netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzał mnie...

205 odpowiedzi34 609 wyświetleńzałożony przez Cameliao, 16.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 206 ]

131

Odp: zdradzał mnie...

Nie odpisuj!!!!! Jesteśmy z Tobą!!!!! Wiem, że to cholernie trudne, ale On Cię chcę znowu wciągnąć w ten wir!!! Dzwoń szybko do przyjaciółki!!! Usu n wiadomość!!! Nie pozwól żeby on nad Tobą panował. Wierze w Ciebie z całych sił!!!:) A jak się nie uda to będziemy próbować dalej, aż w końcu nie odpiszesz:)

132

Odp: zdradzał mnie...

Jesteś silniejsza niż myślisz. Powiedz sobie na głos, że chcesz wyjść z tej chorej relacji. To znaczy całkowicie się od niego odciąć. Nie możesz być jego dziewczyną, przyjaciółką, kochanką. On nie jest taki jak byś chciała. Jest nieczułym draniem, który teraz gra swoje przedstawienie bo nie potrafi sobie sam ze sobą radzić. Ty będziesz chwilowa. Wróci wszystko to co złe. Kłótnie, poniżanie, szantaże, zerwania. Pamiętaj jesteś ponad tym!!!:)

133

Odp: zdradzał mnie...

dziękuję za miłe słowa !!

masz rację smile jestem ponad tym !!!! to muszę sobie powtarzać !!!
To jest jego typowa zagrywka, gada jak to by chciał się przyjaźnić, potem spotkać, a jakbym się spotkała to by podszedł i się przytulił i w ogóle....
nie dam się.

nie ma mowy !!!!!!!!


Chcę normalnego związku sad faceta który będzie mnie szanował, nie będzie poniżał i wyzywał od najgorszych....... tylko jak uwolnię się od niego to będę miała realną szansę na taki związek....

134 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2015-01-31 11:32:21)

Odp: zdradzał mnie...

Trzymam za Ciebie kciuki Cameliao. Za żadne Skarby tego świata nie odpisuj, nawet gdyby pisał, że się źle czuje, potrzebuje pomocy, groził odebraniem sobie życia - to wszystko to manipulacja, i myślę, że w końcu i do tego się posunie. Przypomnij sobie jak Ty kiedyś naprawdę potrzebowałaś pomocy, a on Cię zignorował. I żadnego "zostańmy przyjaciółmi", bo sama wiesz, że nie o to mu chodzi... Po prostu szuka sposobu żeby Cię podejść.

Więc trzymaj się, i nie daj się!

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

135

Odp: zdradzał mnie...

Cameliao nie odzywaj się! Ja dawałam się tyle razy podejść, na to o czym pisze Aeryn, na pomoc (przy czym zarzucał mi, że nie ma wsparcia we mnie w tym samym momencie, jak rzucałam wszystko i spieszyłam z pomocą - klasyka), na przyjaźń... Nie popełniaj tych błędów, co ja. Masz szansę szybciej się z tego wyrwać. Korzystaj z błędów innych wink

136

Odp: zdradzał mnie...

Cameliao, gorąco ci kibicuję i trzymam za  ciebie kciuki! Wiem, że dasz radę i nie dasz się zmanipulować i wciągnąć w jego durne gierki. Z każdym dniem jesteś silniejsza, ja to wiem i ty też wink W chwilach słabości pisz tutaj, daj upust emocjom, ulży ci. Jeszcze raz powiem- trzymaj się! :*

137

Odp: zdradzał mnie...

Dziewczyny, jesteście najlepsze !!!!!!!! smile
Bardzo, ale to bardzo bardzo mnie motywujecie i bardzo Wam dziękuję !!! smile smile smile

Odezwałam się, ale tylko po to żeby mu powiedzieć na spokojnie żeby nie wydzwaniał i nie wypisywał, bo od rana się zaczęło.
Wiecie co wyszło na jaw ?

Odezwał się do ex kochanki ,czy mogliby się spotkać i porozmawiać.
Jedyne co ich łączy to pieniądze ,które on jest jej winien i rzeczy ,które ona wzięła w zastaw.
Jak się próbował tłumaczyć ?
- bo myślałem ,że to naprawdę koniec naszego związku, więc chciałem jej wyjaśnić dlaczego ją też tak potraktowałem
- bo chciałem odebrać wcześniej rzeczy i jakąś umowę z nią spisać.

STEK BZDUR !!!

Przykre, że uważa mnie za aż tak głupią i myśli ,że mogłabym połknąć taki haczyk.


Frajer jest tak słaby psychicznie, że w chwili kiedy wie ,że ze mną koniec to szuka zastępstwa, bo tak się boi samotności. Czyli podobnie jak ex lilianna90.
Oni są tak żałośni, że słowami nie da się tego odpisać.


Z racji tego, że "żyję" teraz tym ,że wiem jak żałosny on jest to dziś płakać mi się nie chce, jedynie śmiać z niego.
Ale znów pewnie jak emocje opadną to jakiś tam smutek się pojawi.

Cieszę się, że odezwałam się i dowiedziałam się jeszcze więcej. On wie ,że tym bardziej nie wrócę po tym wszystkim.
Nie miałam żadnych wątpliwości co do tego czy podjęłam słuszną decyzję, ale teraz jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że to była najwłaściwsza decyzja całego mojego życia.

Dam sobie radę dziewczyny !!!! MUSZĘ !!!! Robię to dla siebie smile

138

Odp: zdradzał mnie...

I jeszcze tylko dodam, że już bardziej nie zamierzam się utwierdzać w tym przekonaniu, więc to był ostatni kontakt z mojej strony.
Numer zablokowałam wszędzie, zastrzeżone tak samo.
Zadzwoni z innego numeru - rozłączę się.

Nie dam sobą więcej pomiatać....

139

Odp: zdradzał mnie...

Otóż to! W końcu konkretne działania smile Jesteś na jak najlepszej drodze do wyjścia z tego bagna. Teraz musisz mieć na uwadze również to, że parę osób z tego forum ci kibicuje, że nie możesz nas zawieść i trwać w swoich postanowieniach wink Bądź przykładem dla innych jak powinno się postępować z takimi osobnikami- konkretnie i bez skrupułów.

140

Odp: zdradzał mnie...

Jestem z Ciebie bardzo dumna:) Ja też się dałam namówić na spotkanie po tej całej szopce, ale to też mnie wtedy utwierdziło, że to była najlepsza i jedyna decyzja jaką mogłam podjąć. Trafiłyśmy na kłamców, zdradzaczy, manipulatorów, impotentów uczuciowych i świetnych aktorów, ale to musi zostać naszą przeszłością, absolutnie nie przyszłością:) A do ich pustych serc w końcu kiedyś wkradnie się prawdziwa samotność i wtedy sobie przypomną jak wierne i wytrwałe mieli przy sobie partnerki:))

141 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-31 15:40:37)

Odp: zdradzał mnie...

Dobrze postąpiłaś i trzymaj się tego postanowienia smile

142

Odp: zdradzał mnie...

Życzę Ci byś dotrzymała tych postanowień. Tacy faceci nie są warci żadnej uwagi, dlatego warto wziąć się w garść i uciąć kontakt całkowicie. Nie masz co się nad nim w ogóle zastanawiać, bo uwierz-nie ma nad czym. Taki facet kłamie na zawołanie, a żeby mieć możliwość manipulacji drugą osobą jest w stanie na poczekaniu wymyślić kolejne kłamstewko.
Tak więc...byle do przodu!

143

Odp: zdradzał mnie...

Bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy, to ogromne wsparcie dla mnie.
A świadomość tego ,że nie mogę zawieźć siebie oraz Was to kolejna motywacja smile

Stan umysłu obecny : chcę znów krzyczeć ze złości. Że mi się taki związek przytrafił..
To jest kłamca, próbuje teraz mną manipulować. Jak to pięknie określiła jego była kobieta kiedyś : wyzywanie, przepraszanie, wychwalanie i błaganie. Obecnie jest etap wychwalania i prób manipulacji typu "napisz jedynie że to koniec i dam Ci spokój" - i tak nie dasz.

Przecież to aż się wymiotować chce i w człowieku budzi się agresja jak widzi, że druga osoba myśli ,że jestem aż tak głupia. Byłam manipulowana, to fakt. Ale walczę teraz, to faktycznie jest jak narkotyk. Teraz jestem na odwyku. Myślę ,że już dużo za dużo zobaczyłam, więc nawet nie mam jakiegoś sentymentu. Dosłownie, egoistycznie myślę tylko o sobie.
Bo i o kim tu mam myśleć....

Chciałabym żeby mi się udało.... wyjść z tego bagna.
Chciałabym również żeby jakieś inne kobiety, tudzież mężczyźni uwikłani w taką relację mogli sobie poczytać, że to nie jest tak że są najgorsze/si i dlatego są tak pomiatani... że da się z tego wyjść tylko trzeba się z całych sił zaprzeć. że czasami może i lepiej wyrzucić z siebie do internetu to co się myśli i 5 postów jeden po drugim napisać, niż odezwać się do takiego partnera w chwili słabości...
Wiedząc jak ja się czuję, jest mi szkoda każdej osoby która ma/miała podobną sytuację...

144

Odp: zdradzał mnie...

Czuję, że chwilami panikujesz. Bijesz się sama ze sobą co zrobić. Chcesz nie pisać, ale ...może jednak ostatni raz. Ile było już tych "ostatnich razów". Kurcze. Też tak miałam. Zdarza mi się wyłamać i czasem on albo sama się sprowokuję. Ale można to opanować! Nieustannie nad tym pracuję, bo to nie do końca mi jeszcze wychodzi. Ale da się!! Jak nie masz siły-to zablokuj jego numer, a gdy zadzwoni z innego - odbierz i powiedz "do widzenia", odkładając słuchawkę.
I nie zastanawiaj się nad każdym jego słowem, to nic nie da. Takich ludzi jak on nie da się zrozumieć i już. Tak postępują i nikt nie ma na to wpływu. To on decyduje o sobie, dlatego Ty nie masz na niego żadnego wpływu. Teraz największy wpływ masz mieć na siebie Ty, Toje dobre koleżanki, Twoja rodzina, bo to oni wyszarpują z tego dziwnego amoku. Jutro niedziela, pojedz do mamy, koleżanki, pogadaj o tym co czujesz i z czym masz tak ciężko...na pewno rękę wyciągną ...a Ty nie myśl o nim,to skończony drań, przy którego boku miałabyś piekło na ziemi

145

Odp: zdradzał mnie...

