netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

202 odpowiedzi27 260 wyświetleńzałożony przez Lacoste, 31.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 203 ]

131

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:
Lacoste napisał/a:

Czekam ale chyba bardziej dla swojej satysfakcji.  Wiem, dziecinne tongue

Niemowlęce! tongue

Dobra też robiłam wykręty od czytania przez weekend, zaraz idę do biblioteki smile

Btw. Chciałam iść do psychologa, nawet zadzwoniłam żeby sie zarejestrować, ale najpierw muszę iśc po skierowanie, a skierowanie otrzymać od psychiatry (brrr, co jest jeszcze bardziej upiornym słowem). Ale i jak było zamknięte dziś. Oby wystarczyło wytrwałości żeby w środę znowu zadzwonić wink

Czemu upiornie? Glupie uprzedzenie zacofanych ludzi. Ja chodze do psychiatry bo mam nerwice i wcale sie tego nie wstydze. Normalny lekarz smile nie boj sie i idz a moze nawet na tym zyskasz wink

132

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Pewnie masz racje. Mam dużo uprzedzeń przed wizyta, zawsze myslalam, że SAMA dam sobie rade z moja psycha. Ale to kolejna pułapka zaniżonego poczucia własnej wartości wink Tj. zbyt ambitne cele. Ciągle tez mi sie zdaje, że moje klopoty są absolutnie tymczasowe i ze zanim doczekam terminu wizyty z NFZ to juz miną: takie nie dopuszczanie do wiadomosci ze cos ze mna jest nie tak.

133 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-10 17:24:42)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

jolanka, jesteś w stanie sobie pomóc sama jak najbardziej - ja jestem przykładem takiej samopomocy wink Tylko niektórzy potrzebują katalizatora i taką osobą może być dobry (!!) psychoterapeuta.

Tylko nie patrz na niego bezkrytycznie i zachowaj w sobie odrobinę sceptycyzmu. W międzyczasie dużo czytaj 'na własną rękę', bo nie wykluczone, że psychoterapeuta tez człowiek wink
Przede wszystkim ufaj sobie i temu, co sprawia, że czujesz się dobrze (nie mylić z "przyćpaniem" na haju tongue)- nie ma lepszej odniesienia przy wybieraniu tak partnera życiowego, terapeuty czy pracy jak reakcja na energię jaka od danej osoby płynie.

Mała wskazówka: Zwracaj uwagę czy terapeuta MA coś konstruktywnego do powiedzenia. Są różne teorie i 'szkoły' prowadzenia psychoterapii, ale do mnie osobiście nie przemawia szkoła pt. "Odpalam zegarek, inkasuje kasę i udaję że słucham przez 50min."
Taka psychoterapia to jest za free na ławce z gołębiami w parku albo z kotem w domu - też posłuchają, a kasa w kieszeni big_smile

134 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-10 17:26:18)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Heh to tak jak z "miłością". Powiesz sobie "nie ma mozliwosci, ze to nie milosc, to jest prawdziwe uczucie, nie znacie się. Przecież czuje to !". No i wiele rzeczy czujemy, ale co znaczy często całkiem coś innego. Albo że partner jest zły. Nie, on nie jest zły, on ma po prostu zły dzien, albo wkurzyłam go, wiec mogl byc fatalny. Albo jest fatalny, bo ja jestem fatalna. Czyli zawsze szukanie usprawiedliwien, wymowek ,racjonalizowania.

Co do lecenia na drani to takze od dawna poznany symptom ktore przejawiaja kobiety z niską wartością ;p
Ta cała pewnosc siebie często wcale nie jest pewnoscia siebie i "męskością", tylko tym co działa na psychike takiej niedowartościowanej. Na jej niedostatki, które on wytwarza np swoim olewatorskim podejściem, oschłością itp a w srodku to często mniej pewny siebie chłopaczek niz ten ktory sie uzewnętrznia i sprawia wrażenie bardziej miękkiego (ten przynajmniej jest swiadomy - a swiadomosc to duza czesc pewnosci siebie, z reszta tak samo jak umiejetnosc przyznania się do wad i win co dran nie zrobi).

Co do terapii to musza byc zajęcia podejmujące aktywnosc. Tutaj spisuje sie behawioralna, która zmienia nasze reakcje na dane bodźce. Tylko oczywiscie by rozpracowac te bodzce najpierw sa zajecia logiczne, a nie praktyczne. Trzeba wybadac grunt i podejac indywidualny system cwiczen, a to czesto kosztuje grubą forsę smile Nie wiem jak jest na NFZ. Nigdy nie slyszalem.

135 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-10 17:44:34)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
thepass napisał/a:

Ta cała pewnosc siebie często wcale nie jest pewnoscia siebie i "męskością", tylko tym co działa na psychike takiej niedowartościowanej. Na jej niedostatki, które on wytwarza np swoim olewatorskim podejściem, oschłością itp a w srodku to często mniej pewny siebie chłopaczek niz ten ktory sie uzewnętrznia i sprawia wrażenie bardziej miękkiego .

[b] Lacoste [\b] przeanalizuj te słowa thepassa w kontekście tego :

Lacoste napisał/a:

Pewnie dlatego ze nie dokonca podoba mi sie zachowanie tego faceta. Jest jakis taki malo meski. Taki niesmialy chlopczyk a nie prawdziwy mezczyzna. Pewnie gdyby byl zimnym draniem to emocje byly by inne. Zawsze ciagnelo mnie do pewnych siebie facetow a on jest inny.

136

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Elle, thepass,

mam wrażenie, że lekko sceptycznie patrzycie na (ciężko!) podjęta przeze mnie decyzję o pomocy psychologiczną, szczególnie Elle, wiem, że jesteś terapio-sceptyczna. Ja też byłam długo, ale najbardziej jest dla mnie przekonujący argument: 'po co z czymś się samemu męczyć, skoro jest ktoś, kto od razu będzie wiedział o co chodzi i wszystko pójdzie po prostu szybciej".
Ja z tym zamiłowaniem do 'drani' męczę się już latami. TAK TO JEST  PROBLEM. Jeśli kiedyś z tych zgliszczów wychowania i kijowych wzorców, które mam z domu rodzinnego, chcę stworzyć w miarę normalną rodzinę (tj. bez przemocy psychicznej, masochistycznych roli, uwieszania się na mężczyźnie, pomylenia partnera z ojcem, w ogóle zgubieniem biologicznego ojca etc.) to muszę poważnie popracować nad sobą, nad wzorcami, nad wcielaniem ich w życie.

Z kotem rozmawiam bardzo wiele, niestety bez rezultatu.

Wiem, że to musi być cykl wizyt, w ogóle chyba powinnien trwać latami. Nie mam pojęcia skąd wziąść na to kasę, bo jeśli w NFZcie mam czekać jak na wizytę u dentysty tygodniami to szybko stracę motywację.

Elle, to dość odważne podać się za przykład skutecznej samopomocy. Za mało wiem o Tobie, Twoich problemach i zmianie. Czy gdzieś jest Twój wątek?

Kolejne ważne pytanie jest takie: po zdaniu sobie sprawy z "błedów oprogramowania" (chyba mi całkiem nieźle idzie w tym względzie, prawda?), co dalej? Bo wydaje mi się, że jedyną możliwą weryfikacją jest nowa relacja, w której w praktyce sprawdzamy nowe wzorce i nawyki. Bo - tak mówiłam wczesniej- ja naprawdę kilka razy siebie zanalizowałam (w samotności na blogu), ale za kilka mięsięcy znowu budze się z palcem w dupie tj. porzucona przez 'drania' z którym miał być związek, a wyszłam na łatwą panięnkę i przy jednocześnie desperatkę.
Na życie i honor mego kota przysięgam, że nie chcę tak więcej!

