netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mój facet się zmienił...

20 odpowiedzi16 840 wyświetleńzałożony przez kamisi90, 07.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój facet się zmienił...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Mój facet się zmienił...

Nie wiem gdzie szukać pomocy, nie mogę spać w nocy i nic już nie rozumiem...
Mam 23 lata i jestem ze swoim facetem już od 5 lat. Problem polega na tym, że on strasznie się zmienił..... i nie zabardzo rozumiem z jakiego powodu.... Kiedyś patrzał mi codziennie głeboko w  oczy, całował, uwielbiał mnie głaskać po głowie, nawet potrafił płakać ze szczęścia-że mnie ma, sprawiało mu przyjemność rozpieszczanie mnie, kochał się ze mną często, obdarowywał mnie drobnymi prezentami bez okazji, a na okazję wiekszymi(czasem martwilam sie ze sa za duze), jak gdzieś szliśmy razem czekał na mnie zawsze i otwieral mi drzwi,....
Czułam,że bardzo mnie kocha i nigdy w żyiu nie musiałam się  o nic upominać....

Teraz jest inaczej, zupełnie inaczej........
Nie rozpieszcza mnie, nie głaszcze, nie patrzy w oczy, żadko całuje, nie płacze, jak kocha się ze mną raz w miesiącu to jest sukces, nigdy nie dostaje prezetów bez okazji, na święta rok temu dostałam prezent za 20zl (ja mu kupiłam za 200zł)obiecał,że dostane na urodziny potrójny(nie dostałam)- w tej sytuacji nie widziałam nic podejrzanego, ani  nie byłam za to zła, bo rozumiem jak ktoś stoi gorzej z kasą, chodz fakt,że jak się cos obiecuje i nie dotrzymuje się potem słowa jest dobijajacy. Potem zaopomniał  o moich imieninach( rozumiem to, ludzka pamiec jest ulotna.... ale gdybym ja zapmniala staralabym sie mu potem to wynagrdzic trzy krotnie bardziej) no i  wtedy znow obiecywał, że prezent dostane pozniej- nie dostalam(ja na dzien chłopaka zrobiłąm mu prezent za 80 zł), teraz dalej wesmy te swieta...dostałam prezent za 15 zł( ja mu zrobiłam za 100). Teraz opisze nasza sytuacje finansowa: Ja nie pracuje, tylko mam odłozone troszeczke pieniazkow, on pracuje i zarabia 3 krotnie wiecej niz zarabial wtedy jak obdarowywal mnie prezentami bez okazji( to bylo gdzies 2 lata temu)- wtedy wolal sobie odmowic niektorych przyjemnosci i mi kupic chociaz cos malego od serca( nawet wtedy zaczelam mu tego zabraniac, zeby kupil wreszcie cos sobie a nie mi, wrecz czulam sie niezrecznie). A teraz nie zarabia malo, ale woli patrzec  na ledy do auta dla siebie, niz kupic mi cos na imieniny. Nie jestem w zaden spsob materialistka, nie zrozumcie mnie zle. Po prostu nie rozumiem tego wszystkieg nie rozumiem takiej zmiany..... Probowałam z nim o tym roozmawiac, oprocz podarunkow( bo nie umiem jakos mu o tym pwiedziec, i nie wiem czy powinnam? ale gryzie mnie to, ze to tak sie  zmieniło)teraz jest troche lepiej...ale czuje ze on robi to na sile....ze to u niego wymusiłam....to jest  takie sztuczne....Myslalam ze on porostu mnie juz nie kocha, ale on sie ciagle upiera ze mnie kocha i to bardzo.... i nie umie mi tego wyjasnic..... pomózcie!!!! Czy powinnam z nim porozmawiac o tych prezentach? Czy powinnam zakoczyc ten zwiazek?KOcham go, ale jest mi zle tak jak jest...... mam zbyt wiele żalu..... A na dodatek ma padaczke, wiec nie moze pic.... jak bylismy na weselu na lato to pił jeden kiliszek za drugim....chociaz go prosilam, robil mi obciach przed rodzicami i rodzina. To nie była jedyna sytuacja w jakiej sie upijał chociaz ni powiniem. Kiedys sluchal moich prozb, do tego stopnia, ze kolega nazwal go pantoflarzem, (ale moj facet nic sobie z tego nie robił).Wtedy pokazywal mi ze liczy sie z moim zdaniem i ze mu na mnie zalezy.... teraz czuje sie tak jak by mi mowil ze mu na mnie nie zalezy, czuje sie jakby to byla wszytko moja wina, obwiniam sie za to. Ma on ataki rano zaraz po wstaniu, i jezdzi samochodem gdy ma do pracy na 6 rano, choc ja go prosze zeby jak ma ranna zmiane nie jezdzil do pracy samochodem. CZuje ze kiedy zdazy sie nieszczescie..... wtedy bym chyba umarła.... ale jak zwykle on sie nie przejmuje tym co ja czuje, tylko ciagle powtarza, ze on chce zyc normalnie i bedzie jezdzil  na 6 do pracy autem.Nigdy nie byl on moim wymarzonym facetem na cale zycie, ale kochal mnie i przez to ja zabojczo zakochalam sie w nim,  i teraz ciezko mi podjac decyzje o rozstaniu, bywaja dni kiedy jestem szczesliwa. Co o tym myslicie? Powinnam to zrobic?

