tooshy27 napisał/a:Ale jaką czystość? Jeżeli ktoś uprawiał seks to co jest w jakiś sposób "brudny" ?
Bardzo trafnie napisane.
Natashaa21 napisał/a:Mam żal do świata że tak mało wartościowych mężczyzn można w nim znaleźć . Bo albo zdradzi albo oszuka albo zależy mu tylko na jednym. Peszek.
Możnaby odwrócić kota ogonem i powiedzieć, że jest tak mało wartościowych kobiet. Bo wszystkie to materialistki, puszczalskie czy inne takie "mundrości". Kiedyś słyszałam takie zdanie, że kobiety które twierdzą, że facetom chodzi tylko o jedno po prostu nie mają nic więcej do zaoferowania. Może to zbytnie uogólnienie, ale nie sposób nie zauważyć, coś w tym jest. Jest naprawdę cała masa wartościowych facetów, rozejrzyj się wokół. Nie masz żadnych koleżanek, które są w udanych związkach z sensownymi facetami? Na pewno masz, tylko nie zwracasz na to uwagi, bo zawsze te negatywne historie bardziej rzucają się w oczy.
Nie rozumiem takiej gloryfikacji dziewictwa. Tego prawienia morałów o czystości i dorabiania do tego wielkiej filozofii. A cóż to za osiągnięcie? Każdy z nas rodzi się jako dziewica/prawiczek i bycie nimi nie jest żadną naszą zasługą. Nie ma się czym chełpić, to po prostu fakt który jest i tyle, naturalny stan. Ta, jak to nazywasz, czystość, jest nam dana z automatu.
Byłaś w niejednym związku, ale nadal "dochowałaś czystości". Ale czego to dowodzi, bo nie rozumiem tego argumentu. Dowodzi twojej "porządności", tego że się "szanujesz" (to określenie zawsze mnie zastanawia, to jest bardzo relatywne), tego że jesteś w swoich oczach bardziej wartościowa niż osoby już rozdziewiczone? A może spójrzmy na to z drugiej strony, może masz jakiś lęk (choćby i podświadomy) przed zbliżeniami, może zbytnia gloryfikacja dziewictwa, postrzeganie siebie przez jego pryzmat, uzależnianie swojej wartości jako kobiety? Nie odbieraj tego jako atak, zupełnie nie o to mi chodzi. I nie musisz mi odpowiadać tu na forum, odpowiedz sobie samej.
Przypominają mi się słowa z jednej piosenki: "taka była śliczna i taka wspaniała, że łaskę zrobiła, że dała". Mam wrażenie, że niektóre panie zapominają, że do łóżka chodzi się dla obopulnej przyjemności, a nie tylko dla faceta. Absolutnie nie namawiam nikogo do rozpoczynania swojego życia seksualnego wbrew sobie czy swoim zasadom. Ale czasem warto się zastanowić czy niektóre z nich nie są zbyt sztywne. Zauważyłam, że często posługujecie się skrajnościami, nawet w tym wątku padają określenia "łatwa", "sypiać z kim popadnie", "wkładać byle gdzie". Czy naprawdę to jest tak, że albo jest wielka miłość albo sie sypia z kim popadnie? Albo czarne albo białe? A przecież pomiędzy jednym i drugim jest całe mnóstwo odcieni szarości. Nie każda relacja wyewoluuje w poważny związek, ale nie znaczy to, że jest bezwartościowa i nic nie warta. I że ten ktoś jest tym słynnym "byle kim".