Autorze - wątek założyłeś pod koniec stycznia tego roku, sam napisałeś, że znasz żonę 12 lat i do zdrady jako takiej nie "mogła się" dopuścić, a TERAZ dowiedziałeś się, że w roku poprzednim byłeś okłamywany.
Samych siebie do końca nie znamy, więc nie powinniśmy żyć w przekonaniu - jak to możemy znać kogoś, bo ty możesz dać sobie odciąć rękę, a ja postawić orzechy przeciw diamentom i kto na tym lepiej wyjdzie?
Przeczytałem, watek i wypowiedzi innych, z rad tutaj przedstawionych i na podstawie własnych doświadczeń, bardziej skłaniałbym się ku temu co proponował @Glosator
Małżonka chce Cię teraz wprowadzić w dziwny układ, nie rozwód a separacja - Ty masz żyć w samotności, w oczekiwaniu - na co i po co? Ona - układa sobie życie tak jak chce i przy kim chce.
Kontakty z żoną ograniczyłbym do niezbędnego minimum, w tym momencie to Ty jesteś ten przegrany. Stań na nogi - będzie to wymagało od Ciebie ogromnego wysiłku, zainwestuj w własne życie towarzyskie - skoro "Ona" może mieć kolegę, dlaczego Ty nie mógłbyś mieć koleżanki? Czasami pokazanie, ze jest Ci lepiej, bez tej drugiej strony potrafi wywołać zazdrość, która mogłaby podziałać na korzyść.