netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

132 odpowiedzi31 487 wyświetleńzałożony przez belgrade, 10.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 133 z 133 ]

131 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-11-18 22:58:23)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).
Lwica_ napisał/a:

Przedmiotowe traktowanie, ponieważ chodzą tam TYLKO po loda i jeszcze za to płacą.

Czegoś nie rozumiem. Jeśli poderwę dziewczynę która interesować mnie będzie czysto seksualnie i która robiłaby mi loda to przecież też jest to przedmiotowe. traktowanie. Czyli kogoś można traktować przedmiotowo niezależnie czy płaci się mu za seks czy nie.

Lwica_ napisał/a:

Bo łatwiej i szybciej pójść do agencji i zapłacić, niż znaleźć kobietę, która z chęcią tego loda będzie robiła. Leniuszki tongue

Gdyby to było tak, że znalezienie kobiety na seks zależy tylko od pracowitości. Ale niestety tak nie jest bo kobiety nie lubią gdy składa sie im propozycje seksualne. Oczekują nawiązania relacji, jakiś uczuć lub emocji. A już na pewno nie proponowania seksu wprost tuż po poznaniu sie.

Czy naprawdę mogę szukać kobiety na zrobienie loda? Jak to sobie wyobrażasz ? Widzę np. piękną seksowną dziewczynę. Interesuje mnie tylko jej ciało. Mam podejsc i powiedziec "Czesc, ale jestes piekna a ja akurat szukam dziewczyny na loda bo żadna inna mi tego nie robi" ? Co nazywasz pracowistością ?

A może ktoś powinien kłamać i udawac, że sie zakochał lub, że chce zbudować związek, relację ? Tylko aby znależć dziewczynę na zrobienie loda?

Naprawde strasznie mnie ciekawi kogo kto ma ochotę na loda już nie nazwałabyś leniuszkiem ? Co taki ktos ma zrobic jesli jednoczesnie nie chce klamac i skladac obietnic ktore nie sa prawdziwe ?

Lwica_ napisał/a:

Nie chodzi o ilość partnerów, a podejście do seksu i siebie. Nie uważam za małowartościowe uprawianie seksu na pierwszej randce, lecz płacenie za niego, ponieważ osoba przyjmująca za usługę pieniądze robi to tylko dla korzyści finansowych. Mam na myśli głównie tylko to, że chyba żadna znająca swoją wartość osoba nie uprawiałaby seksu z kimś, kto w ogóle jej nie pożąda, a liczy jedynie na pieniądze. I nie mówię o wartości człowieka samej w sobie, ale postrzeganiu siebie i docenianiu tego, kim się jest. Tak to widzę teraz, mając 21 lat - kto wie, może w późniejszych latach zweryfikuję swoje poglądy.

Dlaczego sfere seksualna łączyc z poczuciem wartosci ? Ktos moze byc wybitnym profesorem i np. chodzi na dziwki. Czy jest bezwartościowy ? Ma się siebie brzydzic ? Albo jakis prawiczek juz nie mogl wytrzymac, jest bardzo zdolny, ma duzo sukcesow ale po prostu zadna dziewczyna na niego nie leci. Też jest bezwartościowy ?

Można mieć szacunek do siebie i chodzić na dziwki moim zdaniem. Dlatego, że seks to cos co nie zależy tylko od nas samych. Już wieksze zrozumienie mialbym do kogos kto np. krytykuje ludzi zaniedbanych lub otyłych. Bo to raczej zalezy od nich samych. Jak sie za siebie wezmą to sie zmienią, mają w pełni wpływ na ten obszar życia. Ale z seksem tak nie jest. To od ochoty drugiej osoby zależy czy zgodzi sie na seks. Nie ma sie wplywu na jej wole ani jej ochote. Dlatego nie rozumiem dlaczego moj szacunek do samego siebie miałby zależeć od tego czy ktos zgodzil sie na seks ze mna. Mam swoje życie, jakieś wartości ale po prostu dziewczyny nie maja ochoty na seks ze mną. Nie czuje sie z tego powodu mniej wartościowy.

Lwica_ napisał/a:

Nie porównuj, proszę, libido do jedzenia, bo bez seksu (masturbując się lub nawet nie) DA SIĘ przeżyć, a bez jedzenia nie.

Jest wiele rzeczy bez których można przeżyć ale są zbyt fajne by z nich zrezygnować. Bez mówienia "kocham Cię" w związku tez można przeżyć. I bez dawania kwiatów.I bez nawet odzywania się do kogoś. Czy facet podobnie ma tłumaczyć domagającej sie takich gestów dziewczynie ? Po co rezygnować z tego co przyjemne a dostępne ?

Jest też kwestia wieku, młodości. Nie warto tracić młodości bez żadnego seksu. Jest różnica czy uprawia sie seks majac 20 lat a dopiero 50.

