A i Zuzanna Ty lepiej za mnie dzis trzymaj kciuki .Ide po pieciu godz przerwy do mamy na noc .Jak sie nie odezwe jutro ,to znaczy ,ze zamkneli mnie w wariatkowie
.I to tylko pol zart .Bardziej w strone prawdy niz czarnego ,wisielczego humoru .
Dziewczyny! Jesteście kochane!!!
Kielonek niestety odpada :-( Nie jest kompatybilny z antydepresantami :-(
Na rozprawę się nie wybieram - idzie adwokat - pełnomocnik, podobno w ten sposób oszczędzę sobie stresu(?) a apelacyjny sąd i tak o nic stron nie pyta, rozpatruje tylko papiery.
Dzisiaj zaczęłam oprzątać mieszkanie - kiedy skończę nie wiem, bo aby było skuteczne, powinnam skorzystać ze sposobu Herkulesa przy stajniach Augiasza :-)
Atmosfera zbliżających się świąt rozwala mnie psychicznie - te rodziny na zakupach, kolędy, mikołaje...no cóż niby to wszystko komercja i humbug, ale....
Obwarzanku, oczywiście kciuki trzymam - ale pomyśl każda wizyta ma swój koniec;-) i jak miło Ci będzie, gdy już zamkniesz drzwi z drugiej strony :-)
Zamknelam i jestem
.Swieta ,pierwsze po ...nawet choinki nie mialam .
Dzis Zuzanno ,choinka bedzie i dom przystrojony tez bedzie .Cos sie skonczylo ,cos sie zaczelo .Nie wymaze tamtych lat ,nawet sie nie staram .Bo to piekne chwile byly .Ale to ja je tworzylam i tak teraz robie .Bedzie Wigilia z dwunastoma daniami i beda swieta .I bedziemy na przekor losowi ,ale szczerze ,smiac sie i dziekowac ,ze zyjemy.
459 2014-12-07 10:54:25 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-12-07 10:55:45)
Dziewczyny! Jesteście kochane!!!
Kielonek niestety odpada :-( Nie jest kompatybilny z antydepresantami :-(
Na rozprawę się nie wybieram - idzie adwokat
Atmosfera zbliżających się świąt rozwala mnie psychicznie - te rodziny na zakupach, kolędy, mikołaje...no cóż niby to wszystko komercja i humbug, ale....)
MAM nadzieję, iż w SĄDOWEJ dokumentacji jest zaświadczenie lekarskie odnośnie twojej depresji... bo bez powodu antydepresantami się wszak nie pasiesz ![]()
Swieta ,pierwsze po ...nawet choinki nie mialam .
Dzis Zuzanno ,choinka bedzie i dom przystrojony tez bedzie Cos sie skonczylo ,cos sie zaczelo.Nie wymaze tamtych lat ,nawet sie nie staram .Bo to piekne chwile byly .Ale to ja je tworzylam i tak teraz robie
Bedzie Wigilia z dwunastoma daniami
i beda swieta.
I bedziemy na przekor losowi ,ale szczerze ,smiac sie i dziekowac ,ze zyjemy.
Wielka jest Twa mądrość Obwarzanku. I wielkie zrównoważenie.
Można "być" (zamiast żyć) jak Twoja mama... czy Ona jest szczęśliwa w swym byciu? Przypuszczam, że wątpię ![]()
Trzymajmy się... choćby okruchów ![]()
Anhedonio!
Oczywiście,że w dokumentach złożonych do sądu jest oświadczenie lekarza psychiatry o mojej depresji, łącznie ze skierowaniem do szpitala - z pierwszego najtrudniejszego dla mnie okresu. Ale na sądzie pierwszej instancji nie zrobiło to żadnego wrażenia. Sędzina stwierdziła, że depresja to obecnie choroba tak powszechna, iż nie ma się co nią przesadnie przejmować. Przepytała mnie "na okoliczność" przyjmowanych leków ( chyba podejrzewała, że udaję) a po usłyszeniu listy przyjmowanych przeze mnie specyfików, beztrosko oznajmiła, że wszystko w porządku, bo jak się leczę to się wyleczę i będzie po problemie....Nie wiem jak odniesie się do tego oświadczenia sąd apelacyjny, ale po tamtym doświadczeniu nie robię sobie nadziei.
Obwarzanku!
I ja nie planuję w tym roku żadnych świąt, żadnej choinki, dekoracji...nie mam ani czego, ani z kim, ani na dobrą sprawę za co świętować :-(
Piszesz teraz "rozmawiamy, śmiejemy się i dziękujemy że żyjemy" - Liczba mnoga wskazuje na to, że nie spędzasz ich samotnie. Mnie niestety to czeka, a jedynym towarzystwem na które mogę liczyć to smutek, żal i lęk. Niezbyt to budujące :-(
462 2014-12-07 18:24:08 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-12-07 18:24:42)
Zuza rzeczywiście jesteś skazana na samotne święta? czy to twój wybór ?
no bo nie wierzę, że nikogo nie ma dookoła ciebie nie ma ludzi, którzy chętnie spędzą z tobą ten czas.
Anhedonio!
Oczywiście,że w dokumentach złożonych do sądu jest oświadczenie lekarza psychiatry o mojej depresji, łącznie ze skierowaniem do szpitala - z pierwszego najtrudniejszego dla mnie okresu. Ale na sądzie pierwszej instancji nie zrobiło to żadnego wrażenia.
NIE> Nie mam na myśli STAREGO zaświadczenia. Mam na myśli aktualne... inaczej faktycznie sąd gotów pomyśleć, że ta choroba to "pieśń przeszłości". Aktualne pozwoli zakreślić ramy czasowe: choroba trwa od.... do: "w dalszym ciągu".
