netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

965 odpowiedzi92 354 wyświetleniazałożony przez SupportforOscar, 25.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 846 do 910 z 966 ]

846

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Cynicznahipo napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Mnie też, choć mnie mało rzeczy szokuje.

Przerażające, przecież to bezwzlgędny despotyczny psychol z urojeniami na punkcie seksu.

Ale na początku było - jakbym czytała historię Support. Szybki związek, szybka ciąża, szybki ślub.
A potem kaplica. Ubezwłasnowolnienie totalne.

Cyniczna, ja nie rozumiem Support pod jednym względem, mianowicie, że ona się tak totalnie zatraca. Na amen. Tak jakby nie przejawiała żadnego instynktu samozachowawczego. Poznała faceta, zakochała się bezwarunkowo  i chce mu dać upragnione dziecko, już, teraz, zaraz, bo niedobra żona nie chciała. Gdzieś jej się tam zaświeciła czerwona lampka ostrzegawacza, na chwilę, i to wszystko.

Ciekawa jestem kim jest ten facet. Kim jest z wykształcenia, czym on się właściwie zajmuje. Ma jakąś własną działalność, czy pracuje gdzieś na etacie?

847 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-07 23:26:34)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Sony, ten facet nie musi być nikim specjalnym by zaimponować Support. Jest starszy, zarabia, wie, a przynajmniej sprawia, że wie co robi, a nasza dziewczynka sika w majtki.

Ja nie mam wątpliwości, że z niego jest manipulujący egoista, o ile nie prawdziwy psychol,który ją kompletnie sterroryzuje. Szkoda, że sama zainteresowana nie widzi, że szybko skończy jako mama domowa, zmęczona i zupełnie samotna w swoim macierzyństwie i bez żadnej opcji poprawy swojej sytuacji.

Ale może jej nie zależy na własnym zdaniu. Może z niej jest taka prawdziwa wycieraczka, co chce tylko służyć. Bóg wie.

848

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Może po prostu jest takim typem uległej kobiety.
Dlatego się w tym zatraca. Może jej to po prostu odpowiada.
Bo nie wierzę, że nie czuje intuicyjnie, że coś jest nie tak.

849

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

Sony, ten facet nie musi być nikim specjalnym by zaimponować Support. Jest starszy, zarabia, wie, a przynajmniej sprawia, że wie co robi, a nasza dziewczynka sika w majtki.

Ja nie mam wątpliwości, że z niego jest manipulujący egoista, o ile nie prawdziwy psychol,który ją kompletnie sterroryzuje. Szkoda, że sama zainteresowana nie widzi, że szybko skończy jako mama domowa, zmęczona i zupełnie samotna w swoim macierzyństwie i bez żadnej opcji poprawy swojej sytuacji.

Ale może jej nie zależy na własnym zdaniu. Może z niej jest taka prawdziwa wycieraczka, co chce tylko służyć. Bóg wie.

A ja mam trochę inne zdanie na ten temat. Support, jak w sumie każdy człowiek, siedzi w pewnego rodzaju schemacie rodzinnym. Tak żyła jej mama, podejrzewam, że podobnie babcia i ona sama tak będzie żyła. Wiadomo, że łatwiej iść przetartymi (choć czasami trudnymi, bolesnymi) ścieżkami, niż ładować się w dziewiczy rejs. Zobaczcie, że radzicie jej na podstawie pewnych doświadczeń. A to oznacza, że pewne sytuacje życiowe zmusiły was do zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi. Ktoś miał partnera psychola, ktoś inny porąbanych rodziców. Wszystko to jest kwestią doświadczeń życiowych.

Jest nawet takie przysłowie: czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał (jesli nie pójdzie wcześniej na terapię wink
Jaś  (w tym wypadku Support) nie nauczył się w domu, że malżeństwo może opierać się na partnerstwie, rozmowie, sztuce znalezienia wyjścia zadowalającego obie strony. Jaś widział ojca tyrana i matkę potulną jak baranek. Dlatego Jan nie wie, że może mieć cos do powiedzenia w związku i partner liczy się z tym zdaniem. Nie po to, aby coś osiągnąć. Tylko po to, żeby ta druga osoba nie czuła się poszkodowana, coś tracąca.

Support, wiesz ja lubię rozmawiać z kobietami o ich doświadczeniach, przeżyciach, czasami nawet radach i często słyszałam, że one są teraz tak szczęśliwe, bo na samym początku zrobiły swoim mężom istne piekło z życia. Czasami to nawet aż przechodziły same siebie. Domyślasz sie po co? Żeby faceta sprawdzić jak zachowuje się w sytuacjach ekstremalnych, czy nie ucieknie z byle jakiego powodu. Mówię Ci - istny armagedon. Jeśli facet po tym wszystkim okazuje stałość, opanowanie i szacunek, to przechodzi do rangi mężczyzny, z którym MOŻE coś wyjdzie, to się jeszcze rozsądzi.

Spójrz teraz na Was. Ledwo co faceta wystartowałaś z belek, postawiłaś pierwszą przeszkodę - powiedziałaś: mam wątpliwości, a on nie dośc, że jej nie przeskoczył, to zatrzymał się i zaczął cofać. Wiesz co po? Z dystansu pewne sprawy lepiej widzieć - tutaj pewna ciekawa rzecz, którą przeczytałam u Pana, który kiedyś Ci coś mądrego radził, ale go tak obszczekałaś, że poszedł. Jeśli przyjedziesz do Warszawy, byc może będziesz chciała zobaczyć Pałac Kultury. Czy podejdziesz pod same drzwi? Podejrzewam, że cofniesz się parenaście kroków i z Marszałkowskiej będziesz go oglądać czy podziwiać. Tak często działają faceci)No i do setna sprawy - on wyjechał do pracy, obmyślił, że skoro nie przeskoczy plotka, to go podkopie i pokona dołem. Sposób jak sposób, każdy dobry, żeby osiągnąć cel - w końcu pokonał barierę. Tylko czy tak nie zachowują się złodzieje? czujesz, że wszystko jest ok? Dobra, przejdźmy dalej. W jego torze za chwilę pojawi się kolejna przeszkoda - dół na 5 m. Jak myślisz, w jaki sposób go pokona? Dołem? A może górą, może wynajmie samolt - w końcu go stac, facet zarabia niezłą kasę. Sama jestem ciekawa jego pomysłów. A teraz, załóżmy, że będziecie ze sobą do końca życia...w Waszym życiu zaczną pojawiać się przeszkody, których nie pokonacie każdy z osobna - będziecie musieli współpracować. Jak myślisz, gdzie znajdziesz się, jeśli przed Wami pojawi się ściana na 5 m? smile Jak pokonasz lub Twój mąż pokona tę przeszkodę. Wierz mi, samemu się nie da - próbowałam sama przejść 5 m ścianę, taką materialną ściane o wysokości 5 m. To on Cię będzie podrzucał czy Ty jego?
(Spróbuj sobie wyobrazić) Na końcu tego toru, na mecie zmierzą Wam tętno i sprawdzą kto jest bardziej zmęczony biegiem przez życie.
Ps. pierwszą myśl po tym wyobrażeniu dobrze zapamiętaj, bo to właśnie ona pojawi się na końcu życia smile
trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki i kibicuję

850

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Kibicowanie temu to jakis chory sport.

