Przedmiotowe traktowanie, ponieważ chodzą tam TYLKO po loda i jeszcze za to płacą.
Czegoś nie rozumiem. Jeśli poderwę dziewczynę która interesować mnie będzie czysto seksualnie i która robiłaby mi loda to przecież też jest to przedmiotowe. traktowanie. Czyli kogoś można traktować przedmiotowo niezależnie czy płaci się mu za seks czy nie.
Bo łatwiej i szybciej pójść do agencji i zapłacić, niż znaleźć kobietę, która z chęcią tego loda będzie robiła. Leniuszki
Gdyby to było tak, że znalezienie kobiety na seks zależy tylko od pracowitości. Ale niestety tak nie jest bo kobiety nie lubią gdy składa sie im propozycje seksualne. Oczekują nawiązania relacji, jakiś uczuć lub emocji. A już na pewno nie proponowania seksu wprost tuż po poznaniu sie.
Czy naprawdę mogę szukać kobiety na zrobienie loda? Jak to sobie wyobrażasz ? Widzę np. piękną seksowną dziewczynę. Interesuje mnie tylko jej ciało. Mam podejsc i powiedziec "Czesc, ale jestes piekna a ja akurat szukam dziewczyny na loda bo żadna inna mi tego nie robi" ? Co nazywasz pracowistością ?
A może ktoś powinien kłamać i udawac, że sie zakochał lub, że chce zbudować związek, relację ? Tylko aby znależć dziewczynę na zrobienie loda?
Naprawde strasznie mnie ciekawi kogo kto ma ochotę na loda już nie nazwałabyś leniuszkiem ? Co taki ktos ma zrobic jesli jednoczesnie nie chce klamac i skladac obietnic ktore nie sa prawdziwe ?
Nie chodzi o ilość partnerów, a podejście do seksu i siebie. Nie uważam za małowartościowe uprawianie seksu na pierwszej randce, lecz płacenie za niego, ponieważ osoba przyjmująca za usługę pieniądze robi to tylko dla korzyści finansowych. Mam na myśli głównie tylko to, że chyba żadna znająca swoją wartość osoba nie uprawiałaby seksu z kimś, kto w ogóle jej nie pożąda, a liczy jedynie na pieniądze. I nie mówię o wartości człowieka samej w sobie, ale postrzeganiu siebie i docenianiu tego, kim się jest. Tak to widzę teraz, mając 21 lat - kto wie, może w późniejszych latach zweryfikuję swoje poglądy.
Dlaczego sfere seksualna łączyc z poczuciem wartosci ? Ktos moze byc wybitnym profesorem i np. chodzi na dziwki. Czy jest bezwartościowy ? Ma się siebie brzydzic ? Albo jakis prawiczek juz nie mogl wytrzymac, jest bardzo zdolny, ma duzo sukcesow ale po prostu zadna dziewczyna na niego nie leci. Też jest bezwartościowy ?
Można mieć szacunek do siebie i chodzić na dziwki moim zdaniem. Dlatego, że seks to cos co nie zależy tylko od nas samych. Już wieksze zrozumienie mialbym do kogos kto np. krytykuje ludzi zaniedbanych lub otyłych. Bo to raczej zalezy od nich samych. Jak sie za siebie wezmą to sie zmienią, mają w pełni wpływ na ten obszar życia. Ale z seksem tak nie jest. To od ochoty drugiej osoby zależy czy zgodzi sie na seks. Nie ma sie wplywu na jej wole ani jej ochote. Dlatego nie rozumiem dlaczego moj szacunek do samego siebie miałby zależeć od tego czy ktos zgodzil sie na seks ze mna. Mam swoje życie, jakieś wartości ale po prostu dziewczyny nie maja ochoty na seks ze mną. Nie czuje sie z tego powodu mniej wartościowy.
Nie porównuj, proszę, libido do jedzenia, bo bez seksu (masturbując się lub nawet nie) DA SIĘ przeżyć, a bez jedzenia nie.
Jest wiele rzeczy bez których można przeżyć ale są zbyt fajne by z nich zrezygnować. Bez mówienia "kocham Cię" w związku tez można przeżyć. I bez dawania kwiatów.I bez nawet odzywania się do kogoś. Czy facet podobnie ma tłumaczyć domagającej sie takich gestów dziewczynie ? Po co rezygnować z tego co przyjemne a dostępne ?
Jest też kwestia wieku, młodości. Nie warto tracić młodości bez żadnego seksu. Jest różnica czy uprawia sie seks majac 20 lat a dopiero 50.
I nie tylko przystojni /inteligentni/mądrzy faceci mają seks. Mam wielu naprawdę nieatrakcyjnych wizualnie bądź nie bardzo kumatych lub zwyczajnie okropnie nieobytych kolegów, którzy jednak są w stanie mieć kobiety do seksu. Nie tylko w związku. To jest trochę jak loteria, bo mało kiedy przewidzisz, na co dana kobieta zwróci uwagę i co ją podkręci.
Ale sa też tacy którzy po prostu nikogo nie pociągają.
Zresztą facet, ani nikt, nie ma obowiązku godzić sie na partnerke tylko dlatego, że go chce, byleby nie płacić. Każdy facet moim zdaniem, jesli ma na to ochote ma prawo oczekiwać. Choćby na loda. Jesli ma na niego ochote a zadna dziewczyna godzaca sie z nim na seks nie chce mu go dac to moim zdaniem moze isc do agencji z tego powodu.