2 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-01-07 08:42:53)

Odp: Mój facet się zmienił...

Piszesz, ze nie jestes materialistka, ze "teraz jest lepiej", ale zastanawiasz sie czy porozmawiac z nim o prezentach? O nich tez jest znaczna czesc Twojego postu. Moze lepiej o uczuciach porozmawiajcie...przewaznie o tym sie rozmawia, gdy zle sie dzieje w zwiazku. Dziewczyno...nie jestescie ani malzenstwem, ani narzeczenstwem...jego finanse nie powinny Cie interesowac.
Jesli nigdy nie byl Twoim wymarzonym facetem, to w czym tak sie zakochalas...? Mi sie wydaje niestety, ze w tym rozpieszczaniu i prezentach. Teraz skonczyly sie drogie prezenty i konczy sie milosc...
Ojjjj...zastanow sie...czy nie uczciwiej by bylo zerwac, niz rozmawiac o tych "potrojnych" prezentach...

3

Odp: Mój facet się zmienił...

Mi się wydaje ze powinnaś odejść od niego.. niech zobaczy co straci i jesli sie bedzie starał itp to wrócisz do niego.. a jeśli nie..? to na co ici taki facet..

4

Odp: Mój facet się zmienił...

Rozumiem autorkę, wiem, o co jej chodzi z tymi prezentami...
Mój chłopak ma podobnie, z tym, że jest to od samego początku. Nie chodzi tu o sam fakt prezentu, a o gest. Przecież my, kobiety uwielbiamy czasem niespodzianki, gesty, które świadczą, że jesteśmy wyjątkowe.

W moim związku jest to samo, tzn. nie mam co liczyć na kwiaty bez okazji, czasem gdy jest okazja, to dostanę pieniądze, a ja bym chciała coś od serca.
Dokładnie dwa lata temu mój facet przyjechał do mnie w dzień urodzin, nie złożył mi nawet życzeń, gdy kończył się ten dzień było mi strasznie przykro, bo owszem mówiłam, że jego przyjazd będzie prezentem, ale on te słowa wziął sobie do serca. Ciekawe, jak dzisiaj będzie? Mam nadzieję, że wie o poczcie kwiatowej...

Dlatego autorko, jeżeli przeszkadza Ci ten stan rzeczy, to trzeba porozmawiać, bo to nie jest materializm, chodzi o gest, pamięć. Jestem osobą, która uwielbia wręczać prezenty, ale gdy ja wręczam za każdym razem coś, nad czym długo się zastanawiałam, a druga strona nie daje od siebie nic, to podcina mi to skrzydła. I różne dziwne myśli przychodzą do głowy.

Uważam, że powinnaś mniej się starać, tzn. ograniczyć swoje gesty, które świadczą o tym, że bardzo go kochasz. Nie, nie masz się odwracać, masz podejść do niego z pewnym dystansem, rezerwą tak, żeby odczuł to. Zachowuj się, jak kotka. Myślę, że może podziałać.

5

Odp: Mój facet się zmienił...

1. To co napisała Margolinka - piszesz, że nie o prezenty chodzi, a większość Twojego postu kręci się wokół właśnie prezentów, rzeczy materialnych z wyszczególnioną kwotą(!). Chyba nie o pieniążki tutaj chodzi? Mówiłaś mu nieraz, żeby lepiej kupił coś dla siebie, to zaczął to robić, a że teraz na tym 'cierpisz'... no cóż, sama go o to prosiłaś smile

2. Jest skrajnie nieodpowiedzialny, jeżeli wiedząc o swoich atakach wsiada rano do samochodu i wiedząc, że nie może pić alkoholu robi to.

