Franky, przemyśl sobie wszystko raz jeszcze. Podejmij taką decyzję, żebyś nie żałował.
Jak myślisz? Jeśli się z nią wogóle nie spotkam w ten piątek, czy to coś zmieni?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochałem się w kobiecie która jest w związku...
Strony Poprzednia 1 2 3
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Franky, przemyśl sobie wszystko raz jeszcze. Podejmij taką decyzję, żebyś nie żałował.
Jak myślisz? Jeśli się z nią wogóle nie spotkam w ten piątek, czy to coś zmieni?
Podobne tematy
Franky, próbujemy ci naswietlic fakty. Podałeś je nam, reszty mozemy sie domyślać.
Nie zmienia to faktu, ze byc moze czeka cie z nia szczęśliwa przyszłość.
Moje motto...lepiej spróbować i żałować niz żałować ze się nie spróbowało.
Odetnij sie od niej ale zostaw otwarta furtke, śledź sytuacje ale bądź czujny i nie daj jej do zrozumienia, ze zrobisz dla niej wszystko.
Franky, próbujemy ci naswietlic fakty. Podałeś je nam, reszty mozemy sie domyślać.
Nie zmienia to faktu, ze byc moze czeka cie z nia szczęśliwa przyszłość.
Moje motto...lepiej spróbować i żałować niz żałować ze się nie spróbowało.
Odetnij sie od niej ale zostaw otwarta furtke, śledź sytuacje ale bądź czujny i nie daj jej do zrozumienia, ze zrobisz dla niej wszystko.
Właśnie taki mam plan ![]()
Margolinka napisał/a:Franky, przemyśl sobie wszystko raz jeszcze. Podejmij taką decyzję, żebyś nie żałował.
Jak myślisz? Jeśli się z nią wogóle nie spotkam w ten piątek, czy to coś zmieni?
Zmieni na pewno tyle, że zaczniesz trzeźwiej myśleć. Odcięcie się od "motyli" uzdrawia rozum.
Ja byłabym za czymś takim...
Spotykacie się, rozmawiasz z nią, mówisz że nie pasuje Ci obecny układ. Nie chcesz być kołem zapasowym. Pytasz jakie ona widzi w związku z tym wyjście z sytuacji.
Co do motta, to ja równiez mam swoje...
"Lepiej być mile zaskoczonym, niż niemile rozczarowanym."
Czyli wspomniana czujność i regularne podnoszenie klapek z oczu wskazane.
FRANKy napisał/a:Margolinka napisał/a:Franky, przemyśl sobie wszystko raz jeszcze. Podejmij taką decyzję, żebyś nie żałował.
Jak myślisz? Jeśli się z nią wogóle nie spotkam w ten piątek, czy to coś zmieni?
Zmieni na pewno tyle, że zaczniesz trzeźwiej myśleć. Odcięcie się od "motyli" uzdrawia rozum.
Ja byłabym za czymś takim...
Spotykacie się, rozmawiasz z nią, mówisz że nie pasuje Ci obecny układ. Nie chcesz być kołem zapasowym. Pytasz jakie ona widzi w związku z tym wyjście z sytuacji.Co do motta, to ja równiez mam swoje...
"Lepiej być mile zaskoczonym, niż niemile rozczarowanym."
Czyli wspomniana czujność i regularne podnoszenie klapek z oczu wskazane.
Właśnie wczoraj dokładnie to zrobiłem. Napisałem wiadomość w której powiedziałem że mi to nie pasuje i czy ona widzi jakieś rozwiązanie tej sytuacji. Odpisała że jeszcze nie, ale bardzo mnie lubi.
Czyli odpisała Ci, że "na razie musi być tak jak jest, bo tak jest dobrze".
Teraz Twój wybór, czy będziesz się z nią spotykał mimo to, czy dasz sobie spokój.
Ona nie chce nic zmieniać. Wciąż będziesz tym drugim, weekendowym. No bo jak tamten się dowie, to będzie źle dla niej.
