netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

158 odpowiedzi18 923 wyświetleniazałożony przez Liwia, 05.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 159 z 159 ]

131

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?
Liwia napisał/a:

No cóż. Jedno co mogę powiedzieć, to TAKI TYP SIĘ NIE ZMIENIA! Na moich życiowych doświadczeniach mogę stwierdzić, że typ kobieciarza, manipulanta, lawiranta, kłamczucha i wiecznie bezrobotnego nigdy się nie zmienia. Nieważne ile ma lat, nieważne czy ma dzieci, czy przeszedł w życiu rozstanie po długim związku, ale taki typ nie wyciąga żadnych wniosków, żadnych konstruktywnych przemyśleń. Tak jest i tak pozostanie! Liczy się on, jego potrzeby, życie na luzie, bez celów i planów na przyszłość. Jednak są wśród nas tacy ludzie i taki sposób mają na życie.

Przepraszam ja sie zmienilem a bylem cos w ten gust.
Poprostu trzeba przemowic do swojej samoswiadomosci i zrozumiec ze nie mozesz krzywdzic tych ktorzy Cie kochaja bo zostaniesz sam jak palec - jako obiekt kpin.
Bo czyz tombak chociaz pieknie swieci nie jest obciachowy?Tak samo jest z macho.

132 Ostatnio edytowany przez Liwia (2015-02-01 01:03:05)

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?
Anhedonia napisał/a:

ICH wybór wink
Nie muszą wszyscy się rozwijać... bo nie ma takiego obowiązku. Niestety bądź stety sad

Podsumowanie idealne smile

Zrozumieckobiety, chyba jesteś skrzywdzonym facetem, skoro masz takie zdanie o kobietach. Wybitnie każda Twoim zdaniem taka jest?? Bo jakoś nie uważam bym była cyniczna, wyrachowana, itp i uwierz, że mam mnóstwo uczciwych, normalnych koleżanek, więc zdaje się -Twoja teoria nie do końca jest prawdziwa.

Dziewan, gratuluję w takim razie. Pocieszający jest zatem fakt, że jednak zdarzają się przypadki, które zrozumiały.
Byłeś tak do końca takim facetem o którym wspominam w tym wątku? Kłamczuch, kobieciarz, mimo bycia żonatym, bezrobotny manipulant?

133

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Z tego co zrozumiałam to Zrozumiećkobiety wcale nie napisał, że WSZYSTKIE kobiety tak źle postępują. wink Nie ma co generalizować ani w jedną ani w drugą stronę, zdarzają się i mężczyźni i kobiety którzy poważnie krzywdzą swoich partnerów, ale po obu stronach można znaleźć całkiem sporo tych wartościowych.
Co do pytania w wątku to moim zdaniem ludzie się tak łatwo nie zmieniają, i to nie ma znaczenie, czy mężczyźni czy kobiety. Mogą błądzić w taki sposób przez dziesiątki lat w przekonaniu, że to oni są w porządku a inni się czepiają, zanim się obudzą i zdadzą sobie sprawę z tego co robią z własnym życiem.
Według mnie żeby ktoś taki się naprawdę zmienił, potrzeba zazwyczaj bardzo silnego bodźca, może to być np kop w d#pę od skrzywdzonego partnera, może być jakiś wypadek albo poważna choroba.
Inną sprawą jest to, że dla danego związku może już nie mieć znaczenia czy się zmieni, czy nie, bo to co wcześniej narobił sprawiło że już za późno na pełną odbudowę więzi i odzyskania utraconego szczęścia. Niemniej jednak dla tej źle postępującej osoby zawsze ma znaczenie czy się zmieni czy nie-powinna to zrobić dla siebie samej, dla swojego życia, a nie po to, by coś tym uzyskać-na przykład kolejną szansę u partnera bądź dobrą opinię u znajomych.

