netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Totalny mętlik w głowie

1 693 odpowiedzi142 928 wyświetleńzałożony przez kammiś, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 16 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 846 do 910 z 1 694 ]

846 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-05 11:29:55)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jest troche lepiej.
w nocy sie przymusilam i ogarnelam pare rzeczy, jak chociaz to sprzatanie i ogolenie nog.
"Schudlam" od lodowatej wody. Zwlaszcza lydki, kolana, stopy, rece, brzuch i palce. Musialam byc niezle spuchnieta.
Wyspalam sie. Rozpisalam sobie wczoraj plan dnia uwzgledniajacy kazda pierdole i postaram sie go trzymac.


Edit:
Wlasnie, przypomnialo mi sie. Ten psycholog mowil ze mam o wiele silniej niz przecietny czlowiek rozwinieta potrzebe samorealizacji. O ile w wiekszosci osobie w moim wieku potrzebny jest do szczescia dach nad glowa, zdane egzaminy, kilku znajomych i odpoczynek w wakacje to u mnie nigdy to nie zadziala. Powiedzial ze nie bede czuc sie tez szczesliwa pozniej za np 10 lat jesli bede zyc jak wiekszosc ludzi czyli w schemacie 8 godzin pracy, dom, rodzina.
Podobno potrzebuje czegos co daje stale wymierne efekty i mocno rozwojowej pracy. Jego zdaniem nawet wysokie stanowisko mnie nie zadowoli bo i tak bede chciala wiecej i wiecej.

Paradoksalnie najgorzej psychicznie czuje sie jak mam najwiecej wolnego. Dlatego nie przepadam za wakacjami. Bardzo dobrze czuje sie w roku akademickim. W roku akademickim sa zajecia, sa publikacje, sa konferencje,  zajecia z legal english, sa egzaminy, jest praca u ojca, jest kolo naukowe i jest elsa. A teraz? Wszystko zniknelo, wiec moj schemat sie burzy. Ojciec mi wmawia, ze mam odpoczac bo ciezko pracowalam, takze nawet na niego nie mam co liczyc ze mnie zawali czyms. Poza tym wakacje to w kancelariach co roku okres spokojniejszy.
Wiem, ze dobrze psychicznie czuje sie w tzw wyscigu szczurow. Nawet nie wazne czy wygram. Dla mnie najwazniejszym odczuciem jest to ze cos robie, co daje wymierne efekty.
Ostatnio najlepiej czulam sie nie lezac i pijac drinka tylko zaraz po obronie... Albo nawet w trakcie.
Wiem, jestem dziwna. Ale taka stagnacja mnie meczy. Nie jestem dzieckiem zeby sie bawic i kochac wakacje ani staruszka zeby chciec tyle odpoczywac.
Co roku jest TAK SAMO. Co roku planuje ze bedzie fajnie i ze odpoczne - psychicznie tez. Co roku nic z tego nie wychodzi.

847

Odp: Totalny mętlik w głowie

Dobry psycholog pomoże Ci lepiej niż ludzie na forum. Szukanie tutaj porady to nie jest najlepszy pomysł - nie jesteśmy wykształconymi specjalistami i przez to możemy Ci niechcący zaszkodzić. Dobry specjalista pomoże Ci ułożyć sobie wszystko w głowie i poradzić sobie z demonami.

848

Odp: Totalny mętlik w głowie
jasnastokrotka napisał/a:

Dobry psycholog pomoże Ci lepiej niż ludzie na forum. Szukanie tutaj porady to nie jest najlepszy pomysł - nie jesteśmy wykształconymi specjalistami i przez to możemy Ci niechcący zaszkodzić. Dobry specjalista pomoże Ci ułożyć sobie wszystko w głowie i poradzić sobie z demonami.

Sądzę, że Kammiś to pomaga na zasadzie wygadania się, a nie jako zamiennik porad od specjalisty. Czasami samo pisanie jest formą autoterapii i pomaga poukładać sobie pewne sprawy w głowie, nieważne do kogo się mówi. Zresztą Kammiś głupia nie jest, by bezkrytycznie przyjmować wszystkie porady.

A co do potrzeby samorealizacji, to ja bym się zastanowiła, gdzie jest granica między zwykłą potrzebą a uzależnieniem. Kilka lat temu też miałam problem z tym, że nic nie dawało mi satysfakcji. Studiowałam kilka kierunków, mało spałam, ciągle się uczyłam i coś robiłam. Zawaliłam relacje z najbliższymi i chociaż odnosiłam sukcesy, to nie byłam szczęśliwa. I w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że u mnie to było jakieś chore uzależnienie o głębszych korzeniach niż zwykła potrzeba samorealizacji. Teraz to sobie unormowałam i musiałam znaleźć taką pracę, która daje mi coraz większe wyzwania i różnorodność. Ale tak do końca nie jest idealnie, bo nie cieszę się jak inni ludzie z udanego projektu, tylko stwierdzam "no ok, kolej na następny". Byłabym też nieszczęśliwa w zwykłej, nudnej pracy na etacie, która nie wymaga kreatywności. Ale sama praca daje mi radość i już się nie stresuję jak kiedyś. Jeśli ktoś nie lubi się obijać, to nic złego, bo różni są ludzie. Jednak jeśli przez taki pęd do samorealizacji cierpią związki, jest stres i nawet objawy depresji, to moim zdaniem już nie jest zdrowe. Chyba, że Ci to faktycznie odpowiada.

849

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
jasnastokrotka napisał/a:

Dobry psycholog pomoże Ci lepiej niż ludzie na forum. Szukanie tutaj porady to nie jest najlepszy pomysł - nie jesteśmy wykształconymi specjalistami i przez to możemy Ci niechcący zaszkodzić. Dobry specjalista pomoże Ci ułożyć sobie wszystko w głowie i poradzić sobie z demonami.

Sądzę, że Kammiś to pomaga na zasadzie wygadania się, a nie jako zamiennik porad od specjalisty. Czasami samo pisanie jest formą autoterapii i pomaga poukładać sobie pewne sprawy w głowie, nieważne do kogo się mówi. Zresztą Kammiś głupia nie jest, by bezkrytycznie przyjmować wszystkie porady.

A co do potrzeby samorealizacji, to ja bym się zastanowiła, gdzie jest granica między zwykłą potrzebą a uzależnieniem. Kilka lat temu też miałam problem z tym, że nic nie dawało mi satysfakcji. Studiowałam kilka kierunków, mało spałam, ciągle się uczyłam i coś robiłam. Zawaliłam relacje z najbliższymi i chociaż odnosiłam sukcesy, to nie byłam szczęśliwa. I w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że u mnie to było jakieś chore uzależnienie o głębszych korzeniach niż zwykła potrzeba samorealizacji. Teraz to sobie unormowałam i musiałam znaleźć taką pracę, która daje mi coraz większe wyzwania i różnorodność. Ale tak do końca nie jest idealnie, bo nie cieszę się jak inni ludzie z udanego projektu, tylko stwierdzam "no ok, kolej na następny". Byłabym też nieszczęśliwa w zwykłej, nudnej pracy na etacie, która nie wymaga kreatywności. Ale sama praca daje mi radość i już się nie stresuję jak kiedyś. Jeśli ktoś nie lubi się obijać, to nic złego, bo różni są ludzie. Jednak jeśli przez taki pęd do samorealizacji cierpią związki, jest stres i nawet objawy depresji, to moim zdaniem już nie jest zdrowe. Chyba, że Ci to faktycznie odpowiada.

U mnie jest to o tyle zbyt silne, ze jest silniejsze niz inne potrzeby - nawet i te fizjologiczne, niby podstawowe. Bo przeciez czym innym jest potrzeba snu jak nie fizjologia? A jednak potrzeba pojscia na szkolenie czy dobrej oceny czy stazu jest silniejsza.
Tak samo potrzeba estetyki (wygladu) jest silniejsza niz potrzeba jedzenia. Chociaz ostatnio to juz bylo jakies kompulsywne zarcie, na szczescie krotkotrwale.

No i szukam sobie zajecia na sile jak zwykle jak zaplanuje wczesniej odpoczynek. W efekcie zaczelam pisac magisterke. Niby ok, bo potem bede miec mniej czasu i bedzie jak znalazl, poza tym oszczedze czas - poltorej godziny na seminarium raz w tygodniu plus dojazd jakies 40-50 minut w sumie (obie strony) (korki!). To wlasciwie 2,5 godziny w tygodniu. Przez 2 lata. Dlatego tak to sobie tlumacze big_smile mam nadzieje tylko ze nie trzasna mi jakiejs nowelizacji big_smile ale to konstytucyjne, wiec stabilne big_smile

Mi doszly teraz do tego jakies straszne kompleksy. Jakis koles - ktorego nawet bym na ulicy nie poznala, z mojego roku - powiedzial (wlasciwie napisal) mi ze wygladam "znosnie". Oczywiscie jak to ja, zaczelam drazyc temat to stwierdzil ze co sie przejmuje, modelka i tak juz nie zostane. Wiec "se" poryczalam wczoraj z dwie godziny. Wiem, brzmi to glupio, ale tak bylo.

Dzis chyba jest lepiej. Zrobilam duze sprzatanie. Takie z odsuwaniem mebli i myciem okien. Zawsze mnie to uspokaja. Nawet kotu sie podobalo, gapil sie jakby mial rozrywke big_smile

Po tym sprzataniu jestem zmeczona wiec nie mam sily za duzo myslec i dobrze. Troche sie martwie bo boli mnie kolano. Glowkuje czy nadwyrezylam czy polpasiec big_smile mam nadzieje ze to po przesuwaniu ciezkiego lozka big_smile polpasiec by mnie dobil, ten Robert juz 2 tygodnie sie leczy, a wczesniej noga go bolala kilka dni (myslal ze sie przetrenowal, nie mial jeszcze wysypki) wiec ze 3 tygodnie juz beda. Ale naproxen pomaga wiec mam nadzieje ze to zwykly uraz.

850

Odp: Totalny mętlik w głowie

A dlaczego się martwisz co Ci powiedział jakiś chłopak, którym nie jesteś zainteresowana? Przecież nigdy nie jest tak, że dana kobieta podoba się każdemu mężczyźnie. Nawet modelka. To kwestia gustu, nic nie jest z Tobą nie tak.

851 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-06 17:42:12)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

A dlaczego się martwisz co Ci powiedział jakiś chłopak, którym nie jesteś zainteresowana? Przecież nigdy nie jest tak, że dana kobieta podoba się każdemu mężczyźnie. Nawet modelka. To kwestia gustu, nic nie jest z Tobą nie tak.

Akurat konkretnie JEGO zdanie niewiele mnie obchodzi. Ale skoro on mysli o mnie nie za dobrze, to co musza myslec ci ladniejsi (on zbyt piekny nie jest, ale to juz nie istotne).

Ostatnio po prostu nie widze w sobie nic dobrego. Madra nie jestem. Moze nie jestem jakas strasznie glupia jak blondyna z kawalow, ale nie jestem inteligentna. Mam dobra pamiec, podzielna uwage (co sprzyja zapamietywaniu) i tyle. Potrafie ladnie mowic i dobrze pisac. Koniec. Mam malo tematow do rozmow. Zalosna wiedze ogolna. "Cwaniara" ze mnie jest tylko na uczelni. Jak kiedys gdziesz jakas grupa gdzies poszlam to raczej sie nie odzywalam. Ludzie mysleli ze ich nie lubie. A ja po prostu nie wiedzialam co moglabym powiedziec. Umiem gadac tylko na konkretne tematy, np na spotkaniach kola naukowego. W luznej rozmowie jestem do niczego.
No, ewentulnie o polityce moge pogadac z wiadomych przyczyn. Nie orientuje sie w zadnych nowosciach - ani filmowych, ani kulturalnych, ani technicznych.
Co mnie doluje czasem biore cos na serio kiedy ktos powie cos zartem. To juz swiadczy o braku inteligencji.   Dlatego lubie zwierzeta bardziej niz ludzi. Nie wymagaja gadania.
Za ladna sie nie uwazam. Teraz chyba zbrzydlam na dodatek.
Nie posiadam jakis szczegolnych umiejetnosci. Talentu u mnie nie stwierdzono. Jakis szczegolnych osiagniec brak. Znajomych praktycznie nie posiadam. Bylo ich duzo jak bylam "polityczna" ale samo przez sie wykruszyli sie,juz sporo czasu minelo. Zostal mi tylko byly przewodniczacy kola, ktory uciekl do Wawy, kolega "polityczny" ktory pracuje i jest radnym wiec widujemy sie raz na dwa-trzy tygodnie, przyjaciolka ktora mieszka pod Tatrami wiec widujemy sie rzadko, kolezanka z ktora piszemy na gg. Koniec.

Wiem, gdzie popelnilam blad. Niepotrzebnie probowalam szukac czegos "wiecej". Powinnam skupic sie na tym co zawsze - dazeniu do bycia jak najlepszym prawnikiem i zdobyciu zaufania srodowiska. I tyle. Ale nie, mnie cos trafilo i probowalam obok tego szukac czegos innego. Moze dlatego ze ten rok akademicki byl dosc lekki. Nie weim. I wyszlo jak wyszlo. Powinnam trzymac sie tego tak jak mnie nauczyli i byloby lepiej.

Ciezko mi z tym ze moje zycie teraz tak bardzo rozni sie od mojego zycia jeszcze 2 lata wstecz.
Ludziom sie nie dziwie, ze nie chca ze mna przebywac, bo na ich miejscu sama nie chcialabym przebywac z osoba ktora najchetniej zamyka sie sama w jednym pokoju, nie chce sie odzywac i wychodzi tylko po zakupy i na uczelnie (a teraz sa wakacje).
Bylam chyba w takim stanie juz wczesniej. Ale studia sila rzeczy to zlagodzily, bo zawsze byly priorytetem, wiec odsunelam swoje mysli na bok.

852

Odp: Totalny mętlik w głowie

Dlaczego tak surowo siebie oceniasz? Nie znam Cię, ale:

1) Wypowiadasz się sensownie na wiele tematów w dziale "Styl życia i społeczeństwo". Inspiracją dla tematów do tego działu najczęściej są bieżące wydarzenia, więc nie można powiedzieć, że nie orientujesz się w niczym, bo inaczej nie miałabyś niczego ciekawego do napisania. Nie trzeba znać się na wszystkim i na każdy temat mieć coś do powiedzenia. Nie każdy lubi filmy. Poza tym masz teraz wolne, więc możesz spróbować czytać jakąś ambitną literaturę i oglądać filmy. A jeżeli Cię to nie interesuje, to po co się zmuszać? Z doświadczenia wiem, że wystarczy interesować się jedną rzeczą, ale porządnie. Ja mam kilka zainteresowań, ale kiedy jestem w towarzystwie, to nie mam szansy o nich mówić. Zawsze wszyscy wypytują mnie o jedno moje zainteresowanie i wychodzę na super oczytaną, a wcale taka nie jestem. Ja Cię naprawdę rozumiem, bo przeszłam podobny etap.

2) Każdy jest w czymś dobry. Natomiast nikt nie jest dobry we wszystkim. Twoim atutem jest dobra pamięć i dobrze ją wykorzystujesz, bo m.in. prawo to chyba idealne studia dla takich osób. Możesz się spełniać w tym kierunku, za kilka lat świetnie prowadzić kancelarię ojca itp. Uważasz, że to mało? Ja uważam, że to bardzo dużo. Większość osób nigdy tego nie osiągnie i nigdy nie będzie miało takiego życia. Nie jestem za tym, by porównywać się do słabszych, ale nakreślam tylko obiektywnie sytuację.

