netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Porzucony, zraniony...

280 odpowiedzi29 617 wyświetleńzałożony przez crushheart, 27.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucony, zraniony...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 281 ]

196 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 23:24:04)

Odp: Porzucony, zraniony...

Reasumując, chciałbym spróbować ale nie mam zamiaru się odzywać przez najblizszy miesiąc, poczekam na jej reakcję. Bedzie ciężko ale może dam radę.

To przyznam Ci tutaj racje że dawanie sobie nadziei w pewnym stopniu podnosi na duchu ale w pewnym pogarsza mój stan, no ale cóż, takie mam uczucia , zobaczymy, inaczej bym myslał jesli nie rozmawiał bym z jej babcią, ale sporo sensu jest w jej wypowiedziach, że odczekaj, daj jej czas do uspokojenia się, namysłu, niech opadna złości i emocje a zobaczysz ze zatęskni.

197

Odp: Porzucony, zraniony...

Poczytałam... trochę się rozpisałeś crushheart . Współczuję, każda strata boli. Boimy się samotności, choć w danej sytuacji myślimy "jak mogę żyć bez Xsińskiego/Xsińskiej" ... Odwagi chłopaku, Twój dzień nabierze koloru, sen będzie spokojniejszy..jak już przyjdzie. Pamiętaj, że doświadczamy całe życie, budujemy by zburzyć i burzymy by budować na nowo... . Życie. Rozumiem Twoją desperację, łapczywość. Nie oceniam, nie daję sobie do tego prawa... Każdy z nas pisze swoją historię i choć wiele z nich jest "identyczna" to każda jest inna.... Każdy niesie inny bagaż doświadczeń, intensywność odczuć, uczuć, emocji. Możemy się przepychać (jak niektórzy na tym forum), możemy z łatwością określać i oceniać...osądzać. Tylko...pytanie, po co? Tego potrzebowałeś, logując się na to forum? Oczekiwałeś linczu społecznego za swe cierpienie? Otwartość wobec zupełnie obcych Ci ludzi? Jasne, że musiałeś się z tym liczyć, jednak... drodzy forumowicze smile Nie jestem przekonana o słuszności Waszych lekkich słów określających kolesia, który cierpi. Nie istotne, czy płacze, tnie sobie żyły czy zapija ból... Przyszedł tu z jakiegoś powodu.  Ej, ej...nie na każdego działa "kop w dupę", motywacja ubrana w cierpkie słowa. Nie mierzmy swoją miarą. Czytając niektóre wypowiedzi i "rady" śmiałam się pod nosem, kręcąc głową w niedowierzaniu. Niektórzy z Was są bardzo odważni, zaczęłam się zastanawiać...co jeśli ktoś o słabym charakterze, dodatkowo w załamaniu, w swojej beznadziejnej codzienności z jaką przyszło się mu zmierzyć, przeczytałby te "złote myśli"... co mógłby ten ktoś poczuć, pomyśleć...w co uwierzyć? A Wy, wierzycie w siłę słowa? Zdajecie sobie sprawę, jaką krzywdę można wyrządzić słowem? Nie każdy się nad tym zastanawia, dlatego przypominam...uświadamiam? smile Nie znacie tej osoby, to postać... ktoś -online. To fajnie, że staracie się pomóc, jednak momentami, wątpiłam w czystość intencji. Eni łej smile Życzę Ci, byś ufał swej intuicji, nie pozwól, by ktoś wpływał na trzeźwy osąd w tej, tamtej czy innej sytuacji. Jeśli czujesz, że coś jest nie halo...to z pewnością tak jest. Ufaj sobie, temu co czujesz. Porażka? Jasne, nie jedna... Mimo to, do przodu. Skup się na sobie. Poświęć ten czas sobie. Buduj..na nowo. Odbudujesz. Forum, forumowicze, nie pomogą. To w Tobie toczy się najważniejsza walka, tu nie musisz walczyć o zasadność swych uczuć czy otwartości. Nie tłumacz się, nie wyjaśniaj smile Pisz co chcesz i jak chcesz, dziel się - jeśli to pomaga. Najmądrzejsi, niech pozostaną "najmądrzejszymi", nimi się raczej nie przejmuj smile W ostateczności, każdy z nich i tak ma wy****** na Twoją historię, to co czujesz i czy jutro wstaniesz z łóżka. Czerp to co istotne i z treścią. Odwagi, miłość boli najbardziej. Przykre,że tego doświadczasz. Trzymam kciuki za Ciebie, kimkolwiek jesteś. Pozdrawiam. ŁŁ

198 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-04 23:29:18)

Odp: Porzucony, zraniony...

Odwagi, miłość boli najbardziej.

Co za bełkot..
to co boli najbardziej to zderzenie z ILUZJĄ n/t miłości. Miłość nie boli. Tylko jest taki warunek, że nie może być oparta na wzajemnym uzupełnianiu braków emocjonalnych, ani uzależnieniu. Zresztą wtedy to zwykły haj i cierpienia Młodego Wertera.

199

Odp: Porzucony, zraniony...

Elle... widzę, że jeszcze sporo do przerobienia smile Dziękuję za opinię, nie wnosi zupełnie nic. Teraz też się uśmiecham, jesteś tak barwna, że zaraz rzygnę tęczą z tej okazji :] Leczymy jakieś kompleksy? Ej, ej... a może forum jest formą krzyku? Może tu, możesz? Słabi, krzyczą najgłośniej smile Pozdrawiam, buziaczki! big_smile  smile

200

Odp: Porzucony, zraniony...

ŁŁ, bardzo dobrze napisane, ja tutaj jestem po to by opowiedzieć swoją historię i posłuchac ewentualnych rad nie koniecznie na temat jak sobie poradzić i zniknać z jej życia, moim pierwszym zamierzeniem było co zrobic by naprawić i byc ze sobą, dużo racji jest w tym że zachowala sie jak dzieciak, a i mojej winy jest sporo, nie mówie że sto procent... kij ma dwa końce..ale ja sie nie poddałem, ja nigdy nie porzuciłem jej, i to ja kocham i cierpię, w pewnym stopniu ta moja decyzja że nie odezwe sie do niej przez najbliższy miesiąc, wyszła ode mnie po moich przemysleniach i pomocy kogos kto ja dobrze a nawet bardzo dobrze zna. Nic nie poradze na to że zawsze jest nadzieja na poprawę i zmiane decyzji, a to że mam wachania to naturalne..raz napisze tak a raż tak. Nigdy nic nie jest stracone do końca i nie jest na tyle beznadziejne zeby nie mozna było odbudować.

201

Odp: Porzucony, zraniony...

Łodyrydy łodyrydy dyna łodyrydydyna -u ha! bajoo smile

202

Odp: Porzucony, zraniony...

Ok teraz będzie inaczej. Uważam, że masz prawo czuć się zraniony i odczuwasz cierpienie. Każdy z nas to czuł, czuje i szuka ratunku w drugim człowieku. Mi również zajęło wiele czasu zanim zrozumiałem, że kobieta którą stawiałem nad wszystko myśli zupełnie inaczej o mnie. To forum pozwoliło mi spojrzeć na siebie innymi oczyma, że nie zawsze ślepa i cieleca miłość - nie wiem czy to jeszcze miłość - usprawiedliwia tak bolesne traktowanie mnie jako osoby prawie że poddańczo oddanej. Jest niestety wręcz odwrotnie,  doceniamy to co rzadkie i gardzimy tym co podane na tacy. Stąd pisanie o tym by odpuścić. Jak ma być to będzie, a swoim tłumaczeniem i narzucaniem się wręcz niczego się nie osiągnie a wręcz odwrotnie. Tak więc na tym etapie lepiej odpuścić. To trudne i wiem jak boli, ale potem może być już tylko lepiej. Z nią lub bez niej, ale TYLKO lepiej.

