zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 74 z 74 ]

66

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Maniek zadalam Ci pytanie. Żyles z powietrza jak się uczyles, jadles trawę i zyles pod mostem? Zdradz mi tajniki bycia takim idealnym. Opowiadasz glupoty zamias odp na moje pytanie

On nie opowiada głupot, tylko komentuje twoje wypowiedzi, ponieważ jako użytkownik forum ma do tego prawo. Nie możesz kogoś wyrzucać ze swojego wątku tylko dlatego, że myśli inaczej niż ty. Każdy ma prawo wejść i napisać tu coś, co ci się nie spodoba, nie dlatego żeby ci na złość zrobić, tylko dlatego, że my patrzymy na twój problem z szerszej perspektywy, bez emocji. Natomiast twoje pytania do mańka mają się nijak do tematu przewodniego. Wrzuć na luz i wykaż choć trochę pokory.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
maniek_z_maniek napisał/a:

"
A jaki związek mają czyny matki z tym, co należy się dziecku? Dziecko zdradzało, dziecko się porozumiało, dziecko zrobiło coś złego ojcu?"


Taki np. ze oboje rodzice mogli sie umowic na okreslony sposob wychowywania dziecka i jego finansowania. Wczesniej alimentow nie bylo wiec albo nie bylo
problemu finansowego albo taka byla umowa. Natomiast co do zrobienia czegos zlego dziecku to ja tego nie widze. Wiele ludzi sie rozstaje po to wlasnie zeby
nie zrobic "czegos zlego dziecku" poprzez swoje klotnie i niechec do siebie. Odwracasz wiec kota ogonem i dostosowujesz interpretacje do sytuacji.
Sama rowniez sie zapetlilas.

Skoro piszesz ze czyny matki nie maja nic wspolnego z tym co sie nalezy dziecku a jednoczesnie piszesz o zdradach ojca (w domysle ze mialy) to jest to
ogromna niekosekwnecja. Bo albo obojga mialy albo obojga niemialy. A skoro matka podjela jakas okreslona decyzje to byla ona zobowiazujaca (w mniemaniu
ojca).

Moim zdaniem wszystko sprowadza sie do kasy i checi jej uzyskania, w tym przypadku w nieladny sposob i majacy swoje konsewkencje. Czy nie tego wlasnie dotyczy ten watek (a nie kwestii
prawa do uzyskania alimentow wogole)?

Tak na marginesie nie mozna jednoczesnie zadawac pytania, oczekujac na nie odpowiedzi i jednoczesnie pisac zebym tu nie pisal wink

Co do utrzymania zalezy do konkretnej sytuacji a i rozwiazan jest sporo. Klasyczny przypadek jest taki, ze rodzice cos tam pomagaja (jak moga) i student pracuje.

Rozumiem ze tez mam sie spodziewac pozwu o alimenty od doroslych dzieci, jesli beda chcialy studiowac poza miejscem naszego obecnego zamieszkania? W koncu\maja do tego
prawo i nikt ich nie potepi. Zly ojciec co nie da po dobroci...

To był mój cytat, nie autorki i dotyczył tego, co napisałeś wcześniej, czyli że inna sytuacja, jak ojciec porzuci rodzinę, a inna, jak matka zdradzi czy coś tam. Dla mnie to bez znaczenia - bo nawet jeśli to matka zrobiłaby coś złego, to nie ma to nic wspólnego z dzieckiem. A mowa tu o alimentach na dziecko.

Matka podjęła decyzję, żeby nie starać się o alimenty, jak dziecko było nieletnie - owszem, jej prawo. Natomiast nie może odebrać prawa uzyskania świadczeń swojej córce. Z jakiej racji miała o tym decydować? Za dorosłą już osobę?

Co do alimentów... to są śmieszne kwoty. Ja sama, jako studentka, byłabym w stanie płacić takie, jakie są zasądził mojemu ojcu. Całe szczęście, że razem z matką je wyśmiali i płacił tyle, ile było trzeba. wink I moim zdaniem tak powinien się zachowywać ojciec po rozstaniu - a nie unikać odpowiedzialności finansowej. No sorry, ale jak jakieś 10 lat temu miał mieć chyba 200 zł na jedno dziecko, potem ostatecznie wyszło niewiele więcej, to hm... A zarabiał dobrze, wystarczało na parę wycieczek zagranicznych np. z moim bratem w ciągu roku. Na jakiej podstawie to zostało ustalone - nie mam pojęcia. I dziękuję wszelakim bytom, bóstwom i innym abstrakcjom za to, że zachował się normalnie i płacił tyle, ile ustalili sobie z moją matką. Jak były niespodziewane wydatki na nas - płacił więcej. Jak wyjechałam na studia i 2 lata byłam w prywatnej szkole - musiał sporo więcej. Ale to działa w drugą stronę - jak tylko miałam okres, że pracowałam po 2-3 miesiące albo od kiedy utrzymuję się całkiem sama już "na stałe" (czyli jakoś ponad rok), to poinformowałam rodziców, żeby i ojciec płacił mamie mniej i żeby mama nic mi nie wysyłała. No a 26 lat nie mam, studiuję, mogłabym dalej "ciągnąć hajs". smile Ale wszystko zależy od tego, jakie są stosunki dziecko - rodzice. Jak rodzic staje na wysokości zadania - nie ma problemu, jak rodzic unika odpowiedzialności - dziecko walczy jedynym dostępnym sposobem, czyli prawnie. Proste.

