A ty jakie miales emocje przez ten związek , co czułeś w różnych chwilach?
Podobne tematy
67 2014-07-31 10:50:55 Ostatnio edytowany przez on27 (2014-07-31 10:57:37)
A ty jakie miales emocje przez ten związek , co czułeś w różnych chwilach?
roznie nieraz bardzo kochalem nieraz mialem gdzies ale zawsze gdy nie widzialem sie kilka dni tesknilem. chcialem w tym roku bardzo zamieszkac ale ona znowu powiedziala ze jak nie bedzie zareczyn to nie ma szans.Bardzo sie wtedy wkurzylem zaczalem myslec mowi ze kocha jest na kazda prosbe a jak chce zamieszkac to zamiast sie cieszyc to mowi nie. Zaczalem sobie myslec co ona przede mna ukrywa czego sie boi itd. Glownie przez rodzicow chyba takie podejscie ze bez zareczyn nic z tego. Ostatnio nawet ogranczylem imprezki a chodzac nieraz z nie checi bo kumple wyciagli bo jakies tma urodziny imienininy to czesto na tych imprezach gdzie bylem z kumpali po prostu pisalem z nia....
fanfantulipan napisał/a:A ty jakie miales emocje przez ten związek , co czułeś w różnych chwilach?
roznie nieraz bardzo kochalem nieraz mialem gdzies ale zawsze gdy nie widzialem sie kilka dni tesknilem.
Zrywałeś dwa razy ? mój chciał mnie zostawic raz. Po tym obiecałam sobie pierwszy i ostatni. Twoj powiedziala sobie do 3 razy sztuka. Tęskniłeś ? czy nudziło Ci się samemu ? Nie najeżdżam na Ciebie, tylko odpowiedz szczerze
on27 napisał/a:fanfantulipan napisał/a:A ty jakie miales emocje przez ten związek , co czułeś w różnych chwilach?
roznie nieraz bardzo kochalem nieraz mialem gdzies ale zawsze gdy nie widzialem sie kilka dni tesknilem.
Zrywałeś dwa razy ? mój chciał mnie zostawic raz. Po tym obiecałam sobie pierwszy i ostatni. Twoj powiedziala sobie do 3 razy sztuka. Tęskniłeś ? czy nudziło Ci się samemu ? Nie najeżdżam na Ciebie, tylko odpowiedz szczerze
jakby to bylo takie proste, nieraz tesknilem nieraz mi sie nudzilo. 6 lat bez mieszkania razem tez moze wiele popsuc. wkrada sie monotonia tez juz mnie to draznilo ze ile tak mozna. przyjezdzac kilka godzin i narazie. jeszcze powiem cos o zazdrosci, nie okazywalem w ogole ale gdy widzialem ze np ktos sie kolo niej kreci na imprezie to juz dostawalem bialej goraczki wiec zazdrosc byla a jak mowia bez zazdrosci nie ma milosc.Zaufanie tez bylo i to wielkie chociaz ostatnio zaczalem ja obiwniac o to ze mnie zdradza,nie wiem skadf mi sie takie glupoty w glowie urodzily.
To czemu się z nią nie zaręczyłeś?
To czemu się z nią nie zaręczyłeś?
nie wiem. dobra dzieki wszystkim za rady nie chce juz dluzej o tym pisac bo tylko sie doluje. Duzo rad juz od was dostalem i robia tylko metlik w glowie a wszystko i tak zalezy od NIEJ . dzieki i pa
Odezwij się za jakis czas czy coś z tego wyszło ![]()
Odezwij się za jakis czas czy coś z tego wyszło
ok dzieki jeszcze raz
" a wszystko i tak zalezy od NIEJ ."
nieprawda, to też zależy od Ciebie, stwierdzając czy jest sens walczyć czy odpuścić.
przemysl to wszystko, bedzie dobrze.
Trzymaj się ciepło..
Widać, że facetowi zależy, ale sam do końca jeszcze chyba nie wie czego chce.. Skąd ja to znam
Jeśli kocha to czemu się nie zaręczy tylko wymusza wspólne mieszkanie, bo mu tak wygodniej???
Miłość i czyjeś uczucia to nie zabawka, tęsknota(albo nudzenie się, bo jej nie ma) - to jeszcze nie miłość :] Jeśli kogoś kochasz to pragniesz dobra dla drugiej osoby, bardziej nawet niż swojego, co nie znaczy, że masz źle traktować samego siebie. Niestety kobiety poświęcają się za bardzo, czasami za mało mądrości wkładają w związek, dlatego tak brną. A faceci zazwyczaj poświęcają się za mało, ale działają tak by sobie czasami nie zaszkodzić. Zazwyczaj oczywiście, nie wszyscy tak robią, jednak wiekszość:)
Ciężka sprawa, ja bym już nie zaufała, facet nie wiem co musiałby zrobić, bym zmieniła myślenie..
Ale życzę powodzenia i oby dobrze się ta historia zakończyła ![]()
76 2014-08-01 07:32:07 Ostatnio edytowany przez on27 (2014-08-01 07:35:12)
no coz mialem tu nie pisac ale z racji tego ze sie wczoraj z nia spotklalem a byla z moja dobra kolezanka i nie miala nic przeciwko to przyjechalem.
tak jak myslalem ona potrzebuje czasu. Mowila ze tutja nic nie zmienia moje starania jakies kwiatki bilboardy czy fajerwerki bo mialem takie pomysly ale oczywscie nie mowilem jej o nich. Ona musi sama to wszytko przemyslec czy naprawde warto mi dac kolejna szanse i ze moje zapewnienia i starania ze sie zmienie nic mi nie dadza. Nadal jest ten mur ,ale tydz temu mowila ze jesstem jej obojetny teraz juz mowila ze mnie troche nienawidzi ale nie wiem czy to lepiej . Najgorsze jest to ze ona w zlosci i bezsilnosci powiedziala wszystko rodzicom nie tylko o tym smsie tylko o jeszcze paru pozostlaych rzeczach i tutaj wedlug mnie jest mega ciezka sprawa. Oni do konca zycia beda mi patrzec na rece czy ja jej czasem nie krzywdze ;/Jej ojciec ktorej jest oczkiem w glowie do tej pory nie moze uwerzyc ze ja taki bylem . Jest w szoku jak to powiedzial Tomek ?? taki spokojny chlopak i takie rzeczy? Ja juz swoje powiedzialem ze zaluje ze w koncu do mnie dotarlo jakim bylem debilem ale tez z jednej strony ciesze sie ze mi otowrzyla oczy bo tak naprawde gdyby nie to co jest teraz ja nigdy bym sie nie zmienil . Zamieszkali bym razem i bym ja tak traktowal nawet nie widzac nic w tym zlego a jej z dnia na dzien byloby ciezej odejsc.
Teraz pytanie czy co jakis czas jak ktos tu pisal akcentowac ze jestem ze moze na mnie zawsze liczyc bo mowila sama ze moze sie ze mna spotykac co jakis czas czy po prostu czekac az podejmie ta ostatnia decyzje i zyc swoim zyciem.
Podejmowala juz ja 3 razy najpierw w sobote pozniej niedziele a pozniej poniedzialek ,w poniedzialek mowila ze to definitywny koniec. Teraz przyjechalem troszke chyba emocje opadly i chyba po malu cos sie tli, bo chciala o tym rozmawiac nie powiedziala sluchaj juz Ci mowilam to koniec i nie zaczynaj wiecej tego tematu. Prosze o rade.
