netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

163 odpowiedzi35 458 wyświetleńzałożony przez pan_areo, 07.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 164 ]

66 Ostatnio edytowany przez X77 (2015-02-08 20:25:35)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
vinnga napisał/a:

O, dopiero doczytałam i nie omieszkam się odnieść:

X77 napisał/a:

Haha, nie sądziłem że znajdzie się tutaj ta 0.00000000000000001% kobiet która właśnie szczerze nazywa rzeczy po imieniu oraz jasno i logicznie przedstawia sytuację.

Haha, niestety, jeszcze nie znalazł się ten 0.00000000000000001% mężczyzn, który właśnie szczerze nazwałby rzeczy po imieniu i jasno i logicznie by napisał: "Tak, zachowuję się jak .......... (tu wstawić potoczną nazwę żeńskich zewnętrznych organów płciowych). Jestem zbyt leniwy, żeby coś z tym zrobić, więc będę głosił wszem i wobec, że brak mojej atrakcyjności to wina kobiet. "

No ja za to jeszcze nie spotkałem dziewczyny, która jasno powiedziałaby: "Tak, byłam głupią i pustą idiotką, że w krótkim czasie dałam sobie zrobić dzieciaka jakiemuś egoistycznemu, nieodpowiedzialnemu i chamskiemu(tu wstawić pogardliwe i/lub wulgarne określenie osobnika płci męskiej który okazał się świnią, zrobił swoje i przepadł) a nigdy nawet nie dałam szansy żadnemu normalnemu facetowi który zawsze był wobec mnie uczciwy, zawsze mogłam na niego liczyć i który mnie naprawdę kochał" itp. smile

Zwykle to i ile czasem spotykam negatywne określenie na niedoszłego ojca dziecka młodej(16-26 lat) samotnej matki z jej strony o tyle ani razu nie przeczytałem jej samokrytyki, przyznania się do błędu. Tylko abo "jaki to tamten był zły"(no bo był, ale wina była po obu stronach) albo co gorsza ostre jazdy po wszystkich młodych, wolnych facetach którzy nie chcą się wiązać z samotną matką.

67

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

X77, ale my tu omawiamy facetów uskarżających się na brak powodzenia u kobiet, nie problem samotnego macierzyństwa...

68

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Kiedy tak sobie czytam ten wątek i czytam... to taka mi myśl przychodzi do głowy, że fakt, ze jestem sama to wcale nie jest najgorsza opcja, która mogła mi się przytrafić...

69

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Iceni napisał/a:

Kiedy tak sobie czytam ten wątek i czytam... to taka mi myśl przychodzi do głowy, że fakt, ze jestem sama to wcale nie jest najgorsza opcja, która mogła mi się przytrafić...

I tą myślą, Iceni, sprawiłaś, że uwierzyłam, iż takie wątki mogą mieć jakiś pozytywny cel.
Bo na to, że pomoże autorowi - szanse nikłe.

70 Ostatnio edytowany przez pan_areo (2015-02-08 21:42:44)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
x77 napisał/a:

No ja za to jeszcze nie spotkałem dziewczyny, która jasno powiedziałaby: "Tak, byłam głupią i pustą idiotką, że w krótkim czasie dałam sobie zrobić dzieciaka jakiemuś egoistycznemu, nieodpowiedzialnemu i chamskiemu(tu wstawić pogardliwe i/lub wulgarne określenie osobnika płci męskiej który okazał się świnią, zrobił swoje i przepadł) a nigdy nawet nie dałam szansy żadnemu normalnemu facetowi który zawsze był wobec mnie uczciwy, zawsze mogłam na niego liczyć i który mnie naprawdę kochał" itp. smile

Zwykle to i ile czasem spotykam negatywne określenie na niedoszłego ojca dziecka młodej(16-26 lat) samotnej matki z jej strony o tyle ani razu nie przeczytałem jej samokrytyki, przyznania się do błędu. Tylko abo "jaki to tamten był zły"(no bo był, ale wina była po obu stronach) albo co gorsza ostre jazdy po wszystkich młodych, wolnych facetach którzy nie chcą się wiązać z samotną matką.

To muszę przyznać z moich obserwacji - kobiety są generalnie nie przyzwyczajone do brania winy za cokolwiek na siebie. Dlatego jeśli spotka się dziewczynę, która potrafi przepraszać i nie jest to dla niej puste słowo to jest to duży plus dla niej. Ale najgorsze gdy faceci dają się uwikłać w ten sposób myślenia i np. obarczają się winą za to, że żona ich zdradziła. Nie chcę generalizować, ale często można się spotkać ze stwierdzeniem, że skoro go zdradziła to frajer(taki tok myślenia jest na rękę zarówno dla zdradzającej jak i temu, który w tej zdradzie pomaga)

Elissa89 napisał/a:

Chwila, chwila! Metroseksualny osobnik to w moim odczuciu osobnik w rurkach, wychudzony jak szczur w sklepie z częściami do motocykli, noszący okulary, najpewniej zerówki co w moim odczuciu jest szczytem debilizmu, życzę takim ludziom by mieli -20 dioptrii... Mówiący cienkim głosikiem i takie tam... Spotyka się takich ludzi, którzy nie są gejami... Silny, dobrze zbudowany facet, świadomy własnej wartości i siły, który nigdy nie uderzy słabszego a już przenigdy kobiety, jest wrażliwy, chcący uszczęśliwić kobietę to co innego smile Facet by się podobać, wcale nie musi być 'głośny, gadatliwy' i gadać najczęściej same bzdury, to raczej zarozumiałość aniżeli pewność siebie.

W stu procentach zgoda - i co gorsza tacy faceci właśnie mają powodzenie, tak jakby na przekór tezie zrozumieckobiety. Ja uważam, że facet powinien być taki jak bohaterowie filmów z Bogusławem Lindą np. Rurki są zdecydowanie nie w moim stylu i jak widzę takiego rurkowca to mnie lekki szlag trafia. Ale nie zgodzę się, że zawsze są oni zniewieściali, zwykle to po prostu ślepe podążanie za modą, którą ktoś wykreował, chęć przypodobania się(fakt nie jest to męskie zachowanie, ale chodzi mi o to, że nie są gejami). Btw, zrozumieckobietę, już mi ktoś kiedyś napisał, że mam babską mentalność, może coś w tym jest, ale z hormonami u mnie wszystko w porządku zarówno męskimi(testosteron pod sufit) jak i żeńskimi. Więc może jednak coś się zrobić da i jest to kwestia wychowania. Braku męskiego wzorca

PS: Tom94, widzę że podałeś swój nr gg chętnie poggadam, bo przyznaję, że zainteresowałeś mnie tą dietą i siłownią. Może coś bym z twoich rad mógł w życie wprowadzić.

71

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
vinnga napisał/a:

X77, ale my tu omawiamy facetów uskarżających się na brak powodzenia u kobiet, nie problem samotnego macierzyństwa...

A co to ma do rzeczy w tym przypadku? Ja po prostu zripostowałem to, co napisałaś a mianowicie o tym że tylko faceci nie są w stanie wziąć winy na siebie. Ja zaś podałem trafny przykład, że nie tylko faceci...

A co do samotności to sprzedałbym nawet własną duszę, żeby już nigdy nie zapragnąć żadnej dziewczyny ani fizycznie ani emocjonalnie. Takie potrzeby mi po prostu nie służą...
Kiedyś też bardzo chciałem mieć rodzeństwo, ale gdzieś tak w szkole średniej przeszło mi to, zaś do tej pory nie wyobrażam sobie żeby było inaczej niż jak jest teraz. smile

No ale jak czytam takie rady(w tym przypadku do takich jak autor) jak "Każda potwora znajdzie swojego amatora", "Jeszcze trafisz na swoją", "Czekaj bo warto", "miłość sama przyjdzie", "zajmij się sobą, (...) a dziewczyna sama się zajdzie", "masz jeszcze czas" itp. to mam ochotę im przedstawić kilku moich znajomych po 40-50, którzy do tej pory są prawiczkami/dziewicami. smile

O ile na te rady kierowane do 18 latka mógłbym przymknąć oko, o tyle na widok takich porad kierowanych np. do 35 latka, porywa mnie pusty śmiech mimo iż wcale mi nie jest do śmiechu.
Po prostu nikt nie lubi być w taki czy inny sposób oszukiwany czy łudzony. Zwłaszcza przez osoby, które niczym nie odpowiadają za swoje porady.

Ale fakt faktem - lepsza jest osoba która jasno mówi że Cię nie chce, niż taka która zapewnia że "kogoś poznasz/znajdziesz/spotkasz" mimo iż sama nie wierzy w to co mówi.

72 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-02-08 22:48:38)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Są owszem kobiety które nie wymagają poczucia bezpieczeństwa jak ma żona, jest ich mniej jest to chyba około 3-4% z czego połowa jest dość atrakcyjna iw  miarę młoda tak na moje oko smile
Nie jest to ileś tam zer po przecinku smile
Za to pełnych alf tez nie jest dużo są formy pośrednie np złośliwy maminsynek traktujący kobietę jak matkę czyli musi koło niego skakać. Brutalny, chamski a wśród rówieśników niekoniecznie. Blokersi bez ambicji, chcący kobietę tylko po to bo trzeba(z tradycji), dla kumpli. Tacy ludzie nie mają własnych zainteresowań chcą rekompensują to więc trollując na forach narzucając innym swoją "moralność" Ich jedyne zainteresowanie to sport i historia(często określona...).
Ja potrafię wziąć winę na siebie haaa i nie raz brałem podobnie jak moja żona smile
Według mnie jest też inny podział pokrywający się najczęściej jednak z tym na głupich (lalka+alfa karczek) i mądrych często lewicowców(silna kobieta i facet beta nie rzadko psiarz artysta, filozof jak ja). Wyjątkiem jest ktoś taki jak z polityków  Aleksander Kwaśniewski Jan Hartman oraz Janusz Palikot inteligentni alfa z charyzmą jak nadludzie.

