netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzał mnie...

205 odpowiedzi34 610 wyświetleńzałożony przez Cameliao, 16.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 206 z 206 ]

196

Odp: zdradzał mnie...
Aeryn napisał/a:
Cameliao napisał/a:

A u mnie jedyne myśli jakie się pojawiały to "boże, nie ma żadnych motylków w brzuchu" czy ja przypadkiem nie patrzę tak ,że kochać = musi niebo i ziemia się poruszyć ?

Ja nigdy na pierwszym spotkaniu nie czułam "motylków w brzuchu" smile Dla mnie miłość zawsze potrzebowała czasu; a poleganie na "motylkach w brzuchu" chyba jest trochę przereklamowane, bo one po kilku latach mijają - a życie i miłość toczą się dalej bez nich. Bycie z kimś na kim możesz polegać (a nie kto daje ciała na całej linii), kto Cię wspiera (a nie ciągnie w dół), kto daje Ci poczucie bezpieczeństwa (a nie strach i poczucie zagrożenia), kogo stać na dobre słowo (a nie obelgi), ma naprawdę sporo zalet.

Bo dla mnie, nie to co dzieje się w związku dwojga ludzi ma być w życiu adrenaliną - jakaś niepewność, czy on dotrzyma obietnicy czy nie, czy mnie uderzy, czy obrazi, czy przygrucha sobie znowu jakąś dziewczynę na boku.
Adrenaliny życie dostarcza dość, a związek powinien być tą ostoją która sprawia że nie dajemy się tym falom poza statkiem nawet jeśli przyjdzie sztorm.

Trzymam za Ciebie kciuki, Cameliao!

Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź:) Właśnie tak powinny wyglądać związki między dwojgiem ludzi!! A teraz każdy z nas powinien postawić sobie taki cel, że do takiego związku będzie dążył:)

197

Odp: zdradzał mnie...
lilianna90 napisał/a:
Aeryn napisał/a:
Cameliao napisał/a:

A u mnie jedyne myśli jakie się pojawiały to "boże, nie ma żadnych motylków w brzuchu" czy ja przypadkiem nie patrzę tak ,że kochać = musi niebo i ziemia się poruszyć ?

Ja nigdy na pierwszym spotkaniu nie czułam "motylków w brzuchu" smile Dla mnie miłość zawsze potrzebowała czasu; a poleganie na "motylkach w brzuchu" chyba jest trochę przereklamowane, bo one po kilku latach mijają - a życie i miłość toczą się dalej bez nich. Bycie z kimś na kim możesz polegać (a nie kto daje ciała na całej linii), kto Cię wspiera (a nie ciągnie w dół), kto daje Ci poczucie bezpieczeństwa (a nie strach i poczucie zagrożenia), kogo stać na dobre słowo (a nie obelgi), ma naprawdę sporo zalet.

Bo dla mnie, nie to co dzieje się w związku dwojga ludzi ma być w życiu adrenaliną - jakaś niepewność, czy on dotrzyma obietnicy czy nie, czy mnie uderzy, czy obrazi, czy przygrucha sobie znowu jakąś dziewczynę na boku.
Adrenaliny życie dostarcza dość, a związek powinien być tą ostoją która sprawia że nie dajemy się tym falom poza statkiem nawet jeśli przyjdzie sztorm.

Trzymam za Ciebie kciuki, Cameliao!

Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź:) Właśnie tak powinny wyglądać związki między dwojgiem ludzi!! A teraz każdy z nas powinien postawić sobie taki cel, że do takiego związku będzie dążył:)

To prawda kobietki smile
Z tym moim cudownym ex od pierwszego spotkania były motylki, jakie to zgubne było.
Na razie to ja nie mam nawet co myśleć o związkach, bo mam wrażanie ,że dopóki ja sama się nie otrząsnę z tego wszystkiego i on względnie nie da mi spokoju to nadal będę w tym rozdziale tkwiła... Nie jest łatwo, naprawdę.. łatwiej było w te pierwsze dni niż jest teraz. Sama już nawet nie wiem gdzie leży geneza mojego smutku... czy bardziej boli mnie to że zakochałam się w takim mężczyźnie ,czy to ,że straciłam prawie 4 lata, czy to ,że teraz on mnie męczy... sama nie wiem.
Rozstania nie są i nigdy nie będą miłe, wiadomo..