To, że jej rodzice się o nią martwią, to nic dziwnego. Przecież to ich córka, największy skarb. Tak, będą patrzeć, co robisz, jak postępujesz, będą wypytywać córkę o wasze relacje. A żeby to zniknęło, to już musisz sam się o to postarać, zdobyć ich zaufanie. Będzie ciężko i jedna wpadka raczej wszystko pogrąży.
witaj
no dobra, wrócicie do siebie i co dalej, zareczysz się żeby z nią zamieszkać? wyobrażasz sobie z nią slub? pomysl o tym jak twoja przyszłosc ma wygladac
witaj
no dobra, wrócicie do siebie i co dalej, zareczysz się żeby z nią zamieszkać? wyobrażasz sobie z nią slub? pomysl o tym jak twoja przyszłosc ma wygladac
tak chce tego. bardzo mi na tym zalezy ale w glebi duszy wiem ze raczej nie uda mi sie rozpalic tej milosci na nowo. Bede walczyl ale duzych szans nie widze. Tak jak ona dostala wstrzasu tak i ja tylko ze ja w druga strone. Czas sie obudzic ,czas zaczac zyc tak jak juz wiekszosc moich kolegow i kolezanek...jezeli tego nie zrealizuje z nia to postaram sie z kims innym. Jak tego nie zrobie czuje ze stocze sie na samo dno. Nawet od pana Boga dostalem ostanio wiele sygnalow ze dzieje sie cos nie dobrego. Najpierw zlapali mnie po pijanemu(nigdy nie jezdzilem po alkoholu) co prawda niecale pol promila i w nocy bez ruchu na drodze gminnej gdzie tak naprawde stoajacy tam patrol byl chyba tylko z nudow bo tam kompletnie nikt nie jezdzi.pech czy sygnal ?? na moje sygnal ,pozniej przez nieuwage przy lekkim poslizgu prawie nie zdarzylem sie zatrzymac przy znaku stop,pol metra i moglbym pozabijac niewinnych ludzi a kilka dni pozniej trace ukochana. Niektorzy moga sie smiac ale ja tak to odbieram ze to jakis znak. Juz po tym zdarzeniu z tym stopem zaczalem sie zastawiac , kurde czlowieku cos jest nie tak,ktos Ci chyba dal ostrzezenie.
ale naprawde jest to mozliwe zeby nie widzac swiata poza mna nagle z dnia na dzien nic juz nie czuc??
Tu wypowiem się z własnego doświadczenia i jako kobieta ![]()
Niestety, ale to jest możliwe.
Sama byłam w związku z byłym. Naprawdę go kochałam i mimo że ciągle namawiał so seksu, zdradził, nie szanował, była ostatnim chamem i nierobem, to byłam z nim. Teraz sama nie wiem dlaczego. Byliśmy 8 miesięcy bez 2 dni razem. Planowaliśmy wspólnie zamieszkać, wziąć ślub. 13 stycznia tego roku minęłoby nam 8 miesięcy, a on 11.01 mi mówi, że nie widzi dla nas na teraz przyszłości, że stwierdził, że już nic do mnie nie czuje.
Z początku byłam załamana, ale po kilku dniach sama powiedziałam, by spadał. Nie czułam nic, rozumiesz. żadnego uczucia i tak jest po dziś dzień.
On już od stycznia ma drugą dziewczynę, a ja skupiam się na sobie ![]()
Nie dziwie jej się. Jestem w podobnej sytuacji. Z tym ze mój (jeszcze chyba nie ex) jeszcze nie zrozumiał swoich błędów ale nadal mnie obarcza cała wina.
Nie można przestać kochać z dnia na dzień. Ale poza miłością pojawia się też złość, zawód, frustracja i wiele innych negatywnych uczuć. Zaczyna myśleć się już nie tylko sercem ale i rozumem.
Nie dam ci złotej rady bo takiej nie ma. Daj jej czas. Nie naciskaj i nie próbuj na sile pokazywać jak bardzo się zmieniłeś.
a jak codziennie ze mna gada i odpisuje na smsy to cos znaczy? .pytalem czy nie jestem nachalny chocoaz dzownie tylko po 1-2 razy dziennie to powiedziala ze nie. Nieraz czuje w jej glosie taka obojetnosc a nieraz nie. Oczywsicie nie rozmawiamy o tym co sie stalo tylko o zwyklych sprawach. Nie wyznaje jej zadnych uczuc ze kocham tesknie itd po prostu gadamy . minelo dopiero 10 dni a ja czuje jakby to byla wiecznosc....
Koleznako nie porownuj 8 miesiecznego zwiazku do 6 lat bo to naprawde nie ma ze soba nic wspolnego.
Nie wiem czy to coś znaczy. Ja jestem u rodziców 2 dzień. Przez ten czas on odezwał się raz a raz ja.
Oczywiście gdy napisze do mnie to mu odpisze. Ale nie wiem czy to świadczy o uczuciu czy raczej grzeczności i przyzwyczajenia do stałego kontaktu.
Na temat obecnej sytuacji my mamy odmienne zdania i rozmowa o tym też jest bez sensu na chwile obecna bo doprowadziła by tylko to kłótni.
Powiem Ci tylko tyle że gdy zawiedziesz się już wiele razy i poprzednie szanse i obiecanki poprawy nic nie dały to naprawdę na ta druga osobę patrzy się już zupełnie inaczej. I szczerze wątpię żeby dało się na tym stworzyć coś dobrego. Bo ta żadna zostaje zawsze a uczucie nie będzie już takie jak dawniej.
Nie wiem czy to coś znaczy. Ja jestem u rodziców 2 dzień. Przez ten czas on odezwał się raz a raz ja.
Oczywiście gdy napisze do mnie to mu odpisze. Ale nie wiem czy to świadczy o uczuciu czy raczej grzeczności i przyzwyczajenia do stałego kontaktu.Na temat obecnej sytuacji my mamy odmienne zdania i rozmowa o tym też jest bez sensu na chwile obecna bo doprowadziła by tylko to kłótni.
Powiem Ci tylko tyle że gdy zawiedziesz się już wiele razy i poprzednie szanse i obiecanki poprawy nic nie dały to naprawdę na ta druga osobę patrzy się już zupełnie inaczej. I szczerze wątpię żeby dało się na tym stworzyć coś dobrego. Bo ta żadna zostaje zawsze a uczucie nie będzie już takie jak dawniej.
znaczy w poniedzialek mowila ze to defintywany koniec kilka dno pozniej powiedziala ze potrzebuje czasu i jeszcze nic nie wie wiec pozostaje nadal walczyc i zyc w nadzei ze jednak da mi ostatnio szanse. Tylko kiedy ta ostateczna decyzja w koncu padnie , to oczekiwanie jest najgorsze .
Ja tez się miotam. Chce odejść bo wiem ze nigdy nie będzie tak samo. Ale nie jest to łatwe bo gdzies tam jeszcze jest przywiązanie, przyzwyczajenie. My też byliśmy razem 6 lat. Co więcej - od 5 wspólnie mieszkając.
Wiem ze dla mojego dobra powinnam odejść. Ona pewnie też to wie. Ale odwleka to jeszcze. Z czasem upewni się w swojej decyzji. A jak da ci kolejna szanse to naprawdę to nie będzie już normalna i czysta miłość.
Jestem w takiej samej sytuacji jak ona. Z tym ze mój jeszcze nie zorientował się ze tyle złego wyrządził i uważa że pobede sama to się naprawie.
Już to widzę jak się zmieniasz, ktoś taki jak ty nigdy się nie zmieni po 10 roku życia jaki ma charakter taki mu już zostanie do końca życia, no po 60-tce jeszcze umocnią się najgorsze jego/jej wady...
