netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Dziwny związek...

927 odpowiedzi91 622 wyświetleniazałożony przez robert247, 11.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziwny związek...

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 846 do 910 z 928 ]

846

Odp: Dziwny związek...
maniek_z_maniek napisał/a:

Cytujesz slowa autora watku, ktory swoje spojrzenie zmienia pod wplywem dnia i emocji. Mysle ze odpowidzia na Twoje pytanie jest klasyczna sytuacja rozwodzacych sie ludzi. Maz mowi, zona mnie nie kocha, nie dba o mnie, nie potrafi przyznac sie do bledu, jest niechetna do wspolpracy i zmiany czegos w sobie, zona mowi maz mnie nie kocha, nie dba o mnie, nie potrafi przyznac sie do bledu, jest niechetny do wspolpracy i zmiany czegos w sobie. Kto ma racje? I czym jest to cos, czego nie mozna nazwac bo jest czyms, cosiem niekonkretnym czyli rownie dobrze moze byc wymyslem.

No, ale zakładając że taka jest. Twój związek z człowiekiem o takich cechach - jaki by był?


maniek_z_maniek napisał/a:

To byloby najprostsze, zrzucenie winy na kogos, kto kocha ale skoro ja nie kocham to on/ona jest winien/winna. Jest to schemat postepowania, ktory zaprezentowala koteczka. Zwalajac wine za nieudane malzentwo na meza, za ktorego wyszla nie kochajac go.

Eeee.... piszesz o moim małżeństwie, czy o innym użytkowniku?

Co do reszty, to przeginasz i wyolbrzymiasz.
Zaś argumenty typu: "o, jak jeden anonimowy nick odarł z intymności swoją panią nickową" są śmiechu warte, bo jeśli to by miało być niedozwolone, to żegnajcie forumy i dyskusje na temat problemów życiowych.

847

Odp: Dziwny związek...
malinowysorbecik napisał/a:
lifrinat napisał/a:
robert247 napisał/a:

Jaką mam sznase byc obiektywny w związku w którym przez lata toczy sie druga historia... pozdrawiam

Ona niestety toczy się już tylko w twojej głowie. Przecież z twojej inwigilacji wynika, że ten kontakt był błahy, rzadki, w sumie o pierdołach, ona nawet go pogoniła. Powiedziała ci też prawdę dlaczego kasowała smy, co było jej motywacją. Słyszysz to, czy tylko twoje zranione ego, które broni się rekami i nogami, aby zachować swoje jestestwo. Ona do ciebie mówi, mówi ci co czuła, dlaczego to robiła, jest otwarta. Słyszysz?

Autorze, przejrzałam twój wątek jeszcze raz. Nie ma tu ani krzty twojej autorefleksji, nie widać tu żadnego postępu w rozwoju, odzielaniu emocji od rozumu. Masz okazję naprawić małżeństwo, usłyszeć w końcu co ta kobieta ci komunikuje, a tego nie robisz. Działasz jak robot, bezwiednie, masz coś wgrane w głowie i się tego trzymasz. Nie widzisz, że na każdym kroku już sobie zaprzeczasz, dyskredytujesz samego siebie.

Jeżeli mam być szczera, wydaje mi się, że autor tego wątku może być zwykłym psychopatą, pilnie potrzebującym natychmiastowej pomocy.

Agree. Reakcja roberta tylko to potwierdza. Biedna żona.

848

Odp: Dziwny związek...
aurora borealis napisał/a:
Czarna Kotka napisał/a:

Auroro,
mam wrażenie że poczułaś się zraniona, przepraszam jeśli się do tego przyczyniłam. Nie zmienia to moich wniosków, ale nie chciałam sprawiać Ci przykrości.

Czarna Kotko,

Jesteś trzecią, a może czwartą Osobą w tym wątku, która pisze mi to samo. A nawet indukuje, jaką, konkretnie reakcję ma to Wasze pisanie u mnie wywołać: "O, obraziłaś się? Poczułaś się zraniona?" To trochę tak, jakby kulawemu przypominać stale, że jest chromy. Za moment Krzysztof Kolumb powstanie ze swych katakumb w Sewilli, aby poczytać Net Kobiety i zobaczyć jak inni odkrywają Amerykę aurory borealis.

Taaaa...  powinnam zalać się łzami i wyjąc przeciągle skoczyć do przerębla, bo Forum internetowe orzekło, że mam nierozwiązany problem z dzieciństwa.
Ewentualnie, jeśli mam w ogóle kiedykolwiek jeszcze wyjść z domu, to tylko wtedy, gdy coś "przepracuję" np. powyobrażam sobie o ile tragiczniej mogłoby wyglądać moje życie gdybym miała ojca psychopatę, kompletnego degenerata, tłuka, debila, SSmana i Kim ir Sena razem wziętych. Tak, faktycznie, najpewniej bardzo by mi to pomogło. A może nawet, gdybym się tak napięła na maxa w tym wyobrażaniu ze sześć razy w tygodniu, to w ogóle mój problem by zniknął? ;-)))

Qrde! Żyję na tym świecie tyle lat, mam rzutką wyobraźnię i nigdy bym sama na to nie wpadła, że wyobrażając sobie, tyle można zyskać i taką se zrobić autoterapię, że szok! I to za darmochę! Wystarczy włączyć "Imagine" The Beatles, trochę się napiąć z tą wyobraźnią i już! Go on!

I teraz mnie fantazja poniosła, że to "wyobrażanie sobie" w ogóle może się stać metodą uniwersalną do rozwiązania każdego problemu w dziale "Rozstanie, Flirt, Zdrada, Rozwód. Już spieszę z przykładami:

Zdradzony mąż mógłby powyobrażać sobie, że jego żona na wyjeździe z okazji Targów Spożywczych, nie tylko przespała się z kierownikiem ubojni, w której pracuje, ale w ogóle z całym działem rzeźni i to z motywem zoofilii w tle.
Natychmiast ów mąż odetchnąłby z ulgą.

Żona, której chłop już tak często "nie może", a ona wprost przeciwnie, i już już rozgląda się za jakimś "samcem jakościowym", wyobrażałaby sobie, że mąż wyjechał do Afryki, a tam dopadli go "dzicy" i z jego "kusia" zrobili sobie gyros z sosem z "Tysiąca wysp"...
Co za ulga! pomyślałaby, uświadamiając sobie, że on jednak jeszcze może "coś z siebie wydusić" tak parę razy w miesiącu...

Porzucona przez jakiegoś Dyzia trzydziestolatka, wyobrażałaby sobie, że jej ukochany zostawił ją w głębokiej afazji i w ciąży trojaczej na drodze czwartej kolejności odśnieżania, gdzieś pod Małkinią i umknął kupionym przez nią bugatti, na którego zakup pracowała w korpo po godzinach od 5 lat.

I tak dalej i tak dalej... Generalnie takie opowieści z mchu i paproci - neverending story.

Może taki tu wątek otworzyć, żebyśmy sobie wzajemnie "powyobrażali"? Jedno wspierało drugie w tym wyobrażaniu, gdy ktoś osłabnie? Ja, na przykład mogę zadeklarować, że dla dobra wspólnego wygeneruję z siebie 5 wyobrażeń dziennie na zadany przez potrzebującego temat do "przepracowania"... ;-)))

Kotko! całuj zatem po piętach Twojego męża, za to, że taki z niego morowy gość. Bo wyobraź sobie, że gdyby... ;-)))


PS Kolejne Osoby żywo zainteresowanie "nieprzepracowanymi" problemami aurory borealis zapraszam na kawę/herbatę/ciastko/słone paluszki/schabowego w panierce/śledzia w śmietanie lub bez.

Pewnie Twój ojciec jest krokodylem z innego wymiaru, musisz kupić osikowy kołek...

A tak serio - szacun za cierpliwość.

849

Odp: Dziwny związek...

Ludzie - to juz slowotok. Dajcie robertowi odetchnac. On ma wystarczajaco duzo do zrobienia teraz w swoim zyciu i nie musi czytac emocjonalnych  wywodow osob, ktorych dziecinstwo bylo nie udane.
Przeszlosci nie mozemy zmienic. Wydarzyla sie. Jako dzieci radzilismy sobie z tym tak jak umielismy. Teraz jestesmy dorosli I trzeba sie pozbyc balastu dziecinstwa. Da sie.

Ja w Robercie cenie to, ze chce znalezc odpowiedz dlaczego jego zwiazek nie jest szczery i otwarty, ze chce go zmienic i ze chce sie z zona dogadac i wprowadzic zmiany na lepsze. Dla siebie ale I dla zony I dla dzieci. Osoba, ktora nie potrafi wyrazic emocji jest zlym wzorem dla dzieci jako ze one te zachwania koduja i przyszlosci beda sie zachowywac podobnie.
Wydaje mi sie ze takich checi zmian ze strony jego zony nie ma. Ona potrafila byc zona jaka potrzebowal Robert - czula, kochajaca tylko wtedy jesli cos chciala (np. kolejne dziecko).

Robert wysoko ceni w zwiazku wartosci uzgodnien i je przestrzega; jego zona nie za bardzo.  Oczywiscie nie majac pelnego obrazu odczuc zony trudno cos definitywnie ocenic.

Na ta chwile wydaje mi sie ze zona na sile chce miec malzenstwo takie jak mieli jej rodzice (minus bicie dzieci przez ojca) a Robert chce sie dogadac i uzgodnic pewne zachowania, tak jak bylo to w jego rodzinie.

Wpojone wzorce, emocje i uczucia mozna zmienic. Metod jest wiele, jedne bardziej beda pasowac jednej osobie czy parze a inne motody beda lepsze w dzialaniu dla innej pary.
Trzeba by Robert i zona sobie uswiadomili, ze teraz dzieci przesiakaja ich dysfunkcyjnym zachowaniem i w przyszlosci moga powielac te same wzorce.

Wydaje mi sie Robert ze zona sms-wala z ex po to by sie upewnic ze ona jest OK i inny mezczyzna ja akceptowal taka jaka jest. Ty domagales sie glosno zmian i to ja bardzo stresowalo.
Do zmian trzeba dojrzec. Ty zony nie zmienisz - ona moze zmienic sie sama i tylko wtedy kiedy sama zachce.  Moze terapia grupowa by pomogla.


