netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Życie po zdradzie, co dalej?

341 odpowiedzi42 238 wyświetleńzałożony przez LonelyM, 30.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie po zdradzie, co dalej?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 342 ]

261

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
amelka3007 napisał/a:

Witaj .Dziś wstałam dokładnie jak Ty i czuję się podobnie .Dziwne zmiany we mnie zachodzą .Już wczoraj powiedziałam Mu dość .Sama byłam zaskoczona swoją reakcją .Padły słowa już idziesz spać co tak szybko ,trzeba sprzątnąć w schowku i w gościnnym a ja mu na to  idę się położyć bo tak chcę nie muszę oglądać telewizji bo nie chcę a jak masz brudno lub tak Ci się wydaje to sobie sprzątnij i albo zaczniecie wszyscy po sobie sprzątać albo naprawdę będzie brudno.Pomyślałam jak Ty o mnie nikt się nie martwi dlaczego ja mam wszystkich niańczyć.Też czekam do wieczora żeby położyć się spać i przestać myśleć i móc pomarzyć .Ja też szukam pracy .Żałuję bo z ostatniej odeszłam sama 4 miesiące temu a teraz o pracę ciężko.Dołuje mnie to siedzenie w domu ale Ja nie chcę wychodzić bo nie potrafię udawać jak ktoś mnie się pyta co taka smutna A po mnie jest to widać już taka jestem.

Walczysz i odnajdujesz siebie, sama jesteś tym zdziwiona, bo wcześniej widocznie nie umiałaś. Ja nie umiałam.
Teraz robię tylko to, czego sama chcę. Sprzątam, dbam, ale na własnych zasadach, po prostu znajduję granicę między normalnym funkcjonowaniem, sprawiedliwym podziałem wszystkiego a wykorzystywaniem mnie.
Sama nauczyłam wszystkich, ze ja jestem od wszystkiego, tak ich teraz nauczę, że jednak nie. Nauczyłam, że moje potrzeby nie są ważne, to teraz to się zmieni.

Kiedyś przez pół roku myłam naczynia w lodowatej wodzie, bo nie miał kto zająć się naprawą bojlera, choć prosiłam. Dopiero jak sam przekonał się jak bardzo jest to krzywdzące (odczuł na własnej skórze) to jakimś cudem ogrzewacz naprawił się w 2 dni wink
Tą samą metodę zastosuję teraz.
Nie muszę być niezastąpiona.
Ja nie muszę udawać, bo taką mam naturę, jestem pogodną optymistką i cieszy mnie życie, tylko sytuacja w domu, brak celu mnie haltuje.

262

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Wiesz dziś czeka mnie znów poważna rozmowa.Mam takie podejrzenia że osobę z którą mnie zdradził znam .Wywnioskowałam to z kilku momentów różnych rozmów nawet dziś.Trudno jest mi to wyjaśnić (na pewno to nie moja chora głowa )jak to mówi mój M ale na pewno opiszę co przyniosła.Tak naprawdę to już nie ma dla mnie znaczenia czy tak jest na pewno zdradził to zdradził ale to tylko dla mnie samej.Już i tak jestem spokojna .Dziś prania nie zrobiłam nie uszykowałam skarpet.,a co usłyszałam najlepiej nic nie rób tylko siedź leż albo śpij a Ja na to nie mam ochoty i będę spała leżała i robiła co mi się podoba doznał szoku.Skoro zdradził mnie bo było mu źle ciągle brudno to niech tak ma Ja dbam tylko o dzieci (co muszę służba się skończyła)i o siebie .Masz rację dbaj o siebie i swoje potrzeby .Nauczyłyśmy ich że zawsze musi nam się chcieć i dość tego .Bądź silna Ja wiem łatwo się mówi trudniej robi i masz rację ten brak celu ta cholerna pustka.Odezwę się juto .

263

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
amelka3007 napisał/a:

Wiesz dziś czeka mnie znów poważna rozmowa.Mam takie podejrzenia że osobę z którą mnie zdradził znam .Wywnioskowałam to z kilku momentów różnych rozmów nawet dziś.Trudno jest mi to wyjaśnić (na pewno to nie moja chora głowa )jak to mówi mój M ale na pewno opiszę co przyniosła.Tak naprawdę to już nie ma dla mnie znaczenia czy tak jest na pewno zdradził to zdradził ale to tylko dla mnie samej.Już i tak jestem spokojna .Dziś prania nie zrobiłam nie uszykowałam skarpet.,a co usłyszałam najlepiej nic nie rób tylko siedź leż albo śpij a Ja na to nie mam ochoty i będę spała leżała i robiła co mi się podoba doznał szoku.Skoro zdradził mnie bo było mu źle ciągle brudno to niech tak ma Ja dbam tylko o dzieci (co muszę służba się skończyła)i o siebie .Masz rację dbaj o siebie i swoje potrzeby .Nauczyłyśmy ich że zawsze musi nam się chcieć i dość tego .Bądź silna Ja wiem łatwo się mówi trudniej robi i masz rację ten brak celu ta cholerna pustka.Odezwę się juto .

Amelko dlaczego nie opisujesz tego u siebie w wątku jako całość historii bedzie czytelniejsza.

I jeszcze jedno : nie wpadaj z jednej skrajności w druga skrajnosc . Mam wrazenie ze twoje działania nie sa skierowane zajmowaniem sie sobą ale robieniem mu poprostu na złość.
moze sie mylę ale zastanów sie na tym .

264

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To czego bym chciała najbardziej nie jest możliwe

A czego byś chciała najbardziej?

To zostaje w sferze marzeń, nie jestem i nie mogę być aż taką egoistką
Ale wiesz co? Wierzę, że mimo to los mi dobrze w końcu rozda karty wink

Ale ja już widzę nowe rozdanie - padło odkąd podjęłaś pewne decyzje.
A co do sfery marzeń, pytałam przyznam trochę podchwytliwie wink, bo chciałam się upewnić czy to rozmarzenie nie jest związane z nadzieją na zejście z kochankiem?
BO jak wspomniałaś jeszcze o egoizmie to tak mi się skojarzyło..  Jak to jest?

265

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
ryba81 napisał/a:
amelka3007 napisał/a:

Wiesz dziś czeka mnie znów poważna rozmowa.Mam takie podejrzenia że osobę z którą mnie zdradził znam .Wywnioskowałam to z kilku momentów różnych rozmów nawet dziś.Trudno jest mi to wyjaśnić (na pewno to nie moja chora głowa )jak to mówi mój M ale na pewno opiszę co przyniosła.Tak naprawdę to już nie ma dla mnie znaczenia czy tak jest na pewno zdradził to zdradził ale to tylko dla mnie samej.Już i tak jestem spokojna .Dziś prania nie zrobiłam nie uszykowałam skarpet.,a co usłyszałam najlepiej nic nie rób tylko siedź leż albo śpij a Ja na to nie mam ochoty i będę spała leżała i robiła co mi się podoba doznał szoku.Skoro zdradził mnie bo było mu źle ciągle brudno to niech tak ma Ja dbam tylko o dzieci (co muszę służba się skończyła)i o siebie .Masz rację dbaj o siebie i swoje potrzeby .Nauczyłyśmy ich że zawsze musi nam się chcieć i dość tego .Bądź silna Ja wiem łatwo się mówi trudniej robi i masz rację ten brak celu ta cholerna pustka.Odezwę się juto .

Amelko dlaczego nie opisujesz tego u siebie w wątku jako całość historii bedzie czytelniejsza.

I jeszcze jedno : nie wpadaj z jednej skrajności w druga skrajnosc . Mam wrazenie ze twoje działania nie sa skierowane zajmowaniem sie sobą ale robieniem mu poprostu na złość
moze sie mylę ale zastanów sie na tym .

Ona mu nie robi na złość.  Tu chodzi o to
"Jak coś robię to najpierw myślę czy Jemu to się spodoba"
I to się u niej nareszcie zmienia. Znam to doskonale
Nadchodzi pora na to, żeby nie patrzyć wyłącznie przez pryzmat jak go zadowolić kosztem całej siebie

266

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Elle88 napisał/a:
LonelyM napisał/a:
Elle88 napisał/a:

A czego byś chciała najbardziej?

To zostaje w sferze marzeń, nie jestem i nie mogę być aż taką egoistką
Ale wiesz co? Wierzę, że mimo to los mi dobrze w końcu rozda karty wink

Ale ja już widzę nowe rozdanie - padło odkąd podjęłaś pewne decyzje.
A co do sfery marzeń, pytałam przyznam trochę podchwytliwie wink, bo chciałam się upewnić czy to rozmarzenie nie jest związane z nadzieją na zejście z kochankiem?
BO jak wspomniałaś jeszcze o egoizmie to tak mi się skojarzyło..  Jak to jest?

To nowe rozdanie to dopiero początek, liczę i wymagam od życia więcej wink Lepiej późno, niż wcale, koniec z walkowerem.
I nadal chcesz mnie podejść wink
Mam marzenia, owszem, ale na razie są tylko moje, chociaż tyle mogę mieć, nieważne czy z kimś czy bez kogoś, po prostu pragnienia smile

Co do egoizmu, niestety nie mam 18 lat i nie mogę robić, co mi się żywnie podoba nie patrząc na nic. Marzenia, oczekiwania muszą iść równoważnie z rozumem.

267

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Jasne, chciałam sprawdzić czy jesteś spójna. Wygląda, że tak smile Ciesze się.

268

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Elle88 napisał/a:

Jasne, chciałam sprawdzić czy jesteś spójna. Wygląda, że tak smile Ciesze się.

