netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

965 odpowiedzi92 351 wyświetleńzałożony przez SupportforOscar, 25.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 781 do 845 z 966 ]

781

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Alpen, mnie ten wątek przygnębia, że takie nieodpowiedzialne osoby się po świecie i forum plątają sad

782

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

jej sprawa jej wybór. Ten facet mi się wybitnie nie podoba. jego zachowanie wskazuje na despote/tyrana.

783

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Teraz to już mleko się wylało i Support jest zdana na łaskę czy niełaskę tego pana. Jak ją zacznie za pyszczek trzymać jak jej brzuch urośnie, to niech tylko do siebie ma pretensje.

784 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-05 14:53:50)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Racja. Tak sobie pomyślałam, ze support to byłąby idealna żona dla muzułmanina znaczy zanim poznała tego swojego bo już dziewicą nie jest a to haram big_smile

785

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

Alpen, mnie ten wątek przygnębia, że takie nieodpowiedzialne osoby się po świecie i forum plątają sad

Niech Cię przygnębiaja ludzkie tragedie a nie moje zycie  bo ono jest szczęsliwe..

786

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Support, wróć tutaj po kilku miesiącach, a najlepiej jak już urodzisz i Ci się otworzą oczy. Wtedy se pogadamy jakie te Twoje decyzje były mądre i jaka jesteś szczęśliwa.

787 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-05 16:26:33)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Alpen, mnie ten wątek przygnębia, że takie nieodpowiedzialne osoby się po świecie i forum plątają sad

Niech Cię przygnębiaja ludzkie tragedie a nie moje zycie  bo ono jest szczęsliwe..

I ciesz się tym szczęściem. Tak naprawdę na życie nie ma żadnej recepty. Niby są jakieś reguły stworzone przez ludzi, ze najpierw to czy tamto. Ale nawet trzymanie się tych punktów nie gwarantuje szczęścia, ot może poczucie bezpieczeństwa, choć chyba tak naprawdę finansowego. Wszystko jednak zależy od ludzi, ich odpowiedzialności, zaradności, w końcu okoliczności i odrobiny szczęścia.. 
Życie to jednak ciągłe wybory. Ty zaledwie weszłaś w pełnoletniość, a już przewróciłaś swoje życie do góry nogami. Zakochałaś, wyrwałaś się od zaborczych rodziców, z tego co piszesz zmieniłaś plany co do studiów, planujesz już ślub i dziecko. Bardzo możliwe, że się w tym wszystkim odnajdziesz, że Twój mężczyzna okaże się odpowiedzialny i będzie Cię wspierał. Możliwe są tez inne scenariusze o których tu inni pisali i nie sądzę że była to złośliwość, po prostu są starsi i mają większe doświadczenie. Też byli kiedyś młodzi i naiwni.
Ja poszłam tym bardziej "akceptowalnym" scenariuszem. Najpierw dobre studia, potem praca, kariera... I jak już to zrealizowałam, zdobyłam stanowisko, dobrze płatną pracę, to się okazało że 30-ka na karku a rodziny i dzieci brak.
Teraz, jak wiesz, buduję związek z rozwodnikiem, straciłam ciąże.. Jakoś próbuję się po tym ogarnąć... jeszcze się nie poddałam, nie poddaliśmy i nadal będziemy próbować za jakiś czas, ale to już będzie stres.. Czy mogłam to przewidzieć? Nie! Czy mogę mieć do kogoś pretensje? Nie!
Dlatego nie daj się nikomu manipulować, rób to co uważasz za słuszne, tak byś była w stanie SAMA ponieść konsekwencje swoich decyzji, nawet tych nietrafionych. Wyprowadzając się od rodziców, decyzje o własnym życiu wzięłaś na siebie, musisz być konsekwentna. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje, ani rodzice ani partner. Dlatego jeżeli wiesz, że teraz TY chcesz mieć dziecko z NIM to nie ma na co czekać, jednak zastanów się czy gdyby jego nagle zabrakło to czy i jak byś sobie z tym dzieckiem poradziła. To jest właśnie odpowiedzialność.
Ja Ci szczerze kibicuję smile I życzę przede wszystkim trafnych dojrzałych decyzji ...

788

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Anastacjaa, ona już jest w ciąży, więc teraz może tylko modlić się do wszystkich świętych, że jej narzeczony nie okaże się narwanym egoistą, bucem czy też domowym tyranem. Jest zależna finansowo od tego typa, spodziewa się jego dziecka i popaliła mosty z rodziną- fantastyczny sytuacja hmm

789

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

SupportforOscar, naprawdę jesteś już w ciąży????????

790

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

jest już w ciązy jest kolejny jej temat zresztą jak juz pisałam 2 miesiace temu tak będzie ech,

791

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:

jest już w ciązy jest kolejny jej temat zresztą jak juz pisałam 2 miesiace temu tak będzie ech,

No i co w takim razie?  Martwiłam sie wiec zapytałam i tyle z mojego tematu.  Teraz juz zawsze będziesz komentowac złosliwie każdy mój wpis na forum?

792

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:

jest już w ciązy jest kolejny jej temat zresztą jak juz pisałam 2 miesiace temu tak będzie ech,

O MAT-KO
Ja mam 28 lat, jestem w 5 letnim związku i się zastanawiam nad rodziną, czy dam radę, czy jestem gotowa, a tu proszę. Nie ma chyba nad czym myśleć, do pracy - hop siup i jest!

Support, taka mała dygresja. Nie widzisz w sobie przypadkiem własnej mamy? Historia lubi się powtarzać, zwłaszcza w obrębie dziecko-rodzice. Wróżką nie  jestem, ale mam wrażenie, że podzielisz los matki, która w domu nie ma nic do powiedzenia - tak myślę.

793

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Czujesz sie lepsza z tego powodu? Skoro nie jesteś pewna swojego faceta to czekaj sobie i kolejne 5 lat a potem nie miej pretensji, że partnerowi nie chce się zakładać rodziny bo dobrze mu tak jak jest bo w końcu od wielu lat zyje z Toba jak "stare dobre małżeństwo"

794

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Ja naprawdę nie rozumiem, po co te licytowanie się.
To sprawa Support, chciała dziecka, jest w ciąży, super.

Niech się cieszy ciążą, życzę jej wszystkiego dobrego.

795

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Gratulacje. I oby się tylko okazało, że się nie mylisz co do Twojego faceta.

796

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

Chyba oczywistym jest, że im dłużej kogoś znasz, im więcej masz możliwości obserwowania go w różnych sytuacjach, tych dobrych i tych złych, tym pełniejsza jest Twoja wiedza na jego temat i tym łatwiej uniknąć pomyłek w stylu: było fajnie przez rok, a potem emocje mu opadły/ nie wiedziałam, że on pije/ ukrywał przede mną toksyczne relacje z matką...itp, itd. NIGDY nie ma 100% gwarancji, ale przynajmniej można zminimalizować margines błędu.

Przez kilka miesięcy to nie tylko się jest na seksualnym haju, przez co wszystko widzi się w różowych barwach i nie dostrzega sygnałów ostrzegawczych wielkich jak krowy na pastwisku, ale też łatwo jest strugać królewicza z bajki. Dopiero po czasie, jak emocje się uciszą, klapki z oczu opadają i prawdziwa twarz się pokazuje. Dlatego warto czekać z poważnymi decyzjami takimi jak dziecko do takiego czasu kiedy w miarę racjonalnie jesteśmy w stanie ocenić przyszłą trwałość związku. Ocenić, nie wyczytać z kryształowej kuli.

Zakładane teorie to TYLKO teorie.
A życie, jest życiem.
I wiele razy to życie właśnie pokazuje nam te nasze DOBRE wybory.
Takie są realia.
I wychodząc za mąż - nigdy nie masz pewności, czy Twój partner niczego w życiu nie wywinie.
Chociaż decydując się na ślub, myślisz, że masz cudo nad cudami.
To jednak życie to weryfikuje.

797

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
smallangel napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Chyba oczywistym jest, że im dłużej kogoś znasz, im więcej masz możliwości obserwowania go w różnych sytuacjach, tych dobrych i tych złych, tym pełniejsza jest Twoja wiedza na jego temat i tym łatwiej uniknąć pomyłek w stylu: było fajnie przez rok, a potem emocje mu opadły/ nie wiedziałam, że on pije/ ukrywał przede mną toksyczne relacje z matką...itp, itd. NIGDY nie ma 100% gwarancji, ale przynajmniej można zminimalizować margines błędu.

Przez kilka miesięcy to nie tylko się jest na seksualnym haju, przez co wszystko widzi się w różowych barwach i nie dostrzega sygnałów ostrzegawczych wielkich jak krowy na pastwisku, ale też łatwo jest strugać królewicza z bajki. Dopiero po czasie, jak emocje się uciszą, klapki z oczu opadają i prawdziwa twarz się pokazuje. Dlatego warto czekać z poważnymi decyzjami takimi jak dziecko do takiego czasu kiedy w miarę racjonalnie jesteśmy w stanie ocenić przyszłą trwałość związku. Ocenić, nie wyczytać z kryształowej kuli.

Zakładane teorie to TYLKO teorie.
A życie, jest życiem.
I wiele razy to życie właśnie pokazuje nam te nasze DOBRE wybory.
Takie są realia.
I wychodząc za mąż - nigdy nie masz pewności, czy Twój partner niczego w życiu nie wywinie.
Chociaż decydując się na ślub, myślisz, że masz cudo nad cudami.
To jednak życie to weryfikuje.

Dlatego najlepiej wyjsc za faceta, ktorego sie poznalo tydzien wczesniej big_smile W koncu, co to za roznica? Idac Twoim mysleniem...
Niektorzy ludzie sa w stanie ocenic charakter.

798

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
NinaLafairy napisał/a:
smallangel napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Chyba oczywistym jest, że im dłużej kogoś znasz, im więcej masz możliwości obserwowania go w różnych sytuacjach, tych dobrych i tych złych, tym pełniejsza jest Twoja wiedza na jego temat i tym łatwiej uniknąć pomyłek w stylu: było fajnie przez rok, a potem emocje mu opadły/ nie wiedziałam, że on pije/ ukrywał przede mną toksyczne relacje z matką...itp, itd. NIGDY nie ma 100% gwarancji, ale przynajmniej można zminimalizować margines błędu.