Kobiety to bardzo dziwne stworzenia...czasem mówią nie...odejdź, nie chce Cię znać, a w głębi serca chcą, żebyś po tych słowach udowodnił jak bardzo ją kochasz...no a faceci wtedy najczęściej odwracają się i spełniają prośbę kobiety
więc ja jako kobieta przewrtona radze Cię nie dawac jej czasu w tym znaczeniu, że nie będziesz do niej pisać i zostawiasz ją samej sobie, bo każdy płomień niepielęgnowany kiedyś zgaśnie. Daj jej czas, ale pod tym kątem, że czas na deklaracje z jej strony, a w tym czasie Ty zawalcz o nią jak nigdy wcześniej. Pokaż na jak wiele Cię stać, by ją odzyskać, pokaż jaka jest Twoja miłość. Ona na pewno strasznie wątpi w Twoje uczucia po tak długim czasie niedocenienie, ale sądze, ze gdzieś ta iskra wielkiej miłosci jesczze gdzieś w jej sercu płonie i można ją rozbudzić. Tylko pytanie czy tego na prawdę chcesz? czy to nie jest tylko chila emocji po jej stracie Musisz teraz ważyć każde słowo, żebyś mogł je dotrzymać juz zawsze. porodzenia
Kobiety to bardzo dziwne stworzenia...czasem mówią nie...odejdź, nie chce Cię znać, a w głębi serca chcą, żebyś po tych słowach udowodnił jak bardzo ją kochasz...no a faceci wtedy najczęściej odwracają się i spełniają prośbę kobiety
więc ja jako kobieta przewrtona radze Cię nie dawac jej czasu w tym znaczeniu, że nie będziesz do niej pisać i zostawiasz ją samej sobie, bo każdy płomień niepielęgnowany kiedyś zgaśnie. Daj jej czas, ale pod tym kątem, że czas na deklaracje z jej strony, a w tym czasie Ty zawalcz o nią jak nigdy wcześniej. Pokaż na jak wiele Cię stać, by ją odzyskać, pokaż jaka jest Twoja miłość. Ona na pewno strasznie wątpi w Twoje uczucia po tak długim czasie niedocenienie, ale sądze, ze gdzieś ta iskra wielkiej miłosci jesczze gdzieś w jej sercu płonie i można ją rozbudzić. Tylko pytanie czy tego na prawdę chcesz? czy to nie jest tylko chila emocji po jej stracie Musisz teraz ważyć każde słowo, żebyś mogł je dotrzymać juz zawsze. porodzenia
tak tez wlasnie robie .caly czas pokazuje ze jestem,sluze pomoca ale tez sie nie narzucam. Jest kilka niewiadomych ktore daja nadzieje ze ona to robi specjalnie zebym pokazal jak bardzo mi zalezy. Z drugiej jednak strony z tydzien temu mowila ze tutaj decyzja nalezy do niej i zadne moje starania nic nie dadza mimo to staram sie ,pisze, czasami sie spotykamy . Wczoraj z przywyczajenia powiedzialem do niej skarbie...nie bylo zadnego slowa z jej strony ze mam tak do niej nie mowic. Nie mowie do niej kochanie,skarbie itd tylko po imieniu raz mi sie wymcknelo ztym skarbem, nie pisze ze tesknie choc bardzo tesknie chodze sam po nocach po parku i rozmylsam ale niewazne ona tez miala bardzo trudne chwile przeze mnie. zdecydowalem sie na sama DZIALANIE czyli pisanie sms rozmowa i pomoc jakakolowiek. Nieraz zdarzy sie jej byc chamska wobec mnie ale wtedy uzbrajam sie w cierpliwosc i pokazuje ze to rozumiem i tyle choc jest bardzo ciezko ale musze to przetrwac bo wierze ze bedzie dobrze. Wczoraj stala sie straszna rzecz jej kolezenace chcialem ja przytulic pocieszyc na co ona NIE JESTEM JESZCZE NA TO GOTOWA . nIE WIEM mozie sie myle ale gdyby ktos naprawde nie chcial z kims byc powiedzialby po prostu zostaw mnie nie dotykaj i tyle. Jak mowi ze oddzwoni pozniej to rzeczywiscie oddzwania, nie zapomina o mnie ,telefony odbiera i na smsy odpisuje .Nie wiem czy to z grzecznosci czy z nadziei ze sie zmienie i checi dania mi kolejnej szansy.
89 2014-08-08 07:41:29 Ostatnio edytowany przez on27 (2014-08-08 07:43:35)
wczoraj zakonczyla sie walka o moja ukochana. Spotkalismy sie porozmawialismy szczerze. Ja sie spytalem ile czasu jeszcze potrzebuje ona ze juz naprawde lepiej zebym sie rozstali. ja powiedzialem ze jestem w stanie o nia walczyc ale skoro ona twierdzi ze to nic nie da to mowie odpuszcze bo nie chce sie zadreeczac, chodzic myslec snic tylko o niej. Z zamiarem rozstania ale najpierw porozmawiania nosila sie od jakiegos 1.5 miesiaca. DO rozmowy nie doszlo ja ciagle jakby udawalem ze niewiem o co chodzi bo w sumie to nie wiedzialem az w koncu raz powiedzialem znow kilka slow za duzo i to zawazylo o wszystkim. WIdac bylo ze nie na 100 procent chce tego ale bol zal rozum wygrywal z uczuciem .Widac tez ze na jej decyzje maja bardzo duzy wplyw jej rodzice , wiem bo ja znam i zawsze liczyla siez ich zdaniem a na ta chwile oni mnie po prostu nie chca widziec. Na koniec sie spytalem czy naprawde tak po prostu przestala mnie kochac?? Powiedziala ze nie ze uczucie nadal jest ale zal jest wiekszy. Pozniej napisalem jej dlugiego pozegnalengo smsa ze dziekuje za wszystko za cierpliwosc do mnie za troske za zrozumienie miliony usmiechow tysiace pocalunkow i kilkaset milosnych uniesien gdzie bylo nam razem jak w niebie i ze i tka pewnie ma to gdzies no ale chcialem sie chociaz godnie pozegnac. Po czym odpisala mi takie cos :nie mam tego gdzies bo jest mi cholernie ciężko i nie wiem czy nie bede tego żałować ale narazie mam w sobie cos takiego ze nie moge bo sie boje.Gdy poczuję tęsknotę za Toba od razu sie odezwę a czy bedzie za pozno ....nie wiem moze to jeszcze za szybko .........
Dlatego tez ja nie wiem co o tym myslec, widac chyba ze ma metlik w glowie jednak mysle ze tesknota juz nie bedzie tak wielka by wygrac z bolem i zalem jaki jej zadalem i powoli zaczynam sie godzic z tym ze juz po prostu nigdy nie bedziemy razem.
Twoja, była już, dziewczyna nie ma nigdzie mętliku. Kocha Cię, ale nie decyduje się być z Tobą w związku. Zauważa, że nic nie jest wieczne i jej decyzja, być może kiedyś ulegnie zmianie. Stwierdzeniem, że być może wówczas będzie już za późno, daje znać, że nie trzyma Cię w rezerwie, nie robi płonnych nadziei i nie wymaga, byś czekał na nią.
91 2014-08-08 08:28:24 Ostatnio edytowany przez on27 (2014-08-08 08:30:36)
Twoja, była już, dziewczyna nie ma nigdzie mętliku. Kocha Cię, ale nie decyduje się być z Tobą w związku. Zauważa, że nic nie jest wieczne i jej decyzja, być może kiedyś ulegnie zmianie. Stwierdzeniem, że być może wówczas będzie już za późno, daje znać, że nie trzyma Cię w rezerwie, nie robi płonnych nadziei i nie wymaga, byś czekał na nią.
nie wiem nie siedze w jej glowie . Mogla juz nie pisac nic gdyby byla pewna ze nie wroci juz nigdy do mnie bo ja na niej kompletnie tego nie wymuszalem . Mogla napisac zegnaj ,szkoda ze wszystko tak sie skonczylo i tyle. Ja tam nie robie sobie zadnych nadziei bo wiem ze i tak bedzie ciezko cos tutaj naprawic a raczej zapomniec o tym traktowaniu bo ja juz tutaj nic naprawiac nie bede bo to po prostu nic nie da. Pomimo slow jakie napisala na pozegnanie sam nie wierze ze za jakis czas wroci.
