netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

przerwana granica

82 odpowiedzi22 380 wyświetleńzałożony przez aga72, 14.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

1

Temat: przerwana granica

Minął rok od tego jak mąż powiedziała mi " jest ch... zakochałem się", jak teraz pomyśle o tym to płakać mi się chce. Od roku jest cudownie kochamy sie jak szaleni. jednak ja mam cały czas tę kobietę przed oczyma. Mam wrażenie, że to Ona wygrała, nie wiem czy rok temu kochałam swojego męża. jesteśmy 15 lat po ślubie, mogę powiedzieć, że nienawidziłam Go z miłości.Przestał mi pachnieć nie robił z sobą nic, nie czułam jego wsparcia i zainteresowania.mam chaos w głowie, kocham Go, pachnie mi szalenie. Czasami myślę sobie, że tak naprawę, jest mu obojętne kogo kocha, tamtej kobiecie wyznał miłość, jak twierdzi On po miesiącu znajomości. We mnie zakochał się po prawie 2 latach. Serce mi pęka, a może to mój durny egoizm. Pomóżcie bo zwariuję.

2

Odp: przerwana granica

Jak żyć bez tej granicy, w głowie z inną Kobietą. Nie wiem kto Go nauczył tego jaki ma dla mnie być, nikt nie uczył Go jaki ma być dla tamtej Kobiety.

3

Odp: przerwana granica

Aga,
To nie Twój egoizm.
Po prostu CZAR PRYSŁ.
Na pocieszenie mogę powiedzieć, że nie jesteś sama - ja też tak mam.
Mój mąż nadal jest moim partnerem, przyjacielem, kochankiem, ale nie jest już moim mężczyzną a ja nie jestem jego kobietą.
Jeszcze nie tak dawno myślałam, że jesteśmy pasującymi do siebie połówkami, uzupełniającymi się częściami. Ale okazało się, że tego nie ma.
Nie ma magii,
Nie ma wyjątkowości
Jesteśmy dwojgiem ludzi, którym razem jest po drodze.
Kocham go i wiem, że on kocha mnie, ale nie w tym nic magicznego i wyjątkowego.

4

Odp: przerwana granica

Wiesz, ja mam 42 lata, są momenty, kiedy wydaje mi się, że mój mąż rozpala we mnie ogień do nieprzytomności, ale jak myślę jak rozpalał w Niej to mam zwrotkę. Uciekam nie chcę Go. Czasami wydaje mi się, że powinnam odejść od niego i być szczęśliwa bez obciążeń,chyba świruję. Jestem zła na Niego na siebie i na Nią.

5 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-07-14 17:49:08)

Odp: przerwana granica

Aga,
Zamknij to, co było i zostaw z tylu za sobą.
Inaczej zwariujesz.
Ja obecny związek buduję od nowa.
Każdy ma za sobą jakąś przeszłość
I facet, z którym teraz jestem też ma za sobą przeszłość, ale ja w tę przeszłość nie wnikam, bo liczy się to, co jest tu i teraz, ewentualnie to, co będzie.

Dlatego ciesz się, że on Ciebie rozpala, że jest Wam razem dobrze, bo to się liczy.
Dasz tak radę?
Pozdrawiam smile

EDIT: Podsyłam linka do bardzo fajnego wątku, którego autorka pisze m.in. o tym, że jesteśmy z sobą, bo chcemy, a nie dlatego, że ktoś jest naszym mężem/żoną
http://www.netkobiety.pl/t62128.html
Skup się na tym, co Was łączy zamiast na tym, co dzieli(ło)

6

Odp: przerwana granica

Aga to po co o niego walczyłaś jak teraz ci jest z nim źle? Ten ból trawi cię od środka. I będzie cię zżerał póki mu na to pozwolisz. Warto dla tego marnować życie? Jesteś szczęśliwa dzięki temu? Każdego dnia przygryzasz wargę i mówisz sobie: dam radę, dam radę, a potem wszystko wraca. A ja się pytam: po co, dla kogo i czy jest sens?
Kochanka wygrała z tobą rok temu i wygrywa teraz w twojej głowie. Bo jej na to pozwalasz. Bo podporządkowałaś swoje myśli i swoje życie jakiejś szmacie. Komuś kto nie jest wart nawet twojego splunięcia, o myślach nie wspominając.
Aż tak nisko siebie cenisz?

7

Odp: przerwana granica

Dziękuję, muszę nauczyć się żyć radośnie, muszę nauczyć moją głowę pozytywnego myślenia, ale pomóżcie mi w tym. Parę dni temu spotkałam Tę kobietę, może to tylko moje wyobrażenie, może wstyd, ale to ja uciekam przed Nią, a nie Ona przede mną. To ja chcę zapaść się pod ziemię. Nie wiem jak mam się zachowywać w takiej sytuacji. Chyba aż tak nisko cenię siebie.
Bo wiem, że to nie była kochanka, mój mąż powiedział jej KOCHAM CIĘ. Może jestem nie z tej epoki, ale takim słowem się nie szarżuje, mój mąż Ją kochał, Ona Go pewnie też. Teraz mój mąz szaleje z miłości do mnie. O co tu chodzi. W tę noc, w którą mi zakomunikował, że się zakochał w innej nie szalałam, nie wariowałam, przyjęłam to ze spokojem. Po krótkiej rozmowie mój mąz zmienił zdanie, stwierdził,że kocha tylko mnie i tylko ze mną może być szczęśliwy. Nie umiem tego zrozumieć, może nie powinnam tego w ogóle rozumieć?

8

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Dziękuję, muszę nauczyć się żyć radośnie, muszę nauczyć moją głowę pozytywnego myślenia, ale pomóżcie mi w tym. Parę dni temu spotkałam Tę kobietę, może to tylko moje wyobrażenie, może wstyd, ale to ja uciekam przed Nią, a nie Ona przede mną. To ja chcę zapaść się pod ziemię. Nie wiem jak mam się zachowywać w takiej sytuacji. Chyba aż tak nisko cenię siebie.
Bo wiem, że to nie była kochanka, mój mąż powiedział jej KOCHAM CIĘ. Może jestem nie z tej epoki, ale takim słowem się nie szarżuje, mój mąż Ją kochał, Ona Go pewnie też. Teraz mój mąz szaleje z miłości do mnie. O co tu chodzi. W tę noc, w którą mi zakomunikował, że się zakochał w innej nie szalałam, nie wariowałam, przyjęłam to ze spokojem. Po krótkiej rozmowie mój mąz zmienił zdanie, stwierdził,że kocha tylko mnie i tylko ze mną może być szczęśliwy. Nie umiem tego zrozumieć, może nie powinnam tego w ogóle rozumieć?

Aga,
Bądź sobą, rób to co lubisz, żyj tak jak chcesz i żadna nauka radosnego życia i pozytywnego myślenia nie będzie Tobie potrzebna. Rób sobie przyjemności, rozpieszczają się i pozwól się rozpieszczać innym  a uśmiecha sam będzie Twoim częstym towarzyszem.
Ale najważniejsze abyś skupiła się na tym, co jest teraz, na teraźniejszości, bez wycieczek w przeszłość, na którą i tak nie masz wpływu.

A następnym razem, gdy zobaczysz byłą kochankę swojego męża - nawet jakby Tobie było nie po drodze - skieruj się w jej stronę, weź głęboki oddech, podnieś wysoko czoło, spójrz jej prosto w oczy i może nawet uśmiechnij się do niej. Ostatecznie to przecież ona jest "przegrana".

Ja rozumiem Twoje pragnienie dotarcia do sedna tego, co się wydarzyło. Doskonale jeszcze pamiętam swoje próby ZROZUMIENIA dlaczego zdradził, dlaczego zaryzykował utratę rodziny. Długo się z tym męczyłam, ale odpuściłam.
Dlatego, że jeśli ułożyłabym TO w logiczną całość to mogłoby mi przyjść do głowy aby usprawiedliwić go a to już byłoby ponad moje siły. Tobie też radzę ODPUŚĆ SOBIE, bo on postąpił niegodnie i niezgodnie z Twoimi zasadami dlatego, że CHCIAŁ I NIE ZWALCZYŁ SWOICH SŁABOŚCI.
Uważam, że to duży plus dla Twojego męża, że sam Tobie o wszystkim powiedział.
Nie wiem jakie argumenty pojawiły się w Waszej rozmowie po wyznaniu, ale sądzę, że właśnie wtedy do niego dotarło, że wybór kochanki oznaczałby utratę Ciebie a widocznie uczucia do Ciebie były mocne i trwałe a ona była chwilowym zauroczeniem, chwilową eksytacją. Ludzie tak często utożsamiają ekscytację ze szczęściem i spełnieniem. Może Twój mąż też wpadł w tę pułapkę.

aga72 napisał/a:

jak przetrwać te napady żalu, buntu, że On mi to zrobił, jak nauczyc się tylko radości. On mnie kocha, mam taka nadzieję, jak ja szaleje, On błaga o to,zebym Go kochała. A ja myślę sobie wtedy, człowieku ,a gdzie Ty byłeś jak ja potrzebowałam Twojej miłości, Ją kochałeś.
Podobnie jak Ty gdzieś w tym życiu zapędziłam się, kazdego dnia usamodzielniałam sie, bo mój  mąż chciał mieć bardzo samodzielna i niezalezną żonę, nawet finansowo i tak sie stało, w glowie poczułam ,że jestem wolna, że jego juz nie potrzebuję, nie zdradziłam Go. Ale On twierdzi, że poczuł się opuszczony, ja poczułam to samo. Tylko,że On pocieszył się Artystka, której w tempie ekspres wyznał miłość.
Teraz wariuje z miłości do mnie, ja nie ukrywam, że kocham go do utraty tchu. Ale głowa mi szaleje," wczoraj Ją kochał i chciał dla niej zostawic naszego Syna i mnie, a dzisiaj szaleje z miłosci do mnie" i błaga każdego dnia,żebym Go kochała, bo umrze bez mojej miłości.

Hmmm.... Piszesz, że go kochasz do utraty tchu.
Brzmi jakbyś była od niego uzależniona. A uzależnienia nie są dla nas dobre.
Czytałam wczoraj rozmowę pomiędzy Natalii de Barbaro i Robertem Rientem o tym jak się sami zniewalamy. Wspomniani rozmówcy twierdzą, że pod każdym nałogiem kryje się jakaś głęboka potrzeba. W Twoim przypadku o ile sama miłość do męża jest czymś pozytywnym to jeśli nie rozpoznasz jej głębokiego motywu to będzie odbierało Tobie wolność. Ja mam pewną hipotezę, ale nie chcę Ciebie ukierunkowywać. Zastanów się, proszę co jest Twoją motywacją i intencją tej zapierającej dech miłości.

A zachowania Twojego męża, jego motywów nie ma sensu analizować. Skup się na sobie. Jego działania spowodowane były jego egoizmem, jego pragnieniami, jego słabościami. Dobrze aby on swoje słabości przepracował. Czy on/Wy chodzicie na terapię?

9

Odp: przerwana granica
Przyszłość napisał/a:
aga72 napisał/a:

Dziękuję, muszę nauczyć się żyć radośnie, muszę nauczyć moją głowę pozytywnego myślenia, ale pomóżcie mi w tym. Parę dni temu spotkałam Tę kobietę, może to tylko moje wyobrażenie, może wstyd, ale to ja uciekam przed Nią, a nie Ona przede mną. To ja chcę zapaść się pod ziemię. Nie wiem jak mam się zachowywać w takiej sytuacji. Chyba aż tak nisko cenię siebie.
Bo wiem, że to nie była kochanka, mój mąż powiedział jej KOCHAM CIĘ. Może jestem nie z tej epoki, ale takim słowem się nie szarżuje, mój mąż Ją kochał, Ona Go pewnie też. Teraz mój mąz szaleje z miłości do mnie. O co tu chodzi. W tę noc, w którą mi zakomunikował, że się zakochał w innej nie szalałam, nie wariowałam, przyjęłam to ze spokojem. Po krótkiej rozmowie mój mąz zmienił zdanie, stwierdził,że kocha tylko mnie i tylko ze mną może być szczęśliwy. Nie umiem tego zrozumieć, może nie powinnam tego w ogóle rozumieć?

Aga,
Bądź sobą, rób to co lubisz, żyj tak jak chcesz i żadna nauka radosnego życia i pozytywnego myślenia nie będzie Tobie potrzebna. Rób sobie przyjemności, rozpieszczają się i pozwól się rozpieszczać innym  a uśmiecha sam będzie Twoim częstym towarzyszem.
Ale najważniejsze abyś skupiła się na tym, co jest teraz, na teraźniejszości, bez wycieczek w przeszłość, na którą i tak nie masz wpływu.

A następnym razem, gdy zobaczysz byłą kochankę swojego męża - nawet jakby Tobie było nie po drodze - skieruj się w jej stronę, weź głęboki oddech, podnieś wysoko czoło, spójrz jej prosto w oczy i może nawet uśmiechnij się do niej. Ostatecznie to przecież ona jest "przegrana".

Ja rozumiem Twoje pragnienie dotarcia do sedna tego, co się wydarzyło. Doskonale jeszcze pamiętam swoje próby ZROZUMIENIA dlaczego zdradził, dlaczego zaryzykował utratę rodziny. Długo się z tym męczyłam, ale odpuściłam.
Dlatego, że jeśli ułożyłabym TO w logiczną całość to mogłoby mi przyjść do głowy aby usprawiedliwić go a to już byłoby ponad moje siły. Tobie też radzę ODPUŚĆ SOBIE, bo on postąpił niegodnie i niezgodnie z Twoimi zasadami dlatego, że CHCIAŁ I NIE ZWALCZYŁ SWOICH SŁABOŚCI.
Uważam, że to duży plus dla Twojego męża, że sam Tobie o wszystkim powiedział.
Nie wiem jakie argumenty pojawiły się w Waszej rozmowie po wyznaniu, ale sądzę, że właśnie wtedy do niego dotarło, że wybór kochanki oznaczałby utratę Ciebie a widocznie uczucia do Ciebie były mocne i trwałe a ona była chwilowym zauroczeniem, chwilową eksytacją. Ludzie tak często utożsamiają ekscytację ze szczęściem i spełnieniem. Może Twój mąż też wpadł w tę pułapkę.

aga72 napisał/a:

jak przetrwać te napady żalu, buntu, że On mi to zrobił, jak nauczyc się tylko radości. On mnie kocha, mam taka nadzieję, jak ja szaleje, On błaga o to,zebym Go kochała. A ja myślę sobie wtedy, człowieku ,a gdzie Ty byłeś jak ja potrzebowałam Twojej miłości, Ją kochałeś.
Podobnie jak Ty gdzieś w tym życiu zapędziłam się, kazdego dnia usamodzielniałam sie, bo mój  mąż chciał mieć bardzo samodzielna i niezalezną żonę, nawet finansowo i tak sie stało, w glowie poczułam ,że jestem wolna, że jego juz nie potrzebuję, nie zdradziłam Go. Ale On twierdzi, że poczuł się opuszczony, ja poczułam to samo. Tylko,że On pocieszył się Artystka, której w tempie ekspres wyznał miłość.
Teraz wariuje z miłości do mnie, ja nie ukrywam, że kocham go do utraty tchu. Ale głowa mi szaleje," wczoraj Ją kochał i chciał dla niej zostawic naszego Syna i mnie, a dzisiaj szaleje z miłosci do mnie" i błaga każdego dnia,żebym Go kochała, bo umrze bez mojej miłości.

Hmmm.... Piszesz, że go kochasz do utraty tchu.
Brzmi jakbyś była od niego uzależniona. A uzależnienia nie są dla nas dobre.
Czytałam wczoraj rozmowę pomiędzy Natalii de Barbaro i Robertem Rientem o tym jak się sami zniewalamy. Wspomniani rozmówcy twierdzą, że pod każdym nałogiem kryje się jakaś głęboka potrzeba. W Twoim przypadku o ile sama miłość do męża jest czymś pozytywnym to jeśli nie rozpoznasz jej głębokiego motywu to będzie odbierało Tobie wolność. Ja mam pewną hipotezę, ale nie chcę Ciebie ukierunkowywać. Zastanów się, proszę co jest Twoją motywacją i intencją tej zapierającej dech miłości.