Już w innym wątku dodałam, że tęsknie jak cholera... Niestety tacy faceci owijają nas w okół palca i mają wpływ na nasze nastroje, poczucie wartości itd. nawet po zakończeniu związku. Czasami chciałabym żeby to wszystko okazało się zły, snem, z którego lada moment się obudzę i przestanę czuć ten ciągły ucisk w żołądku...:( Mam kryzys netkobietki:((

146

Odp: zdradzał mnie...
lilianna90 napisał/a:

Już w innym wątku dodałam, że tęsknie jak cholera... Niestety tacy faceci owijają nas w okół palca i mają wpływ na nasze nastroje, poczucie wartości itd. nawet po zakończeniu związku. Czasami chciałabym żeby to wszystko okazało się zły, snem, z którego lada moment się obudzę i przestanę czuć ten ciągły ucisk w żołądku...:( Mam kryzys netkobietki:((

Nie poddawaj się Lilianno! Wypisz sobie na kartce wszystkie złe rzeczy, których dopuścił się wobec Ciebie, i czytaj gdy tylko zatęsknisz.

147

Odp: zdradzał mnie...

Lilianna, nie martw się, mnie też od paru dni trzyma/trzymał jakiś niefajny humor, gdzieś te myśli częściej krążyły wokół byłego. Jeszcze dziś jak zobaczyłam jaka piękna pogoda za oknem to sobie pomyślałam, co byśmy razem robili i od razu zadałam sobie pytanie: co to w ogóle za myśli? Nie ma nas, ale za to mogę zadecydować co JA będę dziś robić, gdzie będę. Teraz już nie muszę podporządkowywać swojego życia, planów. Teraz liczę się JA.

Zadaj sobie pytanie: za czym tak naprawdę tęsknię? Założę się, że nie za nim, tylko za samą świadomością posiadania tej drugiej osoby, możliwości przytulenia się czy po prostu zadzwonienia. Lepiej przypomnij sobie jak on cię traktował, jakie miał podejście do ciebie. Nie załamuj się, będzie dobrze smile

148

Odp: zdradzał mnie...

To, że znalazłam się na tym forum to chyba najlepsza rzecz jaka mnie ostatnio spotkała... Pierwsze miejsce, w którym się pisze jak jest źle abo nawet bardzo źle, a ludzie pomogą, dodadzą otuchy- dziękuje Wam:) Myślę, że to wczoraj skumulowało się kilka czynników, widziałam jego przyjaciele na imprezie chwilkę pogadaliśmy (nic o byłym), potem znajoma opowiedziała, że też ma problemy w związku, doszedł alkohol i rozpoczęły się comiesięczne kobiece "nastroje" no i się posypała rzeka łez, tęsknoty itd. Masz rację Chocoshock tęsknie po prostu za kimś bliskim, a nie bezpośrednio zanim, ale ten strach czy kogoś jeszcze pokocham mnie paraliżuje. Idealna piosenka, która odzwierciedla ten stan to "Czas spełnienia" Hey lub Indios Bravos obie wersje dobre:)

149

Odp: zdradzał mnie...

Oczywiście, że to jest tęsknota za samą obecnością jakiejś osoby, za bliskością !!!

Ja mama tak samo i dlatego mi teraz smutno. Bo tęsknię, ale własnie.... nie za nim, bo jego jakbym mogła to bym udusiła ze złości ,że tyle krzywdy mi wyrządził. Nawet jeśli "dawałam się" po jego manipulacjach to jakim bydlęciem trzeba być żeby to wykorzystywać. hmm

Obyśmy już nigdy więcej nie spotkały takich facetów....
Jesteśmy silnymi kobietami, tylko zostałyśmy zmanipulowane.

Ale teraz już będzie tylko lepiej.
To głupia tęsknota za uczuciem bycia kochanym..... sad


Jak jesteście smutne / złe to piszcie, tak jak ja piszę w każdej takiej chwili. I jest łatwiej smile

Fakt, że nadal mi się chce krzyczeć ze złości, ale to sobie włączam muzykę i śpiewam smile

To jest w ogóle takie banalne, ale faktycznie - wczoraj zrobiłam sobie spa, wypiękniłam się i jakoś humor się poprawił mimo ,że wcześniej aż mi się płakać chciało.
Nawet sobie pomyślałam, że walentynki za niedługo - sama sobie kupię kwiatka i jakieś ulubione czekoladki albo lody czekoladowe. I nawet jeśli bedę siedziała jak Briget Johnes...

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

... to lepsze niż kłótnia z tym kretynem. A ze świadomością ,że sama siebie rozpieściłam i kupiłam sobie coś pysznego do jedzenia smile

Wspierajmy się, bo z tego da się wyjść.
A oni nie są warci płaczu....

150

Odp: zdradzał mnie...

Dziewczyny, właśnie o to chodzi żeby teraz zająć się "dopieszczaniem" siebie smile Kupić jakiś fajny ciuch, kwiatka, czekoladki itp.

Lilianna, nie martw się mnie też jeszcze (choć już rzadko) dopadają myśli czy kogoś jeszcze poznam, czy są jeszcze gdzieś ci odpowiedzialni mężczyźni, szczerze kochający. Ale na pewno nie szukam, wychodzę z założenia, że co ma być to będzie, na pewno nic na siłę. Najpierw musicie nauczyć się żyć same ze sobą w szczęściu żeby potem to szczęście można było dzielić z drugą osobą. Musicie uwierzyć w siebie, podreperować poczucie własnej wartości, poczuć się na nowo silnymi kobietami, a zobaczycie, że świat stoi otworem. Teraz wydaje wam się to bardzo trudne, ale to są początki, dajcie sobie trochę czasu, nie róbcie nic na siłę, nie udawajcie że jest ok kiedy wcale tak się nie czujecie. Ale przede wszystkim pracujcie nad sobą, nad pozytywnym myśleniem, nad zwyczajną radością z życia.
Wiecie z jakiego powodu mnie dziś poleciały łzy? Bo Polska wygrała, nasi szczypiorniście pokazali wielką klasę, zdobyliśmy brązowy medal! Wiecie co? Oni pomimo ogromnych trudności, pomimo tego że wiedzieli że grają z mistrzami świata, grali do samego końca, nie odpuszczali choć momentami można było stwierdzić, że już nie ma na co liczyć, że nie da się tego wygrać. A jednak dali radę, ja wierzyłam w nich do samego końca i w was moje kochane też wierzę, bo wiem że dacie rade pomimo trudności smile
Ze mnie dopiero emocje schodzą, ale co to była za euforia, nawet nie zdajecie sobie sprawy, krzyki, wrzaski, rwanie włosów, śmiech, łzy radości do wyboru do koloru, dlatego teraz przesyłam wam moją moc, nie zmarnujcie tego big_smile

151

Odp: zdradzał mnie...

My walentynek nie obchodziliśmy, nawet głupiego kwiatka od niego nie dostawałam, w sumie na dzień kobiet to może jedną różyczkę jak mu się wspomniało. Żadnych życzeń ani nic więc się jakoś specjalnie nie martwię tym dniem bo i tak nigdy go nie "celebrowałam". Ale może to dobry pomysł żeby sobie coś kupić:) A co tam mojej rodzince też po jakimś drobiazgu kupie bo w końcu ich kocham z wzajemnością. To oni się o mnie troszczą!:) Mam też niedługo urodziny i pewnie będzie mi brakować tego "jedynego" przy boku, ale wiem, że będą w tym dniu moi przyjaciele i najbliżsi, dla których na prawdę jestem ważna! To jest najcięższe po takim czasie znowu nauczyć się żyć w pojedynkę, ale da się do tego przyzwyczaić tak samo jak do bycia z kimś. Myślę, że to poczucie szczęścia samo w końcu przyjdzie. teraz jest wymuszane, ale za jakiś czas będzie już normalne:)

152

Odp: zdradzał mnie...
chocoshock napisał/a:

Lilianna, nie martw się mnie też jeszcze (choć już rzadko) dopadają myśli czy kogoś jeszcze poznam, czy są jeszcze gdzieś ci odpowiedzialni mężczyźni, szczerze kochający. Ale na pewno nie szukam, wychodzę z założenia, że co ma być to będzie, na pewno nic na siłę. Najpierw musicie nauczyć się żyć same ze sobą w szczęściu żeby potem to szczęście można było dzielić z drugą osobą. Musicie uwierzyć w siebie, podreperować poczucie własnej wartości, poczuć się na nowo silnymi kobietami, a zobaczycie, że świat stoi otworem. Teraz wydaje wam się to bardzo trudne, ale to są początki, dajcie sobie trochę czasu, nie róbcie nic na siłę, nie udawajcie że jest ok kiedy wcale tak się nie czujecie. Ale przede wszystkim pracujcie nad sobą, nad pozytywnym myśleniem, nad zwyczajną radością z życia.

Dokładnie tak ! smile
Ja nawet czytałam takie porównanie, jak kobieta troszczy się o swoje dzieci, chce zapewnić im bezpieczeństwo, rozpieścić itd. Każda kobieta powinna siebie tak traktować jak dziecko. Starać się żeby była szczęśliwa, robić sobie prezenty, sprawiać przyjemności najróżniejsze smile skoro potrafimy być takie kochane dla innych ,to dlaczego same dla siebie nie możemy ?

Mi już jakoś lżej... jestem nieugięta. On wypisuje, widać ,że on sam ma takie huśtawki nastrojów. Raz wypisuje jak to mnie zniszczy, jak nienawidzi itd, za chwilę jak żyć beze mnie nie może i jaka jestem cudowna ,piękna i w ogóle srały muchy będzie wiosna. Weszłam z nim na tą huśtawkę i sama raz byłam szczęśliwa, a za chwilę płakałam - zależna od jego nastrojów. Duży błąd.
Teraz jak na razie ciągle ten sam nastrój mam, czyli jestem zła i mi przykro ,że nie mam partnera ,który by mnie faktycznie kochał.

Ale wmówiłam sobie ,że kiedyś się taki pojawi. W momencie kiedy stanę na nogi, pokocham siebie i dobrze będę się czuła w swoim towarzystwie. 

Naprawdę, nawet mi się płakać nie chce.

Mam czasami obawy ,że może przyjść jakiś gorszy dzień (na pewno wiecie o czym mówię, kiedy nic nie wychodzi, kiedy wszyscy jacyś niekoniecznie w sosie i nic dobrego nie spotkało ) i jemu znów uda się mnie zmanipulować. Dlatego jeśli taki dzień się pojawi, to..... to obejrzę sobie jakąś komedię śmieszną (może polecacie coś konkretnego ? smile ) i kupię sobie słodycze. Skoro mam plan to może nie zbłądzę. Wam też to polecam !! smile


chocoshock napisał/a:

Ze mnie dopiero emocje schodzą, ale co to była za euforia, nawet nie zdajecie sobie sprawy, krzyki, wrzaski, rwanie włosów, śmiech, łzy radości do wyboru do koloru, dlatego teraz przesyłam wam moją moc, nie zmarnujcie tego big_smile

ommmmmmmm odbieram Twoją moc big_smile big_smile big_smile big_smile

Takie fajne z nas kobietki ,a tak dałyśmy się zmanipulować. Po samych wpisać widać, że jesteśmy pełne empatii i wrażliwe na czyjąś krzywdę. smile nie możemy pozwolić żeby takie chłopczyki nami manipulowały albo żebyśmy przez nich były smutne.