203 Ostatnio edytowany przez JoyDivision (2014-11-05 00:20:42)

Odp: Porzucony, zraniony...

Hahaha Elle mistrzostwo swiata big_smile. Chlopaku,odpusc sobie.Tutaj naprawde dobrze Ci radza.Piekielnie trudne,wiem,ale wyjscia nie ma.Powiem Ci prosto z mostu,ona Cie nie kocha,jezeli jakims cudem (w co watpie) sie zejdziecie,to nie dlatego ze nagle zapala miloscia do Ciebie,poprostu na te chwile nie bedzie nikogo lepszego.Jak zerwiesz kontakt,to jest duze prawdopodobienstwo,ze za jakis czas Ty nie bedziesz chcial miec z nia nic wspolnego.Zawsze powtarzam,szanujmy siebie ludzie,ktos nas nie chce to nie.Placze zale,obietnice zmian nic nie pomoga,jezeli milosci nie ma.Jak Ty chcesz to naprawic?Samolot jej kupisz,bedziesz blagal,prosil?Co masz zamiar jej tlumaczyc i co z nia odbudowywac?Potraktowala Cie jak szmate,ma Cie gdzies,a Ty chcesz cos naprawiac? Nikt nie chce dla Ciebie zle,wiekszosc przeszla to co i Ty,wiec to nie przypadek,ze prawie wszyscy mowia jednym glosem.Plan naprawczy jest taki:
- od jutra zero kontaktu,zadnych zyczen,pozdrowien,smsow,swiec dymnych
-nie reagujesz na zadne jej zaczepki,ona umarla dla Ciebie
To tak na poczatek.Pierwsze dni beda przej...ane,napewno,ale zobaczych ulga bedzie wielka potem i z podniesiona glowa bedziesz chodzil.Pozdrawiam.

204

Odp: Porzucony, zraniony...
Elle88 napisał/a:

Łodyrydy łodyrydy dyna łodyrydydyna -u ha! bajoo smile

Co za widok! ;-)

Elle, poczęta w trasie koncertowej Zespołu Śląsk, wycina hołubce, aż jej krochmaloną halkę widać, a jej płowe warkocze rezają morowe powietrze ze świstem atłasowych kokard...
Oj dana! Oj dana!

Norwegio... Brak mi słów, pozostanę zatem przy dźwiękach, które emitujesz ;-)

205

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Nic nie poradze na to że zawsze jest nadzieja na poprawę i zmiane decyzji, a to że mam wachania to naturalne..raz napisze tak a raż tak. Nigdy nic nie jest stracone do końca i nie jest na tyle beznadziejne zeby nie mozna było odbudować.

heheheh ok to sprowadzę cię na ziemie.

Nie ma nadzieji w twoim przypadku a zmiana decyzjii kluczowych dla twojej miłosci ne nastąpi.
Wiesz mozesz w życiu naprawde odwrócić i zmienić wiele rzeczy ,ale sam.
A napisz mi co do tej pory zrobiłeś żeby ona zmieniła sie i sie w tobie zakochała na zabój? Chodzi mi o ostatnie 1- miesiące.

Zadziwia mnei jak niektórzy potrafią bajać w chmurach:)

206 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-11-05 07:02:14)

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

.. zaczęliśmy rozmowe, ja mówie ze znam swoje błędy wiem co robiłem nie tak ( bo nie da się zaprzeczyć że tak było) czyli kłótnie z mojej strony, ona że nie chce ze mną być, że to co powiedziała przez telefon że mnie nie kocha to był blef, kocha mnie i tęskni ale nie chce sobie ze mna zmarnować zycia bo ja się nie zmienię, pytam się jej o jakie cechy Ci chodzi, ona mówi tak, jesteś butny, z każdym się kłócisz (czyli jej rodzice) nie bierzesz mojego zdania pod uwagę jesteś nerwowy itd. ja mówie że też mi to przeszkadxza i pracuję nad sobą, z rodzicami moge sie pogodzić żeby było dobrze na przyszość, żeby nie było fochów itd. ale ona ciągle to samo że nie bo mi nie wierzy, bo mi nie ufa i boi się że znowu po 2 miesiącach bedzie źle a nie chce już przezywać stresu z tym związanego, rozmawialiśmy ze 45 minut ale na koniec i tak mówi że nie chce ze mna być bo ja się nie zmienie.

Piękne ,tego powinni w szkole uczyć w przedmiocie ,,jak doprowadzić faceta żeby poszedł na tory,, smile
Twoja panna widzę oryginalna nie jest sciemnia koncertowo. Ok ja ci przetłumaczę na jezyk polski co ona ci powiedziała;

Nie kocham cię ale mam lekkie wyrzuty sumienia ze cie zostawiam bo jednak byliśmy razem,twój sposób bycia mnie nie interesuje bo i tak cie nie kocham.Z niej aż to się wylewa ...Nie pożądam cię ,nie ma mowy o miłości..zrozum to bo nie chciałabym powiedziec tego tobie wprost i zerwać kontakt byś zrozumiał.
koniec tłumaczenia.

crushheart ...ty nawet sobie nie zdajesz sprawy jak kobiety mogą w identyczny sposób mówić to samo....ja miałem identycznie,prawie identyczne słowa,znam kilkanascie takich przypadków,one działają zawsze dość schematycznie..ty nie odczytujesz intencjii bo idealizujesz jej każde słowo . To jest koniec tego związku.Każda twoja próba ,,ratowania,, czegoś tutaj przez kontakt będzie miała coraz bardziej odwrotny skutek,aż ona znienawidzi cię jak psa,zbluzga i zagrozi polcją o nękanie..ale do tego jeszcze dosyć długa droga.
Odpuść bo tutaj na tym forum jak widzę nikt dla ciebie nie chce zle.
pozdrawiam

Narysuj sobie taki schemat w paincie smile

Ona -nie kocha
Ty -kochasz

ona - daje ci to do zrozumeinia
Ty -odczytujesz to jak szanse jej powrotu

ona- unika kontaktu(żebyś zrozumiał)
Ty - myślisz ze to dlatego ze zrobiłeś coś zle w związku ( błąd)

Relacje jakby rozmawiał profesor uniwersytetu z welonem akwariowym...on chce wiedziec czemu masz takie duże oczy,a ten drugi tylko daj mi jeść pajacu! smile

crushheart nastepnym razem jak sie z nią spotkasz ..rozluznij atmosfere na chwilę i zaproponuj jej kino i potem seks czyli dla przecietnej 28 latki rewelacyjny wieczór...jeśli odmówi a wiem ze tak bedzie ,to możesz walczyć dalej smile...jeśli nie odmówi ,to ;przestan ,walczyć,pisać szukać kontaktu - ona wróci. Tylko seks musi byc ostry wink
pzdr

207 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-05 11:00:09)

Odp: Porzucony, zraniony...
robert247 napisał/a:
crushheart napisał/a:

Nic nie poradze na to że zawsze jest nadzieja na poprawę i zmiane decyzji, a to że mam wachania to naturalne..raz napisze tak a raż tak. Nigdy nic nie jest stracone do końca i nie jest na tyle beznadziejne zeby nie mozna było odbudować.

heheheh ok to sprowadzę cię na ziemie.

Nie ma nadzieji w twoim przypadku a zmiana decyzjii kluczowych dla twojej miłosci ne nastąpi.
Wiesz mozesz w życiu naprawde odwrócić i zmienić wiele rzeczy ,ale sam.
A napisz mi co do tej pory zrobiłeś żeby ona zmieniła sie i sie w tobie zakochała na zabój? Chodzi mi o ostatnie 1- miesiące.

