netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

570 odpowiedzi90 173 wyświetleniazałożony przez Joannka, 23.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 571 ]

131 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-16 19:38:39)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Joannka napisał/a:

Animusie mam posypać głowę popiołem, czy wystarczy "mea culpa"?
Może powinnam zrezygnować z rozwodu i błagać męża przebaczenie? On taki dobry chłopak, ja taka zła kobieta...
Jest jeszcze jedna opcja, zaakceptuję kochankę i będziemy żyli w trójkącie :-)

btw:
Byłam dziś u męża w mieszkaniu, kochanka rozgościła się na dobre... znaczy się miłość kwitnie...

A od kiedy to wybór jest winą? Wzięłaś sobie dzieciaka i miałaś dzieciaka. Teraz oddałaś dzieciaka do adopcji i mieszka z kolejną Mamusią w mieszkaniu Mamusi. Ile razy można powtarzać, że postrzegania zdarzeń w kategorii winy jest jałowe i bezpłodne?

Na posypywanie głowy popiołem i siedzenie w worze pokutnym stać tylko tak przekonanych o swojej niewinności jak Hiob. Jak się czujesz podobnie do niego, to usiądź w popiele i ubierz się w wór pokutny.

Ja nie wiem, co powinnaś, ale na pewno możesz poprosić siebie o przebaczenie i sobie to przebaczyć. Możesz także przebaczyć Jemu, żeby nie nosić w sobie ciężaru zawiści i złorzeczenia. Że jest "dobrym chłopakiem" to wiadomo, bo jakby nie był, to by go żadna nie zechciała, więc to samo najlepiej świadczy, że do czegoś się jeszcze nadaje. To, do czego nadał się Tamtej stanowi Twoją stratę i to czujesz wyraźnie.

Akceptacja stanowczo mi się dobrze kojarzy... ;-)  ale nie przeceniaj swoich możliwości.

Ja tam w miłość po miesiącu mieszkania wspólnego nie wierzę. Miłość jest uczuciem bardzo wymagającym... wymagającym długiego czasu inkubacji i bardzo specyficznych warunków rozwoju. I tu Twoja ironia jest na tyle trafna, że łatwiej ją osiągnąć w trójkącie, niż w samotności (to udało się niewielu osobom i ich imiona są powszechnie znane).

To, co widziałaś jak kwitnie - to nie miłość, ale akceptacja. Jakie wyda owoce, to jeszcze nie wiadomo. Ale kto wie...  tu jeszcze jest niewiadoma lub niepewność, której Ty już nie masz, bo z tej niepewności zrezygnowałaś na rzecz nie mniej złudnej i pozornej pewności.

Z mojego punktu widzenia zawsze wolę jednak niepewność niż pewność, zwłaszcza pewność wykluczania pewnych możliwości i skreślania ludzi. Pewność jest mi bardziej podejrzana, podejrzana o złudność. Dlatego piszę tak, jak piszę, zupełnie pozbawiony pewności.

132

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Animusie drogi, dasz wiarę, że teraz czytając Twoje posty nie ogarnia mnie wścieklizna?;-) Chyba przyzwyczaiłam się do Twojego stylu pisania. Co więcej bawi mnie w sensie pozytywnym Twoje postrzeganie :-)

Mąż ze swoją kochanką spotykali się od prawie roku...., teraz jak to nazywam "bawią się w dom". Rokuję im na rok, półtorej. Fantastyczny seks nie potrwa chyba kolejnych 20 lat :-)

A ja chcę odciąć się, zakończyć rozdział bycia żoną i rozpocząć własne życie jako była żona i matka jego dziecka. Mam poczucie, że byłej zonie łatwiej zaakceptować wtedy już "dziewczynę byłego męża"? :-) Żona mimo wszystko rości sobie jakieś prawa...

133 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-16 20:35:40)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Joannka napisał/a:

:-) Żona mimo wszystko rości sobie jakieś prawa...

O widzisz: imponujesz mi tym, co piszesz, a co jest wyrazem Twojego postrzegania. Zwłaszcza imponujesz mi brakiem wścieklizny :-))).

Roszczenia nigdy nie działają najlepiej. Pozbądź się roszczeń. Nastaw zegary na ten rok, góra półtora. Może będziesz miała dziką satysfakcję, a może nawet dziką rozkosz, jak jej nie wykluczysz.

Choć wiem, że przypowieść o synu marnotrawnym tylko dlatego jest pozytywna, że tam był miłosierny Ojciec, a żadna Żona Ojcem nie jest, zwłaszcza miłosiernym.

134

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Animus ja się nie nastawiam na ich rok, czy dwa.
Ja się nastawiam na życie kobiety pracującej odpowiedzialnej za swoje dziecko i ogród zoologiczny:-) To jest mój cel, skupić się na tym co dla mnie ważne.
Nie powiem, chciałam żeby oni cierpieli, żeby ich bolało tak jak mnie boli, ale świadomość, że jak już to zrobię to wcale nie będzie mi lepiej, a wręcz gorzej wygrała. Zdążyłam już obmyślić kilka planów jak im dowalić. Szczęśliwie mam cudowny sztab ludzi na czele z moją siostrą, która notorycznie dzwoni i pyta "co dziś wymyśliłaś w tej swojej głowie?';-) Wtedy ja grzecznie sprzedaję jej cały układany pół nocy plan, a ona mi go wybija z głowy :-))
Oczywiście układanie planów potwornie mnie spalało, żeby nie było, że tak lekko :-)

Teraz nie mam już na to ochoty. Mam takie poczucie, że jad którym chciałam zatruć ich, zatruwał tylko mnie. Chcą, to niech ze sobą żyją. Ja nie jestem sędzią i nie mnie ich oceniać. Dlatego też dziś pojechałam do męża razem z córką. Potrzebowałam normalności w kontaktach z nim. Ucieszył się nawet, pogadaliśmy spokojnie, pośmialiśmy się. Nawet pożartowaliśmy, że 77-letnia teściowa ma super wysokie czerwone szpile i kosmetyki dla młódek ;-) Chciałabym, żeby nasze relacje pomimo nienormalnej sytuacji były choć "normalne".

135

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Joannka napisał/a:

Mam takie poczucie, że jad którym chciałam zatruć ich, zatruwał tylko mnie. .

To nie tylko poczucie, ale prawo... psycho-logiczne i duchowe.

Joannka napisał/a:

Chcą, to niech ze sobą żyją. Ja nie jestem sędzią i nie mnie ich oceniać. Dlatego też dziś pojechałam do męża razem z córką. Potrzebowałam normalności w kontaktach z nim. Ucieszył się nawet, pogadaliśmy spokojnie, pośmialiśmy się. Nawet pożartowaliśmy, że 77-letnia teściowa ma super wysokie czerwone szpile i kosmetyki dla młódek ;-) Chciałabym, żeby nasze relacje pomimo nienormalnej sytuacji były choć "normalne".

Pięknie. O to chodzi. To najpiękniejsze, co możesz zrobić dla siebie i Córki.

136

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

i właśnie w tym wszystkim o to chodzi by iść do przodu nie oglądając się za siebie.

137 Ostatnio edytowany przez Joannka (2014-08-20 16:26:00)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Dziś mąż dostał z sądu pismo z pozwem. Ma się ustosunkować i podać ewentualnych świadków. Póki co, nadal bardzo zgodny.

A mnie dziś szlag jasny trafił... Ta jego kochanka... w wieku 34 lat rozwodzi się właśnie z drugim mężem.
Dla mnie małżeństwo to instytucja, a dla niej to chyba jak iść do sklepu i kupić buty.
Co mu strzeliło do łba (łepka) to nie wiem..., albo w sumie wiem heh :-)
Trzyma się człowiek, trzyma, a później jak obuchem w głowę :-(

138

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Joannka
nie debatuj nad tym jaka to ona jest. Przecież kopulowała z Twoim mężem to sama wiesz jakie ma standardy. A on cóż...trafił swój na swego.

139

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Joannka napisał/a:

A mnie dziś szlag jasny trafił...

Dla mnie małżeństwo to instytucja

No to ładne szydło z worka wyszło przy okazji.  Instytucja...? To już wiadomo, że naruszył powagę INSTYTUCJI.

Joanka, cytat dla Ciebie:

"Język to także niekiedy ucieleśnienie agresji. Nie ma bardziej skutecznej broni niż język - nikt nie potrafiłby zliczyć ran, zadanych przez słowo. Dlatego tak chętnie posługujemy się językiem, aby ranić, nie ponosząc za nic odpowiedzialności. Poprzez język można do woli redukować człowieka do 'bydlęcia', a nawet mówić tak, jakby ten drugi już nie istniał. Język nie może co prawda zadać śmiertelnego ciosu, ale może sprawić, że człowieka nie będzie chciał żyć. [...] Słowo jest ostateczne, gdyż ludzkie życie jest jednorazowe. Trzeba tak żyć, by nie żałować wypowiadanych słów."  (Tadeusz Gadacz "O zmienności życia", s. 209)

140

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Dzień dobry Animusie :-)

Instytucja w sensie organizacji działającej w formie rodziny. Nienaruszalnej organizacji w świetle przynajmniej moich norm moralnych.
Zapomniałam jednak o małym drobiazgu, że morale to bardzo indywidualna kwestia :-)

Co do języka... fakt... coś w tym jest... warte przemyślenia :-) Aczkolwiek mam poczucie, że jeśli sobie tutaj dam upust moim emocjom, to nie krzywdzę nikogo. No chyba, że jest ktoś urażony, to przepraszam :-)

Z psychologicznego punktu widzenia powinnam wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne emocje. Tak też czynię.

