netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

jest ze mną ze względu na wnętrze???

74 odpowiedzi10 960 wyświetleńzałożony przez martwa_natura, 30.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jest ze mną ze względu na wnętrze???

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 75 z 75 ]

66

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

kacerz, oczywiście, że warto zapytać nie tylko na forum, ale też kogoś zaufanego, jeśli mamy taką osobę. Skoro jednak chłopak nadal utrzymuje kontakt z tamtą dziewczyną, mimo że mieli oboje wiele zmienić w związku, rozmawiali wiele godzin, to po raz kolejny pokazuje myślę jak nie szanuje swojej dziewczyny. Poradzić się kogoś jeszcze może, ale co miałaby zrobić? Prosić, by z tamtą zerwał kontakty, mimo że widać on nie chce za bardzo między nimi nic naprawiać, tylko tak mówił? Autorko, oczywiście możesz nam jeszcze dokładniej opisać jak to wyszło, że się dowiedziałaś, że pisze z tamtą nadal, a miał tego nie robić, odciąć się, skoro sytuacja była już nie fair jak niby sam też czuł? Chociaż możesz też nie chcieć o tym pisać i nie ma to takiego znaczenia, ale może np kacerzowi dałoby to dowód, że masz pewność i co w takiej sytuacji ratować, jeśli Twój facet tak zrobił jeszcze raz, mimo szczerych, spokojnych rozmów na temat tej sytuacji. No, a jesteś świetną dziewczyną, piszę szczerze, widać to z postów. Każdy popełnia błędy, ale nie ma co dawać się wpędzać w poczucie winy, bo tak ktoś może to wykorzystać i robić ciągle źle, a potem tłumaczyć, że my jakoś zawiniliśmy.

67

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
kacerz napisał/a:

Moim zdaniem to forum jest bardzo często gówno warte. Po pierwsze jakaś niezbyt dojrzała dziewczyna umieszcza tu swoje posty i na przestrzeni kilku dni zmienia zdanie w diametralny sposób, wskazując na to, że totalnie nie orientuje się w swojej sytuacji i jest rozchwiana emocjonalnie. W związku z tym każda osoba, udzielająca jej rad, robi to korzystając z niepełnej i częściowo nieprawdziwej wiedzy na temat stanu faktycznego. Dodatkowo, i to jest już moja subiektywna opinia, rad udzielają jej osoby, które są w jakiś sposób tendencyjne. Mam tutaj na myśli, że same nie otrząsnęły się z jakichś przykrych doświadczeń i zauważają szczątkowe analogie pomiędzy swoimi jednostkowymi doświadczeniami, a jednym z wielu możliwych wariantów sytuacji. Dokładając do tego fakt, że ludzie generalnie zabierają głos w sprawach, które nie wymagają zbyt dużych kompetencji, bo jest to bezpieczne i sprawia, że czują się ważni i ich głos się liczy, można uzyskać spójny opis tego co działo się w tym wątku.
martwa__naturo proponuję, żebyś porozmawiała na temat swoich problemów z kimś znajomym, kto zna lepiej całą sytuację i jest względnie neutralny. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Chyba, że tak naprawdę zależy Ci na tym, żeby zupełnie obcy ludzie zajmowali się Twoją sprawą. Można się wówczas poczuć jakby się było kimś znanym. Na przykład taką quasi-Steczkowską, która co prawda nie śpiewa, nie reklamuje rajtuz i nikt jej za to nie płaci, ale ma grecki(????) nochal.

Jesteś idiota. Jeśli dla Ciebie to forum jest gowno warte to po co na nie wchodzisz? Krytykanctwem próbujesz się dowartosciowac?  A Justyna ma piękny żydowski nos (zresztą podobny do mojego).

68 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-04-06 03:18:59)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

napisałam ostatniego posta, po mojej rozmowie z nim. W głębi duszy zawsze wiedziałam, że to co zawsze sobie myślałam było prawdą i tak jest (jeżeli o czymś mi nie mówił, albo nie chciał uzewnętrzniać swoich uczuć, to już jego problem, bo trzeba było rozmawiać kiedy był na to czas) Po prostu z uczucia do niego, jestem nawet gotowa wziąć winę na siebie, byleby polepszyć nasze stosunki ale teraz widzę wyraźnie, ze nie było warto robić z siebie aż takiej idiotki. Zawsze odwracał kota ogonem i wmawiał mi to wszystko a ja jak głupia sama zaczynałam w to wierzyć i mój ostatni długi post jest tego dowodem. Kiedyś wszyscy, którzy o nas wiedzieli i o moim niespełnieniu w tym zawiązku, mówili że tak być nie może i powinnam z nim zerwać, tylko ja zaślepiona miłością, olewałam to, licząc, że z tego naprawdę coś będzie...

