netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

133 odpowiedzi17 485 wyświetleńzałożony przez lodowa królewna, 17.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 134 ]

66

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anastacjaa napisał/a:

Przynajmniej moja potrzeba bycia z kimś nie wynikała z tego że sama nie daję rady, ale chęci, potrzeby dzielenia się uczuciem, troską, doświadczeniem? Razem raźniej, fajniej, łatwiej? itd.

I bardzo dobrze! Najważniejsze, by nie wyglądało to tak: "jak nie będę z kimś, to będę nieszczęśliwa" smile Gdybyś nie poznała żonatego mężczyzny i jak to niektórzy mówią nie "wepchała się między dwojga ludzi" byłabyś nieszczęśliwa, tak jak i Twój facet. Trzymam za Ciebie kciuki Anastacjo i życzę powodzenia, jesteś tutaj przykładem na to, że czasami lepiej odłożyć całą tą "moralność" na bok smile

67

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

lodowa królewno, nie czytałam jakby co innych komentarzy prócz twojego wpisu tongue
wg mnie albo masz jakiegoś koszmarnego pecha do zajętych, co jak sama widzisz później odbija się niefortunnie na tobie, albo jakoś emanujesz czymś, co ci zajęci odbierają jako zachętę do bocznego romansiku. może masz jakieś gadki, które dla ciebie są zwykłymi koleżenskimi tekstami a dla nich wręcz przeciwnie? radziłabym zastanowić się nad zachowaniem.
ja miałam sytuację chyba tylko raz, gdy koleś się do mnie przywalał. znajoma para, ona Karina i on dajmy na to Bogdan. taaacy zakochani. ja się rozstałam ze swoim, i chyba po nie całym roku w wakacje Bogdan zacząl do mnie coś pisać. okazało się, ze rozstali sie z Karinką. z nią nigdy nie mialam jakichś super kontaktow, ot taka neutralna dziewczyna dla mnie. troszkę suczowata nawet bym powiedziała... Bogdan zaczał więc pisać. zapraszał mnie do siebie na grille, w międzyczasie mówiąc jak tęskni za Kariną. mówił jaka to ona zła i że dziecinna.oczywiście byłam netralna i przytakiwałam mu, ze pewnie tak było blabla, móiąc że laski nie znam, ale wydaje się faktycznie dziecinna, ale że nic do niej nie mam. Karinka na baaardzo krótko związała się z jakimś kolesiem. nagle Bogdan umilkł. co się okazało? że wrócili do siebie. i od tej pory o dziwo Karina, z którą zawsze byłam na cześć, zaczęla być dla mnie chamska, dzwonić do mojego aktualnego chłopaka z zapytaniem czy naprawdę jesteśmy ze sobą czy to żart. zaczęłyśmy cichą wojnę na facebooku (wiem, dziewczyny po 20stce, ale zachowują się jak nastolatki big_smile ale szczerze mówiąc, bawiło mnie to). ludzie wstawiali jej jakieś komentarze czy jest z tym czy z tym w końcu. nie mogłam sobie odpuścić lajkowania. Karinka zablokowała mnie, a później odblokowała i zaczela lajkować jakies stare słodkie wpisy na tablicy mojego chłopaka. śmialam się jak głupia do sera big_smile strasznie dziecinna- wiem, ja nie lepsza tongue
także szczerze mówiąc nie wiem dlaczego teraz jeśmy wrogami. pewnie Bogdan coś jej naopowiadał, ona czytała nasze wiadomości...  no coż, niech sobie sarenka żyje w mniemaniu, ze jest to miłość do grobowej deski.

68

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Czerwona-malina napisał/a:

lodowa królewno, nie czytałam jakby co innych komentarzy prócz twojego wpisu tongue
wg mnie albo masz jakiegoś koszmarnego pecha do zajętych, co jak sama widzisz później odbija się niefortunnie na tobie, albo jakoś emanujesz czymś, co ci zajęci odbierają jako zachętę do bocznego romansiku. może masz jakieś gadki, które dla ciebie są zwykłymi koleżenskimi tekstami a dla nich wręcz przeciwnie? radziłabym zastanowić się nad zachowaniem.

Czerwona malino, tutaj chyba wszyscy myślą, że ja przyciągam tylko takich facetów, zajętych, ze skłonnościami do zdrady. Przyciągam różnych, ale ci najbardziej rażą mnie swoim zachowaniem. Nie wiem, czy zajęci są większością, pewnie podrywa mnie mniej zajętych niż tych wolnych. Nie liczyłam tego smile Jednak chodzi mi o to, że i tak jest ich wielu. To nie jeden przypadek, dwa. Ale też nie jest tak, że każdy zajęty się na mnie rzuca big_smile To nie jest moim problemem, chciałam usłyszeć zdanie innych na ten temat smile
Jesteś kolejnym przypadkiem, który udowadnia, że kobieta nie zauważy winy w swoim facecie, zawsze będzie zwalają ją na Bogu ducha winną dziewczynę, która nawet nie była zainteresowana jej "ukochanym" wink

69

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
lodowa królewna napisał/a:
Czerwona-malina napisał/a:

lodowa królewno, nie czytałam jakby co innych komentarzy prócz twojego wpisu tongue
wg mnie albo masz jakiegoś koszmarnego pecha do zajętych, co jak sama widzisz później odbija się niefortunnie na tobie, albo jakoś emanujesz czymś, co ci zajęci odbierają jako zachętę do bocznego romansiku. może masz jakieś gadki, które dla ciebie są zwykłymi koleżenskimi tekstami a dla nich wręcz przeciwnie? radziłabym zastanowić się nad zachowaniem.

Czerwona malino, tutaj chyba wszyscy myślą, że ja przyciągam tylko takich facetów, zajętych, ze skłonnościami do zdrady. Przyciągam różnych, ale ci najbardziej rażą mnie swoim zachowaniem. Nie wiem, czy zajęci są większością, pewnie podrywa mnie mniej zajętych niż tych wolnych. Nie liczyłam tego smile Jednak chodzi mi o to, że i tak jest ich wielu. To nie jeden przypadek, dwa. Ale też nie jest tak, że każdy zajęty się na mnie rzuca big_smile To nie jest moim problemem, chciałam usłyszeć zdanie innych na ten temat smile
co do emanowania tym czymś... Myślę, że mam coś, co przyciąga facetów, ale ci zajęci powinni zachować granicę. Będą rzucać się na każdą kobietę, która ma "to coś"?
Jesteś kolejnym przypadkiem, który udowadnia, że kobieta nie zauważy winy w swoim facecie, zawsze będzie zwalają ją na Bogu ducha winną dziewczynę, która nawet nie była zainteresowana jej "ukochanym" wink

70

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
lodowa królewna napisał/a:

Ale ile nerwów przy tym straci! Bo nie wierzę, że ta kobieta żyje sobie szczęśliwie, jak gdyby nigdy nic... A jak wiadomo, nasze negatywne emocje wywołują choroby psychosomatyczne. Zakończenie jej historii może nie być takie wesołe. Pieniądze, pieniędzmi, ale ona w końcu uświadomi sobie, że na własne życzenie straciła lata życia z człowiekiem, który za jej plecami zdradzał ją z inną. Mogła zawsze odejść i poszukać kogoś lepszego lub wybrać życie singla, które często jest 10 razy lepsze, od takiego zakłamanego związku. Lecz jeżeli uważa, że to jest dla niej najlepsze, dlaczego nie.

