netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

202 odpowiedzi27 259 wyświetleńzałożony przez Lacoste, 31.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 203 ]

66

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

Ile razy będziesz pytała o to samo. Chcesz wymusić na nas odpowiedź, która cie najbardziej usatysfakcjonuje.
Po co pytasz, skoro szczere odpowiedzi ignorujesz.

Nie ignoruje. Po prostu nie wiem czy dobrze zrobie jak to urwe. Moze dac czasowi czas ale niee.. nie ma sensu chyba.

67

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Czesc, przybij piątkę Dziewczyno z niska samoocena, jest nas tu wiecej wink
Czytalam Twoja historie i sporo podobnych elementow moge sie doszukać we własnej.

Faktycznie jakoś smutno wygląda ta historia...  Jakbys wiodla jakieś samotne, nudne życie a on byl swiatekkiem w tunelu... Sama wiem cos o tym. Ja wlasnie jestem w trakcie tego procesu "pracy nad sobą"

68

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

No hej. Milo ze udzielil sie tu ktos podobny do mnie wink od czego zaczelas prace nad sama soba?

A no troche smutna ta historia.. zapowiadalo sie fajnie. Moglam dac czasowi czas a tak zrobilo sie jeszcze gorzej..

69

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

No totalnie wiem co to znaczy nie umiec czekac i napierać.
Albo tez czekac nie potrzebnie...

Chętnie pogadam ale dzis do nocy pracuje wiec ciezko będzie prowadzić dyskusje

70

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:

No totalnie wiem co to znaczy nie umiec czekac i napierać.
Albo tez czekac nie potrzebnie...

Chętnie pogadam ale dzis do nocy pracuje wiec ciezko będzie prowadzić dyskusje

Wiesz zazdroszcze. U mnie w pracy poki co sa przestoje wiec mam duzo czasu, za duzo. Wole byc pochlonieta praca, przynajmniej wtedy nie nachodza mnie te mysli ktore "niszcza" mnie od srodka czyli np te o samotnosci, te o tym ze znowu mi cos nie wyszlo.

Przepraszam za brak polskich znakow i brak interpunkcji ale pisze z tel i strasznie mi mie wygodnie

71 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-02 12:34:31)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Niestety nie ma czego zazdrościć, chciałabym mieć pracę, której się mogę poświęcić i coś tworzyć, ale mam jedynie dorywcze, fizyczne zajęcie sad Co i tak jeste dobre bo jak siedziałam bez zajęcia przez wakacje to byłam chyba o krok od skoku  z okna.
Chciałabym się oddać w pełni ciekawej pracy, żeby właśnie żyć swoim życiem a nie myśleć (niestety nadal i za dużo) o byłym niedoszłym facecie.
Dziś jestem do dyspozycji pewnie tak do ok 15.

Mój wątek to: "Jestem zakochana, jemu chodzi tylko o łóżko... Jak wybić go sobie z głowy?". Choć po przedyskutowaniu tytuł powinnian zmienić na:
"Jestem zdesperowana, chce go, chce go, chce go choć on wykazyje ledwno minimalne zainteresowanie... Jak wybić sobie siano z głowy?"

Zostałam zdiagnozowana jako osoba z niską z samooceną, choć wcale nie było to dla mnie takie oczywiste bo wydaje mi się, że posiadam wiele atrybutów wartościowej kobiety (choćby: wyglądam całkiem nieźle, często słyszę, że jestem inteligentna, mam wiele pomysłów,uprawiam sport, uczę się języków). Jednak w głębi gdzieś jest to niedokochane dziecko, córka, którą nie do końca interesował się ojciec, którą matka zbytnio strfowała; dziecko które usłyszało kilka nie potrzebnie wypowiedzianych zdań, które wryły się w bardzo mocno w głowę. Obserwowałam relację rodziców, którą negowałam w każdym aspekcie, a którą nieświadomie chcę powtórzyć.

To co widzę podobnego w Twojej i mojej relacji z facetami:
- chcę miłości/ związku, a sama inicjucuję seks (bądź też nie opieram się mu zupełnie);
- zestaw oczekiwań po sekscie, że teraz to powinnyśmy być razem "no czemu on mi nie mówi, że mnie nie kocha?! jakim prawem?!
- stąd ta cała niecierpliwość, nie umiejętność czekania, napieranie, co oczywiście wywołuje odwrotny efekt od zamierzonego i sprawia, że facet chce się zdystansować;
- zapominanie, że "facet to też człowiek": gdzieś tam zupełnie zapominam, że on może mieć swoja własne postrzeganie związku, swoje potrzeby i kompletnie brakuje mi empatii bo - tu i mega paradoks- to właśnie ja traktuję go jako instrument do uatrakcyjnienia mojego życia
- brak umiejętności dialogu. Ty piszesz "było, dręwtno, rozmowa się nie kleiła"/ "nie pasuję mu z charakteru". No i właśnie, jak napisała Elle88, charakter to właśnie cała osoba, to jest TO co ma działać, sprawiać, że jesteśmy blisko, że chcemy być w swoim towarzystwie. Niestety najbardziej nawet współgrająca atrakcyjność fizyczna tego nie zastąpi/ nie zrekompensuje. To tak jakby zamówić patelnię, przyjedzie się w ładnym opakowaniu, ale okazuje się, że w środku są szkalanki. Przecież nie o to chodziło?
- i być może NAJGORSZE I NAJWAŻNIEJSZE: mimo, że nie o to chodziło, przyjechały szklanki, a nie patelnia, obiadu się nie są zrobić, a my DALEJ chcemy w to brnąć! Jest zupełnie nie tak jak powinno być, a nam się zdaje, że to i tak lepiej niż nic. Osoba o niezaniżonej samoocenie umie stwierdzić: "nie odpowiada mi to, nie spełniam swoich potrzeb w tej relacji, nie czuję się dobrze , nie czuje pełni jego zaangażowania, nie odpowiada pozytywnie na moje sygnały: jest źle, dziękuję nie chcę". A gdy ta samoocena jest zaniżona to nie umie się odczytywać własnych emocji i potrzeb jako ważnych i chce się dalej tkwić w relacji. I tu jest właśnie ta DESPERACJA: kiedy zaangażuję sie emocjonalnie, wydaje mi się, że już NIGDY nie spotkam takiego faceta, że muszę walczyć. MIMO, że podobnych sytuacji miała już kilka/ kilkanaście WIĘC na świecie jednak są inni mężczyżni.

Lacoste,
Mam nadzieję, że nie brzmi to w żaden sposob jakbym Ci coś wytykała, sama analizuję siebie od jakiś dwóch miesięcy keidy zaczełam te rozmowy na forum to jest na razie to, do czego doszłam. Także jestem (nadal) na etapie diagnozy. Zagadnienie pracy nad sobą/ pracy nad charakterem, nie do końca rozumiałam bo wydawało mi się, że jest to ukształtowne genetycznie i przez wychowanie, ale chyba sporo da się też zrobić.

Przeczytałam parę aktykułów i zestawów porad typu "jak podnieść samoocenę" - jednak dopóki się nie zgłębi tematu wszystkie te porady brzmią dość sucho, choć i tak są przydatne (np. wypisz sobie pozytywne cehy etc.). Przeczytałam książkę p. Katarzyny Miller "Chcę być kochana tak jak chcę" i trafiła do mnie więc planuję przeczytać kilka pozycji tej autorki. Rozważałm pójście na terapię, ale nie jestem przekonana, jednak możliwe, że sie zdecyduję jeśli inne działania nie przyniosą rezultatu.

72

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:

Niestety nie ma czego zazdrościć, chciałabym mieć pracę, której się mogę poświęcić i coś tworzyć, ale mam jedynie dorywcze, fizyczne zajęcie sad Co i tak jeste dobre bo jak siedziałam bez zajęcia przez wakacje to byłam chyba o krok od skoku  z okna.
Chciałabym się oddać w pełni ciekawej pracy, żeby właśnie żyć swoim życiem a nie myśleć (niestety nadal i za dużo) o byłym niedoszłym facecie.
Dziś jestem do dyspozycji pewnie tak do ok 15.

Mój wątek to: "Jestem zakochana, jemu chodzi tylko o łóżko... Jak wybić go sobie z głowy?". Choć po przedyskutowaniu tytuł powinnian zmienić na:
"Jestem zdesperowana, chce go, chce go, chce go choć on wykazyje ledwno minimalne zainteresowanie... Jak wybić sobie siano z głowy?"

Zostałam zdiagnozowana jako osoba z niską z samooceną, choć wcale nie było to dla mnie takie oczywiste bo wydaje mi się, że posiadam wiele atrybutów wartościowej kobiety (choćby: wyglądam całkiem nieźle, często słyszę, że jestem inteligentna, mam wiele pomysłów,uprawiam sport, uczę się języków). Jednak w głębi gdzieś jest to niedokochane dziecko, córka, którą nie do końca interesował się ojciec, którą matka zbytnio strfowała; dziecko które usłyszało kilka nie potrzebnie wypowiedzianych zdań, które wryły się w bardzo mocno w głowę. Obserwowałam relację rodziców, którą negowałam w każdym aspekcie, a którą nieświadomie chcę powtórzyć.

To co widzę podobnego w Twojej i mojej relacji z facetami:
- chcę miłości/ związku, a sama inicjucuję seks (bądź też nie opieram się mu zupełnie);
- zestaw oczekiwań po sekscie, że teraz to powinnyśmy być razem "no czemu on mi nie mówi, że mnie nie kocha?! jakim prawem?!
- stąd ta cała niecierpliwość, nie umiejętność czekania, napieranie, co oczywiście wywołuje odwrotny efekt od zamierzonego i sprawia, że facet chce się zdystansować;
- zapominanie, że "facet to też człowiek": gdzieś tam zupełnie zapominam, że on może mieć swoja własne postrzeganie związku, swoje potrzeby i kompletnie brakuje mi empatii bo - tu i mega paradoks- to właśnie ja traktuję go jako instrument do uatrakcyjnienia mojego życia
- brak umiejętności dialogu. Ty piszesz "było, dręwtno, rozmowa się nie kleiła"/ "nie pasuję mu z charakteru". No i właśnie, jak napisała Elle88, charakter to właśnie cała osoba, to jest TO co ma działać, sprawiać, że jesteśmy blisko, że chcemy być w swoim towarzystwie. Niestety najbardziej nawet współgrająca atrakcyjność fizyczna tego nie zastąpi/ nie zrekompensuje. To tak jakby zamówić patelnię, przyjedzie się w ładnym opakowaniu, ale okazuje się, że w środku są szkalanki. Przecież nie o to chodziło?
- i być może NAJGORSZE I NAJWAŻNIEJSZE: mimo, że nie o to chodziło, przyjechały szklanki, a nie patelnia, obiadu się nie są zrobić, a my DALEJ chcemy w to brnąć! Jest zupełnie nie tak jak powinno być, a nam się zdaje, że to i tak lepiej niż nic. Osoba o niezaniżonej samoocenie umie stwierdzić: "nie odpowiada mi to, nie spełniam swoich potrzeb w tej relacji, nie czuję się dobrze , nie czuje pełni jego zaangażowania, nie odpowiada pozytywnie na moje sygnały: jest źle, dziękuję nie chcę". A gdy ta samoocena jest zaniżona to nie umie się odczytywać własnych emocji i potrzeb jako ważnych i chce się dalej tkwić w relacji. I tu jest właśnie ta DESPERACJA: kiedy zaangażuję sie emocjonalnie, wydaje mi się, że już NIGDY nie spotkam takiego faceta, że muszę walczyć. MIMO, że podobnych sytuacji miała już kilka/ kilkanaście WIĘC na świecie jednak są inni mężczyżni.

