byłam kochanką.. odeszłam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 985 ]

196

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
agnieszka616 napisał/a:

Postanowienia:
1.nie piję alkoholu w samotności,bo zrobię sobie krzywdę i  jak już się przekonałam będę do niego dzwoniła i traciła szacunek u samej siebie.
2.Dbam o siebie by poczuć się znów piękną- muszę  podleczyć swoją samoocenę.
3.Będę uśmiechnięta i będę żartowała by nie widział już we mnie bólu.
4.Przemyślę głęboko zanim mu odpiszę (POD warunkiem  że on napisze:-)))
5.Koniec spotkań  z nim,są proste odpowiedzi np."oj,przepraszam  dziś nie dam rady się spotkać...umówimy się jeszcze na inny termin"i mogę tak odpowiadać kilka razy...aż przestanie mi proponować bądź będzie chciał porozmawiać,a wtedy będę już silna i  powiem że nie bawi mnie już taki układ...:-)będę się izolowała tak jak  on...
6.ZNAJDĘ NOWĄ  MIŁOŚĆ:-))))

Ja równiez przeczytałam smile i odpowiadam.. co do Twoich postanowień:

1) Bardzo mądre postanowienie, sama sobie robisz krzywdę i przy okazji obciach dzwoniąc pijana tongue

2) To dobry sposób, aby odzyskac wiare w siebię... po pierwsze spójrz w lustro i powiedz sobie, że to przeciez Ty!! ta sama co pół roku temu, co rok temu- wtedy wierzyłas w siebie więc co Ci odbiło?!! Przecież wierzysz w siebie tylko o tym zapomniałaś wink polecam tez fryzjera albo kosmetyczke big_smile

3) Dokładnie moja droga!! Usmiechaj, się, śmiej i żyj pełnią życia o to w  tym wszystkim chodzi smile pamietaj życie jest krótkie więc trzeba brac z niego jak najwięcej smile

4) (pod warunkiem, że on napisze) -> o to chodzi, szybko łapiesz wink pamietaj nie ma co sie narzucać, nie to nie jego strata, a Ty jestes taka fajna, że sobie poradzisz nawet bez jego smsów i przede wszystkim bez niego big_smile

5) zamiast: "oj,przepraszam  dziś nie dam rady się spotkać...umówimy się jeszcze na inny termin" proponuje tylko pierwszą część: "oj,przepraszam  dziś nie dam rady się spotkać..." uwierz mi , ze w 100% lepsze smile

6) nie szukaj, sama przyjdzie..... z nienacka, po cichu... smile

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
agnieszka616 napisał/a:

och,dziękuję..:-)  Bałam się,że polecą jakieś obelgi pod  moim   adresem...:-(  gdyby  człowiek wiedzial że upadnie by się położył...:-)

A co  do jego żony, to jest śliczna...Ja raczej też  jestem ładna, ale ta   laska jest  nieskazitelna,ma 38  lat a wygląda super.  Ale  w sumie ma hajs  to ma też  więcej  możliwości...

kochana ja też przeczytałam Twoją historię szok łzy mi nawet staneły,taka prawda że docenia się coś jak się straci,a jeżeli chodzi o to czy ona ładniejsza czy nie to kochana nie tylko wygląd się liczy ważne jest wnetrzę,więc skoro Ciebie wybrał masz coś piękniejszego

198

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Teraz to mi się łzy zakręciły :-) takie to miłe..i mądre!Dzięuję dziewczyny! Wydrukowałam sobie, to co napisałyście, powieszę w pokoju w widocznym miejscu, by czytać to codziennie i nabierać tej wiary którą mi przekazałyście :-) NIESAMOWITE! Dziękuję :-)

199

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

A mi sie za to zakręcił usmiech na buzi agnieszka616 big_smile
Cieszymy sie, że mogłysmy jakos pomóc!!! smile

Powodzenia i w razie czego....... PISZ smile

200

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

I jeszcze muszę Wam powiedzieć, że pokazałam to co napisałyście mojej przyjaciółce (tak się składa, że ona również tkwi w takim związku, tylko że już 4 lata!!!) To dopiero wyczyn, ona też cierpi tylko jest jakaś tak silniejsza niż ja. I też wydrukowała Wasze myśli i rady :-) Mój uchochany łazi teraz po firmie a ja siedzę silna, ściskam mocno!

201

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Bardzo dobre te postanowienia smile Sama się do nich zastosuję bo jednak też jestem nadal za słaba by to urwać... Mam podobnie jak ty agnieszka616... on już nie jest taki jak kiedyś, a mi tego brakuje i sama się narzucam... Wiem żałosne, ale to jest silniejsze ode mnie. Boję się, że jeśli ja do niego nie napiszę to on pomyśli, że już nie chcę z nim mieć kontaktu i też będzie milczał, z drugiej strony zaś jak on nic nie pisze to wydaje mi się, że poprostu ma mnie dość i wtedy przysięgam sobie, że ja pierwsza nie napiszę i  w ogóle koniec... Też chcę to zostawić czasowi, ale szlak mnie trafia bo czuję teraz taką cholerną pustkę!!! A najgorsze, że ona trwa i trwa, ciągnie się miesiącami i już mnie wykańcza! Wmawiam sobie, że może jak przestanę pisać to on zatęskni i coś się zmieni....

202

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
agnieszka616 napisał/a:

I jeszcze muszę Wam powiedzieć, że pokazałam to co napisałyście mojej przyjaciółce (tak się składa, że ona również tkwi w takim związku, tylko że już 4 lata!!!) To dopiero wyczyn, ona też cierpi tylko jest jakaś tak silniejsza niż ja. I też wydrukowała Wasze myśli i rady :-) Mój uchochany łazi teraz po firmie a ja siedzę silna, ściskam mocno!

hehe no to super big_smile nawet nie wiesz jakie to fajne uczucie jak rady które udzielasz się komus przydają smile
dziewczyny tylko przelejcie je na życie codzienne a będzie sukces!! smile
pozdrawiam ciepło i czekam na info jak się sprawy mają wink

203

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
afmin napisał/a:

Bardzo dobre te postanowienia smile Sama się do nich zastosuję bo jednak też jestem nadal za słaba by to urwać... Mam podobnie jak ty agnieszka616... on już nie jest taki jak kiedyś, a mi tego brakuje i sama się narzucam... Wiem żałosne, ale to jest silniejsze ode mnie. Boję się, że jeśli ja do niego nie napiszę to on pomyśli, że już nie chcę z nim mieć kontaktu i też będzie milczał, z drugiej strony zaś jak on nic nie pisze to wydaje mi się, że poprostu ma mnie dość i wtedy przysięgam sobie, że ja pierwsza nie napiszę i  w ogóle koniec... Też chcę to zostawić czasowi, ale szlak mnie trafia bo czuję teraz taką cholerną pustkę!!! A najgorsze, że ona trwa i trwa, ciągnie się miesiącami i już mnie wykańcza! Wmawiam sobie, że może jak przestanę pisać to on zatęskni i coś się zmieni....

Nie jestes za słaba.... tak Ci się wydaje albo chcesz w to wierzyć... Piszesz "on już nie jest taki jak kiedyś" bo tak naprawde zakochałaś sie w wyobrażeniu o nim.... teraz pokazuje Ci jaki jest naprawde i ciężko Ci w to uwierzyć... ale oni juz tacy są.... wiem smutne sad Myślisz, że jak nie napiszesz to on pomyśli, że Ci nie zależy.... a popatrz w drugą strone... co Ty masz myśleć jak on nie pisze?? To samo.... W ogóle takie związki są zagmatwane jak cholera.... hmm
Wiem, że łatwo się mówi ale najlepiej pozbierać siły i powiedziec STOP!!! DO CHOLERY ZASŁUGUJE NA SZCZĘŚCIE I MAM BYĆ SZCZĘŚLIWA A NIE DZIELIĆ SIĘ RESZTKAMI !!!! Jak tylko będziesz pewna, że naprawde tego chcesz to da się zrobić... wiem po sobie....

