Ja myślę, że kiedy Elle wejdzie w związek, gdzie zobaczy swoje niedopasowanie (mniejsze, większe, duże - loteria), a będzie naprawdę kochać, to pękną wszystkie ideały, teorie o idealnym dopasowaniu w czasie i przestrzeni. Tylko to trzeba rozumieć, być na to otwartym.
No, w teorii super się czyta, ale w praktyce - jesteśmy tylko ludźmi, ze swoimi wymaganiami odnośnie partnera, inaczej można by się związać -przy odrobinie dobrej woli i "wspaniałomyślności" z KAŻDYM, kto miałby na to ochotę. Niestety- w praktyce, by zaistniała Miłość, muszą być spełnione 2 podstawowe warunki:
- porozumienie w kwestiach zasadniczych, w czym zawiera się podobny pogląd/wizja na sposób okazywania/obierania uczuć partnera
- sprawna komunikacja, która jest możliwa na głębszym poziomie tylko w sytuacji, gdy mentalnie i emocjonalnie jesteśmy 'zgrani' (i nie chodzi tu o poziom intelektu, choć to też, ale potrzeby emocjonalne i przepływ dobrej energii i informacji zwrotnych)
- i wreszcie: dopasowanie seksualne.. o tym się boleśnie również przekonałam. Kto twierdzi, że jest inaczej nigdy tego tak naprawdę nie doświadczył.
Przykład: spróbujcie kochać osobę z wyraźnym 'fetyszem', nazwijmy to, który totalnie was nie podnieca, a wręcz odrzuca. Mówienie o tym, że można 'totalnie pokochać' kogoś niedopasowanego pod różnymi względami to wierutna bzdura.
Bo istotą Miłości jest akceptacja i zrozumienie- jeśli tego nie ma, a STARAMY SIĘ, to oznacza nie tylko, że nie potrafimy/nie chcemy zaakceptować, ale nie chcemy z wyraźnego powodu - coś nam nie odpowiada w drugiej osobie i nas unieszczęśliwia, nie jest to NASZE i przez to nie pozwala na swobodny i bezwarunkowy przepływ miłości.
Więc sorry, ale jak czytam, że trzeba być 'otwartym' by móc pokochać partnera choćby nie wiem z jak innej bajki pochodził to wiem, że rozmawiam z osobą, która nigdy nie doświadczyła realnego niedopasowania w kwestiach kluczowych, gdzie - by 'podtrzymać relację' - musiała by postępować wbrew sobie i 'zdradzać siebie' "W imię Miłości".
Także kompletnie mnie ta teoria nie przekonuje, właśnie ze względu na PRAKTYKĘ i doświadczenie 
Przy okazji wątek roberta jest całkiem niezłym (mówiąc delikatnie) przykładem niedopasowania, na innej niż seksualna, bazie.
Reasumując: Warunkiem zaistnienia Miłości jest prawdziwa bliskość , a ta nie powstanie bez podobnych potrzeb, które będą się uzupełniać i zbliżać, zamiast oddalać i dystansować ludzi od siebie.
Bajka o przeciwieństwach jest świetnym przykładem na naukę o swoich 'cieniach', a następnie uzdrawianie ich, ale na pewno cienie nie są fundamentem pod Miłość. Inaczej mamy związek oparty na wzorcach i możemy podziwiać na Forum często tego efekty.