Przez kilka miesięcy to nie tylko się jest na seksualnym haju, przez co wszystko widzi się w różowych barwach i nie dostrzega sygnałów ostrzegawczych wielkich jak krowy na pastwisku, ale też łatwo jest strugać królewicza z bajki. Dopiero po czasie, jak emocje się uciszą, klapki z oczu opadają i prawdziwa twarz się pokazuje. Dlatego warto czekać z poważnymi decyzjami takimi jak dziecko do takiego czasu kiedy w miarę racjonalnie jesteśmy w stanie ocenić przyszłą trwałość związku. Ocenić, nie wyczytać z kryształowej kuli.

Zakładane teorie to TYLKO teorie.
A życie, jest życiem.
I wiele razy to życie właśnie pokazuje nam te nasze DOBRE wybory.
Takie są realia.
I wychodząc za mąż - nigdy nie masz pewności, czy Twój partner niczego w życiu nie wywinie.
Chociaż decydując się na ślub, myślisz, że masz cudo nad cudami.
To jednak życie to weryfikuje.

Dlatego najlepiej wyjsc za faceta, ktorego sie poznalo tydzien wczesniej big_smile W koncu, co to za roznica? Idac Twoim mysleniem...
Niektorzy ludzie sa w stanie ocenic charakter.

Przeczytaj ze zrozumieniem co napisałam.
Nie napisałam, że dobrze wyjść za faceta, którego zna się tydzień.
Ale nie można zakładać, że gdy się jest lata - to ten wybór będzie lepszy.

799

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

smallangel ja to odebrałam jako ironie z tym wyjściem za faceta co się zna tydzień.

800

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

A tak na marginesie to wspominałem, że mam znajomych którzy poznali się na sylwestra, na którym zresztą też byłem, a miesiąc później byli małżeństwem? No i w tym roku strzeliło im 14 lat;)

801

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:

smallangel ja to odebrałam jako ironie z tym wyjściem za faceta co się zna tydzień.

I?
Co to zmienia w całej koncepcji mojej wypowiedzi?

802

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Martainn napisał/a:

A tak na marginesie to wspominałem, że mam znajomych którzy poznali się na sylwestra, na którym zresztą też byłem, a miesiąc później byli małżeństwem? No i w tym roku strzeliło im 14 lat;)

Ja też znam taką parę! Z zaaranżowanego małżeństwa. Widzieli się 3 razy przed ślubem i to w towarzystwie swoich rodziców.
To moi dziadkowie - są małżeństwem od 47 lat i bardzo się kochają.

803

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
smallangel napisał/a:
alpengold napisał/a:

smallangel ja to odebrałam jako ironie z tym wyjściem za faceta co się zna tydzień.

I?
Co to zmienia w całej koncepcji mojej wypowiedzi?

To, że nie musiałaś się poprawiać.

804 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-06 16:59:38)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

To jest tak jak z fartem, że ktoś kto nie ma prawa jazdy i ledwo potrafi prowadzić, przejedzie przez Wawę i nie spowoduje wypadku. Zdarza się? Ano zdarza, ale w większości taka eskapada kończy się katastrofą na drodze. Po to ludzie mają rozum, żeby go używać, dlatego i ksiądz i terapeuta i własna matka nikomu nie będą polecać bezmyślnego, bezrefleksyjnego wchodzenia w małżeństwo i macierzyństwo. Gdyby faktycznie człowiek nie był w stanie ocenić charakteru przyszłego oblubieńca w ciągu, z reguły, kilku lat związku i narzeczeństwa,to byśmy się hajtali po paru randkach, bo jaką to by niby robiło różnicę? Przepraszam, jak inwestujecie swoje pieniądze, to też wybieracie jakieś lokaty na chybił trafił?

Support robi co robi, bo tak naprawdę nigdy nie była za nic odpowiedzialna, nawet za samą siebie. Ona nie rozumie zależności pomiędzy działaniem i konsekwencjami. Dla niej to jest wszystko jedna zabawa w narzeczeństwo, dom i dzidziusia. Tym bardziej dotkliwy będzie kop w tyłek, jak dotrze do niej, że z tej piaskownicy tak po prostu nie można sobie wyjść. I to ja zakładam przy najlepszym scenariuszu, że ten narzeczony od siedmiu boleści nie okaże się perfidnym bucem czy satrapą, ani, że mu się nie znudzi bycie tatusiem (to, że jest egoistą, który nie szanuje Support, to już wiemy). Podsumowując, dzieci nie powinny mieć dzieci.

805

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Tak naprawdę liczy sie w zyciu zdrowie i miłość i chęć dążenia do celów bo cała reszta to dzisiaj jest a jutro może jej nie być. Wypadki, choroby to sa tragedie. I szczerze to nie rozumiem tych dążeń do niezależności, byciu na równi z mężczyznami (najchętniej to im kazały bysmy rodzic dzieci smile ), traktowanie macierzyństwa jak kary boskiej sad i naśmiewanie się z młodych matek z wyboru.

Nie no jasne, najlepiej być utrzymanką wiszącą na kieszeni faceta tongue

Nikt się nie naśmiewa z młodych kobiet, które z wyboru decydują się na macierzyństwo. Dużo osób, włączając mnie, raczej dziwi się naiwności młodej kobiety, która na własne życzenie stawia się w pozycji totalnej zależności od faceta, którego ledwo co zna. Zamiast zdobywać wykształcenie, pracować, budować własną przyszłość, Ty decydujesz się realizować plany mężczyzny, nie swoje, i w efekcie tracisz jakąkolwiek szanse samostanowienia. W razie jak księciunio się znudzi, Ty zostaniesz nie tylko z niczym, ale także z dzieckiem do wychowania i zerowymi prospektami zarabiania na to dziecko. Fajnie, nie?

Pomijając to, na dzieci powinno się decydować TYLKO wtedy, kiedy wiadomo,że związek jest stabilny, wypróbowany czasem, a nie tak hop siup, znamy się kilka miechów, zróbmy bobasa. Nie naśmiewam się z młodego macierzyństwa, ale niesmakiem mnie napawa NIEODPOWIEDZIALNE macierzyństwo.

A może ja sobie wystarczająco zarabiam i mam za co zyć? A to, ze np. bedzie płacił za moje badania w ciąży to nie wydaje mi sie za "wiszeniem na kieszeni"
.

Ciekawe od kiedy i gdzie?  Konta tatusia w banku, do którego jeszcze nie odciął dostępu do tego chyba nie zaliczasz? smile

806

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SonyXperia napisał/a:

Ciekawe od kiedy i gdzie?  Konta tatusia w banku, do którego jeszcze nie odciął dostępu do tego chyba nie zaliczasz? smile

Przecież ona nawet nie rozumie co to znaczy zarabiać na siebie pieniążki, w życiu nie zapłaciła żadnych rachunków, nie doświadczyła budżetowania od pierwszego do pierwszego. Jej pojęcie "zarabiania" ogranicza się do okazjonalnej fuchy dzięki której ma kieszonkowe na kosmetyki tongue Przypomina mi się kiedy byłam małym brzdącem i bawiałam się w sklep z koleżankami- taki to jest poziom świadomości ekonomicznej.

807

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Beyondblackie  satrapą to sie okazał już teraz bo rządzi i wymaga ajak nie to robi focha:)

808

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

To jest tak jak z fartem, że ktoś kto nie ma prawa jazdy i ledwo potrafi prowadzić, przejedzie przez Wawę i nie spowoduje wypadku. Zdarza się? Ano zdarza, ale w większości taka eskapada kończy się katastrofą na drodze. Po to ludzie mają rozum, żeby go używać, dlatego i ksiądz i terapeuta i własna matka nikomu nie będą polecać bezmyślnego, bezrefleksyjnego wchodzenia w małżeństwo i macierzyństwo. Gdyby faktycznie człowiek nie był w stanie ocenić charakteru przyszłego oblubieńca w ciągu, z reguły, kilku lat związku i narzeczeństwa,to byśmy się hajtali po paru randkach, bo jaką to by niby robiło różnicę? Przepraszam, jak inwestujecie swoje pieniądze, to też wybieracie jakieś lokaty na chybił trafił?

Support robi co robi, bo tak naprawdę nigdy nie była za nic odpowiedzialna, nawet za samą siebie. Ona nie rozumie zależności pomiędzy działaniem i konsekwencjami. Dla niej to jest wszystko jedna zabawa w narzeczeństwo, dom i dzidziusia. Tym bardziej dotkliwy będzie kop w tyłek, jak dotrze do niej, że z tej piaskownicy tak po prostu nie można sobie wyjść. I to ja zakładam przy najlepszym scenariuszu, że ten narzeczony od siedmiu boleści nie okaże się perfidnym bucem czy satrapą, ani, że mu się nie znudzi bycie tatusiem (to, że jest egoistą, który nie szanuje Support, to już wiemy). Podsumowując, dzieci nie powinny mieć dzieci.

Na pewno masz rację.
Zawsze jest ryzyko, krótszej znajomości, ale także i dłuższej.
Ja osobiście bym się nie zdecydowała na takie poważne kroki znając partnera krótko i z przeszłością.
Ale mleko się rozlało. I czasami się zastanawiam czy Support nie zrobiła tego by pokazać światu, że mi się uda.
A czy się uda - czas i życie pokaże.

809

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Smallangel, jasne, że żaden dorosły człowiek co ma równo pod sufitem, nie leci w małżeństwo, a szczególnie w macierzyństwo pod wpływem kaprysu czy, jeszcze bardziej katastrofalnie, pod wpływem nacisku człowieka, którego wcale nie zna. Ale my nie rozmawiamy o dorosłej osobie, ale mentalnej gimnazjalistce, która chciała rodzicom pokazać jaki z niej chojrak.

Jest po ptokach, prawda, ale mnie wkurza jak nie wiem, że to bidne dziecko będzie wychowywane albo przez toksycznych rodziców (widać już teraz jakim numerem jest ten narzeczony i jaką życiową ofiarą jest Support), albo przez samotną, niedojrzałą, poparaną matkę.

810

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Generalnie to ulotniłam się z tego wątku, bo stał się nudny. Do Ciebie i tak nic nie dociera, a poza tym to nie lubię "Mody na sukces".

Coś tam pisałaś o tych Twoich "zarobkach". Nie chce mi się tego szukać i cytować, ale rozumiem, że wystarczyło na opłacenie wakacji w Grecji. wink Gdybyś się sama utrzymywała (nie mam tutaj na myśli zakupu kosmetyków), to byś wiedziała, że nawet kilka tysiaków zarobione łatwo i szybko rozpływa się momentalnie. Taak, życie kosztuje. No, ale cóż Ty masz o tym wiedzieć? Przecież jesteś utrzymanką faceta. wink Czy Ci się podoba to, czy też nie- taka jest prawda. W ogóle nie jest mi Ciebie żal, bo uważam, że przydałby Ci się bardzo zimny i długi prysznic. Żal mi jest jedynie tego dziecka.