Aż boję zapytać się co masz na myśli wink

269

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Nic zdrożnego wink


Chciałam wiedzieć czy te zmiany i marzenia nie łączy wspólny (acz historyczny) wątek pewnej osoby i czy nie wszystkie koncentrują się wokół niego. Byłoby to wielkie nieporozumienie i niezbyt szeroka perspektywa, a przecież wypływamy na szerokie wody - taki był motyw do zmian i główne założenie. O tego rodzaju spójność mi chodziło smile

270

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Elle88 napisał/a:

Nic zdrożnego wink


Chciałam wiedzieć czy te zmiany i marzenia nie łączy wspólny (acz historyczny) wątek pewnej osoby i czy nie wszystkie koncentrują się wokół niego. Byłoby to wielkie nieporozumienie i niezbyt szeroka perspektywa, a przecież wypływamy na szerokie wody - taki był motyw do zmian i główne założenie. O tego rodzaju spójność mi chodziło smile

Mnie również zaintrygowały te zawoalowane pragnienia, a jeszcze bardziej zgrabny "slalom" Lonely, by mówiąc dużo, omijajać meandrami jednoznaczne odpowiedzi.

Pozdrawiam.

271

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Excop napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Nic zdrożnego wink


Chciałam wiedzieć czy te zmiany i marzenia nie łączy wspólny (acz historyczny) wątek pewnej osoby i czy nie wszystkie koncentrują się wokół niego. Byłoby to wielkie nieporozumienie i niezbyt szeroka perspektywa, a przecież wypływamy na szerokie wody - taki był motyw do zmian i główne założenie. O tego rodzaju spójność mi chodziło smile

Mnie również zaintrygowały te zawoalowane pragnienia, a jeszcze bardziej zgrabny "slalom" Lonely, by mówiąc dużo, omijajać meandrami jednoznaczne odpowiedzi.

Pozdrawiam.

moje marzenia na razie są na dalszym planie, na razie skupiam się na realiach, a życie poukładam sobie z kart, które rozda mi los, oczywiście będę tasować tak długo, aż będą to dobre karty wink

272

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Ogólniki, psze Pani smile

Zrozum, nikt nie pytał Cię o szczegóły, ale uciekasz od pytania o kochanka..teraz to zauważyłam. Zadałam wyraźnie to pytanie i w ogóle się nie odniosłaś.
Coś mi mówi, że w tych marzeniach sporo miejsca zajmuje jego osoba, albo choćby myślenie o nim.

273

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Elle88 napisał/a:

Ogólniki, psze Pani smile

Zrozum, nikt nie pytał Cię o szczegóły, ale uciekasz od pytania o kochanka..teraz to zauważyłam. Zadałam wyraźnie to pytanie i w ogóle się nie odniosłaś.
Coś mi mówi, że w tych marzeniach sporo miejsca zajmuje jego osoba, albo choćby myślenie o nim.

A co ja mam o nim napisać skoro się nie widujemy?
Moje marzenia to na razie czysty realizm, nie rozpędzam się zanadto, nie planuję, skupiam się na czymś innym wink

274

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Rozumiem.
Czyli cały czas jest z tyłu głowy, tylko 'okoliczności' (jego brak woli i chęci) wam nie sprzyjają.
Łudziłam się, że jednak zrozumiałaś, że kochanek to nie "miłość życia".

Wszystko jasne wink

275

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Elle88 napisał/a:

Rozumiem.
Czyli cały czas jest z tyłu głowy, tylko 'okoliczności' (jego brak woli i chęci) wam nie sprzyjają.
Łudziłam się, że jednak zrozumiałaś, że kochanek to nie "miłość życia".

Wszystko jasne wink

Zapewniam Cię, że nie idę w ten sposób

276

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

"...żeby siebie uratować musisz/muszę się skrzywdzić, nie potrafię już być z Tobą szczęśliwy, bo on mi Cię zabrał, zacznij układać sobie życie na nowo i nie patrz na mnie..."

Układa się, powoli, stosunki się normują , coraz mniej między nami napięcia. Pomagamy sobie, ale idziemy innymi ścieżkami.
Kroczę swoją drogą, coraz bardziej spokojnie. Czuję jednak jakąś pustkę. Nie boję się samotności, ale mam dziwne odczucia. Może faktycznie nie jestem warta, żeby ktokolwiek mnie kochał.
Wypaliłam się. Kochałam męża przez te lata, a on sukcesywnie zabijał tą moją miłość.
Potem całe uczucie, całą siebie oddałam jemu. No, nie umiem kochać nikogo na półgwizdka, jak już mi skradł serce, to miał mnie całą.
A teraz?
Teraz jakbym nie istniała w sensie emocjonalnym.
Idę dalej, żyję, marzę, bo instynkt każe.

277 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-10-31 09:54:11)

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:

"...żeby siebie uratować musisz/muszę się skrzywdzić, nie potrafię już być z Tobą szczęśliwy, bo on mi Cię zabrał, zacznij układać sobie życie na nowo i nie patrz na mnie..."

Układa się, powoli, stosunki się normują , coraz mniej między nami napięcia. Pomagamy sobie, ale idziemy innymi ścieżkami.
Kroczę swoją drogą, coraz bardziej spokojnie. Czuję jednak jakąś pustkę. Nie boję się samotności, ale mam dziwne odczucia. Może faktycznie nie jestem warta, żeby ktokolwiek mnie kochał.
Wypaliłam się. Kochałam męża przez te lata, a on sukcesywnie zabijał tą moją miłość.
Potem całe uczucie, całą siebie oddałam jemu. No, nie umiem kochać nikogo na półgwizdka, jak już mi skradł serce, to miał mnie całą.
A teraz?
Teraz jakbym nie istniała w sensie emocjonalnym.
Idę dalej, żyję, marzę, bo instynkt każe.

No, cóż. Gdy zderzą się ze sobą poczucie okrutnego zbiegu okoliczności (decyzja męża o podjęciu walki z nałogiem i nawiązanie przez Ciebie romansu w sytuacji, gdy zrezygnowałaś z myśli, że mąż się na to zdobędzie) ze świadomością klęski tego, co miało Cię wyzwolić, nic dziwnego, że odczuwasz pustkę.
Moim zdaniem, słowa męża przez Ciebie zacytowane nie oznaczają rezygnacji z walki o małżeństwo, lecz wołanie, byś z niego nie rezygnowała, jakkolwiek dziwnie to brzmi.
Ta "wielkoduszność" jest sztuczna według mnie.
Jak już wcześniej pisałem, mąż oddał inicjatywę, co dalej, w Twoje ręce.
Ty wciąż masz umysł "zainfekowany" kochankiem, w związku z czym dla męża brakuje w nim miejsca.
Odpocznij. Sytuacja się stabilizuje, nie jesteście dla siebie wrogami, więc nic jeszcze nie jest takie oczywiste.

Pozdrawiam

278

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Excop napisał/a:
LonelyM napisał/a:

"...żeby siebie uratować musisz/muszę się skrzywdzić, nie potrafię już być z Tobą szczęśliwy, bo on mi Cię zabrał, zacznij układać sobie życie na nowo i nie patrz na mnie..."

Układa się, powoli, stosunki się normują , coraz mniej między nami napięcia. Pomagamy sobie, ale idziemy innymi ścieżkami.
Kroczę swoją drogą, coraz bardziej spokojnie. Czuję jednak jakąś pustkę. Nie boję się samotności, ale mam dziwne odczucia. Może faktycznie nie jestem warta, żeby ktokolwiek mnie kochał.
Wypaliłam się. Kochałam męża przez te lata, a on sukcesywnie zabijał tą moją miłość.
Potem całe uczucie, całą siebie oddałam jemu. No, nie umiem kochać nikogo na półgwizdka, jak już mi skradł serce, to miał mnie całą.
A teraz?
Teraz jakbym nie istniała w sensie emocjonalnym.
Idę dalej, żyję, marzę, bo instynkt każe.

No, cóż. Gdy zderzą się ze sobą poczucie okrutnego zbiegu okoliczności (decyzja męża o podjęciu walki z nałogiem i nawiązanie przez Ciebie romansu w sytuacji, gdy zrezygnowałaś z myśli, że mąż się na to zdobędzie) ze świadomością klęski tego, co miało Cię wyzwolić, nic dziwnego, że odczuwasz pustkę.
Moim zdaniem, słowa męża przez Ciebie zacytowane nie oznaczają rezygnacji z walki o małżeństwo, lecz wołanie, byś z niego nie rezygnowała, jakkolwiek dziwnie to brzmi.
Ta "wielkoduszność" jest sztuczna według mnie.
Jak już wcześniej pisałem, mąż oddał inicjatywę, co dalej, w Twoje ręce.
Ty wciąż masz umysł "zainfekowany" kochankiem, w związku z czym dla męża brakuje w nim miejsca.
Odpocznij. Sytuacja się stabilizuje, nie jesteście dla siebie wrogami, więc nic jeszcze nie jest takie oczywiste.

Pozdrawiam

Tak też robię, mimo, że męczą mnie doły cały czas mam w sobie ten dziwny spokój.
Jakby nie było, będzie dobrze. Walczę o to i nie zamierzam odpuszczać.
Nie, wrogami nie będziemy to raczej pewne, wszak razem się wychowaliśmy jakby to śmiesznie nie brzmiało, od nastolatków po dorosłe życie. On zawinił i ja zawiniłam. Nie będę rachować kto bardziej.

Moje poczucie winy wynika z tego, że gdyby nie było zdrady wszystko byłoby prostsze - ja swoje żale wybaczyłam, bo akurat na to zasłużył - moja konstrukcja jest prosta, nie chowam urazy nawet za najpodlejsze rzeczy, jeśli ktoś jest człowiekiem, a nie bucem. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy jest mną i nie musi stosować mojej logiki.
Kolejna rzecz; czuję się winna, że oddałam uczucie komuś innemu i w ten sposób naraziłam na ból, bo jest to krzywdzące z mojej strony.
Nie jestem typem człowieka, który świadomie ma  wy-je-bane na uczucia innych, zwłaszcza ważnych osób w swoim życiu i nie potrafię patrzeć tylko na siebie.