141

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

wyrzucaj Joaśka wyrzucaj - od tego forum też właśnie jest
nie musisz być wcale taka ... poprawna
jak boli - trzeba pokrzyczeć, popłakać i ...pobiadolić

a jak już ulży, to wtedy inaczej popatrzysz na świat wink

142

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Joannka napisał/a:

Z psychologicznego punktu widzenia powinnam wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne emocje. Tak też czynię.

A tu się zupełnie zgadzam. Wyrzucaj ile wlezie. I niech Ci ulży.

Oby tylko tego wszystkiego wyrzuconego nie wziął za treść, którą się można nakarmić.  UWAGA TOK-SIC-ret !

I życzę Ci, abyś jak najszybciej - po uwolnieniu - zaczęła się z tego śmiać, bo to już będzie oznaka wolności od treści toksycznych.

143

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Oj dziś fantastycznie spędziłam wieczór;-) Rodzinka wpadła imieninowo. Pośmialismy się, pojedliśmy + bonusowo lekkie znieczulenie procentowe :-) Dzięki temu mniej bolało, że dziś jego urodziny.
Ktoś mi powiedział, że wszystkie pierwsze razy po rozstaniu bolą. Oczywiście, że zabolało... Mam nadzieje, że za rok już nie zaboli :-)

Co nie zmienia faktu, że stan radosnego upojenia w fajnym gronie... bezcenny :-))

144

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Dziś już nie było tak fantastycznie. Spłakałam się do utraty sił. Wywyłam wszystkie możliwe emocje...

Poczułam, że potrzebuje odcięcia się od mojego męża. Takiego fizycznego poczucia, że on wybrał inną kobietę, zostawił nas i układa sobie nowe życie. I ŻE NIE MA TAM DLA MNIE MIEJSCA!!! Takie łudzenie się, powoduje nadmiar frustracji.

Spakowałam większość jego rzeczy i zawiozłam 6 worków 120l. On jakoś się nie kwapił do zabrania tego wszystkiego, to załatwiłam transport. Oczywiście grzecznie zadzwoniłam i zapytałam, czy przywieźć skoro jest okazja.

Zmieniłam też zamki w drzwiach. Wiem, że mieszkanie jest jeszcze wspólne, ale skoro się wyprowadził, to ja nie czuję się komfortowo kiedy on tu przyjeżdża bez zapowiedzi, kiedy nas nie ma w domu. Nie ufam mu już i nie wiem jakie ma intencje względem mojej osoby. A jeszcze niedawno dawałam sobie odciąć za niego rękę.

145

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Joanka
trzymam za Ciebie kciuki, naprawdę dobrze robisz! Jesteś mega silna, ja nie miałam tyle siły...

146 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-25 07:35:26)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
stokrotka1978 napisał/a:

Joanka
trzymam za Ciebie kciuki, naprawdę dobrze robisz! Jesteś mega silna, ja nie miałam tyle siły...

Obawiam się, że to nie siła, a tylko emocja, w dodatku negatywna, więc niszcząca (odwet, złość, gniew, zawiedzenie, pustka, żal).

Kobiety mają większą zdolność od Mężczyzn w nazywaniu emocji i uczuć, ale też większą mają zdolność ich ukrywania, zakłamywania, fałszowania, "twórczego" przeistoczenia.

Emocje mają jednak taką właściwość, że kiedyś mijają, przechodzą, wypalają się. Możemy je, na potrzeby własne, pobudzać, kultywować ich istnienie, żywić jak pasożyty, ale któregoś dnia emocja znika i wtedy pojawia się obraz wypalonego słońcem obszaru, który w geografii nazywa się pustynią. Wtedy zaczynamy zadawać sobie pytanie: czy nie można było inaczej?

A kiedy widzimy odjeżdżający z przystanku autobus i wiemy już, że nie wsiądziemy do niego, to co robimy? Sprawdzamy, kiedy jest następny i czekamy? Czy może zrywamy tablicę z rozkładem jazdy w gniewie?

Joannka napisał/a:

Poczułam, że potrzebuje odcięcia się od mojego męża..

Niecierpliwość.

Joannka napisał/a:

. Takiego fizycznego poczucia, że on wybrał inną kobietę, zostawił nas i układa sobie nowe życie. I ŻE NIE MA TAM DLA MNIE MIEJSCA!!! Takie łudzenie się, powoduje nadmiar frustracji.

Spakowałam większość jego rzeczy i zawiozłam 6 worków 120l. .

Odwet.

Nie ma miejsca w nim na mnie, to u mnie nie będzie miejsca dla niego.

Joannka napisał/a:

On jakoś się nie kwapił do zabrania tego wszystkiego, to załatwiłam transport. Oczywiście grzecznie zadzwoniłam i zapytałam, czy przywieźć skoro jest okazja.

Pragnienie nieodwracalności. Pragnienie amputacji. Udawanie grzeczności i życzliwości.

Joannka napisał/a:

Zmieniłam też zamki w drzwiach. Wiem, że mieszkanie jest jeszcze wspólne, ale skoro się wyprowadził, to ja nie czuję się komfortowo kiedy on tu przyjeżdża bez zapowiedzi, kiedy nas nie ma w domu.

Symbolika kluczy. Fałszowanie faktów: on się wyprowadził, czy Ty go wyrzuciłaś? Wyrazistość symbolicznych znaków. Amputacja prawej ręki, która poszła na lewiznę.

Joannka napisał/a:

. A jeszcze niedawno dawałam sobie odciąć za niego rękę.

Która to była ręka? Może nawet nie jest to ważne? Właśnie ją sobie odcięłaś. Teraz sprawdzisz w praktyce, jak to jest bez jednej ręki i czemu ręce są wobec siebie antagonistyczne, ale jedna jest dominująca. Pomimo dominacji żadna jedna ręka nie może wykonać wszystkich prac. Może jednak stanąć obok "jednorękiego" automatu do gier losowych i czekać na bingo.

Zaczniecie teraz grę w "szczęście". Ty będziesz udawać silną, a On będzie udawał szczęśliwego. Dwoje ludzi w amatorskim (amo znaczy kochać) teatrzyku dramatycznym.

A oto wpis z innego wątku, dla refleksji (przeczytaj i znajdź trzy różnice w opisanych obrazach rzeczywistości):

juliaatje napisał/a:

Niedziela.. hmm zawsze lubiliśmy niedziele.. takie nasze małe święto, rano kościół, potem obiad u jednych rodziców bądź drugich, wspólny spacer lub cokolwiek innego.. Dziś kolejna niedziela bez niego, taka smutna, przygnębiająca. Nienawidzę od teraz niedzieli!! Niby to samo- kościół, obiad u rodziców i.. wspólny spacer- na cmentarz do Tomka.. Potem wspólna kawa razem z naszymi rodzicami.. jakbym mogła krzyczałabym bez przerwy, moje serce pęka, nie potrafię bez niego żyć, codzienność maltretuje mnie coraz bardziej..
znalazłam w Piśmie św.cytat "rozłąka osłabia mierne uczucie, a wzmaga wielkie, jak wiatr gasi świece a rozpala ogień" - jakieś marne pocieszenie..
Nie oddałam wszystkich rzeczy, kapcie stoją w tym samym miejscu.. Czekam..

147

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Joannka napisał/a:

Dziś już nie było tak fantastycznie. Spłakałam się do utraty sił. Wywyłam wszystkie możliwe emocje...

Poczułam, że potrzebuje odcięcia się od mojego męża. Takiego fizycznego poczucia, że on wybrał inną kobietę, zostawił nas i układa sobie nowe życie. I ŻE NIE MA TAM DLA MNIE MIEJSCA!!! Takie łudzenie się, powoduje nadmiar frustracji.

Spakowałam większość jego rzeczy i zawiozłam 6 worków 120l. On jakoś się nie kwapił do zabrania tego wszystkiego, to załatwiłam transport. Oczywiście grzecznie zadzwoniłam i zapytałam, czy przywieźć skoro jest okazja.

Zmieniłam też zamki w drzwiach. Wiem, że mieszkanie jest jeszcze wspólne, ale skoro się wyprowadził, to ja nie czuję się komfortowo kiedy on tu przyjeżdża bez zapowiedzi, kiedy nas nie ma w domu. Nie ufam mu już i nie wiem jakie ma intencje względem mojej osoby. A jeszcze niedawno dawałam sobie odciąć za niego rękę.

