netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Totalny mętlik w głowie

1 693 odpowiedzi142 923 wyświetleniazałożony przez kammiś, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Strony Poprzednia 1 … 15 16 17 18 19 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 041 do 1 105 z 1 694 ]

1 041

Odp: Totalny mętlik w głowie
Naprędce napisał/a:

Kujon to kujon, nawet nietypowy wink

Nie chodzi mi o jakieś łaszenie się, i proszenie się o uwagę, albo żeby Cię gdzieś zabrał.
Tylko o zwykłą, poważną rozmowę, w której wyartykuujesz swoje potrzeby. Zupełnie nie rozumiem dlaczego taka rozmowa miałaby uczynić Cię żałosną.
Jeśli jest tak jak pisze Elle, to po takiej rozmowie on nie zmieni się w zauważalny sposób. Jeśli Elle się myli to zauważysz różnicę. Prosta piłka.

Co do bólu głowy i jego reakcji, to przecież to był tylko przykład... Generalnie to trochę zbyt dosłownie, odczytujesz to co piszę. Używając terminologii bardziej Ci bliskiej- kierujesz się bardziej literą a nie duchem (moich wypowiedzi).
Mam nadzieję, że zanim zostaniesz sędzią TK to się to trochę zmieni wink
Chodziło mi o to, że niektórych rzeczy faceta, choćby nie wiem jak "idealnego" uczy któraś jego kolejna kobieta. Z prawie każdego związku ludzie z IQ większym od kury coś wynoszą i stają się pełniejsi, mądrzejsi. Być może tego czegoś co potrzebujesz (zwłaszcza biorąc pod uwagę jaki to super-man) musisz go sama nauczyć bo jest w tym nieco zielony. Tzn może wie że dzwony biją ale nie wie gdzie.


A kolejny brak odpowiedzi (to nie jest jakiś zarzut oczywiście) na moje pytanie jak TY odnosisz się do otaczających się ludzi, co TY wnosisz dobrego, fajnego w ich życie, jak TY ich doceniasz- utwierdza mnie w przekonaniu, które zawarłem w swoim pierwszym poście tutaj, że ludzie są dla Ciebie drugorzędni i nie bardzo jesteś świadoma ich potrzeb.   
Na moje pytanie odnośnie tego zagadnienia, odpowiadasz mi nie na temat (siadaj, pała! wink albo serwujesz mi coś, co tylko pozornie wiąże się z tematem. Docenienie kogoś nie polega na silenie się na nieszczere komplementy, a na stwierdzeniu prostych faktów że coś zostało dobrze wykonane, że coś jest ładne, że ktoś dzisiaj zajebiście wygląda i tym podobne. Czasem wymaga to pewnej delikatności czy zmysłu dyplomatycznego np mówisz tak: "To nie jest dokładnie to o co mi chodziło, ale wiem że się starałeś/-aś", albo "ale smaczna zupa" ( a myślisz -"ja pierniczę, ten baran nauczył się gotować!")
itd.
Tego Ci brak, zwłaszcza od faceta ale jak pytam jak Ty prezentujesz się od tej strony to podajesz mi przykład, w którym ktoś Ciebie traktuje instrumentalnie.
Rozumiem, że to powód (dla mnie wymówka) żeby traktować w ten sposób wszystkich pozostałych, tak?

I właściwie co ja tutaj robię? Dyskutuję i naiwnie próbuję pomóc jakimś yuppie z wyższych sfer. Przecież jak się moi kumple spod budki dowiedzą to będę spalony. Faktycznie musisz byc jakimś fenomenem. wink

Yuppie big_smile haha big_smile
Czy ludzie są dla mnie drugorzędni? Mhm, zależy którzy. Nie przywiązuję wagi do ludzi którzy nie są mi bliscy, a tych jest niewielu. Ale jeżeli coś się dzieje w tej "niewielkiej" grupie to przeżywam mocno. Tak jak przyjaciółka, której kiedyś trochę odbiło i chciała zerwać kontakt (zresztą tego dnia to ona chyba chciała zerwać kontakt z całym światem wink ) - wtedy nie mogłam spać, myślałam o tym, walczyłam ze sobą żeby nie dzwonić w środku nocy, tu na forum zresztą też o tym napisałam.
Mało obchodzą mnie tragedie spoza tej grupy którą darzę uczuciami. Wiem, że zabrzmi to okropnie, ale wiadomości o śmierci czy chorobie w dalszej rodzinie nie wywołują u mnie emocji - żadnych. Tak jest i nie mam na to wpływu.
Jestem lojalna wobec tej wąskiej grupy. Wiem nawet ile to osób. Razem z kotem big_smile dziesięć. Facet, dwie przyjaciółki, kumpel, babcia, dziadek, rodzice, promotor, no i kocia osoba. Resztę komentuję w myślach: "walcie się". Owszem, są spoza tej grupy osoby które lubię, które cenię, ale nie są w stanie wywołać u mnie wielkich emocji, no chyba że zrobią mi coś personalnie - przysługę lub przykrość.
Czy traktuję ludzi instrumentalnie (oczywiście tych nie z tego grona)? Pewnie tak. Utrzymuję z nimi kontakt, bo 1) muszę 2) tak wypada 3) z jakiś przyczyn chcę bo jest to dla mnie korzystne w ogólnym rozrachunku plusów i minusów. Nie znaczy to, że ich nie lubię, że nimi gardzę, czy coś w tym stylu. Nie. Po prostu nie utrzymywałabym z nimi kontaktu gdyby nie pewne powody. Nie zaprzątają mojego umysłu, chyba że są związani z jakąś sprawą.
Niecierpię się spoufalać. Przechodzić na ty z przypadkowymi ludźmi, rozmawiać z ludźmi na ulicy, wysłuchiwać jakiś żali, nienawidzę jak ktoś spoza tego grona mnie dotyka albo staje zbyt blisko. Albo zachowuje się zbyt emocjonalnie. Niecierpię gestów typu rzucanie się na szyje albo witanie "na misia". Jeden typ chciał się ze mną ostatnio spoufalić, to skończyło się tak, że zapewne żałuje że w ogóle próbował się spoufalić. Owszem, są osoby (nawet obce) którym takie rzeczy wybaczę - mowa tylko o rozmowie, żadnego kontaktu fizycznego - ale to zwykle są mężczyźni "w moim typie" a takich jest nadzwyczaj mało. Jednemu doktorantowi wybaczyłam brzydkie żarty tylko dlatego że pomyślałam "ładny jesteś, jesteś hiperinteligentny, więc jesteś nawet zabawny" big_smile

Sama rozmowa o tym dla mnie byłaby trochę poniżająca i jak proszenie się. Co mam powiedzieć? Kochanie, masz mnie zabrać... gdzie? naprawdę, to by wyszło żałośnie. Albo "kochanie, wiesz, brakuje mi pokazówy na 100 osób, możesz tyle zaprosić i dać mi kwiaty?". Świetnie big_smile
Nie, nie, to zły pomysł.

Nie chcę być sędzią TK wink A w obecnej sytuacji politycznej tym bardziej. Dziwię się prawnikom, którzy się na to zgodzili teraz - na zostanie wybranym przez PiS, w konflikcie z Konstytucją. Ostatnio czytałam wywiad z Łętowską - właśnie mówiła że sędziowie TK zbyt wielką wagę przywiązują do języka ustaw wink

1 042

Odp: Totalny mętlik w głowie

"kochanie, wiesz, brakuje mi pokazówy na 100 osób, możesz tyle zaprosić i dać mi kwiaty?"

Ty tak serio? smile


Tzw. YOLO big_smile wink

1 043

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

"kochanie, wiesz, brakuje mi pokazówy na 100 osób, możesz tyle zaprosić i dać mi kwiaty?"

Ty tak serio? smile


Tzw. YOLO big_smile wink

Czytałaś całość?
Przecież pokazałam absurdalność sytuacji.

1 044

Odp: Totalny mętlik w głowie

Czytałam, czytałam ..ale czasem coś mi umyka. Wiesz jaka jestę narwana.

Po prostu pogubiłam się, bo pisałaś, że nie jesteś z tym gościem, a teraz jesteś i.. i cholera wie o co w tym wszystkim zwłaszcza chodzi. wink

Ach..zakochańce.

W sumie to fajnie tak się zakochać. Ja tez się kocham od 2 dni, tylko w aktorze porno.. sama rozumiesz, że nic z tego nie będzie sad
Do jutra mi przejdzie pewnie..

1 045

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie szkodzi smile

Teraz de facto jestem "z tym gościem" wink

Odpuść sobie tego aktora big_smile

1 046

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie dość że nie mogę spać to jeszcze on mi wysyła debilne smsy po nocach big_smile

1 047

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

"kochanie, wiesz, brakuje mi pokazówy na 100 osób, możesz tyle zaprosić i dać mi kwiaty?"

Ty tak serio? smile


Tzw. YOLO big_smile wink

,,wyższe sfery,, czy nie i tak to kojarzy sie z oświadczynami i ślubem☺

1 048

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

2. No super. Moze ktos ma inna wersje? Mojej bylej przyjaciolki nie zaliczyl.... Dziewczyna jego kumpla mowi mi ze to porzadny facet, bylej nie zdradzal

Mam, bo także uważam drugi punkt jako bzdurę. Tym się różni mężczyzna od wieszaka na krawaty że właśnie nie zaliczy. Nawet jeżeli u niego w domu, w jego życiu będzie źle, zachowa się po męsku. Cała reszta dla mnie to zwykłe frajerstwo i nic więcej.
Mężczyzna, doprowadzi do rozwiązania pewnych spraw do takiego punktu, gdzie każdy uczestnik wydarzenia, będzie miał pewność - coś się skończyło, można iść dalej.
Stwierdzenie "witam w rzeczywistości.." Jakiej? Czyjej?
Wielu tutaj jest na forum, którzy w tak już beznadziejny sposób tłumaczą swoje zdrady, że ręce opadają.
Abo że zona jak deska, abo że ona mnie nie rozumie itp itd....

Także nie zgadzam się z takim tokiem myślenia, bo to dobre dla ... no właśnie, po co łapać bany.

1 049

Odp: Totalny mętlik w głowie
mariola856 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

"kochanie, wiesz, brakuje mi pokazówy na 100 osób, możesz tyle zaprosić i dać mi kwiaty?"

Ty tak serio? smile


Tzw. YOLO big_smile wink

,,wyższe sfery,, czy nie i tak to kojarzy sie z oświadczynami i ślubem☺

Nie wiem jakie "wyzsze sfery", a slubu brac nikt nie bedzie, bo mam szacunek do siebie i przed 25. rokiem zycia nigdy sie nie ohajtam, nawet z Bradem Pittem.

1 050

Odp: Totalny mętlik w głowie

co ma szacunek do siebie do wyjścia za mąż?

1 051

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Kammiś, właściwie miałem tu nie pisać. Nie posiadam takiej elokwencji pisemno-prawniczej smile Pozwolę sobie jednak wtrącić swoje dwa i pół grosza.
Łączenie się ludzi w pary jest dużo bardziej skomplikowane niż nam się wydaje/powszechnie sądzi. Tak więc przyciągają nie tylko podobieństwa, lecz tysiące różnych od nich niuansów. Fizycznych i psychicznych.
Piszesz, że mogłabyś funkcjonować jako kobieta-lalka. Spójrzmy na powieść Bolesława Prusa. Ewelina Łęcka unieszczęśliwiła Wokulskiego. Była właśnie przykładem takiej niewiasty. Tymczasem mógłby odczuwać szczęście u boku Heleny Stawskiej smile Rzecki, rację miał! Ja wybrałbym bez najmniejszego wahania panią Stawską.
Życzę Ci Wszystkiego Najlepszego i rozwiązania nurtujących problemów/wątpliwości/pytań.

