Eileen, Nina - jesli mozecie napiszcie do mnie na priv, bo ja cos nie moge
nie dziala
podesle Wam link do bloga, pewnie jutro sprawdze maila i od razu odpisze
tam jest moje nieszczesne zdjecie z kotem wiec blagam, nie rozsylajcie dalej 
Eileen - Twoj kot tez ma wszystkich gdzies? Moj ma olewatorska mine i wyglada zawsze jakby mial wszystko w swoim malym kocim zadku
ostatnio ugryzl mnie w glowe jak cwiczylam na dywanie
wzial koczka (takiego w stylu malej mi) i zaczal go kopac tylnymi nogami. Ale nie bolalo
Eileen:
Mhm, nie wiem. Grupa (nie ze na studiach, ogolnie) mnie nie lubi
to znaczy zalezy chyba od grupy. Jak udzielalam sie politycznie to tam bylam dusza towarzystwa. W kole naukowym radze sobie ok, ALE tylko wsrod osob zainteresowanych tematem, zdecydowanie gorzej mam z tymi ktorzy przyszli, bo ich byly przewodniczacy namowil i przyszli bo go lubia... Na wszelkich stazach/praktykach bylam lubiana, wiem ze aplikanci u ojca tez mnie lubia, bo nawet narzekaja na niego przy mnie (nie zamierzam donosic).
Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo ciezko rozmawia mi sie z dziewczynami w moim wieku. Sa oczywiscie wyjatki, ale rzadkie. Kobiety starsze ode mnie - to zalezy, ale tez ciezej. Znaczy bardzo latwo na plaszczyznie zawodowej, bardzo trudno na plaszczyznie kolezenskiej. Chodzilam na jedne zajecia ze studentami zaocznymi (z racji 2 kierunkow, za zgoda prowadzacego) i tam mnie bardzo bardzo nie lubili. Byly wyjatki, ale nieliczne. ALE dlaczego te osoby uwazaly ze skoro sobie lepiej radze to mam im pomagac dla zasady? Sorry, ale nie musze miec ochoty dawac 30 osobom 400 stron wlasnorecznie robionych notatek, zwlaszcza ze niektorzy sie do mnie nawet nie odzywali. Najgorsza byla jedna baba. MODELKA, ale plus size (rozmiar 46) i 50+. Jak mi raz przygadala i to publicznie na fb, to myslalam ze mi galy wyjda z orbit. A napisalam prawde - dyskutowali w grupie zamknietej na fb, ze chca donosic do dziekana na wykladowce - napisalam, co o tym mysle i ze absolutnie brac w tym udzialu nie bede (przeciez to strzal w stope!). To ona napisala zebym "przestala sie wymadrzac i myslec ze jestem madra, ladna i zabawna".
Za to idealnie dogaduje sie z mezczyznami starszymi ode mnie o kilka lat, nawet kilkanascie (takich poznalam jak angazowalam sie politycznie). Na stopie bardzo kolezenskiej rowniez. Nie wiem, dobrze mi sie z nimi rozmawia, sluchaja co chce powiedziec i sa zawsze mili i uczynni. Duzo szybciej przechodze na ty z nimi niz z kobietami w ich wieku. I tutaj nie mam problemow z nawiazaniem rozmowy. Zadnych. I uwielbiam rozmowy w meskim gronie. I 20-latkow, i 30-latkow. Jak wypija to jest polityka, biznes i inne takie tematy
Co do osob mlodszych z kolei inaczej - swietny kontakt lapie z dziewczynkami w przedziale 8-13. Za to chlopcy w tym wieku mnie nie lubia i jestem nudna
dziewczynki mnie lubia, bo ich nie moralizuje. Czasem pomagalam takim dwom blizniaczkom z angielskim to przy okazji wypytaly mnie o wszystko o co rodzicow zapytac nie moga
co to jest hiv, czy chodzilam na wagary, kiedy mialam pierwszego chlopaka, czy palilam fajki i takie tam
no i sa podjarane lakierami do paznokci, eye-linerem i tak dalej 
Co ciekawe tak zeby z kims wyjsc, pojechac itd. to mam1- 2 kolezanki, kolegow jakos z 6. W rozmowach z mezczyznami podoba mi sie to ze maja bardziej konkretne tematy. No i co najwazniejsze nie obrazaja sie nie wiadomo o co. Do jednego baaaaardzo dobrego kolegi zwracam sie per "ciołku", on zaczal do mnie mowic mendo
z innym kolega potrafimy 2 godziny w nocy od 2 do 4 przegadac o polityce, z jeszcze innym o prawie.