137 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-10 18:42:45)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Troche znowu sie wątki pomieszały, ale mam nadzieje Lacoste nie będzie zua tongue
Wiecie co mowia lekarze? Że jeśli podejmujemy leczenie np w wieku 30 lat, to leczenie może zająć co najmniej drugie tyle smile
Ale oczywiscie wczesniej uzyskujemy rezultaty. Kwestia tego ile jestesmy zatwardziali w swoich mechanizmach, czyli gdy ego jest juz wypracowane i nie dopuszcza innych rozwiązań. Powodem moze byc nawet brud za paznokciem. Że on tworzy się i bedzie tworzyć, więc po co coś zmieniać?
Ja zawsze wpływ podswiadomosci pokazuje bardzo prostymi przykładami. Jesli ktos nam powie, ze jestesmy piękni, a jestesmy niedowartosciowani - to czujemy ze rosniemy. Jest fajnie, ale juz wiadomo ze mamy w tym aspekcie zaleznosc emocjonalną od ludzi. Jesli wiemy ze jestesmy piękni, to taki komplement bedzie działał bardzo średnio: ok, dziękuje i tyle. Im wiecej takich sfer, tym cięższą miłość przyciagniemy i bedzie trudniej zobaczyc realny obraz partnera/odejść, czuć się lepiej. Partner da nam szczescie - jestesmy szczesliwi, nie da - jestesmy zli i/lub przestajemy kochać. Sami nie damy, bo on nam nie daje, nie ma motywacji. Dzieciecy egoizm, coś za coś, mimo że pomimo wszystko.
Jeśli ktoś powie na nasz temat coś głupiego z czym kompletnie sie nie zgadzamy to zareagujemy nie negatywnie (złość, smutek) tylko albo bedzie to obojętne, albo nawet pozytywne (rozśmieszy i da energie). Smiech jest pozytywną emocją, tak jak kilka innych. I wlasnie terapia behawioralna pozwala odwrocic reakcje podswiadomosci na bodzce, ktore zamiast wywoływać cierpienie - wywołują nawet te lepsze emocje i dodają siły. Czyli porazke zamieniają w sukces. Zamiast mowic : cholera, nie udało się, jestem do dupy - to - świetnie, nowe doswiadczenie, teraz wiem by tego błędu nie popełnić i jestem lepszym człowikiem (ciało reaguje dobrze na to, a nie tylko pleciemy sobie o tym, ze tak byc powinno, a i tak cierpimy). Ludzie w depresji mają mało siły, werwy, czasem czują że umierają. Dlatego ciezko cos im zrobić ze sobą, ale to wszystko kwestia tego że nie mają władzy nad ludzmi (wszystkimi, pewnymi, jedną - zaleznie od ilosci niedostatków w danych sferach) i swoim zyciem (zbyt duzo potrzeb, zbyt mało działania). Nagle desperacja sie wyłącza, jesli nie potrzebujemy od ludzi tych wszystkich bodzców, które zostały zamienione w podswiadomosci i wtedy mozemy dawać coś innego, ale też brać coś innego. Juz samo zdecydowanie sie na takie przeprogramowanie i zrozumienie jest dodatkową wartością, na którą stać niewielu. Mozna isc przeciez na łatwizne...

jolanka - dopóki bedziesz myslala o tym, by sprawdzic efekty zmiany w nowej relacji - to niczego nie zmieniłaś , nie jestes wolna smile

138 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-10 18:56:45)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
thepass napisał/a:

Juz samo zdecydowanie sie na takie przeprogramowanie i zrozumienie jest dodatkową wartością, na którą stać niewielu. Mozna isc przeciez na łatwizne...

jolanka - dopóki bedziesz myslala o tym, by sprawdzic efekty zmiany w nowej relacji - to niczego nie zmieniłaś , nie jestes wolna smile

Decyzję podjęłam na poziomie świadomości, dawno temu. Pytanie czy tak naprawdę na poziomie podświadomości chcę coś zmienić czy tylko liczę na to, że przestanę ROBIĆ WRAŻENIE despertki po to aby tego mojego upragnionego, zimnego drania dorwać tongue Takie granie z samą sobą w kotka i myszkę...

Nie myślę jakoś uporczywie już o efekcie. Jednak biorąc pod uwagę, że już kilka razy miałam fail własnej przemiany, to chciałabym mieć jakąś pewność, że podjęte działania będą skuteczne. Po na razie wszystko jest na poziomie deklaracji, czas żeby przeszło na poziom nawyków i emocji. Terapia behawioralna mówisz? Zgłębię smile

A potem przyjdę do lekarza i powiem:
"Panie, dolega mi to, to i to (diagnoza made by forum kobiet), proszę leczyć mnie terapią behawioralną aby uzyskać taki i taki efekt, mamy jakiś rok czasu" - ciekawe jak by zareagował... wink

139 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-10 19:11:22)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Jak chcesz sprawdzić wolność emocjonalną i zakompleksienie pana lekarza to tak powiedz smile
Z reszta wystarczy, ze usłyszy historie. Oni wbrew pozorom tez postępują schematycznie.

Moze w innym temacie, ale troche tłumaczy te procesy
http://matrix.uni.wroc.pl/psychoedukacja/terapia-fobii-spolecznej/racjonalno-emotywna-terapia-behawioralna/

jolanka27 napisał/a:

Wow, czuję się podniecona jakbym miała iśc na kurs nurkowania! big_smile

Uroki emocjonalnej zależności od przyjemności,a to dostarczyc moze wrazeń tongue

140

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

To już wiemy, że moja 'terapia' skończy się po jednej wizycie hahaha

No chyba, że trafię na dobrego psychiatrę/ psychologa, zweryfikujemy wink

Wow, czuję się podniecona jakbym miała iśc na kurs nurkowania! big_smile

141 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-10 19:37:05)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

jolanka, u mnie było tak, że ja nie miałam zaufania do terapeutów po kilku próbach, gdzie -bez wyjątku- zawsze odnosiłam wrażenie, że niczego nowego się od nich nie dowiem.
A raz był przypadek, gdzie podziękowałam grzecznie wink pani psycholog za wizytę i zapłaciłam jej tylko symboliczna kwotę jak przyłapałam ją na niekompetencji. Od tamtej pory zajęłam się sobą sama i chyba nieźle na tym wyszłam.

Zawsze byłam samoukiem w większości kwestii, które mnie interesowały, więc i psychika (moja własna wink) nie była wyjątkiem, poza tym mogłam robić to po swojemu, w swoim tempie i co ważniejsze w każdej chwili kiedy mnie coś "dopadało" reagowałam odrazu, nie czekając do kolejnej wizyty, które tanie nie były swoją drogą.

I tak ekonomika i szybka check lista 'za i przeciw' doprowadziły mnie do wniosków, że zrobię to po swojemu.

Uważam, że psychoterapeuta to dobra inwestycja dla ludzi, którzy lubią czuć przysłowiowego "bata" nad sobą by czuć bodziec do zmian, albo by nie zaprzestać pracy nad sobą. Ja nigdy nie lubiłam czuć takiego bata, w życiu zawodowym na ironię to ja bywam takim "batem" dla innych, czego też nie lubię.

Tak czy inaczej - jeśli czujesz entuzjazm do tego na dzień dzisiejszy to jak najbardziej idź, nie jestem sceptyczna co do metody, ale bywam co do  kompetencji terapeutów. Sama miewam ich za klientów i niejednokrotnie zadziwia mnie ich brak ogarnięcia.
Ale "chyba" trochę uogólniam tongue

142 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-11 01:01:33)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Ja niestety z tych co muszą mieć bata nad sobą sad deadline, albo innego silnego motywatora jako rasowa masochistka wink
Sama się nie umiem ogarnąć, niestety.

Elle, ponawiam pytanie, istanieje Twój wątek?

143

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_zale%C5%BCna

144 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-11 01:17:59)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Czyżby ktoś chwytał mnie za słówka? wink

PS: Dzięki za poprzedni artykuł. Gdybym znalazła takie rozpracowanie tematu 'związki' może nawet bym nie musiała iść do tego psychologa...

145

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

jolanko, po co miałabym zakładać wątek dla sprawy,z która poradziłam sobie zanim trafiłam na Forum?

Inna kwestia, że nie uzewnętrzniam się na swój temat, a problemy zostawiam do rozwiązania dla siebie, tak było od dzieciaka.

146

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Jolanka jesli czujesz taka potrzebe to idz do psychologa i ew na terapie. Ja poki co terapii podjac nie moge bo pracuje a terapia ktora mi proponuja na nfz to 3 lub 5x w tyg wiec odpada. Wazniejsza praca. Zaczne sama pracowac nad sama soba, malymi kroczkami i moze sie zmienie. I tak widze duza roznice w tym jak zachowuje sie teraz a jak zachowywalam sie kiedys.

147

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

I tak widze duza roznice w tym jak zachowuje sie teraz a jak zachowywalam sie kiedys.

Gratuluję smile
Powiem Ci, że ja również czuję, że zrobiłam postępy tzn. kiedyś w podobnej sytuacji na pewno dłużej bym to wałkowała emocjonalnie; nie umiałabym się powstrzymać przed wysłaniem 3 razy większej ilości sms-ów, pisaniem maili, "walką o niego". Myśę, że teraz w miarę z godnością z tego wyszłam i nie będe musiała się wstydzić przed sobą, gdy sytuacja pozostaną suche fakty do oceny.