Zadziwia mnei jak niektórzy potrafią bajać w chmurach:)

Co zmieniłem?  Od ostatniego rozstania zmieniłem siebie pod wzgledem moich kłótni, nie było ich wcale, dogadywaliśmy sie idealnie, bardzo miło spedzaliśmy ze sobą czas, po ostatnim rozstaniu nawet sie jej zapytałem jak ocenia ten czas..ona powiedziala ze bardzo dobrze, ze było ok, ale nastapiła kłótnia po tym wszystkim i doszła do wniosku ze sie nie zmienię. Zmieniłem swoje podejście do życia, byłem spokojny, to czego tak bardzo chciała.. czas wspólny jaki spedzalismy razem tez był dobrze spożytkowany, nie było nudów..sporo zmieniłem.

208

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Zmieniłem swoje podejście do życia, byłem spokojny, to czego tak bardzo chciała.. czas wspólny jaki spedzalismy razem tez był dobrze spożytkowany, nie było nudów..sporo zmieniłem.

I dobrze, że się zmieniłeś. I wykorzystaj te zmiany w przyszłości, w przyszłości z inna kobietą lub żyjąc samotnie.

209 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2014-11-05 11:34:42)

Odp: Porzucony, zraniony...
Łonder Łomen napisał/a:

Poczytałam... trochę się rozpisałeś crushheart . Współczuję, każda strata boli. Boimy się samotności, choć w danej sytuacji myślimy "jak mogę żyć bez Xsińskiego/Xsińskiej" ... Odwagi chłopaku, Twój dzień nabierze koloru, sen będzie spokojniejszy..jak już przyjdzie. Pamiętaj, że doświadczamy całe życie, budujemy by zburzyć i burzymy by budować na nowo... . Życie. Rozumiem Twoją desperację, łapczywość. Nie oceniam, nie daję sobie do tego prawa... Każdy z nas pisze swoją historię i choć wiele z nich jest "identyczna" to każda jest inna.... Każdy niesie inny bagaż doświadczeń, intensywność odczuć, uczuć, emocji. Możemy się przepychać (jak niektórzy na tym forum), możemy z łatwością określać i oceniać...osądzać. Tylko...pytanie, po co? Tego potrzebowałeś, logując się na to forum? Oczekiwałeś linczu społecznego za swe cierpienie? Otwartość wobec zupełnie obcych Ci ludzi? Jasne, że musiałeś się z tym liczyć, jednak... drodzy forumowicze smile Nie jestem przekonana o słuszności Waszych lekkich słów określających kolesia, który cierpi. Nie istotne, czy płacze, tnie sobie żyły czy zapija ból... Przyszedł tu z jakiegoś powodu.  Ej, ej...nie na każdego działa "kop w dupę", motywacja ubrana w cierpkie słowa. Nie mierzmy swoją miarą. Czytając niektóre wypowiedzi i "rady" śmiałam się pod nosem, kręcąc głową w niedowierzaniu. Niektórzy z Was są bardzo odważni, zaczęłam się zastanawiać...co jeśli ktoś o słabym charakterze, dodatkowo w załamaniu, w swojej beznadziejnej codzienności z jaką przyszło się mu zmierzyć, przeczytałby te "złote myśli"... co mógłby ten ktoś poczuć, pomyśleć...w co uwierzyć? A Wy, wierzycie w siłę słowa? Zdajecie sobie sprawę, jaką krzywdę można wyrządzić słowem? Nie każdy się nad tym zastanawia, dlatego przypominam...uświadamiam? smile Nie znacie tej osoby, to postać... ktoś -online. To fajnie, że staracie się pomóc, jednak momentami, wątpiłam w czystość intencji. Eni łej smile Życzę Ci, byś ufał swej intuicji, nie pozwól, by ktoś wpływał na trzeźwy osąd w tej, tamtej czy innej sytuacji. Jeśli czujesz, że coś jest nie halo...to z pewnością tak jest. Ufaj sobie, temu co czujesz. Porażka? Jasne, nie jedna... Mimo to, do przodu. Skup się na sobie. Poświęć ten czas sobie. Buduj..na nowo. Odbudujesz. Forum, forumowicze, nie pomogą. To w Tobie toczy się najważniejsza walka, tu nie musisz walczyć o zasadność swych uczuć czy otwartości. Nie tłumacz się, nie wyjaśniaj smile Pisz co chcesz i jak chcesz, dziel się - jeśli to pomaga. Najmądrzejsi, niech pozostaną "najmądrzejszymi", nimi się raczej nie przejmuj smile W ostateczności, każdy z nich i tak ma wy****** na Twoją historię, to co czujesz i czy jutro wstaniesz z łóżka. Czerp to co istotne i z treścią. Odwagi, miłość boli najbardziej. Przykre,że tego doświadczasz. Trzymam kciuki za Ciebie, kimkolwiek jesteś. Pozdrawiam. ŁŁ

....ja też wciąż uczę się się dystansu..chciałabym, żeby został moim największym niewidzialnym przyjacielem....wielką pułapką wspierania może być dążenie, aby jak najszybciej wszystko przeszło...bardzo często nie wiemy na pewno, co dla kogoś  będzie naprawdę dobre.....i tak mówienie komuś co ?powinien?, a czego ?nie powinien? stawia druga osobę w roli pouczanego dziecka...to nie sprzyja temu, aby ktoś, kto cierpi stanął na własnych nogach i samodzielnie kierował swoim życiem, a to właśnie jest istotny cel w doradzaniu...propozycja, a nie warunek, którego spełnienie warunkuje nasz stosunek do tej osoby...co to to nie...tak Łoonder Łoman wielką krzywdę można wyrządzić słowem...

210

Odp: Porzucony, zraniony...

Nie kocham cię ale mam lekkie wyrzuty sumienia ze cie zostawiam bo jednak byliśmy razem,twój sposób bycia mnie nie interesuje bo i tak cie nie kocham.Z niej aż to się wylewa ...Nie pożądam cię ,nie ma mowy o miłości..zrozum to bo nie chciałabym powiedziec tego tobie wprost i zerwać kontakt byś zrozumiał.
koniec tłumaczenia.

Igzakli. Jaśniej i dobitniej się nie da.
Ale autor przecież może dokonać jeszcze zmiany obecnych zmian, czyli zamienić się tyłkiem z głową, potem z powrotem albo gdzieś w połowie 'zawiśnie' z bukietem tulipanów w anusie.
Przecież powiedział jej, że dla niej się spali żywcem. A ona co na to? Wzruszyła ramionami i wywróciła oczy do góry.

Coś musiał zrobić nie tak.. Może czas na lekcje dykcji i kontroli oddechu podczas wypowiadania słów: "Jestem twoja wycieraczką. Desperatem bez grama honoru, godności. Nazywam ten stan otępienia miłością. <3"



aurora: Bo czasem tylko taniec ze śląska oddaje "powagę" sytuacji wink:D

211

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Co zmieniłem?  Od ostatniego rozstania zmieniłem siebie pod wzgledem moich kłótni, nie było ich wcale, dogadywaliśmy sie idealnie, bardzo miło spedzaliśmy ze sobą czas, po ostatnim rozstaniu nawet sie jej zapytałem jak ocenia ten czas..ona powiedziala ze bardzo dobrze, ze było ok, ale nastapiła kłótnia po tym wszystkim i doszła do wniosku ze sie nie zmienię. Zmieniłem swoje podejście do życia, byłem spokojny, to czego tak bardzo chciała.. czas wspólny jaki spedzalismy razem tez był dobrze spożytkowany, nie było nudów..sporo zmieniłem.

Moment, pozwól mi to poukładać:

1. Po poprzednim rozstaniu poprawiłeś się pod względem kłótni, nie kłóciliście się.
2. Teraz znowu się rozstaje i jako przyczynę podała kłótnie i to, że się nie zmienisz. Podczas gdy Ty dobitnie jej pokazałeś, że się zmieniłeś.

Naprawdę jej wierzysz?