nie wierzysz, że bywają ludzie, po prostu wyrachowani - bywają
ludzie, nie zdolni do empatii - bywają
wypierający udział w przestępstwie - bywają
tacy, którzy wyrządzają krzywdę innym a sami śpią spokojnie - bywają
itd. , itp. - bywają

71 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-02-01 23:51:17)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Czemu cytujesz jej stare posty, donieś się do nowych a także innych osób. Może tak jest u ciebie wink
Po co te złośliwości poza tym ona wcale nie pisze iż nie wierzy tylko nie potrafi zrozumieć reakcji co niektórych żon.
Ja tez znam co najmniej dwa małżeństwa gdzie żona przerzuciła całą winę na kochankę i co najlepsze drugi raz też do tego doszło. Moja dziewczyna mówi ze maż napluje jej w twarz a ona powie że deszcz pada...
Często jest to dlatego iż taka żona jest niesamodzielna, nie ma własnego życia poza partnerem a to odrzuca każdego bez względu na płeć, bądź jest to związek z rozsądku czyli właściwie żaden.:)
Jednego gościa pobiłem bo powiedział ze i tak żona mu wybaczy a wcześniej przy kolegach nazywał ja porażką życia. Oczywiście żona rzuciła się na mnie i jak tu taką osobę zrozumieć..
Jeszcze jego koledzy mieli ubaw mówiąc co on im mówił a ona jakby to całkowicie wypierała.

72 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-01 23:56:10)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
kicur napisał/a:

Czemu cytujesz jej stare posty,

kicur, bo to JA a nie ty wybierasz, co JA skomentuję - kumasz ?

kicur napisał/a:

Jednego gościa pobiłem

a to dumny jesteś z tego powodu - czy, jak wink

kicur napisał/a:

Oczywiście żona rzuciła się na mnie i jak tu taką osobę zrozumieć..

a po, co między wódkę a zakąskę się wciskasz wink

73 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-02-02 08:01:52)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
pitagoras napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

żadne argumenty logiczne .

A gdzie tu są jakieś argumenty logiczne?
Widzę tylko wielce umoralniające bajdurzenia w odcieniu czarno-białości.
Logiki zero w tych rozprawach.

RANY - dopiero do mnie dotarło!
DO KOGO ja rozmawiam?
Fakty są takie:
"ta trzecia" założyła wątek BY POKAZAĆ jakie ma zdanie na temat pokrętnego myślenia zdradzonych (w tym przypadku żon)> OTÓŻ - niech sobie UZMYSŁOWIĄ, że SAME sobie na to zasłużyły i zapracowały! ZATEM niech się zmierzą z brutalną prawdą!
PO CO założyła ów wątek?
Mniemam, że PO TO by się tym odkryciem z owymi żonami podzielić - niech je znają i uszanują!
Fakt, że ICH zdanie i opinię (owe vice versa) ma w duuu... "poszanowaniu"? NIEISTOTNE wink No "Kali" pełną gębą big_smile
DZIĘKI Pitagoras za sprowadzenie na ścieżkę myślenia big_smile

Ps. zapomniałabym.
Ślub jest czynnością również w jakiś sposób "administracyjną", gdyż na dokumencie składa się podpis. WŁASNY, drugiej strony, urzędnika...
Życzę sobie by różne osoby z zewnątrz były łaskawe GO honorować... bo ten papier to trochę więcej niż papier toaletowy. Cóż - taki wybryk natury ze mnie wink
Gdyby zaś nie było podobnych unormowań i zasad społecznych, to owe osoby mylące radośnie SAMOWOLĘ z wolną wolą, robiłyby to co czasem widać w TV, gdy wybuchają zamieszki. Widać bez różnych kodeksów co poniektóre jednostki nie potrafią same sobie stawiać granic. Okiełznać własnych chuci i chęci wink
Rzeczywiście to proste smile

74

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anhedonia napisał/a:

Fakty są takie:
"ta trzecia" założyła wątek BY POKAZAĆ jakie ma zdanie na temat pokrętnego myślenia zdradzonych (w tym przypadku żon)> OTÓŻ - niech sobie UZMYSŁOWIĄ, że SAME sobie na to zasłużyły i zapracowały! ZATEM niech się zmierzą z brutalną prawdą!
PO CO założyła ów wątek?
Mniemam, że PO TO by się tym odkryciem z owymi żonami podzielić - niech je znają i uszanują!
Fakt, że ICH zdanie i opinię (owe vice versa) ma w duuu... "poszanowaniu"? NIEISTOTNE wink No "Kali" pełną gębą big_smile
DZIĘKI Pitagoras za sprowadzenie na ścieżkę myślenia big_smile

Anhedonio, przeczytaj mój pierwszy wpis jeszcze raz, bo chyba już zapomniałaś jakie było założenie tego związku. TUTAJ CHODZIŁO O KOBIETY, KTÓRE NIE CHCĄ ZMIERZYĆ SIĘ Z PRAWDĄ, ŻE ICH UKOCHANY MOŻE PODRYWAĆ INNĄ KOBIETĘ, NIE CHCĄ UŚWIADOMIĆ SOBIE, ŻE TO ON ZACZYNA, A NIE ONE. Oczywiście nic z tego nie wychodzi, bo "ta trzecia" nie chce mieć nic wspólnego z tymi facetami. Ona nie chce, ale są inne, którym nie będzie to przeszkadzało i nie wymagaj od innych, że będą zachowywać się uczciwie. Oszukiwana dziewczyna nie chce zmierzyć się z tym wszystkim, a później dziwi się, że została zdradzona czy ukochany odszedł do innej. Na początku nie było mowy o żadnej zdradzie. Ale wiadomo później pewnie dojdzie do tego w tych związkach. Bo jeżeli na początku dzieją się takie rzeczy, facet szuka sobie kogoś na boku.

Wątek założony w celu uświadomienia niektórym kobietom, że nie można do końca wierzyć swojemu partnerowi, trzeba samodzielnie myśleć, bo jeżeli tak nie będzie, po pewnym czasie mocno zderzymy się z rzeczywistością. Niestety cel nie został osiągnięty.

Tak, uważam, że zdradzane żony same są sobie winne w przypadku, gdy wszystko już widać wcześniej, partner szuka czegoś na boku, a one nie raczą tego zauważyć. Jeżeli nic na to nie wskazywało, ok. Zostały zwyczajnie oszukane. Ale takich przypadków jest zdecydowanie mniej. W większości widać już na pierwszy rzut oka. Ale uświadomienie sobie tej prawdy za bardzo boli, więc lepiej się okłamywać, że w związku jest ok, a partner nas kocha i nigdy nie skrzywdzi wink

Kicur wspomniał tutaj o pewnej zdradzanej kobiecie. Ona sama nie potrafi uszanować siebie, to dlaczego ma szanować ją ktoś inny? To tyczy się każdej kobiety, kochanki, żony, narzeczonej. Jeżeli one nie umieją uszanować siebie, pozwalają sobie na takie upokorzenia, niech nie dziwią ich później takie sytuacje.