204

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

podpisuję się pod tym co napisała Majorka, dziewczyny Wy macie w sobie tą siłę!
macie siłę tkwić w tym bez przyszłości zwiazku, macie siłę męczyć sie z nim, więc MACIE SIŁĘ ODEJŚĆ chociaż raz zróbcie coś dla siebie nie dla niego. Tyle razy się poświecałyście a teraz cierpicie przez nich, czy oni na prawdę sa warci Waszych łez?

205

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Witam dziewczyny, znalazlam to forum, bo nie dawno porzucil mnie mój ....tak musze to napisac...moj kochanek.  Poznalismy sie w styczniu i to byla milosc od pierwszego wejrzenia, przez caly rok planowalismy wspolna przyszlosc, on rowniez jest w związku tyle tylko ze ma dzieci a ja nie... Byl cudowny, zapewnial mnie o sowjej milosci, robil dla mnie wszystko a ja czulam sie jak ksiezniczka. Spotkalam milosc mojego zycia mimo tego , ze w kwietniu wyszlam za mąż, nie moglam nic odwolac, nie moglam zrobic tego moim bliskim, rodzicom , narzeczonemu z ktorym bylam w zwiazku 6 lat. staralam sie walczyc z tą milościa, ale nie dalam rady. Mielismy sie rozstawac i po moim slubie i przed ale nie dalismy rady. Kazdy dzien byl czekaniem na niego, na smsa, na spotkanie choc raz w tygodniu. W pazdzierniku dowiedzialam sie ze jego zona jest w ciazy, zostawil mnie powiedzial ze to nie tak mialo byc, ze nie chcial tego, okazalo sie ze ona poronila i znow bylismy razem. Wrocilismy do siebie, znow powrocily wspolne marzenia, plany, nasza przyszlosc. Tydzien temu powiedzial mi, ze on igdy nie bedzie mogl zostawic dzieci, ze nie bedzie mogl patrzec na ich placz, ze ich szczescie jest wazniejsze niz jego. Z jeden strony rozumiem ale z drugiej.... po co to wszystko?po co? to jest dla mnie takie nie do wiary, ja bylam gotowa isc za nim nago i boso! to yla ijest moja najwieksza milosc! a on!! nie wiem co teraz bylo klamstwem a co prawda? on mnie ciagle zapewnia o swojej milosci, ale nie ma innego wyjscia. Co ja mam robic, czuje ze zycie ze mnie ucieka. Staram sie, ale on mi zabral cale moje szczescie! Wiem, ze zle robilam oszukujac meza, robiac to wszystko, ale to bylo silniejsze. Kochalam i kochac bede choc teraz czuje wielki zal. Nie moge siepozbierac. Chce zadzwonic, napisac, ale wiem ze to nie ma sensu, bo romowy z nim tylko mnie doluja, ale bez nich czuje taka wielka pustke! RATUNKU! nie chce mi sie zyc sad

206

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Namieszałaś trochę w swoim życiu, nawet nie tylko w swoim....
Masz męża, to wobec niego masz zobowiazania.
Skoro byłaś gotowa iść za nim "nago i boso" to po co wyszłaś za mąż za innego? Skoro wdałaś się w romans tuż przed slubiem, to swojego męża chyba nigdy nie kochałaś. To ze ten romans miał wczesniej miejsce był znakiem ze nie jesteś gotowa wychodzić za mąż..więc dlaczego to ciągnełaś? Dlaczego pozwoliłaś na to żeby teraz tyle osób ciepriało?

Nie rozumiem jak mogłaś komuś zniszczyć w ten sposób życie? Zrozumiałbym jak byś zdradziła męża bo Cię bił, bo nie potraficie sie dogadać, etc etc a Ty z premedytacją zrujnowałaś swojemu męzowi życie, odebrałas mu prawo wyboru....

widocznie to ze teraz cierpisz jest Twoją karą, szkoda ze żal Ci jest samej siebie a nie swojego męża!

to że wiele osób się tu wspiera, pomaga nie oznacza że każdy będzie poklepywał każdego, ja bynajmniej nie będę udawać ze to co zrobiłaś jest chamskie, egoistyczne i głupie!

Moja rada to zostaw tego swojego kochanka, chyba więcej dowodów nie potrzebujesz na to ze ten romans nie ma przyszłosci, zwróc uwagę na swojego męża i to jemu poświęc swoją uwagę.

207

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

"widocznie to ze teraz cierpisz jest Twoją karą"..apoteoza23..to są święte słowa! Nie można być życiowym egoistą..ale myślę że jeśli chodzi o Kalę, to przemawiał przez nią strach. Podejrzewam, że obawiała się kpin, opinii niedojrzałego człowieka wsród bliskich, wymówek itd.
Kala, moja znajoma była w podobnej sytuacji. Ustalona data ślubu, suknia, jedzenie, orkiestra...a ona mi płakała, że podjęła złą decyzję. Nalegałam by odwołała wszystko ale ona była przerażona i nie zrobiła nic...Niestety byłam druhną na weselu i patrzyłam na to wszystko..:-( ale przecież nie mogłam za nią decydować czy ingerować w jej życie....Ich małżeństwo trwało pół roku.
Kala, ratuj to małżeństwo i uciekaj od tego, który nawija Ci makaron na uszy. Masz męża, masz przy sobie osobę dla której jesteś ważna, wracasz do domu, gdzie na Ciebie czeka, nie wracasz do pustych ścian...samotność jest tak okrutna!!!! Sama sobie nie zdawałam sprawy jej siły! I uważaj by nie zostać na lodzie. Jeśli Twój mąż się dowie o tym wygoni Cię i gdzie pójdziesz? Pamiętaj! Kobieta wybaczy zdradę mężczyźnie- mężczyzna na ogół nigdy! Zdrada rujnuje ich najważniejszy element- ego...

208

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
apoteoza23 napisał/a:

podpisuję się pod tym co napisała Majorka, dziewczyny Wy macie w sobie tą siłę!
macie siłę tkwić w tym bez przyszłości zwiazku, macie siłę męczyć sie z nim, więc MACIE SIŁĘ ODEJŚĆ chociaż raz zróbcie coś dla siebie nie dla niego. Tyle razy się poświecałyście a teraz cierpicie przez nich, czy oni na prawdę sa warci Waszych łez?

dokłądnie... ten przez którego płaczesz nie jest wart Twoich łez, ten kto jest ich wart nigdy nie doprowadzi Cie do płaczu.....

209

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
Kala napisał/a:

Witam dziewczyny, znalazlam to forum, bo nie dawno porzucil mnie mój ....tak musze to napisac...moj kochanek.  Poznalismy sie w styczniu i to byla milosc od pierwszego wejrzenia, przez caly rok planowalismy wspolna przyszlosc, on rowniez jest w związku tyle tylko ze ma dzieci a ja nie... Byl cudowny, zapewnial mnie o sowjej milosci, robil dla mnie wszystko a ja czulam sie jak ksiezniczka. Spotkalam milosc mojego zycia mimo tego , ze w kwietniu wyszlam za mąż, nie moglam nic odwolac, nie moglam zrobic tego moim bliskim, rodzicom , narzeczonemu z ktorym bylam w zwiazku 6 lat. staralam sie walczyc z tą milościa, ale nie dalam rady. Mielismy sie rozstawac i po moim slubie i przed ale nie dalismy rady. Kazdy dzien byl czekaniem na niego, na smsa, na spotkanie choc raz w tygodniu. W pazdzierniku dowiedzialam sie ze jego zona jest w ciazy, zostawil mnie powiedzial ze to nie tak mialo byc, ze nie chcial tego, okazalo sie ze ona poronila i znow bylismy razem. Wrocilismy do siebie, znow powrocily wspolne marzenia, plany, nasza przyszlosc. Tydzien temu powiedzial mi, ze on igdy nie bedzie mogl zostawic dzieci, ze nie bedzie mogl patrzec na ich placz, ze ich szczescie jest wazniejsze niz jego. Z jeden strony rozumiem ale z drugiej.... po co to wszystko?po co? to jest dla mnie takie nie do wiary, ja bylam gotowa isc za nim nago i boso! to yla ijest moja najwieksza milosc! a on!! nie wiem co teraz bylo klamstwem a co prawda? on mnie ciagle zapewnia o swojej milosci, ale nie ma innego wyjscia. Co ja mam robic, czuje ze zycie ze mnie ucieka. Staram sie, ale on mi zabral cale moje szczescie! Wiem, ze zle robilam oszukujac meza, robiac to wszystko, ale to bylo silniejsze. Kochalam i kochac bede choc teraz czuje wielki zal. Nie moge siepozbierac. Chce zadzwonic, napisac, ale wiem ze to nie ma sensu, bo romowy z nim tylko mnie doluja, ale bez nich czuje taka wielka pustke! RATUNKU! nie chce mi sie zyc :(