92 2014-08-09 08:42:21 Ostatnio edytowany przez irokezka (2014-08-09 08:45:30)
Przykro mi.
Ja np nie wiem też czy bym wróciła.
Ale moja sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana.
Ja odeszła bo mam dość. On myśli nadal ze to odpoczynek od siebie żebym zrozumiała swoje błędy. Myśli ze za tydzień powie ze mi wybacza i ze juz odpocząć a ja wrócę odmieniona i przestanę się czepiać.
Ja jestem u rodziców i siedzę w domu. Nie mam tu nikogo żeby nawet porozmawiać. On jest u siebie i imprezuje.
Może gdyby zrozumiał swoje błędy i się postarał byłyby jeszcze jakaś szansa. Ale nie rozumie i pogrąża się coraz bardziej swoim egoizmem i zachowaniem.
Jak dla mnie mimo wszytsko, jesli NAPRAWDE ją kochasz i nie możesz bez niej żyć, to wogóle nie wiem nad czym ty się zastanawiasz-walcz o nią!!! Zanim ktoś ci ją zwinie sprzed nosa! Masz jedno życie i jeśli to ta jedyna miłość, to nie pozwól jej odejść.
Jak dla mnie mimo wszytsko, jesli NAPRAWDE ją kochasz i nie możesz bez niej żyć, to wogóle nie wiem nad czym ty się zastanawiasz-walcz o nią!!! Zanim ktoś ci ją zwinie sprzed nosa! Masz jedno życie i jeśli to ta jedyna miłość, to nie pozwól jej odejść.
nie chyba nie czytalas calego watku. Ona ma w sobie wiele zalu za to jak ja tratowalem i chyba napawde potrzebuje tego czasu. Walczylem 2 tyg ona mowi ze nadal nie potrafi mi wybaczyc tych ostatnich slow. jest wiele niedomowien, takich jak np ostanie moje zdanie czy naprawde przesltala mnie kochac odpowiedz brzmiala NIE ale zal i bol jest wiekszy. Gdy chcialem ja kilka dni temu przytulic powiedziala nie jestem JESZCZE na to gotowa. To wszytko wskazuje na to jakby ona caly czas sie wachala czy robi dobrze.
na koniec nie powiedziala /nie napisala jak 2 dni po rozstaniu kiedy miala wielki zal i ostanie slowa to bylo powodzenia w zyciu tylko zwykle pa, nie zegnala sie ze mna w smsach tylko ja z nia. napisala tylko dziekuje, jak poczuje tesknote odezwe sie.
BOi sie strasznie rodzicow ukrywa sie jak sie sptykalismy nie che byc za dlugo ze mna o to chyba z teog ze sie ich boi a nie z tego ze nie chce. jAK kiedys przyjechalem pod jej prace przywiezc jej parasol to widac ze zrobilo jej sie bardzo milo,jak powiedzielme milo cie znow slylszec od razu wyczulem ze tez jest jej milo,jak mowilem do niej 2- 3 razy kochjanie, skarbie nie protestowala. NA smsmy odpisywala ale nigdy nie pisala 1wsza, telefony odbierala i rozmawila ze mna . 1-2 TELFONY i odbierala nie bylo ze odrzuci,jak byla w pokoju z rodzicami to mowila ze przy nich nie moze rozmaiwac ale wyjdzie do innego pokoju i zadzwoni. ostanio podjechalem pod nia pod fryzjera ale nie wieidzialem czy to doklanie ten bo ostatnioo zmieniala, powiedzialem ze bylem i czy moge sie dowiedziec w ktrorym byla. nie chcuiala powiedziec ale wkoncu powiedziala. przez 2 tyg pisalem do niej smsy na doboranoc do 10 dnia odpisywala , pozniej przestala,ale tylko to.przez telefon rozmawiala,raz mnie tylko odrzucila ale pozniej i tak odebrala ,ja mysle ze ona chce ale nie moze.
JA juz sam nie wiem co mam robic . wszscy w jej rodzinie sa przeciwko mnie i niektore kolezanki i boje sie ze jak dam jej czas to one juz sie o to postaraja zeby ona sie nie zlamala i mimo tesknoty nie napisala do mnie.
sam nie wiem co robic mam metlik w glowie mecze sie , nie chce by za jakis czas gdyby bede sie do niej odzywal stal sie nachalny ,niedlugo ma urlop za niecaly tydzien i wspominala ze chce wyjechac odpoczac przemyslec.
JA juz w tym temacie napsialem wszystko ale chcialbym tylko wiedziec jak wy odbieracie te ostanie slowa oczyiwscie w sms bo w realu widac ze nie potrafila by tego powiedziec chocby bardzo chciala.
nie mam tego gdzies bo jest mi cholernie ciężko i nie wiem czy nie bede tego żałować
ale narazie mam w sobie cos takiego ze nie moge bo sie boje
gdy poczuję tęsknotę za toba od razu sie odezwę a czy bedzie za pozno .........
nie wiem moze to jeszcze za szybko .........
i to co wy z nich kobiety czytacie??
95 2014-08-09 10:28:27 Ostatnio edytowany przez on27 (2014-08-09 11:11:45)
Lovelka17 napisał/a:Jak dla mnie mimo wszytsko, jesli NAPRAWDE ją kochasz i nie możesz bez niej żyć, to wogóle nie wiem nad czym ty się zastanawiasz-walcz o nią!!! Zanim ktoś ci ją zwinie sprzed nosa! Masz jedno życie i jeśli to ta jedyna miłość, to nie pozwól jej odejść.
nie chyba nie czytalas calego watku. Ona ma w sobie wiele zalu za to jak ja tratowalem i chyba napawde potrzebuje tego czasu.z reszta sama mi mowila ze ten zal i te slowa o kotrych narazie nie moze zapomniec daja jej taka sile ze zadne moje starania nic nie dadza. Walczylem 2 tyg ona mowi ze nadal nie potrafi mi wybaczyc tych ostatnich slow. jest wiele niedomowien, takich jak np ostanie moje zdanie czy naprawde przesltala mnie kochac odpowiedz brzmiala NIE ale zal i bol jest wiekszy. Gdy chcialem ja kilka dni temu przytulic powiedziala nie jestem JESZCZE na to gotowa. To wszytko wskazuje na to jakby ona caly czas sie wachala czy robi dobrze.
na koniec nie powiedziala /nie napisala jak 2 dni po rozstaniu kiedy miala wielki zal i ostanie slowa to bylo powodzenia w zyciu tylko zwykle pa, nie zegnala sie ze mna w smsach tylko ja z nia. napisala tylko dziekuje, jak poczuje tesknote odezwe sie.
BOi sie strasznie rodzicow ukrywa sie jak sie sptykalismy nie che byc za dlugo ze mna o to chyba z teog ze sie ich boi a nie z tego ze nie chce. jAK kiedys przyjechalem pod jej prace przywiezc jej parasol to widac ze zrobilo jej sie bardzo milo,jak powiedzielme milo cie znow slylszec od razu wyczulem ze tez jest jej milo,jak mowilem do niej 2- 3 razy kochjanie, skarbie nie protestowala. NA smsmy odpisywala ale nigdy nie pisala 1wsza, telefony odbierala i rozmawila ze mna . 1-2 TELFONY i odbierala nie bylo ze odrzuci,jak byla w pokoju z rodzicami to mowila ze przy nich nie moze rozmaiwac ale wyjdzie do innego pokoju i zadzwoni. ostanio podjechalem pod nia pod fryzjera ale nie wieidzialem czy to doklanie ten bo ostatnioo zmieniala, powiedzialem ze bylem i czy moge sie dowiedziec w ktrorym byla. nie chcuiala powiedziec ale wkoncu powiedziala. przez 2 tyg pisalem do niej smsy na doboranoc do 10 dnia odpisywala , pozniej przestala,ale tylko to.przez telefon rozmawiala,raz mnie tylko odrzucila ale pozniej i tak odebrala ,ja mysle ze ona chce ale nie moze.