75

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
lodowa królewna napisał/a:

Tak, uważam, że zdradzane żony same są sobie winne w przypadku, gdy wszystko już widać wcześniej, partner szuka czegoś na boku, a one nie raczą tego zauważyć.

no brawo ....
są sobie winne,
tak samo jak kochanki są winne, że dobierają się do cudzych mężów - to na tym samym poziomie akurat

często żona/mąż  rzeczywiście "nie widzi" i wcale nie dlatego że, ma problem ... ze wzrokiem wink
jest nawet powiedzenie - mąż/żona dowiadują się ostatni

76

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
in_ka napisał/a:

no brawo ....
są sobie winne,
tak samo jak kochanki są winne, że dobierają się do cudzych mężów - to na tym samym poziomie akurat

często żona/mąż  rzeczywiście "nie widzi" i wcale nie dlatego że, ma problem ... ze wzrokiem wink
jest nawet powiedzenie - mąż/żona dowiadują się ostatni

In_ko, mąż czy żona to PARTNERZY PRZY KTÓRYCH MOŻEMY SPĘDZIĆ CAŁE ŻYCIE, ale NIE SĄ NASZĄ WŁASNOŚCIĄ DO KOŃCA ŻYCIA. Wielu ludzi chyba myśli, że ślub jest właśnie takim papierkiem, który potwierdza tę własność, "Mój mąż, mam to na papierze i nic nikomu do tego, on jest mój na zawsze". Ok, może na papierze jest naszym mężem, ale jego uczucia, myśli mogą należeć do kogoś innego. Oni sami o sobie decydują. Myślą: "Mam już dość tej mojej starej, poszukam kogoś na boku" i idą na łowy. Tak samo może pomyśleć kobieta. Oczywiście co innego jeden seks, a co innego długotrwały romans. W dobrym związku przygodny seks może się przydarzyć, ale nie dłuższa relacja z inną kobietą.

Kobiety, które dobierają się do cudzych facetów nigdy nie znikną. Więc chodzi o to, by zbudować taką relacje, by nasz partner nie chciał odejść czy zdradzać nas na boku. Jeżeli związek nie jest dobry, bardzo prawdopodobne, że prędzej czy później dojdzie do zdrady. Ileż można się szarpać z jedną babą? A jeszcze jak w pracy taka seksowna koleżanka wink Oczywiście, możecie tutaj powiedzieć "znam idealne związki, w których po pewnym czasie facet zdradził". Nie siedzicie w głowie osoby zdradzającej i nie wiecie czy naprawdę czuła się szczęśliwa. Ale wnioskuję, że gdyby tak było, nie zrobiłaby niczego, by zniszczyć to swoje szczęście.

Jak daleko musi być zatem żona od męża by nie zauważyć niczego niepokojącego w jego zachowaniu? Jak bardzo musi się oddalić, że obcy ludzie coś zauważają, a ona nie, zwłaszcza jeżeli mieszkają razem?

77

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

lodowa ale co, ty chcesz osiągnąć ?
żona wcale nie musi być daleko od męża, żeby nie widzieć zdrady - rozumiesz ...
a ta trzecia jeżeli wie, że facet, jest zajęty, bo ma ŻONĘ a wchodzi z nim w romans, jest zwyczajnie nieuczciwa i tyle, współwinna tej zdradzie

nie znoszę tego rozmywania i zacierania zasad

78

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Co chce osiągnąć? To, żeby kobiety otworzyły oczy, żeby nie oszukiwały się, że ich ukochany jest taki niewinny. I chcę znać odpowiedź na pytanie, czy lepiej mówić kobiecie, że jest zdradzana, oszukiwana?

Bo widzisz In_ko, jeżeli ona wie, że jest problem, jeżeli to sobie uświadomi, może odwrócić swoje życie do góry nogami, może poznać wreszcie porządnego faceta, który będzie ją kochał i nie będzie zdradzał. Powie wreszcie "Nie, na to sobie nie pozwolę, jakby mnie kochał, to w życiu czegoś takiego by nie zrobił. Nie chcę tracić czasu na kogoś, kto mnie oszukuje i nie szanuje moich uczuć". Przestanie żyć fikcją, nie będzie już prała, gotowała i poświęcała się dla tego oszusta. Oczywiście, nie każda tak zareaguje, kobiety ze starszego pokolenia myślą inaczej, ale te młode są już bardziej odważne i coraz mniej boją się odejścia od partnera. A w moim wątku wspominałam głównie o kobietach do 30 roku życia. One mają jeszcze całe życie przed sobą. Czy warto by spędzały je z człowiekiem, który je oszukuje? Czy za 20 lat będą zadowolone z tej decyzji? Stwierdzą, że zmarnowały życie z kimś takim takim, ale czasu już nie cofną.

Kochanka jest współwinna, zgodzę się, jednak każdy ma swoje zdanie na ten temat, a moje jest takie, że to właśnie po stronie faceta jest większość winy. ON KŁAMIE, MÓWI, ŻE KOCHA I NIGDY NIE OPUŚCI. A co robi za plecami ukochanej? wink Kochanka niczego nikomu nie obiecywała, nie powiedziała żonie "nigdy nie wezmę się za Twojego męża". Na tym polega właśnie ta różnica. In_ko, może 4 kobiety nie chciałyby wiązać się z zajętym facetem, ale ta 5 już tak. I już tego nie zmienimy.

79

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Zgadzam sie ze stanowiskiem lodowej- ten jest winny, kto przysiegal, i zdradzil...

Statystycznie- czesciej zdradzaja panowie
Niechec kobiet do zonatych panow jest powszechna( dlatego panowie klamia, bajeruja)

Mysle, ze problem autorka widzi w tym, ze to kobiety sa zawsze obarczane odpowiedzialnoscia za zdrade faceta.
Problemem jest brak solidarnosci/empatii/zrozumienia wsrod kobiet
Solidarnosc jajnikow nie istnieje

Przeciez kochanka moze byc tak samo oklamywana, jak zona.

I to jest przykry fakt- i nie zrozumialy.

80

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

wiesz lodowa mam koleżankę,
mąż ją zdradzał, miał kochanki,
byli ze 3 razy w separacji,
złożyła pozew o rozwód a chyba i z kilka razy, te sprawy były...
są nadal razem,
dzisiaj już małżeństwo z kilkudziesięcioletnim stażem - dziadki, jest wnusia
bardzo szczęśliwi
i wiesz ona mówi tak,
dobrze zrobiłam, że wtedy w młodości odpuściłam... bo mój mąż, jest moim prawdziwym przyjacielem, mogę na niego liczyć, chcę się z nim zestarzeć, a on jak na nią patrzy - na swoją żonę, ach pięknie

nadal nie wiem - co, chcesz osiągnąć ...

81

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

W moim odczuciu, tylko sprawiedliwosc w ocenie faktow.

Czemu zawsze odpowiedzialnoscia obarczana jest kobieta?
Nawet przez inne kobiety...