212 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-11-05 14:47:00)

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Co zmieniłem?  Od ostatniego rozstania zmieniłem siebie pod wzgledem moich kłótni, nie było ich wcale, dogadywaliśmy sie idealnie, bardzo miło spedzaliśmy ze sobą czas, po ostatnim rozstaniu nawet sie jej zapytałem jak ocenia ten czas..ona powiedziala ze bardzo dobrze, ze było ok, ale nastapiła kłótnia po tym wszystkim i doszła do wniosku ze sie nie zmienię. Zmieniłem swoje podejście do życia, byłem spokojny, to czego tak bardzo chciała.. czas wspólny jaki spedzalismy razem tez był dobrze spożytkowany, nie było nudów..sporo zmieniłem.

Nie obraz sie na mnie,ale nic nie zmieniłes,ponieważ ona tego nie chce i nie czuje. Dla niej to nie ma znaczenia. Gdyby ona cię pożądała , kochała i chciała dzielić z tobą życie to jakieś tam twoje kłótnie czy nerwy nie byłyby żadną przeszkodą. Sama by ci pomogła sie uspokoić ..bo przeciez po to jest sie w związku zeby sie wspierać i uspokajać..No tak czy nie? Przeciez nie zachowywałes sie w związku patologicznie...?Wkurzyc sie i pokrzyczeć może każdy.
Ok zdradzę ci sekret o którym każdy wie ale nie kazdy go rozumie:
Otóż zapamietaj jeśli kobeita ma motylki  i cię pożąda..to możesz być ostatnim menelem ale ona będzie cię pragnąć i myśleć o tobie cały czas...dopiero jak sie ogarniesz z ,,menelem,, to cie dodatkow pokocha całą ssobą,jeśli natomaist ona nie ma motylków i pożądania to choćbys był hiperprzystojnym ,ustawionym finansowo zrównoważonym gosciem to ona....co najwyżej wykorzysta cie troche i bedzie czekać na kogoś kto da jej to co ona chce...a KAŻDA chce tylko tego ,tego samego,Kłótnie,,pieniadze,wyglad,mały członek..to dla kobiet tak naprawdde trzeciąrzedne sprawy,które prawie nic nie znaczą.Liczą sie jej dreszcze jak siedzi koło ciebie,i mokro w majtkach jak na nią spojrzysz.
Wiec nastepnym razem jak bedziesz z nią gadał spytaj sie czy ma mokro na twój widok...jak nie ma nic to zapomnij o niej,bo już nic nei zdziałasz.

Kiedy ostudzi sie pożądanie to przetrwać mogą jedybie długoletnie związki gdzie zbudowane są inne aspekty na solidnym fundamencie a i nawet w takich takze czasami potem dochodzi do rozstań i zdrad bo komuś sie coś wydawało:)
pozdrawiam

213

Odp: Porzucony, zraniony...

Natychmiast przestań!

Autor napisał, że jest (cytat) "atrakcyjny- nawet bardzo ", a ty piszesz coś o braku pożądania ??
No to ja cię bardzo przepraszam...


I druga sprawa.. Napisał tez bardzo wyraźnie, że ta cała sytuacja to wynik tego, że jak kiedyś wracał z warzywnego ze sprawunkami na  kolację dla Milejdi (vel Córa Króla Stacji Paliw), to się potknał na skórce od banana i ona to z okna pechowo widziała. I się odkochała.
Ale on już jej o tym potem w liście napisał, że zmienił styl chodzenia i teraz może śmiało patrzeć w okno jak dumnie i stylowo sunie po dzielni z reklamówką pełną darów bożych i ona przyznała, że za to go kocha najbardziej, ale.. Nie mogą być razem sad


Miłość to nie wszystko, czy nie wiesz???!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

214 Ostatnio edytowany przez LonelyM (2014-11-05 15:16:13)

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

ŁŁ, bardzo dobrze napisane, ja tutaj jestem po to by opowiedzieć swoją historię i posłuchac ewentualnych rad nie koniecznie na temat jak sobie poradzić i zniknać z jej życia, moim pierwszym zamierzeniem było co zrobic by naprawić i byc ze sobą, dużo racji jest w tym że zachowala sie jak dzieciak, a i mojej winy jest sporo, nie mówie że sto procent... kij ma dwa końce..ale ja sie nie poddałem, ja nigdy nie porzuciłem jej, i to ja kocham i cierpię, w pewnym stopniu ta moja decyzja że nie odezwe sie do niej przez najbliższy miesiąc, wyszła ode mnie po moich przemysleniach i pomocy kogos kto ja dobrze a nawet bardzo dobrze zna. Nic nie poradze na to że zawsze jest nadzieja na poprawę i zmiane decyzji, a to że mam wachania to naturalne..raz napisze tak a raż tak. Nigdy nic nie jest stracone do końca i nie jest na tyle beznadziejne zeby nie mozna było odbudować.

Ja Cię rozumiem, choć myślę, że Twoje postępowanie jest bardzo głupie i w rzeczywistości i tak odbija się na Tobie, dążysz do tego, że ona sprowokowana nie będzie umiała już wytrzymać i wykrzyczy Ci od najgorszych i nie oszczędzając sobie inwektywów zrówna Cię z powierzchnią podłogi. Tak w końcu postępuje człowiek, który widzi, że ktoś nic sobie nie robi z naszych sugestii i nie dociera do niego, żeby dał sobie spokój w cywilizowany sposób.
Czy Ty naprawdę chcesz wyżebrać tą miłość?
Daj jej spokój, zrozumie to macie szansę wrócić do siebie, jeśli nie, to pogódź się z tym.
Czy musisz koniecznie spaść na samo dno, żeby się odbić?
Nie uszczęśliwisz jej na siłę, bo Ty tak chcesz.

215

Odp: Porzucony, zraniony...

Crush.. no zaraz się na mnie obrazisz.
Ale Ty po prostu jesteś dużym dzieciakiem. Czy Ty nie rozumiesz, co ona do Ciebie mówi? Czy mówi w innym języku???
Słabo się robi od tego powtarzania : kochamjąkochamjąkochamją, zmienięsięzmienięsięzmienięsię.
Jezu, przecież Ty masz 31 lat? Tak, czy nie?
A już jak piszesz o tej nieszczęsnej JEJ BABCI, którą ciągle obarczasz swoimi sprawami i swoim rozgoryczeniem i histerią to zastanawiam się, czy to dzieje się naprawdę.

Zrozum. Związki się kończą. Widocznie Twoja miłość nie wystarczy jej do szczęścia. Ona nie chce Twoich zmian, ona sama nie chce nic w sobie zmienić aby Wasza relacja jednak miała przyszłość.
Pójdziesz, będziesz klęczał, błagał, histeryzował czy czekał te 3 miesiące ( bo przecież gdzieś tak ktoś czekał i się udało).
Czy Ty nie masz honoru?

Rozumiem, że ją kochasz, rozumiem, że tęsknisz, chcesz być z nią. Ale już dokładnie widać, że to nie wystarczy bo OBIE STRONY muszą chcieć tego samego.
Skup się na sobie, na własnym rozwoju, na pracy nad własnymi emocjami.
jeszcze będziesz szczęśliwy i kochany, tylko zachowuj się jak mężczyzna.
Zobaczysz, los się kiedyś uśmiechnie.

216 Ostatnio edytowany przez waldi28 (2014-11-05 21:14:12)

Odp: Porzucony, zraniony...