Joanka jeżeli tak zrobiłaś ... to widocznie tego potrzebowałaś
podjęłaś takie decyzje
zmieniłaś swoją sytuację, nie tkwisz w martwym miejscu

nigdy nie mamy pewności czy nasz wybór jest słuszny, to pokazuje czas

i warto wierzyć i ufać ... sobie, posłuchać innych ale przede wszystkim mieć swój rozum, bo to Joanka jest twoje życie, twój ból, twoje emocje i ty sobie z nimi radzisz tak jak potrafisz najlepiej

148 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-25 08:48:07)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
in_ka napisał/a:

Joanka jeżeli tak zrobiłaś ... to widocznie tego potrzebowałaś
podjęłaś takie decyzje

zmieniłaś swoją sytuację, nie tkwisz w martwym miejscu

nigdy nie mamy pewności czy nasz wybór jest słuszny, to pokazuje czas

i warto wierzyć i ufać ... sobie, posłuchać innych ale przede wszystkim mieć swój rozum, bo to Joanka jest twoje życie, twój ból, twoje emocje i ty sobie z nimi radzisz tak jak potrafisz najlepiej

In-Ka, jak pięknie wychodzą nierówności zasad.

Oczywiście, że Joaanka potrzebowała i zrobiła. A co z postępowaniem Jej Męża? Tak samo. Potrzebował tego i zrobił to, co chciał.

Podjął pod wpływem potrzeby i emocji decyzje. Czy można mu mieć to za złe? Ależ jak... skoro potrzebował tego...

Nie ma pewności, czy Jego wybór był słuszny... ale "warto wierzyć i ufać... sobie". Z rozumem to nie przesadzajmy, bo tu chodzi raczej o ulżenie sobie w pewnym napięciu emocjonalnym. Rozum ma nieco większe możliwości, kiedy osiąga poziom rozumnych, przemyślanych zachowań. Ale żeby sobie ulżyć nie ma obowiązku wchodzić na te wyżyny, bo wystarczy impuls elektryczny, małe spięcie w sieci neuronów i reakcja następuje natychmiast, a potem to już tylko konsekwencje.

A tak w ogóle to każdy z nas radzi sobie z emocjami najlepiej jak umie. Nie znaczy to wcale, że mądrze, ale skutek jakiś zawsze można osiągnąć.

Czasami taki jak w sentencji Adama Mickiewicza: "Wielu ludzi karmi w sobie nienawiść jako dowód siły charakteru."

Albo takie przysłowie afrykańskie: "Dokonanie zemsty często oznacza poświęcenie siebie samego."

Jedno jest pewne: most został spalony. Są teraz dwa samotne brzegi rzeki. Ale czy mosty są potrzebne? Po co?

149 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-08-25 08:59:16)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

sorry Animus nie wchodzę z tobą w dyskusje, wyciągnęłam wnioski z poprzednich ...

150

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Tak właśnie, zrobiłam to co uznałam za stosowne dla mojej psychiki.
Jeśli czuję się z tym lepiej i nie krzywdzę przy tym innych... to nie mam sobie nic do zarzucenia.
Mój dom, to mój azyl, jedyne miejsce gdzie powinnam czuć się bezpiecznie.
Nie znam intencji mojego męża i jego kochanki, dlatego też nie chcę, aby mieli wolny dostęp do tego mieszkania.

I nie zrobiłam tego w negatywnych emocjach na zasadzie "to ja Ci pokażę", zrobiłam to dla siebie i dla córki, żeby nie zwariować. Nie chcę, żeby mnie oglądała, kiedy wyję jak szaleniec z niemocy i bólu.

Co do rzek... owszem są dwa biegi, jeden połączył się z innym biegiem, a drugiemu został most...

151 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-25 13:12:04)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
in_ka napisał/a:

sorry Animus nie wchodzę z tobą w dyskusje, wyciągnęłam wnioski z poprzednich ...

Wnioski?

"Optymista głosi, że świat stoi przed nim otworem, pesymista wie, co to za otwór." No, to ja wiem, co to za... wnioski.

Joannka napisał/a:

Tak właśnie, zrobiłam to co uznałam za stosowne dla mojej psychiki.
Jeśli czuję się z tym lepiej i nie krzywdzę przy tym innych... to nie mam sobie nic do zarzucenia.
.

No i fajnie. A krzywda...? Czy zawsze wiemy, kogo krzywdzimy. My sami to przecież nie inni. Czasem sobie tak myślę, że kobieta po zdradzie pokazuje wszystkim czego brakowało Jej Mężowi, kiedy jeszcze Jej nie zdradził. Zdrada ujawnia bardzo skwapliwie skrywane braki nie tylko tego, kto zdradził.

Właściwie, Joaanka, zrozumiałem w tym momencie adekwatność tego pojęcia: zdrada to ujawnienie tego, co było skrywane. Zdradzony nie tylko przez kogoś jest zdradzony, ale zdradza sam swoje braki. Dziękuję, to cudowne odkrycie.

"Kiedy statek zatonie, każdy wie, jak można go było ocalić" (przysłowie włoskie)

Ale kto powiedział, że jakieś statki trzeba ocalać, skoro topienie też sprawia ulgę, a nawet przyjemność.

152

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Oj Animus, a Ty jak zwykle :-)
Nigdy nie pisałam, że mój mąż przed swoim romansem był złym człowiekiem. Miałam poczucie, że całkiem fajne z nas małżeństwo. I nie zamierzam mówić, że było inaczej, spędziliśmy razem kupę fantastycznych chwil.

Statek poszedł na dno. Być może byłam zbyt naiwna i za mało czujna, kiedy pojawiały się pierwsze objawy podtopienia.
Naiwnie uwierzyłam, że może faktycznie jestem zazdrosna i się czepiam.

153 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-08-25 13:44:00)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Animus napisał/a:
in_ka napisał/a:

sorry Animus nie wchodzę z tobą w dyskusje, wyciągnęłam wnioski z poprzednich ...

Wnioski?

"Optymista głosi, że świat stoi przed nim otworem, pesymista wie, co to za otwór." No, to ja wiem, co to za... wnioski.

jak wiesz Animus to ok, niech tak zostanie, że ty wiesz ... wink

154 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-25 17:18:09)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Joannka napisał/a:

Nigdy nie pisałam, że mój mąż przed swoim romansem był złym człowiekiem..

Joaanka, jak nie był, to nie jest.

Czasami trudno się nam przyznać przed sobą... ale cenię Twoją szczerość.

Joannka napisał/a:

Statek poszedł na dno. .

Ja tam wcale nie jestem przekonany, czy poszedł. Nie każdy statek, który się zagubił we mgle lub zboczył z kursu musi od razu tonąć.

Joannka napisał/a:

Być może byłam zbyt naiwna i za mało czujna, kiedy pojawiały się pierwsze objawy podtopienia.
Naiwnie uwierzyłam, że może faktycznie jestem zazdrosna i się czepiam.

smile))  Uwierzyłaś, czy podpowiedziałaś możliwość... Pisałem to już na tym forum kilka razy: myśl wyprzedza słowa, a słowa wyprzedzają zdarzenia. Zapanuj nad myślami, zatrzymaj słowa, a może nigdy nie doświadczysz materializacji swoich obaw.

Większość błędnych idei zrealizowanych przez Mężów pochodzi od ich Żon.

Zazdrość to pustka i smutek. "Zazdrość ma miejsce wtedy, gdy ktoś troszczy się, by samemu tylko cieszyć się tym, co posiadł i dla siebie tylko rzecz tę zachować" (Baruch Spinoza) U żadnego innego autora nie znalazłem wyraźniej wyrażonej prawdy, że zazdrość czyni z Człowieka rzecz, przedmiot. Zazdrość jest jądrem autodestrukcji. Czasami ciąg dalszy tej autodestrukcji przechodzi w zawiść, czyli niszczenie przedmiotu zazdrości. Najtrudniej rehabilitacji dokonać w swoich oczach.

Z tego co piszesz, jest szansa, że nie osiągniesz tego etapu. Jeśli nie zniszczysz Męża, to może chwile, o których pisałaś, jeszcze nadejdą. Wszak Człowiek od rzeczy różni się tym, że można go zrehabilitować.

155

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

podążając .. być może błądzę .... za myśleniem przedmówcy, dodam :
- osoby zdradzane , wręcz wmawiają sobie, że człowiek z którym żyły szczęśliwie przez x lat.., jest zły , ..Bo naturą (dziwną ponoć )człowieka jest szukanie i znajdowanie odpowiedzi na pytanie DLACZEGO ? KTO JEST WINNY ...
Łatwiej zdradzającego obarczyć  złem tego świata , niż przyznać mu prawo racji w tym co mówi... że tak się stało.. że się zakochał.. że się pogubił (Ci co żałują ) ...
Jak ktoś jest zły z natury .. a przez lata się kamuflował.. to wiadomo - łatwiej nam go obarczać całą odpowiedzialnością , niż cokolwiek z nim w tym dzielić ..
Przyznając mu prawdę w tym co mówi , musimy po części wziąć odpowiedzialność za nasze życie i wydarzenia  jakie w nim zaszły..
Bo winą może już być.. brak widzenia że coś się działo złego przez wiele miesięcy.... patrzę .. ale nie widzę . .. bo odległość zbyt duża ?
JA sama jestem tego przykładem... a słowa zaczerpnięte od psychologa.. sens bynajmniej.

