netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy mój mąż ma rację?

687 odpowiedzi65 078 wyświetleńzałożony przez majka1986, 14.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mój mąż ma rację?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 688 ]

66 Ostatnio edytowany przez Linka007 (2014-11-15 16:21:46)

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Przypuszczalnie dostanesz ten awans za 2 lata i co  wtedy  z obiecanek o dziecku? Będziesz twierdziła, że ledwo dostałaś awans i to będzie zle wyglądało że znikasz na jakiś czas i  wtedy dopiero odczujesz, że to nie jest dobry moment na dziecko,  bo na macierzyńskim ktoś Cię wygryzie, albo nie będziesz miała gdzie wracać. Co na to mąż? wydaje mi się, że Ci tego nie wybaczy, poczuje się oszukany. Moim zdaniem, ewidentnie masz inne priorytety, niż mąż. Szkoda, że nie poinformowałas męza przed ślubem, że chcesz rozwijać kariere i dopiero dużo pózniej dziecko,pozostało Ci teraz uświadamiać męża że kariera jest istotna dla Ciebie. Wydaje mi się że powinnaś grać z mężem w otwarte karty i nie obiecywać mu nic, skoro sama nie czujesz chęci w tym momencie. Ty nie chcesz ustąpić, on również, nie ma kompromisu, średnio to widze. Musi jedno ustąpić, związek polega na kompromisach, nie na wlasnym ego. Zapytaj mężą co teraz i jak on to widzi, my tego nie wiemy, co Ci los pokaże. My możemy tylko pokierować, rozmawiać musisz z mężem. Nikt z nas Ci nic nowego nie powie, bo się nie da nic innego wymyśleć w tej sytuacji. Skoro wszystko się neguje i oboje dbacie w tym związku tylko o siebie. W dzisiejszych czasach ludzie mają podobne problemy, jednak sobie jakoś radzą i się żyje dalej. Kwestia wypracowania wspólnego środka na ten problem, a z tym idą wspólne rozmowy, kompromis i przede wszystkim chęci.

Wydaje mi się że ty nie masz tych chęci, dlatego bądz szczera  z mężem, jeszcze raz otwarte karty:) powodzenia

67

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Mówiłam:-( A on na to - po tym będzie następny projekt i następny... nigdy nie będzie odpowiedniej pory, że praca będzie pochłaniać mnie bardziej wraz z kolejnym awansem itp.

68

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

Ale jak teraz zdecyduje się na dziecko to tej kariery mogę nigdy nie zrobić. Korporacja to nie ciepła posadka na etacie w urzędzie. Tu nikt na mnie nie będzie czekał, aż trochę odchowam dziecko:-(
Ktoś mi tu napisał, że stać mnie na nianie więc (...). No ale chyba nie chodzi o to, żeby rodzić dziecko po to, żeby większość dnia niania się nim zajmowała.

Tak masz racje, niania nie wychodza Ci dziecka. Dziecko potrzebuje matki i ojca.

Zastanow sie czy Ty w ogóle chcesz mieć dziecko (?). Teraz kariera , awans ok rozumiem ale po awansie tez będziesz chciala jeszcze trochę popracować niż siedziec z dzieckiem w domu. Pozniej będą kolejne projekty i następne i tak minie 10 lat.
A później budzisz sie z reka w nocniku.
Maz znajdzie sobie pocieszenie u innej kobiety ktora da mu dziecko.

Masz racje, malzenstwo to kompromisy , nic na sile. Nie musisz sie na bycie matka.

Zadaj sobie jedno pytanie ! Czy Ty planujesz dziecko, czy w ogóle chcesz miec ! ?

69

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Nie pozostaje mi nic innego jak wyciągnąć pierwsza rękę do zgody i jeszcze raz porozmawiać z nim o dziecku.
Bo jakoś tak dziwnie, ja ślęczę przed laptopem, on gapi się w telewizor, a poza tym cisza:-(
Tak dalej być nie może, bo my już nie tylko sprzeczamy się o dziecko, ale niszczymy swoje małżeństwo:-(

70

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

....bo my już nie tylko sprzeczamy się o dziecko, ale niszczymy swoje małżeństwo:-(

kij ma dwa końce - o co jeszcze?

71

Odp: Czy mój mąż ma rację?

na razie jeszcze o nic innego:-) no może o ten samochód co kupił bez uzgodnienia ze mną:-D

72

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Powazna rozmowa - inaczej małżeństwo sie rozleci.

73

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Powiedz prawdę -chcesz mieć dzieci?

