netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Porzucony, zraniony...

280 odpowiedzi29 616 wyświetleńzałożony przez crushheart, 27.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucony, zraniony...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 281 ]

131 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-01 12:37:30)

Odp: Porzucony, zraniony...

Oj za rok tam.. Ale czy TERAZ zadzwoni? Czy będzie kontakt, rozumiesz..


hahahhahah, co za tępa dzida

132

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Mam rozumiec że nie bedzie z jej strony kontaktu, nawet jesli nie bee sie dalej odzywał?

Powinno Ci być wstyd, za takie zachowanie/pytania w wieku 30 lat. Żadna dojrzała kobieta nie spojrzy nawet na Ciebie, jeśli Ty takie postawy sobą reprezentujesz.

133 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-01 12:45:51)

Odp: Porzucony, zraniony...

Ja tępa dzida? Bo staram się zrozumieć. Nie rozumiem kobiet a juz napewno tych wypowiedzi elle88, kobiety zawsze sądzą że my sie wszystkiego domyślimy...i w tym jest problem.

To ja w tym związku próbowałem, ja tłumaczyłem jej że zachowuje sie jak przedszkolak, ja widziałem jak nia manipuluja rodzice, i tłumaczyłem jej że zachowuje sie jak matka swoja i stara sie manipulowac mną.

134 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-01 12:58:10)

Odp: Porzucony, zraniony...
carmen_boy napisał/a:
crushheart napisał/a:

Mam rozumiec że nie bedzie z jej strony kontaktu, nawet jesli nie bee sie dalej odzywał?

Powinno Ci być wstyd, za takie zachowanie/pytania w wieku 30 lat. Żadna dojrzała kobieta nie spojrzy nawet na Ciebie, jeśli Ty takie postawy sobą reprezentujesz.

Rozumiem że bedzie z jej strony kontakt, bo tak jak napisała elle88 zniknałem z jej radaru. Zabawa dopiero się zaczyna. Dobrze myslę?

135

Odp: Porzucony, zraniony...

Nic nie będzie, ona widzi w tobie to co my- desperata i bezjajeczną pipkę, która łasi się o ochłap uwagi.

Do której nie dociera, że koniec to koniec.

136 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-01 13:04:02)

Odp: Porzucony, zraniony...

Wyjasnijcie mi ta cała sytuację bez ironii, bez podtekstów, jasno tak zebym zrozumiał. Widzicie chyba że będąc w emocjonalnym dole, śpiąc po 3-4 h na dobę i ledwo funkcjonując, mam prawo nie rozumieć waszych wypowiedzi, zauważcie że mimo wszystko, tego że zachowała sie jak dzieciak, ja ją kocham a tego uczucia nie da sie zgasić jak świeczki. Nawet czytajac tak mądre wypowiedzi na jej temat przez Was zamieszczone.

Deserata nie widzi bo nie mamy kontaktu, to jest właśnie to, zobaczyła że nie ma we mnie schematu tego co zawsze, że już jej nie proszę i nie błagam, zaburzyłem jej schemat.

137

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Ja tępa dzida? Bo staram się zrozumieć. Nie rozumiem kobiet a juz napewno tych wypowiedzi elle88, kobiety zawsze sądzą że my sie wszystkiego domyślimy...i w tym jest problem.

To ja w tym związku próbowałem, ja tłumaczyłem jej że zachowuje sie jak przedszkolak, ja widziałem jak nia manipuluja rodzice, i tłumaczyłem jej że zachowuje sie jak matka swoja i stara sie manipulowac mną.

Elle88 daje Ci jasny przekaz, jak również reszta ! smile chłopie ? Masz 30 na karku a miota tobą jak przyczepą z burakami na zakręcie smile tak ją kochasz ? To pozwól jej odejść smile a ty chłopie weź się za siebie smile bo postawa ofiary nie wróży dobrze smile czytając ze zrozumieniem smile zaczynasz być pośmiewiskiem smile dobra rada ? Weź kumpli smile idź na piwo smile i olej tą emocjonalną paniusie smile

138

Odp: Porzucony, zraniony...

Ona cię nie chce, a ty zachowujesz się jakbyś nie rozumiał znaczenia słów i czynów. Wypięła się na ciebie, znudziła, uznała, że wam nie po drodze.
Ty - jak naćpany -pytasz wciąż o to samo, ale powtarzanie się nic nie zmieni: to KONIEC.

Ona już rozgląda się za kimś innym, a ty jesteś męczący i odpychający tą swoją desperacją.

139 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-01 13:16:26)

Odp: Porzucony, zraniony...