Lwica_ napisał/a:

I nie tylko przystojni /inteligentni/mądrzy faceci mają seks. Mam wielu naprawdę nieatrakcyjnych wizualnie bądź nie bardzo kumatych lub zwyczajnie okropnie nieobytych kolegów, którzy jednak są w stanie mieć kobiety do seksu. Nie tylko w związku. To jest trochę jak loteria, bo mało kiedy przewidzisz, na co dana kobieta zwróci uwagę i co ją podkręci.

Ale sa też tacy którzy po prostu nikogo nie pociągają.

Zresztą facet, ani nikt, nie ma obowiązku godzić sie na partnerke tylko dlatego, że go chce, byleby nie płacić. Każdy facet moim zdaniem, jesli ma na to ochote ma prawo oczekiwać. Choćby na loda. Jesli ma na niego ochote a zadna dziewczyna godzaca sie z nim na seks nie chce mu go dac to moim zdaniem moze isc do agencji z tego powodu.

Lwica_ napisał/a:

Mnie odrzuca trochę w facetach korzystających z usług prostytutek to, co one sądzą na ich temat. Z kilkoma rozmawiałam i ŻADNA nie wypowiedziała się pochlebnie o jakimkolwiek swoim kliencie. Choćby był okładkowym przystojniakiem i miał ogromne finansowe zasoby, są traktowani jak zdesperowane bankomaty. Uwierzcie, mężczyźni, że macie o wiele lepsze zdanie o prostytutkach, niż one o swoich klientach.

Tylko czemu jakiegolwiek klienta miałoby to interesować ? To jak przejmowanie sie co o mnie pomyślała sprzedawczyni w warzywniaku.

Porównuje sie klientów do bankomatu a tymczasem bankomatowi nic nie trzeba dać w zamian za wypłate pieniędzy. Tymczasem w agencji jest usługa i czas za pieniądz. Frajerem to jest ktoś kto zgubiłby pieniadze, dawał je za nic. Tutaj moim zdaniem jest transakcja

Tak samo "bankomatami" sa tez klienci np. restauracji bo płacą za coś co mogą sami sobie ugotować i to praktycznie za darmo Czy ktoregos klienta restauracji obchodzi, ze kelner traktuje go jak bankomat  ?

Lwica_ napisał/a:

Moim zdaniem płacenie za seks jest mimo wszystko uwłaczające, stąd nie chciałabym być z mężczyzną, który się w to bawił. Mam wielu kolegów korzystających z usług takich pań i choć są najróżniejsi pod względem charakteru, łączy ich jedno - ogromne parcie na seks połączone z przedmiotowym traktowaniem kobiet.

Moim zdaniem nie jest. Seks to naturalna potrzeba która warto zaspokajac zwlaszcza w mlodosci bo nikt nie cofnie straconych lat. I jak ktos nie jest atrakcyjny i kobiety na niego nie lecą to może szukac seksu za pieniadze.


Jest coś jeszcze. Może być facet który po prostu ma ochotę tylko na seks. Nie ma ochoty na zwiazki, relacje. Nawet wymianę emocji. Co ma zrobic ? Przeciez nie może mówić prawdy, że szuka tylko seksu bo to od razu skresla go u kobiet. Jesli taki facet nie chce nikogo okłamywać to po prostu nie widze innej opcji niz seks za pieniadze.

Lwica_ napisał/a:

Czy mężczyzna z klasą chce być traktowany jak "zło konieczne"? (konieczne, ponieważ pozwala na zarobek, zło, gdyż bez możliwości zarobkowej prostytutka najprawdopodobniej nie przespałaby się z tym mężczyzną)

No ale to transakcja. Dziewczyna wystawia się na sprzedaż i ktoś kupuje jej usługę. Nawet nie nią. Nie staje sie jakąś niewolnicą. Facet ma prawo robić dokładnie to co ustalą i tylko to. Facet nie gwałci dziewczyny wbrew jej woli - to byłoby złem. Zło jest gdy komuś dzieje się krzywda. Komu dzieje sie krzywda gdy facet korzysta z prostytutki ?

Lwica_ napisał/a:

Ja z kolei na osobników płci męskiej, którzy są wartościowi i wyznają pewne zasady zwracam szczególną uwagę.

Czesto piszesz o wartosciowosci. Mam wrecz wrazenie, że traktujesz wartosciowosc jako atut faceta zwiekszajacy jego szanse na seks. Mam odmienne doświadczenia. Od kiedy pamiętam byłem komplementowany jako osoba bardzo wartościowa w róznych dziedzinach ale nigdy nie przełożyło się to na bycie atrkackcyjnym dla płci przeciwnej i w konsekwencji na seks. Jak dla mnie to bycie wartościowym a byciem zdolnym znalezc partnerke na seks to dwie różne rzeczy i nie wiem czemu niemal za kazdym razem Ty piszesz o tym łącznie.

Lwica_ napisał/a:

Po prostu uważam, że szanujacy się i męski, z klasą, facet za seks płacić nie musi, bo potrafi sprawić, by kobieta oddała mu się bez wizji obiecanych pieniążków.
To tyle w odpowiedzi na Twoje pytanie.

