Polyanna, ja mam pierwszą grupę a współżyłam i to nie raz oraz miałam już wynik cytologii z hpv- jak wspominałam wcześniej także... GRATULACJE ![]()
197 2010-02-18 12:05:27 Ostatnio edytowany przez Desire1987 (2010-02-18 12:11:22)
kochane pomocy!!! nie wiem co sie dzieje ale wyskoczyło mi cos w okolicach krocza
myślałam ze to pryszcz na początku... ale to bardziej przypomina wrzód...jest bolesne przy dotyku...czytam te wasze posty i przeraziłam sie...znalazłam zdjęciach na necie tych kłykcin i to co ja mam to na prawde przypomina wrzód a nie to co na zdjęciach
jeśli bolące w dotyku to kłykciny nie sa to na pewno, kłykciny nie bolą. Może po prostu zrobił się wrzód , tak jak sama zauważyłaś, a jak się obawiasz to moze wizyta u ginekologa?
Pennylane dzięki:) jednak jest ta 1 grupa. Nie wiem w sumie czy to przez szczepionkę, może miała jakieś dzialanie??poza tym nie wiem czy wspominalam wam coś o podpaskach i wkładkach anionowych, ktore stosuję od jakiś 3 mcy, myślę że to też mogło mieć wpływ na poprawę.
Desire - to wrośnięty włos. Jeżeli się golisz w miejscach intymnych zwykłą jednorazową golarką to nie pierwszy i nie ostatni niestety. Boli jak cholera ale po dwóch dniach przechodzi
Możesz też spróbować go "wycisnąć" - mój chłopak tak robi z wrośniętymi włosami na twarzy ale ja raz spróbowałam i się złożyłam z bólu. Teraz po prostu czekam aż sam wylezie.
Polyanna - no to witaj w klubie wyleczonych!!!
)))
kamilka27 jesli to hpv, to antybiotyk nie pomoże.
Dziewczyny, zawsze bede twierdziła, ze tego wirusa mozna sie pozbyc. Jestem tydzien po silnym antybiotyku (augumentin 2x dziennie) i nic nie wyskoczyło
Moze to doda otuchy innym walczącym z tym cholerstwem.
antybiotyki moze nie pomoga ale leki które działaja na wirusy pomogą, tak jak mi ![]()
202 2010-03-21 21:25:52 Ostatnio edytowany przez Matt (2010-03-21 21:27:11)
cześć dziewczyny,
ponieważ nie znalazłem konkretnego forum, na którym wypowiadają się facei zainfekowani hpv postanowiłem wpisać się tutaj. Ja walcze z hpv już ponad rok. Okres wylegania to jakieś pól roku. W tym czasie nie byłem świadomy obecności wirsusa. Mam genotyp 6 i 30.
Stosuje aldare w połaczeniu z wymrażaniem. Kłykciny po wymrażaniu znikają ale nie zawsze, dlatego dodatkowo stosuje krem, który niemal zawsze daje silną i nieprzyjemna reakcje. To powoduje zaś psychiczny dół i złe samopoczucie co z kolei odbija się na odporności.
Wydaje mi się, że przez ten rok poznalem wrusa i nieco bardziej swój organizm. Zauwazyłem, że kłykciny pojawiają się z mniejszą czestotliwości kiedy wraz leczeniem konwencjolanym w postaci stosowanych leków starałem sie dbać o stan ducha i zdrowie psychiczne. Może to smieszne ale zapisałem się na joge, raz na jakiś czas odwiedzam jakiś gabinet masażu. Staram się odprężać i zdrowo odzywiać. Czekanie w strachu na to aż lek ten czy inny cudownie mnie wyleczy napędzało machine stresu. Teraz wiem, że leczyć się, niemal z kazdej choroby, należy kompleksowo. Jak i ciało tak i ducha. Spokój psychiczny ułatwia powrót do zdrowia.
Na pewno ktoś z was napisze, że nie musze się martwić bo mnie rak nie grozi. Może i nie grozi ale swiadomość tego, ze mogło sie zaraźić kobiete, która w nastęstwie powikłań zachorowała na raka potrafi doprowadzić do silnej depresji.
W zasadzie chciałem napisać, że nas facetów problem hpv także dotyczy. Jest równie paskudny i potarfi siać spory zamęt w zdrowiu psychicznym.
Pozdrawiam
"Na pewno ktoś z was napisze, że nie musze się martwić bo mnie rak nie grozi. Może i nie grozi ale swiadomość tego, ze mogło sie zaraźić kobiete, która w nastęstwie powikłań zachorowała na raka potrafi doprowadzić do silnej depresji."
Matt super wypowiedź, szkoda, że większość facetów nie myśli tak jak Ty.
Pozdrawiam!
Hej dziewczyny ja także dowiedziałam sie nie dawno że mam wirusa hpv. robiony miałam wycinek z szyjki macicy. Byłam u lekarza i czekam na wynik cytologi , ale juz sama nie wiem czy iśc jeszcze do inego lekarza czy czekac na wynik który będzie dopiero za miesią nie wytrzymam tyle . jestem załamana bo nie wiem od czego zacząć nawet nie wiem jaki to jest stopień wirusa. ostatni rok był dla mnie ciężki bo rozeszłam sie z mężem bo mnie zdradzał a jak wróciłam to załapałam tego wirusa wszystko sie wali nie mam siły już na nic a jeszcze mam małe dziecko prosze o pomoc...
ryba27 Twój mąż również powinien się przebadać. Obydwoje powinniście zbadać się na pewne choroby weneryczne (badania krwi)- ale to już lekarz podsunie. Skoro złapałaś hpv nie wiadomo co mogło jeszcze się przyplątać. nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Rozumiem, że jeśli podczas badania wyszło, że masz hpv, to wystąpiły brodawki na narządach? Tym się nie przejmuj, to da się usunąć:) Lekarz pomoże Ci zwalczyć to cholerstwo.