3. Skoro nie myślałaś o nim nigdy jak o kimś na całe życie i na zawsze, to po co to ciągnąć? Znajdź kogoś, co do kogo będziesz pewna, że to jest TEN.

6 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-01-07 12:31:32)

Odp: Mój facet się zmienił...

Jaga, ja rozumiem, że całkowite zapomnienie nie jest miłe. Jednak czy na prawdę aż tak ogromne znaczenie ma wartość pieniężna prezentu (to że ona kupiła za ponad 100, a on za 20)? Moim zdaniem powinni porozmawiać właśnie o staraniu się, a właściwie jego braku (skoro tak jest). Ale zwracanie uwagi, że kiedyś kupował droższe prezenty, a teraz "się nie stara" są dla mnie trochę dziecinne. Chodzi mi o sam sposób rozmowy i dawanie przykładu prezentów jako mniejszego starania się o dziewczynę.
"Kochanie, jak mi kupisz "potrójny" prezent na urodziny za 300 zł, to będzie dobrze, uznam że już się starasz..."
Poza tym, sam fakt...że ona nie pracując wydaje oszczędności na drogie prezenty jest nierozsądne.
To tak, jakby kupując coś drogiego, autorka oczekiwała rewanżu. Niech też kupuje mu symboliczne prezenty. W czym problem? Zobaczy wtedy reakcję swojego chłopaka.
Ja jestem mężatką od 7 lat, a mój mąż wie, że ja w prezencie najchętniej dostaje albo kwiatka (w doniczce, zamiast bukietu wink ), albo książkę. Jakiś większy prezent, to dostaje na "okrąglejsze"-ważniejsze okazje. Pierwsza rocznica, 30 urodziny... ale bez przesady że na każde urodziny, imieniny, dzień kobiet...może jeszcze dzień dziecka...? wink

7

Odp: Mój facet się zmienił...

Nie tęsknisz za wylewnością tego faceta.
Sądząc po Twoim poście, najbardziej brakuje Ci prezentów. To jest straszne.

Zastanów się, co dla Ciebie oznacza ''szczęśliwy związek''.

8

Odp: Mój facet się zmienił...

Nie zalezy Ci na materialnych rzeczach? Polowa Twojego postu jest wyliczanka kto, komu, za ile kupil!

Ja bym sie bardziej martwila o to, ze facet z Toba nie chce seksu uprawiac, ze nie okazuje czulosci, niz tym co Ci kupil na imieniny czy Swieta. No i oczywiscie tym, ze w sumie Tobie na nim tez nie wydaje sie zalezec. Po co wogole wy jeszcze razem jestescie?

9

Odp: Mój facet się zmienił...

A ja myślę , że autorce nie o prezenty tu chodzi , tylko o całokształt i o to że chłopak zmienił się pod innymi względami również. Prezenty niefortunnie podała jako przykład , dlatego niektórzy mogli odebrać to tak , że jej podejście do związku jest czysto materialne. I właśnie myślę , że jeżeli zdecyduje się na rozmowę to powinna ona dotyczyć całokształtu , a temat podarunków i ich wartości powinien być poruszony na samym końcu. A dlaczego chłopak się zmienił ? Jest wiele odpowiedzi np. : po 1. do Waszego związku wdarła się nuda , po 2. jest tak pewny Twojej miłości i zaangażowania że stwierdził że nie musi się bardziej starać ,
lub po 3. sam do końca nie jest pewien swoich uczuć.

10

Odp: Mój facet się zmienił...

Musisz mieć pracę, być niezależna, żyć swoim życiem. Potem zobaczysz jak będzie wyglądała sytuacja. Zajmij się sobą, a potem będziesz martwić się o prezenty.

Brak seksu -- moim zdaniem związek się rozpada.

11

Odp: Mój facet się zmienił...

Kochamkonie, więc nich autorka porozmawia ponownie o braku seksu, braku okazywania uczuć, jego beztroskim i nieodpowiedzialnym zachowaniu (alkohol, jazda samochodem). Bo to jest prawdziwym problemem w związku.
Pisze ona, że już próbowała, ale wciąż gnębi ją jedno...
"nie umiem jakoś mu o tym powiedzieć, i nie wiem czy powinnam? ale gryzie mnie to, ze to tak eis  zmieniło"
"Czy powinnam z nim porozmawiać o tych prezentach? Czy powinnam zakończyć ten związek?"