153

Odp: zdradzał mnie...
Cameliao napisał/a:

(...)
Mi już jakoś lżej... jestem nieugięta. On wypisuje, widać ,że on sam ma takie huśtawki nastrojów. Raz wypisuje jak to mnie zniszczy, jak nienawidzi itd, za chwilę jak żyć beze mnie nie może i jaka jestem cudowna ,piękna i w ogóle srały muchy będzie wiosna. Weszłam z nim na tą huśtawkę i sama raz byłam szczęśliwa, a za chwilę płakałam - zależna od jego nastrojów. Duży błąd. (...)

Czytaj ten fragment ze 100%!!! smile Pomoże!

154

Odp: zdradzał mnie...

Ja się też pochwalę!! Przeprowadziłam właśnie z moim byłym rozmowę telefoniczną w sprawie spłaty kredytu (ma mi spłacać co miesiąc kaskę za mieszkanie na które zabrałam kredyt a on w nim mieszka). Dużo osób mnie postraszyło, że wpłaci dwie raty a jak sprawa ucichnie to się wypnie i żebym z nim spisała umowę spłaty kredytu. Jako, że zbliża się dzień kolejnej raty to wysłałam mu numer konta i spytałam czy możemy takową umowę spisać. Mój ex zadzwonił i pierwsza rozmowa potoczyła się w miarę normalnie. Ja konkretne pytania zadawałam tylko związane z kredytem, on próbował nawiązać do mojego życia prywatnego typu "jak było wczoraj na imprezie bo słyszałem od znajomych, że byłaś, albo czy jakoś się trzymam". Odpowiadałam krótko i rzeczowo mówiąc, że czemu bym się miała nie trzymać, było w porządku, ale nie chcę odbiegać od tematu i wracałam do omówienia głównego problemu po czym się pożegnałam i rozłączyłam. On coś jeszcze mówił, ale nie chciałam ciągnąć rozmowy. Zgodził się na spisanie tej umowy, chciał się spotkać, ja odmówiłam i ustaliliśmy, że wyśle mi podpisaną umowę pocztą. Myślałam, że sprawa jest jasna i zamknięta. Niestety cieszyłam się na wyrost ponieważ po chwili zadzwonił ponownie i z pretensjami! Czemu on ma tyle płacić, przecież pośrednik i kaucja powinny iść po połowie itd. I takie rozliczanie się z każdej złotówki i skwitował, że jak by był sku...synem to by się na mnie wypiął i nic nie zapłacił i że powinnam się cieszyć bo taki nie jest (hahahahah). No to mu powiedziałam, że też bym mogła taka być i podać go na policję za pobicie i by teraz siedział za kratkami. A wiecie co on mi na to!! Że co najwyżej by musiał stawiać się na kontroli i dostał zawiasy a i tak nie mam świadków, że to on!!!!!!Szczyt wszystkiego!! A ja miałam wobec niego jakiekolwiek skrupuły i jeszcze tęskniłam!!! Stwierdziłam, że nie dam się wciągnąć w jego gierki więc spytałam ile w takim razie mi zapłaci. No to on znowu, że "zap...dala" na dwa etaty żeby związać koniec z końcem (nie ukrywam ucieszyłam się, że jemu też coś nie wyszło) i że on podpisze umowę jak będzie miał wszystko wyliczone na kartce. Powiedziałam, że wydrukuje mu wszystkie wyciągi itd. rozliczę wszystkie wspólne wydatki i na tej podstawie się rozliczymy. Niestety powiedział, że on chcę to zobaczyć przy mnie i dopiero wtedy ustalimy ile ma spłacić i ręcznie spiszemy umowę. We wtorek mamy się spotkać i to spisać wszystko. Jestem z siebie dumna, że to on wystrzelił falą emocji, a ja spokojnie i rzeczowo skupiałam się tylko na formalnościach. Na każdą próbę ingerencji w moje życie prywatne ucinałam temat. Chłopaczyna się zdziwił, że pierwszy raz mu nie współczuję, że mu tak ciężko, nie powiedziałam, że skoro nie ma kasy to nie musi mnie spłacać i że nawet nie zapytałam co u niego skoro on tak się mnie wypytywał. Plan na wtorek mam taki: iść na siłownię, wyżyć się, pozbyć negatywnych emocji, skrupulatnie przygotować wszystko w sprawie kredytu, rozliczę każdą złotówkę, ogarnę się w domu żeby wyglądać na osobę, która świetnie się trzyma, umówię z koleżanką pól godziny później (żeby mieć motywację i nie przeciągać spotkania tylko jak najszybciej się uwinąć) i ze stoickim spokojem rozliczyć się z tym człowiekiem raz na zawsze i nigdy więcej z nim nie rozmawiać!!! Bardzo ucieszyło mnie to, że ani razu nie zareagowałam emocjonalnie, że kompletnie nie odbiegałam od tematu i byłam twarda. pierwszy raz tak poprowadziłam rozmowę. Mam nadzieję, że we wtorek będę równie silna. Trzymajcie za mnie kciuki kobietki!!!

155

Odp: zdradzał mnie...
Liwia napisał/a:
Cameliao napisał/a:

(...)
Mi już jakoś lżej... jestem nieugięta. On wypisuje, widać ,że on sam ma takie huśtawki nastrojów. Raz wypisuje jak to mnie zniszczy, jak nienawidzi itd, za chwilę jak żyć beze mnie nie może i jaka jestem cudowna ,piękna i w ogóle srały muchy będzie wiosna. Weszłam z nim na tą huśtawkę i sama raz byłam szczęśliwa, a za chwilę płakałam - zależna od jego nastrojów. Duży błąd. (...)

Czytaj ten fragment ze 100%!!! smile Pomoże!

Tak!!!!! smile mam przed oczami jego postać jak z frustracji już sam nie wie co mówić i sam ze sobą się kłóci. I widok mnie, troszkę przygnębionej ,ale stającej na nogi. smile


lilianna90 jestem z Ciebie bardzo dumna i będę trzymać kciuki za wtorek !!!! smile smile smile
Poleciłabym Ci żebyś przyszła na spotkanie z nim z jakąś koleżanką lub kolegą, przy kimś wątpliwe ,że będzie skomlał albo jakieś farmazony gadał, więc spokojniej przebiegnie to wszystko smile
I nie daj mu się wyprowadzić z równowagi, widzisz - to Ty jesteś silna psychicznie - potrafisz utrzymać nerwy ,nie wdajesz się w zbędne dyskusje o rzeczach które już go nie powinny interesować. Ależ go musiała wkurzyć ,że nie zainteresowałaś się nim nic a nic i tylko zadzwoniłaś dopiąć formalności smile
Oni są "silni" tylko jak widzą że my jesteśmy chwilowo słabe.
Ahh no i te słynne "jakbym był / jakbym chciał.... to byś.... ".
U mnie był stale powtarzający się tekst "jakbym nie chciał żebyś wiedziała ,ze Cię zdradzam to bym usunął te smsy " (z których się dowiedziałam że mnie zdradza). Cieszę się ,że nie jestem aż tak zaślepiona i nigdy nie łyknęłam tego tekstu.

Nawet na forum czytałam różne tematy i widziałam w archiwum podobną sytuację do mojej. Facet zdradzał kobietę, ona chciała numer do niej żeby potwierdzić jego wersję ,że to koleżanka ,która zawsze coś do niego miała. Nie podał, bo ona psychiczna była niby i na pewno by nagadała głupot. IDENTYCZNIE u mnie było. Zmyślał nawet historię jak go ona nachodzi w pracy, jak niszczy rzeczy, że to chora psychicznie koleżanka, która myślała, że coś między nimi będzie. Potem oczywiście była ucieczka, mój też stwierdził ,ze odchodzi. Potem znów chciał tłumaczyć, więc podstępem go upiłam i wzięłam sobie numer do tej dziewczyny. I wyszło szydło z worka. Podobnie jak u kobiety z tego wątku. To widać gołym okiem jak ktoś kogoś oszukuje. Jeśli kiedyś wejdę w nowy związek i będe miała jakąś dziwną sytuację ,której nie będę pewna to również tu ją opiszę.... smile

156

Odp: zdradzał mnie...

Nie ja nawet nie zadzwoniłam to on zaczął dzwonić. A jak mu napisałam, że wolę żeby mi odpisał smsem to powiedział, że on chce to wyjaśnić telefonicznie. Chyba myślał, że jak mi pociśnie, że nie ma kasy to mu odpuszczę. Gdyby to było 500 zł to bym o tym zapomniała bo szkoda nerwów, ale niestety to jest parę dobrych tysięcy i nie stać mnie na to żebym sama to spłaciła zresztą z jakiej paki mam płacić za coś z czego tylko on korzysta wraz ze swoją obecną dziewczyną!:/ Jacy oni są fałszywi. A jak im się pali grunt pod nogami to nagle się zmieniają w potulne baranki! A wczoraj się dowiedziałam, że u mojej znajomej też wyszła zdrada... Powiem Wam, że przytłacza mnie ogrom tego zjawiska w dzisiejszych czasach... Mam znajome pary, które myślę, że są idealne a potem takie rzeczy wychodzą, że szok...

157

Odp: zdradzał mnie...

Lilianna, trzymam za ciebie kciuki! Na pewno dasz radę, wcześniej zrób sobie porządny trening na siłowni, wyżyj się tak konkretnie żebyś poczuła się silna jak nigdy dotąd, nabuzowana energią. Przede wszystkim nie daj mu się zwodzić, nie wchodź w jakieś głupie rozmowy nie na temat, bądź rzeczowa i pokaż, że masz klasę i bez niego radzisz sobie Z A J E B I Ś C I E! Jesteśmy z tobą wink
Cameliao- to wszystko powinno tylko jeszcze bardziej utwierdzić cię w tym z kim miałaś do czynienia. Najlepiej zablokuj jego nr, bo koleś ewidentnie ma nierówno pod sufitem i zrobi wszystko żeby móc tobą na nowo manipulować. Mam nadzieję, że nie dasz się złapać na jakiekolwiek zagrywki z jego strony.

158

Odp: zdradzał mnie...

Niestety sporo jest takich par, nawet ostatnio przyjaciel mojego byłego oświadczył się swojej dziewczyny, a ogólnie przez parę lat miał coś na boku od czasu do czasu. Takie mniej lub bardziej przelotne znajomości. Przy czym swoje poprzednie dziewczyny też zdradzał. Fajnie z jego strony, no nie?

159

Odp: zdradzał mnie...

NIE DAM SIĘ ! smile

A co do zdrad... niestety, ale w moim otoczeniu też mnóstwo takich przypadków było. hmm i mężczyźni i kobiety zdradzały. Kilka zdrad wyszło na jaw i się rozstali, a kilka nie, niestety.
Przykre ,że takie czasy nastały... hmm

160

Odp: zdradzał mnie...

