netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

26 odpowiedzi8 396 wyświetleńzałożony przez zona_jak_wszystkie, 02.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Witam,

Trafiłam na forum przypadkiem, szukając podobnych do mojej historii.. Czuję, że muszę opisać Wam moją historię, że może znajdzie się ktoś kto przeszedł to co ja i wyszedł z tego wspólnie i szczęśliwie..

Historia mojego związku... Spotkaliśmy się na imprezie, zaczęliśmy z sobą tańczyć, potem całować, potem rozmawiać, potem tańczyć... Wziął mój nr i tak jesteśmy już prawie 8 lat razem z czego 5 lat po ślubie. Początki były przepiękne. Byliśmy zakochani po uszy, ludzie mówili mi że to widać jak bardzo się kochamy. Byliśmy taką parą idealną. Koleżanka naszą historię uważała za magiczną. Babcia kiedy nas widziała razem powiedziała mi, żebym go nie skrzywdziła, bo widać jak jest we mnie zapatrzony. Ja w niego też. Był dla mnie idealny. 4 lata starszy(teraz ma 30 lat, ja 26), diabelnie inteligentny..świata poza sobą nie widzieliśmy.. Pamiętam żar w naszych oczach. Potem, po 3 latach, wzięliśmy ślub. Mieliśmy olbrzymie problemy żeby móc mieszkać z sobą i to wspólnie przezwyciężyliśmy. Mąż starał się bardzo, walczył o nasze wspólne życie. Mówił, że chce tylko żebyśmy byli razem. Każdego jednego dnia naszego małżeństwa, bez wyjątku, przychodził przed wyjściem do pracy do mnie do sypialni gdy jeszcze spałam i czule mnie całował. Czasami głaskał po głowie, czasami tylko przypatrywał.. Wiedziałam, czułam że kocha nad życie. Pytałam czasami  przy okazji historii innych ludzi czy kiedyś mnie zostawi, tylko po to by usłyszeć odpowiedź, bo była piękna:) - zawsze bez wahania brał mnie za rękę i mówił "nigdy żonuśku, my zawsze razem, gdzie ja znajdę drugą taką cudowną żonuśkę jak ty..". Potem po przeszło 2 latach pojawiło się dziecko. Mamy 2 letniego synka. Najlepszego na świecie, najkochańszego, oboje jesteśmy w niego zapatrzeni. Mąż całą ciążę mówił do brzucha, jak urodził się syn zupełnie oszalał. Płakał za każdym razem jak na niego spojrzał. Dziękował mi za niego. Potem przyszła proza życia, zmęczenie, moja frustracja związana z brakiem pracy. Oddaliliśmy się strasznie od siebie.. tzn ja go oddaliłam.. Widzę to bardzo wyraźnie. Odpychałam go, zabierałam mu po kolei wyznania, potem gesty, potem spojrzenia.. Miałam żal, że nie pomaga mi uporać się z moimi wewnętrznymi problemami po ciąży i wyładowywałam się w ten sposób. On nie chciał nigdy rozmawiać że jest między nami coś nie tak i to doprowadzało mnie do furii. Naszym problemem który pojawił się już przed ślubem było łóżko.. Miałam częstszą  potrzebę. On mówił mi, że jest szczęśliwy, że mnie kocha i to było widać w każdym najmniejszym jego geście i słowie, tylko tego jakoś brakowało.. Po ślubie.. to że mamy dziecko to prawdziwy cud;) Piszę Wam o tym ,  żebyście mieli uczciwy pogląd na sytuację. Od tego roku staliśmy się dla siebie trochę jak współlokatorzy. I stało się. Stał się jakby nieobecny, w maju zaczęłam rozmawiać z nim, czy on tak widzi nasze kolejne lata.. Pierwszy raz usłyszałam że to nie jest takie proste i on nie wie... Kazałam mu następnego dnia iść na spacer i przemyśleć wszystko. Wrócił i to co usłyszałam zwaliło mnie z nóg. Dowiedziałam się, że jest koleżanka z pracy z którą pisze maile o głupotach, wzięło go.. Byli na tym spacerze razem. Zdeklarował że coś czuje, ona potwierdziła "ciągnięcie do siebie". Powiedział że to zauroczenie, ale bardzo silne, że stara się z tym walczyć.. Kazałam mu zerwać kontakty z tą kobietą. Ona ma męża, ale nie ma dzieci. Napisał maila kończącego. To był jakiś koszmar, mi świat zawalił się na głowę, nie mogłam uwierzyć, że taki idealny, najuczciwszy jakiego znam i najbardziej kochający... Wyprowadzanie się, na parę dni. najpierw moje, potem jego.. Szalałam. Obiecał że zerwie z nią kontakt a