3) Co do urody, to przecież masz faceta. Sypiał z Tobą, więc mu się podobasz. Trochę nie rozumiem, bo z jednej strony uważasz się za przeciętną i narzekasz na wygląd, a z drugiej strony masz o nim wysokie zdanie. Uważasz, że ten inteligentna mężczyzna byłby tak głupi, by związać się z nieciekawą, przeciętną dziewczyną? To trochę się kłóci, bo albo jest inteligentny albo nie jest. big_smile

853

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Dlaczego tak surowo siebie oceniasz? Nie znam Cię, ale:

1) Wypowiadasz się sensownie na wiele tematów w dziale "Styl życia i społeczeństwo". Inspiracją dla tematów do tego działu najczęściej są bieżące wydarzenia, więc nie można powiedzieć, że nie orientujesz się w niczym, bo inaczej nie miałabyś niczego ciekawego do napisania. Nie trzeba znać się na wszystkim i na każdy temat mieć coś do powiedzenia. Nie każdy lubi filmy. Poza tym masz teraz wolne, więc możesz spróbować czytać jakąś ambitną literaturę i oglądać filmy. A jeżeli Cię to nie interesuje, to po co się zmuszać? Z doświadczenia wiem, że wystarczy interesować się jedną rzeczą, ale porządnie. Ja mam kilka zainteresowań, ale kiedy jestem w towarzystwie, to nie mam szansy o nich mówić. Zawsze wszyscy wypytują mnie o jedno moje zainteresowanie i wychodzę na super oczytaną, a wcale taka nie jestem. Ja Cię naprawdę rozumiem, bo przeszłam podobny etap.

2) Każdy jest w czymś dobry. Natomiast nikt nie jest dobry we wszystkim. Twoim atutem jest dobra pamięć i dobrze ją wykorzystujesz, bo m.in. prawo to chyba idealne studia dla takich osób. Możesz się spełniać w tym kierunku, za kilka lat świetnie prowadzić kancelarię ojca itp. Uważasz, że to mało? Ja uważam, że to bardzo dużo. Większość osób nigdy tego nie osiągnie i nigdy nie będzie miało takiego życia. Nie jestem za tym, by porównywać się do słabszych, ale nakreślam tylko obiektywnie sytuację.

3) Co do urody, to przecież masz faceta. Sypiał z Tobą, więc mu się podobasz. Trochę nie rozumiem, bo z jednej strony uważasz się za przeciętną i narzekasz na wygląd, a z drugiej strony masz o nim wysokie zdanie. Uważasz, że ten inteligentna mężczyzna byłby tak głupi, by związać się z nieciekawą, przeciętną dziewczyną? To trochę się kłóci, bo albo jest inteligentny albo nie jest. big_smile

Posiadam jedynie umiejętności, jakie potrzebne będą mi w przyszłej pracy. I jakiekolwiek pojęcie mam tylko o tym, co będzie mi potrzebne w pracy. Ciężko mi nawet powiedzieć, jakie mam zainteresowania, bo ciężko uznać za zainteresowania czy hobby coś, co się studiuje i co się będzie robiło w pracy.
Więc wychodzi trochę śmiesznie, jak ktoś mnie zapyta: "czym się zajmujesz?" "studiuję prawo". "czym się interesujesz". "prawem". "Czymś jeszcze?" "yyyyyy....". Niedługo powiem, że moje hobby to pisanie pism procesowych. Oczywiście to czarny humor, bo to cholernie nudne zajęcie. A co do kancelarii - żadna w tym moja zasługa, tylko ojca. Choćbym była ostatnią idiotką, to pewnie i tak bym tam pracowała, dam sobie ręce obie uciąć.
Co do faceta - mam na ten temat swoją teorię. Myślę, że on chciał się po prostu ustatkować i tyle. A żeby się ustatkować to nie trzeba szukać kobiety która się nie wiadomo jak podoba. I właśnie zauważyłam że chyba inteligentni faceci szybko do tego wniosku dochodzą. Rozmawiałam nawet o tym z kolegą - kiedyś się przyjaźniliśmy, więc mogę z nim pogadać o różnych rzeczach. I sam przyznał, że jak "szukał" żony (on ma 35 lat), to wcale nie musiała mu się najbardziej podobać i wybrał sobie kobietę dość spokojną i wykształconą (znam ją również). Mają trójkę dzieci, psa, kucyka i kozę (fajna gromada), ona jest radcą prawnym, nie lubi imprez i chodzi wcześnie spać. On nawet nie ukrywa, że ona mu się nie podoba, chociaż jej nie zdradza (chwała mu za to). Postawili sobie chatę pod lasem, a każdy widzi, że jego ciągnie do wielkomiejskiego życia i najróżniejszych atrakcji. Ale wybrał świadomie. On to sam nawet porównywał do inwestycji w akcje i obligacje.

854

Odp: Totalny mętlik w głowie

A dlaczego zakładasz, że Twój facet jest tak samo wyrachowany? Poza tym jeśli szuka się stabilizacji, to wybiera się stabilną emocjonalnie kobietę, a nie taką, która ma problemy ze sobą. Tzn. bez urazy, nie mówię złośliwie, tylko to trochę obala twierdzenie o szukaniu sobie żony.

855 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-06 18:54:14)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

A dlaczego zakładasz, że Twój facet jest tak samo wyrachowany? Poza tym jeśli szuka się stabilizacji, to wybiera się stabilną emocjonalnie kobietę, a nie taką, która ma problemy ze sobą. Tzn. bez urazy, nie mówię złośliwie, tylko to trochę obala twierdzenie o szukaniu sobie żony.

Nie uważam, że szukał sobie konkretnie żony. Raczej baby, która go nie zostawi i nie będzie po klubach latać. Tamtego kolegę opisałam dla porównania. No i rok temu byłam jednak trochę inna, więc pewnie teraz żałuje biedaczek.
Nie obrażam się, wiem jak jest wink
Poza tym ten znajomy nie jest znowu taki wyrachowany. Jakby był wyrachowany, to by ją zdradzał i był dla niej zły. Ale on jej nie zdradza, dba o nią, dba o dzieci.

856

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jest o niebo lepiej.
A poprawa zaczęła się od tego, że... walnęłam sobie 2 kieliszki czystej big_smile Na mnie to dużo, nienawidzę wódki, nie jestem do niej przyzwyczajona, a upić to się potrafię jednym piwem sączonym przez godzinę, więc wiecie big_smile
Wysprzątałam całe mieszkanie na błysk, byłam na zakupach ciuchowo-kosmetycznych, umówiłam się z kolegą, z którym kiedyś tańczyłam towarzyski, że jedziemy do mojego domu rodzinnego i stamtąd robimy sobie wyprawę do lasu i nad stawy (bez obaw o kota, to 40 minut drogi ode mnie, więc wrócę tego samego dnia big_smile ). Już normalnie ćwiczę godzinę dziennie Mel B smile , wróciłam do pisania artykułów, czytam sobie książkę i układam plany co i jak (jak to ja, muszę mieć rozpisane), przede wszystkim dla koła naukowego i męczę opiekuna big_smile

857

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammis dobrze wiedziec ze wszystko zmierza w dobrym kierunku:))

858

Odp: Totalny mętlik w głowie

Z facetem też lepiej? Pogodziliście się tak porządnie?

859

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie, bo wkurzylam sie i obrazilam.
Ale stwierdzam wlasnie, ze lepiej byc wkurzona i obrazona niz zalamana i wpadac w apatie.
Zrobil impreze na ktora mnie nie zaprosil. Znaczy ze mnie nie chce i tyle. Wiec jestem wkurzona. Ale nie mam takiego dola jak mialam. Nie to nie.

860

Odp: Totalny mętlik w głowie

Musisz znaleźć sobie jakieś dodatkowe zainteresowania poza uczelnią. Ja też należę do osób, które jak siedzą i nic nie robią to im się zdaje, że życie przez palce ucieka. Dlatego jak czegoś w wolne nie robię to się męczę. Nie chodzi mi tutaj o pracę nawet, ale jakiś sport. Wybiorę się na kilkugodzinną przejażdżkę rowerem, długi spacer, na siłowię. Po prostu muszę coś cały czas robić. Kiedyś dużo czytałem, teraz ciężko mi się na tym skupić. Siedzenie za to na dupie to zaraz myślenie o głupotach. Nie wydaje mi się że byś była głupia, tylko właśnie nie masz zainteresowań. Za bardzo się skupiłaś na studiach. Ja mimo, że tam brylowałem to studia i tak zawsze były jakoś obok wszystkiego. Utrzymuję kontakt tylko z kilkoma osobami ze studiów. Mam swoją stałą paczkę od lat z którą się trzymam i tyle. A wolny czas po prostu spędzam na realizacji hobby/zainteresowań. Za chwilę pojawi się córeczka to tym bardziej. Zaczęłaś ćwiczyć. To uzależnia. Czasami trzeba zrobić przerwę z tydzień, a mnie po 2 dniach już nosi. Tak więc znajdź sobie jakieś zainteresowania, coś co lubisz robi, czym będziesz mogła się zająć. Bo po studiach w pracy też już tak dużo się nie dzieje. Jest duża powtarzalność. Z jednej strony to jest dobre w pracy umysłowej, ale z drugiej momentami cholernie nurzące. W pewnym momencie jak człowiek pisze kolejny raz coś na ten sam temat to robi to automatycznie jak jakiś robot. Ja w ogóle np. nie utrzymuję kontaktów z ludźmi z pracy poza pracą. Praca/życie to dla mnie całkowicie dwie odrębne dziedziny i wychodzę na tym raczej dobrze:)

861 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-08 13:07:28)

Odp: Totalny mętlik w głowie
M?rtainn napisał/a:

Musisz znaleźć sobie jakieś dodatkowe zainteresowania poza uczelnią. Ja też należę do osób, które jak siedzą i nic nie robią to im się zdaje, że życie przez palce ucieka. Dlatego jak czegoś w wolne nie robię to się męczę. Nie chodzi mi tutaj o pracę nawet, ale jakiś sport. Wybiorę się na kilkugodzinną przejażdżkę rowerem, długi spacer, na siłowię. Po prostu muszę coś cały czas robić. Kiedyś dużo czytałem, teraz ciężko mi się na tym skupić. Siedzenie za to na dupie to zaraz myślenie o głupotach. Nie wydaje mi się że byś była głupia, tylko właśnie nie masz zainteresowań. Za bardzo się skupiłaś na studiach. Ja mimo, że tam brylowałem to studia i tak zawsze były jakoś obok wszystkiego. Utrzymuję kontakt tylko z kilkoma osobami ze studiów. Mam swoją stałą paczkę od lat z którą się trzymam i tyle. A wolny czas po prostu spędzam na realizacji hobby/zainteresowań. Za chwilę pojawi się córeczka to tym bardziej. Zaczęłaś ćwiczyć. To uzależnia. Czasami trzeba zrobić przerwę z tydzień, a mnie po 2 dniach już nosi. Tak więc znajdź sobie jakieś zainteresowania, coś co lubisz robi, czym będziesz mogła się zająć. Bo po studiach w pracy też już tak dużo się nie dzieje. Jest duża powtarzalność. Z jednej strony to jest dobre w pracy umysłowej, ale z drugiej momentami cholernie nurzące. W pewnym momencie jak człowiek pisze kolejny raz coś na ten sam temat to robi to automatycznie jak jakiś robot. Ja w ogóle np. nie utrzymuję kontaktów z ludźmi z pracy poza pracą. Praca/życie to dla mnie całkowicie dwie odrębne dziedziny i wychodzę na tym raczej dobrze:)

Praca a praca. Jesli myslisz ze po studiach prawniczych czlowiek wychodzi i idzie powtarzac caly czas te same pisma to jestes w duzym bledzie. No, chyba ze jest ciut nieudolny i idzie do urzedu. Ale aplikacja wyglada prawie jak studia (opinia osob juz po aplikacji) pod tym wzgledem ze rowniez masz kolokwia. Planuje jeszcze w tym czasie zrobic doktorat i podyplomowke - jedna lub dwie. I watpie, ze potem w pracy bede ciachac pozwy o zaplate, bo to robia studenci zatrudnieni na zlecenie u ojca. Aplikanci chodza na rozprawy. To nie jest nudna praca, na szczescie.
Ja zawsze cwiczylam, nie zaczelam teraz. Nie w tym rzecz. Mialam przerwe, bo wycinalam migdalki. Ale naprawde nie w tym rzecz.
Problem jest w moim sposobie myslenia, a nie w braku zajec. Tych mi nie brakuje gdybym tylko chciala.  Zreszta juz w sumie troche znalazlam. A swoje studia lubie. Tak po prostu.
Nie uwazam, zeby powtarzalnosc byla dobra w pracy umyslowej. No chyba ze ktos sie bardzo lubi nie wysilac umyslowo. Rozmawialam na ten temat kiedys z paroma osobami - ze swoim facetem, z ojcem, z kolega na aplikacji. Wlasnie PO studiach zaczyna sie umyslowa "zabawa". Wieksza niz w trakcie studiow, gdzie glownie uczysz sie na pamiec. Owszem, czesc rzeczy sie powtarza, ALE sama widzialam jak facet/ojciec siedzieli wieczorem nad jakims pismem procesowym i szukali orzecznictwa. Albo poprawiali po pracownikach. I nie wygladali na znudzonych i powtarzajacych te same czynnosci. Albo facet przygotowywal sie na rozprawe. Normalnie. wzial papiery i sie przygotowywal.
Jest roznica miedzy taka praca, zwlaszcza na wlasny rachunek a praca 8 godzin i do widzenia. Tej drugiej bym nie chciala, nie odpowiada mi cos takiego.
Tak samo studia doktoranckie, na ktore sie wybieram. To 4 lata po skonczeniu studiow. Piszesz doktorat, jezdzisz na konferencje, publikujesz. Moze wroce do polityki. Zawsze moge. Nie nastawiam sie na to, ze drzwi mam otwarte bo pozegnalam sie z nimi pokojowo big_smile
Ale trzeba chciec a nie stawiac na powtarzalnosc i latwosc.
Takiego powtarzalnego kopiowania nie nazwalabym praca umyslowa, raczej wyrobnictwem. Taka manufaktura.

862

Odp: Totalny mętlik w głowie

No wiesz. Studia prawnicze rocznie kończy 10-11 tysięcy absolwentów. Gro z nich kończy własnie przerzucając papiery i pisząc to samo dzień w dzień. Np. na aplikację notrialną zdaje ledwo 15% chętnych. Na radcowską i adowkacką ledwo 50%. Nie bez kozery prawo jest w top 10 kierunków nieprzyszłościowych i produkujących bezrobotnych;)

863 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-08 15:10:58)

Odp: Totalny mętlik w głowie
M?rtainn napisał/a:

No wiesz. Studia prawnicze rocznie kończy 10-11 tysięcy absolwentów. Gro z nich kończy własnie przerzucając papiery i pisząc to samo dzień w dzień. Np. na aplikację notrialną zdaje ledwo 15% chętnych. Na radcowską i adowkacką ledwo 50%. Nie bez kozery prawo jest w top 10 kierunków nieprzyszłościowych i produkujących bezrobotnych;)

Szkoda, ze nie uwzglednili politologii, socjologii, filologii polskiej, pedagogiki, muzykologii, wychowania przedszkolnego, bibliotekoznawstwa itd. Mam wymieniac?
Bezrobocie mi nie grozi.
50 procent to jest malo Twoim zdaniem??? Ledwo 50%? Chyba az 50 procent.
Na studia tez wiekszosc odpada, dostaje sie ile? 20%? Mowa o studiach dziennych. Z czego polowa dostac sie nie powinna, jak patrze na studentow.
Jest akcja zeby zniechecac ludzi do studiowania prawa. Jasne, niech lepiej ida na politologie. Smieszne to dla mnie.
Ja ze swoich studiow jestem zadowolona. Prace miec bede, wiec nie narzekam.
Uwierz mi, mam co robic w zyciu i na swoja przyszla droge zawodowa nie narzekam. Nie w tym problem wiec nie szukaj go tutaj. Nie potrzebuje doradcy zawodowego, bo w tej dziedzinie radze sobie niezle.

864 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-07-08 15:13:52)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jakiś czas napisałaś, ze nie rozumiesz czasami co ludzie Ci piszą między słowami. Potwierdzam. Nie rozumiesz;) Mam wręcz wrażenie, że w ogóle nie łapiesz o czym ja do Ciebie piszę. Odpuszczam więc. Szkoda palców pocić. Powodzenia.
PS. Politologii już nie ma tej liście, bo wiele uczelni pozamykało ten kierunek i zostało ich niewiele, z bardzo wąskimi specjalnościami.