Naiwna dziunia wrabala siebie i przyszle dziecko w niezle bagno. Teraz bedzie musiala sie z tym zmierzyc, co spowoduje nieuchronna katastrofe.

Tylko, tak naprawde zal, ze nie sluchala chocby jednej osoby z forum. Bo mieli racje i dobrze zyczyli.

851

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
nim2 napisał/a:

często słyszałam, że one są teraz tak szczęśliwe, bo na samym początku zrobiły swoim mężom istne piekło z życia. Czasami to nawet aż przechodziły same siebie. Domyślasz sie po co? Żeby faceta sprawdzić jak zachowuje się w sytuacjach ekstremalnych, czy nie ucieknie z byle jakiego powodu. Mówię Ci - istny armagedon. Jeśli facet po tym wszystkim okazuje stałość, opanowanie i szacunek, to przechodzi do rangi mężczyzny, z którym MOŻE coś wyjdzie, to się jeszcze rozsądzi.

Co kto lubi. big_smile Akurat dla mnie facet, który po czymś takim dalej zostanie z wariatką, sam musi mieć nierówno pod sufitem albo być zwykłą rozlazłą ciapą.

852

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

To, że ten gościu support nie jest normalny to większość wie teraz pytanie jak bardzo jest psychiczny.

853

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:

To, że ten gościu support nie jest normalny to większość wie teraz pytanie jak bardzo jest psychiczny.

Okaże się za jakiś czas, jeśli Support będzie dalej tu pisać.

854 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-08 08:41:55)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SonyXperia napisał/a:

Mnie najbardziej rozbraja fakt, jak ona pisze o tym, że zgodziła się na dziecko po ślubie i dla niej to oznacza,że dziecko urodzi się po ślubie a nie że dopiero po ślubie zajdzie w ciąże. Ona ma taką kolejność 1. zajście w ciążę, 2. ślub 3. urodzenie dziecka = zgodziłam się na dziecko po ślubie smile

A mnie najbardziej rozbraja fakt, że wypisujesz bzdury z ta kolejnościa . Napisalam, ze PO ŚLUBIE mieliśmy ZACZĄĆ starania wiec nie pisz , ze było inaczej

Beyondblackie napisał/a:

Tak Ci dał ten czas, że skoczył na Ciebie hop siup w płodny dzień bez gumki i teraz z brzuchem chodzisz big_smile

Rewelka totalna. Na serio Support, Ty powinnaś jakieś komedie pisać- ubaw po pachy tongue

A może to ja skoczyłam na niego nie zważając na dni płodne bo taka byłam stęskniona, e? Nie , najlepiej z niego robić psychicznego. I w sumie to juz nic nie zmieni Twojego zdania. Ty nawet jakbys go poznala twierdziła bys swoje racje.
Brak slow mi na was dziewczyny, naprawdę. Bo jak tak was czytam to jestem w szoku.

855

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Mnie najbardziej rozbraja fakt, jak ona pisze o tym, że zgodziła się na dziecko po ślubie i dla niej to oznacza,że dziecko urodzi się po ślubie a nie że dopiero po ślubie zajdzie w ciąże. Ona ma taką kolejność 1. zajście w ciążę, 2. ślub 3. urodzenie dziecka = zgodziłam się na dziecko po ślubie smile

A mnie najbardziej rozbraja fakt, że wypisujesz bzdury z ta kolejnościa . Napisalam, ze PO ŚLUBIE mieliśmy ZACZĄĆ starania wiec nie pisz , ze było inaczej

Nie chce mi się szukać tej Twojej wypowiedzi, ale tak to właśnie kiedyś wytłumaczyłaś wskazując na czas trwania ciąży smile

856 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-08-08 10:00:25)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:


Brak slow mi na was dziewczyny, naprawdę. Bo jak tak was czytam to jestem w szoku.

Eee, to widzę, że jednak mamy jakieś punkty wspólne. Też jestem w szoku, gdy czytam Twoje posty. big_smile

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że o ile w poprzednim wątku jeszcze miałaś jakiś "zwolenników" (chociaż w znacznie mniejszej liczbie niż tych drugich)... o tyle tutaj nawet Twoi "obrońcy" stwierdzili, że jednak coś nie jest ok. Ty jednak dalej idziesz w zaparte, że wszyscy się mylą, tylko Ty masz rację. Gdybyś faktycznie tak się czuła, to nie marnowałabyś czasu na próbę wybielenia tego Twojego kochasia, tylko zlała to wszystko ciepłym moczem. Dlaczego jest inaczej? Bo chcesz udowodnić innym i sobie, przede wszystkim, że jest inaczej niż w rzeczywistości.

857

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Jestem pewna, że dokladnie to samo tłumaczyli
ci rodzice a ty z uporem maniaka robiłaś swoje. Dlatego kiedy postanowiłaś postawić na swoim, odwrocili się od ciebie. Kiedy zamierzasz powiedzieć swojej mamie o ciąży?

858

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
bakalia napisał/a:

Gdybyś faktycznie tak się czuła, to nie marnowałabyś czasu na próbę wybielenia tego Twojego kochasia, tylko zlała to wszystko ciepłym moczem. Dlaczego jest inaczej? Bo chcesz udowodnić innym i sobie, przede wszystkim, że jest inaczej niż w rzeczywistości.

Jest to ogólnie znany mechanizm, że im bardziej ktoś jest w czarnej dziurze, tym bardziej stara się sam siebie oszukiwać, bo stawienie czoła swoim porąbanym decyzjom i ich skutkom jest dla niego niemożliwe. Nawet tak naiwna i niedojrzała osoba jak Support jest w stanie zobaczyć na jakimś tam podświadomym poziomie totalnej paniki, że świat różowo nie wygląda, więc ucieka w zaprzeczenie.

859

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Nic tu nie poradzimy. Support żyje w wyimaginowanym świecie, w którym wszystko jest podporządkowane uczuciu do tego mężczyzny, świecie który z powrotem jest idealny, bo spełniła jego - jak to sama pisała wcześniej - zachciewajkę. Ułuda i iluzja szczęścia. Nie dziwię się jej rodzicom, że nawet nie chcą z nią rozmawiać, przynajmniej są zdrowsi o to, co by usłyszeli w rozmowie z córką.

860

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Brak slow mi na was dziewczyny, naprawdę. Bo jak tak was czytam to jestem w szoku.

Ja to samo ...
Scenariusz życia Support - jakie to proste do zrobienia.
Zadziwiające...

861

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
cslady napisał/a:
nim2 napisał/a:

często słyszałam, że one są teraz tak szczęśliwe, bo na samym początku zrobiły swoim mężom istne piekło z życia. Czasami to nawet aż przechodziły same siebie. Domyślasz sie po co? Żeby faceta sprawdzić jak zachowuje się w sytuacjach ekstremalnych, czy nie ucieknie z byle jakiego powodu. Mówię Ci - istny armagedon. Jeśli facet po tym wszystkim okazuje stałość, opanowanie i szacunek, to przechodzi do rangi mężczyzny, z którym MOŻE coś wyjdzie, to się jeszcze rozsądzi.

Co kto lubi. big_smile Akurat dla mnie facet, który po czymś takim dalej zostanie z wariatką, sam musi mieć nierówno pod sufitem albo być zwykłą rozlazłą ciapą.