JA juz sam nie wiem co mam robic . wszscy w jej rodzinie sa przeciwko mnie i niektore kolezanki i boje sie ze jak dam jej czas to one juz sie o to postaraja zeby ona sie nie zlamala i mimo tesknoty nie napisala do mnie.sam nie wiem co robic mam metlik w glowie mecze sie , nie chce by za jakis czas gdyby bede sie do niej odzywal stal sie nachalny ,niedlugo ma urlop za niecaly tydzien i wspominala ze chce wyjechac odpoczac przemyslec.
przypomniala mi sie jeszcze jedna bardzo istotna rzecz okolo tydzien po rozstaniu spotkalem sie z jej przyjaciolka.przed spotkaniem spotkalem sie z moja koleznaka z dziecinstwa kotra takze jest koleznaka mojej bylej. Ona powiedziala slyszalam ze jedziesz do Eweliny. mowie a skad wiesz ?? a no Twoja milosc mi mowila. Czyli Marta wiedziala ze bede u jej przyjaciolki. Czy gdyby naprawde chciala zebym dal jej spokoj i ze mnie juz nie kocha, nie poinstruowala by przyjaciolki tak zebym po wyjsciu od niej nie mial juz zadnych zludzen i ze juz nigdy do mnie nie wroci?? sZEDLEM na to spotkanie przygotwany na najgorsze a wyszedlem pelen nadziei. W tej rozmowie pol godzinnej nie bylo ani jednego slowa ktore by wskazywalo na to DAJ JEJ SWIETY SPOKOj, JUZ JEST ZA POZNO. Wygladalo to tak jakby ona chciala mi powiedziec walcz o nia pokaz ze CI zalezy i nie rezygnuj....
JA juz w tym temacie napsialem wszystko ale chcialbym tylko wiedziec jak wy odbieracie te ostanie slowa oczyiwscie w sms bo w realu widac ze nie potrafila by tego powiedziec chocby bardzo chciala.
nie mam tego gdzies bo jest mi cholernie ciężko i nie wiem czy nie bede tego żałować
ale narazie mam w sobie cos takiego ze nie moge bo sie boje
gdy poczuję tęsknotę za toba od razu sie odezwę a czy bedzie za pozno .........
nie wiem moze to jeszcze za szybko .........
i to co wy z nich kobiety czytacie??
aha i sorry za skladnie. mam potwierdzona lekarsko dysgrafie...
imprezowac tez zapewne za duzo nie bedzie bo to nie ten typ. Zreszta ona marzy o slubie, wczoraj sie dowiedzialem od kumpla ze jego lasce ciagle o tym mowila w sylwestra,niestety nikt mnie o tym nie poinformowal chcoaz w sumie moja wina bo zareczyc sie powinien dawno. Szczerze wam powiem ze imprezy zaczely mnie nudzic jakos od kwietnia,ograniczalem je i nosilem sie juz zamiarem tych zareczyn niestety wszytko sie posypalo....Jej przyjaciolka juz jest w 5 miesiacu ciazy widac ze jej zazdrosci, slub miala w czerwcu. po odejsciu od mojego kumpla po 5 latach kotry ja bardzo zle tratowal(teraz ja zbieram te zniwo ze bede taki sam) swojego przyszlego meza nie poznala tak szybko bo chyba gdzies kolo roku od rostania a slub odbyl sie po 2.5 roku od rozstania . Eweliny to byl 3 zwiazek mojej ukochanej 1wszy. pOZA TYM Ewelina jest inna od Marty nie jest az tak uczuciowa a i tak dopiero po roku zdecydwala sie na kolejny zwiazek wiec cala nadzieja w tym ze moja byla nie bedzie gotowa jeszcze dlugi czas by poznac kogos i mam nadzieje ze wtedy zal i smutek do mnie zacznie jej mijac z kazdym dniem. jak sie znia rozstalem po roku zwiazku to przyjechalem po 2 miesiacach nie odzywania sie i wystrczylo 1 spotkanie by do mnie wrocila. To daje mi nadzieje ze teraz takze bede jej dlugo siedzial w glowie i da mi ta ostania szanse. Wiem wiem troche to glupio wyglada jak tak pisze i troche tak jakbym sie cieszyl z tego ze dlugo o mnie nie zapomni ale to nie o to chodzi. CHce by po prostu zeby do mnie wrocila i byla na to 100 procent przygotowana a wtedy obiecuje ze juz tego nie spieprze!!! EH pisze i pisze normalnie melodramat...
dobra pisze juz ostatni raz ;D nie mozna robic nic na sile. Widzialem wlasnie jej rozmowe z moim kumplem i tez mu pisala ze sie staram ze dzwonie a ona potrzebuje czasu na przemyslenie tego bez mojej ingerencji wiec to co postanowilsmy przedwczoraj jest decyzja ostateczna. Nie utrzmujemy kontaktu i czekam na jej znak . Biore sie za siebie i nie ogladam sie juz na nic bo ostatnio tylko siedze spie malo jem i chodze z kata w kat i sam siebie nie poznaje. Trzymajcie kciuki zeby bylo dobrze i zeby decyzja byla podjeta w miare szybko ;P
97 2014-10-27 02:02:46 Ostatnio edytowany przez on27 (2014-10-27 02:05:33)
po 3 miesiach staran i walki i nie odpuszczania mimo ze naprawde nie mialem chwilami juz sil UDALO SIE WROCILA DO MNIE ![]()
schudlem z 15 kg,bilem sie z myslami ale udalo mi sie ja odzyskac. Dziekuje tym co pisali zebym nie odpuszczal i zebym pokazal jak bardzo mi zalezy i udowodnil ze ja kocham. Jestem teraz najszczesliwszym facetem na ziemii. Szczerze uwazam ze dobrze ze tak sie stalo i to tylko wzmocni nasze uczucie. Dla wszystkich ktorzy sa w podobnej sytuacji i zniszczyli zwiazek z wlasnej glupoty radze takze nie odpuszczac i dac z siebie wszystko a na pewno sie uda ![]()
PS. szczegolne podziekowania dla uzytkowniczki dafne123 , Ty wiesz ze bardzo mi pomoglas ;P
po 3 miesiach staran i walki i nie odpuszczania mimo ze naprawde nie mialem chwilami juz sil UDALO SIE WROCILA DO MNIE
schudlem z 15 kg,bilem sie z myslami ale udalo mi sie ja odzyskac. Dziekuje tym co pisali zebym nie odpuszczal i zebym pokazal jak bardzo mi zalezy i udowodnil ze ja kocham. Jestem teraz najszczesliwszym facetem na ziemii. Szczerze uwazam ze dobrze ze tak sie stalo i to tylko wzmocni nasze uczucie. Dla wszystkich ktorzy sa w podobnej sytuacji i zniszczyli zwiazek z wlasnej glupoty radze takze nie odpuszczac i dac z siebie wszystko a na pewno sie udaPS. szczegolne podziekowania dla uzytkowniczki dafne123 , Ty wiesz ze bardzo mi pomoglas ;P
Gratuluję.