865

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś a zastanawiałaś się kiedyś nad tym, co mogłabyś robić oprócz prawa, polityki itp. W jakiej branży czy zawodzie mogłabyś pracować? Masz ambicje skończyć, studia zrobić doktorat. Masz pasje zainteresowania: polityka. Jesteś mądra, inteligentna.
Oczywiście daj Ci Boże jak najlepiej. Ale pomyślałaś kiedyś o tym, co by było gdyby kancelaria twojego ojca została zamknięta i nie mogłabyś przejąć rodzinnego biznesu? Oczywiście dobrych prawników potrzebują i zapewne byś znalazła satysfakcjonującą pracę. Ale mogłoby to trochę potrwać czasu, i realia mogłyby trochę Cię rozczarować. I tu jest obawa, że mogłabyś się załamać.
J na studiach odkryłam inne zainteresowania.
I jeszcze coś na pewno znasz pojęcie: ,,wypalenie zawodowe'' i widzę, że ty ciągle tylko prawo, polityka, ekonomia. To jest kierunek twoich studiów, przyszłej, pracy, zainteresowań. Ty prawnik, ojciec, facet, radcy prawni. Uważaj żeby w pewnym momencie Ci ,,uszami nie wyszło''' że nie będziesz mogła już patrzeć na kodeksy, pisma itd. Oczywiście żart. Ale poważnie, to trochę niepokojące, że nie chcesz odpocząć, nie lubisz wakacji.

I tak na marginesie: związki dwóch osób z tej samej branży bywają szczęśliwe, ale i nieszczęśliwe. Jak to się mówi pracę zostawiam w pracy. Wiesz dlaczego Ci się z nami dobrze rozmawia? Bo nie jesteśmy prawnikami. I mamy inne tematy.
Jak jest np. mąż prawnik, żona lekarz. To już w domu nie będzie cały czas mowy o prawie. Bo lekarz może znać jakieś podstawy ale nie będzie się wgłębiał w kodeksy, spierał o umowy. Żona opowie mężowi co tam w szpitalu na dyżurze, mąż opowie o tym jaka dzisiaj była sytuacja w sądzie. Natomiast między dwojgiem ludzi tego samego zawodu mogą być spięcia, o to jak które interpretuje wyrok sądu czy jakie ma zdanie na temat danej ustawy. A może być też tak że w pewnym momencie facet będzie widział czy już widzi w tobie konkurencje. Idziecie łeb w łeb on prawo ty prawo, on doktorat ty doktorat. A właśnie on już ma ten doktorat?
Pogratulowałaś mu? Bo wiesz, jeżeli nie, on może odebrać to jako, ze jesteś zazdrosna o jego sukces czy, że nie cieszysz się razem z nim. Ty mówiłaś, że nie pójdziesz na jego obronę. W sumie to trochę szkoda. Nie zaprosił Cię. Ale pewnie byłby zadowolony gdyby odczuł, że cieszysz się z  jego sukcesu, że jesteś z niego dumna, że dobrze mu życzysz. On też potrzebuje wsparcia.

866 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-08 20:25:32)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:

Kammiś a zastanawiałaś się kiedyś nad tym, co mogłabyś robić oprócz prawa, polityki itp. W jakiej branży czy zawodzie mogłabyś pracować? Masz ambicje skończyć, studia zrobić doktorat. Masz pasje zainteresowania: polityka. Jesteś mądra, inteligentna.
Oczywiście daj Ci Boże jak najlepiej. Ale pomyślałaś kiedyś o tym, co by było gdyby kancelaria twojego ojca została zamknięta i nie mogłabyś przejąć rodzinnego biznesu? Oczywiście dobrych prawników potrzebują i zapewne byś znalazła satysfakcjonującą pracę. Ale mogłoby to trochę potrwać czasu, i realia mogłyby trochę Cię rozczarować. I tu jest obawa, że mogłabyś się załamać.
J na studiach odkryłam inne zainteresowania.
I jeszcze coś na pewno znasz pojęcie: ,,wypalenie zawodowe'' i widzę, że ty ciągle tylko prawo, polityka, ekonomia. To jest kierunek twoich studiów, przyszłej, pracy, zainteresowań. Ty prawnik, ojciec, facet, radcy prawni. Uważaj żeby w pewnym momencie Ci ,,uszami nie wyszło''' że nie będziesz mogła już patrzeć na kodeksy, pisma itd. Oczywiście żart. Ale poważnie, to trochę niepokojące, że nie chcesz odpocząć, nie lubisz wakacji.

I tak na marginesie: związki dwóch osób z tej samej branży bywają szczęśliwe, ale i nieszczęśliwe. Jak to się mówi pracę zostawiam w pracy. Wiesz dlaczego Ci się z nami dobrze rozmawia? Bo nie jesteśmy prawnikami. I mamy inne tematy.
Jak jest np. mąż prawnik, żona lekarz. To już w domu nie będzie cały czas mowy o prawie. Bo lekarz może znać jakieś podstawy ale nie będzie się wgłębiał w kodeksy, spierał o umowy. Żona opowie mężowi co tam w szpitalu na dyżurze, mąż opowie o tym jaka dzisiaj była sytuacja w sądzie. Natomiast między dwojgiem ludzi tego samego zawodu mogą być spięcia, o to jak które interpretuje wyrok sądu czy jakie ma zdanie na temat danej ustawy. A może być też tak że w pewnym momencie facet będzie widział czy już widzi w tobie konkurencje. Idziecie łeb w łeb on prawo ty prawo, on doktorat ty doktorat. A właśnie on już ma ten doktorat?
Pogratulowałaś mu? Bo wiesz, jeżeli nie, on może odebrać to jako, ze jesteś zazdrosna o jego sukces czy, że nie cieszysz się razem z nim. Ty mówiłaś, że nie pójdziesz na jego obronę. W sumie to trochę szkoda. Nie zaprosił Cię. Ale pewnie byłby zadowolony gdyby odczuł, że cieszysz się z  jego sukcesu, że jesteś z niego dumna, że dobrze mu życzysz. On też potrzebuje wsparcia.

Gdyby nie było kancelarii ojca, to poszłabym pracować do Deloitte albo do Roedla. Radca zarabia już tam przyzwoicie. Kolega w trakcie studiów - z mojego roku - bierze 2300 na rękę. Oczywiście to twarde korpo, a miasta w dzień nie oglądasz, bo robisz od 9 do 21-22. Ale tak, pewnie bym poszła tam pracować. Generalnie jeśli zna się język i godzi na nadgodziny, to przyjmują. Dużo osób nie chce tam pracować, bo stawiają życie prywatne ponad pracę, w tym problem.

Ma doktorat od poniedziałku. Dyplomu pewnie jeszcze nie dostał, bo zawsze się czeka aż wyrobią, jakiś miesiąc, ale obronił się już.
Nie zaprosił mnie na imprezę z tej oto okazji, więc nie miałam jak mu pogratulować.
Nie zamierzam z nim rywalizować, nie będziemy pracować razem. Nie zamierzam robić doktoratu w tej katedrze, w której on robił. Nie mam się co do niego porównywać nawet, bo osiągnął znacznie więcej. Ja nie mam przecież nawet magistra prawa, a co dopiero doktoratu, ukończonej aplikacji i tytułu zawodowego.
Raczej nie gadamy o tym jak nam się nowa ustawa podoba wink Jedyna taka sytuacja bardziej burzliwej dyskusji była na temat tego, że radcy mogą być pełnomocnikami w postępowaniu karnym. I chyba tyle.

867

Odp: Totalny mętlik w głowie

Czyli już nawet nie mieszkacie razem? Rozstaliście się oficjalnie?

868

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Czyli już nawet nie mieszkacie razem? Rozstaliście się oficjalnie?

Nie, nie rozstaliśmy się.
Daliśmy sobie trochę przerwy.
Tak jakoś wyszło, że on się wyprowadził po tym incydencie w tym nieszczęsnym klubie. Chyba mu głupio było. No i już się nie wprowadził, zresztą nie prosiłam go o to. Pewnie nawet o tym nie myślał, bo szykował się do obrony.
Jutro idziemy na kawę.

869

Odp: Totalny mętlik w głowie

Zapewne ten doktorat kosztuje go dużo stresu, i nerwów. Mimo, że tego nie okazuje, mężczyźni odczuwają inaczej. My kobiety jesteśmy emocjonalne płaczemy, krzyczymy, mówimy o tym i okazujemy nasz stres. Natomiast faceci idą sobie wypić, albo porządnie się schlać, albo właśnie mogą zrobić coś głupiego jak pocałowanie jakiejś przypadkowej laski.
Sugeruje, że twój facet ma teraz dużo na głowie, jest zestresowany, dlatego może zachowywać się nieco inaczej. Jak już będzie już po tym całym zamieszaniu z doktoratem, i emocje opadną. Zapewne przeprosi Cię za swoje zachowanie i spróbujecie odbudować o związek. Co nie zabije to wzmocni.

870

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, ja zacznę od tego co pisałaś już wcześniej. Z tego co pisałaś, to faktycznie niefajnie, że znowu zamykałaś się w pokoju, ignorowałaś swojego faceta. Jednak jest to do przepracowania, to jest chyba Twój pierwszy jak piszesz związek i może być to bardziej zrozumiałe. Jak kochacie się, to możecie pewnie jeszcze sporo naprawić. Oczywiście niefajnie, że całował się z tą dziewczyną, chociaż fakt w takiej sytuacji, gdy był całkiem olewany długi czas, nie chciałaś z nim rozmawiać, to jest to pewna okoliczność, którą można zrozumieć, choć oczywiście dla samej zdrady nie ma moim zdaniem usprawiedliwienia.

Co do psychologa, to nie wiem jaki jest Twój psycholog. Myślę, że najlepiej jak chodzić do psychologa to do dobrego terapeuty, najlepiej poczytać opinie o danym psychologu przed wizytą. Dużo opinii jest zwykle na znanylekarz.pl o różnych lekarzach ogólnie. Nie jest też tak, że pójdzie się do psychologa i na pewno będzie nam odpowiadał, czasem jeden nam nie odpowiada, inny już tak. Skoro psycholog mówiła Ci, że tak uogólnię, że jesteś perfekcjonistką, bo sama widzisz, że jesteś, to nie proponowała terapii nad tym? Samo stwierdzenie to za mało, jeszcze powinna być terapia. To może wtedy przynieść efekty. Sama wiesz, że u Ciebie dużo bierze się z domu rodzinnego, ale wiele jest do przepracowania jak się chce. Miałaś stawiane bardzo duże, moim zdaniem zbyt duże wymagania. Przez to nawet z sukcesów mało się cieszysz, wymagasz od siebie zbyt wiele i nawet jak widać w każdej dziedzinie swojego życia znajdziesz aspekt, przez który czujesz się źle. Tutaj warto nad tym popracować, bo może Ci to inaczej wiele w życiu popsuć. Kolegą, nawet jak niezbyt przystojny i uważa, że wygląd masz znośny, to nie powinnaś się przejmować. Nie będzie każdy twierdził, że jesteś ładna. Gusta są różne, a to, że on przeciętny i mu się tak bardzo nie podobasz, to nie znaczy, że przystojny tym bardziej tak uzna. Gusta są różne i nie ma tutaj reguły.

Ja na różne tematy czytam, nie mam jak Ty czegoś jednego czym konkretnie tak bardzo bym się nie interesowała, a też czasem nie wiem co mówić w towarzystwie. No, ale i tak jest lepiej, więcej mówię niż kiedyś. Tutaj też nie ma co się przejmować. Na pewno nie jesteś głupia, bo nie wiesz co powiedzieć w towarzystwie. To naprawdę nie ma takiego przełożenia. Lubisz rozmawiać na konkretne tematy, bo głównie konkretnymi rzeczami się interesujesz, nie tak jak ja, że różnymi. No i po prostu lubisz dyskutować na konkretne tematy i sporo osób tak ma. Jesteś wrażliwa na potrzeby zwierząt i to jest bardzo dobre. Są rzeczy nad którymi dobrze jak popracujesz, no pewnie, np ten perfekcjonizm, ale dla Twojego dobra, a tak poza tym to wcale nie jesteś głupią dziewczyną, moim zdaniem tylko pogubioną, ale tak to mądrą. Wielu z nas ma coś nad czym warto by popracował, ja też i postaram się, by to polepszyć. U mnie np lenistwo. No także sama widzisz, każdy ma jakieś rzeczy, gdzie warto, by się postarał, nie możesz oczekiwać od siebie, że będziesz idealna, bo nikt nie jest.

871

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammi, jak się sprawy mają?

872

Odp: Totalny mętlik w głowie

Chyba już lepiej skoro nie przychodzi po rady smile

873

Odp: Totalny mętlik w głowie

Hej dziewczyny smile
Tak średnio jest. Nie pisałam nic, bo najpierw byłam na wyjeździe tydzień, a potem jak wróciłam to od razu miałam akcję z szerszeniami które pchały się do okien. Dzisiaj wysprzątałam caaaałe mieszkanie, włącznie z odsuwaniem pralki, dezynfekowaniem wódką torebek, myciem okien itd. Szkoda, że facet mi nie pomógł tylko poszedł sobie na grilla do kumpla. Chociaż w sumie to dobrze, że poszedł, bo wyglądam jak przepocony kocmołuch po tym sprzątaniu kilka godzin. Zrobiłam mu kanapki i drinka i wstawiłam do lodówki, będzie miał jak wróci. Należy mu się, przecież jest taaaaaki słodki (to ironia oczywiście).
Dzisiaj czuję się jak kura domowa a nigdy nie chciałam taka być. Ale nie mam emocjonalnych "jaj", żeby powiedzieć że mi to delikatnie mówiąc wisi i włączyć film albo jechać do rodziców.
No ale z drugiej strony zrobić to MUSIAŁAM ze względu na KOTA. Panowie którzy wybili szerszenie popryskali jakimś środkiem, który śmierdział w domu i pokapał na podłogę. Za bardzo bałabym się o swoje zwierzę, żeby to olać
A torebki dezynfekowałam dla siebie, bo mnie brzydziło, że były w kiblu w pkp na przykład. Więc pomyślałam, że od razu zrobię wieeelkie porządki i będę mieć spokój z jakimkolwiek sprzątaniem na miesiąc. Co nie zmienia faktu, że mógłby łaskawie ruszyć cztery litery i mi pomóc, bo też tu mieszka i też chyba nie chce wdychać środka po szerszeniach. No ale jak widać ma to gdzieś.
Jest lepiej - już nie spędzam całych dni na smutaniu i zabijam myśli, staram się cały czas coś robić. Ustalam sobie plan tygodnia i plan dnia i je realizuję. Tak jest najłatwiej. Choćbym miała wpisać to że mam iść do sklepu, to wpisuję i trzymam się planu.
Staram się jakoś "przeprogramować" swoje życie i jakoś zaakceptować fakt, że nie jestem taka fajna jak jego byłe. Spakowałam do wora przed chwilą krótkie sukienki, spodenki i bluzki opięte na "klacie" (bo mam za duży biust, nieproporcjonalny do mojego małego wzrostu). Niektóre są całkiem nowe i niechodzone, inne są w stanie idealnym, więc może je sprzedam i kupię coś dla zwierzaków ze schroniska. Albo wpłacę kasę na Centaurusa. Im się bardziej przyda niż mi. Oddałabym do domu dziecka, ale przecież nie oddam sukienki która się kończy ledwo za tyłkiem albo bluzki bez pleców, bo pewnie nie przyjmą...

