netkobietyWszystkie działy
Prawo, odszkodowania, finanse, ubezpieczenia

Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

211 odpowiedzi20 120 wyświetleńzałożony przez Manuela26, 09.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PRAWO , ODSZKODOWANIA , FINANSE , UBEZPIECZENIA » Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 212 ]

131

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

dla mnie osobiscie 1500 czy 2000 to zadna astronomiczna suma, wystarczy na sredni standard. Jesli juz tak stricte do cen i wydatkow podchodzimy. Moze tam , dokad ja jezdze ceny sa tak wygorowane, ale spokojnie na dzien moge 100, czasem 200 zl wydac, bez fryzjera czy kosmetyczki. Moze nie kazdego dnia ale spokojnie przekroczylabym ten autorki limit w polowie miesiaca:)

Oczywiscie, gdybym zarabiala czy miala do dyspozycji tylko 2000 PLN miesiecznie, to tez zmuszona bylabym kombinowac i oszczedzac, ale skoro nie musze (i ona tez nie), to po co? Dom domem, oszczednosci oszczednosciami, ale normalne i przyjemne zycie tez jest wazne. Co, do grobu te wszystkie mury, meble, auta i konta ze soba zabiore?

132

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Małpa69 napisał/a:

Nawet nie ma znaczenia skąd ona ma te pieniądze, chodzi o sam fakt że z taką gotówką nie potrafi sobie poradzić i odpowiednio się zorganizować, a to świadczy o pewnego rodzaju kalectwie życiowym, bo za te pieniądze spokojnie może wyżywić rodzinę bez wielkiego kombinowania.

Bez kombinowania,wybacz 1500 zl na samo jedzenie to jest niezla sumka. I za taka kase mozna jesc w miarę zdrowo i mozna stówkę odłożyć spokojnie.

Przyklad miesiąc ma 30 dni 1500 zl dzielisz na 30 dni wychodzi 50 zl na miesiąc. No jak dla mnie niezla sumka jak na obiad w domu.

133

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
samotnax4 napisał/a:

robi tak, żeby było im dobrze.

A jest? I na pewno im czy jemu? Bo wycieczka do USA to dobrych kilka tysiecy Euro, w zlotowkach podejrzewam miesieczna pensja.

134

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
cisowianka napisał/a:

50 zl na dzien. No jak dla mnie niezla sumka jak na obiad w domu.

cisowianka, sorry, ale za tyle to nie wiem co mozna kupic na sniadanie, obiad, kolacje, drugie sniadanie dla dziecka i moze doroslych tez.

135

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:

dla mnie osobiscie 1500 czy 2000 to zadna astronomiczna suma, wystarczy na sredni standard. Jesli juz tak stricte do cen i wydatkow podchodzimy. Moze tam , dokad ja jezdze ceny sa tak wygorowane, ale spokojnie na dzien moge 100, czasem 200 zl wydac, bez fryzjera czy kosmetyczki. Moze nie kazdego dnia ale spokojnie przekroczylabym ten autorki limit w polowie miesiaca:)

Oczywiscie, gdybym zarabiala czy miala do dyspozycji tylko 2000 PLN miesiecznie, to tez zmuszona bylabym kombinowac i oszczedzac, ale skoro nie musze (i ona tez nie), to po co? Dom domem, oszczednosci oszczednosciami, ale normalne i przyjemne zycie tez jest wazne. Co, do grobu te wszystkie mury, meble, auta i konta ze soba zabiore?

Do grobu nie ale fajnie jest miec parę złotych odłożonych na koncie na "czarna godzinę" a nie obudzić sie z reka w nocniku.
Prace dzisiaj moze mieć, a jutro juz nie.

W każdym bądź wypadku ja inaczej podchodzę do życia. Kiedy szaleć to szaleć ale jednak rozsądnie można wydawac kase.

136 Ostatnio edytowany przez cisowianka (2014-10-10 13:24:27)

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:
cisowianka napisał/a:

50 zl na dzien. No jak dla mnie niezla sumka jak na obiad w domu.

cisowianka, sorry, ale za tyle to nie wiem co mozna kupic na sniadanie, obiad, kolacje, drugie sniadanie dla dziecka i moze doroslych tez.

Widać ze żyjesz w calkiem innym świecie.
Jezuniu nie chce mi sie dokladnie wyliczać rozkladu dnia ile na śniadanie, na drugie śniadanie, na obiad podwieczorek i na kolacje.

Tak na marginesie u mnie to wychodzi gdzieś kolo 20-30 zl dziennie na 3 osoby.

Zapomnialam dodać ze u mnie jest 3 dorosłe osoby.
I nie wszystko musisz codziennie kupowac jak np masło, herbatka,kawka, cukier,maka, makaron, warzywa to jak sie kupi to sie nie zje w jeden dzień.

137

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:

dla mnie osobiscie 1500 czy 2000 to zadna astronomiczna suma, wystarczy na sredni standard. Jesli juz tak stricte do cen i wydatkow podchodzimy. Moze tam , dokad ja jezdze ceny sa tak wygorowane, ale spokojnie na dzien moge 100, czasem 200 zl wydac, bez fryzjera czy kosmetyczki. Moze nie kazdego dnia ale spokojnie przekroczylabym ten autorki limit w polowie miesiaca:)

Oczywiscie, gdybym zarabiala czy miala do dyspozycji tylko 2000 PLN miesiecznie, to tez zmuszona bylabym kombinowac i oszczedzac, ale skoro nie musze (i ona tez nie), to po co? Dom domem, oszczednosci oszczednosciami, ale normalne i przyjemne zycie tez jest wazne. Co, do grobu te wszystkie mury, meble, auta i konta ze soba zabiore?

Oj przepraszam, ale to, że mam dochody porównywalne z ich nie oznacza, że mam szastać pieniędzmi. 4200to kupa pieniędzy, szczególnie że autorka nie płaci za rachunki typu gaz, prąd woda itp. 4200 przebimbać na jedzenie i ciuchy? Mnie się nigdy pieniądze nie trzymały, potrafię wydać 1000zł na sukienkę, ale bez przesady. Facet zapewnia im byt, kupił dom, być może teraz odkłada na przyszłość dla syna bądź nowy samochoód i ma być ten zły? Bez przesady...
Przypomniała mi się historia mojego byłego szefa. Facet zarabia konkretne pieniądze, był bardzo zakochany, zaręczony. Kupił narzeczonej w prezencie urodzinowym działkę pod budowę ich domu. Działka duża, piękna, obok lasu.... Wiecie co zrobiła ów narzeczona? Zerwała zaręczyny bo jak on śmiał kupić działkę bez jej zgody... Niektórym nie dogodzi...

138

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
cisowianka napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Nawet nie ma znaczenia skąd ona ma te pieniądze, chodzi o sam fakt że z taką gotówką nie potrafi sobie poradzić i odpowiednio się zorganizować, a to świadczy o pewnego rodzaju kalectwie życiowym, bo za te pieniądze spokojnie może wyżywić rodzinę bez wielkiego kombinowania.

Bez kombinowania,wybacz 1500 zl na samo jedzenie to jest niezla sumka. I za taka kase mozna jesc w miarę zdrowo i mozna stówkę odłożyć spokojnie.

Przyklad miesiąc ma 30 dni 1500 zl dzielisz na 30 dni wychodzi 50 zl na miesiąc. No jak dla mnie niezla sumka jak na obiad w domu.

Cisowianko nie rozumiem, przecież napisałam to samo co Ty, tylko inaczej ubrane w słowa, a Ty mówisz wybacz tongue

139

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
cisowianka napisał/a:

Do grobu nie ale fajnie jest miec parę złotych odłożonych na koncie na "czarna godzinę" a nie obudzić sie z reka w nocniku.
Prace dzisiaj moze mieć, a jutro juz nie.

W każdym bądź wypadku ja inaczej podchodzę do życia. Kiedy szaleć to szaleć ale jednak rozsądnie można wydawac kase.

Zgadzam sie, dlatego napisalam, ze najlepiej jakby zrzucili swoje pensje do wspolnej swinki, podzielili co idzie na co, ile odloza jeszcze, ile sobie z tego wezma dla siebie i po krzyku. Po co to wydzielanie na to czy tamto?

140

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:
samotnax4 napisał/a:

robi tak, żeby było im dobrze.

A jest? I na pewno im czy jemu? Bo wycieczka do USA to dobrych kilka tysiecy Euro, w zlotowkach podejrzewam miesieczna pensja.

Nie wiemy czemu ona nie pojechała. O tym autorka nie wspomniała, więc nie będę "jechać" po kimś, jak nie znam sprawy. Może pojechał tam przede wszystkim w interesach? Też mogłam napisać, że mój mąż był tydzień w Ustce beze mnie... to szczegół, że był tam służbowo...