Obwarzanek - tłumacz się - dlaczego użyłaś liczby mnogiej? NAS tu obecnych miałaś na myśli... czy z przeproszeniem "udajesz" żeś samotna
?
Chyba, że nie jednako rozumiemy słowo: samotność ![]()
In-ka
Rzeczywiście samotne święta to mój wybór. Mam zaproszenia od przyjaciół, ale mimo iż wiem, że wynikają z życzliwości i sympatii, nie czuję się na siłach z nich skorzystać. Obawiam się, że widok pełnych rodzin tylko powiększy mój smutek, będę się czuła jak intruz, na dodatek psujący innym radość świąt, bo chyba trudno będzie udawać mi pogodny nastrój.
Planuję zaszyć się w domu z jakąś lekturą i stoperami w uszach aby nie słyszeć dobiegających zewsząd kolęd. A potem łyknąć prochy nasenne i przespać "magię" wigilijnej nocy. Ten sam scenariusz powtórzę w sylwestra...
Anhedonio
Dołączyłam aktualne zaświadczenie do apelacji - z zaznaczeniem, że konieczna jest kontynuacja leczenia. Jak również zaświadczenie, że jestem pod opieką psychologa. Ale czy sąd drugiej instancji uwzględni czy potraktuje tak jak okręgowy to wielka niewiadoma :-(
466 2014-12-07 20:52:50 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-12-07 20:53:13)
Ale czy sąd drugiej instancji uwzględni czy potraktuje tak jak okręgowy to wielka niewiadoma :-(
FAKT.
Ale IM WIĘCEJ argumentów (DOWODÓW), tym większe szanse
NIC innego nie jest ważniejsze...
In-ka
Rzeczywiście samotne święta to mój wybór. Mam zaproszenia od przyjaciół, ale mimo iż wiem, że wynikają z życzliwości i sympatii, nie czuję się na siłach z nich skorzystać. Obawiam się, że widok pełnych rodzin tylko powiększy mój smutek, będę się czuła jak intruz, na dodatek psujący innym radość świąt, bo chyba trudno będzie udawać mi pogodny nastrój.
Planuję zaszyć się w domu z jakąś lekturą i stoperami w uszach aby nie słyszeć dobiegających zewsząd kolęd. A potem łyknąć prochy nasenne i przespać "magię" wigilijnej nocy. Ten sam scenariusz powtórzę w sylwestra...
no i tak myślałam Zuzka - twój wybór, no to nic się z twoim wyborem, nie zrobi ...
będziesz się katować, bo tak chcesz
Planuję zaszyć się w domu z jakąś lekturą i stoperami w uszach aby nie słyszeć dobiegających zewsząd kolęd. A potem łyknąć prochy nasenne i przespać "magię" wigilijnej nocy. Ten sam scenariusz powtórzę w sylwestra...
Lektura, dobra rzecz - sama wybrałam taki sposób na jedne święta - mimo że mam męża i dzieci - ale problemów było za dużo, by je spędzać wspólnie.
A Ty, Zuzanno - mogłabyś nawet pomyśleć o napisaniu czegoś dla kobiet - śledzę ten wątek i wydaje mi się, że stać Cię na to.
Rzeczywiście samotne święta to mój wybór.
(...)
Planuję zaszyć się w domu z jakąś lekturą i stoperami w uszach aby nie słyszeć dobiegających zewsząd kolęd. A potem łyknąć prochy nasenne i przespać "magię" wigilijnej nocy. Ten sam scenariusz powtórzę w sylwestra...
A jak twój terapeuta zapatruje się na twoje plany świąteczne?
Bo powiem szczerze, że ja też preferuję TAKIE plany... tyle, że ja mam cechy jakie mam
a nic mi z tego i tak nie wychodzi, bo mam urodziny... myślałby kto, że mi bardzo potrzeba przypominania o tym, żem się znów postarzała ![]()
a co to, za plaga środków nasennych ![]()
a może tak na przekór spróbować inaczej ?
In-ka
Wybór oczywiście mój, tyle,że możliwości z których mogę wybierać nie ode mnie zależą:-( To tak jak zapytać skazańca czy woli być powieszony czy ścięty ;-) Nawet gdybym skorzystała z któregoś z zaproszeń i tak byłabym samotna - tyle,że wśród ludzi... Przed sobą samą przynajmniej nie będę musiała udawać, że mi przyjemnie , wesoło i takie tam...
Mary 56
Napisać i owszem bym mogła, ale po co? Kto mi to wyda? Rynek wydawniczy w głębokiej zapaści i jeśli nie ma się nazwiska z pierwszych stron gazet to nie ma co marzyć, że ktoś zaryzykuje wydanie podstarzałej debiutantki.
Zuzanna, napisz dla nas:) Tu jest taka zakładka: debiuty literackie:)
In-ka
Wybór oczywiście mój, tyle,że możliwości z których mogę wybierać nie ode mnie zależą:-( To tak jak zapytać skazańca czy woli być powieszony czy ścięty ;-) Nawet gdybym skorzystała z któregoś z zaproszeń i tak byłabym samotna - tyle,że wśród ludzi... Przed sobą samą przynajmniej nie będę musiała udawać, że mi przyjemnie , wesoło i takie tam...
Zuza a przecież ja ciebie nie przekonam, tylko nie opowiadaj mi tutaj koszałków opałków - ścięty, powieszony, skazaniec ...
zrobisz jak chcesz, tylko po co Zuza, po co się tak katować? co to zmieni?