74

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Pewnie, że chcę. Ale kiedyś. Nie teraz!

75 Ostatnio edytowany przez silent (2014-11-15 19:54:17)

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Zdajesz sobię sprawę, że niby te 2 lata dla Twojego męża to kawał czasu?

76

Odp: Czy mój mąż ma rację?

on tez tak mówi:-(

77

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Maja, czy Ty w ogóle bierzesz pod uwagę jakiekolwiek rozwiązania do zaproponowania mężowi? Tyle celnych porad tu padło, a Ty nadal narzekasz. Po przeczytaniu całej konwersacji w tym wątku, dochodzę do wniosku, że jedyne co wiesz, to, że Twój nowy projekt potrwa 1.5 roku smile. A czego Ty chcesz w tym małżeństwie? Jaką chcesz być żoną no i kiedy dokładnie chcesz mieć te dzieci (trochę wychodzi, że kompletnie macierzyństwo jest dla Ciebie obce, no ale jeśli co dopiero skończyłaś szkołę... smile. Maja - jak chciałabyś rozwiązać tę sytuację? Jaki widzisz w tym swój wkład? smile.

78

Odp: Czy mój mąż ma rację?

nie narzekam:-) tak piszę:-D Jestem Wam bardzo wdzięczna za porady, naprawdę.
Czekam za mężem bo gdzieś pojechał i z nim na spokojnie porozmawiam.
Pytasz jak chce rozwiązać tą sytuacje? Na początek spróbuje go przekonać, żebyśmy poczekali z dzieckiem, aż skończę ten projekt, czyli jakieś 1,5roku. W zamian jestem w stanie mu obiecać, że po jego skończeniu zaczniemy starania o dziecko. Że wtedy już nie będę patrzała na awanse, ani nie wezmę się za żaden duży projekt.
No a jeśli nadal będzie obstawiał przy swoim to nie wiem... Pewnie będę musiała ustąpić.
Któreś z nas musi, jeżeli nie chcemy zniszczyć naszego związku...

79

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

nie narzekam:-) tak piszę:-D Jestem Wam bardzo wdzięczna za porady, naprawdę.
Czekam za mężem bo gdzieś pojechał...

... i tak z nudów marudzę wink

DOBRZE, że wreszcie się SPRECYZOWAŁAŚ smile
Bo dotąd, to było TYLKO szukanie przeciwności losu... sad
I jak tu nie wynosić pod niebiosa sygnaturki Wielokropka wink ?
POWODZENIA w pertraktacjach z mężem.

80 Ostatnio edytowany przez majka1986 (2014-11-16 12:10:58)

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Pertraktacje z mężem nie bardzo poszły po mojej myśli:-(
Powiedziałam mu to co napisałam w poście wyżej. I usłyszałam od niego - " teraz tak mówisz, a co będzie za półtora roku tego nikt nie wie, nie jesteś w stanie zagwarantować, że nie zmienisz zdania, że znów nie będzie czegoś ważniejszego. Sama dobrze wiesz, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a co jak za te półtora roku znów będzie jakiś prestiżowy projekt? Mam czekać następny rok? Nie powiedziane, że uda nam się od razu, a ja nie chce być ojcem przed 40stką" no i takie tam jeszcze jego inne argumenty:-( no i oczywiście dodał, że nie może mnie do niczego zmusić, ale powinnam przemyśleć sobie to wszystko...
No i co mi pozostaje...? Nic innego jak ulec, odłożyć plany zawodowe na później, odstawić tabletki antykoncepcyjne i liczyć na łud szczęścia, że zdążę zrobić ten projekt...
Nic mu jeszcze takiego nie obiecałam, ale chyba innego wyjścia nie mam...

81

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Myślę, że on będzie ojcem a Ty niekoniecznie matką  jego dziecka a tym samym żoną.

82

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

Pertraktacje z mężem nie bardzo poszły po mojej myśli:-(
Powiedziałam mu to co napisałam w poście wyżej. I usłyszałam od niego - " teraz tak mówisz, a co będzie za półtora roku tego nikt nie wie, nie jesteś w stanie zagwarantować, że nie zmienisz zdania, że znów nie będzie czegoś ważniejszego. Sama dobrze wiesz, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a co jak za te półtora roku znów będzie jakiś prestiżowy projekt? Mam czekać następny rok? Nie powiedziane, że uda nam się od razu, a ja nie chce być ojcem przed 40stką" no i takie tam jeszcze jego inne argumenty:-( no i oczywiście dodał, że nie może mnie do niczego zmusić, ale powinnam przemyśleć sobie to wszystko...
No i co mi pozostaje...? Nic innego jak ulec, odłożyć plany zawodowe na później, odstawić tabletki antykoncepcyjne i liczyć na łud szczęścia, że zdążę zrobić ten projekt...
Nic mu jeszcze takiego nie obiecałam, ale chyba innego wyjścia nie mam...