A zachowania Twojego męża, jego motywów nie ma sensu analizować. Skup się na sobie. Jego działania spowodowane były jego egoizmem, jego pragnieniami, jego słabościami. Dobrze aby on swoje słabości przepracował. Czy on/Wy chodzicie na terapię?

Przyszłość, chciałabym poznać Twoją hipotezę, bo wiem, że jesteś Mądra.
Moja miłość do utraty tchu, jaką ma motywację i intencję ? wydaje mi się, wiem to na pewno, że tylko Jego mogę darzyć takim uczuciem, bez ograniczeń, z szaleństwem w oczach, głowie, nie potrafię tego wytłumaczyć , zawsze Go tak kochałam, On stawiał tej mojej miłości jakieś granice," bo niewygodnie, bo nie wypada, a ja godziłam się na wszystko", bo byłam młoda?, nie wiem. Kiedy stwierdziłam, że chyba tak musi być, wszystko wymknęło się spod kontroli, ja chciałam Kochać, pewnie On też, ale każdy w innym wymiarze.Ja założyłam pancerz, On strzelił focha i poszło. Ja marzyłam o Miłości tej do utraty tchu, On nie wiedział o co mi chodzi. Może to On w całej materii chciał dowodzić stadem? A dlaczego ON. Bo nikt nigdy na mnie tak nie patrzył jak On, nikt nigdy nie pachniał jak ON, nawet jak nam było nie po drodze, to tylko ON pachniał TAK. Tylko dla Niego mogę być "naga jak król" i to właśnie ta utrata tchu.

Na terapię nie chodzimy, może z racji środowiska zawodowego, mojego, może ze znajomości mechanizmów terapii? Zastanawialiśmy się nad terapią, ale, ale ww argumenty .....

10

Odp: przerwana granica

Aga,
Nie będę snuć żadnych hipotez. Bo i po co
Przeczytaj jeszcze raz swoje posty.
Masz teraz to, o czym marzyłaś, czego pragnęłaś smile
Kochasz i jesteś kochana.
Ja ostatnio uwierzyłam w to, że nic się nie dzieje przypadkiem.
Może to wszystko wydarzyło się dlatego, żebyś teraz była tu gdzie jesteś.
Żebyś czuła ten ogień i zapach.

Dlaczego na tym się nie skupisz? Co Tobie przeszkadza?

11

Odp: przerwana granica
Przyszłość napisał/a:

Aga,
Nie będę snuć żadnych hipotez. Bo i po co
Przeczytaj jeszcze raz swoje posty.
Masz teraz to, o czym marzyłaś, czego pragnęłaś smile
Kochasz i jesteś kochana.
Ja ostatnio uwierzyłam w to, że nic się nie dzieje przypadkiem.
Może to wszystko wydarzyło się dlatego, żebyś teraz była tu gdzie jesteś.
Żebyś czuła ten ogień i zapach.

Dlaczego na tym się nie skupisz? Co Tobie przeszkadza?

Przyszłość

Przeszkadza mi przeszłość, to, że usłyszałam " jest ch..... zakochałem się"
Czasami myślę sobie, że może mu bez znaczenia kogo kocha, bo odchodząc ode mnie, musiałby odejść też od naszego Syna, że nasz Syn nie wybaczyłby Mu tego, że intercyza, że wygodniejsze życie.
Może, gdyby to był tylko romans, zwykły samczy pęd, w poszukiwaniu partnerki w rui, ale On powiedział "zakochałem się , mam was dwie" - cokolwiek to znaczy
Chyba za bardzo się rozczulam, ale czasami wariuję, zabija mnie to.
Może jestem tak skonstruowana, że nie umiem tego wyrzucić, zapomnieć.
Tylko z Tobą Przyszłość rozmawiam o tym. Miotam się jak ta miotaczka. Chcę i nie chcę. Chce Kochać, ale czasami mam ochotę Go skrzywdzić , ukarać, niech sobie cierpi, bo ja też cierpię.
Wtedy powtarzam sobie " gdzie jest miłość, panuje nieporządek. Doskonały porządek uczyniłby ze świata cmentarz".
Wiesz, ja chyba jestem nienormalna?
Masz rację, mam wszystko o czym marzyłam, ale przychodzą takie dni, że umieram z bólu.

12

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Przeszkadza mi przeszłość, to, że usłyszałam " jest ch..... zakochałem się"
Czasami myślę sobie, że może mu bez znaczenia kogo kocha, bo odchodząc ode mnie, musiałby odejść też od naszego Syna, że nasz Syn nie wybaczyłby Mu tego, że intercyza, że wygodniejsze życie.
Może, gdyby to był tylko romans, zwykły samczy pęd, w poszukiwaniu partnerki w rui, ale On powiedział "zakochałem się , mam was dwie" - cokolwiek to znaczy
Chyba za bardzo się rozczulam, ale czasami wariuję, zabija mnie to.
Może jestem tak skonstruowana, że nie umiem tego wyrzucić, zapomnieć.
Tylko z Tobą Przyszłość rozmawiam o tym. Miotam się jak ta miotaczka. Chcę i nie chcę. Chce Kochać, ale czasami mam ochotę Go skrzywdzić , ukarać, niech sobie cierpi, bo ja też cierpię.
Wtedy powtarzam sobie " gdzie jest miłość, panuje nieporządek. Doskonały porządek uczyniłby ze świata cmentarz".
Wiesz, ja chyba jestem nienormalna?
Masz rację, mam wszystko o czym marzyłam, ale przychodzą takie dni, że umieram z bólu.

Aga,
Nie jesteś nienormalna! Ba, wprost przeciwnie. Martwiłabym się o Ciebie gdybyś wyparła wspomnienia z pamięci i żyła dalej jakby nigdy nic. Przecież zdrada powoduje mieszankę uczuć i emocji. Ale dzięki tym wszystkim emocjom jesteś prawdziwa, bo Twoje emocje to część Ciebie i one zawsze COŚ wyrażają, COŚ manifestują. Zastanów się czym u Ciebie jest to COŚ.
Przeczytałaś już pewnie sporo historii tutaj i wiesz, że każdy zdradzony, czy to próbuje odbudować swój związek, czy już wszystko przekreślił ma gorsze i lepsze dni. Bo zdrada zawsze jest destrukcyjna. I ja w niczym się nie różnię od wszystkich zdradzonych. Też mam takie dni, że daleko mi do bolących wspomnień, które wydają się zamierzchłą historią, po czym przychodzi taki dzień, w którym TO wszystko we mnie ożywa. Pogdziłam się już z tym, że czasami będą wracać przykre wspomnienia, a wraz z nimi ból i żal. Liczę, że coraz rzadziej smile I Tobie też tego życzę smile

Ten nasz dialog w tym wątku to też trochę terapia dla mnie smile
Aga, ja nawet Tobie zazdoszczę (w pozytywnym sensie) tego zatracenia się, o którym piszesz, miłości do utraty tchu. To piękne. Chociaż mam nadzieję, że to zatracenie się nie jest próbą zagłuszania czy zaprzeczenia negatywnym emocjom, z powodów o których piszę powyżej.
Daj sobie zgodę na złość, na żal, na chęć zemsty. Jestem przekonana, że Twojemu mężowi nie jest łatwo patrzeć na Ciebie, gdy cierpisz. On pewnie też czuje dyskomfort. Rozmawiacie o Waszych uczuciach i emocjach?

Trzymaj się
Pozdrawiam smile

13

Odp: przerwana granica

Aga, przepraszam za to co napisze, ale zachowujesz się histerycznie.
Twój maż miał romans - najwyższy czas to zaakceptować..
Pomylił się, zrozumiał swój błąd i bardzo tego żałuje - to również najwyższy czas  zaakceptować
Kobieto masz 42 lata i od roku rozkładasz na części pierwsze to, co się zdarzyło i to, co było tego przyczyną, choć wiesz że nie znajdziesz  odpowiedzi, która ukoi Twoją zraniona dumę..
Moim zdaniem szkoda życia na takie dołowanie się. Pomyślisz o tym za 20 lat jak już braknie Ci sił aby żyć pełną piersią.. Bądź z nim i bądź szczęśliwa, ze świadomością, że ludzie popełniają błędy..
Poza tym jeśli się nie opanujesz, to go stracisz, bo ile można żyć w poczuciu winy.. Nawet jeśli mu o tym nie mówisz to on to czuje..

14

Odp: przerwana granica
Przyszłość napisał/a:
aga72 napisał/a:

Przeszkadza mi przeszłość, to, że usłyszałam " jest ch..... zakochałem się"
Czasami myślę sobie, że może mu bez znaczenia kogo kocha, bo odchodząc ode mnie, musiałby odejść też od naszego Syna, że nasz Syn nie wybaczyłby Mu tego, że intercyza, że wygodniejsze życie.
Może, gdyby to był tylko romans, zwykły samczy pęd, w poszukiwaniu partnerki w rui, ale On powiedział "zakochałem się , mam was dwie" - cokolwiek to znaczy
Chyba za bardzo się rozczulam, ale czasami wariuję, zabija mnie to.
Może jestem tak skonstruowana, że nie umiem tego wyrzucić, zapomnieć.
Tylko z Tobą Przyszłość rozmawiam o tym. Miotam się jak ta miotaczka. Chcę i nie chcę. Chce Kochać, ale czasami mam ochotę Go skrzywdzić , ukarać, niech sobie cierpi, bo ja też cierpię.
Wtedy powtarzam sobie " gdzie jest miłość, panuje nieporządek. Doskonały porządek uczyniłby ze świata cmentarz".
Wiesz, ja chyba jestem nienormalna?
Masz rację, mam wszystko o czym marzyłam, ale przychodzą takie dni, że umieram z bólu.

Aga,
Nie jesteś nienormalna! Ba, wprost przeciwnie. Martwiłabym się o Ciebie gdybyś wyparła wspomnienia z pamięci i żyła dalej jakby nigdy nic. Przecież zdrada powoduje mieszankę uczuć i emocji. Ale dzięki tym wszystkim emocjom jesteś prawdziwa, bo Twoje emocje to część Ciebie i one zawsze COŚ wyrażają, COŚ manifestują. Zastanów się czym u Ciebie jest to COŚ.
Przeczytałaś już pewnie sporo historii tutaj i wiesz, że każdy zdradzony, czy to próbuje odbudować swój związek, czy już wszystko przekreślił ma gorsze i lepsze dni. Bo zdrada zawsze jest destrukcyjna. I ja w niczym się nie różnię od wszystkich zdradzonych. Też mam takie dni, że daleko mi do bolących wspomnień, które wydają się zamierzchłą historią, po czym przychodzi taki dzień, w którym TO wszystko we mnie ożywa. Pogdziłam się już z tym, że czasami będą wracać przykre wspomnienia, a wraz z nimi ból i żal. Liczę, że coraz rzadziej smile I Tobie też tego życzę smile

Przyszłość,
dziękuję, wiesz w sporcie, który uprawiam potrzebne jest bezgraniczne zaufanie, kiedyś dawno temu to mój mąż, był moim partnerem, tylko Jemu pozwalałam mnie trzymać, dzisiaj robi to moja partnerka, uprawiająca ten sam sport i wiesz, to Ty teraz jesteś moją ekstremalną partnerką ( nie odbierz tego żle), to przy Tobie czuję się bezpieczna i czuję,że dam radę zrobić to 6,1+, bo słyszę Aga napieraj.
Moje emocje, uwalniają mnie, w każdym aspekcie mojego życia, już nie jestem Agą na zawołanie, silną, rozwiązującą wszystkie problemy wszystkim, klepiącą po ramieniu i mówiąca będzie dobrze. Okazało się,że ta Aga tez może mieć gorszy dzień, cierpi, czuje, ma swoje problemy , czasami, ba często nie wie jak sobie poradzić z samą sobą i że potrzebuje pomocy, ciepła............... 
Przyszłość, dziękuję
Dzisiaj mam chyba lepszy dzień, pewnie jestem histeryczką, ale myślę sobie i co z tego, przecież mogę.


Ten nasz dialog w tym wątku to też trochę terapia dla mnie smile
Aga, ja nawet Tobie zazdoszczę (w pozytywnym sensie) tego zatracenia się, o którym piszesz, miłości do utraty tchu. To piękne. Chociaż mam nadzieję, że to zatracenie się nie jest próbą zagłuszania czy zaprzeczenia negatywnym emocjom, z powodów o których piszę powyżej.
Daj sobie zgodę na złość, na żal, na chęć zemsty. Jestem przekonana, że Twojemu mężowi nie jest łatwo patrzeć na Ciebie, gdy cierpisz. On pewnie też czuje dyskomfort. Rozmawiacie o Waszych uczuciach i emocjach?

Trzymaj się
Pozdrawiam smile

15

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
aga72 napisał/a:

Przeszkadza mi przeszłość, to, że usłyszałam " jest ch..... zakochałem się"
Czasami myślę sobie, że może mu bez znaczenia kogo kocha, bo odchodząc ode mnie, musiałby odejść też od naszego Syna, że nasz Syn nie wybaczyłby Mu tego, że intercyza, że wygodniejsze życie.
Może, gdyby to był tylko romans, zwykły samczy pęd, w poszukiwaniu partnerki w rui, ale On powiedział "zakochałem się , mam was dwie" - cokolwiek to znaczy
Chyba za bardzo się rozczulam, ale czasami wariuję, zabija mnie to.
Może jestem tak skonstruowana, że nie umiem tego wyrzucić, zapomnieć.
Tylko z Tobą Przyszłość rozmawiam o tym. Miotam się jak ta miotaczka. Chcę i nie chcę. Chce Kochać, ale czasami mam ochotę Go skrzywdzić , ukarać, niech sobie cierpi, bo ja też cierpię.
Wtedy powtarzam sobie " gdzie jest miłość, panuje nieporządek. Doskonały porządek uczyniłby ze świata cmentarz".
Wiesz, ja chyba jestem nienormalna?
Masz rację, mam wszystko o czym marzyłam, ale przychodzą takie dni, że umieram z bólu.

Aga,
Nie jesteś nienormalna! Ba, wprost przeciwnie. Martwiłabym się o Ciebie gdybyś wyparła wspomnienia z pamięci i żyła dalej jakby nigdy nic. Przecież zdrada powoduje mieszankę uczuć i emocji. Ale dzięki tym wszystkim emocjom jesteś prawdziwa, bo Twoje emocje to część Ciebie i one zawsze COŚ wyrażają, COŚ manifestują. Zastanów się czym u Ciebie jest to COŚ.
Przeczytałaś już pewnie sporo historii tutaj i wiesz, że każdy zdradzony, czy to próbuje odbudować swój związek, czy już wszystko przekreślił ma gorsze i lepsze dni. Bo zdrada zawsze jest destrukcyjna. I ja w niczym się nie różnię od wszystkich zdradzonych. Też mam takie dni, że daleko mi do bolących wspomnień, które wydają się zamierzchłą historią, po czym przychodzi taki dzień, w którym TO wszystko we mnie ożywa. Pogdziłam się już z tym, że czasami będą wracać przykre wspomnienia, a wraz z nimi ból i żal. Liczę, że coraz rzadziej smile I Tobie też tego życzę smile

Przyszłość,
dziękuję, wiesz w sporcie, który uprawiam potrzebne jest bezgraniczne zaufanie, kiedyś dawno temu to mój mąż, był moim partnerem, tylko Jemu pozwalałam mnie trzymać, dzisiaj robi to moja partnerka, uprawiająca ten sam sport i wiesz, to Ty teraz jesteś moją ekstremalną partnerką ( nie odbierz tego żle), to przy Tobie czuję się bezpieczna i czuję,że dam radę zrobić to 6,1+, bo słyszę Aga napieraj.
Moje emocje, uwalniają mnie, w każdym aspekcie mojego życia, już nie jestem Agą na zawołanie, silną, rozwiązującą wszystkie problemy wszystkim, klepiącą po ramieniu i mówiąca będzie dobrze. Okazało się,że ta Aga tez może mieć gorszy dzień, cierpi, czuje, ma swoje problemy , czasami, ba często nie wie jak sobie poradzić z samą sobą i że potrzebuje pomocy, ciepła............... 
Przyszłość, dziękuję
Dzisiaj mam chyba lepszy dzień, pewnie jestem histeryczką, ale myślę sobie i co z tego, przecież mogę.