ja w końcu zdecydowałam się walczyć o nas. To jakie głupoty mówił o nas w tamtym czasie... Że nas nigdy tak do siebie nie ciągnęło, że między nami nigdy nie było nic wielkiego, że to tak wyszło po prostu, ślub był z zasiedzenia.. Ale byliśmy z sobą przez kolejny miesiąc "starając się". Wychodziliśmy razem, szukaliśmy tego co kiedyś dawało nam radość.. Szalałam z niepewności. On wciąż powtarzał, że ona siedzi w jego głowie. "Ty jesteś w moim sercu, ona w mojej głowie". Był okres udany, a potem miałam wrażenie że jest coraz gorzej. Pytałam prawie codziennie czy mieli kontakt, a on zapewniał że nie. Był tylko coraz bardziej ..jakby zły na mnie? Ciężko powiedzieć, to się czuje.. to jest między wierszami.. o kolejnym miesiącu coś mnie strzeliło i zapytałam czy był między nimi kontakt fizyczny. Napisałam smsa konkretnie bo był w pracy. Pytałam tak długo aż zadzwonił i zapytał czego ja chce od niego i co to ma wg za znaczenie nawet jeśli. W końcu pękł i się przyznał do pocałunku. Jednego namiętnego pocałunku. Nie- nie zerwali kontaktu. Tzn. na tydzień tak, ale potem znowu zaczęli i to z większym impetem.. Byłam całkowicie załamana, ale widać że po tym wyznaniu on przeżył szok. Dotarło do niego co zrobił, wcześniej wypierał z głowy że to wg jest złe.. Wrócił do domu z kwiatami. Nie chciałam go wpuszczać, ale wybłagał możliwość powiedzenia czegoś. Padł na kolana, błagał, przysięgał. Powiedział, że moja reakcja go otrzeźwiła. I widać to było po nim. Trząsł się cały. Bał się zbliżyć, było widać to przerażenie i sobą i co zrobię ja. Wywaliłam go jak stał. Noc spędził w samochodzie. Następnego dnia mówił juz jak człowiek. To na prawdę było widać że się wstydzi. On nigdy wcześniej nie kłamał, w żadnej sprawie, nawet o niej mi powiedział, a tu... Przyjęłam go , dałam szanse nam i naszej rodzinie. Po ok. 1,5 tygodnia przyznał się do tego, że to nie był jeden pocałunek tylko 2 i parę szybkich w pracy. Znowu szok, znowu niedowierzanie że mógł mi tego nie powiedzieć od razu. Trząsł się znowu cały, mówił że bał mi się powiedzieć. Że parę razy próbował, nawet przytulał się w nocy i chciał, ale nie miał odwagi.. Teraz już w końcu czuje ulgę, że wiem wszystko, znam cała historię.  I znowu zagryzłam zęby i staraliśmy się. Paradoksalnie w tym całym czasie odkąd się dowiedziałam o niej, w temacie łóżka było tak ogniście jak nigdy:) Przepełnienie emocjami i otwarcie na rozmowę zrobiło swoje.. Było różnie, ja ciągle rozdrapywałam rany, nie wypominałam, ale ciągnęłam temat, drążyłam, pytałam, mówiłam że tak się chyba nie da żyć.. Że już nie będę z nim szczęśliwa. A on przytulał i przepraszał. Często płakał.. Te łzy mnie uspokajały bo wiedziałam że żałuje. Mówił że już mu przeszło, że ona stała się obojętna. I tak trwaliśmy do piątku. Poszedł do pracy, jej nie było i zwariował. W sobote napisał jej,  że każdego dnia o niej marzy i że tak nie może, że szaleje.. A mi jak się przyznał, pokazał maila, powiedział że chce żebym wierzyła że już nie kłamie i nie będzie. Że oszalał znowu, zwątpił w nas. Już nie widziałam w nim pewności. Znów mówił o odejściu, że nam i tak się nie uda i co wtedy, że ona blablabla.. Szkoda powtarzać. W niedzielę ochłonął i napisał jej że to było chwilowe i że już mu przeszło.  Ale ma ją w głowie. Znowu.. To było zwątpienie w nas, ale doprowadziło do jego amoku i do powrotu tematu. A miał być już koniec. Paradoksalnie ja po tym poczułam że go kocham.. Jak to możliwe?! Ta szczerość chyba... I ten kamień z serca że już nie muszę czekać w niepewności czy coś się dzieje za moimi plecami.. sama nie wiem. Wiem tylko że on nabrał wiary  nas, ale ma też wątpliwości. Że chce żeby ona o nim ciepło myślała i że jeśli ona zmieni prace, to on to odchoruje. Jak ja mam żyć z nią w jego głowie? Z niepewnym czego chce mężem? Pomóżcie mi proszę przeanalizować, powiedźcie co robić...