Ja sie pod tematem podpisuje

82

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
lodowa królewna napisał/a:

Kochanka niczego nikomu nie obiecywała, nie powiedziała żonie "nigdy nie wezmę się za Twojego męża". Na tym polega właśnie ta różnica. In_ko, może 4 kobiety nie chciałyby wiązać się z zajętym facetem, ale ta 5 już tak. I już tego nie zmienimy.

oldorando napisał/a:

Problemem jest brak solidarnosci/empatii/zrozumienia wsrod kobiet
Solidarnosc jajnikow nie istnieje

Przeciez kochanka moze byc tak samo oklamywana, jak zona.

I to jest przykry fakt- i nie zrozumialy.

Paradoks?
Więc JEDNAK kobieta kobiecie a nie "człowiek człowiekowi"...?
Bo kochanka NIGDY nie obiecywała ani solidarności ani bycia fair? NO TOFAKTYCZNIE: sprawiedliwie big_smile... i OCZEKUJE sprawiedliwości... od TAKICH którym NIC NIE obiecywała?
Chyba lekkie nadużycie wink owe zdradzone TYM BARDZIEJ nie obiecywały, że będą się pochylać nad OCZEKIWANIAMI tych trzecich wink
TFU - a miałam się nie odzywać. I we mnie odezwała się babska logika... tongue
    "Być kobietą, być kobietą - marzę ciągle będąc dzieckiem,
     być kobietą, bo kobiety są występne i zdradzieckie...
     Być kobietą, być kobietą - oszukiwać, dręczyć, zdradzać
     nawet, gdyby komuś miało to przeszkadzać
" tongue

83

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
lodowa królewna napisał/a:

Co chce osiągnąć? To, żeby kobiety otworzyły oczy, żeby nie oszukiwały się, że ich ukochany jest taki niewinny. I chcę znać odpowiedź na pytanie, czy lepiej mówić kobiecie, że jest zdradzana, oszukiwana?

Myślę, że nie każda kobieta chce wiedzieć, że jest okłamywana, zdradzana przez męża, bo tak jej lepiej, wygodniej. To się zdarza często w małżeństwach, w których mąż jest idealnym aktorem, kiedy jest z żoną jest tylko dla żony, kiedy poza domem - żyje romansami. Zawsze tak samo kochany, oddany itd.
Wtedy taka informacja, że dana kobieta jest zdradzana, jest bardzo nie na rękę. Przecież w małżeństwie jest ok, a ktoś próbuje to zburzyć. Trudno jest wtedy żonie uwierzyć (albo po prostu nie chce wiedzieć), że to prawda do tego stopnia, że mąż dalej pozostaje w jej odczuciu idealny, bezkarny, a obrywa się "donosicielce". Mało tego żona jest potem dumna z tego, że przetrwali próby ich rozdzielenia, że "miłość i zaufanie" zwyciężyło...
A tak naprawdę nic się nie zmieniło. Mąż dalej zdradza w najlepsze a ona uparcie wierzy, że jest inaczej. I niech sobie tak żyją jak im tak wygodnie.

Inni wiedząc o zdradzie, przymykają świadomie oko, by tylko nie stracić partnera. Wtedy takie donosy też nie są mile widziane.

Czasem lepiej się po prostu nie wtrącać, jeśli sytuacja nas bezpośrednio nie dotyczy, albo bardzo bliskiej nam osoby.

84

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anastacjaa napisał/a:
lodowa królewna napisał/a:

Co chce osiągnąć? To, żeby kobiety otworzyły oczy, żeby nie oszukiwały się, że ich ukochany jest taki niewinny. I chcę znać odpowiedź na pytanie, czy lepiej mówić kobiecie, że jest zdradzana, oszukiwana?

Myślę, że nie każda kobieta chce wiedzieć, że jest okłamywana, zdradzana przez męża, bo tak jej lepiej, wygodniej. To się zdarza często w małżeństwach, w których mąż jest idealnym aktorem, kiedy jest z żoną jest tylko dla żony, kiedy poza domem - żyje romansami. Zawsze tak samo kochany, oddany itd.
Wtedy taka informacja, że dana kobieta jest zdradzana, jest bardzo nie na rękę. Przecież w małżeństwie jest ok, a ktoś próbuje to zburzyć. Trudno jest wtedy żonie uwierzyć (albo po prostu nie chce wiedzieć), że to prawda do tego stopnia, że mąż dalej pozostaje w jej odczuciu idealny, bezkarny, a obrywa się "donosicielce". Mało tego żona jest potem dumna z tego, że przetrwali próby ich rozdzielenia, że "miłość i zaufanie" zwyciężyło...
A tak naprawdę nic się nie zmieniło. Mąż dalej zdradza w najlepsze a ona uparcie wierzy, że jest inaczej. I niech sobie tak żyją jak im tak wygodnie.

Inni wiedząc o zdradzie, przymykają świadomie oko, by tylko nie stracić partnera. Wtedy takie donosy też nie są mile widziane.

Czasem lepiej się po prostu nie wtrącać, jeśli sytuacja nas bezpośrednio nie dotyczy, albo bardzo bliskiej nam osoby.

Prawda....

85

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Ja mam inne pytanie w tym temacie:
Czemu, jak juz sprawa zdrady sie wyda, zona ma pretensje nie do meza, tylko do " tej trzeciej",
Ktora , przeciez nie musiala wiedziec o istnieniu zony....

86 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-04 13:06:20)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anastacjaa napisał/a:

Myślę, że nie każda kobieta chce wiedzieć, że jest okłamywana, zdradzana przez męża, bo tak jej lepiej, wygodniej. To się zdarza często w małżeństwach, w których mąż jest idealnym aktorem, kiedy jest z żoną jest tylko dla żony, kiedy poza domem - żyje romansami. Zawsze tak samo kochany, oddany itd.
Wtedy taka informacja, że dana kobieta jest zdradzana, jest bardzo nie na rękę. Przecież w małżeństwie jest ok, a ktoś próbuje to zburzyć. Trudno jest wtedy żonie uwierzyć (albo po prostu nie chce wiedzieć), że to prawda do tego stopnia, że mąż dalej pozostaje w jej odczuciu idealny, bezkarny, a obrywa się "donosicielce". Mało tego żona jest potem dumna z tego, że przetrwali próby ich rozdzielenia, że "miłość i zaufanie" zwyciężyło...
A tak naprawdę nic się nie zmieniło. Mąż dalej zdradza w najlepsze a ona uparcie wierzy, że jest inaczej. I niech sobie tak żyją jak im tak wygodnie.

Inni wiedząc o zdradzie, przymykają świadomie oko, by tylko nie stracić partnera. Wtedy takie donosy też nie są mile widziane.

Czasem lepiej się po prostu nie wtrącać, jeśli sytuacja nas bezpośrednio nie dotyczy, albo bardzo bliskiej nam osoby.

w drugą stronę też, tak działa wink

oldorando napisał/a:

Ja mam inne pytanie w tym temacie:
Czemu, jak juz sprawa zdrady sie wyda, zona ma pretensje nie do meza, tylko do " tej trzeciej",
Ktora , przeciez nie musiala wiedziec o istnieniu zony....

a to jest jedyne usprawiedliwienie dla tej trzeciej - nie wiedziałam,
a gdy się dowiaduję, mówię - baj, baj ...