Lacoste,
Mam nadzieję, że nie brzmi to w żaden sposob jakbym Ci coś wytykała, sama analizuję siebie od jakiś dwóch miesięcy keidy zaczełam te rozmowy na forum to jest na razie to, do czego doszłam. Także jestem (nadal) na etapie diagnozy. Zagadnienie pracy nad sobą/ pracy nad charakterem, nie do końca rozumiałam bo wydawało mi się, że jest to ukształtowne genetycznie i przez wychowanie, ale chyba sporo da się też zrobić.

Przeczytałam parę aktykułów i zestawów porad typu "jak podnieść samoocenę" - jednak dopóki się nie zgłębi tematu wszystkie te porady brzmią dość sucho, choć i tak są przydatne (np. wypisz sobie pozytywne cehy etc.). Przeczytałam książkę p. Katarzyny Miller "Chcę być kochana tak jak chcę" i trafiła do mnie więc planuję przeczytać kilka pozycji tej autorki. Rozważałm pójście na terapię, ale nie jestem przekonana, jednak możliwe, że sie zdecyduję jeśli inne działania nie przyniosą rezultatu.

Ja tez nie moge znalesc pracy w ktorej czulabym sie spelniona. Po pierwsze nie mam studiow, co za tym idzie mniejsze mozliwosci, drugie: tak na prawde nie mam zadbego hobby, zadnej pasji, nigdy ich nie mialan tak wiec szukam pracy byle jakiej, byle tylko miec za co zyc.

Czytalam Twoj watek i faktycznie mozna znalesc cechy wspolne. No i niestety moj watek moglby nazywac sie tak samo. Ja kiedys jak i ty probowalam czytac rozne poradniki dotyczace kompleksow, niskiego poczucia wlasbej wartosci ale nic mi to nie pomagalo. W moim przypadku potrzebna jest terapia no i za tym niskim poczuciem wlasnej wartosci kryje sie to ze jestem DDA. Od zawsze czulam sie gorsza od innych. Okropne uczucie. Mimo ze ludzie uwazaja mnie za ladna osobe, atrakcyjna to ja i tak czuje ta gorszosc. Wystarczy tylko ze obok mnie pojawia sie ladniejsza osoba- od razu milion mysli ze pewnie ona nie ma problemu ze znalezieniem faceta i ba! Pewnie od razu sie w niej zakochuja.
W sumie jak tak mysle to nie wiem czy sama chcialabym byc ze soba w zwiazku. Owszem jestem uczuciowa uczciawa ciepl czula itp ale tak na prawde nie mam nic do zaoferowania facetowi. Wydaje mi sie ze u mnie faceci zniechecaja sie tez przez to ze jestem taka nijaka. Brak pasji brak studiow typowy no life tongue

Nie wiem co z soba robic chyba pojde na terapiw bo to jest nie mozliwe zeby tak krotka znajomosc wywolala u mnie takie okropne uczucie smutku i zniechecenia..
Ten chlopak sie nie odzywa a ja czuje wstyd jak moglam sie tak zachowywac. Ico najlepsze mam ochote do niego pisac! hmm szkoda slow

73 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-02 21:57:19)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Nie szkoda slów: to są swoje uczucia i  nie lekceważ ich. Na pierwszym poziomie racjonalności rozumiesz, ze to krotka znajomość, którą NIE POWINNA wprawiac Cię w takie stany. Ale jednak wprawia i nie warto temu zaprzeczać.
Nie wiesz czy sama chcialabys byc ze sobą w związku, nie cenisz siebie bo sama piszesz ze masz nudne życie i żadnych zainteresowań. Widzisz ja na przyklad mam wiele zainteresowań, uprawiam kilka sportów, kiedy opowiadam komus o sobie zazwyczaj robie niezle wrażenie, co wcale nie zmienia faktu, że mam niskie poczucia własnej wartości. Zawsze przecież znajde tysiąc osób, które robia wiecej niż ja, lepiej, maja wiecej kasy, ladniej wygladaja etc. Liczy sie takie poczucie w środku, ze nawet jak zmywam naczynia albo jestem gruba i brzydka to i tak jestem pelnowartosciowym czlowiekiem, który ma prawo czerpać satysfakcje z życia i który nie powinnien byc traktowany jako opcja na chwile. Wymadrzam sie teraz, ale dopiero co sobie przyswajam te rzeczy.

Również wydawalo mi sie, ze "poradniki" niewiele dają, ale zależy jak bardzo chcesz sie w to wglebic. Przyczytalm książkę p. Miller i trafia do mnie, przeczytalam inna, amerykanskiej autorki i jest mi obca jakoś. Także kwestia motywacji. Widzisz, mozna przeczytać kilka porad i poki są to suche wskazówki to nie wiele dadza. Bo logicznie niby widzisz sytuacje, ale emocjonalnie tkwisz we własnych pulapkach. Jeśli jestes przekonana do terapii to idz zdecydowanie. Natomiast na temat DDA jest bardzo dużo literatury wiec moze przejrzyj. Ja moge sie zdiagnozować jako DDD (dorosla dziewczynka z rodziny dysfunkcyjnej) ale postanowilam jednak nie tlumaczyc sie tym zbytnio, w sensie zdiagnozować jakie bledy popelniono w mojej rodzinie a potem zamknac ten rozdzial na ile to mozliwe i szukać innych niż moja rodzina mi pokazala modelow życia. Wiem, ze będzie to mega trudne, wielu osobom sie nie udaje, ale zrobie dużo w tym kierunku.

74

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

W temacie wyglądu:

faktycznie masz obsesje. Ile masz lat? smile

Nie, faceci nie zakochują sie w wyglądzie. NIE. Chlopak o którym pisalam w poscie bardzo chwalił mnie za wygląd, moge wręcz powiedzieć ze byl zachwycony, przesylalismy sobie mnostwo zdjęć. Ale wlasnie, bylam dla niego dziewczyna ze zdjecia i wcale nie mial potrzeby spotykania mnie. Nie zakochal sie zupelnie, nie podobalo mu sie co sobą przedstawiam.
Ja twierdzilam ze bylam zakochana, ale teraz coraz mniej tak twierdze bo zdaje sobie sprawę jak powierzchownie go traktowalam: również patrzylam na wygląd i Game zainteresowań. A w interakcji miedzy nami tak wiele brakowalo, balam sie pewne rzeczy mówić, peszylam sie albo tez bardzo, wręcz zlosliwie bylam nachalna, czulam ze nie mam do końca jego uwagi  CZYLI nie bylam do końca sobą ani on nie byl do końca obecny. Czyli jeśli mielibyśmy byc dla siebie najważniejszymi ludźmi w życiu to kiepsko... MIMO ze fizycznie totalnie na siebie lecieliśmy.

75

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

No ja nie potrafie zaakceptowac siebie tak do konca, dlatego zazdroszcze tym ktorzy mimo wielu wad umieja pokochac siebie takimi jakimi sa. Przede mna jeszcze dluga droga do tego by nauczyc sie cieszyc zyciem w pojedynke, zeby uzmyslowic sobie ze milosc to wcale nie jest jakis wyznacznik szczescia i wiele wiele innych. Ogolnie mi jest potrzebna terapia. Z poczatku olalam propozycje pojscia na nia ale teraz sie zastanawiam czy aby czasem nie isc i zrobic z soba porzadek.
Troche zaluje ze poznalam tego faceta. Juz mialam umysl spokojny a tu znowu ktos zburzyl moj spokoj. To uczucie takiej pustki i uczucie beznadzieji jest okropne. Nie umiem sobie troche z tym poradzic. Dzis bylam bliska do napisania do niego bo stwierdzilam ze moze choc na chwile to uczucie ze mnie zejdzie. No ale ogarnelam sie i nie napisalam. Co nie zmienia faktu ze dalej wyczekuje wiadomosci i kraza mysli w glowie typu: moze chce zrobic przerwe zeby troche sie ode mnie odciac i potem za jakis czas sie odezwie zeby zaczac znajomosc "na nowo"?
Wiem wiem ludze sie ale co ja na to poradze, spodobal mi sie choc czasami lapie sie na myslach czy serio mi sie spodobal czy to wszystko czasem nie jest przez to ze trafila sie okazja ktora "wyciagnie" mnie z samotnosci, to czemu by nie skorzystac.

Moze tez przeczytam na nowo jakies ksiazki podbudowujace i uswiadamiajace mnie co robie zle i co moge poprawic.
Wiem ze faceci nie zakochuja sie w wygladzie ale nie czarujmy sie wyglad jest bardzo wazny. Jesli chodzi o mnie to rzadko kogos poznajem tzn w pracy ludzie nawet kobiety obce mnie komplementuja ale na ulicy jakos nikt specjalnie nie podchodzi. Dlatego doluje mnie ten wyglad i to ze nigdy nikogo nie poznam. Heh ale to idiotyczne.

A powiedz co ty sadzisz o mojej sprawie? Oprocz tego ze jest beznadziejnie. Myslisz ze skoro chce sie jeszxze spotkac to myslisz ze moze w jakiejs 1/100 mu zalezy? Mi chyba wylaczyla sie zdolnosc trzezwego i obiektywnego oceniania sytuacji.

A ty jak tam wytrzymujesz bez kontaktu bez problemu?

76

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Myslisz ze skoro chce sie jeszxze spotkac to myslisz ze moze w jakiejs 1/100 mu zalezy?

Weź bo się robisz żałosna kobieto...

77

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

No to w takim razie po co? Bo jakos w teorie dziewczyny ktora tutaj napisala ze pewnie chce zagluszyc swoje wyrzuty sumienia i ma moralniaka nie wierze.

78

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

To napisz co chcesz przeczytać to ci napiszemy.

ZAKOCHAŁ SIĘ W TOBIE I UMIERA Z MIŁOŚCI. Wyje nocami w poduchę i wyczekuje na wiadomość od ciebie.
Jest nieśmiały i tylko udaje, że nie powaliłaś go na kolana..wyglądem.

Pasuje?

79

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

To napisz co chcesz przeczytać to ci napiszemy.

ZAKOCHAŁ SIĘ W TOBIE I UMIERA Z MIŁOŚCI. Wyje nocami w poduchę i wyczekuje na wiadomość od ciebie.
Jest nieśmiały i tylko udaje, że nie powaliłaś go na kolana..wyglądem.

Pasuje?

Bez przesady.. wcale nie chce uslyszec takich bredni bo jeszcze mam zdolnosc samodzielnego myslenia i wiem ze tak nie jest.
Po prostu moze nie ma co kombinowac z domyslami i moze faktycznie skoro jeszcze jakims cudem chce sie spotkac to w jakis sposob cos go przy mnie "trzyma". Nie czarujmy sie ale nie jeden dawno kopnal by mnie juz w zadek i to po pierwszej akcji..

80

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Ale przecież napisałam ci co go trzyma: nie ma nikogo innego na oku w tej chwili, a spotkanie raz na jakiś czas nic go nie kosztuje-co najwyżej ciebie.
Jak zobaczy, że znów męczyć mu kiszkę o to samo to odpuści i po sprawie.
Nie rozumiem czemu się doszukujesz w tym jakiejś głębi, drugiego dna..

Tak jakby nie można było spotykać się z kimś po koleżeńsku, bo np. nie odstrasza wyglądem i patrzeć co dalej, bez żadnych większych emocji w stosunku do tej osoby.


w tyłek tez nie ma cię za co "kopnąć", bo nic mu nie zrobiłaś, zwyczajnie - szału ni ma i dlatego stara się być wyrozumiały i miły, ale ty niestety bierzesz to ciągle za coś więcej, dlatego chłopak ma słuszne obawy, że kolejny raz się z tobą spotka a ty zaczniesz swoja śpiewkę..