Hej karmelka 24 byłam dzisiaj u lekarza prywatnie powiedział mi że musze przyjać szczepionki i usunac nadrzerke. A męża też zapisała do lekarza. jeśli chodzi o brodawki na narzadach to nie mam żadnych. . A jakie badanie krwi powinnam zrobić bo nic mi lekarz nie mówił? pozdrawiam i dziekuje za wsparcie..
Cześć, to znowu ja. Mam nowość skierowaną do walczących z kk, chociaż pewnie większość z was już o tym wie. Otóż moja lekarka powiedziała mi ostatnio, że gdzieś tam wyczytała, że jeśli chce się sprawdzić czy brodawki już zniknęły (powiedzmy po stosowaniu leku czy wymrażaniu), należy posmarować ów miejsce octem rozcieńczonym z wodą w stężeniu 1:1. Czyli kieliszek octu, kieliszek wody. Ponieważ od jakiegoś czasu wydawało mi się, że jestem wolny od tego cholerstwa dla pewności posmarowałem podejrzane miejsca. I co? Po około 30 sekundach newralgiczne miejsca wybarwiły się na jasny, biały kolor, wyrażnie odróżniający się od zdrowych miejsc. Co to oznacza dla nas? Nie musimy czekać, aż wirus przejdzie w bardziej zaawansowane stadium ale możemy z nim walczyć już u podstaw (a tu już metoda dowolna, laser, krio... i co dusza zapragnie). Z jednej strony się ciesze bo nie musze walczyć z niewidzialnym wrogiem, z drugiej mi żal, bo myślałem, że od jakiegoś czasu już jestem zdrowy...
Z tym octem to ostrożnie, delikatnie na wacik i smarować miejsca, w których nie ma jakichś stanów zapalnych bo będzie szczypać. Wystarczy naprawde niewielka ilość. Podejrzewam, że ta diagnostyczna metoda dotyczy wyłącznie organów zewnetrznych.
Cos mi się wydaję, że zamiast na wakacje to zaczne odkładać na maszyne do wymrażania...
Trzymajcie sie w zdrowiiu,
Pozdrawiam
Chyba też takim octem traktują przy kolposkopii. Bo mnie szczypało jak jasny pierun...
Post przeniesiony:
Cześć
dziewczyny!
W listopadzie miałam robioną cytologie i wynik był cin1 w styczniu byłam na badaniu histopatologicznym
i wyszło hpv i cin1.
Przez 5 dni byłam na tabletkach heviran i globułkach.Tydzięń temu byłam na cytologii i zjadają mnie nerwy czy wynik będzie znowu zły.Chciałam się was zapytac czy mogę mieć taką nadzieje czy lepiej nie nastawić się optymistycznie.
Oba wyniki praktycznie są takie same.Gdyż przy Cin 1 zwykle występuje HPV.Wynik wskazuje na dysplazję małego stopnia, z zakażeniem wirusem HPV.Leczenie powinno rozwiązać problem więc należy być dobrej myśli.
Witam, nie mogę znaleźć żadnych konkretnych informacji na ten temat w internecie więc zapytam tu. Otóż mam podejrzenia że zakaziłem się wirusem hpv (nie jest to pewne ale chce zachować środki ostrożności wobec innych). Zatem chcę zapytać czy możliwe jest zakażenie kogoś poprzez np. dotyk (trzymanie za ręke itd). Nie mam póki co kk a czytałem że można się zarazić przez skóre własnie poprzez kk, a co jeśli ich nie ma? Czy jest możliwosc zakażenia przez dotyk bez kk.
Wirusów brodawczaka ludzkiego (HPV) jest bardzo dużo.Jedne mogą być przenoszone przez kontakt skórny(i są to typu brodawkowego na skórze inaczej kurzajki)Jak sądzę chodzi Ci bardziej o możliwość zakażenia drogą kontaktów seksualnych,jeśli z osobą zarażoną,to wiadomo że tak ale również przez używanie np ręcznika.Przez dotyk dłonią nie.Jak w każdym przypadku wskazana jest higiena.
213 2010-06-15 09:36:16 Ostatnio edytowany przez misiek970 (2010-06-15 10:53:39)
ja u siebie podejrzewam hpv typu 16 (niestety kontakt seksualny z osobą zarażoną). Ten typ wirusa nie przenosi się przez skóre? Bo z tego co piszesz to wnioskuje, że tylko typy hpv które powodują kurzajki mogą się przenosić przez skóre.
A chodzi mi o to, czy jeśli ja jestem zakażony hpv 16 to czy zwykłe uściśnięcie dłoni może spowodować przeniesienie wirusa na drugą osobę, kontakty seksualne odpadają póki co bo to pewne zakażenie dla drugiej osoby.