Kiedyś jak byłam z nim na tej huśtawce emocjonalnej to raz było naprawdę dobrze, a zaraz było źle. Teraz jest ciągle źle... lubię porównania i to kojarzy mi się z urazem. On mi zrobił dużą ranę i ona nadal boli mimo ,że zaczyna się gojenie....
Staram się szukać pozytywów, których jest w gruncie rzeczy dużo. Jeden z nich to fakt ,że mogę zająć się faktycznie sobą, ogarnąć sobie życie, pospełniać te mniejsze i większe marzenia. U jego boku w życiu bym tego nie mogła zrobić. U jego boku to człowiek nawet normalnie żyć nie mógł... bo nigdy nie było wiadomo co się z nim stanie. Czy przypadkiem zaraz nie zacznie awantury. A on uwielbiał pogłębiać mój stres, wiedział ,że następnego dnia mam sprawy do załatwienia ważne/ rozmowę o pracę / wizytę u lekarza stresującą, praktycznie regułą było to ,że była afera i pół nocy kłótnia.

Poplątany ten mój post strasznie smile
mam nadzieję ,że w jakimś stopniu mnie rozumiecie smile

198

Odp: zdradzał mnie...

A on teraz dalej utrzymuje kontakt z tamtą drugą dziewczyną? Pewnie dlatego były motylki bo byłaś "wolna". Nie siedział w Twojej głowie inny facet:) Jest niezłym dupkiem, że dalej po rozstaniu próbuje Tobą manipulować i rozchwiewa Cię emocjonalnie, nie pozwala zagoić się ranom... Ale to tylko dowód na to, że jest dupkiem:/ Po tym wszystkim co Ci zrobił powinien się odciąć i więcej Cię nie gnębić:/ A jak Twoja rodzina i najbliżsi reagują na tą sytuację?

199

Odp: zdradzał mnie...

Tej drugiej nagadał ,że była tylko chwilowym epizodem w jego życiu i nie odzywa się już do niej w ogóle. Kiedyś z nią sobie rozmawiałam i jakoś dało radę pogadać na różne tematy, a teraz dziewczyna obrażona na mnie, no bo jak to ,że on do mnie tak ciągle pisze. Ona chyba nie rozumie ,że mimo tego jaką świnię jej podłożył robiąc z niej kochankę ,to odchodząc zrobił jej największą życiową przysługę. Wydaje mi się, że ona by chętnie do niego wróciła.
A moim bliskim mówię ,że jestem silna ,że mnie to nie rusza, że cieszę się ,że już jestem wolna i nikt mnie nie męczy. Sami też mają mnóstwo swoich problemów ,więc nie chcę im dokładać jeszcze zamartwiania się mną. Ja wiem ,że sobie dam radę, że to minie. Dlatego wolę sama po cichu popłakać jak mam gorszy dzień. Ewentualnie już jak jest naprawdę źle to wtedy wypłakuję się przed ludźmi.
Dużo osób które nie przeżyły takiego toksycznego związku nie rozumie, że jak to w ogóle może boleć człowieka. Że przecież to ja powinnam skakać ze szczęścia ,że już z nim nie jestem. Tak owszem, ale to jest tylko racjonalna strona ,która fakt, cieszy się z wolności. Ale są też emocje. "Byłam pod działaniem toksyny", mój mózg się przyzwyczaił do pewnych hormonów wytwarzanych będąc u jego boku. To jest naprawdę jak z odstawianiem papierosów czy innego nałogu. Człowiek wie, że robi samemu sobie przysługę, ale jednak pojawiają się pewne fazy. Ja najpierw miałam fazę zadowolenia, cieszyłam się ,że już po wszystkim. Potem pojawiała się złość i chęć wręcz aż wykrzyczenia złości. Natomiast teraz taki spadek jest, wiecznie jestem smutna, mało co mnie cieszy, najchętniej bym nie wychodziła z domu z łóżka.