Anhedonio
Moja terapeutka zapozna się z moimi planami w środę - taki mam termin co miesięcznej sesji. Z góry wiem, że zgani, będzie namawiać na logowanie się na jakichś portalach i szukanie "na siłę" kogoś do towarzystwa. Jakoś zupełnie do niej nie trafia, że nie interesuje mnie "ktoś"...Kiedyś ulegając jej zaleceniom przejrzałam "oferty" na jakimś "pomóż szczęściu" ... Włos się tak jeży, że aż czapeczka się unosi :-) Zabawne jest w tym tylko to, że panowie tam się ogłaszający ( zaniedbani, zapuszczeni obarczeni problemami alkoholowymi) mają o sobie wielkie mniemanie i jeszcze większe wymagania :-) Jakiś gostek stuknął do mnie na GG i zapytał kogo szukam. Na odczepnego odpisałam, że szejka z co najmniej 5 szybami naftowymi, o aparycji Georga Clooneya i wrażliwości poety....I wiecie co odpowiedział? - Że on w zasadzie spełnia te warunki, po czym na dowód przysłał mi swoje zdjęcie ( trzeba przyznać, że braku kompleksów i wysokiej samooceny można mu tylko pozazdrościć) na którym mocno wylniały i brzuchaty jegomość ciągnie piwo z puszki :-))) I jeszcze był mocno oburzony, że nie życzę sobie z nim żadnej znajomości....
In- ka - środki nasenne pozwalają mi przynajmniej zanurzyć się w "niebyt" na jakieś 5-6 godzin. Próbowałam bez nich - chodziłam jak zoombi :-(
Zuzanna równie dobrze możesz być samotna wśród ludzi jak i samotna w czterech ścianach. Jeśli ktoś Cię zaprasza to może warto pójść. Pomaga mi siostra mojego ojca przy dzieciach. Jest sama. Bardzo bym się cieszyła gdyby z nami spędzała wigilię. Moje dzieci ją bardzo lubią, siostra, ja. A ona nam odmawia. Siedzi sama w domu. W sumie to sprawia nam trochę przykrość. Zapraszamy ją, bo chcemy być razem z nią. Możesz komuś sprawić radość przyjmując zaproszenie.
Bet
Jakoś nie popatrzyłam na problem od tej strony :-( Pewnie jestem obecnie przewrażliwiona i wszelkie tego typu gesty odbieram jako "litość" której nie cierpię, bo według mnie podszyta jest pogardą.
To prawda, że samotnym można być nawet w pełnej rodzinie :-(
Myślałam, że może dobrze będzie być samej, wypłakać się, zmierzyć się z opuszczeniem, być może przekonać się, że nie jest ono tak straszne, jak sobie wyobrażam. Teraz sama już nie wiem? Terapeutka powiedziała mi, że każdy ma w sobie jakąś skłonność do masochizmu - może właśnie odezwała się moja ( zważywszy na przeżyte lata to pewnie już na nią czas:-))
In- ka - środki nasenne pozwalają mi przynajmniej zanurzyć się w "niebyt" na jakieś 5-6 godzin. Próbowałam bez nich - chodziłam jak zoombi :-(
Zuzka, znam temat ![]()
z czasem działają coraz ... słabiej
ale wiesz szukanie kogoś do towarzystwa, nie musi oznaczać płeć męską
jest tyle możliwości, nie zamykaj się tak, to najgorsza droga - uwierz w to,
nie idź tą drogą Zuza ![]()
Zuzanna to twoje pierwsze święta w prawdzie do kilku lat. Również uważam, że warto się przełamywać. Spróbować nowego. W ten sposób w samotności w domu to zawsze czas spędzić możesz. A życzliwość innych warto docenić. Obdarowujemy się prezentami. Możesz komuś sprawić prezent swoją obecnością. O to chodzi w tych świętach. Lubimy się dzielić:)
Czasem trzeba się zmusić do wyjścia, do działania. To mogą być dla ciebie bardzo miłe święta i dla tych od których przyjmiesz pomocną dłoń również.
Sa rozne formy spedzania samotnie czasu. Ja po rozstaniu cala noc sylwestrowa, tapetowalam przedpokoj. Dzisiaj jak o tym mysle, to smieje sie. Wtedy instynktownie sama stosowalam terapie zajeciowa. Gdyby ktos widzial co ja robie, zadzwonil by po karetke psychiatryczna.
Napisać i owszem bym mogła, ale po co? Kto mi to wyda? Rynek wydawniczy w głębokiej zapaści i jeśli nie ma się nazwiska z pierwszych stron gazet to nie ma co marzyć, że ktoś zaryzykuje wydanie podstarzałej debiutantki.
Zuzanno - to prawda że rynek wydawniczy jest w zapaści, ale jednak jest dużo kobiet debiutantek, które piszą i ktoś im wydaje. Bo ktoś to czyta. A kobiety czytają. Lubiłam czytać od dziecka. Ale od jakiegoś czasu - po osobistych przeżyciach związanych z mężem - w wolnych chwilach czytam książki napisane tylko przez kobiety. Takie zboczenie, ale na razie jakoś tylko te mi idą.
A nawet, gdyby nikt Ci nie wydał - w co nie wierzę, bo widzę Twój potencjał - byłaby to forma "terapii zajęciowej" - jak to któraś z kobiet napisała o tapetowaniu mieszkania.
Ale literatura kobieca dziś jest chyba poczytna. I jest wiele autorek. A sama wolę czytać książki napisane przez kobiety dojrzałe.
Mam koleżankę, która pisze do gazet.
Zuzanna, może to coś dla ciebie. Oprócz pracy w biurze.