Dziewczyny powiem wam, że boję się tego spotkania. Mam wszystko przygotowane, podrukowane potwierdzenia przelewów, rozliczone wydatki i umowę spłaty pożyczki w kilku egzemplarzach, ale boję się dwóch rzeczy. Po pierwsze, że zacznie się wykłócać o każdą złotówkę a po drugie, że jak go zobaczę to wrócą wszystkie wspomnienia, że nie dam rady zapanować nad żalem jaki czuję... Że znowu mnie zmanipuluje... Dlatego tak bardzo nie chciałam się z nim spotykać:( Macie jeszcze jakieś rady żeby nie wejść w jego grę? A jemu właśnie dlatego tak zależy na spotkaniu twarzą w twarz (inaczej nic nie podpisze) żeby mieć na mnie większy wpływ...

161

Odp: zdradzał mnie...
lilianna90 napisał/a:

Dziewczyny powiem wam, że boję się tego spotkania. Mam wszystko przygotowane, podrukowane potwierdzenia przelewów, rozliczone wydatki i umowę spłaty pożyczki w kilku egzemplarzach, ale boję się dwóch rzeczy. Po pierwsze, że zacznie się wykłócać o każdą złotówkę a po drugie, że jak go zobaczę to wrócą wszystkie wspomnienia, że nie dam rady zapanować nad żalem jaki czuję... Że znowu mnie zmanipuluje... Dlatego tak bardzo nie chciałam się z nim spotykać:( Macie jeszcze jakieś rady żeby nie wejść w jego grę? A jemu właśnie dlatego tak zależy na spotkaniu twarzą w twarz (inaczej nic nie podpisze) żeby mieć na mnie większy wpływ...

Czy masz możliwość zabrać na to spotkanie przyjaciółkę / siostrę / kogoś bliskiego? Myślę, że to mogłoby Ci bardzo pomóc. Lub może masz jakiegoś znajomego prawnika? Obecność profesjonalisty ostudza zapędy osób, które mają w planach jakieś manipulacje. Trzymam za Ciebie kciuki!

162

Odp: zdradzał mnie...

Zgadzam się z Aeryn, dobrze by było gdybyś miała kogoś przy sobie. Jeśli nie profesjonalistę to chociaż kogoś bliskiego, jeśli nie czujesz się na siłach żeby spotkać się z nim sam na sam. Wtedy będziesz miała wsparcie, a jemu może być głupio wywierać na tobie jakąkolwiek presję bądź wykręcać się od płacenia pieniędzy. Trzymam kciuki smile

163

Odp: zdradzał mnie...

To już wcześniej radziłam, że lepiej żebyś przyszła z kimś. Wątpliwe żeby w większym gronie coś skomlił Ci albo próbował się jakoś wymigać. smile
I pamiętaj - dasz sobie radę, jesteś o wiele bardziej silniejsza od niego smile smile smile smile !

Ja miałam ciężką noc, zaczął mnie zastraszać ,bo się nie odzywam. Że jakieś rzeczy o mnie opublikuje, że będzie mnie nachodził.
W środku nocy zadzwonił do moich rodziców i ich obudził...... hmm
Czuję takie zmęczenie tą całą sytuacją. sad

164

Odp: zdradzał mnie...

Chory psychicznie facet. Przykro mi, że w tym tkwisz, chociaż widzę, że już z tego wychodzisz. Nie daj się.

165

Odp: zdradzał mnie...

Postaram się wyciągnąć przyjaciółkę:) Cameliao i właśnie teraz wyszło jaki on jest słaby.... A tym swoim męczeniem jedynie działa na swoją niekorzyść. Ciekawe kiedy mu się znudzi i da Ci spokój... Były mojej znajomej męczy ją ponad rok z przerwami:/

166

Odp: zdradzał mnie...

Z przyjaciółką będzie Ci o wiele raźniej smile

Ja już nie dam się więcej zmanipulować.
Boję się momentami wręcz jego, on chyba sam do końca nie panuje nad sobą. Jego zastraszanie mnie jest poniżej krytyki. hmm
Boże, jak dobrze, że nie jestem ślepa i nie chcę w to dalej brnąć tylko chcę zwyczajnej ciszy. Już nawet to pragnienie żeby mieć obok siebie normalnego partnera ucichło... Chcę pobyć sobie sama. Odpocząć po tym wszystkim hmm

167

Odp: zdradzał mnie...

Nie dziwię Ci się. Ale może to też skuteczna metoda żeby się z niego wyleczyć. Sam się w Twoich oczach obrzydza:D Zamiast pielęgnować miłe wspomnienia, które przychodzą z czasem on ciągle pokazuje swoją prawdziwą twarz od której tak chciałaś uciec:) Nie znam Twojego ex ale wiem, że tacy potrafią być wytrwali:/

168

Odp: zdradzał mnie...

Dokładnie, sam sobie zrobił złą reklamę smile mi przy okazji robiąc przysługę. Bo gdyby nagle zaczął się starać, jakieś bukiety kwiatów kupować, dawać prezenty itd (a on to jest dusi grosz i jak już mi coś nawet podarował to potem to wypominał tongue ) to kto wie, może bym uległa. Niestety, ale tak to często bywało..
Jak on potrafił teraz nagle to tej dziewczyny się odezwać, że chce z nią porozmawiać... a minęło tyle czasu od tej całej akcji i jedynie co to kontaktowali się w kwestii pieniędzy ,które ona mu pożyczyła. A no i raz jej coś do głowy strzeliło ,że zaczęła z ironią mu coś wypisywać niby to dogryźć, a zrobiła jakąś scenkę zazdrości, że on do mnie wrócił.
Ona miała łatwiej, bo początkowo on się do niej nie odzywał. Mogła sobie w ciszy i spokoju dojść do siebie.

Niech mnie tylko nie zastrasza, bo to jest kiepskie. I nie wydzwania po mojej rodzinie w środku nocy. hmm

169

Odp: zdradzał mnie...

Mój ex przy pierwszym rozstaniu "jak zrozumiał swój błąd" to nawalony w środku nocy przychodził i na domofon dzwonił. Pamiętam jak moi rodzice się wkurzyli... A telefony o 3 nad ranem miałam sobota, niedziela;/ Bo on już nie wie co ma robić żeby zwrócić Twoją uwagę więc zaczyna Ci grozić. Ale wątpię żeby rzeczywiście do czegoś się posunął. Ja też słyszałam, że jak odejdę to popełni samobójstwo oczywiście nic takiego się nie stało. To są akty desperacji z jego strony... Dla mnie to jest chore. Był z Tobą, miał Cię blisko i to wykorzystywał a teraz zachowuje się jak jakiś nieszczęśliwy Werter:/

170

Odp: zdradzał mnie...

Werter dusigrosz big_smile Współcześni Werterzy tak chyba już mają...

171

Odp: zdradzał mnie...

Tak tak, o samobójstwie to i ja ciągle słyszę.... jak to on już nie ma po co żyć, jakie to on ma beznadziejne życie. Jak mi tak zaczął poprzedniej nocy wypisywać to się zdenerwowałam i napsiałam mu ,że przesłałam te wiadomości jego współlokatorowi, więc zaraz do niego pójdzie. I to był błąd, bo po tym zadzwonił do moich rodziców. Teraz już wiem żeby w ogóle nie zwracać uwagi, bo jemu właśnie o to chodzi. hmm żałosne i strasznie dziecinne, ale czego ja się spodziewałam ?
A z tym dusigroszem, o rany.... dziewczyny, kiedyś mi spisał to ile na mnie wydał, podliczył jakieś batoniki, napoje itd jak u niego byłam. Wkręcił sobie że mu tyle i tyle jestem winna. Hahahaha smile wg mnie jak ktoś kogoś zaprasza ,tym bardziej z nocowaniem, to miło jak coś szykuje do jedzenia czy do picia. Przynajmniej u mnie w domu tak jest, nigdy nie zdarzyło mi się wypominać nic gościom.
Ale naprawdę, po nim niczego nie można oczekiwać. Zaraz będzie tydzień, ten pierwszy tydzień i będę z siebie jeszcze bardziej dumna smile już nawet nie ruszają mnie jego wiadomości, na początku się bałam, że może ulegnę. Teraz już umiałabym odpisać coś, ale nie odzywam się, bo tak najlepiej. Uciąć definitywnie kontakt.

lilianna90 jak Twoje spotkanie ? Mam nadzieję że wszystko przebiegło jak po maśle i nie robił żadnych głupich akcji smile

172

Odp: zdradzał mnie...

Niestety od wczoraj czuję się jak byśmy znowu dopiero co zerwali. Złamane serce rozsypało się na kolejne małe kawałeczki. Jeżeli chodzi o pieniądze to podpisał wszystko bez najmniejszego zająknięcia. Na moje nieszczęście był miły i uprzejmy. Chwilę pogadaliśmy i usłyszałam, że jest chyba teraz szczęśliwy, że mu bardzo na niej zależy, że zmienił się przy niej na lepsze, że zaczął o siebie dbać i wszyscy mu to mówią. Najprawdopodobniej razem wyjadą jak się wszystko uda. Mnie dalej na swój sposób kocha i czasami przejeżdża koło mojej pracy żeby sprawdzić czy wszystko OK, że wie że to co powie zrobi z niego hipokrytę, ale jak ktoś by mnie skrzywdził to by zabił. Prosił żebym mu zgrała wspólne zdjęcia z naszych wakacji na pamiątkę. Przy nim trzymałam się twardo. Głos nie drżał, oczy się nie zaszkliły, to on miał kilka takich momentów. Jak wsiadłam w auto i odjechałam to płakałam jak dziecko. Jak mała poraniona dziewczynka. Póki go nie widziałam, nie słyszałam myślałam że jestem silna i powoli z tego wychodzę. Teraz czuję się jak zero. Byłam pewna, że tylko się pokłócimy na tym spotkaniu, że będzie analizował każdą złotówkę, a on podpisał wszystko od razu bez niczego. Byłam pewna, że to spotkanie tylko mnie utwierdzi jakim był gnojem, a on przyjął inną taktykę nie wiem czemu:( Coś okropnego jak jeszcze niedawno najbliższa Ci osoba, z która dzielisz troski i radości siedzi na przeciwko i jest prawie obca i układa sobie szczęśliwe życie gdzie u mnie każdy dzień to walka żeby w ogóle żyć. Nie byłam w stanie nawet jechać na siłownię. Siedziałam dwie godziny na parkingu rozmawiając z siostrą przez telefon i płacząc. Dzisiejszy dzień równie zły jak wczorajszy. Muszę zabrać dwa dni urlopu bo nie dam rady siedzieć w pracy. Cameliao Twój przynajmniej skutecznie się sam obrzydza, wiesz że jednak byłaś dla niego ważna, a ja dostałam od serca w twarz. Patrzyłam na tego chama, manipulatora, który był szczęśliwy i chciałam się do niego przytulić. Mam nadzieję, że nigdy więcej go nie spotkam.