Cslady, Truskaweczka - pisze mi się łatwiej niż mówi. Mówić potrafię ładnie, ale na konkretny temat. Pewnie dlatego, że ładnego mówienia na temat byłam nauczona. No i ponoć jak mówię to mało kto rozumie co mówię. Tak powiedział kolega z koła naukowego. Ale opiekun koła - doktor - nie miał zastrzeżeń, więc nic z tym nie robię. Przeraża mnie luźna konwersacja, na przykład na imprezach. Łatwo było mi się odnaleźć w partii politycznej, bo tam prawie zawsze - nawet przy wódce - tematy były konkretne. Nie zamierzam wracać, ale to taki przykład... Na luzie potrafię rozmawiać, jeśli kogoś dość dobrze znam. Albo jeśli rozmówca jest baaardzo rozgadany i baaardzo otwarty. I najlepiej we dwójkę. Nie potrafię w większym gronie. Wtedy się wycofuję. Umiem też ładnie gadać, jak mi ktoś udzieli głosu, ale nie w grupie znajomych na luzie. To jest do kitu.
Nie wiem totalnie nic o tym o czym ludzie najczęściej rozmawiają. Nie wiem jak wygląda jaki aktor, zwłaszcza z tych nowych, albo piosenkarz, w tv oglądałam czasem tylko perfekcyjną panią domu bo miała fajne porady jak raz a dobrze zaprowadzić porządek (mam świra na punkcie porządku, ale sprzątam rzadko - raz na miesiąc - tylko utrzymuję cały czas). Nie znam wrocławskich restauracji, bo chodzę do kilku w których mi się podobało. Szybko się przyzwyczajam i tam chodzę. Klubów nie znam, nie imprezuję, więc o tym też ciężko mi powiedzieć cokolwiek. Co mogłabym im powiedzieć? Że wysprzątałam całe mieszkanie albo przeczytałam książkę o skardze konstytucyjnej albo że napisałam tekst o roli Komitetu Regionów w rozwoju jednostek samorządu terytorialnego? Że mam kota? Że byłam po książki w bibliotece? Że jestem pedantką która boi się własnego cienia? No fajnie. Akurat to kogoś obchodzi big_smile Nic ciekawszego w życiu nie robię.
Co do psychologa - paradoksalnie najlepiej psychicznie czuję się wtedy, jak mojego faceta nie ma w pobliżu. Znaczy nie spinam się. Nie myślę o tym co on myśli. I dzięki temu nie jestem smutna.

874

Odp: Totalny mętlik w głowie

Masz pretensje do faceta, że nie pomógł sprzątać, a powiedziałaś mu w ogóle o tym, by z Tobą posprzątał? Może on akurat tego dnia nie czuł potrzeby sprzątania, a grilla miał wcześniej umówionego. Mogliście się umówić, że posprzątacie np. przed grillem albo na drugi dzień. No ale jeśli miałabyś pretensje, że się nie domyślił, to trochę bez sensu.

Bardzo spłycasz rozmowy ludzi. Nie znam ludzi, którzy rozmawiają o aktorach, piosenkarzach albo programach w tv. Tzn. mówię o młodych osobach, bo w pokoleniu moich rodziców zdarzają się dyskusje o czymś z telewizji. Jeśli prawo byłoby Twoim jedynym tematem do rozmowy, to musisz mieć świadomość, że znaczną część ludzi ono nudzi. Jeśli oczekujesz tylko takich dyskusji, to najlepiej mieć znajomych z własnej branży. Też bardzo lubię swoją pracę i dużo o niej myślę codziennie, ale nie wyobrażam sobie, by mieć tylko tyle do powiedzenia i tylko takie zainteresowania. I nie chodzi tu o rozmowy z innymi, ale moim zdaniem to po prostu szybka droga do wypalenia.

875 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-22 21:07:21)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Masz pretensje do faceta, że nie pomógł sprzątać, a powiedziałaś mu w ogóle o tym, by z Tobą posprzątał? Może on akurat tego dnia nie czuł potrzeby sprzątania, a grilla miał wcześniej umówionego. Mogliście się umówić, że posprzątacie np. przed grillem albo na drugi dzień. No ale jeśli miałabyś pretensje, że się nie domyślił, to trochę bez sensu.

Bardzo spłycasz rozmowy ludzi. Nie znam ludzi, którzy rozmawiają o aktorach, piosenkarzach albo programach w tv. Tzn. mówię o młodych osobach, bo w pokoleniu moich rodziców zdarzają się dyskusje o czymś z telewizji. Jeśli prawo byłoby Twoim jedynym tematem do rozmowy, to musisz mieć świadomość, że znaczną część ludzi ono nudzi. Jeśli oczekujesz tylko takich dyskusji, to najlepiej mieć znajomych z własnej branży. Też bardzo lubię swoją pracę i dużo o niej myślę codziennie, ale nie wyobrażam sobie, by mieć tylko tyle do powiedzenia i tylko takie zainteresowania. I nie chodzi tu o rozmowy z innymi, ale moim zdaniem to po prostu szybka droga do
wypalenia.

Szkicuje sukienki i ostatnio więcej czytam.
Kiedyś tańczyłam i jeździłam konno, ale było - minęło.
Na grilla wychodził po 16. Sprzątać zaczynałam o 10. Cały czas był w domu wink
Kiedyś jak nie chciałam gdzieś iść to mnie namawiał. Dzisiaj raz powiedziałam że nie idę na tego grilla i nic, zero reakcji hmm
Też nie czułam potrzeby, ale jak nam rozpylili środek owadobójczy, to chyba posprzątać trzeba.
Na drugi dzień, czyli jutro, to trochę za późno. Kota nie będę trzymać w zamknięciu.

876

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Kiedyś jak nie chciałam gdzieś iść to mnie namawiał. Dzisiaj raz powiedziałam że nie idę na tego grilla i nic, zero reakcji.

Znaczy chłopu wraca rozsądek po okresie nadskakiwania nowej kobiecie lol Następna faza: gdzie byłeś? Nie mówiłem ci, że mamy z chłopakami grilla? A propos tych niezrozumiałych tekstów prawniczych. Nie ma się czym szczycić smile Tendencja jest odwrotna. Nie czytałaś dzisiejszej prasy? Nawet urzędy skarbowe w ramach eksperymentu piszą do ludzi wezwania w zrozumiałym języku. Ponoć wzrosła ściągalność należności... Założę się, że nie dlatego, że ludzie zrozumieli skierowane do nich pismo ale poczuli, że urząd napisał do nich jak do człowieka. Co do gatki szmatki z łudźmi, to się nie zastanawiaj o czym rozmawiać, tylko rozmawiaj. Ja jestem facet mega nieśmiały do kwadratu i w samotności nie czuję potrzeby otwierania paszczy do nikogo, a jak trafiam między ludzi, to gęba mi się nie zamyka. I żebym jeszcze potem pamiętał o czym gadałem... smile

877 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-22 23:41:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Kiedyś jak nie chciałam gdzieś iść to mnie namawiał. Dzisiaj raz powiedziałam że nie idę na tego grilla i nic, zero reakcji.

Znaczy chłopu wraca rozsądek po okresie nadskakiwania nowej kobiecie lol Następna faza: gdzie byłeś? Nie mówiłem ci, że mamy z chłopakami grilla? A propos tych niezrozumiałych tekstów prawniczych. Nie ma się czym szczycić smile Tendencja jest odwrotna. Nie czytałaś dzisiejszej prasy? Nawet urzędy skarbowe w ramach eksperymentu piszą do ludzi wezwania w zrozumiałym języku. Ponoć wzrosła ściągalność należności... Założę się, że nie dlatego, że ludzie zrozumieli skierowane do nich pismo ale poczuli, że urząd napisał do nich jak do człowieka. Co do gatki szmatki z łudźmi, to się nie zastanawiaj o czym rozmawiać, tylko rozmawiaj. Ja jestem facet mega nieśmiały do kwadratu i w samotności nie czuję potrzeby otwierania paszczy do nikogo, a jak trafiam między ludzi, to gęba mi się nie zamyka. I żebym jeszcze potem pamiętał o czym gadałem... smile

Na trzezwo? tongue
Ja nawet jak cos wypije to pamietam o czym gadalam tongue
To nie byl grill z chlopakami tylko grill "parami". Trzech facetow-trzy dziewczyny. Znaczy byl on i jego dwoch kumpli ze swoimi dziewczynami, bo ja jako jedyna tam nie zamierzalam isc. Glownie dlatego ze nie mialam ochoty ogladac nowej dziewczyny - modelki gospodarza grilla i wypadac przy dwoch paniach-wysokich niebieskookich blondynkach po studiach ale wygladajacych mlodziej ode mnie jak chodzaca porazka.
Nie zamierzam go pytac "gdzie byles". Jestem przyzwyczajona ze od poczatku naszej znajomosci wracal o roznych porach. Nie ma co sie dziwic, skoro ma nienormowany czas pracy i pracuje na wlasny rachunek. I nie zamierzam sie ponizac i wypytywac gdzie byl. Jak chce to niech sobie nawet nie wraca (tak, wiem, jakby cos sie stalo zalowalabym do konca zycia ze tak myslalam, juz mnie kolega jeden uswiadomil). Ale mowie to z pelna swiadomoscia.
Ja sie tym nie szczyce. Ubolewam, ze nie potrafie normalnie rozmawiac. Ewentualnie w dwojce. W grupie nie.
Jak nie bedzie sprzatal (dzis taka akcja zdarzyla mu sie po raz pierwszy) to nie bedzie tu mieszkal. Co jak co ale nie toleruje blaganu i tego ze ktos nie sprzata. To jest akurat moj bardzo stanowczy poglad. Potrafie duzo rzeczy tolerowac - wracanie pozno, kumpli,  impreze itd. ale syfu nie toleruje. Zwlaszcza ze to jest moje mieszkanie. Przynajmniej tak widnieje w ksiedze wieczystej tongue wiec ja decyduje kto tu bedzie mieszkal i jak ono bedzie wygladalo. No, chyba ze wprowadza stan kleski zywiolowej i mi go ulokuja to wtedy nie bede miala wyjscia tongue ale na to sie nie zapowiada tongue
Czytalam prase, czytalam. Wyczytalam nawet ze w naszym miescie (Ty chyba tez stad tongue ) facet kupil cyjanek potasu i popelnil sambojstwo, ze zlikwidowali koczowisko romow i ze nie powinno sie nosic bransoletek z materialu bo jest na nich 20 razy wiecej bakterii niz na zwyklej bluzce big_smile

878 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-23 19:26:48)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Myślałam dużo w nocy, bo nie mogłam spać, i dziś.
Jestem znowu zła na siebie, bo miałam zrobić dużo rzeczy i wczoraj postanawiałam sobie że mimo wszystko spędzę fajny dzień ale niestety wpadłam w jakąś głupią apatię, a pół popołudnia przespałam na dywanie z kotem.
Doszłam do wniosku, że chyba się musimy rozejść, bo jesteśmy totalnie niedopasowani. Znaczy ja po prostu nie jestem dla niego wystarczająca w każdej dziedzinie życia i każdy obiektywnie by to stwierdził. Pewnie to się rzuca nawet jak idziemy ulicą.
Powinien mieć takie kobiety jakie miał kiedyś - 175 cm wzrostu, modelkę, uśmiechniętą, po aplikacji i biegle znającą 3 języki obce.
Nie chcę mu psuć życia z babą wstającą o godzinie 10, niemającą nic ciekawego do powiedzenia, przygrubymi nogami, krzywymi zębami i cienkimi włosami, pyzatą na gębie, której głównym zajęciem w wolnym czasie jest gapienie sie w ściane i ryczenie do poduszki i której nie może nigdzie ze sobą zabrać, która nigdzie nie pojedzie (w sensie rekreacyjnym) i która praktycznie z nim nie sypia.
"Najśmieszniejsze" jest to, że ostatni komplement jaki usłyszałam padł z ust podpitego żula (chłop nie był agresywny ani natarczywy ani nic nie chciał, więc dałyśmy z koleżanką mu sobie trochę pogadać). No więc "cudownie".
Nie wiem czy nie powiedzieć mu że sobie kogoś znalazłam innego. Oczywiście nie znalazłam nikogo i nie zamierzam, ale wtedy nie będzie miał skrupułów, tylko po prostu mi nawrzuca i sobie pójdzie. Bez pytań na które i tak mu nie odpowiem (bo wczoraj zadawał mi mnóstwo pytań, a ja tylko kręciłam głową).

879

Odp: Totalny mętlik w głowie

Masz duży problem z samooceną, zmień terapeutę, ewidentnie jego terapia nie działa. Spróbuj psychoanalizy.

880 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-23 20:32:30)

Odp: Totalny mętlik w głowie
karmelowa_truskawka napisał/a:

Masz duży problem z samooceną, zmień terapeutę, ewidentnie jego terapia nie działa. Spróbuj psychoanalizy.

Znowu mam zmieniać?
Do trzeciego iść?
Mi się ich nawet słuchać nie chce...

Nie mam problemu z samooceną, tylko myślę obiektywnie.
Mam oczy i lustro i widzę co potrafią inni a czego ja nie potrafię.

881

Odp: Totalny mętlik w głowie

A w jaki w ogóle sposób wybierasz psychologów?

882 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-23 22:35:42)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

A w jaki w ogóle sposób wybierasz psychologów?

Czytam opinie na necie.

Naprawde, mi nie jest potrzebny psycholog.
Raczej 5 kilo mniej, trener personalny, ortodonta, chirurg plastyczny  (który mi skróci nos, zmniejszy biust, uwypukli kości policzkowe i wydłuży nogi) i przedłużanie i zagęszczanie włosów. Do tego jakieś zainteresowania i dobry trener rozwoju osobistego który mi pokaże jak rozmawiać z ludźmi. I dobra szkoła języków obcych, żeby znać więcej.

883

Odp: Totalny mętlik w głowie

Wybacz, ale kiedy czytam Twoje posty to strasznie przypominasz mi małe zwierzątko błagające o miłość.
Większość Twoich ostatnich postów to desperacka próba wymuszenia pochwały i komplementu. Na zasadzie - ale jestem gruba (a BMI 16/17)- nie nie jesteś! Każdy kto ma trochę oleju w głowie to to widzi. Wyczuwam problemy związane z relacją z matką i brak bezwarunkowej miłości w dzieciństwie.
Jak Ci się nie chce słuchać terapeutów to się nie dziw, że terapia nie działa. Może ktoś tutaj na forum (bo przecież jest tu dużo psycholożek i terapeutek) może Ci kogoś sprawdzonego z Wrocławia polecić.
Reszty nie skomentuję. Napiszę tylko tyle, że Bóg Cię kocha z krzywymi zębami, długim nosem i z grubymi udami smile

884 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-07-24 00:22:40)

Odp: Totalny mętlik w głowie
karmelowa_truskawka napisał/a:

Wybacz, ale kiedy czytam Twoje posty to strasznie przypominasz mi małe zwierzątko błagające o miłość.
Większość Twoich ostatnich postów to desperacka próba wymuszenia pochwały i komplementu. Na zasadzie - ale jestem gruba (a BMI 16/17)- nie nie jesteś! Każdy kto ma trochę oleju w głowie to to widzi. Wyczuwam problemy związane z relacją z matką i brak bezwarunkowej miłości w dzieciństwie.
Jak Ci się nie chce słuchać terapeutów to się nie dziw, że terapia nie działa. Może ktoś tutaj na forum (bo przecież jest tu dużo psycholożek i terapeutek) może Ci kogoś sprawdzonego z Wrocławia polecić.
Reszty nie skomentuję. Napiszę tylko tyle, że Bóg Cię kocha z krzywymi zębami, długim nosem i z grubymi udami smile