Mary 56
Problem nie leży w braku czytelniczek, tylko w braku kupujących. Książki są po prostu za drogie. Przeszło trzydzieści złotych za jednorazowe "czytadełko" to cena wygórowana dla wielu z nas. Owszem debiutantki "wydają" się...ale najczęściej na własny koszt. Córka mojej znajomej od kilku lat próbuje gdzieś zamieścić swoją prozę - bezskutecznie - jedyne co jej proponują to właśnie pokrycie kosztów redakcji, druku, oprawy i samodzielną reklamę....
Przeczytałam coś, co mnie ujęło za serce czy tez wywołało uśmiech na mej twarzy.
Chciałabym się tym z Wami podzielić ![]()
Minie z czasem
?- Czas! Czaaas!!! Gdzie jest ten cholerny czas?!!!
- Jestem. To ja, Czas. Czego wrzeszczysz?
- Jak to ? czego wrzeszczę?! Dlaczego mnie nie leczysz?
- Ja??? A z jakiej racji? Czy ja jestem lekarz jakiś czy co?
- Dusza mi się rozlatuje! Serce mi pęka! Na kawałki!
- No to może pozamiatam? Sama mogłabyś po sobie posprzątać, ale co tam. Widzisz, czysto, żadnych kawałków, no to biegnę dalej.
- Dokąd to??? Dokąd? A w środku?
- Co ? w środku?
- W środku też trzeba posprzątać! Przecież mam duszę zranioną!
- No to lecz sobie swoją duszę!
- A ty? Przecież wszyscy mówią, że Czas leczy rany?
- Kłamią. Albo się mylą. Czas posypuje piaskiem, pokrywa kurzem. Trochę przysypię, żeby nie było widać? Ale tam, pod spodem rana zostaje. I zapalenie czasem też się może wdać, nic przyjemnego.
- Ale przecież musisz to jakoś leczyć?
- Jak, powiedz mi proszę, jak??? Aspiryną? Maścią? Lewatywą? Jak mam leczyć?
- Nie wiem ? zacierać wspomnienia? wyzwalać? rozpuszczać ciężar przeszłości? zmazywać stare urazy? Czyż nie?
- Ale z was lenie, kochani ludzie! Ciągle czekacie, aż ktoś przyjdzie i wszystko za was zrobi. Dlaczego sama nie spróbujesz?
- Co mam spróbować?
- Wyzwolić się? rozpuścić ciężar przeszłości? zmazać stare urazy? Jednym słowem ? wykorzystać Czas, to znaczy mnie, maksymalnie korzystnie dla siebie. Pogrzebać w sobie, duszę uporządkować?
- Co ty gadasz! To boli! Jak mam tam grzebać, jak tam ciągle świeża rana krwawi!
- Wiesz co? Krwawią tylko te rany, którym nie dajesz spokoju. Szarpiesz je ciągle, rozdrapujesz. Po co sobie te rany otwierasz?
- Ja? Same się rozdrapują!
- Samo nic się nie dzieje. Zawsze jest jakiś ktoś, kto coś robi. Albo nie robi. Brak działania to też działanie. Co robisz, żeby wyleczyć swoje rany?
- Staram się o tym nie myśleć, nie przypominać sobie. Nie dopuszczam do siebie żadnych takich sytuacji. Nie zakochuję się. Bo to miłość mnie tak zraniła! Miłość boli!
- To nie miłość boli, tylko twoja rana boli. Pewnie ją zanieczyszczasz urazami?
- Wcale nie! Dawno już zapomniałam i wybaczyłam!
- Kłamiesz. Gdybyś wybaczyła, to by nie bolało. Skoro boli to znaczy, że wrzód się zrobił, złość w nim kipi na siebie i na innych, a pewnie i jedno i drugie. Czasu nie oszukasz. Ja wszystko widzę.
- Ale jak mogę wybaczyć zdradę? Przecież to było!
- No właśnie. BYŁO. Było i zostało tam, w przeszłości. A ty jesteś już tutaj. Tutaj jest inaczej, ty też jesteś już inna.
- A pamięć? Co mam z nią zrobić?
- A po co masz coś z nią robić??? Pamięć po to jest ci dana, żebyś po raz drugi nie nadepnęła na te same grabie. Żeby tym razem było inaczej. Po co ci doświadczenie było dane??? Sprezentowane???
- Powiedzmy, że masz rację? a gdzie mam, według ciebie, podziać cały ten bagaż? Zdrady, rozstania, kłamstwa, oszczerstwa? Przecież to cały czas wyziera z przeszłości, wypełza!
- Po to właśnie wypełza, żeby je uporządkować, przeanalizować i puścić wolno. Przestań się wreszcie obrażać. Urazy są jak sól na ranę, nie pozwalają się zagoić, jątrzą.
- Jak mam się nie obrażać, kiedy to boli?
- Boli, bo trafiło w czułe miejsce. Gdyby to ciebie nie dotyczyło, to by się odbiło jak groch od ściany.
- Zdrada ma się odbić jak groch???
- Zdrada też. Bo zdrada nie istnieje.
- Jak to nie istnieje?
- A tak to. Po prostu czyjeś wybory ci się nie podobają, są dla ciebie niewygodne, niekorzystne, nieprzyjemne, no to stoisz pośrodku i wrzeszczysz ?Zdradzili mnie!? A tak naprawdę, to tylko zabrali zabawkę.
- Poczekaj, to nie jest takie proste! ?Zabawkę???? A jeśli pół życia poświęciłam na tę zabawkę, to co?
- A kto ci kazał? Przecież z czasem wszystko się zmienia, jedno odpływa, inne przypływa? Czas jest zmienny. I świat jest zmienny. Ponieważ ja jestem właśnie jedną z charakterystycznych cech świata.