73

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
pan_areo napisał/a:

W stu procentach zgoda - i co gorsza tacy faceci właśnie mają powodzenie, tak jakby na przekór tezie zrozumieckobiety. Ja uważam, że facet powinien być taki jak bohaterowie filmów z Bogusławem Lindą np. Rurki są zdecydowanie nie w moim stylu i jak widzę takiego rurkowca to mnie lekki szlag trafia. Ale nie zgodzę się, że zawsze są oni zniewieściali, zwykle to po prostu ślepe podążanie za modą, którą ktoś wykreował, chęć przypodobania się(fakt nie jest to męskie zachowanie, ale chodzi mi o to, że nie są gejami). Btw, zrozumieckobietę, już mi ktoś kiedyś napisał, że mam babską mentalność, może coś w tym jest, ale z hormonami u mnie wszystko w porządku zarówno męskimi(testosteron pod sufit) jak i żeńskimi. Więc może jednak coś się zrobić da i jest to kwestia wychowania. Braku męskiego wzorca

PS: Tom94, widzę że podałeś swój nr gg chętnie poggadam, bo przyznaję, że zainteresowałeś mnie tą dietą i siłownią. Może coś bym z twoich rad mógł w życie wprowadzić.

dobry endo zleca badania ktore wykluczaja choroby roznej masci, w polsce wiedza jest mala
w tym zna sie na takiej chorobie jak niewrazliwosc androgeniczna
wolny testosteron, dhea, dht, reagowanie na hcg, prolaktyna, kortyzol i inne hormony ktore nie tylko sa podstawowe ale i powiazane, ktore moga blokowac te podstawowe
wiele zalezy tez od tego jak hormony zostaly rozdzielone podczas ciazy
to ma wplyw na funkcjonowanie mozgu i albo jest kobiece albo meskie, tego nie idzie zmienic
dziwnie sie zyje majac meskie cialo, wymagania przed zyciem meskie a myslenie kobiece
kobiety obdarzone pierwiastkiem meskim maja tez ciezko
czesto nie umieja tworzyc nigdy stalego zwiazku, popadaja w konflikty
to sa ludzie skrzywieni i dlatego sobie nie radzą

rurkowcy
zadowoleni z siebie, bez kompleksow
modni w swoich kregach
maja kobiety wokol, moze nawet robia szum wokol siebie

z niemala pewnoscia mozna powiedziec, ze oni rokują na zwiazki choc pewnie krotkie
np zeby dziewczyny mogly sie pochwalic przed kolezankami
ty nie masz wcale
i szukasz potwierdzenia tego w zyciu
ja ci powiem ze jestes chory
zly wzorzec i brak wzorca to tez choroba
jakbys mial ten wzorzec od dziecka , dzis masz lat 19
czyli jestes nadal 19 lat do tyłu
nadrobisz? z kim?

74 Ostatnio edytowany przez danzelwashin (2015-02-08 22:50:07)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

kicur jaka pewność że żona cię kocha? Jest alfa, więc może sobie pozwolić na udawanie
Jak byłaby alfa to by potrzebowała dużo seksu z dobrym genetycznie
Beta stanowią tylko opcje z rozsądku, do rozmów, utrzymywania itp

75

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
pan_areo napisał/a:

(...) No i w listopadzie w bardzo pokręconych i kompletnie niezwiązanych z podrywem okolicznościach poznałem pewną dziewczynę. Miałem wtedy bardzo trudny czas w życiu i ta dziewczyna mi pomogła. Okazało się, że mamy ze sobą mnóstwo tematów, pisaliśmy, rozmawialiśmy godzinami, były słodkie słówka, smsy itp...Rozmawialiśmy ze sobą o wszystkim, zwierzaliśmy się, miałem nadzieję, że to jest ta dziewczyna, która mnie zaakceptuje takiego jakim jestem jeśli nie do związku to chociaż jako przyjaciela. Co jednak z tego skoro kiedy w końcu do niej pojechałem(80 km odległości) to dziewczyna w ogóle nie przyszła.

To mi coś przypomniało moją historię ze 2-3 lata temu. Też "poznałem" kiedyś taką dziewczynę przez net. I też były rozmowy pisane, przez FB i nawet przez tel. Podobała mi się mimo iż jej wygląd był średni(nawet poniżej przeciętnej obiektywnie mówiąc), ale za to nadrabiała tym, że była po prostu fajna jeśli chodzi o osobowość oraz styl bycia. Można było z nią o wszystkim porozmawiać.  Też mi mówiła jaki to nie jestem cudowny(tylko że tym razem jej uwierzyłem) itp. Trwało to miesiącami zbliżyliśmy się do siebie i postanowiliśmy się spotkać i spędzić ze sobą kilka tygodni bo "związek na odległość" to nie związek. Miałem nieraz pojechać ale zawsze okazało się że nie mogę, bo np. praca(urlopu wziąć nie mogłem) itp. Aż miała się już nadarzyć okazja...
I wiesz co? Miałem do niej pojechać, parę dni przed wyjazdem przypadkowo odkryłem że ona od kilku tygodni jest z jakimś sporo starszym jegomościem, tylko "zapomniała" mi o tym powiedzieć. Aha.... No i jak odkryłem to i porozmawiałem o tym, to od razu wywaliła mnie ze znajomych na FB i zablokowała, zablokowała wszelkie kontakty ze mną i nawet zmieniła nr. tel

Mówisz że pojechałeś 80 km na próżno? Niewiele brakowało a bym pewnie na na próżno przejechał ponad 3/4 kraju... bo kto wie, czy też by nie wystawiła mnie. No ale wtedy to chyba bym się nawet śmiał z siebie do tej pory... Chociaż wtedy to bym przynajmniej zobaczył góry.
Od tej pory jeszcze bardziej się zdystansowałem co do ew. znajomości przez net.

76

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
X77 napisał/a:

A co to ma do rzeczy w tym przypadku? Ja po prostu zripostowałem to, co napisałaś a mianowicie o tym że tylko faceci nie są w stanie wziąć winy na siebie. Ja zaś podałem trafny przykład, że nie tylko faceci...

Ale ja tylko zripostowałam to co Ty WCZEŚNIEJ napisałeś. Natomiast przerzucać się przykładami kiedy kobiety nie biorą winy na siebie, a kiedy faceci - możemy się przez miesiąc. Tylko te przykłady nie mają związku z TYM tematem. Jak Twój przykład. Więc nie są TRAFNE smile

X88 napisał/a:

No ale jak czytam takie rady(w tym przypadku do takich jak autor) jak "Każda potwora znajdzie swojego amatora", "Jeszcze trafisz na swoją", "Czekaj bo warto", "miłość sama przyjdzie", "zajmij się sobą, (...) a dziewczyna sama się zajdzie", "masz jeszcze czas" itp. to mam ochotę im przedstawić kilku moich znajomych po 40-50, którzy do tej pory są prawiczkami/dziewicami. smile
O ile na te rady kierowane do 18 latka mógłbym przymknąć oko, o tyle na widok takich porad kierowanych np. do 35 latka, porywa mnie pusty śmiech mimo iż wcale mi nie jest do śmiechu.
Po prostu nikt nie lubi być w taki czy inny sposób oszukiwany czy łudzony.

Jakbyś nie zauważył - ten wątek dotyczy właśnie 19-latka. I w dodatku niewiele w nim porad w stylu "dziewczyna sama się znajdzie". Wprost przeciwnie - akurat tłumaczymy autorowi, że "sama się nie znajdzie".
Przed udzieleniem się w jakimś wątku wypadałoby go najpierw przeczytać - nie bezrefleksyjnie wrzucić to, co się pisało w 15 innych o swoim problemie.

X88 napisał/a:

Ale fakt faktem - lepsza jest osoba która jasno mówi że Cię nie chce, niż taka która zapewnia że "kogoś poznasz/znajdziesz/spotkasz" mimo iż sama nie wierzy w to co mówi.

A najlepsi są faceci użalający się na problemy w relacjach z kobietami, którzy doradzają innym facetom z tym problemem...
I zawsze mają te same rady: "nie wierz co ci piszą kobiety, bo JA wiem lepiej co one myślą".

zrozumieckobiety napisał/a:

jakbys mial ten wzorzec od dziecka , dzis masz lat 19
czyli jestes nadal 19 lat do tyłu
nadrobisz? z kim?

A jaki problem jest nadrobić 19 lat, skoro ma ich przed sobą jeszcze z 60? Tym bardziej, że z tej pierwszej 19-tki tylko jakieś max 9 kwalifikuje się jako trening relacji damsko-męskich.

77

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Tom94 napisał/a:

A skąd wiesz że on nie ma swojego stylu?

Szklana kula mi tak powiedziała. wink

78

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

problem taki ze nie ma z kim, nikt mu nie pokaze
nie poprowadzi
jest dorosły juz
jesli bedzie wchodzil w relacje to z kobietami wiec wzorzec bedzie coraz mocniej kobiecy
dalej to tylko teoria lub samouctwo, obserwacje, podarzanie na slepo

79

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
vinnga napisał/a:

A jaki problem jest nadrobić 19 lat, skoro ma ich przed sobą jeszcze z 60? Tym bardziej, że z tej pierwszej 19-tki tylko jakieś max 9 kwalifikuje się jako trening relacji damsko-męskich.

Problem jest taki, że w dobie dzisiejszego konsumpcjonizmu praktycznie ciężko o taką, której chciałoby się te 9 lat u kogoś nadrabiać.

Tak w ogóle to panie_areo powinieneś założyć ten temat na jakimś męskim forum a nie na kobiecym. Tam prędzej możesz spotkać kogoś komu się udało.

80

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
zrozumieckobiety napisał/a:

problem taki ze nie ma z kim, nikt mu nie pokaze
nie poprowadzi
jest dorosły juz
jesli bedzie wchodzil w relacje to z kobietami wiec wzorzec bedzie coraz mocniej kobiecy
dalej to tylko teoria lub samouctwo, obserwacje, podarzanie na slepo

?????
yikes yikes yikes
A innych to kto prowadzi? Tatuś pokazuje jak się dziewczyny podrywa?
Niemal wszyscy uczą się metodą obserwacji i własnych doświadczeń.
Różnica między kimś kto zaczyna tę naukę w wieku 14 lat a zaczynającym w wieku 19 lat jest tylko taka, że ten drugi 5 lat później zdobędzie tę samą wiedzę i doświadczenie.

19 lat to jest młody chłopak! Dzieciak jeszcze! Wszystko przed nim! Uznać teraz, ze nic już go nie czeka, bo jedna laska go wystawiła to szczyt głupoty.
Ciekawe jaki procent ludzi wchodzi w związek z pierwszą osobą, z którą łączyła ich jakaś dłuższa wymiana zdań? wink

Edit:
Iami, a dlaczego Ty swojego nie założyłeś na męskim forum? big_smile

81

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

A masz pewność że nie założyłem? O ile kiedyś tu było lepiej, to ostatnio robi się trochę gnój w takich tematach.

"Różnica między kimś kto zaczyna tę naukę w wieku 14 lat a zaczynającym w wieku 19 lat jest tylko taka, że ten drugi 5 lat później zdobędzie tę samą wiedzę i doświadczenie."

Nie, moja droga. Do tanga trzeba dwojga, musi się znaleźć chętna na czekanie aż on nadrobi te opóźnienie. Raczej czarno to widzę, chyba że z każdą kolejną o pół kroczku do przodu i za jakieś 5 lat może się uda.