Odnosnie osoby ktora mnie tu napadla za okreslenie Elle mianem "stara dusza" -wiedzialam ze bedzie atak na to, to uprzejmie informuje ze w pewnych kulturach swiata mloda i madra osobe tak sie okresla. Znaczy to ze miala juz wele reinkarnacji i ta madrosc nabyta w poprzednich wcieleniach ze soba przyniosla w obecne zycie. To tyle.

850

Odp: Dziwny związek...

Długi ten wątek Robercie, poczytuję tu dyskusje na różne tematy.

Zdań tu chyba więcej niż piszących. Jeszcze niedawno cieszyłam się kiedy wypisałeś że jest szansa na poprawę, że już będziecie współpracować.

Od początku utożsamiam się jakoś dziwnie z Twoją żoną. (Choć jej nie znam).

Ponieważ to Twój wątek napiszę tylko tyle. OPAMIETAJCIE SIE! TYLKO DIALOG MOŻE TU COŚ DOBREGO ZADZIAŁAĆ.

A nasze tu zdanie niczego nie zmieni. Odrzuć te emocje i spójrz na to racjonalnie, co i po co. Jaki jest Twój cel Robercie?
To samo pytanie do Twojej partnerki. Co dalej? Do czego dążycie? O swoje pole wpływu? Życzę powodzenia...
Bez współpracy nie ma kołaczy. Chcecie coś sobie udowodnić?
Dzieci na Was patrzą. Jak to widzą? Opowiedział Maniek, Aurora i pewnie jeszcze parę innych osób. Chyba tego nie zrozumieją jeśli Wy tego sobie nie wyjaśnicie.

851 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-23 21:26:57)

Odp: Dziwny związek...
maniek_z_maniek napisał/a:

/.../

Kolejna rzecz, ktora przeczytalem i jestem w szoku:

"Dziecko to ostatni etap układanki. A nie wstęp do. "

I to pisze czlowiek, ktory twierdzil ze najwazniejsze to wziecie odpowiedzialnosci za swoje dziecko (nawet nieslubne i nieznane). Szok. Jak mozna byc az tak ogromnym hipokryta?!!!!!!!
/.../

No i proszę, co tu przypadkiem wynalazłem. Czemu wypaczasz sens zdania dotyczącego tego, aby najpierw zadbać o dobry związek a dopiero potem "dorzucać" do niego dzieci?

To, nawiasem najlepszy sposób wzięcia odpowiedzialności za swoje dziecko :-)

O koncentrowaniu się na ocenie osoby nie wspomnę bo robisz to nie pierwszy raz. Pewnie będę cię wkrótce po prostu ignorował, ale chciałbym jeszcze zobaczyć jak się do tego odniesiesz.

852 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-23 22:53:32)

Odp: Dziwny związek...

Do czego mam się odnosić, do obrażania się i emocji? To dziecinne. Nie bądź śmieszny. Nie jesteś kims kto może mnie ignorować lub nie. Jak wogole można uzyc takiego "ulicznego" argumentu w dyskusji na "poziomie". Przeciez takie cos wyklucza człowieka na poziomie. To logika.

"No, ale zakładając że taka jest. Twój związek z człowiekiem o takich cechach - jaki by był?"

tzn. nie rozumiem pytania? Jeśli chodzi o możliwość związku z kims kto Cie ciagle stale krytykuje, wytyka wady, oskarza to oczywiście taki związek w moim przypadku nie bylby by możliwy.


"To byloby najprostsze, zrzucenie winy na kogos, kto kocha ale skoro ja nie kocham to on/ona jest winien/winna. Jest to schemat postepowania, ktory zaprezentowala koteczka. Zwalajac wine za nieudane malzentwo na meza, za ktorego wyszla nie kochajac go.

Eeee.... piszesz o moim małżeństwie, czy o innym użytkowniku?"

Jeśli jesteś kroteczka z watku Zniszczylam sobie zycie tylko pod innym Nickiem to tak, jeśli nie to oczywiscie nie

"Co do reszty, to przeginasz i wyolbrzymiasz." - No to jest argument godny powiedzenia królestwo za konia wink Brawo! wink


"o, jak jeden anonimowy nick odarł z intymności swoją panią nickową" są śmiechu warte" - no jeśli ktoś nie szanuje szyjejs intymności wiedzac jeszcze ze ta osoba może czytac to forum to rzeczywiście jest to smiechu warte, jednak za nickiem kryje się zywy, czujacy człowiek proszę Pani nick-nieczujaca, tylko jakos dziwnie się odzywa osoba, której wydaje się ze o niej się pisze, pisząc o kims innym, na zasadzie wlasnie tej niby wrazliwosci której nick nie posiada, dziwne, bardzo dziwne

"Ja w Robercie cenie to, ze chce znalezc odpowiedz dlaczego jego zwiazek nie jest szczery i otwarty, ze chce go zmienic i ze chce sie z zona dogadac i wprowadzic zmiany na lepsze" - co takiego zrobil autor poza zmuszeniem parterki do rozmow i narzucenia akceptacji swojego zachowania nie zmieniając swojego zachowania w domu, nie robiąc praktycznie nic, np. z tego co pisala Mruffka?

"Odnosnie osoby ktora mnie tu napadla za okreslenie Elle mianem "stara dusza" - to nie napaść tylko wyjaśnienie empirycznej obserwacji ze osoby które określaly siebie (tutaj mamy określenie przez kogos) w taki sposób takimi nie były, było to w ich przypadku wyrazem dazenia do tego, swiadomoscia tego ale nie odpowiadajaca stanowi faktycznemu, natomiast jeśli chodzi o madrosc to się dokładnie wyraziłem, nie można utozsamiajac się z problemami autora jej prezentować poniewaz odnosząc się do calosci opisu samego autora, po prostu się to wyklucza, to chyba jest oczywiste, zresztą stwierdzone w pewien sposób przez osobe na która się powołujesz, a mnie tutaj chodzi ze skupianie się na wysublimowanych aspektach sprawy w momencie nierozwiązania podstaw, nawet przez niezapewnienie najbardziej podstawowego poziomu bezpieczeństwa jako wyjścia do rozmowy (stalosc związku oraz stalosc emocji) - nie ma zupełnie sensu, tak jak nie dyskutuje się o filozfii w huku hali fabrycznej

853

Odp: Dziwny związek...
maniek_z_maniek napisał/a:

Do czego mam się odnosić, do obrażania się i emocji? To dziecinne. Nie bądź śmieszny.

"No, ale zakładając że taka jest. Twój związek z człowiekiem o takich cechach - jaki by był?"

tzn. nie rozumiem pytania? Jeśli chodzi o możliwość związku z kims kto Cie ciagle stale krytykuje, wytyka wady, oskarza to oczywiście taki związek w moim przypadku nie bylby by możliwy.


"To byloby najprostsze, zrzucenie winy na kogos, kto kocha ale skoro ja nie kocham to on/ona jest winien/winna. Jest to schemat postepowania, ktory zaprezentowala koteczka. Zwalajac wine za nieudane malzentwo na meza, za ktorego wyszla nie kochajac go.

Eeee.... piszesz o moim małżeństwie, czy o innym użytkowniku?"

Jeśli jesteś kroteczka z watku Zniszczylam sobie zycie tylko pod innym Nickiem to tak, jeśli nie to oczywiscie nie

"Co do reszty, to przeginasz i wyolbrzymiasz." - No to jest argument godny powiedzenia królestwo za konia wink Brawo! wink


"o, jak jeden anonimowy nick odarł z intymności swoją panią nickową" są śmiechu warte" - no jeśli ktoś nie szanuje szyjejs intymności wiedzac jeszcze ze ta osoba może czytac to forum to rzeczywiście jest to smiechu warte, jednak za nickiem bowiem kryje się zywy, czujacy człowiek proszę Pani nick-nieczujaca, tylko jakos dziwnie się odzywa osoba, której wydaje się ze o niej się pisze, pisząc o kims innym, na zasadzie wlasnie tej niby wrazliwosci której nick nie posiada, dziwne, bardzo dziwne

"Ja w Robercie cenie to, ze chce znalezc odpowiedz dlaczego jego zwiazek nie jest szczery i otwarty, ze chce go zmienic i ze chce sie z zona dogadac i wprowadzic zmiany na lepsze" - co takiego zrobil autor poza zmuszeniem parterki do rozmow i narzucenia akceptacji swojego zachowania nie zmieniając swojego zachowania w domu, nie robiąc praktycznie nic, np. z tego co pisala Mruffka?

"Odnosnie osoby ktora mnie tu napadla za okreslenie Elle mianem "stara dusza" - to nie napaść tylko wyjaśnienie empirycznej obserwacji ze osoby które określamy siebie (tutaj mamy określenie przez kogos) w taki sposób takimi nie były, było to w ich przypadku wyrazem dazenia do tego, swiadomoscia tego ale nie odpowiadajaca stanowi faktycznemu, natomiast jeśli chodzi o madrosc to się dokładnie wyraziłem, nie można utozsamiajac się z problemami autora jej prezentować poniewaz się to odnosząc do calosci opisu samego autora, po prostu się wyklucza, to chyba jest oczywiste, zresztą stwierdzone w pewien sposób przez osobe na która się powołujesz, a mnie tutaj chodzi ze skupianie się na wysublimowanych aspektach sprawy w momencie nierozwiązania postawam nie ma zupełnie sensu, tak jak nie dyskutuje się o filozfii w huku hali fabrycznej

Maniek: What the f*ck is TO??????

Ja się pytam/powyżej/:

Czemu wypaczasz sens zdania dotyczącego tego, aby najpierw zadbać o dobry związek a dopiero potem "dorzucać" do niego dzieci?

i chcę abyś się do tego odniósł. Nie chcę abyś się odnosił do: " obrażania się i emocji?"

854 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-23 22:58:18)

Odp: Dziwny związek...

"Maniek: What the f*ck is TO??????

Ja się pytam/powyżej/:

Czemu wypaczasz sens zdania dotyczącego tego, aby najpierw zadbać o dobry związek a dopiero potem "dorzucać" do niego dzieci?

i chcę abyś się do tego odniósł. Nie chcę abyś się odnosił do: " obrażania się i emocji?""