- I co z tego wynika?
- Podziękuj temu, co cię zdradził albo skrzywdził. Podziękuj za to, że wyrwał cię z otępienia, zapoczątkował zmiany, zmusił do ruchu. Nigdy nie mów ?chwilo, jesteś piękna, zatrzymaj się?. To niebezpieczne zjawisko ? zatrzymywanie chwil. Czas nie czeka! Zastój to śmierć, a ruch to życie.
- Co za bzdury! Mam dziękować za to, że mnie ktoś pokaleczył? Powinnam mu dziękować za ból?
- Nikt nikomu nic nie powinien. Jak chcesz, to się obrażaj i cierp, pogłębiaj rany, rozdrapuj. Jak nie chcesz ? podziękuj i idź sobie dalej spokojnie, łap równowagę. Jak zechcesz ? tak postąpisz.
- Słuchaj, Czas, a to prawda, że nie leczysz? Bo wiesz, już mi trochę lżej?
- To dlatego, że już sobie sama rozłożyłaś co nieco po półkach. Jak w sklepie. A raczej ? jak w muzeum krajoznawczym. Ja tu jestem przewodnikiem. ?Zwróćcie uwagę, mili państwo, w tej witrynie leżą starożytne Urazy, dosłownie sprzed nowej ery. Wydobyte prawie w całości, zasuszone, sklasyfikowane, przekazane do muzeum w darze. A tu możecie obejrzeć Naczynie Żalu, obecnie puste, ale znalezione z zawartością prawie po brzegi. Na lewo wizerunek koszmarnego stworzenia, które w swoim czasie gnieździło się w okolicach ludzkiego kręgosłupa ? to Poczucie Winy. Teraz to truchło jest własnością muzeum. Następna sala. Portrety Strasznych Zdrajców, jak widzicie, nie ma ich zbyt wielu, a ostatni był bardzo dawno temu, ponieważ dynastia zaczęła wygasać po Pierwszej Pozytywnej Rewolucji?. I tak dalej. A nad wejściem znajduje się portret założyciela, sponsora i właściciela muzeum. Twój portret. W złoconych ramach. Jak ci się podoba?
- Hej, Czas, jesteś kreatywny i zabawny.
- No pewnie. Jakbym nie był, to bym z wami, ludźmi, długo nie pociągnął.
- To powiadasz, że niepotrzebnie te urazy zbieramy, chowamy, pielęgnujemy?
- Niepotrzebnie. Po co ci taki zapas bomb zegarowych z opóźnionym zapłonem. A promieniują lepiej, niż bomba atomowa, całe życie potrafią zatruć. Czas się uwolnić.
- Osad jakiś mi został? zła jestem? na siebie, że cię wcześniej nie spytałam.
- Osad to Osąd, sprytnie się kamufluje. Przestań się osądzać. Na wszystko przychodzi Czas. Widocznie nie było wcześniej gotowości, dopiero teraz dojrzałaś. Dobra, pogadaliśmy sobie, a ja już muszę w drogę. Ktoś mnie znowu woła, pewnie następny, dla którego Czas się zatrzymał.
- Dziękuję. Na czasie ta rozmowa była. W samą porę. Bo przedtem głupot jakichś sobie napchałam do głowy?
- To nic, to przejdzie. Głupota z czasem przechodzi??
Na motywach opowiadania Iriny Sieminoj. Przekład I.Z.
?Po Pierwsze Ludzie![]()
Spędziłam dziś upojne popołudnie....w punkcie pomocy doraźnej. Organizm zaczyna mi dawać do zrozumienia, że ma dość leków, braku snu, nerwówki i stresu. Pierwszy zastrajkował układ pokarmowy :-( bardzo nieestetycznie :-(((
Męczyłam się tak dwa dni i dzisiaj przyjaciółka odwiozła mnie odwodnioną i wyczerpaną do szpitala.
Przeleżałam pod kroplówką, dostałam glukozę i zalecenie aby w poniedziałek zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu, który ma zadecydować co dalej....
No okropnie jak ciało reaguje na stres. Ja na przykład osiwiałam
Trzymaj się! Daj znać co dziś powie lekarz.
Anhedonia - tez wywołało u mnie uśmiech , a że jest poniedziałek to taki będzie cały tydzień
Zuzanno życzę zdrowia ,nie daj się ! stres to najgorszy doradca.
Spędziłam dziś upojne popołudnie....w punkcie pomocy doraźnej. Organizm zaczyna mi dawać do zrozumienia, że ma dość leków, braku snu, nerwówki i stresu. Pierwszy zastrajkował układ pokarmowy :-( bardzo nieestetycznie :-(((
Męczyłam się tak dwa dni i dzisiaj przyjaciółka odwiozła mnie odwodnioną i wyczerpaną do szpitala.
Przeleżałam pod kroplówką, dostałam glukozę i zalecenie aby w poniedziałek zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu, który ma zadecydować co dalej....
Zuzanno, śledzę Twój wątek, mimo, że się nie odzywam ostatnio. Wiesz, że bardzo Ci współczuję, ale ...... widzisz, czytam te Twoje posty (zwłaszcza ten ostatni) i patrząc takim chłodnym okiem obserwatora z zewnątrz, tak się zastanawiam czy dajmy na to 30 lat szczęścia warte jest takiego cierpienia, jakie niewątpliwie teraz przeżywasz? Czy takie cierpienie JEST NAPRAWDĘ potrzebne? Czy Twój eks-mąż był naprawdę dla Ciebie całym światem,że teraz musisz się doprowadzać do takiego stanu? Ja rozumiem, ze szok, że stres, ale GDZIEŚ jest granica..... Ludzie się rozstaja i żyją... Nie cofniesz czasu, ani jego decyzji i konsekwencji , jakie ta decyzja spowodowała.....Może trzeba powiedzieć STOP natrętnym myślom i zając się sobą, swoimi sprawami, i, przede wszystkim, swoim zdrowiem!!!! Zastanów się, komu zrobisz na złość tym, że zachorujesz? Chyba tylko sobie samej , no i dzieciom, Bo ten pan (twój eks) będzie miał to raczej dokładnie gdzieś. To jest teraz dla Ciebie OBCY facet!!!!