Ni i co dalej? Za dwa lata weźniesz z nią ślub? Jeśli nie, to poszuka kogoś innego, a z Tobą będzie "mieszkać"? A może będzie ją stać na studia i nie będzie potrzebowała ślubu. To wszystko strasznie pogmatwane i niezbyt różowo to wygląda.
Czyli odpisała Ci, że "na razie musi być tak jak jest, bo tak jest dobrze".
Teraz Twój wybór, czy będziesz się z nią spotykał mimo to, czy dasz sobie spokój.
Ona nie chce nic zmieniać. Wciąż będziesz tym drugim, weekendowym. No bo jak tamten się dowie, to będzie źle dla niej.
Ni i co dalej? Za dwa lata weźniesz z nią ślub? Jeśli nie, to poszuka kogoś innego, a z Tobą będzie "mieszkać"? A może będzie ją stać na studia i nie będzie potrzebowała ślubu. To wszystko strasznie pogmatwane i niezbyt różowo to wygląda.
Chyba zrobię tak ze będę się z nią przez jakiś czas spotykał ale nie u mnie w domu, tylko w miejscach publicznych, bez czułości. Zobaczymy czy to coś zmieni. Jesli nie, to zakończę sprawę i zostaniemy przyjaciółmi. Jak myślisz?
Pytasz Margo a ja ci odpowiem, nigdy nie bedziecie 'przyjaciolmi'
Nie wiem jak sie w stosunku do niej zachowujesz ale chyba niezle sie deklarujesz, ona jest ciebie zbyt pewna.
Widzi co do niej czujesz bo juz pytasz o konkretne rozwiazania. Dlatego mowi, ze nic z tym nie zrobi bo dajesz jej pewnosc, ze moze robic co chce a ty bedziesz czekal.
Ty powinienes sie okreslic, nie spotykasz sie z zajetymi kobietami.
Przyjazn juz stracona, za daleko to zaszlo.
Zgadzam się z Sienna, co niby ma dać spotykanie się "poza mieszkaniem"? Myślisz, że nagle zmieni zdanie? Co da brak czułości na spotkaniach, skoro Ty właśnie tego byś chciał. Chcesz się z nią "przyjaźnić"? Sam siebie zamierzasz męczyć?
Odpuść jej, niech sobie wszystko przemyśli, niech zastanowi się czego chce, co dla niej ważne. Możesz jej napisać jedynie, że dopóki jest zajęta, nie widzisz szans dla waszej znajomości. Jak będzie jej zależało, to coś zrobi. Jeśli nie, to ... no cóż, będziesz miał jasność.
Zgadzam się z Sienna, co niby ma dać spotykanie się "poza mieszkaniem"? Myślisz, że nagle zmieni zdanie? Co da brak czułości na spotkaniach, skoro Ty właśnie tego byś chciał. Chcesz się z nią "przyjaźnić"? Sam siebie zamierzasz męczyć?
Odpuść jej, niech sobie wszystko przemyśli, niech zastanowi się czego chce, co dla niej ważne. Możesz jej napisać jedynie, że dopóki jest zajęta, nie widzisz szans dla waszej znajomości. Jak będzie jej zależało, to coś zrobi. Jeśli nie, to ... no cóż, będziesz miał jasność.
Dzięki bardzo za rady. Pozdrawiam ![]()
Fanky, czy sytuacja sie jakos wyklarowala?
Fanky, czy sytuacja sie jakos wyklarowala?
Sytuacja się wyklarowała w taki sposób że jeszcze dwa razy się spotkaliśmy i na ostatnim spotkaniu ją puknąłem a po wszystkim ona się rozpłakała. Mieliśmy się spotkać wczoraj ale napisała mi że się zle czuje. Ja z kolei się w końcu wk*** i napisałem jej że już się w tym roku nie zobaczymy. Zamieściłem również status na "what's up" o treści "[wulgaryzm]". Mam dosyć tego syfu. Trochę pocierpię i mam nadzieję ze szybko mi ten stan minie. Nie sądzę abyśmy się jeszcze spotkali. Takie p*** życie. Pozdrawiam.
mocno niefajnie zadużyć Cię w ku****, prawda?