Mysle ze sam się wykluczyles już z dyskusji ze mna. To jest moje zdanie. Ale oczywiście mogę się odnieść do zadanego pytania. W przypadku autora związek (rodzina) to z tego co dobrze zrozumialem 5 osob zyjacych pod jednym dachem gdzie mamy rozne relacje, chciałoby się powiedzieć oparta na innych podstawach relacje miedzy "parnerami" osobami dorosłymi, miedzy rodzicami i dziecmi, oddzielnie oraz jako calosc, oraz miedzy rodzeństwem miedzy sobą. Tu nie ma możliwości dorzucenia dzieci, bo one po prostu już sa. Nie sa przedmiotami, które się dorzuca, dolacza do relacji w rodzinie.

855

Odp: Dziwny związek...
maniek_z_maniek napisał/a:

"Maniek: What the f*ck is TO??????

Ja się pytam/powyżej/:

Czemu wypaczasz sens zdania dotyczącego tego, aby najpierw zadbać o dobry związek a dopiero potem "dorzucać" do niego dzieci?

i chcę abyś się do tego odniósł. Nie chcę abyś się odnosił do: " obrażania się i emocji?""

Mysle ze sam się wykluczyles już z dyskusji ze mna. To jest moje zdanie. Ale oczywiście mogę się odnieść do zadanego pytania. W przypadku autora związek (rodzina) to z tego co dobrze zrozumialem 5 osob zyjacych pod jednym dachem gdzie mamy rozne relacje, chciałoby się powiedzieć oparta na innych podstawach relacje miedzy "parnerami" osobami dorosłymi, miedzy rodzicami i dziecmi, oddzielnie oraz jako calosc, oraz miedzy rodzeństwem miedzy sobą. Tu nie ma możliwości dorzucenia dzieci, bo one po prostu już sa. Nie sa przedmiotami, które się dorzuca, dolacza do relacji w rodzinie.

Ciężko zrozumieć komu odpowiadasz, może staranniejsza edycja postów pozwoliłaby uniknąć nieporozumien :-)

No tak, ale przecież pisałem zupełnie o czym innym, chodziło przecież o to, że związek cierpiał już wcześniej, a zawarto go ze względu na dziecko. Jest mniejsza szansa na szczęśliwy związek zakładany pod presją.
Sądzisz, że ojciec nieszczęsliwy w związku jest lepszym ojcem niż szczęśliwy ale poza związkiem? Dlaczego rozstanie rodziców miałoby wykluczać kontakt z dzieckiem?
Na czym polega "hipokryzja" jak piszesz bo ciężko dociec :-)

856

Odp: Dziwny związek...

Et. Nie zrozumiesz tego, co Maniek do ciebie rozmawia. EE to 88 .tak BTW.
Nie masz dzieci i 88 tez nie ma , wiec możesz tworzyć projekcje a gowno wiesz.
Dorośli ludzie a nie potrafią min odpowiedzialnosci stworzyć.
Dawno miałem się odnieść do postów zorzy, tak wiec ma racje a wy się mylicie EE i et .
Negowanie pierwotnych prawd odbije się wam czkawką.

857 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-01-24 03:32:53)

Odp: Dziwny związek...
aurora borealis napisał/a:

Jesteś trzecią, a może czwartą Osobą w tym wątku, która pisze mi to samo. A nawet indukuje, jaką, konkretnie reakcję ma to Wasze pisanie u mnie wywołać: "O, obraziłaś się? Poczułaś się zraniona?"

Czy uważasz, że napisałam to, co napisałam specjalnie po to, żeby Cię zranić?

aurora borealis napisał/a:

Taaaa...  powinnam zalać się łzami i wyjąc przeciągle skoczyć do przerębla, bo Forum internetowe orzekło, że mam nierozwiązany problem z dzieciństwa.
Ewentualnie, jeśli mam w ogóle kiedykolwiek jeszcze wyjść z domu, to tylko wtedy, gdy coś "przepracuję" np. powyobrażam sobie o ile tragiczniej mogłoby wyglądać moje życie gdybym miała ojca psychopatę, kompletnego degenerata, tłuka, debila, SSmana i Kim ir Sena razem wziętych. Tak, faktycznie, najpewniej bardzo by mi to pomogło. A może nawet, gdybym się tak napięła na maxa w tym wyobrażaniu ze sześć razy w tygodniu, to w ogóle mój problem by zniknął? ;-)))

Co to, prawo do życia mają tylko idealni i niepokiereszowani? Każdy ma jakieś problemy, przepracowane lub nie. Zauważenie że ktoś ma problem oznacza skreślenie tego kogoś, albo przeniesienie na niższą półkę?
Ludzie nie są jasnowidzami. Nie wiedzą co Ty o sobie wiesz, a czego nie.
- Auroro, masz plamę od keczupu na rękawie.
- A mam! Żebyś wiedziała że mam! Mam i będę miała! (oblewa keczupem całą swoją bluzkę) Teraz ci lepiej? Jestem cała w keczupie! Niepotrzebnie w ogóle wychodziłam z domu!

aurora borealis napisał/a:

Kotko! całuj zatem po piętach Twojego męża, za to, że taki z niego morowy gość. Bo wyobraź sobie, że gdyby... ;-)))

Ponuro nacechowana wyobraźnia to moje drugie imię, nie trzeba mnie do tego zachęcać. Jest to część mojego problemu, którego nie przepracowałam.

maniek_z_maniek napisał/a:

tzn. nie rozumiem pytania? Jeśli chodzi o możliwość związku z kims kto Cie ciagle stale krytykuje, wytyka wady, oskarza to oczywiście taki związek w moim przypadku nie bylby by możliwy.

Nie,z taką: "nie dba o mnie, nie potrafi przyznac sie do bledu, jest niechetna do wspolpracy i zmiany czegos w sobie" i jest zamknięta.
Jak by wyglądało Twoje wspólne życie  z osobą o takich cechach charakteru?


maniek_z_maniek napisał/a:

Jeśli jesteś kroteczka z watku Zniszczylam sobie zycie tylko pod innym Nickiem to tak, jeśli nie to oczywiscie nie

Nie.

maniek_z_maniek napisał/a:

"Co do reszty, to przeginasz i wyolbrzymiasz." - No to jest argument godny powiedzenia królestwo za konia wink Brawo! wink

To nie argument, tylko opinia. Dozwolone?


maniek_z_maniek napisał/a:

"o, jak jeden anonimowy nick odarł z intymności swoją panią nickową" są śmiechu warte" - no jeśli ktoś nie szanuje szyjejs intymności wiedzac jeszcze ze ta osoba może czytac to forum to rzeczywiście jest to smiechu warte, jednak za nickiem kryje się zywy, czujacy człowiek

Jakoś jednak bierzesz w tym parszywym odzieraniu z intymności udział, czytasz wszystko, komentujesz, zamiast zostawić ich intymność w spokoju i odejść z forum, na którym ludzie opisuja swoje problemy z innymi ludźmi, co by było zgodne z prezentowanym podejściem. Czujesz hipokryzję? Wspominałeś też kiedyś  o jakichś drażliwych problemach własnej żony i wtedy nie byłeś taki wrażliwy na "odzieranie z intymności".

858

Odp: Dziwny związek...
spanowany napisał/a:

Et. Nie zrozumiesz tego, co Maniek do ciebie rozmawia. EE to 88 .tak BTW.
Nie masz dzieci i 88 tez nie ma , wiec możesz tworzyć projekcje a gowno wiesz.
Dorośli ludzie a nie potrafią min odpowiedzialnosci stworzyć.
Dawno miałem się odnieść do postów zorzy, tak wiec ma racje a wy się mylicie EE i et .
Negowanie pierwotnych prawd odbije się wam czkawką.

"Nie masz dzieci"

Jezus Maria! Znaczy, że te 2 dzieci, co mam z EXTRA_terrestrianką to nie moje?????
Mów! Teraz! Kto jest ojcem? Tylko nie kłam. I tak się dowiem!

859 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-24 03:54:32)

Odp: Dziwny związek...

Czarna Kotko,

Nie nie zakładam niczyjej złej woli. W ogóle wolę nic nie zakładać, bo tak jest ciekawiej, bo a nuż jakaś niespodzianka będzie?

Jesteś bardzo inteligentna, Kotko. Sądziłam, że przeczytałaś wcześniejsze wpisy i tyle... Stąd mnie zdziwiło to powtarzanie.

Nie obraziłam się, nie czuję się zraniona. Może tylko zrobiło mi się trochę smutno, że zamiast równorzędnego partnera w tej dyskusji nagle okazało się, że jestem "pacjentką" do leczenia, a treść moich wywodów może źle wpływać na Roberta, tylko dlatego, że piszę o rzeczach bardzo niewygodnych i stojących w sprzeczności z opiniami innych i że w ten sposób usiłuję narzucać Mu swoje zdanie.
No i poczułam się tak, jak właśnie Ty napisałaś:

Czarna Kotka napisał/a:

Co to, prawo do życia mają tylko idealni i niepokiereszowani? Każdy ma jakieś problemy, przepracowane lub nie. Zauważenie że ktoś ma problem oznacza skreślenie tego kogoś, albo przeniesienie na niższą półkę?

A jeśli chodzi o mój problem z dzieciństwa, to...
Ach Kotko, gdyby był to jedyny! Myśląc w ten sposób ile ja mam jeszcze "nieprzepracowanych" spraw i ile mi życia zostało, to musiałabym w ogóle z gabinetu psychol-ogra nie wyściubiać nosa na świat tylko się terapeutyzować dzień i noc, aż do chwili kiedy za mną wieko trumny zatrzasną. (Ciii! tak sobie prywatnie nazywam psychologów, ale to tylko między nami, OK? ;-)

Staram się więc robić coś zupełnie innego, niż rozgrzebywać groby mojej przeszłości i ekshumować zaistniałe w tej przeszłości problemy dogrzebując się do izotopu C14...
Bawię się sama ze sobą w alchemika, to znaczy usiłuję (pardon za wyrażenie) gówno mojego życia zamienić na złoto ;-) Czasem wychodzi mi lepiej, czasem gorzej... ale jakoś przy dobrym "wspomaganiu" idzie. Najpierw wyzbyłam się żalu do mojego Taty, do tych osób, które mnie w życiu zawiodły i spowodowały w nim zamęt, przy moim oczywiście aktywnym udziale ;-), a dalej już jakoś samo poszło... Dlatego nie chcę być "leczona" na publicznym forum. Bo jak potrzebuję pomocy, to sama tutaj w różnych wątkach szukam odpowiedzi lub zadaję pytania. Historie ludzi, o których tu czytam są niezwykłe. Od nich się uczę widzieć i rozumieć. Jednego czego nie mogę zaakceptować, to wciskanie "wiedzy" na siłę. Okropieństwo! ;-)

W którymś z postów Maniek dał kapitalne porównanie, że patrzymy na rzeczywistość, na życie innych ludzi trochę jak przez dziurkę od klucza. I tylko tyle widzimy. To tak, jak rzucić spojrzenie na nocne niebo. W porównaniu z całym Wszechświatem dostrzegamy tylko tyle, ile zmieści etykieta na pudełku od zapałek. Czyli malutko, choć nam wydaje się że to ogrom.