2 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-09-02 19:33:31)

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Ciężka sytuacja. Ona ma coś, czego Ty nie masz... jest NOWA, świeża i nie okazała mu pewnie zbyt wielu negatywnych emocji, których Ty mu zapewne nie szczędziłaś przez tych parę dobrych lat.
Zwalałaś na niego winę za swoje problemy ze sobą, nie szanowałaś go, to znalazł sobie pocieszycielkę, bo jest słabym facecikiem. Tyle dobrego, że chociaż się przyznał i nie jest z tych, co zdradzają 'sportowo', czyli bez żadnych wyrzutów sumienia.
Poza tym tu chyba nie chodziło o łóżko, bo nie spał z nią? Tego jeszcze sama do końca nie wiesz? Może bał się przyznać.
W każdym razie zdradził Cię emocjonalnie i fizycznie (pocałunki), a Ty jeszcze dajesz mu jakiś wybór?
Stawiasz mu jakieś żądania, ale nadal on jest tym, który ma decydować. Pokazujesz, że nie masz swojego zdania w tej sprawie, więc on nie musiałby się z Tobą liczyć.
Osobiście kazałabym mu się spakować i zerwała kontakt. Jakby mu zależało na tobie, to stanąłby na rzęsach, żeby jeszcze być z tobą...
Ale zrobisz, jak zechcesz. ;]

3

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Nie JAK tylko PO CO sobie to chcesz fundować?
Mogę Ci z całą pewnością powiedzieć, że im bardziej wyrozumiała dla jego wątpliwości jesteś, tym on Tobie bardziej wdzięczny, ale to taka..wdzięczność przez litość i współczucie dla Ciebie.
Ona, póki jest niedostępna, jest dla takich niedojrzałych chłopców fascynująca - właśnie przez to, że Ciebie zna na wylot, a ją? Z przelotnych pocałunków, dreszczyku emocji jaki podbijały spotkania cichaczem i do tego..ma 2 kobiety, które w jakimś sensie o niego walczą- żyć nie umierać dla takiego dzieciaka big_smile

Zastanawiasz się co robić..Nie popełniaj więcej błędów i skończ z wyrozumiałością godną Matki Polki.
On Ci wali prosto z mostu, że MA JĄ W GŁOWIE (a Ciebie w sercu..co za poeta big_smile) POBUDKA!!!!!!!
Za chwilę powie Ci z równie rozbrajającą szczerością, że Cię z nią zdradził i pochwali za wspaniałomyślność.
Ty będziesz ta wspaniała i wyrozumiała, on niedostępna i wzbudzająca lawinę emocji, bo Ty podałaś się mu na tacy.


Tak więc moja rada (z życia wink): solidny kop w 4 litery i tak z kilka tygodni na początek w samotności na przetrzeźwienie dla Ciebie i spojrzenie z dystansem - w tej chwili jesteś z dzieciaczkiem, który nie myśli niczym poza ogonkiem.
A Ty nie kochasz go bardziej, tylko zadziałał efekt "uciekającego króliczka" ..szkoda tylko, że to nie faza zalotów, tylko poważny kilkuletni związek.
Puść tego króliczka, niech leci.

Inaczej nie ma szans żeby cokolwiek do niego dotarło.