82 Ostatnio edytowany przez zrozumieckobiety (2015-02-08 23:58:23)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

rozdzielmy
tu nie chodzi o sam podryw
o meski sposob bycia, rozumowania swiata, wykonywane czynnosci, dazenie do celow, hart, ojciec uczy wielu rzeczy ale te zachowania wplywaja na to ze kobiety sie interesuja kims takim
podryw to w wiekszosci doswiadczenia i wyciaganie wnioskow
jesli ktos zaczal w wieku 13 lat to jest duza pewnosc ze bedzie mial nadal doswiadczenia i je rozwijal
jesli nie ma to cofa się, rodza sie kompleksy, pytania czemu
kobiety z wiekiem wymagania zwiekszaja, tak jak samo zycie wobec nas
ten ktos nie dosc ze stoi w miejscu z relacja z ojcem, mezczyznami, to jeszcze z kobietami i to takimi ktore w wieku 13 lat fascynowaly sie rzeczami podstawowymi, pozniej zeby fascynowac mocniej trzeba wykazac sie bardziej i spelniac duzo wiecej oczekiwan
ten nie ma ich wcale wiec jest na etapie 13 latka i przez to coraz starsze kobiety go odrzucaja
nie ma gdzie sie nauczyc tego co rowiesnicy w mlodosci, kolo sie zamyka w taki sposob ze wymagania rosna a on musi na gleboka wode wyplywac nie dotykajac nigdy wody chocby palcem, zawsze utonie bo musi przechodzic to etapami , powoli, nie ma z kim
zostaja kobiety ktore nie zostaly 'tkniete' przez nikogo i marza o tych rzeczach podstawowych
takich kobiet jest malo bo jednak kobieta sobie zawsze kogos przygrucha albo same maja juz totalnie zabita osobowosc
takie osoby sie nie polacza bo obie beda szukac kogos zdrowego, doswiadczonego do uleczenia i ulepszenia siebie
obie zepsute osoby beda zbyt podobne i nie beda wiedzialy jak sie zachowac, chemii nie bedzie mimo ze obie maja ten sam cel, miec milosc zwiazke
facet musi spelniac duzo wiecej wymagan niz sam wyglad, a tu ani wyglad ani osobowosc ani doswiadczenie, ani wzorce meskie
to zle wrozy jesli ktos tego nie ma w dziecinstwie wszystkiego i nie zaczyna jak inni
tylko jednostki silne psychicznie, inteligentne, zdrowe i jednak wygladajace dosc dobrze moga przerwac ten impas sami
reszta konczy na kozetce u terapeuty nie bedac nigdy wyleczonymi

w naszym kregu kulturowym to mezczyzni maja prowadzic kobiete przez zycie od mlodosci, przez seks (na niego nalegac), inicjowac, zapraszac na randki, miec wyzszy status, byc silniejszymi, bnardziej doswiadczonymi i mozna wymieniac
masz ubytki to nie masz doswiadczenia i tracisz wraz z wiekiem zamiast zyskujac, chaos

83

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Iami napisał/a:

O ile kiedyś tu było lepiej, to ostatnio robi się trochę gnój w takich tematach.
.

No bo teraz przychodzi młody chłopak na forum kobiece, chcąc poznać zdanie kobiet na temat jego problemu. I co dostaje? Wpisy zgorzkniałych facetów. Żeby to jeszcze jakieś rady były. Ale to są wyłącznie teksty w stylu: "nie słuchaj co piszą kobiety", "to nie ma sensu", "i tak zostaniesz 60-letnim prawiczkiem". I nieważne, czy to pisze 18-latek, czy 30-latek.
Normalnie mam wrażenie, że zawistnicy, którym się nie udało za wszelką cenę próbują zakrzyczeć jakikolwiek kobiecy powiew optymizmu - tak na wszelki wypadek, żeby przypadkiem dzieciak sobie czegoś mądrego nie wziął do serca i żeby tez mu nie wyszło. A jak! Oni nie mogą to dlaczego jemu miałoby się udać? Zdeptać, stłamsić zatruć swoimi jadowitymi przekonaniami.
Nawet gdyby nic szczególnego z tego wątku autor nie wyciągnął - miałby szansę porozmawiać z kobietami, trochę zapoznać się z ich podejściem do świata. Dla kompletnie niedoświadczonego chłopaka to już jest coś. Ale nie może. Starsi malkontenci mu na to nie pozwolą.

A może właśnie należałoby przytoczyć jakieś przykłady osób, które były w podobnej sytuacji w wieku autora, a którym się udało? To przynajmniej daje szansę, że jakąś pomoc MOŻE przynieść. Nalot panów, którym się NIE UDAŁO i na tej podstawie twierdzących, że NIKOMU się nie udaje - na pewno nie przyniesie żadnej pomocy.

Na tym polega różnica - kobiecy chcą pomóc, faceci (ale, o dziwo, tylko ci, którzy sami mają ten problem) - koniecznie chcą zyskać kolejnego kompana wyznającego ich przekonania.

Iami napisał/a:

Nie, moja droga. Do tanga trzeba dwojga, musi się znaleźć chętna na czekanie aż on nadrobi te opóźnienie. Raczej czarno to widzę, chyba że z każdą kolejną o pół kroczku do przodu i za jakieś 5 lat może się uda.

Jeśli on znajdzie "chętną" to nadrobi zaległości w 2 miesiące. Bardziej chodziło mi o te postępy "półkroczkami". To jest najbardziej naturalny sposób treningu relacji. Niezależnie od tego, czy zaczyna się w wieku lat 15 czy 20. Trzeba kilka razy dostać kosza, kilka razy zawstydzić się własną nieporadnością, kilka razy postanowić, że "następnym razem zrobię inaczej" - i w końcu zaczyna się odnosić sukcesy na tym polu. Nie ma drogi na skróty. A jeśli jest - dostępna dla nielicznych i jest raczej łutem szczęścia niż ich zasługą.

84

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
vinnga napisał/a:

Jeśli on znajdzie "chętną" to nadrobi zaległości w 2 miesiące. Bardziej chodziło mi o te postępy "półkroczkami". To jest najbardziej naturalny sposób treningu relacji. Niezależnie od tego, czy zaczynają w wieku lat 15 czy 20. Trzeba kilka razy dostać kosza, kilka razy zawstydzić się własną nieporadnością, kilka razy postanowić, że "następnym razem zrobię inaczej" - i w końcu zaczyna się odnosić sukcesy na tym polu. Nie ma drogi na skróty. A jeśli jest - dostępna dla nielicznych i jest raczej łutem szczęścia niż ich zasługą.

Tylko że o ile 15latek z takimi problemami to codzienność, tak 20latek to już duża rzadkość (nie dam sobie wmówić, że jest inaczej bo wiem jak jest). Taki "staruch" nie dość że dostanie kosza, to co gorsze może go otrzymać właśnie przez te swoje niedoświadczenie w tym wieku ("taki stary a nic, pewnie coś z nim nie tak") i jeszcze cała okolica się o tym dowie. Zmam trochę takich przypadków.

85

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Iami, a ja nie znam żadnego mojego rówieśnika, który by w wieku 20lat nie był prawiczkiem. Serio. Owszem, ja miałam 20 lat 13 lat temu, ale to nie jest inna epoka historyczna!
Po prostu jest dużo więcej 20-latków bez doświadczenia, niż komukolwiek się wydaje. Ja naprawdę nie wiem, skąd te opinie, że 20-letni prawiczek to coś w rodzaju UFO. To teorie nieprawdziwe, bez poparcia w rzeczywistości i, jak widać, bardzo szkodliwe.

86

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

To jest trochę inna epoka. Obecnie dzieciaki są uświadomione dużo wcześniej niż kiedyś. Seks wylewa się hektolitrami z telewizji czy internetu. W obecnych czasach osoby kończące szkołę bez żadnego związku na koncie to jest naprawdę margines.

87 Ostatnio edytowany przez vinnga (2015-02-09 00:30:34)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

zjechaliscie na temat prawictwa gdy to jest etap koncowy, wczesniej trzeba inaczej zainteresowac
przepraszam za wyrazenie
to wy jestescie wulgaryzm, nie na odwrot, nie jestescie od mlodosci aktywne w podrywie i tym wszystkim co sie z tym wiaze, nawet organy macie pasywne i nie musza spelniac wiekszych wymagan, by byl taki i taki, mial takiego i takiego, mogl tyle i tyle, kondycja, sila a nie zgarbiony chudy autor tematu
to wy sie uczycie od facetow, lub faceci na rowni z wami (co zdarza sie w wieku nastoletnim) ale i tak to chlopiec rozpoczyna, dziewczynki sie boja, przejmuja opinia, nie wiedza czego chca a facet ma wiedziec i je poprowadzic
cala gra damsko meska wyglada, ktora zaczyna sie w zyciu w ten sam sposob co konczy w seksie
pozniej dopiero wprowadza sie poprawki, kompromisy, uczy, ale do tego momentu trzeba dojsc
albo zacznie od kobiet ktorych nikt nie chce (taka kobieta ma mocno zanizone standardy z tytulu swoich ubytkow wiec nie naucza sie nic wielkiego) albo go jakas fartem przygarnie, taka matka teresa
pomoc jest uswiadomieniem, ze musi liczyc na farta i ze to nie on bedzie tym prowadzacym, jesli dostapi go zaszczyt co juz jest mocnym obnizeniem wartosci i musi z tym zyc
kwestie hormonow czyli chemi nie da sie tez odsunac

88

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
vinnga napisał/a:

Iami, a ja nie znam żadnego mojego rówieśnika, który by w wieku 20lat nie był prawiczkiem. Serio. Owszem, ja miałam 20 lat 13 lat temu, ale to nie jest inna epoka historyczna!
Po prostu jest dużo więcej 20-latków bez doświadczenia, niż komukolwiek się wydaje. Ja naprawdę nie wiem, skąd te opinie, że 20-letni prawiczek to coś w rodzaju UFO. To teorie nieprawdziwe, bez poparcia w rzeczywistości i, jak widać, bardzo szkodliwe.

to akurat prawda, jedni maja po 5 partnerek seksualnych czyli na jednego przypada 5 kobiet, by czterem pozostalym zabraklo i oni sa ci niedoswiadczeni

89

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Iami napisał/a:

Seks wylewa się hektolitrami z telewizji czy internetu.

Tak, Iami, 13 lat temu nie było ani telewizji, ani Internetu... Widocznie moja wieś miała pierwsza w Polsce.