Coraz częściej przekonuję się, że warto o tym pamiętać, zwłaszcza w necie...

Pozdrawiam Cię!

860

Odp: Dziwny związek...

Chłopaki i dziewczęta...może tak przestaniecie się kłócić w moim wątku i wylewać na siebie pomyje...? Pobiegajcie po parku ,idzcie na basen...wyluzujcie.
pozdrawiam

861

Odp: Dziwny związek...

Robert Tobie w ogóle ten temat pomaga?

Bo dla mnie to uciecha dla gawiedzi. Może ludzie chcą Ci pomóc, ale nigdy prze nigdy nie będą widzieć i żyć Twoim życiem.
Biedny jesteś bo się strasznie miotasz i palisz w tej całej sytuacji. Sypiasz dobrze? Pracujesz w ogóle efektywnie? A jak dzieciaki, nie mają jakiś problemów z powodu tej sytuacji?
I odpuść sobie to forum. Naprawdę nic dobrego ono nie wnosi w Twój związek. Jak powieje chorągiewka to jesteś ten zły, jak zmieni się kierunek to jesteś ten dobry. Totalnie bez sensu. Bo nie oto w życiu chodzi.
Trzymaj się i mam nadzieję, że uda Wam się przetrwać ten burzliwy okres.
Kryzysy mają to do siebie, że na nowo budują stare. Są trudne, ale budowanie porządnego domu też wymaga cierpienia. Powodzenia

862 Ostatnio edytowany przez robert247 (2015-01-24 17:50:44)

Odp: Dziwny związek...

Fajka,masz racje....juz o tym wczesniej myslałem...
Zawsze sie zatracałęm przez kobiety..no cóż chyba czas wrócić do samego siebie ,ja swoją siłę ukryłem głeboko...muszę znów to odkopać,schemat ten sam.Za duzo gadam za mało działam ostatnio.Więc...czas przestać pisać..;). Temat powinien umrzeć  smiercią naturalną,bo ani jeden post tutaj(łącznie z moimi) nic nie rozwiązał. No i to dobrze...przynajmniej wiadomo ze kierunek był zły.
pozdrawiam

863

Odp: Dziwny związek...

no tak, bo sam byś na pewno spojrzał z innej perspektywy.
a skoro temat nie "załatwił sprawy" , tj. podjęcie decyzji za Ciebie, znaczy - nic nie warty big_smile

czyli kolejny raz rzucasz się jak płotka po pomoście, ze skrajności w skrajność

powodzenia

864

Odp: Dziwny związek...
robert247 napisał/a:

Fajka,masz racje....juz o tym wczesniej myslałem...
Zawsze sie zatracałęm przez kobiety..no cóż chyba czas wrócić do samego siebie ,ja swoją siłę ukryłem głeboko...muszę znów to odkopać,schemat ten sam.Za duzo gadam za mało działam ostatnio.Więc...czas przestać pisać..;). Temat powinien umrzeć  smiercią naturalną,bo ani jeden post tutaj(łącznie z moimi) nic nie rozwiązał. No i to dobrze...przynajmniej wiadomo ze kierunek był zły.
pozdrawiam

To może załóż wątek: "Powiedzcie mi czego ja właściwie chcę"...

865

Odp: Dziwny związek...

EXTRA_terrestrial
Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie :-)

Robert
Żenada :-/

866 Ostatnio edytowany przez robert247 (2015-01-25 12:19:11)

Odp: Dziwny związek...

No ale ktoś tutaj doszedł do przyczyny? Bo nie zauważyłem. Mój błąd..zamiast tu z wami lać wodę,pownienem sie zamknąć i pierwsze mysli wprowadzać w czyn.To moja pomyłka...więc nie czujcie się urażeni...fajnie piszecie..ot tak do poczytania jak ktoś chce poczytać 1000 róznych opinii....ale głebszy sens tego do realnej naprawy? żaden. Urządziliście sobie wyscig miedzy sobą..kto ma lepszejszą racje....egoizm i niedowartosciowanie przebija w tym;)     Mi nigdy nie pomogło zadne gadanie,a tylko czyny i kierowanie sie intuicją w wyborze,szybkie decyzje....cholera starzeje sie chyba i jak baba zaczałęm myśleć tylko bla bla bla ...więc niech kobiety rozkminiają...a ci co uważają sie za mężczyzn mają działać.
Już mnie nie prowokujcie zaczepkami do pisania,bo sie bede czuł zobowiazany...odpuscie ten temat .
pozdrawiam
Extra błedem jest mysleć ze wirtualne osoby mogą mi dać tego co ja chce - to jest błąd myślowy w samym założeniu.To nielogiczne tak jak załozenie tego teamtu....siła do podejmowania decyzjii nie beirze skie z pisania postów...tylko z samej natury człowieka,kiedyś taki zawsze byłem ale ,,zbabiałem,, .Czas z tym skonczyc a problemy same sie porozwiązują.

867

Odp: Dziwny związek...
robert247 napisał/a:

błedem jest mysleć ze wirtualne osoby mogą mi dać tego co ja chce - to jest błąd myślowy w samym założeniu.To nielogiczne tak jak załozenie tego teamtu....siła do podejmowania decyzjii nie beirze skie z pisania postów...tylko z samej natury człowieka,kiedyś taki zawsze byłem ale ,,zbabiałem,, .Czas z tym skonczyc a problemy same sie porozwiązują.

Wirtualne osoby nie dadzą Ci tego czego chcesz, ale mogą poszerzyć punkt widzenia, zwrócić uwagę na coś czego nie widzisz, albo nie chcesz dostrzec - dać wsparcie i motywację do działania. Ale tym ostatnim musisz się już zająć TY.  I nie o to chodzi abyś robił to co ktoś ci tu poradził, albo w sporze chciał udowodnić że on ma rację, i jego zdanie jest jedyne słuszne. Ty albo weźmiesz to pod uwagę albo nie. Może przemyślisz, może zignorujesz. Jeśli nie Tobie to może innej osobie która się znajduje w podobnej sytuacji te komentarze w jakiś sposób pomogą.
Ja ze swojego "foumowego" doświadczenia mogę jednak powiedzieć, że czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy z różnych rzeczy, nie w takim stopniu jak ktoś, kto coś podobnego przeżył. I choć na początku można to odbierać jako wręcz pewnego ozaju "wymądrzanie się", że wiem lepiej albo jestem lepszy, to wiele uwag, komentarzy było bardzo celnych i słusznych - chociażby przewidywalność zachowań danej osoby w danej sytuacji. Oczywiście, każdy jest inny, jak i sytuacje w jakich się znajduje, ale pewne schematy, ramy jednak podobne.
Ale słusznie stwierdziłeś: problemy same się nie rozwiążą i nikt nie przeżyje życia za Ciebie...
Powodzenia!

868 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-25 14:55:27)

Odp: Dziwny związek...

Czarna kotko

"Jakoś jednak bierzesz w tym parszywym odzieraniu z intymności udział, czytasz wszystko, komentujesz, zamiast zostawić ich intymność w spokoju i odejść z forum, na którym ludzie opisuja swoje problemy z innymi ludźmi, co by było zgodne z prezentowanym podejściem. Czujesz hipokryzję?

Wg. powyzszej argumentacji to nie można by pisac wogole na tym forum. LOL.

"Wspominałeś też kiedyś  o jakichś drażliwych problemach własnej żony i wtedy nie byłeś taki wrażliwy na "odzieranie z intymności"."

Proszę wiec o przytoczenie tej konkretnej wypowiedzi (żeby to nie była jakas projekcja z skad innad) bo inaczej pozostanie wrazenie ze "odzieram swoja zone z intymności", a jak jak za zapewnie wiesz raczej nie lubie fałszu i obłudy, a tym bardziej tzw. Goobelsowskiej propagandy i sam jestem ciekawy co niby napisałem, skoro nawet takiego tematu nie zakladalem.

aurora:

"Staram się więc robić coś zupełnie innego, niż rozgrzebywać groby mojej przeszłości i ekshumować zaistniałe w tej przeszłości problemy dogrzebując się do izotopu C14..."

Moim zdaniem jeśli ktoś czyjes sprawy wyciąga w taki sposób (np. Ty piszesz o czyms, dajesz przykład ze swojego zycia jako przykład w opisie ale nie poddajesz tego pod dyskusje) to swiadczy to o zwykłym prostactwie. Niestety nikt nie jest wolny o pokusy siegniecia po taki srodek i przyznaje ze swiadomie na tym forum kiedyś raz tak sam zrobiłem.

" że patrzymy na rzeczywistość, na życie innych ludzi trochę jak przez dziurkę od klucza."

Nie chodzilo mi o zycie innych tylko inny wymiar niedostępnej dla naszych zwykłych zmyslow rzeczywistości. Ale tak jak wszystko w tym wrzeswiecie to kwestia modelu. Można i ten model zastostosowac do zycia innych ludzi. Wiedzac wiec ze ktoś opisuje cos ze swojego punktu widzenia, majac doświadczenie oraz wiedze, ze w przypadku zeznan te same wydarzenie opisywane jest w sprzeczny sposób, co więcej zupełnie odwrtonie w przypadku "konfliktu interesow" nie można dzialac jedynie potwierdzając "slusznosc" opisu kogokolwiek jeśli samemu (biorac pod uwagę powyższe) "widzi się" cos zupełnie innego.