Nie Ty pierwszy, nie ostatni.
Ale Franky, hihi, spokojnie. Co to znaczy puknales? W tym przenośnym sensie?
Faktycznie jedno sie wyklarowalo, nie lubi byc pukana;-).
A tak powaznie, do konca roku długo nie zostalo, masz zamiar pozniej dalej sie z nia kontaktować?
Ale Franky, hihi, spokojnie. Co to znaczy puknales? W tym przenośnym sensie?
Faktycznie jedno sie wyklarowalo, nie lubi byc pukana;-).
A tak powaznie, do konca roku długo nie zostalo, masz zamiar pozniej dalej sie z nia kontaktować?
Ja już do niej nie napiszę. Zobaczymy czy ona się odezwie. Ja w każdym razie znikam z jej życia a co ona z tym zrobi, czas pokaże.
mocno niefajnie zadużyć Cię w ku****, prawda?
Nie Ty pierwszy, nie ostatni.
Kolego, uważaj na słowa. Luiza nie jest żadną k... To wspaniała, mądra i piękna kobieta a nie żadna k...
Przeczytalam caly watek i podzielam zdanie wiekszosci, ze sytuacja nie wyglada dobrze.
Sorry ale powinna wybrac-albo Ty, albo jej facet.
Rozumiem,ze jest sama na obczyznie,ale tutaj pytanie czy szuka sposora czy prawdziwego partnera.
Jesli nie ma pieniedzy, znajomych itp,to moze zawsze wrocic do siebie.
Do wczoraj jednak spotykaliśmy się co tydzień. Doszło między nami do kilku łóżkowych zbliżeń. Jednak dzisiaj coś we mnie pękło i poważnie napisałem jej że ja już tak dłużej nie mogę. Za każdym razem kiedy odwoziłem ją do domu, przez kolejny tydzień cierpiałem z tęsknoty za nią, wiedząc że ona jest z tym drugim. Nie potrafię tak dłużej. Z bólem serca napisałem jej że to koniec. Ona odpisała mi jedynie: OK Wywaliłem wszystkie zdjęcia Luizy jakie miałem i chcę ją wymazać z pamięci. Ciężko mi z tym jak cholera...
Ja w każdym razie znikam z jej życia
Do wczoraj jednak spotykaliśmy się co tydzień.
![]()
Pękło, srękło tam..
Odezwie się i polecisz skamląc jak pies z radości.
Żałosny brak jaj i desperacja.
Ja w każdym razie znikam z jej życia
Do wczoraj jednak spotykaliśmy się co tydzień.
Pękło, srękło tam..
Odezwie się i polecisz skamląc jak pies z radości.Żałosny brak jaj i desperacja.
Zacznę się umawiać z inną i mam nadzieję że to mi pomoże. Brak jaj? Chyba ich nadmiar. Desperacji też tutaj nie dostrzegam. Byłaś kiedyś w kimś na prawdę zakochana? Taaa, bo ty k... wiesz czy polecę jak pies czy nie. Jeśli nie masz nic sensownego do napisania, to lepiej zamknij twarz i się nie odzywaj.
hahahah
mylisz posiadanie jaj z kierowaniem się w wyborach jajcami
Wybrałeś sobie prosta dziewkę, która nie posiada ani kręgosłupa moralnego, ani jakichś wyszukanych zasad w życiu, to cierp ciało jakżeś chciało ::)
Teraz będą kombinacje w stylu szukanie plasterka żeby wzbudzić zazdro.
Niby stary, doświadczony koń, a taki durnowaty
Taaa, bo ty k... wiesz czy polecę jak pies czy nie.
Nie kompromituj się tym odgrażaniem.
Ona kiwa paluszkiem a ty się miotasz jak gówno w przeremblu, od początku wątku robi z tobą co chce, więc nie oszukuj sam siebie, że stać cię na jakąś stanowczość ![]()
hahahah
mylisz posiadanie jaj z kierowaniem się w wyborach jajcami
Wybrałeś sobie prosta dziewkę, która nie posiada ani kręgosłupa moralnego, ani jakichś wyszukanych zasad w życiu, to cierp ciało jakżeś chciało ::)
Teraz będą kombinacje w stylu szukanie plasterka żeby wzbudzić zazdro.