Nie mam BMI 16/17, dziewczyno tongue Zresztą BMI to nie wszystko.
Eeee... możecie pisać wszystko, ale nie zamierzam słuchać tu ani pochwał, ani uwag krytycznych co do wyglądu bo żadna z Was tutaj mnie nie widziała, więc byłoby to nielogiczne. Źle zinterpretowałaś. Jednemu mężczyźnie chciałabym się podobać. I sobie samej. Nie interesuje mnie co kto widzi, interesuje mnie co JA widzę. Jeśli będę z siebie niezadowolona, to NIKT mnie nie przekona, że jest inaczej. Wszyscy mogą uważać, że nie jestem gruba i mam to GDZIEŚ, jeżeli ja będę tak uważać. To że INNI uważają, że wszystko jest w porządku niewiele mnie obchodzi, naprawdę. Więc możecie pisać, pisać, pisać, nic to nie da i nawet tego nie chcę. Jeżeli JA SAMA będę uważać, że coś w porządku nie jest, to nie będę szczęśliwa.
Dam przykład - INNI uważają, że mam mega super idealną średnią na studiach. JA uważam, że mogłaby być lepsza,  bo np. niewiele brakowało, żeby zamiast 4,5 było 5 z jakiegoś przedmiotu. I nie, nie chcę niczyich zapewnień że jest super, bo choćby się zebrała cała Polska pod moim blokiem i powiedziała że mam super idealne oceny, to będę marudzić bo DLA MNIE SAMEJ nie jest idealnie. I choćby cała uczelnia latała zapewniać mnie, że średnia 4,75 jest super super super, to mnie się podobać nie będzie, jeżeli sobie tak powiem. A nie podoba mi się, bo córka mojego znajomego na tym roku własnie (trzecim) miała 5,0. Więc kurcze, ale dlaczego mam równać w dół? Mam sobie tłumaczyć że niektórzy mają poprawki i cieszyć się że ja nie mam? A może do warunkowiczów się porównywać? Albo do tych co zaliczają na tróje?
Tak samo tutaj - mam patrzeć na dziewczynę która ma 80 kilo wagi przy moim wzroście i w moim wieku, zamiast na wytrenowaną Chodakowską albo nie wiem - Dżoanę Krupę?
No jasne, najlepiej wejść w tłum analfabetów i cieszyć się że się umie czytać. Albo w tłum zawodników sumo i cieszyć się, że jest się szczuplejszym od nich.
Tylko nie wiem jaki w tym sukces. Dla mnie coś, co przychodzi łatwo i bez wysiłku jest zawsze bezwartościowe. Nie istnieje NIC bezwarunkowego. Zawsze jakiś warunek trzeba spełnić.
Nigdy nie zadowalałam się byle czym. I nienawidzę półśrodków. I niestety po prostu doszłam do momentu, gdzie sama stwierdziłam, że to ja wlaśnie jestem takie byle co. Z tym mi jest ciężko.
Nie zrozumiałaś mnie trochę. Chciałam się po prostu wygadać.  Nie rozmawiam o takich rzeczach z ludźmi "w realu". Nawet mój ojciec i najlepsza przyjaciółka uważają że jestem zawsze uśmiechnięta i przeszczęśliwa. Więc może zrozumiecie czemu tu piszę wszystko dokładnie.
Jestem raczej niepraktykujaca, więc w sumie mi wszystko jedno, czy mnie kocha, czy nie wink Może mnie nie kochać, prędzej uwierzę w miłość mojego bardzo bardzo bardzo egoistycznego kota, który najprawdopodobniej kocha tylko siebie, ma wszystko i wszystkich gdzieś (i tak się zachowuje!!!) i wszyscy kochają jego tongue On przynajmniej ma mnie za co kochać, bo chyba właścicielką kota jestem niezłą. Przynajmniej lepszą niż przeciętny właściciel kota - pod względem żywienia, warunków w mieszkaniu (atrakcje dla kota), bezpieczeństwa, opieki kocio-zdrowotnej, pobłażania kotu (wolno mu wszystko, ostatnio nawet "liścia" od kota dostałam, bo u mnie w domu kot może bić, ale kota bić nie wolno, kot ma monopol na stosowanie przemocy tongue ). Więc może mnie trochę pokocha ten egoistyczny kot tongue Poza tym na religii mówili, że Bóg kocha wszystkich. Dla mnie to bez sensu. Skoro kocha gwałciciela i mordercę nawet, to jakaś słaba ta miłość. Ale błagam, nie wchodźmy na tematy religijne.

885

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ciagle wybierasz bycie nieszczesliwa. No coz... to Ty zaplacisz za to cene, wiec wszelkie slowa tutaj sa na marne.

886

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, idź proszę na tą terapię smile Twoja jakość życia znacznie się podniesie.

887

Odp: Totalny mętlik w głowie

Hej! Jest dużo, dużo lepiej!
Nie chodzę do psychologa - miałam po nich gorszy humor. Dorwałam książkę (nie sama, z pomocą życzliwej osoby) o rozwoju osobistym i wzięłam sobie sporo rzeczy do serca.
Wreszcie jestem zadowolona z siebie. Może jeszcze nie do końca, ale to już kwestia drobnych poprawek - zapuszczenia włosów i tego typu pierdół.
Ćwiczę 10 godzin w tygodniu, dobijam do 46 kilo i daje mi to ogromną satysfakcję, czytam 17. książkę w tym roku, zakładam nowe koło naukowe (oczywiście stare zostaje też), szlifuję angielski, od września zaczynam praktykę (ale na luzie - nie że 8 godzin w tygodniu), w tym roku pojadę do Pragi i Berlina, prowadzę bloga i ktoś go czyta smile (dla kociarzy wink ).
Dzisiaj jestem happy, bo w Jatomi robiłam analizę składu ciała i jest 48 kilo i tylko 17,5 procent tłuszczu big_smile (dla kobiet norma zaczyna się chyba od 21). Więc jestem bardzo zadowolona, bo moja harówka daje efekty. Ale co najważniejsze - polubiłam to! Nawet jak już nie schudnę z kilogramów to będę się chociaż modelować smile
Postawiłam sobie długofalowe cele - np. odwiedzić 20 europejskich krajów i przeczytać 300 książek do 35-tki smile o tych zawodowych nudzić tu już nie bede smile najważniejsze, że wybrałam dwa obszary prawa - jeden hobbystyczny bardziej, drugi zawodowy, w ktorych chce byc ekspertka i bede smile mam dużo czasu i dużo energii smile
Zauważyłam, że żeby być szczęśliwa muszę cały czas coś robić.
Cały czas mi czegoś brakuje, ale doła zażegnałam. Płakałam tylko jak miałam PMS, w sumie z 6 godzin doła. Ale PMS to PMS, więc nie demonizuję tego. Moze problem jest w tym, ze nie umiem sie relaksowac - bardzo skupiam sie na "rozliczaniu" siebie - codziennie wpisuje w notesiku co jadlam, ile spalam, ile wody pilam, ile kawy, co zrobilam (w sensie cwiczen, pisania artykulu, nauki). Postanowilam sobie ze ten weekend bedzie wolny i tylko relaks i ze bede sobie robic male przyjemnosci - chocby to miała być herbata z brzoskwiniami zamiast zwyklej albo spacer na okolo przez park.
W zwiazku jak mi nie szlo, tak nie idzie, ale przestalo to byc dla mnie powodem do depresji. Ale mam blokade przed facetem. Zreszta on tez nie zachowuje sie tak jak jeszcze pol roku temu. Wiem, to wina mojego dola i tego ze teraz jestem ciagle zajeta z tego dola wychodzac. Ale to nie jest powod zeby pytal kumpla czy jego nowa laska ma siostre blizniaczke (bardzo glupi zart) tak ze slyszalam te ich telefoniczna rozmowe. Niefajnie. No ale nie skupiam sie na tym, co zle smile

888

Odp: Totalny mętlik w głowie

Chetnie bym poczytala Twego bloga, jesli masz ochote mozesz wyslac mi na priv linka.

889 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-11 01:06:56)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Masz pretensje do faceta, że nie pomógł sprzątać, a powiedziałaś mu w ogóle o tym, by z Tobą posprzątał? Może on akurat tego dnia nie czuł potrzeby sprzątania, a grilla miał wcześniej umówionego. Mogliście się umówić, że posprzątacie np. przed grillem albo na drugi dzień. No ale jeśli miałabyś pretensje, że się nie domyślił, to trochę bez sensu.

Bardzo spłycasz rozmowy ludzi. Nie znam ludzi, którzy rozmawiają o aktorach, piosenkarzach albo programach w tv. Tzn. mówię o młodych osobach, bo w pokoleniu moich rodziców zdarzają się dyskusje o czymś z telewizji. Jeśli prawo byłoby Twoim jedynym tematem do rozmowy, to musisz mieć świadomość, że znaczną część ludzi ono nudzi. Jeśli oczekujesz tylko takich dyskusji, to najlepiej mieć znajomych z własnej branży. Też bardzo lubię swoją pracę i dużo o niej myślę codziennie, ale nie wyobrażam sobie, by mieć tylko tyle do powiedzenia i tylko takie zainteresowania. I nie chodzi tu o rozmowy z innymi, ale moim zdaniem to po prostu szybka droga do wypalenia.

No pewnie, mnie tam nudzą zazwyczaj rozmowy o aktorach, piosenkarzach, mówię czasem i o nich, ale nie jakoś dużo. Częściej są po prostu życiowe tematy np u mnie z koleżanką, z przyjaciółką. Jak kogoś się poznaje to ogólnie coś o sobie się mówi, ale nie trzeba udawać kogoś kim się nie jest, jak ktoś by uznał mnie za nieciekawą, to już jego sprawa. A Ciebie Kammiś interesuje wiele tematów jak piszesz na forum np społecznym i o tym naprawdę można też dużo rozmawiać, dyskutować, to są ważne tematy i ciekawe, więc tym bardziej wiele osób będzie chciało coś w tych tematach powiedzieć.  Nie ma co też na siłę wymyślać tematów, czasem same płyną, czasem ktoś coś powie i można coś powiedzieć. Nie zawsze się coś powie, ale zwykle w końcu jakiś temat się znajdzie, po prostu za bardzo się denerwujesz, ale z czasem pewnie się ośmielisz.

Edit: No i znowu wychodzi na wierzch Twój perfekcjonizm, który przez to, że chciałabyś być we wszystkim idealna sprawia, że tak źle o sobie myślisz. Ty chyba chciałabyś wyglądać jak modelka koniecznie i być we wszystkim idealna. No, ale z takim podejściem nigdy nie będziesz się sobie podobać. Wiesz, facetom te modelki tak często też się nie podobają. Często podobają się ładne, zwykłe dziewczyny, a taką jestem wręcz przekonana, że jesteś. Ja tam nigdy nie chciałabym być wręcz chuda jak modelka, dla mnie to nie jest atrakcyjne, ale oczywiście kwestia gustu. Z takim podejściem zniechęcisz faceta, ale nie że jemu nie odpowiada Twój wygląd, ale dlatego, że te podejście po prostu denerwuje. Wiesz, nawet tutaj na forum chcemy Ci jak najlepiej pomóc i trochę to smutne, ale też denerwujące, że ciągle wyszukujesz w sobie wady. Masz psychologa, pracuj nad sobą, bo naprawdę inaczej będziesz nieszczęśliwa mając takie podejście, bo naprawdę która dziewczyna ma długie nogi, umie wszystko powiedzieć na każdy temat, ma grube włosy itp? Mało która, każdy z nas jest inny, to czyni nas wyjątkowymi i to nie jest slogan dla pocieszenia, ale jakby były same klony to fajnie moim zdaniem by nie było. A faceci nie oczekują kobiety idealnej. Ty sama uznajesz, że nie jesteś wystarczająco dobra dla swojego faceta, ale wiesz daj mu sama wybrać z kim chce być, że tak powiem big_smile No bo Ciebie wybrał, jest z Tobą, więc to wręcz przykre, że uważasz, że lepiej od niego wiesz z kim on "powinien" być. Nie musisz być idealna, by być fajną kobietą, bo nikt nie jest idealny. Nigdy nie spełnisz ideału jaki masz w głowie jeśli tak będziesz się jego trzymać.

A przejmowanie się  średnią 4,75 to dla mnie kompletna przesada. Ok, sama nie jestem aż tak mocno ambitna, ale nawet dla wielu ambitnych osób to już jest świetna średnia. Tylko dla perfekcjonistów to za mało. Naprawdę wywierasz na sobie zdecydowanie za dużą presję. Porównujesz się, bo ktoś miał średnią 5.0 zamiast po prostu cieszyć się tym co masz. Ona ma minimalnie wyższą średnią, ale wybacz, ale to nie jest niczego odzwierciedleniem. Do tego z czegoś innego pewnie może być od Ciebie gorsza. Także jak dla mnie porównując się do innych nigdy nie będzie się zadowolonym. Jak nie odpuścisz z tym, to możesz jeszcze gorzej np potem mieć z psychiką, stres się na tym odbije. Naprawdę, nie warto, to jest przejmowanie się rzeczami nieistotnymi, bądź dla siebie dobrą wersją, staraj się, ale też nie staraj się być na siłę najlepsza, bo nie da się być zawsze najlepszym, ludzie raz są lepsi, raz gorsi, ale to nie świadczy o ich wartości. No a tutaj to już minimalne różnice między Tobą, a tą dziewczyną, więc tym bardziej nie ma co nawet o tym myśleć. Rób swoje dla siebie, a nie żeby być lepsza od wszystkich i tak na siłę coś udowodnić, bo naprawdę nie ma tu czym się przejmować. A Ty stawiasz sobie za wysoką poprzeczkę i sama widzisz, że to niedobrze na Ciebie działa, więc warto nad tym popracować, a nie mieć podejście "Inni niech mówią tak, a ja i tak muszę być najlepsza", bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

No, ale skoro teraz masz lepszy humor to dobrze. To jak się czujemy to w dużej mierze też zależy od nas. Warto siebie polubić, tak uważam.

890 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-11 19:57:12)

Odp: Totalny mętlik w głowie
truskaweczka19 napisał/a:
cslady napisał/a:

Masz pretensje do faceta, że nie pomógł sprzątać, a powiedziałaś mu w ogóle o tym, by z Tobą posprzątał? Może on akurat tego dnia nie czuł potrzeby sprzątania, a grilla miał wcześniej umówionego. Mogliście się umówić, że posprzątacie np. przed grillem albo na drugi dzień. No ale jeśli miałabyś pretensje, że się nie domyślił, to trochę bez sensu.

Bardzo spłycasz rozmowy ludzi. Nie znam ludzi, którzy rozmawiają o aktorach, piosenkarzach albo programach w tv. Tzn. mówię o młodych osobach, bo w pokoleniu moich rodziców zdarzają się dyskusje o czymś z telewizji. Jeśli prawo byłoby Twoim jedynym tematem do rozmowy, to musisz mieć świadomość, że znaczną część ludzi ono nudzi. Jeśli oczekujesz tylko takich dyskusji, to najlepiej mieć znajomych z własnej branży. Też bardzo lubię swoją pracę i dużo o niej myślę codziennie, ale nie wyobrażam sobie, by mieć tylko tyle do powiedzenia i tylko takie zainteresowania. I nie chodzi tu o rozmowy z innymi, ale moim zdaniem to po prostu szybka droga do wypalenia.

No pewnie, mnie tam nudzą zazwyczaj rozmowy o aktorach, piosenkarzach, mówię czasem i o nich, ale nie jakoś dużo. Częściej są po prostu życiowe tematy np u mnie z koleżanką, z przyjaciółką. Jak kogoś się poznaje to ogólnie coś o sobie się mówi, ale nie trzeba udawać kogoś kim się nie jest, jak ktoś by uznał mnie za nieciekawą, to już jego sprawa. A Ciebie Kammiś interesuje wiele tematów jak piszesz na forum np społecznym i o tym naprawdę można też dużo rozmawiać, dyskutować, to są ważne tematy i ciekawe, więc tym bardziej wiele osób będzie chciało coś w tych tematach powiedzieć.  Nie ma co też na siłę wymyślać tematów, czasem same płyną, czasem ktoś coś powie i można coś powiedzieć. Nie zawsze się coś powie, ale zwykle w końcu jakiś temat się znajdzie, po prostu za bardzo się denerwujesz, ale z czasem pewnie się ośmielisz.

Edit: No i znowu wychodzi na wierzch Twój perfekcjonizm, który przez to, że chciałabyś być we wszystkim idealna sprawia, że tak źle o sobie myślisz. Ty chyba chciałabyś wyglądać jak modelka koniecznie i być we wszystkim idealna. No, ale z takim podejściem nigdy nie będziesz się sobie podobać. Wiesz, facetom te modelki tak często też się nie podobają. Często podobają się ładne, zwykłe dziewczyny, a taką jestem wręcz przekonana, że jesteś. Ja tam nigdy nie chciałabym być wręcz chuda jak modelka, dla mnie to nie jest atrakcyjne, ale oczywiście kwestia gustu. Z takim podejściem zniechęcisz faceta, ale nie że jemu nie odpowiada Twój wygląd, ale dlatego, że te podejście po prostu denerwuje. Wiesz, nawet tutaj na forum chcemy Ci jak najlepiej pomóc i trochę to smutne, ale też denerwujące, że ciągle wyszukujesz w sobie wady. Masz psychologa, pracuj nad sobą, bo naprawdę inaczej będziesz nieszczęśliwa mając takie podejście, bo naprawdę która dziewczyna ma długie nogi, umie wszystko powiedzieć na każdy temat, ma grube włosy itp? Mało która, każdy z nas jest inny, to czyni nas wyjątkowymi i to nie jest slogan dla pocieszenia, ale jakby były same klony to fajnie moim zdaniem by nie było. A faceci nie oczekują kobiety idealnej. Ty sama uznajesz, że nie jesteś wystarczająco dobra dla swojego faceta, ale wiesz daj mu sama wybrać z kim chce być, że tak powiem big_smile No bo Ciebie wybrał, jest z Tobą, więc to wręcz przykre, że uważasz, że lepiej od niego wiesz z kim on "powinien" być. Nie musisz być idealna, by być fajną kobietą, bo nikt nie jest idealny. Nigdy nie spełnisz ideału jaki masz w głowie jeśli tak będziesz się jego trzymać.