141

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:
cisowianka napisał/a:

Do grobu nie ale fajnie jest miec parę złotych odłożonych na koncie na "czarna godzinę" a nie obudzić sie z reka w nocniku.
Prace dzisiaj moze mieć, a jutro juz nie.

W każdym bądź wypadku ja inaczej podchodzę do życia. Kiedy szaleć to szaleć ale jednak rozsądnie można wydawac kase.

Zgadzam sie, dlatego napisalam, ze najlepiej jakby zrzucili swoje pensje do wspolnej swinki, podzielili co idzie na co, ile odloza jeszcze, ile sobie z tego wezma dla siebie i po krzyku. Po co to wydzielanie na to czy tamto?

Nie wiem czemu jest oddzielnie. Autorka powinna nam na to pytanie odpowiedzieć.
W tym momencie chodzi o to ze jej mąż daje 2200 zl i pyta sie czy to mało czy nie. Wiec na to pytanie odpowiedziałam.
Zwróćmy uwagę ze autorka ma 2000 zl , tysiąc leczenie a drugi tysiąc nie wiem na co idzie.

142

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Ogólnie to jest tak, że autorka przepadła wiemy tyle co nic i możemy sobie tylko gdybać. Za takie pieniądze można spokojnie żyć, dlaczego on nie daje jej więcej, dlaczego nie mają wspólnego budżetu, dlaczego nie ustalili tego wcześniej, a może tak wyszło w trakcie, tego nie wiemy i podejrzewam że się nie dowiemy, a piszemy generalnie do ściany.

143

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Małpa69 napisał/a:
cisowianka napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Nawet nie ma znaczenia skąd ona ma te pieniądze, chodzi o sam fakt że z taką gotówką nie potrafi sobie poradzić i odpowiednio się zorganizować, a to świadczy o pewnego rodzaju kalectwie życiowym, bo za te pieniądze spokojnie może wyżywić rodzinę bez wielkiego kombinowania.

Bez kombinowania,wybacz 1500 zl na samo jedzenie to jest niezla sumka. I za taka kase mozna jesc w miarę zdrowo i mozna stówkę odłożyć spokojnie.

Przyklad miesiąc ma 30 dni 1500 zl dzielisz na 30 dni wychodzi 50 zl na miesiąc. No jak dla mnie niezla sumka jak na obiad w domu.

Cisowianko nie rozumiem, przecież napisałam to samo co Ty, tylko inaczej ubrane w słowa, a Ty mówisz wybacz tongue

Napisalas"bez wielkiego kombinowania" big_smile dla mnie bez kombinowania mozna spokojnie żyć na miesiąc w kwestii żywności.

144

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Samotna, z tą działką to się w sumie nie dziwię, to generalnie tak, jakby wybrał jej miejsce do zamieszkania bez pytania jej o zdanie. big_smile


Mussuka, nie chodziło mi o piętnowanie kobiet niemających pracy, ona przecież pracę ma. Raczej o krytykę osoby, która żąda więcej i więcej od partnera, a sama nie wnosi nawet części tej kwoty do wspólnego budżetu.

No sorry, a jakby ten post wyglądał tak?

Mam problem z mężem, chodzi o finanse. Zarabiam kilka razy więcej niż on, więc nie wymagam od niego wkładu w budżet rodzinny. Opłacam wszelkie rachunki, zarobiłam nawet sama na nasz dom, opłacam właściwie wszystkie "wspólne" sprawy. Mąż zarabia około 2000, ale te środki przeznacza wyłącznie na siebie. Do tego mąż się zajmuje kupowaniem żywności, ale jak mówiłam, wszystkie tego typu sprawy opłacam ja, więc daję mu ponad 2000 zł na miesiąc na samą żywność. Mąż uważa, że dostaje za mało pieniędzy ode mnie, nie dostrzega, że dzięki mnie mamy gdzie mieszkać, że kupiłam dom i opłacam wszystko, ciągle mu mało. Nie wspomina nic o zmianie pracy, tylko chce, żebym dawała mu więcej pieniędzy.

Co byście takiej poradziły? Bo sorry, ale mi to wygląda na relację wręcz pani-utrzymanek. wink Poradziłybyście pani, żeby dawała więcej kasy mężowi, bo "mu mało"? Wątpię.

Autorka zarabia 2000 i traktuje je niemal jak jakieś kieszonowe - zarobiłam, to wydam, a jak wydam, to resztę ma dać mąż, który utrzymuje już dom i całą resztę. A co tam, ja chcę więcej swoje wydałam, to niech on da.

145

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Małpa69 napisał/a:

Ogólnie to jest tak, że autorka przepadła wiemy tyle co nic i możemy sobie tylko gdybać. Za takie pieniądze można spokojnie żyć, dlaczego on nie daje jej więcej, dlaczego nie mają wspólnego budżetu, dlaczego nie ustalili tego wcześniej, a może tak wyszło w trakcie, tego nie wiemy i podejrzewam że się nie dowiemy, a piszemy generalnie do ściany.

Zgadzam sie.

146

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
cisowianka napisał/a:
Małpa69 napisał/a:
cisowianka napisał/a:

Bez kombinowania,wybacz 1500 zl na samo jedzenie to jest niezla sumka. I za taka kase mozna jesc w miarę zdrowo i mozna stówkę odłożyć spokojnie.

Przyklad miesiąc ma 30 dni 1500 zl dzielisz na 30 dni wychodzi 50 zl na miesiąc. No jak dla mnie niezla sumka jak na obiad w domu.

Cisowianko nie rozumiem, przecież napisałam to samo co Ty, tylko inaczej ubrane w słowa, a Ty mówisz wybacz tongue

Napisalas"bez wielkiego kombinowania" big_smile dla mnie bez kombinowania mozna spokojnie żyć na miesiąc w kwestii żywności.

Ale Cisowianko właśnie to miałam na myśli, dokładnie to samo co ty tongue

147

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Eileen napisał/a:

Samotna, z tą działką to się w sumie nie dziwię, to generalnie tak, jakby wybrał jej miejsce do zamieszkania bez pytania jej o zdanie. big_smile


Mussuka, nie chodziło mi o piętnowanie kobiet niemających pracy, ona przecież pracę ma. Raczej o krytykę osoby, która żąda więcej i więcej od partnera, a sama nie wnosi nawet części tej kwoty do wspólnego budżetu.

No sorry, a jakby ten post wyglądał tak?

Mam problem z mężem, chodzi o finanse. Zarabiam kilka razy więcej niż on, więc nie wymagam od niego wkładu w budżet rodzinny. Opłacam wszelkie rachunki, zarobiłam nawet sama na nasz dom, opłacam właściwie wszystkie "wspólne" sprawy. Mąż zarabia około 2000, ale te środki przeznacza wyłącznie na siebie. Do tego mąż się zajmuje kupowaniem żywności, ale jak mówiłam, wszystkie tego typu sprawy opłacam ja, więc daję mu ponad 2000 zł na miesiąc na samą żywność. Mąż uważa, że dostaje za mało pieniędzy ode mnie, nie dostrzega, że dzięki mnie mamy gdzie mieszkać, że kupiłam dom i opłacam wszystko, ciągle mu mało. Nie wspomina nic o zmianie pracy, tylko chce, żebym dawała mu więcej pieniędzy.

Co byście takiej poradziły? Bo sorry, ale mi to wygląda na relację wręcz pani-utrzymanek. wink Poradziłybyście pani, żeby dawała więcej kasy mężowi, bo "mu mało"? Wątpię.

Autorka zarabia 2000 i traktuje je niemal jak jakieś kieszonowe - zarobiłam, to wydam, a jak wydam, to resztę ma dać mąż, który utrzymuje już dom i całą resztę. A co tam, ja chcę więcej swoje wydałam, to niech on da.

Wiesz co bym zrobiła, gdyby narzeczony kupił mi działkę pod nasz dom? Wycałowałabym go jak nigdy wcześniej. A potem ewentualnie porozmawiała, że wolałabym inne miejsce i żeby ją sprzedać i kupić w innym miejscu. Moim zdaniem to piękne, że facet pomyślał o ich przyszłości, a nie wydał na imprezy z kumplami:)

148

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Eileen napisał/a:

Samotna, z tą działką to się w sumie nie dziwię, to generalnie tak, jakby wybrał jej miejsce do zamieszkania bez pytania jej o zdanie. big_smile


Mussuka, nie chodziło mi o piętnowanie kobiet niemających pracy, ona przecież pracę ma. Raczej o krytykę osoby, która żąda więcej i więcej od partnera, a sama nie wnosi nawet części tej kwoty do wspólnego budżetu.

No sorry, a jakby ten post wyglądał tak?