Niby stary, doświadczony koń, a taki durnowaty
Czy sobie wybrałem czy się sama wybrała to sprawa dyskusyjna. Po prostu się stało i tyle. Ja nie muszę w niej wzbudzać zazdrości i jeśli się będę z kimś spotykał to wyłącznie w celu poznania innej kobiety a nie odgrywania się na Luizie. Człowiek się uczy całe życie.
Dzięki za opinie
Dorosly facet, a rozum nastolatka. Matkoooo
Masz co chciales, nalezalo Ci sie zlamanie serca przez ta nic nie warta 'cudowna kobiete'
Dorosly facet, a rozum nastolatka. Matkoooo
Masz co chciales, nalezalo Ci sie zlamanie serca przez ta nic nie warta 'cudowna kobiete'
Zgadza się. To jak się teraz czuję jest tylko i wyłącznie moją winą. Wiem o tym. Cóż, dostałem to na co zasłużyłem. Krytykę przyjmuję z pokorą. Dzięki.
Zgadza się. To jak się teraz czuję jest tylko i wyłącznie moją winą. Wiem o tym. Cóż, dostałem to na co zasłużyłem. Krytykę przyjmuję z pokorą. Dzięki.
Dlaczego jesteś na siebie zły? Bo zaufałeś? Bo wierzyłeś? Nie gadaj głupot proszę. "W miłości nikt nie jest dorosły."
To ona to wykorzystała.
Na siebie zły być nie możesz.
Trzymaj się.
Obyś następnym razem wszedł w relację z kobieta mądrze- tj. nie kierował się tylko tym, że ona tak ładnie na Twój rozporek patrzy, a to że w domu czekają dzieci, mąż (przykładowo) - jest nieistotnym szczegółem/przeszkodą.
Prawda jest taka, że gdybyś miał pewne standardy i był mniej zdesperowany, kobietę która od samego początku zachowuje się jak flądra bez kręgosłupa odpuściłbyś bez większego żalu, bo nadrzędnym i dyskwalifikującym czynnikiem byłyby inne priorytety.
No właśnie, jakie są Twoje?
Czy może to wszystko bez znaczenia, byle wstępna chemia była?
FRANKy napisał/a:Zgadza się. To jak się teraz czuję jest tylko i wyłącznie moją winą. Wiem o tym. Cóż, dostałem to na co zasłużyłem. Krytykę przyjmuję z pokorą. Dzięki.
Dlaczego jesteś na siebie zły? Bo zaufałeś? Bo wierzyłeś? Nie gadaj głupot proszę. "W miłości nikt nie jest dorosły."
To ona to wykorzystała.
Na siebie zły być nie możesz.
Trzymaj się.
Jestem na siebie zły bo miałem nadzieję pomimo tego że rozum od samego początku podpowiadał mi że to nie wypali. Jak wiadomo, nadzieja jest matką głupich i ja się chyba w ten schemat doskonale wpisałem...Gdybym był skończonym draniem, to ja bym ją wykorzystywał do własnych celów, bo materiał do wykorzystywania jest taki że WOW
Niestety nie potrafię działać w sprzeczności z samym sobą. Zakończyłem sprawę, cierpię jak nastolatek po pierwszej miłosnej porażce, ale co robić...Takie życie. Dziękuję za zainteresowanie i porady. Pozdrawiam was wszystkich serdecznie i życzę szczęścia oraz wszystkiego co najlepsze
Jutro też jest dzień a "Tego kwiatu jest pół światu" ![]()
Obyś następnym razem wszedł w relację z kobieta mądrze- tj. nie kierował się tylko tym, że ona tak ładnie na Twój rozporek patrzy, a to że w domu czekają dzieci, mąż (przykładowo) - jest nieistotnym szczegółem/przeszkodą.