Jednak to jest jedynie jak tabletka przeciwbólowa, która usuwa jedynie objawy, a nie przyczynę zachowania.
- Dlaczego nadal kręcą mnie niedostępni faceci?
- Dlaczego przyjmuję roszczeniową postawę wobec faceta? (podobnie jak Ty)
- Dlaczego nie umiem zareagować na proste komunikaty typu "nie chce się angażować/ wiązać/ chodzić na randki" jako jasny przekaz "czyli nie jesteś dla mnie bo ja chce się angażować", tylko próbuję jakoś kombinować: "poczekamy, zobaczymy, może jednak coś z tego będzie".
=> Dlaczego nie szanuję własnych potrzeb na tyke by wyeliminować to co, staje w opozycji do nich (czyli godzę się na koleżeństwo + seks, podczas gdy wiem przecież, że nie tego szukam).

Tak więc TYM RAZEM jak bym chciała zmienić perspektywę i nawyki tak aby być więcej w takiej sytuacji.

148 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-12 15:59:45)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

To jeszcze trzeba wytłumaczyć tą niedostępność, bo nie wiem czy myślimy o tym samym.
Czy kręcą Cię WSZYSCY niedostępni? I to jest warunek, dzięki któremu się nakręcasz na takowego?
To pomysl - jest masa facetów o których przechodzisz obok i oni Cie nie chcą - Ty ich też nie. Jesteście dla siebie niedostępni wink
Po prostu czasem to jest dość proste, że jedna strona chce, druga nie i wcale nie ma to związku z niedostępnością. Albo wychodzi, że jest niezainteresowana (pech, mało kto trafia od razu na drugą połówke na całe życie), albo tym za jak bardzo atrakcyjną (lepszą od nas) traktujemy tamtą osobę. I czemu tak jest i czemu jest to mus. Na pewno sama niedostępność nie jest cechą która definiuje atrakcyjność. Odrzucenie to ból, ale żeby kogoś odrzucić, najpierw trzeba go zechcieć - i to zaniża znowu wartość. Cecha osobowości zależnej. Nie znaczy że jak nam zależy to zawsze mamy taką osobowość, ale moze zalezec, gdy nie trzeba sobie kogoś przywłaszczać. I zamiast odejsc, odseparować się od niskiej wartości, to staramy się przekonać drugą osobe do siebie. Ta osoba staje sie LEKIEM na niską wartośc, mimo że sama ją wywołała. To tak jakbyś leczyłą się alkoholem, który zepsuł Ci zdrowie i liczyła, że tym razem pomoże.

Co do przyciągania - kwestie wyglądu pomijam, bo to pożądania nie nakręca u was, a wyobrażenia o cechach jakie ma taki piękniś. I te cechy trzeba rozpracować. Tą desperacką chęć przywłaszczenia sobie takich cech, bo są tak bardzo potrzebne (wam). Do czego? Do uzyskania czego? Albo chęć zmiany kogoś w wymarzony ideał. Czyli zakochanie w wyobrażeniach tylko po to, by żyć złudzeniem i zrobić z tego cel życiowy. Żyje po to, by kogoś zmienić, bym się dowartościowała tym że mam taką moc sprawczą i władzę. Dopóki obiecuje zmiany - kocham go (wyobrażenie). Zmieni się to odejde (bo nie chce tych zmian, tylko chce mieć zajęcie i stery). Ludzie np zarabiają kasę, dążą do władzy po to by być szanowanymi, wielbionymi itp i to robią całe życie, jako mechanizm którego sie nauczyli do tego by sie czuć lepiej. By sie starać o coś, leczyć kompleksy, pustke. Główkują jak tu dogodzić innym. I to samo w związku z kimś nieodpowiednim. Nie związek dla samych uczuć, dawania, dzielenia, tylko po to, by uruchomić mechanizm bycia potrzebnym do czegoś (sobie, egoistycznie). Tak naprawde to układ, ale w wiekszosci nieswiadomy proces, a nie miłość. Jeśli godzisz się na coś czego naprawde nie chcesz, nie potrzebujesz i nie daje to prawdziwego szczęścia - to nadal jest to chęć naprawienia niskiej samooceny. Prawdziwa milosc jest wolna od toksycznych, negatywnych uczuć, ale to najpierw trzeba i samemu się kochać i mieć wpojone dobre wzorce na czym to polega. Nie przecze, że sam spotykam masę osób ktora jest przeswiadczona że toksyczne objawy milosci (panika, lęki przed utratą, zazdrość, wahania nastrojów) jest tą prawdziwą i romantyczną. Tego nie przetłumaczysz, nie wyleczysz, a więc lepiej nie brnąć. Refleksji null.

Z reszta sobie przypomniałem jeszcze jeden mechanizm. Szukanie potwierdzenia własnej wartości. Jak jest niska, to szukasz kogoś kto Cie uświadomi że jesteś do dupy. I tylko w takich się "zakochujesz" bo ktoś mówi prawde na Twój temat, jest szczery, no i lepszy. Oczywiscie niekoniecznie mowi słowami, a czynami, czyli np tym odrzuceniem. I wtedy też dochodzi to o czym rozmawialismy wczesniej - czyli tak naprawde nie chcesz związku, więc szukasz tych którzy do związku sie nie nadają.

149

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Dodam tylko, że właśnie zapisałam sie do psychologa: za półtora miesiaca i to ma polegać na diagnostyce.
Jesli bym chciała psychoterapię to czas oczekiwania: 3 lata (!).
Jeśli prywatnie to można zacząć już jurto <love you nfz>

Niestety, w przeciwieństwie do Ciebie Elle, już nauczyłam się, że wszystko co robię "sama" cholernie mi nie wychodzi i dopóki nie mam nad sobą bata, to wiele nie zdziałam. Będąc świadomą swoich ułomości istotą, nie ma innego wyjścia jak to, że wyłożę kasę i zaczynam tę psychoterapię....

150 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-11-12 19:52:03)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:
Lacoste napisał/a:

I tak widze duza roznice w tym jak zachowuje sie teraz a jak zachowywalam sie kiedys.

Gratuluję smile
Powiem Ci, że ja również czuję, że zrobiłam postępy tzn. kiedyś w podobnej sytuacji na pewno dłużej bym to wałkowała emocjonalnie; nie umiałabym się powstrzymać przed wysłaniem 3 razy większej ilości sms-ów, pisaniem maili, "walką o niego". Myśę, że teraz w miarę z godnością z tego wyszłam i nie będe musiała się wstydzić przed sobą, gdy sytuacja pozostaną suche fakty do oceny.

Jednak to jest jedynie jak tabletka przeciwbólowa, która usuwa jedynie objawy, a nie przyczynę zachowania.
- Dlaczego nadal kręcą mnie niedostępni faceci?
- Dlaczego przyjmuję roszczeniową postawę wobec faceta? (podobnie jak Ty)
- Dlaczego nie umiem zareagować na proste komunikaty typu "nie chce się angażować/ wiązać/ chodzić na randki" jako jasny przekaz "czyli nie jesteś dla mnie bo ja chce się angażować", tylko próbuję jakoś kombinować: "poczekamy, zobaczymy, może jednak coś z tego będzie".
=> Dlaczego nie szanuję własnych potrzeb na tyke by wyeliminować to co, staje w opozycji do nich (czyli godzę się na koleżeństwo + seks, podczas gdy wiem przecież, że nie tego szukam).

Tak więc TYM RAZEM jak bym chciała zmienić perspektywę i nawyki tak aby być więcej w takiej sytuacji.

No ja tez kiedys mialam tak ze noe umialam sie powstrzymac przed pisaniem do kogos kto de facto mial mnie gdzies. Teraz juz umiem sie powstrzymac choc nie powiem zdarzylo mi sie kilka razy narzucic temu facetowi. Na razie jestem na etapie gdzie gdy on milczy, milcze i ja. Dzis strasznie mnie korcilo zeby sie odezwac do niego ale to chyba dlatego ze ostatnio przechodze okres ze baaardzo mi sie nudzi, nie mam co ze soba zrobic i baardzo malo pracuje.

Dlaczego z gory zakladasz ze jesli facet mowi ze nie chce sie angazowac to znaczy ze niechce sie angazowac ALE w znajomosc z Toba (osoba)?
Co w przypadku gdy facet mowi ze nie chce sie NARAZIE agazowac? Czy warto dac szanse i spotykac sie po kolezensku ( w przypadku osob cierpliwych i rowniez nie angazujacych sie)?
Pytam bo slyszalamo kilku znajomosciach gdzie facet tak mowil spotkali sie i qyszedl z tego ciekawy zwiazek hmm
Pytam bo dalej nie umiem tego rozkminic.