Chociaz poznalam dziewczyne z ktora piszemy codziennie ale mieszkamy daaaaaleeeeekooooo od siebie, praktycznie cala Polske 
Snake - problem jest taki ze on jest obiektywnie bardzo przystojny i jest tego swiadomy i cholernie pewny siebie. Jego zdanie o nim samym jest takie ze jest przystojnym, bardzo inteligentnym, wysportowanym, wysoko wyksztalconym, dobrze zarabiajacym i swietnie ubranym mezczyzna. Wiem o tym bo po pijaku tak gadal. On wlasciwie nigdy nie ma sobie nic do zarzucenia. No i jest cholernie wygadany, to mu trzeba przyznac. A, nigdy tu tego nie pisalam ale lakieruje sobie wlosy
mimo ze ma krotkie
no obiektywnie dziewczyny mowia ze jest bardzo wymuskany
ale nie wymuskany ze gej tylko wymuskany cos ala bradley cooper czy nie wiem brad pitt
nie ze podobny z wygladu do nich tylko podobny stopien wymuskania 
I w tym problem ze i mlodsze i starsze i rownolatki uznaja go za atrakcyjnego.
A kobiecie jest trudniej zaakceptowac swoje wady niz mezczyznie. Dobrze wiesz, ze dla was wyglad ma wieksze znaczenie niz dla nas. Mi sie podobali rozni faceci. Jeden dzisiaj jest modelem, a drugi ma brzuch i jest pucolowaty na twarzy
i ten drugi wcale nie podobal mi sie mniej. Gral na gitarze w zespole
potem potajemnie (to bylo liceum) bujalam sie w jego ojcu (strasznie wymukany byly szef jednej ze skarbowek
). Wiec naprawde rozrzut jest duuuuuzy
u was nie.
Cslady - pewnie masz racje. Znaczy masz racje oprocz jednego. Dola nie mam juz od dluzszego czasu. Nie wiem. Chyba jakos 3 tygodnie. Bylam u fryzjera, farbowalam wlosy, robilam paznokcie, chodze na fitness, nosze sukienki i takie buty ze az mnie do krwi zajechaly na pietach
wiec nie ma obrazu depresji i placzu juz od jakiegos czasu. W miedzyczasie bylam z kolezanka w gorach. Robie dla siebie w ciagu tych ostatnich 3 tygodni wiecej niz kiedykolwiek wczesniej. Bardzo dbam o diete i wyglad, pisze artykul i szlifuje angielski. Nie mam dola. Wstaje z bardzo pozytywnym nastawieniem. czasem mam lenia, jak kazdy, ale generalnie robie duzo w ciagu dnia. I uwaga - nawet wstaje wczesniej 8-9, kiedys to bula 12-13 jesli nie musialam wychodzic. Wiec naprawde zmiana na plus jest duza i wiekszosc osob to widzi (matka, znajomi). Z dola nie zostalo wlasciwie nic. Teraz to juz tylko ewentualnie gorszy nastroj i byl raz - tylko przy pms. Generalnie czuje sie atrakcyjnie i nie mialam oporow zeby zagadac do trenera w Jatomi i go "prosic o pomoc". Idac ulica czuje sie raczej atrakcyjnie. Przy innych mezczyznach tez. Natomiast nie czuje sie atrakcyjnie przy ladniejszych kobietach i we WLASNYM DOMU, chyba ze jestem w nim sama. To ostatnie jest najgorsze.