Ten nasz dialog w tym wątku to też trochę terapia dla mnie smile
Aga, ja nawet Tobie zazdoszczę (w pozytywnym sensie) tego zatracenia się, o którym piszesz, miłości do utraty tchu. To piękne. Chociaż mam nadzieję, że to zatracenie się nie jest próbą zagłuszania czy zaprzeczenia negatywnym emocjom, z powodów o których piszę powyżej.
Daj sobie zgodę na złość, na żal, na chęć zemsty. Jestem przekonana, że Twojemu mężowi nie jest łatwo patrzeć na Ciebie, gdy cierpisz. On pewnie też czuje dyskomfort. Rozmawiacie o Waszych uczuciach i emocjach?

Trzymaj się
Pozdrawiam smile

Przyszłość, chcę, zawsze chciałam zatracać się, zwłaszcza w Miłości, tak bezgranicznie, to jest to uczucie, które daje mi siłę, zawsze tęskniłam za takim uczuciem, bez ograniczeń, czasami boje się, że mój mąż to wykorzysta," jestem naga". Zawsze  chciałam być naga, ale już pisałam, bo komfort, bo, to bo jeszcze coś.
Ale czy musiało dojść do zdrady?

16 Ostatnio edytowany przez solinka (2014-07-23 13:55:47)

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Minął rok od tego jak mąż powiedziała mi " jest ch... zakochałem się", jak teraz pomyśle o tym to płakać mi się chce. Od roku jest cudownie kochamy sie jak szaleni. jednak ja mam cały czas tę kobietę przed oczyma. Mam wrażenie, że to Ona wygrała, nie wiem czy rok temu kochałam swojego męża. jesteśmy 15 lat po ślubie, mogę powiedzieć, że nienawidziłam Go z miłości.Przestał mi pachnieć nie robił z sobą nic, nie czułam jego wsparcia i zainteresowania.mam chaos w głowie, kocham Go, pachnie mi szalenie. Czasami myślę sobie, że tak naprawę, jest mu obojętne kogo kocha, tamtej kobiecie wyznał miłość, jak twierdzi On po miesiącu znajomości. We mnie zakochał się po prawie 2 latach. Serce mi pęka, a może to mój durny egoizm. Pomóżcie bo zwariuję.

Co jest mała, maż ci się przyznał do zdrady, wykajął, kocha cię nad życie a ty co, sama nie wiesz co czujesz.
Ja jak się o zdradzie M dowiedziałam to przeżyłam z M "romans życia".
Zdecydowałam że mu "wybaczę" tyle ze mój M nie chciał wybaczenia a łatwego przyjemnego życia bez obowiązków.
Twój M postanowił zawalczyć.
Musze to przemyśleć jeszcze co piszesz. Bo chyba połowy nie rozumiem.


aga72 napisał/a:

Mam wrażenie, że to Ona wygrała, nie wiem czy rok temu kochałam swojego męża. jesteśmy 15 lat po ślubie, mogę powiedzieć, że nienawidziłam Go z miłości.

Kto wygra pytasz, to od ciebie zależy. Ja "wygrałam" u mnie, mimo że M jest teraz z kochanką.
Wygrałam bo odnalazłam siebie a nie kocham M tylko kocham wspomnienie z przed 15-10-8 lat a nie tego M jakim jest teraz.
Zastanów się co chcesz. Mi odpowiedz na to pytanie zajęła rok.
Kocham drania, rozwala mnie swoimi telefonami ale żyć z nim nie umiem.


aga72 napisał/a:

Przestał mi pachnieć nie robił z sobą nic, nie czułam jego wsparcia i zainteresowania.mam chaos w głowie, kocham Go, pachnie mi szalenie. Czasami myślę sobie, że tak naprawę, jest mu obojętne kogo kocha, tamtej kobiecie wyznał miłość, jak twierdzi On po miesiącu znajomości. We mnie zakochał się po prawie 2 latach. Serce mi pęka, a może to mój durny egoizm. Pomóżcie bo zwariuję.

Pachnie mi szalenie, oj mi też.

17

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Ale czy musiało dojść do zdrady?

Aga,
Zdrada ZAWSZE jest destrukcyjna dla związku.
Dlatego tamtego Waszego związku sprzed zdrady już nie ma.
Teraz czas na NOWY.
Może być bardzo namiętny, bez opamiętania.
Możesz się zatracić i kochać bez tchu, upajać się jego zapachem.
Uczcie się siebie od mowa, poznawajcie swoje pragnienia i potrzeby.

aga72 napisał/a:

dziękuję, wiesz w sporcie, który uprawiam potrzebne jest bezgraniczne zaufanie, kiedyś dawno temu to mój mąż, był moim partnerem, tylko Jemu pozwalałam mnie trzymać, dzisiaj robi to moja partnerka, uprawiająca ten sam sport i wiesz, to Ty teraz jesteś moją ekstremalną partnerką ( nie odbierz tego żle), to przy Tobie czuję się bezpieczna i czuję,że dam radę zrobić to 6,1+, bo słyszę Aga napieraj.
Moje emocje, uwalniają mnie, w każdym aspekcie mojego życia, już nie jestem Agą na zawołanie, silną, rozwiązującą wszystkie problemy wszystkim, klepiącą po ramieniu i mówiąca będzie dobrze. Okazało się,że ta Aga tez może mieć gorszy dzień, cierpi, czuje, ma swoje problemy , czasami, ba często nie wie jak sobie poradzić z samą sobą i że potrzebuje pomocy, ciepła............... 
Przyszłość, dziękuję
Dzisiaj mam chyba lepszy dzień, pewnie jestem histeryczką, ale myślę sobie i co z tego, przecież mogę.

Zaintrygowałaś mnie z tym sportem, który uprawiasz smile ciekawe smile
Ale też zaniepokoiłaś sad
Bo skoro Twoja dyscyplina wymaga skupienia i opanowania to emocje trzeba wystudzić.
Ale cieszę się, że masz dobry dzień, oby tak dalej smile
Trzymaj się Aga

18

Odp: przerwana granica
Przyszłość napisał/a:
aga72 napisał/a:

Ale czy musiało dojść do zdrady?

Aga,
Zdrada ZAWSZE jest destrukcyjna dla związku.
Dlatego tamtego Waszego związku sprzed zdrady już nie ma.
Teraz czas na NOWY.
Może być bardzo namiętny, bez opamiętania.
Możesz się zatracić i kochać bez tchu, upajać się jego zapachem.
Uczcie się siebie od mowa, poznawajcie swoje pragnienia i potrzeby.

Przyszłość
Uczymy się oboje nas, wiesz kiedyś dawno temu, mój mąż zrywał mi wędką papierówki przez okno, to jest teraz nasza metafora. Pewnie ta papierówka już nigdy nie będzie taka słodka jak dawno temu, ale mam nadzieję,że będzie ogromna i dojrzała.
Chciałabym mieć coraz częściej takie dni, spokoju, równowagi, wolnej głowy.
To moje szaleństwo też mnie przeraża, nie wiem co z nim zrobić?

aga72 napisał/a:

dziękuję, wiesz w sporcie, który uprawiam potrzebne jest bezgraniczne zaufanie, kiedyś dawno temu to mój mąż, był moim partnerem, tylko Jemu pozwalałam mnie trzymać, dzisiaj robi to moja partnerka, uprawiająca ten sam sport i wiesz, to Ty teraz jesteś moją ekstremalną partnerką ( nie odbierz tego żle), to przy Tobie czuję się bezpieczna i czuję,że dam radę zrobić to 6,1+, bo słyszę Aga napieraj.
Moje emocje, uwalniają mnie, w każdym aspekcie mojego życia, już nie jestem Agą na zawołanie, silną, rozwiązującą wszystkie problemy wszystkim, klepiącą po ramieniu i mówiąca będzie dobrze. Okazało się,że ta Aga tez może mieć gorszy dzień, cierpi, czuje, ma swoje problemy , czasami, ba często nie wie jak sobie poradzić z samą sobą i że potrzebuje pomocy, ciepła............... 
Przyszłość, dziękuję
Dzisiaj mam chyba lepszy dzień, pewnie jestem histeryczką, ale myślę sobie i co z tego, przecież mogę.

Zaintrygowałaś mnie z tym sportem, który uprawiasz smile ciekawe smile
Ale też zaniepokoiłaś sad
Bo skoro Twoja dyscyplina wymaga skupienia i opanowania to emocje trzeba wystudzić.
Ale cieszę się, że masz dobry dzień, oby tak dalej smile
Trzymaj się Aga

zapraszam moja ekstremalna Partnerko, będę Cię trzymała najlepiej jak umiem. Tam dopiero, głowa się uwalnia, a jak jesteś już tam gdzieś, przynajmniej przez tę małą chwilę,aż do zjazdu myślisz sobie, dałam radę i nie myślisz o tym,że mąż zdradził, tylko,że dałaś radę.
dziękuję i czekam na nasze rozmowy

19

Odp: przerwana granica
solinka napisał/a:
aga72 napisał/a:

Minął rok od tego jak mąż powiedziała mi " jest ch... zakochałem się", jak teraz pomyśle o tym to płakać mi się chce. Od roku jest cudownie kochamy sie jak szaleni. jednak ja mam cały czas tę kobietę przed oczyma. Mam wrażenie, że to Ona wygrała, nie wiem czy rok temu kochałam swojego męża. jesteśmy 15 lat po ślubie, mogę powiedzieć, że nienawidziłam Go z miłości.Przestał mi pachnieć nie robił z sobą nic, nie czułam jego wsparcia i zainteresowania.mam chaos w głowie, kocham Go, pachnie mi szalenie. Czasami myślę sobie, że tak naprawę, jest mu obojętne kogo kocha, tamtej kobiecie wyznał miłość, jak twierdzi On po miesiącu znajomości. We mnie zakochał się po prawie 2 latach. Serce mi pęka, a może to mój durny egoizm. Pomóżcie bo zwariuję.

Co jest mała, maż ci się przyznał do zdrady, wykajął, kocha cię nad życie a ty co, sama nie wiesz co czujesz.
Ja jak się o zdradzie M dowiedziałam to przeżyłam z M "romans życia".
Zdecydowałam że mu "wybaczę" tyle ze mój M nie chciał wybaczenia a łatwego przyjemnego życia bez obowiązków.
Twój M postanowił zawalczyć.
Musze to przemyśleć jeszcze co piszesz. Bo chyba połowy nie rozumiem.
O,j ja też. A wydawałoby się, że człowiek już tyle wie, umie, a tu nic. Mówię o sobie.


aga72 napisał/a:

Mam wrażenie, że to Ona wygrała, nie wiem czy rok temu kochałam swojego męża. jesteśmy 15 lat po ślubie, mogę powiedzieć, że nienawidziłam Go z miłości.

Kto wygra pytasz, to od ciebie zależy. Ja "wygrałam" u mnie, mimo że M jest teraz z kochanką.
Wygrałam bo odnalazłam siebie a nie kocham M tylko kocham wspomnienie z przed 15-10-8 lat a nie tego M jakim jest teraz.
Zastanów się co chcesz. Mi odpowiedz na to pytanie zajęła rok.
Kocham drania, rozwala mnie swoimi telefonami ale żyć z nim nie umiem.


aga72 napisał/a:

Przestał mi pachnieć nie robił z sobą nic, nie czułam jego wsparcia i zainteresowania.mam chaos w głowie, kocham Go, pachnie mi szalenie. Czasami myślę sobie, że tak naprawę, jest mu obojętne kogo kocha, tamtej kobiecie wyznał miłość, jak twierdzi On po miesiącu znajomości. We mnie zakochał się po prawie 2 latach. Serce mi pęka, a może to mój durny egoizm. Pomóżcie bo zwariuję.

Pachnie mi szalenie, oj mi też.

20

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Przyszłość
Uczymy się oboje nas, wiesz kiedyś dawno temu, mój mąż zrywał mi wędką papierówki przez okno, to jest teraz nasza metafora. Pewnie ta papierówka już nigdy nie będzie taka słodka jak dawno temu, ale mam nadzieję,że będzie ogromna i dojrzała.
Chciałabym mieć coraz częściej takie dni, spokoju, równowagi, wolnej głowy.
To moje szaleństwo też mnie przeraża, nie wiem co z nim zrobić?

Historia z łowieniem papierówek na wędkę przez okno - cudowna smile
Ale chyba w całym moim życiu nie zdarzyło mi się zjeść słodkiej papierówki, a należę do jabłkożerców nienasyconych.
Może więc owoce tylko w Twoich wspomnieniach są takie słodkie, bo je wyidealizowałaś?
Niech owoce będą - tak jak piszesz - dorodne i dojrzałe, ale także zadbane i wypielęgnowane. A odrobina kwaskowatości doda im tylko wyrazistości i nijak nie wpłynie na utratę aromatu.

Aga, nie jesteś szalona, o nie!. Jesteś zwyczajnie normalna i jednocześnie jedyna w swoim rodzaju i nietuzinkowa smile
Demony czasami będą wracać, ale przecież jesteś gotowa, aby stawić im czoła. Dlatego one widząc Ciebie pewną swojej siły coraz rzadziej będą się pojawiały.
Nie obawiają się kochanki, bo oba już przegrała.
Wiesz czego ja bym się bała?
Obawiałabym się, że to moralne przyzwolenie, które pozwoliło mu zdradzić nadal istnieje. Bo wtedy wciąż trzeba być czujnym, aby nie wróciło w najmniej spodziewanym momencie, gdy się zatracę bez tchu w nowym związku, nowej miłości, ale ze starym moralnym przyzwoleniem.
I wiesz, czego jeszcze mogłabym się obawiać?
Że mogę tkwić w związku, który jest dla mnie destrukcyjny i wyniszczający a jestem w nim nadal, bo kocham za bardzo.

aga72 napisał/a:

zapraszam moja ekstremalna Partnerko, będę Cię trzymała najlepiej jak umiem. Tam dopiero, głowa się uwalnia, a jak jesteś już tam gdzieś, przynajmniej przez tę małą chwilę,aż do zjazdu myślisz sobie, dałam radę i nie myślisz o tym,że mąż zdradził, tylko,że dałaś radę.
dziękuję i czekam na nasze rozmowy

Czytam Twój opis, zamykam oczy i widzę trapez, akrobacje, zadania wykraczające poza ludzkie umiejętności  Ale to nie dyscyplina sportowa, to SZTUKA. I dalej nie wiem sad

21

Odp: przerwana granica
Przyszłość napisał/a:
aga72 napisał/a:

Przyszłość
Uczymy się oboje nas, wiesz kiedyś dawno temu, mój mąż zrywał mi wędką papierówki przez okno, to jest teraz nasza metafora. Pewnie ta papierówka już nigdy nie będzie taka słodka jak dawno temu, ale mam nadzieję,że będzie ogromna i dojrzała.
Chciałabym mieć coraz częściej takie dni, spokoju, równowagi, wolnej głowy.
To moje szaleństwo też mnie przeraża, nie wiem co z nim zrobić?

Historia z łowieniem papierówek na wędkę przez okno - cudowna smile
Ale chyba w całym moim życiu nie zdarzyło mi się zjeść słodkiej papierówki, a należę do jabłkożerców nienasyconych.
Może więc owoce tylko w Twoich wspomnieniach są takie słodkie, bo je wyidealizowałaś?
Niech owoce będą - tak jak piszesz - dorodne i dojrzałe, ale także zadbane i wypielęgnowane. A odrobina kwaskowatości doda im tylko wyrazistości i nijak nie wpłynie na utratę aromatu.