Edit: tak mysle no i wsumie racja ze jesli facet mowi ze nie chce sie angazowac to nie chce sie agazowac ale w znajomosc z dana osoba. No ale co w tym drugim przypadku?

151

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Edit: tak mysle no i wsumie racja ze jesli facet mowi ze nie chce sie angazowac to nie chce sie agazowac ale w znajomosc z dana osoba. No ale co w tym drugim przypadku?

Widzisz, sama zauważyłaś.
Faceci są prostsi niż nam się zdaje, kiedy on mówi, nie chce się angażować = zwiazku nie będzie.
Nie ma żadnego "na razie": po prostu znaczy, że nie umie powiedzieć szczerze, że nie chce ciebie bo jakieś tam korzyści ma z tej relacji, trudno tez urazić osobę, która jest dla nas dobra, łatwiej przemilczeć (a nam się wielca zdaje, że oni akurat "przemyślują sprawe").

Nie znam żadnego związku, który polegałby na tym, że dziewczyna wyczekuje, aż królewicz się namyśli i łaskawie zgodzi na związek. Ani w drugą stronę. Sama byłam w roli księżniczki,która twierdziła,że na "razie" nie chcę się angażować, na którą któś wyczekiwał bo zwyczajnie nie umiałam asertywnie powiedzieć, sorry nie chcę być z tobą.

Także nie istnieje "drugi przypadek".

152

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:
Lacoste napisał/a:

Edit: tak mysle no i wsumie racja ze jesli facet mowi ze nie chce sie angazowac to nie chce sie agazowac ale w znajomosc z dana osoba. No ale co w tym drugim przypadku?

Widzisz, sama zauważyłaś.
Faceci są prostsi niż nam się zdaje, kiedy on mówi, nie chce się angażować = zwiazku nie będzie.
Nie ma żadnego "na razie": po prostu znaczy, że nie umie powiedzieć szczerze, że nie chce ciebie bo jakieś tam korzyści ma z tej relacji, trudno tez urazić osobę, która jest dla nas dobra, łatwiej przemilczeć (a nam się wielca zdaje, że oni akurat "przemyślują sprawe").

Nie znam żadnego związku, który polegałby na tym, że dziewczyna wyczekuje, aż królewicz się namyśli i łaskawie zgodzi na związek. Ani w drugą stronę. Sama byłam w roli księżniczki,która twierdziła,że na "razie" nie chcę się angażować, na którą któś wyczekiwał bo zwyczajnie nie umiałam asertywnie powiedzieć, sorry nie chcę być z tobą.

Także nie istnieje "drugi przypadek".

Acha rozumiem sad kurde mam dola. Ten koles nie potrzebnie do mnie pisze sad

153

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Nie mozesz go zablokować, prawda? wink

154

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
thepass napisał/a:

Nie mozesz go zablokować, prawda? wink

Moge ale nie wiem czy chce sad dzis do mnie napisal a ja glupia mu odpisalam. W koncu nie wytrzymalam i zapytalam czemu tak mu zalezy zeby sie spotkac. Odpisal: no bo nie chcialbym urwac juz kontaktu no i ze mysli nad tym i ze na razie chcialby kolezenstwa. Napisalam mu to co tutaj pisano ze nie ma NARAZIE. Facet mowi narazie bo tak na prawde boi sie powiedziec ze nic z tego noe bedzoe. odpisal mi: no nie widze narazie. Ehhhh sad
Cos mnie dzis wzielo znowu.. a juz bylo tak dobrze

155

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Daj wreszcie spokój kobieto, widać że to porządny facet- nie okłamuje cię, tylko wali prosto z mostu, że nic do ciebie nie czuje i nie chce niczego obiecywać, pomimo twojej presji.

Spotkanie jest bez sensu w sytuacji kiedy on wie, że smalisz cholewy do niego, będzie mu ciebie tylko żal, wątpię by rozmowa się kleiła.

Przykre tylko, że on mimo wszystko chce się kolegować, na pewno wychodzi z założenia, że lepiej mieć kogoś na piwo czy do kina niż być zupełnie samemu.

Autorko, z autopsji powiem Ci,ze im szybciej odpuścisz tę znajomość tym lepiej- czas nic sam z siebie nie zmienia w takich sytuacjach.
znajomość może (i powinna!) rozwijać się powoli, ale MUSI być to "coś" przynajmniej na tyle, by obojgu chciała się z dużym entuzjazmem spędzać razem czas i spotykać.
Ludzi powinno ciągnąć do siebie.
A takie rozmowy jak wy macie- a to jest dopiero początek (!) to jest dramat..

156

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

W sumie ciekawy temat Elizabeth podjełaś. Kiedy Twoim zdaniem warto utrzymywać kontakt z exami? O ile w ogóle warto biorąc pod uwagę, że rozstanie było raczej spokojne. Zawsze mi się wydawało (i tego się trzymam), że z kimś z kim się było cholernie blisko ciężko jest zejść poziom niżej z partnera na przyjaciela.

157

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Oj cichy, ty to powinieneś z ta swoja kontakt utrzymywać do śmierci. W ogóle powinieneś być jej dozgonnie wdzięczny za to, że zgodziła się wziąć ciebie na plasterek. Jeszcze ci o tym napisała. Cudowna, szczera kobieta smile

W takich sytuacjach trzeba kontakt utrzymywać ile się da (w wolnym tłumaczeniu: dopóki eksia się czuje samotna).

158 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-11-12 22:16:15)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

Daj wreszcie spokój kobieto, widać że to porządny facet- nie okłamuje cię, tylko wali prosto z mostu, że nic do ciebie nie czuje i nie chce niczego obiecywać, pomimo twojej presji.

Spotkanie jest bez sensu w sytuacji kiedy on wie, że smalisz cholewy do niego, będzie mu ciebie tylko żal, wątpię by rozmowa się kleiła.

Przykre tylko, że on mimo wszystko chce się kolegować, na pewno wychodzi z założenia, że lepiej mieć kogoś na piwo czy do kina niż być zupełnie samemu.

Autorko, z autopsji powiem Ci,ze im szybciej odpuścisz tę znajomość tym lepiej- czas nic sam z siebie nie zmienia w takich sytuacjach.
znajomość może (i powinna!) rozwijać się powoli, ale MUSI być to "coś" przynajmniej na tyle, by obojgu chciała się z dużym entuzjazmem spędzać razem czas i spotykać.
Ludzi powinno ciągnąć do siebie.
A takie rozmowy jak wy macie- a to jest dopiero początek (!) to jest dramat..

Ja to wszystko wiem po prostu wdalo sie chwilowe "zalamanie" ale zaniedlugo mi przejdzie. Poprostu tak cholernie boje sie samotnosci i tak cholernie pragne sie do kogos przytulic ze bylabym wstanie ciagnac dalej ta znajokosc gdyby dal znac ze rowniez chxe tego samego. Spotykalabym ske z nim bo sie nudze bo mi brakuje drugiego czlowieka i bliskosci. Wiem to straszne co pisze ale prawdziwe. Po przemysleniach wiem ze to nie chlopak dla mnie i ze nie podba mi ske w 100% ale on jest tak inny niz wszyscy ze boje sie ze nigdy takiego kogos nie poznam. Inny czyli spokojny nie rucha wszystkiego co popadnie itd rzadko takich spotykam.. nie czuje miedzy nami "tego czegos" ale chcialabym sie z nim spotykac.. takie oderwanie od rzeczywistosci. Desperacja lvel hard hehe

159

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

To posłuchaj starszej koleżanki wink, która mówi Ci prosto z serca, że taka znajomość to "gwałt" na szacunku i zaufaniu do samej siebie.
Bez "tego czegoś" (w znaczeniu prawdziwego entuzjazmu i sympatii dla drugiej osoby, nie podyktowanej jak u ciebie żadnymi brakami natury emocjonalnej, tylko samo z siebie, płynącymi prosto z serca) to droga przez mękę, wieczne kompromisy (ze SOBĄ, bo tak naprawdę zaniżasz wymagania byle on z tobą został i v-ce versa, oboje o tym wiecie i  z czasem robi się coraz bardziej sztucznie i żenująco), robienie sobie na złość (podświadoma walka o dominację, bo nikomu naprawdę nie zależy, dlatego zaczyna się forsowanie swoich racji, bo niczego się tak naprawdę nie ryzykuje, bo niczego między ludźmi-oprócz transakcji- nie ma), a pod koniec bywa i nienawiść..
Z tym ostatnim trudno sobie poradzić, dla mnie było to najtrudniejsze osobiście.