Mam problem z mężem, chodzi o finanse. Zarabiam kilka razy więcej niż on, więc nie wymagam od niego wkładu w budżet rodzinny. Opłacam wszelkie rachunki, zarobiłam nawet sama na nasz dom, opłacam właściwie wszystkie "wspólne" sprawy. Mąż zarabia około 2000, ale te środki przeznacza wyłącznie na siebie. Do tego mąż się zajmuje kupowaniem żywności, ale jak mówiłam, wszystkie tego typu sprawy opłacam ja, więc daję mu ponad 2000 zł na miesiąc na samą żywność. Mąż uważa, że dostaje za mało pieniędzy ode mnie, nie dostrzega, że dzięki mnie mamy gdzie mieszkać, że kupiłam dom i opłacam wszystko, ciągle mu mało. Nie wspomina nic o zmianie pracy, tylko chce, żebym dawała mu więcej pieniędzy.

Co byście takiej poradziły? Bo sorry, ale mi to wygląda na relację wręcz pani-utrzymanek. wink Poradziłybyście pani, żeby dawała więcej kasy mężowi, bo "mu mało"? Wątpię.

Autorka zarabia 2000 i traktuje je niemal jak jakieś kieszonowe - zarobiłam, to wydam, a jak wydam, to resztę ma dać mąż, który utrzymuje już dom i całą resztę. A co tam, ja chcę więcej swoje wydałam, to niech on da.

jakie kieszonkowe, skoro pisala, ze leczy sie i na to glownie idzie jej pensja???

I co ma niby ten zwrot akcji w rolach wyjasnic? Jesliby maz tej fikcyjnej biznesswoman tez wydawal swoja pensje na lekarza (nie na swoje fanaberie) i nic by mu prawie nie zostalo a ona mu wyliczala ile ma na wydanie na ich wspolne zywienie, napisalabym to samo - babka traktuje go jak wlasnie jak swojego utrzymanka, sluge, a siebie jak wlascicielke domu, rodzinnej skarbonki i glownego decydenta w kwestiach finansowych. To nie jest zwiazek partnerski.

Zreszta nie rozumiem o co to cale halo. Autorka uznaje, ze z kwoty 2200, po odjeciu jakichs tam oplat zostaje jej nie wystarczajaco na zywnosc dla nich 3. Jej sprawa co kupuje i ile ale poki nie przejada sama i nie trwoni po knapach czy na ciuchach, zwyczajnie ma prawo isc do meza i mu to powiedziec. Jesli taki skromny i oszczedny, to niech mu codziennie salceson na suchej bulce serwuje:)

149

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Małpa69 napisał/a:
cisowianka napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Cisowianko nie rozumiem, przecież napisałam to samo co Ty, tylko inaczej ubrane w słowa, a Ty mówisz wybacz tongue

Napisalas"bez wielkiego kombinowania" big_smile dla mnie bez kombinowania mozna spokojnie żyć na miesiąc w kwestii żywności.

Ale Cisowianko właśnie to miałam na myśli, dokładnie to samo co ty tongue

;p

150

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Mussuka, ale ona zarabia 2000, z czego 1000 zł szedł na sprawy związane z leczeniem. Pozostały tysiąc nie wystarczał jej na - jak to ujęła - "weekendowe kino". wink

151

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Eileen napisał/a:

Mussuka, ale ona zarabia 2000, z czego 1000 zł szedł na sprawy związane z leczeniem. Pozostały tysiąc nie wystarczał jej na - jak to ujęła - "weekendowe kino". wink

znajdz mi ten post prosze, bo chyba przeoczylam te fakty.

152 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-10-10 13:53:21)

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

a zona brata mojego męża potrafi przeżyć za 100 zl miesięcznie z dzieckiem, gdy mąż siedzi za granicą,  a ja jestem rozrzutna i co wy powiecie na to?:) a ze na obiadkach u teściowej jest codziennie to inna sprawa, rachunki opłaca tez kto inny,
takiej synowej to ze swiecą szukać, nie to co ja:)

153

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Manuela26 napisał/a:
duszyczka napisał/a:

Autorko, ale nadal podajesz same ogólniki a nie odpowiadasz na nasze pytania. Śmiem twierdzić, że nie mówisz nam wszystkiego, a nawet chcesz ukryć swoje jakieś błędy, mankamenty lub nie prawdomówność.

Co chcesz wiedzieć? Zarabiam około 2000zl na lekarza wydaje 700zl do tego leki około 200zl za swoją pensje kupuje bilet lub benzynę spłacał komputer 100zl reszta pieniędzy idzie na rachunek za tel jakieś weekendowe kino. Dzieckiem kolorado jakieś ubranie dla dziecka czy dla mnie

154 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-10-10 13:55:10)

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

wydatki Manueli
300zł obiad
700 zł lekarz
200 zł leki
100 zł rata za komputer
100zł internet
120 zł plastyka
100zł eksperymenty
150 zł karate
niech 300 zł będzie na benzynę i rachunek telefoniczny
mamy łaczną kwotę 2070 zł
Tak więc te 2 tys zostaje,wątpię aby to szło na jedzenie,podejrzewam że mąż zarabiając 10 tyś mało bywa w domu i zywi się na miescie,lub pracuje za granicą,więc suma się zmniejsza.Z tych 2 tys spokojnie starczy na jedzenie,fryzjera i nawet jakies ubranie

155

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
samotnax4 napisał/a:
Manuela26 napisał/a:
duszyczka napisał/a:

Autorko, ale nadal podajesz same ogólniki a nie odpowiadasz na nasze pytania. Śmiem twierdzić, że nie mówisz nam wszystkiego, a nawet chcesz ukryć swoje jakieś błędy, mankamenty lub nie prawdomówność.

Co chcesz wiedzieć? Zarabiam około 2000zl na lekarza wydaje 700zl do tego leki około 200zl za swoją pensje kupuje bilet lub benzynę spłacał komputer 100zl reszta pieniędzy idzie na rachunek za tel jakieś weekendowe kino. Dzieckiem kolorado jakieś ubranie dla dziecka czy dla mnie

no i? gdzie jest to weekendowe przepuszczanie pieniedzy? ma gola i wesola chodzic, bo z tego postu wynika, ze odziez dla siebie i ich wspolnego dziecka tez z tej swojej skromnej pensji kupuje. Jak raz na jakis czas do kina wyjdzie, to to jest hulanie??

Czy wy po prostu i zwyczajnie nie zazdroscicie, ze ktos moze miec wiecej niz ta srednia krajowa? Kazda kobieta powinna szczypac sie i z olowkiem w zebach do sklepow chodzic, nawet jak ma warunki, by troszke "pasa popuscic"? Bo co, w oczy bedzie to innych klulo?
Ja bym chetnie i 10.000 przejadla i przehulala, gdyby moj partner (albo ja) zarabial jak krezus. Jesli moge, to czemu nie?

O oszczednosciach nie zapominajac i tak.

156 Ostatnio edytowany przez duszyczka (2014-10-10 14:05:50)

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Zaznaczmy ze ze swojej pensji placi tylko za leczenie, lekarza, i swoje oplaty za tel i komp plus bilet lyb benzyna. Obiady i dodatkowe zajecia sa oplacane z tego co daje maz. Autorka sama zaznaczyla ze placi to z tych pieniedzy co daje jej maz wiec kilka stowek ze swojej pensji zostaje tylko dla niej.

Autorka pytala nas o zdanie czy to duzo czy malo i po zapoznaniu sie z jej stanem stwierdzamy ze to wg nas dosc sporo. Jesli chce znac opinie elity ktora zarabia podobnie do jej meza to niech zaznaczy ze nie interesuja ja opinie osob ktore nie zyja na takim poziomie co autorka.

157 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-10-10 14:10:02)

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
lena812 napisał/a:

wydatki Manueli
300zł obiad
700 zł lekarz
200 zł leki
100 zł rata za komputer
100zł internet
120 zł plastyka
100zł eksperymenty
150 zł karate
niech 300 zł będzie na benzynę i rachunek telefoniczny
mamy łaczną kwotę 2070 zł
Tak więc te 2 tys zostaje,wątpię aby to szło na jedzenie,podejrzewam że mąż zarabiając 10 tyś mało bywa w domu i zywi się na miescie,lub pracuje za granicą,więc suma się zmniejsza.Z tych 2 tys spokojnie starczy na jedzenie,fryzjera i nawet jakies ubranie

Nie zapominajmy, że wydatki rosły wprost proporcjonalnie do pojawiającej się krytyki, jak w dowcipie o rozmiarze złowionej ryby...

158

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Czyli z tego wątku wychodzi na to, że lepiej, dla facetów, nie pchać się w małżeństwo.
Bo póki ślubu nie ma, to kobieta nawet mieszkając pod wspólnym dachem i prowadząc wspólne gospodarstwo nie ma prawa oczekiwać, że facet, choćby nie wiem ile zarabiał, będzie płacił za meble, jedzenie czy wygodne życie - nie, nie ma prawa wymagać, bo wtedy staje się pasożytem.
Ale kiedy tylko papier zostanie podpisany, to połowa z pensji męża jej się z marszu należy, a jak facet nie kwapi się do równego podziału to sknera!