Obecnie panuje presja na to, że 20-latek ma być doświadczony. Ale mnóstwo 20-latków nie ma żadnego doświadczenia. Ci normalni - milczą i szukają okazji, ci podatniejsi na opinię innych - uznają się za nienormalnych i dochodzą do takich wniosków jak w temacie wątku smile

90

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

no właśnie - milczą. A zgadnij dlaczego? wink

91

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Fakt, teraz inne czasy, wiek inicjacji się obniża...

92

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Dobra.... Przede wszystkim należałoby może zacząć od tego, że autor popełnił kuriozalny błąd szukając porad wśród kobiet nt. podrywania. Czyż raczej nie powinien zasięgnąć męskiej rady? Nie, nie tych którzy mają problemy i są sami, lecz tych, którzy bez trudu mogliby mieć "każdą" dziewczynę a po pewnych zabiegach nawet dowolną żonę. Czyli inaczej mówiąc tacy, którzy są ekspertami w podrywie, zdobywaniu kobiet.

Pytanie się kobiet o takie sprawy to jak pytanie się pacjenta nt. skomplikowanego leczenia operacyjnego zamiast lekarza-chirurga.

Ja już pomijam samą wiarygodność słów kobiet w zestawieniu z ich rzeczywistym myśleniem i czynami.

vinnga

To że jest tu więcej innych rad to dobrze. Ale w swoim czasie przewaliło się sporo takich samych czy podobnych tematów - na tym forum jak i na innych forach a także na zupełnie innych portalach czy gdziekolwiek w internecie. I w sporej większości były to bezrefleksyjne puste rady typu "miłość sama cię znajdzie", "każdy ma na świecie przeznaczoną drugą połówkę" itp. i to niezależnie od wieku założycieli takich tematów.

Tylko że właśnie tym się różnimy, że ja po wszelkie argumenty czy dowody mogę sięgać także do innych, podobnych czy takich samych źródeł. Nie ograniczam się ślepo do jednego tematu czy zagadnienia.

A co do samej rady to wcale nie trzeba być w związku, żeby wiedzieć iż nie powinno się dawać wykorzystywać kobietom-pijawkom(nawet w ogóle takim osobom niezależnie od płci) bądź pakować się w FRIENDZONE będąc samemu zakochanym. Nie mówiąc już o tym, że nieśmiałość nie jest czymś, co należy u siebie akceptować.
Owszem, to nie musi zwiększać szansy na związek z jakąś kobietą, ale pozwala się samemu lepiej czuć nawet w [okresowej] samotności.

93

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Zrozumieckobiety czyli uważasz, że ktoś o określonym sposobie bycia nie może zmienić swojego zachowania? Jeżeli tak by było to do tej pory żylibyśmy w jaskiniach a naszym najlepszym sposobem na kobiety byłby cios maczugą w łeb wink

oczywiście, że może. Jeżeli rezultaty jakie otrzymuje teraz nie są dla niego zadowalające to może i powinien nawet się zmienić.
Nie wmówisz mi, że jak ktoś np. nigdy nie był asertywny to ma takie "predyspozycje" i tego nie zmieni, bo na swoim przykładzie powiem Ci, że da się to zrobić.

I jakbyś mógł to wytłumacz mi czym jest "gen odpowiedzialny za atrakcyjność męską" bo jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że to jest coś co się ma albo nie. Jakby coś takiego istniało, to znaczyłoby, że każdy mężczyzna posiadający ten gen jest atrakcyjny dla KAZDEJ kobiety a z takim przypadkiem się nie spotkałem. Jeżeli niektórym kobietom się podobam a niektórym nie, to mam ten gen czy go nie mam, czy mam go może tak troszeczkę tylko? smile

Zrozumieckobiety napisał/a:

w naszym kregu kulturowym to mezczyzni maja prowadzic kobiete przez zycie od mlodosci, przez seks (na niego nalegac), inicjowac, zapraszac na randki, miec wyzszy status, byc silniejszymi, bnardziej doswiadczonymi i mozna wymieniac
masz ubytki to nie masz doswiadczenia i tracisz wraz z wiekiem zamiast zyskujac, chaos

I znowu jakieś schematy, nie wiem skąd Ty to bierzesz? Kto ustala te zasady i dlaczego miałbym ich przestrzegać? Czy jeżeli nie będę się nimi kierował to nie będę już prawdziwym facetem? Ostatnio kiedy sprawdzałem to niczego mi nie brakowało. Po co miałbym się wrzucać w jakieś konkretne ramy, które ewidentnie mają za zadanie tylko i wyłącznie mnie ograniczać. Nie łatwiej byłoby ich nie przestrzegać i narzucić sobie swoje własne?
Nie widze w tym nic uwłaczającego ani dla mnie ani dla dziewczyny, jeżeli to ona zaprosi mnie na randkę lub to ona będzie nalegać na seks. W końcu mamy równouprawnienie i każde z nas może robić co tylko chce.

Zrozumieckobiety napisał/a:

to akurat prawda, jedni maja po 5 partnerek seksualnych czyli na jednego przypada 5 kobiet, by czterem pozostalym zabraklo i oni sa ci niedoswiadczeni

A bo ja nie mam męskich genow, a bo kobiety są wredne, złe i perfidne a do tego ten zły koleś zabrał 4 potencjalne dziewczyny mi i moim kolegom sad
Nie wiem już czy mózg mi się przegrzał ale ja tu widzę zwalanie winy na wszystko dookoła, nawet na matkę naturę za złe geny (w końcu to też wredna kobieta) a jakoś nie widzę analizy swojego zachowania i szukania co robię źle, że kobiety się mną nie interesują.

94

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Z net-facetów jedynie Logan gada tutaj do rzeczy. smile Panowie, idźcie wylewać swoje frustracje gdzie indziej, nie zaśmiecajcie autorowi wątku.

95

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
daenerys7 napisał/a:
Tom94 napisał/a:

A skąd wiesz że on nie ma swojego stylu?

Szklana kula mi tak powiedziała. wink

Zabawne naprawdę.
Każdy ma jakiś tam swój styl, jeden ma gorszy, drugi lepszy ale ten styl pozostaje.



daenerys7 napisał/a:

Z net-facetów jedynie Logan gada tutaj do rzeczy. smile

Bo mówi to co dla was wygodne? tongue

96

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Ja napiszę tak są wzorce które kobiety szczególnie w Polsce wzięły od swoich tradycjonalnych większości rodzin. Jednocześnie są skrajne w drugą stronę państwa w których  kobiety żyją w matriarchacie. Są to jak pokazują badania takie same kobiety...
Więc jest tu kwestia wychowania a nie genów. Jakbyście teoretyczne zabrali im te dzieci i wychowali po swojemu to było by inaczej. Ale dość fantazji w sumie to wychodzi na jedno. One mając wzorce rodziców wychowają swoje córki według swoich wzorców czyli wzorców rodziców. Na pocieszenie dodam że część tych pokoleń wychowa dziecko inaczej niż samo zostało wychowane podobno max 1/4 nowego pokolenia może być inna.

97

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Tom94 napisał/a:

Każdy ma jakiś tam swój styl, jeden ma gorszy, drugi lepszy ale ten styl pozostaje.

Styl na "brak stylu". wink
Odpowiadając poważnie na Twoje pytanie: widziałam po prostu zdjęcie autora. smile I przede wszystkim! nigdzie nie zauważyłam tej całej wielkiej brzydoty. Uważam, że Areo wygląda jak najbardziej ok. Jednak ubranie, postawa ciała, fryzura to rzeczy, które potrafią dodać nam bardzo dużo, ale też bardzo dużo odjąć. Moim zdaniem w tym chłopaku drzemie duży potencjał, tylko musi wkroczyć na dobrą ścieżkę. big_smile

Tom94 napisał/a:

Bo mówi to co dla was wygodne?

Nie, bo nie wylewa swoich żali na cały świat. smile Skończmy już ten temat, bo nie ma on wiele wspólnego z tematem wątku. Uważam, że takie licytowanie jest dziecinne.

98

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Nie ma co sie zalamywac, jak pisali poprzednicy na kazdego przyjdzie pora. Mysle, ze najgorsze jest to " parcie" na zwiazek. To zrozumiale, ze pragniesz kochac i byc kochany, jednak postaraj sie skupic na innych sprawach w zyciu sam zobaczysz, ze w koncu sie uda znalezc odpowiednia dziewczyne w najbardziej nieodpowiednim momencie. Poza tym inteligentne kobiety raczej szukaja ciekawych osobowosci niz nienagannej urody. Plusem jest kiedy facet dobrze czuje sie we wlasnej skorze, kiedy ma cos do powiedzenia.

99

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Dorzucę swoje 3 grosze. Nie ma się co załamywać, to naprawdę nie koniec świata. A z samotnością da radę sobie poradzić,
po prostu nie zajmujesz głowy myślami tym że koniecznie potrzebujesz dziewczyny, zajmij się czymś co cie ciekawi, wypełnij tym dzień, myśle że będzie ci wtedy naprawdę przyjemniej.
A ta dziewczyna co cię olała, cóż trudno nie zawsze jest kolorowo, pomimo że się dobrze zapowiada, ale jak już nie przyszła to też nie warto się zamartwiać, szkoda zachodu na takie dziewczyny, mogła uprzedzić, w rozwijaniu tych relacji stawiaj na wzajemny szacunek. Nie będe ci pisał że napewno kogoś znajdziesz, bo to nieprawda,ale szukaj bo co masz do stracenia i nie bój się odrzucenia, jak masz możliwość to uważam że lepiej poznawać w realu, jest mniejsza szansa że zostaniesz mylnie odebrany, bo w necie te rozmowy mogą być ciekawe ale jednak troche spłaszczone

100 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-10 02:01:43)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Ja bym pomyślała nad tym żeby popracować na KOORDYNACJĄ RUCHOWĄ.
Jestem od Ciebie chyba tylko ciut ciut starsza, ale myślę że wiele dziewczyn - podobnie jak ja - nie chciałoby faceta - ciapy.
I to najbardziej mi się rzuciło w oczy w Twoim opisie.
Co do doświadczenia? A może poszukaj dziewczyny młodszej od siebie a nie rówieśnicy?
Bo owszem, większość z nas ma już pierwsze razy dawno za sobą. Wiem że to może bolesne, ale taka jest prawda. Nie, nie pytałam wszystkich znajomych, ale wiem ile mniej więcej dziewczyn z grupy mieszkało/mieszka z facetami, więc nie ma co się oszukiwać. Podałam przykład swojej grupy bo to spore zbiorowisko bab, obiekt do badania statystycznego big_smile
że jakaś tam dziewczyna Cię olała to żaden problem. olałam wielu gości (sama nie bywałam olana, bo z zasady nie ujawniam się z uczuciami) i po miesiącu-dwóch widziałam na fb zmiany statusu na "w związku". i szczęśliwi wink
Nie pierwsza nie ostatnia, bab jest dużo wink