Czemu nazywasz je wariatkami? Dlatego, że kochają mądrą miłością? Dlatego, że się szanują i zanim wskoczą z kimś do łóżka 100 razy powiedzą nie? Żeby za 101 mężczyznie chciało się chcieć "zapytać"?
Dziewczyny piszą tutaj: nie wiadomo jak potoczy się życie, co w sytuacji, kiedy ciężko będziesz przechodziła ciążę, stanie się jakaś tragedia? Przecież w ogóle go nie znasz!!! No więc właśnie, skoro go nie zna, proponuję sposób na poznanie smile Zauważ, że ona nie ma czasu na docieranie się - jest w ciąży smile

862

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
nim2 napisał/a:
cslady napisał/a:
nim2 napisał/a:

często słyszałam, że one są teraz tak szczęśliwe, bo na samym początku zrobiły swoim mężom istne piekło z życia. Czasami to nawet aż przechodziły same siebie. Domyślasz sie po co? Żeby faceta sprawdzić jak zachowuje się w sytuacjach ekstremalnych, czy nie ucieknie z byle jakiego powodu. Mówię Ci - istny armagedon. Jeśli facet po tym wszystkim okazuje stałość, opanowanie i szacunek, to przechodzi do rangi mężczyzny, z którym MOŻE coś wyjdzie, to się jeszcze rozsądzi.

Co kto lubi. big_smile Akurat dla mnie facet, który po czymś takim dalej zostanie z wariatką, sam musi mieć nierówno pod sufitem albo być zwykłą rozlazłą ciapą.

Czemu nazywasz je wariatkami? Dlatego, że kochają mądrą miłością? Dlatego, że się szanują i zanim wskoczą z kimś do łóżka 100 razy powiedzą nie? Żeby za 101 mężczyznie chciało się chcieć "zapytać"?
Dziewczyny piszą tutaj: nie wiadomo jak potoczy się życie, co w sytuacji, kiedy ciężko będziesz przechodziła ciążę, stanie się jakaś tragedia? Przecież w ogóle go nie znasz!!! No więc właśnie, skoro go nie zna, proponuję sposób na poznanie smile Zauważ, że ona nie ma czasu na docieranie się - jest w ciąży smile

A co gdyby sytuację odwrócić i przetestować kobietę chciałby mężczyzna? Taka tam porządna awantura (istny armagedon), by sprawdzić czy go kocha miłością szczerą i trwałą? A może mężczyzna nie może, bo kobiety takie słabe i delikatne? Dla mnie każdy człowiek, który pozwoliłby sobie na coś takiego jest niezdrowy na umyśle. Życie samo podrzuca armagedony, wystarczy poczekać, a nie robić jakieś durne testy... Bo potem rozsądnym kobietom jest serio głupio, że przedstawicielki ich płci zachowują się tak żenująco.

863 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-08-08 16:18:23)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
nim2 napisał/a:

Czemu nazywasz je wariatkami? Dlatego, że kochają mądrą miłością? Dlatego, że się szanują i zanim wskoczą z kimś do łóżka 100 razy powiedzą nie? Żeby za 101 mężczyznie chciało się chcieć "zapytać"?
Dziewczyny piszą tutaj: nie wiadomo jak potoczy się życie, co w sytuacji, kiedy ciężko będziesz przechodziła ciążę, stanie się jakaś tragedia? Przecież w ogóle go nie znasz!!! No więc właśnie, skoro go nie zna, proponuję sposób na poznanie smile Zauważ, że ona nie ma czasu na docieranie się - jest w ciąży smile

Jak to się szanują? Szanowanie siebie to nie jest mówienie "nie" 100 razy zanim się wskoczy do łóżka. Urządzanie chorych jazd i akcji to nie jest szanowanie siebie, tylko przejaw daleko posuniętej niedojrzałości. A przede wszystkim to jest brak szacunku wobec partnera. Żaden normalny facet nie pozwoli sobie na brak szacunku i kopnie taką histeryczkę z całej siły w cztery litery. A jeśli pozwala sobą pomiatać, to zarówno z nią jak i z nim jest coś mocno nie tak. Patrząc z tej strony to nawet lepiej, bo wtedy każdy mądry facet ucieknie, a z kobietą zostanie ten, który faktycznie jest na jej poziomie intelektualnym i emocjonalnym - są siebie warci po prostu. Nie istnieje coś takiego jak przyspieszenie poznawania. Trzeba było nie rozkładać szybko nóg i nie pozwalać na zapładnianie po kilku miesiącach. Teraz już i tak nie ma odwrotu, więc niby po co manipulacje? Co ma być, to będzie. Zapewniam, że dziecko będzie najlepszym sprawdzianem z możliwych i bardzo, bardzo szybko wyjdzie prawdziwa twarz faceta. Nie trzeba długo czekać.

864 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-08 16:41:46)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
bakalia napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:


Brak slow mi na was dziewczyny, naprawdę. Bo jak tak was czytam to jestem w szoku.

Eee, to widzę, że jednak mamy jakieś punkty wspólne. Też jestem w szoku, gdy czytam Twoje posty. big_smile

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że o ile w poprzednim wątku jeszcze miałaś jakiś "zwolenników" (chociaż w znacznie mniejszej liczbie niż tych drugich)... o tyle tutaj nawet Twoi "obrońcy" stwierdzili, że jednak coś nie jest ok. Ty jednak dalej idziesz w zaparte, że wszyscy się mylą, tylko Ty masz rację. Gdybyś faktycznie tak się czuła, to nie marnowałabyś czasu na próbę wybielenia tego Twojego kochasia, tylko zlała to wszystko ciepłym moczem. Dlaczego jest inaczej? Bo chcesz udowodnić innym i sobie, przede wszystkim, że jest inaczej niż w rzeczywistości.

Nie potrzebuje zwoleników. Jednak zauważ, że nie każdy wbija szpile..
Ja nie marnuje swojego czasu na wybielanie mojego faceta a jedynie na wytłumaczenie wam, ze sie mylicie.

Sienna napisał/a:

Jestem pewna, że dokladnie to samo tłumaczyli
ci rodzice a ty z uporem maniaka robiłaś swoje. Dlatego kiedy postanowiłaś postawić na swoim, odwrocili się od ciebie. Kiedy zamierzasz powiedzieć swojej mamie o ciąży?

Oni nie akceptują rozwodnika i to jest ich glowny powód urwania kontaktów i szantażem zmusili mnie do wyprowadzki. Zreszta nie chce do tego wracać.
A mama jak przyjdzie na nasz slub to się dowie o ciązy. Zresztą, myslisz, ze oni nie interesuja sie moim zyciem i jest im obojętne co u mnie słychać? Predzej czy pozniej sami sie dowiedza o tym, ze zostana dziadkami

865 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-08-08 16:45:44)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Nie potrzebuje zwoleników. Jednak zauważ, że nie każdy wbija szpile..

A Ty zauważ, iż już Ci tłumaczyłam pojęcie "szpili". Ja Ci nic nie wbijam. Skoro to w taki sposób odbierasz, to znaczy, że trafiłam w to, czego się obawiasz. A dlaczego się tego obawiasz, to już musisz sama sobie odpowiedzieć.