81

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

Ale przecież napisałam ci co go trzyma: nie ma nikogo innego na oku w tej chwili, a spotkanie raz na jakiś czas nic go nie kosztuje-co najwyżej ciebie.
Jak zobaczy, że znów męczyć mu kiszkę o to samo to odpuści i po sprawie.
Nie rozumiem czemu się doszukujesz w tym jakiejś głębi, drugiego dna..

Tak jakby nie można było spotykać się z kimś po koleżeńsku, bo np. nie odstrasza wyglądem i patrzeć co dalej, bez żadnych większych emocji w stosunku do tej osoby.


w tyłek tez nie ma cię za co "kopnąć", bo nic mu nie zrobiłaś, zwyczajnie - szału ni ma i dlatego stara się być wyrozumiały i miły, ale ty niestety bierzesz to ciągle za coś więcej, dlatego chłopak ma słuszne obawy, że kolejny raz się z tobą spotka a ty zaczniesz swoja śpiewkę..

No bo on mi miesza w glowie. To on mi napisal ze chce sie jeszcze spotkac i ze cos go "trzyma" dlatego potem mam te rozkminy. Pisze mi tak a teraz np drugi dzien sie nie odezwal.

82

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Musisz sie łapać na takie teksty? Cos go trzyma? Tak, na pewno love.
Kwestia przybrania odpowiedniej perspektywy. Co go trzyma? Ano nudzi mu się. Dopowiadasz sobie coś co Cie rozczaruje, zamiast na odwrót. On z kolei swoim tajemniczym uwodzielskim tonem nakazuje Ci analizować i sie "zakochiwać"... odpowie półsłowkiem, byś się zastanawiała i ma Cie w garści od razu. Wyluzuj...

83

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Ja nie widzę żeby ON ci mieszał w głowie. To TY doszukujesz się drugiego dna we wszystkim, a potem się zadręczasz i męczysz z domysłami.

Facet powiedział jasno (i trzyma się swojej wersji konsekwentnie): nic nie zaiskrzyło z jego strony, ale nie zatrzasnął jeszcze drzwi.
Nie odzywa się, bo nic do ciebie nie czuje i co tu dużo gadać..nie chce mu się.

To, że użył słowa, że "coś go trzyma", to nie znaczy nic ponadto, że chce jeszcze się parę razy spotkać by się ostatecznie upewnić. Ale patrząc po twoim zachowaniu- desperacja maksymalna- nie widzę tego.

Jeszcze z 15 stron natrzaskasz z tym samym pytaniem, bo najprostsze wyjaśnienie jest nie do przyjęcia.
Dramat.

84

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
thepass napisał/a:

Musisz sie łapać na takie teksty? Cos go trzyma? Tak, na pewno love.
Kwestia przybrania odpowiedniej perspektywy. Co go trzyma? Ano nudzi mu się. Dopowiadasz sobie coś co Cie rozczaruje, zamiast na odwrót. On z kolei swoim tajemniczym uwodzielskim tonem nakazuje Ci analizować i sie "zakochiwać"... odpowie półsłowkiem, byś się zastanawiała i ma Cie w garści od razu. Wyluzuj...

Czyli w tej calej historii nie chodzi o to ze on sie zniechecil przez moje zachowanie tylko po prostu od samego poczatku nie byl zbytnio zainteresowany tak? Pytam bo ja tu teraz winie siebie ze jest jak jest.

Przez telefon mi powtarzal z kilka razy ze przeciez jak by mu w ogole nie zalezalo to by mnie olal ale bardziej brzmialo to tak jak by chcial przekonac samego siebie ze to co mowi to prawda. Ale jestem naiwna hmm boze widzisz i nie grzmisz hmm big_smile

85 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-03 00:34:49)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

To prawda, jesteś bardzo naiwna.

Albo inaczej: Chcesz udawać głupszą niż jesteś żeby trwać w tej iluzji. Bo jak to jest naprawde to czujesz intuicyjnie i dochodzisz do prawidłowych wniosków.

86

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

To prawda, jesteś bardzo naiwna.

Noo. Kolejna rzecz do zmiany..
Czyli to nie moja wina ze jest jak jest co nie? big_smile

87

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Jak się uprzesz na faceta, który do ciebie w ogóle nie pasuje - i vice versa- to możesz wziąć winę na siebie. Pakujesz się w gównianą sytuację z własnej nieprzymuszonej woli.
Jak odpuścisz i pogodzisz się z faktami to będzie niczyja wina smile

88

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

Jak się uprzesz na faceta, który do ciebie w ogóle nie pasuje - i vice versa- to możesz wziąć winę na siebie. Pakujesz się w gównianą sytuację z własnej nieprzymuszonej woli.
Jak odpuścisz i pogodzisz się z faktami to będzie niczyja wina smile

Bardziej chodzi mi o to czy moje zachowanie sie przyczynilo do tej gownianej sytuacji. On mi tylko mowil ze robie te akcje, nie mowil ze ogolnie mu nie pasuje. Mowil ze jak mu nie bede robic akcji to bedzie super, pytal czy mam plany na sylwestra wiec moze faktycznie to moja wina.

Dobra juz sie postaram nie analizowac..

89

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Jak się uprzesz na faceta, który do ciebie w ogóle nie pasuje - i vice versa- to możesz wziąć winę na siebie. Pakujesz się w gównianą sytuację z własnej nieprzymuszonej woli.
Jak odpuścisz i pogodzisz się z faktami to będzie niczyja wina smile

Bardziej chodzi mi o to czy moje zachowanie sie przyczynilo do tej gownianej sytuacji. On mi tylko mowil ze robie te akcje, nie mowil ze ogolnie mu nie pasuje. Mowil ze jak mu nie bede robic akcji to bedzie super, pytal czy mam plany na sylwestra co za tym idzie mial tam jakies plany, wiec moze faktycznie to moja wina.

Dobra juz sie postaram nie analizowac..

90

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

On ci mówi, że jak nie będziesz robić "akcji" to będzie super, bo chce się z tobą spotykać bez zobowiązań i mieć otwarte inne opcje.
Serio, ile ty masz lat?

To twój pierwszy facet EVER??

91 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-03 00:55:36)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Jak dla mnie nie powinnaś przyjmować winy. Stało się, mleko się rozlało. Zawiązałaś supeł emocjonalny na kimś kto tego nie zrobił. Wystarczy zrozumienie powodów waszych zachowań i pozniej wdrożenie poprawek. U niego nie możesz, ale u siebie owszem.
Było kilka powodów m.in niska samoocena, chęć sobie jej podwyższenia związkiem i to z kimś kto nie daje tyle ile tak naprawde Ci potrzeba, tylko jakieś ochłapy. I to wystarczyło byś poczuła "bluesa", ale przecież tak naprawde Cie to męczy. Facet zobaczy, że rzuci jakimś marnym słowkiem, gestem, a Ty juz cała jego i domagasz się odwzajemnienia. Za co? Za to że rzucasz się na kogoś kto pokazuje że nie za bardzo go kręcisz? To odstraszy nie jednego. Wolałbym już stosować tu typowo kobiecą zasade pasywności. Niech się stara, niech podrywa. Dopóki nie okaże mi dużego zainteresowania, to nie będe go chciała, nie będe dawała więcej niż on mnie (a juz te pretensje to jak najgłębiej schować). Oczywiście w dzisiejszej sytuacji to będzie u Ciebie tylko maska, bo dalej kierowałabyś się samooceną, ale przynajmniej nie narazisz się na takie zachowanie ze strony faceta. Poza tym od maski do prawdziwości nie taka długa droga.
I nie analizować co miał na myśli, tylko sprawdzać czyny. A czynów to tu zbyt wielu pozytywnych nie ma.

Wcześniej napisałaś wazne zdanie "sama bym nie chciała być ze sobą w związku". Dlatego od tego zaczniesz i na tym skończysz.

92

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Elle88 napisał/a:

On ci mówi, że jak nie będziesz robić "akcji" to będzie super, bo chce się z tobą spotykać bez zobowiązań i mieć otwarte inne opcje.
Serio, ile ty masz lat?

To twój pierwszy facet EVER??

To po co mi dupe zawraca tekstami w stylu ze nie chce sie poki co angazowac dopoki mnie nie pozna i zebysmy sie spotykali i zobaczyli co z tego bedzie? Albo jak napisal ze moze dobrego zly poczatek? Bozeee dlaczego wszustko musi byc tak pomieszane? Mnie soe wydawalo ze skorl tak mi mowi czy tez pisze tzn mniej woecej to ze chce krecic spotykac sie ze mna poznawac do ewentualnego zwiazku.serio nie rozumiem kolesi..
Owszem on mi mowil ze na razie nie chce zadnych zobowiazan ale jak go pytalam czy mozemy z kims innym sie spotykac to powiedzial ze nie wie, ze spotkac sie rozmawiac tak ale nie tak jak bylo u nas.

Bylam juz w dwoch zwiazkach przy czym w tym pierwszym facet powiedzial mi ze nie umie mnie pokochac. Dlatdgo tak sie boje wchodzic w jakiekolwiek relacje i zaczynac od kplezenstwa.

93

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

A od czego chcesz zacząć?
Zaczyna się od poznawania i 'koleżeństwa' właśnie z dodatkiem chemii. Potem powinno to przejść w coś głębszego: przyjaźń jako fundament, bez tego nie ma nic. Żadna love tego nie wytrzyma, jeśli ludzie nie lubią i nie cenią siebie bez tej całej chemicznej otoczki.
Do jednego i drugiego (przyjaźni i miłości) potrzeba cierpliwości i czasu.
Ty nie masz tego pierwszego, a on nie chce ci poświęcać tego drugiego.


Niby chce cię poznawać -w teorii- ale w praktyce sama czujesz, że to taka gadka dla gadki, bo do poznawania się potrzebne są chęci i spędzanie razem czasu.
Facet mówi ci coś na odwal się, ale ubrane w złoty papierek, żeby zupełnie nie zrezygnowała, a jednocześnie na 100% nie ogranicza się tylko do ciebie.


I na przyszłość: NIGDY nie pytaj faceta, z którym się spotykasz, czy "możesz spotykać się z innymi osobami" Litości! Są granice wiernopoddańczości..

94

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
thepass napisał/a:

Jak dla mnie nie powinnaś przyjmować winy. Stało się, mleko się rozlało. Zawiązałaś supeł emocjonalny na kimś kto tego nie zrobił. Wystarczy zrozumienie powodów waszych zachowań i pozniej wdrożenie poprawek. U niego nie możesz, ale u siebie owszem.
Było kilka powodów m.in niska samoocena, chęć sobie jej podwyższenia związkiem i to z kimś kto nie daje tyle ile tak naprawde Ci potrzeba, tylko jakieś ochłapy. I to wystarczyło byś poczuła "bluesa", ale przecież tak naprawde Cie to męczy. Facet zobaczy, że rzuci jakimś marnym słowkiem, gestem, a Ty juz cała jego i domagasz się odwzajemnienia. Za co? Za to że rzucasz się na kogoś kto pokazuje że nie za bardzo go kręcisz? To odstraszy nie jednego. Wolałbym już stosować tu typowo kobiecą zasade pasywności. Niech się stara, niech podrywa. Dopóki nie okaże mi dużego zainteresowania, to nie będe go chciała, nie będe dawała więcej niż on mnie (a juz te pretensje to jak najgłębiej schować). Oczywiście w dzisiejszej sytuacji to będzie u Ciebie tylko maska, bo dalej kierowałabyś się samooceną, ale przynajmniej nie narazisz się na takie zachowanie ze strony faceta. Poza tym od maski do prawdziwości nie taka długa droga.
I nie analizować co miał na myśli, tylko sprawdzać czyny. A czynów to tu zbyt wielu pozytywnych nie ma.

