ja bym zakończył ten temat sprawiedliwie . i tak wszyscy chcą w dupę . przepraszam za dosłowłoność
Podobne tematy
Mam taką fajną cechę, że przytrafia mi się zaprzyjaźnić z kobietą.Z taką, z którą wcześniej kręciłem- zdarza się, że znajomość pójdzie w kierunku bezpłciowego kumpelstwa.
I widzę jak gigantyczna przepaść dzieli retorykę wyrażania się przy kimś -nazwijmy to- kto ma potencjał na ''faceta''; a przy zaufanym brato-koledze.
Nawet najsubtelniejszej niewieście zdarza się pojechać bardzo wulgarnymi tekstami.
Jednak kobieca wulgarność jest inna od męskiej.Mnie bardziej zaskakiwały (do czasu) dokładne, wyrachowane plany zachowań, które faceci odbierają jako improwizowane spontony.W seksie też.
Mam taką fajną cechę, że przytrafia mi się zaprzyjaźnić z kobietą.Z taką, z którą wcześniej kręciłem- zdarza się, że znajomość pójdzie w kierunku bezpłciowego kumpelstwa.
I widzę jak gigantyczna przepaść dzieli retorykę wyrażania się przy kimś -nazwijmy to- kto ma potencjał na ''faceta''; a przy zaufanym brato-koledze.
Nawet najsubtelniejszej niewieście zdarza się pojechać bardzo wulgarnymi tekstami.
Jednak kobieca wulgarność jest inna od męskiej.Mnie bardziej zaskakiwały (do czasu) dokładne, wyrachowane plany zachowań, które faceci odbierają jako improwizowane spontony.W seksie też.
mógłbyś przestać nas demaskować? faceci nie muszą znać prawdy o naszej "spontaniczności".
Po prostu zwykły CHAM , jak ty mogłaś z kimś takim wytrzymać
Ja nie mam urojeń. Może Ty je masz wierząc, że wszyscy faceci są tacy jak Ty, a wszystkie kobiety święte.
Muszę kończyć, bo moja świętojebliwa żonka siedzi mi na kolanach i mówi żebym zamiast to czytać poszedł się z nią rżnąć przy oknie. To na razie pa, pa...
anemonka2 napisał/a:Ja nie mam urojeń. Może Ty je masz wierząc, że wszyscy faceci są tacy jak Ty, a wszystkie kobiety święte.
Muszę kończyć, bo moja świętojebliwa żonka siedzi mi na kolanach i mówi żebym zamiast to czytać poszedł się z nią rżnąć przy oknie. To na razie pa, pa...
no szczyt wyuzdania... jestem taka zgorszona..oOO
Wulgarność jest sprawą względną.Sam goły cytat niczego nie powie.
Wszystko zależy nie od tego co się mówi, ale do kogo, jak i w jakim kontekście.
Mam przyjaciółkę, która w ogóle nie przeklina, co nie przeszkadza jej bywać bardziej wulgarną od knajpianego żula- i to przy użyciu wyłącznie literackiej polszczyzny.
Dla mnie na przykład określenie kobiety mianem ''fajnej dupy'' jest li jedynie wyrazem aprobaty dla jej atrakcyjności, natomiast za znacznie bardziej pogardliwe uważam określanie żony tytułem ''miotła''- co z kolei wulgarne niby nie jest w żaden sposób.
Podobnież teksty o ruchaniu na pierwszej randce raczej średnio by pasowały; w łóżku już raczej nie rażą.
Wulgaryzmy istnieją w każdym języku i istnieją po coś.Nie da się ich zastąpić ''grzecznym'' słownictwem, tak by oddać znaczenie 1:1.
Wulgarność jest sprawą względną.Sam goły cytat niczego nie powie.
Wszystko zależy nie od tego co się mówi, ale do kogo, jak i w jakim kontekście.
Mam przyjaciółkę, która w ogóle nie przeklina, co nie przeszkadza jej bywać bardziej wulgarną od knajpianego żula- i to przy użyciu wyłącznie literackiej polszczyzny.