Tak pisząc tego posta sama sobie pomyślałam co bym doradziła z boku. I chyba wiem.
Powinnam znaleźć jakąś nową pasję. Coś zupełnie nowego czego nigdy nie próbowałam. Jak na razie przychodzi mi do głowy tylko jakiś nowy sport ,który uwielbiam. Ruch to zdrowie, więc tylko mi to na dobre wyjdzie.

200

Odp: zdradzał mnie...

Jest dokładnie tak jak napisałaś z tym co mówią ludzie o takich związkach "ciesz się, że z tego wyszłaś", albo 'lepiej teraz niż po ślubie albo jak by było dziecko". To są oczywiście fakty, ale do osoby która dalej to przeżywa nie docierają takie stwierdzenia. U mnie też wszyscy zszokowani jak ja mogłam tak żyć, że nie odeszłam wcześniej, że za czym ja płacze. Ale to jest właśnie uzależnienie, manipulacja partnera który wpędza nas w poczucie winy, obniża poczucie wartości, normalnie robi pranie mózgu i wszystko nagle się zmienia. To co kiedyś było dla nas nie do pomyślenia staje się codziennością. I tak jak powoli on tą codzienność zmieniał tak teraz Ty powoli musisz ją przywrócić do zdrowego stanu rzeczy:) Czasem może lepiej żebyś się wypłakała i wygadała przed kimś. Najbliższe otoczenie to zrozumie, a Ciebie to bardzo oczyści. Mi to mega pomagało. Szkoda, że teraz on sobie nikogo nie znalazł. Jak był zajęty to na dwa fronty, a jak jest wolny to męczydupa nagle...

201

Odp: zdradzał mnie...

Nie wiem tylko jak to się dzieje, że nie jesteśmy już razem, a on nadal ma kontrolę nad moimi emocjami. Nie wiem czy celowo robi to co robi, ale bardzo skutecznie... Pojawia się i znika. I tak cały czas... Albo mnie nienawidzi, w smsach pisze niemiłe rzeczy itd ,albo mnie kocha i pisze jak to chce wrócić. Albo znika.... po czym znów się pojawia i znów wszystko zaczyna się od początku. A moje emocje (nie mylić z głową smile ) wariują... Skutecznie potrafi wzbudzić we mnie tęsknotę, żal, smutek. Nawet jak mam kilka dni ,że chodzę spokojniejsza to za chwilę znów się zaczyna i wszystko wraca do punktu wyjścia czyli momentu w którym odeszłam. Na nowo te emocje przeżywam. Smsy nawet jak blokowałam to pisał z innych numerów.

A teraz cisza ,którą nie potrafię się cieszyć... bo się boję ,że zaraz znów to wszystko wróci.

202

Odp: zdradzał mnie...

Może zmień numer telefonu? Nie będzie miał jak mącić Ci spokój. Cameliao on nawet nie zasługuje na jedną Twoją łzę.... Jest skończonym dupkiem, który dalej miesza Ci w życiu i robi pod górkę mimo, że nie jesteście razem. Nie daj się takiemu świrowi. On ma sam problem ze sobą i próbuje Cię za sobą na dno pociągnąć.

203

Odp: zdradzał mnie...

Dziewczyny. Moje własne myśli mnie zjedzą.