156

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Animusie jeśli mężczyzna:
-romansuje z inną kobietą przez wiele miesięcy, wmawiając żonie, że to sobie wymyśliła,
-zostawia w domu  kilkunastominutowy film z partnerskim seksem oralnym z kochanką ... (do nagrania stosunku zabrakło pewnie statywu)
-po wydaniu się prawdy oświadcza, że kocha tamtą kobietę
To gdzie ten statek zboczył z kursu...? On zmienił kurs i nie jest zainteresowany powrotem do portu.
Po tej sytuacji dwukrotnie zapytałam, czy jest pewien swej decyzji i był.

Szukałam drogi jak to ogarnąć, ale absurdalna wydaje mi się droga wskazywana przez moja wiarę. Jeśli będzie trzeba, odpowiem za to przed moim Bogiem. Nie można mi jednak kazać czekać i nie godzić się na rozwód. To nie jest rozwiązanie, to otwiera partnerowi drogę do takich zachowań, dziś poczekała, za miesiąc poczeka i za pół roku, a ja będę używac z innymi.
Ja kompletnie się na to nie godzę.

To co w tej chwili robię, niekoniecznie napawa mnie dumą, ale pozwala funkcjonować. Muszę mieć siłę wstać rano, iść do pracy, zająć się domem, dzieckiem. Musze mieć cel. Celem nie może być czekanie na to, aż mój mąż sobie poużywa.
Moim celem jest zakończenie tego związku, bo nie widzę dla nas cienia nadziei. Oczywiście działam emocjonalnie, ale trudno w takiej sytuacji ze stoickim spokojem przejść do porządku dziennego.

Nie wiem, czy będę się czuła lepiej, kiedy zostanie rozwiązane moje małżeństwo, nie wiem czy dobrze robię, ale wiem, że stanie w miejscu i czekanie na powrót nie pomoże osiągnąć mi spokoju ducha.

157

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Wiesz co Joanko. Jak zapytałam mojego byłego krótko po odejściu, czy jest szansa, że wróci, że zrozumie jaki błąd popełnia, to powiedział mi, kto wie, co przyniesie przyszłość.
Ale ja nie miałam zamiaru czekać nie wiadomo ile. Rok, dwa, może dziesięć....
Taki wygodny dla niego układzik...
Bo kocha tamtą, mnie już nie, ale kto wie, co przyniesie przyszłość....

Nie miałam ochoty czekać. Taka była moja decyzja. Dałam mu rok czasu, bo nie wiedział co ma robić. Rok prób, terapii małżeńskiej, by mógł zrozumieć czego pragnie, kogo kocha a kogo nie. Wiele rozmów, mnóstwo fachowej lektury.
Uznałam, że zrobiłam maksymalnie wszystko co mogłam. I nadszedł czas, aby zamknąć ten rozdział.

To, że spakowałaś jego rzeczy, wymieniłaś zamki w drzwiach, to są naturalne konsekwencje podjętych decyzji.
Symboliczne zamykanie pewnego rozdziału w życiu.

Czy po rozwodzie poczujesz ulgę?
Nie wiem.  Pamiętam, że płakałam składając pozew, bo to jednak konkretny krok, podjęta decyzja, że zamykamy pewien rozdział swego życia.
Ale gdy sędzina ogłosiła rozwód, poczułam ulgę, że odbyło się szybko, kulturalnie, bez prania brudów.

Do czego był mi potrzebny rozwód? Dla zabezpieczenia między innymi finansowego. Żeby mój były mąż, na nasze wspólne konto nie narobił długów na przykład. Żebym miała pewność, że te cztery ściany, w których żyję z córką, są nasze i nikt mi ich nie odbierze w przypływie złej woli.
I wreszcie...żebym już nie musiała słuchać od "życzliwych", że widziano mojego męża z jakąś rudą w niedwuznacznej sytuacji.
Bo to już nie mój mąż, nie moja sprawa.
To są takie bardzo przyziemne argumenty...ale dające poczcie bezpieczeństwa.
No i symbol..że rozpoczynam nowe życie, z uporządkowaną przeszłością.

A ten most, łączący dwa brzegi spalił ten, który odszedł, bo to była jego decyzja.
Naszą decyzją jest, że tego mostu nie będziemy odbudowywać, bo nie da się, gdy samotny budowniczy stoi po jednej stronie rzeki.

158

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Animus.
Byłeś kiedyś zdradzony?

159

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

MoniaCo, też wyłam wychodząc z sądu po złożeniu pozwu. To był taki namacalny dowód na to, że to wszystko dzieje się naprawdę. Ta czerwona pieczęć informująca, że przyjęto go. I ta świadomość, że to dopiero początek, że najgorsze spotkanie w sądzie przede mną.

Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że tak skończymy, roześmiałabym się w głos, traktując to jako super żarcik.

160

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Animus
ja to się zastanawiam dlaczego różnych rad nie udzielasz facetom tylko kobietom zdradzonym i w takich się głównie wypowiadasz?

161 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-26 00:16:18)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
stokrotka1978 napisał/a:

Animus
ja to się zastanawiam dlaczego różnych rad nie udzielasz facetom tylko kobietom zdradzonym i w takich się głównie wypowiadasz?

Stokrotka, ja w ogóle nie udzielam nikomu rad.

Nie mogę tego w nieskończoność powtarzać: rad się nie udziela, radę trzeba sobie dać samemu z problemem.

162

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Animus
rady mozna zastąpić wypowiedziami,  przemyśleniami,  ale nie ustosunkowałes się do pytania.

163 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-26 10:46:47)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
stokrotka1978 napisał/a:

Animus
rady mozna zastąpić wypowiedziami,  przemyśleniami,  ale nie ustosunkowałes się do pytania.

Stokrotka, ależ oczywiście, że się ustosunkowałem, ale Ty zakładasz, że ja coś innego piszę dla Kobiet, a coś innego dla Mężczyzn i zupełnie pomijasz fakt, że piszę z pozycji Mężczyzny a forum się nazywa net.kobiety.pl.

Ale może odpowiedź na pytanie inne będzie dla Ciebie odpowiedzią bardziej zrozumiałą.

Czarna Kotka napisał/a:

Animus.
Byłeś kiedyś zdradzony?

Czarna Kotko, to się nazywa atak z flanki, a ta flanka jest poniżej... Odpowiem według najlepszej swojej wiedzy: NIE WIEM. Nigdy mnie to nie obchodziło. Nie mam zwyczaju grzebać w damskich torebkach, czytać nie swojej korespondencji i obwąchiwać brudów. Prawo do powiedzenia o zdradzie pozostawiam Tej, Którą Wybrałem, a ja dbam, abym umiał zrozumieć motywy, a nie skupiał się fack-cie samym. Wiele Kobiet nawet nie zdaje sobie sprawy z emocjonalnej (jak to nazywają w innych przypadkach) zdrady swojego Męża ze swoją Mamusią i nigdy tego sobie za złe nie mają. Co więcej: większość postów na tym forum jest zdradą... tajemnic intymnych wspólnego pożycia małżeńskiego i też się tym nikt nie przejmuje.

Ograniczenie pojęcia zdrady i jego redukcja jest dla mnie niedopuszczalnym uproszczeniem.

Nie tylko seksualność, ale uczuciowość wymagają higieny. Umiem słuchać i umiem patrzeć. Nie umiem się domyślać i nie umiem być podejrzliwy. Nie umiem oceniać ludzi i nie umiem sądzić po pozorach. To pozwala mi zachować umiar i równowagę psychiczną.

Są ludzie, którzy twierdzą... ale ja czytałem "Twierdzę" Exupery'ego i twierdzą jest dla mnie myśl krytyczna, a nie opinie generałów "sumiennych i głupich", dlatego wiem, że Kobieta, która jest beznamiętna i nie kocha nikogo może uchodzić za wierną, podobnie jak za cnotliwą może uchodzić taka, co nie lubi Mężczyzn i dlatego nigdy nie była darem z siebie dla żadnego.