Więcej w poście o prezentach niż o braku seksu...niż o uczuciach...

A wszystko zostało skwitowane tak...

"Nigdy nie byl on moim wymarzonym facetem na cale zycie, ale kochal mnie i przez to ja zabojczo zakochalam sie w nim,  i teraz ciezko mi podjac decyzje o rozstaniu, bywaja dni kiedy jestem szczesliwa. Co o tym myslicie? Powinnam to zrobic?"

Chłopak na pewno się zmienił...wszyscy się zmieniają...tym bardziej po latach....
Zostaje pytanie, co autorka zrobiła aby temu zapobiec?

12

Odp: Mój facet się zmienił...

Margolinko  masz racje czytając ten post , w pierwszym momencie ma się wrażenie jakby całe powodzenie tego związku miało polegać tylko na prezentach i ich wartości. Ale jest też w nim troska o zdrowie i życie partnera . Sama napisała że gdyby mu się coś stało , to chyba by umarła. Jest też miłość , przynajmniej z jej strony. Owszem napisała , że nigdy nie był jej wymarzonym facetem , ale dodała też że pomimo tego  zakochała się w nim na zabój , i ciężko by było się jej z nim rozstać.

13

Odp: Mój facet się zmienił...

Ale skoro nigdy nie był wymarzonym facetem, to w czym tak się zakochała? I dlaczego by było ciężko się rozstać?
No i podstawowe pytanie, dlaczego właśnie teraz myśli o rozstaniu? Dlaczego większa cześć postu jest o prezentach i tym, że są one tanie? Czy nie uważasz tego za niestosowne?
"Kiedys sluchal moich prozb, do tego stopnia, ze kolega nazwal go pantoflarzem, (ale moj facet nic sobie z tego nie robił)."
"Nie rozpieszcza mnie, nie głaszcze, nie patrzy w oczy, żadko całuje, nie płacze, jak kocha się ze mną raz w miesiącu to jest sukces, nigdy nie dostaje prezetów bez okazji, na święta rok temu dostałam prezent za 20zl (ja mu kupiłam za 200zł)obiecał,że dostane na urodziny potrójny(nie dostałam)- w tej sytuacji nie widziałam nic podejrzanego, ani  nie byłam za to zła, bo rozumiem jak ktoś stoi gorzej z kasą, chodz fakt,że jak się cos obiecuje i nie dotrzymuje się potem słowa jest dobijajacy. Potem zaopomniał  o moich imieninach( rozumiem to, ludzka pamiec jest ulotna.... ale gdybym ja zapmniala staralabym sie mu potem to wynagrdzic trzy krotnie bardziej) no i  wtedy znow obiecywał, że prezent dostane pozniej- nie dostalam(ja na dzien chłopaka zrobiłąm mu prezent za 80 zł)..."
Prezenty, prezenty prezenty...nie rozpieszcza, nie głaszcze, nie płacze...nie jest "pantoflarzem"...
Raptem jedna linijka o tym, że "...rzadko całuje, nie płacze, jak kocha się ze mną raz w miesiącu to jest sukces..." a na koniec krótka wzmianka o jego chorobie... nijak mnie to nie przekonuje... przykro mi...ale takie moje zdanie...
Może jak autorka napisze coś więcej, to zmienię zdanie...ale na razie...

14

Odp: Mój facet się zmienił...

w Waszym wieku człowiek zmienia się najintensywniej, jeśli chodzi o charakter, to nic dziwnego że on jest teraz inny. To jest przyczyna rozpadu większości związków które zaczęły się w gimnazjum/liceum. Sama miałam chłopaka którego poznałam w liceum byliśmy razem 4 lata, mieszkaliśmy razem ale w tym czasie oboje tak się zmieniliśmy że nie było już sensu ciągnąć tego dalej.