Majka, zastanów się. To nie jest decyzja dotycząca koloru ścian w sypialni, gdzie możesz ostatecznie machnąć ręką i ustąpić. Planujesz ZAJŚĆ W CIĄŻĘ, a tak naprawdę tego nie chcesz - a ta decyzja będzie miała większy wpływ na Ciebie niż na Twojego męża. Nie chcę Ci doradzać, bo sama najlepiej znasz sytuację, ale staranie się o dziecko dla świętego spokoju? Zastanów się jeszcze.

83

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Eileen, a co Ty byś zrobiła w mojej sytuacji?

84 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-16 13:42:54)

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

Pertraktacje z mężem nie bardzo poszły po mojej myśli:-(
Powiedziałam mu to co napisałam w poście wyżej. I usłyszałam od niego - " teraz tak mówisz, a co będzie za półtora roku tego nikt nie wie
...
No i co mi pozostaje...? Nic innego jak ulec, odłożyć plany zawodowe na później, odstawić tabletki antykoncepcyjne i liczyć na łud szczęścia, że zdążę zrobić ten projekt...
Nic mu jeszcze takiego nie obiecałam, ale chyba innego wyjścia nie mam...

CO pozostaje?
Poczekać AŻ całe 1,5 roku (18 miesięcy) i... DOTRZYMAĆ słowa big_smile
Jedni nazywaja taka postawę BYCIEM KONSEKWENTNYM, inni "szanowaniem własnych granic"

85

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

Eileen, a co Ty byś zrobiła w mojej sytuacji?

Majka, ja to zupełnie inna sprawa, bo dzieci w ogóle nie chcę mieć, więc no... big_smile

Ale w Twojej sytuacji hmm... poczekałabym z dzieckiem i spróbowała przekonać męża, że naprawdę za te 1,5 roku zaczniecie się o dziecko starać. Skoro jemu aż tak nie przeszkadza ten okres oczekiwania, a strach, że za 1,5 roku zaczniesz to znowu odkładać, to chyba nie powinno być to takie trudne. W sensie - podkreśl w rozmowie, że Ty też chcesz mieć dziecko, że to nie jest żadne zwodzenie, ale że te 1,5 roku jest optymalne (i tak "zeszłaś" z 2-3 lat). Wytłumacz, że nie może być tak, że jedna strona decyduje o czymś tak ważnym, a druga musi się dostosować.

Swoją drogą, ciekawi mnie, dlaczego on uważa, że za 1,5 roku znowu będziesz to odkładać? Przecież to są Wasze pierwsze dyskusje o dziecku, w tym sensie, że wcześniej jeszcze takiej daty nie ustaliliście i nie dałaś mu powodu, by Ci nie wierzył - rozumiem, gdyby za te 1,5 roku nie chciał się ugiąć i "dziecko albo koniec", ale teraz...?

86 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-11-16 19:00:48)

Odp: Czy mój mąż ma rację?

W tych kwestiach powinna juz byc zgodnosc od poczaku i nikt nie powinien jakos pozniej z mieniac zdania bez powodu. Co do wieku z jednej strony jestem za tym ze nie trzeba sie spieszyc miec swoja mlodosc cieszyc sie wolnoscia bez dziecka ale z drugiej byc starym rodzicem dla dziecka tez nie jest fajne i mile zwlaszcza nawet dla tego dziecka.

87

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Sama nie wiem co powinnam zrobić.
Jedni z Was piszą, że powinnam się zgodzić na to dziecko bo jakoby poniekąd szło to w pakiecie z małżeństwem. Że skoro mąż ma firmę i dobrze zarabia to stać mnie na nianie itp. no i przecież są najbliżsi.
Drudzy starają się mnie zrozumieć.
Poniekąd ja sama nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć. Zawsze tworzyliśmy z mężem zgrany duet, wspieraliśmy się i staraliśmy się każdy problem jakoś rozwiązać razem. Szliśmy również wielokrotnie na różnego rodzaju kompromisy. No a w kwestii dziecka jakoś nie umiemy. A mnie męczą te ciągłe kłótnie lub ciche dni. Czasami myślę, że nie warto psuć takiego fajnego związku przez kłótnie o dziecko, że może powinnam ustąpić, a karierę odłożyć na później... ale zaraz po tym przychodzi refleksja, co by na przykład było jakbym nie mogła mieć dzieci... co wtedy byłoby z naszym małżeństwem...i czy fakt, iż uprę się przy swoim może zepsuć nasze małżeństwo..:-(

88

Odp: Czy mój mąż ma rację?