4

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Wiem, że zaraz spadną na mnie tutaj gromy ale... ja już bym z nim nie gadała. Porozmawiałabym sobie z tą koleżanką..

5

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Acha. Jeszcze jedno..
Ja bym zmieniła tytuł wątku z "mąż z rozdartym sercem" na "mąż rozdarty w kroku" - odrazu w sedno, po co te dwuznaczności z sercem wink

6

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Dziękuję Wam za odpowiedź. Nie spał z nią. Pewnie macie rację, pewnie trzeba by kazać mu się wynieść.. znowu... Ale ja już nie mam siły na te zabawy. Przez ostatnie parę miesięcy nic innego nie robię tylko czekam, wyprowadzam się i wywalam z domu, daje szanse, staram się ufać i walczę z sobą. Przez ostatnie 2 miesiące on był pewien, nic do niej nie czuł i nagle ten wybuch. Mówi że zwątpił w nas, że nam się uda.. Nie wiem ile jestem w stanie znieść. Do tego dochodzi moja wiara.. Nie wyobrażam sobie być z kimś innym. Nie dało by mi to szczęścia bo miałabym wyrzuty sumienia. Beznadziejna sytuacja. Mój syn ciągnie do taty z niesamowitą mocą..czuje co się dzieje. A mąż znów jest pewien, znów mówi że już nie napisze, nie zaczepi jej, ale... Czy on nie przyrzekał na własne życie? Co ja mam zrobić.. Nie mam pojęcia..

7

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Żona
twoja postawa do niczego nie doprowadzi dobrego,  pozwalasz się nie szanować. I te jego opowiastki,  słusznie ktoś napisał,  że zaraz Ci opowie jak się z nią bzyka i w jakich pozycjach, a jaka jest Twoja rola?  Zrozumieć biednego misia.  Postaw warunki,  daj mu dorosnąć do bycia mężem i ojcem bo jak na razie to chłoptaś który traktuje Cie jak mamusie albo koleżankę

8 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-09-03 09:54:49)

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Typowy kochliwy Piotruś Pan. Jeśli z nim zostaniesz to przygotuj się, że co 3-4 lata będzie w jego życiu pojawiała się "nowa wielka miłość" .
To typ faceta chronicznie uzależnionego od intensywnych przeżyć, zupełnie niedojrzały do do prawdziwego związku.
Będzie kłamał, kręcił, oszukiwał, potem błagał o wybaczenie i obiecywał poprawę. I tak w kółko. Ten typ tak ma. Życie z kimś takim jest skrajnie upadlające, szczególnie dla bardzo młodej kobiety. Zastanów się, co dobrego Ty masz z tego małżeństwa, poza wspomnieniami pierwszych lat i czy jest to warte takich upokorzeń.

9

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Wyrzuć go z domu natychmiast.

10

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

facet ewidentnie kręci. gra na dwa fronty. chce mieć zabezpieczenie jak by go kochanka rzuciła. nie ma to jak wtedy wtulić się w domowe pielesze. to żałosne. czy warto tak żyć?

11

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Świetne. Kolejna historia z cyklu, odpychałam go, nie szanowałam, zwaliłam winę na niego za swoje problemy, a teraz kop w dupę bo ten zły facet jest winny. Żałość kobiety. Żałość. Myślicie, że możecie tak sobie facetami pomiatać, odpychać ich, a oni mają to brać na klatę i nic nie mówić? I mają być potulni jak baranki? Dobrze. Niech facet odejdzie. To dobre rozwiązanie. Dla niego.

12

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?
Marcjano napisał/a:

Świetne. Kolejna historia z cyklu, odpychałam go, nie szanowałam, zwaliłam winę na niego za swoje problemy, a teraz kop w dupę bo ten zły facet jest winny. Żałość kobiety. Żałość. Myślicie, że możecie tak sobie facetami pomiatać, odpychać ich, a oni mają to brać na klatę i nic nie mówić? I mają być potulni jak baranki? Dobrze. Niech facet odejdzie. To dobre rozwiązanie. Dla niego.

Wyjdź.

Bo nawet nie ma co komentować..