Dałam sobie czas na kilka oddechów, na przemyślenie wszystkiego.
Zaczęłam się spotykać z nowym mężczyzną. Na początku było tak o. Żadnej chemii, już w pewnym momencie miałam odpuścić sobie żeby nie robić nadziei nikomu. Ale dałam temu ostatnią szansę... o dziwo z każdym spotkaniem było coraz lepiej. Do tego stopnia ,że jak go widzę to uśmiech mam od ucha do ucha. Nie ma chwili żebym o nim nie myślała. Cieszę się na każde spotkanie. On ma do mnie szacunek, dba o mnie, nie jest narwany jakiś. No wydaje się normalnym mężczyzną.

A w czym problem ? Nie wiem czy to dziś chwilowe, natomiast zaczęła się tęsknota za byłym. Jak to możliwe ,że teraz ?! Niby tu się cieszę ,że poznałam osobę z którą mam mnóstwo wspólnych tematów do rozmów, z którą każde spotkanie jest idealne... a jak tylko zobaczę w zablokowanych mailach ,że pisał, że skomli.... to aż mnie coś ściska w gardle............

204

Odp: zdradzał mnie...

I następna.. wink

Szkoda tego chłopaka - powiedz mu, że narazie nie jesteś gotowa na większe zaangażowanie i wyjaśnij powody (koniecznie!). Nie pozwól by myślał, że robi coś źle.
Jeśli z tego powodu się odsunie to i tak nic by z tego nie było, ale graj z nim w otwarte karty jeśli naprawdę myślisz by cokolwiek nowego w przyszłości zbudować - tylko na prawdzie.

A tęsknota jest za tym "jak ta bajka miała się pięknie zakończyć i że ..gdyby babcia miała wąsy.." wink
Ale dobrze wiesz, że to mózg płata Ci teraz figle, w rzeczywistości nic się nie zmieniło - twój ex nadal jest i zawsze był tą samą osobą.

Wyjdź z obsesji przeszłości.

205

Odp: zdradzał mnie...

Właśnie sytuacja o tyle dobrze wygląda ,że on sam miał podobną partnerkę. Podobne uczucia się kłębiły w nim, powiedział żebym dała sobie czas. Jeśli nadal takie uczucia będę miała to damy sobie spokój...

Elle88 napisał/a:

A tęsknota jest za tym "jak ta bajka miała się pięknie zakończyć i że ..gdyby babcia miała wąsy.." wink
Ale dobrze wiesz, że to mózg płata Ci teraz figle, w rzeczywistości nic się nie zmieniło - twój ex nadal jest i zawsze był tą samą osobą.

Wyjdź z obsesji przeszłości.

To wszystko jest w mózgu, może teraz mam takie uczucia, bo "ten sam obszar mózgu zadział" który był przyzwyczajony do tego drania... nawet nie umiem tego sprecyzować, czy to tęsknota czy co.. Jak on wypisuje to tak czysto teoretycznie mogłabym do niego pobiec i wrócić do całej tej przepychanki... a ani mi się śni tego robić i patrzeć na człowieka nie mogę.


A ja głupia myślałam że najtrudniejsze w tym wszystkim to będzie powstrzymanie się od niepisania... a to wierzchołek góry lodowej.
Tak nie myślałam o nim, spotykałam się z nowym mężczyzną, było świetnie... a jak do niego zaczęłam czuć "to coś" te motylki w brzuchu, radość na myśl o spotkaniu, uśmiech jak go widzę - to pojawił się w głowie ten eksio.....

206

Odp: zdradzał mnie...