87

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
in_ka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Myślę, że nie każda kobieta chce wiedzieć, że jest okłamywana, zdradzana przez męża, bo tak jej lepiej, wygodniej. To się zdarza często w małżeństwach, w których mąż jest idealnym aktorem, kiedy jest z żoną jest tylko dla żony, kiedy poza domem - żyje romansami. Zawsze tak samo kochany, oddany itd.
Wtedy taka informacja, że dana kobieta jest zdradzana, jest bardzo nie na rękę. Przecież w małżeństwie jest ok, a ktoś próbuje to zburzyć. Trudno jest wtedy żonie uwierzyć (albo po prostu nie chce wiedzieć), że to prawda do tego stopnia, że mąż dalej pozostaje w jej odczuciu idealny, bezkarny, a obrywa się "donosicielce". Mało tego żona jest potem dumna z tego, że przetrwali próby ich rozdzielenia, że "miłość i zaufanie" zwyciężyło...
A tak naprawdę nic się nie zmieniło. Mąż dalej zdradza w najlepsze a ona uparcie wierzy, że jest inaczej. I niech sobie tak żyją jak im tak wygodnie.

Inni wiedząc o zdradzie, przymykają świadomie oko, by tylko nie stracić partnera. Wtedy takie donosy też nie są mile widziane.

Czasem lepiej się po prostu nie wtrącać, jeśli sytuacja nas bezpośrednio nie dotyczy, albo bardzo bliskiej nam osoby.

w drugą stronę też, tak działa wink

oldorando napisał/a:

Ja mam inne pytanie w tym temacie:
Czemu, jak juz sprawa zdrady sie wyda, zona ma pretensje nie do meza, tylko do " tej trzeciej",
Ktora , przeciez nie musiala wiedziec o istnieniu zony....

a to jest jedyne usprawiedliwienie dla tej trzeciej - nie wiedziałam,
a gdy się dowiaduję, mówię - baj, baj ...

Ale mozesz sie dowiedziec " po fakcie", jak juz zona ruszy wydrapac ci oczy, srodowisko cie potepi, panowie uznaja za zdzire....

Jak w temacie- z punktu widzenia tej trzeciej- jestes nie tylko oszukana, ale i potepiona..
A misio " sie pogubil"_ w opinii kobiet, i trzeba mu wybaczyc , zrozumiec
W opinii panow, jest mega uwodzicielski- pozazdroscic..

Tak to wyglada z punktu widzenia tej trzeciej...

88

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Inko- tu chodzi o sytuacje oklamywanych kobiet co do stanu cywilnego panow, i o obarczanie odpowiedzialnoscia tych kobiet za bledy misiow.

89 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-04 13:18:27)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

wniosek nasuwa się sam - po cholerę mi zostawać tą trzecią wink
oldorando używanie mózgu nie boli, mamy wolna wolę, kobiety same pchają się w takie układy a potem szukanie usprawiedliwień
czytając na forum posty kochanek zawsze pojawia się myśl,
ona (żona) była gorsza (bo coś tam mu nie dała) znalazł, to u mnie... to dowartościowuje, łechce próżne ego
może, to jest ten myk - czuję się lepsza wink

90 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-02-04 13:24:17)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
in_ka napisał/a:

wniosek nasuwa się sam - po cholerę mi zostawać tą trzecią wink
oldorando używanie mózgu nie boli, mamy wolna wolę, kobiety same pchają się w takie układy a potem szukanie usprawiedliwień

Nie zgodze sie z toba!
Ponad polowa panow na portalu to zonaci, czy umawiajac sie na kawe , powinnam kazdego na pierwszym spotkaniu sprawdzac?
I jak sprawdzac, w dowod juz nie wpisuje sie malzonka...

A przeciez  zona, jakby weszla do tej kawiarni, zaatakowalaby mnie...nie meza

( nie mialam takiej sytuacji, ale znam)

To jak tu uzywac mozgu?, sprawdzac kazdego , podejrzewac kazdego...tez mozna, tylko czemu ja mam cierpiec na manie przesladowcza, bo misie sie umawiaja , klamia?

91

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Ale mozesz sie dowiedziec " po fakcie", jak juz zona ruszy wydrapac ci oczy, srodowisko cie potepi, panowie uznaja za zdzire....

Jak w temacie- z punktu widzenia tej trzeciej- jestes nie tylko oszukana, ale i potepiona..
A misio " sie pogubil"_ w opinii kobiet, i trzeba mu wybaczyc , zrozumiec
W opinii panow, jest mega uwodzicielski- pozazdroscic..

Tak to wyglada z punktu widzenia tej trzeciej...

Chyba trochę przesadzasz...
To są już skrajności i chyba rzadko spotykane.

92

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

No, i czemu to kobieta ma kombinowac, zeby sprawdzic czy kaealer nie jest zonaty? On wie, ze jest, jesli jest- to on z pelna swiadomoscia oklamuje i mnie, i zone.

Naprawianie swiata zaczyna sie od siebie, nie od naprawiania kazdego spotkanego czlowieka...

93 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-04 13:25:17)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:
in_ka napisał/a:

wniosek nasuwa się sam - po cholerę mi zostawać tą trzecią wink
oldorando używanie mózgu nie boli, mamy wolna wolę, kobiety same pchają się w takie układy a potem szukanie usprawiedliwień

Nie zgodze sie z toba!
Ponad polowa panow na portalu to zonaci, czy umawiajac sie na kawe , powinnam kazdego na pierwszym spotkaniu sprawdzac?
I jak sprawdzac, w dowod juz nie wpisuje sie malzonka...

A przeciez  zona, jakby weszla do tej kawiarni, zaatakowalaby mnie...nie meza

( nie mialam takiej sytuacji, ale znam)

ja bym sprawdziła ...
bo o mnie to chodzi, o moje życie a ja bardzo siebie samą kocham wink

i nie przesadzaj nie każda żona ciebie by zaatakowała, bywają takie owszem
jak myślisz więcej, jest tych co nie wiedzą jaki stan cywilny ma ich misio czy tych, które dokładnie są o tym fakcie poinformowane?

94

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anastacjaa napisał/a:

To się zdarza często w małżeństwach, w których mąż jest idealnym aktorem, kiedy jest z żoną jest tylko dla żony, kiedy poza domem - żyje romansami. Zawsze tak samo kochany, oddany itd.

Takim samym aktorem jest dla żony jak również dla kochanki która świadomie bierze sobie kłamce , manipulanta itp.

Anastacjaa napisał/a:

Wtedy taka informacja, że dana kobieta jest zdradzana, jest bardzo nie na rękę. Przecież w małżeństwie jest ok, a ktoś próbuje to zburzyć. Trudno jest wtedy żonie uwierzyć (albo po prostu nie chce wiedzieć), że to prawda do tego stopnia, że mąż dalej pozostaje w jej odczuciu idealny, bezkarny, a obrywa się "donosicielce".