Człowieku obudz się. Jeżeli dziewczyna nie chce z  Tobą być to nie zmusisz jej. Powinieneś olac temat. Chyba że wolisz litość ? Jeszcze jedno dlaczego bedąć 8 lat w związku nie oświadczyłeś się ? Skamlaniem nic nie zdziałasz, jeżeli była by Tobą zaintereowana i nie bylbyś jej obojetny po jakimś zcasie zaczeła by tesknić, walka  o kobiete ma swoje granice. Tez kiedyś usłyszałem od jednej z moich eks  tekst kocham Cię ale nie mogę z  Tobą być.  A  2  tygodnie pozniej prowadzała  się z moim najlepszym kumplem z osiedla. Byli razem 2 lata i sie rozleciało. Straciłem najlepszego kumpla. Teraz mam inną kobietę już od kilku lat lepsza od  tamtej kocham ją bardzo a  z kumplem dalej nie gadam bo okazał się szują. Może gdzieś tam na Ciebie czeka lepsza wzialeś to pod uwagę ?? Moja też miała czasem watpliwości czy chce  ze mną być, też nie spałem po nocach ale  wiem że winne temu było moje zachowanie,  ale  wiesz co, zrozumiałem swoje błędy,  spotkalem sie z nią i powiedziala mi wprost że mi jej brakowalo , że czekala na bukiet róz, że  cieszyła  sie jak pisalem, mimo iż na forum mi odradzali.  Nie  badz namolny czasem o sobie przypomnij. a jak to nic nie da  daj sobie  spokój bo oszalejesz.

217 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-05 21:15:38)

Odp: Porzucony, zraniony...

Pomieszały ci się watki. autor był z inną w 8 letnim związku, a z tą był krótko, ale dopiero przy niej poznał co to love big_smile:D

Tzn. on jej tłumaczy na czym love polega, a ona nie słucha. I tak od 6 stron.

Czekamy teraz wszyscy w napięciu, bo autor zaraz z panelu dyskusyjnego z jej babcią wraca i nam powi co noweho

Ps. waldi28 Zapytam w imieniu autora, bo chwilowo jest offline.. Powiedz, czy walcząc o tamta kobietę rozmawiałeś chociaż z jej tata albo babcia właśnie??
Bo to jest kluczowa sprawa naszym zdaniem. Po prostu ciekawa jestem czy tez zrobiłeś wszystko..
Dzięki z góry za odpowiedź, elo

218

Odp: Porzucony, zraniony...

Jak można bedąc  z kimś 8 lat nie wiedzieć czy to miłość czy nie. Ludzie....

219

Odp: Porzucony, zraniony...

Halo, waldi ?? Pomóż nam. Odpowiedz proszę na moje pytanie, bo może być przesądzające w dalszej taktyce...

To jak, była tata, mama?

220

Odp: Porzucony, zraniony...

z nikim nie gadałem,  gadałem kiedyś z  siostra tej co mnie zostawila  dla kumpla przyniosło to odwrotny skutek. Kolege mojego zostawiła  dziewczyna dla innego po 4  latach też jezdził gadał z  jej matka mimo iz razem odwiezlismy ja  do norwegii do pracy, jeżdził tam 3  razy i nic  to nie dało. Tak sie nie robi !!!!! rodzina nie wpłynie na uczucia  drugiej osoby.

221

Odp: Porzucony, zraniony...

Nic nie dało mówisz... dziwne. Może to dlatego, że nie rozmawiał twój kumpel z babcią??
Babcia to jest wyższy level jakby.. co o tym myślisz?

My z autorem i Karolem S. jesteśmy na tak.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

222 Ostatnio edytowany przez waldi28 (2014-11-05 21:45:08)

Odp: Porzucony, zraniony...

Babcia juz dawno nie żyje  chyba. Autor robi z siebie skomlącego psa. Dobra na forum niech poskomle  ale  do tej dziewczyny nie. Bo to przynosi odwrotny skutek, zreszta powiedziała że chce zabić uczucie w sobie że  to koniec  że nie chce  z nim byc nie kocha  go. Czasem kobiety mają metlik w  głowie  ale tu mi sie  wydaje  sytuacja jest jasna. jeżeli dobitnie mowi że nie chce żeby o nia walczył to NIE !! Po co czekać na jakieś głupie kontakty? ale w  sumie  troche  go rozumiem też kiedyś byłem taka miekka fają ( przepraszam, musiałem ) i caly czas krecił sie  wokoł  zwiazków bez  przyszlosci. Mowiły NIE   a ja dalej w omamach. Kiedy to olałem i  zajałem sie pracą studiami i w  wolnych chwilach pasjami i podróżami  to pojawiła sie ta właściwa. Kiedy  sie pojawiła ta wlasciwa  to moja ostatnia  eks  zaczela   sie po pół roku nagle odzywać i macić mi w  glowie. raz   sie nawet z  nia  spotkałem. ( pół roku po rozstaniu na koleżenska  rozmowe )  ale pozniej to uciałem. i mimo że  mam ja na FB w znajomych  w ogole  nie odzywam sie  ani ona  do mnie. żadnych życzeń czy czegoś jej nie pisze  bo dawno temu wykasowałem numer. a jak kiedyś napisała, gdy byłem w  jej mieście z  obcną że  mogliśmy sie  we trojke  spotkac to parsknałem smiechem . trzeba porażek żeby odnalezc  te wlaściwa. niestety takie życie

223

Odp: Porzucony, zraniony...

Waldi to nie chodzi o tą dziewczynę, mój poprzedni związek trwał 8 lat, a ten o którym mowa trwał 2 lata...nie doczytałeś:)

224

Odp: Porzucony, zraniony...

dokladnie czytalem i nic  nie pomieszałem. tamtej z  ktora byłes 8 lat  oświadczyłeś  sie czy nie ?

225

Odp: Porzucony, zraniony...

Jeje JEEEE
Wrócił mój ulubiony aktor dramatyczny.

Opowiadaj co Babcia na to wszystko ?????????????????????
(a ja lecę po herbatę!!!!!)

226

Odp: Porzucony, zraniony...

Nie o niej mowa tylko o tej, nie zmieniajmy tematu.

227

Odp: Porzucony, zraniony...

crusheart przeszło Ci troche  czy dalej załamany chodzisz

228

Odp: Porzucony, zraniony...

A jak myślisz? od ostatniej rozmowy z nią mineło 2 dni, była dla mnie wszystkim, kobieta mojego życia..więc odpowiedź jest oczywista że bardzo źle sie czuję..

229

Odp: Porzucony, zraniony...
robert247 napisał/a:
crushheart napisał/a:

Co zmieniłem?  Od ostatniego rozstania zmieniłem siebie pod wzgledem moich kłótni, nie było ich wcale, dogadywaliśmy sie idealnie, bardzo miło spedzaliśmy ze sobą czas, po ostatnim rozstaniu nawet sie jej zapytałem jak ocenia ten czas..ona powiedziala ze bardzo dobrze, ze było ok, ale nastapiła kłótnia po tym wszystkim i doszła do wniosku ze sie nie zmienię. Zmieniłem swoje podejście do życia, byłem spokojny, to czego tak bardzo chciała.. czas wspólny jaki spedzalismy razem tez był dobrze spożytkowany, nie było nudów..sporo zmieniłem.

Nie obraz sie na mnie,ale nic nie zmieniłes,ponieważ ona tego nie chce i nie czuje. Dla niej to nie ma znaczenia. Gdyby ona cię pożądała , kochała i chciała dzielić z tobą życie to jakieś tam twoje kłótnie czy nerwy nie byłyby żadną przeszkodą. Sama by ci pomogła sie uspokoić ..bo przeciez po to jest sie w związku zeby sie wspierać i uspokajać..No tak czy nie? Przeciez nie zachowywałes sie w związku patologicznie...?Wkurzyc sie i pokrzyczeć może każdy.
Ok zdradzę ci sekret o którym każdy wie ale nie kazdy go rozumie:
Otóż zapamietaj jeśli kobeita ma motylki  i cię pożąda..to możesz być ostatnim menelem ale ona będzie cię pragnąć i myśleć o tobie cały czas...dopiero jak sie ogarniesz z ,,menelem,, to cie dodatkow pokocha całą ssobą,jeśli natomaist ona nie ma motylków i pożądania to choćbys był hiperprzystojnym ,ustawionym finansowo zrównoważonym gosciem to ona....co najwyżej wykorzysta cie troche i bedzie czekać na kogoś kto da jej to co ona chce...a KAŻDA chce tylko tego ,tego samego,Kłótnie,,pieniadze,wyglad,mały członek..to dla kobiet tak naprawdde trzeciąrzedne sprawy,które prawie nic nie znaczą.Liczą sie jej dreszcze jak siedzi koło ciebie,i mokro w majtkach jak na nią spojrzysz.
Wiec nastepnym razem jak bedziesz z nią gadał spytaj sie czy ma mokro na twój widok...jak nie ma nic to zapomnij o niej,bo już nic nei zdziałasz.

