pitagoras napisał/a:Ależ Wy szastacie nowomową i głupio-mądrymi sentencjami.
Przemoc psychiczna, werbalna, ''jak uderzył raz to uderzy drugi'' bla bla bla + kto do czego ma prawo.
W takich sytuacjach jak powyższa warto odrzucić dogmaty i pobyć chwilę sam na sam ze zdrowym rozsądkiem.
Wiadomo, że nie jest to może czarno - białe, niemniej są osoby, dla których przemoc i tak będzie zła, np dla mnie. Dlatego ja rozumiem, że autor się zdenerwował, ale jeśli OBOJE chcą być razem, to powinni popracować nad sobą. No bo jak autor to opisał to wyłania mi się choćby i podświadomie opis toksycznej pary i fakt, ona też źle postąpiła, więc też powinna nad sobą popracować. Jednak, nie może być też tak, że ktoś nas wkurzy i mu przyłożymy, zwłaszcza jak to bliska osoba. Oczywiście to nie jest przyzwolenie, by wkurzać swojego chłopaka/dziewczynę, no ale przecież granica wkurzenia się jest płynna i gdyby każdy potem dawał z liścia, to naprawdę, nie byłoby fajnie. Chociaż fakt, to może jeszcze jest do "przyjęcia" i może tu niekoniecznie będzie tak, że uderzy drugi raz, ale muszą poważnie oboje zastanowić się nad swoim zachowaniem. Jeśli jednak sytuacja byłaby inna i pobiłby ją czy coś takiego, to w takiej sytuacji jak dla mnie, niezależnie od okoliczności powinna od niego wiać, dla mnie wtedy już nie ma taryfy ulgowej, bo ktoś taki na pewno to powtórzy. Dlatego słowa "uderzył raz, uderzył drugi" czasem mają prawdziwe zastosowanie, może nie w tym przypadku, oboje poniosło, fakt, ale w innym mogą mieć jak dla mnie.
W opisywanej sytuacji, to jakbyście chcieli być razem, to poważna rozmowa, chęć z obu stron, by się zmienić. Jeśli tego nie ma, to nie ma co, wtedy powinniście się rozstać. Takie jest moje zdanie.