13

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?
Marcjano napisał/a:

Świetne. Kolejna historia z cyklu, odpychałam go, nie szanowałam, zwaliłam winę na niego za swoje problemy, a teraz kop w dupę bo ten zły facet jest winny. Żałość kobiety. Żałość. Myślicie, że możecie tak sobie facetami pomiatać, odpychać ich, a oni mają to brać na klatę i nic nie mówić? I mają być potulni jak baranki? Dobrze. Niech facet odejdzie. To dobre rozwiązanie. Dla niego.

Kpisz czy o drogę pytasz...??
Czy Ty naprawdę nie wiesz o co w tym wszystkim chodzi, czy udajesz greka??!!

Słuchaj skoro facetowi było źle bo niedopieszczony, niedolulany, nie najedzony, odtrącony, zaniedbywany to niechaj ma jaja na swoim miejscu i powie: kobieto zmieniłaś się, nie jestem z Tobą szczęśliwy, odchodzę...a nie cuduje światem i szuka "bratniej duszy", a dalej żyje z tą złą żoną pod jednym dachem.
Przecież ma wybór, niech tylko podejmie męską decyzję, a nie zachowuje się jak bezjajeczny samiec. Woli sobie na boki poskakać w takiej czy innej formie jego wybór tylko niech nie zwodzi i nie kręci.

...no proszę Cię naprawdę nie widzisz różnicy?!

14

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Żałosny niedojrzały facet bez jaj. Ja bym się chyba rozwiodła.

15 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-09-03 16:48:11)

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?
Merida Waleczna napisał/a:

Kpisz czy o drogę pytasz...??
Czy Ty naprawdę nie wiesz o co w tym wszystkim chodzi, czy udajesz greka??!!

Ależ to jest jasne. Autorka sama napisała, że go odsunęła od siebie i się na nim wyładowywała. Co tu jest do rozumienia? Nic. Kolejne babsko, które myślało, że może sobie facetem pomiatać, a ten jeszcze będzie po główce głaskał. Nie żal mi jej. Ani troszkę. Z tym, że facet powinien ją zostawić już dawno.

16

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Marcjano,
masz chyba jakiś problem z czytaniem ze zrozumieniem. To, ze kobieta była sfrustrowana brakiem roboty i że dziecko urodziła, to przepraszam w jaki sposób go odpychała i nim pomiatała??? Na tym polega życie, żeby się wspierać w takich sytuacjach, jak partner jest chory, bez pracy, ma problemy.

I wypraszam sobie styl "kolejne babsko", chciałbyś żeby Ciebie ktoś określił "kolejny niedojrzały dupek".

17

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?
Marcjano napisał/a:
Merida Waleczna napisał/a:

Kpisz czy o drogę pytasz...??
Czy Ty naprawdę nie wiesz o co w tym wszystkim chodzi, czy udajesz greka??!!

Ależ to jest jasne. Autorka sama napisała, że go odsunęła od siebie i się na nim wyładowywała. Co tu jest do rozumienia? Nic. Kolejne babsko, które myślało, że może sobie facetem pomiatać, a ten jeszcze będzie po główce głaskał. Nie żal mi jej. Ani troszkę. Z tym, że facet powinien ją zostawić już dawno.

Marcjano mimo szczerych chęci widze że nie podyskutujemy...ehh...bo ja o mydle, a Ty o szydle, czy jak to tam szło.

18 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2014-09-05 10:13:06)

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

....rzeczywistość bywa bardziej brutalna, niż nam się często wydaje.... życie obchodzi się łagodniej z jednym, z drugim mniej.... jeden dostaje po dupie za dobroć, drugi zbiera laury za kopanie dobrego....kwestia indywidualnych mierników wartości....wcale nie ważne, że to dobro uważane za najlepsze, okazuje się z czasem ponadprzeciętnym chwastem, ważne że uczyli się na błędach, rujnując czyjeś życie....każdy człowiek ma tendencję do usprawiedliwiania swoich najbardziej haniebnych czynów.... każdy bierze wcześniej pełną odpowiedzialność za nie i konsekwencje z nimi związane, z niewielkimi odstępstwami od reguły....niektórzy nie myślą, bo łatwiej z tym żyć.....o posiadaniu mózgu nigdy nie powinni mówić, gdyż ten znajduje się wyłącznie w kroczu ....no tak emocje, ktoś ucieka i wtedy staje się bardziej atrakcyjny..facet kompletnie bez jaj.....zero męskości....jak możesz dać się tak upokarzać?
Marcjano ogarnij się...