"

Elle88 napisał/a:

no tak, bo sam byś na pewno spojrzał z innej perspektywy.
a skoro temat nie "załatwił sprawy" , tj. podjęcie decyzji za Ciebie, znaczy - nic nie warty big_smile

czyli kolejny raz rzucasz się jak płotka po pomoście, ze skrajności w skrajność

powodzenia

Tak, myslac o tym watku ostatnio doszedłem do wniosku ze aktywność tutaj, ew. rady, opisy sa jak kamienie rzucane na szaniec. Nawet chciałem dac tutaj cytat opisu pracy nad swoim charakterem Alka, kilkunastoletniego chłopca jako opozycje do zachowania się i podejścia autora tego watku.

869 Ostatnio edytowany przez robert247 (2015-01-25 15:48:03)

Odp: Dziwny związek...

Maniek no własnie ,męzczyzna nie rozmawia o problemach tylko..je rozwiązuje....jeśli zaczyna o nich duzo mysleć i rozkminiac -przestaje byc mężczyzną,zatraca instynkt ,zatraca zdolnosc podejmowania szybkich decyzjii....które wbrew pozorom są zawsze najlepsze. I ja to zatraciłęm. Nigdy nie cierpiałem kiedy taki byłem..za to cierpiałem zawsze kiedy przestawałem podejmować szybkie decyzje.

Powiem wam jak powinno być gdybym sie nie zatracił w swoich instynktach,zasadach:.
W 2011 roku na podstawie telefonu od kumpla powinienem nic nie mówić,,usmiechac sie...i czekac na dane powiedzmy pół roku....potem wziąć kartke rzucic na stół i bez słowa wyjsc.Nie rozmawiaćz kobietą.....bo nie ma o czym.
Bez rozkminiania,forów i tematów,tej całej bezsensownej gadaniny.Instynkt ,najprostrze rozwiazania,szybkie decyzje -To powinno byc we mnie zawsze..i kiedys tak było.
Wasze  pisanie nie jest złe...ale to tylko wieczne przerzucanie sie,wydawanie osódów tendencyjnych nieobiektywnych,to fajne na jakies kobiece forum dla wiecznie mazgających sie kobiet siedzących non top przed kompem ...prawdziwym facetom to nie potzrebne...ba ludziom z poczuciem wartosci to takze nie potzrebne.Tu nie ma wiedzy tu są subiektywne osądy i opinie.
Ty maniek napiszesz jeszcze ze 100 postów w różnych tematach..i co ci to da? Może po prostu jako facet stań sie mężczyzną:)...spisz swoje przemyslenia ,wydaj książkę,sprzedaj ją....wtedy to coś może znaczyc...ale teraz.
pozdrawiam

870 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-25 16:05:31)

Odp: Dziwny związek...

"Wasze  pisanie nie jest złe...ale to tylko wieczne przerzucanie sie,wydawanie osódów tendencyjnych nieobiektywnych,to fajne na jakies kobiece forum dla wiecznie mazgających sie kobiet siedzących non top przed kompem ...prawdziwym facetom to nie potzrebne"

LOL

"Ty maniek napiszesz jeszcze ze 100 postów w różnych tematach..i co ci to da? Może po prostu jako facet stań sie mężczyzną:)...spisz swoje przemyslenia ,wydaj książkę,sprzedaj ją....wtedy to coś może znaczyc...ale teraz."

LOL^2

Coż, autorze dałeś prawdziwe świadectwo o sobie. Nie musimy nawet się domyslac jak traktujesz swoja kobiete. W koncu jesteś mezczyzna, a wiec kims lepszym, tzw. lepszym stworzeniem. A wiesz co zauważyłem przez lata chodząc na tym świecie (i nie jest to pycha tylko obserwacja empiryczna)? Przez swoje spojrzenie, czasami nietypowe zachowanie, szczerość, wysiłek zrozumienia w końcu prowokuje, niejako zmuszam kogos do pokazania swojej prawdziwej twarzy. I teraz, widocznie w końcu cos dodarlo, cos się pokrylo, jakas prawda, cos się sharmonizowalo z czyms w Tobie i dales się sprowokować emocjom. Ciesze się ze tak się stało, ponieważ z końcu i inni zobaczą prawdziwa wartość Ciebie. Zobacza to KIM TY NAPRAWDE JESTES, jak naprawdę traktujesz drugiego człowieka, zwłaszcza takiego, który poswieca Ci czas i ze zrozumieniem pochyla się nad Twoimi problemami.

ROTFL

P.S. Ciesze się ze od czasu do czasu mam przyjaciol, którzy pozwalają mi zrozumieć moje "problemy" czy ja im. W końcu wszyscy jesteśmy ludzmi, takimi samymi ludzmi, nie lepszymi, nie gorszymi od siebie.

871 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-25 17:12:43)

Odp: Dziwny związek...

tylko z samej natury człowieka,kiedyś taki zawsze byłem ale ,,zbabiałem,,

Nigdy taki nie byłeś, bo nie byłbyś w miejscu, w którym jesteś big_smile
A dwa: skończ już pozować na szeryfa swojego domu jak i tego wątku, bo się zwyczajnie ośmieszasz.
Maska ci się odkleja i wystaje spod niej prawdziwy roberto - uległy, rozemocjonowany facet, popadający w skrajności, uzalezniony od żony, która..(na tym poprzestanę wink)

Do tej pory nie rozwiązałeś swojego problemu i wyzywasz się na nas z bezradności - tu cie rozumiem, typowy objaw wyparcia.
Już szykujesz sobie grunt żeby znowu nie zrobić nic big_smile dalej będziesz siedział pod pantoflem, dlatego nas atakujesz żeby nie musieć nam tej prawdy oznajmiać.

powodzenia, bilety na ten cyrk faktycznie zostały wyprzedane

872

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

Elle88, jako że podoba mi się twoje podejście do opisywanych przez innych swoich problemów - mam prośbę.
Przeczytałabyś mój stary wątek i wrzuciła swoje dwa grosze do niego?

http://www.netkobiety.pl/t66917.html

873 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-25 17:24:49)

Odp: Dziwny związek...

Nie, bo znów szukasz pretekstu do reanimacji trupa. Twój problem jest w Twojej głowie, a nie w "związku", który -jak jeszcze wczoraj pisałeś - JEST ZAKOŃCZONY (!)

874

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

Nie, bo znów szukasz pretekstu do reanimacji trupa. Twój problem jest w Twojej głowie, a nie w "związku", który -jak jeszcze wczoraj pisałeś - JEST ZAKOŃCZONY (!)

Cholera, bo jest. Wiem ze wszystko co zrobiłem jest logiczne i składa się do kupy, że nie byłem szanowany, że byłem oszukiwany i że nie mogłem wiązać przyszłości z taką osobą. Ale emocje, z tymi mam problem. Dasz mi jakąś radę? Właśnie na mój problem w mojej głowie?

875 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-25 17:43:53)

Odp: Dziwny związek...

Wątek Icemana czytałeś? Tam jest odpowiedź na większość problemów mających źródło w chaosie emocjonalnym po rozstaniu, skąd się bierze konkretnie bardzo i jak z tym pracować.

Musisz zacząć od tego, co już zostało napisane by można było założyć, że mamy już punkt odniesienia pewien. Ok?

876

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

Wątek Icemana czytałeś? Tam jest odpowiedź na większość problemów mających źródło w chaosie emocjonalnym po rozstaniu, skąd się bierze konkretnie bardzo i jak z tym pracować.

Musisz zacząć od tego, co już zostało napisane by można było założyć, że mamy już punkt odniesienia pewien. Ok?

Ok, przeczytam uważnie. Chaos emocjonalny, to dokładnie oddaje to jak się teraz czuje.

877

Odp: Dziwny związek...

Te smsy to nic, kompletnie nic nie znacza.

I co teraz zrobisz?

Bedziesz sie trzymal na sile tego tematu?
Wielkie odkrycie, wielka ulga w koncu miales racje!
Masz odpowiedz i wyjasnienie swoich bolaczek ostatni lat.

Dalej siebie oszukujesz czy dociera juz powoli do Ciebie ze to nie to?


W TOBIE jest problem, to Ty jestes najwiekszym problemem w tym zwiazku.


Wywlekanie osobistych spraw Twojej zony jest obrzydliwe.
Przyjrzyj sie swojej rodzinie i sowojemu dziecinstwu, relacji z rodzicami.


Chcialam Ci juz kilka razy napisac zebys poszedl po pomoc do psychoterapeuty, ale absolutnie nie mam nawet krzty nadziei ze to cos zmieni. Tam tez pewnie bedziesz manipulowal.


Co do Twojej zony, to jezeli to czyta to "Dziewczyno idz jak najpredzej do psychologa, SAMA! Poszukaj tez informacji o zyciu z przemocowcem".

878

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

tylko z samej natury człowieka,kiedyś taki zawsze byłem ale ,,zbabiałem,,

Nigdy taki nie byłeś, bo nie byłbyś w miejscu, w którym jesteś big_smile
A dwa: skończ już pozować na szeryfa swojego domu jak i tego wątku, bo się zwyczajnie ośmieszasz.
Maska ci się odkleja i wystaje spod niej prawdziwy roberto - uległy, rozemocjonowany facet, popadający w skrajności, uzalezniony od żony, która..(na tym poprzestanę wink)

Do tej pory nie rozwiązałeś swojego problemu i wyzywasz się na nas z bezradności - tu cie rozumiem, typowy objaw wyparcia.
Już szykujesz sobie grunt żeby znowu nie zrobić nic big_smile dalej będziesz siedział pod pantoflem, dlatego nas atakujesz żeby nie musieć nam tej prawdy oznajmiać.

powodzenia, bilety na ten cyrk faktycznie zostały wyprzedane

Biedny Robert, to jedna z tych osób które żyją na opinii innych ludzi na ich temat; wieczna maska, ale niestety to nie trwa długo i te wszystkie wady którym próbują zaprzeczyć aż się wylewają. Kłamstwo powtarzane setki razy staje się prawdą?

Roberto chciałby być takim obrośniętym drwalem, tak męskim, że na piasku zostawia trzy ślady.... Lub chociażby takim, który "rzuca kartkę na stół i wychodzi bez słowa, bo nie ma o czym gadać"... czy jakoś tak.

Szkoda, że tak nigdy nie będzie. Jestem z charakteru bardziej męską kobietą niż ty mężczyzną.