Wiesz, co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Ja tego faceta wyczułam już w Twoim poprzednim wątku. Rzecz w tym, że nawet wtedy nie sądziłam, że jest tak stuknięty, jak się okazał rzeczywiście. Wszystko idzie tak, jak pisałam. Jeszcze niedawno twierdziłaś, że on poczeka spokojnie na koniec Twoich studiów, później była mowa o licencjacie. Wystarczyły dwa miesiące i Pan osiągnął swój cel. Pamiętam nawet, jak pisałam, że zaraz pewnie będziesz latać z brzuchem. Mimo wszystko, gdzieś tam liczyłam, że masz trochę oleju w głowie. No, ale jednak nie masz. On ma Cię w garści, manipuluje Tobą. Jestem pewna, że teraz to się dopiero jazdy zaczną.

Kwestia czasu, gdy pojawi się nowy wątek z Twoim udziałem- przecież trzeba zmienić w tytule "narzeczonego" na "męża". Wiesz, jaki problem teraz obstawiam? Jesteś jego prywatnym inkubatorem (bo na pewno nie traktuje Cię jak równą sobie partnerkę), więc oby się nie okazało, iż owy Pan nagle stanie się aż nadto opiekuńczy i Tobie nic nie będzie wolno. Same zakazy. Do tego dojdą oczywiście dalsze manipulacje. Teraz to już ma Cię totalnie w garści także radzę zapiąć pasy. Reszta niechaj będzie niespodzianką.

Aha, odpowiadając na Twoją ulubioną linię obrony- nie, nie zazdroszczę Ci, bo uważam, że nie mam czego. Nie jestem tak ufną i naiwną istotą jak Ty, nigdzie mi się nie śpieszy. Swoje życie buduję powoli, ziarenko do ziarenka. Mój facet ma 27 lat, staż związku 2 lata, w dodatku jestem od Ciebie starsza... a nie wyobrażam sobie teraz brać ślubu czy rodzić dziecka. Jak to mówią "co nagle, to po diable". Mam ambicje, najpierw wykształcenie, praca. Później mogę myśleć o dziecku. Teraz tego nie rozumiesz. Oby Ci się to kiedyś wielką czkawką nie odbiło.

Pozdrawiam smile

811

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
smallangel napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:
smallangel napisał/a:

Zakładane teorie to TYLKO teorie.
A życie, jest życiem.
I wiele razy to życie właśnie pokazuje nam te nasze DOBRE wybory.
Takie są realia.
I wychodząc za mąż - nigdy nie masz pewności, czy Twój partner niczego w życiu nie wywinie.
Chociaż decydując się na ślub, myślisz, że masz cudo nad cudami.
To jednak życie to weryfikuje.

Dlatego najlepiej wyjsc za faceta, ktorego sie poznalo tydzien wczesniej big_smile W koncu, co to za roznica? Idac Twoim mysleniem...
Niektorzy ludzie sa w stanie ocenic charakter.

Przeczytaj ze zrozumieniem co napisałam.
Nie napisałam, że dobrze wyjść za faceta, którego zna się tydzień.
Ale nie można zakładać, że gdy się jest lata - to ten wybór będzie lepszy.

Twoja teoria pasuje do chorobliwie naiwnej osoby co najwyzej. Bo sie mijasz z logika wszelka.
Jak sie widzi czlowieka kiedy jest chory, w nedzy, w bogactwie, w problemach, bez problemow, jak jest wkurzony, zmeczony, szczesliwy, jak reaguje w trudnej sytuacji to chyba jest OCZYWISTE , ze sie go lepiej zna. Niz jesli sie go widzi tylko na randkach, prawda?

Zwykle zeby zobaczyc te wszystkie rzeczy, trzeba znac kogos dluzej niz kilka miesiecy. Oczywiscie sa sytuacje wyjatki.

Jesli ktos wychodzi za kogos, zyja wiele lat razem, a pozniej wielkie zdziwienie bo zmienil zachowanie. To sa dwa wyjscia
- osoba , ktora zmienila zachowanie dostala naglego uszkodzenia mozgu (rak czy cos podobnego)
-aosoba, ktora posiada tego partnera jest slepa naumyslnie i nie widziala znakow.

Tlumaczenie sie tym, ze 'nie da sie przewidziec' jest po prostu wymowka. Jak ktos jednak lubi siebie oklamywac, to spoko.

Nie mowie tutaj o Support, bo to czy jej sie uda czy nie to jest ruletka i polega na szczesciu tylko. Osobiscie wole wybory swiadome, ale kazdy musi dopasowac sie pod siebie.

812

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
NinaLafairy napisał/a:

Jak sie widzi czlowieka kiedy jest chory, w nedzy, w bogactwie, w problemach, bez problemow, jak jest wkurzony, zmeczony, szczesliwy, jak reaguje w trudnej sytuacji to chyba jest OCZYWISTE , ze sie go lepiej zna. Niz jesli sie go widzi tylko na randkach, prawda?

Zwykle zeby zobaczyc te wszystkie rzeczy, trzeba znac kogos dluzej niz kilka miesiecy. Oczywiscie sa sytuacje wyjatki.

Jesli ktos wychodzi za kogos, zyja wiele lat razem, a pozniej wielkie zdziwienie bo zmienil zachowanie. To sa dwa wyjscia
- osoba , ktora zmienila zachowanie dostala naglego uszkodzenia mozgu (rak czy cos podobnego)
-aosoba, ktora posiada tego partnera jest slepa naumyslnie i nie widziala znakow

Tlumaczenie sie tym, ze 'nie da sie przewidziec' jest po prostu wymowka. Jak ktos jednak lubi siebie oklamywac, to spoko

Trudno Ci odmówić racji. Ale byłabym ostrożna z ferowaniem takich wyroków.  Ja znalazłam człowieka 5 lat
A i tak bardzo mnie zaskoczył koniec końców.

Niektórzy ludzie są zakłamani sami w sobie.  Są z natury wredni, potrafią się świetnie maskować. I naprawdę trzeba być człowiekiem o sporej Intuicji i dOświadczeniu aby to zrozumieć.

813 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-07 08:57:25)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
NinaLafairy napisał/a:
smallangel napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

Dlatego najlepiej wyjsc za faceta, ktorego sie poznalo tydzien wczesniej big_smile W koncu, co to za roznica? Idac Twoim mysleniem...
Niektorzy ludzie sa w stanie ocenic charakter.

Przeczytaj ze zrozumieniem co napisałam.
Nie napisałam, że dobrze wyjść za faceta, którego zna się tydzień.
Ale nie można zakładać, że gdy się jest lata - to ten wybór będzie lepszy.

Twoja teoria pasuje do chorobliwie naiwnej osoby co najwyzej. Bo sie mijasz z logika wszelka.
Jak sie widzi czlowieka kiedy jest chory, w nedzy, w bogactwie, w problemach, bez problemow, jak jest wkurzony, zmeczony, szczesliwy, jak reaguje w trudnej sytuacji to chyba jest OCZYWISTE , ze sie go lepiej zna. Niz jesli sie go widzi tylko na randkach, prawda?

Zwykle zeby zobaczyc te wszystkie rzeczy, trzeba znac kogos dluzej niz kilka miesiecy. Oczywiscie sa sytuacje wyjatki.

Jesli ktos wychodzi za kogos, zyja wiele lat razem, a pozniej wielkie zdziwienie bo zmienil zachowanie. To sa dwa wyjscia
- osoba , ktora zmienila zachowanie dostala naglego uszkodzenia mozgu (rak czy cos podobnego)
-aosoba, ktora posiada tego partnera jest slepa naumyslnie i nie widziala znakow.

Tlumaczenie sie tym, ze 'nie da sie przewidziec' jest po prostu wymowka. Jak ktos jednak lubi siebie oklamywac, to spoko.

Nie mowie tutaj o Support, bo to czy jej sie uda czy nie to jest ruletka i polega na szczesciu tylko. Osobiscie wole wybory swiadome, ale kazdy musi dopasowac sie pod siebie.

A ja sie zgadzam ze smallangel a z Tobą NinaLafairy już niekoniecznie.
Nikt nie mówi o samych randkach ale o wspólnym życiu pod jednym dachu. Nie trzeba dużo by czlowieka poznać! Bo uważam, że jeśli potrafi sie kryc to i 5 lat bycia z takim nam nie pomogą. Chodzi o to, że te np. 5 lat nie zagwarantuja nam, ze sie facet nie zmieni nawet jak sie go pozna w nedzy i biedzie.
Albo te czekanie x lat ze slubem, dziecmi bo niegotowi, bo niepewni, bo jeszcze czas więc po co sie spieszyć itd itp. A pozniej po 10 latach nagle dziw, że facet nie potrafi/nie chce  sie określić co chce .. Zaczyna się naciskanie na slub, dzieci a kończy na zdradach bo ile można zyc pod presją i w konflikcie? No i oczywiście na koniec pretensje do wszystkich ale nie do siebie samych.

Martainn napisał/a:

A tak na marginesie to wspominałem, że mam znajomych którzy poznali się na sylwestra, na którym zresztą też byłem, a miesiąc później byli małżeństwem? No i w tym roku strzeliło im 14 lat;)

smile My tez poznalismy sie na Sylwestra smile O czym pisalam...

bakalia napisał/a:

Generalnie to ulotniłam się z tego wątku, bo stał się nudny. Do Ciebie i tak nic nie dociera, a poza tym to nie lubię "Mody na sukces".

Coś tam pisałaś o tych Twoich "zarobkach". Nie chce mi się tego szukać i cytować, ale rozumiem, że wystarczyło na opłacenie wakacji w Grecji. wink Gdybyś się sama utrzymywała (nie mam tutaj na myśli zakupu kosmetyków), to byś wiedziała, że nawet kilka tysiaków zarobione łatwo i szybko rozpływa się momentalnie. Taak, życie kosztuje. No, ale cóż Ty masz o tym wiedzieć? Przecież jesteś utrzymanką faceta. wink Czy Ci się podoba to, czy też nie- taka jest prawda. W ogóle nie jest mi Ciebie żal, bo uważam, że przydałby Ci się bardzo zimny i długi prysznic. Żal mi jest jedynie tego dziecka.

