Jasne, że niska. Ale trzeba nauczyć się dysponować taką kwotą, jaką się ma. A 2200zł? Niektórzy tyle mają na dwa miesiące.
Rzecz w tym, ze ona nie musialaby uczyc sie dysponowac tak niska kwota przy wysokich zarobkach meza, gdyby jej skrupulatnie (co do setki) nie wyliczal. A co to za problem spytac: kochanie, ile potrzebujesz na zakupy dla nas? Co za problem ustalic wspolnie odpowiednia kwote i limit miesiecznych wydatkow, tak aby obojgu to pasowalo? Zwlaszcza, ze tego pana na to stac?
Cyniczna, jak juz pisalam, sa osoby, ktore za 500 pln wegetuja, jaki to ma zwiazek z ta sytuacja? Czy ktos, kto ma sporo kasy, tez musi zyc skromnie? Dla mnie 2200 na 2 miesiace to zycie na pograniczu nedzy.
Ktos wyzej napisal, ze dzis idac do sklepu wydajesz spokojnie 100 pln i w sumie guzik masz - calkowicie sie z tym zgadzam. A miesiac ma nie 22 dni tylko 30.
Moznaby tez odwrocic sytuacje, skoro maz uwaza, ze to on trzyma kase i rzadzi w domu, to niech autorka odpali mu laskawie 1000 ze swojej pensji, reszte wyda na siebie. A maz, niech wszystko oplaca i robi zakupy dla rodziny. Juz to widze, jak by sie w 2200 zmiescil.