Prawda jest taka, że gdybyś miał pewne standardy i był mniej zdesperowany, kobietę która od samego początku zachowuje się jak flądra bez kręgosłupa odpuściłbyś bez większego żalu, bo nadrzędnym i dyskwalifikującym czynnikiem byłyby inne priorytety.
No właśnie, jakie są Twoje?
Czy może to wszystko bez znaczenia, byle wstępna chemia była?
Możesz mi wierzyć lub nie, ale nie jestem zdesperowany. Jestem stosunkowo młodym człowiekiem (36 lat), nie jestem postrzegany jako odpychający brzydal, raczej podobam się kobietom, potrafię słuchać, chętnie służę pomocą i.t.p... Nie uważam się również za idiotę. Znam swoją wartość. Chodzi o to, że doszedłem do takiego momentu w swoim życiu w którym doszedłem do wniosku że nie bawią mnie już przelotne romansiki na kilka nocy. Chciałbym założyć prawdziwą rodzinę bla, bla, bla... I wtedy pojawiła się ona. Piękna, inteligentna, uczuciowa kobieta która zawładnęła moim sercem i duszą... Niestety dalszą część historii prawdopodobnie znasz, więc nie będę się rozpisywał. Generalnie chcę o niej zapomnieć, a to najtrudniejsze przedsięwzięcie jakie mnie spotkało do tej pory w życiu. Zapomnieć i żyć dalej. Wiem że gdzieś tam jest właśnie ta jedna, jedyna... Myślałem że to Luiza...
Jestem na siebie zły bo miałem nadzieję pomimo tego że rozum od samego początku podpowiadał mi że to nie wypali. Jak wiadomo, nadzieja jest matką głupich i ja się chyba w ten schemat doskonale wpisałem...Gdybym był skończonym draniem, to ja bym ją wykorzystywał do własnych celów, bo materiał do wykorzystywania jest taki że WOW
Jesteś na siebie zły bo miałeś nadzieję i uczucia? A kimże bez nich jesteśmy? Robotami? Postąpiłeś w zgodzie z własnymi standardami, masz sobie coś w związku z tym do zarzucenia? Nie powinieneś, zauroczyłeś się, zaufałeś, ona to wykorzystała, dostałeś po dupie. Zdarza się. Ale nie bądź na siebie zły bo nie warto.
Trafi się taka która to doceni i odwzajemni.
Stary, przeczytaj mój wątek.
http://www.netkobiety.pl/t66917.html
Po czasie nie winię siebie za to że wpakowałem się w durną relację a ją poniekąd rozumiem i nawet jej współczuje. Bo żeby być tak zagubionym i samotnym żeby iść z kimś do łóżka tylko dlatego żeby go nie stracić to wiesz...
I tobie to obwinianie siebie też przejdzie, mam nadzieję że szybko bo to wpływa na Twoją samoocenę, że negatywnie chyba nie muszę dodawać.
FRANKy napisał/a:Jestem na siebie zły bo miałem nadzieję pomimo tego że rozum od samego początku podpowiadał mi że to nie wypali. Jak wiadomo, nadzieja jest matką głupich i ja się chyba w ten schemat doskonale wpisałem...Gdybym był skończonym draniem, to ja bym ją wykorzystywał do własnych celów, bo materiał do wykorzystywania jest taki że WOW
Jesteś na siebie zły bo miałeś nadzieję i uczucia? A kimże bez nich jesteśmy? Robotami? Postąpiłeś w zgodzie z własnymi standardami, masz sobie coś w związku z tym do zarzucenia? Nie powinieneś, zauroczyłeś się, zaufałeś, ona to wykorzystała, dostałeś po dupie. Zdarza się. Ale nie bądź na siebie zły bo nie warto.
Trafi się taka która to doceni i odwzajemni.Stary, przeczytaj mój wątek.
http://www.netkobiety.pl/t66917.html
Po czasie nie winię siebie za to że wpakowałem się w durną relację a ją poniekąd rozumiem i nawet jej współczuje. Bo żeby być tak zagubionym i samotnym żeby iść z kimś do łóżka tylko dlatego żeby go nie stracić to wiesz...