879 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-26 03:30:57)

Odp: Dziwny związek...
robert247 napisał/a:

No ale ktoś tutaj doszedł do przyczyny? Bo nie zauważyłem. Mój błąd..zamiast tu z wami lać wodę,pownienem sie zamknąć i pierwsze mysli wprowadzać w czyn.To moja pomyłka...więc nie czujcie się urażeni...fajnie piszecie..ot tak do poczytania jak ktoś chce poczytać 1000 róznych opinii....ale głebszy sens tego do realnej naprawy? żaden. Urządziliście sobie wyscig miedzy sobą..kto ma lepszejszą racje....egoizm i niedowartosciowanie przebija w tym;)     Mi nigdy nie pomogło zadne gadanie,a tylko czyny i kierowanie sie intuicją w wyborze,szybkie decyzje....cholera starzeje sie chyba i jak baba zaczałęm myśleć tylko bla bla bla ...więc niech kobiety rozkminiają...a ci co uważają sie za mężczyzn mają działać.
Już mnie nie prowokujcie zaczepkami do pisania,bo sie bede czuł zobowiazany...odpuscie ten temat .
pozdrawiam
Extra błedem jest mysleć ze wirtualne osoby mogą mi dać tego co ja chce - to jest błąd myślowy w samym założeniu.To nielogiczne tak jak załozenie tego teamtu....siła do podejmowania decyzjii nie beirze skie z pisania postów...tylko z samej natury człowieka,kiedyś taki zawsze byłem ale ,,zbabiałem,, .Czas z tym skonczyc a problemy same sie porozwiązują.

Kierowały mną dobre intencje.
Był jednak moment, kiedy na podstawie pierwszych, przedstawionych przez Ciebie alarmujących informacji o SMS -ach, które rzekomo miała wymieniać przez kilka lat Twoja Żona ze swą dawną miłością, "poniosło mnie" i zbudowałam sobie fałszywy obraz tej Kobiety, bo uznałam, że Cię zdradza od dłuższego czasu. Po wyjaśnieniu przez Ciebie tej kwestii sprostowałam w jednym z postów moje bardzo niewłaściwe zachowanie. Cała reszta (za wyjątkiem off topic'ów, zupełnie poza Twoim tematem) była pisana przeze mnie do Ciebie z "dobrego serca" i z dobrej woli.
Rozumiem, że założenie przez Ciebie tego wątku w niczym Ci nie pomogło, a wręcz zaszkodziło w zdroworozsądkowej ocenie sytuacji. Jeśli w którymkolwiek miejscu przyczyniłam się do tego, to serdecznie Cię za to przepraszam, a jednocześnie życzę Ci powodzenia, którejkolwiek z dróg byś nie wybrał.
Zaś sama, będąc tu jedynie kompanem Twojej historii i śledząc jej przebieg komentowany przez tyle Osób, sporo się tu dowiedziałam i z całą pewnością wiedzę tę wykorzystam ;-)

880 Ostatnio edytowany przez robert247 (2015-01-26 12:03:03)

Odp: Dziwny związek...

Maniek,Elle...odpowiedzcie sobie sami w domu patrząc w sufit....Co wam da i jakie znaczenie dla waszego życia ma to co dzieje sie ze mną czy jestem taki czy inny czy moja żona jest taka czy inna? Co wam to da? Cóż...nic...I to was ubodło ze tak naprawde wasze gadanie nie ma na nic wpływu. To wprawdzie nie tak miało być,ale tak jest w istocie. Nie możecie znieść tego że znowu tylko zabijaliscie czas..piszac coś co w gruncie rzeczy w odniesieniu do tego tematu ..najzwyczajniej nie ma znaczenia. Dowodem na to jest..zarzucanie mi jakiegoś ataku...Ja jednak wiem ze zaden nik z forum ani nawet Król Hiszpanii czy Holandii ..ba nawet Prezydent USA nie rozwiąża moich spraw za mnie:). Elle kiedy pozbedziesz sie złudzenia ze jestes w stanie rozwiązywać ludzkie problemy wtedy przestaniesz czuć sie atakowana.To proste. Ładnie piszesz ...równie dobrze mozna pisać pamiętnik i chować go do szuflady..ot dla siebie.

Chcecie tak koniecznie miec racje..?..ok podam wam nr tel. adres..przyjedzcie poznajcie mnie i zone...popatrzcie na nas pogadajcie z nami jesli chcecie....i wtedy powiedzcie to wszystko co jest tutaj ale face to face,wtedy ma to wartość bo nie ma juz nicków nie ma masek,jest po prosty zwykłe życie..nie wirtualne.

Tak,to ja poprosiłęm tu o pomoc i to był mój błąd.Uczymy sie na błedach..paradoksalnie sprawa sie wyjasniła więc powinienem stawiać tu niektórym pomniki(w ich mniemaniu)..nie ,ja tylko popełniłem błąd..w który niektórzy tutaj sie sami wciągneli.
pozdrawiam

881

Odp: Dziwny związek...

Autorze, skoro już się obraziłeś na wszystkich i zabierasz zabawki z piaskownicy pokazując dzieciom język, to może zadziałasz i zamkniesz wątek? Wypadałoby co?

Na koniec też, polecam wszystkim opowieść autora, w roli Don Kichota, walczącego z Serbami i którego życie układa się tak, że każda kobieta z którą jest, po 3 latach się dziwnie zmienia, tajemnicza przemiana, nikt nie wie dlaczego tak jest, a z pewnością sam autor.... smile.

Cyt. "Moje życie wtedy nabrało barw nie dających się opisać.Przedstawiałem ją po kolei mojej rodzinie,znajomym a ona mnie swoim tak jakbyśmy chcieli ogłosić całemu światu że jesteśmy sobie przeznaczeni. Ta sielanka trwała 3 lata. Po tym powolutku zaczeło się coś psuć,nawet nie wiem co...z tygodnia na tydzień oddalała się ode mnie a ja nie mogłem zrozumieć co się dzieje".

Wątek autora tu: http://www.netkobiety.pl/t76332.html

882

Odp: Dziwny związek...
robert247 napisał/a:

Chcecie tak koniecznie miec racje..?..ok podam wam nr tel. adres..przyjedzcie poznajcie mnie i zone...popatrzcie na nas pogadajcie z nami jesli chcecie....i wtedy powiedzcie to wszystko co jest tutaj ale face to face,wtedy ma to wartość bo nie ma juz nicków nie ma masek,jest po prosty zwykłe życie..nie wirtualne.

Jasne. Każdy już pędzi smile. Szabelki na zabicie nas już naszykowałeś, tajemną komnatkę tortur dla wszystkich komentujących już masz? A może maska Hannibala Lectera już też czeka. Żona już też związana i ztorturowana? smile.

883

Odp: Dziwny związek...
robert247 napisał/a:

Maniek,Elle...odpowiedzcie sobie sami w domu patrząc w sufit....Co wam da i jakie znaczenie dla waszego życia ma to co dzieje sie ze mną czy jestem taki czy inny czy moja żona jest taka czy inna? Co wam to da? Cóż...nic...I to was ubodło ze tak naprawde wasze gadanie nie ma na nic wpływu. To wprawdzie nie tak miało być,ale tak jest w istocie. Nie możecie znieść tego że znowu tylko zabijaliscie czas..piszac coś co w gruncie rzeczy w odniesieniu do tego tematu ..najzwyczajniej nie ma znaczenia.
Tak,to ja poprosiłęm tu o pomoc i to był mój błąd.Uczymy sie na błedach..paradoksalnie sprawa sie wyjasniła więc powinienem stawiać tu niektórym pomniki(w ich mniemaniu)..nie ,ja tylko popełniłem błąd..w który niektórzy tutaj sie sami wciągneli.
pozdrawiam

ehhh gdyby nie regulamin tego forum ....

masz rację- raz, jeden jedyny w życiu :"Co wam da i jakie znaczenie dla waszego życia ma to co dzieje sie ze mną czy jestem taki czy inny czy moja żona jest taka czy inna?" - nic, zupełnie nic
szkoda naszego czasu na Ciebie.

współczuję Twojej żonie, z całego serca- i nie zdziw się, kiedy wracając do domu zobaczysz "liścik na stole"

.

884

Odp: Dziwny związek...

Świr pełną gębą, mieliście rację big_smile

885

Odp: Dziwny związek...
Mruffka napisał/a:

masz rację- raz, jeden jedyny w życiu :"Co wam da i jakie znaczenie dla waszego życia ma to co dzieje sie ze mną czy jestem taki czy inny czy moja żona jest taka czy inna?" - nic, zupełnie nic
szkoda naszego czasu na Ciebie.

współczuję Twojej żonie, z całego serca- i nie zdziw się, kiedy wracając do domu zobaczysz "liścik na stole"

.

Waszego to pół biedy...bo jak ktos ma prawie 4 tysiące postów...wirtualnego pomagania przez pryzmat własnych słabosci z którymi sobioe nie radzi,to jak taki ktoś ma pomóc facetowi który na chwile zapomniał kim jest i gdzie sie znalazł.Mówi o tym mój pierwszy post w tym temacie.Szkoda mi tylko mojego czasu..który tu zmarnowałem na pisanie...to był mój błąd(ale też moja jakaś decyzja). No ale tak to jest jak ktoś chce być w centrum uwagi...ale nie jest.Wirtualnie to łatwe,spróbuj w realu..wtedy Elle zrozumiałaby jakie to dla niej trudne.
Ja się tylko podknąłem na ścieżce,a stosunek do wirtualnego swiata mam całkowicie neutralny,bo rozumiem ze on nie moze byc obiektywny.
Stąd zauwazyłem jak wiele osób ewakuuje sie na stałe z takich for....niektórzy są za słabi  by sami zmienic swoje życie i napędziają miesiącami i latami tzw. forumowych doradców.
Pisze to bez krzty złosliwosci,nie mam jej bo nie mam do kogo ani za co.Ot życie..
bawcie sie dalej w tej piaskownicy..i racja ja swoje zabawki przenoszę do reala.

886

Odp: Dziwny związek...

Zamkniesz temat prosząc o to moderatorów? Żegnasz się już 10 raz big_smile.

887 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-26 16:23:42)

Odp: Dziwny związek...