wyszło na to jaki jest jednak niedojrzały, że nie był ze mną z miłości, tylko z barku laku, teraz trafiła mu się panienka w jego typie i strasznie się nakręcił, nas mając totalnie gdzieś... Zawsze robił ze mnie histeryczkę, tylko dlatego, że sam nie potrafił zachować się wobec mnie jak mężczyzna. On nie wie co to znaczy... On uważa że miałam tylko pretensje i wymagania, ale naprawdę, odwdzięczanie się drugiej osobie (a nie tylko branie) to wymagania? Nie mówiąc już o ciągłym powtarzaniu, że nie jestem w jego guście i ze są ładniejsze, które go bardziej kręcą... Tak jest w związku? Ciągła krytyka, nie wysilanie się, zaniedbywanie potrzeb partnera, podczas gdy druga strona daje z siebie więcej... Nie dam już sobie wmówić, że to przeze mnie, bo powli zaczynałam w to wierzyć... On jest pierwszym chłopakiem, który tak mnie potraktował...

W dodatku on myślał chyba, że będę tolerowała jego znajomość z tamtą, ale chyba upadłabym na samo dno, gdybym na to przystała. Mam swoja godność i nie pozwolę sobą tak pomiatać. Dosyć tego!

On, zamiast poważnej, partnerskiej relacji woli, gimnanzjalny zachwyt bez jakichkolwiek zobowiązań wobec drugiej strony i uganianie się za zdzirkami w swoim typie, taki właśnie jest w środku, na początku zawsze ładnie pisał, mówił, a potem wychodzi szydło z worka. Jeszcze mi wmawiał, ze to ja uzależniłam się od niego... Teraz już nic nie chcę od niego, bo on nie dorósł do bycia z kimkolwiek...

Jest mi tak bardzo przykro, bo nie spodziewałam się, że on może być taki. Miałam go za rozsądnego, uczciwego chłopaka, który ma jakieś wartości, zasady, ale nie... To 24-letni chłopiec...
I choć może czasem za bardzo byłam emocjonalna, to nie znaczy, że wszystko należało przekreślić. Dobrze wiedział co mnie rani, a mimo wszystko nie zważał na słowa, bo miał gdzieś jak się poczuję. Gdyby mu choć trochę na tym zależało, nie szukał by zaraz po naszej rozmowie, zakończonej w łóżku, pocieszycielki. Nie tak szybko i nie w taki sposób. Teraz widzę, że nie tracił czasu...

69

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Dopadł Cię dość powszechny wśród kobiet syndrom "Ja go kocham, on się zmieni " u Ciebie i tak w dość łagodnej formie. Teraz najważniejsze to stopniowo zamykać przeszłość za sobą i cieszyć się teraźniejszością.

70 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-04-06 03:16:27)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Nie będę się załamywać. To na pewno. Ale ja naprawdę go kochałam i mimo swoich emocji, godziłam się na wszystko to, czego zmienić dla mnie nie zamierzał. A mówienie o tym, że z wyglądu mu się nie podobam, bo są lepsze, ładniejsze to już szczyt. jeszcze mi wypomniał, ze rozłączyłam się dziś w trakcie rozmowy przez tel i nawet nie próbuję pójść na jakiś kompromis. Kompromis? Mam się godzić na jego "flirty dla zdesperowanych". Tyle razy ja mówiłam o kompromisach a on miał to gdzieś...

Dzięki niemu nauczyłam się, że nie można marnować czasu z kimś, kto nie jest tego wart. Teraz jestem silniejsza.

71

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???

Przesuwal granice by sprawdzic na jak dużo sobie może pozwolić, a Ty nie mówiłaś mu stop. To jest bardzo zła taktyka, bo prowadzi donikąd. No ale na Twoje szczęście masz to już za sobą.

72 Ostatnio edytowany przez martwa_natura (2015-04-06 03:34:20)

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
Jacenty89 napisał/a:

Przesuwal granice by sprawdzic na jak dużo sobie może pozwolić, a Ty nie mówiłaś mu stop. To jest bardzo zła taktyka, bo prowadzi donikąd. No ale na Twoje szczęście masz to już za sobą.

I to był błąd. Była dla niego za dobra, nie byłam tandetną zdzirą trzymającą go na dystans, tylko naprawdę kochającą dziewczyną, która poważnie myślała o wspólnych tworzeniu czegoś wartościowego. 