134

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Witam
Jestem przed rozwodem (po 20 latach małżeństwa) z "takim" jegomościem. Czy oni się zmieniają? TAK. NA GORSZE. Dlaczego? Bo im na to pozwalamy. Bo ich tłumaczymy, wybielamy, bo kochamy i ich i nasze dzieci. Bo nie stawiamy granic. Zresztą powód nie ma znaczenia. Każdy jest dobry. A oni każdy wykorzystają na swoją modłę. Dlaczego tak robią? Bo są słabi. Silny, dojrzały człowiek nie musi kłamać, manipulować, zapijąć smutków. Niczym złym jest błądzić - złym jest uparcie tkwić w błędzie. A człowiek jest wygodny i egoistyczny. Dla mnie jest super i już. Ja mam korzyści i już. Dlaczego rodzi się problem? Dlatego, że ludzie się zmieniają. I zmieniają się ich oczekiwania. On oczekiwał, że ja będę ślepa, głucha i głupia, a ja oczekiwałam miłości, wierności, szacunku i lojalności. Żadne z nas nie dostało tego co chciało i teraz game over. Zmieniłam się ja, bo zmienił się on. Zmienił się on bo zmieniło się jego otoczenie, grupa ludzi, jego potrzeby, środowisko.Człowiek na człowieka ma ogromny wpływ. To rodzaj symbiozy. Kwestia tylko tego jaki człowiek na jakiego człowieka. Te wszystkie cechy ( i te dobre i te złe) są w każdym z nas. Jak gronkowiec. Tylko u jednych uśpione i niegroźne, a u innych sieją syf. Jeden jest bardziej podatny na zmiany, a drugi dokonuje przemyślanych wyborów.

135 Ostatnio edytowany przez Liwia (2015-02-01 12:50:12)

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Mohic, ok. Może źle odczytałam "po swojemu" wpis zrozumieckobiety, kierując się własnymi, złymi emocjami. Jasne, że jest gro kobiet i gro mężczyzn, którzy postępują w wymieniony sposób. Ja akurat nacięłam się na faceta z cechami i zachowaniami, o których tutaj rozmawiamy i stąd wychodzi czasem moje podejście do tematu.

De M, Zgadzam się z Twoim zdaniem w 100%. smile To, że tacy faceci są słabi psychicznie to fakt nieodwołalny. To, że żyjemy w symbiozie-tak, zgadza się. Każdy na siebie ma jakiś wpływ. On- żyjąc ze mną tonował pewne zachowania, bo ja ich nie akceptowałam, mając kręgosłup moralny, swoje zasady i zdanie na określony temat. Czuł się po latach źle-dusił się ze mną. Będąc już beze mnie - zaczął hasać zgodnie z własnymi przekonaniami już bez ograniczeń i dzieje się tak po dziś dzień. Myślę, że masz też rację co do zmian na gorsze, też to zauważam. Robi jak zwykle wszystko pod siebie, by jemu było dobrze, działa ze swoimi-chorymi przekonaniami, wini za wszystko ludzi i otoczenie. Zmienia się na lepsze-tylko we własnym przekonaniu.

136

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Mohic czy dla związku żadna zmiana nie ma znaczenia? Otóż każda ma. Nie ma znaczenia czy typek się zmienił po rozwaleniu związku. Jest wolnym człowiekiem i wolno mu. I zmienić się i nie zmieniać. To dla nas już nie jest interesujące. A właściwie jest z racji tematu, w którym się udzielamy. Ale w życiu to juz nie powinno miec dla nas znaczenia. Ale w związku jestem ja i on . Jedno ciało i jeden "rozum". Mój związek, partner, kochanek, mąż świadczy o mnie. Więc w każdym związku każda zmiana ma znaczenie. Te zmiany generują naszą przyszłość. I moją i jego. A "taki typek" będzie ewoluował. Jak każdy człowiek ( bo z punktu widzenia chociażby biologii takiego gościa nazywać człowiekiem trzeba). A jego ewolucja  w związku przybierze taką siłę i taki kierunek na jaki mu pozwolimy..
Liwio. Mój plusik po 40 jest malutki, ale sporo mnie "pan manipulant i kłamca" nauczył. Duuuużo pokazał. A i jeszcze dużo pokaże. Jeżeli mogę coś radzić to Liwio nie pozwól mu na dalsze manipulowanie sobą. Jesteś po rozwodzie i nie powinnaś  zastanawiać się "czy on....". Bo widzisz mam wrażenie, ze jesteś nadal na "zdalnym sterowaniu" mimo, iż mówisz, że dyskusja jest czysto teoretyczna. Przepraszam jeśli źle ocenia, ale znam to z autopsji. Nie gniewaj się za osobiste wycieczki, proszę :-)
Ergo. Nadal podtrzymuje, że "taki facet" się zmieni. A jeszcze jak wypłynął na szerokie wody i ...popłynął...
Należy się tylko cieszyć, że ta jego zmiana już Ciebie nie dotyczy.

