Anhedonio, przeczytaj mój pierwszy wpis jeszcze raz, bo chyba już zapomniałaś jakie było założenie tego związku. TUTAJ CHODZIŁO O KOBIETY, KTÓRE NIE CHCĄ ZMIERZYĆ SIĘ Z PRAWDĄ, ŻE ICH UKOCHANY MOŻE PODRYWAĆ INNĄ KOBIETĘ, NIE CHCĄ UŚWIADOMIĆ SOBIE, ŻE TO ON ZACZYNA, A NIE ONE. Oczywiście nic z tego nie wychodzi, bo "ta trzecia" nie chce mieć nic wspólnego z tymi facetami. Ona nie chce, ale są inne, którym nie będzie to przeszkadzało i nie wymagaj od innych, że będą zachowywać się uczciwie. Oszukiwana dziewczyna nie chce zmierzyć się z tym wszystkim, a później dziwi się, że została zdradzona czy ukochany odszedł do innej. Na początku nie było mowy o żadnej zdradzie. Ale wiadomo później pewnie dojdzie do tego w tych związkach. Bo jeżeli na początku dzieją się takie rzeczy, facet szuka sobie kogoś na boku.
Wątek założony w celu uświadomienia niektórym kobietom, że nie można do końca wierzyć swojemu partnerowi, trzeba samodzielnie myśleć, bo jeżeli tak nie będzie, po pewnym czasie mocno zderzymy się z rzeczywistością. Niestety cel nie został osiągnięty.
Tak, uważam, że zdradzane żony same są sobie winne w przypadku, gdy wszystko już widać wcześniej, partner szuka czegoś na boku, a one nie raczą tego zauważyć. Jeżeli nic na to nie wskazywało, ok. Zostały zwyczajnie oszukane. Ale takich przypadków jest zdecydowanie mniej. W większości widać już na pierwszy rzut oka. Ale uświadomienie sobie tej prawdy za bardzo boli, więc lepiej się okłamywać, że w związku jest ok, a partner nas kocha i nigdy nie skrzywdzi 
Kicur wspomniał tutaj o pewnej zdradzanej kobiecie. Ona sama nie potrafi uszanować siebie, to dlaczego ma szanować ją ktoś inny? To tyczy się każdej kobiety, kochanki, żony, narzeczonej. Jeżeli one nie umieją uszanować siebie, pozwalają sobie na takie upokorzenia, niech nie dziwią ich później takie sytuacje.