Nawet jeśli on zarzuca mi jakieś zbyt emocjonalne reakcje, mógł po prostu do tego nie doprowadzać, robić wszystko tak, by oszczędzić tego i sobie i mi. Łagodzić wszystko co złe, będąc ze mną szczerym i nie ukrywając niczego, c mogłoby budzić moje wątpliwości... Powinien budować zaufanie miedzy nami, a nie je podważać i ukrywać jakieś sprzeczne sytuacje. Teraz żali się swojej nowej koleżance, dlaczego w taki razie nie rozmawiał ze mną? Czemu nie mówił mi o swoich odczuciach?
Sam mi mówił, że etap poznawania się (wtedy kiedy było najlepiej; chciałam wrócić do niego w pewien sposób) mamy już za sobą, wiec potem zaczął się etap związku, w którym on więcej brał niż dawał. Jak ja na tym etapie mogłam nie być zaangażowana? Przecież to normalne, ale nasz związek daleki był wkrótce od normalności...

Póki co jestem już tym wszystkim zmęczona. Dawniej rzeczy się naprawiało, dziś wyrzuca się i kupuje nowe... Jeśli tak ma być, wolę nie mieć nic, niż mieć popsute i nie móc tego naprawić...

73

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
Jacenty89 napisał/a:

Jeśli dla Ciebie to forum jest gowno warte to po co na nie wchodzisz?

Nigdzie tego nie napisałem. Wyraziłem się bardziej precyzyjnie. Użyłem okolicznika "bardzo często".

Jacenty89 napisał/a:

Krytykanctwem próbujesz się dowartosciowac?

Starałem się sformułować moje zarzuty w spójny i racjonalny sposób. Miałem nadzieję, że to co udało mi się napisać to krytyka, a nie tak jak twierdzisz krytykanctwo. Nie chciałem Cię urazić. Przepraszam jeśli tak to odebrałeś.

Jacenty89 napisał/a:

A Justyna ma piękny żydowski nos (zresztą podobny do mojego).

Dziękuje za poprawkę. Wobec tego gratuluję nosa.

truskaweczka 19 zgadzam się prawie ze wszystkim co napisałaś. Dziękuję, że stonowałaś moją być może zbyt radykalną wypowiedź. Mam tylko problem z tym zdaniem:

truskaweczka 19 napisał/a:

No, a jesteś świetną dziewczyną, piszę szczerze, widać to z postów.

Rozumiem, że masz na myśli to, że autorka dba o interpunkcję, posługuje się eleganckim językiem i niektóre jej wypowiedzi brzmią rozsądnie. Oczywiście to bardzo duże zalety, ale nie wiem czy nie szkodzisz jej swoim komplementem. Sama rozumiesz, że wiemy zbyt mało, żeby móc ją ocenić i Twój komplement jest przez to nieco na wyrost. Zdaję sobie sprawę, że autorka przeżywa burzliwy okres i może być jej bardzo przykro, ale nie pocieszałbym jej mówiąc, że jest "świetna". Proszę, potraktuj moją opinię jako uwagę na marginesie, niedużej wagi.

74

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
martwa_natura napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Przesuwal granice by sprawdzic na jak dużo sobie może pozwolić, a Ty nie mówiłaś mu stop. To jest bardzo zła taktyka, bo prowadzi donikąd. No ale na Twoje szczęście masz to już za sobą.

I to był błąd. Była dla niego za dobra, nie byłam tandetną zdzirą trzymającą go na dystans, tylko naprawdę kochającą dziewczyną, która poważnie myślała o wspólnych tworzeniu czegoś wartościowego. 

Nawet jeśli on zarzuca mi jakieś zbyt emocjonalne reakcje, mógł po prostu do tego nie doprowadzać, robić wszystko tak, by oszczędzić tego i sobie i mi. Łagodzić wszystko co złe, będąc ze mną szczerym i nie ukrywając niczego, c mogłoby budzić moje wątpliwości... Powinien budować zaufanie miedzy nami, a nie je podważać i ukrywać jakieś sprzeczne sytuacje. Teraz żali się swojej nowej koleżance, dlaczego w taki razie nie rozmawiał ze mną? Czemu nie mówił mi o swoich odczuciach?
Sam mi mówił, że etap poznawania się (wtedy kiedy było najlepiej; chciałam wrócić do niego w pewien sposób) mamy już za sobą, wiec potem zaczął się etap związku, w którym on więcej brał niż dawał. Jak ja na tym etapie mogłam nie być zaangażowana? Przecież to normalne, ale nasz związek daleki był wkrótce od normalności...

Póki co jestem już tym wszystkim zmęczona. Dawniej rzeczy się naprawiało, dziś wyrzuca się i kupuje nowe... Jeśli tak ma być, wolę nie mieć nic, niż mieć popsute i nie móc tego naprawić...