I tobie to obwinianie siebie też przejdzie, mam nadzieję że szybko bo to wpływa na Twoją samoocenę, że negatywnie chyba nie muszę dodawać.
Ja doszedłem do wniosku że jestem dla Luizy takim kołem zapasowym, kimś kto potrafi wysłuchać jej problemów, kimś kto przytuli, pogłaszcze pocałuje, pożałuje, ukoi w bólu...Ona kocha swojego kolesia, ale jej czegoś brakuje w relacji z nim. Czegoś co ja jej mogę dać, i daję bez ograniczeń, z sercem na ręku. Problem polega na tym, że ona ma w d... moje serce i uczucia a jest zainteresowana moimi "kojącymi jej ból właściwościami"
Widocznie lekarstwo zadziałało bo podzczas ostatniego spotkania już nie była tak "zaangażowana" w nasz "związek". Przypuszczam że dogadała się ze swoim facetem i jest ok.
To że ja zostaję na totalnym lodzie ze swoimi emocjami i uczuciami to po prostu efekt uboczny "terapii"
Generalnie rzecz biorąc, mam tego k... dosyć i wypisuję się z tego. Znajdę sobie inną dziewczynę i tyle
FUCK IT! ![]()
Ja doszedłem do wniosku że jestem dla Luizy takim kołem zapasowym
szybko na to wpadłeś...
FRANKy napisał/a:Ja doszedłem do wniosku że jestem dla Luizy takim kołem zapasowym
szybko na to wpadłeś...
Wiedziałem to od początku. Niestety miałem nadzieję że sie mylę...No i mam to na co zasłużyłem. Wkalkulowane ryzyko, ale boli jak cholera...
Ja się w tej historii trochę gubię.. Na początku pisałeś, że żadna z niej piękność, a teraz nagle awansowała na Miss Świata, ale to zapewne zasługa tego wpatrywania się (i nie tylko
) w rozporek. To potrafi dodać urody kobiecie podobno ![]()
A tak na poważnie.. Prawie wszyscy Ci o tym do czego teraz doszedłeś pisaliśmy, ale podobała Ci się taka rywalizacja o nią 'nie wprost' z tym facetem. To jej dodawało w Twoich oczach dodatkowej atrakcyjności podświadomie, że 'nie będzie tak łatwo' - wiadomo - im więcej przeszkód na początku w spełnieniu kochanków, tym więcej emocji = głębsze zatracenie.
Ty skupiony byłeś przez ten krótki czas waszej relacji głównie na tym, by te rywalizację o jej ci..ę (serce
) wygrać z tym pierwszym, a w ogóle nie na tym jakim ona jest Człowiekiem, bo wtedy powiedziałbyś to co my: taka trzpiotowata, mało rozgarnięta emocjonalnie flądra, za to dość wygodnicka i wyrachowana.
Naprawdę nie stać Cię na kogoś wartościowego?
Ja się w tej historii trochę gubię.. Na początku pisałeś, że żadna z niej piękność, a teraz nagle awansowała na Miss Świata, ale to zapewne zasługa tego wpatrywania się (i nie tylko
) w rozporek. To potrafi dodać urody kobiecie podobno
A tak na poważnie.. Prawie wszyscy Ci o tym do czego teraz doszedłeś pisaliśmy, ale podobała Ci się taka rywalizacja o nią 'nie wprost' z tym facetem. To jej dodawało w Twoich oczach dodatkowej atrakcyjności podświadomie, że 'nie będzie tak łatwo' - wiadomo - im więcej przeszkód na początku w spełnieniu kochanków, tym więcej emocji = głębsze zatracenie.
Ty skupiony byłeś przez ten krótki czas waszej relacji głównie na tym, by te rywalizację o jej ci..ę (serce) wygrać z tym pierwszym, a w ogóle nie na tym jakim ona jest Człowiekiem, bo wtedy powiedziałbyś to co my: taka trzpiotowata, mało rozgarnięta emocjonalnie flądra, za to dość wygodnicka i wyrachowana.
Naprawdę nie stać Cię na kogoś wartościowego?