Wychodzi na to, że żona jest gorsza od skarbówki...

159

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Mussuko, no wybacz, ale wydaje się tyle ile się ma, proste i logiczne, mam 2 tysiące wydaje 2 tysiące, mam więcej wydaje więcej. Nie jest obowiązkiem tego faceta dawać jej więcej, tak ja również jestem zwolennikiem wspólnego budżetu, ale skoro się nie dogadali w tej kwestii to ma to co ma, jeżeli jej to nie starcza to znaczy że nie umie tym gospodarować, bo da się za to przyzwoicie żyć.

My mamy więcej niż średnia krajowa a mimo to uważam że 2 tysiące to przyzwoita kwota, za którą spokojnie mogłabym przeżyć, mogłabym i za mniejszą gdyby sytuacja tego wymagała.Ma tyle ile ma i jeśli jej to nie pasuje i jest za mało, to po prostu niech zarobi więcej, prosta matematyka.

160

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Z całym szacunkiem .. Ty zarabiasz 2000 mąż daje Ci 2200 wydatków jest ok 2100( mniej.) czyli i tak 2000 lekko ci zostaje ... I tobie do 1 brakuje ? Przy łacznej kwocie.4000 jaka dysponujesz ?

Moim zdaniem.mąż daje ci dużo kasy - a nie dostajesz wiecej z tego względu że nia zwyczajnie szastasz .. Tak to jest im wiecej sie ma tym wiecej sie chce .

Ludzie żyja w 3,4 za 2 tys ŁĄCZNIE uwierz masa takich rodzin , ty masz 4 tyś i jeczysz że ci mało ...czyli jesteś rozrzutna materialistka bo.innego wytłumaczenia nie widze

Przykro mi że tak mało odp czytasz że powinnaś mieć wiecej i wiecj bo tego oczekujesz - takie realia

Ja podzielam zdanie.meza

161

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:
samotnax4 napisał/a:
Manuela26 napisał/a:

Co chcesz wiedzieć? Zarabiam około 2000zl na lekarza wydaje 700zl do tego leki około 200zl za swoją pensje kupuje bilet lub benzynę spłacał komputer 100zl reszta pieniędzy idzie na rachunek za tel jakieś weekendowe kino. Dzieckiem kolorado jakieś ubranie dla dziecka czy dla mnie

no i? gdzie jest to weekendowe przepuszczanie pieniedzy? ma gola i wesola chodzic, bo z tego postu wynika, ze odziez dla siebie i ich wspolnego dziecka tez z tej swojej skromnej pensji kupuje. Jak raz na jakis czas do kina wyjdzie, to to jest hulanie??

Czy wy po prostu i zwyczajnie nie zazdroscicie, ze ktos moze miec wiecej niz ta srednia krajowa? Kazda kobieta powinna szczypac sie i z olowkiem w zebach do sklepow chodzic, nawet jak ma warunki, by troszke "pasa popuscic"? Bo co, w oczy bedzie to innych klulo?
Ja bym chetnie i 10.000 przejadla i przehulala, gdyby moj partner (albo ja) zarabial jak krezus. Jesli moge, to czemu nie?

O oszczednosciach nie zapominajac i tak.

Mussuka, ja jej nie zazdroszczę, nie mam czego, miałam szczęście, zarabiam na rękę mniej więcej połowę tego, co jej mąż, a wydaję to tylko na siebie, kota i mieszkanie. Tyle że, jak chciałam wyjechać na dłuższe wakacje, a nie mam umowy o pracę, to wiadomo było, że nie będę mieć kasy i jakoś nie miałam problemu z tym, żeby wyjątkowo przeżyć sama za 1200 zł. No a przecież też mogłam zażądać od rodziców, bo w końcu się uczę i mi się należy, nie? Tak samo, jak w mniemaniu autorki, należy jej się więcej od męża, bo... jest mężem i ma więcej. wink

162

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
lena812 napisał/a:

Z tych 2 tys spokojnie starczy na jedzenie,fryzjera i nawet jakies ubranie

Zartujesz? jedzenie dla 3-osobowej rodziny (czemu maz niby ma byc poza domem?), fryzjer i ubrania dla siebie i dziecka? No pewnie sie da, ale baaardzo oszczednie i ostroznie. I na pewno nie w miescie.


I znow pytanie, to po kiego miec faceta z duza kasa? Ona moze tymi 2000 gospodarowac, ale dlaczego MUSI?

163

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Eileen napisał/a:

Mussuka, ja jej nie zazdroszczę, nie mam czego, miałam szczęście, zarabiam na rękę mniej więcej połowę tego, co jej mąż, a wydaję to tylko na siebie, kota i mieszkanie. Tyle że, jak chciałam wyjechać na dłuższe wakacje, a nie mam umowy o pracę, to wiadomo było, że nie będę mieć kasy i jakoś nie miałam problemu z tym, żeby wyjątkowo przeżyć sama za 1200 zł. No a przecież też mogłam zażądać od rodziców, bo w końcu się uczę i mi się należy, nie? Tak samo, jak w mniemaniu autorki, należy jej się więcej od męża, bo... jest mężem i ma więcej. wink

Porownujesz wyjazd na wakacje z wydatkami na rodzine? I rodzicow z mezem? Maz podobno ma obowiazek lozyc na swoja rodzine, rodzice juz nie koniecznie.

Iceni, a co powiez o zonach, ktore "paraja sie" jedynie gotowaniem i opieka nad dziecmi? Pasozyty, czy maja prawo reke po cos od meza wyciagnac? Przeciez same NIC nie wnosza do wspolnej skarbonki, ale zakontraktowane sa. Czy powinny liczyc na laske panska tego, co na chleb zarabia?

Zarowno maz jak i zona maja taki sam obowiazek proporcjonalnego udzialu w kosztach utrzymywania rodziny, jesli oboje pracuja. Dla mnie ona oddaje cala pensje, maz nawet nie polowe.

164

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:
lena812 napisał/a:

Z tych 2 tys spokojnie starczy na jedzenie,fryzjera i nawet jakies ubranie

Zartujesz? jedzenie dla 3-osobowej rodziny (czemu maz niby ma byc poza domem?), fryzjer i ubrania dla siebie i dziecka? No pewnie sie da, ale baaardzo oszczednie i ostroznie. I na pewno nie w miescie.


I znow pytanie, to po kiego miec faceta z duza kasa? Ona moze tymi 2000 gospodarowac, ale dlaczego MUSI?

Wyobraź sobie że się da nawet i dla 4 osobowej rodziny big_smile
Ubran co miesiąc nie trzeba kupowac,nie trzeba też kupować markowych,do fryzjera co miesiac też się nie chodzi
pewnie fajnie jest wydać w miesiącu 10 tys tylko któregoś dnia można obudzic się z ręką w nocniku i nie mieć nawet na tą bułkę z salcesonem.

MAm koleżankę,jej mąż za granica pracował zarabiał kilka tysięcy,był taki głupi ze wszystko jej przelewał,doszło do wypadku,stracił pracę
poniekąd na własne życzenie i co było dalej? A no to ze nie mieli co do garnka włozyć,nie mieli nawet 10 zł żeby przezyć dzien,gdyby nie matka kolezanki to ich córka chodziłaby głodna.Tak własnie żona rozporządzała finansami,najlepsze jest to że jej maz znowu zarabia tysiące,znowu jej wszystko przelewa i znowu nic nie mają odłożone na czarną godzinę.
Nic ich własne błędy nie nauczyły.

165

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:
lena812 napisał/a:

Z tych 2 tys spokojnie starczy na jedzenie,fryzjera i nawet jakies ubranie

Zartujesz? jedzenie dla 3-osobowej rodziny (czemu maz niby ma byc poza domem?), fryzjer i ubrania dla siebie i dziecka? No pewnie sie da, ale baaardzo oszczednie i ostroznie. I na pewno nie w miescie.


I znow pytanie, to po kiego miec faceta z duza kasa? Ona moze tymi 2000 gospodarowac, ale dlaczego MUSI?

Chciala miec tego faceta za męża to ma.

Te pytania do autorki zadawaj. Nie znamy odpowiedzi. Możemy gdybać.
Moze przepuszcza ta kase na lewo i na prawo nie patrzy na ceny tylko jak leci do koszyka.
Moze kupuje za dużo żywności ona sie psuje trzeba wyrzucić wiec i wyrzucanie kasy w błoto.
Nie wiem. Nie wiem dlaczego MUSI gospodarować taka kwotę.

166

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:
lena812 napisał/a:

Z tych 2 tys spokojnie starczy na jedzenie,fryzjera i nawet jakies ubranie

Zartujesz? jedzenie dla 3-osobowej rodziny (czemu maz niby ma byc poza domem?), fryzjer i ubrania dla siebie i dziecka? No pewnie sie da, ale baaardzo oszczednie i ostroznie. I na pewno nie w miescie.