Anastazjo może w pierwszym etapie ( szok, niedowierzanie, wypieranie ) po informacji o zdradzie, zdradzona zrzuca winę na " kochanke " bo tak jest chwilowo łatwiej.Szuka  usprawiedliwia dla swojego misia. Natomiast po przeanalizowaniu, przepracowaniu sytuacji zdradzona wie ze to "  On jest winny " a kochanka no cóż po ludzku była nie uczciwa wobec innej kobiety, brała udział w kłamstwach i oszukiwaniu.

95

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Nie zgodze sie z toba!
Ponad polowa panow na portalu to zonaci, czy umawiajac sie na kawe , powinnam kazdego na pierwszym spotkaniu sprawdzac?
I jak sprawdzac, w dowod juz nie wpisuje sie malzonka...

A przeciez  zona, jakby weszla do tej kawiarni, zaatakowalaby mnie...nie meza

( nie mialam takiej sytuacji, ale znam)

Umawianie się na kawę nie musi od razu = romans.
A mężczyznę łatwo sprawdzić, wystarczy chcieć. Może po prostu niektórzy wolą nie wiedzieć, albo im to nie przeszkadza do czasu...
No i nie wierzę, że żona wchodząc do kawiarni, widząc męża rozmawiającego (tylko) z dziewczyną by ją atakowała. No chyba że ma coś nie tak pod sufitem.

96

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Stanowczo, wiele jest kobiet zaskoczonych , ze kochanek okazal sie zonaty...

Zdecydowana wiekszosc kobiet swiadomie nie pcha sie w ramiona zonatego.

97 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-04 13:29:16)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anastacjaa napisał/a:
oldorando napisał/a:

Nie zgodze sie z toba!
Ponad polowa panow na portalu to zonaci, czy umawiajac sie na kawe , powinnam kazdego na pierwszym spotkaniu sprawdzac?
I jak sprawdzac, w dowod juz nie wpisuje sie malzonka...

A przeciez  zona, jakby weszla do tej kawiarni, zaatakowalaby mnie...nie meza

( nie mialam takiej sytuacji, ale znam)

Umawianie się na kawę nie musi od razu = romans.
A mężczyznę łatwo sprawdzić, wystarczy chcieć. Może po prostu niektórzy wolą nie wiedzieć, albo im to nie przeszkadza do czasu...
No i nie wierzę, że żona wchodząc do kawiarni, widząc męża rozmawiającego (tylko) z dziewczyną by ją atakowała. No chyba że ma coś nie tak pod sufitem.

Anastacja jeszcze trochę i się ... polubimy wink


oldorando napisał/a:

Stanowczo, wiele jest kobiet zaskoczonych , ze kochanek okazal sie zonaty...

Zdecydowana wiekszosc kobiet swiadomie nie pcha sie w ramiona zonatego.

taaaaaaaaak, zdecydowanie większość kochanek wie, że misio ma żonę ...

98 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-02-04 13:28:09)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anastacjaa napisał/a:
oldorando napisał/a:

Nie zgodze sie z toba!
Ponad polowa panow na portalu to zonaci, czy umawiajac sie na kawe , powinnam kazdego na pierwszym spotkaniu sprawdzac?
I jak sprawdzac, w dowod juz nie wpisuje sie malzonka...

A przeciez  zona, jakby weszla do tej kawiarni, zaatakowalaby mnie...nie meza

( nie mialam takiej sytuacji, ale znam)

Umawianie się na kawę nie musi od razu = romans.
A mężczyznę łatwo sprawdzić, wystarczy chcieć. Może po prostu niektórzy wolą nie wiedzieć, albo im to nie przeszkadza do czasu...
No i nie wierzę, że żona wchodząc do kawiarni, widząc męża rozmawiającego (tylko) z dziewczyną by ją atakowała. No chyba że ma coś nie tak pod sufitem.

Albo weszla na jego profil i poczytala jak sie umawial...wtedy juz ma adrenaline w gotowosci..

Tylko czemu wyladowuje ja na niej, nie na nim..?
( ot- przyklad)

99

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Stanowczo, wiele jest kobiet zaskoczonych , ze kochanek okazal sie zonaty...

Zdecydowana wiekszosc kobiet swiadomie nie pcha sie w ramiona zonatego.

To są kobiety co pewnie na 2-3 spotkaniu lądują w łóżku lub od razu "kawie wink zamiast poznać osobę lepiej.
A wtedy nagle zaskoczenie?! No sorry...

100

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Nie bylam w takiej sytuacji, ale znam wiele zdradzanych zon, i wszystkie, z wyjatkiem jednej, obarczaja te kobiety odpowiedzialnoscia, a partnerowi wybaczaja- wielokrotnie.
Pomimo, ze te kochanki o zonie pojecia nie mialy.
Kiedy pytam, czy nie zal im tych dziewczyn, ktore sie czuja oszukane,to slysze, ze....no wlasnie, mogly sprawdzic misia, bo misio bezumny, i odklejony, pogubiony, ...ze to one powinny jego sprawdzac i jego cnoty pilnowac...

Dla mnie nie pojete...

101

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anastacjaa napisał/a:
oldorando napisał/a:

Stanowczo, wiele jest kobiet zaskoczonych , ze kochanek okazal sie zonaty...

Zdecydowana wiekszosc kobiet swiadomie nie pcha sie w ramiona zonatego.

To są kobiety co pewnie na 2-3 spotkaniu lądują w łóżku lub od razu "kawie wink zamiast poznać osobę lepiej.
A wtedy nagle zaskoczenie?! No sorry...

No, sory, ich wola, ich prawo..ona wolna, on twierdzi, ze tez, wiec w czym problem?

102 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-04 13:34:30)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Kiedy pytam, czy nie zal im tych dziewczyn,

Dla mnie nie pojete...

żal ma im ( tym żonom )  być - tych, dziewczyn ...
błagam

103

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Albo weszla na jego profil i poczytala jak sie umawial...wtedy juz ma adrenaline w gotowosci..

Tylko czemu wyladowuje ja na niej, nie na nim..?
( ot- przyklad)

To pasują słowa Rybki81 kilka postów powyżej:

"...po informacji o zdradzie, zdradzona zrzuca winę na " kochank e " bo tak jest chwilowo łatwiej.Szuka  usprawiedliwia dla swojego misia. Natomiast po przeanalizowaniu, przepracowaniu sytuacji zdradzona wie ze to "  On jest winny " a kochanka no cóż po ludzku była nie uczciwa wobec innej kobiety, brała udział w kłamstwach i oszukiwaniu. "

104

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
in_ka napisał/a:
oldorando napisał/a:

Kiedy pytam, czy nie zal im tych dziewczyn,

Dla mnie nie pojete...

żal ma im ( tym żonom )  być - tych, dziewczyn ...
błagam

Owszem- tak...bo one planowaly ulozyc sobie zycie z wolnym facetem- ich mezem

105

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
oldorando napisał/a:

Stanowczo, wiele jest kobiet zaskoczonych , ze kochanek okazal sie zonaty...

Zdecydowana wiekszosc kobiet swiadomie nie pcha sie w ramiona zonatego.

To są kobiety co pewnie na 2-3 spotkaniu lądują w łóżku lub od razu "kawie wink zamiast poznać osobę lepiej.
A wtedy nagle zaskoczenie?! No sorry...