Łęcka to była Izabela...
Mnie nie denerwuje to że ktoś nie posiada "elokwencji prawniczej" wink Denerwuje mnie jedynie wtedy kiedy się na tematy prawnicze wymądrza a robi oczywiste błędy wink Tylko i wyłącznie wtedy smile Także pisz! smile
Mi nie chodzi o to że mogłabym funkcjonować jako kobieta-lalka. Nie zrozumiałeś mnie wcale. Dla mnie bycie kobietą-lalką nie jest czymś czego bym chciała, bo zbyt cenię swoją wiedzę i umiejętności. Napisałam jedynie że WOLAŁABYM być nawet kobietą-lalką niż kobietą-odstawioną do domu. Potraktowanie mnie jak pustą lalkę byłoby dla mnie potwarzą. Ale nawet ta potwarz byłaby lepsza niż "odstawienie" do domu. Do domu odstawia się myszowate dziewczę które nie umie: na siebie zarobić, nie ma żadnej wiedzy, wykształcenia, źle wygląda, nie umie się ubrać, nie umie się wypowiedzieć w towarzystwie itd. . Jednym słowem - jest jeszcze gorsze niż lalka. Ja sobie radzę w towarzystwie bardzo dobrze. Świadczy o tym chociażby fakt że na konferencjach doktoranci rozmawiają ze mną jak "równy z równym" i nie podejrzewali mnie o bycie studentką big_smile Jak angażowałam się politycznie - mając 17 lat - dawali mi 25. I to nie tylko ze względu na wygląd. Nie jestem kobietą którą można ot tak skazać na siedzenie w domu. Jeżeli on mi tych "rozrywek" nie zapewni, to zapewnię je sobie sama, co zresztą i tak robię. I mówiąc "rozrywka' nie mam na myśli suto zakrapianej imprezy.

Kammiś, pisałem szybko i popełniłem kardynalny błąd. Nie wiem skąd mi się wzięła ta Ewelina. Może się starzeję? smile Dziękuję za Twoje obszerne wyjaśnienie tyczące kobiety-lalki. Naprawdę rozsądna z Ciebie dziewczyna i dalej tak trzymaj!

1 052 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2015-12-28 19:38:50)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś
Ok. Wydałbym Ci certyfikat normalności ale dawno cofnęli mi uprawnienia do ich wydawania.

Gwoli wyjaśnienia jeszcze to skomentuję:

Naprędce napisał/a:

Nie chodzi mi o... proszenie... żeby Cię gdzieś zabrał

kammiś napisał/a:

Co mam powiedzieć? Kochanie, masz mnie zabrać... gdzie?

Zdaje się, że źle odczytałem i powiązałem kilka zdań. Zlekceważyłem Twoją potrzebę błyszczenia lub bycia docenioną przez jakieś szersze grono, bo myślałem że Tobie chodzi głównie o pewność, że "jesteś dla niego najważniejsza" tzn. że jesteś piękna, inteligentna, czarująca, w ogóle wspaniała itp. Pewnie dlatego, że wspominałaś też o tym, że nie czujesz że mu się podobasz.

Tak czy inaczej nie zmienia to mojego przekonania, że wy dziewczyny uważacie w głębi serca że każdy facet rodzi się specjalnie dla jakiejś konkretnej kobiety, z gotowym zestawem postaw, poglądów i umiejętności, który będzie wam odpowiadał. A kiedy coś przestaje banglać to zaczynacie się zastanawiać: "czy to aby na pewno ON? a może nastąpiła pomyłka w przydziale??" ;)

Co do TK to uważam, że w ogóle nie powinno być rekomendowania sędziów przez kogokolwiek, bo taki system zawsze będzie potencjalnym źródłem kłopotów. Losować ich z puli sędziów, którzy spełniają wymagania i tyle.

Elle88 napisał/a:

Ja tez się kocham od 2 dni, tylko w aktorze porno.. sama rozumiesz, że nic z tego nie będzie :(
Do jutra mi przejdzie pewnie..

Elle, wiesz 2 dni to trochę malo żeby się poznać, dajże mu trochę więcej czasu...
;)

1 053

Odp: Totalny mętlik w głowie

ponowie pytanie wyżej, co ma szacunek do do wzięcia ślubu przed 25 rokiem życia?

1 054 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-29 00:51:15)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ponieważ uważam że jest to czas do rozwijania się i osiągnięcia czegoś w życiu.
Moim zdaniem jeżeli czyimś JEDYNYM osiągnięciem jest mąż i dziecko to mało w życiu ta osoba osiągnęła. Podkreślam - JEDYNYM a nie "również". Jeżeli kobieta może pochwalić się w życiu JEDYNIE mężczyzną to trochę z nią kiepsko.

Wielbiciel, Naprędce  - dziękuję smile Co ciekawe dużo częściej słyszę takie pochwały odnośnie rozsądku od mężczyzn, w "realu" również wink

Naprędce - to nie chodzi o docenienie przez szersze grono. Znowu się nie dogadaliśmy big_smile Inaczej - ja w sumie miałabym gdzieś co owe grono w tej chwili by pomyślało. Ale taka publiczna piękna deklaracja oznacza, że dana kobieta dużo dla danego mężczyzny znaczy, skoro wykonuje takie gesty. Na "publikę" to ja umiem sobie sama "zapracować", więc nie o to mi chodziło smile Jeżeli mężczyźnie kobieta się podoba i chce z nią być to chyba nie powinien mieć problemów w zakomunikowaniu tego całemu otoczeniu? wink A jeżeli ma takie możliwości (bo ma) i tego nie robi to może ma jakieś ukryte intencje? Może jej tak do końca nie chce? A może nie chce odstraszyć innych? Cholera wie.
Tak czy siak - jadą z kolegą w styczniu na cały tydzień na wyjazd "w sprawach służbowych", więc bardzo ładnie muszę poprosić dziewczynę tego kolegi (znamy się dobrze) żeby zechciała towarzyszyć swemu lubemu, rozerwie się, ja się jej czymś odwdzięczę. Pojechałabym ale 1) mam dużo spraw na głowie pod koniec semestru i w pracy 2) nawet jeśli jechaliby w ostatnim tygodniu stycznia - już mam wolne - to istnieje ogromne ryzyko, że wynudzę się jak mops, a nasza stolyca jest nudna do bólu. Ale niech jedzie. Toż to wspaniały środek "zapobiegawczy". A jeśli nie zapobiegawczy, to ucinający wszystko w zarodku.
To jest taki czaruś-kobieciarz, ja jestem tego świadoma. Ufam ale sprawdzam.

1 055

Odp: Totalny mętlik w głowie
Naprędce napisał/a:

Elle, wiesz 2 dni to trochę malo żeby się poznać, dajże mu trochę więcej czasu...
wink

Hihihi, no ja mu daje tyle czasu, ile tylko będzie 'zawodowo aktywny' big_smile
Natomiast boję się, że przy intensywności i pasji, z jaką oglądam jego pracę, szybko się wypalę w swoim uczuciu do niego.. sad

Sorki kammiś za offtop

1 056

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:
Naprędce napisał/a:

Elle, wiesz 2 dni to trochę malo żeby się poznać, dajże mu trochę więcej czasu...
wink

Hihihi, no ja mu daje tyle czasu, ile tylko będzie 'zawodowo aktywny' big_smile
Natomiast boję się, że przy intensywności i pasji, z jaką oglądam jego pracę, szybko się wypalę w swoim uczuciu do niego.. sad

Sorki kammiś za offtop

Nie szkodzi wink

1 057

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Jeżeli mężczyźnie kobieta się podoba i chce z nią być to chyba nie powinien mieć problemów w zakomunikowaniu tego całemu otoczeniu? wink A jeżeli ma takie możliwości (bo ma) i tego nie robi to może ma jakieś ukryte intencje? Może jej tak do końca nie chce? A może nie chce odstraszyć innych? Cholera wie.

Daj mu spokój, to tak nie działa. Chcesz z nim być, to z nim bądź bez głupich warunków. Nie chcesz, to nie bądź. Życie jest za krótkie żeby je marnować na głupie gierki.

1 058

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Jeżeli mężczyźnie kobieta się podoba i chce z nią być to chyba nie powinien mieć problemów w zakomunikowaniu tego całemu otoczeniu? wink A jeżeli ma takie możliwości (bo ma) i tego nie robi to może ma jakieś ukryte intencje? Może jej tak do końca nie chce? A może nie chce odstraszyć innych? Cholera wie.

Daj mu spokój, to tak nie działa. Chcesz z nim być, to z nim bądź bez głupich warunków. Nie chcesz, to nie bądź. Życie jest za krótkie żeby je marnować na głupie gierki.

Toz to przeciez chce i jestem.
Wy mezczyzni to chcielibyscie zyc wygodnie. A nie ma tak latwo. Wszystko bezwarunkowo. A to kot jest zebysmy mieli bezwarunkowa relacje? jeszcze nie miauczy, moze kiedys zacznie wink

1 059

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, a ja odnoszę wrażenie, że gdyby on zaczął się zachowywać tak jak od niego oczekujesz, to nie byłby tak atrakcyjny dla Ciebie jak obecnie jest - właśnie przez to, że on robi co chce, a Ty co najwyżej możesz się powkurzać, albo nie wink No nie jest tak?

W końcu, pomimo wielu rzeczy, które Ci nie odpowiadały i nie odpowiadają w tym jak on Ciebie traktuje, to jesteś z nim. Dlatego, że on się Tobie szczerze taki podoba, nieważne co by robił. I to jest zakochanie w konkretnej osobie, taka jaką ona jest.

Jest jeszcze drugi rodzaj "zakochania", taki z rozsądku.. kiedy "kocha się" drugą osobę nie za to jaka jest, tylko za to co robi dla nas.

Często spotyka się w parach, gdzie jest taka dysproporcja zaangażowania, że jedna osoba kocha kogoś za to, że JEST i za to jaki jest, a druga tylko za to co ta osoba robi dla niej/dla niego. Wtedy ta pierwsza osoba już zawsze czuje się niedoceniana, ale nie ma siły odejść, a druga potrafi i może odejśc w każdej chwili, uzalezniając swoje pozostanie w relacji od tego, jak druga osoba się o nia stara i dopoki jest jej potrzebna.

1 060

Odp: Totalny mętlik w głowie

To ja nie wiem która osobą jestem big_smile
Ani nie jestem super (ostatnio to jestem jędzą big_smile ) ani nie robię nic specjalnego.
On był zawsze stroną więcej robiącą, a ja tą która wracała np. od kosmetyczki i rzucała tekstem: "i dlaczego ten tablet na łóżku leży?" big_smile żebym się starała jakoś to nie powiem. chyba że do starania zaliczymy nowe paznokcie tongue

1 061 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-29 03:46:39)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Myślę, że za dużo naczytałaś się poradników w  stylu "Mężczyźni lubią zołzy" , stąd odrazu skojarzenia z tym co takiego robisz, żeby pokazać jak to Ci nie zależy, a zależy jak cholera i widać to najbardziej po tym, że trwasz przy nim pomimo tego, że żyjecie bardziej jak brat z siostrą.

Jasne, że on 'więcej robi', ale to głównie z racji tego, że jest bardziej od Ciebie dojrzały emocjonalnie i związkowo i rozumie, że związek nie polega na udawaniu niedostępnego czy na gierkach, kto zrobi mniej itp. To też nie oznacza, że robi niewiadomo co, po prostu zachowuje się naturalnie, jest sobą.