137

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

De M, nie gniewam się, absolutnie smile
Jestem mocno zranioną kobietą przez faceta z którym byłam wiele lat i jak większość z kobiet, wychodząc za niego za mąż myślałam, że będzie jedynym facetem. Nie stało się tak. Ale już się z tym pogodziłam.
Zgadza się, że czasem on ma jeszcze wpływ na mnie i to mnie wkurza, że każdy z boku widzi jego postępowanie, a ja od czasu do czasu nabieram się na jego kolejne zagrywki. Na szczęście zdarza się to rzadko, ale pracuję nad tym.

138

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Liwio.
Dzisiaj przeczytałam Twój wątek. Ten o Twoim małżeństwie. Dlaczego do tego wracasz?  Tak wiem. Inny temat. Ale problem ten sam. Co takiego  dzieje się teraz, że nie odpuszczasz tego tematu? Przecież masz już nowe, lepsze życie. Przecież wygrałaś. Jesteś silna.

139

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

De M, uśmiechnęłam się czytając to co napisałaś. smile Ostatnie zdanie całkiem mi się podoba wink , czasem myślę, że dużo mam na plecach i w większości daję radę. Bywają jednak upadki. Wracam, bo kochałam strasznie. To była miłość-uzależnienie od tego człowieka, z którym walczę już długo, ale jestem już na prostej od dawna (przynajmniej tak mi się wydaje). Wracam do tego-bo on wiele razy nie daje o sobie zapomnieć. Działa jak działał. Nie zabezpiecza dziecka finansowo od bardzo długiego czasu, stąd wiele moich potyczek słownych, a co za tym idzie ...powrót do przeszłości.

De M, jesteś jak psycholog...:)

140

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Też się uśmiecham :-) .
Nie jestem psychologiem. A szkoda bo to pasjonujące. Ale cóż. Za późno.
Wiem po prostu przez co przechodziłaś i przechodzisz. Gdybym pozwoliła sobie na słabość i nie była tak uparta i pyskata pewnie bym tkwiła w swoim bagienku po wsze czasy. Ale ponieważ jestem nerwusem więc w afekcie wybroniłam swoje życie. Ojciec mojego dziecka też gra kasą bo nie ma za sądzonych alimentów, nie mamy rozwodu więc nie wiem jeszcze co mnie czeka. Wiem tylko, że moje życie jest tylko moje i żaden dupek tego nie zmieni. I wiesz co ja sobie wręcz wmówiłam, kiedy zobaczyłam jak on mną manipuluje, jak szantażuje? Przyjęłam za pewnik, że każde jego słowo i każdy gest to wierutne kłamstwo. Nieważne czy to było dobre słowo czy złe. Wszystko co robi i mówi to oszustwo, bo chce osiągnąć jakąś korzyść dla siebie nie dla mnie. Wtedy unikałam rozczarowania. Wtedy też przestałam czegokolwiek od niego oczekiwać. Ot obcy facet. Ani wróg ani przyjaciel. Po prostu NIKT.

