Amelka - owacje na stojąco, świetnie, że zaczynasz od siebie. Bo TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZA. I nigdy nie zapominaj o tym. Wiesz co będzie, kiedy nie będziemy same dbać o siebie, no nie?
Nie dawaj mu przyzwolenia na to aby siedział na Twoich plecach. I nie jesteś jego popychadłem. Bądź egoistką w dobrym tego słowa znaczeniu. I obojętnie, co on na ten temat będzie sądził, czy będzie szczęśliwy czy nie. To jego wybór.. jak chce mieć nadal żonę uzależnioną od niego to niech spada na szczaw. Bo TAMTEJ KOBIETY JUŻ NIE MA.
Nie odpuszczaj sama sobie, słyszysz? Do przodu i powtarzam po raz setny - rób dla siebie dużo, rozwijaj się.
66 2014-10-16 12:54:04 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2014-10-16 12:54:59)
Podobne tematy
Nie odpuszczę będę dbała wyłącznie o siebie czy mu to się podoba czy nie .Pozdrawiam .
poukładało się już cos?
Witaj .Tak zaczyna się układać .Ale zmory też są .I cały ten ból .Choć walczę z tym .On bardzo się stara.Jutro wyjeżdzamy na wycieczkę .Odezwę się w poniedziałek .Mam nadzieję że u ciebie też jakoś leci na pewno Ci ciężko.Pozdrawiam .Ps .Dostał takiej obsesji że cały czas mnie sprawdza i myśli że z facetami piszę .Żeby nie zaogniać sytuacji odezwę się i opiszę wszystko dokładniej .Jestem szczęśliwa bo wiem że z tamtą zerwał tuż przed tym jak go do muru przyparłam czyli gdzieś ponad miesiąc temu .
Witaj.Wycieczka się udała.Tylko pogoda nie dopisała bardzo zimno nad morzem.Pojechaliśmy na wycieczkę z znajomymi około 20 osób.Było fajnie do momentu powrotu jak zaczęło picie w autokarze .Faceci tak sobie polewali że po godzinie połowa odjechała.Mój zaczął się czepiać takie tam zaczepki ale tak mnie wkurzył że przesiadłam się .Zaczęło się w domu .Zaczął prowokować i awantura gotowa .Zaczął temat że wie jak strasznie mnie skrzywdził że mnie kocha tak bardzo się stara naprawić wszystko ale Ja go blokuję.Że powinnam być wesoła uśmiechnięta "stara" jego żona .Że ofiarę z siebie robię.No to wzięłam torbę i wyszłam z domu .Poszłam do znajomych z wycieczki .W tym czasie wydzwaniał sms pisał .Potem sam wyszedł z domu.Pisał mi że na dyskotekę pojechał i będzie się bawił życzyłam mu dobrej zabawy.Po kilu godzinach wróciłam Go nie było wrócił po mnie .Rano wstałam przyszykowałam obiad dzieciakom i wyszłam z domu .On wstał i chciał mnie zatrzymać Ze był u sąsiada tylko straszył mnie .Niestety nie dałam się zatrzymać .Dzwonił i dzwonił żebym wróciła do domu bo tak mnie kocha że przyjedzie po mnie że musimy dać sobie szansę.Nawet teściową w to wciągnął .Tak wydzwaniali że boi się o mnie gdzie jestem żebym wróciła bo życia beze mnie nie widzi.Wróciłam wieczorem ukochał mnie przytulił siedział przy mnie bardzo długo.W sumie pogodziliśmy się ale no właśnie taki mam uraz do niego że już sama nie wiem co dalej.Droga Lonely powiedz co czujesz jak mąż się wypytuje o to co było pytam bo chcę zrozumieć zachowanie i odczucia zdradzającego może pomoże mi to zrozumieć co czuje mój mąż bo mówi mi że bardzo mu żle z tym wszystkim i chce wszystko naprawić .Proszę opisz mi trochę może łatwiej będzie mi otworzyć bo widzę ze On naprawdę chce ze mną być a Ja mam taki potwory żal ból.Pozdrawiam
Witaj.Wycieczka się udała.Tylko pogoda nie dopisała bardzo zimno nad morzem.Pojechaliśmy na wycieczkę z znajomymi około 20 osób.Było fajnie do momentu powrotu jak zaczęło picie w autokarze .Faceci tak sobie polewali że po godzinie połowa odjechała.Mój zaczął się czepiać takie tam zaczepki ale tak mnie wkurzył że przesiadłam się .Zaczęło się w domu .Zaczął prowokować i awantura gotowa .Zaczął temat że wie jak strasznie mnie skrzywdził że mnie kocha tak bardzo się stara naprawić wszystko ale Ja go blokuję.Że powinnam być wesoła uśmiechnięta "stara" jego żona .Że ofiarę z siebie robię.No to wzięłam torbę i wyszłam z domu .Poszłam do znajomych z wycieczki .W tym czasie wydzwaniał sms pisał .Potem sam wyszedł z domu.Pisał mi że na dyskotekę pojechał i będzie się bawił życzyłam mu dobrej zabawy.Po kilu godzinach wróciłam Go nie było wrócił po mnie .Rano wstałam przyszykowałam obiad dzieciakom i wyszłam z domu .On wstał i chciał mnie zatrzymać Ze był u sąsiada tylko straszył mnie .Niestety nie dałam się zatrzymać .Dzwonił i dzwonił żebym wróciła do domu bo tak mnie kocha że przyjedzie po mnie że musimy dać sobie szansę.Nawet teściową w to wciągnął .Tak wydzwaniali że boi się o mnie gdzie jestem żebym wróciła bo życia beze mnie nie widzi.Wróciłam wieczorem ukochał mnie przytulił siedział przy mnie bardzo długo.W sumie pogodziliśmy się ale no właśnie taki mam uraz do niego że już sama nie wiem co dalej.Droga Lonely powiedz co czujesz jak mąż się wypytuje o to co było pytam bo chcę zrozumieć zachowanie i odczucia zdradzającego może pomoże mi to zrozumieć co czuje mój mąż bo mówi mi że bardzo mu żle z tym wszystkim i chce wszystko naprawić .Proszę opisz mi trochę może łatwiej będzie mi otworzyć bo widzę ze On naprawdę chce ze mną być a Ja mam taki potwory żal ból.Pozdrawiam
Na początku, w pierwszej fazie po zdradzie jak doszliśmy do jako takiego uspokojenia chciał znać szczegóły i to bardzo dokładne, dostał je (chyba mój błąd?). Chciałam być szczera, taką mam naturę. Potem stopniowo jak zaczął mnie odzyskiwać poczuł się pewniej i zaczął wszystko obracać przeciwko mnie. Urywał z kontekstu moje wypowiedzi, przeinaczał itd.
Jak ja się z tym czuję? Bardzo niesprawiedliwie. Zrobiłam ile mogłam by naprawić wszystko, a mimo to nie daje nam/mnie żyć. Jest perfidnie chamski, choć robi to na spokojnie w tzw białych rękawiczkach.
Jak dla mnie samo chcenie to za mało. Jeśli zdecydowałaś się wybaczyc to wybacz i nie wracaj, a idźcie do przodu. Tu trzeba konsekwencji. Z tego co napisałaś to Wasze ostatnia wycieczka nie była zbyt udana i nie chodziło zdradę macie jakiś inny głębszy problem. Co miał Ci do zarzucenia w tych zaczepkach?