Kiedy ostudzi sie pożądanie to przetrwać mogą jedybie długoletnie związki gdzie zbudowane są inne aspekty na solidnym fundamencie a i nawet w takich takze czasami potem dochodzi do rozstań i zdrad bo komuś sie coś wydawało:)
pozdrawiam

Mylisz toksyczna miłość osoby która ma brak poczucia własnej wartości z dojrzałą miłością. Za dużo się naczytałeś poradników a za mało życia.

230

Odp: Porzucony, zraniony...
Elle88 napisał/a:

Pomieszały ci się watki. autor był z inną w 8 letnim związku, a z tą był krótko, ale dopiero przy niej poznał co to love big_smile:D

Tzn. on jej tłumaczy na czym love polega, a ona nie słucha. I tak od 6 stron.

Czekamy teraz wszyscy w napięciu, bo autor zaraz z panelu dyskusyjnego z jej babcią wraca i nam powi co noweho

Ps. waldi28 Zapytam w imieniu autora, bo chwilowo jest offline.. Powiedz, czy walcząc o tamta kobietę rozmawiałeś chociaż z jej tata albo babcia właśnie??
Bo to jest kluczowa sprawa naszym zdaniem. Po prostu ciekawa jestem czy tez zrobiłeś wszystko..
Dzięki z góry za odpowiedź, elo

Może Twój satyryczny sarkazm, Elle, pomoże w końcu Autorowi odnaleźć cochones, bo mało co poważniejszego do niego trafia.
Nie włączałem się do wątku, bo widziałem, że trzeba zaczekać parę stron jałowego "pisania na Berdyczów".
Pozdrawiam.

231

Odp: Porzucony, zraniony...

może  jednak skoro zdecydowała się odejść nie była tą jedyną ??

232 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-11-05 22:39:29)

Odp: Porzucony, zraniony...

Elle jesteś dr burn czy jakoś tam bo to też był psychiatra, odnowiłaś ten temat. Takie moje pytanko wink
Z resztą twój email jest mało kobiecy, bo odpisałaś mi ale potem nie odpowiedziałaś, gdy pytałem o email który zobaczyłem w swojej poczcie  wink

233

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

A jak myślisz? od ostatniej rozmowy z nią mineło 2 dni, była dla mnie wszystkim, kobieta mojego życia..więc odpowiedź jest oczywista że bardzo źle sie czuję..

big_smile
To niewiele trzeba żeby stać się Kobietą Twojego Życia- ot (mówiąc brzydko) "popuścić" wink, trochę z tobą się pobująć, w sensie spędzić trochę czasu (nie mylić z dobrym jakościowo) a w międzyczasie można odpieprzać akcje na lewo i prawo, bo jelonek będzie tłumaczył w listach i smsach co jest dobre, a co be jak dziecku big_smile a potem kop w 4 litery i piesio się łazi do pani, załamany..

O ludzieee.. coraz mniej facetów, którzy potrafią stworzyć partnerski związek, coraz więcej takich fujar, co to się przyssa do kobiety jak huba, bo nie umie sam stworzyć sobie niczego ciekawego w życiu, więc celem staje się bycie z kimś
BLE

234

Odp: Porzucony, zraniony...

bo ta Gosia chlopie to Ci na glowe weszla. Jest pewna tego ze se moze z tb.zrywac i wracac,zrywac i wracac i to robi bo wie ze zawsze kiedy jej sie zachce to Patrys da do siebie wrocic. Jak tam ktos wczesniej napisal nie dojrzala ta kobieta i sama nie wie co chce. Przestan do niej dobijac sie niech zateskni za tb.

235

Odp: Porzucony, zraniony...

Elle pisze Ci jedno, Ty sobie wmawiasz drugie. Póki co sam nie chcesz sobie pomóc.

236

Odp: Porzucony, zraniony...

Bosze........ co ja czytam.
Patryk..
Patryk..

Hm... ja wiem, cierpisz ale gdzie w  tym wszystkim szacunek do własnej osoby? honor? godność?
Błądzisz we mgle.

Użył ktoś tej patelni w końcu ?

237

Odp: Porzucony, zraniony...

On się wygłupia i jaja sobie robi.

238

Odp: Porzucony, zraniony...
JoyDivision napisał/a:

On się wygłupia i jaja sobie robi.

....

239

Odp: Porzucony, zraniony...

Sorry ale tak mi się wydaje.Mogę się mylić,ale to nieprawdopodobne,co tu piszesz.

240 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-06 15:22:40)

Odp: Porzucony, zraniony...

Ten cały wątek, a w szczególności osoba autora, kojarzy mi się z taka totalną groteską (przerost formy nad treścią- żeby uprzedzić pytania wink) i z tym kawałkiem (Hymn dda/ddd):

http://www.youtube.com/watch?v=9X_ViIPA-Gc  taki wyjący cipek przebrany za..cholera wie co? I onanizm we własnych emocjach big_smile

241

Odp: Porzucony, zraniony...

I'm back smile  cieszycie się? elle88 napewno big_smile

nie odezwałem sie do niej jak by co. Zastanawiam sie nad jutrem, jej urodziny...osławiona babunia twierdziła żebym wysłal jak najbardziej, ja sie zastanawiam i raczej jestem przekonany że nie powinienem. Co Wy na to Ryje? hehe  dzisiaj rano miałem doła..ale 2 dni wstecz było całkiem całkiem. a teraz siedzę i sie nudzę, deszcz nap***a, jeść mi sie nie chce. Kuwa znowu doła łapię..

242

Odp: Porzucony, zraniony...

Ach ty Ryju poczciwy ty.

A podjedź no do niej jutro z życzeniami, na kocie.
Ona kocha i tęskni bidula.

Słuchej Babci!

243

Odp: Porzucony, zraniony...

hehehe, rozumiem aluzję. W takim razie nic nie piszę, potrzebowałem potwierdzenia czy słusznie zrobię.

244

Odp: Porzucony, zraniony...

Zaczynam widzieć ile ja robiłem dla niej i jak zostałem po tym wszystkim potraktowany. A jeszcze mi sie przypomniało...w to lato, chciałem wyjechać gdzies z nią, nie było brdzo kasy, ale zapożyczyłem sie i pojechaliśmy, a teraz bardzo tego żałuję, i taki ch*j z tego mam, że muszę teraz nad soba pracować żeby funkcjonować w miare normalnie...ehh co za idiota ze mnie.

245

Odp: Porzucony, zraniony...

W takim razie nic już wam nie peem, ale wam peem...


plapleple ple ple..bleblablo


Obrazek dodany przez użytkowniczkę

246

Odp: Porzucony, zraniony...

o kij ci chodzi kobito? pisze swoje przemyslenia że jakos sobie radze a ty cisniesz dalej swoimi sucharami. dzisiaj sobota wieczór, rozumiem..ja  siedze przed kompem bo dochodze powoli do siebie ale Ty? Nie powinno Cie byc gdzieś..gdzies indziej ?

247

Odp: Porzucony, zraniony...