Naprawdę, uwierz mi, że po takim doświadczeniu zostaje tylko zaniżone poczucie własnej wartości, że człowiek w ogóle z takich pobudek coś takiego ciągnął, a potem wniosek, że o wiele lepiej byś się czuła i miała większy szacunek do siebie odpuszczając i będąc sama.

A jak już człowiek żyje w zgodzie ze sobą, to ta samotność nie jest dotkliwa, nie boli wink

160

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Zgadzam się, że słabo to wygląda. Nie wydarza się nic, co wskazywałoby żeby ta znajomość miała jakiekolwiek szanse się rozwinąć. A wspomniane zaniżenie kryteriów nic nie da, tylko później będziesz się gorzej czuć. Ja jestem może kroczek dalej od ciebie; tamta znajomość już za mną, zaangażowanie emocjonale już prawie uszło.
Jak mówiłam nie wyszłam najgorzej, ale i tak zrobiłam kilka rzeczy w niezgodzie ze sobą; ale i tak na nic sie to zdało.

Chyba w ogóle brakuje Ci towarzystwa, nie masz szansy się z kimś (najlepiej nowym) zaprzyjaźnić?

161 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-11-13 00:00:55)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Po raz kolejny musze Ci przyznac racje. Ehhh co ja bym bez Was zrobila. Fajnie ze przyszlam tu do Was z tym problemem.
Wiem ze ta znajomosc nie ma sensu a z drugiej nie chce jej urywac. Te mysli o samotnosci mnie mecza. Mam w sumie dopiero 24 lata ale serio rzadko poznaje kogos kto mi sie podoba. W ogole rzadko gdzies wychodze bo albo nie ma pieniedzy albo nie ma z kim. Dlatego jest ta mysl zeby ciagnac ta znajomosc. I w kolko i to samo. Chce sie kolegowav dla swoich korzysci tj nie czuc tak bardzo tej samotnosci ale boje sie ze tak spodoba mi sie to nasze kolezenskie spotykanie ze w razie czego ciezko mi bedzie z niego zrezygnowac
No i boje sie ze sobie go wkrece na dobre mimo ze mi nie odpowiada w 100%. Jak to mowia lepszu rydz niz nic. Boze szczyt desperacji mnie dopadl big_smile

Ale dzieki wam zdalam sobie sprawe ze lepiej byc samotnym niz pakowac sie w cos na sile. Musze sobie wbic do glowy ze nic dobrego by z tego nie wyszlo bo jedyne czym sie kieruje w tej znajomosci to strach przed samotnoscia.

Jolanka brakuje mi towarzystwa. Mam malo kolezanek a jak juz to sa sparowane lub maja dzieci.co za tym idzie brak czasu dla mnie sad

162

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

To jest muchomor! Czytaj: pułapka, w którą chcesz wejść na własne życzenie.
Słuchaj poczytaj własne posty: sama mówisz, że widzisz własną desperację, że patrzysz na facetów jak na potencjalnych kandydatów na męża, że chciałabyś jak koleżanki zakładać rodzinę.
A tutaj chcesz udawać "koleżankę". Przed nim, a co gorsza przed sobą.
Koleżanka, kolega, to osoby, którą łączą jakieś zainteresowania, wspólne towarzystwo, przeżycia.

A wy jesteście ex-parą, której nie wyszło. Rozmowy się nie kleją, seks kiepski, nachalność z twojej strony, jakieś zabawy w "udaję, że mi nie zależy i sikam pod siebie ale nie odpiszę na sms": oto co was łączy. O czym wy macie zamiar rozmawiać na tym "koleżeńskim spotkaniu"?

Może jednej i drugiej stronie trochę żal, że nie wyszło i że ta znajomość po prostu się zakończy, ale innego wyjścia nie ma.

Naprawdę żadni inni ludzie nie istnieją w tej miejscowości??

163 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-13 00:11:28)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Dokładnie.
Ale wiesz, co byłoby jeszcze gorsze? Gdybyś po jakimś czasie usłyszała to od niego, że był z Tobą z tego samego powodu co Ty z nim.
Niby 1:1, ale tak naprawdę łudziłabyś się podświadomie, że w nim jednak coś tam się tli, a potem taki cios między oczy big_smile

I niby nie powiedział nic czego byś nie przeczuwała, ale w takich sytuacjach jest się mało wyrozumiałym, bo człowiek zawsze lubi mieć to złudzenie, że ktoś spotyka się z nim dla niego samego, bo jest taki fajny i interesujący. Nieważne, że sam traktuje drugą osobę przedmiotowo tongue

Szczyt hipokryzji, ale tak jest jak człowiek wychodzi od desperacji.

PS. Był tu taki wątek, użytkowniczki Enona, która ciągnęła taki związek 6 lat (!) smile Facet na końcu ja zdradzał i ona-czując oddech rywalki na plecach- dopiero "poczuła", że go kocha wink Taa... On oczywiście, zgodnie ze scenariusze, tamta kochankę zostawił jak pojawiły się pierwsze problemy i wrócił do autorki wątku.
Teraz słuch o niej zaginał, więc pewnie kiszą się razem dalej, bo z tego na czym stanęło to facet chciał zamieść problem po dywan. Autorka chwile poudawała niezadowoloną, ale w myśl zasady 'lepszy rydz'.. wszystko puściła w niepamięć i trzyma się dalej jego nogawki, tylko tym razem się lepiej zębami wbiła wink
To klasyczny przykład jak wygląda związek z desperacji i jak bardzo można się poniżyć byle tylko nie być postrzegana jako "stara panna".

164

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Jolanka brakuje mi towarzystwa. Mam malo kolezanek a jak juz to sa sparowane lub maja dzieci.co za tym idzie brak czasu dla mnie sad

No rozumiem, ja też tak sie czuję kiedy spędzam trochę czasu w mojej rodzinnej wiosce.
A może to znak, że czas coś zmienić w swoim życiu? Bycie singlem to nie tylko piętno, ale też wolność, możliwości. Nie masz na sobie kredytu, w który pewnie niedługo wpakują sie wszystkie młode małżeństwa, nie masz kogoś, dla kogo musisz być w jednym miejscu. Mieszkasz nadal z rodzicami? Może warto to zmienić i przeprowadzić się do wiekszej miejscowości, gdzie jest więcej możliwości.

165

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Elcia ja to zawsze nazywaniem uprzedmiotowieniem człowieka w relacji. Służy jakiemuś celowi, innemu niz zdrowe uczucie. Najcześciej mowi się o wykorzystaniu do seksu. A ja uwazam, ze to jest duzo bardziej fair niż używać kogoś psychologicznie. Straty mogą byc duzo większe.

166 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-11-13 00:26:27)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Elle no gdybym sie dowiedziala ze spotykalby sie ze mna z tego samego powodu co ja z nim to pewnie by mnie zakulo tam cos w srodku big_smile
Musze skonczyc ta znajomosc. Nie bede umiala sie z nim kolegowac. Nie teraz kiedy jestem tak zdezperowana ze chcialabym faceta ktory nie dokonca mi odpowiada. Balabym sie ze spodoba mi sie to spotykanie i ja zapragne byc z nim mimo ze mi sie nie podoba. Rozumiecie to? Dziwne uczucie. Ktos ci nie odpowiada ale chcesz sie z nim spotykac bo boisz sie samotnosci. Potem chcesz sie z nim kolegowac ale boisz sie ze wkrecisz sobie go na tyle ze mimo jego wad i tego ze ci sie nie dokonca podoba ty zapragniesz z nim byc. A czemu? Zeby podkoloryzowac swoje nudne szare zycie.

Okropnosc..

Jak przestac byc desperatka? Narazie karmie sie waszymi tekstami tzn tym jak mi pisalyscie ze facet a wlasciwie bycie w zwiazku to nie jest jakis wyznacznik szczescia. No i troche pociesza mnie ten fakt ze mi rowniez sie on nie spodobal a chcialam sie z nim zwiazac z desperacji i pragnienia bycia w zwiazku. Gorzej jak bym serio cos do niego poczula.


Jolanka nie mam mozliwosci wyproaadzenia sie. Brak stalej pracy.

167 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-13 00:27:45)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
thepass napisał/a:

Elcia ja to zawsze nazywaniem uprzedmiotowieniem człowieka w relacji. Służy jakiemuś celowi, innemu niz zdrowe uczucie. Najcześciej mowi się o wykorzystaniu do seksu. A ja uwazam, ze to jest duzo bardziej fair niż używać kogoś psychologicznie. Straty mogą byc duzo większe.