Nie chcę być egoistką, ale pewne odczucia przychodzą same; jeden mnie już nie umie kochać, a drugi pewnie nie chce.
Nauczyłam się już, że nikogo nie wolno do niczego zmuszać, dlatego też pójdę linią prostą, z sobą w roli głównej, a reszta zależy od rozdania kart

279

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:
Emcia73 napisał/a:

Wiesz co powiem ci szczerze ze kazdy zasługuje na druga szanse. Wiem to z własnego doswiadczenia. Jezeli bedzkesz chciala pogadac to zawsze mozesz napisac...

dzięki
chętnie porozmawiam i o sobie i o innych
wiesz, bałam się i chyba nadal się boję, że nie będę potrafiła się już przed nikim otworzyć, bo ludzie wielu spraw nie rozumieją tzn rozumieją, ale powierzchownie i uznają tylko swój punkt widzenia, bez empatii
cieszę się jednak, że gdzieś tam we mnie nadal jest optymizm, wierzę, że po prostu w pewnym wieku trudniej nawiązać przyjaźnie, które będę trwałe i prawdziwe i tylko dlatego nie mogę trafić na dobrych znajomych w związku z czym czuję się samotna

Droga Lonely,

w zupelnosci rozumiem Twoja sytuacje, gdyz sama znalazlam sie w podobnej. Rowniez zdradzilam, poniewaz partner nie dawal mi poczucia bezpieczenstwa I zaniedbywal mnie na kazdym kroku. Po zdradzie postanowilam odejsc. Nie do tego drugiego mezczyzny.. uswiadomilam sobie, ze jezeli zdradzilam to tak naprawde go nie kochalam. Ale tovrowniez dluga historia.. Moze nie bez powodu ktos staje na naszej drodze zycia?

280

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Jesteś bardzo silną osobą, Lonely, wyrazy szacunku.
Tylko twoje poczucie winy wydaje mi się ulokowane nie tam gdzie trzeba. Mąż pijak sam sobie zapracował na to co się stało (jego kochanką była wóda i jego romans z nią trwał 10 lat, a nie kilka miesięcy). Dzieci nie zapracowały sobie, żeby oglądać tatusia wracającego po pijaku do domu i robiącego awantury. Ani awantur z kochankiem w tle.

281

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
aleksandra1802 napisał/a:
LonelyM napisał/a:
Emcia73 napisał/a:

Wiesz co powiem ci szczerze ze kazdy zasługuje na druga szanse. Wiem to z własnego doswiadczenia. Jezeli bedzkesz chciala pogadac to zawsze mozesz napisac...

dzięki
chętnie porozmawiam i o sobie i o innych
wiesz, bałam się i chyba nadal się boję, że nie będę potrafiła się już przed nikim otworzyć, bo ludzie wielu spraw nie rozumieją tzn rozumieją, ale powierzchownie i uznają tylko swój punkt widzenia, bez empatii
cieszę się jednak, że gdzieś tam we mnie nadal jest optymizm, wierzę, że po prostu w pewnym wieku trudniej nawiązać przyjaźnie, które będę trwałe i prawdziwe i tylko dlatego nie mogę trafić na dobrych znajomych w związku z czym czuję się samotna

Droga Lonely,

w zupelnosci rozumiem Twoja sytuacje, gdyz sama znalazlam sie w podobnej. Rowniez zdradzilam, poniewaz partner nie dawal mi poczucia bezpieczenstwa I zaniedbywal mnie na kazdym kroku. Po zdradzie postanowilam odejsc. Nie do tego drugiego mezczyzny.. uswiadomilam sobie, ze jezeli zdradzilam to tak naprawde go nie kochalam. Ale tovrowniez dluga historia.. Moze nie bez powodu ktos staje na naszej drodze zycia?

"Moze nie bez powodu ktos staje na naszej drodze zycia"

Wiesz, często zastanawiałam się nad tym - po co?
Wierzę, że miało to cel, bo nawet, jeśli mnie nie chce, to dał mi coś, co pozwoliło mi uwierzyć, ze ja jednak mogę żyć inaczej

282

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Czarna Kotka napisał/a:

Jesteś bardzo silną osobą, Lonely, wyrazy szacunku.
Tylko twoje poczucie winy wydaje mi się ulokowane nie tam gdzie trzeba. Mąż pijak sam sobie zapracował na to co się stało (jego kochanką była wóda i jego romans z nią trwał 10 lat, a nie kilka miesięcy). Dzieci nie zapracowały sobie, żeby oglądać tatusia wracającego po pijaku do domu i robiącego awantury. Ani awantur z kochankiem w tle.

Jestem silna, choć bywam słaba, co pokazało moje dotychczasowe życie.
Tak, zapracował sobie, ale podkreślam - to nie była wyrachowana kara z mojej strony. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Przypuszczam, że jakbym była szczęśliwa to nawet nie spojrzałabym na innego, ale nie będę usprawiedliwiać zdrady niczyimi plecami. Zrobiłam, co chciałam i godzę się z tym.

283 Ostatnio edytowany przez LonelyM (2014-11-02 20:49:12)

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Bardzo mnie męczą takie wolne dni kiedy jesteśmy oboje razem w domu. Z niecierpliwością czekam aż znów pójdzie do pracy.
Czuje się z tym źle, że nie umiem zapomnieć o wszystkim i nie daję nam szansy, jest mi bardzo przykro, ale nie mogę się przemóc, chyba nic nie czuję. Nawet jakby był teraz dla mnie idealny i wybaczył mi wszystko, to obawiam się, że dla mnie to za późno już jest. Za długo mnie karał. Coś chyba umarło.
Jedziemy autem, zaczyna rozglądać się za laskami (nigdy tego nie robił), pewnie po to, żeby wzbudzić moją reakcję, a ja nic, zupełnie mnie to nie rusza.
Rozmawiamy albo milczymy, ja szukam sobie zajęć byle tylko coś robić, byle być zajęta i nie myśleć.
Dziś rano stwierdził, że zachowuję się tak samo jak wtedy kiedy byłam z "nim", nie dawałam się dotykać, zbliżać, pocałować, robiłam uniki na wszelkie sposoby chyba mnie podejrzewa, że znów się spotykamy, co jest akurat nieprawdą.
Zapytał dlaczego dla niego byłam inna, uczuciowa, ponętna, przyjacielska - bo on był dla mnie taki jak skrycie marzyłam, jaki powinien być facet. On był dla mnie a ja dla niego, a w  naszych relacjach mąż-żona ja czułam się jak urządzenie wielofunkcyjne, wszystko na mojej głowie, dom, zakupy, obsługa 24h, moja marzenia nie były ważne, a potem jedynym pragnieniem był święty spokój bez ekscesów alkoholowych. Zabił mi wszystkie pragnienia i potrafiłam tęsknić już tylko za normalnością.

Mam teraz cholernego kaca, że nie potrafię być już nim szczęśliwa, że nie mamy wspólnych celów, czuję się pusta i mam do siebie żal, że nie potrafię tego odratować.
Cały czas tęsknię, myślę o tamtym i nic na to nie poradzę, mimo, że niczego od niego nie oczekuję, ani nie planuję to tylko wspomnienia dają mi jakiegoś kopa, choć staram się żyć przede wszystkim dla siebie i niczego nie uzależniać od nikogo.

Kiedyś powiedziałam sobie, że tamto to było tylko zauroczenie, że mi przejdzie z czasem, ale wcale nie mija, a nasila się, niedługo będzie 2 lata a ja nadal czuję to samo i wcale nie chce przejść, choć próbowałam. Podchodzę do tego racjonalnie, ale wcale się nic nie zmienia. Chyba będę męczyć się już z tym do końca życia. Taka kara dla mnie, życie dało mi polizać cukierka, a potem mi go zabrało "nasmakuj się wspomnieniem, bo więcej nie dostaniesz"

Czy ja mam pogodzić się z losem i zadowolić się tym, o czym pierwotnie musiałam marzyć, czyli o świętym spokoju i niczym więcej?
Podobno życie bez miłości nie jest wiele warte czy na to mam się godzić?
Czuję się byle jaka ......

----------------------------------------------------------

Pierwszy raz w życiu mąż mi podziękował i czułam się przez niego doceniona - za to, że mimo wszystko wspierałam go i współuczestniczyłam z nim w zdrowieniu (terapia), bo beze mnie nie dałby rady i nie przeszedłby przez to sam jak i za to, że dzięki mnie (popchnęłam go) podniósł kwalifikacje, zmienił zawód a co za tym idzie dużo lepsza kasa i stabilizacja finansowa.
Cieszę się, że wreszcie mu się udało, choć motywowałam go do tego latami i dopiero teraz wyszło po mojemu.
Zależy mi na nim jako człowieku, ale czuję się nie fair, że chyba nie mogę mu nic więcej zaoferować.
Co mogłam naprawiłam i chyba zadośćuczyniłam, ale na więcej mnie chyba już nie stać

Nie mogę mu powiedzieć o tym wszystkim, co czuję, o swoich rozterkach, bo to byłby zamach na jego "życie", choć czuję się podle

Czasem myślę, że powinien mnie zdradzić (to ponoć nie będzie zdrada, bo nie jesteśmy razem), związać się z inną, żeby mu było lepiej a ja w ten sposób w jakimś sensie uspokoję swoje sumienie.

------------------------------------------------------------------------

Czuję się samotna i tak pewnie zostanie, do przytulania mam tylko kota, tyle mi zostaje z życia - a i tak pójdę dalej w płaszczu optymizmu i pogody ducha i tylko czasem gdzieś w kąciku gdzie nikt nie ujrzy uronię łzę nad swym losem
Jestem silna i dam radę, bo kto jak nie ja?

284

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Taka kara dla mnie, życie dało mi polizać cukierka, a potem mi go zabrało "nasmakuj się wspomnieniem, bo więcej nie dostaniesz"

Sadze ,że życie dało ci powąchać tylko przez papierek,gdybyś rozwinęła i naprawde spróbowała smak mógłby sie okazać nie taki słodki jak myślisz.Życie takimi wspomnieniami co by było jak by było potrafi nieżle zdołować
.Egzystujecie  obok siebie ,chyba nic dobrego was nie łączy,jesli któres z was nie podejmie zdecydowanych kroków,za kilka lat staniecie sie parą zgorzkniałych ludzi ze wzajemnymi pretensjami i oskarżającymi sie o zmarnowanie życia.