Wcześniej napisałaś wazne zdanie "sama bym nie chciała być ze sobą w związku". Dlatego od tego zaczniesz i na tym skończysz.

Madrze prawisz. Podejrzewam ze w tej sytuacji zalozenie maski nic by nie dalo. Ale dzieki za rade byc moze wylorzystam ja przy nowych znajomosciach. Postaram sie kierowac ta zasada pasywnosci i dopoki facet nie okaze mi duzego zainteresowania to na pewno nie bede okazywala mu tego pierwsza. Mam juz dosc tegi ze to mi zawsze zalezy bardziej. Widze ze jeszcze dluga droga przede mna.

95

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Ja również jestem ciekawa Twojego wieku, powiedz, nie zbagatelizyjemy sprawy przez to, nie martw sie.

Faktem jest, ze wszystko robisz pod niego "jak zachowam sie inaczej to czy będę mieć u niego szanse???". Sednem jest, ze jeśli NAPRAWDE dostrze
gasz u siebie problem i NAPRAWDE chcesz cos zmienić to musisz sie nakierować TYLKO NA SIEBIE. Nie będzie tak, poprzestawiasz sobie cos na szybko, ubierzesz sie w "niby" sile żeby "niby" pokazać ze Ci nie zależy - choć, uwierz mi, wiem bardzo dobrze jaka to trudna walka powstrzymywać sie choćby od glupiego smsa. I wtedy tym "niby" dystansem go przyciagniesz. Co dalej? Powiedzmy, ze wejdziecie w cos o nazwie "związek", ale Twoje nie pozbierane poczucie własnej wartości będzie o sobie dawało znac Np. zazdrością, potrzebą kontrolowania, robieniem dalszych wyrzutów. Czy naprawde chcesz takiego zwiazku? Jeśli myslisz POWAŻNIE o relacji z mezczyzna to musisz NAJPIERW poukaladac te sprawy.

Przemyśl zatem czy chcesz za wszelka cenę zdobyć chlopaka, którego znasz od 3 tyg. czy moze jednak poukladać swoje sprawy mentalne. Myślę, ze na ten moment te dwie kwestie wykluczają się.

96

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Bo to tak jest. Osoby niepoukładane wchodzą w niepoukładane związki (i myślą, że związek lub druga osoba je poukłada). Osoby nieszczęśliwe - to samo, myślą że związek da im szczęście. Że obrączki to spełnienie marzeń. Ba, niektóre wierzą w ich magiczną moc, że zmieniają ludzi w lepszych za samo założenie. Osoby z niską samooceną często łapią się byle czego, bo same siebie byle jak traktują i mają byle jaki związek.
Teraz to bylebyś w skrajność nie popadła, że będziesz udawac niezainteresowaną, mimo że facet będzie się 10x lepiej niż ten zachowywał. Po prostu wyważ to. Pomysl czego pragniesz i czy aby na pewno facet jest w stanie to zapewnić długoterminowo (i czy w ogóle taka kolej rzeczy).

97

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

24 lata mam.

A bo wkurz mnie to ze wszyscy kogos maja, kolezanki wychodza za maz a ja nic. Dlatego mam to cisnienie na zwiazek tongue

98

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Zazdro. Ogólnie czujesz się gorsza, ale to już wcześniej było wypisane. I co? Znowu maska, tyle że tym razem przed koleżankami? Że mam związek, ale kij że kijowy? Czy nagle staniesz sie kims lepszym dzięki temu że masz kogoś? A wiesz jakby bolało jakby odszedł/zdradził? Pewnie byś nie dała rady kompletnie.
Miłość to taka sprawka, że nie toleruje pomyłek. Można grubo się dobić, a można wznieść na wyżyny. To pierwsze, gdy nie kierujemy się prawdziwym uczuciem, a potrzebą zapełnienia niedostatków.

99

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

24 lata mam.

A bo wkurz mnie to ze wszyscy kogos maja, kolezanki wychodza za maz a ja nic. Dlatego mam to cisnienie na zwiazek tongue

To straszne. Znam jednak ten stan więc Cię rozumiem. To jest trudny czas: koleżanki znajdują mężów, tym samym jakby przestają być tak bliskie jak kiedyś, wiekszość uwagi poświecają związkowi i planom na przyszłosc, nagle jest coraz mniej wspólnych tematów z "singielką". I jeszcze presja, że czas ucieka, że trzeba trzeba trzeba bo inaczej pustka. To jest mało miasteczkowe myślenie. Rozumiem jednak, że emocje Cię pchają w to. Rodzi się desperacja, która jest NAJGORSZYM doradcą: jest jak choroba, która zaburza myślenie, reakcje, wartości. Czułam wiele razy desperacje i wiem już, ze tym najbardziej odstraszałam mężczyzn. Dwa związki, które "udało" mi się mieć, zaczęły sie w stanie kiedy czułam sie niezależna i tak naprawdę ich nie potrzebowałam, przyciągałam wówczas ludzi do siebie pogodą ducha, swobodą, otwartością. W takim stanie poznałam również chłopaka z mojego wątku: potem jednak zmieniła się moja sytuacja życiowa, powróciła desperacja, chęć "uwieszenia się na kimś", "mienia dla siebie" i jestem pewna, że "wydzielałam" to w jego kierunku zmniejszając tym samym zainteresowanie moją osobą ("im bardziej chciałam, tym bardziej on nie chciał").

I teraz pomyśl: masz ciśnienie na związek, chciałbyś wyjść za mąż = założyć rodzinę. Czy naprawdę chcesz to zrobić w ten sposób? Gość, którego ledwo co znasz wydaje Ci się idealnym partnerem na lata? A może najchętniej zaszłabyś z nim od razu w ciążę i złapała "na dziecko"? Bo owszem, wtedy nie byłoby koleżeństwa tylko wielkie zoobowiązanie i nie mógłby Cię zostawić. A wiesz, że mógłby? Mógłby tego nie udźwignąć, mieć dość i po prostu odejść, wyjechać, zniknąć (>>> poczytaj wątki samotnych matek na tym forum).
DDA oznaczało, że w Twojej rodzinie występowały niezdrowe relacje - podejrzewam- że rodzice trzymali się razem, choć dawno nie powinni, współuzależnienie, toksyczna relacja. A Ty jesteś na najprostszej drodze aby to powtórzyć. Z twoich słów wyłania się taki obraz Ciebie samej: "jestem nieciekawa, nie wykształcona, nie mam co ze sobą zrobić w życiu, jestem głupia i naiwna ale chociaż ładna więc złapię jakiegokolwiek, niech będzie i młodszy, niedoświadczony to chociaż mam jakąś szczątkową przewage nad nim". Pamiętajmy, że zdrowy związek wynika z naturalnego (nie taktycznego), szczerego zainteresowania dwóch osób, które przechodzi w uczucie, uczucia rodzą chęć wspólnego spędzania czasu, robienia wspólnych planów i zoobowiązań. Nie ma drogi na skróty, ani przez seks ani przez ciążę ani przez pieścionek ani przez wspólny kredyt. Można doprowadzić do znienawidzenie siebie samych i siebie nawzajem.

Wiem, że myślisz o nim teraz obsesyjnie, wpatrujesz sie w telefon... Wyobrażasz sobie co by było gdyby, szukasz swojej winy, myślisz jak dalej z tym postępować. Tak, to potrwa trochę i będzie ciężkie, ale potem jest lepiej smile

Pytasz jak ja się czuję obecnie... Zerwałam kontakt za radą i wsparciem tego forum. Było mi bardzo ciężko, sto razy chwytałam z telefon, jedynie to, że wykasowałam numer, pomogło, oczywiście gdzieś tam się znajdował (na rachunkach telefonicznych), ale droga do niego była dłuższa więc się opamiętywałam. Ciągle jednak zastanawiałam się: "a może gdyby...teraz jestem już jakby mądrzejsza, to może lepiej to poprowadzę.... zobaczy mnie w innym świetle... będę taka niezależna i niedostępna.... bla bla bla... bla bla". Wiem, że jestem niegotowa na tę relację i jeszcze sporo czasu nie będę. I najpewniej nie z nim. Jestem z siebie bardzo dumna, że nie pozostaje mi żaden żal do niego, że coś mi zrobił, potraktował machinalnie. Nie mam też żalu do siebie: uważam, że postępowałam i tak w miarę rozsądnie -jak na moją ówczesną desperację- i zrobiłam wszystko aby ta relacja się udała. Nie wyszło. Od czasu jak napisałam o zakończeniu kontaktu nie odezwał się. Momentami kusiło mnie takie myślenie "och, a może on sam nie wie... może się boi... może to ja mu wysyłam sprzeczne sygnały...a może on mi... a moze jest nieśmiały.... a może wpadł pod samochód w dniu kiedy dostał smsa, leży w śpiączce i dlatego nie odpisuje?"
Rację ma thepass: oceniajmy facetów po czynach , to one pokazują jakie naprawdę jest ich nastawienie. Jesli facet chce, jeśli mu zależy to okaże to  i będzie zabiegał o spotkanie. Słowne deklaracje niewiele znaczą, a słowne półdeklaracje, nie jasne komunikaty - to już naprawdę nic.

100

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

101 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-11-04 20:26:16)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:
Lacoste napisał/a:

24 lata mam.

A bo wkurz mnie to ze wszyscy kogos maja, kolezanki wychodza za maz a ja nic. Dlatego mam to cisnienie na zwiazek tongue

To straszne. Znam jednak ten stan więc Cię rozumiem. To jest trudny czas: koleżanki znajdują mężów, tym samym jakby przestają być tak bliskie jak kiedyś, wiekszość uwagi poświecają związkowi i planom na przyszłosc, nagle jest coraz mniej wspólnych tematów z "singielką". I jeszcze presja, że czas ucieka, że trzeba trzeba trzeba bo inaczej pustka. To jest mało miasteczkowe myślenie. Rozumiem jednak, że emocje Cię pchają w to. Rodzi się desperacja, która jest NAJGORSZYM doradcą: jest jak choroba, która zaburza myślenie, reakcje, wartości. Czułam wiele razy desperacje i wiem już, ze tym najbardziej odstraszałam mężczyzn. Dwa związki, które "udało" mi się mieć, zaczęły sie w stanie kiedy czułam sie niezależna i tak naprawdę ich nie potrzebowałam, przyciągałam wówczas ludzi do siebie pogodą ducha, swobodą, otwartością. W takim stanie poznałam również chłopaka z mojego wątku: potem jednak zmieniła się moja sytuacja życiowa, powróciła desperacja, chęć "uwieszenia się na kimś", "mienia dla siebie" i jestem pewna, że "wydzielałam" to w jego kierunku zmniejszając tym samym zainteresowanie moją osobą ("im bardziej chciałam, tym bardziej on nie chciał").