A mógłbyś opisać, co sprawiło, że dała Ci tę ostatnią szansę?
Co ze sobą zrobiłeś poza tym, że schudłeś.
Poddałeś się jakiejś terapii, w kontekście możliwych korelacji Twojego postępowania z relacjami w Twojej rodzinie?
Poza tym, że to ciekawe, to Twój przypadek może pokaże drogę innym, mającym podobny problem.
Pozdrawiam.
Dla mnie z tego twojego wpisu zionie jedno wielkie zdziwienie, że ona miała odwagę, siłę i wolę rzucić cię w cholerę. Znamy takie przypadki, pełno ich tutaj - facet gardzi, poniża i nie docenia swojej dziewczyny, ona w końcu przytomnieje, a on cudownie "zmienił się, zrozumiał, już będzie grzeczny, tylko niech wróci'', tja, pitu pitu
Wierz mi, nie zmienisz się
Gdyby wróciła do ciebie to byłbyś milusi miesiąc, może dwa. Potem znowu zacząłbyś jej srać na głowę i miotać nią. Nie wiem czy to kwestia wzorców wyniesionych z domu rodzinnego czy charakteru, ale ta strata będzie dla ciebie najlepszą lekcją. Gdy do ciebie wróci nie zrozumiesz nic. A tak to może zaczniesz nad sobą pracować, bo marnie widzę twoje kolejne związki.
hehh... masz rację - trzeba mieć wielką odwagę i przede wszsytkim siłę, aby przestać się wreszcie łudzić, oprzytomnieć i zakończyć toksyczny związek, w którym partner nas nie szanuje... jestem na etapie wychodzenia z takiego czegoś, jest przeogromnie ciężko... jak już na chwilę zapomnę - on znowu się przypomina i wszystkie dopiero co zagojone ranki znów się otwierają... Ja też wybaczałam milion razy takie podobne poczynania, milion razy ufałam ponownie, wierzyłam w obietnice, kiedy stał pod domem i błagał, abym z nim porozmawiała, kiedy płakał... oczywiście moje miękkie serce wybaczało, bo kochało... po którymś razie z kolei, niestety, nie wytrzymało...
Mam już dość szarpaniny, robienia ze mnie zabawki i bycia dostawką dla pewnego rodzaju "kota" chodzącego swoimi drogami, który przychodzi tylko wtedy kiedy ma na to ochotę...
Autorze wątku, z własnej autopsji mogę Ci powiedzieć, że mimo, że się kocha, czasem ma się już po którymś razie z kolei dość... bo najzwyczajniej na świecie nie ma się już siły na prośby, błagania, rozmowy czy tłumaczenia... Jeśli komuś zależy, po prostu się tak nie zachowuje... Niestety, zazwyczaj doceniamy dopiero wtedy, kiedy stracimy...
Twoja kobieta może mieć podobnie, może coś w niej pękło - tak jak we mnie, rozum przejął kontrolę nad sercem i dała sobie spokój... Możliwe, że cierpi, ale wie, że tak będzie lepiej... Szczególnie dla niej...
juz przestancie z tymi imprezami. pierwsze 2 lata to w ogole na nie nie chodizlem a jezli juz to tylko z nia. Powodem tutaj jest moje odnoszenie sie a nie imprezy. Imprezy akurat od jakies pol roku bardzo mocno ograniczylem bo mnie o to prosila....
stracilem ja trudno trzeba zyc dalej jeszcze pogadam z jej naj przyjaciolka ktora mnie lubi no chyba ze juz nie ale dzieki niej dowiem sie na czym stoje i czy w ogole jest sens walczyc .Jezeli powie ze nie ma sensu to odpuszczam chociaz bedzie to bolalo, jezeli powie ze powiniem walczyc to zrobie to.
dodając coś jeszcze apropos problemu: mój ex mówił, że wyzywa mnie, ubliża itp itd, bo po prostu to jest jego styl kłotni, żebym to zaakceptowała, bo to, co mówi pod wpływem złości i gniewu to nieprawda... ale czyż 28-letni facet nie jest w pełni odpowiedzialny za słowa, które wypowiada? Czy on sobie myśli, że jak dziecko może w kółko przepraszać za to samo ? Ze sobie cokolwiek odwoła.... ?
Szkoda gadać, doskonale wiem, rozumiem , co może czuć Twoja dziewczyna... To naprawdę przykre, kiedy osoba bliska Twojemu sercu tak Cię rani i nic nie robi sobie z tego, co wypowiada, co robi...
Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny i za słowa... Nic go nie tłumaczy... Mimo iż ja jestem z natury wybuchową, temperamentną osobą, to nigdy nie zdarzyło mi się nikogo wyzywać od najgorszych, lekceważyć go, ubliżać, trafiać w jego czułe punkty... To jest brak szacunku...
I dodam, że mój ex mówił podobnie do Ciebie - jego zdaniem, za to że mnie nie zdradzał, nie oglądał się za innymi powinnam go postawić na piedestale, bo to jest oznaka największego szacunku z jego strony... Pfff !! ....
on27 napisał/a:juz przestancie z tymi imprezami. pierwsze 2 lata to w ogole na nie nie chodizlem a jezli juz to tylko z nia. Powodem tutaj jest moje odnoszenie sie a nie imprezy. Imprezy akurat od jakies pol roku bardzo mocno ograniczylem bo mnie o to prosila....
stracilem ja trudno trzeba zyc dalej jeszcze pogadam z jej naj przyjaciolka ktora mnie lubi no chyba ze juz nie ale dzieki niej dowiem sie na czym stoje i czy w ogole jest sens walczyc .Jezeli powie ze nie ma sensu to odpuszczam chociaz bedzie to bolalo, jezeli powie ze powiniem walczyc to zrobie to.
dodając coś jeszcze apropos problemu: mój ex mówił, że wyzywa mnie, ubliża itp itd, bo po prostu to jest jego styl kłotni, żebym to zaakceptowała, bo to, co mówi pod wpływem złości i gniewu to nieprawda... ale czyż 28-letni facet nie jest w pełni odpowiedzialny za słowa, które wypowiada? Czy on sobie myśli, że jak dziecko może w kółko przepraszać za to samo ? Ze sobie cokolwiek odwoła.... ?
Szkoda gadać, doskonale wiem, rozumiem , co może czuć Twoja dziewczyna... To naprawdę przykre, kiedy osoba bliska Twojemu sercu tak Cię rani i nic nie robi sobie z tego, co wypowiada, co robi...
Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny i za słowa... Nic go nie tłumaczy... Mimo iż ja jestem z natury wybuchową, temperamentną osobą, to nigdy nie zdarzyło mi się nikogo wyzywać od najgorszych, lekceważyć go, ubliżać, trafiać w jego czułe punkty... To jest brak szacunku...
I dodam, że mój ex mówił podobnie do Ciebie - jego zdaniem, za to że mnie nie zdradzał, nie oglądał się za innymi powinnam go postawić na piedestale, bo to jest oznaka największego szacunku z jego strony... Pfff !! ....
i wszystko się właśnie o to rozchodzi
"mimo, że się kocha, czasem ma się już po którymś razie z kolei dość... bo najzwyczajniej na świecie nie ma się już siły na prośby, błagania, rozmowy czy tłumaczenia... Jeśli komuś zależy, po prostu się tak nie zachowuje..."
to też znam, niestety
" że mnie nie zdradzał, nie oglądał się za innymi powinnam go postawić na piedestale, bo to jest oznaka największego szacunku z jego strony... "
zdrada jest największą zbrodnią na tym świecie, wszystko inne jest mniej warte - tak powinnam ustawić swoje myślenie, czyli jaka bym nie była, będę ostatnią najgorszą, mój czyn przewyższa wszystko
ale naprawde jest to mozliwe zeby nie widzac swiata poza mna nagle z dnia na dzien nic juz nie czuc??
wiem ze po czesci wplyw na jej decyzje mieli tez jej rodzice bo jakims cudem przeczytali tego smsa i tez sa w szoku ze moglem tak do niej napisac...