Wiesz, co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Ja tego faceta wyczułam już w Twoim poprzednim wątku. Rzecz w tym, że nawet wtedy nie sądziłam, że jest tak stuknięty, jak się okazał rzeczywiście. Wszystko idzie tak, jak pisałam. Jeszcze niedawno twierdziłaś, że on poczeka spokojnie na koniec Twoich studiów, później była mowa o licencjacie. Wystarczyły dwa miesiące i Pan osiągnął swój cel. Pamiętam nawet, jak pisałam, że zaraz pewnie będziesz latać z brzuchem. Mimo wszystko, gdzieś tam liczyłam, że masz trochę oleju w głowie. No, ale jednak nie masz. On ma Cię w garści, manipuluje Tobą. Jestem pewna, że teraz to się dopiero jazdy zaczną.

Kwestia czasu, gdy pojawi się nowy wątek z Twoim udziałem- przecież trzeba zmienić w tytule "narzeczonego" na "męża". Wiesz, jaki problem teraz obstawiam? Jesteś jego prywatnym inkubatorem (bo na pewno nie traktuje Cię jak równą sobie partnerkę), więc oby się nie okazało, iż owy Pan nagle stanie się aż nadto opiekuńczy i Tobie nic nie będzie wolno. Same zakazy. Do tego dojdą oczywiście dalsze manipulacje. Teraz to już ma Cię totalnie w garści także radzę zapiąć pasy. Reszta niechaj będzie niespodzianką.

Aha, odpowiadając na Twoją ulubioną linię obrony- nie, nie zazdroszczę Ci, bo uważam, że nie mam czego. Nie jestem tak ufną i naiwną istotą jak Ty, nigdzie mi się nie śpieszy. Swoje życie buduję powoli, ziarenko do ziarenka. Mój facet ma 27 lat, staż związku 2 lata, w dodatku jestem od Ciebie starsza... a nie wyobrażam sobie teraz brać ślubu czy rodzić dziecka. Jak to mówią "co nagle, to po diable". Mam ambicje, najpierw wykształcenie, praca. Później mogę myśleć o dziecku. Teraz tego nie rozumiesz. Oby Ci się to kiedyś wielką czkawką nie odbiło.

Pozdrawiam smile

Ok ale po co te szpile?
Tak, wiem, ze zycie jest drogie ale po co mi to piszesz? Przecież ja nie siedze i nie mam zamiaru siedzieć w domu. W drugiej połowie sierpnia znowu wyjeżdzam i czeka nas rozląka więc nie musisz mi prawic morałow na temat pieniedzy.
I nie rozumiem dlaczego wyzywasz mojego faceta nie znając go a opierając się tylko na tym co pisalam pod wpływem złych emocji. Chciał dziecko i prosil  o nie caly czas bo jest ze mna szczęśliwy a po rozwodzie juz całkiem był cały happy i pewny mnie na tyle by sobie zechciec potomka  i stąd ten pospiech. Rozmawialam z nim i nie wszystko chce tu pisać ale wierz mi, ze wyluzował i zrozumiał, ze musi liczyc sie ze mna... Wiec na żadną ciąże mnie nie namówil bo powiedzialam mu, ze chce dziecka i ustalilismy, ze po slubie zaczniemy starania.
I jak najbardziej rozumiem Twoja decyzję o odsunięciu decyzji o dziecku na szary koniec no ale Ty także powinnaś zrozumiec mnie a nie robic z mojego partnera ostatniego idiote. Bo przepraszam ale ktos kto to przeczyta nie znając faktów pomysli, ze związałam się z jakims palantem. A dobrze wiesz , że to nieprawda.
Również pozdrawiam!

814

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Ja też znam pewien przykład.. Moi rodzice mają znajomych którzy są razem lat 30. Ostatnio się okazało, że od ponad 15 lat facet prowadzi "podwójne życie". Kochanka, a właściwie druga partnerka mieszka w tym samym mieście niewiele dalej od nich. I co? Tyle lat żona znała męża, po dłuższym czasie bycia razem zdecydowali się na ślub i jaka gwarancja? Żadna. Jak ktoś będzie chciał być nieuczciwy to i tak będzie i staż nie ma tu znaczenia. Ja radziłam Support, żeby poczekała jeszcze rok czy dwa z dzieckiem, nacieszyła się związkiem i wolnością od rodziców.. wybrała inaczej - takie jej prawo. Ale nie uważam, że teraz to już patologia, on ją kopnie w tyłek a ona będzie chu***ą matką. Ja teraz skupiłabym się na tym, żeby spokojnie przygotować się do macierzyństwa, poczytać o wychowaniu dziecka, rozmawiać już teraz z partnerem o podziale obowiązków przy maluchu i zastanowić się jak załagodzić konflikt z rodzicami. Support próbowałaś rozmawiać z nimi?

815

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
chomik9911 napisał/a:

Ja też znam pewien przykład.. Moi rodzice mają znajomych którzy są razem lat 30. Ostatnio się okazało, że od ponad 15 lat facet prowadzi "podwójne życie". Kochanka, a właściwie druga partnerka mieszka w tym samym mieście niewiele dalej od nich. I co? Tyle lat żona znała męża, po dłuższym czasie bycia razem zdecydowali się na ślub i jaka gwarancja? Żadna. Jak ktoś będzie chciał być nieuczciwy to i tak będzie i staż nie ma tu znaczenia. Ja radziłam Support, żeby poczekała jeszcze rok czy dwa z dzieckiem, nacieszyła się związkiem i wolnością od rodziców.. wybrała inaczej - takie jej prawo. Ale nie uważam, że teraz to już patologia, on ją kopnie w tyłek a ona będzie chu***ą matką. Ja teraz skupiłabym się na tym, żeby spokojnie przygotować się do macierzyństwa, poczytać o wychowaniu dziecka, rozmawiać już teraz z partnerem o podziale obowiązków przy maluchu i zastanowić się jak załagodzić konflikt z rodzicami. Support próbowałaś rozmawiać z nimi?

Z mamą można powiedzieć, że mam kontakt bo ostatnio spotkala sie ze mną . Fakt, że wyblagane to spotkanie było ale zgodzila się smile i to sie liczy. Wczesniej telefon nie odbierała . Dostali zaproszenie na slub i chyba chciała się dowiedziec  czy powodem ślubu nie jest ciąża hmm No ale to było przed wyjazdem na wakacje do Grecji i od tej pory cisza. Wiem, ze tato na nasz slub nie przyjdzie tzn. nie wiem może sie pojawi i mam taka nadzieje ale kazal przekazac mamie, że nie przyjdzie. No ale nie chca sie widziec z moim narzeczonym i nie interesuje ich nic na jego temat a to przykre . I nadal sa pretensje i zło wrozenie

816

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Wiesz myślę, że dużo czasu musi minąć zanim zaakceptują Twojego ukochanego. Jeśli zobaczą, że jesteście razem szczęśliwi, że mąż pomaga Ci przy dziecku a Ty będziesz mogła wrócić do swoich planów zawodowych - to jest szansa, że skapitulują. Bo póki co to oni myślą, że marnujesz swoje życie i są po prostu zawiedzeni. Inaczej zaplanowali sobie życie ukochanego dziecka i rozczarowani nie pozwala im wyciągnąć ręki. Mam nadzieje, że to z czasem się zmieni. Każdy rodzic chce dla dziecka "czegoś więcej", no ale Twoje życie należy do Ciebie, Ty zdecydowałaś inaczej, więc na klatę musisz przyjąć konsekwencję tego.

817 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-07 10:02:11)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Support, jest złowróżenie, bo słusznie Twoja matka widzi to co większość ludzi w tym wątku widzi. Ona Cię zna 19 lat i zdaje sobie sprawę z tego jak niedojrzała jesteś, a może i nawet ma przebłyski co do typa z którym się zaręczyłaś.

Ja temu całemu bajzlowi, jakim nazywasz swój związek, nie wróżę różowej przyszłości z jednego, bardzo istotnego powodu: Twój narzeczony Cię nie szanuje. Jesteście ZALEDWIE parę miesięcy razem, a on już pokazał, że dla niego liczą się tylko jego własne priorytety, że w razie czego nie ma problemu by zniżyć się do szantażu emocjonalnego, nacisku i manipulacji. Jak Ty myślisz on się będzie wobec Ciebie zachowywał w późniejszym życiu razem, kiedy nie tyle będziesz na jego totalnej łasce finansowo, ale jeszcze na dodatek będziesz ograniczona w wyborach małym dzieckiem? Będzie jazda bez trzymanki, o tym mogę Cię zapewnić.

818

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Ok ale po co te szpile?

To nie są szpile. Ja tylko wyrażam swoje zdanie. Jeśli to, co napisałam uważasz za "szpile", to znaczy, że trafiłam w Twój słaby punkt, w to, czego się obawiasz. Na to już niestety nie mam wpływu.

Tak, wiem, ze zycie jest drogie ale po co mi to piszesz? Przecież ja nie siedze i nie mam zamiaru siedzieć w domu. W drugiej połowie sierpnia znowu wyjeżdzam i czeka nas rozląka więc nie musisz mi prawic morałow na temat pieniedzy.

I co z tego, że wyjeżdżasz? I ile tej kasy zarobisz? Starczy Ci do macierzyńskiego (oczywiście nie na kosmetyki, tylko na wynajem mieszkania, koszty potomstwa)? No właśnie, to tyle na temat tego Twojego "hajsu".

I nie rozumiem dlaczego wyzywasz mojego faceta nie znając go a opierając się tylko na tym co pisalam pod wpływem złych emocji. Chciał dziecko i prosil  o nie caly czas bo jest ze mna szczęśliwy a po rozwodzie juz całkiem był cały happy i pewny mnie na tyle by sobie zechciec potomka  i stąd ten pospiech. Rozmawialam z nim i nie wszystko chce tu pisać ale wierz mi, ze wyluzował i zrozumiał, ze musi liczyc sie ze mna... Wiec na żadną ciąże mnie nie namówil bo powiedzialam mu, ze chce dziecka i ustalilismy, ze po slubie zaczniemy starania.

Ja nikogo nie wyzywam. To jest jak dla mnie chora sytuacja. Poznałaś go w sylwestra, po tygodniu już Was związkiem nazywałaś. Facet totalnie Cię zmanipulował, odsunął od rodziców. Pod wpływem emocji to pisałaś? Proszę Cię, to była dłuższa sytuacja. On się na Ciebie obrażał, nie odzywał i karał, bo nie chciałaś już hop siup się na dziecko zdecydować. Z ciążą też pamiętam, że najpierw chciałaś chociaż licencjat, a jak widać nawet do tego ślubu nie chciało się Panu czekać i już ma upragnione dziecko w drodze.