Widocznie pogubiłaś się już w wątkach które komentujesz, ponieważ ja od samego początku pisałem że jest piękną kobietą. Co do wpatrywania się w rozporek to mylisz sie bardzo. To ja zacząłem tą całą "sex grę". To wyszło z mojej strony. Co do, reszty to chyba niestety muszę przyznać Ci rację... Owszem, stać mnie na znacznie więcej. WIem że będę w związku z wartościową kobietą która będzie mnie kochała i ja ją będę kochał. Tylko o to mi chodzi. Nic więcej nie jest mi do szczęścia potrzebne. Kochać i być kochanym...to tak nie wiele...
Owszem, stać mnie na znacznie więcej. WIem że będę w związku z wartościową kobietą która będzie mnie kochała i ja ją będę kochał. Tylko o to mi chodzi. Nic więcej nie jest mi do szczęścia potrzebne. Kochać i być kochanym..
Ja tez w to, mimo ironicznego komentarza, bardzo wierzę, życzę Ci tego i kibicuję.
Tak będzie na 100%, o ile sobie na to pozwolisz i podejmiesz decyzję o odejściu od czegoś, co tylko Cię rani.
Owszem, stać mnie na znacznie więcej. WIem że będę w związku z wartościową kobietą która będzie mnie kochała i ja ją będę kochał. Tylko o to mi chodzi. Nic więcej nie jest mi do szczęścia potrzebne. Kochać i być kochanym..
Ja tez w to, mimo ironicznego komentarza, bardzo wierzę, życzę Ci tego i kibicuję.
Tak będzie na 100%, o ile sobie na to pozwolisz i podejmiesz decyzję o odejściu od czegoś, co tylko Cię rani.
Już podjąłem tą trudną decyzję. Tym razem na serio. Z bólem serca napisałem jej w skrócie: Good Bye... Ona odpisała mi tylko: OK
I to w sumie wyjaśnia całą "głębię" naszego "związku"... Boli, ale nie żałuję. To ona powinna żałować, bo zrobił bym dla niej na prawdę wiele. A suma summarum pozostanie w związku z kolesiem którego zdradziła i zapewne zrobi to ponownie w przyszłości, ale już prawdopodobnie nie ze mną... A może ze mną? Tylko że ja już wtedy pozostawię uczucia na bocznicy i po prostu wy..... ją tak że zapomni jak się nazywa
I też będzie dobrze ![]()
Kurcze....dzięki za komentarze pod moim wątkiem na forum. Myślałem że nikt się nie zainteresuje moimi rozterkami sercowymi, a tu proszę
Dziękuję wszystkim za opinie, nie ważne czy mi się podobają czy nie. Dzięki Wam poczułem że nie jestem osamotniony ze swimi głupimi problemami...DZIĘKUJĘ WAM z całego serca ![]()
No widzisz, całkiem do rzeczy facet z Ciebie.
Tylko nie daj się już ściągnąć do poziomu takich kobiet.
Szanuj siebie to znajdzie się Kobieta, która to w naturalny sposób doceni i 'odbije'.
No widzisz, całkiem do rzeczy facet z Ciebie.
Tylko nie daj się już ściągnąć do poziomu takich kobiet.
Szanuj siebie to znajdzie się Kobieta, która to w naturalny sposób doceni i 'odbije'.
Elle88 przez chwilę mnie zdenerwowałaś, ale po upływie kolejnych minut i przestudiowaniu tego co napisałaś, doszedłem do wniosku że chyba Cię lubię
Dzięki za opinie ![]()
Bo ja mam alergię na to jak ludzie pozwalają się krzywdzić i idą w coś, co wiadomo, że ich poturbuje mocno jak owce na rzeź. Ta ironia wtedy to mój taki ostatni krzyk bezsilnego obserwatora ![]()
Fajnie, że zrozumiałeś intencje.
Bo ja mam alergię na to jak ludzie pozwalają się krzywdzić i idą w coś, co wiadomo, że ich poturbuje mocno jak owce na rzeź. Ta ironia wtedy to mój taki ostatni krzyk bezsilnego obserwatora
Fajnie, że zrozumiałeś intencje.