To jakbys mogla nie miec dzieci nie znaczy że maz by Cie rzucił. Myslisz pojecie, jeśli sie kogoś kocha to sie idzie z ta osoba przez życie, bez względu na wszystko.
Jest dużo możliwości jak in vitro, adopcja i pogodzenie sie z faktem ze miec dzieci nie możecie.

Ale Ty szukasz dziury w całym, po prostu nie jestes gotowa na dziecko i tak wymyślasz.

Jeszcze sie nie staracie a jak myslisz co by bylo gdyby.

89

Odp: Czy mój mąż ma rację?

bo czasami mam wrażenie, że mu bardziej zależy na tym dziecku niż na mnie. Przecież 1,5roku go nie zbawi, ale nie, woli się obrażać i mieć fochy, że nie chce dziecka.

90

Odp: Czy mój mąż ma rację?

A ja nadal w kropce. Mąż niby się odzywa (ciche dni minęły), ale to nie to samo co było kiedyś, a ja coraz bardziej myślę, że muszę podjąć jakąs ostateczną decyzje bo to nas niszczy:-(

91

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Nie jesteś gotowa na dziecko - to widać gołym okiem.
W takiej sytuacji nie powinnaś zgadzać się na propozycje męża.

Nie i koniec. Dziecko to nie tylko uroczy bobas w kołysce i tulenie się, buziaczki.
To ogromna odpowiedzialność, nieraz wiele problemów i zmartwień.
Jeśli nie jesteś na to gotowa, to absolutnie się nie zgadzaj.

Powiedz to mężowi. I niech on zadecyduje, na czym bardziej mu zależy w obecnej sytuacji.
Bo nawet, jeśli ulegniesz, pojawi się dziecko, to niekoniecznie Wasza relacja się poprawi. Mąż będziesz szczęśliwy, a Ty?

92

Odp: Czy mój mąż ma rację?

majka1986 sprawa dziecka w twoim związku jest tylko zastępczym problemem. Wy ze sobą walczycie o władzę w związku- kto komu "dołoży". Mąż ciebie ewidentnie szantażuje nie licząc się z twoim zdaniem. Macie zupełnie odmienne stanowiska i co innego dla was jest ważne w związku. Dziecko jest kartą przetargową twojego męża. A co zrobi twój mąż jeśli wytrwasz przy swoim zdaniu? Rozwiedzie się z tobą, poszuka sobie kochanki która da mu dziecko?
Macie poważny problem z wasza relacją i szanowaniem granic. Pojawienie sie dziecka w związku łączy się naturalnie z chęcią jego posiadania przez dwoje dorosłych osób i niesie za soba konsekwencje jego wychowywania. Rodzicami zostajecie do końca życia a to jest odpowiedzialność za kogoś. Może na początek wezcie sobie psa i zobaczcie jak radzicie sobie z obowiązkami i odpowiedzialnością   wink
Wiek twojego męża nie świadczy wcale o dojrzałości w jego podejściu do waszej relacji, a ojcem może zostać mając nawet i 50 lat co wcale nie jest rzadkością  tongue Twój mąż ma swoją wizję rodziny, ale podejście do relacji z tobą to zupełnie inna sprawa. A i jeszcze te naciski osób z zewnątrz, wygląda na to że bardziej jego to obchodzi co powiedzą inni... To farsa, "robienie dobrej miny do złej gry"... Moją intencją nie jest atakowanie ciebie, ale przedstawienie tobie podejścia twojego męża do waszej relacji. Ty również jeżeli zależy tobie na nim możesz "popracować" nad sobą i związkiem. Nikt nie obiecywał że w życiu będzie łatwo. smile

93

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Mi niestety tez coraz częściej wydaje się, że on bardziej przejmuje się tym co powiedzą inni.
Bo a to jego mamuśka ciągle dopytuje, a to kumple dogryzają ( w żartach oczywiście, no ale...)
Czasami mam wrażenie, że moje zdanie w tej kwestii ma gdzieś. Tylko nie wiem skąd u niego taka zmiana. Zawsze świetnie się rozumieliśmy.