101

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
kammiś napisał/a:

Ja bym pomyślała nad tym żeby popracować na KOORDYNACJĄ RUCHOWĄ.
Jestem od Ciebie chyba tylko ciut ciut starsza, ale myślę że wiele dziewczyn - podobnie jak ja - nie chciałoby faceta - ciapy.
I to najbardziej mi się rzuciło w oczy w Twoim opisie.

jak już mowa o kordynacji, jaki poziom to musi być żeby był akceptowalny?, chyba autor nie musi być zwinny tak bardzo żeby jedną ręką łapał w locie wiewiórki a drugą łamał lwom karki  tongue

102

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Przemuś napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ja bym pomyślała nad tym żeby popracować na KOORDYNACJĄ RUCHOWĄ.
Jestem od Ciebie chyba tylko ciut ciut starsza, ale myślę że wiele dziewczyn - podobnie jak ja - nie chciałoby faceta - ciapy.
I to najbardziej mi się rzuciło w oczy w Twoim opisie.

jak już mowa o kordynacji, jaki poziom to musi być żeby był akceptowalny?, chyba autor nie musi być zwinny tak bardzo żeby jedną ręką łapał w locie wiewiórki a drugą łamał lwom karki  tongue

łamiący lwom karki jest skreślony za znęcanie nad zwierzętami tongue
żeby nie potykał się o własne nogi. no, na rowerze niech postara się nauczyć jeździć, chociaż spróbuje wink
dla mnie musi umieć tańczyć, ale to juz moje osobiste preferencje tongue

103 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2015-02-10 14:57:42)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
daenerys7 napisał/a:

Styl na "brak stylu". wink

Nie ma czegoś takiego jak braku stylu, to ze może tobie się czyiś ubiór nie podobać to nie oznacza że ta osoba nie ma stylu.
Można mieć byle jaki styl, normalny styl lub bardzo dobry styl tongue

daenerys7 napisał/a:

Moim zdaniem w tym chłopaku drzemie duży potencjał, tylko musi wkroczyć na dobrą ścieżkę. big_smile

Jeśli zastosuje moją dietę co mu poleciłem, będzie systematycznie chodzić na siłownie to będzie dobrze wink
Jeszcze by się przydał zły pierwiastek męskości że tak powiem, no ale to da się wyrobić.

daenerys7 napisał/a:

Nie, bo nie wylewa swoich żali na cały świat. smile

A to bardzo ciekawe. Możesz mi powiedzieć gdzie ja niby wylewam żale na cały świat?

104

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Przemuś napisał/a:

Dorzucę swoje 3 grosze. Nie ma się co załamywać, to naprawdę nie koniec świata. A z samotnością da radę sobie poradzić,
po prostu nie zajmujesz głowy myślami tym że koniecznie potrzebujesz dziewczyny, zajmij się czymś co cie ciekawi, wypełnij tym dzień, myśle że będzie ci wtedy naprawdę przyjemniej.

Ja jestem w tej samej sytuacji co autor, tylko 5 lat później i też starałem się nie zajmować głowy myślami o dziewczynach poprzez różne zajęcia i kiedy na pewien czas o tym zapominam - jest ok, ale to i tak wraca w niespodziewanym momencie i to ze zdwojoną siłą, kiedy np. chodząc po parku, nagle zauważasz szczęśliwą parę przytulającą się - wtedy łzy momentalnie napływają do oczu, bo wiem, że przez tą pieprzoną nieśmiałość zawsze będę sam i musiałby się zdarzyć cud, żeby to się zmieniło. Ktoś tu radził chodzenie na siłownię, sam tak postanowiłem zrobić i od niecałego roku uczęszczam tam regularnie, widzę jak mocno sylwetka zmieniła się, niestety to nie wpłynęło na pewność siebie w kontaktach z płcią przeciwną. Może to dziwnie zabrzmi, ale 100x razy łatwiej jest mi wycisnąć 100kg sztangę niż powiedzieć "cześć" obcej dziewczynie, nawet jeśli się do mnie uśmiecha... zaczynam już się powoli z tym godzić, bo co mi innego pozostało? Także autorze, nie jesteś sam z tym problemem jeśli to Cię w ogóle pocieszy

105

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
lonelyMajk napisał/a:

Ja jestem w tej samej sytuacji co autor, tylko 5 lat później i też starałem się nie zajmować głowy myślami o dziewczynach poprzez różne zajęcia i kiedy na pewien czas o tym zapominam - jest ok, ale to i tak wraca w niespodziewanym momencie i to ze zdwojoną siłą, kiedy np. chodząc po parku, nagle zauważasz szczęśliwą parę przytulającą się - wtedy łzy momentalnie napływają do oczu, bo wiem, że przez tą pieprzoną nieśmiałość zawsze będę sam i musiałby się zdarzyć cud, żeby to się zmieniło. Ktoś tu radził chodzenie na siłownię, sam tak postanowiłem zrobić i od niecałego roku uczęszczam tam regularnie, widzę jak mocno sylwetka zmieniła się, niestety to nie wpłynęło na pewność siebie w kontaktach z płcią przeciwną. Może to dziwnie zabrzmi, ale 100x razy łatwiej jest mi wycisnąć 100kg sztangę niż powiedzieć "cześć" obcej dziewczynie, nawet jeśli się do mnie uśmiecha... zaczynam już się powoli z tym godzić, bo co mi innego pozostało? Także autorze, nie jesteś sam z tym problemem jeśli to Cię w ogóle pocieszy

Nie wiem, nie znam dokładnie twojego przypadku, ale wyprowadzę ciebie i innych z błędu - nie uważam się za nieśmiałego. To znaczy duszą towarzystwa nie jestem, ale moim zdaniem mam na to zadatki, lubię po prostu rozśmieszać ludzi i nawiązywać kontakty. I uważam, że o ile miałbym dobry nastrój(a nie padakę, że jestem do niczego) to potrafiłbym zagadać do obcej dziewczyny. Dzisiaj nawet miałem taką sytuację na fizjoterapii, po prostu zagadałem. Ale niestety, nigdy nie zauważyłem żeby jakaś dziewczyna się do mnie uśmiechała. Zwykle olewają, a kiedy już się przełamiesz to nie ma żadnego entuzjazmu, raczej zdziwienie, a może nawet zażenowanie nieprzewidzianą sytuacją. Więc zależy co jest lepsze, żal że nie spróbowałeś czy bycie wielokrotnie zlanym i potraktowanym jak natręt.

O jeszcze jedna sytuacja mi się przypomniała, taka podobna do twojej. Siedziałem sobie na szkoleniu przed pracą w komisji wyborczej i przede mną siedziała ładna dziewczyna. Siedziała sama(ale jednak od zewnętrznej, a to nieco utrudniało sprawę), widziałem jej "ekscytację" nudnym wykładem, chciałem się dosiąść. Ostatecznie nie odważyłem się, plułem sobie w brodę, poszedłem do kumpla i święto lasu, bo wyciągnąłem go na piwo z tego powodu. A potem co się okazało, że jesteśmy w tej samej komisji. Rozczaruję was jednak, bo to nie jest historia z happy endem, dziewczyna ofc mnie zlała. Więc nie masz się co łamać, może twoja nieśmiałość chroni ciebie przed upokorzeniami.

106 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-10 20:53:55)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
pan_areo napisał/a:

Więc nie masz się co łamać, może twoja nieśmiałość chroni ciebie przed upokorzeniami.

Wolałbyś gdyby Ona z litości dała Ci Swój numer i poszła na randkę? Ja kiedyś też miałam nieudany podryw i nie uważałam tego za UPOKORZENIE! Tak, było przykro, ale to oznaczało, że owy chłopak nie był mną zainteresowany. Tylko tyle.
Swego czasu był tutaj burzliwy temat (chyba offtop w temacie), że dlaczego kobiety w prost nie mówią, że nie są zainteresowane tylko dają numer telefonu i nie dzwonią. To mamy tutaj dowód - bo nie radzicie Sobie z odmową hmm.
Z czego wynika ten problem? To tylko podryw.

107

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Nektarynka53 napisał/a:

Wolałbyś gdyby Ona z litości dała Ci Swój numer i poszła na randkę? Ja kiedyś też miałam nieudany podryw i nie uważałam tego za UPOKORZENIE! Tak, było przykro, ale to oznaczało, że owy chłopak nie był mną zainteresowany. Tylko tyle.
Swego czasu był tutaj burzliwy temat (chyba offtop w temacie), że dlaczego kobiety w prost nie mówią, że nie są zainteresowane tylko dają numer telefonu i nie dzwonią. To mamy tutaj dowód - bo nie radzicie Sobie z odmową hmm.
Z czego wynika ten problem? To tylko podryw.

A dlaczego od razu podejście zero-jedynkowe? Nie trzeba od razu umawiać się na randkę, ale można się przemóc, nie oceniać jedynie po pierwszym wrażeniu, dać szansę, nawiązać rozmowę. Docenić, że facet się przełamał i po prostu miło spędzić wspólnie czas. A od spotkania też korona z głowy nie spadnie, zawsze można zastrzec, że to nie będzie nic zobowiązującego. I uwierz mi, że dla faceta to nie będzie nic strasznego - to właśnie będzie szlifowanie kontaktów z kobietami. W przeciwieństwie do zlania w ciągu pierwszych 5 minut czy przyjścia na spotkanie będąc spóźnionym i z koleżanką - TO JEST UPOKARZAJĄCE.

PS: Co to za temat(podasz może link), że dziewczyny dają nr tel i nie dzwonią. Pierwszy telefon raczej należy do faceta, bo to on ma interes(chce się spotkać). A jeśli dają nr, a potem nie odbierają, okazuje się, że jest nieprawidłowy to to również jest upokarzające i jakieś problemy z asertywnością tego nie wyjaśniają.

108

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Nieśmiałość wcale nie chroni przed upokorzeniem, za to powoduje że takie upokorzenia bolą o wiele bardziej oraz o wiele dłużej się goją a sama coraz bardziej się pogłębia napędzana porażkami, rozczarowaniami i upokorzeniem.
Nieśmiałość nie jest żadną zaletą, a jedynie wadą, wręcz takim pasożytem, gorszym od tasiemca bądź glisty ludzkiej.
Jest to choroba psychiczna będąca swoistym więzieniem, coraz częściej występująca i powszechna!
Uniemożliwia podejmowanie wszelkich działań, spełnianie swoich marzeń, wręcz marzenia nieśmiałej osoby zostają ocenzurowane.
To jest straszliwe kalectwo które trzeba za wszelką cenę leczyć i rehabilitować.