I jak najbardziej rozumiem Twoja decyzję o odsunięciu decyzji o dziecku na szary koniec no ale Ty także powinnaś zrozumiec mnie a nie robic z mojego partnera ostatniego idiote. Bo przepraszam ale ktos kto to przeczyta nie znając faktów pomysli, ze związałam się z jakims palantem.

Sorry, ale po tym co napisałam powyżej plus innych rewelacjach z tego i innego wątku śmiem twierdzić, że on nie jest do końca normalny.

A dobrze wiesz , że to nieprawda.

Właśnie w tym rzecz, że nie wiem, więc nie pisz, co chcesz przeczytać.


Aha, jeszcze jedno. Jestem pełna podziwu, że cały czas tak zaciekle bronisz Pana. Ja bym się na Twoim miejscu skupiła na sobie, bo kwestia czasu, jak tutaj będzie post z kolejną "wielką tragedią".

Pozdrawiam smile

819 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-08-07 11:23:40)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Ok ale po co te szpile?

To nie są szpile. Ja tylko wyrażam swoje zdanie. Jeśli to, co napisałam uważasz za "szpile", to znaczy, że trafiłam w Twój słaby punkt, w to, czego się obawiasz. Na to już niestety nie mam wpływu.

Tak, wiem, ze zycie jest drogie ale po co mi to piszesz? Przecież ja nie siedze i nie mam zamiaru siedzieć w domu. W drugiej połowie sierpnia znowu wyjeżdzam i czeka nas rozląka więc nie musisz mi prawic morałow na temat pieniedzy.

I co z tego, że wyjeżdżasz? I ile tej kasy zarobisz? Starczy Ci do macierzyńskiego (oczywiście nie na kosmetyki, tylko na wynajem mieszkania, koszty potomstwa)? No właśnie, to tyle na temat tego Twojego "hajsu".

I nie rozumiem dlaczego wyzywasz mojego faceta nie znając go a opierając się tylko na tym co pisalam pod wpływem złych emocji. Chciał dziecko i prosil  o nie caly czas bo jest ze mna szczęśliwy a po rozwodzie juz całkiem był cały happy i pewny mnie na tyle by sobie zechciec potomka  i stąd ten pospiech. Rozmawialam z nim i nie wszystko chce tu pisać ale wierz mi, ze wyluzował i zrozumiał, ze musi liczyc sie ze mna... Wiec na żadną ciąże mnie nie namówil bo powiedzialam mu, ze chce dziecka i ustalilismy, ze po slubie zaczniemy starania.

Ja nikogo nie wyzywam. To jest jak dla mnie chora sytuacja. Poznałaś go w sylwestra, po tygodniu już Was związkiem nazywałaś. Facet totalnie Cię zmanipulował, odsunął od rodziców. Kilka miesięcy po jego rozwodzie już ślub bierzecie, nawet się dobrze nie znając. Pod wpływem emocji to pisałaś? Proszę Cię, to była dłuższa sytuacja. On się na Ciebie obrażał, nie odzywał i karał, bo nie chciałaś już hop siup się na dziecko zdecydować. Właśnie, że to są najbardziej alarmujące sytuacje. Pokazał już swoje pazurki, a teraz to się dopiero zacznie, bo ma Cię w garści. Z ciążą też pamiętam, że najpierw chciałaś chociaż licencjat, a jak widać nawet do tego ślubu nie chciało się Panu czekać i już ma upragnione dziecko w drodze.

I jak najbardziej rozumiem Twoja decyzję o odsunięciu decyzji o dziecku na szary koniec no ale Ty także powinnaś zrozumiec mnie a nie robic z mojego partnera ostatniego idiote. Bo przepraszam ale ktos kto to przeczyta nie znając faktów pomysli, ze związałam się z jakims palantem.

Sorry, ale po tym co napisałam powyżej plus innych rewelacjach z tego i innego wątku śmiem twierdzić, że on nie jest do końca normalny.

A dobrze wiesz , że to nieprawda.

Właśnie w tym rzecz, że nie wiem, więc nie pisz, co chcesz przeczytać.


Aha, jeszcze jedno. Jestem pełna podziwu, że cały czas tak zaciekle bronisz Pana. Ja bym się na Twoim miejscu skupiła na sobie, bo kwestia czasu, jak tutaj będzie post z kolejną "wielką tragedią".

Pozdrawiam smile

820 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-07 11:15:06)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
NinaLafairy napisał/a:
smallangel napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

Dlatego najlepiej wyjsc za faceta, ktorego sie poznalo tydzien wczesniej big_smile W koncu, co to za roznica? Idac Twoim mysleniem...
Niektorzy ludzie sa w stanie ocenic charakter.

Przeczytaj ze zrozumieniem co napisałam.
Nie napisałam, że dobrze wyjść za faceta, którego zna się tydzień.
Ale nie można zakładać, że gdy się jest lata - to ten wybór będzie lepszy.

Twoja teoria pasuje do chorobliwie naiwnej osoby co najwyzej. Bo sie mijasz z logika wszelka.
Jak sie widzi czlowieka kiedy jest chory, w nedzy, w bogactwie, w problemach, bez problemow, jak jest wkurzony, zmeczony, szczesliwy, jak reaguje w trudnej sytuacji to chyba jest OCZYWISTE , ze sie go lepiej zna. Niz jesli sie go widzi tylko na randkach, prawda?

Zwykle zeby zobaczyc te wszystkie rzeczy, trzeba znac kogos dluzej niz kilka miesiecy. Oczywiscie sa sytuacje wyjatki.

Jesli ktos wychodzi za kogos, zyja wiele lat razem, a pozniej wielkie zdziwienie bo zmienil zachowanie. To sa dwa wyjscia
- osoba , ktora zmienila zachowanie dostala naglego uszkodzenia mozgu (rak czy cos podobnego)
-aosoba, ktora posiada tego partnera jest slepa naumyslnie i nie widziala znakow.

Tlumaczenie sie tym, ze 'nie da sie przewidziec' jest po prostu wymowka. Jak ktos jednak lubi siebie oklamywac, to spoko.

Nie mowie tutaj o Support, bo to czy jej sie uda czy nie to jest ruletka i polega na szczesciu tylko. Osobiscie wole wybory swiadome, ale kazdy musi dopasowac sie pod siebie.

Nie naiwność, a ZAUFANIE.
Tym kieruje się w życiu.
Na resztę nie widzę sensu odpowiadać, bo pisałam o tym wcześniej.
Nie zmieniłam zdania, a powtarzać się nie lubię.

SupportforOscar - jeżeli chodzi o Twoich Rodziców - zachowali/zachowują się skandalicznie.
Nawet gdy Twój wybór nie jest dla nich odpowiedni - to mimo braku akceptacji powinni Cię wspierać.
Nie dali szansy Twojemu partnerowi na poznanie Go, a ocenili z góry.
To, że mieli inne plany względem Ciebie - to BYŁY ich plany, a nie Twoje.

821 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-08-07 11:12:37)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Kolejny temat będzie taki, jakich wiele w internecie, typu jestem młodą matką, siedzę w domu z dzieckiem i mam już dość, mąż obiecał, że pomoże w wychowaniu dziecka, ale całymi dniami pracuje i jest poza domem, a ja w kółko sprzątam, gotuję i zajmuję się dzieckiem. Nie mam wykształcenia, nie mam zawodu, nie mam pracy, nie mam nic, mąż przestał mnie szanować, mówi że jak mi się coś nie podoba, to droga wolna, poza tym nie zgadza się na wynajęcie opiekunki, bo po co, skoro dziecko ma matkę, która się nim powinna zajmować. Nie tak się umawialiśmy z mężem, to trwa już x lat.

Support, nie życzę Ci źle. Miłość w życiu jest ważna, a nie tak jak piszesz najważniejsza.  Nigdy też nie jest idealna. Takiej miłości nie ma.

822

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Sony, jakie "przestał mnie szanować"? On jej nigdy nie szanował...

823 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-07 12:43:38)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
bakalia napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Ok ale po co te szpile?

To nie są szpile. Ja tylko wyrażam swoje zdanie. Jeśli to, co napisałam uważasz za "szpile", to znaczy, że trafiłam w Twój słaby punkt, w to, czego się obawiasz. Na to już niestety nie mam wpływu.

Tak, wiem, ze zycie jest drogie ale po co mi to piszesz? Przecież ja nie siedze i nie mam zamiaru siedzieć w domu. W drugiej połowie sierpnia znowu wyjeżdzam i czeka nas rozląka więc nie musisz mi prawic morałow na temat pieniedzy.

I co z tego, że wyjeżdżasz? I ile tej kasy zarobisz? Starczy Ci do macierzyńskiego (oczywiście nie na kosmetyki, tylko na wynajem mieszkania, koszty potomstwa)? No właśnie, to tyle na temat tego Twojego "hajsu".

I nie rozumiem dlaczego wyzywasz mojego faceta nie znając go a opierając się tylko na tym co pisalam pod wpływem złych emocji. Chciał dziecko i prosil  o nie caly czas bo jest ze mna szczęśliwy a po rozwodzie juz całkiem był cały happy i pewny mnie na tyle by sobie zechciec potomka  i stąd ten pospiech. Rozmawialam z nim i nie wszystko chce tu pisać ale wierz mi, ze wyluzował i zrozumiał, ze musi liczyc sie ze mna... Wiec na żadną ciąże mnie nie namówil bo powiedzialam mu, ze chce dziecka i ustalilismy, ze po slubie zaczniemy starania.

Ja nikogo nie wyzywam. To jest jak dla mnie chora sytuacja. Poznałaś go w sylwestra, po tygodniu już Was związkiem nazywałaś. Facet totalnie Cię zmanipulował, odsunął od rodziców. Kilka miesięcy po jego rozwodzie już ślub bierzecie, nawet się dobrze nie znając. Pod wpływem emocji to pisałaś? Proszę Cię, to była dłuższa sytuacja. On się na Ciebie obrażał, nie odzywał i karał, bo nie chciałaś już hop siup się na dziecko zdecydować. Właśnie, że to są najbardziej alarmujące sytuacje. Pokazał już swoje pazurki, a teraz to się dopiero zacznie, bo ma Cię w garści. Z ciążą też pamiętam, że najpierw chciałaś chociaż licencjat, a jak widać nawet do tego ślubu nie chciało się Panu czekać i już ma upragnione dziecko w drodze.

I jak najbardziej rozumiem Twoja decyzję o odsunięciu decyzji o dziecku na szary koniec no ale Ty także powinnaś zrozumiec mnie a nie robic z mojego partnera ostatniego idiote. Bo przepraszam ale ktos kto to przeczyta nie znając faktów pomysli, ze związałam się z jakims palantem.