Gdybym miała powiedzieć, którą stroną - odnośnie tego co powyżej napisałam, po Twoich opisach waszej relacji jesteś, powiedziałabym, że (wbrew pozorom, tzn. nie kierując się infantylnymi oznakami "kontrolowania sytuacji" vide powrót 'ostrej żylety' od kosmetyczki  wink) to bym oczywiście powiedziała, że to Ty kochasz bardziej i zależy Tobie bardziej, tylko boisz się tego okazać, bo "mężczyźni kochają zołzy" wink


Generalnie fajnie, że w tak młodym wieku jesteś w związku, bo zbierasz swoje pierwsze doświadczenia.

1 062 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-29 03:54:33)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

Myślę, że za dużo naczytałaś się poradników w  stylu "Mężczyźni lubią zołzy" , stąd odrazu skojarzenia z tym co takiego robisz, żeby pokazać jak to Ci nie zależy, a zależy jak cholera i widać to najbardziej po tym, że trwasz przy nim pomimo tego, że żyjecie bardziej jak brat z siostrą.

Jasne, że on 'więcej robi', ale to głównie z racji tego, że jest bardziej od Ciebie dojrzały emocjonalnie i związkowo i rozumie, że związek nie polega na udawaniu niedostępnego czy na gierkach, kto zrobi mniej itp. To też nie oznacza, że robi niewiadomo co, po prostu zachowuje się naturalnie, jest sobą.

Gdybym miała powiedzieć, którą stroną - odnośnie tego co powyżej napisałam, po Twoich opisach waszej relacji jesteś, powiedziałabym, że (wbrew pozorom, tzn. nie kierując się infantylnymi oznakami "kontrolowania sytuacji" vide powrót 'ostrej żylety' od kosmetyczki  wink) to bym oczywiście powiedziała, że to Ty kochasz bardziej i zależy Tobie bardziej, tylko boisz się tego okazać, bo "mężczyźni kochają zołzy" wink


Generalnie fajnie, że w tak młodym wieku jesteś w związku, bo zbierasz swoje pierwsze doświadczenia.

Nie czytałam tego. Moje koleżanki to czytały, ja nie mam czasu na takie pierdoły i generalnie nie czytam porad dotyczących związków.
Proszę Cię, nie wmawiaj mi pewnych rzeczy. Nie mam żadnych skojarzeń a odnośnie porządku napominam każdego, więc akurat on nie musi być wyjątkiem.
Jeżeli on jest ode mnie dojrzalszy związkowo to ja muszę być na poziomie wcześniejszym niż embrion, jak mniemam. Nie znasz go i oceniasz. Oczywiście, facet który nie tak dawno (trochę wcześniej zanim się poznaliśmy) zaliczył kilkadziesiąt lasek jest bardzo dojrzały związkowo, zwłaszcza jeśli chodzi o związki krótsze niż jedna godzina.
I nie wiążę się z nikim po to, żeby "zbierać doświadczenia", bo nie traktuję relacji z drugą osobą jak budowania cv.

1 063

Odp: Totalny mętlik w głowie

Pisząc o 'dojrzałości związkowej' chodziło mi bardziej o to, że wie jak postępować z kobietami by za nim się uganiały. I to chyba się sprawdza, z tego co piszesz przynajmniej.

To, że miał kilkadziesiąt kobiet i chyba lubi się "bawić" facet wink i sam fakt, że sama uważasz go za osobę niedojrzałą do budowania związku, a MIMO to dalej w tym jesteś, to nie bardzo mi pasuje do kobiety, która stawia siebie jako priorytet, bardziej pasuje do osoby, która nie lubi "przegrywać" i im jest trudniej, w tym przyp. facet, który ewidentnie za Tobą nie lata tak jakbyś chciała i nie zależy mu 'tak jakbyś' chciała, tym bardziej Ciebie rozpala i nie poddajesz się, trochę jak wyzwanie do tego chyba podchodzisz.  Bo skoro sama wiesz, że nie w głowie mu poważne relacje, nie adoruje Cie jak kobietę, nie macie dobrego seksu, a jednocześnie dużo piszesz o tym jak silna jesteś i jak dużą wagę przywiązujesz do tego jak Cię traktuje facet, no to sporo tutaj sprzecznych deklaracji.


Tak tylko zauważam luźno.

1 064

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

Pisząc o 'dojrzałości związkowej' chodziło mi bardziej o to, że wie jak postępować z kobietami by za nim się uganiały. I to chyba się sprawdza, z tego co piszesz przynajmniej.

To, że miał kilkadziesiąt kobiet i chyba lubi się "bawić" facet wink i sam fakt, że sama uważasz go za osobę niedojrzałą do budowania związku, a MIMO to dalej w tym jesteś, to nie bardzo mi pasuje do kobiety, która stawia siebie jako priorytet, bardziej pasuje do osoby, która nie lubi "przegrywać" i im jest trudniej, w tym przyp. facet, który ewidentnie za Tobą nie lata tak jakbyś chciała i nie zależy mu 'tak jakbyś' chciała, tym bardziej Ciebie rozpala i nie poddajesz się, trochę jak wyzwanie do tego chyba podchodzisz.  Bo skoro sama wiesz, że nie w głowie mu poważne relacje, nie adoruje Cie jak kobietę, nie macie dobrego seksu, a jednocześnie dużo piszesz o tym jak silna jesteś i jak dużą wagę przywiązujesz do tego jak Cię traktuje facet, no to sporo tutaj sprzecznych deklaracji.


Tak tylko zauważam luźno.

Rozumiem o co Ci chodzi smile
Nawet jeżeli miałabym oceniać sytuację racjonalnie to zupełnie logiczne że powinnam z nim być.
Wy go nie znacie - więc ciężko Wam oceniać. Ale słowa mojej przyjaciółki, takiej Justyny, świetnie opisują to dlaczego jest świetnym materiałem na związek. Żałuję że jej sobie nie nagrałam, ale pamiętam ten bulwers: "rzuciłaś go? takiego faceta? o jezu! to kogo ty chcesz? połączenie brada pitta z billem gatesem?". Jest OBIEKTYWNIE przystojny. Nawet koleżanki które mówią że nie jest w ich typie bo jest zbyt "wymuskany" mówią że jest przystojny. Jest wysportowany. Jest genialnie ubrany. Jest wykształcony, ma doktorat. Ma dobrą pracę, w dodatku sam u siebie - jest elastyczny czasowo. Jest  w pełni zdrowy. Lubi koty (mam kota). Kto chętny znaleźć lepszego? wink
Ja jestem świadoma słabego towaru na rynku matrymonialnym na półce "mężczyźni".
No masz rację w jednym - nienawidzę łatwych facetów.
Mhm, czy jemu nie są w głowie poważne relacje? No właśnie może mnie traktuje ZBYT poważnie, zapominając że nie jestem jego wspólnikiem.
Nie mamy żadnego seksu, bo ja nie zamierzam z nim teraz sypiać. Dopiero co się kilka razy spotkaliśmy po tej przerwie.

1 065 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-29 05:04:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Czyli tak jak myślałam - co ludzie powiedzą i "zazdro" u koleżanek jako dwa główne 'motory' żeby być w związku z facetem, z którym seks praktycznienie istnieje, bo nie ma między wami ognia, za to jest rozsądek.
Ty zapewne tez jesteś 'niezłą partią' na żonę, biorąc pod uwagę to, że lubisz się uczyć, masz dobry start finansowy z domu i wkrótce zapewne będziesz miała dobrą pracę.

Tylko nie ma w tym wszystkim żadnych emocji, wszystko 'na rozsądek', logike, na zimno. Nawet ten seks zaplanowany.. Dla mnie to żaden związek, tylko transakcja, układ - nie wiem gdzie to świadczy o 'powaznym traktowaniu', skoro brakuje uczuć, bo tego się ukryć, ani zaplanować nie da.


Tak czytałam jeszcze raz Twojego wstępnego posta i myślę sobie, że Ty masz z Tatą tak dziwaczną relację.. z jednej strony on Cię hołubi wręcz i jesteś Córeczką Tatusia , z drugiej "kryjesz" jego zdrady, "drugą twarz" przed matką.. to nie jest normalne. Trochę jakbyś miała z Ojcem 'pakt' przeciwko Matce, taka rywalizacja z nią, oczywiście bez elem. seksu.. Często zdarzają się takie przypadki w rodzinach, gdzie rodzice się nie dogadują, są zdrady itp., a mimo to rodzina oficjalnie jest razem, wtedy każdy członek rodziny (w tym dzieci) mają w takim teatrzyku swoja rolę do odegrania.

To pomogło mi zrozumieć dlaczego jesteś z człowiekiem, który jest "świetnym materiałem na męża", ale nie ma między wami gorących uczuć, ani emocji.
Twój Tata zapewne też jest takim typem prymusa, faceta który robi wrażenie na kobietach (vide: sytuacja z praktykantką), Mama jest zapewne "dobrą żoną" taka do pochwalenia w towarzystwie, ale namiętności i emocji Tata szukał na zewnątrz i pewnie nadal będzie to robił. A Ty podświadomie powtarzasz ich historię, wchodząc w związek letni, za to "idealny" i "perfekcyjny" z punktu widzenia prestiżu i tego, co mówią koleżanki.

Tymczasem udany związek powinien opierać się na uczuciach przede wszystkim, a nie na tym, że ktoś jest "skrzyżowaniem Brada Pitta z Billem Gates`em".


Za jakiś czas albo sama z takiego myślenia o relacji k-m wyrośniesz, oczywiście nie bez pracy nad sobą, albo powtórzysz relację rodziców.
Ja trzymam kciuki żebyś zaczęła żyć autentycznie.


EDIT: Jeszcze doczytałam, że koleżanka była w szoku, że "zerwałaś z nim", a to taki świetny "materiał na związek, z powodów j/w. ale zapominasz, a może koleżanka nie wie (albo wie, ale ma podobne podejście do Ciebie), ze Ty z nim nie zerwałaś, bo chciałaś, tylko zerwałaś, bo nie czułaś się kochana ani adorowana w taki sposób żeby czuć, że jesteście z nim blisko i coś w Tobie pękło, liczyłaś na to, że to zerwanie nim wstrząśnie i coś się zmieni. To był prawdziwy powód zerwania, a nie to, że jesteś taka wybredna itp.
Naprawdę tego nie widzisz, czy sama siebie oszukujesz?

1 066

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

Ja tez się kocham od 2 dni, tylko w aktorze porno.. sama rozumiesz, że nic z tego nie będzie sad
Do jutra mi przejdzie pewnie..

Ha ha smile Jak się nazywa ten aktor?

1 067

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Naprędce - to nie chodzi o docenienie przez szersze grono. Znowu się nie dogadaliśmy big_smile 
...
Ale taka publiczna piękna deklaracja oznacza, że dana kobieta dużo dla danego mężczyzny znaczy, skoro wykonuje takie gesty. Na "publikę" to ja umiem sobie sama "zapracować", więc nie o to mi chodziło smile Jeżeli mężczyźnie kobieta się podoba i chce z nią być to chyba nie powinien mieć problemów w zakomunikowaniu tego całemu otoczeniu? wink

Rzeczywiście, miałem na mysli coś innego i źle się wyraziłem. Zgadzam się całkowicie z drugą częscia tego cytatu powyżej, że tak to powinno wyglądać.
Może więc problem leży w Twoim zachowaniu w takich sytuacjach?
Nic mi do tego i nie zamierzam Cię pouczać czy zmieniać. Ale szperając na tym forum, trafiam od czasu do czasu na Twoje wypowiedzi i czasem bardzo mnie one rażą.

