Co wy spać nie możecie.. 
Elle u mnie nic ciekawego...nie wyprowadziłem sie z domu...dobę byłem sam..przyjechała po mnie,wróciłem do domu...mimo tego ze dostałem młotkiem w głowe...wewnetrznie czuje sie jakby dobrze,bo w końcu wiem co jest na rzeczy...że już nie musze szukać,bo wiem. Jej nie wybaczyłem,i juz chyba nie wybacze...nie skonczyłem związku...jestem w emocjach...teraz juz nie rozmawiam z nią o uczuciach w ogóle...teraz zbieram fakty na stół.
Czy ją usprawiedliwiam w głowie? NO JASNE !!!!!!!!!... moich uczuć w sercu nie stłumiłby nawet fakt ze przeleciało by ją setka arabów....ale je odkładam na bok.
Ona cały czas mi mówi ze to filmy w głowie ze to projekcja ze sobie wkręcam obrazy seksu i zdrady....zapiera sie,płacze ,klęka na kolana że żadnej zdrady nie było...mówi że uczuciowej także,powiedziała że mogę odzyskać treść każdego jednego smsa,wziać bilingi i nic tam nie znajdę swiadczące chocby o szcatkowym zaangazowaniu uczuciowym.
Ona cały czas mówi mi że nie powiedziała mi o tym ze pisze z nim....bo sie bała mnie i mojej reakcjii i ze mnie straci jak sie dowiem...
Ona mówi że z jednej strony umawiała sie ze mną w 2010 roku ze urwie kontakt...a z drugiej strony mówi ze kiedy przychodzi do niej sms od niego z jakąś pierdołą(czytałem)...to ona nie widziała w tym nic złego,bo wie ze sie z nim nie spotykała i nie zdradzała.
Faktem jest ze w kilku smsach ona żali mu sie że sie kłócimy ,że są wyzwiska,i pyta sie jego czy ona ta takei coś zasłużyła...on jej odpisuje ...,,Nie ty sobie na to nei zasłużyłaś!,,
Faktem jest ze w tych kilkudziesieciu smsach które dotąd zdobyłem...nie ma nic z podtekstem...nie ma tam w ogóle mowy o uczuciach...ot sucha gadanina o pierdołach.
Ja nie pojmuje jednego - skoro ona to tłumaczy wszystko ze tam nic niema i ze nie ma zdrady fizycznej to ja sie pytam -PO CO 4 LATA UKRYWAĆ ZE MA SIE KONTAKT? Tym bardziej ze ja nigdy nie maiłem problemu ze ona z kims pisze czy ma kolegów czy kolezanki.....nigdy przenigdy nie dałem jej do zrozumienia ze mi sie jkaiś kontakt nie podoba..w ogóle nigdy nie patzryłem na to że kontakt z kims mógłby zachwiać naszym związkiem.
Faktem jest z mojej perspektywy,ona nigdy nie wychodziła nigdzie,nie szukała okazjii by mnie spławić bo chce wyjsc,nic takiego nie było...wprost było odwrotnie,widzielismy sie codziennie przez wiekszosc czasu,czy sie spózniała? Tak...było tak ze sie spózniała z pracy z kursu...moze kilka razy w ciągu kilku lat,ciezko teraz ogarnąć...nie wiem tego sie juz nie ustali i nie udowodni.Wiem z tego forum ze na to wystarczy 20 minut dziennie ,3x w tygodniu..więc zawsze jest mozliwosc...ale...ja teraz patzre inaczej...DOWODY,DOWODY,DOWODY,fakty na stole nie domysły..przez domysły starciłem ostatnie 3 miesiace na dociekaniu zamiast działać.
Tam są takie smsy że gdybym je zobaczył normalnie to bym ją wysmiał ze do mnie przychodzi pokazywać takie pierdy....a mimo to ona je natychmiast usuwała.