A to w prezencie dla Ciebie:

"Jesteśmy ogromnie ciekawi zachowań seksualnych innych. Bardzo łatwo przychodzi nam też ich osądzanie, przy czym ze szczególnym obrzydzeniem i dezaprobatą traktujemy tych bliźnich, którzy są od nas aktywniejsi seksualnie (czy też bardziej lub w odmienny sposób seksem zaabsorbowani), zaś z pogardą i lekceważeniem tych, którzy są aktywni mniej. Takie zachowania mogą służyć podniesieniu naszej samooceny, podejrzewamy bowiem, że ludzie aktywniejsi od nas seksualnie traktują nas protekcjonalnie i pogardliwie, zaś mniej aktywni myślą o  nas z niesmakiem i dezaprobatą. [...] Mamy nie tylko własne pragnienia, ale i pragnienia dotyczące tych pragnień oraz pragnień naszych bliskich. Odnosi się to nie tylko do zazdrości." (Paul Seabright "Wojna płci. Jak seks, walka i współpraca sprawiły, że samce stały się mężczyznami, a samice kobietami" s. 213)

Czy nie o tych obrzydzeniach, dezaprobatach, pogardzie i lekceważeniach czytamy na tym forum w wielu wątkach? Kto ma świadomość, że te emocje są wynikiem atawistycznej potrzeby porównywania z innymi w celu wypracowania obowiązującej wszystkich normy własnej, która pozwoli nam być wzorem wszelkich ludzkich zachowań? A ileż Kobiet szuka tu u innych Kobiet potwierdzenia, że zrobiły najsłuszniej na świecie, tak jakby opinie mogły wnieść coś do ich prawdy o ich życiu?

164

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
stokrotka1978 napisał/a:

Animus
ja to się zastanawiam dlaczego różnych rad nie udzielasz facetom tylko kobietom zdradzonym i w takich się głównie wypowiadasz?

stokrotka1978 napisał/a:

Animus
rady mozna zastąpić wypowiedziami,  przemyśleniami,  ale nie ustosunkowałes się do pytania.

To pytanie jest bez sensu smile. Pytając, odpowiedź sama się nasuwa smile

Bardzo dobrze, że Animus jest. To w końcu Mężczyzna, a uważam, że męskie spojrzenie na sytuacje jest jak najbardziej trafne.
Jedynie problem w tym, że mało kto je rozumie i przyswaja wink

Pozdrawiam i życzę miłego dnia smile

165

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Animus napisał/a:

Odpowiem według najlepszej swojej wiedzy: NIE WIEM. Nigdy mnie to nie obchodziło. Nie mam zwyczaju grzebać w damskich torebkach, czytać nie swojej korespondencji i obwąchiwać brudów.

A masz pojęcie, że dowiadywanie się o zdradzie nie odbywa się tylko w sytuacji, gdy obwąchujemy brudy i czytamy nie swoją korespondencję?

166

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
moniaCo napisał/a:
Animus napisał/a:

Odpowiem według najlepszej swojej wiedzy: NIE WIEM. Nigdy mnie to nie obchodziło. Nie mam zwyczaju grzebać w damskich torebkach, czytać nie swojej korespondencji i obwąchiwać brudów.

A masz pojęcie, że dowiadywanie się o zdradzie nie odbywa się tylko w sytuacji, gdy obwąchujemy brudy i czytamy nie swoją korespondencję?

MoniaCo, mam pojęcie o różnych zjawiskach, co nie znaczy, że w każdym poście muszę użyć wszytkich pojęć.

167

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Animus,  używasz tylko takich,  które są wygodne dla Ciebie. A to oznacza, że nie jesteś obiektywny.

168

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
smallangel napisał/a:

Bardzo dobrze, że Animus jest. To w końcu Mężczyzna ...

też uważam - dobrze, że jest smile
czy " to w końcu mężczyzna " ? ... no tego nie wiemy wink

Animus potrafi irytować swoimi wypowiedziami ale jego punkt widzenia świata jest nad wyraz ... ciekawy

169 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2014-08-26 12:28:23)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Dlaczego uznałeś proste pytanie za atak?

Jak sądzisz, jak poczułbyś się, gdybyś się dowiedział (dowolną drogą), że Ta, Którą Wybrałeś, za Twoimi plecami wybrała sobie jeszcze kogoś (np. bo potrzebowała odmiany w łóżku), a z Tobą nie była szczera i kłamała że nikogo innego nie ma?


"Jesteśmy ogromnie ciekawi zachowań seksualnych innych...."
Do pewnego stopnia tak.
Reszta to raczej projekcja autora.

"Czy nie o tych obrzydzeniach, dezaprobatach, pogardzie i lekceważeniach czytamy na tym forum w wielu wątkach?"
Na forum o zdradzie? Jak najbardziej. Tylko to nie bierze się z oceny zachowań seksualnych sensus stricte, tylko z oceny zawiedzionego zaufania i zerwanego poczucia bezpieczeństwa.

Weźmy trzech mężczyzn. Seksu uprawiają tyle samo. Pierwszy tylko ze swoją partnerką, drugi umówił się z partnerką na związek otwarty, więc nie tylko z nią, trzeci udaje wzorowego męża, a na boku dorabia żonie poroże.
Pierwszy i drugi nie budzą we mnie negatywnych uczuć. Trzeci tak.

170 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-26 14:14:01)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
moniaCo napisał/a:

Animus,  używasz tylko takich,  które są wygodne dla Ciebie. A to oznacza, że nie jesteś obiektywny.

Sorry, MoniaCo, ale nie używaj pojęć, których znaczenia sobie nie przyswoiłaś, bo to zdradza brak pojęcia... o tym pojęciu.

Obiektywny znaczy przeciwny, więc ilekroć się nie zgadzamy (na przykład Ty i ja) tylekroć jesteśmy wobec siebie obiektywni, tak samo, jak obiektyw aparatu fotograficznego jest obiektywny wobec obiektu, który odzwierciedla.

in_ka napisał/a:

czy " to w końcu mężczyzna " ? ... no tego nie wiemy wink

In-Ka, "w końcu" - jako Kobieta - masz pewne pojęcie o końcu i o  intuicji. Nadmiar wiedzy szkodzić może intuicji, wybierz przeto, co wolisz.

Dla mnie nieodmiennie mniej ważne jest KTO pisze, a bardziej CO pisze i JAK argumentuje.

Czarna Kotka napisał/a:

Dlaczego uznałeś proste pytanie za atak?

Czarna Kotko, nazwałem, a nie uznałem. Zrobiłem to z kilku powodów: 1) bo to nie mój wątek, a więc jest to poboczny temat, 2) bo pogląd na sprawę nie powinien wynikać z osobistych pobudek i doświadczeń, 3) bo atak jest najlepszą formą obrony spójności, a wiem, że lektura moich postów przyprawia niektóre Osoby czytające o dysonans poznawczy, co nie dla wszystkich kojarzone jest z przyjemnym stanem porzucania uproszczeń, zwanych stereotypami (które, nota bene!, spełniają pewną rolę w orientacji w świecie).

Czarna Kotka napisał/a:

Jak sądzisz, jak poczułbyś się, gdybyś się dowiedział (dowolną drogą), że Ta, Którą Wybrałeś, za Twoimi plecami wybrała sobie jeszcze kogoś (np. bo potrzebowała odmiany w łóżku), a z Tobą nie była szczera i kłamała że nikogo innego nie ma?.

Typowa redukcja pojęcia zdrady do spraw łóżkowych i dodatkowe założenie, że wiedza z każdego źródła jest równie przydatna, a tymczasem tak dbamy o picie wody źródlanej i omijamy kałuże, a w każdym sądzie (kojarzonym ze sprawiedliwym) pytają o motywy i pomijają osobiste interpretacje świadków (a w tej konkretnej sprawie świadków brak, a plotkarzy nie brak).

Czarna Kotka napisał/a:

"Jesteśmy ogromnie ciekawi zachowań seksualnych innych...."
Do pewnego stopnia tak.
Reszta to raczej projekcja autora..

Super. I przez soczewkę "projekcji autora" trzeba spoglądać na każdy wątek na tym forum. "Projekcja autora" nie umniejsza wartości tekstu, ale uczy ostrości widzenia i krytyczności myślenia.

Czarna Kotka napisał/a:

"Czy nie o tych obrzydzeniach, dezaprobatach, pogardzie i lekceważeniach czytamy na tym forum w wielu wątkach?"
Na forum o zdradzie? Jak najbardziej. Tylko to nie bierze się z oceny zachowań seksualnych sensus stricte, tylko z oceny zawiedzionego zaufania i zerwanego poczucia bezpieczeństwa..

Gdybyś wzięła do przestudiowania (do czego zachęcam) tę książkę, to byś zobaczyła, jak autor sugestywnie pokazuje analogie ludzkich strategii budowania zaufania i poczucia bezpieczeństwa i świata zwierząt. Takie analogie wiele mówią o tym, co w nas naturalne, a co kulturalne, czyli w jaki sposób kultura wpływa na nasze naturalne emocje, gdzie im przeszkadza, gdzie pomaga, gdzie wzmacnia, gdzie osłabia, a gdzie jest anachronizmem. Nie jest to jedyna tego typu książka, bo pisał o tym Konrad Lorenz, a ostatnio wyszły "Okruchy ewolucji" Marcina Ryszkiewicza. Naprawdę warto przejrzeć się w tym zwierciadle ewolucji.

Czarna Kotka napisał/a:

Weźmy trzech mężczyzn. Seksu uprawiają tyle samo. Pierwszy tylko ze swoją partnerką, drugi umówił się z partnerką na związek otwarty, więc nie tylko z nią, trzeci udaje wzorowego męża, a na boku dorabia żonie poroże.
Pierwszy i drugi nie budzą we mnie negatywnych uczuć. Trzeci tak.