Powielacie tutaj pewien schemat rozstań, zawsze facet który stara sie naprawić błędy jest pipą, a kobieta ma władzę, jeżeli piszesz o tym że zniknałem z jej radaru i zabawa dopiero sie zaczyna to dajesz jasny przekaż że bedzie ten kontakt,'' halo, cos jest nie tak, czemu nie dzwoni i nie prosi o powrót''? czemu nie zachowuje sie jak zawsze, a może naprawde dał sobie ze mna spokój.

A juz ten jej powód kontaktu ze mną o tej wizycie czy przypadkiem ja jej nie zapisywałem nigdzie był z d*py wzięty.

140 Ostatnio edytowany przez Lucyfer00 (2014-11-01 13:22:29)

Odp: Porzucony, zraniony...

Dajcie patelnie, ja mu przyłoże smile biorę to na siebie smile naprawdę tak ciężko ci zrozumieć co ci tu każdy pisze ? ! Zdejmij te klapy z oczu bo chodzisz jak zombi smile dla niej zabawka się znudziła smile nauczyłes ją być samodzielną smile i teraz ta nauka nie pójdzie na marne smile jesteś pierwszy który smakuje tej nauki smile dostałeś kopa bo wie że sobie da radę smile a ty ślepo wierzysz że wróci smile nie wróci smile znajdzie innego smile a może dwóch smile może ma ochotę na matematykę w formacji wielokatow smile nie wiemy czego ona teraz chce smile

141

Odp: Porzucony, zraniony...

Długo szukałam, lucyfer. Ta wygląda na solidną:


Obrazek dodany przez użytkowniczkę

142

Odp: Porzucony, zraniony...

Dla Twojego dobra najlepiej, żeby nie było kontaktu.

143

Odp: Porzucony, zraniony...
Elle88 napisał/a:

Długo szukałam, lucyfer. Ta wygląda na solidną:


http://cdn2.asteroid.pl/c6/a.swistak.pl … 5_1024.jpg

Elle ? Kuwa padłem xd w domu mam lepsza xd ale skorzystam z tej xd bo na mojej gotuje xd

144

Odp: Porzucony, zraniony...

Spoko. Wzięłam pod uwagę stopień zaczadzenia autora i uznałam, że musi być żelazna i wyjątkowo ciężka. winktongue

145

Odp: Porzucony, zraniony...
Elle88 napisał/a:

Spoko. Wzięłam pod uwagę stopień zaczadzenia autora i uznałam, że musi być żelazna i wyjątkowo ciężka. winktongue

to niech teraz napisze jeszcze jakieś pierdoły smile to ino mu ibne xd

146

Odp: Porzucony, zraniony...

Oj..nie podjudzaj, bo już odpływam oczyma wyobraźni i mam wizję jak bierzesz zamach.. <oooorgaaaazm>



No, ale to się raczej nie wydarzy sad Zamiast tego, czuję, że autor już naciera z najświeższa porcją nowin...
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

147

Odp: Porzucony, zraniony...
Elle88 napisał/a:

Oj..nie podjudzaj, bo już odpływam oczyma wyobraźni i mam wizję jak bierzesz zamach.. <oooorgaaaazm>



No, ale to się raczej nie wydarzy sad Zamiast tego, czuję, że autor już naciera z najświeższa porcją nowin...
http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/co … W6oqzN.jpg

nie wątp w moje możliwości ! smile może na takiego nie wyglądam smile ale modry jestem xd

148

Odp: Porzucony, zraniony...

Nie nacieram...nie ma sensu, musze sobie z tym poradzić sam, w taki czy inny sposób.

149

Odp: Porzucony, zraniony...

To mnie tera zatkauo... yikes

150

Odp: Porzucony, zraniony...
Elle88 napisał/a:

To mnie tera zatkauo... yikes

kakało dobre xd a tak serio to chyba ma już nas dość smile dziwni ci ludzie wink

151

Odp: Porzucony, zraniony...

A ja myślałem, że to ja mam problem..

152

Odp: Porzucony, zraniony...

Nie mam Was dość, poprostu myślicie pod względem przyszłości, ja w tym momencie czuje inaczej, myśle inaczej, a tęsknota k*** boli..

153

Odp: Porzucony, zraniony...

Zobacz moją odpowiedź na mailu - wysłałem Ci swój temat na innym forum. Mam bardzo podobną sytuację, a przynajmniej Twoja BYŁA dziewczyna podobnie się zachowuje jak moja była. Dodatkowo też była mocno zależna od rodziców i po rozstaniu odkryła w sobie siłę i też oddzieliła się od rodziców.

Nie wiem czy złamałbym regulamin - więc nie dodaje linku na forum.

154

Odp: Porzucony, zraniony...

Dzięki, już czytam.

155

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Dzięki, już czytam.

Podziel się linkiem, sam ciekaw jestem tamtych odpowiedzi. Mój mail jest widoczny.