No ja też się tne, tylko po cichutku... Zastanawiam się czy na boże narodzenie życzeń nie wysłać.
Co o tym sądzisz?
Może raz to TY byś coś pomógł?
A nie tylko ciśniesz suchary..


big_smile

248

Odp: Porzucony, zraniony...

http://www.youtube.com/watch?v=oxiJrcFo724   



i nic więcej w temacie..

249

Odp: Porzucony, zraniony...

To teraz coś ode mnie: http://www.youtube.com/watch?v=FtQRz9LJCAU


To o waszej.. no wiesz wink

250

Odp: Porzucony, zraniony...

he     he     he ...

http://www.youtube.com/watch?v=Ht95Xfggl4o

log out.

251

Odp: Porzucony, zraniony...

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

I do zgadania za kwadrans!

252

Odp: Porzucony, zraniony...

to od 8 minuty proszę http://www.youtube.com/watch?v=jytQf30JSZ8

253 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-14 10:09:02)

Odp: Porzucony, zraniony...

Witam, cała ta historia nie trzymała się ...od samego poczatku cos było nie tak, kocha mnie ale odchodzi...jej koleżanka przypomniałem sobie spotykała sie z innymi kolesiami poprzez badoo ta zła kolezanka, wiec postanowiłem załozyć fikcyjne konto na tym portalu, oczom nie uwierzyłem gdy znalazłem tam gośkę, bardzo szybko nawiązałem kontakt oto historia rozmowy:

Andrzej ? 11.11.14 18:26
Witam jak mija dzień? Dawno nie trafiłem na profil, który by mnie zainteresował
Małgorzata ? 11.11.14 19:40
witam! a czym tak mój profil Cię zainteresował?
Andrzej ? 11.11.14 19:41
to jasne że zdjęciem
Andrzej ? 11.11.14 19:41
bardzo ładne
Małgorzata ? 11.11.14 19:42
to które Cię tak... zainteresowało?
Andrzej ? 11.11.14 19:42
profilowe
Małgorzata ? 11.11.14 19:43
aha, miło mi
Andrzej ? 11.11.14 19:43
interesujący dzień? Czy raczej leniuchowanie?
Małgorzata ? 11.11.14 19:44
interesujący, do 15 miałam cały czas swoją 3,5 miesięczną bratanicę i cały czas poświęciłam jej
Małgorzata ? 11.11.14 19:44
a później należyte leniuchowanie a u Ciebie?
Andrzej ? 11.11.14 19:44
A ja odpoczywałem pęłną parą
Małgorzata ? 11.11.14 19:45
a jak odpoczywasz? masz jakiś swój sposób odpoczynku?
Andrzej ? 11.11.14 19:46
Mam tylko teraz to już niewdzięczna pogoda, ale lubię rower, czy nawet posiedzieć w fotelu.
Małgorzata ? 11.11.14 19:47
oj..na pogodę to nie ma co narzekać, bo dzisiaj było bardzo ładnie, nawet wykorzystałam to na spacer z bratową i bratanicą
Andrzej ? 11.11.14 19:49
Pogoda była jak na nasz region wyśmienita, a spacer to raczej we dwoje pasuje romantyczniej niz z bratową
Małgorzata ? 11.11.14 19:49
to nie mogłeś wcześnie zaproponować?
Andrzej ? 11.11.14 19:49
Heh, dopiero niedawno odwiedziłem Twój profil.
Małgorzata ? 11.11.14 19:49
peszek
Andrzej ? 11.11.14 19:50
No tak.
Andrzej ? 11.11.14 19:50
Może innym razem się uda
Małgorzata ? 11.11.14 19:50
może innym razem się nie spóźnisz
Andrzej ? 11.11.14 19:50
Jestes z siedlec?
Małgorzata ? 11.11.14 19:51
mieszkam kilka km od Siedlec
Andrzej ? 11.11.14 19:52
Ja blisko centrum, również w Siedlcach.
Małgorzata ? 11.11.14 19:52
ale u mnie nie ma "również" ponieważ mieszkam w gminie
Małgorzata ? 11.11.14 19:53
jak to się mówi prosta kobieta ze wsi
Andrzej ? 11.11.14 19:54
kilka kilometrów od siedlec to jeszcze nie wieś..
Małgorzata ? 11.11.14 19:54
oj wieś,ale jestem z tego dumna
Andrzej ? 11.11.14 19:57
Ty wiesz lepiej
Andrzej ? 11.11.14 19:58
A co do spaceru to może kiedyś się uda, jeżeli zechcesz?
Małgorzata ? 11.11.14 19:59
jeżeli pogoda będzie sprzyjająca to bardzo chętnie
Małgorzata ? 11.11.14 19:59
czy masz jakieś ulubione takie miejsce?
Andrzej ? 11.11.14 20:00
W siedlcach sa różne miejsca na spacer, Z takich typowych to park, czy nawet centrum wieczorową porą.
Andrzej ? 11.11.14 20:00
jak jest oświetlone, wtedy jest przytulny klimat.
Małgorzata ? 11.11.14 20:01
to,że są takie miejsca to wiem,ale zapytałam się o Twoje ulubione
Andrzej ? 11.11.14 20:01
Nie spaceruje dużo, dlatego nie mam ulubionego.
Andrzej ? 11.11.14 20:02
Lubie czasem posiedzieć w parku, jak wspomniałem, czy nawet gdzieś na obrzeżach miasta..
Małgorzata ? 11.11.14 20:02
rozumiem,cóż. może kiedyś uda mi się Ci znaleźć jakieś Twoje ulubione
Andrzej ? 11.11.14 20:02
A czemu moje ulubione?
Andrzej ? 11.11.14 20:03
Ty nie masz takiego swojego miejsca?
Małgorzata ? 11.11.14 20:03
wg mnie każde jest ulubione jeśli idzie się z kimś ważnym w życiu\
Andrzej ? 11.11.14 20:03
aha
Andrzej ? 11.11.14 20:04
Rozumiem, że ciągle poszukujesz tego kogoś?
Małgorzata ? 11.11.14 20:04
cóż.. ostatnio zaczęłam nowy rozdział w życiu i z czystym sercem mogę powiedzieć,że poszukuję
Andrzej ? 11.11.14 20:06
Wiesz, ostatnio to nie brzmi najlepiej, jeżeli byłas z kimś to za szybko nie powinno sie wiązać z nowymi osobami, przynajmniej takie jest moje zdanie.
Andrzej ? 11.11.14 20:07
ja za chwilke wracam, muszę psiaka do domu zapędzić
Małgorzata ? 11.11.14 20:07
ojejeeee...masz psa?
Małgorzata ? 11.11.14 20:07
to chętnie pomogę?
Małgorzata ? 11.11.14 20:08
a co do niedawno to owszem, brzmi nie najlepiej. ale nie chcę wspominać tamtej osoby, która dogłębnie mnie skrzywdziła, jestem tutaj ponieważ mam okazję poznać nowe osoby i z nimi popisać a co będzie dalej? nie mam pojęcia. co ma być to będzie
Andrzej ? 11.11.14 20:09
już jestem
Andrzej ? 11.11.14 20:09
a co takiego sie stało?
Małgorzata ? 11.11.14 20:09
ja będę później bo zaraz ma do mnie koleżanka przyjechać na chwilę
Małgorzata ? 11.11.14 20:10
poprostu zostałam zraniona (nie, to nie była zdrada)ale ktoś wykorzystał moje dobre serce i nawiność
Andrzej ? 11.11.14 20:10
Ja również będę, narazie się nigdzie nie wybieram,
Małgorzata ? 11.11.14 20:10
czyli dzisiaj już na spacer nie idziesz, ok. w takim razie do później
Andrzej ? 11.11.14 20:10
Czasami tak bywa
Małgorzata ? 11.11.14 20:11
miło,że napisałeś
Małgorzata ? 11.11.14 20:11
pa
Andrzej ? 11.11.14 20:11
jak bede miał z kim to może się wybiorę
Małgorzata ? 11.11.14 20:11
nawet dzisiaj?
Andrzej ? 11.11.14 20:11
a czemu nie?
Małgorzata ? 11.11.14 20:12
w sumie, nic nie stoi na przeszkodzie
Małgorzata ? 11.11.14 20:12
więc życzę Ci aby się udało, ja będę później, pa
Andrzej ? 11.11.14 20:12
Naprawdę byś zechciała?
Małgorzata ? 11.11.14 20:13
gdybym miała jak się dostać dziś do Siedlec to przypuszczam,że bym się wybrała
Małgorzata ? 11.11.14 20:13
potrafię zaskakiwać
Andrzej ? 11.11.14 20:13
A nie masz się jak dostać?
Małgorzata ? 11.11.14 20:13
a teraz Cię zaskoczę tym,że nie dam rady przyjechać gdyż świętowałam dziś swoje urodzinki
Małgorzata ? 11.11.14 20:13
bo miałam 2 dni temu
Małgorzata ? 11.11.14 20:14
ale brat był dziś więc trochę był poślizg
Andrzej ? 11.11.14 20:14
uuu to długie świetowanie i Wszystkiego najlepszego w takim razie
Małgorzata ? 11.11.14 20:14
nie,że długie co w czasie przeniesione
Andrzej ? 11.11.14 20:14
Rozumiem
Andrzej ? 11.11.14 20:14
no to do popisania
Małgorzata ? 11.11.14 20:15
i dziękuję za życzenia a uciekam bo zaraz mnie kumpela zastanie z lapkiem na kolanach a nie wypada jej nie przywitać normalnie
Małgorzata ? 11.11.14 20:15
do sklikania
Andrzej ? 11.11.14 20:15
Andrzej ? 11.11.14 20:45
Pogadały?
Andrzej ? 11.11.14 20:49
chyba jeszcze nie
Małgorzata ? 11.11.14 21:25
już pogadały
Andrzej ? 11.11.14 21:26
Ciekawie było?
Małgorzata ? 11.11.14 21:26
jak zwykle śmiechowo,ale teraz mam czas na odpoczynek
Andrzej ? 11.11.14 21:26
To dobrze
Małgorzata ? 11.11.14 21:27
a Ty nie na spacerze?
Andrzej ? 11.11.14 21:27
Sam?
Małgorzata ? 11.11.14 21:27
np.z psem?
Małgorzata ? 11.11.14 21:27
w ogóle..jakiego masz psa?
Andrzej ? 11.11.14 21:28
Psiaka już zagoniłem do domu jak wspomniałem, a psiak to kundelek, ale bardzo ładny
Małgorzata ? 11.11.14 21:28
ale ja kocham wszystkie psy
Andrzej ? 11.11.14 21:28
fajnie
Małgorzata ? 11.11.14 21:28
niestety nie mam psa już kilka lat ale mój ostatni żył 21 lat
Małgorzata ? 11.11.14 21:29
jak się Twój wabi?
Andrzej ? 11.11.14 21:29
no coś Ty?
Andrzej ? 11.11.14 21:29
21 lat?
Małgorzata ? 11.11.14 21:29
serio
Andrzej ? 11.11.14 21:29
Mustek
Małgorzata ? 11.11.14 21:30
hehe...fajnie
Andrzej ? 11.11.14 21:30
skrót od mustafa
Małgorzata ? 11.11.14 21:30
długo go masz?
Andrzej ? 11.11.14 21:30
yyy
Andrzej ? 11.11.14 21:30
5 i pół roku mniej więcej
Małgorzata ? 11.11.14 21:31
ja swojego miałam od szczeniaczka, prezent od dziadka i jak wspominałam miałam go 21 lat, i ciekawostka - urodził się bez ogona
Andrzej ? 11.11.14 21:31
Czasami tak jest, że dziwne sie rodzą,
Andrzej ? 11.11.14 21:32
ważne że wierne są
Małgorzata ? 11.11.14 21:32
i to kocham w psach najbardziej - wierność bo koty potrafią być zdradliwe czy fałszywe,ale psy nei
Andrzej ? 11.11.14 21:33
oj zdradliwe i fałszywe jak najbardziej Gosiu, a teraz wejdz na gadu i przeczytaj sobie co nie co miłego wieczoru, Patryk.
Andrzej ? 11.11.14 21:33
Andrzej ? 11.11.14 21:34
to pewnie spaceru nie bedzie..