SupportforOscar napisał/a:

Ja nie marnuje swojego czasu na wybielanie mojego faceta a jedynie na wytłumaczenie wam, ze sie mylicie.

A ja już tyle razy Ci pisałam, że Ty nie tłumaczysz tego innym, a samej sobie. Powtórzę po raz ostatni- czyny, nie słowa. Pisać, to Ty możesz dużo i pięknie. Miałaś chwilę słabości, to i na tym forum przedstawiłaś jego prawdziwe oblicze. Ty byś chciała wszystkich tu i teraz wszystkich nawrócić. Nie, serduszko. Poczekaj rok (ekhm, uwaga tyle to nawet się nie znacie), dwa, pięć. No i, obyś nie żałowała swoich decyzji.

http://www.netkobiety.pl/t52683.html

To też sobie poczytaj.

866 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-08-08 16:43:53)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Bakalia, szkoda zdrowia. Rozmowa z Support to jak walka z wiatrakami. Ja w ogole nie wiem po co ona zalozyla kolejny watek, chyba tylko po to, zeby jej ktos przytaknal jaki ten jej zwiazek jest zajebisty hmm

Ma 19 lat, niech sie uczy. To powinien byc jej piorytet w tym wieku. Potem myslenie sie zmienia, czlowiek dojrzewa. Okresla swoje cele zyciowe. Dopiero pojawia sie dojrzalosc spoleczna a wiec ta predespondujaca do zakladania rodziny, posiadania dzieci. 19 lat to przeciez jeszcze dziecko. A tu jeszcze nie tylko jest kwestia charakteru zwiazku z ex (co do tego moga miec racje, moga tez byc rozne watpliwosci, trudno rostrzygnac), ale rowniez kwestia sytuacji rodzicow, ktorzy zostali postawieni przed faktem dokonanym przez niedojrzale jeszcze, choc juz "prawie" dorosle dziecko. To "prawie" moze robic roznice. Dzieci jednak nie powinny miec dzieci. Oczywiscie potrzeba macierzynstwa jest silna, maja ja rozniez male, bawiace sie lalkami dziewczynki. Nie nalezy jednak tego wykorzystywac. Co moze autorka zrobic? Przede wszystkim trzymac sie swojego. Patrzec, obserwowac jak i czy buduje sie zwiazek partnerski, ktory powinien byc oparty na kompromisie. Poprzednio autorka walczyla "o swoje" z rodzicami dla bycia z partnerem. Dzis musi z tym samym partnerem walczyc "o swoje". Ciekawe co z tego wyniknie?, albo z tego ze rodzice mieli racje? Sugeruje, ze zawsze warto sie zastanowic nad "doswiadczeniem" (w sensie co ma do powiedzenia i dlaczego ktos od nas bardziej doswiadczony, np. rodzic). Nie negujmy doswiadczenia.

Ten kompromis istniał w naszym związku do dnia zaręczyn. Było cudownie i idealnie a teraz wszystko psuje swoja zachciewajką. Co w takiej sytuacji moge zrobic i jak rozmawiac by przestał sie dąsać a tylko dostrzegł w tym wszystkim mnie ? Gdy mu mowię o swoich  obawach to patrzy na mnie jakbym mowiła o rzeczach z kosmosu.
Walcze o swoje ale widzę, ze się oddalilismy od siebie. Jego urażona duma nie pozwala mu zrozumieć, ze nawet jak sie kogos kocha to równiez sie ma wątpliwości i obawy nie mówiąc juz o zwyczajnej niegotowości do roli matki.


W czym my się mylimy?

Czy nagle w tym wszytkim zaczął dostrzegać Ciebie?
Czy, gdy mówisz mu o swoich obawach to już nie patrzy na Ciebie jakbyś mówiła o rzeczach z kosmosu?
Czy jego chcęć dziecka przestała być dla Ciebie jego zachciewajką?
Stałaś się gotowa do roli matki? Po upływie dwóch miesięcy od napisania tego posta?

My się nie mylimy. My czytamy, co sama napisałaś o nim i o jego zachowaniu i traktowaniu Ciebie.

867

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
bakalia napisał/a:

http://www.netkobiety.pl/t52683.html

To też sobie poczytaj.

Matko kochana. Straszne.

868

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
bakalia napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:


Brak slow mi na was dziewczyny, naprawdę. Bo jak tak was czytam to jestem w szoku.

Eee, to widzę, że jednak mamy jakieś punkty wspólne. Też jestem w szoku, gdy czytam Twoje posty. big_smile

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że o ile w poprzednim wątku jeszcze miałaś jakiś "zwolenników" (chociaż w znacznie mniejszej liczbie niż tych drugich)... o tyle tutaj nawet Twoi "obrońcy" stwierdzili, że jednak coś nie jest ok. Ty jednak dalej idziesz w zaparte, że wszyscy się mylą, tylko Ty masz rację. Gdybyś faktycznie tak się czuła, to nie marnowałabyś czasu na próbę wybielenia tego Twojego kochasia, tylko zlała to wszystko ciepłym moczem. Dlaczego jest inaczej? Bo chcesz udowodnić innym i sobie, przede wszystkim, że jest inaczej niż w rzeczywistości.

Nie potrzebuje zwoleników. Jednak zauważ, że nie każdy wbija szpile..
Ja nie marnuje swojego czasu na wybielanie mojego faceta a jedynie na wytłumaczenie wam, ze sie mylicie.

Sienna napisał/a:

Jestem pewna, że dokladnie to samo tłumaczyli
ci rodzice a ty z uporem maniaka robiłaś swoje. Dlatego kiedy postanowiłaś postawić na swoim, odwrocili się od ciebie. Kiedy zamierzasz powiedzieć swojej mamie o ciąży?

Oni nie akceptują rozwodnika i to jest ich glowny powód urwania kontaktów i szantażem zmusili mnie do wyprowadzki. Zreszta nie chce do tego wracać.
A mama jak przyjdzie na nasz slub to się dowie o ciązy.

O ile przyjdzie hmm

869

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Nie będę odnosiła się do miliarda sprzecznych ze sobą tekstów, przerażających zwrotów akcji i opinii Forumowiczów, ale, Support, błagam Cię - nie pisz proszę o wpadce, skoro uprawiałaś seks bez zabezpieczenia. Tu o wpadce nie może być mowy.

Powodzenia i szczęścia.

870

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

A ja jestem ciekawa, jakie jeszcze historie wykopią Panie z podziemia big_smile

871

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Oj tam przeciez to jest trolik.  Pisze swoja powiesc w odcinkach i ma z tego niezly ubaw.

872 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-08 22:09:32)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
smallangel napisał/a:

A ja jestem ciekawa, jakie jeszcze historie wykopią Panie z podziemia big_smile

Ja wlasnie nie wiem dlaczego one mi podsylaja te linki do czytania. Co to mi ma dać ? Że niby czeka mnie taki sam los? Tylko skąd to wiedza ?

bakalia napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Nie potrzebuje zwoleników. Jednak zauważ, że nie każdy wbija szpile..

A Ty zauważ, iż już Ci tłumaczyłam pojęcie "szpili". Ja Ci nic nie wbijam. Skoro to w taki sposób odbierasz, to znaczy, że trafiłam w to, czego się obawiasz. A dlaczego się tego obawiasz, to już musisz sama sobie odpowiedzieć.

