Facet79 napisał/a:oldorando napisał/a:Z tego wynika, ze wy macie latwiej o spelnienie- wystarczy wypieta tirowka, ( tanio i jednak chetna)
Kobiety maja trudniej- je nie podnieci cokolwiek/ktokolwiek...one musza szukac dluzej i ciezej...
OK, mają do tego pełne prawo i ja to szanuję.
Tylko zastanawiam się w konsekwencji : jeśli tak ulotne i trudne do zdefiniowania jest kiedy i dlaczego kobieta poczuje pożądanie (musi być dobry dzień, facet musi pociągać danego dnia - no ale innego dnia ten sam facet powie coś w stylu który kobiecie się nie podoba i podniecenie zniknie); to na ile można liczyć na regularny seks nawet w stałym związku ? Tam też jest więc loteria i nic pewnego żadnego dnia. Jednego dnia kobieta może byc w zwiazku podniecona a np. 2 miesiące już nie bo to albo bo tamto. Przecież nikt nie wymusi, że będzie mokra. Czyli nie wiem czy warto wchodzić w stałe związki - o seks w nich może być równie trudno jak singlom. I np. facet rano mówi : mam ogromna ochote na seks przed pracą, a kobieta : sorry, nie jestem dziś mokra, a wczoraj wyjechałeś do mnie z pewnym niemiłym tekstem. Dziś odpada.
Wiesz, powiem Ci jak to jest u mnie. Jak pisałam na 1 stronie tez nie wyobrażam sobie seksu, bo facet ma fajną buzię czy ciało i już. Jak nie miałam faceta, to moje potrzeby się wygaszały, miałam je mniejsze, zaspokajałam je sama jak potrzebowałam, nie myślałam, by szukać faceta na seks, to nie dla mnie właśnie. Owszem, jak byłam sama to pół roku, bo tak wyszło, że pierwszy chłopak, potem pół roku sama, a potem poznałam swojego faceta, z którym jestem ponad 6 i pół roku. No i odkąd jesteśmy razem, to moje potrzeby po prostu się uaktywniły, nie wiem jak to inaczej wyjaśnić. No i podczas, gdy na obcego faceta żadnego nie mam ochoty, mogę ocenić ich wygląd, ale nic więcej mnie do nich nie przyciąga i mam tak cały czas, tak już mam, to mój facet bardzo mnie pociąga, kocham go . No i podczas, gdy właśnie nie mam ochoty na innego faceta, to na swojego faceta praktycznie zawsze (owszem, jeśli kiedyś bym poczuła pociąg do innego faceta, to i tak wiem kto jest dla mnie najważniejszy i czuję, wiem, że oparłabym się pokusie, jestem lojalna po prostu i myślę, że od facetów można wymagać tego samego, mimo że mamy inne podejście do seksu, to moim zdaniem wierność jest możliwa u obu płci). Owszem, jak jest kłótnia to może być mniejsza ochota, ale często i tak ją nabieram.
Widocznie dla swojego partnera mam większą tolerancję, co nie znaczy, że może wszystko, bo nie, daję od siebie i biorę, że tak ujmę w związku. Oboje o siebie dbamy i staramy się rozmawiać na bieżąco. Tym bardziej więc seks jest fajny, kiedy tylko możemy i mam na niego z partnerem ochotę często
Owszem, nie wiem co by było, gdybym dużej była sama, wtedy nie miałam ochoty na żadnego faceta jak byłam sama, na seks z nim, ale wiem, nie wiadomo jakby było jakby to było dłużej, bo rozumiem, że wtedy jest ciężej, na pewno. Jednak właśnie dla mnie seks z obcym a facetem to na pewno byłaby różnica, samej mnie nie ciągnęło do seksu z obcym czy kolegą, więc nie robiłam nic na siłę. A z chłopakiem jest często jak tylko jesteśmy obok siebie (nie mieszkamy jeszcze razem) i jest super. Jak zamieszkamy razem, to jestem wręcz pewna, że będę miała ochotę codziennie lub prawie codziennie (nie mówię, że zawsze mogą się zdarzyć gorsze okresy, ale myślę, że tak na ogół tak będzie), bo po prostu jak jest obok, to ochota jest
Także tak to u mnie wygląda, obcy mnie nie pociąga, ale partner bardzo. Po prostu tak selekcjonowałam, że seks to z kimś z kim jestem i tak mam. Nie zmienia to faktu jak widać, że w związku mam duże libido, jak byłam sama to po prostu mi się wyciszało. U facetów bywa inaczej po prostu. Tyle filozofii ;p