Nie odrobiles swojej lekcji to przykre i smutne. To tak samo jak sie czuje kiedy Twoje dziecko schodzi na droge, ktora nie prowadzi do nikad. Nie ma wyjscia jak sie z tym pogodzic, poniewaz kazdy dorosly odpowiada za siebie. Ty jednak nie tylko za siebie. Wiedz ze tez mam problemy w kwestii komunikacji z zona (ale to jest kwestia obopolna, trzeba umiec sluchac, stworzyc atmosfere to tego). Ale usiadlem spokojnie wysluchalem co ma do powiedzenia, biore to pod uwage. I swoja sile opieram...na sobie. A jako mezczyzna na stalosci emocji, na spokoju. Uwierz mnie to przerasta a jednak jest to mozliwe i sprawdzone w praktyce, dziwne nieprawdaz?

A co da? Moze po to ze mam jakies takie dziwne wrazenie ze nie zyje na tym swiecie sam? Tylko dla siebie, ale tez dla innych. Cechy ktore posiadam, spojrzenie na zycie, sposob patrzenia, myslenia, wnioski, spojrzenia, sa rowniez dla innych, a innych dla mnie co nie pozbawia mnie czy kogos innego w zaden sposob wolnej woli. Madrosc polega na wybieraniu tych pozytywnych dla siebie, zwlaszcza kiedy sie nie mialo przykladu w domu. Dziwne nieprawdaz?

Jednak ziarno zostalo zasiane. Ono bedzie kielkowac czy teraz czy za jakis czas. Ja to po prostu widze bo nie da sie oszukiwac samego siebie zawsze, w 100%. Wlasnie dlatego ze zyjemy w spoleczenstwie, podlegamy czesciowo jakiejs ocenie ale przede wszystkim mamy odniesienie do postaw, wartosci, skutkow i efektow rownych dzialan. Oczywiscie, racja, nalezy oddzielic ziarno od plew. Jednak wg. tego co pisesz my jestesmy "plewami" a ty "ziarnem". Tylko logicznie nie zgadza sie to z faktami, dlatego twoj wniosek jest bledny bo nie wynika z faktow.

Pisalem ze znam podobna rodzine wsrod znajomych. Ale tam jednak facet jest zdolny do autorefleksji, jest dokladnie taki jak Ty, autorytarny, ale pomaga zonie, rozmawia z Nia, bierze pod uwage rozne zdania w rozmowie slucha, itp. Jest jakby lightowa wersja Ciebie a wydaje sie nad wyraz klasycznie patriarchalny az do bolu uparty czasami i krytykowany za swoje uparciostwo. Obrazowo mozna powiedziec ze w skali uparciostawa, niereformowalnosci w skali 0 - 100 dalbym mu 80%? Na krzywej Gaussa oczywiscie, Tobie 98%. Jestes wiec przypadkiem rzadkim (nie w pozytywnym tego slowa znaczeniu, majac problem przede wszystkim z soba, ktos inny bylby zupelnie szczesliwy na Twoim miejscu), na pewno tez jest to kwestia czy struktury wbitej w mozg czy charakteru.

I nawet jesli to pisanie jest kamieniem rzucanym na szaniec to mam nadzieje, ze kiedys, gdzies, poza Twoim egocentryzmem, bedziesz bral pod uwage inne wartosci. Bo nie zyjesz tylko dla siebie. Z drugiej strony, przede wszystkim, powinienes na 1 miejscu pomoc samemu sobie. Czerpac radosc z zycia samemu nie uzalezniajac tego od innych. Sam nie wiem jak to odczytasz, oby nie zupelnie blednie, "po swojemu". Ludzie sa szczesliwi kiedy maja bliska osobe obok siebie, sa w tragicznych sytuacjach, w chorobie, gdzie nie ma bliskosci fizycznej, jest cierpienie a sa, kochaja. Moze w Tobie po prostu tych uczuc nie ma. Jest tylko oczekiwanie w kierunku do siebie. Moze po prostu nie jestes do nich zdolny. To defekt. Defekt, ktory w praktyce zaslaniasz krzykiem, wymuszaniem, slepa dominacja, autorytryzmem interpretacji. Oczywiscie jest droga - leczenie. Poza specjalistycznym jest to pokora, oddanie sie, rezygnowanie z wlasnego ja przy jednoczesnym rozumieniu kierunku procesu bo i to mozna calkowicie zle zinterpretowac. Uczenie sie spokojnej milosci kogos do mnie, jego formy milosci, po to zeby sie nauczyc milosci wogole.

W tym ujeciu przypominasz mi troche mojego sredniego brata. W mojej sytuacji nie wykazal on bezposrednio do mnie, osobiscie zadnej najmniejszej nawet dozy wspolczucia, altruizmu mimo nawet jednoznacznego przekazania informacji o koniecznosci tego dla budowania naszych stosunkow, raz slownie, raz na pismie. Za to na swoim punkcie cierpi, cierpi z powodu sytuacji w rodzinie. Ale to cierpienie jest skierowane w kierunku do siebie, ta postawa jest obarczona checia ucieczki od autorefleksji (okazujac komus wspolczucie musialby podjac autorefleksje nad soba). Na razie jest to postawa niereformowalna, i tak samo jak mozna sie pochylac nad checia kontaktu u Niego, tak jak u Ciebie nad pewna refleksja, tak samo mozna nie akceptowac postawy braku wspolczucia u niego, jak i Twojej postawy ktora wyrazasz w stosunku do swojej "rodziny" i siebie, zupelnego braku autorefleksji nad soba, ktora skutkowalaby jednoznaczna koniecznoscia...ciezkiej pracy nad soba. Nad kontrolowaniem emocji.

Pierwszym krokiem do podjecia autorefleksji nad soba jest jednak...przyznanie sie do wlasnej slabosci.

"wirtualnego pomagania przez pryzmat własnych słabosci z którymi sobioe nie radzi," - sila tkwi wlasnie w slabosci smile ale Ty nie jestes silny, jestem od Ciebie 100 razy silniejszy...bo potrafie sie zmienic, potrafie nad soba panowac, Ty nie potrafisz, wiec jestes dla mnie slaby, ale dla mnie nie jestes gorszy, masz ogromny defekt, moge Ci tylko wspolczuc, bo moglbys z Tym cos zrobic, gdybys tylko chcial

Pozostale rzeczy, ktore piszesz to belkot, tak samo bezsensowne jak i nie prawdziwe.

888

Odp: Dziwny związek...
robert247 napisał/a:

Waszego to pół biedy...bo jak ktos ma prawie 4 tysiące postów...wirtualnego pomagania przez pryzmat własnych słabosci z którymi sobioe nie radzi,to jak taki ktoś ma pomóc facetowi który na chwile zapomniał kim jest i gdzie sie znalazł.Mówi o tym mój pierwszy post w tym temacie.Szkoda mi tylko mojego czasu..który tu zmarnowałem na pisanie...to był mój błąd(ale też moja jakaś decyzja). No ale tak to jest jak ktoś chce być w centrum uwagi...ale nie jest.Wirtualnie to łatwe,spróbuj w realu..wtedy Elle zrozumiałaby jakie to dla niej trudne.
Ja się tylko podknąłem na ścieżce,a stosunek do wirtualnego swiata mam całkowicie neutralny,bo rozumiem ze on nie moze byc obiektywny.
Stąd zauwazyłęm jak wiele osób ewakuuje sie na stałę z takich for....niektórzy są za słabi  by sami zmienic swoje życie i napędziają miesiącami i latami tzw. forumowych doradców.
Pisze to bez krzty złosliwosci,nie mam jej bo nie mam do kogo ani za co.Ot życie..
bawcie sie dalej w tej piaskownicy..i racja ja swoje zabawki przenoszę do reala.

Różni tu bywają na Forum, ale takiego zapyziałego palanta juz dawno nie było...

889

Odp: Dziwny związek...

Spoko, Kosmiczny smile Ja jestem przekonana, że roberto usłyszał "kilka słów od ojca prowadzącego" (czyt: swojej kobiety) i skończyło się fikanie wink
W końcu odpadł temat smsów, to trzeba było znaleźć inny pretekst dlaczego im się nie układa i nie układało przez wcześniejsze lata i ten temat wpasował się idealnie big_smile Jeszcze tym sobie braku miłości  nie tłumaczył, to czemu by nie spróbować? Zawsze to kilka tygodni do przodu w iluzji, że "GDYBY NIE TEN TEMAT..to wszystko by było inaczej. No przecież!  wink
A niech chłopak się cieszy.
Za kilka tyg. jak emocje opadną, wróci Zimna Betty, ale nikt na wszczynanie burdy przez wariatuńcia nie będzie zwracał uwagi..zresztą, w domu już i tak od lat nikt nie zwraca, tylko myśmy się nabrali big_smile

bywaj!

890

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

/.../
Za kilka tyg. jak emocje opadną, wróci Zimna Betty, ale nikt na wszczynanie burdy przez wariatuńcia nie będzie zwracał uwagi..zresztą, w domu już i tak od lat nikt nie zwraca, tylko myśmy się nabrali big_smile

bywaj!

A już myślałem, że będziemy co 5 lat organizować zjazdy weteranów wątku "Dziwny związek..." ;-)

891 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-27 00:49:32)

Odp: Dziwny związek...

W razie W, żegnam się z moimi ulubionymi Użytkownikami smile
Nie wykluczam możliwości,że zostanę zbanowana. Napisałam co sądzę o zamknięciu 'naszego' wątku przez panie moderatorki, gdzie gł. powodem było: "Nie podobał nam się temat" . O ile rozumiem, że mogło im się nie podobać zamieszanie, o tyle sam wątek nie powstał na ich cześć , tylko z potrzeby użytkowników, więc zamknięcie go z tak mało znaczącego powodu jak osobiste poglądy moderatorek to dla mnie żenada i totalny brak profesjonalizmu.'
Że nie wspomnę o tym, że podobno informowane były wielokrotnie o tym co się dzieje i proszone o interwencję, ale ignorowały to. Taka taktyka by zamknąć wątek odrazu.

W razie czego, trzymajcie się wszyscy i każdy z osobna big_smile

892

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

W razie W, żegnam się z moimi ulubionymi Użytkownikami smile
Nie wykluczam możliwości,że zostanę zbanowana. Napisałam co sądzę o zamknięciu 'naszego' wątku przez panie moderatorki, gdzie gł. powodem było: "Nie podobał nam się temat" . O ile rozumiem, że mogło im się nie podobać zamieszanie, o tyle sam wątek nie powstał na ich cześć , tylko z potrzeby użytkowników, więc zamknięcie go z tak mało znaczącego powodu jak osobiste poglądy moderatorek to dla mnie żenada i totalny brak profesjonalizmu.'
Że nie wspomnę o tym, że podobno informowane były wielokrotnie o tym co się dzieje i proszone o interwencję, ale ignorowały to. Taka taktyka by zamknąć wątek odrazu.