I teraz pomyśl: masz ciśnienie na związek, chciałbyś wyjść za mąż = założyć rodzinę. Czy naprawdę chcesz to zrobić w ten sposób? Gość, którego ledwo co znasz wydaje Ci się idealnym partnerem na lata? A może najchętniej zaszłabyś z nim od razu w ciążę i złapała "na dziecko"? Bo owszem, wtedy nie byłoby koleżeństwa tylko wielkie zoobowiązanie i nie mógłby Cię zostawić. A wiesz, że mógłby? Mógłby tego nie udźwignąć, mieć dość i po prostu odejść, wyjechać, zniknąć (>>> poczytaj wątki samotnych matek na tym forum).
DDA oznaczało, że w Twojej rodzinie występowały niezdrowe relacje - podejrzewam- że rodzice trzymali się razem, choć dawno nie powinni, współuzależnienie, toksyczna relacja. A Ty jesteś na najprostszej drodze aby to powtórzyć. Z twoich słów wyłania się taki obraz Ciebie samej: "jestem nieciekawa, nie wykształcona, nie mam co ze sobą zrobić w życiu, jestem głupia i naiwna ale chociaż ładna więc złapię jakiegokolwiek, niech będzie i młodszy, niedoświadczony to chociaż mam jakąś szczątkową przewage nad nim". Pamiętajmy, że zdrowy związek wynika z naturalnego (nie taktycznego), szczerego zainteresowania dwóch osób, które przechodzi w uczucie, uczucia rodzą chęć wspólnego spędzania czasu, robienia wspólnych planów i zoobowiązań. Nie ma drogi na skróty, ani przez seks ani przez ciążę ani przez pieścionek ani przez wspólny kredyt. Można doprowadzić do znienawidzenie siebie samych i siebie nawzajem.

Wiem, że myślisz o nim teraz obsesyjnie, wpatrujesz sie w telefon... Wyobrażasz sobie co by było gdyby, szukasz swojej winy, myślisz jak dalej z tym postępować. Tak, to potrwa trochę i będzie ciężkie, ale potem jest lepiej smile

Pytasz jak ja się czuję obecnie... Zerwałam kontakt za radą i wsparciem tego forum. Było mi bardzo ciężko, sto razy chwytałam z telefon, jedynie to, że wykasowałam numer, pomogło, oczywiście gdzieś tam się znajdował (na rachunkach telefonicznych), ale droga do niego była dłuższa więc się opamiętywałam. Ciągle jednak zastanawiałam się: "a może gdyby...teraz jestem już jakby mądrzejsza, to może lepiej to poprowadzę.... zobaczy mnie w innym świetle... będę taka niezależna i niedostępna.... bla bla bla... bla bla". Wiem, że jestem niegotowa na tę relację i jeszcze sporo czasu nie będę. I najpewniej nie z nim. Jestem z siebie bardzo dumna, że nie pozostaje mi żaden żal do niego, że coś mi zrobił, potraktował machinalnie. Nie mam też żalu do siebie: uważam, że postępowałam i tak w miarę rozsądnie -jak na moją ówczesną desperację- i zrobiłam wszystko aby ta relacja się udała. Nie wyszło. Od czasu jak napisałam o zakończeniu kontaktu nie odezwał się. Momentami kusiło mnie takie myślenie "och, a może on sam nie wie... może się boi... może to ja mu wysyłam sprzeczne sygnały...a może on mi... a moze jest nieśmiały.... a może wpadł pod samochód w dniu kiedy dostał smsa, leży w śpiączce i dlatego nie odpisuje?"
Rację ma thepass: oceniajmy facetów po czynach , to one pokazują jakie naprawdę jest ich nastawienie. Jesli facet chce, jeśli mu zależy to okaże to  i będzie zabiegał o spotkanie. Słowne deklaracje niewiele znaczą, a słowne półdeklaracje, nie jasne komunikaty - to już naprawdę nic.

Boje sie ze kiedys przez ta swoja desperacje i pragnienie milosci zlape sie byle kogo byle by tylko byc w zwiazku i czuc sie kochana. Poki co tak nie mam, mam duze wymagania co do facetow ale boje sie ze kiedys moja desperacja sie poglebi i gdy poczuje zainteresowania ze strony (niekoniecznie dobrego i odpowiadajacego moim wymogom) faceta, stworze z nim zwiazek. To bylby pewnie strzal w kolano dlatego musze cos ze soba zrobic.
Ze strony tego faceta cisza od czterech dni. Jakis smutek jest, smutek ze znowu mi nie wyszlo ale juz podchodze do tego jakos tak chlodno. Trudno stalo sie. Tlumacze sobis to tak ze moze ktos lepszy jest mi pisany. Tak teraz mysle i tak na prawde mi tez nie podobalo sie w nim kilka rzeczy, mimo to chcialam to ciagnac.zeby bardziej go poznac ale pewnie tez troche z mojej desperacji. W koncu jak ktos napisal dla osoby zdesperowanej wyglodnialej nagle poznanie kogos to takie oderwanie od szarej rzeczywistosci. I faktycznie tak bylo. Ciesze sie ze trafilam na fo forum. Potraficie sprowadzic czlowieka na ziemie ;-)

No mnie podobnie jak ciebie tez kusilo wczoraj zeby sie odezwac ale nie ma sensu. Nie ponizajmy sie, skoro sie nie odzywaja to widocznie maja nas gdzies.

102

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Na czym polega to, że "masz duże wymagania" wobec facetów?
Jakie to wymagania?

103

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Autorko postu. On na seks nie naciska, bo już Cię zaliczył. A charakterem go nie powalasz. Wolał powiedzieć, że będziecie się spotykać jako znajomi niż że nic z tego nie będzie, bo brakowało mu odwagi.

104

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Widisz, podejrzewam, że te wymagania dotyczą tego co zewnętrzne czyli: wyglądu, statusu, pozycji, zainteresowań - tak, wbrew pozorom to są zewnętrzne, POWIERZOWNE elementy.
Fajnie by było mieć faceta "na poziomie" z którym się będzie można pokazać, opowiedzieć koleżankom, sprawić aby zazdrościły, a rodzice aby byli pod wrażeniem. Nie? Będzie ładne zdjęcie: Ty atrakcyjna laska na szpilce, on w garniaku;)

Myślę, że nie masz żadnych wymagań.

Obecnie lecisz na faceta, który za nic ma Twoje uczucia, nie szanuje Ciebie, wciska Ci ochłapy, daje złudne nadzieje, na spotkanie, które nie następuje a Ty i tak ślinisz się do telefonu.
Mówię tak ostro wyłącznie dlatego, że sama przez takie coś przechodziłam: również wydawało mi sie, że "mam wymagania" bo faceci, z którymi się spotykałam zawsze wyglądali nieźle, byli wykszatałceni, mówili w językach obcych, mieli obiecujące zawody i raczej nie brakowało im kasy. Zdawało mi się nawet: "no to lepiej być kochanką takiego, niż dziewczyną byle jakiego". Dupa.
To nie oznaczało wymagań tylko tego, że potrzebuję się dowartościować kimś "fajnym" w boku (albo raczej biegnąc za nim w podskokach). To oznacza wręcz brak wymagań.

Prawdziwe wymagania byłyby gdybyś oczekiwała spełnenia swoich potrzeb w tej relacji: czyli tego aby być kochaną, szanowaną, obdarzaną uwagą i tego aby wasze wspólne spędzania czasu było nieskrępowane, zbliżające was do siebie, budujące w naturalnyc sposób więź.
Oczekiwania, negocjowanie, proszenie się o odzywanie aż wreszeście pretensje i kłótnie nie mają nic wspólnego ze "wymaganiami".

105

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Jolanka: na czym polegajs te wymagania? Jakie sa? Chce faceta nietuzinkowego, faceta ktory ma swoja pasje i jej sie oddaje. Faceta ktory bedzie mnie zaskakiwal. Niechce faceta typu: kobieta ma byc kura domowa wiec gotuj babo a ja sie piwka napije. Chce faceta z ktorym bede mogla zwiedzic kawalek swiata wink zawsze marzyl mi sie facet ktory lubi podrozowac. No i wiadomo wyglad ubior bardzo wazny dla mnie. Nie chce miec byle jakiego faceta takiego pospolitego ktorego jedynym priorytetem jest pojscie do pracy a potem napicie sie piwka.
Dlategi ten mi troche zaimponowal.

Tomasinho napisał/a:

Autorko postu. On na seks nie naciska, bo już Cię zaliczył. A charakterem go nie powalasz. Wolał powiedzieć, że będziecie się spotykać jako znajomi niż że nic z tego nie będzie, bo brakowało mu odwagi.

Widocznie nie przeczytales dokladnie watku stad takie zdanie. On mnie nie zaliczyl bo gdyby zaliczyl to powiedzial by mi "papa" juz po pierwszym jak ty to nazwales zaliczeniu mnie. Facet wporzadku, wiem ze mial dobre intencje i wiem ze nie chodzilo mu o sam seks bo mimo ze wyladowalismy w lozku on dalej chcial sie spotykac i to z jego stron padaly zapytania czy sie jeszcze spotkamy. I nie nie na seks bo sam stwierdzil ze nawet jak by nie doszlo do seksu to normalnie bysmy sie tez spotykali. Sam mowil zebysmy sie lepiej poznali ze wcale nie musi do czegos dojsc (do seksu) proponowal spotkania juz po w miejscu publicznym.No i teoria ze bal sie mi powiedziec ze nic z tego nie bedzie hmmm watpie sam mi powiedzial ze nie wierzy w przyjazn czy tez kolezenstwo miedzy kobieta a facetem wink

106

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Jolanka: na czym polegajs te wymagania? Jakie sa? Chce faceta nietuzinkowego, faceta ktory ma swoja pasje i jej sie oddaje. Faceta ktory bedzie mnie zaskakiwal. Niechce faceta typu: kobieta ma byc kura domowa wiec gotuj babo a ja sie piwka napije. Chce faceta z ktorym bede mogla zwiedzic kawalek swiata wink zawsze marzyl mi sie facet ktory lubi podrozowac. No i wiadomo wyglad ubior bardzo wazny dla mnie. Nie chce miec byle jakiego faceta takiego pospolitego ktorego jedynym priorytetem jest pojscie do pracy a potem napicie sie piwka.
Dlategi ten mi troche zaimponowal. No i szacunek do kobiet bardzo wazna rzecz. Jednym slowem nie chce jakiegos polglowka.

Tomasinho napisał/a:

Autorko postu. On na seks nie naciska, bo już Cię zaliczył. A charakterem go nie powalasz. Wolał powiedzieć, że będziecie się spotykać jako znajomi niż że nic z tego nie będzie, bo brakowało mu odwagi.

Widocznie nie przeczytales dokladnie watku stad takie zdanie. On mnie nie zaliczyl bo gdyby zaliczyl to powiedzial by mi "papa" juz po pierwszym jak ty to nazwales zaliczeniu mnie. Facet wporzadku, wiem ze mial dobre intencje i wiem ze nie chodzilo mu o sam seks bo mimo ze wyladowalismy w lozku on dalej chcial sie spotykac i to z jego stron padaly zapytania czy sie jeszcze spotkamy. I nie nie na seks bo sam stwierdzil ze nawet jak by nie doszlo do seksu to normalnie bysmy sie tez spotykali. Sam mowil zebysmy sie lepiej poznali ze wcale nie musi do czegos dojsc (do seksu) proponowal spotkania juz po w miejscu publicznym.No i teoria ze bal sie mi powiedziec ze nic z tego nie bedzie hmmm watpie sam mi powiedzial ze nie wierzy w przyjazn czy tez kolezenstwo miedzy kobieta a facetem wink

107

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Obawiam się, że dalsza rozmowa nie ma sensu.

Nie masz najmniejszej ochoty na pracę nad charakterem, nad samodzielnością, prawda?

Spadam stąd.