156

Odp: Porzucony, zraniony...

Nie chce decydowac za autora, ogólnie dziewczyna mówi mu że go kocha ale chce zobaczyc jakto jest z innymi bo jest jej pierwszym i nie chce zatrzymac sie na 1 facecie. Jeśli uzna ze to nie to to wróci... jak wogóle tak mozna postepować..

157

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Nie chce decydowac za autora, ogólnie dziewczyna mówi mu że go kocha ale chce zobaczyc jakto jest z innymi bo jest jej pierwszym i nie chce zatrzymac sie na 1 facecie. Jeśli uzna ze to nie to to wróci... jak wogóle tak mozna postepować..

Zrozumiałem, że to Twój Post przeklejony na inne forum. Jeśli nie, to moja ciekawość jest zaspokojona smile

158

Odp: Porzucony, zraniony...

Nie to nie mój post, ja nie studiuję bo mam juz to za sobą, i nie mam problemów ze swoja samoocena, jestem bardzo atrakcyjnym facetem, ale moja była kobieta nie doceniła tego ani mojego zaangazowania w ten związek i tego co jej dałem i mogłem dać w życiu.

159 Ostatnio edytowany przez starr (2014-11-02 00:50:41)

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Nie to nie mój post, ja nie studiuję bo mam juz to za sobą, i nie mam problemów ze swoja samoocena, jestem bardzo atrakcyjnym facetem, ale moja była kobieta nie doceniła tego ani mojego zaangazowania w ten związek i tego co jej dałem i mogłem dać w życiu.

Ok, tak trzymaj...
A w ramach tej wysokiej samooceny, przeczytaj wpisy #5249 i #5256 z Dzisiaj 12:31:54 na chłodnych rozstaniach. Teraz podobnego oczekuję na tym wątku...

160

Odp: Porzucony, zraniony...

Nie chodzi o poczucie swojej wartości - jak będziesz o nią walczyć i płaszczyć się jak pies, to też Ci spadnie. Dawniej miałem olbrzymie.

Chodzi mi o sam schemat zachowania dziewczyny (niezależnie z czego on wynika jest taki sam).

Też słyszałem; ,,Kocham CIę, ale... tęsknie ALE... Myślę o Tobie, ALE" - asekurowanie się.

Na samym początku też na próby kontaktu/przekonywania reagowała złością. A potem się kontaktowała bo miała wyrzuty sumienia/albo chciała zachować relację koleżeńską co ja interpretowałem jako możliwość powrotu - bo skoro się nie odzywałem kilka dni i ona się odezwała to mi się zaraz zapalała lampka - ,,o przeczekałem ją - pewnie zmieniła zdanie" - a tak nie było.

Nie mogę umieścić linka, bo jestem nowy - ale możecie wpisać: ,,co zrobić z końcem związku"

161 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-02 13:11:07)

Odp: Porzucony, zraniony...

Dokładnie: asekuracja (=sprawdzanie czy piesek grzecznie czeka, żeby był pod ręka gdyby z nowymi nic nie wyszło) + ew. wyrzuty sumienia (które znikają szybko za każdym razem gdy target odpowie na kontakt)

I tyle, nic więcej smile

Ale autor jeszcze dłuuugo będzie czekał na kontakt, albo doszukiwał się w każdej kropce w smsie przesłanek powrotu.

I słusznie redo23 zwrócił uwagę, że "przetrzymywanie" jest kolejna manipulacją - tym razem po stronie porzuconego, ale nic nie zmieni w kwestii wypalenia uczuciowego po stronie, która odeszła. Jeśli pod wpływem tych gierek jeszcze na chwilę 'wróci' to rypnie się to po kilku tyg. max miesiącach wzajemnej męki.

162

Odp: Porzucony, zraniony...

Mam prośbę do kogoś z tutaj obecnych, potrzebuje z kims porozmawiać, rozmawiałem z nia wczoraj, spotkaliśmy sie, rozmawialiśmy 45 minut, bardzo potrzebuje rozmowy, proszę Was, mój numer to 608 328 334, jeżeli ktoś może to niech wysle mi smsa a ja oddzwonie, o każdej porze dnia...proszę..

163

Odp: Porzucony, zraniony...

Wydaje mi się że bez pomocy psychologa się nie obejdzie.

164

Odp: Porzucony, zraniony...
crushheart napisał/a:

Mam prośbę do kogoś z tutaj obecnych, potrzebuje z kims porozmawiać, rozmawiałem z nia wczoraj, spotkaliśmy sie, rozmawialiśmy 45 minut, bardzo potrzebuje rozmowy, proszę Was, mój numer to 608 328 334, jeżeli ktoś może to niech wysle mi smsa a ja oddzwonie, o każdej porze dnia...proszę..