Życzę zdrowia i przemyśl to wszystko.
To co spędza ludziom sen z powiek i powoduje stres to obawa przed jutrem, a nawet dniem dzisiejszym. To lęk za co mam żyć. Trzeba umieć odróżnić te dwie sprawy. Eks poszedł, ale rachunki pozostają.
Wyobraź sobie Kathy, że masz wykupić leki, opłacić rachunki, kupić jedzenie, ubranie i spłacić połowę mieszkania eksowi za 500 zł alimentów plus pensję za pól etatu, która jest wynikiem czyjejś życzliwości. Trzeba być niesamowicie odpornym człowiekiem, aby funkcjonować bez szwanku w takiej sytuacji.
kathy08- nie zrozumie głodny sytego , 30 lat w związku gdzie Zuza była panią siebie , gdzie małżonek zarabiał a żona dopieszczała jego samego,jego karierę , dom ,dzieci ,resztę , gdzie kochała i się starała , gdzie zrezygnowała ze swej pasji (pracy) i poszła w pielesze domowe , gdzie było im dobrze i tak miało być do "aż nie opuszczę Cię do śmierci " nagle bańka prysła , młodsza dała d..py i stary zgłupiał , czy możesz sobie wyobrazić 30 LAT razem ? ja ją rozumiem , jestem 27 rok w związku i żyję też w złotej klatce z tym że ja mam zaplecze , nie wyobrażam sobie nawet jak bardzo to wielkie cierpienie zostać samą , i nie pisz że rozstać się żyć , zapomnieć ,jest tak łatwo gdy się jest schorowaną i nie młodą .
492 2014-12-15 15:57:47 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-12-15 15:58:49)
kathy08- nie zrozumie głodny sytego
...
nie pisz że rozstać się żyć , zapomnieć ,jest tak łatwo gdy się jest schorowaną i nie młodą .
facelia - chyba nie rozumiesz CO pisze kathy? żyjąc w swej "złotej klatce"
Życzysz Zuzannie by ZMARNOWAŁA ostatnie swoje dnie w imię DAWNO minionej przeszłości...? Wszak "to se ne wrati"? CHYBA nie ma co do tego wątpliwości?
Nigdzie w wypowiedzi kathy nie znalazłam słowa, że ŁATWO to zrobić - znalazłam ZA TO, że NIE WARTO UDRĘCZYĆ się (na śmierć lub inne choróbsko)...
Poza tym: czy na pewno to "co łatwe" (w tym przypadku oznacza to SAMOUDRĘCZENIE), jest dla niej NAJLEPSZE?
Trochę namysłu może?
BO kathy życzy ZUZANNIE czegoś wręcz przeciwnego! "Powstania z martwych" mianowicie...
Ale nie zrozumie "syty głodnego" prawda?
ZUZANNO - ZADBAJ o siebie i swoje zdrowie - bo KTO jak nie Ty, o nie zadba?
Życzę więc ZDROWIA i lepszego samopoczucia w nadchodzących niełatwych dniach ![]()
Dużo SIŁ i... spojrzenia Z BOKU.
Te święta NIE SĄ wymierzone przeciwko Tobie...
absolutnie nie życzę Zuzannie by zmarnowała czas czy udręczała się , za szybko myślę a za wolno piszę , chciałam przedstawić sytuację kobiety w wieku Abrahamowym na pstryk ! jest kasa , praca , zdrowie , witalność , potrzebne jest jak najbardziej wsparcie psychiczne ale jak wiemy materialne sprawy też są ważne nawet bardzo ,jak funkcjonować bez szwanku w takiej sytuacji, kobietom młodszym lub po związkach krótszych (5,10,15 lat) współczuję bardzo ale mają większe pole manewru , i to sę ne da tak ciach ! jak zrozumiałam Kathy
ZUZANNO - ZADBAJ o siebie i swoje zdrowie - bo KTO jak nie Ty, o nie zadba?
i dopowiem tylko - bo brak tego zdrowia, najtrudniejszy będzie ... dla ciebie
Nie naciskac w pierwsze swieta po .Zadne wyjdz do ludzi ,nie pomoze .Owszem zrobisz co wedlug innych lepsze dla ciebie .Wyjdziesz ,skrzywisz twarz w usmiechu ,dla dzieci .dla rodziny .Tobie nie pomoze ,ale im tak .Paradoksalnie to mi pomoglo .
Nie jestem jedyna zraniona ,nie wokol mnie swiat sie kreci .
Uswiadomienie sobie ,ze moj swiat nie ma wymiaru ,tego jednego jedynego .Ze on wypadl tylko z naszej ukladanki ,a ukladanka bez jednego elementu nadal jest ukladanka .Moze i niedokonczona ,ale nadal jest .Moze kiedys znajdziemy brakujacy puzzel .
system mnie kopnal i znowu przyjmuje nick rakija a nie obwarzanek ![]()
system mnie kopnal i znowu przyjmuje nick rakija a nie obwarzanek
o matko - nie spamiętam
inka syn naprawi i spokojnie .Komp mi siadl i trzeba costam costam naprawic
.Jedno przyjmuje inne nie .A ze domorosly z syna "specjalista " to dluzej trwa .Nic nie martw .I zadne odchodzenie Twoje .