Zapewne czuje. Ale ma już dosyć. Słuchaj, kochać to nie znaczy tolerować wszystko. Ludzie myla te pojęcia. Kochac a być ze sobą nie zawsze ida w parze. Coś w niej pękło, tak trudno to zrozumieć?
Źle ją traktowałes, a teraz jakby przerzucasz winę na nia. " To jak to, tak z dnia na dzień można przestać kochac? "- pytasz naiwnie.
Z punktu widzenia kobiety powiem ci, że nic nigdy nie jest z dnia na dzień. To sie nawarstwia. Może kobiety nie zawsze sygnaluzją, że przychodzi już dla nich moment krytyczny....Może wtedy płaczą w samotności, tłumią to w sobie. Ale twoja kobieta była ponad to. Okazała dojrzałośc. Dawała ci szanse. A ty jak dziecko sprawdzałeś w pewnym sesnie JAK DALEKO MOZESZ SIE POSUNĄĆ ZA DALEKO.
Otóż, własnie to zrobiłeś.
Dla mnie ktoś, kto wypisuje, nieważne w jakich emocjach, " wypierdalaj z mojego życia", sam siebie określił, określił, czego najbardziej pragnie.
Mądra dziewczyna, pokornie się zastosowała do twojej prośby, dla swojego własnego dobra.
Najlepiej odejdź od niej, daj już jej spokój. Nie ma w życiu dorosłym jakiś zmian spektakularnych. Masz skłonności do chamstwa, one pozostaną. Możesz pracować nad sobą, ale jej powrót akurat przeszkodzi ci w dokonaniu zmian. Dlaczego?
Otóż, kolejny raz ci się zdrowo upiecze. Kolejny raz zobaczysz, że można byc chamem, i nic właściciwie się nie stanie, bo ona taka dobra, kochająca, "świata poza mną nie widzi", to wybaczy, i do mnie wróci. Mało tego- odchodzi, ale zawsze wraca, czyli nie ma w sobie na tyle konsekwencji aby mnie zostawić. A zabawa może trwac dalej.
Wyciągniesz więcej naui z tej lekcji, jak teraz dostaniesz kopa. Poboli chwilę, ale zobacz na korzysći:
- dobra w gruncie rzeczy, wrażliwa i dojrzała osoba, jaką jest ( BYŁA! )Twoja dziewczyna, znajdzie szczeście u boku równie dojrzałego faceta, stworzą fajną rodzinę, związek pełen szacunku, gdzie słowa " wypierdalaj z mojego życia" nie padają, nie uwłaczają jej godności, będzie szczesliwa, ktoś ją będzie szanował, zwracał się do niej kulturalnie
- ty się obudzisz wreszcie, może dojrzejesz do zmian. Pora wydorośleć, myślec o życiu i odpowiedzialności, a nie tylko o kumplach, imprezach. Może nauczony doświadczeniem, kolejną partnerke będziesz traktował inaczej, może docenisz bardziej, co to druga osoba, jej uczucia, wrażliwośc, poczucie wartości, godności.
To, co przezywasz w tej chwili to typowy schemat psychologiczny. Coś ci zostało zabrane, więc chcesz tego bardziej. Jest to niedostępne, więc wartośc tego wzrasta w Twojej ocenie. Ale to tylko chwila.
Trzeba to było cenić wcześniej, miałeś ostrzezenia.
Nie zwalaj bezczelnie winy na nią, że jej się z dnia na dzień odwidziało. Chyba sam w to nie wierzysz???
żeby cie nie dobijac już, ... idz na jakaś terapię, pracuj nad sobą. Mże jeszcze cos z ciebie będzie, kiedys.
103 2014-10-27 12:42:08 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-10-27 12:42:47)
Tak na marginesie "Sama byłam w związku z byłym. Naprawdę go kochałam " to naprawde, czyli podkreslenie uzywa sie w sensie zyczeniowym, "sama", i juz nie kocham. Otoz, nie mozna kogos przestac kochac. Moze minac fascynacja, oddanie. Milosc jest jedna a tylko rozni adwersarze, dzieci, rodzice, parnerzy. Jesli ktos kochal rodzicow i przestal ich kochac to tylko w takim przypadku moge w cos takiego uwierzyc. Jesli kochal rodzicow i kocha, a partnera kochal a juz nie kocha to wniosek jest taki ze go nigdy nie kochal. Byla fascynacja, chec spelnienia planow zyciowych, budowy zwiazku, realizacji swoich potrzeb roznego rodzaju. Badania pokazuja ze kocha 21% kobiet, reszta tylko kocha jako dodatek do malzenstwa. Tak po prostu jest. Choc prawda jest bolesna (oparte na wypowiedziach samych kobiet) to nalezy ja sie starac zrozumiec a nie negowac.
104 2014-10-27 12:43:01 Ostatnio edytowany przez on27 (2014-10-27 12:48:08)
Twoja kobieta może mieć podobnie, może coś w niej pękło - tak jak we mnie, rozum przejął kontrolę nad sercem i dała sobie spokój... Możliwe, że cierpi, ale wie, że tak będzie lepiej... Szczególnie dla niej...
dziewczyno ten watek jest sprzed 3 miesiecy i ja wlasnie napisalem ze udalo mi sie ja odzyskac ![]()
na poczatku faktycznie bylem jej obojetny ale staralem sie od samego poczatku nie powiedzialem ok rozumiem chcesz to odchodz, nie imprezowalem, nie spotykalem sie z innymi tylko walczylem o nia. Ona tak naprawde caly czas mnie kochala tylko nie chciala tego pokazywac podjerzewam ze gdyby nie wasze rady ze mam o nia walczyc pomimo ze mowi nie, to pewnie by do mnie nie wrocila gdybym np przypomnial sobie o niej po 2 miesiacach bo nie wierzylaby juz w to ze ja kocham a jej milosc do mnie przegrala by z jej rozumem.
dala mi naprawde prawdziwa lekcje ,wiem juz jak ona sie czula i nie pozwole by stalo sie tak znow.
nie pisz mi tutaj prosze ze sobie mysle ze i tka znow do mie wroci jak cos odwale otoz nie , wiem ze nie wroci i jestem o tym w 10000 procentach przekonany .
Musi dojsc do bezposredniej rozmowy miedzy wami. Najlepiej nie z marszu, nie na ulicy. Musisz jej przedstawic swoje zdanie, swoj punkt widzenia, wysluchac jej. Ew. mozesz "zagrozic" (choc nie wiem czy to dobre wyjscie) ze bedziesz zglaszal roszczenia w czasie slubu. W kazdym razie trzeba jakos do tego spotkania doprowadzic zeby dwoje doroslych ludzi moglo ze soba porozmawiac. A potem, to juz niestety pogodzenie sie z decyzja drugiego czlowieka. A walczyc zawsze mozna.
I po raz kolejny okazało się, że czas to podstawa. Gratuluję i życzę Wam powodzenia.