SupportforOscar napisał/a:

Ja nie marnuje swojego czasu na wybielanie mojego faceta a jedynie na wytłumaczenie wam, ze sie mylicie.

A ja już tyle razy Ci pisałam, że Ty nie tłumaczysz tego innym, a samej sobie. Powtórzę po raz ostatni- czyny, nie słowa. Pisać, to Ty możesz dużo i pięknie. Miałaś chwilę słabości, to i na tym forum przedstawiłaś jego prawdziwe oblicze. Ty byś chciała wszystkich tu i teraz wszystkich nawrócić. Nie, serduszko. Poczekaj rok (ekhm, uwaga tyle to nawet się nie znacie), dwa, pięć. No i, obyś nie żałowała swoich decyzji.

http://www.netkobiety.pl/t52683.html

To też sobie poczytaj.

poczytałam sobie i szkoda dziewczyny ale ona pisze, ze juz na poczatku jej facet okazywal dominacje i zapewne nie byla niezauważalna w zachowaniu. Mój facet nie jest żadnym panem i władcą. Wy mi nie wierzycie i stąd te linki, ze niby czeka mnie to samo.  Mnie sie juz nie chce opisywać i tłumaczyć ale powiem tylko, że wierzę w nasz związek i koniec kropka

873 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-08-08 22:07:46)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
smallangel napisał/a:

A ja jestem ciekawa, jakie jeszcze historie wykopią Panie z podziemia big_smile

Ja wlasnie nie wiem dlaczego one mi podsylaja te linki do czytania. Co to mi ma dać ? Że niby czeka mnie taki sam los? Tylko skąd to wiedza ?

Co ma Ci to dac? Masz zobaczyc, ze to co sama opisalas wyglada jak opis z linkow ^ ^
Sama opisalas bierna agresje ze strony faceta, to czego chcesz?
Zeby wszyscy wokolo klapki na oczy w ksztalcie serduszek sobie zalozyli, jak Ty?

874

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
smallangel napisał/a:

A ja jestem ciekawa, jakie jeszcze historie wykopią Panie z podziemia big_smile

Ja wlasnie nie wiem dlaczego one mi podsylaja te linki do czytania. Co to mi ma dać ? Że niby czeka mnie taki sam los? Tylko skąd to wiedza ?

To ku przestrodze. Żebyś potem nie była zdziwiona i nie zakładała kolejnego tematu pt. "Sama nie wiem czego chcę, więc powiedzcie mi czego chcę,ale powiedzcie mi to co chcę usłyszeć".

875 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-08 23:31:04)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

poczytałam sobie i szkoda dziewczyny ale ona pisze, ze juz na poczatku jej facet okazywal dominacje i zapewne nie byla niezauważalna w zachowaniu. Mój facet nie jest żadnym panem i władcą. Wy mi nie wierzycie i stąd te linki, ze niby czeka mnie to samo.  Mnie sie juz nie chce opisywać i tłumaczyć ale powiem tylko, że wierzę w nasz związek i koniec kropka

No ona też wierzyła w ten zwiazek.

876 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-09 08:59:31)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
smallangel napisał/a:

A ja jestem ciekawa, jakie jeszcze historie wykopią Panie z podziemia big_smile

Ja wlasnie nie wiem dlaczego one mi podsylaja te linki do czytania. Co to mi ma dać ? Że niby czeka mnie taki sam los? Tylko skąd to wiedza ?

bakalia napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Nie potrzebuje zwoleników. Jednak zauważ, że nie każdy wbija szpile..

A Ty zauważ, iż już Ci tłumaczyłam pojęcie "szpili". Ja Ci nic nie wbijam. Skoro to w taki sposób odbierasz, to znaczy, że trafiłam w to, czego się obawiasz. A dlaczego się tego obawiasz, to już musisz sama sobie odpowiedzieć.

SupportforOscar napisał/a:

Ja nie marnuje swojego czasu na wybielanie mojego faceta a jedynie na wytłumaczenie wam, ze sie mylicie.

A ja już tyle razy Ci pisałam, że Ty nie tłumaczysz tego innym, a samej sobie. Powtórzę po raz ostatni- czyny, nie słowa. Pisać, to Ty możesz dużo i pięknie. Miałaś chwilę słabości, to i na tym forum przedstawiłaś jego prawdziwe oblicze. Ty byś chciała wszystkich tu i teraz wszystkich nawrócić. Nie, serduszko. Poczekaj rok (ekhm, uwaga tyle to nawet się nie znacie), dwa, pięć. No i, obyś nie żałowała swoich decyzji.

http://www.netkobiety.pl/t52683.html

To też sobie poczytaj.

poczytałam sobie i szkoda dziewczyny ale ona pisze, ze juz na poczatku jej facet okazywal dominacje i zapewne nie byla niezauważalna w zachowaniu. Mój facet nie jest żadnym panem i władcą. Wy mi nie wierzycie i stąd te linki, ze niby czeka mnie to samo.  Mnie sie juz nie chce opisywać i tłumaczyć ale powiem tylko, że wierzę w nasz związek i koniec kropka

Support, jest, tylko Ty tego nie widzisz. Podane zostało 100 tyś argumentów.
Nikt nie pisze, że Cię to spotka, tylko żebyś zauważyła podobieństwo tych wątków. To jest ostrzeżenie dla Ciebie.
Wyciągniesz wnioski, albo nie - nie moja rzecz.

877

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

To gdzie niby ten tytułowy "SPRZECIW", bo jakoś go nie dostrzegłem?

Ten wątek jest dobrą ilustracją i dowodem, że twierdzenia wstrętnych mizoginów, że kobieta jedno mówi, drugie myśli a trzecie robi, nie są tak do końca pozbawione podstaw.

878

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
wont napisał/a:

To gdzie niby ten tytułowy "SPRZECIW", bo jakoś go nie dostrzegłem?

Ten wątek jest dobrą ilustracją i dowodem, że twierdzenia wstrętnych mizoginów, że kobieta jedno mówi, drugie myśli a trzecie robi, nie są tak do końca pozbawione podstaw.

Wont, poprawka do Twojego tekstu: nie kobieta ale bardzo niedojrzała nastolatka.

Nie widzi, że jest manipulowana na prawo i lewo, bo nie tyle jest zakochana, ale co najważniejsze, nie ma ZADNYCH doświadczeń życiowych, które dałyby jej jakąś matrycę do oceny sytuacji.Przecież ona pod kloszem żyła przez 19 lat! Dlatego ludzie dają jej tutaj linki do wątków porażająco podobnych do jej własnego, żeby przynajmniej dać jej do myślenia.

879

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Nie rozumiem.

Ona już jest w ciązu- klamka zapadła.

Dajcie już jej spokój, jej życie.

Nie posłuchała rad, zaszła w ciąże w wieku 19 lat - bez wykształcenia, pracy ..
Teraz wydaje się jej , że będzie dobrze.

Nie zna tego człowieka , jest zakochana.
A gdy przyjdą problemy, nieprzespane noce, facet będzie wiedział , ze ma ją na uwięzi to życie może ulec zmianie.

Wszystkiego dobrego !

880

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Niespecjalnie mnie to dziwi. A całkiem szczerze - wcale mnie to nie dziwi.