Kala.... nie byłaś mężatką więc po co wychodziłaś za tego biednego faceta który Cie ślepo kocha a Ty go tak w jajo robisz??? nie rozumiem.... ale przypuszczam.... pewnie nie byłaś pewna miłości Twojego kochanka dlatego zdecydowałaś sie na ślub z narzeczonym i tym o to sposobem nie zostałaś teraz na lodzie.... Źle powinno Ci być z powodu Twojego męża.... Olej tego kochanka który przychodzi, odchodzi, nie może i może się z Toba spotykać...
I tak nie masz przy nim przyszłości więc zapomnij o nim i zajmij się mężem który zasługuje na oddanie z Twojej strony...

210

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
majorka napisał/a:

Nie jestes za słaba.... tak Ci się wydaje albo chcesz w to wierzyć... Piszesz "on już nie jest taki jak kiedyś" bo tak naprawde zakochałaś sie w wyobrażeniu o nim.... teraz pokazuje Ci jaki jest naprawde i ciężko Ci w to uwierzyć... ale oni juz tacy są.... wiem smutne sad Myślisz, że jak nie napiszesz to on pomyśli, że Ci nie zależy.... a popatrz w drugą strone... co Ty masz myśleć jak on nie pisze?? To samo.... W ogóle takie związki są zagmatwane jak cholera.... hmm
Wiem, że łatwo się mówi ale najlepiej pozbierać siły i powiedziec STOP!!! DO CHOLERY ZASŁUGUJE NA SZCZĘŚCIE I MAM BYĆ SZCZĘŚLIWA A NIE DZIELIĆ SIĘ RESZTKAMI !!!! Jak tylko będziesz pewna, że naprawde tego chcesz to da się zrobić... wiem po sobie....

Najgorsze jest to, że to ja czuję się winna teraz wszystkiemu i mam poczucie, że go ranię.... Albo lubię się nad sobą znęcać albo nie wiem co ze mną nie tak. Teraz znów on milczy kilka dni i wmawiam sobie, że jak napisze to ja się nie odezwę i zobaczę co on zrobi... Ale domyślam się, że też się nie odezwie, nie zainteresuje się tym dlaczego milczę.... Tak to pieprzeni egoiści, którzy nikogo nie kochają, wiem to ale nie mogę zapomnieć sad Jak można zdradzić żonę pół roku po ślubie, twierdząc, że się ją kocha??? Mi też mówił, że kocha i co?! Paranoja. Faktycznie chyba go wyidealizowałam.... On poprostu myśli, że już mnie "ma", więc nie musi się starać i wie, że nawet jak będzie oschły, zimny i chamowaty to ja i tak zawsze wrócę na jego skinienie.... Muszę to zmienić! Nie chcę czekać na jednego nędznego smsa na tydzień i spotkanie raz na miesiąc, mam tego dość! A w tym momencie czuję się jakbym tylko na to czekała i to było moim celem...

211

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Afmin..może my z tym samym facetem się spotykamy ? :-))))

212

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

co do Kali po prostu uważam ze był czas na podjęcie decyzji, był czas aby się zastanowić, ślub mozna było przełożyć to co sobie zafundowała wygląda jak na własne życzenie.
skoro zdradziła swojego wówczas narzeczonego to był punkt zwrotny w jej życiu. Podjeła decyzje o ślubie, przysięgała mu miłość i wierność i zamiast definitywnie zakończyc ten romans to Kala zaczeła prowadzić podwujne życie ponownie.
Myśle ze nie strach nią kierował tylko czysty egoizm, odszedł kochanek to po co mam byc sama skoro ten "frajer" chce ją poslubić? A ten "frajer" pewnie kocha ją taką wyidealizowaną nie świadomy tego co ona robi za jego plecami.

Tak jak powiedziała Majorka olej go! Cuz ten kochanek może Ci zaoferować? to że przyjdzie a potem znowu odejdzie?Nie jesteś drugą Matką Teresą zeby za każdym razem litować się nad nim, masz męża spróbuj wszystko od nowa odbudować...tylko nie wiem czy to ma sens bo zapewno nie ma sensu zwiazek zbudowany od samego początku na kłamstwie.

Szkoda że nie wyciągnełaś wniosków jak Agnieszka...

Afmin widac że jesteś bardzo wrażliwą osóbką, cieszę się że starsz i dostrzegasz gdzie popełniasz błędy. Szkoda tylko że taki osoby jak Ty dostają najbardziej po tyłku. Musisz być silna!

213

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Bardzo dobrze zrobiłaś.
"każda kobieta zasługuje na to żeby byc czyjąś księżniczką 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku a nie tylko kilka godzin w tygodniu" Ah, piękne słowa... Podziwiam osobę która to powiedziała i podziwiam Ciebie, że przejrzałaś na oczy. Trzymaj się i mam nadzieję, że od teraz będzie tylko lepiej ^^ Historia godna własnego filmu.

214

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dziewczyny, Kobietki... pilnie przyglądam sie temu co piszecie. Dziekuje za wszystkie uwagi. Przeczytalam, ze bylam egoistka pewnie bylam, ale uwierzcie mi, ze od stycznia moje zycie sie zminilo zupelnie! On mi tak namotal w glowie, był idealny a moze tylko tak mi sie wydawało. Mozecie mi wierzec albo nie, ale do momentu kiedy go nie poznalam nie zdradzilam mojego narzeczonego nigdy w zyciu! nawet uśmiechem wobec innego mężczyzny, kochalam go ponad zycie. Dlatego trudno bylo mi uwierzyc co wtedy ze mna sie stalo, ze tak bez opamietania zakochalam sie w .... I to tak bardzo!nadal kocham, choc wiem, ze on niejest tego wart. Tyle pieknych słow tyle chwil- to byly chyba tylko kłamstwa. Teraz staram sie byc silna choc serce pęka. Zawsze to On dzwonil ja czekalam na telefon. Przedwczoraj powiedzialam NIE! nie dzwon, nie pisz. Jesli bede chciala toja to zrobie...narazie nie zrobilam. Dostalam tylko od niego maila, ze bardzo mnie kocha. Po tym wszystkim co mnie spotkalo chyba zaczelam znów "widziec" zaluje tego wszystkiego a najbardziej, ze zranilam mojego męża. On na to nie zasługuje i dlatego teraz musze zadbac o to zeby moje malzenstwo bylo udane, zeby on byl ze mna szczesliwy, chce dac mu szczescie, bo ja...nie wiem czy uda mi sie byc szczesliwą. Nie chce Was ani siebie oszukiwac, ale kocham i bede kochala kogos kogo poznalam prawie rok temu. A co do slubu tonieprawda, ze balam się. Ja poprostu nie mogłam zrobi tego mojemu narzeczonemu, niemoglam mu powiedziec odwołuje wszystko, wolałam sama cierpiec choc wiem, ze tak naprawde zranilam tylko jego. Teraz chce zapomniec oprzeszlosci i prosze Boga zeby mi pomógl, jesli on wogole po tym wszystkim jeszcze mnie slucha...

215

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

co jest prawdą?

Kala napisał/a:

Poznalismy sie w styczniu i to byla milosc od pierwszego wejrzenia, przez caly rok planowalismy wspolna przyszlość (.... )Spotkalam milosc mojego zycia mimo tego , ze w kwietniu wyszlam za mąż, nie moglam nic odwolac, nie moglam zrobic tego moim bliskim, rodzicom , narzeczonemu z ktorym bylam w zwiazku 6 lat. staralam sie walczyc z tą milościa, ale nie dalam rady. Mielismy sie rozstawac i po moim slubie i przed ale nie dalismy rady.