Nie uwazam ze moja figura jest tragiczna. Dla mnie samej nie jest zla. Jak kazda kobieta chcialabym cos ulepszyc - wymodelowac ramiona, schudnac zaledwie 2 kilo, poprawic wydolnosc i kondycje (cwicze cardio). Uwazam ze moge ladnie wygladac jak sie postaram i ze nie wygladam grubo. Natomiast nie lubie sie rozbierac. Przy nikim. Kiedys nie mialam z tym problemu, chodzilam nawet regularnie do sauny, a teraz mam. Mam i juz. O ile w ubraniu wygladam wzglednie o tyle uwazam ze bez nie. Podobnie jak nienawidze nosic sukienek/spodnic bez rajstop. Mam brzydki koloryt skory, staram sie go jakos rownac balsamem brazujacym, ewentualnie mala iloscia podkladu na lydki.
Nie przepadam za swoja twarza, ale pod skalpel balabym sie pojsc i szkoda hajsu. Wygladam chyba dosc powaznie (i starzej, biora mnie za rowiesniczke faceta - a on ma prawie 29 i pol) wiec moze chociaz w pracy sie to przyda. Na to licze.
W ciagu ostatniego miesiaca chyba tylko raz bylismy na kolacji, wiecej nie wychodzilismy. Srednio bylo. Nie ze mam zastrzezenia do obslugi czy zarcia po prostu bylo sztywno i juz. Zeby sie rozluznic potrzebowalam pol butelki wina, a i tak do konca nie pomoglo.
Wczoraj chcialam zagadac, jak wrocil do domu zapytalam jak w pracy. Odpowiedzial "dobrze", poszedl pod prysznic, potem do innego pokoju, zamknal sie i pewnie pracowal. To byl nasz jedyny "dialog" w ciagu calego wczorajszego dnia. Dzisiaj mu sie chyba glupio zrobilo za tego smsa (na ktorego nie odpisalam) bo przeprosil i dal mi miska z rozowa kokarda. Niedlugo bede miec kolekcje miskow, wszyscy mi je daja.
Nie wiem jak mam sie czuc atrakcyjna jak dostalam od niego (bez okazji) wiatrak na biurko. Niby mega wypasiony ale do cholery jasnej wolalabym dostac nawet jedna roze a nie jakis cholerny wiatrak. To co mi kupi na urodziny? Kocyk elektryczny bo jesien bedzie sie zblizac? Czy komentarz do jakiejs ustawy? I nie chodzi o to ze oczekuje super prezentow (akurat komentarze do ustaw sa cholernie drogie, za komentarz do konstytucji dalam 2 i pol stowy) bo nie oczekuje. Jak juz mowilam jedna roza bylaby lepsza niz ten mega super wiatrak czy inny praktyczny prezent. Jak bede chciala sie chlodzic to sobie go sama kupie. Nie ma nic gorszego niz to jak facet zaczyna kupowac praktyczne prezenty. Praktyczne prezenty to sie kupuje babci. Chociaz nie, moja babcia woli stroj sportowy niz cieple kapcie
chodzi z kijkami i wkurza wszystkie okoliczne psy (samym faktem ze idzie)
slucha rihanny i ogladala Greya
moja babcia jest pozytywnie dziwna
i potrafi klac jak szewc
w karty grac umie, pamietam jak mialam moze z 15 lat i widzialam jak gra i mowi do siebie "a to skur***le". W szoku bylam
ale jest bardzo dobra osoba, zawsze pomoze, to ona zapoczatkowala rodzinna tradycje dokarmiania kotow.
Snake - co innego mowic zonie o innych laskach zeby sie z nia podroczyc, co innego z kolega gadac przez jakies 20 minut jakie to jakas laska ma zajebiste nogi, jaka ma ladna twarz, jaki piekny usmiech, jaka jest mila i dowcina, jaka zabawna i nieglupia, jakie ma cudne zdjecia i w ogole wszystko super. Ja mialam tego nie slyszec. Ale dziwnym trafem mialam uchylone drzwi i akurat jak zaczal te gadke to skonczyla mi sie piosenka na sluchawkach, wiec mialam sluchawki w uszach ale nic nie bylo wlaczone. On mysli ze nic nie slyszalam.