285

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Mąż nawet gdyby chciał się zbliżyć - nie masz szans.
Kochanek - ma pierwszeństwo.
Twoja głowa i serce należą do kochanka.

Próbujesz negować, ale to silniejsze od Ciebie.

286

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
1status napisał/a:

Taka kara dla mnie, życie dało mi polizać cukierka, a potem mi go zabrało "nasmakuj się wspomnieniem, bo więcej nie dostaniesz"

Sadze ,że życie dało ci powąchać tylko przez papierek,gdybyś rozwinęła i naprawde spróbowała smak mógłby sie okazać nie taki słodki jak myślisz.Życie takimi wspomnieniami co by było jak by było potrafi nieżle zdołować
.Egzystujecie  obok siebie ,chyba nic dobrego was nie łączy,jesli któres z was nie podejmie zdecydowanych kroków,za kilka lat staniecie sie parą zgorzkniałych ludzi ze wzajemnymi pretensjami i oskarżającymi sie o zmarnowanie życia.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko za czym tęsknimy czy sobie wyobrażamy nie jest takie idealne jakby się chciało. Ja już dawno nie żyję złudzeniami, a co do wspomnień są one takie, a nie inne i niczego sobie nie przekłamuję, przeanalizowałam je sobie w sposób do bólu realny.
Tak, egzystujemy i tego samego się obawiam, co napisała(e)ś.

287

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
smallangel napisał/a:

Mąż nawet gdyby chciał się zbliżyć - nie masz szans.
Kochanek - ma pierwszeństwo.
Twoja głowa i serce należą do kochanka.

Próbujesz negować, ale to silniejsze od Ciebie.

Ja już niczego nie chcę na siłę od nikogo.
Jak się kocha, to wie się, co powinno się robić.

288

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Elle88 napisał/a:

Ogólniki, psze Pani smile

Zrozum, nikt nie pytał Cię o szczegóły, ale uciekasz od pytania o kochanka..teraz to zauważyłam. Zadałam wyraźnie to pytanie i w ogóle się nie odniosłaś.
Coś mi mówi, że w tych marzeniach sporo miejsca zajmuje jego osoba, albo choćby myślenie o nim.

Chyba nie odpisałam Ci wprost; teraz to najbardziej chciałabym mieszkać sama, wówczas najszybciej stanęłabym na nogi, odzyskała równowagę i może w końcu dowiedziała się jaki jest sens mojego życia; no ale niestety nie mogę i ze względów bytowych jak i emocjonalnych

289

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Ja myślę, że kochanek uświadomił/przypomniał Ci nie że powinnaś kochać jego i tylko jego, ale dlaczego w ogóle powinnaś kochać.
Jak prawdziwy związek powinien naprawdę wyglądać.
Że są dwie osoby, które się troszczą o siebie nawzajem.
Nie, że jedna ciągle daje, a druga ciągle bierze.


Jak Wasze dzieci zniosły to wszystko?

290

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
Czarna Kotka napisał/a:

Ja myślę, że kochanek uświadomił/przypomniał Ci nie że powinnaś kochać jego i tylko jego, ale dlaczego w ogóle powinnaś kochać.
Jak prawdziwy związek powinien naprawdę wyglądać.
Że są dwie osoby, które się troszczą o siebie nawzajem.
Nie, że jedna ciągle daje, a druga ciągle bierze.


Jak Wasze dzieci zniosły to wszystko?

Pewnie masz rację, otworzył mi oczy, że może mnie ktoś chcieć, że coś tam jestem warta, obudził mnie ....

Dzieci, o dziwo znośnie, starsza już dawna mówiła nam, ze powinniśmy się rozejść, bo nie pasujemy do siebie. Jak na nastolatki wyjątkowo dojrzale do tego podchodzą. Starają sie zachować dobre stosunki i ze mną i z mężem dlatego nie stają po żadnej stronie. To mnie cieszy, bo wszystko wskazuje na to, że nie będzie traumy.

291

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Nie rozumiem jednego; skąd u mnie taki dół?
Zniechęcenie do wszystkiego, wcześniej zdarzało się sporadycznie, a teraz ciągnie się od kliku dni. Czyżbym sobie coś uzmysławiała?
Dziś od rana nowy nastrój, nawet z lekkim optymizmem, mam nadzieję, że wracam "do siebie".
Jak zmienić swoje myślenie, jeśli dopadnie nas rezygnacja? Do tej pory łatwo sobie z tym radziłam, rach-ciach i odnajdywałam nową zachętę do życia, tym razem dopadło mnie coś nowego, złego, z czym  nie mogłam sobie poradzić. Niepodobne to do mnie.

292

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Trwałe oszukiwanie samej siebie (i nie tylko niestety) czasami skutkuje tym, że budzimy się z kacem. Szkoda, że mało kto wyciąga z tego wnioski i z uporem maniaka dalej funduje sobie powtórkę z rozrywki hmm

293

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
laru napisał/a:

Trwałe oszukiwanie samej siebie (i nie tylko niestety) czasami skutkuje tym, że budzimy się z kacem. Szkoda, że mało kto wyciąga z tego wnioski i z uporem maniaka dalej funduje sobie powtórkę z rozrywki hmm

Wyjaśnij proszę, bo nie wiem co dokładnie masz na myśli

294

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:

Mam teraz cholernego kaca, że nie potrafię być już nim szczęśliwa, że nie mamy wspólnych celów, czuję się pusta i mam do siebie żal, że nie potrafię tego odratować.

LonelyM napisał/a:

Cały czas tęsknię, myślę o tamtym i nic na to nie poradzę, mimo, że niczego od niego nie oczekuję, ani nie planuję to tylko wspomnienia dają mi jakiegoś kopa...

To zakrawa o jakiś szczyt hipokryzji po 2 latach jak kochanek "ratownik" odesłał Cie z intensywnej terapii (gdzie reanimował Twoją emocjonalną pustkę) do domu, toczy Cię ta sama choroba. Pozostajesz na utrzymaniu męża (opieka paliatywna), który nie zdaje sobie sprawy z tego w co z nim grasz (z tego co napisałaś odtrącasz wszystkie jego próby okazywania uczuć). Skoro dzieci nie widzą sensu dorastania w takiej rodzinie, w takich relacjach między matką a ojcem, to jedyne czym się teraz kierujesz to kwestia kasy, a w zasadzie jej braku, żeby rozpocząć "nowe" życie.

Nie dziwie się, że czasami jak się ockniesz w tej agonii to boli, cholernie boli.

295

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
laru napisał/a:
LonelyM napisał/a:

Mam teraz cholernego kaca, że nie potrafię być już nim szczęśliwa, że nie mamy wspólnych celów, czuję się pusta i mam do siebie żal, że nie potrafię tego odratować.

LonelyM napisał/a:

Cały czas tęsknię, myślę o tamtym i nic na to nie poradzę, mimo, że niczego od niego nie oczekuję, ani nie planuję to tylko wspomnienia dają mi jakiegoś kopa...

To zakrawa o jakiś szczyt hipokryzji po 2 latach jak kochanek "ratownik" odesłał Cie z intensywnej terapii (gdzie reanimował Twoją emocjonalną pustkę) do domu, toczy Cię ta sama choroba. Pozostajesz na utrzymaniu męża (opieka paliatywna), który nie zdaje sobie sprawy z tego w co z nim grasz (z tego co napisałaś odtrącasz wszystkie jego próby okazywania uczuć). Skoro dzieci nie widzą sensu dorastania w takiej rodzinie, w takich relacjach między matką a ojcem, to jedyne czym się teraz kierujesz to kwestia kasy, a w zasadzie jej braku, żeby rozpocząć "nowe" życie.

Nie dziwie się, że czasami jak się ockniesz w tej agonii to boli, cholernie boli.

Chyba nie masz jednak racji.
Wyszło jak wyszło i to nie z tego powodu jest ze mną jak jest. Tu rozchodzi się o więcej.
Nie, nie gram z mężem o nic.
Chciałam odejść, nie puścił mnie. Nie dał mi szansy na poukładanie tego jak trzeba. Ja nie chciałam biec do tamtego po trupach. Po przyznaniu się do wszystkiego chciałam, żeby dał mi wolność. Potrzebowałam tego, żeby nie brnąć dalej w taki sposób i żeby zastanowić się co chcę i jak powinnam to zrobić, a raczej jak oboje to powinniśmy rozegrać. Nie pozwolił mi. Zamknął mnie i osaczył jak małpkę przyłapaną na ucieczce z klatki. Kara za próbę ucieczki.
Nawet z nim rozmówił się za moimi plecami. Jakbym była ubezwłasnowolniona.
Wiesz o co jestem wściekła? O rozegranie za moimi plecami, o decydowanie co będzie najlepsze za mnie.

Na "utrzymaniu" jestem krótko, ale nie zgadzam się na takie nazewnictwo, bo nie jestem pasożytem, ja też pracuję, ale za taką pracę nie dostaje się wynagrodzenia w formie pieniędzy, co nie znaczy, że jest to coś gorszego, a śmiem twierdzić, że efekty tej pracy są równie ważne jak żywa gotówka.
Nie jestem z nim dla kasy. Zresztą mąż osiągnął to co ma tez głównie dzięki mnie.
To nie brak kasy blokuje mnie przed pójściem w świat. To nie takie proste, choć wydawałoby się, że tak - ale nie jestem aż taką egoistką, żeby zrujnować wszystko za sobą byle tylko sobie zrobić dobrze

Zrobiłam ile mogłam, żeby naprawić, nawet wbrew sobie, ale starałam się na maksa, nie skorzystał, bo nie potrafił, ja też mam jakieś swoje granice. Ile mogłam żebrać o wybaczenie i nowy rozdział?
W ramach kary nie można godzić się by do końca życia być podnóżkiem.
A czy jakbym ja go karała za 10 lat zrujnowanego życia to byłoby fair? Dla mnie to bez sensu, to rujnowanie a nie budowanie przyszłości.
Nie dam sobie wmówić, że zrobiłam za mało.