A przejmowanie się  średnią 4,75 to dla mnie kompletna przesada. Ok, sama nie jestem aż tak mocno ambitna, ale nawet dla wielu ambitnych osób to już jest świetna średnia. Tylko dla perfekcjonistów to za mało. Naprawdę wywierasz na sobie zdecydowanie za dużą presję. Porównujesz się, bo ktoś miał średnią 5.0 zamiast po prostu cieszyć się tym co masz. Ona ma minimalnie wyższą średnią, ale wybacz, ale to nie jest niczego odzwierciedleniem. Do tego z czegoś innego pewnie może być od Ciebie gorsza. Także jak dla mnie porównując się do innych nigdy nie będzie się zadowolonym. Jak nie odpuścisz z tym, to możesz jeszcze gorzej np potem mieć z psychiką, stres się na tym odbije. Naprawdę, nie warto, to jest przejmowanie się rzeczami nieistotnymi, bądź dla siebie dobrą wersją, staraj się, ale też nie staraj się być na siłę najlepsza, bo nie da się być zawsze najlepszym, ludzie raz są lepsi, raz gorsi, ale to nie świadczy o ich wartości. No a tutaj to już minimalne różnice między Tobą, a tą dziewczyną, więc tym bardziej nie ma co nawet o tym myśleć. Rób swoje dla siebie, a nie żeby być lepsza od wszystkich i tak na siłę coś udowodnić, bo naprawdę nie ma tu czym się przejmować. A Ty stawiasz sobie za wysoką poprzeczkę i sama widzisz, że to niedobrze na Ciebie działa, więc warto nad tym popracować, a nie mieć podejście "Inni niech mówią tak, a ja i tak muszę być najlepsza", bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

No, ale skoro teraz masz lepszy humor to dobrze. To jak się czujemy to w dużej mierze też zależy od nas. Warto siebie polubić, tak uważam.

Ale ja jestem po prostu niska smile
Wiesz, na dziewczynie 175 cm wzrostu waga okolo 50 kilo - to widac ze jest bardzo szczupla.
Na dziewczynie ledwo ponad 160 cm to jest zupelnie inaczej. To jest w ogole bez porownania smile
Nigdy nie bede wygladac jak modelka, bo po prostu jestem na to 1. za niska, 2. mam za szerokie kosci biodrowe 3. mam biust po matce, ktory jest jak przeklenstwo - nie chudnie jak ja chudne (wszystkim laskom najpierw schodzi biust) i sprawia wrazenie ze sylwetka wyglada na ciezsza niz jest. O ile teraz sie do niego przyzwyczailam jako tako, o tyle jak bylam nastolatka to byl to moj glowny kompleks.
A co do faceta - on sie wlasnie zachwycal dziewczyna swojego kumpla - modelka. Ale mam to gdzies, niech sie zachwyca dalej. Ja nie mam zamiaru chodzic z nim na imprezy i patrzec, jak sie nia zachwyca, chocby wszyscy jego znajomi mieli sie na mnie smiertelnie obrazic i myslec ze nie chce ich odwiedzac. Poza tym wole inaczej spedzic czas niz chlac caly wieczor. Jak tak lubi - prosze bardzo. Chcialam jechac z kolega na weekend w gory, ale biedny ma zapalenie tchawicy, wiec pojedziemy za tydzien. I nie interesuje mnie zdanie faceta. On sie zachwyca innymi babami, to mi wolno jechac z kumplem, ktorego znam z 5 lat i jest dla mnie jak brat. I sie nim nie zachwycam. Uwazam tylko ze jest nainteligentniejsza mloda osoba (dajmy na to przed 35) jaka znam. On jest z tych co raz czytal ksiazke i dostawal 5, co byl absolwentem roku w najlepszym liceum w wojewodztwie, co uczy sie 2 tygodnie na aplikacje i dostaje sie z palcem w d big_smile i z tych co nie maja zadnych znajomosci i koneksji rodzinnych a rok po studiach zarabiaja okolo 4 tys na reke. Wiec mam prawo mowic ze jest piekielnie madry i ze jestem dumna ze swojego przyjaciela. Poza tym potrafi mnie rozsmieszyc tak jak NIKT inny nie potrafi.
Powiedzialam sobie ze jedyna osoba z ktora bede rywalizowac to bede ja sama i bede robic wszystko dla samej siebie, nie porownujac sie do innych. I on mi tego nie zepsuje, chociaz jak widac bardzo sie stara. 
Co do dziewczyny ze srednia 5,0 - to corka znajomego, bardzo mila i madra dziewczyna. Nic do niej nie mam i nie zazdroszcze jej. Zasluzyla i zapracowala to miala smile
W ogole zastanawiam sie po co i dla kogo on (facet) sie tak pucuje. Bo dla mnie gruuuuuubym przegieciem jest zostawianie w Pure Jatomi 525 zl miesiecznie (ja place 79 i jestem bardzo zadowolona - korzystam ze wszystkich sprzetow i zajec jakie maja i z sauny) i nie rozumiem tego. Dowiedzialam sie przez zupelny przypadek wczoraj od dziewczyny ktora robila mi pomiary i chciala podpytac jak tam jego "postepy". No ale coz, jego sprawa. Ktos glupi to glupi i nic sie nie poradzi.

Edit: mowiac modelki nie mysle o dziewczynach z wybiegow. One nie wygladaja dobrze i nie podobaja sie mezczyznom. Mowie o dziewczynach z konkursow miss i fotomodelkach. Tutaj roznica jest taka ze one w przeciwienstwie do modelek wybiegowych maja piekna twarz i piekna zdrowa sylwetke. Nie maja anoreksji. Maja dobra skore, piekne cialo, kosci na wierzchu brak. I te modelki juz nie wychodza na wybieg. Maja figure np. w stylu Krupy. Chyba nikt nie zarzucalby jej anoreksji. Ciezko powiedziec ze takie dziewczyny raczej sie nie podobaja facetom wink wiadomo ze kosciotrupy z wybiegow sie nie podobaja, ale dziewczyny z wyborow miss czy fotomodelki kosciotrupami nie sa, maja piekna twarz, skore, wlosy, usmiech, rysy i podobaja sie juz wiekszosci. A mojemu facetowi juz szczegolnie, jak zauwazylam. Ja mu sie z kolei nie podobam, a przynajmniej tego nie okazuje (co jest rownoznaczne z tym, ze mu sie nie podobam). Wiec nie rozumiem tez, po co marnuje czas nam obojgu.
To co pisze nie jest objawem dola wink jestem raczej wsciekla, ale nie zdolowana. Moj "kochany" facet napisal mi dzis smsa, w ktorym w dosc "osobliwy", "uroczy" (cudzyslow celowy), cyniczny sposob zaprosil mnie...gdziekolwiek. Ze skoro tak bardzo sie nudze ze wie o tym nawet moj wykladowca (ktorego spotkal gdzies tam), to co chce robic. Brzmialo to mniej wiecej tak (skasowalam nieprzyjemnego smsa) "gdzie mam cie zatem zabrac, zeby doktor (nazwisko) nie musial mnie informowac o tym jak bardzo sie nudzisz i ze kobiet sie nie zaniedbuje, mijajac mnie na ulicy". A ja odpisalam tylko doktorowi na pytanie co slychac, ze pisze prace i troche sie nudze... I nic wiecej. zwykla odpowiedz na zwykle pytanie. Nawet nie mialam na mysli zwiazku tylko raczej to ze rok akademicki powinien sie juz zaczac, bo kolo, konferencje i w ogole.  Jak znam doktora (poczciwy czlowiek) to na pewno chcial dobrze...
Przykro mi i tyle. I niewazne ze przeprosil. Zreszta lakoniczny sms "przepraszam" to takie wielkie nic... hmm dzisiaj oczywiscie nie ma go w domu bo musi ogarnac kancelarie razem z chlopakami po tym jak w nocy z niedzieli na poniedzialek zachlali banie. Co ciekawe dziewczyny dwoch pozostalych panow nie maja nic przeciwko i pily razem z nimi... hmm
I ogolnie mi przykro bo jedyne komplementy jakie ostatnio slysze to dobre slowa od mojego wykladowcy. I nie mowie o podrywaniu tylko o dobrym slowie w stylu "pani jest inteligentna, na pewno sobie pani poradzi". To tez komplement, tylko ze dotyczacy mozgu. Facet mi nawet takich rzeczy nie mowi. A, zapomnialam jeszcze  o swoim lekarzu i o zulu z Olsztyna. I o jakims swirze bez zdjecia z fb, ktorego sie boje (ale mojemu facetowi to oczywiscie wisi). Jeszcze od nich uslyszalam cokolwiek milego w ciagu ostatniego miesiaca. Tak, to ironiczne, bo akurat od nich nie chce sluchac komplementow.

891

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, maruda z Ciebie. A mimo wszystko lubię czytać Twoje posty - może dlatego, że pod wieloma względami "mam podobnie" do Ciebie. Tyle, że nauczyłam się szybko, jak mieć "wywalone" na innych. big_smile

Póki pamiętam - wyślij, proszę, link do bloga, też mam kota i też jest małym jaśnie panem, który ma wszystko, któremu wszystko wolno i który jest rozpuszczony nawet bardziej ode mnie. tongue Więc chętnie poczytam, co piszesz.

I tak, nie zamierzam Cię przekonywać, że jesteś mądra (chociaż taka mi się wydajesz), ładna (bo nie dostąpiłam zaszczytu obejrzenia Twojego zdjęcia), ale... nie rozumiem kompletnie tego, że nie umiesz rozmawiać z innymi. Na tyle, na ile kojarzę Twoje posty na forum, to odbierałam je raczej jako ciekawe, barwne i w większości oryginalne. W tym sensie, że nie hm... sztampowe. Nie jesteś kolejną dziewczynką, która nie chce dziecka, ale facet chce, co robić, nie jesteś kolejną, która ojojoj, tak bardzo nie ma pracy, a wysłała już 2 CV przecież i nie jesteś kolejną, która wprowadziła się do teściów i jęczy, że nie jest panią domu. Generalnie fajnie sobie radzisz (nieważne, co o tym myślisz, porównuję po prostu do hm... jakiejś średniej ;p), masz wiele do powiedzenia na różne tematy, wypowiadasz się zazwyczaj w wątkach dyskusyjnych, a nie wspierająco-pocieszających (poza swoim własnym big_smile), więc dlaczego nagle nie umiesz rozmawiać w grupie? Nie jestem w stanie tego pojąć, bo jak tak patrzę po przeciętnych wypowiedziach, to podejrzewam, że ciekawiej by mi się rozmawiało z Tobą, niż z wieloma innymi osobami stąd, nawet jeśli byśmy się nie zgadzały. Więc o co chodzi? tongue

892

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

A co do faceta - on sie wlasnie zachwycal dziewczyna swojego kumpla - modelka. Ale mam to gdzies, niech sie zachwyca dalej. Ja nie mam zamiaru chodzic z nim na imprezy i patrzec, jak sie nia zachwyca, chocby wszyscy jego znajomi mieli sie na mnie smiertelnie obrazic i myslec ze nie chce ich odwiedzac.

Błąd, bo najlepszy sposób na pokazanie, że masz na to wyj....ne, to chodzić z nim tam, gdzie twój facet widzi te laski. No chyba, że nie masz na to wyj....ne ale czemu masz to okazywać światu? Jeśli masz krytyczne podejście do swojego wyglądu, a nie planujesz wydać w najbliższej przyszłości grubszej kasy na różne korekty tego wyglądu, to najzdrowiej będzie nabrać trochę dystansu. Ja na przykład zawsze wiedziałem, że jestem zupełnie nie taki jak się chyba podobają kobietom. Twarz pospolicie poczciwa, okropne kobiece usta, chociaż nos bym złamał albo co... Przy wzroście 177 cm za krótkie nogi, za długa szyja, szeroka dupa. I dawno nauczyłem się mieć to w nosie. Nie aspiruję do tego żeby się podobać kobietom, jednej się spodobałem i chwatit...
A propos facetów. Ja też lubię swojej żonie opowiadać jaką to fajną laskę dziś widziałem, albo "rozebrane" dziś w pracy były koleżanki. Nawet dziś z żoną rozmawiałem, ona mówi - ja nie wiem co ty tam robisz i czy coś z tymi dziewczynami nie teges... Ja na to szczerze się uśmiałem, że chyba nie sądzi, że 10-12 lat młodsze dziewczyny mogłyby zobaczyć coś atrakcyjnego we mnie. No bez jaj, miło z nimi pogawędzić ale ... I tak jeszcze a propos facetów, to jak żonce mówię o tych dziewczynach, to tym dziewczynom mówię jaką mam fajną żonę ale o tym sza... lol

893

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, ja Cię trochę nie rozumiem. Marudzisz i wymagasz, ale jak właściwie wygląda Twój wkład w ten związek? Co konkretnie robisz, żeby uwodzić faceta, by postrzegał Cię jako fajną i atrakcyjną kobietę? Nie wiem jak jest u Was na co dzień, ale tutaj ciągle pisałaś o płaczu, narzekaniu, wiecznie złym samopoczuciu itp. Ok, każdy ma do tego prawo. Tylko nie oczekuj, że coś takiego jest atrakcyjne dla faceta i że będzie Cię wychwalał i prawił komplementy. Jeśli miałabym w domu faceta, któremu ciągle coś nie pasuje i który czepia się takich głupot, to nie prawiłabym mu jakichkolwiek komplementów, nawet gdyby był najprzystojniejszy na świecie. Po prostu takie zachowanie i atmosfera w domu skutecznie zabijają chęć komplementowania, flirtowania, starania się itp. To Ty popsułaś związek, bo zaczęłaś odpychać faceta, zamykać się w pokoju, wymyślać sobie kolejne kompleksy. Teraz to Ty powinnaś jako pierwsza wyciągnąć rękę i postarać się, o ile Ci w ogóle zależy. Sama zaproponuj jakąś romantyczną randkę, idź do fryzjera, kosmetyczki, na manicure itp. Nawet nie dla faceta, ale dla siebie, bo takie zabiegi raczej poprawiają kobietom humor i sprawiają, że czują się bardziej atrakcyjne. Jeśli facet zobaczy, że jesteś wyluzowana, zadowolona, uśmiechnięta i życzliwie do niego nastawiona, to nie wierzę, że niczego miłego nie usłyszysz, nawet jeśli będziesz w dresie. Natomiast Ty masz tonę kompleksów, ciągle się doszukujesz wad, porównujesz z fotomodelkami itp. Jeśli facet Ci powie, że jesteś piękna i masz super figurę, to i tak stworzysz kolejny post na forum, który będzie ten komplement analizował na tysiąc sposobów i starał się obalić jego prawdziwość. Facet dobrze wyczuwa takie nastawienie, więc po co ma prawić komplementy komuś, kto zwyczajnie nie umie ich po ludzku przyjąć?

Pytasz po co on marnuje Wam czas. A po co Ty go Wam marnujesz? Przecież też możesz zerwać. Możesz tutaj pisać, że przecież go kochasz, ale w opisach Twoich zachowań wcale tej miłości nie widać. Trochę księżniczkujesz, jesteś zaabsorbowana sama sobą i wymyślaniem sobie problemów. Nie twierdzę, że to źle, ale czego Ty tak naprawdę chcesz? Dla mnie takie sprawy są proste. Z Twoich postów nie przebija żadna miłość ani namiętność. Czytając Ciebie od zawsze miałam przed oczami obraz Was jako małżeństwa z 30-letnim stażem, które jest ze sobą z przyzwyczajenia. Nie widziałam tutaj niczego, co byłoby charakterystyczne dla normalnego związku, który trwa dopiero rok. Już jest rutyna, brak zrozumienia, śladowe ilości seksu, konieczność "starania się", by w ogóle cokolwiek z tego wyszło, ciągłe dramaty, wyprowadzanie się i wprowadzanie, kłótnie, płacze itp. Jeśli tak wygląda roczny związek, to co dalej? Nie widzę tutaj żadnego wyjścia i otwarcia na drugiego człowieka. Pewnie mogę się mylić, bo nie znam Was na co dzień, ale z Twoich postów wyłania mi się coś takiego.