Sorry, ale po tym co napisałam powyżej plus innych rewelacjach z tego i innego wątku śmiem twierdzić, że on nie jest do końca normalny.

A dobrze wiesz , że to nieprawda.

Właśnie w tym rzecz, że nie wiem, więc nie pisz, co chcesz przeczytać.


Aha, jeszcze jedno. Jestem pełna podziwu, że cały czas tak zaciekle bronisz Pana. Ja bym się na Twoim miejscu skupiła na sobie, bo kwestia czasu, jak tutaj będzie post z kolejną "wielką tragedią".

Pozdrawiam smile

Ale co to za pytanie czy mi starczy? A czy Ty uważasz, ze tylko po studiach mozna sobie zacząć zarabiać i sie utrzymać? Myslisz, ze studia sa gwarancja dobrych zarobków? Bo juz w sumie to nie wiem o co Ci chodzi, że dla Ciebie to taka chora sytuacja.  Wszędzie widzisz coś złego jesli chodzi o moją sytuacje. Wyrobiłas sobie o nas negatywne zdanie i żadne moje argumenty nie zmienią tego.

edit. to nie tak, ze mu sie nie chciało do slubu czekać bo ustaliłam z nim, że jak już to ciąża po slubie a nie w miesiacu kiedy mam wyjazdy ale to była wpadka mozna tak powiedziec. A cieszy sie bardzo że zostanie ojcem i dobrze bo znam dziewczyne która wpadla po 4 latach zwiazku a facet wrzeszczał jak nienormalny bo on nie jest gotowy i nie wie czy chce zostac ojcem teraz czyt. w ogóle hmm Życze Ci jak najlepszych i owocnych decyzji ale nie zawsze wszystko jest tak jak sobie to zaplanujemy ile bysmy nie czekały . Nie zapominaj.

824 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-08-07 13:03:12)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Ale co to za pytanie czy mi starczy? A czy Ty uważasz, ze tylko po studiach mozna sobie zacząć zarabiać i sie utrzymać? Myslisz, ze studia sa gwarancja dobrych zarobków? Bo juz w sumie to nie wiem o co Ci chodzi, że dla Ciebie to taka chora sytuacja.

Ano, takie pytanie, czy jesteś w stanie się sama utrzymać. Odpowiedź jest bardzo prosta- nie. Czyli jesteś utrzymanką faceta.

Oczywiście, że nie tylko po studiach można znaleźć pracę. Z resztą nigdzie nie napisałam, że jest inaczej. Rzecz w tym, że gołym okiem widać, iż nie znasz w ogóle realiów, a piszesz tak, jakbyś była na rynku pracy od co najmniej kilkunastu lat. Zawsze możesz pracować w hipermarkecie. Nie obrażając nikogo, ale już widzę, jak Twój lord by na to pozwolił. Pierwszy argument jaki by się pojawił, to stwierdzenie, że przecież on zarabia wystarczająco, by Was utrzymać. Ty do pracy nie przywykłaś, więc jest Ci to na rękę. Tak, po raz kolejny powtórzę słowo PRACA. Prawdziwa praca. Poczekaj chwilę, brzuszek urośnie i tyle będzie z tej Twojej "pracy".

Wszędzie widzisz coś złego jesli chodzi o moją sytuacje. Wyrobiłas sobie o nas negatywne zdanie i żadne moje argumenty nie zmienią tego.

Po prostu widzę, że jesteś jeszcze tak bardzo nieopierzona i cały czas mnie w tym utwierdzasz tymi nierozważnymi poczynaniami.

edit. to nie tak, ze mu sie nie chciało do slubu czekać bo ustaliłam z nim, że jak już to ciąża po slubie a nie w miesiacu kiedy mam wyjazdy ale to była wpadka mozna tak powiedziec.

Błagam Cię, nie pogrążaj się jeszcze bardziej. Skąd się biorą dzieci też nie wiesz? Widziałam, jak pisałaś, że uprawiałaś seks w 13 dniu cyklu bez zabezpieczenia. W dodatku cały ten Twój wątek ciągnący się w nieskończoność. Wpadka? Chyba tylko Ty tak myślisz. Facet Cię wrobił w dziecko w tak śmieszny sposób, że aż szok. Dla niego to było oczywistym, że właśnie dziecko robicie (okolice owulacji, brak zabezpieczenia), ale nie powiedział Tobie tego na głos. Co byś nie panikowała.  Ty mnie tą Twoją naiwnością powalasz coraz bardziej.


SonyXperia napisał/a:

Kolejny temat będzie taki, jakich wiele w internecie, typu jestem młodą matką, siedzę w domu z dzieckiem i mam już dość, mąż obiecał, że pomoże w wychowaniu dziecka, ale całymi dniami pracuje i jest poza domem, a ja w kółko sprzątam, gotuję i zajmuję się dzieckiem. Nie mam wykształcenia, nie mam zawodu, nie mam pracy, nie mam nic, mąż przestał mnie szanować, mówi że jak mi się coś nie podoba, to droga wolna, poza tym nie zgadza się na wynajęcie opiekunki, bo po co, skoro dziecko ma matkę, która się nim powinna zajmować. Nie tak się umawialiśmy z mężem, to trwa już x lat.

Dokładnie, już nie jeden taki temat widziałam. Często autorkami były ledwie 20-letnie dziewczyny. Cóż tu rzec? "Sorry, taki mamy klimat". Albo lepiej by tutaj pasowało "Masz babo placek" . wink

825 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-07 13:14:04)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

wiem skąd sie biora dzieci. Ponioslo nas a ja byłam świadoma w którym cyklu sie znajduje więc jak mnie niby wrobił? Ale skoro Ty wiesz lepiej jak było i o czym wtedy myslał lub nie myslal  to nie mamy o czym rozmawiac.

826 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-08-07 13:27:39)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
bakalia napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Ok ale po co te szpile?

To nie są szpile. Ja tylko wyrażam swoje zdanie. Jeśli to, co napisałam uważasz za "szpile", to znaczy, że trafiłam w Twój słaby punkt, w to, czego się obawiasz. Na to już niestety nie mam wpływu.

Tak, wiem, ze zycie jest drogie ale po co mi to piszesz? Przecież ja nie siedze i nie mam zamiaru siedzieć w domu. W drugiej połowie sierpnia znowu wyjeżdzam i czeka nas rozląka więc nie musisz mi prawic morałow na temat pieniedzy.

I co z tego, że wyjeżdżasz? I ile tej kasy zarobisz? Starczy Ci do macierzyńskiego (oczywiście nie na kosmetyki, tylko na wynajem mieszkania, koszty potomstwa)? No właśnie, to tyle na temat tego Twojego "hajsu".

I nie rozumiem dlaczego wyzywasz mojego faceta nie znając go a opierając się tylko na tym co pisalam pod wpływem złych emocji. Chciał dziecko i prosil  o nie caly czas bo jest ze mna szczęśliwy a po rozwodzie juz całkiem był cały happy i pewny mnie na tyle by sobie zechciec potomka  i stąd ten pospiech. Rozmawialam z nim i nie wszystko chce tu pisać ale wierz mi, ze wyluzował i zrozumiał, ze musi liczyc sie ze mna... Wiec na żadną ciąże mnie nie namówil bo powiedzialam mu, ze chce dziecka i ustalilismy, ze po slubie zaczniemy starania.

Ja nikogo nie wyzywam. To jest jak dla mnie chora sytuacja. Poznałaś go w sylwestra, po tygodniu już Was związkiem nazywałaś. Facet totalnie Cię zmanipulował, odsunął od rodziców. Kilka miesięcy po jego rozwodzie już ślub bierzecie, nawet się dobrze nie znając. Pod wpływem emocji to pisałaś? Proszę Cię, to była dłuższa sytuacja. On się na Ciebie obrażał, nie odzywał i karał, bo nie chciałaś już hop siup się na dziecko zdecydować. Właśnie, że to są najbardziej alarmujące sytuacje. Pokazał już swoje pazurki, a teraz to się dopiero zacznie, bo ma Cię w garści. Z ciążą też pamiętam, że najpierw chciałaś chociaż licencjat, a jak widać nawet do tego ślubu nie chciało się Panu czekać i już ma upragnione dziecko w drodze.

I jak najbardziej rozumiem Twoja decyzję o odsunięciu decyzji o dziecku na szary koniec no ale Ty także powinnaś zrozumiec mnie a nie robic z mojego partnera ostatniego idiote. Bo przepraszam ale ktos kto to przeczyta nie znając faktów pomysli, ze związałam się z jakims palantem.

Sorry, ale po tym co napisałam powyżej plus innych rewelacjach z tego i innego wątku śmiem twierdzić, że on nie jest do końca normalny.

A dobrze wiesz , że to nieprawda.

Właśnie w tym rzecz, że nie wiem, więc nie pisz, co chcesz przeczytać.


Aha, jeszcze jedno. Jestem pełna podziwu, że cały czas tak zaciekle bronisz Pana. Ja bym się na Twoim miejscu skupiła na sobie, bo kwestia czasu, jak tutaj będzie post z kolejną "wielką tragedią".

Pozdrawiam smile

Ale co to za pytanie czy mi starczy? A czy Ty uważasz, ze tylko po studiach mozna sobie zacząć zarabiać i sie utrzymać? Myslisz, ze studia sa gwarancja dobrych zarobków?

Studia, ten papierek w postaci dyplomu w dzisiejszych czasach nie jest gwarancją pracy. Jest niezbędnym minimum do tego aby Cię w ogóle chcieli oglądać na jakiejkolwiek rozmowie o pracę. Mówię tu o pracy, do której wymagana jest określona wiedza teoretyczna, żeby ktokolwiek chciał Ci dać szanse zdobywania doświadczenia i rozwoju zawodowego. No chyba, że skończyłaś zawodową szkołę i masz konkretny zawód typu fryzjerka lub kucharz. Problem polega na tym, że Ty po maturze nie masz nic. Ani wiedzy teoretycznej z określonej dziedziny ani praktycznych umiejętności.

827

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Jeżeli Ty sama sobie Support wierzysz, to wychodzi na to, że metody prania mózgu zastosowane przez Pana nadają się dla służb specjalnych.

828

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Wpadłaś?
Choć tak tego nie nazywaj. Szczerze to od dawna wiedziałam, że "wpadniesz". Bo to takie rozwiązanie... hmm... dające możliwość samooszukiwania. Bo przecież wcale mu nie uległaś, powiedziałaś jasno i wyraźnie jak będzie, że musi poczekać... no ale stało się... los... i w ogóle.