I znow pytanie, to po kiego miec faceta z duza kasa? Ona moze tymi 2000 gospodarowac, ale dlaczego MUSI?

A co to w ogóle za pytanie? To szuka się faceta dla kasy?
I dlaczego musi? Bo widocznie uzgodnili podział kasy albo nie uzgodnili niczego i teraz autorce się wydaje, że jej się należą jego pieniądze, a on chce dysponować nimi wedle uznania.

Dlaczego jej pragnienie, żeby wydawać na jedzenie więcej niż 2200 ma być ważniejsze od jego chęci wydawania 2200? ZWŁASZCZA, że to on te pieniądze zarabia.

No wybacz, gdybym uznała, że chcę wydawać i przy okazji sponsorować facetowi obiadki za 2000 zł, a on by żądał 3000 zł na przykład, jako argument podając to, że zarabiam dużo, to chyba wolałabym pracować mniej i mieć wolne, zamiast się do tego dostosować. Jeżeli mi wystarczy 2000 zł, to daję 2000 zł, jeśli ktoś chce więcej, to powinien zarobić, bo inaczej oznacza to, że ja mam siedzieć w pracy ileś godzin dłużej... Łatwo dysponować czyjąś kasą, czyjąś ilością pracy i wszystkim, co się z tym wiąże. Może on też by wolał w takiej sytuacji spędzić więcej czasu w domu, jakby uznał, że mu 1000 zł w jedną czy drugą stronę nie robi różnicy?

167 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-10 14:33:07)

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:

Iceni, a co powiez o zonach, ktore "paraja sie" jedynie gotowaniem i opieka nad dziecmi? Pasozyty, czy maja prawo reke po cos od meza wyciagnac? Przeciez same NIC nie wnosza do wspolnej skarbonki, ale zakontraktowane sa. Czy powinny liczyc na laske panska tego, co na chleb zarabia?

Zarowno maz jak i zona maja taki sam obowiazek proporcjonalnego udzialu w kosztach utrzymywania rodziny, jesli oboje pracuja. Dla mnie ona oddaje cala pensje, maz nawet nie polowe.

Ja się już nie chce licytować tu kto co i ile daje, bo autorka tego jasno nie określiła. Być może mąż powinien jej oddawać większą część kasy, a być może on nawet i chętnie by to robił, gdyby autorka tą większą kwotą gospodarować potrafiła.
Opieramy się na domysłach i na podstawie własnych domysłów kazdy moze miec rację.

Mnie chodziło o to, jak zmienia się perspektywa i ocena pewnych sytuacji przed i po slubie.

To samo zjawisko piętnowane przed slubem zyskuje nagle aprobatę kiedy ma oparcie w USC.

Dlatego napisałam, że żona jest gorsza od Urzędu Podatkowego.

168

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Eileen napisał/a:
Mussuka napisał/a:
lena812 napisał/a:

Z tych 2 tys spokojnie starczy na jedzenie,fryzjera i nawet jakies ubranie

Zartujesz? jedzenie dla 3-osobowej rodziny (czemu maz niby ma byc poza domem?), fryzjer i ubrania dla siebie i dziecka? No pewnie sie da, ale baaardzo oszczednie i ostroznie. I na pewno nie w miescie.


I znow pytanie, to po kiego miec faceta z duza kasa? Ona moze tymi 2000 gospodarowac, ale dlaczego MUSI?

A co to w ogóle za pytanie? To szuka się faceta dla kasy?
I dlaczego musi? Bo widocznie uzgodnili podział kasy albo nie uzgodnili niczego i teraz autorce się wydaje, że jej się należą jego pieniądze, a on chce dysponować nimi wedle uznania.

Dlaczego jej pragnienie, żeby wydawać na jedzenie więcej niż 2200 ma być ważniejsze od jego chęci wydawania 2200? ZWŁASZCZA, że to on te pieniądze zarabia.

No wybacz, gdybym uznała, że chcę wydawać i przy okazji sponsorować facetowi obiadki za 2000 zł, a on by żądał 3000 zł na przykład, jako argument podając to, że zarabiam dużo, to chyba wolałabym pracować mniej i mieć wolne, zamiast się do tego dostosować. Jeżeli mi wystarczy 2000 zł, to daję 2000 zł, jeśli ktoś chce więcej, to powinien zarobić, bo inaczej oznacza to, że ja mam siedzieć w pracy ileś godzin dłużej... Łatwo dysponować czyjąś kasą, czyjąś ilością pracy i wszystkim, co się z tym wiąże. Może on też by wolał w takiej sytuacji spędzić więcej czasu w domu, jakby uznał, że mu 1000 zł w jedną czy drugą stronę nie robi różnicy?

Czy Ty w pogole rozumiesz pojecie rodzina? On jej cos sponsoruje???? A sam rozumiem swiezym powietrzem sie zywi? Dziecko, ich dziecko, tez?

Nie trzeba szukac faceta z kasa (chociaz czemu nie?) ale skoro juz ja ma, to niech nie zachowuje sie jak Zyd, i odklada sobie w skarpete tylko niech z niej maja prawo i inni domownicy skorzystac. A dla mnie on wydziela jakies marne grosze.

Skoro on daje circa about 50% pensji na "dom" (z tymi wyimaginowanymi kilkutysiecznymi rachunkami), to ona powinna dac swoje 1000 i nic wiecej. A drugi tysiac schowac sobie do swojej skarpety.

169

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

No, właśnie mniej więcej potwierdziłaś moje spostrzeżenia.
W tym momencie gdybym była facetwm zarabiającym 10 tys na miesiąc w warunkach polskich to chyba bym intercyzę podpisała przed slubem, bo strach się bać tongue

170

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

No to przecież więcej niż 1000 zł idzie wyłącznie na nią.
Hahah, wiedziałam, że będzie oburzenie o słowo "sponsoruje". big_smile Zauważ, że pojawiło się, kiedy pisałam o sobie. wink Nie o niej, o dziecku... po prostu o samej sytuacji, w której ja przeznaczam jakąś część SWOJEJ pensji na coś WSPÓLNEGO, taką, jaka wg mnie jest odpowiednia, a druga strona żąda więcej. Skoro mi wystarczą obiady mieszczące się w takiej kwocie, to widocznie mam jakiś plan na pozostałą część pensji. Chociażby odłożyć. A jakbym uznała, że 2000 wystarczą, ale czy odłożę 1000 więcej czy mniej, to bez różnicy, to wolałabym mniej pracować - właśnie o ten tysiąc złotych. Bo dlaczego ja mam pracować więcej na żywność, a nie partner, skoro to on wymaga większej kwoty? To mam partnera w związku, czy dziecko, które jak chce więcej, to musi dostać, bo nie może samo zarobić?

171

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Iceni napisał/a:

To samo zjawisko piętnowane przed slubem zyskuje nagle aprobatę kiedy ma oparcie w USC.

Iceni, mnie niedawno pewne panie oskarzyly, ze pietnuje kobiety "pracujace" w domu. Bo nadal uwazam, ze jakakolwiek praca zawodowa jest wartosciowsza od siedzenia w domu. Dla mnie autorka przynajmniej na swojego lekarza i waciki zarabia sama, inne panie wyciagaja reke do meza za nic.

Dla mnie opieranie sie tylko i wylacznie na zarobkach drugiej osoby jest niepojete, nie na dluzsza mete. autorka sama tez sie jakos doklada.
Ale tu chodzi o przyzwoite traktowanie partnera a nie wyliczanie co do grosza, za ile ma ich wyzywic w danym miesiacu, majac przy tym spokojnie srodki na jakas rezerwe.

Ja zarabiam wiecej niz moj partner, on wklada wszystko do skarbonki, ja tez. Wspolnie z niej wydajemy, choc niestety, jak to kobieta ja niestety wiecej:) Ale oszczednosci tez robie.

Nie wyobrazam sobie, zebym mu wyliczyla przykladowo 500? na miesieczne obiadki dla nas i ani centa wiecej. Totalna kpina.

172

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Ciekawe czy wiecie ile kosztuje np gazowe ogrzewanie dużego domu. Koszta idą powyżej 10k za okres grzewczy, pomijając już resztę rachunków, podejrzewam że pakuje w dom dużo i niewiele mu zostaje, kto ma dom to wie ile to kosztuje.

173

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:
Iceni napisał/a:

To samo zjawisko piętnowane przed slubem zyskuje nagle aprobatę kiedy ma oparcie w USC.

Iceni, mnie niedawno pewne panie oskarzyly, ze pietnuje kobiety "pracujace" w domu. Bo nadal uwazam, ze jakakolwiek praca zawodowa jest wartosciowsza od siedzenia w domu. Dla mnie autorka przynajmniej na swojego lekarza i waciki zarabia sama, inne panie wyciagaja reke do meza za nic.