894 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-12 01:15:36)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Eileen, Nina - jesli mozecie napiszcie do mnie na priv, bo ja cos nie moge sad nie dziala sad podesle Wam link do bloga, pewnie jutro sprawdze maila i od razu odpisze smile tam jest moje nieszczesne zdjecie z kotem wiec blagam, nie rozsylajcie dalej big_smile
Eileen - Twoj kot tez ma wszystkich gdzies? Moj ma olewatorska mine i wyglada zawsze jakby mial wszystko w swoim malym kocim zadku big_smile ostatnio ugryzl mnie w glowe jak cwiczylam na dywanie big_smile wzial koczka (takiego w stylu malej mi) i zaczal go kopac tylnymi nogami. Ale nie bolalo big_smile

Eileen:
Mhm,  nie wiem. Grupa (nie ze na studiach, ogolnie) mnie nie lubi big_smile to znaczy zalezy chyba od grupy. Jak udzielalam sie politycznie to tam bylam dusza towarzystwa. W kole naukowym radze sobie ok, ALE tylko wsrod osob zainteresowanych tematem, zdecydowanie gorzej mam z tymi ktorzy przyszli, bo ich byly przewodniczacy namowil i przyszli bo go lubia... Na wszelkich stazach/praktykach bylam lubiana, wiem ze aplikanci u ojca tez mnie lubia, bo nawet narzekaja na niego przy mnie (nie zamierzam donosic).
Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo ciezko rozmawia mi sie z dziewczynami w moim wieku. Sa oczywiscie wyjatki, ale rzadkie. Kobiety starsze ode mnie - to zalezy, ale tez ciezej. Znaczy bardzo latwo na plaszczyznie zawodowej, bardzo trudno na plaszczyznie kolezenskiej. Chodzilam na jedne zajecia ze studentami zaocznymi (z racji 2 kierunkow, za zgoda prowadzacego) i tam mnie bardzo bardzo nie lubili. Byly wyjatki, ale nieliczne. ALE dlaczego te osoby uwazaly ze skoro sobie lepiej radze to mam im pomagac dla zasady? Sorry, ale nie musze miec ochoty dawac 30 osobom 400 stron wlasnorecznie robionych notatek, zwlaszcza ze niektorzy sie do mnie nawet nie odzywali. Najgorsza byla jedna baba. MODELKA, ale plus size (rozmiar 46) i 50+. Jak mi raz przygadala i to publicznie na fb, to myslalam ze mi galy wyjda z orbit. A napisalam prawde - dyskutowali w grupie zamknietej na fb, ze chca donosic do dziekana na wykladowce - napisalam, co o tym mysle i ze absolutnie brac w tym udzialu nie bede (przeciez to strzal w stope!). To ona napisala zebym "przestala sie wymadrzac i myslec ze jestem madra, ladna i zabawna".
Za to idealnie dogaduje sie z mezczyznami starszymi ode mnie o kilka lat, nawet kilkanascie (takich poznalam jak angazowalam sie politycznie). Na stopie bardzo kolezenskiej rowniez. Nie wiem, dobrze mi sie z nimi rozmawia, sluchaja co chce powiedziec i sa zawsze mili i uczynni. Duzo szybciej przechodze na ty z nimi niz z kobietami w ich wieku. I tutaj nie mam problemow z nawiazaniem rozmowy. Zadnych. I uwielbiam rozmowy w meskim gronie. I 20-latkow, i 30-latkow. Jak wypija to jest polityka, biznes i inne takie tematy big_smile
Co do osob mlodszych z kolei inaczej - swietny kontakt lapie z dziewczynkami w przedziale 8-13. Za to chlopcy w tym wieku mnie nie lubia i jestem nudna big_smile dziewczynki mnie lubia, bo ich nie moralizuje. Czasem pomagalam takim dwom blizniaczkom z angielskim to przy okazji wypytaly mnie o wszystko o co rodzicow zapytac nie moga big_smile co to jest hiv, czy chodzilam na wagary, kiedy mialam pierwszego  chlopaka, czy palilam fajki i takie tam big_smile no i sa podjarane lakierami do paznokci, eye-linerem i tak dalej big_smile
Co ciekawe tak zeby z kims wyjsc, pojechac itd. to mam1- 2 kolezanki, kolegow jakos z 6. W rozmowach z mezczyznami podoba mi sie to ze maja bardziej konkretne tematy. No i co najwazniejsze nie obrazaja sie nie wiadomo o co. Do jednego baaaaardzo dobrego kolegi zwracam sie per "ciołku", on zaczal do mnie mowic mendo big_smile z innym kolega potrafimy 2 godziny w nocy od 2 do 4 przegadac o polityce, z jeszcze innym o prawie.
Chociaz poznalam dziewczyne z ktora piszemy codziennie ale mieszkamy daaaaaleeeeekooooo od siebie, praktycznie cala Polske big_smile

Snake - problem jest taki ze on jest obiektywnie bardzo przystojny i jest tego swiadomy i cholernie pewny siebie. Jego zdanie o nim samym jest takie ze jest przystojnym, bardzo inteligentnym, wysportowanym, wysoko wyksztalconym, dobrze zarabiajacym i swietnie ubranym mezczyzna. Wiem o tym bo po pijaku tak gadal. On wlasciwie nigdy nie ma sobie nic do zarzucenia. No i jest cholernie wygadany, to mu trzeba przyznac. A, nigdy tu tego nie pisalam ale lakieruje sobie wlosy wink mimo ze ma krotkie wink no obiektywnie dziewczyny mowia ze jest bardzo wymuskany big_smile ale nie wymuskany ze gej tylko wymuskany cos ala bradley cooper czy nie wiem brad pitt big_smile nie ze podobny z wygladu do nich tylko podobny stopien wymuskania wink
I w tym problem ze i mlodsze i starsze i rownolatki uznaja go za atrakcyjnego.
A kobiecie jest trudniej zaakceptowac swoje wady niz mezczyznie. Dobrze wiesz, ze dla was wyglad ma wieksze znaczenie niz dla nas. Mi sie podobali rozni faceci. Jeden dzisiaj jest modelem, a drugi ma brzuch i jest pucolowaty na twarzy tongue i ten drugi wcale nie podobal mi sie mniej. Gral na gitarze w zespole tongue potem potajemnie (to bylo liceum) bujalam sie w jego ojcu (strasznie wymukany byly szef jednej ze skarbowek big_smile ). Wiec naprawde rozrzut jest duuuuuzy wink u was nie.

Cslady - pewnie masz racje. Znaczy masz racje oprocz jednego. Dola nie mam juz od dluzszego czasu. Nie wiem. Chyba jakos 3 tygodnie. Bylam u fryzjera, farbowalam wlosy, robilam paznokcie, chodze na fitness, nosze sukienki i takie buty ze az mnie do krwi zajechaly na pietach tongue wiec nie ma obrazu depresji i placzu juz od jakiegos czasu. W miedzyczasie bylam z kolezanka w gorach. Robie dla siebie w ciagu tych ostatnich 3 tygodni wiecej niz kiedykolwiek wczesniej. Bardzo dbam o diete i wyglad, pisze artykul i szlifuje angielski. Nie mam dola. Wstaje z bardzo pozytywnym nastawieniem. czasem mam lenia, jak kazdy, ale generalnie robie duzo w ciagu dnia. I uwaga - nawet wstaje wczesniej 8-9, kiedys to bula 12-13 jesli nie musialam wychodzic. Wiec naprawde zmiana na plus jest duza i wiekszosc osob to widzi (matka, znajomi). Z dola nie zostalo wlasciwie nic. Teraz to juz tylko ewentualnie gorszy nastroj i byl raz - tylko przy pms. Generalnie czuje sie atrakcyjnie i nie mialam oporow zeby zagadac do trenera w Jatomi i go "prosic o pomoc". Idac ulica czuje sie raczej atrakcyjnie. Przy innych mezczyznach tez. Natomiast nie czuje sie atrakcyjnie przy ladniejszych kobietach i we WLASNYM DOMU, chyba ze jestem w nim sama. To ostatnie jest najgorsze.
Nie uwazam ze moja figura jest tragiczna. Dla mnie samej nie jest zla. Jak kazda kobieta chcialabym cos ulepszyc - wymodelowac ramiona, schudnac zaledwie 2 kilo, poprawic wydolnosc i kondycje (cwicze cardio). Uwazam ze moge ladnie wygladac jak sie postaram i ze nie wygladam grubo. Natomiast nie lubie sie rozbierac. Przy nikim. Kiedys nie mialam z tym problemu, chodzilam nawet regularnie do sauny, a teraz mam. Mam i juz. O ile w ubraniu wygladam wzglednie o tyle uwazam ze bez nie. Podobnie jak nienawidze nosic sukienek/spodnic bez rajstop. Mam brzydki koloryt skory, staram sie go jakos rownac balsamem brazujacym, ewentualnie mala iloscia podkladu na lydki.
Nie przepadam za swoja twarza, ale pod skalpel balabym sie pojsc i szkoda hajsu. Wygladam chyba dosc powaznie (i starzej, biora mnie za rowiesniczke faceta - a on ma prawie 29 i pol) wiec moze chociaz w pracy sie to przyda. Na to licze.
W ciagu ostatniego miesiaca chyba tylko raz bylismy na kolacji, wiecej nie wychodzilismy. Srednio bylo. Nie ze mam zastrzezenia do obslugi czy zarcia po prostu bylo sztywno i juz. Zeby sie rozluznic potrzebowalam pol butelki wina, a i tak do konca nie pomoglo.
Wczoraj chcialam zagadac, jak wrocil do domu zapytalam jak w pracy. Odpowiedzial "dobrze", poszedl pod prysznic, potem do innego pokoju, zamknal sie i pewnie pracowal. To byl nasz jedyny "dialog" w ciagu calego wczorajszego dnia. Dzisiaj mu sie chyba glupio zrobilo za tego smsa (na ktorego nie odpisalam) bo przeprosil i dal mi miska z rozowa kokarda. Niedlugo bede miec kolekcje miskow, wszyscy mi je daja.
Nie wiem jak mam sie czuc atrakcyjna jak dostalam od niego (bez okazji) wiatrak na biurko. Niby mega wypasiony ale do cholery jasnej wolalabym dostac nawet jedna roze a nie jakis cholerny wiatrak. To co mi kupi na urodziny? Kocyk elektryczny bo jesien bedzie sie zblizac? Czy komentarz do jakiejs ustawy? I nie chodzi o to ze oczekuje super prezentow (akurat komentarze do ustaw sa cholernie drogie, za komentarz do konstytucji dalam 2 i pol stowy) bo nie oczekuje. Jak juz mowilam jedna roza bylaby lepsza niz ten mega super wiatrak czy inny praktyczny prezent. Jak bede chciala sie chlodzic to sobie go sama kupie. Nie ma nic gorszego niz to jak facet zaczyna kupowac praktyczne prezenty. Praktyczne prezenty to sie kupuje babci. Chociaz nie, moja babcia woli stroj sportowy niz cieple kapcie big_smile chodzi z kijkami i wkurza wszystkie okoliczne psy (samym faktem ze idzie) big_smile slucha rihanny i ogladala Greya big_smile moja babcia jest pozytywnie dziwna big_smile i potrafi klac jak szewc big_smile w karty grac umie, pamietam jak mialam moze z 15 lat i widzialam jak gra i mowi do siebie "a to skur***le". W szoku bylam big_smile ale jest bardzo dobra osoba, zawsze pomoze, to ona zapoczatkowala rodzinna tradycje dokarmiania kotow.

Snake - co  innego mowic zonie o innych laskach zeby sie z nia podroczyc, co innego z kolega gadac przez jakies 20 minut jakie to jakas laska ma zajebiste nogi, jaka ma ladna twarz, jaki piekny usmiech, jaka jest mila i dowcina, jaka zabawna i nieglupia, jakie ma cudne zdjecia i w ogole wszystko super. Ja mialam tego nie slyszec. Ale dziwnym trafem mialam uchylone drzwi i akurat jak zaczal te gadke to skonczyla mi sie piosenka na sluchawkach, wiec mialam sluchawki w uszach ale nic nie bylo wlaczone. On mysli ze nic nie slyszalam.

895

Odp: Totalny mętlik w głowie

Zgadzam się z cslady, że po prostu mogłaś swojego faceta w sporej mierze zniechęcić. Teraz już nie olewasz go, wychodzisz z inicjatywą? No bo samym tym, że chcemy, żeby się zmieniło, nic nie zrobimy, trzeba dać coś od siebie. Nie chodzi o nic wielkiego, ale żebyś zapytała się co u niego itp, ale może coś więcej niż jak w pracy, bo wtedy zwykle pewnie odpowie właśnie dobrze i tyle. Może zrób jakąś kolację albo wyjdźcie gdzieś razem?

Co do wyglądu, to nie będziesz wyższa, więc bez sensu porównywać się do wyższych. Ok, teraz czujesz się atrakcyjniej, ale jak piszesz bardzo źle czujesz się przy ładniejszych. No wiesz nikt nigdy nie będzie najładniejszy, a osoby nawet piękne mają czasem kompleksy, więc to jest po prostu subiektywne postrzeganie siebie, a inni ludzie zwykle nie widzą wad, jakie my widzimy. To, że Twój facet mówił, że inna dziewczyna jest bardzo ładna, to nie znaczy, że Ty mu się nie podobasz. Mówił to koledze, jak to takie męskie rozmowy, ale to nie znaczy też, że chce Ciebie zdradzić czy, że to robi. Może po prostu takie gadanie tak jak czasem też kobiety gadają, że ten to przystojny, fajny, ale to tylko gadanie, nic takiego. No chociaż fakt niby mógł nie mówić, jak Ty jesteś obok w pokoju, ale nie zakładaj od razu, że miał złe intencje. Nie oznacza też to, że ją uważa za ładniejszą od Ciebie. Tobą póki nie było kłótni pewnie też się zachwycał, ale trochę między Wami się popsuło jak sama widzisz.

896

Odp: Totalny mętlik w głowie

Wyslalam Ci maila, nie wiem jak to dojdzie. Moze chyba dojsc do spamu jakby co. wink

897

Odp: Totalny mętlik w głowie

I

truskaweczka19 napisał/a:

Zgadzam się z cslady, że po prostu mogłaś swojego faceta w sporej mierze zniechęcić. Teraz już nie olewasz go, wychodzisz z inicjatywą? No bo samym tym, że chcemy, żeby się zmieniło, nic nie zrobimy, trzeba dać coś od siebie. Nie chodzi o nic wielkiego, ale żebyś zapytała się co u niego itp, ale może coś więcej niż jak w pracy, bo wtedy zwykle pewnie odpowie właśnie dobrze i tyle. Może zrób jakąś kolację albo wyjdźcie gdzieś razem?

Co do wyglądu, to nie będziesz wyższa, więc bez sensu porównywać się do wyższych. Ok, teraz czujesz się atrakcyjniej, ale jak piszesz bardzo źle czujesz się przy ładniejszych. No wiesz nikt nigdy nie będzie najładniejszy, a osoby nawet piękne mają czasem kompleksy, więc to jest po prostu subiektywne postrzeganie siebie, a inni ludzie zwykle nie widzą wad, jakie my widzimy. To, że Twój facet mówił, że inna dziewczyna jest bardzo ładna, to nie znaczy, że Ty mu się nie podobasz. Mówił to koledze, jak to takie męskie rozmowy, ale to nie znaczy też, że chce Ciebie zdradzić czy, że to robi. Może po prostu takie gadanie tak jak czasem też kobiety gadają, że ten to przystojny, fajny, ale to tylko gadanie, nic takiego. No chociaż fakt niby mógł nie mówić, jak Ty jesteś obok w pokoju, ale nie zakładaj od razu, że miał złe intencje. Nie oznacza też to, że ją uważa za ładniejszą od Ciebie. Tobą póki nie było kłótni pewnie też się zachwycał, ale trochę między Wami się popsuło jak sama widzisz.