O ile w przypadku kobiet może to być jeszcze jako tako akceptowalne, o tyle w przypadku facetów jest to rzecz niewybaczalna.
Chronicznie nieśmiały facet to wykastrowany facet!

Tak, kobiety! Oto odpowiedź na wasze od lat nurtujące was pytanie: "Dlaczego ten facet którego poznałam ma 25-30-40+ lat a jeszcze jest prawiczkiem?! Co z nim jest nie tak?" To jest właśnie najczęstsza przyczyna stanu dziewiczego osób w tak późnym wieku! Bo tak właśnie najczęściej kończą nieśmiałe osoby!

W świecie, gdzie się liczy pewność siebie, czyli w TYM świecie, nieśmiałość zawsze będzie zbędnym i szkodliwym balastem.

109

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Tom94 napisał/a:

A to bardzo ciekawe. Możesz mi powiedzieć gdzie ja niby wylewam żale na cały świat?

Bywasz marudny, ale akurat nie Ciebie miałam na myśli. big_smile

pan_areo napisał/a:

I uważam, że o ile miałbym dobry nastrój(a nie padakę, że jestem do niczego) to potrafiłbym zagadać do obcej dziewczyny.

A gdybyś miał dobry nastrój i dobry strój, to sukces murowany. wink To dobrze, że nie masz oporów przed zagadaniem. Z tą dziewczyną, którą spotkałeś na fizjoterapii skończyło się na romowie? Dobrze się Wam rozmawiało? Jak masz "gadane" to super.

110 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-10 22:12:09)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
pan_areo napisał/a:

A dlaczego od razu podejście zero-jedynkowe? Nie trzeba od razu umawiać się na randkę, ale można się przemóc, nie oceniać jedynie po pierwszym wrażeniu, dać szansę, nawiązać rozmowę. Docenić, że facet się przełamał i po prostu miło spędzić wspólnie czas. A od spotkania też korona z głowy nie spadnie, zawsze można zastrzec, że to nie będzie nic zobowiązującego. I uwierz mi, że dla faceta to nie będzie nic strasznego - to właśnie będzie szlifowanie kontaktów z kobietami. W przeciwieństwie do zlania w ciągu pierwszych 5 minut czy przyjścia na spotkanie będąc spóźnionym i z koleżanką - TO JEST UPOKARZAJĄCE.

Ale nikt nie mówił tutaj o podejściu zero-jedynkowym. Ona chyba MOGŁA zdecydować, czy w ogóle chce z Tobą się zakolegować. Czy nie? Nie oceniam czy to byłoby miłe z Jej strony, czy nie, jednak chyba może mieć wybór. Ty wybierasz do jakiej dziewczyny chcesz zagadać, Ona wybiera czy chce owej znajomości. Dla mnie nie ma w tym nic upokarzającego. Jak wcześniej wspomniałam mi też odmówiono i co? Apokalipsa nie nadeszła. A przyjście z koleżanką nie było w porządku, a na początku zaznaczyłeś, że coś jest nie tak, czy siedziałeś cicho jak mysz pod miotłą?

pan_areo napisał/a:

PS: Co to za temat(podasz może link), że dziewczyny dają nr tel i nie dzwonią. Pierwszy telefon raczej należy do faceta, bo to on ma interes(chce się spotkać). A jeśli dają nr, a potem nie odbierają, okazuje się, że jest nieprawidłowy to to również jest upokarzające i jakieś problemy z asertywnością tego nie wyjaśniają.

Powiem od razu, że nie chcę przeglądać całego forum i jeśli ktoś pamięta (tutaj codziennie przychodzi tyle nowych tematów) w którym temacie (postach) owy przypadek/offtop wystąpił byłoby miło. Oczywiście możesz poszukać Sam, może znalazłbyś inne interesujące tematy? Ale z tego co pamiętam chodziło o następującą sytuację: On podchodzi w miejscu publicznym, zagaduje, Ona daje numer tel. (wymiana) później nie dzwoni, unika kontaktu zamiast od razu powiedzieć nie. Za wszelkie odstępstwa z góry przepraszam.
Czyli wcześniej za dużo asertywności, a tutaj problemy z asertywnością. Z niektórymi Panami trzeba po prostu obchodzić się jak ze zgniłym jajkiem hmm. Przestań podchodzić do spraw podrywu/nawiązywania nowych znajomości - jak do kwestii życia lub śmierci. Nie chcą znajomości przecież ich strata, a Ty przynajmniej skorzystałeś z okazji.

111 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2015-02-10 22:40:55)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
daenerys7 napisał/a:
Tom94 napisał/a:

A to bardzo ciekawe. Możesz mi powiedzieć gdzie ja niby wylewam żale na cały świat?

Bywasz marudny, ale akurat nie Ciebie miałam na myśli. big_smile.

Ja marudny? yikes Daenerys skarbie, ja cię proszę, nie pij tyle tych redsów przed napisaniem posta tongue


daenerys7 napisał/a:

Jak masz "gadane" to super.

Jakby miał gadane to by tego wątku nie było.

112

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Tom94 napisał/a:

Ja marudny? Daenerys skarbie, ja cię proszę, nie pij tyle tych redsów przed napisaniem posta

Tomcio, misiaczku, nie psuj mi reputacji. big_smile

Tom94 napisał/a:

Jakby miał gadane to by tego wątku nie było.

Ale potrafi podejść i zagadać, może nie ma w tym jeszcze dużej wprawy, ale przynajmniej przełamuje nieśmiałość. Chociaż uważam, że jednak łatwiej nawiązać z kimś kontakt, gdy chociaż coś wiąże. Np ta sama uczelnia, poznanie się na jakimś kursie, zajęciach. Tak na ulicy, to już trzeba być chyba dobrym w te klocki. Sama nie wiem, jakbym zareagowała... yikes Ten "ktoś" musiałby mieć wyjątkowo miły uśmiech i coś, co wzbudziłoby moje zaufanie. smile

113

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Postanowiłem odgrzać temat, bo dzisiaj dokonałem pewnej obserwacji(w sumie to już dokonałem jej wcześniej, ale teraz mi się o niej przypomniało). Wracając sobie do domu autobusem dosiadła się do mnie pewna kobieta(na oko kilka lat starsza) i postanowiłem zagadać(na zasadzie, co mi zależy, zwłaszcza że ze względu na różnicę wieku jasnym było, że to będzie tylko kilkuminutowa pogawędka dla zabicia czasu, który się dłużył). No i okazało się, że ta kobieta była fajnie nastawiona, nawiązała rozmowę, zadawała pytania. Powód był jednak prosty - miała męża, o czym wspomniała w rozmowie. Oczywiście i tak nie była to rozmowa nastawiona na podryw(nawet nie stosowałem żadnych komplementów itp...), ale doszedłem do wniosku, że dziewczyny zajęte chętniej flirtują z nieznajomymi nawet jeśli im nie koniecznie odpowiadają z wyglądu. W swojej klasie też w pewnym momencie(teraz to pieśń przeszłości) kontakt ze mną nawiązywała dziewczyna, która była zajęta. Tak więc uważam, że zajęte dziewczyny chętniej nawiązują konwersację z takimi kolesiami jak ja, bo nie niosą żadnego zagrożenia, czują się bezpiecznie.

114 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2015-02-11 20:54:44)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
daenerys7 napisał/a:

Tomcio, misiaczku, nie psuj mi reputacji. big_smile

Oho, awansowałem z osobnika co wylewa żale na cały świat na misiaczka, jupi big_smile

daenerys7 napisał/a:

Ale potrafi podejść i zagadać, może nie ma w tym jeszcze dużej wprawy, ale przynajmniej przełamuje nieśmiałość. Chociaż uważam, że jednak łatwiej nawiązać z kimś kontakt, gdy chociaż coś wiąże. Np ta sama uczelnia, poznanie się na jakimś kursie, zajęciach. Tak na ulicy, to już trzeba być chyba dobrym w te klocki. Sama nie wiem, jakbym zareagowała... yikes Ten "ktoś" musiałby mieć wyjątkowo miły uśmiech i coś, co wzbudziłoby moje zaufanie. smile

Tylko samo zagadanie a mieć dobrą bajerkę to różnica.
Ja na ten przykład rozmawiałem już z ogromną ilością dziewczyn ale pomimo tego nie mam tej gadany.
Niektórzy mają smykałkę do nawijania a niektórzy nie, więc samo to że zagada nie oznacza że dobrze zagaduje, nie wiadomo jak u niego z komunikacją.
Co do reszty to zgadzam się, łatwiej zastosować podryw jak często przebywa się z osobą w tym samym miejscu, czyli np. praca, studia.
Tam się jest "skazanym" na towarzystwo innych osób i łatwiej się dziewczynie oswoić z facetami którzy chodzą na tę samą uczelnię, więc prawdopodobieństwo udanego podrywa wzrasta.



Edit: Też to zauważyłem.
Według mnie zajęte dziewczyny są pozytywnie nastawione dlatego że są szczęśliwie w związkach.
Wiele razy myślałem że jakiejś pannie na mnie zależy a tu suprise, ma chłopaka, narzeczonego bądź męża.
I to też jest problem, singielki są zbyt negatywnie nastawione z tego co widzę, pewno z braku chłopaka i też wielu innych problemów.
Bo jak ma się tą drugą połówkę to i nawet problemy stają się błahsze i dlatego taka panna pozytywnie nastawiona.

115

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
pan_areo napisał/a:

No i okazało się, że ta kobieta była fajnie nastawiona, nawiązała rozmowę, zadawała pytania. Powód był jednak prosty - miała męża, o czym wspomniała w rozmowie. Oczywiście i tak nie była to rozmowa nastawiona na podryw(nawet nie stosowałem żadnych komplementów itp...), ale doszedłem do wniosku, że dziewczyny zajęte chętniej flirtują z nieznajomymi nawet jeśli im nie koniecznie odpowiadają z wyglądu.

Co opisana sytuacja ma do Twojego wniosku? Przecież z Nią NIE FLIRTOWAŁEŚ.

Wiesz opowiem Ci tak są różne kobiety. Jedne będąc "zajęte" lubią słuchać komplementów/widzieć zainteresowanie płci przeciwnej, aby podwyższyć Swoją samoocenę. Inne zakładają, że rozmówca zauważy obrączkę na palcu/przyjmie drogą ustną do świadomości stan rzeczy i z biegu wykreśli opcję - podryw. Tym samym myślą, że rozmowa/różne zachowania będą inaczej interpretowane, niż zainteresowanie.
Wolne dziewczyny (nie wszystkie) niechętnie rozmawiają, bo dla niektórych Panów to już okazanie ZAINTERESOWANIA. Czują się już zobowiązane do czegoś. Muszą pilnować zachowania, aby zostać odebrane w sposób jaki One chcą/czują.