Podejrzenie,to za mało.Wirus HPV typu 16 może się umiejscawiać na:narządach płciowych,odbycie,na błonach śluzowych.(Temat jest bardzo rozległy gdyby szczegółowo omawiać)Jeśli występują jakieś niepokojące objawy proszę wykonać test DNA HPV lub chociaż test UroGin.Takie testy można wykonać samemu.Jednak lepiej jest udać się do lekarza.Nie ma możliwości leczenia samemu.Czym szybciej się wdroży leczenie tym szybciej się pozbędziesz problemu.Samo podanie dłoni nie aktywuje wirusa typu 16
Dzięki za informacje. Ta ostatnia mnie uspokoiła i to dobrze
bo czytałem że wirus ten w większości przypadków ulega samowyleczeniu. A chodzi mi własnie o to żeby nikogo nie zakazić w szczególności kobiet bo dla nich jest to bardziej niebezpieczne. Czyli jesli podanie dłoni go nie aktywuje to juz duzy plus dla mnie
a co z pocałunkami (usta, policzek)? sorki że tak wypytuje o wszystko ale na internecie są wiadomości sprzeczne na ten temat.
Jeśli u osoby zakażonej HPV,objawy występują na błonach śluzowych jamy ustnej,przez pocałunek może nastąpić zakażenie.
217 2010-06-15 18:16:15 Ostatnio edytowany przez misiek970 (2010-06-15 23:38:36)
Aha czyli rozumiem że to jest jedyna opcja w moim przypadku jeśli nie mam kurzajek na rękach to przez skóre nie zakaże nikogo prawda? Obawiam się troche o te pocałunki no ale najpierw musze zrobić test żeby się upewnić czy faktycznie mam się czego obawiać. Dzięki za udzielenie mi informacji na ten temat.
Pozdrawiam.
A takie jeszcze jedno pytanie bo w sumie mnie to męczy, dziś w trakcie meczu w pubie miałem nie pokojącą sytuacje tzn skończyłem pić z butelki a jakieś 10 minut później kumpel wziął ją i przyłożył do niej usta (dmuchając dymem z fajki) czy mogłem go zakazić w ten sposób?
wie ktos coś na ten temat? można zakazić kogoś pijąc z jednej butelki?
Nie sądzę,nie spotkałem się z takim przypadkiem.
Dzięki wielkie
kamień mi spadł z serca bo boje się żeby kogoś nie zarazić. A pocałunek w policzek napewno może zakazić? martwi mnie to troche.
Gdybyś czytał dokładnie moje odpowiedzi nie było by tyle pytań(policzek to nie błona śluzowa)A najciekawsze,że nie wykonałeś żadnych badań a już podejrzewasz HPV(i to jeszcze typ 16)Nie wiem jakie zmiany występują u Ciebie ale nie zawsze muszą świadczyć o danej jednostce chorobowej.
w sumie masz racje, badania zrobie, a hpv podejrzewam ponieważ wyczytałem w necie że łatwo się zarazić w wyniku kontaktów seksualnych z osobą która miała wielu partnerów, także mam obawy hpv.
a jeśli chodzi o objawy hpv jakie u mnie zachodzą (tzn objawy choroby która pasuje do zakażenia hpv) zgrubienie na policzku od wewnętrznej strony, uczucie jakby coś stanęło w gardle, biały nalot na języku i czerwone kropki na nim oraz kaszel.
Jeśli Masz takie objawy należy koniecznie udać się do lekarza i wykonać badania.
Tak zrobie, ale nawet jeśli mam takie objawy to nie zakaże nikogo pijąc z jednej butelki? bo niewiem czy wczesniej uwzględniłeś zmiany w jamie ustnej.
misiek przestań się w kółko tak dopytywać. Nikt, nawet doświadczony i mądry carboczar nic Ci nie powie dopóki nie będziesz miał wyników badań. Takie gdybanie jest zupełnie pozbawione sensu.
Zwłaszcza, że sam nawet nie wiesz czy masz wirusa hpv. To, że kobieta miała wielu partnerów nic nie oznacza. Mogłaby mieć nawet 100 i jeśli żaden z nich nie był nosicielem to się nie zaraziła - a mogła mieć jednego zarażonego i wirus gotowy.
Marsz do lekarza natychmiast, więcej Ci już tutaj nie pomożemy.
''To, że kobieta miała wielu partnerów nic nie oznacza. "Nie wiem pennylane czy się nie mylisz czy nie oszukujesz siebie mówiąc takie rzeczy.Wirus ten jest przenoszony drogą płciowy a kobiety które zaczeły współżycie w młodym wieku,miały wielu partnerów zaliczają się do grupy że tak powiem ryzyka.Ponoć na raka szjki macicy nie chorują dziewice.Najbardziej mnie złości przypadek kobiet które nie rozdają swojego ciała na prawo i lewo.Spotykają tego jedynego ale za to jedyny to sobie wymieszał płynów.I przychodzi z tym do niej.Szkoda że dopiero teraz jestem bardziej świadoma.Mój mąż był moim jednym partnerem.Wcześniej nie wiedziałam czym jest grzybica,swędzenie czy pieczenie byłam po prostu czyściutka.Wiem że facet miał wiele kobiet,te z kolei te miały też miłosne przygody. Zdarzało się że przez tydzień nie wracał do domu.Zaproponowałam badania i wiecie co zrobił -zaczął się smiać.W poniedziałek byłam na pogrzebie mojej koleżanki.Rak szyjki macicy.Miała 35 lat.Trzeba o tym mówić głośno ,podobnie jak o AIDS czy innych chorobach przenoszonych drogą płciową.