Nie zachwycal sie mna, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.  Nia sie zachwycal cale 20 minut.
Co do zdrady - juz to przeciez zrobil jak sie lizal z obca laska w klubie.
Zrobilam raz kolacje. Bardziej na luzie to ja czulam sie na rozmowie  z prodziekanem (ktory jest straaaasznym formalista) niz podczas tej kolacji. Taki skutek.

898

Odp: Totalny mętlik w głowie
NinaLafairy napisał/a:

Wyslalam Ci maila, nie wiem jak to dojdzie. Moze chyba dojsc do spamu jakby co. wink

Ok smile jutro zobacze bo juz leze a tej poczty nie mam w telefonie smile

899 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-08-12 09:52:30)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Zrobilam raz kolacje. Bardziej na luzie to ja czulam sie na rozmowie  z prodziekanem (ktory jest straaaasznym formalista) niz podczas tej kolacji. Taki skutek.

A był kiedykolwiek przy Tobie na luzie? Może po prostu boi się powiedzieć coś nie tak, skoro do tej pory potrafiłaś każde słowo rozdmuchać. No to może zabierz go na randkę w jakieś miejsce, gdzie konieczne jest wyluzowanie się, np. idźcie gdzieś potańczyć. Klubów jest mnóstwo, więc można wybrać taki na poziomie. Sam taniec też zbliża. A może jakiś wspólny kurs tańca? Facet dba o siebie, chodzi na siłownię, więc powinna mu się spodobać taka aktywność.

Co do zwracania uwagi na urodę kobiet, to mój facet też to robi. Opowiada mi, gdy widzi jakąś ładną kobietę. Nie widzę w tym niczego nienormalnego. To jest kwestia Twoich kompleksów, a nie tego, że facet rzekomo uważa inne kobiety za bardziej atrakcyjne od Ciebie.

900

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

Zrobilam raz kolacje. Bardziej na luzie to ja czulam sie na rozmowie  z prodziekanem (ktory jest straaaasznym formalista) niz podczas tej kolacji. Taki skutek.

A był kiedykolwiek przy Tobie na luzie? Może po prostu boi się powiedzieć coś nie tak, skoro do tej pory potrafiłaś każde słowo rozdmuchać. No to może zabierz go na randkę w jakieś miejsce, gdzie konieczne jest wyluzowanie się, np. idźcie gdzieś potańczyć. Klubów jest mnóstwo, więc można wybrać taki na poziomie. Sam taniec też zbliża. A może jakiś wspólny kurs tańca? Facet dba o siebie, chodzi na siłownię, więc powinna mu się spodobać taka aktywność.

Co do zwracania uwagi na urodę kobiet, to mój facet też to robi. Opowiada mi, gdy widzi jakąś ładną kobietę. Nie widzę w tym niczego nienormalnego. To jest kwestia Twoich kompleksów, a nie tego, że facet rzekomo uważa inne kobiety za bardziej atrakcyjne od Ciebie.

Wiekszosc moich kompleksow mam dziwnym trafem tylko przy nim wink ale mniejsza o to.
On nie mnie opowiadal, tylko kumplowi i jaral sie tym 20 minut. To bylo slychac w glosie. Ale to tez juz nieistotne smile
Wyspalam sie wiec patrze na sytuacje inaczej.
On generalnie nie jest spiety wiec byl na luzie. Kiedys bylo tez miedzy nami zupelnie inaczej, ale bylo-minelo.
Zapomnialam o najwazniejszej zasadzie z ksiazki ktora mi pomogla: nie rozdmuchiwac przeszlosci i pamietac ze nie mam wplywu na innych ludzi - co robia i co mysla. Niepotrzebnie tyle o tym myslalam. Niech robi co uwaza.
Dzis jest nowy dzien i postanowilam sobie ze bedzie idealny smile wstalam rano, wypilam dobra kawe, pobawilam sie z kotem. zalozylam jedna z ulubionych sukienek, zrobilam delikatny makijaz ktory mnie odmladza, sukienka jest rozowa wiec tez odmladza i ide na uczelni zalatwic jedna sprawe i przy okazji powyrywam jednego magistra (dla zabawy) big_smile zawsze byl bardzo mily i kiedys ratowalam go tabletkami od bolu glowy. No i jest bardzo przystojny ale nie wyniosly.
Nie lubie klubow. Niezaleznie od tego czy jest dobry czy nie. Nie przepadam za wracaniem nad ranem bo potem jestem nie do zycia. Ja jestem z tych, co wstaja grzecznie o 9, ida na rower/fitness/cwiczyc, potem jedza zdrowe niskokaloryczne zarcie, ida pisac artykul i szlifowac angielski, pobawia sie z kotem, a okolo 23 biora grzecznie kapiel i kolo 1-2 ida spac. Trzezwe i z bilansem kalorycznym na minusie big_smile wiec imprezy nie sa dla mnie.
Tak, wiem, ze on zupelnie inaczej wyobrazal sobie te wakacje, ale trudno. Nie zamierzam chlac, zrec i co weekend gdzies jezdzic tylko dlatego ze komus sie tak podoba i ma jakies urojenia.
Myslalam o tym zeby tanczyc znowu, ale chcialam raczej zatrudnic do tego swojego bylego partnera od towarzyskiego bo moglibysmy isc od razu do grupy dla zaaawansowanych i duzo sie nauczyc.

901 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-08-12 13:43:13)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, mail poszedł, mam nadzieję, że dojdzie. tongue

Z tego co pisałaś o tych rozmowach, to wydaje mi się, że Ty nie umiesz rozmawiać, jeśli nie masz w pewnym sensie z góry narzuconego tematu. Bo jak się udzielałaś politycznie - okej, rozmowy branżowe - okej, koło - okej wśród zainteresowanych osób. Tak jakbyś musiała mieć wcześniej pewność, że to, co powiesz, kogoś zaciekawi. A próbowałaś rozmawiać na "swoje" tematy właśnie w jakiejś mocno przypadkowej grupie? Przecież nie tylko z prawnikami można rozmawiać o prawie - wiadomo, raczej nie wymienisz się z laikiem informacjami o ostatnich zmianach czy błędzie odnalezionym w kodeksie, z którego się uczysz tongue, ale poglądy jakieś ma każdy. Ja np. bardzo lubię poruszać właśnie kwestie prawne z przyjacielem-współlokatorem, który będzie teraz na ostatnim roku prawa. Najpierw ja go przemagluję, on mi coś wyjaśni, a potem możemy normalnie wymieniać się właśnie nie wiedzą, a poglądami na daną sprawę. Wiadomo, że wybitnej wiedzy prawniczej nie mam, ale w razie czego on mnie poprawi, a w końcu rozmawiamy o tym, co które z nas uważa - do tego szczegółowej wiedzy nie trzeba, wystarczy jakakolwiek... no... świadomość. big_smile Tak samo można robić z innymi rzeczami - ja mu sprzedaję anegdotki informatyczne, najpierw tłumacząc krótko to, co mu potrzebne, żeby zrozumieć. Nie trzeba osób zaangażowanych w te same dziedziny, żeby mieć o czym rozmawiać.

Swoją drogą, ja też się gorzej dogaduję z dziewczynami niż z facetami. Może nie gorzej, ale po prostu szybciej mnie nudzą, chociaż nie zawsze jest to regułą. Zastanawiam się tylko, czy na takich luźnych spotkaniach w większej grupie Ty próbowałaś skierować temat na coś, co Cię interesuje, czy czekałaś, aż to reszta osób sama z siebie, w napadzie jasnowidzenia, poruszy takie kwestie. tongue

[edit] Nie, mój kot ma wielkie oczy (znajomi śmieją się, że wygląda jak jedna z Atomówek xd) i minę wiecznie jakby lekko zdumioną otoczeniem. Taki gapciuch z wyglądu. Tyle że to pozory. Wygonił kiedyś psa kolegi na klatkę schodową. A pies trzy razy większy od niego. Chociaż jest wielkim pieszczochem i zawsze np. najpierw miauczy, żeby zwrócić na siebie uwagę, a potem się wygina - w drugim końcu pokoju. Generalnie nauczył się, że jak tylko miauknie, to ja lecę sprawdzić, czy mu się nie dzieje krzywda. Ostatnio oglądałam film z mamą i podeszłam tylko na moment go pogłaskać, to wlazł na fotel i patrząc specjalnie na nas, zaczął na niego sikać, na szczęście nalał tylko na złożony w kostkę koc. Jak tylko się podniosłam, to poleciał do kuwety, paskud. tongue Ale tak normalnie to się przytula, jak wychodzę, to czeka zawsze na mnie pod drzwiami, jak się kąpię, to on musi siedzieć w łazience... Cóż, rozpuściłam go, to mam. big_smile

902

Odp: Totalny mętlik w głowie

Odpisałam Wam na maile smile

Ohohoho, to mocny kot musi być big_smile zwlaszcza z tym sikianiem big_smile
Mój lubi sikać (do kuwety) jak ktoś jest w łazience big_smile taki dziwny kot big_smile

Mhm, najgorsze jest to że ludzie mają jakieś wspólne tematy, wspólne wyjścia, wspólne imprezy. Ja mam to z niewielką liczbą osób, które znam bliżej.

Facet się czymś zatruł, ale ja dzisiaj mam ochotę być złośliwa, więc zjadłam sorbet porzeczkowy na jego oczach big_smile
a jak mi obrzyga deske, to będzie spał w piwnicy póki mu nie przejdzie big_smile big_smile big_smile

903

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Facet się czymś zatruł, ale ja dzisiaj mam ochotę być złośliwa, więc zjadłam sorbet porzeczkowy na jego oczach big_smile
a jak mi obrzyga deske, to będzie spał w piwnicy póki mu nie przejdzie big_smile big_smile big_smile

A dlaczego po prostu się nim nie zaopiekujesz zamiast złośliwości i marudzenia? Przecież to teoretycznie Twój partner, a nie współlokator. Piszę teoretycznie, bo nie zachowujecie się jak para.

904 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-12 17:05:55)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

Facet się czymś zatruł, ale ja dzisiaj mam ochotę być złośliwa, więc zjadłam sorbet porzeczkowy na jego oczach big_smile
a jak mi obrzyga deske, to będzie spał w piwnicy póki mu nie przejdzie big_smile big_smile big_smile

A dlaczego po prostu się nim nie zaopiekujesz zamiast złośliwości i marudzenia? Przecież to teoretycznie Twój partner, a nie współlokator. Piszę teoretycznie, bo nie zachowujecie się jak para.

Ale ja nie marudziłam wink
Po prostu wyciągnęłam sorbet big_smile
Spokojnie, zamówiłam mu taksówkę i wysłałam do lekarza.
I przetrzymalam pod kiblem, bo musiałam wziąć lodową kąpiel (strasznie szybko przegrzewa mi się głowa i puchnę), to zaczął krzyczeć coś o prawach człowieka, powiedziałam mu żeby się odwołał do Strasburga big_smile
I na tym skończyła się moja wredność. Mam dziś dobry humor wink

Dobra, jak sie obudzi (bo zasnał), to zrobie mu miętę albo rumianek czy co tam się daje na zatrucia.

905 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-08-12 19:18:30)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, no jak nie chcesz wyjść ze swoim partnerem na spotkanie z tymi "modelkami", to ja się nie dziwię, że nie będziesz miała z nimi wspólnych tematów. big_smile Poza tym przecież nie musisz mieć wspólnych tematów, żeby zacząć rozmawiać? Znaczy, no nie wiem, może jak spróbujesz na zakrapianej imprezie perorować o głodzie w Afryce, to wyjdzie słabo, ale generalnie - wbrew pozorom - jakieś "światopoglądowe" tematy wychodzą całkiem dobrze na początek. Zwłaszcza, jeśli zaczniesz kontrowersyjnie ("Młode matki powinno się wytruć, a zasiłki oddać na koty" - polecam w towarzystwie matki-z-wpadki, efekt murowany). ;p

Dzięki za link, już lubię Twojego kota. <3 Zwłaszcza wersja z walizką - mam podobną i mój się też zawsze do niej ładuje. tongue

906 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-12 19:12:59)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Pisałam o modelkach, bo nowa dziewczyna jego kumpla jest modelka. Znaczy nie taką wybiegową tylko foto, ale jest.
Jak zacznę kontrowersyjnie, to mnie zaraz wszyscy znienawidzą big_smile
Eileen - napisałam Ci maila z małą prośbą wink
On te walizke jeszcze drapie - to najgorsze big_smile

907

Odp: Totalny mętlik w głowie

Może znienawidzą, ale będziesz miała dyskusję... Powiedziałabym, że nawet dość burzliwą. big_smile

Odpisałam, wykonałam. Wybacz. tongue

908

Odp: Totalny mętlik w głowie
Eileen napisał/a:

Może znienawidzą, ale będziesz miała dyskusję... Powiedziałabym, że nawet dość burzliwą. big_smile

Odpisałam, wykonałam. Wybacz. tongue

Ucieliby mi glowe big_smile
Nie ma sprawy smile

909 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-08-12 21:40:44)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Facet się czymś zatruł, ale ja dzisiaj mam ochotę być złośliwa, więc zjadłam sorbet porzeczkowy na jego oczach big_smile
a jak mi obrzyga deske, to będzie spał w piwnicy póki mu nie przejdzie big_smile big_smile big_smile

kammiś napisał/a:

I przetrzymalam pod kiblem, bo musiałam wziąć lodową kąpiel (strasznie szybko przegrzewa mi się głowa i puchnę), to zaczął krzyczeć coś o prawach człowieka, powiedziałam mu żeby się odwołał do Strasburga big_smile
I na tym skończyła się moja wredność. Mam dziś dobry humor

Strasznie niefajne to co robisz. Przecież, prawdziwe partnerstwo poznaje się w biedzie czy chorobie. Takie zatrucie potrafi strasznie dokuczyć, żyć się odechciewa. Facet to się tobą opiekował jak chorowałaś. A jemu zatrucie się przydarzyło, a ty zamiast współczuć, starać się pomóc to sobie używasz. Nieładnie.

Czy wiesz, że twój związek coraz bardziej przypomina małżeństwo twoich rodziców?
Kiedyś pisałaś, że twoja matka jest wredna wobec ojca. Czyżby historia zataczała koło?!

910

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:
kammiś napisał/a:

Facet się czymś zatruł, ale ja dzisiaj mam ochotę być złośliwa, więc zjadłam sorbet porzeczkowy na jego oczach big_smile
a jak mi obrzyga deske, to będzie spał w piwnicy póki mu nie przejdzie big_smile big_smile big_smile

kammiś napisał/a:

I przetrzymalam pod kiblem, bo musiałam wziąć lodową kąpiel (strasznie szybko przegrzewa mi się głowa i puchnę), to zaczął krzyczeć coś o prawach człowieka, powiedziałam mu żeby się odwołał do Strasburga big_smile
I na tym skończyła się moja wredność. Mam dziś dobry humor

Strasznie niefajne to co robisz. Przecież, prawdziwe partnerstwo poznaje się w biedzie czy chorobie. Takie zatrucie potrafi strasznie dokuczyć, żyć się odechciewa. Facet to się tobą opiekował jak chorowałaś. A jemu zatrucie się przydarzyło, a ty zamiast współczuć, starać się pomóc to sobie używasz. Nieładnie.

Czy wiesz, że twój związek coraz bardziej przypomina małżeństwo twoich rodziców?
Kiedyś pisałaś, że twoja matka jest wredna wobec ojca. Czyżby historia zataczała koło?!

Spokojnie, zartowalam wink
Ja rozne rzeczy mowie ktorych nie robie potem wink z kolezanka mowilam ze wywale go na balkon i niech rzyga do doniczki ale wiadomo ze tego nie zrobie wink mowilam jeszcze ze ogole mu wymuskane wloski na lyso jak bedzie spal big_smile albo ze go wykastruje big_smile
Zrobilam mu miete i przynioslam wode wink
Powoli mu chyba mija. Spi caly czas.
On zatrucie ma na wlasne zyczenie bo odzywia sie okropnie. Juz mu nawet kolega mowi ze "jedzac kebaba zywi Araba" big_smile
Bardzo milusi sie zrobil bo cos mu dolega. Szkoda ze kilka dni wstecz taki milusi nie byl.

Posty [ 846 do 910 z 1 694 ]

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 16 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026