Nie ma, madry glupiemu ustepuje .Nie .Bo glupota rozprzestrzeni sie i zaleje madrasc .
Przeczytałam coś, co mnie ujęło za serce czy tez wywołało uśmiech na mej twarzy.
Chciałabym się tym z Wami podzielićMinie z czasem
Na motywach opowiadania Iriny Sieminoj. Przekład I.Z.
?Po Pierwsze Ludzie
dzięki za ten tekst
kurcze, że ja wcześniej na niego nie trafiłam
wydrukowałam sobie i czytam ... kolejny raz
zatrzymuje się - zamyślam i czytam, czytam - chłonę
Jestem po pierwszym etapie "ścieżki zdrowia" czyli wizycie u lekarza pierwszego kontaktu... stwierdził przemęczenie, osłabienie, wypisał skierowanie do gastrologa - to będzie drugi etap "ścieżki" - wypisał witaminy, zalecił dużo snu, lekkostrawną dietę, poradził "nie denerwować się" ( hahahaha - na to remedium nie przepisał) Bez specjalistycznych badań nie był w stanie jednoznacznie określić jaka była przyczyna owego strajku organizmu - a wachlarz możliwości szeroki - od zatrucia do wrzodów i gorzej :-(
Staram się wcielać te rady w życie - z dużą dozą trudności:-(
ale Zuza ty wiesz skąd ten strajk...
Jestem po pierwszym etapie "ścieżki zdrowia" czyli wizycie u lekarza pierwszego kontaktu... stwierdził przemęczenie, osłabienie, wypisał skierowanie do gastrologa - to będzie drugi etap "ścieżki" - wypisał witaminy, zalecił dużo snu, lekkostrawną dietę, poradził "nie denerwować się" ( hahahaha - na to remedium nie przepisał) Bez specjalistycznych badań nie był w stanie jednoznacznie określić jaka była przyczyna owego strajku organizmu - a wachlarz możliwości szeroki - od zatrucia do wrzodów i gorzej :-(
Staram się wcielać te rady w życie - z dużą dozą trudności:-(
Witaj Zuzanno, przy takim stresie to w końcu ciało odmawia posłuszeństwa a może chce Ci przypomnieć o Kim powinnaś myśleć i Kogo kochać? A że po tylu latach...
U mnie przygotowania do świąt też z rozdartym serduchem ale fakty są takie a nie inne. Mniej osób przy stole ale mam wrażenie, że te które będą to te właściwe, które dobrze mi życzą, dla których nie jestem obojętna.
Cieszy mnie fakt, że nie muszę już nic nikomu udowadniać i nikt nic nie musi tylko tyle co chce.
Zdrowia Zuzanno i sił w odkrywaniu własnego powołania.
Dziewczyny!!!!!
Wczoraj robiłam "wigilię" dla przyjaciółek.... barszczyk, drożdżowy kulebiaczek ze słodką kapustą i borowikami ( jeszcze ze wspólnych z "już niemężem" zbiorów - grzyby, nie kapusta ;-))) Kolorowe pierniczki z obowiązkowymi reniferkami - które miały stanowić mój upominek dla nich.
Dziewczyny przyniosły wino i .......Bilety dla mnie do Londynu!!!! Lecę do dzieci!!!!!
Wszystko to uzgodniły "za moimi plecami" z dziećmi, które również dorzuciły się do biletów i wytrzymały z niespodzianką aż do wczoraj!!!!! (musiały pękać od chęci choćby napomknięcia mi, ale dzielne, nie zdradziły się ani mruknięciem)
Dziś powinnam zacząć ogarniać mieszkanie i siebie, ale nie mogłam najpierw nie podzielić się z Wami radością!
Wszystkim Dziewczynom, Dzierlatkom, Kobietom, Matronom ( jak tam się która w duszy czuje, niepotrzebne wykreślić:-)) życzę wspaniałych Świąt na przekór wszystkim przeciwnościom losu, a w Nowym Roku zdrowia, nowych: szans, możliwości, miłości, przyjaźni, fascynacji i pasji.
Zuzanna czytam Twój wątek od początku i choć się nie wypowiadam, trzymam kciuki.
I bardzo się cieszę z Twojej najnowszej wiadomości.
Po prostu SUPER!
Jak widać wielu osobom na Tobie zależy
Udanych świąt!
! swietnie
.Ciesze sie razem z Tobą .Spokojnych Swiat
.
Zuza bardzo się cieszę, fantastycznie !
No proszę... CUDA widać się zdarzają!
Zuzanna szczęśliwa - NIECH tak już zostanie forever!
Kochana, niech jak najczęściej twa droga prowadzi w górę a nie w dół.
NAJWSPANIALSZYCH z możliwych świąt!
Bądź radosna i ta radością zarażaj - TAK JAK WŁAŚNIE teraz to zrobiłaś
WSZYSTKIEGO najlepszego!
Super Zuzanno, bardzo się cieszę, że te Święta spędzisz z dziećmi
Wesołych Świąt!
Dziewczyny!!!!!
Wczoraj robiłam "wigilię" dla przyjaciółek.... barszczyk, drożdżowy kulebiaczek ze słodką kapustą i borowikami ( jeszcze ze wspólnych z "już niemężem" zbiorów - grzyby, nie kapusta ;-))) Kolorowe pierniczki z obowiązkowymi reniferkami - które miały stanowić mój upominek dla nich.
Dziewczyny przyniosły wino i .......Bilety dla mnie do Londynu!!!! Lecę do dzieci!!!!!