Twoja kobieta może mieć podobnie, może coś w niej pękło - tak jak we mnie, rozum przejął kontrolę nad sercem i dała sobie spokój... Możliwe, że cierpi, ale wie, że tak będzie lepiej... Szczególnie dla niej...
dziewczyno ten watek jest sprzed 3 miesiecy i ja wlasnie napisalem ze udalo mi sie ja odzyskac
na poczatku faktycznie bylem jej obojetny ale staralem sie od samego poczatku nie powiedzialem ok rozumiem chcesz to odchodz, nie imprezowalem, nie spotykalem sie z innymi tylko walczylem o nia. Ona tak naprawde caly czas mnie kochala tylko nie chciala tego pokazywac podjerzewam ze gdyby nie wasze rady ze mam o nia walczyc pomimo ze mowi nie, to pewnie by do mnie nie wrocila gdybym np przypomnial sobie o niej po 2 miesiacach bo nie wierzylaby juz w to ze ja kocham a jej milosc do mnie przegrala by z jej rozumem.dala mi naprawde prawdziwa lekcje ,wiem juz jak ona sie czula i nie pozwole by stalo sie tak znow.
nie pisz mi tutaj prosze ze sobie mysle ze i tka znow do mie wroci jak cos odwale otoz nie , wiem ze nie wroci i jestem o tym w 10000 procentach przekonany .
Może oprzytomniałes. Może to Cię czegoś nauczyło. Bywa i tak.
Oby to nie był chwilowy zryw....
zyczę szczęścia i pracy nad sobą.
108 2014-10-27 12:52:54 Ostatnio edytowany przez dafne123 (2014-10-27 12:56:07)
Twoja kobieta może mieć podobnie, może coś w niej pękło - tak jak we mnie, rozum przejął kontrolę nad sercem i dała sobie spokój... Możliwe, że cierpi, ale wie, że tak będzie lepiej... Szczególnie dla niej...
dziewczyno ten watek jest sprzed 3 miesiecy i ja wlasnie napisalem ze udalo mi sie ja odzyskac
na poczatku faktycznie bylem jej obojetny ale staralem sie od samego poczatku nie powiedzialem ok rozumiem chcesz to odchodz, nie imprezowalem, nie spotykalem sie z innymi tylko walczylem o nia. Ona tak naprawde caly czas mnie kochala tylko nie chciala tego pokazywac podjerzewam ze gdyby nie wasze rady ze mam o nia walczyc pomimo ze mowi nie, to pewnie by do mnie nie wrocila gdybym np przypomnial sobie o niej po 2 miesiacach bo nie wierzylaby juz w to ze ja kocham a jej milosc do mnie przegrala by z jej rozumem.dala mi naprawde prawdziwa lekcje ,wiem juz jak ona sie czula i nie pozwole by stalo sie tak znow.
nie pisz mi tutaj prosze ze sobie mysle ze i tka znow do mie wroci jak cos odwale otoz nie , wiem ze nie wroci i jestem o tym w 10000 procentach przekonany .
on27 hahah takie sa baby nie doczytaja do końca i juz musza coś chlapnać ![]()
BTW ciesze się, ze mogłam pomóc, Twóje dobre zakończenie to dla mnie tez taki mały prywatny sukces ![]()
on27 napisał/a:Twoja kobieta może mieć podobnie, może coś w niej pękło - tak jak we mnie, rozum przejął kontrolę nad sercem i dała sobie spokój... Możliwe, że cierpi, ale wie, że tak będzie lepiej... Szczególnie dla niej...
dziewczyno ten watek jest sprzed 3 miesiecy i ja wlasnie napisalem ze udalo mi sie ja odzyskac
na poczatku faktycznie bylem jej obojetny ale staralem sie od samego poczatku nie powiedzialem ok rozumiem chcesz to odchodz, nie imprezowalem, nie spotykalem sie z innymi tylko walczylem o nia. Ona tak naprawde caly czas mnie kochala tylko nie chciala tego pokazywac podjerzewam ze gdyby nie wasze rady ze mam o nia walczyc pomimo ze mowi nie, to pewnie by do mnie nie wrocila gdybym np przypomnial sobie o niej po 2 miesiacach bo nie wierzylaby juz w to ze ja kocham a jej milosc do mnie przegrala by z jej rozumem.dala mi naprawde prawdziwa lekcje ,wiem juz jak ona sie czula i nie pozwole by stalo sie tak znow.
nie pisz mi tutaj prosze ze sobie mysle ze i tka znow do mie wroci jak cos odwale otoz nie , wiem ze nie wroci i jestem o tym w 10000 procentach przekonany .
on27 hahah takie sa baby nie doczytaja do końca i juz musza coś chlapnać
BTW ciesze się, ze mogłam pomóc, Twóje dobre zakończenie to dla mnie tez taki mały prywatny sukces
hehehehe bylo ciezko ale dalismy rade ;P
po 3 miesiach staran i walki i nie odpuszczania mimo ze naprawde nie mialem chwilami juz sil UDALO SIE WROCILA DO MNIE
schudlem z 15 kg,bilem sie z myslami ale udalo mi sie ja odzyskac. Dziekuje tym co pisali zebym nie odpuszczal i zebym pokazal jak bardzo mi zalezy i udowodnil ze ja kocham. Jestem teraz najszczesliwszym facetem na ziemii. Szczerze uwazam ze dobrze ze tak sie stalo i to tylko wzmocni nasze uczucie. Dla wszystkich ktorzy sa w podobnej sytuacji i zniszczyli zwiazek z wlasnej glupoty radze takze nie odpuszczac i dac z siebie wszystko a na pewno sie udaPS. szczegolne podziekowania dla uzytkowniczki dafne123 , Ty wiesz ze bardzo mi pomoglas ;P
Życzę powodzenia, ale pamiętaj, że teraz musisz się kontrolować na każdym kroku. Nie możesz jej skrzywdzić bo jak to zrobisz to odejdzie i już nie wróci.
Musisz o nią dbać, musisz ją adorować, rozmawiać z nią, chodzić na spacery.
Ona powinna wiedzieć, że jest najważniejsza w Twoim życiu.
Ona musi w Tobie mieć oparcie, musi się czuć kochana, potrzebna i bezpieczna.
Jak to spełnisz to da Ci wszystko.
Powodzenia i wytrwałości.
Twoja kobieta może mieć podobnie, może coś w niej pękło - tak jak we mnie, rozum przejął kontrolę nad sercem i dała sobie spokój... Możliwe, że cierpi, ale wie, że tak będzie lepiej... Szczególnie dla niej...
dziewczyno ten watek jest sprzed 3 miesiecy i ja wlasnie napisalem ze udalo mi sie ja odzyskac
na poczatku faktycznie bylem jej obojetny ale staralem sie od samego poczatku nie powiedzialem ok rozumiem chcesz to odchodz, nie imprezowalem, nie spotykalem sie z innymi tylko walczylem o nia. Ona tak naprawde caly czas mnie kochala tylko nie chciala tego pokazywac podjerzewam ze gdyby nie wasze rady ze mam o nia walczyc pomimo ze mowi nie, to pewnie by do mnie nie wrocila gdybym np przypomnial sobie o niej po 2 miesiacach bo nie wierzylaby juz w to ze ja kocham a jej milosc do mnie przegrala by z jej rozumem.dala mi naprawde prawdziwa lekcje ,wiem juz jak ona sie czula i nie pozwole by stalo sie tak znow.
nie pisz mi tutaj prosze ze sobie mysle ze i tka znow do mie wroci jak cos odwale otoz nie , wiem ze nie wroci i jestem o tym w 10000 procentach przekonany .
spokojnie, nie musisz od razu atakować... Jestem tu nowa, Twój post był u góry - na datę nie spojrzałam.
Wiesz, to raczej było wspomnienie tego, co przeżyłam, a z drugiej strony wskazówka do Ciebie - co może czuć kobieta przy takim traktowaniu, więc może potraktuj to po prostu jako dobrą radę na przyszłość.
I mam nadzieję, że nie będzie już musiała przez Ciebie cierpieć, że jak ją skrzywdzisz po raz kolejny to nie będziesz mógł ze wstydu na siebie spojrzeć.
Pozdrawiam.