108

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Heheheh. Jolanka wreszcie poczuła co się czuje tłumacząc komuś coś, co dla niego na etapie w jakim się znajduje jest abstrakcją. A jedyne po co przychodzi to potwierdzenie dla swoich pobożnych życzeń wink

109

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Nie rozumiem o co ci chodzi. Nikt cie sila nie trzyma wink

110

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

O, i jeszcze podziękowania big_smile
jolanka, popraw się!
hahahah

111 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-04 23:28:36)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Zgadza się poczułam. Świadomie się trochę wymądrzam w wątku autorki aby samej sobie wytłumaczyć sytuację jak to jest kiedy desperacko walczy się o uwagę kogoś, kto jej dla nas nie ma. Podjęłam autoterapię jakiś czas temu i chcę świadomie to przejść by w kolejnej relacji z mężczyzną pójść o krok dalej niż dotychczas.

Elle
Widzisz, że umiem chłodno zanalizować sytuację podobną do mojej własnej. Co więcej umiałam to uczynić, jakieś 5 lat temu kiedy doradzałam mojej przyjaciółce "daj spokoj, poniżasz się, on Cie olewa, ale Ty dalej czekasz na niego w gotowości, to żałosne, weź zajmij się czymś, nie bądź podległa i zależna, bądź samodzielną kobietą, wtedy zaimponujesz naprawdę fajnemu facetowi". Zawsze drażniły mnie nieporadne kobiety. Serio. I popatrz gdzie sama się znalazłam. Co najmniej 5-6 razy.
Dlatego też w moim wątku pisałam: obawiam sie, że mogę się potykać, będę potrzebować wsparcia etc, co wówczas było bardzo drażniące.
Oceniajmy po czynach nie tylko facetów, ale każdego, siebie również : obawiam się o swoje czyny, obawiam się, że wejdę kolejny raz w tą samą kupę. Dziś jestem zdeklarowana, rozumiem te błędy, tą żałość sytuacji, ale mając świadomość, że zatoczyłam to kółko już kilka razy, nie umiem zaufać samej sobie.

PS; Wybacz autorko, ze dominuję Twój wątek, ale z Tobą nie ma na razie o czym pogadać wink

112

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

jolanka: Ja nie uważam żeby było z Tobą tak źle jak to opisałaś.
Ale popełniasz podstawowy błąd, który ma wpływ na to jaką przyjmujesz postawę.
Brak zaufania do siebie generuje perspektywę oglądania świata " z zewnątrz siebie", zamiast od siebie na zewnątrz. I analogicznie- przy braku zaufania masz odczucie, że sytuacje się Tobie przydarzają, a Ty jesteś tylko biernym obserwatorem.
Jest odwrotnie.

Ale nie jesteś w stanie tego dostrzec nie zmieniając perspektywy o 180 stopni. Zaufanie do siebie bierze się z poczucia, że nic się Tobie nie 'przytrafia' bez Twojej intencji (uświadomionej czy nie- to inna sprawa).
A drugą rzeczą jest odpowiedzialność za to, co się wydarza i interpretacja nie z pozycji ofiary a kogoś, kto miał nieczyste względem siebie intencje.
Robi różnicę? wink

113

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:

Zgadza się poczułam. Świadomie się trochę wymądrzam w wątku autorki aby samej sobie wytłumaczyć sytuację jak to jest kiedy desperacko walczy się o uwagę kogoś, kto jej dla nas nie ma. Podjęłam autoterapię jakiś czas temu i chcę świadomie to przejść by w kolejnej relacji z mężczyzną pójść o krok dalej niż dotychczas.

Elle
Widzisz, że umiem chłodno zanalizować sytuację podobną do mojej własnej. Co więcej umiałam to uczynić, jakieś 5 lat temu kiedy doradzałam mojej przyjaciółce "daj spokoj, poniżasz się, on Cie olewa, ale Ty dalej czekasz na niego w gotowości, to żałosne, weź zajmij się czymś, nie bądź podległa i zależna, bądź samodzielną kobietą, wtedy zaimponujesz naprawdę fajnemu facetowi". Zawsze drażniły mnie nieporadne kobiety. Serio. I popatrz gdzie sama się znalazłam. Co najmniej 5-6 razy.
Dlatego też w moim wątku pisałam: obawiam sie, że mogę się potykać, będę potrzebować wsparcia etc, co wówczas było bardzo drażniące.
Oceniajmy po czynach nie tylko facetów, ale każdego, siebie również : obawiam się o swoje czyny, obawiam się, że wejdę kolejny raz w tą samą kupę. Dziś jestem zdeklarowana, rozumiem te błędy, tą żałość sytuacji, ale mając świadomość, że zatoczyłam to kółko już kilka razy, nie umiem zaufać samej sobie.

PS; Wybacz autorko, ze dominuję Twój wątek, ale z Tobą nie ma na razie o czym pogadać wink

O boze a co mam jeczec przez milion stron jaka to jestem zdesperowana ze rzucam sie na faceta ktory tak na prawde mnie nie chce? Przyjelam to do wiadomosci i tyle. Napisalan ci moje wymagania a ty z tego kpisz? Kazdy ma inne. Nie wiem ci jest zlego w tym co napisala. Oczywiscie zecnie jest dla mnie wazny tylko wyglad czy tez status faceta ale to chyba oczywista oczywistosc ze chce facets ktory oprocz tych cech bedzie mial tez do mnie szacunek bedzie mnie kochal za to jaka jestem czyli wszystkie te ( nie zewnetrzne) cechy.

Moze nie mamy o czym roznawiac bo ty piszesz jak jakas pseudo psycholozka.

114

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

O boze a co mam jeczec przez milion stron jaka to jestem zdesperowana ze rzucam sie na faceta ktory tak na prawde mnie nie chce? Przyjelam to do wiadomosci i tyle. Napisalan ci moje wymagania a ty z tego kpisz? Kazdy ma inne. Nie wiem ci jest zlego w tym co napisala. Oczywiscie zecnie jest dla mnie wazny tylko wyglad czy tez status faceta ale to chyba oczywista oczywistosc ze chce facets ktory oprocz tych cech bedzie mial tez do mnie szacunek bedzie mnie kochal za to jaka jestem czyli wszystkie te ( nie zewnetrzne) cechy.

No chyba nie takie oczywiste skoro napisałaś o tym DOPIERO teraz a jako pierwsze wskazałaś cechy jak z kiepskiego ogłoszenia matrymonialnego "nietuzinowy, zaskakujący, który ma pasję" błłeeeee

Może jednak zaczniesz się przełamywać.

Ale powiedz, masz ochotę na pracę nad charakterem czy nie?

115 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-11-05 00:11:25)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:
Lacoste napisał/a:

O boze a co mam jeczec przez milion stron jaka to jestem zdesperowana ze rzucam sie na faceta ktory tak na prawde mnie nie chce? Przyjelam to do wiadomosci i tyle. Napisalan ci moje wymagania a ty z tego kpisz? Kazdy ma inne. Nie wiem ci jest zlego w tym co napisala. Oczywiscie zecnie jest dla mnie wazny tylko wyglad czy tez status faceta ale to chyba oczywista oczywistosc ze chce facets ktory oprocz tych cech bedzie mial tez do mnie szacunek bedzie mnie kochal za to jaka jestem czyli wszystkie te ( nie zewnetrzne) cechy.

No chyba nie takie oczywiste skoro napisałaś o tym DOPIERO teraz a jako pierwsze wskazałaś cechy jak z kiepskiego ogłoszenia matrymonialnego "nietuzinowy, zaskakujący, który ma pasję" błłeeeee

Może jednak zaczniesz się przełamywać.

Ale powiedz, masz ochotę na pracę nad charakterem czy nie?

Bo po co mialam o tym pisac? To jest tak oczywiste ze bardziej oczywiste juz byc nie moze.
Zle to ujelam, pisalam to na szybko.
Mam ochote na prace nad charakterem ale nie lubie pisac z kims kto zachowuje sie jak by pozjadal wszystkie rozumy. Sama do niedawna pisalas ze masz podobny problem a tu nagle zmiana o 180 stopni i uzywasz sformulowan: tez KIEDYS  mialam taki problem. To w koncu masz czy mialas?

116 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-05 00:32:17)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Bo po co mialam o tym pisac? To jest tak oczywiste ze bardziej oczywiste juz byc nie moze.
Zle to ujelam, pisalam to na szybko.

Właśnie po to, że to NAJWAŻNIEJSZE. Nic nie jest oczywiste i po prostu domyślne. Zapytałam jakie masz wymagania, a Tobie przyszły do głowy w PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI tamte niejasne pierdoły. I to jest właśnie rzecz do przemyślenia: że podświadomie zwracasz tak dużą uwagę na powierzchowność, że zapominasz o swoich własnych potrzebach, które powinnaś realizować w związku.


Lacoste napisał/a:

Mam ochote na prace nad charakterem ale nie lubie pisac z kims kto zachowuje sie jak by pozjadal wszystkie rozumy. Sama do niedawna pisalas ze masz podobny problem a tu nagle zmiana o 180 stopni i uzywasz sformulowan: tez KIEDYS  mialam taki problem. To w koncu masz czy mialas?

Miałam - mam - będę mieć. Obecnie się wymądrzam bo jestem parę kroków przed Tobą: parę tygodni temu przechodziłam tą fazę, co Ty teraz: kompletnie ogłupienie. To tak jakbyś np. godzinami męczyła się z jakimś zadanie, a nagle okazuje sie, że jeden mały patent pozwala Ci to zrobić w parę sekund. A potem widzisz kogoś, kto się męczy godzinami, to możesz się z boku trochę powymądrzać, nie?;)
Natomiast jestem świadoma tego, że sytaucje kryzysu poczucia własnej wartości powracają i to, że teraz wiem i zrozumiałam moje błędy, nie gwaratuje, że nie popełnię ich znowu (bo i kilka razy już popełniłam, i podejrzewam, że Ty również gdy pisałaś "wiem, że z każdym facetem będzie tak samo"). 
Dlatego, jak pisałam w poprzednim poście, liczy sie akcja: nie tylko powierzchowne zrozumienie sprawy, ale zbadanie jej na tyle głęboko aby zmienić też nawyki. To jest trudne.

Z Twojego tonu niestety wnioskuję taką wypowiedź:
"no tak wiem, czytałam, jak ma być, w sumie to tak oczywiste, że nie ma o czym tu mówić, nie chce mi się w to zagłębiać, trochę źle się ze sobą czuję, ale jak znajde faceta to będzie lepiej, chce faceta chce faceta chce faceta". Mylę się?

117

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:
Lacoste napisał/a:

Bo po co mialam o tym pisac? To jest tak oczywiste ze bardziej oczywiste juz byc nie moze.
Zle to ujelam, pisalam to na szybko.

Właśnie po to, że to NAJWAŻNIEJSZE. Nic nie jest oczywiste i po prostu domyślne. Zapytałam jakie masz wymagania, a Tobie przyszły do głowy w PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI tamte niejasne pierdoły. I to jest właśnie rzecz do przemyślenia: że podświadomie zwracasz tak dużą uwagę na powierzchowność, że zapominasz o swoich własnych potrzebach, które powinnaś realizować w związku.


Lacoste napisał/a:

Mam ochote na prace nad charakterem ale nie lubie pisac z kims kto zachowuje sie jak by pozjadal wszystkie rozumy. Sama do niedawna pisalas ze masz podobny problem a tu nagle zmiana o 180 stopni i uzywasz sformulowan: tez KIEDYS  mialam taki problem. To w koncu masz czy mialas?