Kala napisał/a:

Mozecie mi wierzec albo nie, ale do momentu kiedy go nie poznalam nie zdradzilam mojego narzeczonego nigdy w zyciu!

Kala on już podjął decyzje że chce być ze swoją rodziną, nie daj się mu dalej manipulować. Jakby Ciebie kochał to już był by po rozwodzie, jego żona wiedziała by o Tobie jakby miał wobec Ciebie poważne plany a z tego co zrozumiałam Wasz romans jest tajemnicą

216

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Był i jest tajemnicą, On mi zawsze mowil, ze nie kocha swojej zony, ze ożenil sie znia tylko dlatego, ze ona była w ciązy. Ze teraz cale jego zycie jest zmarnowane i jest z nia tylko dla dzieci...ze musi poukladac sobie wszystkie sprawy, z domem, pieniedzmi etc.. i nie dlugo bedziemy mogli sie cieszyc soba... to jego słowa a ja glupia w to wszystko wierzylam. Najgorsze jest to, ze on po tym jak mnie zostawil mowil, ze nadal mnie kocha i zawsze bedzie bo jestem Miloscia jego zycia, ze teskni, mysli itp...kłamstwa.....albo naprawde tak kocha dzieci, ze poswieca sie dla nich. Teraz to juz nie wazne...Wazne , ze przez niego stalam sie inna dziewczyna, zamknieta w sobie. Siostra mnie siepyta gdzie ta usmiechnieta, radosna, pełna pomysłow dziewczyna? gdzie???? ....umarła.

217

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

szkoda ze ten pan nie przechodzi z teorii do praktyki, zawsze znajduję wymówkę dla której nie możecie być razem a potem znowu budzi w Tobie nadzieje.
Jakby Ciebie kochał to byłby z Tobą ale on z czystego egoizmu chce miec Was obie bo to jest bardzo wygodne dla niego rozwiazanie. Na początku myślałam ze czasem takie zwiazki jak Twój mają szanse na powodzenie ale prawda jest taka że statystycznie takie związki nie mają żadnych szans na przetrwanie.
Z reszta czy potrafiłabys zaufać fecotowi który zdradza swoją żonę? Skąd pewnosć ze z Toba nie postąpi podobnie?

218

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Teraz ja to wszystko zaczynam rozumiec, moze i ostatnie pare msc wiedzialam, ze on nie podejmie decyzji a i tak sie łudziłam...nadzieja. Tylko dlatego, ze go kochalam. Musze o nim zapomniec, nie mam innego wyjscia. Niedawno myslalam, ze jak bede z nim gadac tak jak gadalam, pisac to bedzie mi lepiej, ale nie prawda. Bo ciagle tylko pytalam jak on sie czuje, co czuje i balam sie uslyszec " juz lepiej" Dlatego mysle, ze nie powinnam z nim rozmawiac, ale zerwac calowicie kontakt, ja nie mam jeszcze tyle siły. Wszystko mi o nim przypomina sad

219

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

zapomnić nie zapomnisz ale przynajmniej nie będziesz zabaweczką w jego rękach.
oczywiście na początku będzie Ci cholernie ciężko, każda piosenka usłyszana w radiu, każda rzecz będzie przypominała Ci jego ale lepiej definitywnie zakończyć to, bo małymi kroczkami napewno nie dasz rady...

220

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

witaj kala,czytałam uważnie tego posta i zaczełam wątpić czy ktoś nie opisuje mojej historii bo wszystko sie zgadzało,do momentu kiedy doszło do ślubu,przeszłam przez to samo tylko że to on wzioł ślub i nie potrafi jak twój odejść od żony ze względu na dziecko,sytuacja nasza jest bardzo podobna,tylko że ja nie potrafię odejść bo jest mi z nim pięknie,wiem żle wszystko ale to takie moje chwilowe szczęście pozdrawiam

221

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
afmin napisał/a:
majorka napisał/a:

Nie jestes za słaba.... tak Ci się wydaje albo chcesz w to wierzyć... Piszesz "on już nie jest taki jak kiedyś" bo tak naprawde zakochałaś sie w wyobrażeniu o nim.... teraz pokazuje Ci jaki jest naprawde i ciężko Ci w to uwierzyć... ale oni juz tacy są.... wiem smutne sad Myślisz, że jak nie napiszesz to on pomyśli, że Ci nie zależy.... a popatrz w drugą strone... co Ty masz myśleć jak on nie pisze?? To samo.... W ogóle takie związki są zagmatwane jak cholera.... hmm
Wiem, że łatwo się mówi ale najlepiej pozbierać siły i powiedziec STOP!!! DO CHOLERY ZASŁUGUJE NA SZCZĘŚCIE I MAM BYĆ SZCZĘŚLIWA A NIE DZIELIĆ SIĘ RESZTKAMI !!!! Jak tylko będziesz pewna, że naprawde tego chcesz to da się zrobić... wiem po sobie....

Najgorsze jest to, że to ja czuję się winna teraz wszystkiemu i mam poczucie, że go ranię.... Albo lubię się nad sobą znęcać albo nie wiem co ze mną nie tak. Teraz znów on milczy kilka dni i wmawiam sobie, że jak napisze to ja się nie odezwę i zobaczę co on zrobi... Ale domyślam się, że też się nie odezwie, nie zainteresuje się tym dlaczego milczę.... Tak to pieprzeni egoiści, którzy nikogo nie kochają, wiem to ale nie mogę zapomnieć sad Jak można zdradzić żonę pół roku po ślubie, twierdząc, że się ją kocha??? Mi też mówił, że kocha i co?! Paranoja. Faktycznie chyba go wyidealizowałam.... On poprostu myśli, że już mnie "ma", więc nie musi się starać i wie, że nawet jak będzie oschły, zimny i chamowaty to ja i tak zawsze wrócę na jego skinienie.... Muszę to zmienić! Nie chcę czekać na jednego nędznego smsa na tydzień i spotkanie raz na miesiąc, mam tego dość! A w tym momencie czuję się jakbym tylko na to czekała i to było moim celem...

I widzisz milczy kilka dni..... nie chce i ja Cię ranic ale jakby naprawdę kochał jak twierdzi to dzwonił by i pisał.... nie mówie już o rozwodzie.... ale sama widzisz.... i po co grać w to jak napisze to ja się nie odezwe zobaczymy co zrobi.... po co??? wiesz dobrze że w prawdziwej miłości nie o to chodzi i nie tak to wygląda.... wiem, że Ci ciężko bo mi też było.... "na siłę" probowałam zrobić żeby było ok ale nie tak to ma wyglądac.... miłość poprostu jest i nie trzeba ani robic nic na siłe, ani na złość, ani się nie milczy.... sama wiesz.... wiem, że łatwiej nam wierzyć że jest inaczej ale sama pomyśl tak stojąc z boku.... sama piszesz on wie ze mnie ma i nie musi się strac jak ktos naprawde kocha to tak nie robi tylko daje całego siebie i znów napisze te jakże piękne słowa: każda z Nas zasługuje na to aby być czyjąć księżniczką 24h na dobe, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku..... przemyśl to

222

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Uciekaj dopoki nie zaszlo to wszystko za daleko, nie wiem jaka jest sytuacja u Was, ale wiedz, ze dopoki Ty jestes górą jestes wygrana, pozniej zostaje Ci tylko reszta godnosci. Ja tak kochalam tak slepo kochalam, ze bylam w stanie zniesc wszystko, az sama teraz dziwie sie sobie. Nawet to jak on mi mowil, ze musial sie z nia kochac bo niemial innego wyjscia!, bo nie chcial sluchac ciagle jej wywodow, mial dosc jej awantur, ze chcial miec spokoj! Teraz uswiadomilam sobie, ze gdyby mnie kochal naprawde tak jak mowil, nie bylby z nia! nie po tym wszystkim co mowil! Ale najgorsze jest to, ze ja wiem o tym wszystkim, wiem , ze byl ze mna a nie umial odejsc od niej a nadal go kocham! Ciekawe kiedy przyjdzie taki dzien, ze powiem MAM CIĘ GDZIES! naprawde jest mi bardzo zle i....dzis nie wytrzymalam, zdzwonilam wieczorem i wcale nie jest mi lepiej, jest gorzej, płakałam sad co ja mam robic sad ??? jak nie dzwonie zle jak zadzwonie jeszcze gorzej ;(

223

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
ShadowMe napisał/a:

Bardzo dobrze zrobiłaś.
"każda kobieta zasługuje na to żeby byc czyjąś księżniczką 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku a nie tylko kilka godzin w tygodniu" Ah, piękne słowa... Podziwiam osobę która to powiedziała i podziwiam Ciebie, że przejrzałaś na oczy. Trzymaj się i mam nadzieję, że od teraz będzie tylko lepiej ^^ Historia godna własnego filmu.

to do mnie?? smile jeśli tak to dziękuje, piękne słowa przyznaję a jeszcze piękniejsze gdy taka zagubiona kobieta weźmie je do serca i tak właśnie postąpi....