116

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

A co to jak kobieta ma faceta, to juz nie wolno jej poderwać?

117

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
wariantbiały napisał/a:

A co to jak kobieta ma faceta, to juz nie wolno jej poderwać?

Z obserwacji wynika,ze łatwiej poderwać zajętą niż wolną. Wolne żyją idealizmami, a zajęte porównują z obecnym chłopakiem czyli wystarczy być lepszym niż on w jakichś kwestiach.

118

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
danzelwashin napisał/a:
wariantbiały napisał/a:

A co to jak kobieta ma faceta, to juz nie wolno jej poderwać?

Z obserwacji wynika,ze łatwiej poderwać zajętą niż wolną. Wolne żyją idealizmami, a zajęte porównują z obecnym chłopakiem czyli wystarczy być lepszym niż on w jakichś kwestiach.

G**** prawda.
Sprobuj ze mna, to jedyne co moze taki koles dostac to liscia big_smile ale to i tak za duzo, najprawdopodobniej go oleje.

119

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Trochę cwaniactwo ci się włącza. Pomyliłaś jednak rzecz niesporną. Napisałem, że takiego "kolesia" uznałabyś za lepszego niż własnego chłopaka. Sama byś uznała, sama byś się z nim dobrze czuła. W jaki sposób dostałby wtedy z liścia? Nie dostałby bo by wzbudzał pozytywne uczucia. Na wpis jednak zareagowałaś hardo. Pamiętając że nie trzeba sie z tobą cackać? Dostałabyś dwa liście i byś spokorniała lub śliniła się jak mały warczący piesek z wścieklizną. Młode to i naiwne. Pożyjesz, zobaczysz.

120

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
danzelwashin napisał/a:
wariantbiały napisał/a:

A co to jak kobieta ma faceta, to juz nie wolno jej poderwać?

Z obserwacji wynika,ze łatwiej poderwać zajętą niż wolną. Wolne żyją idealizmami, a zajęte porównują z obecnym chłopakiem czyli wystarczy być lepszym niż on w jakichś kwestiach.

To też zależy w sumie.
Min: Od tego na jakim etapie jest dziewczyna ze swoim chłopakiem. Jeśli są świeżą parą to myślę że szanse na udany podryw są niemal znikome bo wiadomo że nadal są motylki itp.
Dlatego Kammiś jest taka pewna swego ale niech minie z 5-10lat jak będzie ze swoim facetem to zobaczymy.
Więc według mnie łatwiej jest poderwać pannę która już ma x lat stażu związkowego niż taką co dopiero ten związek zaczyna.

121 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-12 14:37:08)

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
danzelwashin napisał/a:

Trochę cwaniactwo ci się włącza. Pomyliłaś jednak rzecz niesporną. Napisałem, że takiego "kolesia" uznałabyś za lepszego niż własnego chłopaka. Sama byś uznała, sama byś się z nim dobrze czuła. W jaki sposób dostałby wtedy z liścia? Nie dostałby bo by wzbudzał pozytywne uczucia. Na wpis jednak zareagowałaś hardo. Pamiętając że nie trzeba sie z tobą cackać? Dostałabyś dwa liście i byś spokorniała lub śliniła się jak mały warczący piesek z wścieklizną. Młode to i naiwne. Pożyjesz, zobaczysz.

Mylisz związek z miłości ze związkiem z czystego zysku. Jeśli kobieta prezentuje drugi wariant to niech ten podrywający nawet bierze ową partnerkę wink.
A te dwa liście też świadczą o Twojej "hardości". Coraz lepiej na tym forum...

Tom94 napisał/a:
danzelwashin napisał/a:
wariantbiały napisał/a:

A co to jak kobieta ma faceta, to juz nie wolno jej poderwać?

Z obserwacji wynika,ze łatwiej poderwać zajętą niż wolną. Wolne żyją idealizmami, a zajęte porównują z obecnym chłopakiem czyli wystarczy być lepszym niż on w jakichś kwestiach.

To też zależy w sumie.
Min: Od tego na jakim etapie jest dziewczyna ze swoim chłopakiem. Jeśli są świeżą parą to myślę że szanse na udany podryw są niemal znikome bo wiadomo że nadal są motylki itp.
Dlatego Kammiś jest taka pewna swego ale niech minie z 5-10lat jak będzie ze swoim facetem to zobaczymy.
Więc według mnie łatwiej jest poderwać pannę która już ma x lat stażu związkowego niż taką co dopiero ten związek zaczyna.

Jestem 7 lat po małżeństwie i wszystkich interesantów odprowadzam z kwitkiem (jakim to w zależności od kultury "podrywającego").
A jaki był Twój najdłuższy związek?

122

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Nektarynka53 napisał/a:
danzelwashin napisał/a:

Trochę cwaniactwo ci się włącza. Pomyliłaś jednak rzecz niesporną. Napisałem, że takiego "kolesia" uznałabyś za lepszego niż własnego chłopaka. Sama byś uznała, sama byś się z nim dobrze czuła. W jaki sposób dostałby wtedy z liścia? Nie dostałby bo by wzbudzał pozytywne uczucia. Na wpis jednak zareagowałaś hardo. Pamiętając że nie trzeba sie z tobą cackać? Dostałabyś dwa liście i byś spokorniała lub śliniła się jak mały warczący piesek z wścieklizną. Młode to i naiwne. Pożyjesz, zobaczysz.

Mylisz związek z miłości ze związkiem z czystego zysku. Jeśli kobieta prezentuje drugi wariant to niech ten podrywający nawet bierze ową partnerkę wink.
A te dwa liście też świadczą o Twojej "hardości". Coraz lepiej na tym forum...

Tom94 napisał/a:
danzelwashin napisał/a:

Z obserwacji wynika,ze łatwiej poderwać zajętą niż wolną. Wolne żyją idealizmami, a zajęte porównują z obecnym chłopakiem czyli wystarczy być lepszym niż on w jakichś kwestiach.

To też zależy w sumie.
Min: Od tego na jakim etapie jest dziewczyna ze swoim chłopakiem. Jeśli są świeżą parą to myślę że szanse na udany podryw są niemal znikome bo wiadomo że nadal są motylki itp.
Dlatego Kammiś jest taka pewna swego ale niech minie z 5-10lat jak będzie ze swoim facetem to zobaczymy.
Więc według mnie łatwiej jest poderwać pannę która już ma x lat stażu związkowego niż taką co dopiero ten związek zaczyna.

Jestem 7 lat po małżeństwie i wszystkich interesantów odprowadzam z kwitkiem (jakim to w zależności od kultury "podrywającego").
A jaki był Twój najdłuższy związek?

Ale ja też nie twierdzę ze każdą da się poderwać co ma ileś tam lat stażu związkowego.
I co mają do tego moje relacje związkowe?

123

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Tom94 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:
danzelwashin napisał/a:

Trochę cwaniactwo ci się włącza. Pomyliłaś jednak rzecz niesporną. Napisałem, że takiego "kolesia" uznałabyś za lepszego niż własnego chłopaka. Sama byś uznała, sama byś się z nim dobrze czuła. W jaki sposób dostałby wtedy z liścia? Nie dostałby bo by wzbudzał pozytywne uczucia. Na wpis jednak zareagowałaś hardo. Pamiętając że nie trzeba sie z tobą cackać? Dostałabyś dwa liście i byś spokorniała lub śliniła się jak mały warczący piesek z wścieklizną. Młode to i naiwne. Pożyjesz, zobaczysz.

Mylisz związek z miłości ze związkiem z czystego zysku. Jeśli kobieta prezentuje drugi wariant to niech ten podrywający nawet bierze ową partnerkę wink.
A te dwa liście też świadczą o Twojej "hardości". Coraz lepiej na tym forum...

Tom94 napisał/a:

To też zależy w sumie.
Min: Od tego na jakim etapie jest dziewczyna ze swoim chłopakiem. Jeśli są świeżą parą to myślę że szanse na udany podryw są niemal znikome bo wiadomo że nadal są motylki itp.
Dlatego Kammiś jest taka pewna swego ale niech minie z 5-10lat jak będzie ze swoim facetem to zobaczymy.
Więc według mnie łatwiej jest poderwać pannę która już ma x lat stażu związkowego niż taką co dopiero ten związek zaczyna.

Jestem 7 lat po małżeństwie i wszystkich interesantów odprowadzam z kwitkiem (jakim to w zależności od kultury "podrywającego").
A jaki był Twój najdłuższy związek?

Ale ja też nie twierdzę ze każdą da się poderwać co ma ileś tam lat stażu związkowego.
I co mają do tego moje relacje związkowe?

Bo nie wiem skąd masz takie poglądy "Więc według mnie łatwiej jest poderwać pannę która już ma x lat stażu związkowego niż taką co dopiero ten związek zaczyna."

124

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Nektarynka53 napisał/a:
Tom94 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:
danzelwashin napisał/a:

Trochę cwaniactwo ci się włącza. Pomyliłaś jednak rzecz niesporną. Napisałem, że takiego "kolesia" uznałabyś za lepszego niż własnego chłopaka. Sama byś uznała, sama byś się z nim dobrze czuła. W jaki sposób dostałby wtedy z liścia? Nie dostałby bo by wzbudzał pozytywne uczucia. Na wpis jednak zareagowałaś hardo. Pamiętając że nie trzeba sie z tobą cackać? Dostałabyś dwa liście i byś spokorniała lub śliniła się jak mały warczący piesek z wścieklizną. Młode to i naiwne. Pożyjesz, zobaczysz.

Mylisz związek z miłości ze związkiem z czystego zysku. Jeśli kobieta prezentuje drugi wariant to niech ten podrywający nawet bierze ową partnerkę wink.
A te dwa liście też świadczą o Twojej "hardości". Coraz lepiej na tym forum...


Jestem 7 lat po małżeństwie i wszystkich interesantów odprowadzam z kwitkiem (jakim to w zależności od kultury "podrywającego").
A jaki był Twój najdłuższy związek?

Ale ja też nie twierdzę ze każdą da się poderwać co ma ileś tam lat stażu związkowego.
I co mają do tego moje relacje związkowe?

Bo nie wiem skąd masz takie poglądy "Więc według mnie łatwiej jest poderwać pannę która już ma x lat stażu związkowego niż taką co dopiero ten związek zaczyna."

Bo to akurat jest fakt.
Jest łatwiej poderwać bo wówczas taka kobieta może być znudzona w związku, tzw monotonia.
Ale powtórzę drugi raz, nie twierdzę że każdą da się poderwać.

125

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
Tom94 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:
Tom94 napisał/a:

Ale ja też nie twierdzę ze każdą da się poderwać co ma ileś tam lat stażu związkowego.
I co mają do tego moje relacje związkowe?