173

Odp: zdradzał mnie...
lilianna90 napisał/a:

Na moje nieszczęście był miły i uprzejmy. Chwilę pogadaliśmy i usłyszałam, że jest chyba teraz szczęśliwy, że mu bardzo na niej zależy, że zmienił się przy niej na lepsze, że zaczął o siebie dbać i wszyscy mu to mówią. Najprawdopodobniej razem wyjadą jak się wszystko uda. Mnie dalej na swój sposób kocha i czasami przejeżdża koło mojej pracy żeby sprawdzić czy wszystko OK, że wie że to co powie zrobi z niego hipokrytę, ale jak ktoś by mnie skrzywdził to by zabił. Prosił żebym mu zgrała wspólne zdjęcia z naszych wakacji na pamiątkę.

Kochana, skąd ja to znam smile
Jak ten mój były ze mną zaczął się spotykać to opowiadał znajomym jaki to on jest szczęśliwy, że mnie poznał. Że tak nam się idealnie układa - mimo że się z nim kłóciłam. Że on zaczął ćwiczyć, zdrowo się odżywiać, bo to ja go zmotywowałam. Oczywiście to jedna wielka bzdura była.
Potem w kłótniach opowiadał jak to przy tej drugiej był szczęśliwy, jak to ona go zmotywowała do rzucenia palenia (na kilka dni ) ,że przy niej się tak dobrze czuł, bo mogli rozmawiać na różne tematy. Ochy i achy jednym słowem mówiąc. Oczywiście to również nie była prawda ,bo się tłukli co chwilę i wyzywali.
A teraz za każdym razem jak się odzywa to gada jak to on sobie zostawi nasze zdjęcia na pamiątkę, bo on mnie kocha. Jak to mogę liczyć na jego pomoc.

Naprawdę myślisz że Twój były się tak zmienił ?
Ja szczerze w to wątpię.
Rozmawiałam z ex tego mojego ex, tak samo jak do mnie to i do niej się zachowywał. Potem byłam ja no i ta kochanka ,z nią również te same błędy powtarzał. Tacy ludzie nie zmieniają się. Może zmieniają jak zaczną chodzić do psychologa, uświadomią sobie gdzie leży błąd i zaczną pracę nad sobą. A tak.... oni są przekonani o swojej wyjątkowości...

To są emocje, ja Cię rozumiem. Dobrze, że wzięłaś wolne. Wypłacz się jak masz ochotę, wykrzycz ze złości. Najważniejsze, że załatwiłaś tą umowę. To duża ulga i Twój punkt zaczepienia smile emocje ucichną lada moment. Jak masz gorszą chwilę - pisz na forum, wyrzucaj z siebie to co czujesz !! smile

Ja dziś "świętuję" pierwszy tydzień smile smile smile
Są chwile ,że chcę drzeć się, że płakać mi się chce, że mam gorszy nastrój, że zaczynam wątpić w to ,że kogoś jeszcze spotkam. Ale jedno jest pewne- nie martwię się już, że on się nie będzie chciał ze mną spotkać, bo ma swoje plany, że zacznie mnie wyzywać, że znów będzie mną manipulował itd.

Jakbym go spotkała gdzieś na mieście to podobnie jak Twój, też by udawał jaki to on sympatyczny, fajny chłopak. Taką maskę by przybrał. Manipulacja...

174

Odp: zdradzał mnie...
Cameliao napisał/a:
lilianna90 napisał/a:

Na moje nieszczęście był miły i uprzejmy. Chwilę pogadaliśmy i usłyszałam, że jest chyba teraz szczęśliwy, że mu bardzo na niej zależy, że zmienił się przy niej na lepsze, że zaczął o siebie dbać i wszyscy mu to mówią. Najprawdopodobniej razem wyjadą jak się wszystko uda. Mnie dalej na swój sposób kocha i czasami przejeżdża koło mojej pracy żeby sprawdzić czy wszystko OK, że wie że to co powie zrobi z niego hipokrytę, ale jak ktoś by mnie skrzywdził to by zabił. Prosił żebym mu zgrała wspólne zdjęcia z naszych wakacji na pamiątkę.

Kochana, skąd ja to znam smile
Jak ten mój były ze mną zaczął się spotykać to opowiadał znajomym jaki to on jest szczęśliwy, że mnie poznał. Że tak nam się idealnie układa - mimo że się z nim kłóciłam. Że on zaczął ćwiczyć, zdrowo się odżywiać, bo to ja go zmotywowałam. Oczywiście to jedna wielka bzdura była.
Potem w kłótniach opowiadał jak to przy tej drugiej był szczęśliwy, jak to ona go zmotywowała do rzucenia palenia (na kilka dni ) ,że przy niej się tak dobrze czuł, bo mogli rozmawiać na różne tematy. Ochy i achy jednym słowem mówiąc. Oczywiście to również nie była prawda ,bo się tłukli co chwilę i wyzywali.
A teraz za każdym razem jak się odzywa to gada jak to on sobie zostawi nasze zdjęcia na pamiątkę, bo on mnie kocha. Jak to mogę liczyć na jego pomoc.

Naprawdę myślisz że Twój były się tak zmienił ?
Ja szczerze w to wątpię.
Rozmawiałam z ex tego mojego ex, tak samo jak do mnie to i do niej się zachowywał. Potem byłam ja no i ta kochanka ,z nią również te same błędy powtarzał. Tacy ludzie nie zmieniają się. Może zmieniają jak zaczną chodzić do psychologa, uświadomią sobie gdzie leży błąd i zaczną pracę nad sobą. A tak.... oni są przekonani o swojej wyjątkowości...

To są emocje, ja Cię rozumiem. Dobrze, że wzięłaś wolne. Wypłacz się jak masz ochotę, wykrzycz ze złości. Najważniejsze, że załatwiłaś tą umowę. To duża ulga i Twój punkt zaczepienia smile emocje ucichną lada moment. Jak masz gorszą chwilę - pisz na forum, wyrzucaj z siebie to co czujesz !! smile

Ja dziś "świętuję" pierwszy tydzień smile smile smile
Są chwile ,że chcę drzeć się, że płakać mi się chce, że mam gorszy nastrój, że zaczynam wątpić w to ,że kogoś jeszcze spotkam. Ale jedno jest pewne- nie martwię się już, że on się nie będzie chciał ze mną spotkać, bo ma swoje plany, że zacznie mnie wyzywać, że znów będzie mną manipulował itd.

Jakbym go spotkała gdzieś na mieście to podobnie jak Twój, też by udawał jaki to on sympatyczny, fajny chłopak. Taką maskę by przybrał. Manipulacja...

No właśnie wczoraj w to wszystko wierzyłam a dziś patrzę na to na chłodno i to jest bzdura. Jak my zaczęliśmy być razem to też wszyscy wielce mówili, jak to on się zmienił na lepsze, że inaczej patrzy na życie, spoważniał, mniej pije, super dogaduje się z dziadkami, że bardziej o siebie dba a tu taka niespodzianka wcale się nie zmienił:D On wszystkie swoje związki kończył w ten sam sposób- przygotowywał sobie nowe gniazdko do którego płynnie wchodził jeszcze dobrze nie kończąc poprzedniej relacji. Natury nie oszuka a ich sielanka prędzej czy później skończy się jak wszystkie poprzednie, a było ich trochę dlatego mam taką pewność, że nie jutro czy za miesiąc ale może za rok on znowu będzie w nowym związku. Najlepszy tekst jaki usłyszałam to było "wcześniej się tylko spotykaliśmy a oficjalnie parą jesteśmy od dzisiaj"! Myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Od kilku miesięcy mają romans, wspólnie spędzali czas, brał ją do znajomych, była u niego w święta w domu, wrzucali wspólne fotki a on mi mówi, że od dzisiaj są razem. Tak mu zależało na tym spotkaniu żeby wybadać grunt. Bo papiery podpisał bez czytania, ale chciał uspokoić sumienie, że nie jest ze mną źle, że sobie radzę i że wcale nie zniszczył mi życia. A przy okazji wybielić siebie. Taki miły, bezproblemowy nagle itd. Mam wspólne grono znajomych, które ta dziewczyna też czasami odwiedza więc pewnie teraz chłopaczyna zrobi wszystko żebym nie rozpowiadała jaki z niego dupek. Żeby go w nowym towarzystwie nie wykastrowali.

Cameliao gratuluję tego pierwszego przeżytego i pełnego sukcesów tygodnia!!!:) Mam wrażenie, że bardzo świadomie zaczęłaś podchodzić do tematu i w głowie już masz poukładane teraz tylko troszkę z sercem walczysz:) I ten święty spokój że nikt nie robi Cię w balona jest najpiękniejszy. To jest ta jedna rzecz, którą jest tak pozytywna że warto dla niej to przejść. A za kolejny tydzień znowu będzie lepiej tego Ci życzę!!:) Też napadają mnie myśli, że już nikogo nie spotkam, ale u mnie masa znajomych po "jedynej wielkiej miłości" poznawała kolejnego jedynego partnera więc myślę, że my nie będziemy wyjątkami:))

175

Odp: zdradzał mnie...

Doskonale znam tą sytuację... Również staram się z niej wyjść , choć łatwo nie jest ;/ ale jak przeczytałam te wasze wszystkie posty to wiem, że można tylko trzeba mocno się zaprzeć smile wierzę, że damy radę! wink

176

Odp: zdradzał mnie...

Lilianna, ciesz się że już masz to za sobą. Teraz nie masz powodu żeby się z nim widzieć. Spójrz na to z tej strony, że teraz inna będzie miała z nim problem, ty już nie musisz się nim przejmować. Faceci którzy porzucają chyba po prostu już tak mają i nie ważne czy dla innej czy nie, chcą ci na siłę udowodnić że u nich wszystko ok. Bardzo naciągają rzeczywistość. Ja byłemu napisałam jak kiedyś jeszcze mieliśmy kontakt, po tym jak pokazywał jak mu jest ok, niczego nie brakuje i ogólnie jest happy, że może kiedyś dojdzie do niego co stracił, czego nie doceniał i że o wartościową, szczerze kochającą osobę wcale dziś nie jest łatwo, a poczucie szczęścia z wolności może być tylko chwilowe.

177

Odp: zdradzał mnie...
lilianna90 napisał/a:

No właśnie wczoraj w to wszystko wierzyłam a dziś patrzę na to na chłodno i to jest bzdura. Jak my zaczęliśmy być razem to też wszyscy wielce mówili, jak to on się zmienił na lepsze, że inaczej patrzy na życie, spoważniał, mniej pije, super dogaduje się z dziadkami, że bardziej o siebie dba a tu taka niespodzianka wcale się nie zmienił:D On wszystkie swoje związki kończył w ten sam sposób- przygotowywał sobie nowe gniazdko do którego płynnie wchodził jeszcze dobrze nie kończąc poprzedniej relacji. Natury nie oszuka a ich sielanka prędzej czy później skończy się jak wszystkie poprzednie, a było ich trochę dlatego mam taką pewność, że nie jutro czy za miesiąc ale może za rok on znowu będzie w nowym związku.