Dario, oczywiście, że ryzyko bycia nosicielem HPV jest większe u kobiet, które miały więcej partnerów - nie mniej jednak rozumowanie "jak przespała się z 10 to na pewno go ma", które uskutecznia misiek jest bzdurne.
Jak sama piszesz - równie dobrze jego eks mogła mieć jednego partnera, który z kolei zaraził się u innej. Na tej samej zasadzie matka kobiety mogła być zarażona i przekazać jej wirusa podczas porodu - więc dziewica jak najbardziej może być nosicielką.
Najlepiej regularnie się badać lub wymagać wyników badań od swoich partnerów seksualnych. Wtedy nie ma żadnych wątpliwości i domysłów. Liczenie rachunku prawdopodobieństwa w takiej sytuacji jest po prostu głupotą.
Ryzyko zawsze istnieje,bez względu czy się ma jednego partnera(partnerkę) czy wielu.Wszystko zależy od człowieka czy dba o swoje zdrowie i czy stosuje profilaktykę czyli regularne badania.I tak dotyczy to obu stron.Niestety z przykrością należy stwierdzić,że gro. osób idzie do lekarza dopiero gdy coś się dzieje.dariopiszesz ""grzybica,swędzenie czy pieczenie byłam po prostu czyściutka''''nie oznacza,że mając jednego partnera nie będziesz miała(oczywiście nie życzę)akurat,to może wynikać zupełnie z innych przyczyn i w ogóle nie związanych z partnerem czy partnerką.Ale to wszystko są dywagacje.
Witam. Od dłuższego czasu borykałam się z częstymi infekcjami sromu, którym towarzyszyło swędzenie i pieczenie. Przed wizytą u ginekologa oglądałam swoje wargi sromowe i oprócz czerwonych krostek, które jak sądzę były objawem owego zapalenia na moich wargach znajdowały się małe wypusteczki, maluteńkie... Poszłam do ginekologa ale ona nie wspomniała ani słowa o tych wypustkach, dostałam leki dopochwowe i dwie maści. Stan zapalny został usunięty ale brodawki zostały. Obawiam się ze to HPV. Ale ja ani nigdy nie współżyłam, ani nie używam z nikim wspólnych ręczników (no chyba że przez przypadek ręcznik mamy ale ona regularnie robi badania i cytologie i nigdy nie wykryto u niej HPV ani nie miała żadnych podobnych objawów), mam stałego partnera, który również nigdy nie współżył... Nie wiem... Praktycznie nie zauważam żadnej możliwej drogi zarażenia się HPV... Co to może być? Możliwe że HPV?
Ciesze się że jesteście,dzielicie się sobą,swoją historią obawami i lekami.
TunciaTrudno jest ocenić zmiany skoro ich się nie widzi.Trochę jest dla mnie dziwne,że lekarz nie ocenił tych zmian w czasie badania.Do zakażenia nie koniecznie musi dojść przez kontakt seksualny,wystarczy kontakt dłońmi(wirus można przenieść na dłoniach) w okolicach narządów płciowych.Powinnaś udać się do lekarza i wykonać badania.
Trafiłam dzisiaj na to forum po tym, jak kilka dni temu zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, że dołączyłam do grona borykających się z HPV - lekarka znalazła u mnie niewielkie kłykciny. Przeczytałam już na ten temat trochę, ale od nadmiaru informacji mam mętlik w głowie.
Fakty są takie:
cytologia z lutego - grupa II, wszystkie wskaźniki w normie
badanie ginekologiczne wykazało niewielkie kłykciny, 3 tygodnie wcześniej inna lekarka nic nie widziała, również w lutym nic nie było na ten temat, dodam, że za każdym razem badała mnie inna osoba. W międzyczasie miałam jakąś niezidentyfikowaną infekcję, która objawiała się swędzeniem przy wejściu do pochwy (w miejscu, gdzie teraz są zmiany) i została pokonana Macmirorem. Na podstawie Waszych historii łączę to teraz z pojawieniem się kk, których wtedy mogło jeszcze nie być widać albo lekarka ich nie zauważyła.
Lekarka po ostatnim badaniu, przy którym wykryła kk, powiedziała żeby na razie nic z tym nie robić, obserwować i w razie gdyby było gorzej to się zgłosić na wymrażanie, a jeśli nie będzie nic się działo, to przyjść za 3-4 m-ce do kontroli. Na pytanie o partnera i współżycie odpowiedziała, że teraz to już bez znaczenia bo skoro współżyliśmy do tej pory to i tak już miał szansę się zarazić więc nie ma przeciwwskazań. U partnera żadnych zmian nie widać. Pani doktor kazała wzmacniać odporność, mówiąc, że to jedyna metoda na udaną walkę z wirusem. Dodała też, że jest to typ niezwiązany z powstawaniem raka szyjki macicy, więc jest w tym sensie niegroźny.
Brzmiało to wszystko dla mnie dość sensownie. Zabieram się więc za wzmacnianie odporności i będę obserwować co i jak. Mam jednak kilka pytań, może któraś z Was, bardziej doświadczonych i oczytanych w temacie, będzie umiała mi odpowiedzieć:
Czy jest w tej sytuacji sens robić jakieś dodatkowe badania (np. na inne typy wirusa)?