Dla mnie opieranie sie tylko i wylacznie na zarobkach drugiej osoby jest niepojete, nie na dluzsza mete. autorka sama tez sie jakos doklada.
Ale tu chodzi o przyzwoite traktowanie partnera a nie wyliczanie co do grosza, za ile ma ich wyzywic w danym miesiacu, majac przy tym spokojnie srodki na jakas rezerwe.

Ja zarabiam wiecej niz moj partner, on wklada wszystko do skarbonki, ja tez. Wspolnie z niej wydajemy, choc niestety, jak to kobieta ja niestety wiecej:) Ale oszczednosci tez robie.

Nie wyobrazam sobie, zebym mu wyliczyla przykladowo 500? na miesieczne obiadki dla nas i ani centa wiecej. Totalna kpina.

A ja sobie wyobrażam. Moja koleżanka taka jest - mąż jej da 500? to przeżyje za 500, da jej 1000 to wyda 1000 w miesiąc, pare razy dał jej więcej i też żadnego problemu nie miala zeby je wydac. Nie mogą wkladać do wspolnej skarbonki, bo od strony mojej kolezanki w tej skarbonce jest dziura bez dna, która potrafi pochlonąc wszystko. Łącznie z pieniędzmi na rachunki.

Finał jest taki, że po kilku latach małżeństwa kolezanka od męża dostaje 0.

Wszystko co jej potrzebne musi sobie kupic z wlasnej pensji, do tego oplacic drobne wydatki na szkole dziecka i swoje rachunki.

Resztę oplaca mąż z pieniędzy, do których ona dostepu nie ma.

Jak jej braknie to od niego pozycza i potem mu musi oddac.

Z boku patrzac ma męza sknere - ale kiedy się JĄ zna, to wiadomo, że sama do takiej sytuacji doprowadziła

Dlatego napiszę jeszcze raz - opieramy sie na domysłach i tylko na tej podstawie wyciągamy jakies wnioski. Nie wiemy jak sytuacja wygląda od strony męża, a sama autorka swoją sytuację opisała dość pobieżnie.

174

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Tak naprawdę to ciężko odpowiedzieć czy te 2200 to mało czy dużo. Przecież każdy żyje inaczej, na innym poziomie. Dlatego jak widać jedni uważają że to sporo a inni że przy takich zarobkach to mało. Fakt trochę macie dziwny układ z mężem, że tak Ci wydziela kasę, ale faceci są różni, i sytuacje różne nie ma na to reguły, a i wina może w tym Twoja nie będę wnikać bo do winy zawsze ciężko się przyznaća temat jest śliski:) Ja mogę Ci jedynie troszkę opisać jaką ja miałam sytuację może jakoś Ci to pozwoli się ogarnąć: jestem mamą po rozwodzie, wychowuję 3 dzieci, wcześniej pracowałam zarabiając 1300,  wynajmowałam mieszkanie, bo były za nic nie chciał po rozwodzie się wyprowadzić, a żyć z nim pod jednym dachem się nie dało, on płaci tylko 900 zl alimentów i nie dokłada się już groszem do niczego, czy to mało? dla mnie tak, dla niego za dużo. I pewnie tu byłaby kwestia sporna z waszej strony moi drodzy. Ale starałam się, żeby na wszystko starczało, znalazłam 2 pracę dodatkową, załozyłam zeszyt zysków i wydatków, to pozwalało mi dokładnie wyliczyć ile wydaję na rachunki na żywność, oraz ile mogę przeznaczyć dzieciom miesięcznie na ubrania, czy inne przyjemności. Na pewno nauczyło mnie to oszczędności i zaradności:) Teraz jestem inną kobietą, na początku przeszłam piekło, nie umiałam sobie z niczym poradzić,wciąż brakowało mi pieniędzy, byłam przyzwyczajona do pewnych standardów, do wypłaty męża, aż zostałam sama z 3 dzieci i standardy trzeba było obniżyć. Ale dałam radę i jestem z siebie dumna, że nie jest mi potrzebny żaden facet od którego byłabym zależna i choć sytuacja mi się obecnie zmieniła bo nie jestem już sama, to nadal jestem niezależna, bo choć mój partner teraz uchyliłby mi nieba, nie wiadomo jaki będzie za 10 lat;)

175

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

komentarz może być tylko jeden- ludziom się w dupach poprzewracało. Inni, żyją za 1500 zł miesięcznie, albo i mniej i żyją.

Jak kobita chce więcej to niech sobie zarobi, jej mąż zarabia i to są JEGO pieniądze, daje jej odpowiednia kwotę, za która każdy normalny człowiek spokojnie wyżywi rodzinę i opłaci rachunki, przynajmniej takie o jakich pisze autorka. Facet ma dobrze poukładane w głowie, skoro ma dobrą pracę i płace, a daje autorce taka kwotę bo widać dobrze wie, że ile by jej nie dał to i tak będzie jej mało.  a tak w ogóle, to ona powinna coś płacić ze swojej wypłaty- bo na tym m.in. polega partnerstwo w związku, a nie na żerowaniu, czy na zalegalizowanej prostytucji.

176

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Kami99 napisał/a:

Tak naprawdę to ciężko odpowiedzieć czy te 2200 to mało czy dużo. Przecież każdy żyje inaczej, na innym poziomie. Dlatego jak widać jedni uważają że to sporo a inni że przy takich zarobkach to mało. Fakt trochę macie dziwny układ z mężem, że tak Ci wydziela kasę, ale faceci są różni, i sytuacje różne nie ma na to reguły, a i wina może w tym Twoja nie będę wnikać bo do winy zawsze ciężko się przyznaća temat jest śliski:) Ja mogę Ci jedynie troszkę opisać jaką ja miałam sytuację może jakoś Ci to pozwoli się ogarnąć: jestem mamą po rozwodzie, wychowuję 3 dzieci, wcześniej pracowałam zarabiając 1300,  wynajmowałam mieszkanie, bo były za nic nie chciał po rozwodzie się wyprowadzić, a żyć z nim pod jednym dachem się nie dało, on płaci tylko 900 zl alimentów i nie dokłada się już groszem do niczego, czy to mało? dla mnie tak, dla niego za dużo. I pewnie tu byłaby kwestia sporna z waszej strony moi drodzy. Ale starałam się, żeby na wszystko starczało, znalazłam 2 pracę dodatkową, załozyłam zeszyt zysków i wydatków, to pozwalało mi dokładnie wyliczyć ile wydaję na rachunki na żywność, oraz ile mogę przeznaczyć dzieciom miesięcznie na ubrania, czy inne przyjemności. Napewno nauczyło mnie to oszczędności i zaradności:) Teraz jestem inną kobietą, na początku przeszłam piekło, nie umiałam sobie z niczym poradzić,wciąż brakowało mi pieniędzy, byłam przyzwyczajona do pewnych standardów, do wypłaty męża, aż zostałam sama z 3 dzieci i standardy trzeba było obniżyć. Ale dałam radę i jestem z siebie dumna, że nie jest mi potrzebny żadem facet od którego byłabym zależna i choć sytuacja mi się obecnie zmieniła bo nie jestem już sama, to nadal jestem nie zależna, bo choć mój partner teraz uchyliłby mi nieba, nie wiadomo jaki będzie za 10 lat;)

i właśnie o takie przypadki mi chodziło gdy pisałam ze w takich warunkach cieplarnianych to autorka może sobie pozwolić na depresje i kosztowne leki,
ciekawe ze żadna matka samotnie wychowująca dziecko, kobieta zostająca sama z dziećmi z różnych przyczyn nie ma depresji,
nie ma bo musi zawalczyć o byt dla swojej rodziny

177

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
mariola856 napisał/a:
Kami99 napisał/a:

Tak naprawdę to ciężko odpowiedzieć czy te 2200 to mało czy dużo. Przecież każdy żyje inaczej, na innym poziomie. Dlatego jak widać jedni uważają że to sporo a inni że przy takich zarobkach to mało. Fakt trochę macie dziwny układ z mężem, że tak Ci wydziela kasę, ale faceci są różni, i sytuacje różne nie ma na to reguły, a i wina może w tym Twoja nie będę wnikać bo do winy zawsze ciężko się przyznaća temat jest śliski:) Ja mogę Ci jedynie troszkę opisać jaką ja miałam sytuację może jakoś Ci to pozwoli się ogarnąć: jestem mamą po rozwodzie, wychowuję 3 dzieci, wcześniej pracowałam zarabiając 1300,  wynajmowałam mieszkanie, bo były za nic nie chciał po rozwodzie się wyprowadzić, a żyć z nim pod jednym dachem się nie dało, on płaci tylko 900 zl alimentów i nie dokłada się już groszem do niczego, czy to mało? dla mnie tak, dla niego za dużo. I pewnie tu byłaby kwestia sporna z waszej strony moi drodzy. Ale starałam się, żeby na wszystko starczało, znalazłam 2 pracę dodatkową, załozyłam zeszyt zysków i wydatków, to pozwalało mi dokładnie wyliczyć ile wydaję na rachunki na żywność, oraz ile mogę przeznaczyć dzieciom miesięcznie na ubrania, czy inne przyjemności. Napewno nauczyło mnie to oszczędności i zaradności:) Teraz jestem inną kobietą, na początku przeszłam piekło, nie umiałam sobie z niczym poradzić,wciąż brakowało mi pieniędzy, byłam przyzwyczajona do pewnych standardów, do wypłaty męża, aż zostałam sama z 3 dzieci i standardy trzeba było obniżyć. Ale dałam radę i jestem z siebie dumna, że nie jest mi potrzebny żadem facet od którego byłabym zależna i choć sytuacja mi się obecnie zmieniła bo nie jestem już sama, to nadal jestem nie zależna, bo choć mój partner teraz uchyliłby mi nieba, nie wiadomo jaki będzie za 10 lat;)

i właśnie o takie przypadki mi chodziło gdy pisałam ze w takich warunkach cieplarnianych to autorka może sobie pozwolić na depresje i kosztowne leki,
ciekawe ze żadna matka samotnie wychowująca dziecko, kobieta zostająca sama z dziećmi z różnych przyczyn nie ma depresji,
nie ma bo musi zawalczyć o byt dla swojej rodziny

Może mieć depresję i nawet o tym nie wiedzieć.

178

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Mariola856, a co wiesz o depresji i skąd czerpiesz te informacje? wink Bo powtarzanie "nie ma się czasu na depresję" wygląda jak podchwycenie błyskotliwego hasła i powtarzanie go jak sloganu.

179

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Nirvanka87 napisał/a:

Jak kobita chce więcej to niech sobie zarobi, jej mąż zarabia i to są JEGO pieniądze.

Tu się akurat mylisz, bo jeśli mają wspólnotę majątkową, to nie ma czegoś takiego jak jej czy jego pieniądze. Poza wyjątkami, jakie przewidział ustawodawca, są tylko ich wspólne.

mariola856 napisał/a:

i właśnie o takie przypadki mi chodziło gdy pisałam ze w takich warunkach cieplarnianych to autorka może sobie pozwolić na depresje i kosztowne leki,
ciekawe ze żadna matka samotnie wychowująca dziecko, kobieta zostająca sama z dziećmi z różnych przyczyn nie ma depresji,
nie ma bo musi zawalczyć o byt dla swojej rodziny

Widać, że niewiele wiesz o tej chorobie. Można mieć depresję, a równocześnie walczyć o byt rodziny, choćby dlatego, że depresja nie musi od razu paraliżować i wyłączać z życia. Weźmy też pod uwagę, że ta choroba nie wybiera, może dotknąć każdego i pojawić się bez względu na - obiektywnie oceniając - życiowe powodzenie, sukcesy czy status materialny. Każdy z nas jest inny i każdy w nieco inny sposób na nią podatny.

180

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Olinka napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Jak kobita chce więcej to niech sobie zarobi, jej mąż zarabia i to są JEGO pieniądze.

Tu się akurat mylisz, bo jeśli mają wspólnotę majątkową, to nie ma czegoś takiego jak jej czy jego pieniądze. Poza wyjątkami, jakie przewidział ustawodawca, są tylko ich wspólne.

Doczytaj co napisałam dalej, że w związku powinien być podział, także majątku, czyli, ze oboje powinni dokładać się do rachunków i wspólnego życia, a reszta pieniędzy, sorry, ale należy do tego, kto je zarobił

181

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Nirvanko, to jest Twoje osobiste zdanie, ja swoje wyraziłam nieco wcześniej. Tutaj natomiast napisałam, jak to wygląda w świetle prawa.

182

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Eileen napisał/a:

Mariola856, a co wiesz o depresji i skąd czerpiesz te informacje? wink Bo powtarzanie "nie ma się czasu na depresję" wygląda jak podchwycenie błyskotliwego hasła i powtarzanie go jak sloganu.

nie powtarzam żadnego błyskotliwego hasła, trochę wiem o tej o chorobie, ale  nie wszystko
i nie miałam zamiaru wmawiać ze choroba autorki jest wmówiona czy ze wymyślona

183

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
mariola856 napisał/a:
Eileen napisał/a:

Mariola856, a co wiesz o depresji i skąd czerpiesz te informacje? wink Bo powtarzanie "nie ma się czasu na depresję" wygląda jak podchwycenie błyskotliwego hasła i powtarzanie go jak sloganu.

nie powtarzam żadnego błyskotliwego hasła, trochę wiem o tej o chorobie, ale  nie wszystko
i nie miałam zamiaru wmawiać ze choroba autorki jest wmówiona czy ze wymyślona

Zgadzam się, błyskotliwe to nie było.
Jak można napisać, że na depresje chorują głównie Ci, co nie mają nic do roboty i żyją w dobrobycie?

184

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Manuela26 napisał/a:

Moze przybliże trochę koszty posiłki w szkole300zl plus. Świetlica plus zajęcia dodatkowe plus internet sto

To chyba jakas luksusowa szkola. U nas w szkole obiady miesięcznie nie przekraczają 60 zl. Chyba, ze masz 6 dzieci to spoko.

185 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-10-11 08:41:31)

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Cynicznahipo napisał/a:
mariola856 napisał/a:
Eileen napisał/a:

Mariola856, a co wiesz o depresji i skąd czerpiesz te informacje? wink Bo powtarzanie "nie ma się czasu na depresję" wygląda jak podchwycenie błyskotliwego hasła i powtarzanie go jak sloganu.

nie powtarzam żadnego błyskotliwego hasła, trochę wiem o tej o chorobie, ale  nie wszystko
i nie miałam zamiaru wmawiać ze choroba autorki jest wmówiona czy ze wymyślona

Zgadzam się, błyskotliwe to nie było.
Jak można napisać, że na depresje chorują głównie Ci, co nie mają nic do roboty i żyją w dobrobycie?

to teraz ty się nie popisalas Cyniczna, jak ja wcześniej:) bo ja nie napisałam ze na depresje chorują GŁOWNIE ci którzy zyja w dobrobycie, ja pisałam tylko o autorce ze może ta depresja jej jest być może troszkę wymyślona z braku większych problemów, ale zgoda mogę się mylić.
Cyniczna nie wkładaj innym w usta słow których nie napisali, a podobno mialas skorygować swój ton wypowiedzi do innych uzytkownikow forum, a dalej piszesz jakbys była najmadrzejsza ze wszystkich.
I nie nie zazdroszczę autorce dobrobytu, a to ze ona nie ma nic do roboty to w zadnym miejscu nie napisałam, bo tak nie jest, sama autorka pisala ze pracuje i zajmuje się domem i dzieckiem

U mnie w szkole córki obiad jest jednodaniowy i kosztuje 2 zl, wiec wychodzi 40 zl na miesiąc, często dzieci dostają jogurt, drozdzowke, banana itp. , jest tez dla wszystkich dzieci darmowe mleko w kartoniku, warzywa i owoce ze 3 razy w tygodniu,

186 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-10-11 14:42:13)

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
mariola856 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
mariola856 napisał/a:

nie powtarzam żadnego błyskotliwego hasła, trochę wiem o tej o chorobie, ale  nie wszystko
i nie miałam zamiaru wmawiać ze choroba autorki jest wmówiona czy ze wymyślona

Zgadzam się, błyskotliwe to nie było.
Jak można napisać, że na depresje chorują głównie Ci, co nie mają nic do roboty i żyją w dobrobycie?

to teraz ty się nie popisalas Cyniczna, jak ja wcześniej:) bo ja nie napisałam ze na depresje chorują GŁOWNIE ci którzy zyja w dobrobycie, ja pisałam tylko o autorce ze może ta depresja jej jest być może troszkę wymyślona z braku większych problemów, ale zgoda mogę się mylić.
Cyniczna nie wkładaj innym w usta słow których nie napisali, a podobno mialas skorygować swój ton wypowiedzi do innych uzytkownikow forum, a dalej piszesz jakbys była najmadrzejsza ze wszystkich.
I nie nie zazdroszczę autorce dobrobytu, a to ze ona nie ma nic do roboty to w zadnym miejscu nie napisałam, bo tak nie jest, sama autorka pisala ze pracuje i zajmuje się domem i dzieckiem

U mnie w szkole córki obiad jest jednodaniowy i kosztuje 2 zl, wiec wychodzi 40 zl na miesiąc, często dzieci dostają jogurt, drozdzowke, banana itp. , jest tez dla wszystkich dzieci darmowe mleko w kartoniku, warzywa i owoce ze 3 razy w tygodniu,

Mariola, przepraszam Cię bardzo, ale co w mojej wypowiedzi było takiego rażącego?
Nie, nie napisałaś dosłownie, ale taki był sens Twojej wypowiedzi - nawet Olinka to zauważyła.


mariola865 napisał/a:

Cyniczna nie wkładaj innym w usta słow których nie napisali, a podobno mialas skorygować swój ton wypowiedzi do innych uzytkownikow forum, a dalej piszesz jakbys była najmadrzejsza ze wszystkich.