94

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

Mi niestety tez coraz częściej wydaje się, że on bardziej przejmuje się tym co powiedzą inni.
Bo a to jego mamuśka ciągle dopytuje, a to kumple dogryzają ( w żartach oczywiście, no ale...)
Czasami mam wrażenie, że moje zdanie w tej kwestii ma gdzieś. Tylko nie wiem skąd u niego taka zmiana. Zawsze świetnie się rozumieliśmy.

A nie dawno zaprzeczyłaś temu, jak Cię tu na forum pytali: czy aby na pewno on tak z własnej nieprzymuszonej woli chce mieć dziecko, czy raczej, bo presja otoczenia smile. Nic chyba nie rozumiesz z postępowania męża. Ty się zastanawiasz co kryje się NA PRAWDĘ pod tym jego uporem, czy też nie myślisz?

Oj Majka..., nie widać tu w ogóle byś była gotowa na macierzyństwo. Ba! Nawet swoje małżeństwo widzisz bezproblemowo (no bo przecież zawsze się dogadywaliście), a tu ogólnie jak koleżanka pisze wyżej - klops wychodzi. Brakuje Ci zdania, raczej nie szukasz rozwiązania problemu, użalasz się na własnym losem i czekasz, aż ktoś za Ciebie podejmie decyzję.

95

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Może faktycznie tak jest jak piszesz. Zazwyczaj jestem osoba twardo stąpającą po ziemi, z własnym i niepodważalnym zdaniem:-) czasami sama nie wiem co myslec o postepowaniu mojego męża. niby jak go zapytałam wprost czy chce mieć dziecko ze względu na to, że otoczenie tego oczekuje to stanowczo zaprzeczył, no ale to niby dlaczego tak nalega, dlaczego nie może poczekać...
moje małżeństwo coraz mniej przypomina te bezproblemowe. Zawsze mężuś wszystko ze mną ustalał, spędzał ze mną wolna chwilę, był opiekuńczy i w ogóle. A dzisiaj... niby mówi, że nie może mnie do niczego zmusić, a jednak jaoś nie widać, żeby było tak jak kiedyś. Jestem chora, jakas grypa żołądkowa mnie dopadła, całą noc "umieram" a on co, nawet się nie zapytał, nie zainteresował, olał mnie totalnie i poszedł do firmy...

96

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

Może faktycznie tak jest jak piszesz. Zazwyczaj jestem osoba twardo stąpającą po ziemi, z własnym i niepodważalnym zdaniem:-) czasami sama nie wiem co myslec o postepowaniu mojego męża. niby jak go zapytałam wprost czy chce mieć dziecko ze względu na to, że otoczenie tego oczekuje to stanowczo zaprzeczył, no ale to niby dlaczego tak nalega, dlaczego nie może poczekać...
moje małżeństwo coraz mniej przypomina te bezproblemowe. Zawsze mężuś wszystko ze mną ustalał, spędzał ze mną wolna chwilę, był opiekuńczy i w ogóle. A dzisiaj... niby mówi, że nie może mnie do niczego zmusić, a jednak jaoś nie widać, żeby było tak jak kiedyś. Jestem chora, jakas grypa żołądkowa mnie dopadła, całą noc "umieram" a on co, nawet się nie zapytał, nie zainteresował, olał mnie totalnie i poszedł do firmy...

Majka, czyli najwyższy czas wziąć się za małżeństwo, bo czerwone lampki się zapalają. Odłóż na chwilę na bok zamartwianie się tą kwestią macierzyństwa i dziecka, a skup się na tym, co się stało z Twoim mężem, że tak się zachowuję. Podkreślam jeszcze raz - czasami ludzie nie są w stanie/nie chcą powiedzieć najbliższej osobie jakie są prawdziwe motywy ich zachowania. Z dziecka i tak nic teraz nie będzie (może to Cię trochę odstresuje) - spróbuj dojść do PRAWDY smile.

97

Odp: Czy mój mąż ma rację?

To dochodzenie do prawdy niestety zazwyczaj zaczyna się dobrze a potem kończy się jakiś zgrzytem. Powoli mam dość tych wszystkich kłótni. no ale wiem, że tylko rozmową możemy dojść do jakiegoś porozumienia. Kurde, tylko ja już nie mam siły na kolejne przedstawianie mu swoich racji i w ogóle. a tym bardziej nie mam na to siły dzisiaj:-( Najbardziej to był chciała, żeby mnie przytulił, zrobił jakis obiadek i powiedział, że odłożymy na razie decyzje o dziecku:-) Ale to tylko marzenia...

