Weekendy jak zwykle najtrudniejsze..., szczęśliwie nie myślę już o moim mężu jak o kimś z kim mogłabym być.
Jako mężczyzna, nie istnieje dla mnie... dziś jest dla mnie ojcem mojego dziecka i kimś kto skrzywdził mnie najbardziej w życiu.
I to nie faktem że "się zakochał", że uprawiał z nią seks, tylko tym, w jaki sposób to wszystko się odbyło.
Uważam, że kompletnie nikt, nie ma prawa dowiedzieć się o zdradzie partnera w tak brutalny sposób, oglądając na filmie jego wyczyny....
Od kilku dni unikam kontaktu z mężem, mam dużą potrzebę odcięcia się od niego. Może po rozwodzie, kiedy wszystko będzie czarno na białym będzie inaczej. Dziś zwyczajnie się go boję, nie wiem do czego jest zdolny. Póki co deklaruje rozwód z orzeczeniem jego winy, ale ja mu nie wierzę. Chyba trochę go to uraziło..., ale ciężko zapracował na ten brak zaufania.
To takie trudne do uwierzenia, że 18 lat bycia z człowiekiem i nagle w kilka miesięcy ... kompletny brak zaufania ... Tak łatwo się to wszystko niszczy....
Się otrzepuje i się idzie dalej....