Czy konsultować się z innym lekarzem, nie czekając aż się dziadostwo rozrośnie?
Co ze współżyciem? Seksem oralnym? Pieszczotami? Rozumiem, że przez dotyk można sobie roznieść wirusy na inne miejsca, tak? Czy jednak jeśli jest to typ wirusa nieonkogenny, powodujący kłykciny, to wciąż jest możliwość przeniesienia go np. do ust i dalszych infekcji czy nawet nowotworów gardła? Gdzie w zasadzie bytuje ten wirus - zakładałabym, że w kłykcinach, ale przecież one nie zawsze występują, a poza tym można zarażać nawet nie mając objawów. Ta część zastanawia mnie najbardziej, jako że z natury lubię znać mechanizmy zdarzeń
Przepraszam za długi post, ale mimo przeczytania całego wątku i innych materiałów, nie jestem pewna odpowiedzi na powyższe wątpliwości.
Pozdrawiam Was serdecznie a optymizmem napawają mnie historie dziewczyn, które pokonały dziada ![]()
jolanda Cytologia gr.II wskazuje,ze obok komórek prawidłowych występują również nieprawidłowe.Jeśli jest to wirus nieonkogenny,jak stwierdziła lekarz,nie ma potrzeby wykonywania dodatkowych badań.Zwykle wirusy nieonkogenne same zanikają.Oczywiście można wykonać badanie typu wirusa ale niestety we własnym zakresie.Badania wirusologiczne ocenia ponad 30 rodzajów wirusa (w zależności od typu badania)Nie ma potrzeby od razu stosować radykalnych metod,można stosować leki hamujące namnażanie.
Witam! Dziś dowiedziałam się, że również mam kłykciny. Pomocy!!! Mam nadzieję, że jeszcze tu ktoś z Was zagląda. Bo mam kilka ważnych pytań. JAk to jest z tym wirusem? Spotykam się z chłopakiem jakieś 3 miesiące i teraz mi to wyskoczyło! Czy to od niego? Czy mogłam to miec wcześniej a teraz się pokazało tylko? Nie wiem jak z nim rozmawiac, czy to jego wina czy moja? Jeśli jego... hmmm musi się leczyc, jeśli moja... mogłam go zarazic.
Aaaa dodam jeszcze, jutro mam iśc do gina z czymś co się zwie Condyline. Mam nadzieję, że szybko pomoże, bo lekarz mówił, że moje kłykciny są malutkie, jak ziarenko sezamu i niewiele ich jest podobno. U partnera ich nie zauważyłam, chociaż tak się zastanawiam... chyba ma coś typu brodawka na "małym". Tydzień temu sie kochaliśmy i już to miałam, tylko nie wiedziałam co to, byłam pewna że potówki czy co... ale nie bolały i nie schodziły więc wybrałam sie do gina. Więc jak to jest teraz? Zero sexu, zero pieszczot? Jak długo? No i co mam z Nim zrobic? Czy on mógł to miec bez objawów i mnie zarazic?
237 2010-06-24 18:40:48 Ostatnio edytowany przez carboczar (2010-06-24 18:41:42)
Condyline Solution jest lekiem stosowanym przy kłykcinach kończystych.Stosuje się 2 x dn przez 3 dni i w razie potrzeby się powtarza po daniach 4.Wyleczenie objawów następuje wciągu 3 tygodni .Choroba rozwija się w ciągu 3 miesięcy od kontaktu z osobą zarażoną HPV.Nie zawsze objawy są widoczne i chłopak może nie wiedzieć(lub wie)
Dziękuję za odpowiedź. Więc mogę byc 100% pewna, ze to od Niego mam, skoro przez ostatnie 3 miesiące z nikim innym nie współżyłam?
Mieszkam na stancji, jest też opcja, że ktoś zakażony użył mojego ręcznika, więc mogłam to złapac też od kogos innego z "przypadku". No więc przypuścmy, ze mamy to oboje, bo kochaliśmy sie kiedy miałam już minimalne objawy (ale naprawdę nie miałam pojęcia, co to). Więc jesli mamy to oboje, ja zaczynam leczenie. Jesli u mnie znikną te klykciny, na co mam wieelka nadzieje, to czy mozemy normalnie wpółżyc? Wirus podobno zostaje w organizmie. A ponownie zarazic się nie mogę, skoro już to mam i on pewnie też.
Mam masę myśli i jeden wielki szum w głowie. Facet wydawał się w porządku, wspólne plany i co teraz
A może wcale nie jest taki w porządku... A może to ja jednak gdzieś to złapałam...
Letica
Leczycie się obydwoje.Oczywiście taka opcja istnieje przy użytkowaniu wspólnych przyborów(np ręcznik,toaleta)mogło dojść do kontaktu z HPV.Po zakończeniu leczenia nie ma przeciwwskazań do uprawiania seksu.
Carboczar jak dobrze, że tutaj jesteś
Cholera, że też muszę miec takiego pecha. Trafiłam na stancję, gdzie jak się okazało, mieszkam z narkomanem!!! Nie zdziwię się, jak on a ma to cholerstwo. Szlag by to. Przede wszytskim zmiana mieszkania. Ale to mało ważne teraz. Powiedz mi proszę jeszcze... jak wygląda leczenie u meżczyzny? Jeśli nie ma objawów. Jak wspominałam, z lupą kłykcin nie szukałam u niego, bo nie miałam pojęcia, że takie coś w ogóle istnieje. Ja mam objawy, to rozumiem, że leczenie takie jak moje, tzn. smarowanie i czekanie, aż zniknie. A jeśli nie ma?
