak go zobaczę, boję się, że z kims przyjdzie, ale mam nadzieję ze nie jest aż tak głupi, wie jak mi ciężko z tym wszystkim,  jakby z kimś przyszedł okazałby się najgorszą świnią na ziemi. no nic dziewczyny trzymajcie się i nie traćcie wiary w lepsze jutro bo kiedyś ono musi nadejść... Pamiętajcie, że sprawiedliwość dosięga wszystkich bez wyjątku i w głębi duszy wierzę że jego też dosięgnie...
Online

125

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witajcie, wiem że tego forum nikt praktycznie nie czyta ale muszę wyrzucić z siebie cały żal jaki we mnie siedzi żebym poczuła się lepiej to jest swego rodzaju terapia i mam nadzieje że mnie zrozumiecie i nie przejdziecie obok tego obojętnie bo chyba potrzebuje boźdźcca by ruszyć do przodu nawet od obcych ludzi. Zbliża się sylwester a jak już wiecie ten czas nie napała mnie szczególnym optymizmem gdyż jak i również wiecie od tego dnia zacznie się mój koszmar który będę musiała jakoś przejść. Spotkałam się z nim ostatnio cały czas pisał, nalegał na spotkanie, więc się zgodziłam i żałuje. Myślałam że zmieni zdanie na temat swojego postanowienia co do sylwestra. Nie powiem było bardzo miło , był dla mnie bardzo miły jak nigdy nie wiem dlaczego skoro w sylwestra chce to wszystko skończyć... Właśnie napisałam mu smsa że się poddaje, że zrobiłam juz wszystko co moglam zrobić, żeby coś do mnie poczuć ale się nie udało, więc nie będę się już wiecej starać bo to i tak nic nie da, i czuje się z tym strasznie jeszcze może nie dotarło do mnie to co własnie zrobilam. Wiem że z jednej strony zrobiłam słusznie, ale zabija mnie ta myśl że po sylwestrze nigdy więcej go nie zobacze. On twierdzi że kończymy tylko z seksem, ale jak mogę się z nim dalej spotykac po tym wszystkim? Jak mogę się z nim przyjaxnić nadal go kochając, jak mam patrzeć jak kiedyś sobie kogoś znajdzie to mnie zabije no powiedźccie same. Czuję pustkę nie wiem jak ja będę dalej bez niego żyć. Wczoraj byłam u fryzjera nie wiem dlaczego kobiety myślą że jak przefarbują włosy albo je obetną to nagle ich problemy znikną i staną się kimś innym, gdyby to było takie proste każda z nas by to zrobiła.. Ale pomaga co prawda tylko na chwile... Wiem że prosze o wiele ale czy mogłybyście mnie jakos wesprzeć, dać kopa? Byłabym wdzięczna

Posty [ 66 do 126 z 126 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026