W końcu się wypalisz, nawet jak ją "odzyskasz" braknie Ci sił na dalsze wspólne życie, zbyt dużo energii wkładasz w desperację.
I co przyniosła Wam wczorajsza rozmowa?

165 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-03 22:07:34)

Odp: Porzucony, zraniony...

Witam wszystkich, napewno opiszę ale nie dzisiaj bo padam na zęby, wczoraj gadałem z nią..a dzisiaj z jej babcią.Jest trochę inaczej niz pisaliście ale wszystko opiszę.. (masło maslane)  ale już dzisiaj nie myslę poprostu..

166

Odp: Porzucony, zraniony...

O k.wa..biedna babcia.

twoje zachowanie przypomina mi pierwsze zauroczenia gimnazjalistów, takie "na śmierć i życie", gdzie po zakończeniu każdorazowo obowiązkowa była rozmowa z mamą albo dalszą rodziną wybranki celem przywołania jej do porządku lub przekonania przez 'siłę wyższą'
Generalnie żenada, ale w twoim stylu, wszystko się zgadza big_smile

167

Odp: Porzucony, zraniony...

Kolejny raz mówię Ci, że się wypalisz i wykończysz
Coraz więcej osób w tym przedstawieniu, następny będzie ksiądz?
Ja już nie wiem, Ty ją chcesz na siłę "wytargać" dla siebie?
Powiedzmy, że wróci i co dalej?

168

Odp: Porzucony, zraniony...

Ej czemu zbanowaliście luyfera, kłóciłem się z nim ale chyba an bana nie zasługiwał(napis zbanowany zobaczyłem u niego wczoraj) Co zbroił  smile
Widziałem po jego ostatnich postach, co było wyjątkiem że dobrze się dogaduje z Elle88.

169

Odp: Porzucony, zraniony...

Autorze, zajrzyj sobie do mojego tematu. Ja swoją "życiową miłość" przeżywałem jak cholera. Też wypatrywałem jakiejkolwiek szans. To bez sensu.
Daj sobie czas na odcierpienie bo emocje robią swoje, wiadomo. Ale nie wypatruj sygnałów zainteresowania z jej strony. Po kilku miesiącach będziesz wyleczony.

170 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 20:23:41)

Odp: Porzucony, zraniony...

To że wogóle się ze mną spotkała to był cud, no ale do rzeczy.. zaczęliśmy rozmowe, ja mówie ze znam swoje błędy wiem co robiłem nie tak ( bo nie da się zaprzeczyć że tak było) czyli kłótnie z mojej strony, ona że nie chce ze mną być, że to co powiedziała przez telefon że mnie nie kocha to był blef, kocha mnie i tęskni ale nie chce sobie ze mna zmarnować zycia bo ja się nie zmienię, pytam się jej o jakie cechy Ci chodzi, ona mówi tak, jesteś butny, z każdym się kłócisz (czyli jej rodzice) nie bierzesz mojego zdania pod uwagę jesteś nerwowy itd. ja mówie że też mi to przeszkadxza i pracuję nad sobą, z rodzicami moge sie pogodzić żeby było dobrze na przyszość, żeby nie było fochów itd. ale ona ciągle to samo że nie bo mi nie wierzy, bo mi nie ufa i boi się że znowu po 2 miesiącach bedzie źle a nie chce już przezywać stresu z tym związanego, rozmawialiśmy ze 45 minut ale na koniec i tak mówi że nie chce ze mna być bo ja się nie zmienie.

Na drugi dzień po swojej pracy pojechałem do jej babki, powiedziałem o wszystkim i jej babka sie mnie zapytała jakie miałes plany w stosunku do niej, no że zaręczyny, zamieszkamy u mnie itd. że nie skrzywdzę jej nigdy bo ją kocham i chcę dobrego wsólnego życia razem, ona powiedziała że wypyta ja jak do niej przyjedzie oco chodzi z tym wszystkim i żebym zadzwonił za kilka dni czy tam przyjechał, jej babka twierdzi zebym nie odzywał sie wogóle z miesiąc, tylko złożył życzenia obowiązkowo w ta niedziele bo są jej urodziny, ze ona tez miała ze swoim mężem 3 miesiace rozstania i póxniej wrócili do siebie i było dobrze, teraz już św.pamieci mężem. Mówi że ona do mnie wróci..opadna emocjęzłość, przemyśli i jeszcze bedzie tak że sama do mnie przyjedzie albo sie odezwie. Ja mówie że tak nie bedzie bo ona poprostu nie chce, no ale ma z nią pogadać i zapytać co i jak. To mniej wiecej tyle w sporym skrócie.