Biorę oczywiście poprawkę na to, jesteś przedstawicielką innej generacji, a ja pod względem "kultury wypowiedzi" jestem dość konserwatywny i że zapewne róznię się od Twojego faceta, który potrafi, jak wspomniałaś- "dowalić sarkazmem".
Ale udany sarkazm, celna ironia lub kpina nie musi oznaczać braku szacunku dla innych i nie musi wiązać się z przebijającymi czasem z Twoich tekstów; zarozumiałością, poczuciem wyższości, obcesowością ITP.
I nie ma sensu w tym momencie "kopać się z koniem" i przekonywać mnie, siebie czy kogokolwiek innego że przecież "nie masz takich intencji" lub  "on/ona mówi bzdury" itp. Bo nie chodzi o RACJE ale o WRAŻENIE.

Ty określasz to jako "ostre" wypowiedzi, ale Twój facet może być takim zachowaniem po prostu ZAKŁOPOTANY.
Bo nawet jeśli w gruncie rzeczy zgadza się z tym co mówisz, to może mu przeszkadzać FORMA w jakiej to robisz (albo NP. brak finezji) i efekt jaki to wywołuje w "towarzystwie".

1 068

Odp: Totalny mętlik w głowie
Naprędce napisał/a:
kammiś napisał/a:

Naprędce - to nie chodzi o docenienie przez szersze grono. Znowu się nie dogadaliśmy big_smile 
...
Ale taka publiczna piękna deklaracja oznacza, że dana kobieta dużo dla danego mężczyzny znaczy, skoro wykonuje takie gesty. Na "publikę" to ja umiem sobie sama "zapracować", więc nie o to mi chodziło smile Jeżeli mężczyźnie kobieta się podoba i chce z nią być to chyba nie powinien mieć problemów w zakomunikowaniu tego całemu otoczeniu? wink

Rzeczywiście, miałem na mysli coś innego i źle się wyraziłem. Zgadzam się całkowicie z drugą częscia tego cytatu powyżej, że tak to powinno wyglądać.
Może więc problem leży w Twoim zachowaniu w takich sytuacjach?
Nic mi do tego i nie zamierzam Cię pouczać czy zmieniać. Ale szperając na tym forum, trafiam od czasu do czasu na Twoje wypowiedzi i czasem bardzo mnie one rażą.

Biorę oczywiście poprawkę na to, jesteś przedstawicielką innej generacji, a ja pod względem "kultury wypowiedzi" jestem dość konserwatywny i że zapewne róznię się od Twojego faceta, który potrafi, jak wspomniałaś- "dowalić sarkazmem".
Ale udany sarkazm, celna ironia lub kpina nie musi oznaczać braku szacunku dla innych i nie musi wiązać się z przebijającymi czasem z Twoich tekstów; zarozumiałością, poczuciem wyższości, obcesowością ITP.
I nie ma sensu w tym momencie "kopać się z koniem" i przekonywać mnie, siebie czy kogokolwiek innego że przecież "nie masz takich intencji" lub  "on/ona mówi bzdury" itp. Bo nie chodzi o RACJE ale o WRAŻENIE.

Ty określasz to jako "ostre" wypowiedzi, ale Twój facet może być takim zachowaniem po prostu ZAKŁOPOTANY.
Bo nawet jeśli w gruncie rzeczy zgadza się z tym co mówisz, to może mu przeszkadzać FORMA w jakiej to robisz (albo NP. brak finezji) i efekt jaki to wywołuje w "towarzystwie".

Nikogo nie pouczam w realu w taki sposob wink
Bez przesady wink
On jest gorszy ode mnie w tym aspekcie big_smile

1 069

Odp: Totalny mętlik w głowie
wont napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Ja tez się kocham od 2 dni, tylko w aktorze porno.. sama rozumiesz, że nic z tego nie będzie sad
Do jutra mi przejdzie pewnie..

Ha ha smile Jak się nazywa ten aktor?

Lol
Jak się wślizgnał w dyskaszyn, tylko najważniejsze wyłapał tongue

To były aktor, muzyk, a teraz gwiazda porno o ksywce: Daniel Hunter (w googlu ciężko o jego foty takie "bez scen" - podpowiedź: ciemne włosy, broda /duh?! big_smile , meeeega ciacho) love <3

1 070

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:
wont napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Ja tez się kocham od 2 dni, tylko w aktorze porno.. sama rozumiesz, że nic z tego nie będzie sad
Do jutra mi przejdzie pewnie..

Ha ha smile Jak się nazywa ten aktor?

Lol
Jak się wślizgnał w dyskaszyn, tylko najważniejsze wyłapał tongue

To były aktor, muzyk, a teraz gwiazda porno o ksywce: Daniel Hunter (w googlu ciężko o jego foty takie "bez scen" - podpowiedź: ciemne włosy, broda /duh?! big_smile , meeeega ciacho) love <3

Eee nie w moim typie big_smile

1 071

Odp: Totalny mętlik w głowie

Eee nie w moim typie big_smile

Oh, bo nie widziałaś go w akcji!  Ciężko chłopak pracuje i za to go cenię.

wink big_smile

1 072

Odp: Totalny mętlik w głowie
Naprędce napisał/a:

"Kammiś jest wredna na forum, blablabla"

kammiś napisał/a:

Nikogo nie pouczam w realu w taki sposob wink

A to tak można?? Tu tak, a w RL inaczej ?
Hmm, chyba sam też spróbuję z ciekawości...

1 073

Odp: Totalny mętlik w głowie

Bo w realu ludzie rzadziej rozmawiaja na takie tematy (prawnicze) jesli nic o nich nie wiedza wink no i przebywamy z ludzmi ktorzy generalnie cos o tym wiedza wiec nie trzeba prostowac podstawowych spraw wink
A opinie to on ma ostre big_smile np o spasionych kobietach big_smile wypowiada je w naszym waskim gronie bez skrepowania wink

1 074 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-29 19:19:35)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Faceci prawnicy chyba maja taka bufonadę i narcyzm we krwi. Faktem jest też, że młode laski lecą na takie pseudo inteligenckie sarkastyczne gadki.
Najlepiej żeby prawnicy dobierali się w pary w swoim hermetycznym środowisku, bo ten onanizm prawniczymi sprawami i sobą jest obopólny wtedy i jedno nad drugim sie spuszcza odpowiednio wink

1 075

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

Lol
Jak się wślizgnał w dyskaszyn, tylko najważniejsze wyłapał tongue

To były aktor, muzyk, a teraz gwiazda porno o ksywce: Daniel Hunter (w googlu ciężko o jego foty takie "bez scen" - podpowiedź: ciemne włosy, broda /duh?! big_smile , meeeega ciacho) love <3

Sprawdziłem i muszę przyznać, że jest bardzo w porządku ale... tylko z brodą. Kliknąłem na kilka filmów i broda dodaje mu czaru i osobowości bo bez brody to jakiś taki wymuskany typek jakich pełno.

Zostawiając na chwilę na boku aktorów porno, oglądałaś Dana Stevensa w filmie The Guest? Wydaje mi się, że to może być twój typ męskiej urody, tyle że brody nie ma sad

Pozdrawiam i odmeldowuję się smile

1 076

Odp: Totalny mętlik w głowie

Widać, że się znasz na dobrym aktorstwie, skoro tez go doceniasz. big_smile

Dana Stevensa nie kojarzę. Sprawdzę kto zacz.

..Sprawdziłam: fajny :> smile ale troszkę za delikatny jednak.. a Daniel fajnie konwersuje 'podczas', co bardzo sobie cenię, a Stevensa nie znam od tej strony smile big_smile

1 077

Odp: Totalny mętlik w głowie

Zboczeńcy!

Ja tam mam inną rozrywkę, jutro idę do fryzjera i na zakupy big_smile Wracam (właściwie już wróciłam, tylko muszę podciąć końcówki - przy włosach półdługich trzeba często - i potrzebuję trochę nowych ciuchów dla podkreślenia efektu) do swojego starego stylu, jednak był najlepszy i niepotrzebnie sluchałam ludzi, że: "za poważnie, za staro, za blado, za krótkie włosy". Matka jednak ma zawsze rację big_smile Bo to dzięi niej wyglądałam jak wyglądałam.

1 078

Odp: Totalny mętlik w głowie

E ja wiem czy trzeba tak często podcinać? Ja mam włosy dość długie zazwyczaj, tj. minimum za ramiona , a końcówki podcinam raz na 3-4 m-ce, pomimo że mega szybko mi rosną (prawie tak jak paznokcie tongue). Nie niszczą się może dlatego, że używam naprawdę sporo odżywek i też nie jem gówien typu ff, choć Coli piję czasem litr dziennie hmm co wiadomo dobrze nie wpływa w zasadzie na nic.

1 079

Odp: Totalny mętlik w głowie

Przeciez napisalam ze przy POLDLUGICH wlosach to jest konieczne. A Ty piszesz ze jak masz dlugie to nie musisz, to nie jest wielka nowosc. Jak mialam dlugie tez nie musialam. Zobacz sobie jakie to sa poldlugie wlosy, to sa wlosy do konca szczeki. I pomysl czy przy podcinaniu raz na 4 miesiace utrzymalabys ksztalt fryzury. Watpie. Wiem co trzeba wiec podcinam i nikt nie napisal ze chodzi o niszczenie.

1 080

Odp: Totalny mętlik w głowie

spoko loko, bez nerf wink Tak tylko chciałam coś a propos dorzucić, ale faktycznie nie doczytałam uważnie, bo jesli chodzi o podtrzymanie kształtu fryzury to jak najbardziej trzeba podcinać regularnie i w miarę często.

Peace wink

1 081 Ostatnio edytowany przez kammiś (2016-01-04 07:54:40)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Elle, przepraszam. Ostatnio jestem nerwowa. Studia, praca, z ostatnim artykulem ledwo wyrobilam sie w czasie (zreszta kto madry ustala deadline w sylwestra o polnocy... - wyslalam wczoraj 02.01. ale na szczescie mi uznali, no ale ile sie nadenerwowalam...).

Co do faceta - sa dwie opcje. Albo mu sie podoba maraton celibatu ktory mu funduje, albo sie z kims spotyka. Jesli pierwsze - dobrze mu tak, jesli drugie - dowiem sie co to za niedorobione dziewcze predzej czy pozniej i naucze ze nie tyka sie zajetych mezczyzn. A jestem msciwa - od dziecka (pamietam jak w gimnazjum razem z kuzynka dolalam jednej cizi srodka na przeczyszczenie do wody, oczywiscie to bylo szczeniackie, jestem stara i mam inne metody).
Nie mam zadnych konkretnych powodow do podejrzen, ale lepiej miec oczy szeroko otwarte. Zwlaszcza ze wiem jaki on jest.

Denerwuje mnie jego brak inwencji. Mysli ze przyniesienie kwiatow, jakies blyskotki i zaproszenie na obiad wystarcza - i grubo sie myli. Wzialby i wymyslil cos oryginalniejszego w koncu, przeciez ma mozg. Chetnie bym poszla do teatru. Pewnie skonczy sie tak ze w koncu przestane czekac az sie wreszcie domysli i pojde z kolezanka, ale coz - minus dla niego. Albo jakas ksiazke z sensowna trescia i sensowna dedykacja. Albo weekend w Krakowie - choc zapewne i tak bedzie tak ze sama spakuje walizke i pojade odwiedzic starych znajomych ze starych dobrych czasow. O, do zoo bym jeszcze poszla. Albo do muzeum. Niedlugo jest fashion meeting, moglby kupic bilety. Ale sama kupie i pojde z kolezanka. 
Tak jak mowie - zero inwencji. Wizyta w Sephorze trwa 5 minut, a tak to by sie musial wysilic. Ale jemu sie nie chce. A ja nie jestem panna ktora kreci "zjemy cos, wypijemy wino i chodzmy do mnie". Przeliczyl sie.