Aga, nie jesteś szalona, o nie!. Jesteś zwyczajnie normalna i jednocześnie jedyna w swoim rodzaju i nietuzinkowa smile
Demony czasami będą wracać, ale przecież jesteś gotowa, aby stawić im czoła. Dlatego one widząc Ciebie pewną swojej siły coraz rzadziej będą się pojawiały.
Nie obawiają się kochanki, bo oba już przegrała.
Wiesz czego ja bym się bała?
Obawiałabym się, że to moralne przyzwolenie, które pozwoliło mu zdradzić nadal istnieje. Bo wtedy wciąż trzeba być czujnym, aby nie wróciło w najmniej spodziewanym momencie, gdy się zatracę bez tchu w nowym związku, nowej miłości, ale ze starym moralnym przyzwoleniem.
I wiesz, czego jeszcze mogłabym się obawiać?
Że mogę tkwić w związku, który jest dla mnie destrukcyjny i wyniszczający a jestem w nim nadal, bo kocham za bardzo.

Przyszłość
mam nadzieję,że jestem gotowa. Wczoraj leżąc w łóżku, pomyślałam, przecież to może być moje nowe życie, z tamtego został mi, nam cudowny Syn, a cała reszta jest nowa.
Parę lat temu, podjęłam, może nie aż tak trudną decyzję w swoim życiu, ale diametralnie je ( moje życie) zmieniłam. Zdecydowałam się, zrezygnować z ciepłej posadki, która nie pozwalała mi się rozwijać i zacząć wszystko od nowa. Robiłam w zasadzie to samo, ale inaczej. Było ciężko, bardzo, ale się udało. Nadal walczę każdego dnia, ale widzę efekt tej walki.
Może taka moja karma,że muszę co jakiś czas coś zaczynać?
Przyszłość
Bardzo często z mężem rozmawiamy, o tym moralnym przyzwoleniu, o tym, że coś zostało przerwane. On zna mnie wiele lat i myślę,że ma ogromną świadomość tego, że może już nie być powrotu, nigdy. Ale, ja sobie myślę, że chemia mózgu i człowiek się nie zastanawia. Chciałabym wychowywać z Nim nasze wnuki ( kiedyś), ale jak będzie nie wiem, nie chce myśleć o tym. Mój mąż snuje plany, ja już nie.
Przyszłość
A jak Ty ogarniasz tę nową rzeczywistość?       

aga72 napisał/a:

zapraszam moja ekstremalna Partnerko, będę Cię trzymała najlepiej jak umiem. Tam dopiero, głowa się uwalnia, a jak jesteś już tam gdzieś, przynajmniej przez tę małą chwilę,aż do zjazdu myślisz sobie, dałam radę i nie myślisz o tym,że mąż zdradził, tylko,że dałaś radę.
dziękuję i czekam na nasze rozmowy

Czytam Twój opis, zamykam oczy i widzę trapez, akrobacje, zadania wykraczające poza ludzkie umiejętności  Ale to nie dyscyplina sportowa, to SZTUKA. I dalej nie wiem sad

To nie sztuka, sztuki mam trochę dosyć, bo to sztuka pokomplikowała nam życie. Po prostu się wspinam. W końcu po tylu latach z ogromną przyjemnością, swobodą. Może, dlatego, że powiedziałam mężowi, tu nie jesteś moim partnerem, tu daje radę z kimś innym.

22

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Ale czy musiało dojść do zdrady?

Tak musiało dojść, inaczej byś niczego w swoim życiu nie zmieniła, zdrada miała WAS obudzić.

Przyszłość napisał/a:

Zdrada ZAWSZE jest destrukcyjna dla związku.
Dlatego tamtego Waszego związku sprzed zdrady już nie ma.

Aga, napisz proszę jeszcze raz ale mniej chaotycznie jak to u was jest.

Widzę ze powinnaś tu z nami przerobić to co ty czujesz na czynniki pierwsze.
Żeby złapać dystans i perspektywę.

Rozumiem że po tym jak się o zdradzie dowiedziałaś już nie umiesz zaufać mężowi.
Tu napisze od razu ze nie oczekuj od siebie zaufania już teraz. Czas musi jakiś minąć żebyś dokładnie wiedziała czy zaufasz czy nie. I nie pisze tu o zaufaniu "sportowym"
Ciągle w głowie masz kochankę, i całkiem logiczne, ja jak zamknę oczy też ją widzę w wyobraźni cały czas.
Ale jak zamknę oczy też widzę łąkę i las.


Przyszłość napisał/a:

Zdrada ZAWSZE jest destrukcyjna dla związku.
Dlatego tamtego Waszego związku sprzed zdrady już nie ma.
Teraz czas na NOWY.
Może być bardzo namiętny, bez opamiętania.
Możesz się zatracić i kochać bez tchu, upajać się jego zapachem.
Uczcie się siebie od mowa, poznawajcie swoje pragnienia i potrzeby.

Zaakceptuj to ze zostałaś zdradzona. Do czasu jak tego nie zaakceptujesz będzie co to męczyć.
Zaakceptuj albo odejdź.
Czasami nie da się zaakceptować, rana tak głęboka jest.
Ale z tego co zrozumiałam, twój M chce ci wynagrodzić to wszystko.
Zastanów się czy nie warto spróbować.
Zacząć od przysłowiowego zera, ale z doświadczeniami, bo jak doszło do zdrady znaczy nie było u was w związku dobrze.

23

Odp: przerwana granica
solinka napisał/a:
aga72 napisał/a:

Ale czy musiało dojść do zdrady?

Tak musiało dojść, inaczej byś niczego w swoim życiu nie zmieniła, zdrada miała WAS obudzić.

Przyszłość napisał/a:

Zdrada ZAWSZE jest destrukcyjna dla związku.
Dlatego tamtego Waszego związku sprzed zdrady już nie ma.

Aga, napisz proszę jeszcze raz ale mniej chaotycznie jak to u was jest.

Wiesz, chyba nie umiem napisać niechaotycznie, bo to co się między nami dzieje to chaos.
Zdradził mnie rok temu i powiedział," jest ch.... zakochałem się" tej samej nocy powiedział, " kocham tylko ciebie". Ot i tyle.

Widzę ze powinnaś tu z nami przerobić to co ty czujesz na czynniki pierwsze.
Żeby złapać dystans i perspektywę.

Rozumiem że po tym jak się o zdradzie dowiedziałaś już nie umiesz zaufać mężowi.
Tu napisze od razu ze nie oczekuj od siebie zaufania już teraz. Czas musi jakiś minąć żebyś dokładnie wiedziała czy zaufasz czy nie. I nie pisze tu o zaufaniu "sportowym"
Ciągle w głowie masz kochankę, i całkiem logiczne, ja jak zamknę oczy też ją widzę w wyobraźni cały czas.
Ale jak zamknę oczy też widzę łąkę i las.


Przyszłość napisał/a:

Zdrada ZAWSZE jest destrukcyjna dla związku.
Dlatego tamtego Waszego związku sprzed zdrady już nie ma.
Teraz czas na NOWY.
Może być bardzo namiętny, bez opamiętania.
Możesz się zatracić i kochać bez tchu, upajać się jego zapachem.
Uczcie się siebie od mowa, poznawajcie swoje pragnienia i potrzeby.

Zaakceptuj to ze zostałaś zdradzona. Do czasu jak tego nie zaakceptujesz będzie co to męczyć.
Zaakceptuj albo odejdź.
Czasami nie da się zaakceptować, rana tak głęboka jest.
Ale z tego co zrozumiałam, twój M chce ci wynagrodzić to wszystko.
Zastanów się czy nie warto spróbować.
Zacząć od przysłowiowego zera, ale z doświadczeniami, bo jak doszło do zdrady znaczy nie było u was w związku dobrze.

Nie było oczywiście z nami dobrze, nie umieliśmy powiedzieć czego chcemy. w zasadzie mieliśmy wspólne życie, ale ani ja , ani On nie chcieliśmy takiego życia. Czułam, że On mnie nie kocha, on pewnie czuł to samo, ale żadne z nas nie miało odwagi tego powiedzieć. Ja cały czas czekałam na "tego faceta w czerwonych spodniach sprzed lat", a On z dnia na dzień robił się okropnym leniwcem i mentalnie i fizycznie.
Aż do feralnego sierpnia, kiedy tego leniwca chciała inna i nie przeszkadzało jej, że nie ma czerwonych spodni. Albo On dla niej zakładał je, nie wiem.
Wyobraź, sobie, że od roku mój mąż," każdego dnia zakłada czerwone spodnie".
czasami sobie myślę, że to ja oddałam Go tamtej. A teraz cierpię.
Cierpię, bo On dla Niej umiał być pewnie taki jakiego ja Go zawsze chciałam. Dla mnie nie umiał, nie chciał, nie wiem, może ja nie chciałam.
Trzymam się tego co napisała mi PRZYSZŁOŚĆ to nowy związek.

24

Odp: przerwana granica

Piszesz tak niezrozumiale ze czytam 5 raz i dalej nie wiem o co chodzi.
Pisz wolniej i czytaj co piszesz. Nie kopij całych tekstów bo to jest nieczytelne.



aga72 napisał/a:

Nie było oczywiście z nami dobrze, nie umieliśmy powiedzieć czego chcemy. w zasadzie mieliśmy wspólne życie, ale ani ja , ani On nie chcieliśmy takiego życia. Czułam, że On mnie nie kocha, on pewnie czuł to samo, ale żadne z nas nie miało odwagi tego powiedzieć. Ja cały czas czekałam na "tego faceta w czerwonych spodniach sprzed lat", a On z dnia na dzień robił się okropnym leniwcem i mentalnie i fizycznie.

Tak zwykle się to objawia, ze odchodzimy od siebie  w dwie różne strony. A co robiłaś żeby "facet w czerwonych spodniach wrócił" czekałaś aż się sam zorientuje ze się zgubił.????



aga72 napisał/a:

Aż do feralnego sierpnia, kiedy tego leniwca chciała inna i nie przeszkadzało jej, że nie ma czerwonych spodni. Albo On dla niej zakładał je, nie wiem.

Oczywiście ze tak, nie miał czerwonych spodni bo z nich wyrósł.

aga72 napisał/a:

Wyobraź, sobie, że od roku mój mąż," każdego dnia zakłada czerwone spodnie".
czasami sobie myślę, że to ja oddałam Go tamtej. A teraz cierpię..

Dla kogo dla kochanki dla ciebie.?????

aga72 napisał/a:

Cierpię, bo On dla Niej umiał być pewnie taki jakiego ja Go zawsze chciałam. Dla mnie nie umiał, nie chciał, nie wiem, może ja nie chciałam.
Trzymam się tego co napisała mi PRZYSZŁOŚĆ to nowy związek.

Chyba dla kochanki, jak nie "umiał dla ciebie".
Po zdradzie ZAWSZE jest NOWY związek. Osoby są nowe bo zdrada ma zmienić nas ludzi. Ma zmienić nasze zachowania. Jak jedna osoba się nie zmieni nie ma związku, związek to ciężka praca.
Dlaczego nie czytasz tego co inni piszą, zainwestuj trochę czasu poczytaj wartki innych dużo się nauczysz.

Słuchaj jesteś strasznie chaotyczna, wiec zakładam że w twoich emocjach też króluje chaos.
A tak się nie da niczego ogarnąć.
Nie masz perspektywy, nie patrzysz na boki, jesteś jak koń, który ma klapki na oczach i może patrzeć tylko prosto.
Zycie składa się z szarości nie tylko czarne i białe.
Przeczytaj ten wątek jeszcze raz, już ci to tu proponowali a widzę ze nie wyciągnęłaś żadnych wniosków.
Przeczytaj watek Ryby, Enadaluzji, moje posty, posty innych.
?
Przemyśl to, uspokój się.

Czytam co piszesz i połowy nie rozumiem. smile

25

Odp: przerwana granica
solinka napisał/a:

Piszesz tak niezrozumiale ze czytam 5 raz i dalej nie wiem o co chodzi.
Pisz wolniej i czytaj co piszesz. Nie kopij całych tekstów bo to jest nieczytelne.



aga72 napisał/a:

Nie było oczywiście z nami dobrze, nie umieliśmy powiedzieć czego chcemy. w zasadzie mieliśmy wspólne życie, ale ani ja , ani On nie chcieliśmy takiego życia. Czułam, że On mnie nie kocha, on pewnie czuł to samo, ale żadne z nas nie miało odwagi tego powiedzieć. Ja cały czas czekałam na "tego faceta w czerwonych spodniach sprzed lat", a On z dnia na dzień robił się okropnym leniwcem i mentalnie i fizycznie.

Tak zwykle się to objawia, ze odchodzimy od siebie  w dwie różne strony. A co robiłaś żeby "facet w czerwonych spodniach wrócił" czekałaś aż się sam zorientuje ze się zgubił.????



aga72 napisał/a:

Aż do feralnego sierpnia, kiedy tego leniwca chciała inna i nie przeszkadzało jej, że nie ma czerwonych spodni. Albo On dla niej zakładał je, nie wiem.

Oczywiście ze tak, nie miał czerwonych spodni bo z nich wyrósł.

aga72 napisał/a:

Wyobraź, sobie, że od roku mój mąż," każdego dnia zakłada czerwone spodnie".
czasami sobie myślę, że to ja oddałam Go tamtej. A teraz cierpię..

Dla kogo dla kochanki dla ciebie.?????

aga72 napisał/a:

Cierpię, bo On dla Niej umiał być pewnie taki jakiego ja Go zawsze chciałam. Dla mnie nie umiał, nie chciał, nie wiem, może ja nie chciałam.
Trzymam się tego co napisała mi PRZYSZŁOŚĆ to nowy związek.

Chyba dla kochanki, jak nie "umiał dla ciebie".
Po zdradzie ZAWSZE jest NOWY związek. Osoby są nowe bo zdrada ma zmienić nas ludzi. Ma zmienić nasze zachowania. Jak jedna osoba się nie zmieni nie ma związku, związek to ciężka praca.
Dlaczego nie czytasz tego co inni piszą, zainwestuj trochę czasu poczytaj wartki innych dużo się nauczysz.

Słuchaj jesteś strasznie chaotyczna, wiec zakładam że w twoich emocjach też króluje chaos.
A tak się nie da niczego ogarnąć.
Nie masz perspektywy, nie patrzysz na boki, jesteś jak koń, który ma klapki na oczach i może patrzeć tylko prosto.
Zycie składa się z szarości nie tylko czarne i białe.
Przeczytaj ten wątek jeszcze raz, już ci to tu proponowali a widzę ze nie wyciągnęłaś żadnych wniosków.
Przeczytaj watek Ryby, Enadaluzji, moje posty, posty innych.
?
Przemyśl to, uspokój się.

Czytam co piszesz i połowy nie rozumiem. smile

Solinko
To co piszesz, to pewnie prawda. Nie umiem się uspokoić, nie chcę,żeby życie składało się z szarości, przynajmniej to emocjonalne, może jestem starą wariatką.
Wiesz czego chcę, chcę cofnąć czas, ale tego nie umiem.

26

Odp: przerwana granica

Misiu-tulisiu, nie da się cofnąć czasu. Da się iść dalej nie popełniając starych błędów.
Przytulam cię.

27

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Przyszłość
mam nadzieję,że jestem gotowa. Wczoraj leżąc w łóżku, pomyślałam, przecież to może być moje nowe życie, z tamtego został mi, nam cudowny Syn, a cała reszta jest nowa.
Parę lat temu, podjęłam, może nie aż tak trudną decyzję w swoim życiu, ale diametralnie je ( moje życie) zmieniłam. Zdecydowałam się, zrezygnować z ciepłej posadki, która nie pozwalała mi się rozwijać i zacząć wszystko od nowa. Robiłam w zasadzie to samo, ale inaczej. Było ciężko, bardzo, ale się udało. Nadal walczę każdego dnia, ale widzę efekt tej walki.
Może taka moja karma,że muszę co jakiś czas coś zaczynać?
Przyszłość
Bardzo często z mężem rozmawiamy, o tym moralnym przyzwoleniu, o tym, że coś zostało przerwane. On zna mnie wiele lat i myślę,że ma ogromną świadomość tego, że może już nie być powrotu, nigdy. Ale, ja sobie myślę, że chemia mózgu i człowiek się nie zastanawia. Chciałabym wychowywać z Nim nasze wnuki ( kiedyś), ale jak będzie nie wiem, nie chce myśleć o tym. Mój mąż snuje plany, ja już nie.
Przyszłość
A jak Ty ogarniasz tę nową rzeczywistość?