I jeszcze jak tydzień temu była u brata w wawie z rodzicami i babcią, wysłała mi mmsa jak trzyma kilkumiesieczne dzicko w ramionach, bardzo ładna fotka przyznam wyszła, później napisałem jej po co to skoro nie chcesz byc ze mną? A ona odpowiedziała że wysłała omyłkowo, przepraszam:(   powiedziałem to wczoraj jej Babce a ona sie usmiechneła i powiedziała Patryku, ona to zrobiła specjalnie, żebyś wiedział gdzie jest i sie o nią nie martwił... i zapewniała mnie o tym że to było specjalnie do mnie. To tyle.

171

Odp: Porzucony, zraniony...

Słuchaj babci, dobrze radzi. Jeśli zatęskni to się odezwie. A jeśli nie zatęskni... no to już nic tego nie uratuje.
Zajmij się swoim życiem, znajdź jakieś hobby które Ci wypełni czas bez niej (w moim wypadku było to strzelectwo, polecam). Spotykaj się z innymi kobietami. Odżyj. Bo żeby ona chciała z Tobą być, musi zobaczyć w Tobie atrakcyjnego faceta. Na nieatrakcyjnego nie będzie chciała tracić czasu.

172 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 20:46:01)

Odp: Porzucony, zraniony...

Podobno już tęskni, ale mi sie wydaje że to taka tęsknota za byciem razem wieczorami i leżeniem albo jakimiś wypadami razem.. takiej tęsknoty konkretnej to ona jeszcze nie poczuła..to za jakis czas przynajmniej tak mi sie wydaje, faceta innego nie ma bo i ona powiedziała ze z nimim nie pisze nie spotyka sie nie interesuje się, jej babka tez to potwierdziła ze na spotkaniu razem tu czy tam..czy teraz w swietaa wszystkich świetych to czasami miała łzy w oczach..bo tez to przeżywa, ale tak jak pisałem, ona pochodzi z bardzo spokojnej rodziny, ja za to jestem wybuchowy i to jej najbardziej przeszkadzało, raniło..no ale zobaczymy. Ta rada ''stań się atrakcyjnym facetem'' to pierwsza lepsza porada na google ''jak odzyskac byłą''  ja nie chce robić czegoś wbrew sobie, chce byc sobą, a atrakcyjny i tak jestem i to nawet bardzo, hobby niestety odpada bo zaczyna się sezon zimowy a jest nim modyfikacja auta, nie mam ochoty na nić, ale musze pracować i chcąc nie chcac jestem pza domem te 8-9 godzin dziennie, najgorsze są wieczory kiedy to zdzwanialiśmy sie jak sie widzimy..i ta pustka w pokoju...

173

Odp: Porzucony, zraniony...

a atrakcyjny i tak jestem i to nawet bardzo

Zwłaszcza jak skamlesz o powrót i ochłapy uwagi od byłej.
Weź zejdź na ziemie big_smile


Rozumiem, że rozstanie potrafi zaburzyć 'widzenie', ale ty przechodzisz wszelkie normy w swoim odrealnieniu.

174

Odp: Porzucony, zraniony...

Jak jesteś tak atrakcyjny i ją pociągasz i w dodatku ona tęskni to... czemu jeszcze nie wróciła? Hm?
Nie widzisz, że Twoja wersja nie trzyma się kupy?

175 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 21:05:28)

Odp: Porzucony, zraniony...

Nie chce ze mna być bo uważa że zmarnuje sobie życie ze mną, bo bede ciągle się z kimś z jej rodziny kłócił, z nią o byle głupstwa, że nie będe jej szanował i liczył się z jej zdaniem, tak mi powiedziała. Uważam że  atrakcyjność to nie wszystko, wygląd zewnetrzny przemija.. później liczą się cechy charakteru i sposób w jaki potrafi się koegzystować w związku przez wiele lat. Pociagam ją bo nawet mi to powiedziała w ostatniej rozmowie, ale ona miała więcej kłótni przez czas trwania tego związku niż przez całe swoje życie, ona tak nie chce..uważa że sie nie zmienię..

176

Odp: Porzucony, zraniony...

Ta kłótnie..każdy pretekst dobry smile

Kłótnie to normalna część związku - ludzie w ten sposób się docierają, wymieniają poglądy, dochodząc do konsensusu ostatecznie.
Jeśli każda kłótnia kończy się niesmakiem - tak jak u was, tzn. że nie odpowiadał jej twój charakter i tyle.

Z innym facetem będzie się kłócić i nie będzie jej to przeszkadzać, bo facet jej będzie jako całokształt pasował, kłótnie będą 'dodawały smaczku'.
Charakter masz rzeczywiście pipkowaty, bo wszystko ci można wcisnąć - każdy kit, a ty jeszcze się będziesz obwiniał i przepraszał jak ostatnia sierota.