Ja wiem, co ze mną się dzieje, ale potrzebuję, żeby ktoś mi to wyłożył, Tobie się nie udało, bo to błędna teza - choć przez chwilę myślałam, że potrafisz.

296

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:

teraz to najbardziej chciałabym mieszkać sama, wówczas najszybciej stanęłabym na nogi, odzyskała równowagę i może w końcu dowiedziała się jaki jest sens mojego życia; no ale niestety nie mogę i ze względów bytowych jak i emocjonalnych

LonelyM napisał/a:

To nie brak kasy blokuje mnie przed pójściem w świat. To nie takie proste, choć wydawałoby się, że tak - ale nie jestem aż taką egoistką, żeby zrujnować wszystko za sobą byle tylko sobie zrobić dobrze

Nie jest to takie oczywiste i spójne patrząc na to co pisałeś.
Niestety podobnie jak Elle88 muszę powiedzieć, że jesteś mistrzem "ogólników" i podobnie jak ona łudziłem się, że motywacja Twojego postępowania jest zgoła odmienna hmm

297

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
laru napisał/a:
LonelyM napisał/a:

teraz to najbardziej chciałabym mieszkać sama, wówczas najszybciej stanęłabym na nogi, odzyskała równowagę i może w końcu dowiedziała się jaki jest sens mojego życia; no ale niestety nie mogę i ze względów bytowych jak i emocjonalnych

LonelyM napisał/a:

To nie brak kasy blokuje mnie przed pójściem w świat. To nie takie proste, choć wydawałoby się, że tak - ale nie jestem aż taką egoistką, żeby zrujnować wszystko za sobą byle tylko sobie zrobić dobrze

Nie jest to takie oczywiste i spójne patrząc na to co pisałeś.
Niestety podobnie jak Elle88 muszę powiedzieć, że jesteś mistrzem "ogólników" i podobnie jak ona łudziłem się, że motywacja Twojego postępowania jest zgoła odmienna hmm

właśnie jest spójne, wczytaj się dokładnie a nie czepiaj szczegółów choćby w postaci "bytowej sytuacji"
mogłabym olać wszystko i wszystkich i wciągu tygodnia mieć pracę i dałabym sobie radę, ale z pewnych względów nie chcę iść na skróty po trupach, mojego sumienia na to nie stać

mistrz ogólników - hmmm , może i tak to wygląda, nie jestem natomiast mistrzem słowa, pewne rzeczy można zrozumieć dopiero będąc bezpośrednim świadkiem czy widzem spektaklu, być może ja nie umiem właściwie przekazać swoich myśli

298 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-11-04 12:40:20)

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:

Dziś rano stwierdził, że zachowuję się tak samo jak wtedy kiedy byłam z "nim", nie dawałam się dotykać, zbliżać, pocałować, robiłam uniki na wszelkie sposoby


Cały czas tęsknię, myślę o tamtym i nic na to nie poradzę, mimo, że niczego od niego nie oczekuję, ani nie planuję to tylko wspomnienia dają mi jakiegoś kopa,

Kiedyś powiedziałam sobie, że tamto to było tylko zauroczenie, że mi przejdzie z czasem, ale wcale nie mija, a nasila się, niedługo będzie 2 lata a ja nadal czuję to samo i wcale nie chce przejść, choć próbowałam.

Nie mogę mu powiedzieć o tym wszystkim, co czuję, o swoich rozterkach, bo to byłby zamach na jego "życie", choć czuję się podle

Zrobiłam ile mogłam, żeby naprawić, nawet wbrew sobie, ale starałam się na maksa, nie skorzystał, bo nie potrafił, ja też mam jakieś swoje granice. Ile mogłam żebrać o wybaczenie i nowy rozdział?

To sa Twoje wpisy z przed 2 dni .

LonelyM - oczekiwałaś wybaczenia ale jak on ma Ci wybaczyć skoro wciąż czuje kochanka na karku . Nie dajesz mu zapomnieć o tej zdradzie .

299

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

"Z pewnych względów" ten temat wydaje się coraz mniej realny, a urządzanie quizów pt. "niech ktoś zgadnie czemu się tak czuje" mało poważne.

Pora chyba napisać ostatni rozdział opowiadania: "Koniec dobrej zabawy" i ewentualnie dać przeczytać ten wątek mężowi, nie powinien mieć już problemów z oceną sytuacji w jakiej się znalazł.

300

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
ryba81 napisał/a:
LonelyM napisał/a:

Dziś rano stwierdził, że zachowuję się tak samo jak wtedy kiedy byłam z "nim", nie dawałam się dotykać, zbliżać, pocałować, robiłam uniki na wszelkie sposoby


Cały czas tęsknię, myślę o tamtym i nic na to nie poradzę, mimo, że niczego od niego nie oczekuję, ani nie planuję to tylko wspomnienia dają mi jakiegoś kopa,

Kiedyś powiedziałam sobie, że tamto to było tylko zauroczenie, że mi przejdzie z czasem, ale wcale nie mija, a nasila się, niedługo będzie 2 lata a ja nadal czuję to samo i wcale nie chce przejść, choć próbowałam.

Nie mogę mu powiedzieć o tym wszystkim, co czuję, o swoich rozterkach, bo to byłby zamach na jego "życie", choć czuję się podle

Zrobiłam ile mogłam, żeby naprawić, nawet wbrew sobie, ale starałam się na maksa, nie skorzystał, bo nie potrafił, ja też mam jakieś swoje granice. Ile mogłam żebrać o wybaczenie i nowy rozdział?

To sa Twoje wpisy z przed 2 dni .

LonelyM - oczekiwałaś wybaczenia ale jak on ma Ci wybaczyć skoro wciąż czuje kochanka na karku . Nie dajesz mu zapomnieć o tej zdradzie .

Nie wiem czy Wam umknęło czy ja nie napisałam, przez rok czasu było inaczej, robiłam ile mogłam - dopiero od niedawna przyznałam sama przed sobą (mąż od pół roku mi to wmawiał), że to nie ma chyba sensu i przestałam poświęcać samą siebie, żeby to naprawić za wszelką cenę
W jaki sposób mu nie dawałam zapomnieć?

301 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-11-04 13:25:28)

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:
ryba81 napisał/a:
LonelyM napisał/a:

Dziś rano stwierdził, że zachowuję się tak samo jak wtedy kiedy byłam z "nim", nie dawałam się dotykać, zbliżać, pocałować, robiłam uniki na wszelkie sposoby


Cały czas tęsknię, myślę o tamtym i nic na to nie poradzę, mimo, że niczego od niego nie oczekuję, ani nie planuję to tylko wspomnienia dają mi jakiegoś kopa,

Kiedyś powiedziałam sobie, że tamto to było tylko zauroczenie, że mi przejdzie z czasem, ale wcale nie mija, a nasila się, niedługo będzie 2 lata a ja nadal czuję to samo i wcale nie chce przejść, choć próbowałam.

Nie mogę mu powiedzieć o tym wszystkim, co czuję, o swoich rozterkach, bo to byłby zamach na jego "życie", choć czuję się podle

Zrobiłam ile mogłam, żeby naprawić, nawet wbrew sobie, ale starałam się na maksa, nie skorzystał, bo nie potrafił, ja też mam jakieś swoje granice. Ile mogłam żebrać o wybaczenie i nowy rozdział?

To sa Twoje wpisy z przed 2 dni .

LonelyM - oczekiwałaś wybaczenia ale jak on ma Ci wybaczyć skoro wciąż czuje kochanka na karku . Nie dajesz mu zapomnieć o tej zdradzie .

Nie wiem czy Wam umknęło czy ja nie napisałam, przez rok czasu było inaczej, robiłam ile mogłam - dopiero od niedawna przyznałam sama przed sobą (mąż od pół roku mi to wmawiał), że to nie ma chyba sensu i przestałam poświęcać samą siebie, żeby to naprawić za wszelką cenę
W jaki sposób mu nie dawałam zapomnieć?

Ogolnie robiłam co mogłam , co to znaczy  ??
Pomoglas wyjsc mu z alkoholizmu
Pomogłas w rozwoju zawodowym
robiłas wszystko co w obowiązkach domowych trzeba robić
Zapewniałaś o swojej miłości do niego?? , o tym ze żałujesz ?? Moze jemu na tym tez zależało i po roku zaczął wątpić ze to ma sens .

302

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Witaj .Widzę że Ciebie też dopadają doły .Masz rację nie wiadomo skąd to się bierze .Jednego dnia myślimy że idziemy dalej a następnego wszystko znika jak domek z kart .Od początku jak tylko dołączyłam do was twierdzę że jesteś dobrym człowiekiem .Zaraz zostanę skarcona ze bronię zdradzających.Twoje myśli słowa tak często są podobne do moich mimo że to Ja zostałam zdradzona .Dobrze wiem że to nie na wygodzie i pieniądzach Ci zależy.Jak też tak usłyszałam .To nie takie proste do wytłumaczenia jak ktoś tego nie przeżył lub przeżywa .Nie zawsze jesteśmy w stanie opisać słowami to co chcemy wyrazić inni mogą to źle odczytać.Te słowa o  pasożytach to już lekka przesada Ja teraz też jestem na utrzymaniu (jeszcze kuroniówkę mam)i nie zgadzam się z tym że praca którą wykonujemy w domu to nie praca bo co? banknotów za nią nie ma.Wystarczy tylko zostawić naszych M samych na kilka dni i katastrofa usłyszymy jak to ciężko te sprzątanie mycie garów obiady wolę do pracy iść odbębnię swoje i spokój a My 24 na dobę.Nie potrafimy być egoistkami .Napisałaś że wiesz co się z Tobą dzieje tylko chcesz aby ktoś Ci to wyłożył.Napisz coś więcej .Masz naprawdę ciężko .Twój mąż nie pozwolił Ci odejść a teraz znów Cię osaczył.Możemy tylko pogadać bo nikt nie jest w stanie myśleć za Ciebie.To nie jest ani czarne ani białe wie to ktoś kto znalazł się w takiej sytuacji.