15

Odp: Mój facet się zmienił...

najbardziej zajełam się tematem prezentów, ponieważ jest to jedyna rzecz z posród tych wszystkich, o której z nim nie rozmawiałam(ponieważ jest to dla mnie krepujace, ale z drugiej strony uwazam ze szczerosc w zwiazku to podstawa i ze jezeli mnie zastanawia, co spowodowało taka zmiane to czy nie powinnam z nim o tym porozmawiac, bo po prostu tego nie rozumiem) i chciałam sie was poradzic czy powinnam....
Ale po waszych odpowiedziach wnioskuje, ze nie powinnam. Tak jak napisała Jaga Baba kbiety lubia czasem dostac jakis drobiazg, aby poczuc sie wyjatkowe. Nie pracuje, poniewaz zlikwidowano spółke w której pracowałam, a teraz jestem na ostatnim roku studiów i dla tego pracy na razie nie szukam, wole sie zajac nauka. Jest mi po prostu przykro ze ja sie tak staram. Mam pieniazki odlozone na wymarzona wycieczke za granice, aby sobie wynagrodzic trudy studiów w lipcu. A kupuje mu troche drozsze prezenty, poniewaz znam jego mazenia i lubie je spelniac. Przedkladam jego mazenia nad swoje kupujac mu to o czym marzy, choc wiem ze przez to moze nie udac mi sie wyjechac na te wakacje. I jest mi po prostu przykro, ze ja sie tak staram, a on mi kupuje byle co, byle by było. Ucieszył by mnie takze prezent wykonany przez niego wlasnorecznie, ale wiem ze on na to nie ma czasu. Jesli chodzi o ta konkretna sprawe to chodzi mi o to ze ja poprostu nie rozumiem jak ktos kto by mi oddal wszystko moze sie zmienic w patrzace tylko na siebie skompiradło, które poswieca mi najmniejsze minimum jakie tylko jest mozliwe. O innych rzeczach jak juz mowilam z nim rozmawialam, jest troche lepiej po tej rozmowie, ale teraz  czuje,ze to wszystko robione przez niego tak sztucznie, tak na sile, ze to wszystko jest wymuszone przezemnie.....Rozumiem,że człowiek się zmienia,  ale czy jest mozliwe aby ktos sie zmienił o 360 stopni? Stał się swoim przeciwieństwem? I tu musze znowu podziekowac Jaga Baga, poniewaz ardzo spodobal mi sie pomysl, zeby ograniczyc swoje gesty, tylko obawiam sie tu troszeczke, ze mu sie nagle cos odwidzi i ze nagle on sie postara o wiekszy gest, a ja swoj ogranicze, i tutaj on by sobie nic z tego nie zrobil, ale ja jestem pewna ze bede sie zle czuc, juz niestety taka jestem...... Spodobała mi sie takze rada netkobiety4444, mysle, ze rowniez to by moglo byc skuteczne, byc moze jak ktos napisal jest zbyt pewny, ze mnie ma.... musze sie nad tym wszystkim zastanowic..... A teraz może wypwiem sie na temat tego,że nie jest to wysniony dla mnie mezczyzna na cale zycie....... No niestety moj ideal faceta rozni sie pod wzgledem wygladu kolosalnie, pod wzgledemcharakteru hmmm kiedys bardziej pasowal do mojego idealu, teraz odbiega od niego troche bardziej, a pod wzgledem calej pozostalej reszty niestety tez kolosalnie sie od niego rozni..... nie zakochałam sie w moim Darku od pierwszego wejzenia, milosc przyszla z czasem(i tak bywa:], nie zawsze zycie to bajka)za jego humor, za jego dobroc, za jego usmiech..... no i teraz nie jestem pewna czy umialabym sie z nim rozstac...... Ale przeszkadza mi to wszystko co sie zmienilo, kobieta potrzebuje uwagi swojego mezczyzny...  Pewnie posucham rady i sprobuje sie rozstac z nim na razie, a potem zobacze co bedzie, czy zacznie sie starac, czy moze jednak nie bedzie bez niego tak zle..... I jeszczcze jedna odpowiedz na pytanie:"Chłopak na pewno się zmienił...wszyscy się zmieniają...tym bardziej po latach....
Zostaje pytanie, co autorka zrobiła aby temu zapobiec?"
Ja zrobiłam wg mnie bardzo duzo: jak juz napisalam moja miłosc do niego przyszla z czasem.... Na poczatku zwiazku bylam osoba ktora kochała imprezy, która kochała spotykac sie z przyjaciołmi( w wiekszosci byli to koledzy, ale podkreslam tylko koledzy!!!), bylam osoba ktora niezbyt obchdzily to jak on sie czuje, podczas tych moich wyjsc( usprawiadliwialam sie ze skoro on nie chce wyjsc ze mna to nie ma prawa rozpaczac....), krzyczalam na niego wyzywalam go. Tylko co jest dziwne on  wtedy dla mnie byl dobry!!!( a moze on woli te złe?)
Ale potem postanowilam zmienic sie na lesze, i byc dla niego najlepsza ja sie tylko da... chodz ja na tym niesety boleje.... nie mam przyjaciol, nawet znajomych, poniewaz przestalam sie z nimi spotykac, bo on byl wtedy bardzo smutny, pozwalal mi sie spotykac tylko z kolezankami( a ich nie bylo za wiele, teraz w wiekszosci kazda ma swoje zycie i jest ich jescze mniej), nigdzie nie wychodze, nie krzycze, nie wyzywam go, tylko chwale( bo wczesniej tego nie robilam). Jak by mi z nim nie wyszlo i bym chaiaa kiedys znalezc kogos nowego to nawet to mi sie nie uda, bo z kim ja gdziekolwiek wyjde? sama? a pozatym mam fobie spleczna wiec trudno mi o nowe kontakty....Wiec uwazam ze duzo zrobilam aby temu zapobiec, a nawet chyba obrocilo sie to przeciwko mnie. Uwazam ze moze moge winic za jego zmiane to ze teraz wiecej pracuje.... ale to chyba nie moze byc usprawiedliwienie..... alboo to ze jego mama umarla 3 lata temu....No coz dziekuje wszytkim za rady, niektore bardzo mi pomogly smile Dziekuje!!!