Pierwsza sprawa: co to znaczy tyle samo... Mierzysz długość, częstotliwość, czy satysfakcję...?

Druga sprawa: od kiedy sarenki mają poroże ? Czyżby się coś zmieniło w naturze ? Otóż, metafora jest o tyle nieadekwatna, że każdy "Rogaś z Doliny Roztoki" ma całe stadko samic, które rodzą dzieci tylko jemu, jako zwycięzcy. To jest właśnie opaczność pojęć: użyłaś tu pojęcia przeniesionego z natury i zastosowałaś do zjawisk objętych normami kultury. To co budzi w Tobie "negatywne uczucia" u ludzi wcale nie budzi u Rogacza, który płodzi dzieci całemu stadu Samic. W naturze każdej Sarence chodzi o zdrowie potomstwa i bezpieczeństwo, a to zapewnia Rogacz o największej sile. W kulturze Sarenki kombinują podobnie, tylko w tajemnicy przed Rogaczami. To ujawnia pewne kulisy zdrady, ale są to treści często nieświadome.

Dowiedziałem się o tym już na studiach, kiedy nasza opiekunka Pani Doktor powiedziała, że jak Mąż jest bezpłodny to Żona dysponująca odpowiednią wiedzą o genetyce umie tak dobrać sobie partnera, żeby dzieci były podobne do honorowego Tatusia i wszyscy są zadowoleni, no chyba, że trzeba zbadać grupę krwi albo DNA. Ponieważ znała dokładnie psychologię, więc przy okazji dodała, że Mężczyźni często wolą o tym nie wiedzieć, czyje jest dziecko, ale jak są bezpłodni to wolą także, aby ludzie o tym nie wiedzieli, więc godzą się na wychowanie cudzych dzieci w ramach kompromisu. Mądrość tego kompromisu służy im obojgu: On cieszy się opinią Ojca, Ona ma zaspokojone instynkty macierzyńskie i zmniejsza to prawdopodobieństwo odejścia do innego. 

Wierność tylko dlatego jest wartością, że czemuś służy. Paul Seabright poświęca tym tematom nieco miejsca, a jego retoryka jest zdecydowanie feministyczna aż do przesady. (Wiele w książce poświęca miejsca temu, dlaczego Kobiety zarabiają mniej od Mężczyzn.)

171 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-08-26 15:23:17)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Animus napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Animus,  używasz tylko takich,  które są wygodne dla Ciebie. A to oznacza, że nie jesteś obiektywny.

Sorry, MoniaCo, ale nie używaj pojęć, których znaczenia sobie nie przyswoiłaś, bo to zdradza brak pojęcia... o tym pojęciu.

Obiektywny znaczy przeciwny, więc ilekroć się nie zgadzamy (na przykład Ty i ja) tylekroć jesteśmy wobec siebie obiektywni, tak samo, jak obiektyw aparatu fotograficznego jest obiektywny wobec obiektu, który odzwierciedla.

Według Słownika Języka Polskiego

Obiektywizm
Przedstawianie i ocenianie czegoś w sposób zgodny ze stanem faktycznym, niezależnie od własnych opinii, uczuć i interesów.

Według Kopalińskiego

Obiektywny
Bezstronny, wolny od uprzedzeń; rzeczowy, odpowiadający rzeczywistości; istniejący niezależnie od czyjejkolwiek świadomości.
A bezstronnością drogi Animusie raczej nie grzeszysz.

172 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-08-26 16:08:04)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
in_ka napisał/a:
smallangel napisał/a:

Bardzo dobrze, że Animus jest. To w końcu Mężczyzna ...

też uważam - dobrze, że jest smile
czy " to w końcu mężczyzna " ? ... no tego nie wiemy wink

Animus potrafi irytować swoimi wypowiedziami ale jego punkt widzenia świata jest nad wyraz ... ciekawy

Ciekawe, że ja również odniosłam podobne wrażenie...że nie ma określonej płci ten nasz Animus.

Koniiec offtop!

Joanko, jak nastroje dziś?

173

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Dziękuję MoniaCo :-)
U mnie... inaczej... Zupełnie inaczej.
Chciałabym, żeby tak mi zostało.

Zmieniając zamki i zawożąc mężowi jego rzeczy uraziłam jego dumę.
Oczywiście jak tak mogłam, miało być kulturalnie i takie tam...

Trudno mówić o kulturze w obliczu takich faktów.

No, ale nie o tym chciałam.. Mam poczucie, że spotkało mnie dziś coś niesamowitego.
Wiem, że to może śmieszne, ale tak to czuję.

Byłam taka wściekła dziś, zwłaszcza, że mąż był w domu pod moją nieobecność i wyliczał córce, co jeszcze z mieszkania zabierze.
Siedziałam w pracy i łzy mi same leciały z tej wściekłości.
Postanowiłam, że pojadę po pracy do niego i sobie z nim porozmawiam, w domyśle: "chyba nie przetrzymam ciśnienia i mu w końcu wygarnę po półtorej miesiąca co myślę".
W połowie drogi zmieniłam zdanie z myślą: "spokojnie Joaśka, pojedziesz, pokłócisz się, on to oleje, a ty będziesz cierpieć. Jedź do domu i się uspokój".
Przyjechałam... a, za jakieś pół godziny zadzwoniłam... na spokojnie. Nie wiem dlaczego, ale powiedziałam, że ma sobie wziąć co chce, niczego mu nie zabraniam, że czekałam 5 tygodni, aż pozabiera rzeczy, nie mógł to mu przywiozłam. Powiedziałam też, że przyjęłam fakt, że zakończył nasze małżeństwo, nie awanturowałam się, nie rzucałam szmatami z balkonu i chcę żeby to uszanował, a nie na mnie pokrzykiwał, bo żadna kobieta w mojej sytuacji nie robiłaby tego tak łagodnie.
Na początku był ostry, a później łagodniał, tak jakby mu się udzielał mój spokój. Zakończyliśmy rozmowę chyba oboje wyciszeni i dość spokojni jak na wydarzenia ostatniego czasu.

Kiedy skończyłam rozmawiać, miałam takie wewnętrzne poczucie, że to co się działo, to tak jakby ktoś mówił za mnie. Cały ten spokój, który w sobie miałam był taki nie mój.  I wtedy poczułam, że moje prośby zostały wysłuchane :-) Chcę zostać w tym stanie jak najdłużej :-)

I przyszła mam nadzieję, że nie chwilowa faza pogodzenia się z tym, że mój mąż ma inną kobietę, z którą układa sobie życie, a ja już nie pasuję do jego układanki.

174 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-26 22:24:08)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
moniaCo napisał/a:

Według Kopalińskiego

Obiektywny
Bezstronny, wolny od uprzedzeń; rzeczowy, odpowiadający rzeczywistości; istniejący niezależnie od czyjejkolwiek świadomości.
A bezstronnością drogi Animusie raczej nie grzeszysz.

I jak to ładnie wychodzi, bo i Ty nie grzeszysz bezstronnością, skoro cytujesz, że dotyczy to istnienia niezależnego od czyjejkolwiek świadomości" a stronniczo próbujesz to jednak sobie przypisać, jakbyś rzeczą była, pozbawioną świadomości.

Dlatego to, ktoś może być obiektem westchnień, ale te westchnienia będą już subiektywne, czyli podmiotowe.

Ten brak stronniczości objawił się tu w tym, że zadanie domowe odrobiła jeno częściowo, cytując pierwsze znaczenie i na nim się zatrzymując, co u osób stronniczych jest cechą prawie powszechną. Gdybyś poszła dalej, to byś znalazła (Słownik wyrazów obcych pod red Jana Tokarskiego, że obiektywny to 2) rzeczowy, przedmiotowy, 3) istniejący niezależnie od poznającego podmiotu. I tu właśnie jest ten sens, o którym pisałem: obiekt będący rzeczą jest niezależny od poznającego podmiotu, a także sąd, myśl czyjaś jest niezależna od poznającego podmiotu, więc dwa podmioty pozostają wobec siebie obiektywni.

Kolejne nadużycie polega na tym, że w swojej domniemanej bezstronności sobie stronniczo przypisałaś wolność od uprzedzeń, przez co zaprzeczyłaś sama sobie i swojej bezstronności.

c.b.d.o.

moniaCo napisał/a:

Ciekawe, że ja również odniosłam podobne wrażenie...że nie ma określonej płci ten nasz Animus.

Słusznieś zauważyła i się z Twoim spostrzeżeniem zgadzam zupełnie: Wasz Animus nie ma określonej płci, ale mój Animus ma. Na tym polega różnica pomiędzy Animusem u Kobiety, a Animusem u Mężczyzny. Różnica jest nie w płci, ale w świadomości. (Lubię na takie prowokacje odpowiadać formą i jak mi się tylko ułoży, to ją zamieszczę).

Joanka, podziwiam Twoje opanowanie i tak trzymaj.

Co do porannego postu o filmie z nagraniem, to tak sobie potem pomyślałem, czy ten film był pozostawiony nie całkiem przypadkowo. Czy to nagranie nie było podaniem swoistego motywu...