No i pieknie. Poszłam "pożalic" się wpółlokatorce. I mówę, że mam taką dziwną chorobę, a ona mi na to, że spoko, miała kiedyś coś co się nazywało kłykciny!!! Ale samo zeszło więc sie nie leczyła. Hmmm może jednak to nie mój facet mnie zaraził...
Letica
Z tego co piszesz,to koleżanka miała, wirus nieonkogenny,który nie wymaga leczenia.A z tego co piszesz lekarz stwierdził typ onkogenny a ten wymaga leczenia.Co do partnera lekarz oceni czy występuje objaw.Te objawy nie muszą być odczuwalne jednak w rowku żołądziowym czy na napletku(od strony wew) można zaobserwować zmiany.Od lekarza zależy jakie leki zastosuje.
No ja nie wiem, po czym on to stwierdził, bo tylko zerknął i oznajmił :kłykciny. Jeny.. właśnie zauważyłam, że one rosną i jest ich więcej, ja wiem panikara jestem, ale serio jestem przerażona. Miałam 2-3 które sama wyczówałam a teraz jest ich z 6 ![]()
I zaczynam wpadac w histerię. Czytam i czytam i coraz bardziej się okazuje jaki problem jest z pozbyciem się tego. Chyba każda z Was tez siebie pytała, dlaczego Ja?:( Paskudnie się czuję, sama siebie się brzydzę. jeszcze nie zaczęłam leczenia a już widzę czarny scenariusz ![]()
Letica, przede wszystkim warto dmuchać na zimne i zrobić badanie na typ wirusa. Dopiero wtedy będziesz wiedzieć co dalej - lekarz powinien zalecić Ci jak najlepiej pozbyć się kłykcin - ale z tego co wiem najpierw próbuje się zazwyczaj Condyline a dopiero kiedy nie działa wymrażanie.
Ale on mi nie powiedział o żadnych badaniach, wszystkie moje pytania zbywał. To co wiem, dowiedziałam sie na forach i innych stronkach. Cytologii też nie zrobił, bo uznał, że teraz nie ma sensu...Zapowiedział, że teraz zero sexu bo zarażam. Cholera, ale ja mam jednego faceta, nie bzykam się po kątach i jeśli zaraziłam się przez stosunek to od niego. Dobijam do 30stki, chce miec dzieci a tu takie paskudztwo!!! Teraz przerażenie... bo nie wiem, czy to u mnie szybko zejdzie i jak rozmawiac o tym z moim facetem? Znamy się dopiero 3 miesiące, boję sie jak zareaguje ![]()
Letica
Trudno,stało się,nie jest,to koniec świata,jak już powiedziałem jest kilka możliwości kontaktu z wirusem HPV.Tak czy tak z partnerem musisz porozmawiać.Z tego co opisujesz Jesteś w początkowej fazie namnażania takie leczenie w początkowej fazie daje szybkie i dobre efekty.Oczywiście lekarz powinien był wykonać kolposkopie(nie wiem czy wykonał)Trudno mi oceniać jakie badanie przeprowadził Twój gin.Być może uznał,że po leczeniu wykona cytologie i sprawdzić czy są jakieś nietypowe komórki.Nie denerwuj się,gdyż stres powoduje osłabienie immunologiczne a te jest bardzo wskazane przy leczeniu.Będzie dobrze.Na pewno będziesz miała dzieci.
Jestem laikiem w sprawach ginekologicznych, chociaż w tym wieku powinnam już sporo wiedziec. Badał mnie czymś, na moje oko to usg, bo nigdy wcześniej nie miałam takiego badania, wydrukował sobie obraz taki jak dostają dziewczyny w ciąży. Jak pytałam co to jest, to on mi na to, że takie tam elektrowstrząsy i że lubi się tak poznęcac czasami!!! Potem uznał, że nie widzi tam zmian... Dzisiaj idę na to smarowanie... oby szybko pomoglo, bo nie wyobrażam sobie kalafiorów jak to ktoś opisywał ![]()
Letica
Z tego wynik że lekarz przeprowadził kolposkopie i nie stwierdził zmian wewnątrz.To jest już dobry wynik.Tak,że spokojnie udaj się na pędzlowanie.
No i jestem po wizycie. Trochę się podbudowałam. Wymroził mi to, a potem posmarował Condyline. Piekło cholernie, ale tylko przez chwilę. Nastepna wizyta we wtorek, oby nie urosło nic nowego. Tylko wydaje mi się, że jednego pypcia nie zauważył, bo ten sie skrył i jest maleńki, usunął mi kolonię tam gdzie się rozsiały, a ten jeden mały taki samotny jest gdzie indziej. W szoku z tego wszystkiego nie pomysłałam, żeby lekarza instruować, że jeden jest w innym miejscu. Mam Condylinę. Myślicie, że powinnam sama to maleństwo smarować czy poczekać do wtorku na wizyte? Jeszcze czeka mnie rozmowa z moim lubym...
Nie wiem jak mu to to przedstawić.