303

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
ryba81 napisał/a:
LonelyM napisał/a:
ryba81 napisał/a:

To sa Twoje wpisy z przed 2 dni .

LonelyM - oczekiwałaś wybaczenia ale jak on ma Ci wybaczyć skoro wciąż czuje kochanka na karku . Nie dajesz mu zapomnieć o tej zdradzie .

Nie wiem czy Wam umknęło czy ja nie napisałam, przez rok czasu było inaczej, robiłam ile mogłam - dopiero od niedawna przyznałam sama przed sobą (mąż od pół roku mi to wmawiał), że to nie ma chyba sensu i przestałam poświęcać samą siebie, żeby to naprawić za wszelką cenę
W jaki sposób mu nie dawałam zapomnieć?

Ogolnie robiłam co mogłam , co to znaczy  ??
Zapewniałaś o swojej miłości do niego , o tym ze żałujesz ??
Czy robiłas wszystko co w obowiązkach domowych trzeba robić  ??

Tak wszystko. I nie chodzi o obowiązki domowe. Zapewniałam, dbałam , wspierałam a dostawałam na przemian łyk dobroci i serca i chochle pomyj.
Zabiłam nawet uczucia do tamtego, okłamałam się, że już nic nie czuję, żeby zrobić naprawdę wszystko co potrafię by w końcu było tak jak powinno być.
Wpadłam w ten sposób w dołek, im bardziej się starałam tym bardziej miał to gdzieś.
Doszłam w końcu do wniosku, że to nie jest dobre i nie zasługuję na to, nie kosztem siebie, bo to nie daje nic wartościowego
Pamiętam kiedyś w złości powiedział, że nikt inny mnie nie będzie miał. Niby nie było to na poważnie, ale trochę daje do myślenia.
Mąż jest inteligentny, sam przyznaje, że jest doskonałym manipulatorem, wie jak ugryźć, żeby jego było na wierzchu choćby pozornie. On mnie kocha i nienawidzi i nie jest to puste gadanie. Znam go. Mimo, że ma naprawdę niespotykane wartości ma też w sobie coś psychopatycznego, co mnie przeraża. A moja zdrada chyba zawsze już będzie akumulatorem na jego złe strony charakteru.

Zniszczyłam mu życie - potrafię się do tego przyznać, a to że on zniszczył je sobie sam to już inna kwestia.
Czasem myślę, ze to jest kara dla mnie. Na "szczęście" już nie zasługuję, choć bronię się przed takim myśleniem. Instynkt i egoizm.

Czasem też myślę, że to się skonczy tylko w dramatyczny sposób

304

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
amelka3007 napisał/a:

Witaj .Widzę że Ciebie też dopadają doły .Masz rację nie wiadomo skąd to się bierze .Jednego dnia myślimy że idziemy dalej a następnego wszystko znika jak domek z kart .Od początku jak tylko dołączyłam do was twierdzę że jesteś dobrym człowiekiem .Zaraz zostanę skarcona ze bronię zdradzających.Twoje myśli słowa tak często są podobne do moich mimo że to Ja zostałam zdradzona .Dobrze wiem że to nie na wygodzie i pieniądzach Ci zależy.Jak też tak usłyszałam .To nie takie proste do wytłumaczenia jak ktoś tego nie przeżył lub przeżywa .Nie zawsze jesteśmy w stanie opisać słowami to co chcemy wyrazić inni mogą to źle odczytać.Te słowa o  pasożytach to już lekka przesada Ja teraz też jestem na utrzymaniu (jeszcze kuroniówkę mam)i nie zgadzam się z tym że praca którą wykonujemy w domu to nie praca bo co? banknotów za nią nie ma.Wystarczy tylko zostawić naszych M samych na kilka dni i katastrofa usłyszymy jak to ciężko te sprzątanie mycie garów obiady wolę do pracy iść odbębnię swoje i spokój a My 24 na dobę.Nie potrafimy być egoistkami .Napisałaś że wiesz co się z Tobą dzieje tylko chcesz aby ktoś Ci to wyłożył.Napisz coś więcej .Masz naprawdę ciężko .Twój mąż nie pozwolił Ci odejść a teraz znów Cię osaczył.Możemy tylko pogadać bo nikt nie jest w stanie myśleć za Ciebie.To nie jest ani czarne ani białe wie to ktoś kto znalazł się w takiej sytuacji.

Siedzi mi to w głowie, a słów pisanych i wypowiadanych nie potrafię dobrać, bo jak nie próbuję, to nie jest tym , co chciałam w 100% przekazać. Widzę, że chyba rozumiesz.
Boję się, że funduję sobie stratę następnych 10 lat życia, ale nie umiem nic zdziałać, żeby nie skrzywdzić  siebie i innych. Na całkowity egoizm mnie nie stać, na poświęcenie siebie również.

305

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:
ryba81 napisał/a:
LonelyM napisał/a:

Nie wiem czy Wam umknęło czy ja nie napisałam, przez rok czasu było inaczej, robiłam ile mogłam - dopiero od niedawna przyznałam sama przed sobą (mąż od pół roku mi to wmawiał), że to nie ma chyba sensu i przestałam poświęcać samą siebie, żeby to naprawić za wszelką cenę
W jaki sposób mu nie dawałam zapomnieć?

Ogolnie robiłam co mogłam , co to znaczy  ??
Zapewniałaś o swojej miłości do niego , o tym ze żałujesz ??
Czy robiłas wszystko co w obowiązkach domowych trzeba robić  ??

Tak wszystko. I nie chodzi o obowiązki domowe. Zapewniałam, dbałam , wspierałam a dostawałam na przemian łyk dobroci i serca i chochle pomyj.
Zabiłam nawet uczucia do tamtego, okłamałam się, że już nic nie czuję, żeby zrobić naprawdę wszystko co potrafię by w końcu było tak jak powinno być.

LoneyM nie odbieraj tego ze ja Ci atakuje w jakis sposób.
Jestem zdradzona wiec wiem troche o emocjach z tym związanych .
Staram Ci tylko uświadomić co mógł czuć Twoj mąż przez ten pierwszy rok.
Sama piszesz ze udawałaś ze nic nie czujesz do tamtego , zdradzony raz ze nie ufa , dwa potrafi wyczuć ze coś jest fałszem . Mówisz ze on jest inteligentny wiec sadze ze on czuł od Ciebie ta udawana miłość.
Widział ze sie o niego troszczysz , terapia AA, jego rozwój zawodowy ale cały czas mu brakowało tej Twojej 100% miłości tylko do niego.

306

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

I ostatni motyw

Kilka dni temu powiedział, że teraz da mi z siebie to czego pragnęłam, dostanę max szczęścia przez miesiąc a potem mnie rzuci. I tak zaczął robić. Dobrze mnie traktuje.
Zastanawia mnie to, na ile jest to gra (bo tak powiedział) a na ile ostatni akt desperacji, żeby mnie w ogóle odzyskać - bo zrozumiał, że ja przestałam "żartować"
Obawiam się, że nawet jeżeli jest to prawdziwe, to ja już chyba nie umiem go kochać strasznie mi z tym źle, czuję się jak okropna, wredna, wyrachowana "suka". Jest za późno. Poznałam coś innego i nie da się tego "od-poznać" tak jak nie da się od-zobaczyć to co się ujrzało.
I znów sprawdza się jego przepowiednia, że poczucie winy mnie zniszczy.

307

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
ryba81 napisał/a:
LonelyM napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Ogolnie robiłam co mogłam , co to znaczy  ??
Zapewniałaś o swojej miłości do niego , o tym ze żałujesz ??
Czy robiłas wszystko co w obowiązkach domowych trzeba robić  ??

Tak wszystko. I nie chodzi o obowiązki domowe. Zapewniałam, dbałam , wspierałam a dostawałam na przemian łyk dobroci i serca i chochle pomyj.
Zabiłam nawet uczucia do tamtego, okłamałam się, że już nic nie czuję, żeby zrobić naprawdę wszystko co potrafię by w końcu było tak jak powinno być.

LoneyM nie odbieraj tego ze ja Ci atakuje w jakis sposób.
Jestem zdradzona wiec wiem troche o emocjach z tym związanych .
Staram Ci tylko uświadomić co mógł czuć Twoj mąż przez ten pierwszy rok.
Sama piszesz ze udawałaś ze nic nie czujesz do tamtego , zdradzony raz ze nie ufa , dwa potrafi wyczuć ze coś jest fałszem . Mówisz ze on jest inteligentny wiec sadze ze on czuł od Ciebie ta udawana miłość.
Widział ze sie o niego troszczysz , terapia AA, jego rozwój zawodowy ale cały czas mu brakowało tej Twojej 100% miłości tylko do niego.

Rozumiem, co chcesz mi przekazać. To, że "zabijałam" uczucie do tamtego, nie oznacza , że uczucie do męża było nieszczere. Było szczere, ja wierzyłam, że się uda, a on musiał to negować, szukać dziury w już całym. Nie chciał się odciąć to jak miało się udać?
Chcąc mnie z powrotem miał świadomość, że już "niewinna" nigdy nie będę. Teraz wiem, że nie każdy potrafi jak ja "wybaczyć" i iść do przodu bez "babrania się w gównie". Dla mnie wybaczenie bez zamknięcia szuflady nie ma sensu.