Z opisów zachowań wynika, że facet jest psychopatą. Po jednej zdradzie, po jednym kłamstwie, od razu się takiego faceta odrzuca, przekreśla - tak mówią na terapiach. Od zła trzeba uciekać, inaczej, nieważne jak dobry jest człowiek, ono go zniszczy.
Po pierwsze musisz chcieć się z tego ewakuować, oraz chcieć zacząć nowe życie. Ważne jest to, abyś wreszcie zaczęła myśleć o sobie, o swoim życiu, o tym co możesz zrobić dla siebie, o swoich celach, marzeniach, planach. Znajdź pomysł na siebie, spróbuj zacząć robić w życiu coś, co da Ci poczucie spełnienia i satysfakcji, idź na fajne studia, zostań tym, kim zawsze chciałaś być. Skup się na sobie, a nie na nim. Takich ludzi jak on trzeba wyrzucać ze swojego życia. Jest to niezmiernie trudne po tylu latach zapadania się coraz niżej w błocie, dlatego musisz dojrzeć do rozstania. Jest to czasochłonne i wiąże się z wieloma próbami. Ale da się to zrobić.
Spróbuj również otoczyć się normalnymi, wspierającymi Cie ludźmi, którzy pokażą Ci jak wygląda prawidłowa relacja i normalność. Tak jak mówią - nie da się pozbyć wspomnień, ale da się pozbyć odczuć, uczuć z nimi związanych. Palący ból kiedyś zgaśnie. Powinnaś w sobie, emocjonalnie, psychicznie zerwać więź, która Cie z nim łączyła. Jak to zrobić? Trzeba pogodzić się z tym, że jest nienormalny, nie da się z nim żyć, pogodzić się ze zdradami, ze zranieniami. Nic już nie poradzisz na to co się stało. Pogodzenie się z tym, zaakceptowanie, że tak wyszło powinno zmniejszyć z czasem Twój ból. Te uczucia są okropne. Oczywiście mówiąc o pogodzeniu się z tym mam na myśli wewnętrzne, w środku siebie pogodzenie. Bo z nim godzić się w żaden sposób, dawać kolejnej szansy nie powinnaś. Po tym co zrobił powinnaś powiedzieć mu tylko - OUT Z MOJEGO ŻYCIA. Gdy już pogodzisz się z tym, że spotkało Cie takie piekło spróbuj pójść w życiu w swoją stronę i zbudować je sobie od nowa. Zajmij się tym, co zawsze chciałaś zrobić. Idź do przodu, postaraj się wypierać, odrzucać wspomnienia, wyrzucać tego człowieka ze swojego umysłu i żyć tak, jakby on już dla Ciebie nie istniał. Tutaj przydatna jest bardzo silna wola, która przy słabej psychice jak najbardziej jest możliwa do wypracowania, ponieważ tak silne, parzące, negatywne, uczucia i cierpienia mają też swoje inne oblicze, są w stanie przerodzić się w ogromną zawziętość, pewność siebie, bardzo silną wolę i walkę o siebie i o wolność. Będziesz przechodzić przez poszczególne etapy psychicznego rozstania z nim. Bo przede wszystkim musisz się od niego uwolnić w swojej głowie, sercu, psychice, emocjach. Gdy minie Ci etap silnego odczucia bycia wrakiem człowieka, całkowitego zniszczenia, rozsypania psychicznego i zaczniesz przy tym walczyć o siebie wtedy zacznie się w Tobie kształtować nowa osoba, nowa Ty, wiele się zmieni, nie będziesz już tak słaba i naiwna, żeby kolejny raz wdepnąć w takiego popaprańca i zaczniesz silnie pragnąć mieć normalne życie, normalnego, prawdziwego faceta, co tym bardziej powinno się przyczynić do odrzucenia przez Ciebie jednostek patologicznych.

PS. Przepraszam jeśli się powtarzam, ale nie czytałam poprzednich wpisów.
Ponad to, nie wiem z jakiego jesteś miasta, ale w niektórych, większych, jest wiele terapii psychologicznych różnego typu, np. dla ofiar przemocy (na taką  się kwalifikujesz, bo to co stosował wobec Ciebie to też przemoc).. Takie terapie są bezpłatne, państwowe, chodzi się raz w tygodniu. Jest Centrum Praw Kobiet i dużo innych organizacji, które organizują właśnie bezpłatne terapie, warsztaty, szkolenia, dla kobiet w takiej sytuacji.
Nigdy się nie poddawaj smile

Posty [ 196 do 206 z 206 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026