No, sory, ich wola, ich prawo..ona wolna, on twierdzi, ze tez, wiec w czym problem?

Ok, to niech potem nie płaczą, że nieświadomie zostały kochankami. Czasem trzeba też pomyśleć głową. Przed. wink

106

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

W tym temacie niema o swiadomym udziale kochanki..

107

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:
in_ka napisał/a:
oldorando napisał/a:

Kiedy pytam, czy nie zal im tych dziewczyn,

Dla mnie nie pojete...

żal ma im ( tym żonom )  być - tych, dziewczyn ...
błagam

Owszem- tak...bo one planowaly ulozyc sobie zycie z wolnym facetem- ich mezem

jak, może być żal ... "złodzieja", nie no zdarza się Matce Teresie

108

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:
in_ka napisał/a:
oldorando napisał/a:

Kiedy pytam, czy nie zal im tych dziewczyn,

Dla mnie nie pojete...

żal ma im ( tym żonom )  być - tych, dziewczyn ...
błagam

Owszem- tak...bo one planowaly ulozyc sobie zycie z wolnym facetem- ich mezem

Przepraszam Cie bardzo ale jeśli mysle o ułożeniu sobie  życia z facetem musi upłynąć sporo czasu. W tym czasie " nieświadoma " kochanka jest wstanie doinformować sie ze on ma żonę .

109

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Taki przyklad:
Jedziecie sobie pociagiem do krakowa...w pociagu poznajecie pana, mowi o sobie, ze wolny, ze zainteresowany, i ze tez zmierza do krakowa...
W krakowie spotykacie sie, randkujecie, chcecie spedzic razem noc- ale nie! Bo ona musi przeprowadzic wywiad srodowiskowy?
Przeciez to chore! Ona jest wolna, on ( teoretycznie ) tez, sa dorosli, wolno im spedzic razem noc, jesli chca- nikt nikogo nie krzywdzi.

A, wladnie....ona krzywdzi kogos, bo nie sprawdzila( upilnowala) jego wiernosci
Czy on krzywdzi- bo swiadomie urozmaicil sobie czas w delegacji...

Jesli taka sprawa sie wyda, zona obwini te kobiete...czemu ja sie pytam?

110

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Czy kobieta z pociagu jest zlodziejka?... Ciekawe...

Ona moze byc rozczarowana, jesli sie dowie prawdy, poczuc sie oszukana...

111

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
ryba81 napisał/a:
oldorando napisał/a:
in_ka napisał/a:

żal ma im ( tym żonom )  być - tych, dziewczyn ...
błagam

Owszem- tak...bo one planowaly ulozyc sobie zycie z wolnym facetem- ich mezem

Przepraszam Cie bardzo ale jeśli mysle o ułożeniu sobie  życia z facetem musi upłynąć sporo czasu. W tym czasie " nieświadoma " kochanka jest wstanie doinformować sie ze on ma żonę .

Zgadzam się w 200%. Ok, może nie wiedzieć, w momencie poznania, podczas 1, 2 spotkania, ale potem? Kiedy już planuje ułożyć sobie z nim życie to przecież jest tysiąc sytuacji, by się dowiedzieć o żonie! No nie ma takiej opcji, no chyba, że nie chce się uzyskać takiej informacji a wszelkie "wskazówki" ignoruje.
Także stwierdzenie "bycie nieświadomie kochanką" zamieniłabym na "świadome bycie nieświadomą kochanką"

112

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

A co z kobieta z mojego przykladu?

Ja potepilabym tego faceta, nie ja...

113

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anastacjaa napisał/a:

"świadome bycie nieświadomą kochanką"

świetnie, to nazwałaś - podziw,
ja już chyba tępa się robię wink
idę się naostrzyć ...

114

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Taki przyklad:
Jedziecie sobie pociagiem do krakowa...w pociagu poznajecie pana, mowi o sobie, ze wolny, ze zainteresowany, i ze tez zmierza do krakowa...
W krakowie spotykacie sie, randkujecie, chcecie spedzic razem noc- ale nie! Bo ona musi przeprowadzic wywiad srodowiskowy?
Przeciez to chore! Ona jest wolna, on ( teoretycznie ) tez, sa dorosli, wolno im spedzic razem noc, jesli chca- nikt nikogo nie krzywdzi.

A, wladnie....ona krzywdzi kogos, bo nie sprawdzila( upilnowala) jego wiernosci
Czy on krzywdzi- bo swiadomie urozmaicil sobie czas w delegacji...

Jesli taka sprawa sie wyda, zona obwini te kobiete...czemu ja sie pytam?

No to kobitka pokazała, że jest łatwa a facet wykorzystał sytuację. Ok, oboje się dobrali.
Tylko niech ona potem nie liczy na miłość od pierwszego wejrzenia i niech się nie dziwi, że Romeo ją okłamał.
No sorry, jak masz taki sposób bycia, że wystarczy ci kilka chwil by się z kimś "bzyknąć" to miej świadomość, że to zostanie wykorzystane. Proste.
A robienie z siebie ofiary, bo się zostało okłamanym? Co najmniej śmieszne w tym przypadku.

115

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Taki przyklad:
Jedziecie sobie pociagiem do krakowa...w pociagu poznajecie pana, mowi o sobie, ze wolny, ze zainteresowany, i ze tez zmierza do krakowa...
W krakowie spotykacie sie, randkujecie, chcecie spedzic razem noc- ale nie! Bo ona musi przeprowadzic wywiad srodowiskowy?
Przeciez to chore! Ona jest wolna, on ( teoretycznie ) tez, sa dorosli, wolno im spedzic razem noc, jesli chca- nikt nikogo nie krzywdzi.

A, wladnie....ona krzywdzi kogos, bo nie sprawdzila( upilnowala) jego wiernosci
Czy on krzywdzi- bo swiadomie urozmaicil sobie czas w delegacji...

Jesli taka sprawa sie wyda, zona obwini te kobiete...czemu ja sie pytam?

jadę  pociągiem spotykam mężczyznę - wierze we wszystko, co mówi - czemu nie,
randkuję, idę spędzić noc i ...
zonk - to, była ostatnia noc mojego życia wink

może być...no bo, jak wierzę we WSZYSTKO, co mówi
Rozumek jest ? puk, puk ...

116

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

No, i same widzicie- misio w delegacji pogubiony, a ona " czycha"/" kradnie" misia...
Tylko ona wolna, moze w koncu romansowac z kim chce...

I tak ona bedzie winna klamstw i niewiernosci misia...

117

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
in_ka napisał/a:
oldorando napisał/a:

Taki przyklad:
Jedziecie sobie pociagiem do krakowa...w pociagu poznajecie pana, mowi o sobie, ze wolny, ze zainteresowany, i ze tez zmierza do krakowa...
W krakowie spotykacie sie, randkujecie, chcecie spedzic razem noc- ale nie! Bo ona musi przeprowadzic wywiad srodowiskowy?
Przeciez to chore! Ona jest wolna, on ( teoretycznie ) tez, sa dorosli, wolno im spedzic razem noc, jesli chca- nikt nikogo nie krzywdzi.