I jest okropny. Mialam udawac przed jego rodzicami ze wszystko jest ok. Znaczy byc dla niego mila przy nich i sprawiac wrazenie zakochanej pary. Rzygam tecza. Rozumiem ze jego ojciec mial zawal i nie wolno go niczym denerwowac wiec bylam mila, ale przed jego matka odstawiac aktorki nie zamierzam i juz wie jakie jest ziolko z jej kochanego jedynaka. Chociaz jej tlumaczenia: "on na pewno nie chcial niczego zlego, to jest dobry chlopiec, tylko czasem robi glupstwa, ale na pewno nie chce nikogo skrzywdzic" mi bokiem wyszly. Chociaz w sumie nie daleko pada jablko od jabloni, bo jego ojciec ma przeciez dwoje dzieci (jego i jego brata - w polowie brata - jeden ojciec, inna matka, nawet sie nie znaja) z dwoma roznymi kobietami. Mial szczescie ze jego matka byla mlodsza i ladniejsza i wychowal sie w pelnej rodzinie. Albo moze i nieszczescie, bo byl rozpuszczony jak dziadowski bicz. Ja bylam tylko rozpieszczona i kaprysna - on byl rozpuszczony bo sprawial klopoty.
Jedyny plus w tej calej sytuacji - jego matka mnie naprawde lubi. Uwierzyla mi od razu (NIE KLAMALAM) ale nie wiem czy ja - na jej miejscu - bym uwierzyla dziewczynie swojego syna ktora mowi prosto w oczy ze jej syn obslinial zupelnie obca zdzire w klubie kilka miesiecy temu. A jednak uwierzyla. Tlumaczyla go, ale nie zanegowala tego ze to prawda. Szacunek dla niej. Mowi do mnie ladniej niz jej syn, tym bardziej ją lubie. Starszego pana - znaczy jego ojca - tak samo, oboje sie do mnie zwracaja per "kochanie", na okraglo. Milo. Ich jedynak powinien brac z nich przyklad.

Zauwazylam ze jestem wobec niego coraz bardziej sarkastyczna. I to jakby wprost proporcjonalne z udoskonalaniem wygladu. Dziwne, ale taka prawidlowosc u siebie widze. Im lepiej wygladam, tym bardziej dziala mi na nerwy i tym bardziej sarkastycznie lub od niechcenia z nim rozmawiam.

1 082

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, dlaczego uważasz, że nie zasługujesz na kogoś lepszego niż facet, który Cię zdradza (pocałunek to chyba też zdrada) i który nie traktuje Cię jak tej wyśnionej, wymarzonej, jedynej? Jesteś sarkastyczna, bo to Twoja postawa obronna. Nie szkoda Ci czasu i energii na taki związek i upokorzenia? Mądrych i wykształconych facetów jest mnóstwo. Dużo mniej jest takich, którzy jednocześnie są cudowni w związku i noszą kobietę na rękach, ale oni istnieją. Po co marnować czas na kogoś z kim do siebie nie pasujecie? Toż lepiej tę energię wykorzystać na naukę, a nie na odwiedzanie jego rodziców i upokarzanie się przed jego matką mówiąc, że Cię zdradził. Tak naprawdę nawet nie wybaczyłaś mu tej zdrady, więc jak chcesz budować coś nowego? Szkoda życia na toksyczne relacje. A fajnego faceta znalazłabyś bez problemu, tylko mam wrażenie, że przez to, że tak się zamknęłaś w tej nauce, nie poznajesz ich wielu i oceniasz ludzi na podstawie wąskiego grona, które znasz.

1 083 Ostatnio edytowany przez kammiś (2016-01-04 15:20:18)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Kammiś, dlaczego uważasz, że nie zasługujesz na kogoś lepszego niż facet, który Cię zdradza (pocałunek to chyba też zdrada) i który nie traktuje Cię jak tej wyśnionej, wymarzonej, jedynej? Jesteś sarkastyczna, bo to Twoja postawa obronna. Nie szkoda Ci czasu i energii na taki związek i upokorzenia? Mądrych i wykształconych facetów jest mnóstwo. Dużo mniej jest takich, którzy jednocześnie są cudowni w związku i noszą kobietę na rękach, ale oni istnieją. Po co marnować czas na kogoś z kim do siebie nie pasujecie? Toż lepiej tę energię wykorzystać na naukę, a nie na odwiedzanie jego rodziców i upokarzanie się przed jego matką mówiąc, że Cię zdradził. Tak naprawdę nawet nie wybaczyłaś mu tej zdrady, więc jak chcesz budować coś nowego? Szkoda życia na toksyczne relacje. A fajnego faceta znalazłabyś bez problemu, tylko mam wrażenie, że przez to, że tak się zamknęłaś w tej nauce, nie poznajesz ich wielu i oceniasz ludzi na podstawie wąskiego grona, które znasz.

Nie usprawiedliwiam go, ale więcej tego nie zrobił. Choć to i tak nie jest usprawiedliwienie. Masz rację.
Ja nie potrafię łatwo wybaczać. To znaczy inaczej - nie obrażam się za pierdoły. Ktoś mi może coś dosadnie powiedzieć, nie obrażę się. Ale "przestępstwa" grubego kalibru pamiętam na zawsze. Niewielka liczba osób takowe popełniła - na takiej liście jest u mnie zdrada (nie tylko damsko-męska, również przyjacielska, jakiej niestety doświadczyłam) i szkodzenie z premedytacją (tego też niestety doświadczyłam udzielając się politycznie, bo jeden facet niecierpiał mnie dla zasady - a raczej przez to, że miał jakieś pretensje do mojego ojca).
Nie, nie ma wielu fajnych facetów. Ok, jak się udzielałam politycznie to byli. Ale to specyficzne grono. Bardzo specyficzne grono w którym już bardzo młodzi mężczyźni żyli jak dorośli. Ale i tak nie widziałam tam dla siebie odpowiedniego partnera. Denerwowali mnie. Mieli niedobór kobiet, ciągle przebywali w męskim gronie i byli zwyczajnie męczący. Nie natarczywi, po prostu męczący.
Nie interesuje mnie chłopiec - bo to dla mnie chłopiec - który w kwestii wykształcenia rokuje gorzej niż ja (np. jego stan wiedzy jest taki że zdanie egzaminu radcowskiego czy dostanie się na aplikację jest bardziej nieprawdopodobne niż prawdopodobne), nie interesuje mnie chłopiec bez własnego mieszkania, skoro ja takowe posiadam, bez samochodu, bez pracy, bez gustu, bez kondycji.
Mam jedną taką koleżankę, już zresztą o niej pisałam. Jest zupełnie inna niż ja, ale się lubimy. I ona ma rację - jestem przesadnie wymagająca, wobec mężczyzn również. Naprawdę mało jest takich którzy spełniają odpowiednie kryteria. A po co mam się pakować w coś co mi z góry nie odpowiada?
Ja jego rodziców nie odwiedzałam i nie zamierzam. Byłam u swoich rodziców i oni też akurat byli.
Obserwuję ludzi od siebie z wydziału, obserwuję mężczyzn na ulicach, obserwowałam setki facetów. Nic.
Jedyne osoby które wydają mi się w miarę sensowne to aplikanci ojca, ale 1. to praca 2. nic do nich nie mam, to tylko znajomi.
Chwilowo (!!!) jak nie miałam kontaktu z facetem oczarował mnie jeden doktorant,  ale: 1. to ta sama katedra, 2. sypał niewybrednymi żartami na prawo i lewo. nie wulgarnymi, ale z podtekstem. Ale przemiło mi się z nim rozmawiało. Aplikant radcowski, otwarty przewód doktorski, biegły angielski (nie sposób nie zauważyć, bo zajęcia po angielsku z nim miałam), biegły niemiecki, ojciec prawnik, matka lekarz. Dobrze ubrany, ładna twarz, wysportowany - na konsultacje wracał z basenu. Pewny siebie, błyskotliwy, świetny mówca. Właściciel psa, fan podróży i teatru. Studiował za granicą. Specjalizuje się w naprawdę "dobrze wybranej" dziedzinie prawa. Podczas tej jakże przyjemnej rozmowy (naprawdę miło, przesiedziałam na konsultacjach półtorej godziny, napiłam się herbaty) nie ustaliliśmy niczego konkretnego, ale za to dowiedziałam się co można wpisać w aktach sprawy zamiast "oskarżeni zabawiali się w trójkącie".
Aczkolwiek zdałam kolokwium, nie mam z uroczym panem żadnych powodów do kontaktu i niech tak lepiej zostanie.
Napisałam o nim, bo to był naprawdę JEDYNY mężczyzna - oprócz mojego - którego uznałam za naprawdę wartego poświęcenia czasu (oczywiście wyłączając kumpla, to inna sprawa) w ciągu ostatnich ładnych kilku lat. Nie widzę powodu żebym innym miała poświęcać nawet godzinę na kawę. Jak miałam przerwę w kontakcie z facetem zarejestrowałam się na portalu randkowym i stwierdziłam - dno i metr mułu. Przez ciekawość przejrzałam profile kobiet - specjalnie żeby porównać poziom - i stwierdzam że więcej jest kobiet na poziomie, mężczyzn wcale. Całe 3 dni użytkowania i usunęłam konto. W międzyczasie dostawałam wiadomości od: 1. napalonych gości, z góry skreślanych 2. nudziarzy, przysypiałam czytając co piszą, 3. nieudaczników 4. przylepy szukających żony i piszących 20 wiadomości mimo braku odpowiedzi. Nie wiem też dlaczego kobiety na tych zdjęciach wyglądają normalnie. Nie głupkowato, wyglądają na zadbane, ładne. W przeciwieństwie do płci męskiej. Ale niektórych gryzie koszula i marynarka chyba.
Nie zależy mi żeby mieć kogoś tylko fajnego. Zależy mi żeby był na pewnym poziomie w różnych dziedzinach życia. I żeby mi się podobał. I żeby nie był za stary. Generalnie mój obecny spełnia większość funkcji. Co prawda prawo jazdy mu zabrali na 3 miesiące za przekroczenie prędkości, ale lepsze to niż brak samochodu, pracy i wykształcenia. Ale i tak nic się jeszcze nie uprawomocniło, więc jeździ big_smile

1 084 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-04 15:20:00)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Oj kammiś, kammiś.. Ty jesteś pewna, że szukasz chłopaka czy trofeum do postawienia w gablotce? wink

Niby opisujesz jakie są niezbędne "cechy charakteru", a tak naprawdę czyta się to jakbyś poszukiwała wspólnika do Rady Nadzorczej smile

1 085 Ostatnio edytowany przez kammiś (2016-01-04 15:27:30)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

Oj kammiś, kammiś.. Ty jesteś pewna, że szukasz chłopaka czy trofeum do postawienia w gablotce? wink

Niby opisujesz jakie są niezbędne "cechy charakteru", a tak naprawdę czyta się to jakbyś poszukiwała wspólnika do Rady Nadzorczej smile

Elle, mnie nie interesuje ktoś kto nie będzie mi się podobał fizycznie i intelektualnie. Gustuję w określonym typie mężczyzn i już.
I nie szukam.
Do rady nadzorczej się nie szuka wspólnika.

Po co mi mężczyzna bez wykształcenia? Albo bez pracy? Żeby mi siedział na karku?
Jestem coraz bliżej studiów doktoranckich, aplikacji, mój promotor jest przygotowany na swoją pierwszą doktorantkę, będę mieć wykształconych znajomych na poziomie, jak dobrze pójdzie będę mogła jeździć na różne konferencje i obracać się w towarzystwie w jakim chcę się obracać, a mam może mieć faceta po zawodówce?