Bo nie wiem skąd masz takie poglądy "Więc według mnie łatwiej jest poderwać pannę która już ma x lat stażu związkowego niż taką co dopiero ten związek zaczyna."

Bo to akurat jest fakt.
Jest łatwiej poderwać bo wówczas taka kobieta może być znudzona w związku, tzw monotonia.
Ale powtórzę drugi raz, nie twierdzę że każdą da się poderwać.

Zależy jak słowo fakt interpretujesz, jako fakt medialny, czy naukowy? Od tego zależy, czy to zdanie "Bo to akurat jest fakt." może mieć jakiekolwiek prawidłowe (logiczne) powiązanie z "Jest łatwiej poderwać bo wówczas taka kobieta MOŻE być znudzona w związku, tzw monotonia". Wiesz może czepiam się słówek, ale to wynika z mojej pracy tongue.

126

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Widzę, że zrobił się tutaj mały off top na skutek tego co napisałem. A ja wcale nie zamierzałem tworzyć tezy, że zajętą łatwiej wyrwać(choć możliwe, że faktycznie nuda w związku, szukanie nowych wrażeń mogą tu być atutem podrywacza) ale znowu raczej to szansa dla bad-boya, niż kogoś takiego jak ja. Może więc skupmy się więc na meritum tematu zwłaszcza, że mam dla was forumowiczki pytanie: Jak ważna przy wyborze partnera jest ogólnie pojęta sprawność fizyczna? Mam na myśli ogólnie zwinność, szybkość, muskulaturę, siłę. Czy facet, który nie ma się w tej dziedzinie czym pochwalić jest z góry skreślony czy też może ma szanse, ale raczej takie jak nie przymierzając ktoś niepełnosprawny.

PS: Swoją drogą to też jest ciekawa kwestia tak na marginesie, by nie skupiać się już tutaj konkretnie na mnie. Czy w dzisiejszych czasach osoba, która straciła wzrok(albo niedowidzi) ma w ogóle jakiekolwiek szanse na miłość. Szczerze mówiąc jestem bardzo sceptycznie nastawiony, bo skoro bądź co bądź zdrowi faceci(bo ja tak do końca się pod to nie wpisuje) nie mogą znaleźć dziewczyny to ktoś z takim ogromnym minusem już na starcie prawdopodobnie nawet nie dostaje szansy na rozwinięcie skrzydeł. Wiem, że zaraz pojawią się opinie, że to bez znaczenia, bo liczy się wnętrze, ale jednak byłbym wdzięczny za jakieś przykłady z życia, a nie za przeproszeniem z dupy wzięte(jeśli takowe istnieją/znacie)

127

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Pan_areo, a nie widziałeś Ty nigdy osób niepełnosprawnych z partnerami/partnerkami? yikes
Oczywiście ich niepełnosprawność zmniejsza krąg zainteresowanych takim związkiem, ale go nie wyklucza.
Niesamowicie mnie denerwuje określenie: "jestem skreślony". NIKT nie jest skreślony. Ludzie, których społeczeństwo uznaje za nienormalnych (o nietypowych zainteresowaniach seksualnych, niesprecyzowanej płci, prowadzący jakieś ekstremalne style życia)  znajdują sobie drugą połówkę, która akceptuje lub podziela ich "nienormalność". Zobacz, jak oni mieli trudno taką osobę znaleźć - a znaleźli. A Ty masz tylko chuderlawą posturę i zaokrąglone plecy!

Jak ważna przy wyborze partnera jest ogólnie pojęta sprawność fizyczna? Mam na myśli ogólnie zwinność, szybkość, muskulaturę, siłę.

Dla jednych jest ważna, dla innych mniej, dla jeszcze innych najważniejsza, a dla innych w ogóle. Na pewno jednak warto mieć coś, co te braki "wyrówna". Bo jeśli facet jest słabowity fizycznie, niezbyt lotny umysłowo i nieogarnięty życiowo - wtedy naprawdę niewiele kobiet zechce rozpatrywać go w kwestii potencjalnego partnera.
Np. ja osobiście należę do tych, którym imponuje sprawność fizyczna faceta. Nawet bardzo. Ale są rzeczy, które imponują mi bardziej smile Więc nie widzę powodu, dla którego słaby fizycznie facet o bardzo rozwiniętych innych cechach, które są dla mnie ważne miałby być przeze mnie skreślany.

128

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
vinnga napisał/a:

Pan_areo, a nie widziałeś Ty nigdy osób niepełnosprawnych z partnerami/partnerkami? yikes
Oczywiście ich niepełnosprawność zmniejsza krąg zainteresowanych takim związkiem, ale go nie wyklucza.
Niesamowicie mnie denerwuje określenie: "jestem skreślony". NIKT nie jest skreślony. Ludzie, których społeczeństwo uznaje za nienormalnych (o nietypowych zainteresowaniach seksualnych, niesprecyzowanej płci, prowadzący jakieś ekstremalne style życia)  znajdują sobie drugą połówkę, która akceptuje lub podziela ich "nienormalność". Zobacz, jak oni mieli trudno taką osobę znaleźć - a znaleźli. A Ty masz tylko chuderlawą posturę i zaokrąglone plecy!

Uwierz mi, że to jest tylko wierzchołek góry lodowej, ale o wszystkim nie chcę pisać, wspomniałem tylko o tym co jest widoczne na pierwszy rzut oka, bo na razie jestem na etapie 0 pocałunków, 0 randek. Gdy kiedyś jakimś cudem to przełamię to będę się martwił co może wyniknąć przy etapie o nazwie seks.
Co do niepełnosprawności, to szczerze mówiąc to nie widziałem osób w zbliżonym do mnie wieku, niepełnosprawnych za rękę z kimś. Zawsze jak widzę kogoś o kulach, czy na wózku to jest on sam. Ale może ja mieszkam w małym mieście i dlatego nie napotykam, może nie patrzę gdzie trzeba. Bo takie pocieszenie, że gdzieś jest i że takie związki istnieją bez przykładów znanych z autopsji niewiele daje. Bo statystycznie to są na tym świecie ludzie zdolni do zakochania się w drzewie czy seksu z nieboszczykami.

129

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

to jest myslenie zyczeniowe ktore nie sprawdza sie w zyciu (nie ma przykladow takich krzyzowek typu zaradny i slaby, czuly, wrazliwy a jednoczesnie twardo stapajacy, czy umiejetny prawiczek), zdrowe geny buduja caloksztalt roznych silnych cech, stad pociag kobiet do zdrowych genow (meski ,przystojny, wysoki, dobrze zbudowany, po wygladzie za ktorym pojda cechy psychiczne) i niewazne czy kobieta jest chora czy brzydka, ona zawsze szuka kogos wyzej by ja podciagal ale takie czesto nie znajduja kogos wymarzonego i wiarza sie z rozsadku z tymi niepelnosprawnymi
niezdowe geny beda mialy ubytki na wielu polach, potencjal bedzie zanizony
przyklad z zycia chorego, slabego faceta ktory imponowal ci czymkolwiek bys mogla sie z nim zwiazac? z takimi nieokrzesanymi wiaza sie mentalne dziewczynki, ktore dorastaja w mgnieniu oka gdy np zajda w ciaze, a taki slaby facet zostaje taki do konca zycia (brak kodu genetycznego na dojrzenie), kobiecym dojrzewaniem zajma sie estrogeny szalajace po ciazy
i stad starzy kawalerowie bardzo czesto sa bardziej dziecinni niz nastolatkowie, nie maja doswiadczen dzieki czemu sie cofają, markotnieją, odpychaja z kazdym rokiem mocniej
kazda kobieta chce miec mezczyzne,a mezczyzna kojarzy sie z sila
zwykle jest to powiazane, sila fizyczna, tezyzna = sila psychiczna = doswiadczenie = madrosc zyciowa = pewnosc siebie = męskość =  zaradność = skupienie na zadaniach a nie uczuciach = imponowanie
stad tez pociag kobiet do starszych bo pokazuja ze wszystko wiedzą, a jak wiedzą to nie mozna ich deprecjonowac
niewiedza niedoswiadczenie kojarzy sie kobiecie zle, niemęsko
podobne tematy sa z prawiczkami do starego wieku, kobiety nie obrazilyby sie byc pierwszymi ale taki facet przez swoj brak umiejetnosci, niepradnosc i rosnacy brak pewnosci siebie (tyle lat samotnosci i braku zainteresowania kobiet) nie potrafi kobiety podniecic, wzbudzic chec na seks, zwiazek
stad tez przystojny, dojrzaly, meski, stary prawiczek to fikcja i kolejne myslenie zyczeniowe ktorego w zyciu sie nie spotyka
slaby, chory facet bedzie mial slabsza psychike, bardziej kobiecą (chudy wyglad tez moze byc tak kojarzony, bo jest to slaba cecha, slabosci mezczyznom sie nie wybacza, to jest zapisane w kodzie genetycznym kiedy dojrzec, na ile pozwolic na rozwoj miesni, talentow itd) co bedzie skutkowalo traktowaniem jak przyjaciela lub ogolna odrazą, bedzie mial cechy przeciwstawne i w zyciu za wiele nie osiagnie, nie na polach ktore kobiety sklaniaja do zakochania czy seksualnego pobudzenia

130

Odp: Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością
pan_areo napisał/a:

są na tym świecie ludzie zdolni do zakochania się w drzewie czy seksu z nieboszczykami.

No właśnie. Nie wiem czy akurat te przykłady mogą liczyć na odwzajemnienie, ale większość innych "cudaków" jakąś szansę ma.
Więc, jeśli już o tę statystykę zaczepiłeś - im więcej w Tobie normalności, tym Twoje szanse się zwiększają smile
Nie szukaj potwierdzeń dla teorii, że nikogo nie znajdziesz. Szukaj tego, co mógłbyś podszlifować, żeby Twoje szanse wzrastały.
W wieku 19 lat naprawdę jest sporo osób, które mają porównywalny bilans damsko-męski do Twojego. Zresztą sama wtedy taki miałam smile
O, a mój bardzo męski z wyglądu i super sprawny fizycznie brat siedział wyłącznie w towarzystwie komputerowej myszki gdzieś do wieku 23 lat. Więc to naprawdę nie o wygląd chodzi...

Edit:
zrozumieckobiety, mam w otoczeniu wiele kobiet, które związały się z facetami, których Ty określasz "słabymi fizycznie". I filozofia przekładająca siłę fizyczną na całokształt postrzegania mężczyzny naprawdę nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Przynajmniej w mojej. Może na Twojej planecie jest inaczej?

Posty [ 66 do 130 z 164 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Bez szans na dziewczynę - jak pogodzić się z samotnością

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026