308

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:

I ostatni motyw

Kilka dni temu powiedział, że teraz da mi z siebie to czego pragnęłam, dostanę max szczęścia przez miesiąc a potem mnie rzuci. I tak zaczął robić. Dobrze mnie traktuje.
Zastanawia mnie to, na ile jest to gra (bo tak powiedział) a na ile ostatni akt desperacji, żeby mnie w ogóle odzyskać - bo zrozumiał, że ja przestałam "żartować"
Obawiam się, że nawet jeżeli jest to prawdziwe, to ja już chyba nie umiem go kochać strasznie mi z tym źle, czuję się jak okropna, wredna, wyrachowana "suka". Jest za późno. Poznałam coś innego i nie da się tego "od-poznać" tak jak nie da się od-zobaczyć to co się ujrzało.
I znów sprawdza się jego przepowiednia, że poczucie winy mnie zniszczy.

Pół żartem pół serio: albo mąż da kopa zdradzającej żonie albo kopa będą jej dawać wspomnienia o kochanku hmm
Nic tylko trzymać kciuki za postanowienie męża. Obydwojgu wyszłoby to na dobre.

309

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
laru napisał/a:
LonelyM napisał/a:

I ostatni motyw

Kilka dni temu powiedział, że teraz da mi z siebie to czego pragnęłam, dostanę max szczęścia przez miesiąc a potem mnie rzuci. I tak zaczął robić. Dobrze mnie traktuje.
Zastanawia mnie to, na ile jest to gra (bo tak powiedział) a na ile ostatni akt desperacji, żeby mnie w ogóle odzyskać - bo zrozumiał, że ja przestałam "żartować"
Obawiam się, że nawet jeżeli jest to prawdziwe, to ja już chyba nie umiem go kochać strasznie mi z tym źle, czuję się jak okropna, wredna, wyrachowana "suka". Jest za późno. Poznałam coś innego i nie da się tego "od-poznać" tak jak nie da się od-zobaczyć to co się ujrzało.
I znów sprawdza się jego przepowiednia, że poczucie winy mnie zniszczy.

Pół żartem pół serio: albo mąż da kopa zdradzającej żonie albo kopa będą jej dawać wspomnienia o kochanku hmm
Nic tylko trzymać kciuki za postanowienie męża. Obydwojgu wyszłoby to na dobre.

chyba masz rację

310 Ostatnio edytowany przez laru (2014-11-04 14:40:16)

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:

Zastanawia mnie to, na ile jest to gra (bo tak powiedział) a na ile ostatni akt desperacji, żeby mnie w ogóle odzyskać - bo zrozumiał, że ja przestałam "żartować"

Może być też tak, że to nie jest gra ani akt desperacji - to podejście sadystyczne - satysfakcję sprawia mu, że poczujesz odrobinę normalności, ciepła i w tym momencie zostaniesz przez niego tego pozbawiona. Wznosi piedestał dla Twojego cierpienia (to co jest mu nie wystarcza, musi je spotęgować - to przynosi mu satysfakcję). Zaczął być panem wydarzeń, teraz to on powie kiedy koniec, to będzie koniec na jego warunkach. W tym czasie potęguje dysproporcję między dobrem (on) i złem (Ty), żeby utwierdzić się w przekonaniu co do słuszności jego działania (staje się w swoich oczach idealnym mężem, a Ty jesteś tą która zdradziła, pogrzebała wspólną przyszłość).

Ten scenariusz znam z autopsji, może być też tak, że zwyczajnie się miota i nie wie jak sobie dać ze swoim życiem rady tongue

311

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
laru napisał/a:
LonelyM napisał/a:

Zastanawia mnie to, na ile jest to gra (bo tak powiedział) a na ile ostatni akt desperacji, żeby mnie w ogóle odzyskać - bo zrozumiał, że ja przestałam "żartować"

Może być też tak, że to nie jest gra ani akt desperacji - to podejście sadystyczne - satysfakcję sprawia mu, że poczujesz odrobinę normalności, ciepła i w tym momencie zostaniesz przez niego tego pozbawiona. Wznosi piedestał dla Twojego cierpienia (to co jest mu nie wystarcza, musi je spotęgować - to przynosi mu satysfakcję). Zaczął być panem wydarzeń, teraz to on powie kiedy koniec, to będzie koniec na jego warunkach. W tym czasie potęguje dysproporcję między dobrem (on) i złem (Ty), żeby utwierdzić się w przekonaniu co do słuszności jego działania (staje się w swoich oczach idealnym mężem).

Ten scenariusz znam z autopsji, może być też tak, że zwyczajnie się miota i nie wie jak sobie dać ze swoim życiem rady tongue

każda z Twoich opcji jest możliwa, jasno zrozumiałam przesłanie między wersami kiedy mi to mówił ("pokażę Ci coś co mogłabyś mieć, a potem Ci to drastycznie zabiorę, za karę")
możliwe też, że się miota
tak mi namieszał w głowie swoimi gierkami, że ja już zatraciłam się co jest szczere, a co nie
tym wszystkim stracił moje zaufanie

godzinę wcześniej przed "obietnicą" zastosował coś okrutnego wobec mnie, zaczął grać, to samo zachowanie, to samo psychopatyczne spojrzenie jak wtedy gdy mnie terroryzował psychicznie w pijackim amoku, przez moment wróciły wspomnienia, ten strach, ten paraliż, to zaszczucie, wystraszyłam się (jednak jeszcze nie jestem tak silna)
"teraz już, natychmiast wypier.............. do niego albo zobaczysz..."
Zawahałam się. Znów byłam jak robak czekający na rozdeptanie. Coś drgnęło. Nie mówię, że nie byłam przerażona, ale znalazłam jakąś siłę i postawiłam się mówiąc i patrząc mu w oczy  " nie, nie będziesz mnie zastraszał, już nie, chcesz to mnie nawet uderz...."
Zapytał czy mam już dość i czy przypomniałam sobie jak było kiedy mi to robił jednocześnie stwierdzając, że to jeszcze nie koniec. A za chwilę zmiana frontu " nie mów mi więc , że nie mam pojęcia co Ci robiłem przez te lata i nie wiem jak się czujesz, właśnie ci zainscenizowałem to, tym razem po trzeźwemu...."

312 Ostatnio edytowany przez laru (2014-11-04 15:39:30)

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Skoro zapowiedział, że po miesiącu Cię rzuci, to tyle jeszcze postaraj się wytrzymać. Póki co ustal szczegóły tego "rzucania" - czy jest to jednoznaczne z tym, że się wyprowadzi, czy wniesie o rozwód (z orzekaniem o winie czy bez, a może sama przygotuj pozew i z nim omów), a ze swojej strony powiedz mu jak Ty to widzisz - może dobrze by było poszukać mu jakiegoś lokum, bo z dnia na dzień będzie ciężko, ustal termin wizyty w celu wymeldowania go (jeśli dotyczy), szczegóły dotyczące alimentów i widzeń z dziećmi.

Zaraz poznasz intencje i zamiary męża jak porozmawiasz o szczegółach i zaczniesz działać w kierunku ich realizacji.

A Ty jak wyobrażasz sobie to "rzucanie", jak chciałabyś żeby to wyglądało?

313

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:

I ostatni motyw

Kilka dni temu powiedział, że teraz da mi z siebie to czego pragnęłam, dostanę max szczęścia przez miesiąc a potem mnie rzuci. I tak zaczął robić. Dobrze mnie traktuje.
Zastanawia mnie to, na ile jest to gra (bo tak powiedział) a na ile ostatni akt desperacji, żeby mnie w ogóle odzyskać - bo zrozumiał, że ja przestałam "żartować"
Obawiam się, że nawet jeżeli jest to prawdziwe, to ja już chyba nie umiem go kochać strasznie mi z tym źle, czuję się jak okropna, wredna, wyrachowana "suka". Jest za późno. Poznałam coś innego i nie da się tego "od-poznać" tak jak nie da się od-zobaczyć to co się ujrzało.
I znów sprawdza się jego przepowiednia, że poczucie winy mnie zniszczy.

To sa ciosy poniżej pasa
Wiesz co ja bym nie czekała na jego łaskę / niełaskę . Grę na jego warunkach. Zlozylambym sama pozew o rozwód. Moze to go otrzeźwi co on wyrabia . On jest pewien ze tego nie zrobisz i dlatego na to sobie pozwala .

314

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Też zgadzam się że On wie że nic nie zrobisz i dlatego gra na twoich uczuciach.Będzie Cię gnębił .Wie że jesteś wykończona tym wszystkim i karmi się tym.Wiem to bo jak pranę żeby mojego zabolało to przypomnę mu i widzę że cierpi.Tu możesz stwierdzić że też jestem podła .Ciężko jest zaczynać od nowa i trzeba mieć do tego siłę .Naprawdę masz dramatyczną sytuację .Ja tez czekam co przyniosą kolejne dni czy naprawdę będę umiała o tym zapomnieć.Czy za kilka miesięcy będę w takiej sytuacji jak Ty.Stwierdzę że już go nie kocham tylko przyzwyczajenie .Bo już dojrzałam do tego że powiedziałam Mu w twarz że mu nie ufam .Wcześniej bym Mu tego nie powiedziała (strach obawa myślenie co czuję)dziś tego już nie ma.Myślę że musisz przemyśleć wszystko .Wiem ze jest ci trudno gdy On jest obok Ciebie .Ja też jestem spokojniejsza jak jest w pracy.Żal mi jest tylko tego że naprawdę się stara tylko czy mam jeszcze szczere uczucia boję się o tym mówić.Twój m nie potrafi zapomnieć ani wybaczyć .A ty już sobie odpowiedziałaś że Go nie kochasz bo Twoje uczucia są gdzie indziej .Teraz tylko Twój ruch ale jak trudno prawda ?. Trzymam kciuki.

315

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Lonely
wiesz co, jak czytam to naprawdę jakaś patologia. To nie są normalne zachowania.