Ja chcę tylko jednego - żeby mój facet się ogarnął i zaczął spełniać moje oczekiwania, nic więcej.

1 086 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-01-04 15:28:50)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ok, w każdym razie podchodzisz do tego jak do transakcji, albo jakbyś kupowała araba na derby.

Nie twierdzę, że należy nie mieć wymagań w stosunku do partnera i zdać się na los, ale u Ciebie 90% opisu skupia się na tym czym ten ktoś musi się zajmować i co posiadać żeby Ciebie zainteresować.
Tymczasem czy kiedykolwiek pomyślałaś w jakim miejscu byłabyś, gdyby Twój Tata nie zapewnił Ci takiego startu jaki masz, a co za tym idzie nie umożliwił Ci wejścia w kręgi w których jesteś?
Nie masz wrażenia, że troszkę zachłysnęłaś się tym wszystkim i przemawia przez Ciebie poczucie wyższości?

1 087 Ostatnio edytowany przez kammiś (2016-01-04 15:39:16)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

Ok, w każdym razie podchodzisz do tego jak do transakcji, albo jakbyś kupowała araba na derby.

Nie twierdzę, że należy nie mieć wymagań w stosunku do partnera i zdać się na los, ale u Ciebie 90% opisu skupia się na tym czym ten ktoś musi się zajmować i co posiadać żeby Ciebie zainteresować.
Tymczasem czy kiedykolwiek pomyślałaś w jakim miejscu byłabyś, gdyby Twój Tata nie zapewnił Ci takiego startu jaki masz, a co za tym idzie nie umożliwił Ci wejścia w kręgi w których jesteś?
Nie masz wrażenia, że troszkę zachłysnęłas się nimi?

Mój ojciec nie zapewnia mi wykształcenia.
Mam w grupie na studiach ludzi  z najróżniejszych środowisk. I biednych, i bardzo bogatych - jest jeden chłopak bardzo bardzo bardzo dziany, syn komornika. Aczkolwiek łączy ludzi jedno - dostali się na te studia (to studia dzienne, wbrew opiniom dzieci prawników nie mają łatwiej, wiem po sobie - mają o tyle łatwiej na pierwszym roku że w domu o prawie się mówi, ale nie w dostaniu się na studia), zdają egzaminy (krwawa nie przepuszcza nikomu, dzieciom palestry również). kończą je, szykują się do egzaminu państwowego prowadzonego przez Ministra Sprawiedliwości.
Są dwie bliźniaczki, które rzuciły życie na wsi i nie mając nic przyjechały do miasta bez wiedzy rodziców - po prostu spakowały wszystko co miały i wyjechały. I one są jednymi z najlepszych na roku. Na dodatek mają pracę i są ładne. Ubierać też się nauczyły same.

Nie jestem w żadnych "kręgach". Sama będę musiała sobie zapewnić wejście w krąg doktorantów. Wejście w krąg aktywnych naukowo studentów również zapewniłam sobie sama. Są ludzie którzy bardzo pomogli - np. promotor czy jedna doktorantka - ale gdybym nie pracowała, w ogóle nie miałabym szansy uzyskać takiej pomocy.

Jest u nas na wydziale taki Franek (imię celowo zmienione). Nie pochodzi z rodziny z tradycjami prawniczymi. Ale dostał "Diamentowy Grant". Co umożliwia mu ubieganie mu się o tytuł doktora zaraz po studiach. Nie znam go. Wiem tylko jak wygląda i jakie ma osiągnięcia. Tak samo szef grupy lokalnej ELSA. To są mężczyźni z którymi EWENTUALNIE - gdyby spodobał mi się całokształt - poszłabym na kawę.

1 088

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Nie zależy mi żeby znaleźć kogoś tylko fajnego. Zależy mi żeby był na pewnym poziomie w różnych dziedzinach życia. I żeby mi się podobał. I żeby nie był za stary.

Ale ja właśnie o tym mówiłam. Jeśli ktoś ma duże wymagania, to nie jest mu łatwo znaleźć swój ideał, ale ja naiwnie i uparcie dalej twierdzę, że się da. Oczywiście pod warunkiem, że samemu coś się sobą reprezentuje, bo ten ideał też na byle kogo nie poleci. No ale u Ciebie to chyba nie jest problem. I nie zgodzę się z koleżanką, że niedobrze jest mieć duże wymagania. Wymagasz od faceta "tylko" tego, co sama też masz/umiesz. Co roku prawo kończy mnóstwo osób na różnych uniwersytetach. Nawet jeśli przyjąć, że tych prawdziwie zdolnych i ogarniętych jest tylko 10%, to nadal bardzo duża liczba. Ci najlepsi prawdopodobnie decydują się na robienie doktoratu. Dodać jeszcze trzeba, że w przypadku prawników jest dużo niższe prawdopodobieństwo, że taka osoba po doktoracie od dawna ma rodzinę i dzieci. Na pewno spora część jest skupiona na nauce i karierze tak jak Ty, więc zapewne nie jest jakimś super wyczynem spotkanie wśród nich singla. Moim zdaniem Twoje wymagania są sensowne i całkowicie realne do spełnienia. Sama znam 2 takich prawników płci męskiej, którzy mają już swoje spółki, są po doktoracie, mają własne apartamenty i są singlami, bo robienie kariery sprawiło, że nie mieli wiele czasu dla kobiet, a poza tym spotykali na swojej drodze takie, które były według nich mało rozgarnięte. I przynajmniej w Warszawie tacy faceci to nie jest jakaś super wąska nisza, a prestiż uniwersytetu też robi swoje i przyciąga najlepszych. A w tych konferencjach uczestniczysz tylko u siebie? Bo kiedy ja chodziłam na swoje, to brałam też udział w takich, których gospodarzami były inne uniwersytety. Wtedy można poznać jeszcze więcej doktorantów, których u siebie byśmy nie spotkały. Nie wiem gdzie mieszkasz (i nie będę pytać), ale jeśli to nie jest jakieś wielkie miasto, to niestety też ogranicza w jakiś sposób wybór.

1 089

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie zależy mi żeby znaleźć kogoś tylko fajnego. Zależy mi żeby był na pewnym poziomie w różnych dziedzinach życia. I żeby mi się podobał. I żeby nie był za stary.

Ale ja właśnie o tym mówiłam. Jeśli ktoś ma duże wymagania, to nie jest mu łatwo znaleźć swój ideał, ale ja naiwnie i uparcie dalej twierdzę, że się da. Oczywiście pod warunkiem, że samemu coś się sobą reprezentuje, bo ten ideał też na byle kogo nie poleci. No ale u Ciebie to chyba nie jest problem. I nie zgodzę się z koleżanką, że niedobrze jest mieć duże wymagania. Wymagasz od faceta "tylko" tego, co sama też masz/umiesz. Co roku prawo kończy mnóstwo osób na różnych uniwersytetach. Nawet jeśli przyjąć, że tych prawdziwie zdolnych i ogarniętych jest tylko 10%, to nadal bardzo duża liczba. Ci najlepsi prawdopodobnie decydują się na robienie doktoratu. Dodać jeszcze trzeba, że w przypadku prawników jest dużo niższe prawdopodobieństwo, że taka osoba po doktoracie od dawna ma rodzinę i dzieci. Na pewno spora część jest skupiona na nauce i karierze tak jak Ty, więc zapewne nie jest jakimś super wyczynem spotkanie wśród nich singla. Moim zdaniem Twoje wymagania są sensowne i całkowicie realne do spełnienia. Sama znam 2 takich prawników płci męskiej, którzy mają już swoje spółki, są po doktoracie, mają własne apartamenty i są singlami, bo robienie kariery sprawiło, że nie mieli wiele czasu dla kobiet, a poza tym spotykali na swojej drodze takie, które były według nich mało rozgarnięte. I przynajmniej w Warszawie tacy faceci to nie jest jakaś super wąska nisza, a prestiż uniwersytetu też robi swoje i przyciąga najlepszych. A w tych konferencjach uczestniczysz tylko u siebie? Bo kiedy ja chodziłam na swoje, to brałam też udział w takich, których gospodarzami były inne uniwersytety. Wtedy można poznać jeszcze więcej doktorantów, których u siebie byśmy nie spotkały. Nie wiem gdzie mieszkasz (i nie będę pytać), ale jeśli to nie jest jakieś wielkie miasto, to niestety też ogranicza w jakiś sposób wybór.

Nie jest to Warszawa, ale jest to duże miasto i wydział dobry - wg rankingu Dziennika Gazety Prawnej big_smile "Stolica" województwa. Taaa, jeżdżę na konferencje, choć wolę same publikacje - bo publikacje są u nas przeliczane w punktach przy rekrutacji na studia doktoranckie, konferencje w tym aspekcie się nie liczą (debilny pomysł, ale cóż poradzę). Wiesz, nie zawsze opłaca się jeździć. Jeżdżę głównie do Krakowa, UJ jakoś przyciąga big_smile Ewentualnie Warszawa, chociaż dojazd jest okropny - Pendolino wcale nie jeździ zgodnie z rozkładem, na lotnisko trzeba się przebić przez całe miasto u mnie, potem w Warszawie z lotniska do centrum, samochodem korki, nie. A gdzieś dalej to już w ogóle mi się nie opłaca. Promotor mnie chciał wysyłać do Rzeszowa, ale mu taki protest urządziłam, że tylko puścił mi tekst big_smile Środek zimy a on chce mnie na wschód wysyłać big_smile
W tym roku akademickim się nie ruszałam, byłam jedynie w swoim mieście - ale na organizowanych nie przez swoje koło, oprócz jednej.
Poza tym - nie zamierzam się wiązać na odległość big_smile u mnie przeprowadzka nie wchodzi w grę, ja tu mam pracę wink
Ostatnio organizowaliśmy konferencję ogólnopolską, zjechało się ich sporo, ale przysypiałam jak gadali, a wieczorem (konferencja od 9 do 18, swój panel prowadziłam z samego rana) zmyłam się z sekretarzem koła naukowego coś zjeść. Fajny, ale za młody.

1 090

Odp: Totalny mętlik w głowie

cslady, ale przecież ja nie napisałam, że kammiś powinna zakochać się w 'dozorcy' albo rzeźniku - po co odrazu te skrajności?

Zwróciłam uwagę tylko na to, co rzuciło mi się w oczy: dobór partnera bardziej pod kątem osiągnięć zawodowych i kapitałowych niż kierowanie się kompatybilnością na poziomie emocjonalnym.
choć prawda jest, że taka goniąca za kariera prawniczka, prędzej dogada się z kimś o takim samym podejściu tylko płci przeciwnej niż kimś kto mocniej skupia się na sferze duchowej i stanowiska jako takie nie robią same z siebie na nim wrażenia, tu się zgodzę.

1 091

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

cslady, ale przecież ja nie napisałam, że kammiś powinna zakochać się w 'dozorcy' albo rzeźniku - po co odrazu te skrajności?

Ale ja nie odnosiłam się nigdzie do Twoich odpowiedzi, więc nie wiem skąd to porównanie. big_smile Przeczytałam jedynie dzisiejszego posta Kammiś i to na niego odpowiedziałam.

1 092

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

I nie zgodzę się z koleżanką, że niedobrze jest mieć duże wymagania.