16 Ostatnio edytowany przez kamisi90 (2013-01-08 03:44:01)

Odp: Mój facet się zmienił...

A i jeszcze jedno: mysle ze materialistka to taka osoba, ktora widzi tylko pieniadze, żada od innych prezentow i nic nie daje w zamian, a na dodatek nie widzi nic w tym zlego, jest to dla niej normalna sprawa. Na pewno nie odmawia gdy ktos zrobi jej duzy prezent a ona nie moze odwdzieczyc sie tym samym, ja nie przyjmuje drozszychnprezentow niz sama daje. Materialistka na pewno nie dalaby swojemu chlopakowi nic na imieniny, jesli on by zapomnial o jej imieninach i nawet zyczen nie zlozyl. A ja mimo to zrobilam mu ladny prezent od serca( chociaz musze przyznac ze krazyly mi mysli po glowie, zeby odwdzieczyc sie tym samym:P, ale jakos nie moglam.....) no i na pewno materialistka nie czula by pohamowań i powiedziala by swojemu facetowi prosto w twarz ze jest egoistycznym skompiradlem ktory lada chwila nie bedzie widzial swiata poza soba..... ja nie umiem mu tego powiedziec nawet delikatnie. Takze ja raczej materialistka sie nie czuje. Wyznaje zasade "fifty-fifty", gest za gest. Ale każdy może mieć swoje zdanie i inne pojęcie materializmu....

17 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-01-08 16:13:47)

Odp: Mój facet się zmienił...

chłopak zakochał się w zołzie smile słyszałaś o tym że faceci uwielbiają zołzy a nie takie ciepłe kluchy ?
zmieniłaś się z czasem.. stałaś się ciepłą kluską , chwalisz zamiast tupnąć nogą na pewne rzeczy jak to robiłaś kiedyś.
on zakochał się w kobeicie mającej swoje życie, swoich znajomych, swoje zdanie które broni jak lwica.
byłaś osobą ciekawą, pewną siebie.. widzisz jak bardzo się zmieniłaś w jego oczach ? (tak mi się wydaje )
przemyśl to.. może odnów jakieś znajomości, zacznij znów cieszyć się dniem, spotykaj się choć raz w tygodniu z kimś znajomym, zajmuj się czymś sama.. znów stań się atrakcyjną kobietą dla niego, kimś o kogo warto walczyć, starać się, rozumiesz?
takie jest moje zdanie w tej sprawie.
powodzenia smile

18

Odp: Mój facet się zmienił...

dzieki:) Przemysle to:)

19

Odp: Mój facet się zmienił...

kamisi90 i jak się układa? jakieś zmiany?:)

20

Odp: Mój facet się zmienił...

Z Twojego postu mozna wywnioskować, ze Twoim największym problemem jest cena prezentów- bo Ty mu kupujesz za 100zl, a on Ci za 15zl. Wszędzie te ceny podajesz. To w tym tkwi  najwiekszy problem?
Moze warto porozmawiać co czujesz, ale jak przestawisz mu sprawę tak jak w tym poście, to najlepiej sobie o Tobie raczej nie pomyśli.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój facet się zmienił...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026