224

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
Kala napisał/a:

Dziewczyny, Kobietki... pilnie przyglądam sie temu co piszecie. Dziekuje za wszystkie uwagi. Przeczytalam, ze bylam egoistka pewnie bylam, ale uwierzcie mi, ze od stycznia moje zycie sie zminilo zupelnie! On mi tak namotal w glowie, był idealny a moze tylko tak mi sie wydawało. Mozecie mi wierzec albo nie, ale do momentu kiedy go nie poznalam nie zdradzilam mojego narzeczonego nigdy w zyciu! nawet uśmiechem wobec innego mężczyzny, kochalam go ponad zycie. Dlatego trudno bylo mi uwierzyc co wtedy ze mna sie stalo, ze tak bez opamietania zakochalam sie w .... I to tak bardzo!nadal kocham, choc wiem, ze on niejest tego wart. Tyle pieknych słow tyle chwil- to byly chyba tylko kłamstwa. Teraz staram sie byc silna choc serce pęka. Zawsze to On dzwonil ja czekalam na telefon. Przedwczoraj powiedzialam NIE! nie dzwon, nie pisz. Jesli bede chciala toja to zrobie...narazie nie zrobilam. Dostalam tylko od niego maila, ze bardzo mnie kocha. Po tym wszystkim co mnie spotkalo chyba zaczelam znów "widziec" zaluje tego wszystkiego a najbardziej, ze zranilam mojego męża. On na to nie zasługuje i dlatego teraz musze zadbac o to zeby moje malzenstwo bylo udane, zeby on byl ze mna szczesliwy, chce dac mu szczescie, bo ja...nie wiem czy uda mi sie byc szczesliwą. Nie chce Was ani siebie oszukiwac, ale kocham i bede kochala kogos kogo poznalam prawie rok temu. A co do slubu tonieprawda, ze balam się. Ja poprostu nie mogłam zrobi tego mojemu narzeczonemu, niemoglam mu powiedziec odwołuje wszystko, wolałam sama cierpiec choc wiem, ze tak naprawde zranilam tylko jego. Teraz chce zapomniec oprzeszlosci i prosze Boga zeby mi pomógl, jesli on wogole po tym wszystkim jeszcze mnie slucha...

piszesz, że nie mogłaś zrobic tego swojemu narzeczonemu.... a wiesz że zrobiłaś mu jeszcze większą krzywdę ..... sad

nie usprawiedliwiam Cię ale po części rozumiem bo wiem jaką głupią rzeczą jest serce kobiety........

225

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Moja historia nie będzie oryginalna...Spotykam się z kimś trzecim od ponad 2 lat.Oboje jesteśmy w związkach małżeńskich,oboje mamy po jednym dziecku.Znamy się z pracy,ale nie od razu przypadliśmy sobie do gustu.Zaiskrzyło dopiero na firmowej imprezie,ale też nie od razu przerodziło się to w coś poważniejszego.Musiało minąć sporo czasu,zanim zdecydowałam się na jakiekolwiek zbliżenie z nim. Zawsze potępiałam zdrady,faceci zajęci od razu szli na "odstrzał",po prostu nie istnieli.W tym wypadku broniłam się jak mogłam,ale to było silniejsze ode mnie.Wpadliśmy po uszy...Wiadomo,jak to na początku było pięknie,fascynująco,urywaliśmy dla siebie każdą wolną minutkę.Jednak sumienie męczyło mnie cały czas,mimo,iż paradoksalnie jak się razem spotykaliśmy nawet nie myślałam o naszych współmałżonakch. Po pół roku zebrałam w sobie siły i zerwałam naszą znajomość.Sytuacja była tym bardziej sprzyjająca,bo on został oddelegowany na dłuższy czas do filii w innym mieście. Więc było mi zdecydowanie łatwiej. Na szczęście też nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu. Tłumaczyłam sobie to co się stało jakimś głupim zauroczeniem,fascynacją,która wkrótce minie.Nawet nieźle mi szło...do momentu kiedy ON znowu wrócił. Wrócił ON i wszystko wróciło, niestety jeszcze intensywniej. Dziś wiem,że go kocham,ale tez wiem,że muszę zerwać tą znajomość. On nigdy nic mi nie obiecywał,więc nie mam pretensji do Niego. W sumie tak do końca nie wiem,czy jeszcze kocha żonę,ale ponad wszystko kocha swojego synka i przede wszystkim dla niego chce trwać w tym małżeństwie. To jest takie moje postanowienie noworoczne-kończę tą znajomość...Wiem,że będzie cholernie ciężko,chocby dlatego,że widujemy się codziennie w pracy...
Może byłoby mi łatwiej,gdyby moje małżeństwo też było inne,a tak mąż-egoista od w zasadzie zawsze, zafundował mi już dwie panienki na boku.Jedna się pojawiła,kiedy byłam w ciąży i trochę miesięcy trwało,zanim z nią zerwał,więc stres w ciąży miałam pierwszorzędny sad  Skończyła się jedna, po pół roku pojawiła się kolejna i czasami podejrzewam,czy mój mąż nadal się z nią nie spotyka.Może w końcu nauczył się dobrze kamuflować,ale moja intuicja mówi mi,że coś tu nie gra.Ale teraz jestem na etapie olewania tego...
Więc tak żyję sobie ostatnio z dnia na dzień,nawet Święta nie są w stanie mnie specjalnie ucieszyć,dobrze,że mam synka,który napędza mnie jeszcze do działania i pracę,którą naprawdę lubię (mimo,że jest tam ON).  Nie wiem,może naprawdę ten Nowy Rok przyniesie jakieś pozytywne zmiany...

226

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

czasem są proste sytuacje w których odpowiedź jest prosta ale są też sytuacje jak Twoja...
Twoje małżeństwo myślę że należy do fikcyjnych, jesteście ze sobą bo jesteście, żadnych fundamentów, głębszych uczuć oprócz obojętności.
Jesienna myślałaś o tym zeby odejsć od męża i ułożyć sobie życie na nowo? Po tym jak on Cię zdradził nie dziwię się że Ty zrobiłaś to samo, w końcu też należy Ci się odrobina czułości.
Może warto zacząć układac sobie życie z czystą "kartoteką"? skoro w małżeńsywie Ci się nie układa po co w nim tkwić?