Wiesz Aga, ja też nie planuję smile tzn. mam swoje cele i wyobrażenia co do przyszłości, ale traktuję je bardzo elastycznie. Gdy czuję, że obrany kurs powoduje dyskomfort to zastanawiam się skąd to odczucie i dlaczego coś mi doskwiera.
Piszesz, że kilka lat temu zrezygnowałaś z cieplej posadki bez perspektyw rozwoju na rzecz niepewnej, ale wykreowanej przez siebie rzeczywistości. A ja w konsekwencji perturbacji w moim życiu, dopiero co uciekłam ze złotej klatki, którą była moja dotychczasowa praca. Chociaż ta praca dawała mi dużo satysfakcji to jednak dokuczały mi w niej liczne ograniczenia.  Mam teraz plan na swój własny biznes, który zamierzam zrealizować. Ale jak się po rynku rozniosło, że jestem "wolna" to się posypały tak ciekawe propozycje, że zaczynam się łamać, tym bardziej, że lubię to, czym stricte się zajmuję. I tak sobie myślę, dlaczego wcześniej nie zdecydowałam się na taki ruch, dlaczego zdrada musiała przetoczyć się prżez moje życie żebym dostrzegła, że tkwię w złotej klatce i spróbować się z niej wyrwać. A to tylko jedna z konsekwencji zdrady i zmian w moim życiu smile Moi znajomi mówią, że mnie nie poznają, dla niektórych to zmiany na lepsze, dla innych na gorsze, ale nikt się nie odwrócił od tej nowej Przyszłości.
I to właśnie tak ogarniam rzeczywistość. Słucham siebie i swoich potrzeb, ale potrzeb mojego męża również. Bo decyzja o pozostaniu w związku po zdradzie jest trudna, ale to dopiero początek trudnej drogi. Bo trzeba się nawzajem poznawć i uczyć od nowa. W tej nowej rzeczywistości stawiam zatem na szczrość, komunikację i słuchanie siebie i jego. Liczę na to, że rany z czasem całkiem się zabliźnią, ale jestem świadoma, że ślad pozostanie na zawsze. Może to i dobrze, bo ten ślad już nigdy nie pozwoli mi zapomnieć o sobie samej smile

aga72 napisał/a:

To nie sztuka, sztuki mam trochę dosyć, bo to sztuka pokomplikowała nam życie. Po prostu się wspinam. W końcu po tylu latach z ogromną przyjemnością, swobodą. Może, dlatego, że powiedziałam mężowi, tu nie jesteś moim partnerem, tu daje radę z kimś innym.

Tak, tak, pamiętam - artystka sad
Dobrze, że masz swoją przestrzeń i swój świat bez niego. To ważne.
A on nie ma nic przeciwko?
Bo mój mąż niby rozumie, że jesteśmy odrębnymi bytami i każde z nas ma swoje sprawy, ale tak bardzo chce uczestniczyć w tym moim świecie bez niego, że to właściwie jedyny powód naszych w sumie drobnych nieporozumień.

28

Odp: przerwana granica

Przyszłość
Wiesz, dzisiaj pomaga mi Tuwim, chcę tak traktować moją przeszłość, która często masakruje przyszłość.
https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Dzisiaj ten tekst interpretuję, zupełnie inaczej niż jeszcze rok temu.

29 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-07-28 14:51:42)

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Przyszłość
Wiesz, dzisiaj pomaga mi Tuwim, chcę tak traktować moją przeszłość, która często masakruje przyszłość.
https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Dzisiaj ten tekst interpretuję, zupełnie inaczej niż jeszcze rok temu.

A wiesz, że ja teraz też zupełnie inaczej interpretuję teksty wielu wierszy, piosenek, sztuk teatralnych i dopiero teraz zaczęły docierać do mnie niewidoczne dla mnie wcześniej w wypowiedziach mojej ukochanej babci - prawdziwe życiowe mądrości.

A odnośnie Tuwima, Naprawdę chcesz tak traktować całą swoją przeszłość smile ?

30

Odp: przerwana granica

Tylko tą złą, która powraca i powraca, oczywiście w mojej głowie. Bo w przeszłości, też były wyjątkowe chwile i było ich bardzo dużo.
Przyszłość
mam czasami taka nieodpartą ochotę, napisać mail do Artystki, nie wiem co bym w nim napisała, nie chcę tego robić. Czy też miałaś taką ochotę? Nie wiem czemu miałoby to służyć, ale mam czasami ochotę wykrzyczeć Jej cały mój ból i złość.

31

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

mam czasami taka nieodpartą ochotę, napisać mail do Artystki, nie wiem co bym w nim napisała, nie chcę tego robić. Czy też miałaś taką ochotę? Nie wiem czemu miałoby to służyć, ale mam czasami ochotę wykrzyczeć Jej cały mój ból i złość.

Aga,
Jeśli masz ochotę, czujesz taką potrzebę - to napisz list do artystki.
Wyrzuć z siebie wszystkie emocje i ból. Możesz ltych istów napisać bardzo wiele. Papier cierpliwy jest smile
Ale nie musisz zaraz listu wysyłać. Będę Ci to odradzać.
Chociaż sama jeden taki list wysłałam. Był to tylko jeden z wielu listow, które do niej napisałam, ale jedyny, który wysłałam i ostatni, który do niej był skierowany. W tym ostatnim liście było de facto moje wybaczenie.

32

Odp: przerwana granica

Przyszłość
Odradzaj, bo ja czasami, ba często głupieję, a wydawałoby się,że  czas głupoty już za mną.
Czy zastanawiasz się czasami nad tym, jak to jest, że my takie fajne, mądre, inteligentne, wyrozumiałe, atrakcyjne, a Oni wybrali erzace.
Może, dlatego, że za bardzo oswoiliśmy siebie i wydawało się nam, że ten oswojony do granic możliwości pies sam sobie naleje wody do miski i sam się pogłaszcze.
Dobrze, że JESTEŚ PRZYSZŁOŚĆ.

33

Odp: przerwana granica

zawsze jak rano wsiadam do auta to włączam i śpiewam, Manfred Spitzer, mówi, śpiewajcie a endorfiny będą szalały ( mój przekład).
https://www.youtube.com/watch?v=_EdZbopNeS8

34 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-08-01 22:05:42)

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Czy zastanawiasz się czasami nad tym, jak to jest, że my takie fajne, mądre, inteligentne, wyrozumiałe, atrakcyjne, a Oni wybrali erzace.
Może, dlatego, że za bardzo oswoiliśmy siebie i wydawało się nam, że ten oswojony do granic możliwości pies sam sobie naleje wody do miski i sam się pogłaszcze.

Ech Aga,
Czy ja się zastanawiałam? Jasne! Baaaardzo wiele razy smile
I doszłam do wniosków, że ile kobiet i mężczyzn tyle odpowiedzi.
Ale z Twoją myślą nie mogę się zgodzić. Zdrada i "oswojenie", o którym piszesz to dla mnie dwa zupełnie odrębne tematy.
Bo oswojenie to inaczej grzech zaniechania i zaniedbania wobec związku. W małym natężeniu może zostać nawet niezuważony, ale gdy przechodzi w stan permanentny staje się dla relacji trujący a w porę niezdiagnozowany i nieleczony może stać nawet zabójczy. Jednak nawet w zaawansowanym etapie daje się leczyć i zazwyczaj po skutecznym leczeniu nie pozostawia po sobie śladów.
Natomiast zdrada to już pewne narzędzie zbrodni, które niszczy i zabija związek bardzo skutecznie. Niweczy to, co było dotychczas i to w bardzo bolesny sposób. Nie da się ze zdrady wyjść bez szwanku, potrzebna jest reinkarnacja, aby związek tych samych bratnich dusz trwał nadal.

aga72 napisał/a:

zawsze jak rano wsiadam do auta to włączam i śpiewam, Manfred Spitzer, mówi, śpiewajcie a endorfiny będą szalały ( mój przekład).
https://www.youtube.com/watch?v=_EdZbopNeS8

Ja też od rana śpiewam w aucie smile
Inni kierowcy często patrzą na mnie z politowaniem albo uśmiechem, ale bywają też wielce sympatyczne gesty smile Ale może to dlatego, że ja dodatkowo "tańczę" za kółkiem ?
Piosenka Straców na Lachy, do której link podesłałaś, jest dla mnie wspomnieniem przeszłości.
Kilka lat temu, mój mąż podczas swoich wyjazdów służbowych, często dzwonił do mnie po przebudzeniu i śpiewał mi jej refren do słuchawki.

35

Odp: przerwana granica

Co in­ne­go mu­zyka, która wy­wołuje emoc­je, a co in­ne­go emoc­je, które pre­ten­dują do ty­tułu muzyki.

36

Odp: przerwana granica

Przyszłość

To ja popełniłam grzech zaniechania i zaniedbania. Nie chce się tłumaczyć, ale było wiele rzeczy, które popchnęły mnie do przyjęcia postawy niekoniecznie chlubnej dla związku. Wiele lat moje " potrzeby, fiksacje....." mój mąż traktował jako moje fanaberie, ja cierpiałam z tego powodu( ale już pisałam o tym) i założyłam mosiężną zbroję, żeby chronić siebie? przed mężem. I uchroniłam, ja głupia i naiwna. Wiesz, ja chyba w pewnym momencie swojego życia zapomniałam o Nim, był mi obojętny, nie mogę powiedzieć, że Go nie kochałam, ale na pewno nie do utraty tchu.
Ostatnio, spotkaliśmy z mężem znajomego z lat szalonych i powiedział nam, jestem w separacji, ale w naszym wieku to norma. ? 

Wiesz mój mąż napisał mi wiersz

"Z okruchów życia zbudowaliśmy mur.
Zrobiłaś zbroję, ja pokutny wór.
I gdy już wydawało się.....
Coś zabłysnęło,
żar zatlił się.
Świat zwariował, rozgonił mgłę
A żar?
Coraz bardziej tlił się.
Z okruchów życia składa się los.
Z okruchów zbuduję dla nas most.
Przejdziemy razem idąc z dwóch stron.
Okruchy dzielić na środku,
bo
Z okruchów życia pozbierasz mnie
Z okruchów życia poskładam Cię ,Kocham"

Radosnego dnia, Przyszłość

37

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Przyszłość

To ja popełniłam grzech zaniechania i zaniedbania. Nie chce się tłumaczyć, ale było wiele rzeczy, które popchnęły mnie do przyjęcia postawy niekoniecznie chlubnej dla związku. Wiele lat moje " potrzeby, fiksacje....." mój mąż traktował jako moje fanaberie, ja cierpiałam z tego powodu( ale już pisałam o tym) i założyłam mosiężną zbroję, żeby chronić siebie? przed mężem. I uchroniłam, ja głupia i naiwna. Wiesz, ja chyba w pewnym momencie swojego życia zapomniałam o Nim, był mi obojętny, nie mogę powiedzieć, że Go nie kochałam, ale na pewno nie do utraty tchu.

Nie jestem pewna, czy w Twoim zachowaniu więcej było zaniedbania czy zaniechania.
Albo inaczej, może najpierw było zaniechanie, które przyszło po próbach przekonywania męża do zadbania o Twoje potrzeby. Swoją drogą, cóż to mogły być za fanaberie? Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni często na codzień nie doceniają roli przytulania, trzymania się za ręce, dotyku, czyli sposobów na uwalniania oksytocyny w kobiecym organizmie, hormonu, który odpowiada za przywiązanie i poczucie szczęścia.
A potem czy przyszło zaniedbanie? Bo jak on nie odpowiada na Twoje potrzeby, to Ty przestałaś reagować na jego potrzeby?
Hmmm... Droga do nikąd w związku.
Pewnie gdybyśmy spojrzenie na jego udział w Waszym oddaleniu się od siebie, to najpierw rzuciłoby się zaniedbanie względem Twoich potrzeb a potem zaniechanie.
Mniejsza z tym. Jedno co jest pewne to TO, że na osłabienie więzi w związku przeważnie "pracują" dwie osoby, przyjmując "postawę niekoniecznie chlubną dla związku". I obie strony powinny pracować na mocne i trwałe więzy.
Czy tak jest teraz w Twoim związku?

aga72 napisał/a:

Ostatnio, spotkaliśmy z mężem znajomego z lat szalonych i powiedział nam, jestem w separacji, ale w naszym wieku to norma. ?

Aga, Nie chcę myśleć o separacjach i rozwodach 40latków jak o normie, bo to nie jest normalne. Ale fakty są takie, że dużo za dużo jest wokół mnie rozstań. Ludzie nie chcą odbudowywać swoich związków, łatwiej im się rozstać, przez lata narosła tyle wzajemnych pretensji, że wybuchają jak bomby z opóźnionym zapłonem. Ja, my wczorajszy wieczór spędziłam w towarzystwie znajomej pary - to był męczący wieczór z uwagi na ciągłą wymianę kąśliwych uwag między nimi. Zareagowaliśmy, ale nie wiem, czy dzięki temu to nie będzie nasz ostatni wspólny wypad sad

aga72 napisał/a:

Wiesz mój mąż napisał mi wiersz

Aga, to nie jest takie codzienne i zwyczajne, że mąż pisze wiersz dla żony smile
Wygląda na to, że słowa nie są przypadkowe, treść została przemyślana.
Jest i refleksja, i obietnica. Pięknie smile
Powodzenia Aga!
Miłego dnia smile

38

Odp: przerwana granica

Przyszłość
dziękuję, że jesteś
Oczywiście oboje teraz pracujemy na  "na mocne i trwałe więzy", przyznam szczerze, ze i ja i mój mąż zmieniamy się, jak to mówi mój mąż pojawił się nawet syndrom więzienny.
Wiesz , boję się sierpnia, bo to właśnie rok temu, to był miesiąc szok dla Niego i dla mnie.
Przyszłość
Chyba obie damy radę ogarnąć tę nową rzeczywistość. Czy bywasz już czasami szczęśliwa?
Czy czujesz, że dla swojego męża jesteś najważniejsza ( pomijam dzieci, bo one są bezkonkurencyjne), że jest w stanie przeorganizować "dla Ciebie cały świat"? Czy  wracasz do domu z radością, bo wiesz, że On tam będzie?

Chyba, trzeba przełamać te straszne stereotypy małżeństw czterdziestolatków i szaleć z miłości do męża, czy żony, mimo bagażu jaki dźwigamy.
dzisiaj rano powiedziałam swojemu mężowi, że jak kiedyś będę miała czas to napiszę książkę, żony wyklęte ( skojarzenie sierpniowe - Panny wyklęte), może to będzie takie oczyszczenie.