Mógł tak robić, ale w związku z tym, że Cię najprawdopodobniej nigdy nie kochał to mu na tym nie zależało, tym bardziej gdy czuł, że sobie na wiele w stosunku do Ciebie pozwolić. Ty się w tę relację angazowalas bo go kochalas, typowy brak równowagi uczuć. Reagowalas emocjonalnie bo Ci zależało i tyle. Przespalas moment, gdy równowaga uczuć i zaangażowania została na dobre zachwiana, po nim należy usiąść i wyjaśnić albo zakończyć, bo inaczej kończy się ciagnieciem de facto jednostronnej relacji aż do laskawej decyzji drugiej strony.
Co do naprawiania naprawy stosuje się tam gdzie jest taka możliwość, gdzie przyczyną są nieporozumienia, sytuacja zewnętrzna itp. U Was z jego strony nie ma co naprawiać i dawno już nie było. Coś podświadomie czuje, że gdybyście byli przyjaciółmi, a nie związkiem, to sytuacja byłaby dziś zgoła odmienna.

75

Odp: jest ze mną ze względu na wnętrze???
Jacenty89 napisał/a:
martwa_natura napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Przesuwal granice by sprawdzic na jak dużo sobie może pozwolić, a Ty nie mówiłaś mu stop. To jest bardzo zła taktyka, bo prowadzi donikąd. No ale na Twoje szczęście masz to już za sobą.

I to był błąd. Była dla niego za dobra, nie byłam tandetną zdzirą trzymającą go na dystans, tylko naprawdę kochającą dziewczyną, która poważnie myślała o wspólnych tworzeniu czegoś wartościowego. 

Nawet jeśli on zarzuca mi jakieś zbyt emocjonalne reakcje, mógł po prostu do tego nie doprowadzać, robić wszystko tak, by oszczędzić tego i sobie i mi. Łagodzić wszystko co złe, będąc ze mną szczerym i nie ukrywając niczego, c mogłoby budzić moje wątpliwości... Powinien budować zaufanie miedzy nami, a nie je podważać i ukrywać jakieś sprzeczne sytuacje. Teraz żali się swojej nowej koleżance, dlaczego w taki razie nie rozmawiał ze mną? Czemu nie mówił mi o swoich odczuciach?
Sam mi mówił, że etap poznawania się (wtedy kiedy było najlepiej; chciałam wrócić do niego w pewien sposób) mamy już za sobą, wiec potem zaczął się etap związku, w którym on więcej brał niż dawał. Jak ja na tym etapie mogłam nie być zaangażowana? Przecież to normalne, ale nasz związek daleki był wkrótce od normalności...

Póki co jestem już tym wszystkim zmęczona. Dawniej rzeczy się naprawiało, dziś wyrzuca się i kupuje nowe... Jeśli tak ma być, wolę nie mieć nic, niż mieć popsute i nie móc tego naprawić...

Mógł tak robić, ale w związku z tym, że Cię najprawdopodobniej nigdy nie kochał to mu na tym nie zależało, tym bardziej gdy czuł, że sobie na wiele w stosunku do Ciebie pozwolić. Ty się w tę relację angazowalas bo go kochalas, typowy brak równowagi uczuć. Reagowalas emocjonalnie bo Ci zależało i tyle. Przespalas moment, gdy równowaga uczuć i zaangażowania została na dobre zachwiana, po nim należy usiąść i wyjaśnić albo zakończyć, bo inaczej kończy się ciagnieciem de facto jednostronnej relacji aż do laskawej decyzji drugiej strony.
Co do naprawiania naprawy stosuje się tam gdzie jest taka możliwość, gdzie przyczyną są nieporozumienia, sytuacja zewnętrzna itp. U Was z jego strony nie ma co naprawiać i dawno już nie było. Coś podświadomie czuje, że gdybyście byli przyjaciółmi, a nie związkiem, to sytuacja byłaby dziś zgoła odmienna.

No wlasnie, zgadzam sie z tym... Tak jak juz pisalam wczesniej, ja cie dokladnie rozumiem bo przechodzilam przez to samo.
Jacenty powiedzial przespalas moment....i w tym tkwi caly szkopul. Moj chlopak powiedzial mi po 2 miesiacach znajomosci ze sie we mnie zakochal ale ja juz wtedy mialam przeczucie ze z tego nic nie bedzie i mu o tym powiedzialam. On nie chcial odpuscic, wiec ja zaczelam sie angazowac i wtedy on zerwal ze mna bo twierdzil ze jednak mnie nie kocha. Wrocilismy do siebie po jakims czasie z tesknoty i znowu z tego samego powodu zerwal ze ma kolejny raz. Wydzwanial do mnie przez kolejne 5 dni a jak w koncu odebralam telefon to powiedzial mi: ,, zrobilem ogromny blad ale ja tylko chce sie zakochac tak jak w mojej bylej'' a ja tez zaslepiona miloscia mowie: ,, nic sie nie stalo wszyscy popelniamy bledy, rozumiem cie'' i wrocilam do tego osilka i przez kolejne pol roku bylam z nim wierzac ze mnie kocha...
czysta telenowela hehe, jak widzisz nadzieja matka glupich

Posty [ 66 do 75 z 75 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jest ze mną ze względu na wnętrze???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026