Chodziło mu o to że Go nie przytulę że nie uśmiecham się a On tak się stara .On chce aby wszyscy (znajomi którzy wiedzą) zobaczyli że jest już dobrze .Ja nie potrafię udawać więc nie wychodzi mi to czego On oczekuje .Wówczas wykrzykuje Mi że nie mam serca jestem zawzięta i wszystko niszczę .Tak jak mówisz że opowiedziałaś wszystko a On wszystko obraca przeciwko Tobie .Mój też Mi mówi że jest szczery i właśnie czasem żałuje ze mi powiedział .Straszył mnie że znajdzie sobie inną że zostanę sama że mam zachowywać się tak jak On chce .To skomplikowane opisać On ma tak wyćwiczone zaczepki że działają na mnie jak płachta na byka.Tak jak Mi powiedział psycholog jestem współuzależniona od niego .Jak coś robię to najpierw myślę czy Jemu to się spodoba .Dziś już dzwonił kilka razy przeprasza że straszył mnie bo chce żebym cierpiała bo jest to dla niego bardzo niesprawiedliwie wyznał wszystko żałuje a Ja mu dowalam do pieca .Tak jak Mi radzisz idżcie do przodu .Tylko to jest u mnie tak jest dobrze ,spędzamy mile czas kilka dni jest fajnie ,a gdy nazbiera się we mnie złość żal , dlaczego Mi to zrobił to wybucham i cofam się do tyłu.Jak sobie z tym poradzić .Tak jak napisałam nie potrafię kłamać ani udawać .
Chodziło mu o to że Go nie przytulę że nie uśmiecham się a On tak się stara .On chce aby wszyscy (znajomi którzy wiedzą) zobaczyli że jest już dobrze .Ja nie potrafię udawać więc nie wychodzi mi to czego On oczekuje .Wówczas wykrzykuje Mi że nie mam serca jestem zawzięta i wszystko niszczę .Tak jak mówisz że opowiedziałaś wszystko a On wszystko obraca przeciwko Tobie .Mój też Mi mówi że jest szczery i właśnie czasem żałuje ze mi powiedział .Straszył mnie że znajdzie sobie inną że zostanę sama że mam zachowywać się tak jak On chce .To skomplikowane opisać On ma tak wyćwiczone zaczepki że działają na mnie jak płachta na byka.Tak jak Mi powiedział psycholog jestem współuzależniona od niego .Jak coś robię to najpierw myślę czy Jemu to się spodoba .Dziś już dzwonił kilka razy przeprasza że straszył mnie bo chce żebym cierpiała bo jest to dla niego bardzo niesprawiedliwie wyznał wszystko żałuje a Ja mu dowalam do pieca .Tak jak Mi radzisz idżcie do przodu .Tylko to jest u mnie tak jest dobrze ,spędzamy mile czas kilka dni jest fajnie ,a gdy nazbiera się we mnie złość żal , dlaczego Mi to zrobił to wybucham i cofam się do tyłu.Jak sobie z tym poradzić .Tak jak napisałam nie potrafię kłamać ani udawać .
Działasz podobnie jak mój mąż, z tym że ja nie przymuszałam, żeby udawał, że jest cacy, a starał się normalnie odnaleźć w sytuacji skoro zdecydował się zostać ze mną. Chyba 1,5 roku mojej kary wystarczy. Skoro mnie nie chce wystarczy zdecydowany krok, a nie bawienie się mną. Ja w końcu znalazłam siłę by powiedzieć dość. Nie odgrażałam się, ze znajdę innego czy pójdę do tamtego, ja naprawdę starałam się naprawić wszystko, ale jak dla niego to za mało- to nic na to nie poradzę. We wszystkim jest jakaś granica.
A co do tego;
"powiedział psycholog jestem współuzależniona od niego .Jak coś robię to najpierw myślę czy Jemu to się spodoba"
ja całe życie robiłam to samo względem niego, przed zdradą i po.
A teraz się z tego leczę.
Będzie ciężko, bądź stanowcza i konsekwentna i przed wszystkim panuj nad sobą, żebyście się nie szarpali tak jak my
Witaj.Wiesz dużo mi daje jak sobie pogadamy .Chciałbym przestać wracać do tego co było ale to silniejsze ode mnie .Jak powiedziałam Jego słowa zachowanie działają na mnie jak płachta.Ale masz rację że gdzieś jest granica albo się opanuję albo tak dłużej On nie wytrzyma .Już to usłyszałam.Te Jego napory wyobraź sobie że laptopa mi popsuł bo stwierdził że mogę z kimś się umawiać.Ta zdrada tak mu wyprała mózg że myśli że każdy tak postępuje jak On.Ja Mu tłumaczę że jakbym chciała przyprawić mu rogi to wiele nie musiałbym się męczyć.Co teraz zrobić z tą chorobliwą zazdrością ,duszę się .
Amelka tak Cie czytam i postanowiłam cos napisac od siebie .
Piszesz ze mąż Ci nie ufa . Mierzy Cie swoja miara . On zdradził to i ty to zrobisz .
U mnie przy zdradzie męża tez był brak zaufania do mnie . Bał sie ze mimo ze zadeklarowałam ze daje nam szanse to robię to po to aby po czasie zrobić to samo aby jego zabolało tak jak mnie. Nigdy po zdradzie nie dawałam mu podstaw aby miał takie myśli ale on tak miał. Potrzebował również czasu . Ale nigdy nie było takich scen jak u ciebie ze psuje laptopa, nie kontrolował mnie itp. Musiał sam sie zmierzyć ze swoimi emocjami i myślami .
Przy zdradzie jest obopólny brak zaufania i z tym musisz sie liczyć .
Ja po wyjściu zdrady na jaw miałam wielki mętlik w głowie. Pewnie jak każda zdradzona.
Moj sie starał ale ja jakos nie mogłas sie odnaleźć w tych jego staraniach. Za dużo było we mnie emocji . Rozmawialiśmy, kłóciliśmy , walczyliśmy słownie praktycznie 3mc.Ja miałam już dość rozmów bo temat już sie po prostu wyczerpał ale mimo to rozmowy same sie nakręcały . Męczyło to jego i mnie. Samo jego staranie kojarzyło mi sie przeciez ze zdrada i tak w kółko . Ale .... mój nigdy nie straszył mnie ze odejdzie do innej , nigdy nie wymuszał na mnie abym z dnia na dzień żyła jakby nic sie nie stało . Pomalutku ja sie otwierałam na niego był temat rzadko poruszany ale był. Bez wypominania , bez żalów i moich ataków.
Ja przez ten pierwszy okres " jego starań" nie chciałam ciągle patrzeć na te starania. Dla mnie te starania były jakby wymuszone bo sytuacja tego wymaga.Doceniałam ale również przecież nie ufałam. Spedzialismy równiez miłe chwile które budowały nas od początku ale ja zajęłam sie również sobą. Spędzałam czas sama ze sobą. Zajęłam sie również rzeczami które do tej pory odkładałam na potem ...... To pozwoliło mi złapać dystans i negatywne emocje wyrzucić po za domem. To pozwoliło mi sie wewnętrznie uspokoić i powolutku wracać na normalne tory.
Raz po 6mc jak temat ze zwykłej rozmowy rozwiną sie do zdrady ( rozmowa spokojna , już bez emocji , bez awantury ale mimo wszystko nie wygodny temat ) zapytał : Jak długo będzie mu to wypominane . Moj nie jest typem ze da sobie w kasze dmuchać tu był jego pierwszy sygnał abym nie zagalopowała sie za daleko z tą rozmowa.
Mam wrażenie ze ty byłaś mężowi zawsze podporządkowana i on teraz próbuje to wykorzystać przeciwko Tobie. On chce wrócić do codzienności niezależnie czy tobie sie to podoba czy nie. Masz udawać szczęśliwą żonę bo przecież został z tobą stara sie a romans sie skończył . No niestety tak to nie działa a on tego nie rozumie.