Jeśli Jesteś w stanie posmarować,możesz(2 x dn)tak jw opisałem przez 3 dni.We wtorek lekarz na kontroli sprawdzi czy wystarczy.Cóż powiedz tak jak jest,nie ma co kombinować.Pamiętaj tylko spokojnie,wyjaśnij ew. skąd mogłaś złapać(tu nie ma co się oskarżać,bo każdy nie wiedząc mógł zarazić) i dlaczego powinien się przebadać.Niestety rozmowy nie unikniesz.Powodzenia.
Carboczar naprawdę jestem Tobie wdzieczna za wszelkie informacje i wsparcie. Jestem w stanie do niego dosięgnąć, tylko się trochę obawiam, czy ten dziwny lekarz się nie wścieknie, że tak na własną rękę sie leczę, bo nic nie mówił, żebym to stosowała. Ale co tam, moje zdrowie, wolę zablokować pypcia w zarodku zanim się rozsieje. Z mężczyzną porozmawiam dziś wieczorem, ale strasznie się boję, że trzaśnie drzwiami i nie wróci, chociaż... jeśli mnie naprawdę kocha to mam nadzieję, że zrozumie. To teraz nasz wspólny problem, chyba pierwszy odkąd się poznaliśmy, ale za to jaki...
Mam jeszcze jedno pytanie, jeśli On ma objawy to do dermatologa, a jeśli nie ma? Gdzie go wysyłać, jak zbadać czy jest zarażony rzeczywiście?
OOO dziwne, nie dodało mojego posta. Napiszę jeszcze raz więc. Po powrocie z pracy sama sie sobie przyjrzałam. Czy po wymrażaniu kłykciny zostają? Ja czyłam jak on coś skubie i odrywa. A teraz patrzę a tam gdzie były są dalej 3 czy 4 dośc duże... Wymysliłam sobie, że będę je smarowac do czwartku, może same odpadną. Wydaje mi się, że robią sie białawe... ale może sobie wkręcam, może od początku takie były... Po posmarowaniu trochę popiekło, ale mało. Powtórzę to jeszcze. A jak doktor się zeźli, że się sama leczę... w końcu nic nie mówił, że mam stosowac ten płyn, tylko przyjśc we wtorek.
Przepraszam za opóźnienie(nie zawsze mam czas)Co do partnera może się udać do urologa lub dermatologa (lekarz po zastosowaniu kwasu octowego uwidoczni w badaniu kk,tak że nie muszą występować widoczne objawy)Proszę pamiętać że po wymrażaniu będą wyglądać inaczej i nie oznacza,że od razu się wchłoną, czy znikną.Będzie to wyglądać jak oparzenie.(z początku koloru białego)
Carboczar - wszystko się zgadza ale wprowadziłeś chyba koleżankę w błąd co do badania. Kolposkopia wygląda zupełnie inaczej - wiem bo przechodziłam przez to.
W trakcie kolposkopii siadasz normalnie na fotelu ginekologicznym i lekarz pod mikroskopem ogląda szyjkę macicy. Nakłada roztwór octowy, potem czeka się chwilę i zależnie od koloru na jaki zmienia się skóra pod jego wpływem ocenia się czy są zmiany wirusowe. Badanie robi się takim malutkim patyczkiem i jest baaardzo nieprzyjemne - szczypie jak cholera. Nie mniej jednak nie jest to ani smarowanie ani wymrażanie kłykcin.
Zresztą, z tego co mi się wydaje kolposkopie wykonuje się tylko jeżeli kobiecie wychodzą w badaniu cytologicznym nieprawidłowe komórki a nie ma zmian kłykcinowych - po to aby wiedzieć czy wirus nie zaatakował w głębi szyjki macicy (tego nie widać podczas rutynowej kontroli dlatego bada się pod mikroskopem).
Poza tym powiedz mi Letica skąd twój lekarz wie jaki to typ wirusa skoro nie zrobił Ci żadnych badań? W przypadku ewidentnych zmian spowodowanych wirusem HPV zawsze się od tego zaczyna!
Najsmutniejsze, że każdy lekarz ma swoją metodę...
Co do seksu to zdecydowanie nie możesz go uprawiać - nawet nie dlatego, że zarażasz bo to oczywiste ale też dlatego, że od pocierania kłykciny się roznoszą i za chwilę skończyłabyś z wielką kłykciną w miejscu intymnym.
Poza tym logiczne, że cytologii teraz lekarz nie robi - to, że jesteś zarażona widać gołym okiem a w cytologii wychodzi tylko informacja, że są nieprawidłowe komórki - z podejrzeniem HPV. Dopiero potem ewentualnie robi się specjalne badania dla potwierdzenia, że to HPV a nie inna choroba - a na koniec przeprowadza się typowanie wirusa.