Zgadzam się, oczywiście. Więcej krzywdy można komuś zrobić bawiąc się jego uczuciami, albo inaczej - nie przywiązując kompletnie wagi do tego, nie biorąc odpowiedzialności za jego 'oswajanie'.
Ja poniosłam sroga lekcję za to wink Też usprawiedliwiałam się jak umiałam sama przed sobą i tak samo źródłem była desperacja.
Sytuacja zmieniła się w kompletnie nieprzewidziany przeze mnie sposób, tak, że obudziłam się w 'ukrytej kamerze' ;P

Długo czułam złość na tamta osobę i tkwiłam w iluzji 'bycia wykorzystaną', bo to było dużo łatwiejsze dla tamtego sposobu widzenia rzeczy i świata niż przyznanie przed sobą, że wyraziłam niepisana zgodę na taki (i wiele innych scenariuszy) w momencie, kiedy po raz pierwszy okłamałam sama siebie i tą drugą osobę wchodząc w tą relację-transakcję, a potem dalej kłamałam ciągnąc ją.
Duża lekcja pokory.

Lacoste: Nie, nie zakochałabyś się w mężczyźnie, który Ci nie odpowiada (nie chodzi o względy wizualne). Żeby coś poczuć głębszego do kogoś - nie mówię o relacjach toksycznych, gdzie kochamy za realizację chorego wzorca z dzieciństwa- potrzebna jest więź, a nie da się zbudować więzi bez autentyczności w relacji. Tego jednego nie da się oszukać z całą pewnością wink

168

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Elle to ty bylas w relacji gdzie spotykalas sie z facetem z desperacji mimo ze ci nie odpowiadal zbytnio? On cos do ciebie czul?

169

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Tak, byłam w takiej relacji.
On na początku twierdził, że coś czuł. Po czasie zrozumiałam, że to kłamstwo. Szybko zaczęły się między nami zgrzyty, zachowywał się typowo przy takim podejściu, czyli wmawiał mi, że wymyślam i szukam problemów, ale doprowadzenie do normalnej rozmowy czy konfrontacji z nim graniczyło z cudem. Grał na czas, klasyka smile
Często po kłótni odpuszczał zupełnie, a ja wtedy byłam jeszcze kkzb, więc brałam wszystko na siebie.

Skończyło się na tym, że mnie zdradzał. O dziwo, sam się przyznał, ale szybko problem "zamiotłam pod dywan", tez klasyka wink Nie miałam wtedy nawet siły żeby to roztrząsać, bo nie miałam 'narzędzi' w postaci wiedzy jak się zachować i przede wszystkim, co dalej, w tej desperacji jedyna szansę dla siebie widziałam w ..ratowaniu tej farsy big_smile

Oczywiście nie dałam rady po bardzo krótkim czasie, bo było dokładnie to samo - obojętność i olewactwo moich potrzeb z jego strony.
Inna sprawa, że nigdy mnie jakoś specjalnie nie pociągał jako facet, a im więcej zgrzytów tym większa we mnie blokada na niego -tez tym niby sobie zdradę tłumaczył - taka kwadratura koła wink
Więc po tym wszystkim, ja stwierdziłam, że nie dam rady i powiedziałam jak się sprawy mają. Jego reakcja- bezcenne- prawie że wybiegł z domu, tak jakby na to czekał big_smile

Tragifarsa.

I tak to..Ku przestrodze wink

170

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

Ku przestrodze wink

Ciężka historia. Przestrogę przyjmujemy. Żadnych zwiazków zawartych z powodu desperacji!
Btw. słyszał ktoś kiedyś o pozywtynym zakończeniu takiego związku?
"Bylam strasznie zdesperowana jak się poznaliśmy, po dwóch randkach kazałam mu powiedzieć, że mnie kocha; nie chciał, ale spojrzałam groźnie i zrobiłam awanturę więc powiedział. Po trzeciej randce zaprponowałam ślub; uciekł, ale wytropiłam go. Potem jednak przekonał się do mnie, ja się wyluzowałam, przestałam być natarczywa i kontrolująca; jest luźno i fajnie, a kredyt hipoteczny sam się spłaca". Even in your wildest dreams wink

Elle, ciężko wyobrazić sobie ciebie jako desperatkę.
Zmiana ogromna. Zastanawia mnie jedynie na ile na poziomie deklaracyjnym, a na ile w praktyce.

171

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Ta historia to skąd zacytowałaś? smile
A "Even in your wildest dreams" to natychmiast mam przed oczamy: http://www.youtube.com/watch?v=oQx6fkr9U1Y <oł bejby> :>
z dedykacją dla wszystkich tu obecnych oczywiście.


Jolanko, zmiana jest ogromna, fakt, ale teraz to moja 'druga skóra' jakby i mam takie wrażenie, że to WTEDY nie byłam sobą wcale.
Ale też byłam, tylko przyćpana wink
W praktyce to nie wiem co masz na myśli, ale domyślam się, że chodzi o związek. Nie jestem obecnie w związku.

Tylko, że ja już nie patrze pod kątem desperacji, więc mam cierpliwość by czekać na coś wartościowego. I takiego spokojnego i pełnego zaufania czekania z tym poprzednim nie da się porównać wink

172 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-13 01:24:04)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

dubel

173

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Z wyobrazni zacytowalam, zastanawialam sie czy psychologicznie prawdziwa moglaby byc taka sytuacja; zgrzyt wyczuwalny, prawda?

Tak, chodzi mi o nowy związek/ relacje, który by faktycznie pokazal na ile przemiana dziala w praktyce. Jestem pod mega wrazeniem, tego co robisz tu na forum, jednoczesnie bedac świadoma mechanizmu, ze gdy juz zrozumiemy bledy to chcemy sie pomoc innym. I sobie nijako utwalic nabyta wiedze. Jak widzisz tak tez czynię.
Tylko martwi mnie to podobny cykl juz zatoczylam kilka razy, dochodząc do tych samych wnioskow i znowu moja podświadomość nakierowala mnie na typ faceta który najbardziej mi szkodzi i zaprezentowalam wachlarz najbardziej kijowych reakcji. Fakt, ze teraz wszystko roztrzygnelo sie po prostu szybciej (również dzieki forum).
Jak widać jednak również i w watku nie opodal, latwo wpaść w dawne pulapki.

174

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Nie, to nie jest do końca tak z tym 'cyklem, który zataczasz, a potem brniesz w stare dalej z entuzjazmem i radością szczeniaka rasy border colie wink

"Szyfta" w świadomości działa na zasadzie takiej 'zastawki', która kiedy raz przeskoczy w odpowiednie miejsce, to zachodzi proces, który można porównać do drzwi, które otwierają się tylko w jednym kierunku - do przodu i zatrzaskują za Tobą smile
Albo można porównać do wspinania. Wwiercasz kolejne raki w ścianę skały i nawet jak ktoś je siłą kiedyś wyszarpie to dziury zostaną i te dziury to taki symboliczny ślad, że coś zostało osiągnięte, coś się zmieniło i już się nie od-zmieni z powrotem.

Z tym obrazkiem mi się kojarzy najlepiej:

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Innymi słowy: Gdybyś kiedykolwiek, mając wiedzę którą masz, miała powrócić do starych wzorców zachowania, to będziesz czuła właśnie taki "zgrzyt", który uniemożliwi Ci czerpanie satysfakcji z takiej relacji, a co za tym idzie- sama tą relacje zniszczysz. I w tym przypadku będzie to na plus smile

Bo to byłby inny rodzaj 'samooszukiwania się' niż to co wcześniej, bo teraz WIESZ co i jak możesz z tym zrobić, a wtedy reagowałaś jak automat, bezradna.

Zawsze power ("siła" - ang. ćwiczę tongue) pochodzi z Postawy, a działanie wychodzi od tego. Jeśli zaś ktoś próbuje 'podgrywać' coś samym zachowaniem, bez realnej zmiany w postawie, to z reguły wypierdzieli się na najbliższej skórce od banana (czytaj: kolejnej manipulacji partnera) smile

175 Ostatnio edytowany przez cichyfacet (2014-11-13 03:02:42)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Elizabeth, lubię Cię, ale.. serio tak bardzo widać, że zadaje te pytania pod siebie czy co? :-D Mądra kobieta z Ciebie, wiec czy mi wierzysz lub nie, chciałem tylko znać opinię!  wink

176

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Cichy, widać, na kilometr śmierdzi...