141 Ostatnio edytowany przez Liwia (2015-02-02 18:17:22)

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

De M, jesteś bardzo mądrą i rzeczową kobietą.
Czytam Twoje posty po kilka razy, zwłaszcza, że obecnie toczę walkę z nim i bardzo dobrze przeczytać coś, co daje siłę. Dziś chwila słabości, pierwszy płacz z jego powodu od bardzo długiego czasu- jak wspomniałam-walczę o kasę na dziecko.

Nie odbieram byś była nerwusem. Raczej realną, twardą osobą, która nie pozwoli sobą pomiatać. Twój tok myślenie jest na prawdę godny uwagi. "Ani wróg, ani przyjaciel. Po prostu NIKT".

Czy datę rozwodu masz wyznaczoną?

Dziękuję za te posty smile

142

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Co u Ciebie,Liwio?Wychodzisz jakos z tego uzaleznienia od eks?Pzdr.

143

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Ismeno, nie wiem czy do końca można się "wyleczyć", ale ja już jestem na prostej. Jak widzisz zdarzają mi się małe upadki, ale na szczęście tylko małe smile Pozdrawiam

144 Ostatnio edytowany przez De M (2015-02-02 23:21:00)

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Nie Liwia, nie mam daty rozwodu. Nie dlatego, że mam jakieś wątpliwości czy nadzieje na "powrót do przeszłości". Nie złożyłam pozwu, bo muszę jeszcze po drodze załatwić kilka spraw. Jestem realistką i staram się mieć "napoleoński plan". Jak mówiłam, poznałam pana na wylot i troszeczkę się przy nim nauczyłam więc pogramy jego metodami :-)
Ale ten temat nie o mnie więc nie zanudzajmy.
Wracając do Ciebie, czasem wyczuwam lekkie zniecierpliwienie  osób piszących w Twoim wątku :-) .
Troszkę im się nie dziwię, bo sama bym Cię wzięła na kolano i przetrzepała tyłek za ten masochizm.
Płacz sobie ile chcesz (przynajmniej Ci się kanaliki łzowe odetkają ) ale ze śmiechu, radości. Palanta zostaw światu, niech się inni z nim użerają.
Ale wiem też ( tak wyczuwam), że ciągle jeszcze potrzebujesz o tym mówić. Trochę tak jakbyś nie do końca przerobiła  temat. Wiem też, że to wałkowanie, albo raczej werbalizowanie tych uczuć i wątpliwości, daje siłę i lepsze zrozumienie swoich myśli.  Takie  "usłyszenie siebie" pomaga, utwierdza w swojej racji. Tylko to nie może trwać wiecznie!!!


Co to znaczy walcze o kasę? Masz zasądzone alimenty? On nie płaci?

Odbiegamy od tematu. Może można rozmawiać jakoś prywatnie, żeby nie zanudzać innych?
A tak w ogóle to ty nie jesteś uzależniona tylko on Ci zwyczajnie du...pe truje.
Trzymaj się ciepło silna babo :-)

145

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Też się spotkałam z jedną zmianą takiego typu mężczyzny. Właśnie dla dziewczyny. Ale nigdy nie wiadomo czy to trwała zmiana czy tylko chwilowa. Niestety mam wrażenie, że to wyjątek, który potwierdza regułę. Większość takich mężczyzn się nie zmienia. Są tak płytcy w odczuwaniu świata, miłości itd. że nie widzą potrzeby na zmianę. Nawet jeżeli coś stracą to szybko znajdują substytut. Oni inaczej widzą świat. Ograniczają się do miłości interesownej. Póki coś czerpią z relacji to w niej tkwią odpowiednio wszystko kontrolując. oni się tak nie zatracają w tym wszystkim jak kobieta. To nie jest bezgraniczna miłość. Myślę, że największe uczucia występują u nich na początku póki zdobywają, wtedy czują powiew nowości, nie do końca wiedzą na co mogą sobie pozwolić. Jak już znają swoje możliwości, wyczują jak manipulować przestają się angażować. Tyle im wystarcza. I znowu czują potrzebę poznania kolejnej osoby, odkrycia kolejnych metod manipulacji. Sprawdzenia czy żadna im się nie oprze. Ich niskie poczucie wartości sprawia, że muszą dowartościowywać się innymi kobietami/zdobyczami. Ale jedno jest pewne każda kolejna relacja będzie równie krucha jak poprzednia. Może trwać długo, ale zawsze będzie w niej kłamstwo, manipulacja, zdrada.