316

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
ryba81 napisał/a:
LonelyM napisał/a:

I ostatni motyw

Kilka dni temu powiedział, że teraz da mi z siebie to czego pragnęłam, dostanę max szczęścia przez miesiąc a potem mnie rzuci. I tak zaczął robić. Dobrze mnie traktuje.
Zastanawia mnie to, na ile jest to gra (bo tak powiedział) a na ile ostatni akt desperacji, żeby mnie w ogóle odzyskać - bo zrozumiał, że ja przestałam "żartować"
Obawiam się, że nawet jeżeli jest to prawdziwe, to ja już chyba nie umiem go kochać strasznie mi z tym źle, czuję się jak okropna, wredna, wyrachowana "suka". Jest za późno. Poznałam coś innego i nie da się tego "od-poznać" tak jak nie da się od-zobaczyć to co się ujrzało.
I znów sprawdza się jego przepowiednia, że poczucie winy mnie zniszczy.

To sa ciosy poniżej pasa
Wiesz co ja bym nie czekała na jego łaskę / niełaskę . Grę na jego warunkach. Zlozylambym sama pozew o rozwód. Moze to go otrzeźwi co on wyrabia . On jest pewien ze tego nie zrobisz i dlatego na to sobie pozwala .

Ja nie czekam na żadną łaskę, pozbyłam się złudzeń, mam niestety podstawy sądzić, że dopóki sam mnie nie zostawi ja tak naprawdę nie będę mogła nigdy odejść
Mam problem ze swoją durną naturą, jak mi zależy na człowieku, to nie potrafię go całkiem skreślić i doszukuję się czegoś dobrego, co przysłoni nawet wielkie wady.

317

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
amelka3007 napisał/a:

Też zgadzam się że On wie że nic nie zrobisz i dlatego gra na twoich uczuciach.Będzie Cię gnębił .Wie że jesteś wykończona tym wszystkim i karmi się tym.Wiem to bo jak pranę żeby mojego zabolało to przypomnę mu i widzę że cierpi.Tu możesz stwierdzić że też jestem podła .Ciężko jest zaczynać od nowa i trzeba mieć do tego siłę .Naprawdę masz dramatyczną sytuację .Ja tez czekam co przyniosą kolejne dni czy naprawdę będę umiała o tym zapomnieć.Czy za kilka miesięcy będę w takiej sytuacji jak Ty.Stwierdzę że już go nie kocham tylko przyzwyczajenie .Bo już dojrzałam do tego że powiedziałam Mu w twarz że mu nie ufam .Wcześniej bym Mu tego nie powiedziała (strach obawa myślenie co czuję)dziś tego już nie ma.Myślę że musisz przemyśleć wszystko .Wiem ze jest ci trudno gdy On jest obok Ciebie .Ja też jestem spokojniejsza jak jest w pracy.Żal mi jest tylko tego że naprawdę się stara tylko czy mam jeszcze szczere uczucia boję się o tym mówić.Twój m nie potrafi zapomnieć ani wybaczyć .A ty już sobie odpowiedziałaś że Go nie kochasz bo Twoje uczucia są gdzie indziej .Teraz tylko Twój ruch ale jak trudno prawda ?. Trzymam kciuki.

Wszystko jest trudne, a tak łatwo radzić komuś. wink
Jak dojdziesz do momentu który ja nazywam "odzyskaniem siebie" to chyba dopiero wówczas zauważysz do czego Cie to doprowadziło i co naprawdę czujesz.

318

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
LonelyM napisał/a:
ryba81 napisał/a:
LonelyM napisał/a:

I ostatni motyw

Kilka dni temu powiedział, że teraz da mi z siebie to czego pragnęłam, dostanę max szczęścia przez miesiąc a potem mnie rzuci. I tak zaczął robić. Dobrze mnie traktuje.
Zastanawia mnie to, na ile jest to gra (bo tak powiedział) a na ile ostatni akt desperacji, żeby mnie w ogóle odzyskać - bo zrozumiał, że ja przestałam "żartować"
Obawiam się, że nawet jeżeli jest to prawdziwe, to ja już chyba nie umiem go kochać strasznie mi z tym źle, czuję się jak okropna, wredna, wyrachowana "suka". Jest za późno. Poznałam coś innego i nie da się tego "od-poznać" tak jak nie da się od-zobaczyć to co się ujrzało.
I znów sprawdza się jego przepowiednia, że poczucie winy mnie zniszczy.

To sa ciosy poniżej pasa
Wiesz co ja bym nie czekała na jego łaskę / niełaskę . Grę na jego warunkach. Zlozylambym sama pozew o rozwód. Moze to go otrzeźwi co on wyrabia . On jest pewien ze tego nie zrobisz i dlatego na to sobie pozwala .

Ja nie czekam na żadną łaskę, pozbyłam się złudzeń, mam niestety podstawy sądzić, że dopóki sam mnie nie zostawi ja tak naprawdę nie będę mogła nigdy odejść
Mam problem ze swoją durną naturą, jak mi zależy na człowieku, to nie potrafię go całkiem skreślić i doszukuję się czegoś dobrego, co przysłoni nawet wielkie wady.

Duzo wspominałaś ze walczysz o siebie , o swoj spokoj - to gdzie ta walka ???
Dalej bedzie w tym tkwić TYLKO DLATEGO ZE PODJELAS SAMA TAKA DECYZJE .

319

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
stokrotka1978 napisał/a:

Lonely
wiesz co, jak czytam to naprawdę jakaś patologia. To nie są normalne zachowania.

Nie dziwię się, że ludzi to dziwi, tak naprawdę nikt nie ma pojęcia do końca jakie mam życie, nawet tamten nie wiedział wszystkiego, bo nie chciałam robić z siebie ofiary.
Wszyscy widzą powierzchownie.
Mąż chlał - faktycznie przerąbane, zadzwoń sobie na policję - takie wsparcie otrzymywałam
A ja? Ja się zwyczajnie puściłam, bo mi się nudziło w życiu - tak najprościej ocenić.


I tak czuję się podle, że to wszystko ujrzało światło dzienne tutaj na forum, mam wyrzut, że tak szkaluję jego osobę, mimo, że to wszystko prawda, to przecież wytłuszczam przede wszystkim zło, a przecież nie był tylko zły (mam tego świadomość) i znów się zaczyna moje pieprz..... myślenie i cholerne poczucie sprawiedliwości i niesprawiedliwości w ocenianiu innych.
Cholera, przecież sama nie jestem idealna.
Chyba przestanę pisać bo popadam z depresji w agresję i żal do losu za to wszystko.
Może jestem niesprawiedliwa?
Najbardziej to potrzebuję wyciszenia i na tym powinnam się skupić.

320

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
laru napisał/a:

Skoro zapowiedział, że po miesiącu Cię rzuci, to tyle jeszcze postaraj się wytrzymać. Póki co ustal szczegóły tego "rzucania" - czy jest to jednoznaczne z tym, że się wyprowadzi, czy wniesie o rozwód (z orzekaniem o winie czy bez, a może sama przygotuj pozew i z nim omów), a ze swojej strony powiedz mu jak Ty to widzisz - może dobrze by było poszukać mu jakiegoś lokum, bo z dnia na dzień będzie ciężko, ustal termin wizyty w celu wymeldowania go (jeśli dotyczy), szczegóły dotyczące alimentów i widzeń z dziećmi.

Zaraz poznasz intencje i zamiary męża jak porozmawiasz o szczegółach i zaczniesz działać w kierunku ich realizacji.

A Ty jak wyobrażasz sobie to "rzucanie", jak chciałabyś żeby to wyglądało?

W tym momencie nie potrafię napisać nic sensownego, nie wiem jak to widzę dalej.

321

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
ryba81 napisał/a:
LonelyM napisał/a:
ryba81 napisał/a:

To sa ciosy poniżej pasa
Wiesz co ja bym nie czekała na jego łaskę / niełaskę . Grę na jego warunkach. Zlozylambym sama pozew o rozwód. Moze to go otrzeźwi co on wyrabia . On jest pewien ze tego nie zrobisz i dlatego na to sobie pozwala .

Ja nie czekam na żadną łaskę, pozbyłam się złudzeń, mam niestety podstawy sądzić, że dopóki sam mnie nie zostawi ja tak naprawdę nie będę mogła nigdy odejść
Mam problem ze swoją durną naturą, jak mi zależy na człowieku, to nie potrafię go całkiem skreślić i doszukuję się czegoś dobrego, co przysłoni nawet wielkie wady.

Duzo wspominałaś ze walczysz o siebie , o swoj spokoj - to gdzie ta walka ???
Dalej bedzie w tym tkwić TYLKO DLATEGO ZE PODJELAS SAMA TAKA DECYZJE .

Może nie widać, ale walczę - wierzę, że którego dnia przyjdzie dzień, że się już " nie rozwalę"


Obrazek dodany przez użytkowniczkę

322

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Jest czas rozmyślań i analiz, ale po nim musi przyjść czas działania.

Więc jutro nie pisz jak się czujesz, co Ci znowu zrobił i na ile kawałków się rozpadasz, ale napisz co właśnie zrobiłaś, żeby skończyć z tą patologią!

323

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?

Tyś ją coś za dobrze znasz i piszesz tylko u niej może jesteś jej mężem laru co ?

324

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
laru napisał/a:

Jest czas rozmyślań i analiz, ale po nim musi przyjść czas działania.

Więc jutro nie pisz jak się czujesz, co Ci znowu zrobił i na ile kawałków się rozpadasz, ale napisz co właśnie zrobiłaś, żeby skończyć z tą patologią!

ok, masz rację - dość pisania

325 Ostatnio edytowany przez LonelyM (2014-11-05 07:30:24)

Odp: Życie po zdradzie, co dalej?
kicur napisał/a:

Tyś ją coś za dobrze znasz i piszesz tylko u niej może jesteś jej mężem laru co ?

na 100% nie i wcale mnie nie zna, chyba ma do mnie jakąś awersję wink

Posty [ 261 do 325 z 342 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie po zdradzie, co dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026