Mnie odrzuca trochę w facetach korzystających z usług prostytutek to, co one sądzą na ich temat. Z kilkoma rozmawiałam i ŻADNA nie wypowiedziała się pochlebnie o jakimkolwiek swoim kliencie. Choćby był okładkowym przystojniakiem i miał ogromne finansowe zasoby, są traktowani jak zdesperowane bankomaty. Uwierzcie, mężczyźni, że macie o wiele lepsze zdanie o prostytutkach, niż one o swoich klientach.
Tylko czemu jakiegolwiek klienta miałoby to interesować ? To jak przejmowanie sie co o mnie pomyślała sprzedawczyni w warzywniaku.
Porównuje sie klientów do bankomatu a tymczasem bankomatowi nic nie trzeba dać w zamian za wypłate pieniędzy. Tymczasem w agencji jest usługa i czas za pieniądz. Frajerem to jest ktoś kto zgubiłby pieniadze, dawał je za nic. Tutaj moim zdaniem jest transakcja
Tak samo "bankomatami" sa tez klienci np. restauracji bo płacą za coś co mogą sami sobie ugotować i to praktycznie za darmo Czy ktoregos klienta restauracji obchodzi, ze kelner traktuje go jak bankomat ?
Moim zdaniem płacenie za seks jest mimo wszystko uwłaczające, stąd nie chciałabym być z mężczyzną, który się w to bawił. Mam wielu kolegów korzystających z usług takich pań i choć są najróżniejsi pod względem charakteru, łączy ich jedno - ogromne parcie na seks połączone z przedmiotowym traktowaniem kobiet.
Moim zdaniem nie jest. Seks to naturalna potrzeba która warto zaspokajac zwlaszcza w mlodosci bo nikt nie cofnie straconych lat. I jak ktos nie jest atrakcyjny i kobiety na niego nie lecą to może szukac seksu za pieniadze.
Jest coś jeszcze. Może być facet który po prostu ma ochotę tylko na seks. Nie ma ochoty na zwiazki, relacje. Nawet wymianę emocji. Co ma zrobic ? Przeciez nie może mówić prawdy, że szuka tylko seksu bo to od razu skresla go u kobiet. Jesli taki facet nie chce nikogo okłamywać to po prostu nie widze innej opcji niz seks za pieniadze.
Czy mężczyzna z klasą chce być traktowany jak "zło konieczne"? (konieczne, ponieważ pozwala na zarobek, zło, gdyż bez możliwości zarobkowej prostytutka najprawdopodobniej nie przespałaby się z tym mężczyzną)
No ale to transakcja. Dziewczyna wystawia się na sprzedaż i ktoś kupuje jej usługę. Nawet nie nią. Nie staje sie jakąś niewolnicą. Facet ma prawo robić dokładnie to co ustalą i tylko to. Facet nie gwałci dziewczyny wbrew jej woli - to byłoby złem. Zło jest gdy komuś dzieje się krzywda. Komu dzieje sie krzywda gdy facet korzysta z prostytutki ?
Ja z kolei na osobników płci męskiej, którzy są wartościowi i wyznają pewne zasady zwracam szczególną uwagę.
Czesto piszesz o wartosciowosci. Mam wrecz wrazenie, że traktujesz wartosciowosc jako atut faceta zwiekszajacy jego szanse na seks. Mam odmienne doświadczenia. Od kiedy pamiętam byłem komplementowany jako osoba bardzo wartościowa w róznych dziedzinach ale nigdy nie przełożyło się to na bycie atrkackcyjnym dla płci przeciwnej i w konsekwencji na seks. Jak dla mnie to bycie wartościowym a byciem zdolnym znalezc partnerke na seks to dwie różne rzeczy i nie wiem czemu niemal za kazdym razem Ty piszesz o tym łącznie.
Po prostu uważam, że szanujacy się i męski, z klasą, facet za seks płacić nie musi, bo potrafi sprawić, by kobieta oddała mu się bez wizji obiecanych pieniążków.
To tyle w odpowiedzi na Twoje pytanie.
Nie napisałaś o czyms bardzo waznym - przystojnosci. Jak ktos nie ma wygladu to chocby byl interesujacy to nie sprawi tego.
a) męskie pipki niepotrafiące zainteresować sobą kobiety na tyle, by nie musiała żądać zapłaty za seks z nimi
...a żaden z powyższych typów mężczyzny nie ma szans na zainteresowanie znającej swoją wartość kobiety.
I znów o zainteresowaniu. Tylko co ma wspólnego zainteresowanie kogos sobą z seksem ? Ja interesowałem sobą wiele kobiet, odbyłem z nimi po setki godzin rozmów. Wszystkie mówiły jaki jestem wartościowy, inteligentny, ciekawy. Ale żadna nie chciała przełożyć tego na seks. Ja jak ja, ale myśle, że także ogólnie, ludzie moga byc interesujacy co nie oznacza, że od razu chcemy z nimi isć do łóżka. Moim zdaniem albo sie to cos co pociąga kobiety ma albo nie. Czasem wystarczy kształt twarzy by byc atrakcyjnym, nie trzeba wcale byc interesujacym.