Droga Rybo dzięki Ci za te słowa.U mnie minął ponad miesiąc i też są awantury wypominania.Jak nam przejdzie to On twierdzi że straszy mnie że pójdzie sobie jak nie do niej to do innej bo chce mi dokuczyć tak jak Ja .To jest naprawdę błędne koło.Mam nadzieję że po upływie czasu będę patrzeć na wszystko jak Ty.Te Jego starania tak mnie męczą .Mam nadzieję że wkrótce dotrę do momentu że dam sobie już spokój z wypominaniem.Tak jak mówisz wykańcza to Mnie i Jego .Ja mówię mu otwarcie że nie ufam mu a On mi fochy robi że to się nigdy nie skończy .Ja mu wtedy że sam do tego doprowadził i tak cały czas.Masz rację mój M tego nie rozumie choć staram się mu to przekazać jak najlepiej potrafię .Jak Go nazwałam tępy muł .Masz rację cały czas byłam podporządkowana ale walczę z tym .Właśnie wróciłam od fryzjera .Dostanie szoku bo kolor sobie zmieniłam .I jestem dumna z tego skoczyłam też na solarium .Tak jak mówisz zajmuję się powolutku sobą.I nawet przez chwilę o Nim nie pomyślałam.Dość udręki .Jak kocha to niech sam się męczy bo Ja nie jestem taka jak On.Zdradził to nie z tym żyje .Cały czas wydzwania to po prostu chore.Fajnie że można pogadać .
Coś mi się wydaje, że Twojemu mężowi to wszystko za łatwo spłynęło, jakby żadnych wniosków nie wyciągnął, za łatwo Cie odzyskał, nie musi się starać i tego nie robi , zrobił źle, ale wystarczy sorry i wszystko jest ok, a tylko Ty robisz fochy. Zero refleksji nad sobą i Wami
Coś mi się wydaje, że Twojemu mężowi to wszystko za łatwo spłynęło, jakby żadnych wniosków nie wyciągnął, za łatwo Cie odzyskał, nie musi się starać i tego nie robi , zrobił źle, ale wystarczy sorry i wszystko jest ok, a tylko Ty robisz fochy. Zero refleksji nad sobą i Wami
Tu sie LonelyM z toba zgodze .
Amelka śledziłam Twoj wątek od poczatku i co mnie uderzylo na początku, po 1-2 tygodniu juz mu powiedziałaś ze wybaczasz a tak naprawdę to były twoje tylko puste słowa bo do tej pory nie wybaczyłaś. W jego mniemaniu to ze wybaczyłaś oznaczało koniec tematu zdrady.
Wracamy do normalnego życia. Dlatego on w jakimś stopniu teraz dopomina sie normalności a nie wypominania. BO PRZECIEŻ WYBACZYŁAŚ to o co Ci chodzi.
Pisałaś ze rozmawiacie szczerze ale to nie było szczere wyznanie z Twojej strony. On pewnie szczerze Ci powiedział wszystko o zdradzie ale ty nie byłaś w tamtym momencie szczera do tego co czułaś.Szczera wobec niego i wobec siebie . Chcesz wybaczyć ale na to potrzeba czasu......
LonelyM napisał/a:Coś mi się wydaje, że Twojemu mężowi to wszystko za łatwo spłynęło, jakby żadnych wniosków nie wyciągnął, za łatwo Cie odzyskał, nie musi się starać i tego nie robi , zrobił źle, ale wystarczy sorry i wszystko jest ok, a tylko Ty robisz fochy. Zero refleksji nad sobą i Wami
Tu sie LonelyM z toba zgodze .
Amelka śledziłam Twoj wątek od poczatku i co mnie uderzylo na początku, po 1-2 tygodniu juz mu powiedziałaś ze wybaczasz a tak naprawdę to były twoje tylko puste słowa bo do tej pory nie wybaczyłaś. W jego mniemaniu to ze wybaczyłaś oznaczało koniec tematu zdrady.
Wracamy do normalnego życia. Dlatego on w jakimś stopniu teraz dopomina sie normalności a nie wypominania. BO PRZECIEŻ WYBACZYŁAŚ to o co Ci chodzi.Pisałaś ze rozmawiacie szczerze ale to nie było szczere wyznanie z Twojej strony. On pewnie szczerze Ci powiedział wszystko o zdradzie ale ty nie byłaś w tamtym momencie szczera do tego co czułaś.Szczera wobec niego i wobec siebie . Chcesz wybaczyć ale na to potrzeba czasu......
Powinni jeszcze raz porozmawiać, ale naprawdę na poważnie, bo teraz skupiają się wyłącznie na "fochach" autorki i na tym co robi nie tak i co potencjalnie może zrobić w opinii męża. Wcale się nie zdziwię, jeśli dojdzie do tego, że pan stwierdzi, że poszła do fryzjera i solarium, bo chce się odegrać
Jak nam przejdzie to On twierdzi że straszy mnie że pójdzie sobie jak nie do niej to do innej bo chce mi dokuczyć tak jak Ja.
Serio? Ty nie masz za grosz honoru żeby wystawic mu walizki za drzwi? Ja wiem, że w zyciu róznie jest i czasami człlwoek popełnia straszne błedy i robi żle ale po tym wszytkim, tym jak cie zdradził mówi do ciebie takie teksty, a ty to przyjmujesz? Możesz być pewna ż etwój mąz nie żałuje i nie ma wyrzutów i zdradzi cie kolejny raz. To co teraz robi to test na ile sobie moż epozwolić i na ile ty mu pozwolisz. Poszło mu szybko i łatwo.
Też tak myślę że nie jest ze mną szczery .Dlatego nie możemy iść dalej.Cały czas coś mnie dręczy .Te Jego starania już dość.Honor mam tylko strasznie ciężko zacząć wszystko od nowa .Ale jak tak będzie to będzie to koniec .Tak łatwo mu nie poszło tylko myślę o dzieciach.Ciężko to zrozumieć komuś kto nie jest w takiej sytuacji.A fryzjer to tylko dla siebie .Teraz czuję się świetnie i przez chwilę o nim nie pomyślałam.A walizki mu wystawię ,jeszcze trochę zniosę .On naprawdę ma ciężki charakter .Płacze dzwoni a potem w dwóch słowach wszystko psuje .Twierdzi że robi to bo chce mi dokuczyć.Myślę że tak jest ale Ja mu nie dłużna też mam swój jęzorek.Ale tak jak stwierdziłaś droga Lonely powiedziałam że wybaczyłam ale tak nie jest .Nie wiem czy potrafię .Może powinnam posłuchać Was kobiety i przestać wykrzykiwać .Może coś z tego będzie bo przestaniemy się ranić słowami.
Też tak myślę że nie jest ze mną szczery .Dlatego nie możemy iść dalej.Cały czas coś mnie dręczy .Te Jego starania już dość.Honor mam tylko strasznie ciężko zacząć wszystko od nowa .Ale jak tak będzie to będzie to koniec .Tak łatwo mu nie poszło tylko myślę o dzieciach.Ciężko to zrozumieć komuś kto nie jest w takiej sytuacji.A fryzjer to tylko dla siebie .Teraz czuję się świetnie i przez chwilę o nim nie pomyślałam.A walizki mu wystawię ,jeszcze trochę zniosę .On naprawdę ma ciężki charakter .Płacze dzwoni a potem w dwóch słowach wszystko psuje .Twierdzi że robi to bo chce mi dokuczyć.Myślę że tak jest ale Ja mu nie dłużna też mam swój jęzorek.Ale tak jak stwierdziłaś droga Lonely powiedziałam że wybaczyłam ale tak nie jest .Nie wiem czy potrafię .Może powinnam posłuchać Was kobiety i przestać wykrzykiwać .Może coś z tego będzie bo przestaniemy się ranić słowami.