pokazała kim jest naprawde, byłem oszukiwany od samego poczatku, strasznie to przeżyłem ale pomogło mi to w szybszej rekonwalescencji. Mieliscie rację..to manipulantka i dziecko, a teraz muszę dojść powoli do siebie. Dodała fotkę na tym portalu jako profilową, która była zrobiona dla mnie, wysłałami ja kiedys mmsem jak teskniliśmy za soba a nie mogliśmy sie spotkać, poprostu byłem zszokowany, napisałem jej co o tym wszystkim myśle na gadu bo oczywiście jestem zablokowany u niej w tel. po tym wszystkim nazwała mnie kłamcą i egoistą, a i złodziejem...nie wiem z jakiego powodu. To tyle, rozmowy z gadu nie zamieszcze tutaj bo jest za bardzo osobista. A jak powiedziałem że zastanawiam sie tylko czy pokazac to jej rodzinie żeby zobaczyli kto kogo zranił i kto był ten zły to postraszyła mnie ze weźmie bilingi z telefonów i pójdzie na policje bo nekam jej rodzine podobno....i tak historia sie kończy...

254

Odp: Porzucony, zraniony...

no to wreszcie, masz czarno na białym

255

Odp: Porzucony, zraniony...

otrzep się i idź dalej, zostaw do szambo w spokoju, te rozmowy, bilingi, jak to się mówi...jak zaczniesz się w szambie babrać to nim zaczynasz śmierdzieć.

256

Odp: Porzucony, zraniony...

Macie racje, tylko teraz bede dla tej rodziny blee, bo to ja ją skrzywdziłem i wszystko tam nakłamie im jaki byłem okropny, a chciałbym żeby wiedzieli jaka jest prawda.

257

Odp: Porzucony, zraniony...

ale po co? Co Cię to obchodzi?

Mój ex mnie zostawił z dwójką maleńkich dzieci, oszukał, okłamał, a jego matka znając fakty, mówi mi ze coś pewnie ze mną było nie tak, ze mi to zrobił. Rozumiesz?

258

Odp: Porzucony, zraniony...

Ja pier***le..nigdy nie zrobił bym czegos takiego swoim dzieciom...ale ten świat jest poj***ny..

A jeszcze po tej sytuacji na badoo i gg skasowała mnie na liście gg a rano znowu dodała bo dostałem zaproszenie o dodanie do listy znajomych, prawdopodobnie sprawdzała mnie i zapomniała odchaczyc automatycznie zaznaczonej opcji ''popros ododanie do listy kontaktów'' ..nie wiem tylko po co takie zabawy rodem z przedszkola..

259

Odp: Porzucony, zraniony...

wyluzuj Chłopie, naprawdę. Młody jesteś...ogarnij się. To jakieś przedszkole.

260

Odp: Porzucony, zraniony...

Trudno jest ale dużo łatwiej po tym co odkryłem, to napewno, najbardziej rozwala mnie to że 3-4 dni przed porzuceniem pisała mi takie wiadomości typu :

-moje serce usycha z tęsknoty, tak bardzo bym się przytuliła do Ciebie albo

-Kochanie...zabierz mnie stąd, nie chcę tu siedzieć sama, chcę tworzyć z Tobą rodzinę, mieć dzieci, pracować, gotować CI obiad, zasypiać i budzić się z Tobą

wtf?

Posty [ 196 do 260 z 281 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucony, zraniony...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026