AnnaJo
Różnimy się nieco percepcją malarstwa. Ty szukasz w nim dekoratywności, ja nowatorstwa ujęcia tematu, mistrzostwa operowania światłem, kolorem, fakturą. I za te cechy bardzo Boznańską cenię. Mnie najmniej podobały się "martwe" - takie jakieś miałkie :-(
Mnie z dzieł towarzyszących najbardziej podobał się portret młodego Staffa pędzla Meli Muter - może dlatego, ze oglądałam go po raz pierwszy.
Uprościłas co nieco, ale rzeczywiście lubie kolor w malarstwie. Często wyobrazam sobie, czy jakieś "ulubione" dzieło bedzie pasowało do naszego domu.
A w rzeczywistości lubie malarstwo, które pobudza moja wyobrażnię i pozwala na moja własna interpretację. Mam kilku ulubionych impesjonistów i postimpesjonistów, chociaz Van Gogha nigdy nie powiesiłabym na ścianie, bo wprawdzie uwielbiam ogladac jego prace, ale ta drżąca kreska po dłuższym czasie wywołałaby u mnie bzika. Lubię barwne płaszczyzny Marka Rothko, portrety Łempickiej i wiele innych ![]()
Nie musze się na tym znać, analizować, ważne żebym czuła.
Jak córki były małe, to zamiast na plac zabaw ciagałam je po galeriach i muzeach. One niewiele pamiętaja, ale może cos im z tego została...młodsza jest studentka ASP ![]()