Dbaj o siebie dla siebie ![]()
To jego zachowanie to na poziomie 13-latka jest, a Ty dla własnego zdrowia psychicznego i własnego poczucia wartości zmień swoje postępowanie, nie pokazuj mu, że histeryzujesz, to wbrew pozorom nie jest takie trudne, nie bądź zależna od jego nastroju, pokaż że masz charakter i klasę
Coś mi się wydaje, że Twojemu mężowi to wszystko za łatwo spłynęło, jakby żadnych wniosków nie wyciągnął, za łatwo Cie odzyskał, nie musi się starać i tego nie robi , zrobił źle, ale wystarczy sorry i wszystko jest ok, a tylko Ty robisz fochy. Zero refleksji nad sobą i Wami
Jaka "kara" byłaby odpowiednia do wyciągnięcia wniosków?
LonelyM napisał/a:Coś mi się wydaje, że Twojemu mężowi to wszystko za łatwo spłynęło, jakby żadnych wniosków nie wyciągnął, za łatwo Cie odzyskał, nie musi się starać i tego nie robi , zrobił źle, ale wystarczy sorry i wszystko jest ok, a tylko Ty robisz fochy. Zero refleksji nad sobą i Wami
Jaka "kara" byłaby odpowiednia do wyciągnięcia wniosków?
nie kara, a zachowanie
smallangel napisał/a:LonelyM napisał/a:Coś mi się wydaje, że Twojemu mężowi to wszystko za łatwo spłynęło, jakby żadnych wniosków nie wyciągnął, za łatwo Cie odzyskał, nie musi się starać i tego nie robi , zrobił źle, ale wystarczy sorry i wszystko jest ok, a tylko Ty robisz fochy. Zero refleksji nad sobą i Wami
Jaka "kara" byłaby odpowiednia do wyciągnięcia wniosków?
nie kara, a zachowanie
to teraz zadam pytanie jakie zachowania świadczą o tym, że człowiek naprawdę wyciągnął wnioski? ![]()
LonelyM napisał/a:smallangel napisał/a:Jaka "kara" byłaby odpowiednia do wyciągnięcia wniosków?
nie kara, a zachowanie
to teraz zadam pytanie jakie zachowania świadczą o tym, że człowiek naprawdę wyciągnął wnioski?
bardzo różne, nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale to się widzi i czuje
tu akurat autorka pokazuje, że mąż niewiele sobie robi z tej całej sytuacji, po prostu zauważył, że żona powierzchownie wybaczyła, więc nie ma problemu , przeszedł do porządku dziennego czego i oczekuje od niej, że spłynie po niej jak po kaczce
Witajcie.
Czytam wszystko dokładnie i włos mi się jeży. Żeby wybaczyć zdradę to trzeba mieć naprawdę silną psychikę żeby sobie z czymś takim poradzić. Móc żyć jak dawniej , a chociaż by iść do przodu.
Ja nie umiałabym wybaczyć!
Uważam że rzeczywiście zachowanie mojego M jest na poziomie 13-latka.Tak jak pisałam uważam że jest w całej naszej historii jeszcze coś co nie daje nam pójść do przodu.Jego zachowanie jakby się z czymś męczył .Powiedziałam mu że doceniam to że opowiedział mi to co się wydarzyło ale uważam że jest coś czego On się wstydzi albo boi .Nie chodzi mi o drążenie tematu już mi się nie chce .Ciężko opisać to co się dzieje (takie niewielkie słowa które wciąż do siebie nie pasują ). On jest przekonany że jak powiedział mi o tym to powinnam mu dziękować .Jego słowa mnie śmieszą .Wczoraj powiedziałam mu co od niego oczekuję (jeśli już się otworzył to niech to będzie szczere do końca)jestem człowiekiem który woli najgorszą prawdę ale prawdę.Mam dziwne przeczucia i nie to że chcę się dręczyć albo ofiarę z siebie robić .Powiedziałam Mu żeby przestał być tchórzem .Najpierw opowiada mi że było mu źle (przed zdradą) dlatego to zrobił,A Ja mu odpowiadam a po zdradzie od razu jest lepiej kochasz mnie cudowna zmiana .Powiedziałam Mu że teraz to dopiero zgotował piekło mi i dzieciom i jest źle .Dziś na razie tylko 1 telefon .Jak tam się czuje .Ja na to bardzo dobrze i czekam na ruch z jego strony .Jak nie to niech sobie żyje swoim zakłamanym życiem a Ja swoim.Dam sobie radę.Do tej pory cisza .wiecie nawet dobrze Mi z tym .Co ma być to będzie.
Witajcie.
Czytam wszystko dokładnie i włos mi się jeży. Żeby wybaczyć zdradę to trzeba mieć naprawdę silną psychikę żeby sobie z czymś takim poradzić. Móc żyć jak dawniej , a chociaż by iść do przodu.Ja nie umiałabym wybaczyć!
Nigdy nie wiesz do czego człowiek jest zdolny, dopóki nie musi się z tym zmierzyć osobiście.
Ja wybaczyłabym chyba wszystko, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że warto i ktoś na to zasługuje.
Uważam że rzeczywiście zachowanie mojego M jest na poziomie 13-latka.Tak jak pisałam uważam że jest w całej naszej historii jeszcze coś co nie daje nam pójść do przodu.Jego zachowanie jakby się z czymś męczył .Powiedziałam mu że doceniam to że opowiedział mi to co się wydarzyło ale uważam że jest coś czego On się wstydzi albo boi .Nie chodzi mi o drążenie tematu już mi się nie chce .Ciężko opisać to co się dzieje (takie niewielkie słowa które wciąż do siebie nie pasują ). On jest przekonany że jak powiedział mi o tym to powinnam mu dziękować .Jego słowa mnie śmieszą .Wczoraj powiedziałam mu co od niego oczekuję (jeśli już się otworzył to niech to będzie szczere do końca)jestem człowiekiem który woli najgorszą prawdę ale prawdę.Mam dziwne przeczucia i nie to że chcę się dręczyć albo ofiarę z siebie robić .Powiedziałam Mu żeby przestał być tchórzem .Najpierw opowiada mi że było mu źle (przed zdradą) dlatego to zrobił,A Ja mu odpowiadam a po zdradzie od razu jest lepiej kochasz mnie cudowna zmiana .Powiedziałam Mu że teraz to dopiero zgotował piekło mi i dzieciom i jest źle .Dziś na razie tylko 1 telefon .Jak tam się czuje .Ja na to bardzo dobrze i czekam na ruch z jego strony .Jak nie to niech sobie żyje swoim zakłamanym życiem a Ja swoim.Dam sobie radę.Do tej pory cisza .wiecie nawet dobrze Mi z tym .Co ma być to będzie.
Jego zachowanie wygląda tak:
Kopnąłem człowieka w kostkę, może i boleśnie, ale przecież przyznałem się i przeprosiłem, czemu więc on robi problem zamiast przejść nad tym do porządku dziennego. Problemem jest to, że tak naprawdę nie wczuł się w ofiarę, którą skrzywdził, a w swoją sytuacje.
91 2014-10-29 11:42:03 Ostatnio edytowany przez introspection (2014-10-29 11:48:32)
Jest takie powiedzenie: upuść filiżankę, potem ją przeproś i zobacz czy się pozbiera.