To do kogo teraz planujesz uderzyć? Została jakaś dalsza rodzina? Nie wiem..wujek z ameryki kuzyn brata szwagra? wink
(Tylko nie wykopuj nikogo z ziemi)

177 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 22:07:22)

Odp: Porzucony, zraniony...

Właśnie do niej pisałem pewne słowa kiedy Ty sie elle88 odezwałaś..pozwoliłem sobie jedno twoje zdanie zapożyczyć..mam nadzieje że nie bedziesz zła..oto co napisałem:


Ja
Pamietasz jak było między nami na poczatku? Kiedy się odstresowałem? Jaki byłem? Pogodny, usmiechniety, radosny na tyle na ile mogłem, póxniej moja sytuacja finansowa sie pogorszyła, ogólnie nie było mi łatwo, podobno mnie wspierałaś ale nie mogłaś znieść tego że tak a nie inaczej reaguje, byłem non stop podminowany i to właśnie przez to mnie zostawiłaś.
Powiedziałas w samochodzie moje wady, że jestem butny że nie licze sie z Twoim zdanie..że Cie nie szanuję, to wszystko nie prawda, jestem butny jak ktoś wtracał się w nasze życie, a stawało się to coraż częściej, i tylko dlatego że nie potrafiłaś załatwić spotkania z rodzicami żeby sie pogodzić, gdybym przyszedł z bukietem kwiatów do Twojej mamy i butelka dobrego alkoholu do taty, wszystko powiedziałi przeprosił to może i oni by powiedzieli że za mocno zareagowali.. moje emocje to w jaki sposób zareagowałem w sprawie Kaśki tez było spowodowane moją sytuacja, ale sytuacja jak mówiłem niedługo sie bardzo poprawi, już sie poprawia, więc ja tez będe inny, znowu będe spokojny i uśmiechniety, nie piszę tego po to byś wróciła czy coś w tym stylu, pisze bo Ty zostawiając mnie i podając powody dlaczego tak robisz jestes pewna że taki poprostu jestem i będę..a widzisz otóż to nie prawda:) Moja sytuacja mnie przytłaczała, dlatego byłem nerwowy, normalnie taki nie jestem..wiesz zreszta jak było na początku naszego związku. Refleksje przychodzą z czasem jak opadaja emocje, i złość, i właśnie sobie dzisiaj to uświadomiłem, a Ty zamiast mnie wesprzec w tym, odeszlaś. Albo Cie to przerosło, albo poprostu błednie uważasz że taki jestem zawsze..zaznacze słowo błędnie żeby nie było.
Tak dobrze sie czujesz z tym że kochasz i odeszłaś? Dobrze ci z tesknotą za wspólnymi wieczorami? Nie pomyslałaś czemu jestem nerwowy? ze jest to spowodowane sytuacja..pamietasz jak piłem wiecej? Jak przestałem uspokoiłem sie trochę..ale jeszcze sytuacja mnie wprowadzała w stan ciągłego zdenerwowania.. tego juz nie zauważyłaś..a jeśli sie odchodzi bo sa chwilowe problemy, bo jestem ciągle zestresowany..to sory..tego nie mogłas przeczekać..dać mi troche czasu żebym sie wyciszył. Ty juz chciałaś teraz, natentychmiast. Zmiana i już ma być..moja racja jest mojsza..dosłownie tak sie zachowałaś. Nie pomysl że siedze teraz zestresowany i wkurw...ony..nie, właśnie jestem opanowany i bardzo mocno przemyślałem słowa które teraz piszę. A tekst bo zmarnuje sobie życie...był bardzo mocno przekoloryzowany. Prawdziwy ja to ten którego poznałaś...spokojny, usmiechnięty, opanowany, dobrze zbudowany..bez brzucha od piwa itd... a trening i mniej jedzenia robi swoje:p  to była bardzo nieprzemyslana decyzja z Twojej strony. Ale cóż..wybrałaś.
20:50
Nigdy nie bede taki jakim mnie opisałaś teraz, błędne spostrzeżenia z powodu mojej sytuacji, kasa to rzecz nabyta, ważne sa inne cechy u ludzi, dobroć, opiekuńczość, stanowczośc, Mój stres i zdenerwowanie, krzyki było tylko chwilowe i to z powodu mojej sytuacji, z tym tez sobie radzę, podjęłaś bardzo pochopną decyzję. Tymczasem.
20:55
Te kłótnie..każdy pretekst dobry

Kłótnie to normalna część związku - ludzie w ten sposób się docierają, wymieniają poglądy, dochodząc do konsensusu ostatecznie. Ty ostatecznie wolałaś zrezygnować z tego dobrego, Tobie nie pasował mój charakter, bo nie podporządkowywałem się, miłość i tęsknota to za mało żeby stworzyć udany związek, trzeba jeszcze się starać, i wnościć coś od siebie...