227

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
jesienna01 napisał/a:

Moja historia nie będzie oryginalna...Spotykam się z kimś trzecim od ponad 2 lat.Oboje jesteśmy w związkach małżeńskich,oboje mamy po jednym dziecku.Znamy się z pracy,ale nie od razu przypadliśmy sobie do gustu.Zaiskrzyło dopiero na firmowej imprezie,ale też nie od razu przerodziło się to w coś poważniejszego.Musiało minąć sporo czasu,zanim zdecydowałam się na jakiekolwiek zbliżenie z nim. Zawsze potępiałam zdrady,faceci zajęci od razu szli na "odstrzał",po prostu nie istnieli.W tym wypadku broniłam się jak mogłam,ale to było silniejsze ode mnie.Wpadliśmy po uszy...Wiadomo,jak to na początku było pięknie,fascynująco,urywaliśmy dla siebie każdą wolną minutkę.Jednak sumienie męczyło mnie cały czas,mimo,iż paradoksalnie jak się razem spotykaliśmy nawet nie myślałam o naszych współmałżonakch. Po pół roku zebrałam w sobie siły i zerwałam naszą znajomość.Sytuacja była tym bardziej sprzyjająca,bo on został oddelegowany na dłuższy czas do filii w innym mieście. Więc było mi zdecydowanie łatwiej. Na szczęście też nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu. Tłumaczyłam sobie to co się stało jakimś głupim zauroczeniem,fascynacją,która wkrótce minie.Nawet nieźle mi szło...do momentu kiedy ON znowu wrócił. Wrócił ON i wszystko wróciło, niestety jeszcze intensywniej. Dziś wiem,że go kocham,ale tez wiem,że muszę zerwać tą znajomość. On nigdy nic mi nie obiecywał,więc nie mam pretensji do Niego. W sumie tak do końca nie wiem,czy jeszcze kocha żonę,ale ponad wszystko kocha swojego synka i przede wszystkim dla niego chce trwać w tym małżeństwie. To jest takie moje postanowienie noworoczne-kończę tą znajomość...Wiem,że będzie cholernie ciężko,chocby dlatego,że widujemy się codziennie w pracy...
Może byłoby mi łatwiej,gdyby moje małżeństwo też było inne,a tak mąż-egoista od w zasadzie zawsze, zafundował mi już dwie panienki na boku.Jedna się pojawiła,kiedy byłam w ciąży i trochę miesięcy trwało,zanim z nią zerwał,więc stres w ciąży miałam pierwszorzędny sad  Skończyła się jedna, po pół roku pojawiła się kolejna i czasami podejrzewam,czy mój mąż nadal się z nią nie spotyka.Może w końcu nauczył się dobrze kamuflować,ale moja intuicja mówi mi,że coś tu nie gra.Ale teraz jestem na etapie olewania tego...
Więc tak żyję sobie ostatnio z dnia na dzień,nawet Święta nie są w stanie mnie specjalnie ucieszyć,dobrze,że mam synka,który napędza mnie jeszcze do działania i pracę,którą naprawdę lubię (mimo,że jest tam ON).  Nie wiem,może naprawdę ten Nowy Rok przyniesie jakieś pozytywne zmiany...

Firmowe imprezy.... skąd ja to znam.... raj do zdradzania swoich żon i mężów... ale sama widzisz w Twoich przypadku mąż nie pozostał Ci dłużny.... też jak piszesz Cię zdradzał i niewiesz czy nie robi tego nadal.... nawet jeśli nie możesz być ze swoim kochankiem po co dalej ciągniesz to małżeństwo ??

228

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Uwierzcie mi dziewczyny,ostatnio myślę o tym bardzo intensywnie...Gdyby nie synek,to z całą pewnością już by mnie przy nim nie było.Może mężem jest fatalnym,ale ojciec z niego na piątkę z plusem. Naprawdę świetnie się nim zajmuje i raczej nie stresuje mnie kiedy zostają sami a ja np.wychodzę. No i oprócz tego jakies przyzwyczajenie itp.wiadomo o co chodzi...
Nie wiem,czy moja zdrada była odwetem...też się na tym wielokrotnie zastanawiałam.Myślę,że chyba nie o to chodziło,ja z natury nie jestem mściwa,raczej nie hołduję zasadzie z okiem i zębem smile Raczej to było osamotnienie,przybicie tą całą sytaucją,która spotkała mnie podczas ciąży. Kiedy naprawdę wtedy go potrzebowałam, dostałam zero wsparcia,jego nocne wypady, weekendy z tamtą...Zafundował mi naprawdę koszmar...
Póki co zbieram siły,żeby zamknąc tamtą znajomość...Myślę,że jeżeli już psychicznie stanę się mocniejsza,pomyślę o moim małżeństwie. Nie wiem,czy jest tam jeszcze coś do ratowania...

229

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
jesienna01 napisał/a:

Uwierzcie mi dziewczyny,ostatnio myślę o tym bardzo intensywnie...Gdyby nie synek,to z całą pewnością już by mnie przy nim nie było.Może mężem jest fatalnym,ale ojciec z niego na piątkę z plusem. Naprawdę świetnie się nim zajmuje i raczej nie stresuje mnie kiedy zostają sami a ja np.wychodzę. No i oprócz tego jakies przyzwyczajenie itp.wiadomo o co chodzi...
Nie wiem,czy moja zdrada była odwetem...też się na tym wielokrotnie zastanawiałam.Myślę,że chyba nie o to chodziło,ja z natury nie jestem mściwa,raczej nie hołduję zasadzie z okiem i zębem smile Raczej to było osamotnienie,przybicie tą całą sytaucją,która spotkała mnie podczas ciąży. Kiedy naprawdę wtedy go potrzebowałam, dostałam zero wsparcia,jego nocne wypady, weekendy z tamtą...Zafundował mi naprawdę koszmar...
Póki co zbieram siły,żeby zamknąc tamtą znajomość...Myślę,że jeżeli już psychicznie stanę się mocniejsza,pomyślę o moim małżeństwie. Nie wiem,czy jest tam jeszcze coś do ratowania...

Właśnie..... macie syna.... to może dużo zmieniać bądź nie.... trudno mi to ocenić bo nie mam dzieci...

Czy Twoja zdrada była odwetem pewnie ciężko powiedzieć ale myśle że napewno było łatwiej niż gdyby Twój mąż był fair.... ale jak czytam o jego nocnych wypadach z nią, nocne wyprawy i jeszcze byłaś w ciązy smutne bardzo sad sad sad

Dostałąś po dupie od męża od kochanka w pewnym sensie też.... zasługujesz na szczęście wiesz o tym.... w takich sytuacjach się zastanawiam czy my kobiety lubiemy mieć pod górkę...

230

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Zastanawiałam się nad tym co pisałaś i wydaje mi sie że Twoja zdrada była jednak rewanżem.
Dlatego że teraz nie czujesz do niego takiego żalu za nim Ty go zdradziłaś. Jesteś wstanie postarać sie odbudować swoje małżeństwo bo masz świadomość że teraz nie tylko Ty byłaś tą naiwną osobą i że teraz w razie czego nie będziesz sama cierpieć. Myślę że ten romans w jakimś stopniu dodał Ci sił aby przetrwać ten cięzki dla Ciebie czas. Twój mąż zniszczył Twoje poczucie własnej wartości a przy kochanku odzyskałaś wiarę w siebie.

Uważam że ten romans nie był w sobie tyle romansem co testem, testem na to że potrafisz wzbudzić w innym zainteresowanie które zostało zdeptane doszczętnie przez Twojego męża ale oczywiscię mogę się mylić.
Teraz nasuwają się pytania :
1. czy "powrót" do męża oznacza ze uczeciem które darzyłaś tego drugiego było tylko fascynacją bądź manipulacją ?
2. czy "powrót" do męża jest rodzajem zemsty?

231 Ostatnio edytowany przez jesienna01 (2009-12-20 01:00:24)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
apoteoza23 napisał/a:

Zastanawiałam się nad tym co pisałaś i wydaje mi sie że Twoja zdrada była jednak rewanżem.
Dlatego że teraz nie czujesz do niego takiego żalu za nim Ty go zdradziłaś. Jesteś wstanie postarać sie odbudować swoje małżeństwo bo masz świadomość że teraz nie tylko Ty byłaś tą naiwną osobą i że teraz w razie czego nie będziesz sama cierpieć. Myślę że ten romans w jakimś stopniu dodał Ci sił aby przetrwać ten cięzki dla Ciebie czas. Twój mąż zniszczył Twoje poczucie własnej wartości a przy kochanku odzyskałaś wiarę w siebie.

Uważam że ten romans nie był w sobie tyle romansem co testem, testem na to że potrafisz wzbudzić w innym zainteresowanie które zostało zdeptane doszczętnie przez Twojego męża ale oczywiscię mogę się mylić.
Teraz nasuwają się pytania :
1. czy "powrót" do męża oznacza ze uczeciem które darzyłaś tego drugiego było tylko fascynacją bądź manipulacją ?
2. czy "powrót" do męża jest rodzajem zemsty?