To sprawa zbyt intymna, aby na to odpowiadać, a jednak coś w tym upamiętnieniu zdarzenia jest z trofeum myśliwskiego...

175 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-27 08:15:08)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Animus napisał/a:

(Lubię na takie prowokacje odpowiadać formą i jak mi się tylko ułoży, to ją zamieszczę).

Jako obiecałem, tako robię. MA to formę bajki, a bajka... wiadomo...

Dedykacja dla: In-Ka i MoniaCo.

O Małpie i Daktylu

Prowokowała Małpa Daktyla,
że niby męski, a nie zapyla,
a Daktyl jej spokojnie rzekł na to:
"Myśl swoją tutaj zdradzasz kudłatą.
Płeć moją oceń, droga ty Małpo,
raczej po tym, co przeczytać warto.
Mądrość płci mieć nie musi, bo po co,
gdy służy każdemu dniem i nocą.
Studiuj pilnie, a może się zdarzy,
Że się pogląd na sprawę wyważy.
Przejrzyj książki, otwórz Wikipedię,
Leksykon albo encyklopedię,
Znajdziesz mnie tam, "przyrzekam ja tobie".
Nie patrz jak małpa. Popatrz jak człowiek.
Bo owoc naturę ma leniwą,
płeć gramatyczną, słodycz prawdziwą.
Jako rym daktyliczny poecie
dostarczam ja płodności w podniecie.
Jako mit i ten jeden z dziesięciu
daję szczęście pannie przy zamęściu.
Kiedy piszę, rzecz to oczywista,
z wiedzy kobiet i mężczyzn korzystam.
Zarzut twój kiepski, źle postawiony:
Jakiej płci jestem? Zapytaj mej żony."

176 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-08-27 09:24:05)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Joanko masz klasę i tak trzymaj.
Widzisz, tak to jest, że Twój jeszcze mąż ma te swoje kolorowe motyle, tę swoją sielankę z kochanką a tu nagle dopada go szara rzeczywistość. I dostał jak obuchem w łeb. Bo pokazałaś, ze masz siłę,  że nie siedzisz i nie czekasz aż pan szanowny się ogarnie.
U mnie było podobne. Też wielkie zaskoczenie, ze ma sześć wielkich worków spakowanych. Nie moglam się doprosić aby sam się spakował, to zrobiłam to sama. Zresztą tak chyba było lepiej,  bo wtedy, na tamtym etapie nie moglam patrzeć na niego spokojnie.
Asiu, dobrze że się opanowałas wtedy, ale jeśli czujesz, że emocje Cię rozsadzają od środka, staraj się tego nie tlumić. Bo tylko możesz sobie zaszkodzić. Zdrowie Ci siądzie.
Znajdź sobie jakąś formę rozladowania napięcia. Nawet jakby to miało być mycie okien co drugi dzień.
Pozdrawiam

177

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Animus...daruj sobie łapanie za słówka i wypisywanie elaboratów, bo to na mnie nie robi wrażenia. Bawisz mnie raczej....a może bardziej nudzisz?
W ogóle mam propozycję. Załóż swój osobny wątek zatytułowany np. Złote myśli pana Animusa (żeby watliwosci nikt nie miał,  jakiej płci jesteś).
Pozdrawiam i jeśli o mnie chodzi to już nie zamierzam podejmować rozmowy z Tobą.

178

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

MoniaCo, ja szczęśliwie mam jak odreagować, chodzę na fitness. Szczęśliwie moje dziewczyny nie dały mi przestać :-)
A wczoraj się okazało, że wybieram się na jakiś mini maraton biegania... tyle, że ja nigdy nie biegałam :-)
Dziś idę do lasu testować się w tym zakresie:P

179

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

To dobrze Joanko, że nie zamykasz się w czterech ścianach.
Przyjemności w bieganiu i powodzenia w maratonie smile

180 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-27 12:10:35)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
moniaCo napisał/a:

W ogóle mam propozycję. Załóż swój osobny wątek zatytułowany np. Złote myśli pana Animusa (żeby watliwosci nikt nie miał,  jakiej płci jesteś). .

Dokładnie, taki się we mnie zrodził pomysł wczoraj. Wątek nazwę jednak inaczej: Skarbie_c se zam-------mknę! , bo dla niektórych osób na pewno będzie zbyt hermetyczny.

I nie projektuj wątpliwości co do swojej płci na innych. Mnie maskulinizacja nie grozi.

moniaCo napisał/a:

raczej....a może bardziej nudzisz?.

"Człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi".

Joanka, a to cytat (ze skarbczyka) dla Ciebie: "Jeśli moje szczęście będzie szczęśliwe beze mnie, pozwolę memu szczęściu zaznać tego szczęścia."

181

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

to Joanko, co zrobiłaś, zamknięcie pewnego etapu myślenia o sobie poprzez oddanie rzeczy mężowi, zmiana zamków przynosi twój spokój ... zamykasz tamto życie, wpuszczaj nowe...
życzę tobie, jak najwięcej takich dni

Animusie dziękuję za wierszyk - uśmiechnęłam się ... złośliwość jest cecha ludzi inteligentnych, chociaz mówi się
"złośliwa małpa" może więc nie tylko ludzi wink

182 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-27 12:12:44)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
in_ka napisał/a:

Animusie dziękuję za wierszyk - uśmiechnęłam się ... złośliwość jest cecha ludzi inteligentnych, chociaz mówi się
"złośliwa małpa" może więc nie tylko ludzi wink

In-Ka, kto umie się śmiać i dziękować, ten na pewno zszedł z drzewa, a banany są dla niego tylko wzbogaceniem diety.

183 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-08-27 12:20:06)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
in_ka napisał/a:

czy " to w końcu mężczyzna " ? ... no tego nie wiemy wink

Ja nie mam z tym problemu. Wiem, że to Mężczyzna smile

Joanna spokojem można wszystko "zdobyć". W życiu waszym również udawało Ci się tak spokojnie z mężem porozumieć?

184 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-08-27 14:38:20)

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Właśnie wróciłam ze wspaniałej przejażdżki rowerowej z moją córką. Tylko ona i ja smile
Park cudownie cichy, piękna zieleń, łapałyśmy ostatnie letnie promienie słońca.

Wspaniałe uczucie...taki błogostan, szczęśliwe chwile z dzieckiem.
W takich momentach nic więcej się nie liczy i nic więcej do szczęścia nie potrzeba smile

I dodam jeszcze taki wierszyk ...o Życzliwości, której bardzo brakuje w dzisiejszym świecie.

Autor nieznany

"W życzliwych słowach światło się kryje.
Rozświetla smutne i szare chwile.
Do serca wlewa wiele radości.
Niechaj i w Twoim ona zagości.
Czasami warto uśmiechnąć się
tak... od niechcenia,
spontanicznie tak dla... duszy ukojenia.
Dla miłego westchnienia...
by oczy czyjeś darem Twym się śmiały
a usta uśmiechem na uśmiech odpowiadały..."

185

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Joanka
naprawdę, uważam, ze jesteś mega silną kobietą! Powodzenia życzę.

186

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
stokrotka1978 napisał/a:

Joanka
naprawdę, uważam, ze jesteś mega silną kobietą! Powodzenia życzę.

Joanka, uważaj, bo jeszcze uwierzysz w to, co Ci piszą i zaczniesz być silna, a przestaniesz być Kobietą.

Widziałaś kiedyś jak kruszą skałę?  Skała jest silna, dlatego pęka. Życie istnieje dzięki elastyczności i przystosowaniu, a nie sile. Kult siły to efekt pierwszej fali feminizmu, która zaczęła maskulinizację Kobiet. Wywołała ona serię zmian kulturowych, na których straciły Kobiety.

Silna Kobieta jest porzucana przez Mężczyznę, bo nie wzbudza Jego opiekuńczości. Silna Kobieta daje Mężczyźnie sygnały, że może Ją zostawić, a Ona bez Niego i tak sobie poradzi. Większość nieszczęść i nieporozumień bierze się właśnie z wywoływania takiego złudzenia.

187

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

No nie.. Jak czytam niektóre posty Animusa to normalnie ręce opadają.

188

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Joanko, Ty jesteś mądrą kobietą  i na pewno potrafisz oddzielić ziarna od plew.
Pozdrawiam

189

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
kristinxx napisał/a:

No nie.. Jak czytam niektóre posty Animusa to normalnie ręce opadają.

A u mnie powodują raczej zażenowanie.

190

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Przyszłość napisał/a:
kristinxx napisał/a:

No nie.. Jak czytam niektóre posty Animusa to normalnie ręce opadają.

A u mnie powodują raczej zażenowanie.

A powinny NAMYSŁ?!
Przecież "facet" pisze o "facetach" wink

Animus napisał/a:

Silna Kobieta jest porzucana przez Mężczyznę, bo nie wzbudza Jego opiekuńczości. Silna Kobieta daje Mężczyźnie sygnały, że może Ją zostawić, a Ona bez Niego i tak sobie poradzi. Większość nieszczęść i nieporozumień bierze się właśnie z wywoływania takiego złudzenia.