Zrozumiałem mimo tego iż wiedziałem o co chodzi od początku. Po prostu łudziłem się że "a może, a nuż" w tym przypadku będzie inaczej...Niestety nie było, czego można się było spodziewać ![]()
Elle88 napisał/a:Bo ja mam alergię na to jak ludzie pozwalają się krzywdzić i idą w coś, co wiadomo, że ich poturbuje mocno jak owce na rzeź. Ta ironia wtedy to mój taki ostatni krzyk bezsilnego obserwatora
Fajnie, że zrozumiałeś intencje.Zrozumiałem mimo tego iż wiedziałem o co chodzi od początku. Po prostu łudziłem się że "a może, a nuż" w tym przypadku będzie inaczej...Niestety nie było, czego można się było spodziewać
No to już się nie katuj.
Dostałeś zasłużone bęcki i wystarczy ![]()
Teraz bądź dla siebie wsparciem i zamiast się walić po głowie i odgrażać co jej zrobisz jak się odezwie, to skup się na tym by popracować nad sobą na tyle, byś kolejnym razem takie 'bagienko' suchą stopą omijał i na dźwięk słów: "jestem w separacji/ jestem zajęta, ale nam się nie układa, itp." - patrzysz z lekkim politowaniem 
i odwracasz się na pięcie lub podajesz takiej "pani" płaszcz: Naraaaaa! bajoo
Koniec pieśni. ![]()
FRANKy napisał/a:Elle88 napisał/a:Bo ja mam alergię na to jak ludzie pozwalają się krzywdzić i idą w coś, co wiadomo, że ich poturbuje mocno jak owce na rzeź. Ta ironia wtedy to mój taki ostatni krzyk bezsilnego obserwatora
Fajnie, że zrozumiałeś intencje.Zrozumiałem mimo tego iż wiedziałem o co chodzi od początku. Po prostu łudziłem się że "a może, a nuż" w tym przypadku będzie inaczej...Niestety nie było, czego można się było spodziewać
No to już się nie katuj.
Dostałeś zasłużone bęcki i wystarczyTeraz bądź dla siebie wsparciem i zamiast się walić po głowie i odgrażać co jej zrobisz jak się odezwie, to skup się na tym by popracować nad sobą na tyle, byś kolejnym razem takie 'bagienko' suchą stopą omijał i na dźwięk słów: "jestem w separacji/ jestem zajęta, ale nam się nie układa, itp." - patrzysz z lekkim politowaniem http://ct.fra.bz/ol/fz/sw/i57/5/8/16/fr … 2da940.jpg
i odwracasz się na pięcie lub podajesz takiej "pani" płaszcz: Naraaaaa! bajoo
Koniec pieśni.
Śięte słowa Elle88
Ja to bym zagrał nawet w taką nutę "Nie mamy Pani(skiego) płaszcza, i co nam Pan(i) zrobi?"
Pozdrawiam serdecznie ![]()
O kurcze! Stracilam watek z oczu a tu taki progres, hoho!
Nie jestem tak bezposrednia jak Elle ale podpisuje sie pod jej wypowiedziami rekoma i nogami!
Jak mowia, lepiej sprobowac i zalowac niz zalowac, ze nigdy sie nie sprobowalo!
Ty kochany jestes tego najlepszym przykladem, chocby sie walilo i palilo nie chciales widziec co my juz dawno widzielismy ale...nie tedy droga, czasami trzeba przekonac sie na wlasnej skorze jaki ogien potrafi byc goracy ;-).
Z kazdej porazki wyciagamy wnioski, ktore pozniej wykorzystujemy by chronic tylek przed kolejna.
Zycze ci znalezienia partnerki bez dodatkowych pasazerow no i wykorzystania nauk wyniesionych z tej sytuacji.
Z kazdej porazki wyciagamy wnioski.
taaa:D
Jezeli jesteśmy w miarę inteligentni to na pewno wyciagniemy wnioski z kazdej porazki.
Strony Poprzednia 1 2 3
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochałem się w kobiecie która jest w związku...
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026