19

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

witaj, troche poczytałam historii na forum tutaj i ja bym zrobila w tej sytuacji tak- jesli chcesz dac szansę jemu to musisz postawic ultimatum, zadnych kontaktow z tamtą kobiete i koncentracja na waszej relacji a jesli zawiedzie twoje zaufanie musi sie liczyc z rozstaniem.to jest ta jedna szansa dla was
on musi sie starac i ty tez na ile masz sile i chec, nic ponad twoje siły...
może jakaś terapia po drodze jesli on sie zgodzi
ciagle wyrzucanie z domu z ciaglymi powrotami raczej niczemu nie sluzą

20

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Witaj.Ja też zostałam zdradzona .Dowiedziałam Się o tym 5 dni temu .Twój mąż Cię okłamuje .Spał z nią na sto procent .Mój też kombinował .kłamał.Ja też drążyłam temat aż powiedział mi cała prawdę.Też czuł się zaniedbywany poniżany a ona taka dobra wysłuchała go pogłaskała .On nie ma odwagi odejść ale pamiętaj nie daj się poniżać.Dała mu i tyle tak jak już koleżanka napisała ona ma to coś jest nowa to go rajcuje .Ja trochę się otrząsnęłam i dotarło do mnie że w przypadku mojego też tak było .On przystojny hydraulik sponiewierany przez niedobrą żonę ona samotna spragniona zwykła dz..... bzykać mu się chciało coś nowego .Postaw mu warunek nie pozwól odchodzić i wracać ma wybrać bo wykończysz się psychicznie.Ja wiem że go kochasz .On to wykorzystuje .Dalej nie dasz rady zniszczą Cię .Ja mu się chce to idzie do niej a potem do ciebie .Mój próbował ze mnie zrobić winną.Ale powiedziałam dość.powiedziałam mu że chciało mu się coś nowego zwykły popęd trafił na spragnioną dz...i tyle a on musiał jak zwykły pies.Musiał się sprawdzić.Ja też go kocham Dałam mu szansę .wyznał wszystko .Powiedział że to skończył i jak zrobił to drugi raz to wystraszył się i dotarło co zrobił .Teraz się stara  mówi że jak nie będę mogła go dotknąć to zrozumie .Ja zastanawiam się jak to wytrzymujesz .Ja wiem  że to cholernie boli ale zmuś go do wyboru .Na pewno jesteś wartościową kobietą .wiem  że nie jesteś teraz w stanie myśleć o życiu u boku kogoś innego To tak jak ja .Kochana porozmawiaj z psychologiem naprawdę Ci pomoże ockniesz się tak jak ja .Powiedziałam mu że jak chce to może odejść skoro mu coś brakuje stwierdził że nic to tylko popęd .Wiesz jeśli twojego trzyma jej tyłek i fascynacja to nie wiem cobyś robiła nie wygrasz .Ja też się z czasem przekonam co u mojego było  a może jeszcze jest fascynacja nowa d..... Tylko jestem przekonana że mój nie jest był z nią emocjonalnie związany .Na razie twierdzi że tylko ze mną chce być  a ona to tylko błąd .jak nie to odejdę od niego.Proszę Cię udaj się psychologa trochę otworzy Ci oczy tak jak mnie Pozdrawiam

21

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Dostrzegam mnóstwo analogii do mojej sytuacji. http://www.netkobiety.pl/t71599.html
Takie historie nie miewają szczęśliwych zakończeń.

22

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Prawdopodobnie posypia sie tu na mnie gromy, ale w tym akurat przypadku tego faceta rozumiem. Moze zadecydowal o tym kontekst wypowiedzi Autorki, ale w jakis sposob wyobrazilem sobie jak wygladala ta napieprzanka po porodzie. No gowniarz z goscia ze nie wytrzymal pierdyliona litanii jaka to z niego lajza jest.
Zrob tak jak Ci radza panie. Wywal go na zbity pysk, bo w koncu facet jest od tego by mozna go bylo szmacic na prawo i lewo tlumaczac to magicznym ogolnikiem pod tytulem: dziecko.
Forma w jakiej zrobil Ci krzywde autorko jest karygodna ale to bylo tylko gowniane rozwiazanie powaznego problemu.
Ja sobie poradzilem z trzyletnia napieprzanka poporodowa, ale to nie znaczy kazdy potrafi sobie z tym poradzic. Oficjalnie u mnie jest w porzadku, ale czuje ze burza wisi w powietrzu. Im dluzej wisi tym - podejrzewam - bardziej bedzie ostra. Bo pojawienie sie dziecka nie jest zmiana obowiazkow malzenskich a tylko (az?) przyjeciem nowych bez zaniedbywania starych.