A ja do tego.
Ok, widocznie zaszło nieporozumienie smile

1 093

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, mam nadzieję, że mnie nie zabijesz, ale odnośnie prawników przeczytałam ostatnio bardzo fajny tekst. big_smile

Idę do restauracji McDonald's. Stoję w kolejce do kasy. Trwa to chwilę. W końcu kasjer pyta mnie, co sobie życzę.
- Chciałbym rozmawiać z managerem - odpowiadam.
- A w jakiej sprawie?
- Chciałbym mu coś powiedzieć.
- A co takiego?
- Proszę go zawołać.
- Proszę zaczekać, teraz nie może podejść.
Odchodzę i czekam przy zalanym kawą stoliku. Czekam pięć minut. Nic. Czekam dziesięć. Nic. Czekam piętnaście. Wciąż nic. Przypominam sobie starą metodę na rozmowę z managerem. Idę na środek sali i kładę się na podłodze. Po chwili podchodzi do mnie jeden z pracowników.
- Proszę wstać - mówi.
- Nie wstanę - odpowiadam.
- Bardzo pana proszę.
- Nie.
- Paulina, zawołaj managera!
Przychodzi manager. Wstaję z podłogi.
- Wreszcie pan jest - mówię do niego. - Mam do pana prośbę.
- Słucham - odpowiada manager.
- Czy mogę coś powiedzieć przez mikrofon?
- Przez mikrofon?
- Żeby wszyscy mnie usłyszeli. Chcę coś ogłosić.
- Co takiego?
- Nie mogę powiedzieć.
- W takim razie nie.
- To ja się kładę.
- Nie, nie, nie! Już dobrze, niech pan powie. Tylko krótko proszę.
- Jedno zdanie.
- OK.
Idę z managerem McDonald's za kontuar i dostaję do ręki mikrofon.
- Szanowni państwo - mówię przez głośniki, a wszyscy w restauracji odwracają głowy. - Chciałem powiedzieć, że nazywam się Karol Mroziński i jestem studentem prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziękuję. Miłego dnia. - Karol Mroziński (blog)

Pół żartem, pół serio, nie bierz tego do siebie. Ten koleś też studiuje prawo. wink

A co do tematu. Piszesz, że on nie spełnia Twoich wymagań, ale wciąż z nim jesteś (tak, tak, bo inni jeszcze bardziej nie spełniają oczekiwań i są jeszcze gorsi) - nie sądzisz, że tak jakby czyny nie idą za słowami? Bycie sarkastyczną to takie fukanie obrażonego kotka, który jak wiadomo - i tak jest zależny od właściciela i ładnie zamruczy, gdy poda mu się miskę z mlekiem (kocia metafora :>). Próbujesz go wychować, zapominając, że to jest dorosły facet, który prawdopodobnie się nie zmieni. Zaakceptuj go i pogódź się z faktem, że będą "inne" (a w przyszłości podzielicie los Twoich rodziców), lub zakończ sprawę. Ale to tylko moje skromne zdanie.

Generalnie odnoszę wrażenie, że przez ten czas, jak z nim nie byłaś, byłaś "przyjemniejsza", bardziej do pogadania itd. Czy nie sądzisz, że on ma na Ciebie zły wpływ? Chcesz być wredna, sarkastyczna, zimna itd?

1 094

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:
cslady napisał/a:

I nie zgodzę się z koleżanką, że niedobrze jest mieć duże wymagania.

A ja do tego.
Ok, widocznie zaszło nieporozumienie smile

Nie, nie. Chodziło mi o koleżankę o której Kammiś dziś pisała. Twoich postów nawet nie zdążyłam przeczytać przed wysłaniem, bo nie odświeżałam strony. big_smile Przez to rzeczywiście mogło wyglądać jakbym pisała o Tobie, wybacz.

Kammiś napisał/a:

Ja chcę tylko jednego - żeby mój facet się ogarnął i zaczął spełniać moje oczekiwania, nic więcej.

Nie chcę Ci burzyć świata, ale tak się nie stanie. Nawet jeśli on jakimś cudem przez chwilę zacznie te oczekiwania spełniać, by zawalczyć o związek, to będzie jedynie chwilowe spełnianie wymuszone okolicznościami. Żeby on się zachowywał tak jak chcesz, to musiałby być między Wami jakiś ogień i głębokie uczucie. Wtedy nie trzeba się zmuszać do takich zachowań, bo robi się to z przyjemnością. Z tym konkretnym facetem możesz mieć jedynie związek z rozsądku, co chyba nie jest bardzo rzadkie wśród prawników? Ale czy chcesz być potem zdradzana na boku? Czy bardziej zależy Ci na tych pozorach? No bo szacunek i podziw nie zastąpią miłości. To, że wzajemnie się podziwiacie i doceniacie swoje osiągnięcia nie zapewni Wam szczęścia, udanego seksu itp.

1 095

Odp: Totalny mętlik w głowie
daenerys7 napisał/a:

Kammiś, mam nadzieję, że mnie nie zabijesz, ale odnośnie prawników przeczytałam ostatnio bardzo fajny tekst. big_smile

Idę do restauracji McDonald's. Stoję w kolejce do kasy. Trwa to chwilę. W końcu kasjer pyta mnie, co sobie życzę.
- Chciałbym rozmawiać z managerem - odpowiadam.
- A w jakiej sprawie?
- Chciałbym mu coś powiedzieć.
- A co takiego?
- Proszę go zawołać.
- Proszę zaczekać, teraz nie może podejść.
Odchodzę i czekam przy zalanym kawą stoliku. Czekam pięć minut. Nic. Czekam dziesięć. Nic. Czekam piętnaście. Wciąż nic. Przypominam sobie starą metodę na rozmowę z managerem. Idę na środek sali i kładę się na podłodze. Po chwili podchodzi do mnie jeden z pracowników.
- Proszę wstać - mówi.
- Nie wstanę - odpowiadam.
- Bardzo pana proszę.
- Nie.
- Paulina, zawołaj managera!
Przychodzi manager. Wstaję z podłogi.
- Wreszcie pan jest - mówię do niego. - Mam do pana prośbę.
- Słucham - odpowiada manager.
- Czy mogę coś powiedzieć przez mikrofon?
- Przez mikrofon?
- Żeby wszyscy mnie usłyszeli. Chcę coś ogłosić.
- Co takiego?
- Nie mogę powiedzieć.
- W takim razie nie.
- To ja się kładę.
- Nie, nie, nie! Już dobrze, niech pan powie. Tylko krótko proszę.
- Jedno zdanie.
- OK.
Idę z managerem McDonald's za kontuar i dostaję do ręki mikrofon.
- Szanowni państwo - mówię przez głośniki, a wszyscy w restauracji odwracają głowy. - Chciałem powiedzieć, że nazywam się Karol Mroziński i jestem studentem prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziękuję. Miłego dnia. - Karol Mroziński (blog)

Pół żartem, pół serio, nie bierz tego do siebie. Ten koleś też studiuje prawo. wink

A co do tematu. Piszesz, że on nie spełnia Twoich wymagań, ale wciąż z nim jesteś (tak, tak, bo inni jeszcze bardziej nie spełniają oczekiwań i są jeszcze gorsi) - nie sądzisz, że tak jakby czyny nie idą za słowami? Bycie sarkastyczną to takie fukanie obrażonego kotka, który jak wiadomo - i tak jest zależny od właściciela i ładnie zamruczy, gdy poda mu się miskę z mlekiem (kocia metafora :>). Próbujesz go wychować, zapominając, że to jest dorosły facet, który prawdopodobnie się nie zmieni. Zaakceptuj go i pogódź się z faktem, że będą "inne" (a w przyszłości podzielicie los Twoich rodziców), lub zakończ sprawę. Ale to tylko moje skromne zdanie.

Generalnie odnoszę wrażenie, że przez ten czas, jak z nim nie byłaś, byłaś "przyjemniejsza", bardziej do pogadania itd. Czy nie sądzisz, że on ma na Ciebie zły wpływ? Chcesz być wredna, sarkastyczna, zimna itd?

Znam ten kawal wink to oczywiscie wymyslony zart jakich na temat studentow prawa i prawnikow sa w sieci miliony. Typowy Karol - student prawa - obczaj na fb wink
I standardowe (do policji): spokojnie panowie , my studiujemy prawo. Oczywiscie nikt tak nie mowi na powaznie, przynajmniej nikt sensowny wink ja sie z policja dogaduje bardzo dobrze - o ile mialam kontakty - w rodzinnej miejscowosci kiedy sie udzielalam politycznie (zgromadzenia publiczne). Pamietam kiedys taka sytuacje: siedze sobie na gorze w lazience, dolu matka sie drze: "panstwo z policji do ciebie!!!". Pierwszy raz, to sie nawet przestraszylam big_smile

Nie wiem czy ma inne. Nie posiadam dowodow. W sumie nie posiadam powodow zeby myslec ze sa ale chce sie upewnic. Nie jest to fukanie obrazonego kotka - z prostych powodow - nie jestem od niego w zaden sposob zalezna.

1 096

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
Elle88 napisał/a:
cslady napisał/a:

I nie zgodzę się z koleżanką, że niedobrze jest mieć duże wymagania.

A ja do tego.
Ok, widocznie zaszło nieporozumienie smile

Nie, nie. Chodziło mi o koleżankę o której Kammiś dziś pisała. Twoich postów nawet nie zdążyłam przeczytać przed wysłaniem, bo nie odświeżałam strony. big_smile Przez to rzeczywiście mogło wyglądać jakbym pisała o Tobie, wybacz.

Kammiś napisał/a:

Ja chcę tylko jednego - żeby mój facet się ogarnął i zaczął spełniać moje oczekiwania, nic więcej.

Nie chcę Ci burzyć świata, ale tak się nie stanie. Nawet jeśli on jakimś cudem przez chwilę zacznie te oczekiwania spełniać, by zawalczyć o związek, to będzie jedynie chwilowe spełnianie wymuszone okolicznościami. Żeby on się zachowywał tak jak chcesz, to musiałby być między Wami jakiś ogień i głębokie uczucie. Wtedy nie trzeba się zmuszać do takich zachowań, bo robi się to z przyjemnością. Z tym konkretnym facetem możesz mieć jedynie związek z rozsądku, co chyba nie jest bardzo rzadkie wśród prawników? Ale czy chcesz być potem zdradzana na boku? Czy bardziej zależy Ci na tych pozorach? No bo szacunek i podziw nie zastąpią miłości. To, że wzajemnie się podziwiacie i doceniacie swoje osiągnięcia nie zapewni Wam szczęścia, udanego seksu itp.

On mnie nie podziwia. To tez problem.

1 097

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

On mnie nie podziwia. To tez problem.

No ale przecież nie byłby z Tobą, gdybyś była niewydarzoną studentką, która ledwo zdaje egzaminy. Na pewno docenia Twoje osiągnięcia i nie uchodzi to jego uwadze. A że nie chwali się Tobą w towarzystwie, to niekoniecznie znaczy, że według niego Twoje osiągnięcia nie są niczym niezwykłym. Jeśli rzeczywiście Cię nie kocha, to chyba wystarczający powód, by nie chcieć Cię zabierać na jakieś bankiety i przedstawiać znajomym.

1 098

Odp: Totalny mętlik w głowie

kammiś, Ty z nim będziesz nawet pomimo ew. zdrad w przyszłości, prawda?

Już nawet zapowiedziałaś, że w razie co, to "wytargasz za włosy ewentualną kochankę" niż przyjmiesz do wiadomości, że to był JEGO i tylko jego wybór iść z boczniarą..?

Tak właściwie to jakie Twoje potrzeby, oprócz tych prestiżowych, spełnia ci związek z nim, potrafisz odpowiedzieć?

1 099

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

On mnie nie podziwia. To tez problem.

No ale przecież nie byłby z Tobą, gdybyś była niewydarzoną studentką, która ledwo zdaje egzaminy. Na pewno docenia Twoje osiągnięcia i nie uchodzi to jego uwadze. A że nie chwali się Tobą w towarzystwie, to niekoniecznie znaczy, że według niego Twoje osiągnięcia nie są niczym niezwykłym. Jeśli rzeczywiście Cię nie kocha, to chyba wystarczający powód, by nie chcieć Cię zabierać na jakieś bankiety i przedstawiać znajomym.