To jest tylko i wyłącznie oznaka tego, że jest strasznie słaby psychicznie i boi się być samemu. Ten mój był to musi mieć obok jakąś kobietę żeby go słuchała jaki to on biedny, a najlepiej to żeby mu dawała na wszystko pieniądze, zaspokajała jakieś chore zachcianki i latała za nim jak za dzieckiem. Żałosne.
Jeszcze kilka dni temu pisałam o tym ,że brakuje mi bliskości, jakiegoś przytulenia czy bliższego zbliżenia. Że kiedyś faktycznie tylko po to wracałam, na zasadzie, nie ma nikogo to lepsze coś niż nic. Teraz nawet dotknąć bym nie mogła. Brzydzę się nim.

lilianna90 napisał/a:

Cameliao gratuluję tego pierwszego przeżytego i pełnego sukcesów tygodnia!!!:) Mam wrażenie, że bardzo świadomie zaczęłaś podchodzić do tematu i w głowie już masz poukładane teraz tylko troszkę z sercem walczysz:) I ten święty spokój że nikt nie robi Cię w balona jest najpiękniejszy. To jest ta jedna rzecz, którą jest tak pozytywna że warto dla niej to przejść. A za kolejny tydzień znowu będzie lepiej tego Ci życzę!!:) Też napadają mnie myśli, że już nikogo nie spotkam, ale u mnie masa znajomych po "jedynej wielkiej miłości" poznawała kolejnego jedynego partnera więc myślę, że my nie będziemy wyjątkami:))

Moja dalsza znajoma też była w takim związku, a jak odeszła to po jakimś czasie znalazła sobie fajnego chłopaka. Dziś są już po ślubie i czekają na dziecko smile wiadomo, nie ma jakiegoś schematu i każdego co innego może spotkać, ale ja mam nadzieję ,że w przyszłości spotkam odpowiedniego partnera i stworzę zdrowy związek. Teraz delektuję się słodkim spokojem. Budzę się i myślę o sobie. To co JA dziś będę robiła, jak JA spędzę dzień. A nie tak jak kiedyś, jak on mieliśmy wolne to tylko warowałam przy telefonie kiedy zadzwoni, kiedy coś zaproponuje. I w nerwach ,bo godzina, dwie, pięć, a on się nie odzywa. Chłopczyk grał całymi dniami, a wieczorem się odzywał jak mu się nudziło, albo nikt nie chciał się z nim spotkać.
Teraz to już nawet mi wstyd za siebie, że byłam z taką osobą... jeszcze kiedyś to chętnie wyrzucałam z siebie, a teraz jak ktoś pyta o ten związek to wstyd mi o tym mówić.

ona_94 - oczywiście że nie jest łatwo, ale zaprzyj się, pisz tutaj, krzycz, kop byle nie wracaj do niego smile jeśli widzisz ,że to podobny typ do naszych ex to uciekaj jak najdalej. Z każdym dniem będzie Ci coraz lepiej, a po tygodniu odetchniesz z ulgą. OBIECUJĘ smile poczytaj sobie blog autorki książki "Moje dwie głowy". Ja w dziale "czerwone lampki" zdębiałam że prawie każde zachowanie dosłownie się pokrywa z tym co tam autorka napisała.

178 Ostatnio edytowany przez ona_94 (2015-02-05 12:42:34)

Odp: zdradzał mnie...

Jestem na etapie tłumaczenia sobie, że nawet jakbym wróciła to nic by to nie dało. Rozstałam się z nim ok 1,5 tyg temu. Pierwszy tydzień, dzwonił pisał. Raz się ugiełam i odpisałam  ze złudną nadzieją, że da mi spokój jednak nie. Potem akurat zadzwonił kiedy miałam słabszy moment i odebrałam, bardzo długo rozmawialiśmy, ale to mnie tylko dobiło bardziej ale udało mi się wyperswadowac w nim , żeby już nie dzwonił i od tamtej pory mam spokój. Chociaż z jego ust podczas rozmowy padały słowa "jak mamy być ze sobą to będziemy" "kobieta zmienną jest jeszcze dużo razy zmienisz zdanie co do rozstania", usłyszałam jak to pisze ze swoją nową, którą traktuje jak pocieszenie i mówi, że on jest fair bo mówi jej, że to nic zobowiązującego, ale wiadomo jak to dziewczyny mają nadzieję. Idą razem na wesele itd Ogólnie moim impulsem do zerwania było to, że mieliśmy przerwę i ja zobaczyłam ich zdjęcie razem, wiedziałam że będzie się pocieszał, ale akurat trafiło na laskę z którą wcześniej imprezował i mówił "to koleżanka", poczułam się oszukana, tym bardziej, że wcześniej pilnował swoich rozmów na fejsie itp, więc coś smierdziało, a kiedyś jak byliśmy w pubie i wychodziliśmy to spotkaliśmy ją on wtedy niósł moją torbę i oczywiście mi ją oddał i pobiegł czule się przywitać. W rozmowie telefonicznej powiedział, że wybrał ją na pocieszenie, bo ona była łatwa, bo widział już wcześniej, że ona na niego leci, ale mi nie powiedział,bo przecież bym się złościła. Jeszcze uważa, że nie ma nic sobie do zarzucenia.  Mój były mnie chyba nie zdradził przynajmniej nie mam potwierdzenia, ale bardzo lubił inne dziewczyny i ja czułam się tą gorszą i już nie mogę tak dłużej tak samo słuchać jak wszystko jest moją winą, że ja jestem tą złą. Byłam z nim parę lat i dużo było akcji, w których mnie nie szanował... Eh tyle zmarnowanych lat.

Czytałam, te "czerwone lampki" i niektóre bardzo pasują.

179

Odp: zdradzał mnie...

Wczoraj z siostrami zrobiłam sobie przemiły wieczór i śmiałam się tak jak dawno tego nie robiłam. Oczywiście obgadałyśmy ex od góry do dołu, a potem to już rozmawiałyśmy o wszystkim:) Poranki zawsze mam nieco gorsze bo się budzę i jest takie uderzenie "Twoje życie już jest inne zaakceptuj to". Czasem mi go jeszcze brakuje, wracają wspomnienia gdzie byliśmy co robiliśmy itd. ale typowe po rozstaniu jest idealizowanie byłego partnera. Ja po tym spotkaniu zrozumiałam też jedną podstawową rzecz. W mojej głowie tęsknie i kocham wspomnienie, ale on nie jest taki jak te wspomnienia! Nie wyobrażam sobie teraz z nim siedzie przed tv i rozmawiac o dniu w pracy zapominając o tym wszystkim co się wydarzyło, zapominając że jest nieodpowiedzialny i pewnie znowu by tak mnie potraktował. Trzeba się uporac ze wspomnieniami, przyzwyczaic do bycia samemu i ruszyc z kopyta!!! Ci faceci nie są i nie byli tacy jakich pokochałyśmy:) Oni przed nami grali osoby, które chciałyśmy miec a potem pokazywali swoje prawdziwe oblicza. I bez względu z jaką dziewczyną będą schemat będzie się powtarzał bo nie przepracowali poprzednich związków. I albo trafią na taką której to będzie odpowiadac albo ciągle będą tak zawieszeni w próżni jak teraz:)

180

Odp: zdradzał mnie...

lilianna90 twoja ostatnia wypowiedź dała mi siłe, zawiera samą prawdę i widzę, że wcale nie trzeba tak długo czekać na to, żeby było lepiej smile

181

Odp: zdradzał mnie...

ona_94, nie trzeba długo czekać jeśli odpowiednio podejdziesz do rozstania, przeanalizujesz, wyciągniesz wnioski, popracujesz nad sobą- pomyśl czego oczekujesz w związku a czego nie miałaś będąc w relacji z byłym, co mogłabyś zmienić w sobie żeby stworzyć lepszy związek w przyszłości smile

182 Ostatnio edytowany przez ona_94 (2015-02-05 20:49:37)

Odp: zdradzał mnie...

chocoshock: Tak, ale jeszcze wcześniej jest faza bólu i pogodzenia się z tym co się stało, a ja chyba nadal w niej tkwie, ale z tyłu głowy mam to, że będzie lepiej smile Tym bardziej, że to mój pierwszy poważny związek.

183

Odp: zdradzał mnie...

Oczywiście jeszcze wcześniej jest faza bólu, dlatego daj sobie czas na przeżycie tych emocji, wypłacz się a zobaczysz, że będzie lepiej.

184

Odp: zdradzał mnie...

Faza bólu często występuje też z innymi fazami. One wszystkie się przeplatają. i stąd są huśtawki nastrojów. Ale zawsze po burzy wychodzi słońce-zawsze. Pierwsza miłość, pierwszy poważny związek- to jest najcięższe rozstanie ponieważ mamy wspomnienia związane tylko z tym jednym partnerem, nie znamy niczego innego i ciężko sobie wyobrazić żeby pokochać kogoś innego, wszystko było związane z NIM a tu nagle go nie ma. Nie możesz napisać, zapytać nawet co słychać. Musisz nagle z dnia na dzień zapomnieć o człowieku, który przez ostatnie lata zawsze był. Ale to nie ostatnia miłość w naszym życiu. W końcu uda się przestać myśleć i zadręczać. W końcu te myśli o ex zaczną powoli się ulatniać, nie będziemy ciągle analizować dlaczego, po co, za co itd. Zaakceptujemy to, przestaniemy siebie obwiniać, może niektórzy partnera (ja wiem, że raczej zawsze będę miała do niego żal- nie o to że się zakochał, ale o to że nie okazał mi nawet odrobiny szacunku i oszukiwał mnie tak wiele razy, o to że błagał rok temu o szansę widząc jak cierpiałam, obiecał że nigdy więcej mnie nie skrzywdzi, a teraz dowalił jeszcze gorzej- tego nie da się zapomnieć).

185

Odp: zdradzał mnie...
lilianna90 napisał/a:

Faza bólu często występuje też z innymi fazami. One wszystkie się przeplatają. i stąd są huśtawki nastrojów. Ale zawsze po burzy wychodzi słońce-zawsze. Pierwsza miłość, pierwszy poważny związek- to jest najcięższe rozstanie ponieważ mamy wspomnienia związane tylko z tym jednym partnerem, nie znamy niczego innego i ciężko sobie wyobrazić żeby pokochać kogoś innego, wszystko było związane z NIM a tu nagle go nie ma. Nie możesz napisać, zapytać nawet co słychać. Musisz nagle z dnia na dzień zapomnieć o człowieku, który przez ostatnie lata zawsze był. Ale to nie ostatnia miłość w naszym życiu. W końcu uda się przestać myśleć i zadręczać. W końcu te myśli o ex zaczną powoli się ulatniać, nie będziemy ciągle analizować dlaczego, po co, za co itd. Zaakceptujemy to, przestaniemy siebie obwiniać, może niektórzy partnera (ja wiem, że raczej zawsze będę miała do niego żal- nie o to że się zakochał, ale o to że nie okazał mi nawet odrobiny szacunku i oszukiwał mnie tak wiele razy, o to że błagał rok temu o szansę widząc jak cierpiałam, obiecał że nigdy więcej mnie nie skrzywdzi, a teraz dowalił jeszcze gorzej- tego nie da się zapomnieć).