PRZYPUSZCZAM, że JAKO mężczyzna, w/w MOŻE mieć i takie OBSERWACJE... OBCE dla kobiet, które w "nocnych Polaków rozmowy" przy piwku i innych meczach, nie ZAWSZE są wtajemniczane wink Mimo, że płci jestem przeciwnej (niż on) TEŻ znam takie przypadki. Konkretnie DWA. Skrajności przeważnie są niekorzystne... wink
Zaprzeczanie dla samego zaprzeczania?

Trzymaj się Joanko - niech MOC będzie z Tobą.
Również wierzę, że potrafisz oddzielić "ziarno od plew" smile

191

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
moniaCo napisał/a:

Wiesz co Joanko. Jak zapytałam mojego byłego krótko po odejściu, czy jest szansa, że wróci, że zrozumie jaki błąd popełnia, to powiedział mi, kto wie, co przyniesie przyszłość.
Ale ja nie miałam zamiaru czekać nie wiadomo ile. Rok, dwa, może dziesięć....
Taki wygodny dla niego układzik...
Bo kocha tamtą, mnie już nie, ale kto wie, co przyniesie przyszłość.....

Jak złożyłam pozew o rozwód to umówiliśmy się na spotkanie, wiedziałam że jest z nią że na chwilę wrócił do Warszawy. Wrócił ale wyglądał na skruszonego wiec zapytałam ...złożysz pozew... a on na to ...może kiedyś...  to kiedyś jest kluczowe.
smile
Wygodnie mu było mieć mnie  - znaną, uczciwą, nudną żonę z kiepskim sexem i na boku kochankę z którą nie ma o czym rozmawiać le jest sex non stop.

moniaCo napisał/a:

Nie miałam ochoty czekać. Taka była moja decyzja. Dałam mu rok czasu, bo nie wiedział co ma robić. Rok prób, terapii małżeńskiej, by mógł zrozumieć czego pragnie, kogo kocha a kogo nie. Wiele rozmów, mnóstwo fachowej lektury.
Uznałam, że zrobiłam maksymalnie wszystko co mogłam. I nadszedł czas, aby zamknąć ten rozdział.

Dokładnie tak samo i u mnie, dałam mu rok, chociaż raczej chyba sobie niż jemu. Mimo że znajomi uważają że to był rok zmarnowany ja uważam że bardzo dojrzałam przez ten czas.

moniaCo napisał/a:

To, że spakowałaś jego rzeczy, wymieniłaś zamki w drzwiach, to są naturalne konsekwencje podjętych decyzji.
Symboliczne zamykanie pewnego rozdziału w życiu.

Potwierdzam, podświadomie ZAMKNEŁAŚ cześć tego co trwało. A że zyskałaś spokój to inna sprawa.
Druga sprawa narozrabiał musi ponieść konsekwencje swoich działań, tłumaczenie się zauroczeniem które trwa i trwa i trwa jest szczeniackie.


moniaCo napisał/a:

Czy po rozwodzie poczujesz ulgę?
Nie wiem.  Pamiętam, że płakałam składając pozew, bo to jednak konkretny krok, podjęta decyzja, że zamykamy pewien rozdział swego życia.
Ale gdy sędzina ogłosiła rozwód, poczułam ulgę, że odbyło się szybko, kulturalnie, bez prania brudów.

Do czego był mi potrzebny rozwód? Dla zabezpieczenia między innymi finansowego. Żeby mój były mąż, na nasze wspólne konto nie narobił długów na przykład. Żebym miała pewność, że te cztery ściany, w których żyję z córką, są nasze i nikt mi ich nie odbierze w przypływie złej woli.
I wreszcie...żebym już nie musiała słuchać od "życzliwych", że widziano mojego męża z jakąś rudą w niedwuznacznej sytuacji.

Dla tego założyłam inny profil na FB bo mnie wykańczały informacje znajomych ze s w necie ich nowe czułe zdęcia. Wysłałam wszystkim "info" niech się odpierdolą i jak mnie lubią niech ten gnój zatrzymują dla siebie. Poskutkowało, nikt już mi nie "dowala" tą mi zupełnie nie potrzebną wiedzą.
Druga sprawa, np. mój M zawsze był uważny finansowo, rok z kochanką oczyściły nasze konto z pieniędzy, rok z kochanką to nowe długi, rok z kochanką to utrata pracy bo "nie miał czasu pracować" tylko kursował Warszawa - Przemyśl.
Ale też dla mnie szkołą życia, bo odciął mnie od pieniędzy, przez cały ten czas (ok) do dzieci dołożył się 2300,00 stwierdzając że jak z nami nie mieszka to nie musi ponosić opłat za mieszkanie, nie musi dodawać się do jedzenia, nie musi dawać na dentystę i korepetycje.  No nie musi. W tym czasie był spłukany bo przecież fundował wszystko kochance.

moniaCo napisał/a:

A ten most, łączący dwa brzegi spalił ten, który odszedł, bo to była jego decyzja.
Naszą decyzją jest, że tego mostu nie będziemy odbudowywać, bo nie da się, gdy samotny budowniczy stoi po jednej stronie rzeki.

Te jak zrozumiałam ze to NIE JA ZAWINIŁAM od razu się poczułam lepiej. My kobiety mamy tendencję do bycia Matkami Polkami, wezmę na siebie wszystko, pociągnę, załatwię, dam rade - zdrada nauczyła mnie tego ze NIE MUSZE, A MOGE. A to ogromna różnica.


Uwielbiam cię MoniCo czytam twoje posty i mogę powiedzieć jak to możliwe ze opisujesz i moje życie.
JA również dałam M rok szans.

Najważniejsze podejmij SWOJĄ DECYZJĘ, nie oglądaj się na M.
To TY JESTEŚ TU NAJWAZNEIJSZA nie on
I nie kochanka.
Kochanki to symbol, faceci w ten sposób od nas uciekają.
A kochanki często są "pojemnikami na spermę" dlatego IM się związki nie udają bo i związków nie ma tylko sex i ch.j wie co.
Na gruzach jednej rodziny nie da się zbudować drugiej.

192

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Witam.Moja historia jest podobna do waszych.Z tym ,że dłużej trwała.A ja z klapkami na oczach,zajeta problemami dnia codziennego za siebie i za niemęża(bo co to za mąż co złamał przysięgę małżeńską) nie reagowałam na jego wyskoki.Wszystko tłumaczyłam jego alkoholizmem.Nawet jak zdradził,to jeszcze dałam szansę.Tylko po co.Ktoś kto kłamie,zdradza,baluje w knajpach,pije lata całe nie zmieni się.Najwyżej przyczai,przeczeka.Ja po roku występuje o rozwód.Nie warto czekać,dawać szans.Szansę trzeba dać sobie na lepsze życie Pozdrawiam

193

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Anhedonia napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
kristinxx napisał/a:

No nie.. Jak czytam niektóre posty Animusa to normalnie ręce opadają.

A u mnie powodują raczej zażenowanie.

A powinny NAMYSŁ?!

Oj Anhedonio,
Dobrze, że dodałaś znak zapytania.
Bo nie o NAMYSŁ tutaj chodzi - ten zawsze przychodzi, czy tego chcemy czy nie.
Chodzi o stosowność wypowiedzi.
Ja nie odbieram Animusowi prawa do jego opinii i Tobie do Twoich również. Ogólnie doceniam to, że inne osoby przekazują swoją wiedzę, pozytywnie motywowują i inspirują w poszukiwaniu rozwiązań, wspierają w budowaniu mocy i pewności siebie. Ale przestrzeganie, wzbudzanie lęku i obaw u osoby, która zbiera się po tornado we własnym życiu to dla mnie żenujące.
Chociaż mam również wrażenie, że Joannkę te wypowiedzi hartują, umacniają w wierze, że mądrość jest w niej samej.

194

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Przyszłość napisał/a:

... Ale przestrzeganie, wzbudzanie lęku i obaw u osoby, która zbiera się po tornado we własnym życiu to dla mnie żenujące.
Chociaż mam również wrażenie, że Joannkę te wypowiedzi hartują, umacniają w wierze, że mądrość jest w niej samej.

OTÓŻ - nie oszukujmy się (i Joanki) jeszcze NIEMIŁE rzeczy przed nią... związane z rozpadem małżeństwa. Może rozwód i pranie brudów przed sądem. Może inne tego "typu" atrakcje...
"przegada" takiego Animusa czy mnie... wzmocni siebie. NIE DA SIĘ zaskoczyć.... np. argumentami "wyssanymi z palca". TRENING wink ?

195

Odp: Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Animus napisał/a:

Życie istnieje dzięki elastyczności i przystosowaniu,...

zdecydowanie tak - i właśnie to jest siłą

tym wykazuje się Joanka zmieniając zamki, porządkując swoją przestrzeń domową, składając pozew o rozwód
i elastyczność i przystosowanie ...

Posty [ 131 do 195 z 571 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026