W razie czego, trzymajcie się wszyscy i każdy z osobna big_smile

Eeee...jak nie rzucałaś niedozwolonymi epitetami, to Ciebie nie zbanują. Chyba
Ja też wyraziłam swoją opinię.
Ale byłam grzeczna i liczę, że jeszcze tu trochę zabawię.

893

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

W razie W, żegnam się z moimi ulubionymi Użytkownikami smile
Nie wykluczam możliwości,że zostanę zbanowana. Napisałam co sądzę o zamknięciu 'naszego' wątku przez panie moderatorki, gdzie gł. powodem było: "Nie podobał nam się temat" . O ile rozumiem, że mogło im się nie podobać zamieszanie, o tyle sam wątek nie powstał na ich cześć , tylko z potrzeby użytkowników, więc zamknięcie go z tak mało znaczącego powodu jak osobiste poglądy moderatorek to dla mnie żenada i totalny brak profesjonalizmu.'
Że nie wspomnę o tym, że podobno informowane były wielokrotnie o tym co się dzieje i proszone o interwencję, ale ignorowały to. Taka taktyka by zamknąć wątek odrazu.

W razie czego, trzymajcie się wszyscy i każdy z osobna big_smile

Hehe, czułem się w momencie zamknięcia jak Galileusz, a teraz widzę, że nie bez powodu :-)))
Trzymaj się i w razie czego powstań jak Fenix z popiołów. I praktyczna rada sprawdz co to TOR BROWSER ;-)

894

Odp: Dziwny związek...

Elle,

To ja zapłacę za Ciebie kaucję u Moderacji ;-)

(Dodam - wysoką kaucję ;-)))


Żadnych pożegnań, białych chusteczek, dźwięku syren okrętowych i takich tam... To nie Titanic... ;-)))


Jak ja nie lubię takich klimatów, łojejku!

895

Odp: Dziwny związek...
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Hehe, czułem się w momencie zamknięcia jak Galileusz, a teraz widzę, że nie bez powodu :-)))
Trzymaj się i w razie czego powstań jak Fenix z popiołów. I praktyczna rada sprawdz co to TOR BROWSER ;-)

A Ty się tak nie jaraj, EXTRAśny...
Ani Ty Galileo ani Giordano Bruno... Nie fantazjuj, bo Ci się coś przyśni... ;-)))

Keep calm!

896

Odp: Dziwny związek...

smile

Nie, nie rzucałam epitetami. Ale przyznam, że spadły mi kapcie jak przeczytałam "uzasadnienie". Na miarę kilku osób, które wypowiadały się w wątku, a za którymi nie przepadałam wink
Mniej więcej ten sam poziom i siła "argumentu".

Po raz pierwszy odkąd jestem na Forum dowiedziałam się- dzięki temu wątkowi - że treść tematu należy skonsultować z paniami moderatorkami , bo jak nie trafimy z teorią, z która same sympatyzują, możemy pożegnać się tematem. Niezależnie od tego czy wątek cieszył się zainteresowaniem i miał 10 stron czy 40. Wystarczy, że pani jadzi nie spodobała się treść big_smile

Nie wiadomo śmiać się czy płakać.

897

Odp: Dziwny związek...

Czy ktoś mnie może uświadomić, jaki wątek został zamknięty?

898 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-27 01:15:57)

Odp: Dziwny związek...
Enona napisał/a:

Czy ktoś mnie może uświadomić, jaki wątek został zamknięty?

Enono,

To był wątek EXTRAśnego na osnowie Elle w dziale o duchowości...

Spruł się...

899

Odp: Dziwny związek...

Dziękuję smile O widzisz, pięknie zbiega się to z moim dzisiejszym szperaniem po działach innych niż Zdrada i rozstanie wink

Choć niepięknie, że coś akurat się zamyka. Nie wiem, o co kaman, ale mam nadzieję, Elle88, że Twoje pożegnanie okaże się przedwczesne.

900

Odp: Dziwny związek...

Mam nadzieję, że jednak pomysł nie umrze śmiercią naturalną, bo apetyt miałem, mam i będę miał na poszerzanie swojej wiedzy.

901

Odp: Dziwny związek...

Jeżeli można zamknąć temat, który miał bardzo dobrą ilość wyświetleń i wpisów a powstał ledwie kilka dni temu, z tak durnego powodu, to tym bardziej można kogoś zbanować, że ośmielił się zwrócić pani jadzi uwagę wink Zadania moderatora na Forum publicznym polegają na czymś trochę innym niż zamykanie dyskusji, które nie idą po linii poglądów z moderatorem.

I przede wszystkim ingeruje się celem utrzymania poziomu dyskusji, tym bardziej gdy dodatkowo te skargi spływały. Tu był ewidentny ignore swoich obowiązków i nie było to przeoczenie.

902

Odp: Dziwny związek...
aurora borealis napisał/a:

/.../
A Ty się tak nie jaraj, EXTRAśny...
Ani Ty Galileo ani Giordano Bruno... Nie fantazjuj, bo Ci się coś przyśni... ;-)))

Keep calm!

Czemu się śmiejesz ze mnie, gdy moja dusza krwawi, a btw napisałem list otwarty na stronie o forum, to może jeszcze ja wylecę i co wtedy?  ;-)

903 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-27 01:35:13)

Odp: Dziwny związek...

Oo.. pokapoka  list!! smile

Niech to będzie nasza pieśń zagrzewająca do "walky" https://www.youtube.com/watch?v=oaWGiNPGFVU



big_smile:D;)

904

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

Oo.. pokapoka  list!! smile

Niech to będzie nasza pieśń zagrzewająca do "walky" https://www.youtube.com/watch?v=oaWGiNPGFVU



big_smile:D;)

Korespondencja tu:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=2333454#p2333454

Tu mam pieśń rownież w temacie:
https://www.youtube.com/watch?v=BI851yJUQQw

905

Odp: Dziwny związek...

Heheheh, dobre chłopaki.

Dopisałam się do petycji i paczym, co budiet.

906

Odp: Dziwny związek...
EXTRA_terrestrial napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

/.../
A Ty się tak nie jaraj, EXTRAśny...
Ani Ty Galileo ani Giordano Bruno... Nie fantazjuj, bo Ci się coś przyśni... ;-)))

Keep calm!

Czemu się śmiejesz ze mnie, gdy moja dusza krwawi, a btw napisałem list otwarty na stronie o forum, to może jeszcze ja wylecę i co wtedy?  ;-)

Kotku Puszysty,

Nie brocz tu. Chłopy strasznie szybko się wykrwawiają. I problem dodatkowy będzie...
A wylecieć i tak wylecisz, boś Ty przeca Kosmita, nie?

Koszącym lotem wrócisz.
Nie bój bidy!

A w ogóle to nie "jojcz" bo to chłopstwu nie uchodzi i w Twoim wieku, to można od tego podagry się nabawić.

907

Odp: Dziwny związek...
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Tu mam pieśń rownież w temacie:
https://www.youtube.com/watch?v=BI851yJUQQw

Czy tanczy z nami Robert wink

908

Odp: Dziwny związek...

Słuchajcie, Kosmiczny_nick właśnie do mnie napisał, bo tez dostał bana.

To się robi coraz mniej śmieszne..Użytkownicy najbardziej zaangażowani w Forum dostają kopa za byle 1 wpadkę, gdzie najczęściej jest to reakcja na prowokacje jakiegoś trolla, a trolle mają się całkiem dobrze.

Naprawdę miałam dużym szacunek do kilku Pań moderatorek, czytałam ich wypowiedzi w niektórych wątkach. Kontrast tamtego wrażenia z tym co się dziś wydarzyło jest ogromny i budzi wielki niesmak.

909

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

Słuchajcie, Kosmiczny_nick właśnie do mnie napisał, bo tez dostał bana.

To się robi coraz mniej śmieszne..Użytkownicy najbardziej zaangażowani w Forum dostają kopa za byle 1 wpadkę, gdzie najczęściej jest to reakcja na prowokacje jakiegoś trolla, a trolle mają się całkiem dobrze.

Naprawdę miałam dużym szacunek do kilku Pań moderatorek, czytałam ich wypowiedzi w niektórych wątkach. Kontrast tamtego wrażenia z tym co się dziś wydarzyło jest ogromny i budzi wielki niesmak.

Ja ostatnio wymieniłam na privie z jedną z forumowiczhek spostrzeżenia nt. Funkcjonowania forum i mamy tak: nietykalnych forumowiczów, znikające wątki, banowanie za "krzywe spojrzenie".

Kosmiczny nick niech skorzysta z rady ET i wraca zreaktywowany.

910 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-27 02:25:04)

Odp: Dziwny związek...
Elle88 napisał/a:

Słuchajcie, Kosmiczny_nick właśnie do mnie napisał, bo tez dostał bana.

To się robi coraz mniej śmieszne..Użytkownicy najbardziej zaangażowani w Forum dostają kopa za byle 1 wpadkę, gdzie najczęściej jest to reakcja na prowokacje jakiegoś trolla, a trolle mają się całkiem dobrze.

Naprawdę miałam dużym szacunek do kilku Pań moderatorek, czytałam ich wypowiedzi w niektórych wątkach. Kontrast tamtego wrażenia z tym co się dziś wydarzyło jest ogromny i budzi wielki niesmak.

Proponuję napisać kolejny list z pytaniem jakie warunki muszą być spełnione, aby Wasz wątek nie został zamknięty. Czy to tak, jak w grze w futbol, że jest limit "kartek", czy są jakieś inne względy, którymi kieruje się Moderacja?

Jestem o tyle zaskoczona, że wątek niejakiej Kroteczki, oburzający w swej wymowie, mimo, iż nic nie wnosi, a raczej "deprawuje" czytających i doprowadza do białej gorączki spore grono użytkowników Forum, nadal jest wątkiem otwartym...

Posty [ 846 do 910 z 928 ]

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziwny związek...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026