A jaka jest różnica, Twoim zdaniem, między staraniem się o dziecko a Twoją wpadką? Tak z ciekawości pytam. Jak ja się starałam uprawiałam seks bez zabezpieczeń celując oczywiście w dni płodne. smile

Więc moja droga tak naprawdę staraliście się o to dziecko. smile

I masz do tego prawo. Absolutnie. To Twoje życie i Twoje wybory. Czy będziesz ich żałować czy nie, nikt tego tak naprawdę nie wie. Może być różnie. Bo przecież nie jest też tak, że wszyscy muszą kończyć studia, by być szczęśliwi, nie wszystkie kobiety muszą mieć niezależność, by być szczęśliwe.
Oczywiście sporo ryzykujesz, bo jednak jesteś skazana na swój wybór i pozostaje Ci się modlić, by facet okazał się dobrym wyborem. Ale nie Ty pierwsza i nie ostatnia.
Gwarancji rzeczywiście nie ma. Ja akurat dokonywałam samych rozsądnych wyborów: studia, wiele wspólnych lat, żadnych wpadek, a też się okazało, że chybiłam. Choć też na szczęście właśnie zadbałam o swoją niezależność, miałam "plan B".

Ale może nie będzie źle. Czego Ci życzę. Niektórym kobietom naprawdę się udaje spotkać na swojej drodze "złotych chłopaków". Ja mam taką koleżankę.

Możliwe, że skoro chciałaś tego mężczyznę zatrzymać przy sobie to dziecko było akurat dobrą strategią. Jeśli jest przystojny i bogaty, tak jak mówisz, to takich ładnych lasek po liceum może mieć na pęczki, taka prawda.

I to naprawdę Twoja sprawa, co robisz. Myślę, że tak naprawdę ludzi wypowiadających się w Twoim wątku nie Twoje wybory denerwują, ale naiwny sposób ich tłumaczenia, dorabianie wydumanych teorii do oczywistych sytuacji jak choćby ta z tą niby-wpadką. To rzeczywiście budzi naturalne oburzenie.
smile

829 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-08-07 16:53:26)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

wiem skąd sie biora dzieci. Ponioslo nas a ja byłam świadoma w którym cyklu sie znajduje więc jak mnie niby wrobił? Ale skoro Ty wiesz lepiej jak było i o czym wtedy myslał lub nie myslal  to nie mamy o czym rozmawiac.

I gdzie tu niby wpadka? Jak zawsze zrobiłaś to, czego on od Ciebie "wymagał". Jak dla mnie to jest po prostu wymówka, że niby to nie była Twoja decyzja. No, chyba, że jesteś jeszcze naiwniejsza niż myślałam. Powiedz mi jeszcze, że on nie wiedział, że masz dni płodne. Weź sobie przeczytaj kilka razy tytuł wątku, który sama założyłaś i masz odpowiedź na pytanie. Serio nie widzisz tutaj niczego dziwnego? On tak bardzo nalegał na dziecko, niby mu się odwidziało, a tutaj nagle "wpadka"? Faktycznie, częściej to kobiety "łapią na dziecko",ale jak widać faceci też potrafią. Tylko pytanie, czy to miało na celu złapanie Ciebie, czy po prostu spełnienie jego zachcianki. Jeśli faktycznie żyjesz w przekonaniu, że "wpadłaś", to szczere gratulacje dla Twojego faceta. Wiedziałam, że dobry z niego manipulator, ale że aż tak! Przeprosił, powiedział, że może poczekać i swoje zrobił. wink

Ja rozumiem, że wpadki się zdarzają, gumka czy coś zawiedzie. No, ale gdy słyszę, że ktoś uprawiał seks bez zabezpieczenia, to mi się chce śmiać. Jaka wpadka? To najnormalniejsze w świecie staranie się o dziecko. Tłumaczeń "bo nas poniosło" też nigdy nie zrozumiem. Nie jesteśmy zwierzętami. Jeżeli faktycznie kogoś "poniosło", to jedynie Ciebie, a on o to wszystko ukartował. Dla mnie sprawa jest prosta- nie chcę dziecka, to się zabezpieczam. Chcę dziecko, to się nie zabezpieczam.

Weź się już bardziej nie kompromituj.

830

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Bakalia, takie właśnie wypowiedzi Support, że to niby "wpadka" była, jeszcze bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, że ona kompletnie nie dorosła do tego, żeby być matką. No sorry, ale jak dzieckiem może dobrze zająć się kobieta, która nie potrafi ponosić odpowiedzialności nawet za własne decyzje?

831 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-07 17:29:21)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

miesiąc tu nie zaglądałam i wow, Support jest w ciąży, gratulacje, społeczenstwo potrzebuje więcej dzieci!!! Serdecznie Ci życzę, żebyście uzupełnili te braki społeczne i poniżej czwórki nie zeszli, a im więcej tym lepiej.

Wszyscy tu użalają się na Support, że ma mentalność gimnazjalistki, że nie wie co robi i została zmanipulowana. A mnie po głowie chodzi, że być może to o co innego chodzi, choć manipulacja jest na 200%.
Takie mam 2 pytania, być może retoryczne, bo Support jest bardzo daleka od konkretnych odpowiedzi. Ciekawa jestem kto w ich związku bardziej manipuluje.

Może narzeczony nie chce, żeby Support zmądrzała, bo jeszcze by go przeskoczyła mentlnie i intelektualnie? Tak sobie próbuję logicznie myśleć, że skoro on przed 30, dobrze ustawiony, to karierę zaczął wcześnie, czyli po maturze. No to po co mu wykształcona żona?
albo
Może Support bardzo dobrze wie co robi i tylko taką naiwną udaje. Maturę chyba zdała, ale na wymarzone studia nie dostała się, no bo przecież poinformowała by wszystkich na forum o tak doniosłym sukcesie. Tak więc skoro na studia się nie dostała, musiała by iść do pracy, toż to łatwiej zajść w ciążę, wyjść za mąż i mieć wikt i opierunek, no i ewentualne alimenty, podział majątku, gdyby nie wyszło. Narzeczony jest dobrze ustawiony, ciążą go zaklepała dla siebie.

Edit
narzeczony z tą Grecją to nie wysilił się, toż to taniej niż nad polskim morzem

832 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-07 18:14:58)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

a ja tak czytam post Support i z każdym kolejnym postem wychodzi jej infantylne podejście do zycia. Może faktycznie niech lepiej siedzi w domu i wychowuje dzieci. Pogrąża się coraz bardziej twierdząc,że to dziecko z wpadki. Niezle sie dziewczyna oszukuje

833

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Dziewczyna wpadła od jednego uzależnienia (rodziców) w drugie (narzeczonego). Wiedząc że nie ma powrotu do domu przystała na jego oczekiwania wobec dziecka. Bo po co się kłócić. Oboje niedojrzałych ludzi - ona 19-tolatka, on niby 30-sto, ale jaki normalny dojrzały facet chce dziecka po kilku msc znajomości, tuż po rozwodzie, wiedząc że odsunął ją od rodziców? Tylko egoista i manipulant.
Trafił na podatny grunt. Support tego nie widzi, bo jest zakochana, wiadomo pierwsza taka miłość zawsze się myśli o niej idealnie.
A ja jej współczuje. Tak po prostu...

834

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
bakalia napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

wiem skąd sie biora dzieci. Ponioslo nas a ja byłam świadoma w którym cyklu sie znajduje więc jak mnie niby wrobił? Ale skoro Ty wiesz lepiej jak było i o czym wtedy myslał lub nie myslal  to nie mamy o czym rozmawiac.

I gdzie tu niby wpadka? Jak zawsze zrobiłaś to, czego on od Ciebie "wymagał". Jak dla mnie to jest po prostu wymówka, że niby to nie była Twoja decyzja. No, chyba, że jesteś jeszcze naiwniejsza niż myślałam. Powiedz mi jeszcze, że on nie wiedział, że masz dni płodne. Weź sobie przeczytaj kilka razy tytuł wątku, który sama założyłaś i masz odpowiedź na pytanie. Serio nie widzisz tutaj niczego dziwnego? On tak bardzo nalegał na dziecko, niby mu się odwidziało, a tutaj nagle "wpadka"? Faktycznie, częściej to kobiety "łapią na dziecko",ale jak widać faceci też potrafią. Tylko pytanie, czy to miało na celu złapanie Ciebie, czy po prostu spełnienie jego zachcianki. Jeśli faktycznie żyjesz w przekonaniu, że "wpadłaś", to szczere gratulacje dla Twojego faceta. Wiedziałam, że dobry z niego manipulator, ale że aż tak! Przeprosił, powiedział, że może poczekać i swoje zrobił. wink

Ja rozumiem, że wpadki się zdarzają, gumka czy coś zawiedzie. No, ale gdy słyszę, że ktoś uprawiał seks bez zabezpieczenia, to mi się chce śmiać. Jaka wpadka? To najnormalniejsze w świecie staranie się o dziecko. Tłumaczeń "bo nas poniosło" też nigdy nie zrozumiem. Nie jesteśmy zwierzętami. Jeżeli faktycznie kogoś "poniosło", to jedynie Ciebie, a on o to wszystko ukartował. Dla mnie sprawa jest prosta- nie chcę dziecka, to się zabezpieczam. Chcę dziecko, to się nie zabezpieczam.

Weź się już bardziej nie kompromituj.