Dokładnie tak smile

Ja jeszcze dodam od siebie, że nie można się zniechęcać.. tydzień u mnie było ok, a wczoraj i dziś to był istny koszmar. Nawet mi się płakać nie chciało, ale tak mi nieprzyjemnie było, taka złość we mnie siedzi, że go spotkałam, że tak dałam się omotać i że to tyle czasu trwało....
On nadal wypisuje, a ja momentami to mam ochotę mu napisać żeby wypier.... i zniknął na zawsze. Ale wiem ,że jak takie coś mu napiszę to zaraz zacznie on pisać do mnie, a po co mi to ? Bez sensu...
Patrzę teraz tylko i wyłącznie na siebie. Jego nie obchodzi to ,że mi jest ciężko. Że mam chwile zwątpienia we wszystko, nawet w samą siebie..... nie, on w tych smsach do mnie żali się jak to JEMU jest źle, jak to ja JEGO zraniłam. Potem niemiłe smsy są jak ON się pójdzie zabawić..... boże.... człowieku... a idź i się prześpi z połową miasta nawet.
W normalnym związku to można by było po rozstaniu pogadać, jakoś sobie zapewnić spokój, że nie chodzi o to że zaraz jedna ze stron zacznie się z kimś spotykać na złość drugiej (bo chcąc nie chcąc - bolało by to ) i jakoś przejść ten niemiłe okres w zgodzie i zrozumieniu..... w normalnym.

Może to przez zmęczenie i ostatnie stresy, dobrze że weekend.... odpocznę sobie i nie będę się niczym zbytnio przejmować. Tradycyjnie, zajmę się sobą od urodowej strony smile

186

Odp: zdradzał mnie...

No właśnie lilianna90 o to:  "Nie możesz napisać, zapytać nawet co słychać. Musisz nagle z dnia na dzień zapomnieć o człowieku, który przez ostatnie lata zawsze był." jak dla mnie jest najgorszą rzeczą...
No i tak jak piszesz ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym, mam wrażenie, że nigdy się już nie zakocham...
Cameliao znam to, że jemu jest najgorzej a jak sam Cię ranił to miał to szczerze w dupie i wtedy liczył się on i jego "zabawa" i to, że jemu jest dobrze
Na początku czułam taką złość do siebie, że tak się dałam się w bambuko i że nie wybrałam sobie dobrego chłopaka, któremu takie postępowanie nawet nie mieściłoby się w głowie.

187

Odp: zdradzał mnie...

Ale nie wiem co się stało dziewczyny, że nagle od dwóch dni chodzę struta i czuję się jakbym znów zaczynała od początku... ani nic nie napisałam mu, ani nic jakiegoś konkretnego o nim nie myślałam.. może te pierwsze emocje opadły, to delektowanie się spokojem (względnym ,bo pisał) też już odeszło.
Nie wiem....

Ryczeć mi się chce, nie mam ochoty z nikim się widzieć.

Modlę się żeby się dziś do mnie nie odezwał, bo nie wiem co zrobię.......
Nie może wykorzystać tej chwili słabości....... sad sad sad sad a jedyną osobą która może temu zapobiec to ja sama..

188

Odp: zdradzał mnie...

Ja w takich momentach przypominam najgorsze chwile, które strasznie mnie bolały i pytam się samej siebie "chcesz tego znowu?" , z tego trzeba raz a dobrze wyjść bo tak będzie cały czas, a nawet co raz gorzej. Wyłącz telefon, zablokuj drogę dostępu do siebie, jeżeli wiesz, że nie dasz rady, gdy napisze. Zrób to dla samej siebie!

189

Odp: zdradzał mnie...

Cameliao takie spadki nastroju są niestety normą. Typowa huśtawka emocjonalna. Dla pocieszenia powiem Ci, że to na 100% przejdzie za kilka dni. Mam tak od półtorej miesiąca. W jeden dzień mogę wszystko, a w drugi nie chcę mi się żyć. Jako, że od wczoraj wieczór mam wyśmienity humor to Was dziś naładuję pozytywną energią!!!! Dziewczyny od spotkania z ex miałam doła giganta, płacz w kółko, palce paliły żeby napisać. Od nienawiści po miłość aż po grób. Żaden inny facet nie będzie w stanie się teraz do mnie zbliżyć itd. A tu proszę wczoraj stary znajomy całkiem na spontanie wyciągnął mnie na miasto. I miałam tak jak Ty teraz Cameliao absolutnie nie chciałam wychodzić, ale zmusiłam się i...poznałam przemiłego faceta!! Pobawiliśmy się całą noc, śmiałam się tak jak tego nie robiłam od dobrych paru miesięcy albo nawet dłużej przy moim ex. Całkiem o nim zapomniałam, po prostu korzystałam z tej miłej chwili. Piszę sobie z tym nowo poznanym znajomym i nawet jak to ma być głupi flirt, z którego nic nie wyjdzie to się uśmiecham od ucha do ucha:)) Musicie dziewczyny uwierzyć, że to jest chwilowe i nie będzie trwało wiecznie. Ona_94 ja tam myślę, że jeszcze pokochamy i to równie mocno- inaczej ale prawdziwie:) Nie można zamykać się na nowych ludzi. Trzeba się zmuszać, wiem że to trudne ale czasami procentuje!:) Pobawmy się teraz troszkę, poznajmy nowych ludzie, zainwestujmy w siebie. Ja sobie tak pomyślałam jak ten stary kolega napisał to po prostu wstałam i poszłam. Nie martwiłam się czy mogę czy nie, czy będzie o to awantura, albo jak mój ex miał w zwyczaju jak gdzieś szłam to on też żeby mi zrobić na złość. Tylko on wtedy nie wracał do domu na noc. Poszłam całkiem na spontanie i świetnie się bawiłam!!!!! Spróbujcie dostrzec jakieś plusy tego, że go nie ma:)) Trzymam kciuki dziewczyny i pamiętajcie dół jest tylko chwilowy!!!

190

Odp: zdradzał mnie...

Od mojego ostatniego posta minęły ponad dwa tygodnie, a ja jestem załamana.
Od początku... trzymałam się twardo w swoich postanowieniach, że nie wrócę do niego. Nie będę odpisywać, reagować na najróżniejsze zaczepki, a jeśli będę miała chwilę słabości i się odezwę to sama sobie wybaczę i będę walczyła dalej. Z nadzieją, że z dnia na dzień będzie lepiej. Wcale nie jest. Odzywał się on dużo, praktycznie codziennie wypisywał do mnie, tradycyjnie były huśtawki, czyli raz płacz i lament ,że ja go zostawiłam, że jak mogłam, że on sobie zrobi krzywdę, po wiadomości obrażające mnie, wychwalające swoją ex kochaneczkę itd. Jednym słowem, typowy dla niego standard. To jeszcze mogłam znieść.
Ale po pewnym czasie zaczęło się wypisywanie do moich znajomych, jaka to ja jestem zła,wyzwiska skierowane w moim kierunku. Jak znajomi mnie bronili i grozili jemu to ten jeszcze bardziej się nakręcał i wypisywał do nich / do mnie... był moment w którym miałam ochotę się z nim spotkać i go spoliczkować i napluć mu na twarz. Powstrzymałam się. Znów byłam z siebie naprawdę dumna.

Co się natomiast zmieniło ?
Postanowiłam pójść na randkę, stwierdziłam ,że jak będzie kiepsko to sobie dam spokój, a mogę pójść się rozerwać. Chłopak znany mi nie od dziś, wiedział jaką mam sytuację. Mało tego, on miał identyczną, tylko na odwrót. Dziewczyna go zdradzała, wyzywała, robiła chore akcje itd. Stwierdziłam nie zaszkodzi się spotkać.
Spotkanie było miłe, chłopak ma klasę, więc nie czułam się jakaś przy nim skrępowana czy zestresowana czy przypadkiem późno w nocy nie zostawi mnie na środku ulicy BO COŚ. Grzecznie mnie odprowadził pod sam dom, naprawdę, nie mogłam złego słowa powiedzieć. Spotkałam się w sumie trzy razy. Dużo rozmawialiśmy itd.
I jak tak zaczęłam się spotykać z nim to znów poczułam to co kiedyś kiedyś jak spotykałam się z innymi chłopakami. Czyli pustkę. N I C.... żadnego jakiegoś takiego zainteresowania tą drugą osobą, żadnej chęci spędzania z tą drugą osobą każdej minuty.
Do mojego exia tak miałam niestety od początku, od pierwszego spotkania praktycznie.
A tu nic..... wiele razy to przerabiałam i dawałam różny czas na takie znajomości, max wytrzymałam 3 miesiące tak spotykając się.
Jak się żegnaliśmy to zazwyczaj uciekałam, bo bałam się ,że może będzie się chciał przytulić czy mnie pocałować.
Rozumiem ,że jestem spłoszona, rozumiem ,że to nie czas na związek i nawet nie patrzyłam na to pod tym kątem, ale naprawdę tak zupełnie nic nie czuć ?
Wy też tak miałyście ?

Boję się ,ze już nigdy się nie zakocham i nie poczuję tych motylków w brzuchu...

Ale do rzeczy, bo najgorsze przed wami.
On znów się odezwał w najgorszym dla mnie czasie kiedy to już wyobrażałam sobie siebie jako starą pannę. Płakałam ,że takiego gnoja jak on to umiałam kochać i czuć taki pociąg do niego... Odezwałam się, rozmawialiśmy. Obiecałam mu ,że zastanowię się czy możemy wrócić do siebie... Nie wiem czemu to obiecałam.
Jak powiedziałam, że nie możemy wrócić do siebie (boże dziękuję za odrobinę rozsądku) to się znów zaczęło wszystko od nowa.

Ja już naprawdę tak nie mogę..... wiem ,że sama na własne życzenie znów to samo przeżywam. Ale tak prawdę mówiąc to nie było takiego dnia żebym faktycznie mogła odetchnąć z ulgą i poczuć,że to się stopniowo ode mnie oddala. Nie.... były dni ,że czułam ulgę, ale widziałam ,ze on wypisuje itd....