177

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Elle niezla historia..

ja kiedys spotykalam sie z chlopakiem ktory nie mial jak dla mnie "tego czegos". Nie bylo miedzy nami tych fajerwerkow, silnej chemii itd. Spotykalam sie z nim bo zauroczyl mnie charakterem, uwielbialam soedzac z nim czas bo mial fajne poczucie humoru. Ja mimo ze id poczatku nie bylo jakichs tam fajerwerkow zaczelam traktowac to hak zwiazek. No bo co mozna powiedziec o relacji gdzie osoby spotykaja sie na kazdym swoim wolnym przez prawie 4 miesiace, pisza godzinami o dzwonia do siebie. Ten chlopak pod koniec powiedzial ze on uwaza ze sie spotykamy i ze nie jest w stanie poczuc do mnie czegos wiecej niz przywiazanie. A ja o dziwo pod koniec zaczelam cos do niego wiecej czuc.
Dlatego boje sie wchodzic w kolezenstwo z tym chlopakiem bo wiem ze mogloby byc tak samo.


Nie wiem co jest ze mna nie tak. Mam juz tyle lat a nigdy nie bylam w POWAZNYM zwiazku.
Nigdy nikt chyba nie byl we mnie prawdziwie zakochany podczas gdy wiekszosc kolezanek sa juz w kilkuletnich zwiazkach, maja dzieci, zareczaja sie itp.
A ja? Szkoda gadac. Nie umiem czuc sie szczesliwa bez faceta. Nie wiem co by sie musialo stac i nie wiem jakie bym musiala miec zycie by cieszyc sie z niego i czuc sie dobrze samej. No nie umiem. Ciezko jest przestac byc desperatka. Pewnie kolejnegi poznanego faceta bede traktowac jak potencjalnego kandydata na meza..

Zaczelam wczoraj czytac ksiazke o poczuciu wlasnej wartosci. Ale jakas taka sucha nie przemawia do mnie.

178

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Nie umiem czuc sie szczesliwa bez faceta.

Pamiętaj o tym, że myśli powtarzane wielokrotnie, stają się tym 'filtrem' przez który widzisz siebie i resztę świata.
Człowiek jest w stanie sobie wmówić WSZYSTKO. Podświadomość nie zna ograniczeń, ani nie dzieli nasze przekonania na dobre i złe, bierze wszystko jak leci.
Będziesz dalej ją tym karmić?

Nie wiem co by sie musialo stac i nie wiem jakie bym musiala miec zycie by cieszyc sie z niego i czuc sie dobrze samej.

To proste- musiałabyś mieć ciekawe życie smile
Ciekawe niezależnie od tego czy jest ktoś, kto będzie bił brawo i cieszył się z tego co Ci się przytrafia czy nie. Sama sobie będziesz biła wink

Na pewno jest coś, COKOLWIEK, co lubiłaś/lubisz robić, co sprawia Ci przyjemność i robiłabyś to nawet, gdyby nikt Cię nie obserwował, ani nie płacił za to. Poszukaj tego w sobie i podążaj za tym. That`s all.

Ciezko jest przestac byc desperatka. Pewnie kolejnegi poznanego faceta bede traktowac jak potencjalnego kandydata na meza..

Jeśli tego właśnie sobie życzysz to na pewno tak będzie smile

Zaczelam wczoraj czytac ksiazke o poczuciu wlasnej wartosci. Ale jakas taka sucha nie przemawia do mnie.

Znów: jedna książka i się poddajesz.
W księgarni na pewno jest tego trochę więcej wink

179

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Bo dalej chcesz sie leczyć drugą osobą. A co możesz zrobić, by uleczyć samą siebie? Możesz cokolwiek zrobić? Czy tylko szukać faceta? Tylko na tyle Cie stać? I czekać aż sie w Tobie któryś łaskawie zakocha? I co wtedy? Myslisz, ze przetrwa? Cały ten haj nawet jak się wytworzy to minie. Przyjdzie proza życia. Im jesteś mniej szczęśliwa, im mniej kochasz samą siebie - tym szybciej będą zgrzyty i zerowa przyjemność. A winą będzie nie ten człowiek, oj nie. Masz kompleksy? To je spróbuj zlikwidować. Wykorzystuj do życia swoje dobre cechy. Jak nie, to je znajdź. Jak nie, to je doszlifuj. To Ty masz wiedzieć kim jesteś i co jest nie tak. Człowiek nie może nic Ci dać. To nie on daje Ci frajde, tylko hormony, lub Twoje niewyrównane potrzeby. Im bardziej siebie nie lubisz, tym bardziej szukasz tego u kogoś. Im bardziej sie uzależniasz, tym bardziej popadasz w obłęd i nie wiesz co sie dzieje. Motywuje Cie wtedy tak naprawde tylko jedno - lęk przed utratą/samotnością. Byle nie przeżyć bólu. Jeśli jesteś przepełniona bólem, gdy jesteś niezależna to nie jesteś gotowa, by być z kimś.

180

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

No ja mam strasznie nudne zycie. Praca dom praca dom. Od jakiegos czasu zastanawiam sie czy nie zapisac sie na silownie i popracowac nad swoim cialem. Banalne ale moze chociaz to daloby mi jakas satysfakcje.

Powiedzcie jak wyglada dzien szczesliwego czlowieka? Jak wyglada Wasz dzien, zycie? Oczywiscie jak nie chcecie to nie musicie odpowiadac ale jestem ciekawa jak to wyglada. Bo ja na chwile obecna zyje z dnia na dzien. Totalna nuda

181

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Lacoste,
w temacie książek: jedną znalazłam, która do mnie trafiła, kolejną, kompletnie nie taką.
Widzę u Ciebie mega apatię więc pomogę Ci: przeczytaj "Chcę być kochana tak jak chcę" k. miller, nawet jak ta książka będzie kosztować w chuj kasy to masz ją kupić i przeczytać. Jasne?

Generalnie widzę, że jesteś mało samodzielna, podobnie jak i ja, więc musisz sobie ponarzucać parę rzeczy.
Zobaczysz jak każdy maly nawet postęp zacznie Ci dodawać wiary w siebie smile
Jak pisała Elle, cokolwiek co sprawia Ci przyjemność i przypadkiem tego nie wartościuj:
"a bo on ten czyta wiersze to taki wrażliwy, tamta to matematykę umie to taka mądra, a ja to na marną siłownię chcę iść". Słuchaj, jeśli Twoim zainteresowaniem jest np. dzierganie na drutach to idź w to. Siłownia - spoko, tylko idź na jakieś grupowe zajęcia; bo jak będziesz siedziała tylko i gapiła sie: "a ta ma lepsze cycki ode mnie, a tamta zgrabniejsze nogi" to nic z tego. Jasne?

Przeczytaj parę razy to co zostło już napisane w tym wątku.
Ja tak robię smile
I już zaczynam się wstydzić za tę ' żałosną' postawę kilka tygodni temu... Ale cóź, sama zaniedbałam moje życie na tyle, że chciałam się "zawiesić" na facecie. Biję się w pierś.

182

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Gdzie dostane ta ksiazke??

A powiedz mi jak ty spedzasz wolny czas? Co robisz ze czujesz sie szczesliwa?
Czytam sobie co jakis czas to co mi tu napisaliscie. Doszlam do odpowiednich wnioskow ale troche czuje sie jak male dziecko we mgle. Zagubiona. Nie wiem od czego zaczac i nie wiem jakim cudem uda mi sie pokochac siebie i swoje zycie. Nie zapominajcie ze mam nerwice, wszystko odczuwam dwa razy mocniej. Ostatnio musialam siegnac znowu po tabletki bo pojawilo sie uczucie beznadzieji lęki i niepokoj. Biore antydepresanty.. sad

183

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Gdzie dostane ta ksiazke??

http://www.taniaksiazka.pl/chce-byc-kochana-tak-jak-chce-rozmowy-terapeutyczne-miller-katarzyna-konarowska-ewa-p-8954.html?abpid=361&abpcid=11&utm_source=pp&utm_medium=cps&utm_campaign=ads4books

Moja droga rozumiesz, że przejawiasz skrajną bezradność nie umiejąc wpisać tytułu w google?
Jeśli terasz powiesz, że nie umiesz zamawiać przez internet albo, że za droga to się wk.rwię bardzo. Za tydzień oczekuję od Ciebie relacji z tej książki. I nie ma usprawiedliwień, nawet od mamy.