Do usłyszenia, u mnie sierpniowa burza, ale piękna

39

Odp: przerwana granica

U mnie wciąż grubo powyżej 30 stopni i ani jednej chmury na niebie. Taras zalany słońcem, więc skrywam się w domowych pieleszach dziękując M, że uparł się na klimę w domu smile
Nie wiem, co u Was oznacza syndrom więzienny, ale jeśli  spędzanie wspólnie każdej możliwej chwili to u mnie tak właśnie jest smile M jest nawet zazdrosny o ten czas poświęcany przeze mnie netkobietom smile
Ogarniam tę nową rzeczywistość już bardzo dobrze. Jasne, że bywa raz lepiej, raz gorzej, ale radzę sobie nieźle na codzień. Nauczyłam się doceniać te aspekty dnia codziennego, które traktowałam jako oczywisty fragment krajobrazu i one zapełniły przestrzeń, która powstała po zdradzie.
Cieszę się, gdy on na mnie czeka po powrocie do domu, uśmiecham się gdy on dzwoni, że tęskni, ale nie uzależniam od tego swojego szczęścia ani nawet samopoczucia, już nie. Chociaż czuję doskonale, że jestem dla niego najważniejsza spośród ludzi chodzących po świecie, to nie zakładam, że tak będzie już zawsze. Jest mi dobrze, jestem spokojna i może nawet mogłabym powiedzieć, że jestem szczęśliwa, ale nie brakuje w moim życiu zmartwień nie związanych z moim związkiem. Niestety, nie mam na to żadnego wpływu i mogę tylko liczyć na pozytywny rozwój wydarzeń.
Pozdrawiam słonecznie smile

40

Odp: przerwana granica

Lubię Cię czytać Przyszłość, napełniasz mnie optymizmem i wolą walki ( uff nie lubię tych słów), ale w tej chwili nie umiem znaleźć innych.
Chciałabym już umieć tak ogarniać rzeczywistość  jak Ty. U mnie różnie z tym bywa. Mój mąż twierdzi, że już i tak jest dobrze, pewnie z Jego perspektywy. A z mojej, jeszcze za dużo bólu.
Jakiś czas temu, wybrałyśmy się z moja koleżanką, w podróż same jak Thelma i Louise, oczywiście z innym zakończeniem i bez tak ekstremalnych przygód.
Wracając do domu, Ona mówi, i po co nam faceci, dałyśmy radę,( pokonując naprawdę dużo kilometrów w różnych warunkach, czasem dosyć trudnych).
Przyszłość, ja jej odpowiedziałam do kochania i do" brania miłości"
Co byś Jej odpowiedziała?
Miłego dnia

41

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Wracając do domu, Ona mówi, i po co nam faceci, dałyśmy radę,( pokonując naprawdę dużo kilometrów w różnych warunkach, czasem dosyć trudnych).
Przyszłość, ja jej odpowiedziałam do kochania i do" brania miłości"
Co byś Jej odpowiedziała?

Pytanie z serii klasyka gatunku na większości babskich spotkań.
Wiesz Aga, co ja bym odpowiedziała?
Że kobiety potrzebują mężczyzn żeby iść wspólnie przez życie ramię w ramię
Że potrzebujemy kogoś o kogo będziemy się troszczyć i kto będzie dbał o nas
Że potrzebujemy facetów w łóżku - nie tylko o seks mi chodzi, ale tak dobrze do kogoś się przytulić wieczorem i obudzić przy kimś rano
Że dobrze na codzień dzielić z nimi radości i smutki, obowiązki i przyjemności, marzenia i wspomnienia
Po prostu
Że wspaniale jest kochać i być kochanym smile I to jest kwintesencja tego, co miałabym do powiedzenia i jednocześnie to samo, co Ty Aga odpowiedziałaś, tylko sparafrazowane.

To wszystko niby takie proste i oczywiste, a ile kobiet kocha swojego faceta bardziej niż siebie samą, i często na jego rzecz poświęcają własne potrzeby, marzenia i czas.
Regularnię uczestniczę w spotkaniach kobiet biznesu i tam przyświeca nam takie hasło, że ze wszystkich rzeczy, z których musimy rezygnować z powodu braku czasu ostatnią jest czas poświęcony innym kobietom smile Bo w innym celu i z innych powodów, ale tak samo jak potrzebujemy facetów potrzebujemy też innych kobiet.
Miłego Dnia Aga smile
Pozdrawiam

42

Odp: przerwana granica

Przyszłość
I tak właśnie jest

"Że wspaniale jest kochać i być kochanym smile I to jest kwintesencja tego, co miałabym do powiedzenia"

Mam ciężkie dni, dzisiejszy tez pewnie nie będzie najłatwiejszy. Mój mąż szaleje, zaczęło się od niewinnej rozmowy, w której powiedziałam Mu, że to co wydarzyło się rok temu to nie był romans, tylko związek, że wyznając miłość Artystce, ponosi odpowiedzialność, to coś pieczętującego. On stwierdził, że to moja manipulacja samą sobą.
Wczoraj w nocy powiedział mi, że to ja Go opuściłam i nie może zrozumieć dlaczego, a cała reszta to  konsekwencja mojego odejścia.
Czasami sobie myślę, że On nie zdaje sobie sprawy z tego co zrobił i co ja mogę czuć.
Trzymaj za mnie kciuki dzisiaj Przyszłość, żebym przetrwała, żebym nie dała się sprowokować.

43

Odp: przerwana granica
Przyszłość napisał/a:

Ja ostatnio uwierzyłam w to, że nic się nie dzieje przypadkiem.
Może to wszystko wydarzyło się dlatego, żebyś teraz była tu gdzie jesteś.
Żebyś czuła ten ogień i zapach.

Ech jak pięknie napisane.


Aga72 napisał/a:

Czasami sobie myślę, że On nie zdaje sobie sprawy z tego co zrobił i co ja mogę czuć.

Dlatego musisz z nim rozmawiać, opowiedzieć mu co czujesz. Sam się przecież nie zorientuje.


Aga72 napisał/a:

Chyba, trzeba przełamać te straszne stereotypy małżeństw czterdziestolatków i szaleć z miłości do męża, czy żony, mimo bagażu jaki dźwigamy.

Wiecie obie napawacie mnie optymizmem.
Wzięłyście życie za bary, wyciągnęłyście wnioski z własnych błędów i z partnerami budujecie nowy "dom"
Dziękuję że mogę was czytać.

Przyszłość napisał/a:

Że kobiety potrzebują mężczyzn żeby iść wspólnie przez życie ramię w ramię
Że potrzebujemy kogoś o kogo będziemy się troszczyć i kto będzie dbał o nas
Że potrzebujemy facetów w łóżku - nie tylko o seks mi chodzi, ale tak dobrze do kogoś się przytulić wieczorem i obudzić przy kimś rano
Że dobrze na codzień dzielić z nimi radości i smutki, obowiązki i przyjemności, marzenia i wspomnienia
Po prostu

Tego mi brak, może nadejdzie dzień że i ja to będę przeżywała.

Słuchajcie dziewczyny, randkujcie, zaskakujcie, kupujcie sobie sexowną bieliznę.
Życzę wam żeby wasze życia były namiętne, gorące, pełne i szczęśliwe.
Nic nie stoi na przeszkodzie żeby mieć romans z mężem, żeby śpiewać mu do słuchawki żeby wstawać rano i robić kawę. Życzę wam PARTNERSTWA, bo tego wam zabrakło przecież. Każda strona skupiała się na sobie, dobrze ze nauczeni doświadczeniem możecie teraz to zmienić.
A teksty ze rozwody 40 laków to standard, są żenujące, żadne standard łatwizna i brak chęci do walki.

44

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Mam ciężkie dni, dzisiejszy tez pewnie nie będzie najłatwiejszy. Mój mąż szaleje, zaczęło się od niewinnej rozmowy, w której powiedziałam Mu, że to co wydarzyło się rok temu to nie był romans, tylko związek, że wyznając miłość Artystce, ponosi odpowiedzialność, to coś pieczętującego. On stwierdził, że to moja manipulacja samą sobą.

Aga, widzę wyraźnie, źe nie sama zdrada Twojego męża ciąży Tobie najbardziej, ale wyznanie jej miłości.
O tym, że słowa mają olbrzymią moc wiadomo nie od wczoraj. Ale mimo to niewiele znanych mi osób waży wypowiadane słowa a niemal wszyscy w emocjach nie panujemy nad potokiem słów, który z nas się wylewa. Tak jest przeważnie, gdy jesteśmy źli i rozżaleni, ale czy stan zauroczenia nie jest silnym stanem emocjonalnym. W tym całym koktajlu hormonów, któremu towarzyszy zauroczenie tak łatwo o słowa na wyrost. A pożądanie to nie miłość. Jak Twój mąż teraz mówi o relacji jego z artystką, czy uważa, że to była miłość? A jak postrzega uczucie do Ciebie?
Ja nie wierzę w jego miłość do artystki - za szybko zniknęło, ulotniło się. Wg mnie pomylił fascynację z kochaniem.

aga72 napisał/a:

Wczoraj w nocy powiedział mi, że to ja Go opuściłam i nie może zrozumieć dlaczego, a cała reszta to  konsekwencja mojego odejścia.

Wiesz Aga, zdrada jest jak żywioł, który niszczy wszystko, co było zbudowane dotychczas. Po jego przejściu najpierw odbudowujemy zniszczenia, ale potem dobrze sprawdzić, czy i dlaczego system ostrzegania przed żywiołem zawiódł i wyciągnąć wnioski.
Sama pisałaś wcześniej: "ja chyba w pewnym momencie swojego życia zapomniałam o Nim, był mi obojętny, nie mogę powiedzieć, że Go nie kochałam, ale na pewno nie do utraty tchu."
I pewnie trochę prawdy jest w tych słowach, ale ja uważam, że na kryzys w związku pracują zawsze dwie strony i obie strony powinny pracować aby ten kryzys zażegnać. A u Was było być może tak, że Ty nie robiłaś nic, aby wyjść z letargu, ale Twój mąż popszedł drogą na skróty, skreślając wszystko to, co wspólnie zbudowaliście. To powinniście sobie wyraźnie wyjaśnić, bo wisi nad Wami jak chmura gradowa. Ale razem z pewnością prowadzicie sobie z rozwianiem tej chmury smile

aga72 napisał/a:

Czasami sobie myślę, że On nie zdaje sobie sprawy z tego co zrobił i co ja mogę czuć.
Trzymaj za mnie kciuki dzisiaj Przyszłość, żebym przetrwała, żebym nie dała się sprowokować.

Aga, kto nie był na Twoim miejscu ten nie wie, co czujesz. Przypomnij sobie sama, czy i jak wcześniej myślałaś o zdradzie i zdrajcy. Ja jeszcze rok temu byłam pewna, że zdrady nie można wybaczyć a zdrajcy trzeba się pozbyć ze swojego życia jak zbędny rupieć. A teraz co ? smile
Możesz mu tylko próbować wyjaśnić, co czułasz i czujesz - do tego Ciebie zachęcam. Jednak myślę, że on widzi jak cierpisz. Być może zarzut o opuszczeniu go przez Ciebie jest taką desperacką i nieprzemyślaną formą poradzenia sobie przez niego z wyrzutami sumienia wobec Ciebie.
Trzymaj się Aga:) Przetrwacie tę niechlubną rocznicę, a później kolejną i następną.
Jesteś super babką, pamiętaj smile
Przytulam smile

45 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-08-07 13:44:30)

Odp: przerwana granica
solinka napisał/a:

Wiecie obie napawacie mnie optymizmem.
Wzięłyście życie za bary, wyciągnęłyście wnioski z własnych błędów i z partnerami budujecie nowy "dom"
Dziękuję że mogę was czytać.

Dzięki Solinka smile
Już zastanawiałam się, czy nie powinnyśmy z Agą naszą "korespondencję" prowadzić na privie, ale może ktoś się do nas przyłączy, albo komuś te nasze rozważania i wzajemne wspieranie się pomoże.

solinka napisał/a:

Słuchajcie dziewczyny, randkujcie, zaskakujcie, kupujcie sobie sexowną bieliznę.
Życzę wam żeby wasze życia były namiętne, gorące, pełne i szczęśliwe.
Nic nie stoi na przeszkodzie żeby mieć romans z mężem, żeby śpiewać mu do słuchawki żeby wstawać rano i robić kawę. Życzę wam PARTNERSTWA, bo tego wam zabrakło przecież. Każda strona skupiała się na sobie, dobrze ze nauczeni doświadczeniem możecie teraz to zmienić.
A teksty ze rozwody 40 laków to standard, są żenujące, żadne standard łatwizna i brak chęci do walki.

Dzięki Solinka.
Tak właśnie żyjmy: gorąco i pełną piersią smile
Życie jest pełne niespodzianek i czasami funduje nam zaskakujące rozwiązania. Ważne aby być w zgodzie z sobą, kochać siebie i wyciągać wnioski z doświadczeń.
Powodzenia dla Ciebie Solinka smile
I dla NAS Dziewczyny nastawione na branie od życia pełnymi garściami smile

46

Odp: przerwana granica
Przyszłość napisał/a:

I dla Was Dziewczyny nastawione na branie od życia pełnymi garściami smile

Źle napisałaś, powinno być "DLA NAS" smile
Absolutnie nie przechodźcie na prv, nie jestem sama która to czytam.

Uczymy się na błędach, może się ta wiedza jeszcze komuś przyda.

47

Odp: przerwana granica
solinka napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

I dla Was Dziewczyny nastawione na branie od życia pełnymi garściami smile

Źle napisałaś, powinno być "DLA NAS" smile
Absolutnie nie przechodźcie na prv, nie jestem sama która to czytam.

Uczymy się na błędach, może się ta wiedza jeszcze komuś przyda.

Racja smile !
Zmieniłam

48

Odp: przerwana granica

Przyszłość, dziękuję
Przetrwałam wczorajszy dzień, od rana się uśmiecham, głowę uwolniłam i KOCHAM DO UTRATY TCHU mojego STAREGO NOWEGO MĘŻA.
Może czas już skończyć z tą semantyką.


"Tak właśnie żyjmy: gorąco i pełną piersią smile
Życie jest pełne niespodzianek i czasami funduje nam zaskakujące rozwiązania. Ważne aby być w zgodzie z sobą, kochać siebie i wyciągać wnioski z doświadczeń.
Powodzenia dla Ciebie Solinka smile
I dla NAS Dziewczyny nastawione na branie od życia pełnymi garściami smile"

Przyszłość, ja tez teraz tak żyję, gorąco, całą sobą, może czasami rozdarta, ale już tylko czasami.Ale wiem jedno na pewno inaczej, boję się jeszcze głośno mówić, mówię więc szeptem "Lepiej" niż rok, dwa lata temu. Bo KOCHAM i jestem KOCHANA do zwariowania.
Dziewczyny
Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

Przyszłość,  Solinko dziękuję za Was , Szymborskiej też

49

Odp: przerwana granica

Nie .. nie możecie przejść na priv.
Nawet nie wiecie, jak BARDZO to czytam.

50

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Przyszłość, dziękuję
Przetrwałam wczorajszy dzień, od rana się uśmiecham, głowę uwolniłam i KOCHAM DO UTRATY TCHU mojego STAREGO NOWEGO MĘŻA.

big_smile

aga72 napisał/a:

Może czas już skończyć z tą semantyką.

A co w zamian? Jakieś propozycje?

aga72 napisał/a:

"Tak właśnie żyjmy: gorąco i pełną piersią smile
Życie jest pełne niespodzianek i czasami funduje nam zaskakujące rozwiązania. Ważne aby być w zgodzie z sobą, kochać siebie i wyciągać wnioski z doświadczeń.
Powodzenia dla Ciebie Solinka smile
I dla NAS Dziewczyny nastawione na branie od życia pełnymi garściami smile"

Przyszłość, ja tez teraz tak żyję, gorąco, całą sobą, może czasami rozdarta, ale już tylko czasami.Ale wiem jedno na pewno inaczej, boję się jeszcze głośno mówić, mówię więc szeptem "Lepiej" niż rok, dwa lata temu. Bo KOCHAM i jestem KOCHANA do zwariowania.