146

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Dokładnie ale zbawczynie chcą na siłę zmienić drania.

147

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Bo za dużo filmów się naoglądałyśmy gdzie niegrzeczni chłopcy wszystko rzucają dla swoich ukochanych i żyją długo i szczęśliwie:P Ale w życiu to tak nie działa:D No cóż czasem lepiej się sparzyć i zrozumieć niż trzymać się tego romantycznego ideału.

148 Ostatnio edytowany przez danzelwashin (2015-02-02 23:59:54)

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?
lilianna90 napisał/a:

Bo za dużo filmów się naoglądałyśmy gdzie niegrzeczni chłopcy wszystko rzucają dla swoich ukochanych i żyją długo i szczęśliwie:P Ale w życiu to tak nie działa:D No cóż czasem lepiej się sparzyć i zrozumieć niż trzymać się tego romantycznego ideału.

lilianna90 napisał/a:

Też się spotkałam z jedną zmianą takiego typu mężczyzny. Właśnie dla dziewczyny. Ale nigdy nie wiadomo czy to trwała zmiana czy tylko chwilowa. Niestety mam wrażenie, że to wyjątek, który potwierdza regułę. Większość takich mężczyzn się nie zmienia. Są tak płytcy w odczuwaniu świata, miłości itd. że nie widzą potrzeby na zmianę. Nawet jeżeli coś stracą to szybko znajdują substytut. Oni inaczej widzą świat. Ograniczają się do miłości interesownej. Póki coś czerpią z relacji to w niej tkwią odpowiednio wszystko kontrolując. oni się tak nie zatracają w tym wszystkim jak kobieta. To nie jest bezgraniczna miłość. Myślę, że największe uczucia występują u nich na początku póki zdobywają, wtedy czują powiew nowości, nie do końca wiedzą na co mogą sobie pozwolić. Jak już znają swoje możliwości, wyczują jak manipulować przestają się angażować. Tyle im wystarcza. I znowu czują potrzebę poznania kolejnej osoby, odkrycia kolejnych metod manipulacji. Sprawdzenia czy żadna im się nie oprze. Ich niskie poczucie wartości sprawia, że muszą dowartościowywać się innymi kobietami/zdobyczami. Ale jedno jest pewne każda kolejna relacja będzie równie krucha jak poprzednia. Może trwać długo, ale zawsze będzie w niej kłamstwo, manipulacja, zdrada.

Może zdążyła pani zauważyć ale problem drani jak i kobiety która sie nim zainteresuje jest problemem niskiej samooceny u OBU partnerów.
Pierwszy cytat świadczy o niskiej wartości kobiety, która dowartościowuje się zmianą niegrzecznego, którego ciężko okiełznać, zdobyć, a drugi cytat jasny. Obie są interesowne.
Takie związki nigdy nie powstają dzięki zachowaniom jednej strony.
Obie siebie potrzebują, choć nie jest to zwykle świadome. Jak do istnienia kata potrzeba mu ofiary. Ofiara sama szuka kata, by mogła odegrać scenę.

149

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?
kicur napisał/a:

Dokładnie ale zbawczynie chcą na siłę zmienić drania.