Nie napisałaś o czyms bardzo waznym - przystojnosci. Jak ktos nie ma wygladu to chocby byl interesujacy to nie sprawi tego.

Lwica_ napisał/a:

a) męskie pipki niepotrafiące zainteresować sobą kobiety na tyle, by nie musiała żądać zapłaty za seks z nimi
...a żaden z powyższych typów mężczyzny nie ma szans na zainteresowanie znającej swoją wartość kobiety.

I znów o zainteresowaniu. Tylko co ma wspólnego zainteresowanie kogos sobą z seksem ? Ja interesowałem sobą wiele kobiet, odbyłem z nimi po setki godzin rozmów. Wszystkie mówiły jaki jestem wartościowy, inteligentny, ciekawy. Ale żadna nie chciała przełożyć tego na seks. Ja jak ja, ale myśle, że także ogólnie, ludzie moga byc interesujacy co nie oznacza, że od razu chcemy z nimi isć do łóżka. Moim zdaniem albo sie to cos co pociąga kobiety ma albo nie. Czasem wystarczy kształt twarzy by byc atrakcyjnym, nie trzeba wcale byc interesujacym.

132 Ostatnio edytowany przez Misericordias (2014-11-18 23:58:27)

Odp: Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

W sumie nie robiłem w tym kierunku żadnych specjalnych badań i takiej potrzeby nie widzę, ale z moich obserwacji wynika, że kobiety w wielu przypadkach po ukończeniu drugiej dekady swojej ziemskiej egzystencji, w ciągu następnych dwóch dekad jej dalszej kontynuacji mają tendencję do interakcji z otoczeniem mniej więcej na zasadzie: "Ha! Mam już za sobą tyle i tyle latek, czego to ja nie wiem, czego nie przeżyłam, czego nie widziałam." Odsetek przypadków występowania a także samego nasilenia symptomów tejże przypadłości w okolicach dekady trzeciej wydaje się być nieco większy, ale nieznacznie. Zwykle po czterdziestce to przechodzi i objawy ustępują/zanikają, ale nie zawsze. big_smile

Cynicznahipo napisał/a:
belgrade napisał/a:

Zakochać to ja się mogę, ale czy ktoś zakocha się we mnie? No właśnie, tego nie wiem. Wolę się bawić. Oczywiście chętnie poznałbym kogoś fajnego, ale to nie koliduje z korzystaniem z prostytutek.
Tak jak już pisałem - nie chcę ustawiać sobie życia pod poglądy kobiety, której może nigdy nie spotkam.

belgrade, nie myślę, że ja Cię atakuję, bo absolutnie tak nie jest! smile
Po prostu chcę Ci zwrócić uwagę na to, że czasem robimy rzeczy, z których potem nie jesteśmy dumni, których żałujemy, albo się wstydzimy. Więc jeżeli chodzenie na dziwki w Twoim przypadku nie jest koniecznością (bo według mnie nie jest), to warto może z tego zrezygnować na poczet tego, co może Cię czekać w przyszłości. A nie wiesz, co Cię czeka. Może coś pięknego? A jeżeli to zostanie przekreślone właśnie przez to, że zachciało Ci się iść do burdelu? Szkoda by było. Po prostu.

Cynicznahipo- myślę, że nie powinnaś brać chłopaka pod włos, szczególnie że robisz to bardzo niekonsekwentnie.

Wymagania można mieć jakie się chce. Jeśli z kolei komuś coś z seksualnej czy nieseksualnej przeszłości nie odpowiada, to się delikwenta/tkę odprawia z kwitkiem i cześć. Tak jest najprościej i najbezpieczniej. Jeśli dziewczyna nie zaakceptuje, że chłopak był w burdelu, to negocjacje są przerywane, kompromisu nie będzie i tyle. Widać "nie byli sobie pisani". Różnych rzeczy sobie można nie akceptować, ale według mnie życia nie starczyłoby na samo analizowanie każdej możliwej konsekwencji każdego możliwego wyboru , a co tu dopiero mówić o zamartwianiu się tym, czy ktoś ten mój wybór zaakceptuje, czy nie. Być może jutro jakiś pan John albo inny Andreas wsiądzie sobie jak co dzień do auta i w drodze do roboty ulegnie wypadkowi, w którym straci obie nogi i dozna dożywotniego oszpecenia twarzy lub porażenia czy paraliżu. Ciekaw jestem, co kobiety (łącznie z Tobą Cynicznahipo) uznałyby (już nawet wyborem większościowym) za "bardziej nieakceptowalne" do zawarcia związku- wizytę w burdelu, czy taką właśnie drobną niedoskonałość u faceta. I co byś mu wtedy powiedziała?- "Trzeba było tego i tego dnia się zastanowić i nie wsiadać za kółko na poczet tego, co cię czekało potem w przyszłości"? tongue

Posty [ 131 do 133 z 133 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wizyta u prostytutki (niespełna 20latek).

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026