To prawda,wyrzuty sumienia zostały zagłuszone skutecznie dzięki zachowaniu mojego męża. Uwierzcie mi,to co potrafił mi robić, nie mieściło się w żadnym kanonie jakiejkolwiek przyzwoitości. To co wcześniej napisałam o jego zachowaniach to tylko kropla w morzu  w odniesieniu co wyrabiał...Więc ja przy nim wypadam prawie jak aniołek wink
Hmm...myślę,że ten mój romans mógł być na początku takim testem,ale rozkręciło się to w sposób tak niekontrolowany,że przestałam nad tym panować. Oczywiście faktem bezspornym jest to,że moje zdeptane poczucie wartości się podniosło i faktycznie było mi łatwiej przetrwać.
Więc odpowiedź na pytanie pierwsze: Póki co,wiem,że kocham tego drugiego...Z mojej strony to żadna fascynacja ani manipulacja.
I na pytanie drugie: Nie jestem z natury mściwa,więc to na pewno nie zemsta.
Zastanawiam się,czy ja w ogóle wróciłam do męża ? Żyjemy sobie razem i tak naprawdę osobno. Niby ostatnio jest miło i uprzejmie,on się stara, ja się nie czepiam...Ale jakoś takie to wszystko bezpłciowe...

Majorka,dzięki za dobre słówko smile Chyba faktycznie lubię sobie robić w życiu po górkę,niestety sad

232

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
jesienna01 napisał/a:

Majorka,dzięki za dobre słówko smile Chyba faktycznie lubię sobie robić w życiu po górkę,niestety sad

nie tylko Ty.... może Cię to pocieszy ale chyba każda z Nas może nie świadomie ale tak lubi... przynajmniej tak wybieramy... ale mamy podobny problem bo większość kobiet tak ma... dlaczego ja nie mam faceta?? dobrego, stałego? naprawdę jestem atrakcyjną i fajną kobietą... więc dlaczego? bo chyba też lubie mieć pod górkę wink

233

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
jesienna01 napisał/a:

Raczej to było osamotnienie,przybicie tą całą sytaucją,która spotkała mnie podczas ciąży. Kiedy naprawdę wtedy go potrzebowałam, dostałam zero wsparcia,jego nocne wypady, weekendy z tamtą...Zafundował mi naprawdę koszmar...

Proszę - to jest ta druga strona...
Tamtej na pewno mówił, że nie wie, skąd ta Twoja ciąża i ona uwierzyła, tak, jak któraś z dziewczyn opisująca tu swoją historię...Może nawet modliła się, abyś poroniła...;)bo to jej pozwoli zatrzymać kochanka przy sobie.

234

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
koma5 napisał/a:
jesienna01 napisał/a:

Raczej to było osamotnienie,przybicie tą całą sytaucją,która spotkała mnie podczas ciąży. Kiedy naprawdę wtedy go potrzebowałam, dostałam zero wsparcia,jego nocne wypady, weekendy z tamtą...Zafundował mi naprawdę koszmar...

Proszę - to jest ta druga strona...
Tamtej na pewno mówił, że nie wie, skąd ta Twoja ciąża i ona uwierzyła, tak, jak któraś z dziewczyn opisująca tu swoją historię...Może nawet modliła się, abyś poroniła...;)bo to jej pozwoli zatrzymać kochanka przy sobie.

Może i tak faktycznie było...dziewczyna była lekko nawiedzona,więc podejrzewam,że i takie coś mogło jej przyjść do głowy. Oni poznali się w zasadzie kiedy ja byłam w połowie ciąży,więc kiedyś mój mąż nawet rzucił tekstem,że w sumie tylko połowę ciąży miałam taką fatalną,to i tak nieźle.To fakt powinnam się z tego cieszyć,bo zawsze mogałam mieć taką przez całe 9 miesięcy :) Na szczęście mimo tego stresu cała moja ciąza przebiegła świetnie,do końca byłam sprawna,może dlatego,ze byłam zdana tylko na siebie.Nawet zachcianek nie miałam,bo kto miałby mi je przynosić...Synek urodził sie zdrowy i rozwija się dobrze,więc może ten cały stres nie odbił się niekorzystnie na nim.Tego bałam się najbardziej,ale też ciężko mi było zachować spokój i się nie denerwować w takiej sytuacji...

Majorka,jak odpuścisz myśl o tym właściwym,to pewnie on sam Cie znajdzie :) Zwłaszcza,że sama pisałaś,ze ładna i mądra z Ciebie dziewczyna,więc jak większość rzeczy to kwestia czasu :) :) :)

235

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
jesienna01 napisał/a:
koma5 napisał/a:
jesienna01 napisał/a:

Raczej to było osamotnienie,przybicie tą całą sytaucją,która spotkała mnie podczas ciąży. Kiedy naprawdę wtedy go potrzebowałam, dostałam zero wsparcia,jego nocne wypady, weekendy z tamtą...Zafundował mi naprawdę koszmar...

Proszę - to jest ta druga strona...
Tamtej na pewno mówił, że nie wie, skąd ta Twoja ciąża i ona uwierzyła, tak, jak któraś z dziewczyn opisująca tu swoją historię...Może nawet modliła się, abyś poroniła...;)bo to jej pozwoli zatrzymać kochanka przy sobie.

Może i tak faktycznie było...dziewczyna była lekko nawiedzona,więc podejrzewam,że i takie coś mogło jej przyjść do głowy. Oni poznali się w zasadzie kiedy ja byłam w połowie ciąży,więc kiedyś mój mąż nawet rzucił tekstem,że w sumie tylko połowę ciąży miałam taką fatalną,to i tak nieźle.To fakt powinnam się z tego cieszyć,bo zawsze mogałam mieć taką przez całe 9 miesięcy smile Na szczęście mimo tego stresu cała moja ciąza przebiegła świetnie,do końca byłam sprawna,może dlatego,ze byłam zdana tylko na siebie.Nawet zachcianek nie miałam,bo kto miałby mi je przynosić...Synek urodził sie zdrowy i rozwija się dobrze,więc może ten cały stres nie odbił się niekorzystnie na nim.Tego bałam się najbardziej,ale też ciężko mi było zachować spokój i się nie denerwować w takiej sytuacji...

Majorka,jak odpuścisz myśl o tym właściwym,to pewnie on sam Cie znajdzie smile Zwłaszcza,że sama pisałaś,ze ładna i mądra z Ciebie dziewczyna,więc jak większość rzeczy to kwestia czasu smile smile smile

Dokłądnie najważniejsze, że Twój synek tego nie odczuł i wszystko z nim ok. Patrz sama piszesz, że podczas ciąży byłaś zdana tylko na siebie i poradziłaś sobie, więc dlaczego miałabyś sobie teraz nie dac bez niego rady?? Ja bym go kopła w tyłek... wiem, że łatwo się mówi ale dobrze wiesz, że jest to do zrobienia... a jak teraz w ogóle wygląda wasza sytuacja??

co do mnie to tez tak myśle... kwestia czasu.... i zobaczycie, że kiedyś Wam tu napisze, że mam super faceta i jestem bardzo szczęśliwa big_smile

236

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Serdecznie Ci tego życzę, ale...nie boisz się, Majorku, że zła energia okrąży ziemię i do Ciebie wróci?
Że Twój ukochany, wymarzony będzie miał kochankę?

237

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

jedyne co  ci mam koma do powiedzenia to odpier*** sie w końcu !! tyle z mojej strony.