881

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
NinaLafairy napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:
smallangel napisał/a:

A ja jestem ciekawa, jakie jeszcze historie wykopią Panie z podziemia big_smile

Ja wlasnie nie wiem dlaczego one mi podsylaja te linki do czytania. Co to mi ma dać ? Że niby czeka mnie taki sam los? Tylko skąd to wiedza ?

Co ma Ci to dac? Masz zobaczyc, ze to co sama opisalas wyglada jak opis z linkow ^ ^
Sama opisalas bierna agresje ze strony faceta, to czego chcesz?
Zeby wszyscy wokolo klapki na oczy w ksztalcie serduszek sobie zalozyli, jak Ty?

Wyglada jak opis z linkow? To ciekawe bo ja nie widze podobienstwa. Wy widzicie bo mi nie wierzycie a to ja z nim zyje i widze, ze nie jest żadnym wladca. Pragnal zostac ojcem i to wszystko. Nie wierzycie, ze przestał mnie namawiac i zrozumial , że robi zle to nie wierzycie i przypisujecie mu każde zło, ze celowo wrobil mnie w ciaze itp. Ja mowię, ze nie bo wiem jak bylo, jak sie zachowywal to dalej nie dochodzi do was nic.
Nie będę więcej sie denerwowala i tłumaczyła, ze to nie ten typ faceta i najlepiej jak mó temat zostanie usunięty albo chociaż zamkniety bo osadzacie niesprawiedliwie czlowieka a to grzech.

882 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-10 14:27:20)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Support, really? REALLY?

Facet chce dziecka, upiera się na dziecko, tu i teraz, Ty się stawiasz, on Cię naciska, obraża się i szantażuje, Ty zaczynasz ćwierkać jakie to fajne jest macierzyństwo, mija miesiąc i bum, jest brzuszek big_smile Czego my nie rozumiemy? Ze się dałaś wrobić przez egoistycznego manipulanta?

Kochana, gdyby ten mężczyzna Cię kochał, to żadna z tych akcji by się nie wydarzyła, bo przyjąłby spokojnie do wiadomości, że w swoim niesamowicie młodym wieku, masz inne priorytety niż rodzenie dzieci. Skończyłoby się na jednej rozmowie, albo nawet takich dyskusji by nie było wcale, bo z szacunku do Ciebie poczekałby aż uporządkujesz swoje życie, studia i stosunki z rodzicami.

Ale ten facet ma gdzieś czego Ty chcesz, więc przygotuj się na wiele takich i podobnych jazd, kiedy jemu się coś zamarzy...

883

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Nie będę więcej sie denerwowala i tłumaczyła, ze to nie ten typ faceta i najlepiej jak mó temat zostanie usunięty albo chociaż zamkniety bo osadzacie niesprawiedliwie czlowieka a to grzech.

Zabawna, jak zawsze. wink Pragnę tylko przypomnieć, że o wiele cięższym grzechem jest seks pozamałżeński, a nieślubne dziecko, to już w ogóle!

884 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-10 13:53:03)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

Support, really? REALLY?

Facet chce dziecka, upiera się na dziecko, tu i teraz, Ty się stawiasz, on Cię naciska, obraża się i szantażuje, Ty zaczynasz ćwierkać jakie to fajne jest macierzyństwo, mija miesiąc i bum, jest brzuszek big_smile Czego my rozumiemy? Ze się dałaś wrobić przez egoistycznego manipulanta?

Kochana, gdyby ten mężczyzna Cię kochał, to żadna z tych akcji by się nie wydarzyła, bo przyjąłby spokojnie do wiadomości, że w swoim niesamowicie młodym wieku, masz inne priorytety niż rodzenie dzieci. Skończyłoby się na jednej rozmowie, albo nawet takich dyskusji by nie było wcale, bo z szacunku do Ciebie poczekałby aż uporządkujesz swoje życie, studia i stosunki z rodzicami.

Ale ten facet ma gdzieś czego Ty chcesz, więc przygotuj się na wiele takich i podobnych jazd, kiedy jemu się coś zamarzy...

Cały maj mnie namawial, upieral ale pozniej przestał bo zrozumial, ze to ja musze poczuc ta gotowość!! On byl szczęsliwy, ze ma rozwod i myslal, że jak ma warunki, pieniadze i gdy mi powie, że moja nauka, moje pasje, kariera nie ucierpia bo on bedzie mnie wspieral , pomagał kosztem swoich wyrzeczeń to ja powiem od razu tak.  Ustalilismy, że nie wczesniej jak w pazdzierniku zaczniemy sie starac wiec jaki miesiac mial minąć?

bakalia napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Nie będę więcej sie denerwowala i tłumaczyła, ze to nie ten typ faceta i najlepiej jak mó temat zostanie usunięty albo chociaż zamkniety bo osadzacie niesprawiedliwie czlowieka a to grzech.

Zabawna, jak zawsze. wink Pragnę tylko przypomnieć, że o wiele cięższym grzechem jest seks pozamałżeński, a nieślubne dziecko, to już w ogóle!

Potrafić urazić to Ci trzeba przyznać.

885

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
bakalia napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Nie będę więcej sie denerwowala i tłumaczyła, ze to nie ten typ faceta i najlepiej jak mó temat zostanie usunięty albo chociaż zamkniety bo osadzacie niesprawiedliwie czlowieka a to grzech.

Zabawna, jak zawsze. wink Pragnę tylko przypomnieć, że o wiele cięższym grzechem jest seks pozamałżeński, a nieślubne dziecko, to już w ogóle!

Potrafić urazić to Ci trzeba przyznać.

Bo napisałam prawdę?

886 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-10 14:28:46)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Cały maj mnie namawial, upieral ale pozniej przestał bo zrozumial, ze to ja musze poczuc ta gotowość!! On byl szczęsliwy, ze ma rozwod i myslal, że jak ma warunki, pieniadze i gdy mi powie, że moja nauka, moje pasje, kariera nie ucierpia bo on bedzie mnie wspieral , pomagał kosztem swoich wyrzeczeń to ja powiem od razu tak.  Ustalilismy, że nie wczesniej jak w pazdzierniku zaczniemy sie starac wiec jaki miesiac mial minąć?

Nie ustaliliście, tylko Ty się poddałaś wobec jego trucia d**y i obrazy majestatu. Zrozum wreszcie, dziecko, że decyzje w związku, w którym faktycznie jest miłość i szacunek, nie są wymuszane przez jedną stronę na drugiej (nieważne jak bardzo ktoś czegoś chce). Tylko tam gdzie nie ma szacunku i jest egoizm dochodzi do takich szopek jak u Ciebie.

887

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Tak czytam to każdego dnia i czytam.. Dziewczyny, ale po co te wyrzuty jej robicie? Nie jesteście matkami Support. Klamka zapadła, podjęła decyzję, że chce zajść w ciążę i tu nasza rola się kończy. To ich życie, a jak się potoczy to również zależy od nich samych. Nie każda nasza rada czy decyzja, która dla nas wydaje się być dobra i rozsądna - dla drugiej osoby też taka będzie. Każdy ma swoją definicję szczęścia smile

888

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Jak kiedyś będę miał zły, paskudny i przewlekle beznadziejny dzień to włączę sobie ten temat i poczytam. Jak dobrze że są i tacy ludzie na tym świecie!

889

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

support potem przestał Cię namawiac  na dziecko? hehe bo osiagnął cel smile
Ten wątek zaczyna się już robić komedyjny.