Tak jest właśnie ze zdradą. "Filizanka" nawet jeśli da się ją skleić już nigdy nie będzie taka sama i mało prawdopodobne, by nadal spełniała swoją rolę.
Twój mąż " rozbił filiżankę", przeprosił i uważa, że się pozbieralaś.
Masz rację tak jest .Ma być dobrze bo On tak chce ale nie Ja .
Wczoraj rozmowa się odbyła Nie wniosła nic nowego poza tym że mnie kocha że z tatą dawno zakończone popełnił największy błąd i dostał porządnego kopa od życia. Jak wrócił z pracy to pokazał mu dziwnego sms z nieznanego numeru (nie wspomniałam ale dzień wcześniej ja miałam kilka głuchych telefonów z zastrzeżonego)o treści co żonka na to spotkamy się tęsknię.Był zdenerwowany a jednocześnie pewny .Powiedział choć przeczytaj bo obiecałem Ci że jeżeli coś będzie się działo to wszystko Ci pokażę .Nie mam już nic do ukrycia nie chcę Jej znać i kropka .Mięliśmy wymianę zdań .Tak naprawdę bałam się zacząć tą rozmowę bo On bardzo źle się czuł już od rana jak dzwonił to bolał Go żołądek i klatka piersiowa.Powiedział do Mnie przestańmy już bo się oboje wykończymy wiem co zrobiłem ale dłużej już tak nie mogę żyć zacznijmy od nowa nie wracajmy do tego bo kochamy się tylko pogubiliśmy się a w szczególności Ja .Tak jak pisałyście że w końcu przychodzi słowo DOŚĆ tak powiedział już nie mam siły.Skończyło się na tym że zawiozłam Go na pogotowie.Dziś lekarz stwierdził silna nerwica i zaburzenia rytmu serca.Jeśli chodzi o sms to ten telefon jest wyłączony .On kazał mi próbować dzwonić i w ten sposób udowodni Mi że tamta nie istnieje dla niego.A moje podejrzenia że Ją znam muszę zostawić na później ale będę czujna.Będzie ciężko .Podjęłam decyzję będziemy żyli dalej i w miarę możliwości spokojnie tak obok siebie.Ja swoim życiem I On swoim razem jak będzie trzeba .Może uda nam się .Bo tak naprawdę to kochamy się tylko życie napisało nam marny scenariusz a może rozdział.Zostawię to za sobą i zajmę się tylko sobą a On musi sobie radzić .zobaczymy co przyniosą kolejne dni.
Wczoraj rozmowa się odbyła Nie wniosła nic nowego poza tym że mnie kocha że z tatą dawno zakończone popełnił największy błąd i dostał porządnego kopa od życia. Jak wrócił z pracy to pokazał mu dziwnego sms z nieznanego numeru (nie wspomniałam ale dzień wcześniej ja miałam kilka głuchych telefonów z zastrzeżonego)o treści co żonka na to spotkamy się tęsknię.Był zdenerwowany a jednocześnie pewny .Powiedział choć przeczytaj bo obiecałem Ci że jeżeli coś będzie się działo to wszystko Ci pokażę .Nie mam już nic do ukrycia nie chcę Jej znać i kropka .Mięliśmy wymianę zdań .Tak naprawdę bałam się zacząć tą rozmowę bo On bardzo źle się czuł już od rana jak dzwonił to bolał Go żołądek i klatka piersiowa.Powiedział do Mnie przestańmy już bo się oboje wykończymy wiem co zrobiłem ale dłużej już tak nie mogę żyć zacznijmy od nowa nie wracajmy do tego bo kochamy się tylko pogubiliśmy się a w szczególności Ja .Tak jak pisałyście że w końcu przychodzi słowo DOŚĆ tak powiedział już nie mam siły.Skończyło się na tym że zawiozłam Go na pogotowie.Dziś lekarz stwierdził silna nerwica i zaburzenia rytmu serca.Jeśli chodzi o sms to ten telefon jest wyłączony .On kazał mi próbować dzwonić i w ten sposób udowodni Mi że tamta nie istnieje dla niego.A moje podejrzenia że Ją znam muszę zostawić na później ale będę czujna.Będzie ciężko .Podjęłam decyzję będziemy żyli dalej i w miarę możliwości spokojnie tak obok siebie.Ja swoim życiem I On swoim razem jak będzie trzeba .Może uda nam się .Bo tak naprawdę to kochamy się tylko życie napisało nam marny scenariusz a może rozdział.Zostawię to za sobą i zajmę się tylko sobą a On musi sobie radzić .zobaczymy co przyniosą kolejne dni.
Daj mu szansę, daj szansę Wam.
Nie skupiaj się na samej zdradzie, a na tym, co w Waszym zachowaniu jest nie tak.
W Jego zachowaniu jest wszystko ok.Tylko we Mnie coś umarło .Czuję pustkę.Wczoraj się po płakał i co Ja patrzyłam na niego i nawet żal Mi Go nie było .Wypaliłam się.Nie wiem co by robił nic mnie nie cieszy .Nawet przytulić Go nie wiem czy nie mogłam czy nie chciałam.Żyje jak Ty swoim życiem bo muszę.Wiem że Tobie jest równie ciężko .
96 2014-10-31 20:22:07 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-10-31 20:22:57)
A ty dostałaś od męża szansę że tak wspierasz wszystkich zdradzających ?
Amelko to znaczy że waszego związku już nie ma a został co najwyżej układ koleżeński.
miałam podejrzenia i drążyłam temat aż się przyznał .Jestem załamana żyć mi się nie chce .to długa historia .Jak ktoś będzie chętny to opiszę .powiedział że mnie kocha i chce ze mną być żebym mu wybaczyła .Że zrobił to bo się kłóciliśmy był poniżany prze zemnie .zrobił to w jak był na robocie .Jest hydraulikiem .powiedział że raz był obejrzeć robotę i spisać materiał .drugim razem zrobił ja i wtedy ona zrobiła mu kawę wysłuchała go jakby się znali 15 lat tak się rozumieli i stało się .Nie umiał mi tego powiedzieć .Mówi że był u niej jeszcze tylko rozliczyć się i zrobił to drugi raz Żeby się sprawdzić bo pierwszy raz by żałosny wstyd zażenowanie.powiedział mi skąd jest opowiedział kilka rzeczy .Ja chcę wiedzieć co to za suka .Nie chce mi powiedzieć bo mówi że będę bardziej cierpieć Mówi że mnie kocha że zadzwonił do niej i powiedział że żona się dowiedziała.Ja pytam co ona na to .wiem że jest samotna ma 33 lata w jakiej miejscowości mieszka .Chcę wiedzieć kto to . Nie Wiem jak Się dowiedzieć .Ogłupieję.wczoraj byłam u psychologa był ze mną jestem na lekach .On prosi abym mu wybaczyła że mnie kocha że nie może sobie wybaczyć że brzydzi się sobą ,będzie przy mnie żebym mu dała czas pokaże mi że kocha mnie a ona była tylko chwilową fascynacją .Co myśleć nie wiem czy umię mu wybaczyć kocham go ale cały czas rozmyślam jak to zrobili jak ją dotykał To Tak boli to straszne .Co kochane zrobić żeby spotkać chciałabym spojrzeć jej w twarz . On twierdzi że to koniec ale Ja go pytam co Ona na to odpuści od tak przecież jest samotna i na pewno coś do niego czuje.Nie ma nic do stracenia .wiecie co jest dziwne to jak powiedziałam mu że lekarz powiedział ze ona może chcieć zniszczyć do końca nasz związek to bardzo wziął sobie to do serca widzę obawę a twierdził że ona tego nie zrobi bo to tylko takie bez zobowiązań było dwa razy A Ja pytam go co by było gdybym się nie dowiedziała .Mówi że i tak by to skończył bo nie mógł już na siebie patrzeć .Co myślicie Czuję się jak szmata nic nie warta .wesprzyjcie mnie.