98

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

To dochodzenie do prawdy niestety zazwyczaj zaczyna się dobrze a potem kończy się jakiś zgrzytem. Powoli mam dość tych wszystkich kłótni. no ale wiem, że tylko rozmową możemy dojść do jakiegoś porozumienia. Kurde, tylko ja już nie mam siły na kolejne przedstawianie mu swoich racji i w ogóle. a tym bardziej nie mam na to siły dzisiaj:-( Najbardziej to był chciała, żeby mnie przytulił, zrobił jakis obiadek i powiedział, że odłożymy na razie decyzje o dziecku:-) Ale to tylko marzenia...

A jakie podstawy ma Twój mąż do tego, aby Ci nie ufać, jeśli obiecasz, że po skończonym projekcie zaczynacie starania o dziecko? Bo  z tego co piszesz, to on zwyczajnie Ci nie ufa, że dotrzymasz słowa, tak jakbyś wcześniej już postępowała podobnie.

99

Odp: Czy mój mąż ma rację?

No własnie, że nie ma żadnych podstaw żeby mi nie ufać. Raczej nie dawałam mu wcześniej powodów, żeby mi nie ufac. Przynajmniej ja nie pamietam, żebym nie dotrzymała słowa. On po prostu twierdzi, że wie jak wciaga praca i że jak dostanę awans to później bedzie kolejny i kolejny... a potem dopiero zdecyduje się na dziecko. Ale ja wyraźnie powiedziałam, że zaraz po tym projekcie mozemy zacząć starania...

100

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

No własnie, że nie ma żadnych podstaw żeby mi nie ufać. Raczej nie dawałam mu wcześniej powodów, żeby mi nie ufac. Przynajmniej ja nie pamietam, żebym nie dotrzymała słowa. On po prostu twierdzi, że wie jak wciaga praca i że jak dostanę awans to później bedzie kolejny i kolejny... a potem dopiero zdecyduje się na dziecko. Ale ja wyraźnie powiedziałam, że zaraz po tym projekcie mozemy zacząć starania...

No dobra, skoro wie, jak wciąga praca, to zapytaj się go wprost ile on SWOJEGO czasu planuje poświęcić na wychowanie WASZEGO dziecka począwszy od momentu poczęcia. Niech też się zdeklaruje.

101

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Pytałam juz kiedyś:-) i usłyszałam - majka ale jak ty to sobie wyobrażasz, przecież ktoś musi pracować. Pewnie, że będę spędzał z dzieckiem wieczory, pomagał Ci w obowiązkach. No bo przecież to będzie nasze dziecko to oczywiste, ze będe sie starał jak najwięcej czasu spędzać z wami.
Tylko ciekawe kiedy jak wychodzi o 7mej i wraca o 18stej...

102

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

Pytałam juz kiedyś:-) i usłyszałam - majka ale jak ty to sobie wyobrażasz, przecież ktoś musi pracować. Pewnie, że będę spędzał z dzieckiem wieczory, pomagał Ci w obowiązkach. No bo przecież to będzie nasze dziecko to oczywiste, ze będe sie starał jak najwięcej czasu spędzać z wami.
Tylko ciekawe kiedy jak wychodzi o 7mej i wraca o 18stej...

No to mamy pierwszy punkt zaczepienia. On chce dziecka, ale cała odpowiedzialność i obowiązki ma spocząć na Tobie.

W takim razem zacznij mu odpowiadać tak samo, ale jak on sobie to wyobraża, że zostaniesz ze wszystkim sama, bo on musi pracować po 12 godzin dziennie? Skoro jest szefem niech sobie ustawi tak, aby było dobrze, bo nie wydaje mi się, że musi siedzieć w firmie 12 godzin.

103

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Pewnie, że nie musie. Wiadomo są sytuacje kiedy trzeba posiedzieć dłużej, ale nie codziennie.
On chce dziecka, ale to moje życie wywróci się do góry nogami:-)

104

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Majka, dawaj. Przywołajcie na świat dzieciaka i heja. Przecież wszystko jakoś się ułoży.... wink. Ty będziesz szczęśliwa, a mąż jeszcze bardziej.

105 Ostatnio edytowany przez majka1986 (2014-11-17 18:21:28)

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Nawet tak nie żartuj....:-)
Od rana leże w łóżku i nie mam siły wtas z niego:-(  jelitówka mnie dopadła, chyba... bo od rana na jedzenia patrzeć nie mogę i wymiotuje...
Jakby to było coś innego to sobie nie wyobrażam....

