kareninka napisał/a:ON CHYBA NIE JEST JEDNAK LENIWY... tylko chciwy.
On jest chciwy, leniwy i co najważniejsze nie zależy mu na Tobie. Wiesz co, w pewnym momencie stwierdziłam, że jak czytam te Twoje posty, to ta sytuacja jest wręcz smutna. Tak, smutne jest to, że młoda dziewczyna daje tak sobą pomiatać, żebrze wręcz o kontakt. Naprawdę nie rozumiem Twojego problemu. On MA CIĘ GDZIEŚ, a Ty się na to godzisz. I tak za nim latasz i jeśli czymś się martwisz, to tym, żeby nie zerwał z Tobą kontaktu.
Dziewczyno, obudź się! Przecież z tego związku nie będzie. Chociaż nie, mógłby być, jeśli nie będzie Ci przeszkadzało to, że Twoje zdanie się nie liczy i fakt, że tylko Ty się będziesz starać o jego przetrwanie.
I oczywiście ja głupia zgodziłam się pojechać do niego na noc- to nic, że musiałam zapłacić za kolejny bilet.
I cóż z tego, że tutaj na forum stwierdzisz, że jesteś głupia, naiwna itd. Przecież to już wiemy. Cały czas jednak dajesz przyzwolenie na taką sytuację, więc nie rozumiem Twojego oburzenia. Skoro sama się nie szanujesz, to myślisz, że facet Cię będzie szanował? Przypominam, że to dopiero MIESIĄC znajomości. Z czasem zapewne jeszcze ciekawiej się zrobi.
Byłabym nawet w stanie zrozumieć, gdyby pisała to dziewczyna będąca w wieloletnim w związku. Tzn. fakt, że ciężko jej się rozstać z takim kimś, bo przywiązanie i tak dalej. Nie zrozumiałabym natomiast, że się z kimś takim związała, bo nie wierzę, że "nagle się taki stał". Jednak to, że Ty ciągniesz ten chory układ w dodatku tak krótko znając tego kolesia- tego totalnie nie ogarniam. Od początku Cię tak traktuje, więc cóż się dziwisz?
I jeszcze jedno- no zastanów się, czy to jednak nie jest ten słynny seks układ, który Ci zaproponował. Tylko nie nazwany po imieniu. 
Z poprzednim facetem nie miałam takiego problemu- zawsze stawiałam na swoim.
Ahaa, czyli to Cię boli. Z jednej skrajności w drugą. Mam wrażenie, że chyba do końca nie rozumiesz rozkładu proporcji w związku. Takim "normalnym". Obie strony się starają, nieraz trzeba iść na kompromis. W pierwszym to byłaś księżniczką, która niezależnie od tego, kto miał rację, i tak stawiała na swoim. Tutaj facet ma Cię ewidentnie i z poważaniem głęboko "w gdzieś", to tak za nim latasz, że aż żal coś takiego czytać.
Co chwilę przewlekasz jakieś porównania do byłego. Ten facet nie jest "Twoim byłym", więc weź to w końcu pod uwagę. Ja wiem, że najbardziej docenia się kogoś, gdy się go straci.
Nie umiem być butna, bo zaraz mam wyrzuty sumienia, że mu truję, że go krzywdzę tym, że tracę w jego oczach.
I nikt Ci nie pisze, żebyś była butna. Chodzi o to, że Ty najnormalniej w świecie nie umiesz mówić o swoich potrzebach, boisz się wyrazić SWOJE ZDANIE. Czytam to wszytko i aż oczom nie wierzę. To normalne, że ludzie mają różne poglądy, podejście do życia. Jestem w stanie dużo zrozumieć, ale najbardziej mnie wkurzają osoby, które albo nie mają zdania albo boją się je wyrazić.
On już i tak sobie pewnie wyrobił zdanie na Twój temat. Dla mnie już byś "straciła" w oczach tym lataniem, płaszczeniem się, robieniem czegoś wbrew sobie, brakiem swojego zdania. Jednak, gdybym się chciała Tobą zabawić, to czemuż bym miała rezygnować z takiegoż "kąska"? Przecież nie często się takie okazy zdarzają.
A wyżalić się też nie mam komu, bo trzymam tę znajomość w tajemnicy
A czemuż to?
Jak mogę uzasadnić swój brak czasu nawet na głupi telefon w ciągu dnia? Czy to głupie? Zachowuję się idiotycznie jak małe dziecko.
Owszem, głupie. A wiesz dlaczego? Ano, dlatego, bo nawet gdybyś się nie odzywała, to i tak byś jakieś "usprawiedliwienie" swojego zachowania znalazła. W ogóle nie potrafisz powiedzieć co i dlaczego Ci się nie podoba. Obawiam się, że nawet małe dziecko śmielej mówi o swoich potrzebach.
Ja już rozkładam bezradnie ręce. Do Ciebie nic nie trafia. Jeśli chcesz z nim tkwić w tej dziwnej relacji (bo trudno ją związkiem nazwać), to tkwij. Musisz się jednak przyzwyczaić do takiego traktowania.