890 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-10 18:25:46)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:

support potem przestał Cię namawiac  na dziecko? hehe bo osiagnął cel smile
Ten wątek zaczyna się już robić komedyjny.

Zacznij czytac ze zrozumieniem a nie ze mnie idiotke robisz

Metyl napisał/a:

Jak kiedyś będę miał zły, paskudny i przewlekle beznadziejny dzień to włączę sobie ten temat i poczytam. Jak dobrze że są i tacy ludzie na tym świecie!

Jacy ludzie?
Mnie też "pomaga" to forum i jak czytam tragedie, problemy innych to doceniam to co mam. Ale widzieć samo zło w moich decyzjach, postanowieniach to przesada.

891 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-10 19:33:20)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Nie napiszę, że jesteś żenująco głupia, ale nie mogę się otrząsnąć z wrażenia, że manipulowanie Tobą jak marionetką jest bezproblemowe.

Prosisz się o bycie inkubatorem, droga wolna.

892

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Support, jakie są twoje plany zawodowe?

893

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Bakalia, szkoda zdrowia. Rozmowa z Support to jak walka z wiatrakami. Ja w ogole nie wiem po co ona zalozyla kolejny watek, chyba tylko po to, zeby jej ktos przytaknal jaki ten jej zwiazek jest zajebisty hmm

Ma 19 lat, niech sie uczy. To powinien byc jej piorytet w tym wieku. Potem myslenie sie zmienia, czlowiek dojrzewa. Okresla swoje cele zyciowe. Dopiero pojawia sie dojrzalosc spoleczna a wiec ta predespondujaca do zakladania rodziny, posiadania dzieci. 19 lat to przeciez jeszcze dziecko. A tu jeszcze nie tylko jest kwestia charakteru zwiazku z ex (co do tego moga miec racje, moga tez byc rozne watpliwosci, trudno rostrzygnac), ale rowniez kwestia sytuacji rodzicow, ktorzy zostali postawieni przed faktem dokonanym przez niedojrzale jeszcze, choc juz "prawie" dorosle dziecko. To "prawie" moze robic roznice. Dzieci jednak nie powinny miec dzieci. Oczywiscie potrzeba macierzynstwa jest silna, maja ja rozniez male, bawiace sie lalkami dziewczynki. Nie nalezy jednak tego wykorzystywac. Co moze autorka zrobic? Przede wszystkim trzymac sie swojego. Patrzec, obserwowac jak i czy buduje sie zwiazek partnerski, ktory powinien byc oparty na kompromisie. Poprzednio autorka walczyla "o swoje" z rodzicami dla bycia z partnerem. Dzis musi z tym samym partnerem walczyc "o swoje". Ciekawe co z tego wyniknie?, albo z tego ze rodzice mieli racje? Sugeruje, ze zawsze warto sie zastanowic nad "doswiadczeniem" (w sensie co ma do powiedzenia i dlaczego ktos od nas bardziej doswiadczony, np. rodzic). Nie negujmy doswiadczenia.

Ten kompromis istniał w naszym związku do dnia zaręczyn. Było cudownie i idealnie a teraz wszystko psuje swoja zachciewajką. Co w takiej sytuacji moge zrobic i jak rozmawiac by przestał sie dąsać a tylko dostrzegł w tym wszystkim mnie ? Gdy mu mowię o swoich  obawach to patrzy na mnie jakbym mowiła o rzeczach z kosmosu.
Walcze o swoje ale widzę, ze się oddalilismy od siebie. Jego urażona duma nie pozwala mu zrozumieć, ze nawet jak sie kogos kocha to równiez sie ma wątpliwości i obawy nie mówiąc juz o zwyczajnej niegotowości do roli matki.

26 maja pisałaś jak powyżej, m.in. o braku gotowości do roli matki a 31 lipca założyłaś temat o zarodku i wyliczyłaś, że według ostatniej miesiączki jesteś w 4 tygodniu ciąży. Oczywistym jest, że diametralnie zmieniłaś zdanie. W czerwcu. Pan się nagle przestał dąsać, przeszedł jakąś metamorfozę? Czy jak? Przecież to ślepy by zauważył, że uległaś presji a teraz dorabiasz do tego ideologię. Życie jest oczywiście Twoje. Ale naprawdę przestać się dąsać jak dziecko że obcy ludzie patrzący na Twoją historię z boku oceniają ją krytycznie, przestrzegają Cię. Wszystkie osoby które Cię krytykują lub nie zgadzają się z Tobą traktujesz jak wrogów?

894

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Czytam to od początku i mam wrażenie, że to trolling. Nie można być aż taką chorągiewką.

895

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
MarcoPolo80 napisał/a:

Czytam to od początku i mam wrażenie, że to trolling. Nie można być aż taką chorągiewką.

Można. Wystarczy być młodą, niedojrzałą i nie za bardzo życiowo rozgarniętą big_smile

896 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-08-10 21:16:59)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:

Czytam to od początku i mam wrażenie, że to trolling. Nie można być aż taką chorągiewką.

Można. Wystarczy być młodą, niedojrzałą i nie za bardzo życiowo rozgarniętą big_smile

i zafascynowaną dojrzałym mężczyzną smile

897

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SonyXperia napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:
MarcoPolo80 napisał/a:

Czytam to od początku i mam wrażenie, że to trolling. Nie można być aż taką chorągiewką.

Można. Wystarczy być młodą, niedojrzałą i nie za bardzo życiowo rozgarniętą big_smile

i zafascynowaną dojrzałym mężczyzną smile

No, to się wczytuje w kompleks młodej gimnazjalistki.

898

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

No, to się wczytuje w kompleks młodej gimnazjalistki.

Gim? Ja tam już jakiś czas temu skończyłem szkołę ale wydawało mi się że jeżeli to to już jest bardziej domena licealistek. Chyba się starzeję. yikes

899

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Szaleństwa Majki Skowron 2

Wszyscy tutaj wsiedli na dziewczynę, ale największa winę ponoszą jej rodzice. Nie dość, że nie potrafili córki dobrze wychować, to jeszcze odwrócili się od  niej kiedy ich najbardziej potrzebuje sad

900

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Srebrny, a co mieli zrobić? Zamknąć ją w domu, porwać od narzeczonego, zaoferować kieszonkowe? Nie bądź śmieszny. Prawda, wychowali małą księżniczkę bez żadnej odpowiedzialności za siebie, ale ona teraz jest DOROSŁA (przynajmniej metrykalnie) i to jak nieudolnie prowadzi swoje życie jest wyłącznie jej własną zasługą.

901

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

Srebrny, a co mieli zrobić? Zamknąć ją w domu, porwać od narzeczonego, zaoferować kieszonkowe? Nie bądź śmieszny. Prawda, wychowali małą księżniczkę bez żadnej odpowiedzialności za siebie, ale ona teraz jest DOROSŁA (przynajmniej metrykalnie) i to jak nieudolnie prowadzi swoje życie jest wyłącznie jej własną zasługą.

To prawda teraz to już niewiele można zrobić, jeśli cokolwiek można, ale zostawiłabyś tak córkę samą?
Nie chodzi o to by się z nią pieścić tylko utrzymać kontakt. Ten związek nie ma przyszłości w dalszej perspektywie...

