FacetCzytelnik1981 napisał/a:Dzień dobry. Pytanie do Was drogie Panie. Jak według Was powinno lub wygląda ciekawe, przyciągające życie, styl życia faceta. Co się w nim musiało znajdować, aby Was zaciekawiła, zainteresowała, zaintrygowała postać danego mężczyzny. Jakie pasje? Sposoby spędzania wolnego czasu, zawód, hobby, etc. Czy np. życie księgowego jest dla Was interesujące? Co Wam imponuje, co Was drażni, co Was nudzi? Oczywiście chodzi o sferę tzw.lifestyle.
Dla mnie akurat facet nie musiał mieć wielkich pasji, ale po prostu wiadomo nie powinien być z osób, które biadolą nad czymś, a nic z tym nie robią. Po prostu robi co lubi, ma jakieś cele. Nie może być tak, że ja będę silniejsza psychicznie, a on beksą, który ciągle jęczy, że to źle, tamto źle i jaki on biedny, bo wszystko jest przeciw niemu. Sama tak nie robię i takiego partnera też bym nie chciała, po prostu to brak pewnej dojrzałości, taka płaczliwość. Wiadomo, że każdy miewa gorsze dni, ale powinien być umiar, a jeśli facet np na wstępie gada, że wszystko to wina czegoś tam czy innych to nie jest to dojrzałe. To wręcz ktoś zapatrzony w siebie, kto myśli, że inni są źli, a on jest super. A czasem takich poznawałam
No, ale z takim być nigdy nie chciałam, wiadomo. Jeżeli on robi coś źle czy cokolwiek leni się, to powinien wiedzieć, że dlatego, że jemu się nie chce, a nie, że wina innych. Ja jak się lenię, to też wiem, że to dlatego, że mi się nie chcę, a nie że inni się sprzysięgli przeciwko mnie. Taki zwykły przykład, ale po prostu chodzi o to, by cokolwiek brać odpowiedzialność za to co się robi, a nie ciągle mówić, że to przez kogoś innego. Fakt, ja leniłam się długo, olewałam np sprawę pracy, dlatego nie mam stałej pracy i mimo 23 lat i pół dopiero zaczynam intensywnie szukać, ale wiem, że to moja wina. A są ludzie co zrzuciliby za to winę na innych i to jest dla mnie złe, o tym mówię. Czy życie księgowe interesujące? Jak ktoś to lubi, to dlaczego nie? Ja nie wartościuję hobby, pasji. Mój facet czasem np mówił, że jak ja np mogę oglądać tyle thrillerów, horrorów itp, ale po prostu bardzo lubię. Czytam też książki: często thrillery, kryminały, ale też obyczajowe, dramaty, takie życiowe, nie raz takie, które mną potrafią wstrząsnąć, melodramaty. Szybko wybiłam facetowi z głowy, że to coś nie tak, po prostu tak lubię i nie ma w tym nic dziwnego
A tak stereotypowo do tego podszedł, że lubienie bardzo horrorów to coś nie tak, trochę jak mój tata, który nie rozumie jak można tak lubić
No, ale to uświadomiłam mu, że przecież każdy lubi co innego i to mi daje dreszczyk emocji i nie ma w tym nic złego.
Co mnie nudzi jedynie? Może tylko jakby facet mówił tylko o sobie, a mnie nie chciał słuchać, gdyby uważał się za kogoś lepszego, ogólnie był przemądrzały. Poza tym naprawdę nie widzę np nic gorszego w tym, że np facet opowiada o piłce nożnej czy że opowiada o księgowości. Jak ktoś coś lubi, ciekawie o tym opowiada i też pewnie, że z umiarem jak nie jest megalomanem, to jest wszystko ok. Wtedy naprawdę ciekawie się słucha i nieważne dla mnie jaka to pasja wtedy. Chyba, że to by było coś złego nielegalnego to już nie bardzo
No, ale tak to nie wartościuję. Sam facet mi czasem gada o piłce nożnej i sama się nią nie interesuje, ale jego lubię słuchać. Bardzo nie raz mi też imponował i imponuje wiedzą o polityce. Niby, może łatwo mi zaimponować, bo tak za bardzo to się nie znam, ale i tak sporo on wie tutaj. Nie mam naprawdę konkretnych hobby u faceta, które imponują mi bardziej czy mniej. Tzn może jak robi coś większego sama nie wiem co, to może mi to jeszcze bardziej zaimponować, ale po prostu nie jest to kluczowe, grunt, by facet coś robił, po prostu i by był dojrzały, kulturalny, sympatyczny, taki, że da się pogadać, a nie że okazuje wyższość czy coś. Z poczuciem humoru, bo sama raczej teraz jakieś mam i można się ze mną pośmiać. No i to już było ok 
a i sama nie mam wielkiej pasji, po prostu lubię pewne rzeczy. Horrory, thrillery bardzo lubię, ale może nie aż tak jak pasja. Po prostu wiele i często je oglądam itp. Mój facet podobnie ma rzeczy, które lubi, bez wielkich pasji, ale mi on odpowiada, to nie jest dla mnie czynnik, który skreśla jak pisałam. Tak samo ja nie widziałam sensu, by na siłę znaleźć pasję, by zainteresować faceta. Zainteresować można wieloma rzeczami, nie trzeba mieć wielkiej pasji. Sama jej jeszcze nie znalazłam, tej pasji, może kiedyś znajdę, nie wiadomo, ale zgadzam się z Wami, że na siłę to nie ma co nic robić. Trochę pewności siebie, to, że nie macie pasji, to nie znaczy, że jesteście gorsi. W końcu znajdziecie odpowiednią kobietę. Ja też nie czuję się gorsza, że nie mam pasji. A dla jednej możecie być nudni, dla innej nie, ale to kwestia subiektywna, to nie znaczy, że tacy jesteście. Ja też nie każdemu facetowi bym nie pasowała, jakbym była dla niego nudna, to trudno, nic na siłę się nie zrobi.