A po jasną cholerę mam zmieniać drania?
Chyba, że na nowszy model :-)
Żebym na uszach stanęła to drań na zawsze zostanie draniem. Awansuje tylko na większego drania, bo się chłopak coraz bardziej rozbuja i utwierdzi  we własnych przekonaniach.
Na siłę to ja mogę chcieć zmienić siebie, bo to najtrudniejsze. Wiem co mówię - sprawdziłam na sobie.
Filmy i książki, ok, kształtują nasz światopogląd, ale w realu spotkałam  kilku niegrzecznych chłopców, którzy mimo wszystko nie czynili takiego spustoszenia. Spotkałam też grzecznych, którym z wiekiem odwaliło. I ci ostatni byli gorsi, bo niewyżyci i jeszcze ruszyli z zaskoczenia.
Ja mam chyba dla nich litość (bo ja dobra kobieta jestem:-)  i myślę sobie: jak się chłopcy muszą napracować, żeby nikt nie odkrył ich słabości i kompleksów. Bo to w gruncie rzeczy biedni, poranieni ludzie, którzy nie wpadli na to, że można żyć inaczej.
Spróbuj odkryć jego słabość, pokaż mu ją, a zobaczysz jak z wieje z podkulonym ogonem. Tupnij nogą a ucieknie. Mocni są tylko dopóki nie odkryjesz ich gry. Bo ich siłą jest twoja słabość.

150

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

"Bo ich siłą jest Twoja słabość"- idealny tekst!!!

151

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Dziękuję, ale nie mój. Zasłyszany. I wbity w tę moją łepetynkę aż po grób.

I szkoda,że nie można tu używać wielkich czerwonych liter, bo powinien każdego dnia, kłuć Liwię w oczy.

152

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Danzelwashin na początku Twój post lekko mnie zirytował, ale przemyślałam go i masz rację. Kobieta z wysokim poczuciem własnej wartości może i wejdzie w taki związek (wiadomo na początku wszystko wygląda inaczej, nie widać niektórych cech i zachowań), ale jak się orientuje z kim się związała to odchodzi i nie pozwala sobie na manipulację itd. Jeżeli ktoś sam nie do końca radzi sobie sam ze sobą to fakt będzie tkwił w tej relacji. Sama tak robiłam i rzeczywiście tak jest.

153 Ostatnio edytowany przez Liwia (2015-02-03 18:10:03)

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

De M....
Kobieto...uwielbiam te posty wink

Chętnie bym z Tobą pogadała, ale adresy @ są zablokowane.

Masz rację, czasem mam potrzebę pogadania o nim, o tym co było, by postawić się do pionu. Czasem sama za to gderanie o tym wszystkim dałabym sobie po twarzy smile
Póki co-jest ze mną dużo lepiej. Upadki zdarzają się, gdy manipulator wkracza do gry. Jak wiesz-rozwód mam za sobą, alimenty zasądzone, ale od prawie roku niepłacone, a więc w tej kwestii walczę. Choć oczywiście-mam pracę i znów nie rozumiem ex-małżonka jak to mu ciężko, bo od prawie roku mało co się napracował. Ale na panie ma, a co tam. Choć nie wiem czy czasem one na niego nie wykładają, bo przecież taki uciemiężony. Nieważne. 
Podziwiam De M za Twoją walkę i miejsce rozgrywającego, jak się domyślam. Determinacja i rozumienie siebie jest w Twoim przypadku godne naśladowania.

Wracając...ich słabości i kompleksy-jest ich mnóstwo, zgadza się. Nie można ich odkryć, nie można mówić im prawdy w oczy, bo wtedy jest się najgorszym. Wtedy nie gra się już po ich stronie -takie ich zdanie. W ogóle mam wrażenie, że rozmowy w takiej sytuacji wyglądają jak dwóch obcokrajowców porozumiewających się we własnych językach.