A moja wypowiedź nie była ani chamska, ani przemądrzała. Za to Twoja zabrzmiała, jakbyś wszystkie rozumy zjadła.

187 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-10-12 01:08:12)

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Wracając do tematu.

Moim zdaniem jest to 'wkrętka', niekoniecznie troll, może raczej badanie opinii publicznej, ile wydaje na życie rodzina dobrze zarabiająca, ile ta na poziomie średnim. Co dla jednych jest życiem ponad stan, a co dla drugich chlebem powszednim.
Z reguły w takich historiach autor/autorka wrzuci temat, coś tam, coś tam powiem, a przeważnie nie dopowie i z reguły znika, za to adwersarzy mówią dużo o sobie i temat się kręci.
Ale niech tam, dodam i ja od siebie....

lena812 napisał/a:

wydatki Manueli
300zł obiad
700 zł lekarz
200 zł leki
100 zł rata za komputer
100zł internet
120 zł plastyka
100zł eksperymenty
150 zł karate
niech 300 zł będzie na benzynę i rachunek telefoniczny
mamy łaczną kwotę 2070 zł
Tak więc te 2 tys zostaje,wątpię aby to szło na jedzenie,podejrzewam że mąż zarabiając 10 tyś mało bywa w domu i zywi się na miescie,lub pracuje za granicą,więc suma się zmniejsza.Z tych 2 tys spokojnie starczy na jedzenie,fryzjera i nawet jakies ubranie

300 zł obiad - niebotyczna suma, ja bym zredukowała maksymalnie do 120 zł.
W mojej okolicy w prywatnej szkole płaci się miesięcznie ok. 400 zł, w tym dodatkowo jest basen z dojazdem, pozalekcyjne kółka zainteresowań jak np. balet, języki obce, plastyka

700 zł lekarz - autorka wspomina o 4 wizytach (napisała "liściach", ale chyba o to chodzi). Jedna wizyta 150 zł x 4 = 600 zł
Zatem kwota wydatku na lekarza zawyżona o 100 zł.

200 zł leki -  z podanej przez autorkę informacji zrozumiałam, że tyle wydaje na leki od psychiatry, o innym leczeniu nie wspomina.
Nie jestem aż tak biegła w cenach leków, ale są one refundowane, za niektóre płaci się ok. 6 zł, ok. 12 zł, niech nawet będzie do 30 zł.
Opakowania przeważnie zawierają 28-30 tabletek, nawet jeśli autorka bierze je dwa razy dziennie, to dwa opakowania starczą na miesiąc. Tutaj też bym kwestionowała ponoszone wydatki.

100 zł komputer - przy takich dochodach na raty? Ale niech będzie.

100 zł internet - czy to możliwe, żeby taki drogi był operator? Koleżanka płaci chyba 110 zł albo 130 zł, ale łącznie z telefonem stacjonarnym i komórką - taki pakiet.

120 zł plastyka + 100 zł eksperymenty + 150 zł karate = 370 zł
Tu się nie wypowiadam, przyjmuję, że tyle płaci.

300 zł na benzynę i rachunek telefoniczny.
Mam pytanie, czy biorąc leki psychotropowe można siadać za kierownicą???
Za telefon i abonament telefoniczny można gadać bez ograniczeń za kwotę 42 zł miesięcznie, chyba, że telefon autorka kupiła dużo lepszej klasy.

Uważam, że Lena słusznie sugeruje, że mąż prawdopodobnie obiaduje poza domem.
Zarobki w takiej wysokości raczej nie otrzymuje się za pracę ośmiogodzinną - no, czasem zdarzają się wyjątki od reguły.

Reasumując: autorka podała zawyżone wydatki - takie jest moje zdanie, przyjmując, że historia jest prawdziwa.
Jeżeli mąż wydziela jej pieniądze, to doskonale się orientuje jakiego rzędu są jej faktyczne wydatki i.......w zasadzie jest bardzo szczodry.

188

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Czasami lepiej jak maz trzyma lape na pieniadzach. Wiekszosc kobiet spokojnie wydala by i 7 tys miesiecznie na "dom"

189

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
żyworódka napisał/a:

700 zł lekarz - autorka wspomina o 4 wizytach (napisała "liściach", ale chyba o to chodzi). Jedna wizyta 150 zł x 4 = 600 zł
Zatem kwota wydatku na lekarza zawyżona o 100 zł.

''Liście'' to chyba banknoty.

190

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Akurat z tymi lekami, to wiecie, nie wszystkie leki są refundowane niektóre leki na depresje kosztują kilkaset zł, zresztą ona chodzi do psychiatry prywatnie więc leki ma na 100%.

Co do internetu my płacimy 148 zł, ale z telewizją.

191

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Ja uważam że kwota nie jest jakąś zbyt duża.
Dzisiaj idąc do sklepu wydaje się 100zł i nic prawie niema w tych zakupach. Sama wydaje na jedzenie 2 tys zł miesięcznie w tym mam opłacić mój telefon,dziecku obiady w szkole czy jakieś dodatki do domu typu koc pościel coś do kuchni i naprawdę mi też jest ciężko do kolejnej wypłaty. Wszystko też jest uzależnione od tego co jecie jak jecie u mnie w domu obiad musi być codziennie i to nie zupa.

192

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Małpa69 napisał/a:

Akurat z tymi lekami, to wiecie, nie wszystkie leki są refundowane niektóre leki na depresje kosztują kilkaset zł, zresztą ona chodzi do psychiatry prywatnie więc leki ma na 100%.

Co do internetu my płacimy 148 zł, ale z telewizją.

Moje comiesięczne leki na refluks kosztują ok 130zł. Także rozumiem doskonale, Małpo, co masz na myśli.

193

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Alez bazar sie tu zrobil. Moje dziecko je za tyle, a ja sie lecze za tyle, a moje abonamenty kosztuja tyle a ta a tamto - sorry, ale przekupki mi na rynku przypominacie.

Jak ktos ma 500 pln to iech za tyle zyje, ale jak moze miec wiecej, to nie widze powodu zeby go besztac tutaj. Dlatego powtarzam: zazdrosc i zawisc przemawia w co drugim poscie.

Dla mnie nadal (i podtrzymam to niezaleznie od wyliczania tu co i za ile mozna i gdzie nabyc) 2200 na zycie calej rodziny to kwota smieszna i niska.

194

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

hehe big_smile a co ma temat autorki do tego kto ile zarabia i za ile przeżywa ? big_smile Nie rozumiem za bardzo? wink
Jedna rodzina wyzyje za 2000zł a druga za 10 tysięcy i w czym problem? Różni te rodziny tylko standard zycia .
Bardziej dziwi mnie to dlaczego mąż  autorki wydziela pieniądze a sam ma sporo kasy dla siebie i w sumie to może sobie z nimi robic co chce! Nawet jak  buduje dom to nie wierzę, że sobie z wypłaty nie pozwala na rozrzutność o czym może nawet autorka nie wiedzieć! Ja dziękuję za takiego męża i jego kieszonkowe hmm
Ja mam dostęp do konta z pieniędzmi zarobionych przez męża a sama nie pracuję bo wychowuję dwoje malutkich dzieci więc tak jest sprawiedliwie wg. mojego męża i ja również jestem jak najbardziej za smile Sam twierdzi, że nie mógł by mi wyliczać kasy bo to świadczy o braku zaufania i pokazaniu kto tu rządzi. Cos na zasadzie ja pracuje-moja kasa!

195

Odp: Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?
Mussuka napisał/a:

Alez bazar sie tu zrobil. Moje dziecko je za tyle, a ja sie lecze za tyle, a moje abonamenty kosztuja tyle a ta a tamto - sorry, ale przekupki mi na rynku przypominacie.

Jak ktos ma 500 pln to iech za tyle zyje, ale jak moze miec wiecej, to nie widze powodu zeby go besztac tutaj. Dlatego powtarzam: zazdrosc i zawisc przemawia w co drugim poscie.

Dla mnie nadal (i podtrzymam to niezaleznie od wyliczania tu co i za ile mozna i gdzie nabyc) 2200 na zycie calej rodziny to kwota smieszna i niska.

Jasne, że niska. Ale trzeba nauczyć się dysponować taką kwotą, jaką się ma. A 2200zł? Niektórzy tyle mają na dwa miesiące.

Posty [ 131 do 195 z 212 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PRAWO , ODSZKODOWANIA , FINANSE , UBEZPIECZENIA » Mąż oddaje na dom 2200 to dużo czy mało?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026