Lacoste napisał/a:

A powiedz mi jak ty spedzasz wolny czas? Co robisz ze czujesz sie szczesliwa?
Czytam sobie co jakis czas to co mi tu napisaliscie. Doszlam do odpowiednich wnioskow ale troche czuje sie jak male dziecko we mgle. Zagubiona. Nie wiem od czego zaczac i nie wiem jakim cudem uda mi sie pokochac siebie i swoje zycie.

Przecztaj mój watek DOKLANIE mój wątek. Byłam w tym samym momencie. Trzeba zrobić pierwszy krok: dla mnie to było akurat przeczytanie tej książki.

Lacoste napisał/a:

Nie zapominajcie ze mam nerwice, wszystko odczuwam dwa razy mocniej. Ostatnio musialam siegnac znowu po tabletki bo pojawilo sie uczucie beznadzieji lęki i niepokoj. Biore antydepresanty.. sad

Radzę Ci edytować to zamin Elle to przeczyta i dostaniesz zje.kę za użalanie się nad sobą.

184

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Umiem zamawiac big_smile wybacz lenistwo big_smile

Nie uzalam sie nad soba. Poprostu jak nie biore pigulek to czuje sie jak bym byla w totalnej doopie. Nikt nie zrozumie uczuc osoby chorej na nerwice dopoki sam nie zetknie sie z ta choroba. Podobno nerwicowcy czuja dwa razy mocniej. I ja wlasnie tak sie czesto czuje. Z pozoru błachy problem potrafi nabrac przeogromnych rozmiarow.

185

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Wszedzie produkt niedostepny ;/ przejade sie jutro do empika smile

186 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-13 18:16:15)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Umiem zamawiac big_smile wybacz lenistwo big_smile

Pierwszy i ostatni raz.
Czy zauważyłaś, że sformuowanie "praca nad sobą" zawiera w sobie słowo praca = wysiłek, hę?

Lacoste napisał/a:

Nie uzalam sie nad soba. Poprostu jak nie biore pigulek to czuje sie jak bym byla w totalnej doopie. Nikt nie zrozumie uczuc osoby chorej na nerwice dopoki sam nie zetknie sie z ta choroba. Podobno nerwicowcy czuja dwa razy mocniej. I ja wlasnie tak sie czesto czuje. Z pozoru błachy problem potrafi nabrac przeogromnych rozmiarow.

A jednak.
Nie jesteśmy tutaj aby rozmawiać o nerwicy. Rozumiem, że jest to zdiagnozowana choroba i ją leczysz przez specjaliste. Masz przepisane tabletki to bierz, ale nie jęcz.
I używaj do usprawiedliwienia się.

187

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Nie uzalam sie nad soba. Poprostu jak nie biore pigulek to czuje sie jak bym byla w totalnej doopie. Nikt nie zrozumie uczuc osoby chorej na nerwice dopoki sam nie zetknie sie z ta choroba. Podobno nerwicowcy czuja dwa razy mocniej.

O k.wa o k.wa.. Trzymajcie mnie!
Kolejny problem. 2 razy mocniej odczuwasz.. Coś podobnego.
Tak się składa, że ja też mam nerwicę i do głowy by mi nie przyszło żeby se z tego robić usprawiedliwienie.

OGARNIĘCIE <cegła>

188

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Eh, myślałam, że obrazek będzie,  karny dzizus albo inna wizualizajca....
Lud chce igrzysk!

189

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Hehe, nie mogę jezuska wszędzie wstawiać, bo się przeje ;P

190 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-11-13 19:18:03)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

To wszystko zalezy tak na prawde od czlowieka. Moze i wyolbrzymiam ale zaufaj ze mialam momenty gdzie balam sie wyjsc na dwor h.j wie dlaczego i jedyne co moglam robic to lezec i spac. Ale macie racje moze faktycznie sie usprawiedliwiam. No ale serio jak ktos przezyl to co ja to wie o czym mowie. Gdyby nie pigulki to nie wiem jak by bylo. Poza tym widze ze blache rzeczy jak dla mnie przybieraka kolosalbe rozmiary podczas gdy moje kolezanki takimi rzeczami sie nie przejmuja lub biora to "na chlodno".

Ps wiem ze nie jestesmy tutaj by gadac o nerwicy ale powiedzialam o tym bo chyba glownie przez to ciezko mi sie zebrac do kupy.

191

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Wierze Ci, jeśli chodzi o objawy, ale to nie jest tak, że jedyna metoda jest leżeć czy spać.
Naprawdę znam kilka metod, nigdy w życiu nie wzięłam żadnej tabletki.

Pierwszy i ostatni raz zaproponowała mi to jakaś młoda pani psycholog -oczywiście kierując mnie uprzednio na wizytę u psychiatry, gdyż sama nie ma takich uprawnień, jedynie marżę wink - zrobiła to podczas 1-szej wizyty big_smile
A nie przypominam sobie bym ją gryzła czy goniła po gabinecie.

Podziękowałam jej i nigdy więcej tam nie wróciłam.

192

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

Wierze Ci, jeśli chodzi o objawy, ale to nie jest tak, że jedyna metoda jest leżeć czy spać.
Naprawdę znam kilka metod, nigdy w życiu nie wzięłam żadnej tabletki.

Pierwszy i ostatni raz zaproponowała mi to jakaś młoda pani psycholog -oczywiście kierując mnie uprzednio na wizytę u psychiatry, gdyż sama nie ma takich uprawnień, jedynie marżę wink - zrobiła to podczas 1-szej wizyty big_smile
A nie przypominam sobie bym ją gryzła czy goniła po gabinecie.

Podziękowałam jej i nigdy więcej tam nie wróciłam.

Ale tabletek nie biora tylko osoby ktore gryza czy gonia po gabinecie itp. Kiedys sama sobie radzilam z tym syfem ale poszlam po tabl kiedy widzialam ze sobie nie radze i MUSZE zaczac to leczyc bo bedzie gorzej.
Mam nerwice natrectw i przy tym stany lekowo depresyjne wiec ciesze sie ze zaczelam sie leczyc.

193

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Rozumiem, nie potępiam. Mówię tylko, ze DA SIĘ bez tabletek, które jedyne co powodują - w dłuższym okresie (bo w krótszym to jest ulga na pewno) to oddelegowanie odpowiedzialności (rozmycie jej) i poczucie posiadanie asekuracji.

Nie mówię Ci byś rzuciła tabletki, bo nic gwałtownie i pod wpływem emocji, których i bez tego masz dość. Mówię tylko, żebyś miała świadomość, że można inaczej.
Powodem dla którego ja nie zdecydowałam się na tabletki były moje skłonności do agresji. Nie wiedziałam czy te tabletki jej w początkowym okresie nie podkręcą np. Bałam się wtedy o najbliższych, serio.

Dzisiaj się ciesze, że obyło się bez, bo wiem, że potrafię sobie poradził odpowiednio "gadając" ze sobą, z podświadomością. Tu jest klucz.

194

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

Rozumiem, nie potępiam. Mówię tylko, ze DA SIĘ bez tabletek, które jedyne co powodują - w dłuższym okresie (bo w krótszym to jest ulga na pewno) to oddelegowanie odpowiedzialności (rozmycie jej) i poczucie posiadanie asekuracji.

Nie mówię Ci byś rzuciła tabletki, bo nic gwałtownie i pod wpływem emocji, których i bez tego masz dość. Mówię tylko, żebyś miała świadomość, że można inaczej.
Powodem dla którego ja nie zdecydowałam się na tabletki były moje skłonności do agresji. Nie wiedziałam czy te tabletki jej w początkowym okresie nie podkręcą np. Bałam się wtedy o najbliższych, serio.

Dzisiaj się ciesze, że obyło się bez, bo wiem, że potrafię sobie poradził odpowiednio "gadając" ze sobą, z podświadomością. Tu jest klucz.

No na poczatku sa nasilone objawy ale potem przechodzi. Widze ze mnostwo ludzi cierpi na nerwice. Ale nie gadajmy o tym tongue

195

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Dziewczyny, tak sobie Was czytam i trochę mnie to powstrzymuje przed próbą powrotu do mojego byłego.
Mamy dziecko, ja mam niestabilną sytuację mieszkaniową - wynajmuję mieszkanie z córką.
Wyprowadziłyśmy się kilka mcy temu z naszego wspólnego mieszkania - kredyt spłaca teraz tylko on.
Nie chcę być samotną mamą, nie chcę, by mojemu dziecku czegoś brakowało. W takich momentach chcę wrócić.. Ale szczęśliwi nie byliśmy od dawna. Brak zrozumienia, wsparcia, akceptacji, słabiutka więź ze mną, za to silna z jego mamą

Posty [ 131 do 195 z 203 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026