Miałam - mam - będę mieć. Obecnie się wymądrzam bo jestem parę kroków przed Tobą: parę tygodni temu przechodziłam tą fazę, co Ty teraz: kompletnie ogłupienie. To tak jakbyś np. godzinami męczyła się z jakimś zadanie, a nagle okazuje sie, że jeden mały patent pozwala Ci to zrobić w parę sekund. A potem widzisz kogoś, kto się męczy godzinami, to możesz się z boku trochę powymądrzać, nie?;)
Natomiast jestem świadoma tego, że sytaucje kryzysu poczucia własnej wartości powracają i to, że teraz wiem i zrozumiałam moje błędy, nie gwaratuje, że nie popełnię ich znowu (bo i kilka razy już popełniłam, i podejrzewam, że Ty również gdy pisałaś "wiem, że z każdym facetem będzie tak samo"). 
Dlatego, jak pisałam w poprzednim poście, liczy sie akcja: nie tylko powierzchowne zrozumienie sprawy, ale zbadanie jej na tyle głęboko aby zmienić też nawyki. To jest trudne.

Z Twojego tonu niestety wnioskuję taką wypowiedź:
"no tak wiem, czytałam, jak ma być, w sumie to tak oczywiste, że nie ma o czym tu mówić, nie chce mi się w to zagłębiać, trochę źle się ze sobą czuję, ale jak znajde faceta to będzie lepiej, chce faceta chce faceta chce faceta". Mylę się?

No masz racje ze tak jest.

Ten facet odezwal sie wczoraj. Napisal mi co robie. Oczywiscie nie odpisalam. Potem drugi sms: "chyba decyzje juz podjelas" nie odpisalam mu nic a teraz kusi..

118

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Było mu napisać, że "Kluski drobisz."
konkretne pytanie, konkretna odp. na nie big_smile

Nie ma to jak koleś, który "zagaja" tylko po to, by o niego zabiegać..

119

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Witaj ponownie Lacoste,

a powiedz, czy z tego, że przyznałaś mi rację coś więcej wynika?
Przemyślałaś sprawę pracy nad charakterem, nad wzmacnianiem siebie?

120

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Ten facet odezwal sie wczoraj. Napisal mi co robie. Oczywiscie nie odpisalam. Potem drugi sms: "chyba decyzje juz podjelas" nie odpisalam mu nic a teraz kusi..

No właśnie, a podjęłaś już jakąś decyzję? Czy czekasz na rozwój wypadków: czyli jeśli on wyrazi chęć dalszego spotykania, powie kilka miłych słów, może nawet przeprosi, będziesz skłonna "dać mu szansę"?

Pytam o stan Twojej psychiki, emocjonalności.

Na marginesie dorzucę: wymieniłam ostatnio dwa zdania z tamtym chłopakiem; myślałam, że ogarnęłam, że na tyle, że już mogę, ale jak sie okazało wcale nie: choć pogadaliśmy praktycznie "o pogodzie" (w żadnym wypadku o relacji między nami) to ja wróciłam to snucia moich iluzji "together forever" :-/

121

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Heh dobry pomysl z tymi kluskami ale mysle ze najlepsza odpowiedzia bedzie milczenie.

Nie myslalam o tym jakos "glebiej" ale wiem ze masz racje i chce zmienic swoje zachowanie. Tylko u mnie jest tyle rzeczy do poprawki ze powiem szczerze czuje sie zagubiona.

Nie podjelam zadnej decyzji. Myslalam ze jemu sie odechcialo znajomosci bo tak nic nie pisal wiec uznalam sprawe za "zamknieta".  Nie wiem co zrobic bo mam ochote spotkac sie jeszcze z nim a z druiej strony jest mi to jakies takie obojetne. Mysle ze zostawie to tak jak jest. On po moim braku odpowiedzi tez pewnie to olal.
Nie wiem co ci odpowiedziec na to pytanie. Jestem pogubiona bo jest mi to wszystko obojetne a z drugiej strony chyba bym ise ucieszyla gdyby napisal mi cos jeszcze.

Oj biedna. Rozumiem Cie bo ja mam to samo. Myslalam ze dal sobie spokoj z ta znajomoscia a teraz sie odezwal i ja juz scenariusze jakies tworze. Ale nie! Bede twarda i mu nie odpisze. Do doopy z taka znajomoscia.

122

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Nie myslalam o tym jakos "glebiej" ale wiem ze masz racje i chce zmienic swoje zachowanie. Tylko u mnie jest tyle rzeczy do poprawki ze powiem szczerze czuje sie zagubiona.

No tak, można się poczuć zagubioną. W internecie jest za dużo informacji, dlatego polecam wziąść do ręki książkę: w księgarni na półce psychologia powinni znaleźć sie odpowiednie pozycje, jest ich dużo na rynku. Ja jak na razie polecam K. Miller.

Lacoste napisał/a:

Nie podjelam zadnej decyzji. Myslalam ze jemu sie odechcialo znajomosci bo tak nic nie pisal wiec uznalam sprawe za "zamknieta".  Nie wiem co zrobic bo mam ochote spotkac sie jeszcze z nim a z druiej strony jest mi to jakies takie obojetne. Mysle ze zostawie to tak jak jest. On po moim braku odpowiedzi tez pewnie to olal.
Nie wiem co ci odpowiedziec na to pytanie. Jestem pogubiona bo jest mi to wszystko obojetne a z drugiej strony chyba bym ise ucieszyla gdyby napisal mi cos jeszcze.

Czyli jesteś nadal na jego posyłki. Słuchaj, nie przemyślałaś tego co Ci tu pisałyśmy? Nadal uważasz, że jeśli tylko on wykaże jakieś minimalne zainteresowanie to będzie z tego DOBRY, ZDROWY związek?
Z niskim poczuciem własnej wartości, z poleganiem tylko na nim, z chęcią uwieszenia na nim - nic dobrego nie zbudujesz. Nie rozumiesz tego??

Lacoste napisał/a:

Oj biedna. Rozumiem Cie bo ja mam to samo. Myslalam ze dal sobie spokoj z ta znajomoscia a teraz sie odezwal i ja juz scenariusze jakies tworze. Ale nie! Bede twarda i mu nie odpisze. Do doopy z taka znajomoscia.

Nie odpisuj. Ale nie dlatego aby "pokazać że jesteś twarda", ale dlatego, żeby po prostu się samej wyciszyć i nabrać dystansu do całej sytuacji - ale chyba jeszcze tego nie umiesz, prawda?

Słuchaj, wiem, że możesz odbierać mnie, że jakbym wszystkie rozumy zjadła. Ale robię to z dwóch powodów: przeszłam coś podobnego jak Ty teraz całkiem niedawno, nabrałam trochę nowej wiedzy i chce ją utrwalić, właśnie rozmawiając z innymi.
Po drugie naprawdę chciałabym Ci pomóc: mi akurat pomogły ostre słowa od Elle i thepassa.
Choć mega pragnę teraz związku to zrozumiałam już, że nawet gdyby z jakiegoś powodu ten chłopak chciał odnowić znajomość ze mną to ta relacja i tak nie miałaby sensu: postrzegał mnie jak dziewczyną do łóżka, nie do stałej relacji i wiem, że cokolwiek bym nie zrobiła to sie nie zmieni. Ja mam nadal niskie poczucie własnej wartości i ono rzuca ogromny cień na całą moją osobowość, jakby pokrywa ją pleśnią wink
Wiem, że dopóki nie uporządkuję własnego życia (a na to potrzeba co najmniej roku), nie znajdę stałej pracy w której będę się spełniać, to nie mam szans na zdrową relację w sferze relacji damsko-męskich. Mogę sobie wyobrażać, że spotkam niedługo innego ciekawego faceta i "zacznę wszystko od nowa", ale jestem niemal pewna, że będzie to wyglądało podobnie jak poprzednia relacja. Ty i ja wysyłamy obecnie sygnały DESPERATEK. I, uwierz, nawet to wymęczone, w bólach i trudach wywalczone milczenie, nie zmienia naszego wizerunku.

Także pisz, uzewnętrzniaj się, nie bój się krytyki, w końcu po to jest to forum aby się wspierać smile
A im bardziej ostro Ci piszą, tym bardziej chcą Ci pomóc, uwierz mi!

123 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-11-07 12:41:33)

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
jolanka27 napisał/a:
Lacoste napisał/a:

Nie myslalam o tym jakos "glebiej" ale wiem ze masz racje i chce zmienic swoje zachowanie. Tylko u mnie jest tyle rzeczy do poprawki ze powiem szczerze czuje sie zagubiona.

No tak, można się poczuć zagubioną. W internecie jest za dużo informacji, dlatego polecam wziąść do ręki książkę: w księgarni na półce psychologia powinni znaleźć sie odpowiednie pozycje, jest ich dużo na rynku. Ja jak na razie polecam K. Miller.

Lacoste napisał/a:

Nie podjelam zadnej decyzji. Myslalam ze jemu sie odechcialo znajomosci bo tak nic nie pisal wiec uznalam sprawe za "zamknieta".  Nie wiem co zrobic bo mam ochote spotkac sie jeszcze z nim a z druiej strony jest mi to jakies takie obojetne. Mysle ze zostawie to tak jak jest. On po moim braku odpowiedzi tez pewnie to olal.
Nie wiem co ci odpowiedziec na to pytanie. Jestem pogubiona bo jest mi to wszystko obojetne a z drugiej strony chyba bym ise ucieszyla gdyby napisal mi cos jeszcze.

Czyli jesteś nadal na jego posyłki. Słuchaj, nie przemyślałaś tego co Ci tu pisałyśmy? Nadal uważasz, że jeśli tylko on wykaże jakieś minimalne zainteresowanie to będzie z tego DOBRY, ZDROWY związek?
Z niskim poczuciem własnej wartości, z poleganiem tylko na nim, z chęcią uwieszenia na nim - nic dobrego nie zbudujesz. Nie rozumiesz tego??

Lacoste napisał/a:

Oj biedna. Rozumiem Cie bo ja mam to samo. Myslalam ze dal sobie spokoj z ta znajomoscia a teraz sie odezwal i ja juz scenariusze jakies tworze. Ale nie! Bede twarda i mu nie odpisze. Do doopy z taka znajomoscia.

Nie odpisuj. Ale nie dlatego aby "pokazać że jesteś twarda", ale dlatego, żeby po prostu się samej wyciszyć i nabrać dystansu do całej sytuacji - ale chyba jeszcze tego nie umiesz, prawda?

Słuchaj, wiem, że możesz odbierać mnie, że jakbym wszystkie rozumy zjadła. Ale robię to z dwóch powodów: przeszłam coś podobnego jak Ty teraz całkiem niedawno, nabrałam trochę nowej wiedzy i chce ją utrwalić, właśnie rozmawiając z innymi.
Po drugie naprawdę chciałabym Ci pomóc: mi akurat pomogły ostre słowa od Elle i thepassa.
Choć mega pragnę teraz związku to zrozumiałam już, że nawet gdyby z jakiegoś powodu ten chłopak chciał odnowić znajomość ze mną to ta relacja i tak nie miałaby sensu: postrzegał mnie jak dziewczyną do łóżka, nie do stałej relacji i wiem, że cokolwiek bym nie zrobiła to sie nie zmieni. Ja mam nadal niskie poczucie własnej wartości i ono rzuca ogromny cień na całą moją osobowość, jakby pokrywa ją pleśnią wink
Wiem, że dopóki nie uporządkuję własnego życia (a na to potrzeba co najmniej roku), nie znajdę stałej pracy w której będę się spełniać, to nie mam szans na zdrową relację w sferze relacji damsko-męskich. Mogę sobie wyobrażać, że spotkam niedługo innego ciekawego faceta i "zacznę wszystko od nowa", ale jestem niemal pewna, że będzie to wyglądało podobnie jak poprzednia relacja. Ty i ja wysyłamy obecnie sygnały DESPERATEK. I, uwierz, nawet to wymęczone, w bólach i trudach wywalczone milczenie, nie zmienia naszego wizerunku.