Aga, nie wiem czy Ciebie również, ale mnie czasem zastanawia jedna rzecz.
Dlaczego trwałyśmy, albo dokładnie ja TRWAŁAM w związku, w którym no nie było mi do końca dobrze.
Z M niby się rozumieliśmy bez słów,
niby oboje wiedzieliśmy, że jedno rzuci wszystko żeby pomóc, zadbać o drugie, jeśli będzie taka potrzeba
Niby wspieraliśmy się w codziennych sprawach, jak i w kwestiach zawodowych
niby mieliśmy wspólne zainteresowania i marzenia
Ale brakowało OGNIA i poczucia, że jestem dla niego tą jedyną i wyjątkową.
I to mi strasznie przeszkadzało sad
Próbowałam podnieść temperaturę, ale na niewiele się to zdało.
Lipa była, no lipa z tym ogniem sad
A mimo wszystko do głowy mi nie przyszło, aby go zostawić, odejść, poszukać ognia.
I jeszcze jak na ironię losu on swój romans rozpoczął w tym czasie, gdy ja byłam w swojej szczytowego formie, bo czułam się i wyglądałam jak milion dolarów, tryskałam energią, humorem, i pomysłami. W życiu zawodowym odnosiłem sukces za sukcesem, dookoła prawiono mi komplementy i obsypywano dowodami uznania. A dla mojego męża byłam - jak to ktoś w moim wątku napisał - matką jego dzieci. Może jeszcze przyjaciółką. Ale jako kobieta byłam niemal przeźroczysta. I im bardziej on zdawał się nie dostrzegać we mnie kobiety, tym ja byłam bardziej skupiona na dzieciach i oddana przyjaciołom, pracy, swojemu hobby. Próbowałam powetować sobie braki w jednym obszarze sukcesami w całkiem innych dziedzinach życia i tam czułam się wyjątkowa, zauważana i doceniana. Uważam się za rozgarniętą osobę a nie zastanowiłam się, nie pochyliłam się nad tym tematem, jakbym nie chciała zobaczyć prawdy i rzeczy takimi, jakie są.
Raz tylko jeden jedyny zaproponowałam separację, której tak naprawdę nie chciałam. Chciałam wtedy nim wstrząsnąć, zmusić do działania.
Czy musiało się wydarzyć TO wszystko, żeby wrócił OGIEŃ?
Wysoka cena!
Wciąż mam wątpliwości, czy nie jest to cena zbyt wysoka i czy dam radę ją zapłacić.
Pozdrawiam smile

51

Odp: przerwana granica

Przyszłość, dziwna jesteś.
Po co tobie związek z gadem?
Rzuć go a zobaczysz jak szybko znajdziesz kogoś lepszego,

52

Odp: przerwana granica
Aleksandra81 napisał/a:

Przyszłość, dziwna jesteś.,

"Wszyscy ludzie są mniej lub bardziej dziwni. Jestem człowiekiem, a więc jestem mniej lub bardziej dziwna." Jostein Gaarder (z książki Świat Zofii)

Aleksandra81 napisał/a:

Po co tobie związek z gadem?
Rzuć go a zobaczysz jak szybko znajdziesz kogoś lepszego,

Poczekaj...hmmm...niech się zastanowię...NIE???
Tym razem nie skorzystam z Twojej rady, ale może kolejnym razem mnie przekonasz.

53 Ostatnio edytowany przez aga72 (2014-08-10 10:01:40)

Odp: przerwana granica
Przyszłość napisał/a:
aga72 napisał/a:

Przyszłość, dziękuję
Przetrwałam wczorajszy dzień, od rana się uśmiecham, głowę uwolniłam i KOCHAM DO UTRATY TCHU mojego STAREGO NOWEGO MĘŻA.

big_smile

aga72 napisał/a:

Może czas już skończyć z tą semantyką.

A co w zamian? Jakieś propozycje?


Skupię się na fonetyce, której nienawidziłam dawno temu, a teraz odkrywam jej urok, magię, czar i mądrość.

aga72 napisał/a:

"Tak właśnie żyjmy: gorąco i pełną piersią smile
Życie jest pełne niespodzianek i czasami funduje nam zaskakujące rozwiązania. Ważne aby być w zgodzie z sobą, kochać siebie i wyciągać wnioski z doświadczeń.
Powodzenia dla Ciebie Solinka smile
I dla NAS Dziewczyny nastawione na branie od życia pełnymi garściami smile"

Przyszłość, ja tez teraz tak żyję, gorąco, całą sobą, może czasami rozdarta, ale już tylko czasami.Ale wiem jedno na pewno inaczej, boję się jeszcze głośno mówić, mówię więc szeptem "Lepiej" niż rok, dwa lata temu. Bo KOCHAM i jestem KOCHANA do zwariowania.

Aga, nie wiem czy Ciebie również, ale mnie czasem zastanawia jedna rzecz.
Dlaczego trwałyśmy, albo dokładnie ja TRWAŁAM w związku, w którym no nie było mi do końca dobrze.
Z M niby się rozumieliśmy bez słów,
niby oboje wiedzieliśmy, że jedno rzuci wszystko żeby pomóc, zadbać o drugie, jeśli będzie taka potrzeba
Niby wspieraliśmy się w codziennych sprawach, jak i w kwestiach zawodowych
niby mieliśmy wspólne zainteresowania i marzenia
Ale brakowało OGNIA i poczucia, że jestem dla niego tą jedyną i wyjątkową.
I to mi strasznie przeszkadzało sad
Próbowałam podnieść temperaturę, ale na niewiele się to zdało.
Lipa była, no lipa z tym ogniem sad

Przyszłość, strasznie Cie przepraszam, ale nie umiem kopiować, przenosić, nie radze sobie z organizacją cyfrową, ale mam nadzieję ,że ogarniesz mnie tutaj.
Myślę, że to Ty tak myślałaś, na pewno nie Twój M, a wiem to od swojego męża. Mój w pewnym momencie zbudował swój świat, który mnie wkurzał, nie mogę powiedzieć, że był złym ojcem, czy nawet mężem, ale to ja Go wspierałam, a nie On mnie, nie interesowało Go nic związanego ze mną, to wszystko to były pozory. Przyjaciele uważali nas za cudowne małżeństwo, wyrozumiałe, cierpliwe, doświadczone. A My zachowywaliśmy się poprawnie dla świętego spokoju.
Ja nie nadążam za facetami, może to kryzys wieku średniego, może muszą się dowartościować, szkoda,tylko,że czyimś kosztem.
Nie chcę się nakręcać, bo wiem, że dużo błędów ja również popełniłam. Nie proponowałam rozstania, ale chciałam,żeby odszedł, czekałam na to, czułam, że ognia już nigdy nie będzie.
jak świat światem, mężczyznom łatwiej odejść, bo ...............( patriarchat)   

A mimo wszystko do głowy mi nie przyszło, aby go zostawić, odejść, poszukać ognia.

I to jest nasz główny problem, nie przyszło nam do głowy. Mi przyszło, ale lojalność, odpowiedzialność i takie tam.

I jeszcze jak na ironię losu on swój romans rozpoczął w tym czasie, gdy ja byłam w swojej szczytowego formie, bo czułam się i wyglądałam jak milion dolarów, tryskałam energią, humorem, i pomysłami. W życiu zawodowym odnosiłem sukces za sukcesem, dookoła prawiono mi komplementy i obsypywano dowodami uznania. A dla mojego męża byłam - jak to ktoś w moim wątku napisał - matką jego dzieci. Może jeszcze przyjaciółką. Ale jako kobieta byłam niemal przeźroczysta. I im bardziej on zdawał się nie dostrzegać we mnie kobiety, tym ja byłam bardziej skupiona na dzieciach i oddana przyjaciołom, pracy, swojemu hobby. Próbowałam powetować sobie braki w jednym obszarze sukcesami w całkiem innych dziedzinach życia i tam czułam się wyjątkowa, zauważana i doceniana.

Czytam Ciebie, myślę sobie piszesz o mnie. Może Oni ( nasi mężowie, może  wszyscy Oni boją się silnych kobiet), nie wiem. Może My za mało od nich brałyśmy, a za dużo dawałyśmy.
Czy dzisiaj widzisz różnicę ?
Ja dzisiaj biorę garściami wszystko, daje również dużo, ale inaczej, nie zatracam się w dawaniu, w braniu tak ( egoizm).
czy Twój M uświadomił sobie, że tak naprawdę, w każdej chwili może Ciebie stracić bezpowrotnie. Mój już to wie, oczywiście My tez możemy ich stracić, ale My już wiemy jak to jest, jesteśmy silniejsze, jeżeli ich stracimy to na własne życzenie i z własnej potrzeby, ja to wiem.
Przyszłość, teraz Ty jesteś KRÓLOWĄ idealną, jak model władcy średniowiecznego, ale cały czas WŁADCY


Uważam się za rozgarniętą osobę a nie zastanowiłam się, nie pochyliłam się nad tym tematem, jakbym nie chciała zobaczyć prawdy i rzeczy takimi, jakie są.
Raz tylko jeden jedyny zaproponowałam separację, której tak naprawdę nie chciałam. Chciałam wtedy nim wstrząsnąć, zmusić do działania.
Czy musiało się wydarzyć TO wszystko, żeby wrócił OGIEŃ?
Wysoka cena!
Wciąż mam wątpliwości, czy nie jest to cena zbyt wysoka i czy dam radę ją zapłacić.
Pozdrawiam smile

Pewnie, że to wszystko to wysoka cena, za wysoka. Ale teraz siedząc i pijąc kawę, po cudownych dwóch dniach, szalonych, rodzinnych i namiętnych, myślę sobie, że rok temu ani mnie, ani mojego Męża nie stać by było na to.
Po raz kolejny zacytuję Szymborską
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Przyszłość, dzisiaj chyba ja mam lepszy dzień, pamiętaj teraz jest nasz czas dla nas samych, jesteśmy najlepszym winem na świecie, ale tak niewiele trzeba,żeby to najlepsze skwaśniało, nie możemy na to pozwolić.
Jestem właśnie po lekturze "Kora.. " i tak myślę sobie, że ten utwór to na dzisiaj
https://www.youtube.com/watch?v=NYG9gLmJ38g

ściskam Cię mocno Przyszłość

54

Odp: przerwana granica

Przyszłość, mam nadzieję,ze mnie dzisiaj ogarniesz, cos mi nie poszło z tą cyfryzacją

55

Odp: przerwana granica

Aga,
Zacznę od kwestii technicznych.
Pod okienkiem postu, który piszesz znajduje się link do BBCode - tam jest opisane w jaki sposób "bawić się" z tekstem w swoim poście, m.in. cytować cudze wypowiedzi.

aga72 napisał/a:

Myślę, że to Ty tak myślałaś, na pewno nie Twój M, a wiem to od swojego męża. Mój w pewnym momencie zbudował swój świat, który mnie wkurzał, nie mogę powiedzieć, że był złym ojcem, czy nawet mężem, ale to ja Go wspierałam, a nie On mnie, nie interesowało Go nic związanego ze mną, to wszystko to były pozory. Przyjaciele uważali nas za cudowne małżeństwo, wyrozumiałe, cierpliwe, doświadczone. A My zachowywaliśmy się poprawnie dla świętego spokoju.
Ja nie nadążam za facetami, może to kryzys wieku średniego, może muszą się dowartościować, szkoda,tylko,że czyimś kosztem.
Nie chcę się nakręcać, bo wiem, że dużo błędów ja również popełniłam. Nie proponowałam rozstania, ale chciałam,żeby odszedł, czekałam na to, czułam, że ognia już nigdy nie będzie.
jak świat światem, mężczyznom łatwiej odejść, bo ...............( patriarchat)

I znowu, bo w kolejnym wątku na forum, pojawia się temat stereotypowego postrzegania płci. Ale przecież, gdy przyjrzeć się potrzebom obu płci na poziomie podstawowym, pozbawionym wpływów wychowania i kultury, to w istocie i kobiety i mężczyźni potrzebują tego samego, bo szczęścia, wolności, miłości, samorealizacji smile Nie chcę przy tym zatrzymywać się zbyt długo, ale wspomnieć musiałam, bo analizując swoje własne postępowanie w moim związku, ze zdumieniem odkryłam, że patrzyłam na siebie przez filtry kulturowe i wychowania zamiast swoich własnych pragnień i potrzeb.
Nie, nie, wcale nie zamierzam odrzucać w całości stereotypy czy archetypy, ale będę je teraz świadomie filtrować przez swoje potrzeby i pragnienia. Taki wniosek smile

aga72 napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

A mimo wszystko do głowy mi nie przyszło, aby go zostawić, odejść, poszukać ognia.

I to jest nasz główny problem, nie przyszło nam do głowy. Mi przyszło, ale lojalność, odpowiedzialność i takie tam.

Wiesz, u mnie nawet psycholożki były zdziwione moim staroświeckim podejściem do instytucji małżeństwa, które zamykało się w "na dobre i złe" sad
Nadal nie wiem, czy to wychowanie, wiara, naiwność.

aga72 napisał/a:

Czytam Ciebie, myślę sobie piszesz o mnie. Może Oni ( nasi mężowie, może  wszyscy Oni boją się silnych kobiet), nie wiem. Może My za mało od nich brałyśmy, a za dużo dawałyśmy.
Czy dzisiaj widzisz różnicę ?
Ja dzisiaj biorę garściami wszystko, daje również dużo, ale inaczej, nie zatracam się w dawaniu, w braniu tak ( egoizm).
czy Twój M uświadomił sobie, że tak naprawdę, w każdej chwili może Ciebie stracić bezpowrotnie. Mój już to wie, oczywiście My tez możemy ich stracić, ale My już wiemy jak to jest, jesteśmy silniejsze, jeżeli ich stracimy to na własne życzenie i z własnej potrzeby, ja to wiem.
Przyszłość, teraz Ty jesteś KRÓLOWĄ idealną, jak model władcy średniowiecznego, ale cały czas WŁADCY

Na forum często cytowane jest przykazanie miłości: kochaj bliźniego swego JAK siebie samego. Skoro dajesz i bierzesz to jest raczej zdrowy egoizm. Od nikogo nie dostaniesz więcej niż ta osoba może Ci dać, więc wypada zatroszczyć się tylko o siebie, żeby otrzymać, to czego chcesz i potrzebujesz. Ale najpierw trzeba wiedzieć, czego się chce.
Trochę czasu zabrało nam dowiedzenie się TEGO, nieprawdaż ? smile smile
Mój mąż ma świadomość, że te nasze próby budowy związku od nowa mogą się nie udać, bo nie udźwignę ciężaru zdrady. Wiem, że boi się tego, ale dostrzega również że od "na dobre i złe" przesunęłam się w kierunku "na dobre". Obecną sytuację ja nie traktuję jak władzę, raczej jak wolność. Czuję się wolnym człowiekiem i inaczej dzisiaj interpretuję określenie "więzy małżeńskie".
Wzięłam sobie do serca inny cytat z Szymborskiej:
Do no­wych za­dań w każdej chwi­li gotowa.
Jeżeli mu­si pocze­kać, poczeka.
Mówią że śle­pa. Ślepa?
Ma bys­tre oczy snajpera
i śmiało pat­rzy w przyszłość
- ona jedna.

56

Odp: przerwana granica

Przyszłość,wiesz czego nam trzeba, tego
https://www.youtube.com/watch?v=CCH3dZ3sYA8
Nie chcę się już niczego bać, obawiać, szarpać. Nie jest to łatwe, ale chciałabym.
Wiesz dlaczego ja nie zdradziłam, dlatego, że nie umiałabym spojrzeć swojemu Synowi w oczy, nie mężowi, ale właśnie mojemu Dziecku.

" Obecną sytuację ja nie traktuję jak władzę, raczej jak wolność. Czuję się wolnym człowiekiem i inaczej dzisiaj interpretuję określenie "więzy małżeńskie".

Kiedy skończyłam 40 lat, a było to jakiś czas temu, pomyślałam sobie, wszystko mi się układa, mogę wszystko, jestem wolna.
Nie chcę już takiej wolności. Teraz jestem wolną Królową ( chyba nie ma to nic wspólnego z władzą).

Obiecuję, że nauczę się tych technicznych działań, ale dzisiaj nie mam głowy do tego.
Przyszłość damy radę, bo KOCHAMY OBIE DO UTRATY TCHU. Jutro noc spadających gwiazd. I co ty na to?
Wszystkie nasze.
Dostałyśmy kolejny dzień na własność. Co z nim zrobimy?
Uściski.

57 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-08-11 20:38:40)

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

Przyszłość,wiesz czego nam trzeba, tego
https://www.youtube.com/watch?v=CCH3dZ3sYA8
Nie chcę się już niczego bać, obawiać, szarpać. Nie jest to łatwe, ale chciałabym.