68

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Maniek zadalam Ci pytanie. Żyles z powietrza jak się uczyles, jadles trawę i zyles pod mostem? Zdradz mi tajniki bycia takim idealnym. Opowiadasz glupoty zamias odp na moje pytanie

Odpowiem za mańka - wyniosłam się od matki mając lat 18, znalazłam pracę i mieszkanie. Da się.
Sytuację miałam nieciekawą i mnie zmusiła do ruszenia tyłka. Bo polegać można tylko na sobie, tak naprawdę...

69

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Mariaxx napisał/a:

To powiem, co ja uważam: wszyscy są tutaj pokrzywdzeni poza pożal się Boże tatusiem.

Polemizowałabym... w końcu ON już nie jest w stanie niczego więcej przeżyć ni złego, ni dobrego... kaput.

Aniolek94 napisał/a:

bozzzeeee o co Wam wszystkim chodzi? Ja mialam sie przejmowac?(...) I malo mnie jego smierc obchodzi....I nie czuje sie winna. Co do jego zony, jest o 17-19 lat mlodsza od niego, powinna wiedziec, ze mial jakas przeszlosc.

skoro W TAKI KULTURALNY sposób odnosisz się do wszystkich (którzy śmią mieć zdanie odrębne)... nie dziwota, że nie porozumiesz się. Bo NIKT tak traktowany być nie lubi.
Więc skąd twe niewczesne żale?
TY możesz innych traktować "per noga" a inni Ciebie (żona ojca) to już nie?
Chyba Maniek jednak ma racje co do owego Kalego wink

Aniolek94 napisał/a:

Jesli ktos jeszcze typu Maniek ma zamiar pisac Jaka to jestem zla i bez uczuc bo chce godnie zyc to sobie darujcie...! Pozdrawiam normalne osoby!:)

A jak nie zechce taki ktoś się zastosować do twoich zachcianek... to?
Nie będę Ci współczuć, bo nie ma czego."Wart Pac pałaca a pałac Paca"
Jeszcze niejedna nieprzyjemność w życiu przyjdzie łyknąć tongue

70 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-10-30 12:11:43)

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Miala swoje powody.

Skoro nie piszesz jakie to domyślam się że zapewne miała umowę z twoim ojcem że nie będzie musiał na ciebie płacić ale ma zniknąć z waszego życia. Miałas pretensje do ojca że nie płacił,  a powiedziałaś mamie że nie miała prawa odbierać ci prawa do alimentów i to przez nią tyle lat nie miałaś dodatkowego grosza?

Nie odpowiedziałaś też czy poprosiłas ojca o wsparcie finansowe czy od razu zakomunikowas że zalozylas sprawę w sądzie. W związku z tym domyślam się że wybrałaś druga opcje.  I nie dziwi mnie reakcja ojca. Bo jeśli Ludzie maja ze sobą dobre kontakty to najpierw rozmawiają a nie od razu po Sądach się ciągają

Piszesz też że bardzo chciałaś mieć ojca ale jednocześnie ani trochę nie jest ci przykro że nie żyje.

Dlatego też zgadzam się z Mańkiem co do Twojej postawy.

Oczywiście również uważam, że alimenty Ci się należały i ani matka ani ojciec nie powinni Ci ich odbierać. Jednak Twoja postawa miała wpływ na to jak się ta cała sprawa potoczyła. I wracając do tematu głównego, czyli tego, że żona ojca oskarża Cię o śmierć, to ja ją niestety w tej sytuacji rozumiem.

71 Ostatnio edytowany przez fanfantulipan (2014-10-31 16:09:07)

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

zacytuję   autorkę   "Nie może być tez tak, ze ja(studiuje) żyje sobie z powietrza, a jego syn ma wszystko."

więc kicha.. ale ojciec też bardzo nie fajnie sie zachował.

72

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Autorka miała prawo domagać  się alimentów - wielka szkaoda źe jej matka odpuściła bo mogła się starać o alimenty  za córkę .

Nie mam litości dla facetów którym wydaje się źe ojcem moźna być tylko na chwilę.
Gratuluję Ci młoda kobieto - wiesz czego chcesz i potrafisz to osiągnąć.Takie jest źycie.

73

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

wink dzięki Daria.

Posty [ 66 do 74 z 74 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024