Także pisz, uzewnętrzniaj się, nie bój się krytyki, w końcu po to jest to forum aby się wspierać smile
A im bardziej ostro Ci piszą, tym bardziej chcą Ci pomóc, uwierz mi!

Ja mam w domu dwie ksiazki "poczucie wlasnej wartosci" i "kobiety ktore martwia sie za bardzo". Wieczorkiem zabiore sie do czytania smile

Wiesz ja przed poznaniem tego faceta mowilam kazdemu ze ja najpierw musze zrobic ze soba porzadek a potem brac sie za spotykanie z kims i ew zwiazek. Niestety pojawil sie on i widzisz jak jest. Ta chec zwiazku albo chociaz spotykania (byleby byla ta mila odskocznia) sprawia ze chcialabym mu jednak odpisac. Wiem ze nie napisze ale meczy mnie to ze jest tak nudno szaro smutno.
Wiesz co zauwazylam? Ze wlasnie ja jesli chodzi o jego osobe nie kieruje sie jakimis wiekszymi emocjami tylko wlasnie tym ze ogolnie moje zycie jest nudne i takie szare a ze nadarzyla sie okazja i kogos poznalam to czemu by tego nie wykorzystac.
Na szczescie ktos tutaj napisal cos w stylu, ze to nie moze byc tak ze bede swoje nudne szare zycie kolorowala znajomoscia z jakims facetem. I szczerze? Zrozumialam to i podnioslo mnie to na duchu.
No ale zeby nie bylo tak kolorowo to dalej czekam na moze jeszcze jakis odzew z jego strony. Ale to wydaje mi sie ze juz chyba bardziej dla mojej satysfakcji ze to ja dokonalam ostatecznej decyzji tongue

Ps. I tu cie zaskocze bo nabralam troche dystansu do tej znajomosci. Tak jak pisalam z jednej strony licze na wiadomosc (ale nie jest to jakies nerwowe sprawdzanie telefonu czy sms przyszedl) ale chyba tylko po to by sie dowartosciowac ze to ja to ucielam. A z drugiej strony jakos mi to wszystko takie obojetne.

Tak w ogole to zapomnialam napisac ze poznalismy sie w pracy. On tam sobie tylko dorabia np jeden dzien w tygodniu no i jutro jest mozliwosc ze go spotkam. I teraz pytanie jak sie zachowac?

124

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Ja mam w domu dwie ksiazki "poczucie wlasnej wartosci" i "kobiety ktore martwia sie za bardzo". Wieczorkiem zabiore sie do czytania smile

Ja dziś muszę wybrać sie do biblioteki/ księgarni. Staram się uważnie dobrać tą literaturę, bo też nie wszystkie tytuły, które są na temat do mnie trafią. Daj znać co tam ciekawego napisali, może mi polecisz smile


Lacoste napisał/a:

Wiesz ja przed poznaniem tego faceta mowilam kazdemu ze ja najpierw musze zrobic ze soba porzadek a potem brac sie za spotykanie z kims i ew zwiazek. Niestety pojawil sie on i widzisz jak jest.

No właśnie "mówiłaś" czy byłaś do tego naprawdę przekonana? Bo uzewnętrznić sie to nie wszystko. Ja np. od 4 lat piszę bloga na którym  mam wywody o wszystkich moich związkach. JEDNAK zauważyłam dopiero teraz, że miało to formę wyżalania się i 'postanowień noworocznych' typu: "następnym razem zrobie tak i tak...nie zrobię już tego... muszę... trzeba... powinno się...zaczekam dłużej... uporządkuję swoje sprawy..." Dawało mi to sporo ukojenia, WYDAWAŁO mi się, że pracuję nad sobą. Teraz widzę, że było to zaledwie zromadzenie wiedzy; musi następić DOGŁĘBNA jej analiza i dopiero wtedy będzie można sprobować poprzestawiać pewne mechanizmy.

Lacoste napisał/a:

Wiesz co zauwazylam? Ze wlasnie ja jesli chodzi o jego osobe nie kieruje sie jakimis wiekszymi emocjami tylko wlasnie tym ze ogolnie moje zycie jest nudne i takie szare a ze nadarzyla sie okazja i kogos poznalam to czemu by tego nie wykorzystac.
Na szczescie ktos tutaj napisal cos w stylu, ze to nie moze byc tak ze bede swoje nudne szare zycie kolorowala znajomoscia z jakims facetem. I szczerze? Zrozumialam to i podnioslo mnie to na duchu.

Dokładnie. Sądzisz, że masz nudne życie więc dlatego w opisie faceta używasz słów: "nietuzinkowy, z pasją, żeby podróżował": chcesz żeby on Ci zapewnił, to czego samej Ci brak w życiu. Tak naprawdę jest to zestaw oczekiwań, wręcz lista roszczeń.
Staram się robić sobie taki eksperyment myślowy: co jeśli spotkałabym całkiem niezłego faceta, a on nagle mi mówi: "słuchaj, chciałbym aby zapewniła mi rozrywki w życiu, bo sam żadnych nie mam, żebyś miała pasję, z której mógłbym Ci podkradać bo mnie nic w sumie nie interesuje". Uciekać gdzie pieprz rośnie!
Dlatego takie ważne jest aby najpierw wypełnić swoje życie sensem, umieć sie nim cieszyć, a potem szukać kompana.
(znowu bardzo mądralskim tonem piszę, ale to dlatego, że jakby sama siebie uczę tego: w obecnej chwili również negatywnie postrzegam własne życie, ale pracuje nad tym smile

Lacoste napisał/a:

No ale zeby nie bylo tak kolorowo to dalej czekam na moze jeszcze jakis odzew z jego strony. Ale to wydaje mi sie ze juz chyba bardziej dla mojej satysfakcji ze to ja dokonalam ostatecznej decyzji tongue

Dziecinne to, ale zrozumiałe wink Przyznam się, że sama również wracałam do niby już zamkniętej sprawy po to aby mieć to ostateczne słowo... Uh, teraz wydaje mi się to idotyczne, ale wtedy miało sens; pozwalało jakby trochę godności zachować.

125

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Ps. I tu cie zaskocze bo nabralam troche dystansu do tej znajomosci. Tak jak pisalam z jednej strony licze na wiadomosc (ale nie jest to jakies nerwowe sprawdzanie telefonu czy sms przyszedl) ale chyba tylko po to by sie dowartosciowac ze to ja to ucielam. A z drugiej strony jakos mi to wszystko takie obojetne.

Cieszę się, że nabierasz dystnsu, do tego właśnie potrzebne jest ucięcie kontaktu.
Mam nadzieję, że to prawdziwy dystans i rozumienie sytuacji, a nie powierzchowne. Jeśli naprawdę zrozumiesz to wszystko to nie będziesz potrzebowała nawet i tej "satysfakcji z ucięcia": po prostu dotrze do Ciebie że to nie jest znajomość, której szukasz i potrzebujesz i że nie warto jej kontynuować. Ale to zajmie trochę czasu smile


Lacoste napisał/a:

Tak w ogole to zapomnialam napisac ze poznalismy sie w pracy. On tam sobie tylko dorabia np jeden dzien w tygodniu no i jutro jest mozliwosc ze go spotkam. I teraz pytanie jak sie zachowac?

Myślę, że powinnaś dążyć do uniknięcie tego spotkania. ALE absolutnie nie aby mu pokazać, że jesteś obrażona i nieszczęśliwa albo że udajesz niedostępną. A B S O L U T N I E. Po to aby sobie samej oszczędzić zawirować wewnętrzych i burzy myśli (taki przystojny w końcu, takie spojrzenie, a ja się bawię w odrzucanie go, hmmm, może jednak jest szansa).
W twoim wypadku zdecydowanie za wcześnie na konfrontowanie się.

Sama walczę z tym samym: miało się odbyć spotkanie firmy gdzie rok temu pracując poznaliśmy się. Sikałam pod siebie bo nie mogłam sie doczekać aż go zobaczę (może sobie wyjaśnimy jednak.... może jak spojrzymy sobie w oczy.... może to, może tamto). Kupiłam specjalnie sukienkę z (podświadomą) myślą o tym spotkaniu!
Na szczęście spotkanie odwołano/ przesunięto w czasie! Teraz wiem, że zdecydowanie nie powinnam tam iść, walczę wciąż ze sobą bo chcialabym, ale wiem, że nie jestem jeszcze na tyle ogarnięta aby traktować go neutralnie.

126

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Spotkalam w pracy tego faceta. Zagadal do mnie. Pytal dlaczego nie odpisuje  i czy sie spotkamy. Czy przemyslalam to. Mowil ze on o tym myslal, ze zdania nie zmienil i ze mu zalezy na znajomosci. Spytalam go czy kolezanek szuka? To spytal czy nie mozemy sie tak poprostu spotkac. Na koniec powiedzial ze sie do mnie odezwie.


Jestem az w szoku ze splynelo to po mnie smile tzn tak ( i tu sie powtorze) fajnie by bylo sie do niego przytulic, spedzic czas ale nie ma w tym jakichs glebszych emocji.
Kiedys w innej znajomosci jak facet wykazal zainteresowanie (facet z ktorym spotkalam sie raz) i chcial sie spotkac lub odezwal sie po jakiejs tam sprzeczce to mi sie az buzia usmiechala od ucha do ucha, od razu lepszy humor. A tu tego nie ma.

127

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Taaaa... Jak dla mnie to mały kroczek w tył jednak zrobiłaś. Dokładnie jak ja z tym zagadniem "dwóch zdań".

No, jak tam ksiażki, przeczytałaś coś?

128

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Dobrze, nie będe aż taka krytyczna wink

Brawo, fajnie, że masz takie odczucie, że po Tobie spłynęło. Znaczy, że może poczucie desperacji trochę zanika. Co jednak nie zmiania faktu, że jest ono męka głęboko zakorzenione (wynika z wcześniejszych postów) i w przeciągu tygodnia raczej własnej psychologii sie nie zmieni wink

Ale jak tam dalej, czekasz na to jak się odezwie? SZCZRZE.

129

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Caly weekend bylam w pracy wiec nie mialam kiedy przeczytac.

Woem ze sie nie zmienilam i dalej jestem zakompleksiona desperatka ktora chce sie uwiesic na facecie by zaznac odrobiny szczescia. Chodzilo mi ze TA znajomosc traktuje jakos tak chlodno. Pewnie dlatego ze nie dokonca podoba mi sie zachowanie tego faceta. Jest jakis taki malo meski. Taki niesmialy chlopczyk a nie prawdziwy mezczyzna. Pewnie gdyby byl zimnym draniem to emocje byly by inne. Zawsze ciagnelo mnie do pewnych siebie facetow a on jest inny.

Czekam ale chyba bardziej dla swojej satysfakcji.  Wiem, dziecinne tongue

130

Odp: Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?
Lacoste napisał/a:

Czekam ale chyba bardziej dla swojej satysfakcji.  Wiem, dziecinne tongue

Niemowlęce! tongue

Dobra też robiłam wykręty od czytania przez weekend, zaraz idę do biblioteki smile

Btw. Chciałam iść do psychologa, nawet zadzwoniłam żeby sie zarejestrować, ale najpierw muszę iśc po skierowanie, a skierowanie otrzymać od psychiatry (brrr, co jest jeszcze bardziej upiornym słowem). Ale i jak było zamknięte dziś. Oby wystarczyło wytrwałości żeby w środę znowu zadzwonić wink

Posty [ 66 do 130 z 203 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Facet nie chce czy to moze ja za szybko na niego naciskam?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026