23

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Przepraszam za szczerosc na poczatku.
Jednak zgadzam sie z opinia Lancacter. Czemu kobiety traktuja wrednie facetow, ciagle rzucaja klody pod nogi, co raz to nowe wymagania, kolejne zadania do spelnienia, a w zamian i tak pretensje... predzej czy pozniej nikt tego nie wytrzyma. Wymagaja od mezczyzn "dowodow milosci", a same traktuja jak niepotrzebnego smiecia... jasne, to co zrobil jest karygodne. Wyrzadzil najgorsze chamstwo.
Oboje zawaliliscie. Powinniscie rozmawiac! Ty powinnas powiedziec czego oczekujesz i okazywac milosc, on powinien zrobic to samo. Powinniscie rozmawiac i sluchac sie nawzajem...
Jeszcze nie jest za pozno na rozmowe. Wyjasnijcie wszystko, wyznaczcie granice, przedstawcie swoje oczekiwania. Ale nie osadzajcie siebie i nie licytujcie sie kto zawalil, kto zachowal sie gorzej...

Powodzenia! I na przyszlosc pamietajcie: ROZMOWA JEST NAJWAZNIEJSZA!!!

24 Ostatnio edytowany przez Enona (2014-10-04 10:48:23)

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

zona_jak_ wszystkie, postawa Twojego męża i zmiana, która w nim zaszła, bardzo mi przypomina to, co zadziało się z moim ex-narzeczonym. Jego oddanie, adoracja i zapewnienia, że tylko ja, wyglądały bardzo podobnie. I podobne było nagłe (bardzo nagłe) pęknięcie i decyzja o rozstaniu. http://www.netkobiety.pl/t75034.html

Ja też mam wyrzuty sumienia związane z tym, że swoją zołzowatością doprowadziłam do tego, jak oceniają Lulla_Lee i Lancaster. Myślę, że Ciebie łatwiej zrozumieć, ja nie mogłam się zdecydować na ślub i dziecko.

Ty masz ślub, macie dziecko. Masz rękojmię, której możesz się trzymać. Nie poddawałabym się, jeśli go kochasz, widzisz swoje błędy. Myślę, że można to przetrwać, tylko trzeba zrobić to mądrze. Nie pytaj, jak, bo nie wiem.

25

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?
ladyinblue napisał/a:

Wyrzuć go z domu natychmiast.

smile

26

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?
wkurzony napisał/a:

Dostrzegam mnóstwo analogii do mojej sytuacji. http://www.netkobiety.pl/t71599.html
Takie historie nie miewają szczęśliwych zakończeń.

Mówić nie kocham a narzekać to dwie różne sprawy, fascynacja a pocałunki tio też dwie różne sprawy.

27

Odp: mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Milosc czasami musi byc twarda. Powiedz swojemu mezowi, ze taka szczerosc to on moze sobie wsadzic w cztery litery. Jak ma rozterki rmocjonalno-popedowe to niech idzie do ksiedza czy gdzie tam chce sie wygadac. Ty nie jest od dyskutowania z nim jego zauroczenia inna. Nie i jeszcze raz nie.
Powiedz mezowi, ze jesli macie cokolwiek odbudowac to zagnych wiecej kontaktow  z nia ma nie byc i ty nie chcesz juz o niej slyszec. Ty sama  nie sprawdzaj go i nie pytaj o te kobiete. To jego odpowiedzialnosc i jego wybor. I poczekaj jakis czas. Teraz zajmuj sie soba i dzieckiem przede wszystkim. I badz przygotowana, zeby sie rozwiezc, jesli uznasz, ze jednak jest to dla ciebie najlepsze. Ale moze nie bedzie to konieczne.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mąż z rozdartym sercem-czy ktoś przetrwał?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026