Witam czytając posty leticy zastanaiwa mnie jedna rzecz czy ta koleżanka która żekomo miała kiedys kk mogła ją teraz zarazic jak już pozbyła się ich ,,ona mi na to, że spoko, miała kiedyś coś co się nazywało kłykciny!!! Ale samo zeszło więc sie nie leczyła" czy taka osoba może dalej zarażac jesli nie widac u niej objawów? Na stronach internetowych pisze że organizm jest w stanie zwalczyć wirusa. Na innych że wirus zostaje w organizmie do końca życia wiec jak to w końcu jest? Aha i jeszcze jedno jak to jest z tym przenoszeniem wirusa inną drogą niż przez stosunek. Przecież jesli by można go było przenosić za pomocą dotyku czy deski klozetowej mieli byśmy epidemie. podaje przykład: załóżmy że jakas tam dziewczyna mierzy spodnie w przymierzalni no i pevchowo zaraża się wirusem objawów nie ma bo jak wiadomo wirus musi sie uaktywnić no ale przeiceż w domu korzysta z toalety i w ten sposób może załóżmy zarazić mame. mama kocha się z tatem i jego też zaraża. jedzie na wakacje do dabci równiez korzysta z toalety zaraza ja, dziadka i kuzynostwo będące również u babci na wakacjach a oni z kolei zarazaja innych i tak ciagnie się łańcuszek....no ale ok dajmy na to że ta córka szybko dowiedizała się o tym że ma tego wstrętnego wirusa i na szczęscie nie zaraziła nikogo i co w takim przypadku mają robic inni domownicy by się nie zarazili? czy za każdym skorzystaniem przez córke z toalety muszą ją całą myć i odkażać ,dezynfekować. Przeraża mnie to wszystko jak sobie pomyśle że ten wirus może powodować raka a tak wogóle nikt o nim nic cie wie nie ma jakichkolwiek ostrzeżeń nie wiem np. reklam. Same badania nawet na typ do najtańszych nie należą nie mówiąc już o szczepionce. Moim zdaniem takie niebezpieczeństwa jak owy wirus powinny być bardziej niż do tej pory rozpowszechnione wsród zwykłych ludzi bo w obecnej chwili założe się że nie wszyscy nawet ginekolodzy rozpoznają u pacjentek kk odsyłając ich do domu z jakimiś tabletkami a jak wiadomo czas sie liczy. pozdrawiam
Lekarz nie robił mi żadnych badań w kierunku ustalenia typu wirusa. Od razu zastosował wymrażanie plus Condyline. W ogóle cieżko cokolwiek się od niego dowiedziec, muszę wszystko od niego wyciągac i niezbyt chetnie odpowiada, tak ogólnikowo. Ale ja jestem uparta i go ciągnę za język. Choc to co mówi, nie do konca zgadza mi się z tym, co wyczytałam i dowiedziałam sie od Was. Po pierwsze, potraktował mnie jak puszczalską, nie spytał o partnera. Jak go zaczełaam naciskac stwierdził, że ja mam go sama obejrzec, a jak nie widac obajwow to ok. I, że to zazwyczaj przechodzi się raz w życiu (że niby co? jak ospę? hehe). Czyli, że ja mam się leczyc a mój facet może sam to zwalczy/ł.
Wczoraj jak go przycisnęłam, przyznał, że ludzie z którymi mieszkam, mogli miec wiekszą odpornośc i organizm sam pozbył sie objawów a nadal mogą zarażac. Dziewczyna mówiła, że miała małego kalafiorka ale sam w pewnym momencie odpadł, natomiast chłopak miał to usuwane mechnicznie. I do tej pory nie mają objawów a minęło sporo czasu. Ale jednak lekarz przyznał, że jest możliwe że nadal zarazają. Wiecie jak jest na loaktorce. Ja swoich rzeczy pilnuje, ale nie dezynfekuje kibelka za każdym razem, nie jestem w stanie też dopilnowac czy nikt nie użyje mojego ręcznika, mydła... Teraz jestem bardziej ostrozna już.
Lekarz przyznał też, że podobno ok. 40% ludzi jest tym zarażonych (ja czytałam, że spoooro więcej). I już inaczej ze mną rozmawia, jakby to była choroba na porządku dziennym i że każdemu może się zdarzyc, bo trudno się tak naprawdę przed nią uchronic.
A i z mężczyzną jeszcze nie rozmawiałam, mielismy się wczoraj spotkac, ale miał pilny wyjazd... Zaczynam miec podejrzenia, że bzyka się z kimś innym, teraz już nie ważne czy to ja jego zaraziłam, czy on mnie. Ale podejrzenia mam coraz większe wobec niego. Ale z tego co czytałam, większośc osób w związkach, po wykryciu kk zaczyna podejrzewac partnera o zdradę.
pennylane na jakiej podstawie twierdzisz,że wprowadzam w błąd.Wiesz,akurat wiem jak to się badanie przeprowadza.Każdy lekarz ma swoje metody sprawdzania i nie zawsze jest potrzeba stosowania o
kwasu octowego.Z tego co pisze Letica badanie zostało przeprowadzone.(w jakim zakresie należy zapytać lekarza,widzisz to jest tak że jednemu lekarzowi wystarczy spojrzeć i wie a drugi potrzebuje badań i dopiero wie)
Jak już mówiłam na moje oko on mi robił USG dopochwowe. Użył jakby takiego sztucznego członka, na który nałożył prezerwatywę. A ja miałam nadzieję, że może w ciąży jestem ![]()
To Condyline na razie nie działa, dziś drugi dzien, nie widzę póki co efektu. Babole jak były tak są nadal, nie odpadają, nie zmniejszają się, a co gorsza mam wrażenie, że pojawiają się nowe maleństwa. Zaczęłam brac rutinoscorbin. Od zawsze miałam słabą odpornośc.Do tego papierosy i kawa i mało jedzenia, rzadko bywam głodna. Ale chyba czas na zmiany. Jeszcze ten stres, wczoraj cały wieczór przepłakałam, od rana chodzę struta ![]()