Przyszłość
Przepraszam za przerwę w naszych rozmowach. Wspinałam się do bólu, ale nie do krwi. Wyłączyłam myślenie, a kiedy mogłam już myśleć, byłam tak zmęczona, że odpływałam.
Przyszłość, na pewno masz rację z tymi ucieczkami, stare przysłowie " wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma", ale czy na pewno?
Wiesz , może uciekamy nie przed sobą, ale przed rzeczywistością, która nas przerasta, jest niesprawiedliwa, nie nasza.
Może, trzeba zacząć myśleć prosto ( nie prostacko). To jest nasz świat, spróbować ułożyć go po swojemu i potraktować jako niesamowitą przygodę, jazdę bez trzymanki.
Tak naprawdę, uciekając nie wiemy co jest za zakrętem, zostając, chyba też nie, ale można mieć na to jakiś wpływ. Ja staram się to sobie wytłumaczyć. Różnie z tym bywa.
Jak byłam mała, zawsze męczyłam Babcię, jak to jest z Tym Bogiem. Babcia mówiła, mi nie zastanawiaj się, tylko po prostu uwierz w to.
Może i tym razem, powinnam powiedzieć sobie, to jest moja rzeczywistość, tu pasuję, a od ucieczki tylko bolą nogi.
"Albo ludzie uświadamiają sobie, że przez całe życie nie pozwalali sobie na przyjemności, nie starczało na nie czasu a nawet gdy się zdarzały to nie umieli się z nich cieszyć. A dlaczego? Bo obowiązki, bo powinności. A przyjemności odciągają od obowiązków i odpowiedzialności, powodują poczucie winy.
I gdy pewnego dnia ludzie odkrywają, że przez nastawienie na realizację celów i zadań stracili wiele przyjemności, postanawiają odmienić swoje życie i zatracić się w przyjemności. A wtedy odzywa się poczucie winy, które ciągle w nich gdzieś głęboko siedzi, więc przed nim uciekają, skupiają się na czymś innym żeby odwrócić od niego uwagę.''
Wiesz , myślę, że człowiek jest tak skonstruowany, że nie ma wyrzutów sumienia z powodu przyjemności, potrafi sobie to świetnie wytłumaczyć.
Wszyscy jesteśmy hedonistami, chyba taką mamy naturę.
Jeszcze nasunęła mi się jedna refleksja, co to jest przyjemność?
Wczoraj zadzwoniła do mnie koleżanka, chciałyśmy się spotkać, ale ona stwierdziła, że to żadna przyjemność, jak Ona przyjdzie z dzieckiem. Nie wiem czy podaję dobry przykład przyjemności, ale to jest przyjemność, to nie jest kara. Dla mnie przyjemność, to nie plaża w ciepłych krajach ( chociaż bardzo lubię), ale przyjemnością jest usmażenie placków razem z rodziną, które potem zje pies.
Przyszłość, wróciłam ze wspinaczki, głowa była wolna, ale jest, przynajmniej u mnie, coś takiego jak syndrom domowy ( jakiś strach, ból, żal), już nieco mniejszy niz pół roku temu, ale zawsze jest.
Czy też masz coś takiego?
Przez następnych parę dni, będę tu sporadycznie, mam inwazję gości.
Dobrze, że jesteś.