Czy Ty w ogole czytasz uwaznie to co ja pisze?? Przeciez zgodzilam sie na dziecko po slubie wiec naprawde myslisz, ze nie byl w stanie poczekac tych dwoch czy trzech miesiecy? Nie odwidzialo mu sie ale zrozumial, ze zle robi i powiedzial , ze da mi trocheczasu

835 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-07 18:30:42)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

[
Czy Ty w ogole czytasz uwaznie to co ja pisze?? Przeciez zgodzilam sie na dziecko po slubie wiec naprawde myslisz, ze nie byl w stanie poczekac tych dwoch czy trzech miesiecy? Nie odwidzialo mu sie ale zrozumial, ze zle robi i powiedzial , ze da mi trocheczasu

No i dał Ci mnóstwo czasu big_smile Jezu Ty się coraz bardziej kompromitujesz. Każdy kto śledził ten wątek wie, że pan dominujacy obrązał sie i karał Cie milczeniem i skonczyło się to tak, że sobie wmawiasz, ze się zgodziłaś  na dziecko. Czyż nie pisałam tu miesiac temu,ze będziesz pisała, ze to Ty się zgodziłaś i co. smile Czytasz co Ty piszesz? Poczytaj swoje posty z całego wątku. Nie chciałaś tego dziecka w ciągu tego roku i to wszyscy wiemy więc nie oszukuj sie, że to Ty zdecydowałaś bo się nie zabezpieczałaś to było wiadome, ze gość zwyczajnie wymusił to na Tobie. Zrobiłaś to z lęku, ze Cie zostawi.
Teraz każdą rzecz będzie na Tobie wymuszał w ten sam sposób a wiesz jak to się nazywa bierna agresja. Poczytaj troche o tym http://bognabialecka.pl/index.php/artyk … na-agresja

836

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Tak Ci dał ten czas, że skoczył na Ciebie hop siup w płodny dzień bez gumki i teraz z brzuchem chodzisz big_smile

Rewelka totalna. Na serio Support, Ty powinnaś jakieś komedie pisać- ubaw po pachy tongue

837 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-07 18:57:08)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

i wikipedia https://pl.wikipedia.org/wiki/Bierna_agresja
Bierna agresja

Bierna agresja - metoda okazywania negatywnych emocji poprzez tłumienie emocji pozytywnych lub niepodejmowanie uzasadnionych sytuacją działań, oczekiwanych przez drugą osobę. Bierna agresja występuje w formie częściowo lub całkowicie zakamuflowanej, a pojawia się najczęściej wtedy, gdy zastosowanie agresji czynnej, zarówno fizycznej jak i językowej jest zbyt ryzykowne lub nieopłacalne.

Typowe przypadki agresji biernej, to:

    obrażanie się i milczenie
    demonstrowanie chłodu emocjonalnego
    zmniejszanie poziomu zażyłości
    unikanie kontaktów (osobistych, telefonicznych, mailowych itp.) lub ich ograniczanie
    udawanie, że się zapomniało o czymś, co dla drugiej osoby było ważne



Czyz nie tak postępował owy ksiaże support gdy nie chciała dziecka?

mam czas więc tutaj coś jest.

SupportforOscar napisał/a:
mariola856 napisał/a:

Czeka was trudna rozmowa w takim razie.

Mam nadzieję, ze on tam tez sobie przemysli wszystko i porozmawiamy na spokojnie. Wysłucha mnie i zrozumie bo jak nie zrozumie to nie wiem jak bedzie wygladac dalsze zycie razem. Na pewno nie tak jak teraz. W weekend był oschły dla mnie a w pn musiał wyjechac więc wyobraz sobie jak ja sie teraz czuję. Tęsknie, czekam , boje sie a zarazem jestem zla i rozczarowana tym wszystkim.Dzisiaj starałam sie poruszyc temat przez telefon ale nie miał czasu i  powiedział, ze porozmawiamy jak wróci.

edit
A w czym mam zrozumiec jego ex zone? W tym, ze ona równiez dziecka nie chciala? Ona miała juz prawie 30 lat i była niezależna więc dlaczego nagle po slubie nie chciała dac mu dziecka? Po tylu latach bycia razem? Uzgodnili, ze po slubie zajdzie w ciaze a ona nie chciala zrezygnowac z kariery. Myslę, ze juz wtedy kogos poznała ale jeszcze nie byla pewna i tak ciągnęla z nim to malżeństwo. Ale mniejsza z tym.

SupportforOscar napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Ale przecież on już ma dziecko ? Ciebie wink I wcale nie pisze tego złośliwie. Facet Cię przygarną, częściowo utrzymuje, trochę wychowuje, a przynajmniej ma takie ciągoty. Ty masz po prostu się mu podporządkować. Dać mu dziecko którego tak pragnie i się nie sprzeciwiać. Już niestety teraz widać, że nie jesteś dla niego równorzędną partnerką. Fakt, może rzeczywiście się boi, że jak zaczniesz studiować, poznawać nowych ludzi, w końcu zaczniesz robić karierę to skończy się tak jak z jego ex żoną.  Tyle, że on nie myśli o Tobie, ale wyłącznie o sobie.
Pomyśl, zaczęłaś ten związek od poświęceń. Dla niego zrezygnowałaś poniekąd z rodziców. Teraz dla niego chcesz się znów poświęcić i (wbrew sobie) zajść w ciążę? To jest zwykła manipulacja.
Dajmy na to, że się zdecydujesz w imię miłości i ratowania związku. Co dalej? Co ze studiami, karierą? Już teraz poniekąd jesteś od niego zależna. Potem już będziesz niemal całkowicie. Ty będziesz się chciała rozwijać, a on co? Dalej Ci będzie mówił, że jesteś urodzoną mamą i w tym się najlepiej sprawdzasz? Po co ci szkoła, praca? Rodzice na wieść o ciąży może odpuszczą, a może nie. Wtedy rzeczywiście perspektywa, że zostaniesz w domu z dzieckiem jest bardzo prawdopodobna. Znacie się zaledwie pół roku a Ty masz dopiero 19 lat, to nie czas ani pora na takie decyzje. On jak widać nie jest głupi, wie że teraz kiedy jest sytuacja jaka jest, że masz w sumie tylko jego i jesteś dumna, to może coś ugrać. Przecież sama piszesz, że już masz poczucie winy. Poza tym, jeżeli się nie zabezpieczasz, tylko patrzysz na dni płodne (m.in.) i wtedy seksu nie ma, to też wciąż będzie rodziło nerwową atmosferę, szczególnie że mieszkacie razem. Facet inwestuje w Ciebie czas i pieniądze więc i oczekuje. Jakoś czarno widzę, że będzie czekał aż skończysz 25 lat i będziesz gotowa na dziecko.
Nie wiem, może pójdźcie na jakiś kompromis? Skończ chociaż licencjat a teraz zdecyduj się na tabletki. W międzyczasie poznacie się lepiej. To jest chyba na tą chwilę najlepsze rozwiązanie.

I wlasnie o tym samym pisałam wyżej. Moze obawia się, że i ja zaczne zwlekać z decyzja o dziecku badz powiem po 3 latach, że nie chce ich miec. Z drugiej strony to głupie bo przeciez nie moze żądać ode mnie zajscia w ciaze tylko dlatego, że ma przykre doświadczenia. To troche brutalne i czuje sie jakbym mu była potrzebna tylko do rodzenia wymarzonych dzieci.
On nie chce zrobic ze mnie kury domowej i widze, ze zalezy mu na moim wyksztalceniu więc nie sądze, ze w ciązy i po by mnie ograniczal i kazal siedziec w domu.
Chce pójśc na kompromis i jak przestanie być dupkiem a zacznie być takim partnerem jak wczesniej to nie będzie musiał czekać do moich 25 urodzin. Dla samych moich rodziców powinien się ogarnąć troche i pokazać, że jest w porządku. Bo jak nie zmieni swojego zachowania w stosunku do mnie to ja nie wiem ile wytrzymam.
A jak u Ciebie? Po slubie juz jesteście?
My w czerwcu jestesmy zaproszeni na slub na którym będą moi rodzice i mamy nadzieję na rozmowę z nimi.

838

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

Bakalia, takie właśnie wypowiedzi Support, że to niby "wpadka" była, jeszcze bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, że ona kompletnie nie dorosła do tego, żeby być matką. No sorry, ale jak dzieckiem może dobrze zająć się kobieta, która nie potrafi ponosić odpowiedzialności nawet za własne decyzje?

Tylko koni żal. Dziecka, znaczy się.

SupportforOscar napisał/a:

Czy Ty w ogole czytasz uwaznie to co ja pisze?? Przeciez zgodzilam sie na dziecko po slubie wiec naprawde myslisz, ze nie byl w stanie poczekac tych dwoch czy trzech miesiecy? Nie odwidzialo mu sie ale zrozumial, ze zle robi i powiedzial , ze da mi trocheczasu

Właśnie rzecz w tym, że ja czytam uważnie posty zamieszczone na tym forum. Tak, naprawdę myślę, że nie był w stanie poczekać, biorąc pod uwagę to, co pisałaś o nim, gdy miał "gorsze dni" i Cię karał. Jakoś nie wierzę w to, że "zrozumiał, że źle robi", tylko przyjął inną taktykę- uśpił Twoją czujność i swoje zrobił. Chociaż dalej mi się nie chce wierzyć w tą "wpadkę" przy seksie bez zabezpieczenia podczas owulacji. wink

Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że ciąża trwa dłużej niż ta Wasza cała znajomość. wink

Pozdrawiam.

839 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-08-07 20:05:01)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Mnie najbardziej rozbraja fakt, jak ona pisze o tym, że zgodziła się na dziecko po ślubie i dla niej to oznacza,że dziecko urodzi się po ślubie a nie że dopiero po ślubie zajdzie w ciąże. Ona ma taką kolejność 1. zajście w ciążę, 2. ślub 3. urodzenie dziecka = zgodziłam się na dziecko po ślubie smile

840

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Support, poczytaj ten wątek.

http://www.netkobiety.pl/t53751.html

841

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

włos mi się zjeżył na głowie...

842

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Dziecko to nie zabawka i o nieprawda że jeden z rodziców nadrobi za dwoje. Kiedy zostaniesz sama odizolowana od innych ludzi z maluchem , zdana na łaskę pana prosząc o 50 zł na nowe buty uświadomisz sobie że popełniłaś błąd że mogłaś poczekać ale po co. Własnie 50% związków rozpada się z powodu zbyt wczesnego  rodzicielstwa do którego nie byli przygotowani.
Każdy człowiek ma prawo zmienić zdanie to nie istotne czy zgodziłaś się na dziecko albo twój pan kocha ciebie i  rozumie albo szuka inkubatora .

843

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:

włos mi się zjeżył na głowie...

Mnie też, choć mnie mało rzeczy szokuje.

844

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Cynicznahipo napisał/a:
alpengold napisał/a:

włos mi się zjeżył na głowie...

Mnie też, choć mnie mało rzeczy szokuje.

Przerażające, przecież to bezwzlgędny despotyczny psychol z urojeniami na punkcie seksu.

845

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SonyXperia napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
alpengold napisał/a:

włos mi się zjeżył na głowie...

Mnie też, choć mnie mało rzeczy szokuje.

Przerażające, przecież to bezwzlgędny despotyczny psychol z urojeniami na punkcie seksu.

Ale na początku było - jakbym czytała historię Support. Szybki związek, szybka ciąża, szybki ślub.
A potem kaplica. Ubezwłasnowolnienie totalne.

Posty [ 781 do 845 z 966 ]

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026