..."kłóciliście się, był przez Ciebie poniżany..... a facet tego nie lubi,zresztą sama byś tego też nie chciała, aby tak się zachowywał w stosunku do Ciebie.Więc łatwo to zrozumieć. A zdradził Cię, bo się zapewnie na Tobie w jakimś stopniu zawiódł.Spotkał kogoś ,kto go wysłuchał, zrozumiał jego sytuację i..... stało się,co nie powinno. Wiesz, że musicie szczerze ze sobą porozmawiać - jeśli go kochasz - i zastanowić się co dalej. Przyznał się , spróbuj mu wybaczyć, daj mu szansę ,będzie trudno, ale skoro kogoś się kocha - należy tę szansę dać i wyjaśnijcie sobie wszystko,nie odkładajcie żadnych trudnych spraw na potem,bo nagromadzi się ich tyle,że nie zdołacie ich rozwikłać. Szkoda marnować życie na kłotniach, bo ono jest dzisiaj takie kruche.To tak jak powiedział kiedyś ks.Twardowski.....śpieszmy się kochać ludzi,tak szybko odchodzą.... lepiej teraz sobie wybaczyć i spróbować od nowa,niż w razie jakiegoś nieszczęścia żałować do końca życia,że nie dało się dojść do porozumienia.
Nie wspieram wszystkich zdradzających .Jestem człowiekiem który potrafi potrafił wszystkim doradzić zrozumieć tylko nie sobie .Jeżeli ktoś nie znalazł się w takiej sytuacji jak moja lub osób które piszą ze mną lepiej niech nie ocenia .Życie potrafi napisać taki scenariusz że w najgorszych snach byśmy się nie spodziewali .Ktoś powie mamy wpływ na to co robimy?. Wydaje Mi się że to zależy od sytuacji w której się znajdziemy.Nie kiedy kierują nami emocje nie kiedy troska o innych lub inne pobudki ,to zależy od człowieka .A nasz związek ? 20 lat wspólnego życia .Zrozumieją to Ci których to dotyczy.Ja na razie żyję bo muszę dla dzieci , rodziny .Najważniejsze że teraz Ja jestem na 1 miejscu .Co ma być to będzie nie miałam wpływu na to co się stało więc teraz mogę decydować tylko o sobie i nikomu nie wierzyć .
Doszłaś już do momentu, że wiesz jak chcesz żyć? Czego oczekujesz dalej?
Jeśli jeszcze nie pogodziłaś się z tym, co się stało, to będziesz stać w miejscu, rozchwiana własnymi emocjami.
Czego pragniesz? Dokąd prowadzą Twoje myśli, w jakim kierunku idą?
Witaj .Wydaje Mi się że wiem jak chcę żyć .Razem z Nim i dziećmi .Moje dzieci źle znoszą tą sytuację .Im więcej czasu mija to rzadziej o tym myślę .Boli Mnie jak sobie przypomnę (sama wiesz ze to silniejsze od nas zmory przychodzą same)ale już mniej .Jak napisałaś tylko czas to wyleczy .Już nawet osiągnęłam sukces nie wypominam mu kilka dni .Rozmawiamy ze sobą spokojnie ale już nie wracamy do tego .A jak coś mnie zaczyna brać to wychodzę .Moje myśli ?. Chcę żeby się ułożyło i będę o to walczyć na pewno będzie ciężko .Wiesz dziś byłam na badaniach i dowidziałam się coś strasznego .Temat zdrady na razie poszedł na dalszy plan .Opisze wszystko jak prześpię się z tym bo teraz chodzę po domu i beczę .Na resztę wyników muszę czekać miesiąc.Tłumaczę sobie ze będzie dobrze.Jak by było mało ,następny cios .Czasem myślę że nie wytrzymam więcej.Mój mąż zachował się wspaniale.Powiedział "będzie dobrze damy radę wiesz że jestem z Tobą zobacz jak życie jest dziwne i krótkie zacznijmy się na nowo szanować pamiętając co się stało przecież Cię kocham to jeszcze nie wyrok.Czasu nie cofnę ale daj mi wszystko naprawić będę lepszym mężem niż przed zdradą .Teraz znów myślę że to moja wina .
Witaj .Wydaje Mi się że wiem jak chcę żyć .Razem z Nim i dziećmi .Moje dzieci źle znoszą tą sytuację .Im więcej czasu mija to rzadziej o tym myślę .Boli Mnie jak sobie przypomnę (sama wiesz ze to silniejsze od nas zmory przychodzą same)ale już mniej .Jak napisałaś tylko czas to wyleczy .Już nawet osiągnęłam sukces nie wypominam mu kilka dni .Rozmawiamy ze sobą spokojnie ale już nie wracamy do tego .A jak coś mnie zaczyna brać to wychodzę .Moje myśli ?. Chcę żeby się ułożyło i będę o to walczyć na pewno będzie ciężko .Wiesz dziś byłam na badaniach i dowidziałam się coś strasznego .Temat zdrady na razie poszedł na dalszy plan .Opisze wszystko jak prześpię się z tym bo teraz chodzę po domu i beczę .Na resztę wyników muszę czekać miesiąc.Tłumaczę sobie ze będzie dobrze.Jak by było mało ,następny cios .Czasem myślę że nie wytrzymam więcej.Mój mąż zachował się wspaniale.Powiedział "będzie dobrze damy radę wiesz że jestem z Tobą zobacz jak życie jest dziwne i krótkie zacznijmy się na nowo szanować pamiętając co się stało przecież Cię kocham to jeszcze nie wyrok.Czasu nie cofnę ale daj mi wszystko naprawić będę lepszym mężem niż przed zdradą .Teraz znów myślę że to moja wina .
Nie rozdzielaj winy. To już było. Zacznijcie budować, bo oboje tego chcecie. Nie zaprzepaść tego. Do przodu i nie wlecz tego balastu ze sobą. Zaczynacie na nowo i tego się trzymaj. Powodzenia
Dziś kolejny dzień z huśtawką nastroju .Te myśli człowieka potrafią dobić .Mimo największych starań nie zawsze wychodzi.Osiągnęłam sukces przestałam mu przypominać pytać .Boję się tylko że przybrałam pozycję olewającą .Jak coś mi nie pasuje to po prostu nie odzywam się .Już usłyszałam nie olewaj mnie .Nie wiem czy to przejściowe czy na prawdę muszę mieć więcej czasu żeby wszystko poukładać.Wczoraj próbował się zbliżyć , aJa blok nie mogłam byłam jak sparaliżowana jakbym uczuć nie miała .Sama myślę , że może źle postępuję. On tak się stara , a Ja nic mnie nie cieszy.