106

Odp: Czy mój mąż ma rację?

No raczej nie, bo jesteś zamrożona. Wiesz, projekt i te sprawy smile. Zdrowiej zatem. Dojdź do PRAWDY - tak jak Ci mówię smile.

107

Odp: Czy mój mąż ma rację?

będę drążyć:-) jak tylko mężuś z pracy wróci...

108

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Jak on ma takie nastawienie do Ciebie, to raczej nic dziś znów nie wydrążysz smile.

109

Odp: Czy mój mąż ma rację?

czemu tak myslisz?

110

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Majka, musisz być mądrzejsza. Ile razy chciałaś porozmawiać, coś ustalić, postawić swój punkt widzenia. Nic. Zamiast walić głową w mur (a widzisz, że walisz i nic się nie zmienia), zmień taktykę. Musisz inaczej wydobyć od niego PRAWDĘ smile. Ja bym dziś nie gadała. Kobieto - chora jesteś. Niech mąż się Tobą opiekuje.

111

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Może masz rację...:-) no i chociaż zobaczę czy w ogóle zrobi na nim jakieś wrażenie, że jestem chora:-( rosołek mógłby zrobic:-(

112

Odp: Czy mój mąż ma rację?

a co taktyki, to nie mam pomysłu:-)

113

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Koleżanki z większym stażem małżeńskim mogłyby pewnie podpowiedzieć.. smile. Ja nie znaju... smile.

114

Odp: Czy mój mąż ma rację?

A ty jaki staz małżenski masz?

115

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

A ty jaki staz małżenski masz?

W ogóle. Nawet oficjalną narzeczoną nie byłam smile.

116

Odp: Czy mój mąż ma rację?

aha:-) Ale muszę przyznać, że w sprawach małżeńskich umiesz doradzić,:-) dobrze kombinujesz. ci powiem, że doradcą to jestem dobrym, ale jak chodzi o problemy przyjaciółek, z moimi problemami już gorzej...:-)

117

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Chyba mam to samo smile. Ale swoje przeszłam, jak na swój wiek smile. Koleżanki dookoła w większym puchu chowane smile.

118 Ostatnio edytowany przez majka1986 (2014-11-17 20:51:18)

Odp: Czy mój mąż ma rację?
carmen_boy napisał/a:

Ale swoje przeszłam, jak na swój wiek smile

Ja tak samo. Każdy myśli, że jak jestem ładna (tu pochlebiam sobie:-D, żartuje! no ale nie narzekam), mam kasę, przystojnego męża i fajna pracę to nie mam żadnych problemów.
A prawda jest taka, że nie wszystko złoto co się świeci...:-)
W pakiecie z mężem mam wredną teściowa, która jakbyśmy jej na to pozwolili to by zniszczyła nasze małżeństwo:-)
W pracy jest wyścig szczurów... nikt się z tobą nie liczy...
A mój mężuś nie zawsze był taki święty, bo mnie kiedyś zdradził, co bardzo przeżyłam...:-(
Taka jest prawda, nie zawsze człowiek ma z górki...

119

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Rozumiem Twoje obiekcje tym bardziej jeśli nie dzieje się  między wami dobrze. Może idźcie na kompromis, niby nie da się wszystkiego zaplanować a Tym bardziej ciąży w którą możesz zajść wcześńiej ale moglibyście się "umówić" że zaczniecie się o to dziecko starac np za dwa lata

120

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

A mój mężuś nie zawsze był taki święty, bo mnie kiedyś zdradził, co bardzo przeżyłam...:-(

Zdradził? Z kim? Z tamtą ex narzeczoną? Kiedy to było?