Dla mnie na przykład określenie kobiety mianem ''fajnej dupy'' jest li jedynie wyrazem aprobaty dla jej atrakcyjności, natomiast za znacznie bardziej pogardliwe uważam określanie żony tytułem ''miotła''- co z kolei wulgarne niby nie jest w żaden sposób.
Podobnież teksty o ruchaniu na pierwszej randce raczej średnio by pasowały; w łóżku już raczej nie rażą.
Wulgaryzmy istnieją w każdym języku i istnieją po coś.Nie da się ich zastąpić ''grzecznym'' słownictwem, tak by oddać znaczenie 1:1.
Dobry wpis.
Tak jakby o mężu powiedzieć "kapeć".
Sam " kapeć "jest niewinny .Ale juz w kontekście męża może go obrażać (tz męża).
Tak mnie naszlo z tymi butami
Kapeć-fajtłapa
Pantoflarz- zdominowany przez kobietę
Kozak- no taki co 'kozaczy'
''trep'' jeszcze....
A właśnie, przypomniało mi się; kiedyś do nastoletniego syna mojej kumpeli przyszedł kolega i w jakimś tam kontekście, oczywiście do tego syna powiedział, że jego matka to ''zajebista dupa''.Ona to usłyszała.Myślicie że się zgorszyła..?
Kobita urosła 10 centów.
Przecież pisłałam,ze zalezy od kontekstu i od znajomości partnera. Od umowy nie pisanej miedzy partnerami.
Ale mniejsza z tym,bo wątek zrobił się ping-pongiem.
Trep- stary trep= stary dziad?
Jest jeszcze
- komuś słoma z butów wychodzi
-to takie buty (zdziwienie)
- iść z buta (na piechotę)
-zetrzeć sobie zelówki
-smalic cholewki.
Kobiety nie uzywaja wyrazenia "wypielabym mu sie".
Bo kobieta to konkretne stworzenie i zamiast gadać po prostu się wypina jak ma chęć.
Bo kobieta to konkretne stworzenie i zamiast gadać po prostu się wypina jak ma chęć.
Cholera też to zauważyłem...po co z nimi rozmawiać jak one nie lubią nszej rozkminy.
Mam taką fajną cechę, że przytrafia mi się zaprzyjaźnić z kobietą.Z taką, z którą wcześniej kręciłem- zdarza się, że znajomość pójdzie w kierunku bezpłciowego kumpelstwa.
I widzę jak gigantyczna przepaść dzieli retorykę wyrażania się przy kimś -nazwijmy to- kto ma potencjał na ''faceta''; a przy zaufanym brato-koledze.
Nawet najsubtelniejszej niewieście zdarza się pojechać bardzo wulgarnymi tekstami.
Dokładnie. Ja mam przyjaciela-geja, czyli znajomość idealnie bezpłciowa i cóż... mimo że ogólnie najsubtelniejsza nie jestem, to przy nim w ogóle mówię, co mi ślina na język przyniesie. A że on też nie przebiera w słowach, w dodatku razem mieszkamy... Mi - chociaż to akurat w żartach - też się zdarzyło powiedzieć do niego o kimś "ruchałabym", tyle że to najczęściej było ironiczne. Z wiadomych względów przy kimś, kto jest materiałem na faceta, tak się nie wysławiam. ![]()
144 2015-02-17 16:39:25 Ostatnio edytowany przez Spokojna_Dama (2015-02-17 16:45:20)
Niby tak, ale irytuje mnie bardzo takie utożsamianie - zapijania w sztok pały, bredzenie prostackich tekstów czy innych zachowań własciwych po zachlaniu (zwracanie na chodnik tez przecież, czy odlewanie się za kanapą w pokoju) - z cechami właściwymi "prawdziwym facetom". Obrusza mnie to i nic na to nie poradzę. "Kija od szczotki" nie połknąłem, ale jakoś daleko mi do tego typu scenek... I to wrzucanie do jednego wora (w myśl zasady: jestem facetem - z pewnością tak samo robię, tym bardziej muszę, bo chcę czuć sie facetem) czasami potrafi mocno rzucać...