Witajcie .Długo mnie nie było .Żeby opisać wszystko co przeżyłam przez ten czas musiałabym pisać cały dzień.Zdrada mojego M odbiła takie piętno na moim życiu że najgorszemu wrogowi bym nie życzyła.Próby naprawy z Jego strony kończyły się klęską .Mimo starań nie potrafił do końca mnie przekonać co do wyznanej prawdy aby móc zacząć od nowa .Niestety prawda którą Mi wyznał nie była do końca prawdą. Tak naprawdę nie znam jej do końca do dziś.Znam część prawdy .Nie ma odwagi się przyznać kto to był i twierdzi że już dość cierpię a prawda mnie dobije .Ale dla mnie to zaszło to za daleko .Myślę z kim on się zadał co to za osoba .Powiedziałam Mu że jak to znajoma to niech powie trudno najgorsza prawda ale prawda ale on nie ma odwagi. Powiem wam że on boi się że Ona zadzwoni lub przyjdzie do domu .W piątek zrobiłam krok który otworzył mu oczy że może mnie stracić(nie mówię tu o zdradzie lub flircie po prostu wyszłam z domu i nie odbierałam telefonu przez cały dzień i noc)Po tym powiedział że bardzo mnie kocha bał się o mnie dzwonił na policję zrozumiał że jestem mu potrzebna.Chce wszystko naprawić i że boi się że Tamta odezwie się.Prawdy nie wyzna do końca bo nie jest gotowy .Prosi mnie abym dała sobie udowodnić jak mnie kocha i abym Mu pomogła jeśli coś się wydarzy bo chce być ze mną.Nie wiem co myśleć czego się tak boi w co On się wplątał .Jak z nim być skoro wiem że są między nami tajemnice .Nie wiem czy tamta go szantażuje mam podejrzenia ale nie wszystkie fakty które znam do siebie pasują.Już mu powiedziałam że mam na tyle siły aby Jej stawić czoła nie boję się konfrontacji wiem co jestem warta ze jestem 100% kobietą .A On mógł myśleć co robi i ona też bo co myślała że zaraz jak mu da (był samotny nie kochany ona taka spokojna ,dobra ) to zostawi mnie dzieci i wszystko co osiągnęliśmy i przeżyliśmy przez 20 lat.Z rozmów z jego rodziną jestem pewna że On im powiedział kto to jest bo wszyscy mi mówią że lepiej dla mnie jak nie będę wiedziała kto to.
Powiem wam że on boi się że Ona zadzwoni lub przyjdzie do domu .Chce wszystko naprawić i że boi się że Tamta odezwie się.Nie wiem czy tamta go szantażuje mam podejrzenia ale nie wszystkie fakty które znam do siebie pasują.
Amelka a może nie jest ważne kto to ale jakie informacje mogłaby Ci przekazać. Mąż wie ze chcesz znać prawdę i jak sie dowiesz kto to , to skontaktujesz sie z nią .
Moze to nie był tylko skok w bok raz lub dwa ale dłuższy romans.Moze obiecał jej życie razem a ona teraz czuje sie odtrącona i chce sie na nim zemścić i wszystko Ci powiedzieć .Moze on boi sie właśnie tego .
Brawo, wszyscy wiedzą tylko Ty nie wiesz, no super.
Przestań się bać, że zostaniesz sama, jak się przestaniesz bać to wtedy pójdziesz do przodu w to albo inną stronę.
Też tak myślę .Za długo trwa to jego motanie .Wiem że coś ukrywa .Nie wiem co dalej robić .Tu deklaracje o miłości tu kłamstwa .Brak odwagi z mojej strony żeby odejść .Nie wiem na co czekać .Najlepiej by było żeby powiedział już prawdę i skończyło by się i Moje cierpienie i Jego .Skoro tak chce ze mną być to niech zacznie od początku .Co mam teraz czekać z dnia na dzień na jej zemstę .Myślałam że przez ten czas wszystko się w miarę poukłada a tu nowe bagno .
postaw mu warunek albo mówi wszystko ze szczegółami...albo spakój dupka i niech spada...
Już kilka dni temu go spakowałam ale nie chciał odejść .Nawet papiery rozwodowe są w domu .Kocha mnie i chce być tylko ze mną .Zastanawiam się co takiego strasznego ukrywa nawet niech miał dłuższy romans to niech powie.Nie wiem czy mam dać mu szansę .Żyć dalej i czekać aż gwiazda się pojawi a potem obić pysk tylko szkoda ręki .
109 2014-11-19 15:30:28 Ostatnio edytowany przez maga81 (2014-11-19 15:32:00)
skoro cię kocha to wóz albo przewóz...niech ci powie co nawiwijał, postrasz go, wezwij posiłki w postaci jego mamusi że jak ci nie powie to niech mamusia go zabiera a ty składasz papiery rozwodowe...podbierz go że, się dowiedziałaś kim ona jest i chcesz tylko to potwierdzić
110 2014-11-19 15:42:26 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-11-19 15:46:33)
Zablefuj ze znasz już cała prawdę i nie musi Ci już nic więcej wyjaśniać bo jutro jedziesz do sadu złożyć papiery rozwodowe.Bądź stanowcza i nie wdawaj sie w większe dyskusje co niby wiesz. Wiesz wystarczająco dużo a on zbyt mało do tej pory powiedział. Rano wyjdź z domu z papierami nie musisz ich składać ale schowaj je aby miał świadomość ze są złożone .
ale co to znaczy ze go spakowałaś i nie chce odejść? On nie chce odejść bo wie, że się boisz podjąć decyzje. Ciebie tu nie ma wcale.
Tak nie chce .Mówi że mnie kocha i tylko ze mną chce być.Zrozumiał co zrobił i to największy błąd w Jego życiu.Dzwoni do matki i mówi że mnie kocha że ze mną chce być a z tamtą skończone.Teściowa wydzwania potwierdza jego wersję .Nawet wzięła go pod włos (tak mi powiedziała nie sądzę żeby kłamała)to rozstańcie się zostaw Ją a On że nie zostawi mnie nigdy .Popełnił błąd i chce go naprawić.Nie wiem co dalej .Jak mu wierzyć jak żyć.Ma plany co do świąt sylwestra i wakacji.Teraz to mam kocioł w głowie .
to powiedz mu że to są jego plany wiec niech je sam sobie realizuje bez ciebie...no chyba ze powie wszystko... to zmienisz zdanie...
Oj nie załapałaś, to była podpucha z mojej strony. Chcieć to sobie on może. Decyzja jest obustronna. Po prostu Ciebie nie ma w tym związku, nie postawiłaś żadnych warunków, zamiecione pod dywan. Powtórka z rozrywki za jakis czas, na 99%.
Amelka, jest takie powiedzenie, że żonę zostawić łatwo, trudniej zostawić dom, dzieci, samochód, firmę itp. Wielu zdradzaczy właśnie wizja straty tego drugiego przekonuje o "wielkiej miłości do żony."
Zastanów się, co kieruje Twoim mężem. Polecam też lekturę książki "Porady na zdrady" M.Popowskiego i I.Koniecznej - kompendium wiedzy o zdradzie, sposobach jej udowodnienia i wyjścia z tego obronną ręką.
Ok poczytam.W co wierzyć to już sama nie wiem .Co nim kieruje też nie wiem .Po tylu latach jakbym własnego m nie znała to smutne .Czekam co przyniosą kolejne dni.Jak nie dać zrobić ponownie z siebie rogacza.Wciągnięta jest Jego cała rodzina Ją też by okłamywał czy można być aż tak obłudnym.Wszyscy stoją po mojej stronie i on to wie .Te prośby wyznania miłości gesty.
I tak czekasz i czekasz tylko na co ??
Dlaczego nie chcesz zablefowac i powiedziec ze wiesz wszystko ?? Pisałysmy ci wcześniej o tym .
Ciebie mogl kłamać dlaczego swojej rodziny nie ??
Kłamstwo leci po całości i nie ma znaczenia czy rodzice , Zona. Wersja dla wszystkich musi byc jedna bo inaczej bedzie sie gubił w zeznaniach .