Liliano, Denzel....
Pewnie, że nasze związki mogły być od początku skazane na niepowodzenie. Wiążąc się z b.m. jeszcze jako nastolatka byłam zakompleksiona, ale nie odczuwałam, że mam niską samoocenę. Oczywiście wybawianie go z różnych opresji, problemów, ratowanie go przed samym sobą-powodowało, że czułam się dobrze. Nigdy jednak nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Moja samoocena spadała będąc z nim w ostatnich latach małżeństwa. Teraz widzę coraz jaśniej jego sposób bycia, jego setki twarzy, itp. Nieważne jaka bym była i tak jemu byłoby niedobrze, bo trzeba łowić dalej, trzeba oczarować kolejną kobietę; zrobić tak, by on był wszystkim dla niej...a potem to już tylko zmierzać będzie do kolejnych związków. Jeśli dowiem się, że facet się zmienił-na pewno o tym napiszę smile

154

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Coś takiego jak "misja", bo wynika z jakiejś pustki u kobiety. Jako nastolatka nie mogłaś tego czuć, bo stopień świadomości (i dzięki temu pewności siebie) rośnie dopiero wraz z odkrywaniem siebie, doświadczaniem. Nie braniem co popadnie i upraszczaniem, że tak ma być, tak się dzieje, tego chcę i basta. Tak można robić tylko gdy wszystko się układa.

155

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

A co powiecie o takim facecie, który dokształca się w sztuce manipulacji?

Serio.

Studiuje książki "jak manipulować ludźmi", bierze udział w szkoleniach.

I teorię realizuje w praktyce, sprawdza na żonie i dziecku. I nie "ucząc bawi, bawiąc uczy" tylko stosuje techniki manipulacji, żeby osiągnąć swoje egoistyczne cele i korzyści tylko dla siebie.

156

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

De M, nie napisałam, że żadna zmiana nie ma znaczenia dla związku, z pewnością jest wiele takich, które ma znaczenie bardzo duże, i właśnie dzięki nim można go uzdrowić. Ale nie każda zmiana moim zdaniem taka jest, nie w każdej sytuacji. Bywa tak, że wydarzyło się zbyt wiele, zbyt dużo było krzywd, by związek dalej miał po tym szansę być szczęśliwy. Przynajmniej ja uważam, że tak jest, że nie zawsze da się wszystko naprawić, nie zawsze wystarczą dobre chęci, może być tak, że największe wysiłki obu stron na nic się zdadzą. Są jakieś granice wytrzymałości, i lepiej najpierw pomyśleć, niż je przekroczyć a potem płakać i błagać.
Ale tak czy siak zawsze warto się zmienić, bez względu na życiową sytuację, tak jak napisałam tutaj:

mohic napisał/a:

Niemniej jednak dla tej źle postępującej osoby zawsze ma znaczenie czy się zmieni czy nie-powinna to zrobić dla siebie samej, dla swojego życia, a nie po to, by coś tym uzyskać-na przykład kolejną szansę u partnera bądź dobrą opinię u znajomych.

157 Ostatnio edytowany przez Liwia (2015-02-04 23:33:07)

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Danzelwashin....owszem, nie mogłam pewnych rzeczy wiedzieć i zauważyć będąc zakochaną nastolatką. Moje pewne deficyty wyszły rzeczywiście później, uświadomione z resztą kilka lat temu. Brak poczucia bezpieczeństwa oraz ciągła chęć zadowalania najbliższych przyczyniły się do niektórych moich zachowań. Jednak trafiłam na osobę z jeszcze większymi brakami, z charakterem egoistycznym itd , dlatego m.in. życie tak mi się potoczyło. Najważniejsze, że teraz jestem świadoma...to ułatwia mi podążanie do przodu.

De M, nie słyszałam o kimś, kto z premedytacją czytuje książki, dokształca się w kierunku manipulowania innymi. Czyli nie czuje się jeszcze fachowcem? wink

Mohic, zgadza się. Każda zmiana musi być dla samego siebie, inaczej zmiany nic nie dają.

158

Odp: Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

danzelwashin sam jesteś pusty. jesteś alfa mizogin. Samiec alfa to osoba mało inteligentna za to z dużą charyzmą i pewnością siebie. Nie znasz psychiki kobiet więc lepiej się więcej nie wypowiadaj smile

Posty [ 131 do 159 z 159 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy znacie przypadek, by "taki" facet się zmienił?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026