Wszystko to uzgodniły "za moimi plecami" z dziećmi, które również dorzuciły się do biletów i wytrzymały z niespodzianką aż do wczoraj!!!!! (musiały pękać od chęci choćby napomknięcia mi, ale dzielne, nie zdradziły się ani mruknięciem)
Dziś powinnam zacząć ogarniać mieszkanie i siebie, ale nie mogłam najpierw nie podzielić się z Wami radością!
Wszystkim Dziewczynom, Dzierlatkom, Kobietom, Matronom ( jak tam się która w duszy czuje, niepotrzebne wykreślić:-)) życzę wspaniałych Świąt na przekór wszystkim przeciwnościom losu, a w Nowym Roku zdrowia, nowych: szans, możliwości, miłości, przyjaźni, fascynacji i pasji.
ekstra:)
Zuzanno,
Od jakiegoś czasu pojawiam się tu, żeby sprawdzić co u ciebie... Strasznie ci kibicuje, dlatego też niesamowicie ciesze się z niespodzianki, jaką przygotowali ci najbliżsi i ze święta spędzisz ze swoimi dziećmi. To się nazywa magia świąt ;-) Cuda się zdarzaja:-) życzę Ci wielu. Ciepłych chwil i utulen w tym świątecznym czasie!
Ale niesamowita niespodzianka! No to życzę z całego serca udanego lotu, pobytu i wreszcie oddechu!
Wróciłam na ziemię....dosłownie bo wylądowałam szczęśliwie, i w przenośni, bo stare lęki, fobie, obawy i traumy ściągnęły mnie do dawnego doła :-( Czarnowidztwo we mnie rośnie bujnie jak pokrzywy pod płotem :-(
Boję się jutra....decyzja sądu apelacyjnego nie podlega już żadnym odwołaniom.
Jeśli utrzyma w mocy poprzedni wyrok to nie wiem co zrobić. Tym bardziej, że znowu jestem bez pracy:-( Szefcia zrobiła bilans i niestety wyszło jej, że nie jest w stanie mnie dalej zatrudniać. Rozumiem ją ( i tak jestem jej bezgranicznie wdzięczna za wszystko) ale to nie jest dobrym prognostykiem dla mnie...bo oznacza to, że wszystkie drobne firmy borykają się z podobnymi problemami. Po prostu boję się myśleć :-(
A spytam skąd jesteś ?
Zuzanna nie ma, sil przebrnac przez tyle stron , doczytalam narazie do 6... Skad jestes ?
U mnie w firmie potrzebuja pani do sprzetania biur. Praca co prawda tylko 20 godz tyg , ale lepsze to niz nic.
hej Zuzka
opowiadaj jak było
akumulatory, chociaż trochę doładowałaś?
nie bój się- będzie co ma być, już teraz na to nie masz wpływu
trzymaj się kochana ![]()
516 2015-01-13 13:12:23 Ostatnio edytowany przez rakija (2015-01-13 13:13:15)
Przykro mi nie pomoge .Sama mam tendencje spadkową .Pozytywne myslenie nie działa .
Ale wiem ,ze to tylko chwilowe .Pewnie jutro wstane i nie ,nie bede walczyla ,ale pogodze sie ze swiatem .Dzis mi zle ,jutro bedzie lepiej .Tobie tez tego zycze .
obwarzanek.
Wczoraj się trzęsłam z nerwów, dziś przedpołudniem bardzo się trzęsłam z nerwów, dziś po południu trzęsę się...chyba z radości... Czy to Parkinson ???;-)
Reasumując alimenty podniesione do 750 złotych ( ten niby dochód mego już nie męża na pół) i....mieszkanie całe moje!!!!!!! Hurra!!!!!!!!
Od razu Wam piszę ( no wybaczcie najpierw zawiadomiłam dzieci i obdzwoniłam psiapsióły) ale zaraz potem Wy. Dziękuję wszystkim, które trzymały kciuki bądź wspomagały innymi tajnymi metodami ;-)
TakasobiejaS, Kicur - jestem z Wielkopolski.
Inka - było super, choć tłoczno - mieszkanko córci maciupeńkie a na wigilię i pierwsze święto przyjechał syn z partnerką. A potem córcia kwoczyła nade mną ( pewnie tak jak ja kiedyś nad nią ;-)), że sama nie mam wychodzić, bo się zgubię, że napadną, że okradną ( jakby było z czego...), że zmoknę albo się przegrzeję itp. Czułam się jak przedszkolak :-))))
Obwarzanku - Rakijo. Mnie również przykro z powodu Twego minorowego tonu. Może ja mogłabym Ci jakoś pomóc? Wiem, że pozytywne myślenie nie pomaga, czy ujęłabym to inaczej - pomagałoby gdyby istniały po temu jakoweś racjonalne przesłanki. Bez nich to tylko samooszukiwanie się.
Jeśli chcesz się jakoś szerzej wygadać to napisz proszę. Czasem to przynosi ulgę, a czasem ktoś "z zewnątrz" lepiej widzi długość tunelu w którym my nie możemy dopatrzyć się światełka, bądź poinformuje, że światła nie widać bo noc zapadła głucha...
Życzę Ci aby Twój tunel był króciutki, a po jego opuszczeniu żebyś ujrzała wspaniałe perspektywy
Zuzanna cieszę się bardzo. Najważniejsze, że mieszkanie jest całe Twoje. Alimenty może nie za wysokie, ale przynajmniej na opłaty i lekarstwa chyba starczą. Na resztę na pewno z czasem zarobisz.
Zuzanna nie pomoge, jestem z nad morza...