118 2014-11-19 17:17:50 Ostatnio edytowany przez amelka3007 (2014-11-19 17:25:19)
Powiedziałam mu że wiem wszystko to powiedział że to nie możliwe .Wyzwał siostrę brata a oni powiedzieli mi to co teraz wiem powiedział że był pijany i nie pamięta co mówił.Oni odcięli się i nie będą się wtrącać.i co tu dalej.Wszyscy mi mówią żebym mu wybaczyła że popełnił błąd i mnie kocha żeby nie naciskać kiedyś sam mi powie .A mnie to trapi jaka to musi być prawda kiedyś powiedział że będę się z niego śmiać potem że już dosyć cierpię.Zdaje Mi się że wszyscy wiedzą tylko nie Ja .Bólu chcą zaoszczędzić.Chciała bym znać prawdę to ułatwiło by Mi podjęcie decyzji.
amelka
już widzę jak zablefowałaś z taką przestraszoną miną jak piszesz te posty. Naprawdę, on Cię zna najlepiej, wie o co chodzi i ze ma Cię w garści.
Powiedz mu że nie wybaczysz że rodzina i znajomi będą zawsze za nim i że wróci tylko na twoich warunkach. Powiedz koniec obiadków, śniadań i prania niech on to teraz robi by już nie przyszło mu do głowy rozmasować. Powiedz mu też że przez długi czas może pomarzyć o seksie. Że jeśli cię naprawdę kocha to przystanie na te warunki.
Albo mówi Ci prawdę albo wyprowadzasz się do hotelu i już. I nie kontaktujesz nim przez kilka dni.
Macie rację .Usłyszałam od teściowej że lepiej bym jej nie widziała żebyśmy zaczęli od nowa bo On mnie kocha tylko palma mu odbiła .Że tak jej płakał jak wyszłam bał się o mnie że nie wybaczy sobie że doprowadził do wszystkiego co się dzieje .Powiedzcie co mam zrobić jeśli wszyscy dookoła mówią zacznijcie od nowa szkoda was taka fajna z was para albo jak córeczka mówi mamusia Ja Cię kocham i nie zostawiaj tatusia bo to zawsze będzie mój tatuś i nie kłóćcie się już.Nie wiem co robić .Mimo tego co mi zrobił są jeszcze resztki miłości jeśli bym już nic nie czuła byłoby łatwiej.Co dalej zacząć od nowa nie znając do końca prawdy .Udowodnić tej Pani że potrafimy być jeszcze ze sobą .Czuję się jak w pułapce .Z drugiej strony chęć poznania prawdy to mnie dobija .Rodzina mówi że po co mi prawda jak On mnie kocha i bardzo żałuje tego co zrobił .
To może jak Cię wszyscy tak ładnie proszą i tego chcą, to się zgódź.
Idź do teściowej i powiedz jej, że tak dalej być nie może i że skoro ona wie to niech ci mówi, kim jest ta, ?o której lepiej żeby nic nie wiedziała? ?a jak nie to niech spada z tym swoim biednym synalkiem, który sobie poduczył a teraz żałuje?spakuj jego rzeczy i do mamusi
125 2014-11-20 11:40:46 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-11-20 11:41:06)
Teściowe to jest czasami taka rasa, że ręce opadają. Jeszcze kryje kochankę bo przecież biedny syneczek ucierpi. No szlag człowieka trafia jak się takie rzeczy czyta
126 2014-11-20 12:12:17 Ostatnio edytowany przez amelka3007 (2014-11-20 12:14:28)
Stokrotko piszesz że jak tak ładnie mnie proszą to mam się zgodzić .Myślę że tak nie myślisz tylko widzisz jak się miotam .A co ze mną przecież to mnie dobija .A wszyscy dookoła tego chcą a Ja nie wiem czy dam radę .Nie potrafię udawać .Zostałam osaczona .Sądzę że wiesz o tym.Teściowa mówi Mi że ona też przeżyła zdradę i poznała tą kobietę co Ją dobiło i dlatego Mi radzi że lepiej nie wiedzieć.W co wierzyć .Piszę z wami bo już całkowicie nikomu nie ufam ,zostałam sama.Czuję że wszyscy mnie kłamią.A spakować go już to zrobiłam i co On mnie kocha .Ręce opadają.Dałam mu torbę z majtkami i skarpetami a reszta na caritas tak mu powiedziałam.Zero odzewu tylko prośba o wybaczenie.Ta moja historia to jedno wielkie bagno zastanawiam się czy utonę czy dam radę .Jestem silna tylko potrzebuję odrobiny wsparcia.
Amelka,decyzja czy chcesz dalej żyć "mimo wszystko" z człowiekiem który złamał słowa przysięgi " ...ślubuję ci wierność i uczciwosć małżeńską..." ma być WYŁąCZNIE TWOJA, to twoje życie , to ty wybierasz co dla ciebie jest dobre a co nie ,niezależnie od nacisków dzieci,męża,teściów i innych osób. Jesteś "świeżo" po informacji od męża, że zdradził ciebie...
Co da tobie wiedza kim jest kochanka twojego męża? Co zrobisz z tym gdy tobie mąż to powie? A jeśli to jest wasza "dobra znajoma"/krewna?Jakie to ma znaczenie?
On boi się tego, co z tym zrobisz i dlatego ukrywa prawdę przed tobą. Boi się twojej reakcji... Ważne jest co o nim myślisz jako o człowieku... Podobne wątpliwości ma Fiona w swoim wątku, tylko ona ma bardziej skomplikowaną sytuację, gdyż z romansu jej męża urodziło się dziecko, ona "dojrzewa" do separacji.
Nic na siłę nie można robić , wbrew swoim przekonaniom. Masz ogromny żal do męża bo zawiódł twoje wyobrażenie o związku, popełnił błąd/grzech a teraz spotyka go taka "kara" od ciebie... Fundamentalne jest jednak pytanie czy CHCESZ z nim być niezależnie z kim ciebie zdradzał, czy jestes w stanie zaakceptować fakty i nie życ przeszłością...
..."On boi się tego, co z tym zrobisz i dlatego ukrywa prawdę przed tobą. Boi się twojej reakcji..." a jak sie z nią kontaktował aż 2 razy to sie nie bał reakcji żony...ciekawe o czym wtedy myślał, bo napewno nie o samopoczuciu żony...więc teraz niech nie wymaga od żony niewiadomo czego
Amelka, teraz patrz na siebie i na to co dla Ciebie jest dobre. Pamiętaj, że nieszczęśliwy rodzic nie uszczęśliwi dziecka.
Dzieci bardzo przeżywają kl?tnie rodziców i w obliczu problemu często biorą na siebie ciężar pogodzenia ich. One nie tylko wszystko widzą i słyszą, są też świetnymi obserwatorami. Wyczuwaja emocje. Dlatego ważne, by rodzice nie wciagali dzieci w swoje nieporozumienia i pokazywali oboje, że niezależnie od tego co się wydarzy oboje go kochają.
Co do prawdy, to nie licz na to, że dzięki niej poczujesz się lepiej. Prawda może wbic Cię w podłogę. Nie będzie lepiej, ale na pewno bedzie inaczej. Bo człowiek świadomy tego, co sie wokół niego dzieje podejmuje swiadome decyzje. Dlatego mimo wszystko warto dążyć do jej poznania.
Moje dziecko zadało mi pytanie: dlaczego nie odeszłaś od ojca wtedy...
Z perspektywy czasu wiem, że nie zrobiłam tego dla dzieci. Dla własnej wygody. I byc może, żeby nie być ciężarem dla rodziny...
Sama musisz zdecydować, co zrobić teraz. Konsekwencję poniesiesz później. Nie będę wyrokować. Nie rób niczego dla dobra dziecka, bo to ostatnia bzdura. Wyniucha na odległość, gdy będziesz nieszczęśliwa.