Będę musiała pójść do psychologa, bo boję się ,że sobie sama z tym nie poradzę..
Nie chcę całe życie płakać. A dziś znów, kolejny raz marnuję wieczór na płacz.... bo znów dałam się w to wszystko wplątać i znów przeżywam to ,że byłam w takim tokstycznym związku. Że kochałam/ przyzwyczaiłam się do człowieka ,który nie traktował i nigdy nie będzie traktować mnie powaznie, z szacunkiem i prawdziwą miłością.....
Jest mi po prostu przykro i się boję. Przykro ,że kochałam taką osobę. Boję się ,że nigdy nikogo nie pokocham....

Eh...

191 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2015-02-24 09:22:05)

Odp: zdradzał mnie...

Cameliao, nie uzależniłaś się czasem od silnych, skrajnych emocji, które fundował/funduje Ci Twój były?
Pominę to, że za wcześnie jeszcze żeby oczekiwać na miłość do innego mężczyzny, skoro nadal kochasz byłego.
Ale przy takiej emocjonalnej huśtawce (kocha-nienawidzi) inni mężczyźni mogą Ci się wydawać... szarzy, nijacy.
Bo zamiast odgrywania jakichś dziwnych akcji wzorem Twojego byłego, spokojnie odprowadzają Cię do domu.

A jeśli boisz się przytulania, pocałunków... bądź szczera z tym chłopakiem. Powiedz mu, że możecie się spotykać po przyjacielsku żeby razem miło spędzać czas, ale nie jesteś na razie gotowa na nic więcej.

192

Odp: zdradzał mnie...

Cameliao dawno Cię tu nie było. Jesteś bardzo silna i wiele razy to pokazałaś. Absolutnie nie musisz się zakochiwać, ani czuć motylków w brzuch, ani nic takiego. Ważne, że wychodzisz z domu. Ważne, że powolutku próbujesz. Jest mi bardzo przykro, że ani trochę u Ciebie nie jest lepiej... Spójrz na to w inny sposób. Twój były toksyczny chłopak i tak czeka, aż zmienisz zdanie więc pomyśl sobie tak: nie będę starą panną bo ex czeka, teraz mam czas żeby poszukać kogoś ciekawszego i dobrego. Bez żadnych zobowiązań, bez pośpiechu. Wiem, że większość pomyśli sobie "wariatka podsuwa jej opcję wrócić do ex", ale bardziej mi chodzi żeby zmieniło się Twoje myślenie. Łatwiej Ci będzie do tego podejść jak nie będziesz czuła noża na gardle, że już nikogo nie poznasz:) Ja od poznania chłopaka, z którym standardowo nie mam już kontaktu jakoś się uwolniłam od mojej zmory. Wiadomo myślę jeszcze o nim, ale nie wzbudza we mnie już takich emocji i pojawia się tylko raz na jakiś czas. Kochana będzie dobrze!!! U Ciebie jest o tyle utrudnione zadanie, że ex jest niezrównoważony i nie daje Ci spokoju- w takiej sytuacji chyba też bym sobie nie umiała poradzić. A co do chłopaka, z którym byłaś na randce. Też tak miałam, ale tu nie chodzi, że już nie pokochasz tylko o to, że to nie ten i tyle:) Moja znajoma rozstała się po 8latach z facetem, nawet nie wiem czy nie gorszy świr niż Twój. Przyjeżdżał do niej pod pracę z kwiatami, a potem wyzywał ją od dziwek. Oczywiście wcześniej ją zdradzał. Przez rok tak się z nim męczyła też myśląc czy może nie wrócić lepszy on niż żaden bo z facetami, z którymi się w międzyczasie spotykała nic nie wychodziło, aż poznała swojego obecnego chłopaka, mimo, że dalej "kochała exa". Teraz jest mega szczęśliwa. Jej były oczywiście nie omieszkał napisać do jej nowego faceta, ale w końcu odpuścił:) Dasz radę jesteś świetną dziewczyną i poczujesz niedługo szczęście!!

193

Odp: zdradzał mnie...
Aeryn napisał/a:

Cameliao, nie uzależniłaś się czasem od silnych, skrajnych emocji, które fundował/funduje Ci Twój były?
Pominę to, że za wcześnie jeszcze żeby oczekiwać na miłość do innego mężczyzny, skoro nadal kochasz byłego.
Ale przy takiej emocjonalnej huśtawce (kocha-nienawidzi) inni mężczyźni mogą Ci się wydawać... szarzy, nijacy.
Bo zamiast odgrywania jakichś dziwnych akcji wzorem Twojego byłego, spokojnie odprowadzają Cię do domu.

A jeśli boisz się przytulania, pocałunków... bądź szczera z tym chłopakiem. Powiedz mu, że możecie się spotykać po przyjacielsku żeby razem miło spędzać czas, ale nie jesteś na razie gotowa na nic więcej.

Właśnie tego się obawiam.
Teraz nie chciałam się na nowo zakochiwać, chciałam zobaczyć jak zareaguję na spotkanie się z nową osobą. Jakie emocje się pojawią i czy w ogóle jakieś będą. Wiadomo, jak się miło rozmawia z drugą osobą, to zazwczyaj człowiek się cieszy na drugie, czy kolejne spotkanie. A u mnie jedyne myśli jakie się pojawiały to "boże, nie ma żadnych motylków w brzuchu" czy ja przypadkiem nie patrzę tak ,że kochać = musi niebo i ziemia się poruszyć ? Boję się, że spokój będzie dla mnie nudny.
Ten chłopak już wie, że chcę pozostać na stopie koleżeńskiej, bo świetnie mi się rozmawia, ale to nie ten czas kiedy powinnam się z kimś wiązać.

lilianna90 napisał/a:

Cameliao dawno Cię tu nie było. Jesteś bardzo silna i wiele razy to pokazałaś. Absolutnie nie musisz się zakochiwać, ani czuć motylków w brzuch, ani nic takiego. Ważne, że wychodzisz z domu. Ważne, że powolutku próbujesz. Jest mi bardzo przykro, że ani trochę u Ciebie nie jest lepiej... Spójrz na to w inny sposób. Twój były toksyczny chłopak i tak czeka, aż zmienisz zdanie więc pomyśl sobie tak: nie będę starą panną bo ex czeka, teraz mam czas żeby poszukać kogoś ciekawszego i dobrego. Bez żadnych zobowiązań, bez pośpiechu. Wiem, że większość pomyśli sobie "wariatka podsuwa jej opcję wrócić do ex", ale bardziej mi chodzi żeby zmieniło się Twoje myślenie. Łatwiej Ci będzie do tego podejść jak nie będziesz czuła noża na gardle, że już nikogo nie poznasz:) Ja od poznania chłopaka, z którym standardowo nie mam już kontaktu jakoś się uwolniłam od mojej zmory. Wiadomo myślę jeszcze o nim, ale nie wzbudza we mnie już takich emocji i pojawia się tylko raz na jakiś czas. Kochana będzie dobrze!!! U Ciebie jest o tyle utrudnione zadanie, że ex jest niezrównoważony i nie daje Ci spokoju- w takiej sytuacji chyba też bym sobie nie umiała poradzić. A co do chłopaka, z którym byłaś na randce. Też tak miałam, ale tu nie chodzi, że już nie pokochasz tylko o to, że to nie ten i tyle:) Moja znajoma rozstała się po 8latach z facetem, nawet nie wiem czy nie gorszy świr niż Twój. Przyjeżdżał do niej pod pracę z kwiatami, a potem wyzywał ją od dziwek. Oczywiście wcześniej ją zdradzał. Przez rok tak się z nim męczyła też myśląc czy może nie wrócić lepszy on niż żaden bo z facetami, z którymi się w międzyczasie spotykała nic nie wychodziło, aż poznała swojego obecnego chłopaka, mimo, że dalej "kochała exa". Teraz jest mega szczęśliwa. Jej były oczywiście nie omieszkał napisać do jej nowego faceta, ale w końcu odpuścił:) Dasz radę jesteś świetną dziewczyną i poczujesz niedługo szczęście!!

Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa, to pocieszające, naprawdę... !!!
Jedyne czego teraz chcę to ciszy... może to zabrzmi bardzo źle ,ale czasami mam takie myśli ,że może jakby on sobie coś zrobił to ja bym miała przynajmniej spokój.. wiem, to straszne. Ale ile można drugiemu człowiekowi dokładać ciągle ? I taka huśtaweczka jego smsów, raz nienawidzi, raz kocha.. raz wyzywa od najgorszych, miesza g*wnem, a za chwilę gloryfikuje mnie i całą tą relację. I taki roller coaster. Ja się nie odzywam to się nakręca raz w jedną, raz w drugą stronę.
Pewne jest, że zapiszę się do psychologa ,bo boję się ,że sama sobie z tym koszmarem nie poradzę i dojdzie do jakiejś tragedii.

Dziś jak na to wszystko patrzę znów z innej perspektywy to jak na razie to w ogóle nikogo nie chcę. Chcę odzyskać spokój. Co to jest, że ja rezygnuję z całego dnia który sobei zaplanowałam i siedzę w domu i płaczę w poduszkę... bo mi smutno ,że darzyłam tak silnym uczuciem osobą ,która ma problemy ze sobą.

Nie sądziłąm ,ze to wszystko będzie aż takie ciężkie. Wydawało się łatwe i takie czarno białe.
Jak będzie smutno - będę płakać.
Jak będzie pisać - nie będę odpisywać.
Jak będę chciała odpisać - zajmę się czymś.
A to nie jest takie piękne i proste.... sad

194

Odp: zdradzał mnie...

Zawsze możesz skorzystać z blokady przychodzących smsów z danego nr a także połączeń. Najprostszy sposób.

195

Odp: zdradzał mnie...
Cameliao napisał/a:

A u mnie jedyne myśli jakie się pojawiały to "boże, nie ma żadnych motylków w brzuchu" czy ja przypadkiem nie patrzę tak ,że kochać = musi niebo i ziemia się poruszyć ?

Ja nigdy na pierwszym spotkaniu nie czułam "motylków w brzuchu" smile Dla mnie miłość zawsze potrzebowała czasu; a poleganie na "motylkach w brzuchu" chyba jest trochę przereklamowane, bo one po kilku latach mijają - a życie i miłość toczą się dalej bez nich. Bycie z kimś na kim możesz polegać (a nie kto daje ciała na całej linii), kto Cię wspiera (a nie ciągnie w dół), kto daje Ci poczucie bezpieczeństwa (a nie strach i poczucie zagrożenia), kogo stać na dobre słowo (a nie obelgi), ma naprawdę sporo zalet.

Bo dla mnie, nie to co dzieje się w związku dwojga ludzi ma być w życiu adrenaliną - jakaś niepewność, czy on dotrzyma obietnicy czy nie, czy mnie uderzy, czy obrazi, czy przygrucha sobie znowu jakąś dziewczynę na boku.
Adrenaliny życie dostarcza dość, a związek powinien być tą ostoją która sprawia że nie dajemy się tym falom poza statkiem nawet jeśli przyjdzie sztorm.

Trzymam za Ciebie kciuki, Cameliao!

Posty [ 131 do 195 z 206 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026