O nie, Aga
Dzisiaj nie czas na Turnaua smile
Proponuję wycieczkę w zamierzchłą przeszłość.
Miałam kilka lat, gdy mój starszy brat uczył mnie tańczyć i do dzisiaj pamiętam jak się bujaliśmy z nogi na nogę przy
https://www.youtube.com/watch?v=Jfc-knHB41U

aga72 napisał/a:

Kiedy skończyłam 40 lat, a było to jakiś czas temu, pomyślałam sobie, wszystko mi się układa, mogę wszystko, jestem wolna.
Nie chcę już takiej wolności. Teraz jestem wolną Królową ( chyba nie ma to nic wspólnego z władzą).

Hmmm....Ciekawe, co ja pomyślę sobie w dniu swoich 40tych urodzin smile
Czy będę gotowa powiedzieć, że jestem szczęśliwa
Że jestem KRÓLOWĄ SWOJEGO ŻYCIA

aga72 napisał/a:

Przyszłość damy radę, bo KOCHAMY OBIE DO UTRATY TCHU. Jutro noc spadających gwiazd. I co ty na to?
Wszystkie nasze.
Dostałyśmy kolejny dzień na własność. Co z nim zrobimy?

Tak, jestem przygotowana na perseidy.
Lista marzeń gotowa smile
Poczyniłam również specjalne przygotowania techniczne i liczę na bezchmurne niebo.

58

Odp: przerwana granica

"Miałam kilka lat, gdy mój starszy brat uczył mnie tańczyć i do dzisiaj pamiętam jak się bujaliśmy z nogi na nogę przy.....

"Często tak po prostu zostawiasz mnie z moim życiem,
Jakbyś naprawdę nie chciała ciągnąć tego do końca." - nie chciał

Tak to prawda, ale Oni pewnie mogą powiedzieć to samo.
Mój mąż powiedział wczoraj, że pozbawiliśmy siebie nawzajem złudzeń.
Może, tak musi być .

Przyszłość
Czy umiałabyś kochać, kogoś innego, czy próbowałaś?
Nie wiem co będzie jutro, wiesz czego boi się mój mąż, tego że się nim znudzę.
Czy ja kiedyś się Nim znudziłam? Nie wiem. Ale wiem , że mnie ukarał, wbił mi nóż w plecy. I nie mogę wyciągnąć tego noża, muszę z nim żyć, trochę w innej pozycji, żeby aż tak strasznie nie bolało.
On pewnie też ma swój nóż i musi robić uniki,żeby nie krwawić.
Ale wiem jedno, nie umiałabym KOCHAĆ nikogo innego tak jak Jego. Wiem to na pewno.

Znowu dostałyśmy kolejny dzień, na własność.

59

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

"Miałam kilka lat, gdy mój starszy brat uczył mnie tańczyć i do dzisiaj pamiętam jak się bujaliśmy z nogi na nogę przy.....

"Często tak po prostu zostawiasz mnie z moim życiem,
Jakbyś naprawdę nie chciała ciągnąć tego do końca." - nie chciał

Tak to prawda, ale Oni pewnie mogą powiedzieć to samo.
Mój mąż powiedział wczoraj, że pozbawiliśmy siebie nawzajem złudzeń.
Może, tak musi być .

Wtedy jako kilkulatka nawet gdyby tekst nie był obcojęzyczny, nie zrozumiałabym.
A dzisiaj...przecież to nie znajomość języka obcegego zatrzymała mnie i Ciebie przy interpretacji znaczenia słów i składni zdania smile

aga72 napisał/a:

Przyszłość
Czy umiałabyś kochać, kogoś innego, czy próbowałaś?
Nie wiem co będzie jutro, wiesz czego boi się mój mąż, tego że się nim znudzę.
Czy ja kiedyś się Nim znudziłam? Nie wiem. Ale wiem , że mnie ukarał, wbił mi nóż w plecy. I nie mogę wyciągnąć tego noża, muszę z nim żyć, trochę w innej pozycji, żeby aż tak strasznie nie bolało.
On pewnie też ma swój nóż i musi robić uniki,żeby nie krwawić.
Ale wiem jedno, nie umiałabym KOCHAĆ nikogo innego tak jak Jego. Wiem to na pewno.

Widzisz Aga, u mnie jest inaczej.
Ja pokochałam kogoś innego bardziej niż jego.
SIEBIE SAMĄ
Można powiedzieć, że obecnie zainwestowałam uczucia w jedyną osobę, która nigdy mnie nie zawiedzie. To inwestycja w przyszłość.
A co teraz?
Teraz Go kocham, ale daleko tej miłości do mojej miłości własnej i do tego uczucia, którym do niego wcześniej pałałam.
To inny rodzaj uczucia.
Może to dopiero początek prawdziwej miłości między nami?
A może tylko i aż namiętność i pożądanie.
Czas pokaże...
Nigdzie się nie spieszę, daję czasowi czas smile
Jest nam dobrze. Pływamy po szerokich wodach oceanu namiętności, nurzamy się w głębinach, spoglądając na ląd, na którym zostały zwykłe codzienne sprawy i ...demony przeszłości.
Ale dopiero gdy pewnie postawimy stopy na suchym lądzie przekonamy się, ile naprawdę wiemy o swoich pragnieniach i potrzebach, ile potrafimy, możemy i chcemy dać i wziąć od siebie nawzajem.
Wtedy też przekonam się, czy on pasuje do mnie a ja do niego.
A i wtedy nic nie będzie pewne i przesądzone smile

Aga, użyłaś sugestywnej metafory z nożem. Bardzo obrazowa, nie można przejść obok niej obojętnie.
Ja wyjęłam ten nóż z pleców, bo mnie ograniczał, nie chciałam z nim żyć. Została bliźniejąca rana, która - fakt - czasami krwawi, bo jeszcze jest dość świeża.
Tobie też radzę pozbyć się tego noża, przebaczyć sobie i dla siebie.
I nie zastanawiaj się, czy on też ma wbity nóż, który go ogranicza i powoduje krwawienia. Zapytaj go i jeśli tkwi gdzieś w duszy, to pomóż mu go się pozbyć. Dla siebie, dla Was smile

60

Odp: przerwana granica

"Nigdzie się nie spieszę, daję czasowi czas smile'
Ktoś kiedyś napisał, już nie pamiętam który to był buntownik " tylko dajcie mu czas, dajcie czasowi czas, pozwólcie czarnym przetoczyć się chmurom, o Was, przez Was i między ustami: I oto dzień nadchodzi: nowy dzień:"

Przyszłość, a może nie powinnaś zastanawiać się co pokaże przyszłość, może, szkoda czasu, energii i nas samych.
Nie chcę tworzyć traktatów filozoficznych na temat przyszłości, bo i po co, z jednej strony sami kreujemy przyszłość, ale paradoksalnie nie mamy na nią wpływu.
Dlatego po raz kolejny piszę, dostałyśmy kolejny dzień w prezencie, na własność. 


"Jest nam dobrze. Pływamy po szerokich wodach oceanu namiętności, nurzamy się w głębinach, spoglądając na ląd, na którym zostały zwykłe codzienne sprawy i ...demony przeszłości."

I może tego musimy się trzymać. Jest nam dobrze, mi już coraz częściej bywa dobrze i te zwykłe codzienne sprawy, które często są trudne, skomplikowane, nie masz takiego wrażenia, że są do ogarnięcia, bo dzisiaj jest nam dobrze. " Wczoraj" ( rok, dwa lata temu..) było źle i rzeczywistość nie była najlepsza.

Wiesz, wczoraj mój mąż powiedział mi, że wyciągnie mi nóż, że zrobi wszystko, żeby nie krwawiło już nigdy. Ale chyba to ja sama powinnam go wyciągnąć? Próbuję każdego dnia.

Czego dzisiaj będziemy słuchały? Może to
https://www.youtube.com/watch?v=XbqvifFqtq8


Uściski

61 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-08-13 17:01:27)

Odp: przerwana granica

Wiesz Aga,
Posiadam coś takiego, co może w mojej obecnej sytuacji inni potraktowaliby jak dar.
Miałam TO od zawsze, bo od kiedy pamiętam wypierałam z pamięci złe emocje.
Ale tylko emocje, bo same zdarzenia, wnioski zostają i zostawały ze mną.
I to nie jest tak, że te emocje gdzieś tłumię w sobie, one przeze mnie przechodzą i idą dalej smile
Przez całe lata TO pozwalało mi na nie-zważanie i nie-zwracanie uwagi na porażki, "otrzepywałam kolanka" i szłam dalej bogatsza o nowe doświadczenia.
W mojej pracy TO bezcenna umiejętność, a o tym, że TO nie jest takie zwyczajne uświadomiły mi dopiero inne osoby z mojego otoczenia. Zresztą całkiem niedawno.

Ale jak na ironię te emocje, które towarzyszyły mi po odkryciu zdrady mojego męża ja chcę pamiętać.
Nie dlatego, że mam skłonności masochistyczne smile ale dlatego, żeby nie stracić czujności, nie pozwolić sobie na powierzenie się komuś innemu, jak to pisałaś KOCHAĆ BEZ TCHU.
Bo ja nie chcę bezgranicznie zaufać komuś innemu niż samej sobie.
Dlatego teraz mimo, że pływam w oceanie, to nie tracę lądu z oczu. Chociaż wiem, że mogłabym zamknąć oczy i pozwolić żeby fale mnie unosiły i unosiły coraz dalej i dalej od brzegu.
Chyba dlatego m.in. też wciąż jestem na tym forum smile

Phil Collins to dobry wybór na dzisiaj big_smile
Ja dorzucam jeszcze coś z czasów Genesis. Lekka melodia, prosty tekst w sam raz na piękny letni dzień jak dzisiaj.
Ciekawe czy Tobie również poprawia nastrój jak mi:
https://www.youtube.com/watch?v=h9zj11gf9Qk

Pozdrawiam słonecznie smile

62

Odp: przerwana granica

Ja nie posiadam tego daru " wypierania złych emocji". Muszę zwłaszcza złe, tłumaczyć sobie językowo ( może to fiksacja zawodowa), ale bardzo często dochodzę do wniosku, że jestem emocjonalnie niewerbalna.
Oczywiście, nie poddaję się, jestem waleczną Meridą, ale ta waleczność okupiona jest, bezsennymi nocami.
Z tym ufaniem samej sobie u mnie bywa różnie, zazdroszczę Ci tego,że umiesz ufać samej sobie, ja muszę się tego nauczyć.

"Dlatego teraz mimo, że pływam w oceanie, to nie tracę lądu z oczu. Chociaż wiem, że mogłabym zamknąć oczy i pozwolić żeby fale mnie unosiły i unosiły coraz dalej i dalej od brzegu."
A ja chcę, żeby fale unosiły mnie dalej i dalej, bo tam gdzieś będzie inny brzeg, zawsze jest.
Jutro uwalniam głowę, wspinanie do bólu, tego taż Ci życzę, może razem uwolnimy te nasze głowy, chociaż na trochę.

Wczoraj przebijając się przez miasto w radiu leciała piosenka De Su, pomyślałam wtedy,że musimy jej posłuchać

https://www.youtube.com/watch?v=3LHBg5rgiI4

63

Odp: przerwana granica
aga72 napisał/a:

A ja chcę, żeby fale unosiły mnie dalej i dalej, bo tam gdzieś będzie inny brzeg, zawsze jest.

Aga,
Panta rhei smile
Jeśli pragniesz odpłynąć i czujesz, że gdzieś czeka inny ląd, to coś jest na rzeczy i może warto zadbać o takie doświadczenie. Ale ciekawi mnie dlaczego jesteś skłonna swój los, jutrzejszy dzień i dzisiejsze tempo powierzyć falom? Przecież można bez zamykania oczu, bez przyzwolenia aby fale niosły w nieznane, odbyć podróż przez ocean życia.
Skoro fale to efekt działania wiatru, jego tarcia o powierzcnię wody, można wykorzystać wiatr i nadać mu świadomie kierunek. Wystarczy żagiel i ster, aby przejść od bierności do aktywności.  Nie unikniesz flauty, nie ominiesz wszystkich burz, nie będziesz miec pewności, czy ląd, do którego dotrzesz będzie ziemią obiecaną, ale to będzie Twoja podróż, na Twoich warunkach, Twój wybór i Twoja decyzja.  Twoje życie.

aga72 napisał/a:

Wczoraj przebijając się przez miasto w radiu leciała piosenka De Su, pomyślałam wtedy,że musimy jej posłuchać

Przyjemna melodia, przesiąknięty afirmacją życia tekst smile
Miło i słodko a ja wolałabym trochę mocniejsze uderzenie. Znasz zespół  Coma?
Uwielbiam ten numer  https://m.youtube.com/watch?v=BE8nyNVeSmA

64

Odp: przerwana granica

Przyszłość, nie chcę żagli , nie chcę sterów, już to wszystko było. Moje warunki do niczego się nie nadawały. Ja sama pogubiłam się, już nie wiedziałam co jest sterem a co żaglem.
Całe swoje dorosłe życie układałam sekwencyjnie, emocje też, bo tak powstaje język, który jest kluczem do wszystkiego.
Teraz chcę odpływać, spalać się każdego dnia i nie wiedzieć czy jutro uda mi się znowu płonąć. Wiem, że ryzykuję, może kiedyś będę żałowała. Nie umiem powiedzieć, dlaczego tak się dzieje, może ja faktycznie jestem wariatką. Może to właśnie pozwala mi zapomnieć. Nie ma języka, nie ma myślenia. Oby to nie była kwadratura koła.

Nie znałam tego zespołu, ani kawałka,

Ile jeszcze we mnie wiary,
ile jeszcze we mnie samym sił
na nowe dni, ile szans.
Ile jeszcze we mnie wiary,
ile jeszcze we mnie samym sił,
by dalej żyć w taki czas.
Nasuwa mi się jedna myśl, nieskończone pokłady.

Przyszłość, ja chcę, bardzo o wszystkim zapomnieć.

65

Odp: przerwana granica

[

aga72 napisał/a:

Przyszłość, nie chcę żagli , nie chcę sterów, już to wszystko było. Moje warunki do niczego się nie nadawały. Ja sama pogubiłam się, już nie wiedziałam co jest sterem a co żaglem.
Całe swoje dorosłe życie układałam sekwencyjnie, emocje też, bo tak powstaje język, który jest kluczem do wszystkiego.
Teraz chcę odpływać, spalać się każdego dnia i nie wiedzieć czy jutro uda mi się znowu płonąć. Wiem, że ryzykuję, może kiedyś będę żałowała. Nie umiem powiedzieć, dlaczego tak się dzieje, może ja faktycznie jestem wariatką. Może to właśnie pozwala mi zapomnieć. Nie ma języka, nie ma myślenia. Oby to nie była kwadratura koła.
[...]
Przyszłość, ja chcę, bardzo o wszystkim zapomnieć.

OK, Aga,
Widzę rezygnację, słyszę zniechęcenie sad
Zniechęcenie staraniem się, zniechęcenie kierowaniem swoim życiem, zniechęcenie spowodowane strachem przed ROZCZAROWANIEM.
Ja to rozumiem. Lepiej nie mieć oczekiwań, planów i marzeń, bo wtedy nie będzie rozczarowań.
Ale myślę, że problemem nie są wcale marzenia, plany, ocżekiwania, ale to, że od ich realizacji i spełnienia uzależniamy nasze samopoczucie i szczęście.
Bycie TU i TERAZ, radowanie się chwilą to cenna umiejętność - tak się cieszę, że ją posiadasz smile Ale ta umiejętność wcale nie stoi w sprzeczności z planowaniem, posiadaniem celu, obraniem kierunku. Tylko nie zakładaj, że dotarcie do celu, realizacja planu, spełnienie marzenia jest warunkiem Twojego szczęścia. Spełnienienie jest w działaniu a nie w osiąganiu celów.
Aga,
Żyj tak, jakbyś każdego dnia rodziła się na nowo. Doceniaj to, co masz w każdym dniu obok siebie, ciesz się z obecności bliskich osób.
Dla mnie to jak różnica pomiędzy radością a satysfakcją, radość z każdego danego dnia i satysfakcja z realizacji planów i marzeń. A wszystko razem składa się na odczuwanie szczęścia.
Rozumiesz Aga, co próbuję Tobie powiedzieć?

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026