Masz rację, bardzo łatwo wielu facetom jest głosić teksty, że prostackie teksty "to takie męskie". Cenię meżczyzn takich jak Ty, którzy zachowują się jak gentelmeni, a nie jak jaskiniowcy. Niestety, co gorsza osobnicy zachowującyt się jak jakiniowcy uważają, że to jest wzorzec męskości. Osobników takich powinno się albo wychowywać, albo pozostawiać w towarztystwie im podobnych, których rozmowy po alkoholu to przechwałki kogo by nie przelecieli.
Nie wrzucam wszystkich mężczyzn do jednego worka, natomiast mam przegródkę: prymitywy z którymi nie chciałabym mieć nic wspólnego. Osobnikom takim łatwo przychodzi usprawiedliwanie swoich wyczynów alkoholem lub swoją (wątpliwą) męskością. Gentelmen dla prostaka jest sztuczny i sztywny, bo ten nigdy nie zrozumie, że można mieć zasady i pewnych rzeczy dla zasady po prostu nie robić.
A właśnie, przypomniało mi się; kiedyś do nastoletniego syna mojej kumpeli przyszedł kolega i w jakimś tam kontekście, oczywiście do tego syna powiedział, że jego matka to ''zajebista dupa''.Ona to usłyszała.Myślicie że się zgorszyła..?
Kobita urosła 10 centów.
Tak jak są różni mężczyźni, tak są różne kobiety. Każdą kobietę cieszy komplement, być może dla tej pani była to pochwała. Gdybym miała syna to byłabym zadowolona, gdyby po takim tekście zachował się jak syn, który matkę traktuje może nie jak świętość, ale osobę godną szacunku i przynajmniej powiedział koledze, co myśli o takich tekstach. Przynajmniej, bo takie hasło o matce kwalifikuje się, żeby dać po mordzie.
milosniczka.kawy napisał/a:40 letni facet a słownictwo jak u jakiegoś gówniarza, zwykły prostak mimo 40tki na karku, w tym wieku ludzie powinni mieć jakąś kulturę. Współczuję Ci męża chama i prostaka. Nie wyobrażam sobie być z takim ordynarnym typem, który używa takiego słownictwa.
każdy facet używa takiego słownictwa w męskim gronie.
Nieprawda, ja nie używam bo to prostackie i ordynarne. Znam też wielu mężczyzn którzy tak nie mówią. Proszę nie wrzucać wszystkich do jednego wora.
Mnie serce zaczęło walić jak opętane.Ze strachu... Boże. Władczy wzrok...
A co jest złego we władczym wzroku?
Mnie wzrok "słodkiego misia" totalnie nie bierze i facet który nie patrzy "władczo" jest automatycznie aseksualny.
pitagoras napisał/a:Mam taką fajną cechę, że przytrafia mi się zaprzyjaźnić z kobietą.Z taką, z którą wcześniej kręciłem- zdarza się, że znajomość pójdzie w kierunku bezpłciowego kumpelstwa.
I widzę jak gigantyczna przepaść dzieli retorykę wyrażania się przy kimś -nazwijmy to- kto ma potencjał na ''faceta''; a przy zaufanym brato-koledze.
Nawet najsubtelniejszej niewieście zdarza się pojechać bardzo wulgarnymi tekstami.Dokładnie. Ja mam przyjaciela-geja, czyli znajomość idealnie bezpłciowa i cóż... mimo że ogólnie najsubtelniejsza nie jestem, to przy nim w ogóle mówię, co mi ślina na język przyniesie. A że on też nie przebiera w słowach, w dodatku razem mieszkamy... Mi - chociaż to akurat w żartach - też się zdarzyło powiedzieć do niego o kimś "ruchałabym", tyle że to najczęściej było ironiczne. Z wiadomych względów przy kimś, kto jest materiałem na faceta, tak się nie wysławiam.
Mam to samo.
Jest jeden kolega, przy którym potrafię kląć jak szewc. A nie potrafię tak nawet na osobności sama ze sobą ![]()