121

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Nie. nie z tą ex. Byliśmy wtedy 3 lata razem. Czyli jakieś 4 lata temu.
Wyjechałam wraz z przyjaciółką na kurs językowy do Anglii na 2 miesiące. No ale wiadomo, że cały czas się nie uczyłyśmy, oprócz nauki było zwiedzanie, poznawanie ludzi no i jakies tam wyjścia do pubu i na imprezki. Co wkurzało mojego chłopaka i o co się kłóciliśmy. no i wtedy się stało najgorsze. Zdradził mnie! z jakąs laską, która poznał na imprezie. Jak sie w późniejszym czasie okazało była to moja dobra kumpela z liceum, bo przypadkiem gdzieś ją tam razem spotkaliśmy. Ale oczywiście on nic mi nie powiedział. Dowiedziałam się od niej. Bo chciała być lojalna i jak tylko rozpoznała w moim chłopaku tego chłopaka z imprezy to postanowiła mi o tym wydarzeniu powiedzieć. Mimo, że w czasach liceum miałam z nia bardzo dobre stosunki cały czas łudziłam się, że kłamie. Ale rzeczywistość okazala się inna. A on przepraszał mnie, błagał o wybaczenie, mówił że to naprade jednorazowy skok w bok, że to nic dla niego nie znaczyło, że kocha tylko mnie. Ale wtedy nie chciałam go sluchać, wyprowadziłam się z naszego wspólnego mieszkania, nie chciałam mieć nic z nim wspólnego. Rozpaczałam bardzo, zawalił mi się cały świat. Ale on nie dawał za wygraną. Można powiedzieć "walczył" o wybaczenie. Starał sie jak mógł żeby pokazać mi, że jestem dla niego najważniejsza. I mu się udał. Postanowiłam dać mu druga szansę. Choć nie twierdzę, że było łatwo. Dojście do wniosku, że warto spróbować jeszcze raz zajęło mi 5miesięcy. Ale wybaczyła, zaufałam i nigdy tego nie żałowałam.

122

Odp: Czy mój mąż ma rację?

witam..
Moim zdaniem nie powinnaś godzic się na to na co nie jesteś G O T O W A- to po pierwsze..
Twój zawiedziony mąż kupil sobie NOWE AUTO , a moze następnym razem pocieszy się w ramionach innej?- to po drugie.
Dla mnie kompromisem byloby zajscie w ciąże, nie dluzej jak za ok. rok...(maximum)..Pogodzilabyś wykonanie ważnego projektu i zostanie szczęśliwą mamą..tuz po nim...
Bylaby to dla Ciebie podwojna radość..

123

Odp: Czy mój mąż ma rację?
Renata2014 napisał/a:

Twój zawiedziony mąż kupil sobie NOWE AUTO , a moze następnym razem pocieszy się w ramionach innej?- to po drugie.

Coś jest na rzeczy Majka... Może to coś bliżej PRAWDY? smile.

124

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Myślisz, że odejdzie do innej? bo mnie kiedyś zdradził. Szczerze mówiąc na codzień już "tego" nie pamiętam, jakoś ufam mu.

125

Odp: Czy mój mąż ma rację?
majka1986 napisał/a:

Myślisz, że odejdzie do innej? bo mnie kiedyś zdradził. Szczerze mówiąc na codzień już "tego" nie pamiętam, jakoś ufam mu.

Nie. Chodzi o jego złość i frustrację. Na złość Cię zdradził, na złość kupił auto. Dlaczego nie umie radzić sobie z emocjami dojrzale?

126

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Wydaje mi się, że to taki zbieg okoliczności:-) "tamto" to było dawno...byliśmy młodsi...mniej rozsądni...:-(
Dla mnie temat jego zdrady jest raczej zamknięty, według mnie wybaczenie=zaufanie. nigdy nie sprawdzam jego tel, nie pilnuje z kim i dokąd wychodzi. jakoś udało nam sie ten związek posklejać...
co nie zmienia faktu, że kupując nowy samochód zachował się jak szczeniak, który nie może mieć jednej zabawki to kupuje sobie inna. Ja przynajmniej tak to odebrałam

127

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Majka, Ty nie słuchasz co do Ciebie się mówi. Ja nie twierdzę, że on Cię teraz zdradzi (jakieś niedorzeczne), tylko sugeruję, że sobie nie radzi z emocjami i to tak odreagowuje. Na złość. Nie dostał czegoś=zrobię jej na złość.

128

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Poniekąd tak to wygląda:-)ale jeśli pytasz mnie czemu się tak zachowuje to moja odp brzmi - nie mam pojęcia.

129

Odp: Czy mój mąż ma rację?
carmen_boy napisał/a:

Majka, Ty nie słuchasz co do Ciebie się mówi. Ja nie twierdzę, że on Cię teraz zdradzi (jakieś niedorzeczne), tylko sugeruję, że sobie nie radzi z emocjami i to tak odreagowuje. Na złość. Nie dostał czegoś=zrobię jej na złość.

Nie radzi sobie z emociami= niedojrzaly emocionalnie..
Moze dlatego tak bardzo chcę dziecka, to by mu pomoglo dojrzec.

130

Odp: Czy mój mąż ma rację?

Raczej jest człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. Mówię, taki zbieg okoliczności raczej... chociaż no sama nie wiem.

Posty [ 66 do 130 z 688 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mój mąż ma rację?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026