Dodatkowo faktem jest że ona nigdy nie ukrywała sie z telefonem,ba....ja ktos dzwoni lub przychodzi sms w dowolnych porach a jestesmy razem to ona mi mówiła wez zobazc co tam przyszło,albo ktos dzwoni...tak jkaby sie nie bała w ogóle ze przypadkiem to bedzie od niego. Tyle ze przez 4 lata akurat nic mi sie nie udało przypadkiem zobaczyć..Boże szmat czasu....a ja jak jeleń we mgle.
Wczoraj wieczorem jej powiedziałem...kurwa dziewczyno.....skoro tam nic nie ma,ty mi tu mówisz ze nic nie było to po jaki h..j usuwałaś to i ukrywałas?
Bałam sie ze cie starce jak sie dowiesz.....bałam sie twojej reakcjii. Byłam głupia i zle zrobiłam.
W głowie chce jej wierzyć...ale już nie umiem i nie wierze w żadne słowo,one padają i ulatują,nie umiem sobie wyobrazić czy w ogóle jest mozliwosci zaufać w słowa takiej osoby kiedykolwiek.
Ale jest mi lżej bowiem...jest mi lżej bo mam teraz wybór,jest mi lzej bo zrzuciłem z siebie poczucie winy..to poczucie winy który cały czas miałem. Czekam na reszte bilingów,czekam na reszte smsów(jest jeszcze jeden tel do sprawdzenia)....chce wiedziec jak najwiecej,chce mieć jasny obraz,juz jej nie uwierze w to co mói,sam to skoncze...i wtedy podejme decyzje .
Jesli z tych smsów nie wyjdzie ze była zdrada fizyczna....to ja juz jej tego nie udowodnie w inny sposób,bo to juz przeszłosć. Przedwczoraj szukałem jej exa..dzwoniłem,pisałem...facet sie zaszył cakowicie- chyba sie domyślił co sie wydarzyło.
Co do jego intencjii..tak oczywiscie one są jasne...napisał to sam w jednym smsie,nie wprost ale napisał.
Wiecie...mnie w ogóle nie boli to ze były smsy i ich tresc...mnie strasznie boli ze potrafiła ukrywać,patrzec w oczy i kłamać....jesli na koncu wyjdzie ze nic nie było,nie wydarzyło ise,ze nic tam dalej juz nie ma....i ze ona to usuwała i ukrywała własciwie BEZ POWODU to ja juz nie rozumiem tego swiata,to jest czysty debilizm.
Chciałem zaznaczyć że to co wyzej pisze to czyste fakty już przeze mnie potwierdzone,nie domysły nie przeczucia . Ona ,,sprostowała,, temat z tą knajpą.Powiedziała ze była na mnie zła ze ja zerwałem(wtedy),i ze sobie chodzę na łajzy..aona siedzi w domu.....i po prostu pusciła mu smsa zeby wpadł pogadac.
Ona mówi ze nie ma inie miała juz od rozstania z nim zzadnych uczuc..poza sentymentem. Stwierdziła ze bedąc z nim w zwiazku nie kłócili sie w ogóle....nie wyzywali...ale tez to były takie czasy ze oni sie widzieli po 2-3 godziny dziennie ,nie mieszkali razem,jak była zwra kazdy szedł do siebie na kilka dni....ona mi to teraz wszystko mówi ..bo jej sie dupa podpaliła...cholera nagle przestała byc introwertczką,przestała mieć trudne dziecinstwo...co za pokręcony umysł.
Na moje poytanie czy kiedykolwiek przez te lata nie pomyslała zebyh to przerwać...i mi powiedziec..ona mówi ze chciała...że myslała o tym,żeby to przerwać,a w ostatnim momencie przychodził strach ze jak mi powie to jak zareaguje i ze mnie straci.
A ja zostałem z jednym znamiennym pytaniem ,,Po co usuwać i ukrywać coś co nie ma znaczenia?,,
pozdrawiam
ps
Prochów żadnych nie biorę i nie zamierzam..wbrew pozorom umiem odbijać sie od samego dna..choć najpierw muszę tam spaść.