I tyle, tak napisałem, za chwilę pewnie to skrytykujecie ale co tam..mam dosyc zwalania winy na mnie, bo ja jestem najgorszy...co za pierd**enie. Jak by mogła to by powiedziała że odeszła bo nie taki kolor spodni nosiłem...  a ''natentychmiast'' to taki nasz wspólny zwrot. żeby nie było że jestem analfabetą big_smile

178

Odp: Porzucony, zraniony...

Heh skoro tak bardzo chcesz to dalej redukuj swoje szanse do zera...

179 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-11-04 22:11:58)

Odp: Porzucony, zraniony...

Porażka.

180 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 22:23:43)

Odp: Porzucony, zraniony...

Ja juz nie chce szansy... mam dosyć tego, że za wszystko mnie obwinia. Co jask co ale zwiazek polega na wspieraniu sie a nie na uciekaniu jak coś jest źle..


Czemu porażka?

Przestaje mnie to interesowac czy mam szanse czy nie, jaka może byc przyszłość z taką osobą? Powiedzmy że wracamy do siebie, zakładamy roodzinę i nagle coś sie nie układa..i co? Ucieka ode mnie bo zmieniła zdanie i zabiera dzieci? Bo prawo do opieki ma zawsze matka? i będe skomlał żeby zobaczyc własne dziecko w przyszłości? Dziekuję bardzo za taka opcję..Ona za 5 lat dopiero stanie sie dorosła i będzie myslała racjonalnie a nie kierowała sie tym że nie podoba mi sie to i to i amień to bo odejdę..

181

Odp: Porzucony, zraniony...

Chłopie zrozum prosty mechanizm.

Rzuciła Cię, bo straciłeś atrakcyjność w jej oczach. Jeśli chcesz ją odzyskać, musisz jej pokazać, że jesteś fajnym atrakcyjnym facetem i że WARTO  z Tobą budować coś na nowo.
Tymczasem Ty pokazujesz desperację. Znasz kobietę, która by chciała być z desperatem?

Naprawdę możesz wierzyć facetowi, który przeszedł to co Ty.

182 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 22:26:51)

Odp: Porzucony, zraniony...

Mam stac sie atrakcyjny dla osoby która mnie rzuca 4 razy w ciągu 2 lat i to przez telefon?  ijak ja niby jej zaufam po tym wszystkim? Cos jej sie nie spodoba i znowu będzie bye bye...

W tym co jej teraz napisałem spokojnie wyraziłem swoje zdanie, którego nie mogłem wczesniej..

183 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-11-04 22:29:17)

Odp: Porzucony, zraniony...

Wyluzuj Chłopie i odpuść te moralitety.
W ten sposób się tylko ośmieszasz.
Nie pisz, nie dzwoń,  nie wysyłaj gołębi pocztowych... zniknij po prostu. Napisać drukowanymi? Zaufaj doświadczonym. I Elle88 dobrze prawi...

184 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 22:32:04)

Odp: Porzucony, zraniony...

N I  E  big_smile

i teraz znikam.. to było ostatnie co do niej napisałem, niech sobie zatęskni, albo i nie..ale bewne jest że po jakimś czasie pojawi sie ta prawdziwa tęsknota, ona taka jest, i tak wiem że przeżywa od jej babki, tez mi powiedziała że nie sypia po nocach, ze pojawiaja sie jej łzy w oczach jak przyjedzie do niej na chwile a babka sie jej o coś zapyta i wtedy widac po niej że przezywa ..

185

Odp: Porzucony, zraniony...

Bądź mężczyzną,  pokaż trochę chłodnego oblicza...

186

Odp: Porzucony, zraniony...

Kumu?  Jej? Po co? Uważasz że to cos zmieni? W moim zaufaniu do niej napewno nie..może tylko w tym że po jakims czasie nie odzywania się nawiąże kontakt.

187

Odp: Porzucony, zraniony...

Samemu sobie. Proszenie, ba błagania o uwagę o miłość powodują odwrotny skutek. Nie chce Cię to nie. Doceń to i odpuść. Bieganiem za nią niczego dobrego nie osiągniesz, poza ośmieszeniem się i zostaniem wykorzystanym. Wiem co mówię,  ale też trwało zanim zostałem tu oświecony. O dzięki Ci to forum i ludzie tu obecni. Każdy dzień jest lepszy.

188

Odp: Porzucony, zraniony...

Kumu?  Jej? Po co? Uważasz że to cos zmieni? W moim zaufaniu do niej napewno nie..

Skup się.
Nie każdy oddech, który weźmiesz czy nastrój w jakim się znajdujesz, musi być strategicznie przemyśłany ze względu na jej ewentualny powrót.
Ogarnij dupe

189

Odp: Porzucony, zraniony...