902 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-08-10 22:36:34)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
srebrny napisał/a:

Szaleństwa Majki Skowron 2

Wszyscy tutaj wsiedli na dziewczynę, ale największa winę ponoszą jej rodzice. Nie dość, że nie potrafili córki dobrze wychować, to jeszcze odwrócili się od  niej kiedy ich najbardziej potrzebuje sad


Rodzice w konfrontacji z córką-młodą dziewczyną totalnie zakochaną, zauroczoną, zafascynowaną dojrzałym mężczyzną są bez szans. Nie wiem czy ma to coś wspólnego z dobrym wychowaniem. Support na pewno nie jest złą dziewczyną. Jest niewątpliwie egocentryczna i egoistyczna. Ja widzę w niej te dwie negatywne cechy, widzę w niej brak umiejętności trzeźwego spojrzenia na sytuację, odrobiny zapobiegawczości. Znamienna rzecz - ona nie dostrzega żadnych wad tego faceta. A każdy człowiek ma wady i zalety i nawet jak się kogoś kocha, to kocha się mimo wad a za zalety. W jej ocenie tego faceta póki co nie  ma obiektywizmu.  Ona wyrażała pewnien dyskomfort z uwagi na sytuację, w której się znalazła z powodu jego zachowania i oczekiwań, dyskomfort któremu i tak uległa w imę jego szczęcia, spełnenia jego marzenia. Ale co z nią?

903 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-11 02:41:27)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
alpengold napisał/a:

support potem przestał Cię namawiac  na dziecko? hehe bo osiagnął cel smile
Ten wątek zaczyna się już robić komedyjny.

Zacznij czytac ze zrozumieniem a nie ze mnie idiotke robisz

Metyl napisał/a:

Jak kiedyś będę miał zły, paskudny i przewlekle beznadziejny dzień to włączę sobie ten temat i poczytam. Jak dobrze że są i tacy ludzie na tym świecie!

Jacy ludzie?
Mnie też "pomaga" to forum i jak czytam tragedie, problemy innych to doceniam to co mam. Ale widzieć samo zło w moich decyzjach, postanowieniach to przesada.

Ty zacznij co nieco rozumieć bo póki co jesteś jak koń z klapkami na oczach ale wiesz co nie żałuje cię.czuje że lekko przy tym panu miec nie będziesz chyba, że całe życie będzie tobie mówił jak masz żyć a tobie bedzie to pasować.

904

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Metyl napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

No, to się wczytuje w kompleks młodej gimnazjalistki.

Gim? Ja tam już jakiś czas temu skończyłem szkołę ale wydawało mi się że jeżeli to to już jest bardziej domena licealistek. Chyba się starzeję. yikes

Nie, to nie jest domena gimnazjalistek ani licealistek a tylko wymysł facetów takich jak Ty wink Jakoś nie zauwazyłam w swoim otoczeniu by licealistki rzucały się na starszych facetów. Te które znam sa w zwiazkach z rówieśnikami albo niewiele starszymi od siebie . Usłyszałeś o kilku przypadkach 18 latek lecących na kase faceta i juz o domenie gadasz .
To ja powinnam wierzyć, że jeśli mężczyzna w wieku 27-30+ nie może znależć stałej partnerki jest beznadziejnym typem, którego żadna nie chce smile ? Czy po prostu powinnam mieć swoje zdanie na ten temat i nie szufladkować ludzi?

905 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-11 09:54:44)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Nie, dorosły facet 27-30 plus, który wiąże się z małolatą co ledwo liceum skończyła, jest podejrzanym egzemplarzem. Czyżby bał się dorosłych kobiet, którymi już nie tak łatwo manipulować i wciskać im kity?

906

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

Nie, dorosły facet 27-30 plus, który wiąże się z małolatą co ledwo liceum skończyła, jest podejrzanym egzemplarzem. Czyżby bał się dorosłych kobiet, którymi już nie tak łatwo manipulować i wciskać im kity?

Nie odpuścisz z ta nastolatką smile Nie jestem juz licealistką i za kilka lat ta róznica sie zetrze no ale Ty wiesz lepiej bo siedzisz w jego głowie smile No faktycznie to bardzo podejrzane, że facet zakochuje sie w młodszej od siebie dziewczynie. Ale nie, zapomniałam, ze Ty nie przyjmujesz do wiadomości, ze to może być miłośc a jedynie co ? Spisek? Co wg Ciebie trzyma go przy mnie? I nie rób z niego desperata bo móglby mieć każdą a juz na pewno taką w wieku 22+ z ktora nie miałby tylu problemów jesli chodzi o rodziców.

907 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-08-11 10:41:48)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

To zaczynasz jakieś studia od października czy nie?

A tak w ogóle to czym się tak na co dzień zajmujesz? Żyjesz  miłością do swojego wybranka i nic poza tym? smile

908

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Nie odpuścisz z ta nastolatką smile Nie jestem juz licealistką i za kilka lat ta róznica sie zetrze no ale Ty wiesz lepiej bo siedzisz w jego głowie smile No faktycznie to bardzo podejrzane, że facet zakochuje sie w młodszej od siebie dziewczynie. Ale nie, zapomniałam, ze Ty nie przyjmujesz do wiadomości, ze to może być miłośc a jedynie co ? Spisek? Co wg Ciebie trzyma go przy mnie? I nie rób z niego desperata bo móglby mieć każdą a juz na pewno taką w wieku 22+ z ktora nie miałby tylu problemów jesli chodzi o rodziców.

Nie spisek smile Zwykła chęć imponowania, a przez to kompletnej kontroli nad kimś, kto ze względu na wiek i brak doświadczeń życiowych łyknie każdą śpiewkę i każdy kaprys, a w dodatku będzie się wpatrywał w niego z cielęcym zachwytem. Ładne opakowanie jako bonus. No, po prostu niebo narcyza big_smile

909

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

I nie rób z niego desperata bo móglby mieć każdą a juz na pewno taką w wieku 22+ z ktora nie miałby tylu problemów jesli chodzi o rodziców.

I to właśnie jest chore lol że nie ma takiej 22 lata na studiach, z własnym mieszkaniem, która nie ma kłopotu z rodzicami. Bo taka to by go kopnęła w d... raz dwa. Bo to chory gość.
  Normalny facet na samym początku jak ty byłaś w liceum, te jazdy z rodzicami. Już wtedy dałby sobie spokój. Niech sobie dzieciak szkołę skończy, studia. Jeszcze rozumiem gdyby to chodziło o luźny związek, przyjaźń czy seks. No ale jak 30 latek wobec 19 latki ma takie plany jak od razu ślub, dziecko. To chyba cierpi na zanik mózgu. Jak on to sobie wyobraża? Co z twoimi studiami? Co z twoim życiem? Teraz jest najgorszy czas na dziecko. Kto się zajmie dzieckiem jak ty będziesz na wykładach, a on w pracy?

P.S: To skoro taka wierząca jesteś. To jak to, uprawiasz seks przed ślubem? Przecież to grzech roll

910

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Ludmiłła, nie cierpi na zanik mózgu, ale chce mieć w domu ładną marionetkę w której życie nie będą się wtrącać jej rodzice, bo nie daj Boże uzmysłowiliby jej jak jest traktowana big_smile

Posty [ 846 do 910 z 966 ]

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026