A, wladnie....ona krzywdzi kogos, bo nie sprawdzila( upilnowala) jego wiernosci
Czy on krzywdzi- bo swiadomie urozmaicil sobie czas w delegacji...

Jesli taka sprawa sie wyda, zona obwini te kobiete...czemu ja sie pytam?

jadę  pociągiem spotykam mężczyznę - wierze we wszystko, co mówi - czemu nie,
randkuję, idę spędzić noc i ...
zonk - to, była ostatnia noc mojego życia wink

może być...no bo, jak wierzę we WSZYSTKO, co mówi
Rozumek jest ? puk, puk ...

Ok- dowiedzialas sie, urywasz kontakt...ale zanim sie dowiesz, po powrocie do rodzinnego miasta dzwonisz do pana- w dobrej wierze podtrzymania kontaktu- a tu zonk! Zona z pretensjami do....ciebie!

118

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

No, i same widzicie- misio w delegacji pogubiony, a ona " czycha"/" kradnie" misia...
Tylko ona wolna, moze w koncu romansowac z kim chce...

I tak ona bedzie winna klamstw i niewiernosci misia...

nie, tylko własnej - głupoty jeżeli, już...

119

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
in_ka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

"świadome bycie nieświadomą kochanką"

świetnie, to nazwałaś - podziw,
ja już chyba tępa się robię wink
idę się naostrzyć ...

albo ja się szybko uczę od innych wink

120

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
in_ka napisał/a:
oldorando napisał/a:

No, i same widzicie- misio w delegacji pogubiony, a ona " czycha"/" kradnie" misia...
Tylko ona wolna, moze w koncu romansowac z kim chce...

I tak ona bedzie winna klamstw i niewiernosci misia...

nie, tylko własnej - głupoty jeżeli, już...

Owszem- ona sama sobie winna, ale tu jest o podejsciu do problemu zony, nie o glupocie,pani z pociagu...

Tu jest o tym, kto w tej sytuacji zawinil...no, kto?

121

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Ok- dowiedzialas sie, urywasz kontakt...ale zanim sie dowiesz, po powrocie do rodzinnego miasta dzwonisz do pana- w dobrej wierze podtrzymania kontaktu- a tu zonk! Zona z pretensjami do....ciebie!

oldorado ja chyba odpowiedziałam jak to wygląda.
Pierwszy kontakt kochanki z żoną to jest strzał w kochankę bo w sumie kochanka zadzwoniła pierwsza . tongue

122

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Ale w watku jest o tym, kto w takiej sytuacji zawinil...kto tu zone krzywdzi?

Ona, czy on?

123

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Ale w watku jest o tym, kto w takiej sytuacji zawinil...kto tu zone krzywdzi?

Ona, czy on?

jak, dziecko ale ...ale...ale

124

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Ale w watku jest o tym, kto w takiej sytuacji zawinil...kto tu zone krzywdzi?

Ona, czy on?

on żone oszukał , on jest winny
ona jest oszukana i jest niewinna

Czy ta odpowiedz jest satysfakcjonująca ???

125

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
ryba81 napisał/a:
oldorando napisał/a:

Ale w watku jest o tym, kto w takiej sytuacji zawinil...kto tu zone krzywdzi?

Ona, czy on?

on żone oszukał , on jest winny
ona jest oszukana i jest niewinna

Czy ta odpowiedz jest satysfakcjonująca ???

Jak najbardziej...
Zgadzam sie z tym, ja,

Problem w tym, ze wiekszosc kobiet obwinilaby ja-

126

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Jak najbardziej...
Zgadzam sie z tym, ja,

Problem w tym, ze wiekszosc kobiet obwinilaby ja-

Pytanie, jaką wersję małżonek przedstawił żonie?
Znając życie wszystkiego się wyparł wink stąd może też wynikać reakcja żon..
Inna rzecz, chyba nikt nie lubi "puszczalskich", no może ci co z takich chętnie korzystają, ale i od nich szacunku raczej nie doznają...

127

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
Anastacjaa napisał/a:
oldorando napisał/a:

Jak najbardziej...
Zgadzam sie z tym, ja,

Problem w tym, ze wiekszosc kobiet obwinilaby ja-

Pytanie, jaką wersję małżonek przedstawił żonie?
Znając życie wszystkiego się wyparł wink stąd może też wynikać reakcja żon..
Inna rzecz, chyba nikt nie lubi "puszczalskich", no może ci co z takich chętnie korzystają, ale i od nich szacunku raczej nie doznają...

Ale to juz puszczalskich sprawa...one sa wolne, ich sprawa...

128 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-02-04 15:05:46)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
oldorando napisał/a:

Ale to juz puszczalskich sprawa...one sa wolne, ich sprawa...

Tylko niech potem nie placzą, że wdały się nieświadomie w romans a żony (i nie tylko) wyzywają ich od ździr.

129 Ostatnio edytowany przez lodowa królewna (2015-02-04 18:27:48)

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

A czemu to niby kochanka ma używać mózgu, sprawdzać faceta, a żona nie? A co z mężem? Wszyscy powinni myśleć, jak nie myślą, to niech ich później nie dziwią konsekwencje.

I tutaj nie chodzi o sam fakt zdrady. Najbardziej boli to, że oszukała nas bliska osoba, ktoś, komu wierzyliśmy. Zdrada, zdradą, może to było raz, poryw chwili. Ale oszustwo?! Jak któraś chce wybaczać, niech wybacza, ja bym go od razu wyrzuciła z domu big_smile kłamstwa nie wybaczę, bo wiem, że później całkowicie straciłabym zaufanie i przy każdym "kocham Cię", zastanawiałabym się, czy to prawda.
Jeżeli są kobiety, które mają inaczej, proszę bardzo, nikt nie zabrania im życia ze zdrajcą big_smile ja miałabym pewność, że bez zaufania nie będę już szczęśliwa w tym związku.

A może czyta to jakaś oszukiwana kobieta, która ma wątpliwości? Może to pomoże jej w podjęciu decyzji co dalej?

Im bardziej angażuje się w ten wątek, w to forum, tym bardziej zauważam bezsensowność instytucji małżeństwa. Nawet mnie dziwi, że przetrwała aż do dzisiaj!

Ooo, patrzcie co znalazłam tutaj: http://www.netkobiety.pl/t77725.html
Przeczytajcie pierwszy post.

130

Odp: Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami
lodowa królewna napisał/a:

A czemu to niby kochanka ma używać mózgu, sprawdzać faceta, a żona nie? A co z mężem? Wszyscy powinni myśleć, jak nie myślą, to niech ich później nie dziwią konsekwencje.

Zgadza się, ale ta dyskusja dotyczyła kwestii  "nieświadomego' bycia kochanką - czyli sytuacji kiedy kobieta pakuje się w romans/związek z kimś z nadzieją na wspólne życie (wierząc a ściepo w to co jej mówi) a tu nagle zonk! Wielkie zdziwienie i rozczarowanie...
Morale, myślenie zdarzającego to zupełnie inna kwestia... Tak samo zachowanie żony...

Posty [ 66 do 130 z 134 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Z punktu widzenia tej trzeciej, czyli co dzieje się za naszymi plecami

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026