Już nie proszę..nie błagam..po pierwsze to bez sensu, po drugie w tej całej rozpaczy z powodu jej odejścia przyznałem się do rzeczy których nie byłem winien, zatraciłem swoje ja. Aby była aby wróciła, na ten moment postanowiłem że sie nie odezwę więcej, jeżeli ona sie odezwie ok..zobaczymy co dalej, złoże jej tylko zwykłeżyczenia na urodziny smsem i to wszystko, zwykłe proste koleżeńskie życzenia.

190

Odp: Porzucony, zraniony...

zwykłe proste koleżeńskie życzenia

KONIECZNIE.
a potem na Boże Narodzenie, św. Wawrzyńca, Pierwsze dni lata, Wielkanoc, Dzień kobiet, etc.. to jakieś kilkanaście smsów - "koleżeńskich" (od byłego, który jeszcze chwilę temu skomlał jak przejechany pies o powrót).

<kop w jaja na otrzeźwienie>

191 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 23:14:43)

Odp: Porzucony, zraniony...
Elle88 napisał/a:

Kumu?  Jej? Po co? Uważasz że to cos zmieni? W moim zaufaniu do niej napewno nie..

Skup się.
Nie każdy oddech, który weźmiesz czy nastrój w jakim się znajdujesz, musi być strategicznie przemyśłany ze względu na jej ewentualny powrót.
Ogarnij dupe

To prawda ale w pierwszych dniach po rozstaniu jest anjgorzej, dalej mam jakis tam cień nadzieji tylko zastanawiam sie jak ja bym miał jej teraz zaufać..? Bo nie ukrywam, są we mnie do niej uczucia i chęć bycia razem, wiem że pewne szanse na powrót są, bo to nia teraz targaja emocje, czy postapiła napewno słusznie..a może on rzeczywiśce sie zmieni, może to wyjdzie, ale przeciez mnie zranił.. itd.

życzenia na urodziny które sa za tydzień napiszę, ale zwykłe proste, później juz nie bedzie zyczeń, zobaczę jak zareaguje, odczekam ten miesiąc, w ciszy, bez odzywania..jak jej babka mówiła że zobaczysz jeszcze sama sie do Ciebie odezwie to cos w tym jest, bardzo dobrze ją zna i wie jaka jest, uczuciowa i delikana, a teraz jest w niej złość...mówi poczekaj, uspokoi się, złośc minie, odczekaj i zobaczysz wtedy.

192

Odp: Porzucony, zraniony...

Japierdole.. post wcześniej pisałeś ,że kończysz tę farsę.


Weź podejmijże 1 decyzję i się jej trzymaj przez dłużej jak kwadrans , to będzie jakiś postęp.
Narazie to co czytam to jakieś wspomnienia narkomana w delirze na głodzie..

193 Ostatnio edytowany przez crushheart (2014-11-04 23:16:56)

Odp: Porzucony, zraniony...

hehehehehhehe:D więc na ten moment nie odzywam się i to jest moje postanowienie, a jak będe cos mamrotał ze może by cos do niej napisać to szykujcie patelnie:)

194 Ostatnio edytowany przez Meteor (2014-11-04 23:16:22)

Odp: Porzucony, zraniony...

Cytuję: "ogarnij dupę" oznacza weź się w garść i przestań pisać gorzkie żale. One nic nie zmienią a sam będziesz się zapadał aż znikniesz z żalu

195

Odp: Porzucony, zraniony...

Mówię Ci - przeczytaj jeszcze raz mój temat smile Dokładnie tak samo się zachowywałem. Będziesz miał okresy złości, cierpienia, depresji, obojętności, stabilności i znowu bólu.

Piszesz, że tli Ci się nadzieja. Mnie tak samo.

Po tym co jej napisałeś (na pewno zrobiłeś to w gniewie) odczuwasz satysfakcję. Może też myślisz, że się ogarnie i jeszcze będzie Cię prosić o powrót. Ale jeżeli Ci odpisze to wdacie się w niepotrzebne rozmowy, a na końcu i tak będziesz ją przepraszał jak się w końcu wkurzy.

Jak się nie odezwie będziesz ciągle sprawdzał czy odpisała - i tak w kółko. Będziesz myślał, że pewnie cierpi, przeżywa, myśli - a potem dostawał frustracji, że być może już o TObie zapomniała.

A jak złapie Cię ból i wspomnienia po czasie (nieodzywania się) to może jeszcze do niej napiszesz i przeprosisz byle by tylko złapać z nią kontakt - przechodzę przez coś podobnego.

Najgorsze jest dawanie sobie nadziei...

Posty [ 131 do 195 z 281 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucony, zraniony...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026