Ale on mnie przedstawia znajomych i zabiera (a raczej: proponuje wyjście, bo na większość rzeczy nie zamierzam się ruszać z domu) jak gdzieś idzie. Z tym że nie zamierzam z nim chodzić do klubu. A eleganckich imprez jest mało. I nie zachowuje się na nich jak powinien.

1 100

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

kammiś, Ty z nim będziesz nawet pomimo ew. zdrad w przyszłości, prawda?

Już nawet zapowiedziałaś, że w razie co, to "wytargasz za włosy ewentualną kochankę" niż przyjmiesz do wiadomości, że to był JEGO i tylko jego wybór iść z boczniarą..?

Tak właściwie to jakie Twoje potrzeby, oprócz tych prestiżowych, spełnia ci związek z nim, potrafisz odpowiedzieć?

Ten związek nie spełnia potrzeb prestiżowych, bo jemu się nie chce.
Spełnia potrzeby wygody. O tak, to jest potrzeba która jest dla mnie ważna. Nikt mi nie siedzi nad głową, nie narzeka że mam za mało czasu, nie jest przylepą.

1 101

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Kammiś, mam nadzieję, że mnie nie zabijesz, ale odnośnie prawników przeczytałam ostatnio bardzo fajny tekst. big_smile

Idę do restauracji McDonald's. Stoję w kolejce do kasy. Trwa to chwilę. W końcu kasjer pyta mnie, co sobie życzę.
- Chciałbym rozmawiać z managerem - odpowiadam.
- A w jakiej sprawie?
- Chciałbym mu coś powiedzieć.
- A co takiego?
- Proszę go zawołać.
- Proszę zaczekać, teraz nie może podejść.
Odchodzę i czekam przy zalanym kawą stoliku. Czekam pięć minut. Nic. Czekam dziesięć. Nic. Czekam piętnaście. Wciąż nic. Przypominam sobie starą metodę na rozmowę z managerem. Idę na środek sali i kładę się na podłodze. Po chwili podchodzi do mnie jeden z pracowników.
- Proszę wstać - mówi.
- Nie wstanę - odpowiadam.
- Bardzo pana proszę.
- Nie.
- Paulina, zawołaj managera!
Przychodzi manager. Wstaję z podłogi.
- Wreszcie pan jest - mówię do niego. - Mam do pana prośbę.
- Słucham - odpowiada manager.
- Czy mogę coś powiedzieć przez mikrofon?
- Przez mikrofon?
- Żeby wszyscy mnie usłyszeli. Chcę coś ogłosić.
- Co takiego?
- Nie mogę powiedzieć.
- W takim razie nie.
- To ja się kładę.
- Nie, nie, nie! Już dobrze, niech pan powie. Tylko krótko proszę.
- Jedno zdanie.
- OK.
Idę z managerem McDonald's za kontuar i dostaję do ręki mikrofon.
- Szanowni państwo - mówię przez głośniki, a wszyscy w restauracji odwracają głowy. - Chciałem powiedzieć, że nazywam się Karol Mroziński i jestem studentem prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Dziękuję. Miłego dnia. - Karol Mroziński (blog)

Pół żartem, pół serio, nie bierz tego do siebie. Ten koleś też studiuje prawo. wink

A co do tematu. Piszesz, że on nie spełnia Twoich wymagań, ale wciąż z nim jesteś (tak, tak, bo inni jeszcze bardziej nie spełniają oczekiwań i są jeszcze gorsi) - nie sądzisz, że tak jakby czyny nie idą za słowami? Bycie sarkastyczną to takie fukanie obrażonego kotka, który jak wiadomo - i tak jest zależny od właściciela i ładnie zamruczy, gdy poda mu się miskę z mlekiem (kocia metafora :>). Próbujesz go wychować, zapominając, że to jest dorosły facet, który prawdopodobnie się nie zmieni. Zaakceptuj go i pogódź się z faktem, że będą "inne" (a w przyszłości podzielicie los Twoich rodziców), lub zakończ sprawę. Ale to tylko moje skromne zdanie.

Generalnie odnoszę wrażenie, że przez ten czas, jak z nim nie byłaś, byłaś "przyjemniejsza", bardziej do pogadania itd. Czy nie sądzisz, że on ma na Ciebie zły wpływ? Chcesz być wredna, sarkastyczna, zimna itd?

Znam ten kawal wink to oczywiscie wymyslony zart jakich na temat studentow prawa i prawnikow sa w sieci miliony. Typowy Karol - student prawa - obczaj na fb wink
I standardowe (do policji): spokojnie panowie , my studiujemy prawo. Oczywiscie nikt tak nie mowi na powaznie, przynajmniej nikt sensowny wink ja sie z policja dogaduje bardzo dobrze - o ile mialam kontakty - w rodzinnej miejscowosci kiedy sie udzielalam politycznie (zgromadzenia publiczne). Pamietam kiedys taka sytuacje: siedze sobie na gorze w lazience, dolu matka sie drze: "panstwo z policji do ciebie!!!". Pierwszy raz, to sie nawet przestraszylam big_smile

Nie wiem czy ma inne. Nie posiadam dowodow. W sumie nie posiadam powodow zeby myslec ze sa ale chce sie upewnic. Nie jest to fukanie obrazonego kotka - z prostych powodow - nie jestem od niego w zaden sposob zalezna.

Domyślam się, że jest wymyślony i przejaskrawiony - jak wszystkie dotyczące studentów (ale wszystkie mimo wszystko ziarno prawdy zawierają :>). To popatrz, Karola jeszcze nie mam. tongue Mam za to Maćka.

Nie jesteś od niego zależna finansowo, wiem o tym. Miałam na myśli uzależnienie, że tak to ujmę "emocjonalne". Więcej się nie wtryniam, ale przekalkuluj sobie, czy jednak bez niego nie byłoby Ci lepiej. smile

1 102

Odp: Totalny mętlik w głowie
daenerys7 napisał/a:

ale przekalkuluj sobie, czy jednak bez niego nie byłoby Ci lepiej. smile

No właśnie, Kammiś. Pamiętam Twoje wpisy po Waszym zerwaniu i pomimo, że było Ci smutno z powodu rozstania (co jest zrozumiałe), to jednocześnie sama pisałaś, że odżyłaś. A teraz ponownie zdecydowałaś się na reanimację toksycznego układu. Po co? To nie lepiej skupić się na razie na spełnianiu zawodowo i nie fundować sobie takich huśtawek emocjonalnych? Wiem, że mimo związku dalej odnosisz sukcesy, więc możesz mi tłumaczyć, że to nie ma żadnego wpływu. No ale jednak ma wpływ, bo tracisz czas na myślenie o nim, na rozważanie jego zachowania itp. Jesteś tak młoda, że do 30-stki poznasz wielu mężczyzn, nie musisz się teraz wiązać z pierwszym wykształconym i na poziomie, który się nawinął. Wbrew temu co myślisz - będą inni. smile

1 103

Odp: Totalny mętlik w głowie
daenerys7 napisał/a:
kammiś napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Kammiś, mam nadzieję, że mnie nie zabijesz, ale odnośnie prawników przeczytałam ostatnio bardzo fajny tekst. big_smile



Pół żartem, pół serio, nie bierz tego do siebie. Ten koleś też studiuje prawo. wink

A co do tematu. Piszesz, że on nie spełnia Twoich wymagań, ale wciąż z nim jesteś (tak, tak, bo inni jeszcze bardziej nie spełniają oczekiwań i są jeszcze gorsi) - nie sądzisz, że tak jakby czyny nie idą za słowami? Bycie sarkastyczną to takie fukanie obrażonego kotka, który jak wiadomo - i tak jest zależny od właściciela i ładnie zamruczy, gdy poda mu się miskę z mlekiem (kocia metafora :>). Próbujesz go wychować, zapominając, że to jest dorosły facet, który prawdopodobnie się nie zmieni. Zaakceptuj go i pogódź się z faktem, że będą "inne" (a w przyszłości podzielicie los Twoich rodziców), lub zakończ sprawę. Ale to tylko moje skromne zdanie.

Generalnie odnoszę wrażenie, że przez ten czas, jak z nim nie byłaś, byłaś "przyjemniejsza", bardziej do pogadania itd. Czy nie sądzisz, że on ma na Ciebie zły wpływ? Chcesz być wredna, sarkastyczna, zimna itd?

Znam ten kawal wink to oczywiscie wymyslony zart jakich na temat studentow prawa i prawnikow sa w sieci miliony. Typowy Karol - student prawa - obczaj na fb wink
I standardowe (do policji): spokojnie panowie , my studiujemy prawo. Oczywiscie nikt tak nie mowi na powaznie, przynajmniej nikt sensowny wink ja sie z policja dogaduje bardzo dobrze - o ile mialam kontakty - w rodzinnej miejscowosci kiedy sie udzielalam politycznie (zgromadzenia publiczne). Pamietam kiedys taka sytuacje: siedze sobie na gorze w lazience, dolu matka sie drze: "panstwo z policji do ciebie!!!". Pierwszy raz, to sie nawet przestraszylam big_smile

Nie wiem czy ma inne. Nie posiadam dowodow. W sumie nie posiadam powodow zeby myslec ze sa ale chce sie upewnic. Nie jest to fukanie obrazonego kotka - z prostych powodow - nie jestem od niego w zaden sposob zalezna.

Domyślam się, że jest wymyślony i przejaskrawiony - jak wszystkie dotyczące studentów (ale wszystkie mimo wszystko ziarno prawdy zawierają :>). To popatrz, Karola jeszcze nie mam. tongue Mam za to Maćka.

Nie jesteś od niego zależna finansowo, wiem o tym. Miałam na myśli uzależnienie, że tak to ujmę "emocjonalne". Więcej się nie wtryniam, ale przekalkuluj sobie, czy jednak bez niego nie byłoby Ci lepiej. smile

Karol to postac fikcyjna wink zrobili zdjecie jakiemu chudemu chlopcu pod krawatem na tle ksiazek i ukladaja z nim memy wink

PunBB bbcode test

1 104

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

ale przekalkuluj sobie, czy jednak bez niego nie byłoby Ci lepiej. smile

No właśnie, Kammiś. Pamiętam Twoje wpisy po Waszym zerwaniu i pomimo, że było Ci smutno z powodu rozstania (co jest zrozumiałe), to jednocześnie sama pisałaś, że odżyłaś. A teraz ponownie zdecydowałaś się na reanimację toksycznego układu. Po co? To nie lepiej skupić się na razie na spełnianiu zawodowo i nie fundować sobie takich huśtawek emocjonalnych? Wiem, że mimo związku dalej odnosisz sukcesy, więc możesz mi tłumaczyć, że to nie ma żadnego wpływu. No ale jednak ma wpływ, bo tracisz czas na myślenie o nim, na rozważanie jego zachowania itp. Jesteś tak młoda, że do 30-stki poznasz wielu mężczyzn, nie musisz się teraz wiązać z pierwszym wykształconym i na poziomie, który się nawinął. Wbrew temu co myślisz - będą inni. smile

Czemu do 30-stki?
Chociaż tak, poszukująca 30-stka byłaby żałosna.

1 105

Odp: Totalny mętlik w głowie

Bardziej żałosna od związku nie dającego żadnej satysfakcji i utrzymywanego siłą rozsądku? wink

Posty [ 1 041 do 1 105 z 1 694 ]

Strony Poprzednia 1 … 15 16 17 18 19 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026