238

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Oj,uwierz mi Majorka ,że nie raz miałam taką ochotę...Ale tak jak wspominałam,trzymał mnie wtedy przy nim synek i niestety też względy finansowe. Generalnie to on jest formalnym właścicielem naszego "majątku",ja byłam taka głupia,że pozwoliłam na to,żeby tak było...Tak bardzo mu ufałam,że nawet do głowy mi nie przyszło,że może mi robić takie rzeczy...Teraz wiem,że nie warto ufać aż tak bardzo sad  Miał wtedy świetną kartę przetargową, w końcu jego mieszkanie i może w nim robić co chce...tak to chyba leciało...
Teraz mamy okres...nie wiem,jak to nazwać...stagnacji ? Niby jesteśmy razem,a tak naprawdę żyjemy trochę obok siebie. Przychodzi punktualnie z pracy,nawet trochę mi pomaga w domu,stara się być miły...A ja łapię się na tym,że powoli nie szukam z nim bliskości.Kiedy mnie dotyka,czuję niechęć...Może gdzieś tam we mnie jest żal,za to co mi robił,tak naprawdę,zawsze twierdził,że sobie na to wszystko w dużej mierze zasłużyłam...A może uczucie do tamtego też nie pozwala...Dlatego chcę zakończyć związek z tym trzecim,wtedy może rozjaśni mi się trochę to moje popaprane życie.Póki co to moje małżeństwo to teraz taki związek koleżeński...tyle,że moi koledzy są generalnie bardziej kulturalni niż mój mąż smile

Masz rację, pewnie kiedyś pochwalisz się tutaj Swoim księciem smile

239

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

jesienna macie intercyzę? Czy mieszkanie i reszta majątku należała do niego przed ślubem?

240

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Szczerze mowiąc ja tez mam nadzieje, ze ten nowy rok przyniesie jakies zmiany, zmiany na lepsze. Nie mogę się pozbierac po tym wszystkim, jednak jestem słaba, ciągle za nim tęsknie i nie moge uwierzyc w to co on zrobil. Staram sie byc silna, ale....głupie te moje serce. nie wiem juz jak mam sobie sama pomoc.

241

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

majorka życzę Ci tego wyśnionego wymarzonego,

242

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
koma5 napisał/a:

Serdecznie Ci tego życzę, ale...nie boisz się, Majorko, że zła energia okrąży ziemię i do Ciebie wróci?
Że Twój ukochany, wymarzony będzie miał kochankę?

Zdenerwowało Cię to, widzę...Co poradzisz - takie życie....:)
Co dajemy, wraca do nas.

243 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-22 10:28:31)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
jesienna01 napisał/a:

Niby jesteśmy razem,a tak naprawdę żyjemy trochę obok siebie. Przychodzi punktualnie z pracy,nawet trochę mi pomaga w domu,stara się być miły...A ja łapię się na tym,że powoli nie szukam z nim bliskości.Kiedy mnie dotyka,czuję niechęć...Może gdzieś tam we mnie jest żal,za to co mi robił,tak naprawdę,zawsze twierdził,że sobie na to wszystko w dużej mierze zasłużyłam...A może uczucie do tamtego też nie pozwala...Dlatego chcę zakończyć związek z tym trzecim,wtedy może rozjaśni mi się trochę to moje popaprane życie.Póki co to moje małżeństwo to teraz taki związek koleżeński...tyle,że moi koledzy są generalnie bardziej kulturalni niż mój mąż smile

"Nawet troche mi pomaga" , "stara się byc miły" , - Jesienna jak Ty to wytzrymujesz???? On ma Ci pomagać i ma byc miły, dobry.... przynajmniej taki powinien byc dobry facet..... jak odp na pytanie apoteozy to Ci cos doradzimy....

Sama widzisz, że nawet nie szukasz u niego bliskości... a Twoi koledzy są dla Ciebie bardziej kulturalni niż on.....
Jesienna..... zastanów się więc po co z nim jesteś? Nie sztuka byc z dupkiem mimo tego, że jest ojcem Twojego dziecka....

Kala napisał/a:

Szczerze mowiąc ja tez mam nadzieje, ze ten nowy rok przyniesie jakies zmiany, zmiany na lepsze. Nie mogę się pozbierac po tym wszystkim, jednak jestem słaba, ciągle za nim tęsknie i nie moge uwierzyc w to co on zrobil. Staram sie byc silna, ale....głupie te moje serce. nie wiem juz jak mam sobie sama pomoc.

Kala oczywiście, że przyniesie nowe zmiany i lepsze zmiany jeśli się do tego przyczynimy.... wiesz jak duzo zależy od Nas samych....
Jak będziesz sobie mówiła że jestem słaba to będziesz słaba!!! Powiedz sobie, że jestes silna i że dasz rade!
Wiem, że głupia to rzecz serce kobiety, ale czasem trzeba z nim walczyc szczególnie gdy wiemy, że cos nie ma sensu....


po raz kolejny bardzo proszę,  żebyś używała opcji "edytuj" - to znacznie ułatwia utrzymanie porządku na forum, pozdrawiam moderatorka Agatka

244

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka, bardzo mądrze piszesz, nawet nie wiesz jak ja bym chciala sobie tak powiedziec. I powiem! musze byc silna! bo przez to jak teraz sie zachowuje, jak wygladam jak na zle zmienilo sie moje , osobiste zycie ranie tym samym moich bliskich. Wystarczy, ze ON zranil mnie, nikt wiecej nie musi cierpiec.  Musze i chcę byc silna, bo juz nie mam łez. Koniec mojego cierpienia. Zeby tylko tak "wyłączyc" myślenie, rozpamietywanie, zeby tak zapomniec..... zapomnę!

245

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
Kala napisał/a:

Majorka, bardzo mądrze piszesz, nawet nie wiesz jak ja bym chciala sobie tak powiedziec. I powiem! musze byc silna! bo przez to jak teraz sie zachowuje, jak wygladam jak na zle zmienilo sie moje , osobiste zycie ranie tym samym moich bliskich. Wystarczy, ze ON zranil mnie, nikt wiecej nie musi cierpiec.  Musze i chcę byc silna, bo juz nie mam łez. Koniec mojego cierpienia. Zeby tylko tak "wyłączyc" myślenie, rozpamietywanie, zeby tak zapomniec..... zapomnę!

I bardzo dobrze Kala! życze Ci aby Ci się to udało.
Zobacz ile kobiet odchodzi i skadś biorą na to siłe, więc i Ty ja znajdziesz jak tylko będziesz chciała...
Tak samo jak ja, chciałam i znalazłam i teraz jestem szczęśliwa a ten nieszczęśnik cały czas do mnie wypisuje a po mnie to spływa..... i mysle wtedy : i kto ma tu teraz przewage....? big_smile hehehe.... fajne uczucie, sama zobaczysz wink

246

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Jak czytam to wszystko to jestem pewniejsza, ze naprawde przyjdzie taki dzien , ze i po mnie to splynie!
Zycze Wam wszystkim Kobietki przede wszystkim WESOŁYCH  Świąt! ...... i sobie rownież...

247

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Przyjdzie napewno Kala tylko pamietaj, że musisz tego chcieć!!! Bardzo, całym sercem... tej siły, wiary i miłości w te Święta Ci życzę!!! smile


jak i oczywiście wszystkim dziewczynom z forum... a przede wszystkim kaszmirce, apoteozie i jesiennej01 :*

oraz wszystkim tym które potrzebują teraz duzo sił !!!! całuje Was smile

248

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka, szacunek !!!
Naprawdę podziwiam Ciebie...

249

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
kasku84 napisał/a:

Majorka, szacunek !!!
Naprawdę podziwiam Ciebie...

Dziękuje:), ale za co mnie podziwiasz?? za to że odeszłąm ??

250

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Tak, bo Znalazlas w sobie ta siłę... Ja nie umiem lub nie chcę znalezc jej w sobie. Chociazby dlatego podziwiam...

251

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dla czego jestes z nim ? kasku84) Zakochałaś się?

252

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

z mojej strony to milosc... z jego- nie wiem. Niby pisał i mówił ze kocha, lubi ale teraz tego nie ma. Twierdzi ze przez te wielkie slowa tylko sie drażnimy. Bo oboje wiemy ze nie mozemy byc razem a "cos" zaiskrzyło. I jest tak- z nim nie moge a bez niego nie chce...

253

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

z mojej strony to milosc... z jego- nie wiem. Niby pisał i mówił ze kocha, lubi ale teraz tego nie ma. Twierdzi ze przez te wielkie slowa tylko sie drażnimy. Bo oboje wiemy ze nie mozemy byc razem a "cos" zaiskrzyło. I jest tak- z nim nie moge a bez niego nie chce...

254

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Rozumie ze on na rodzinę (dzieci ) Może jest nie szczesliwy to niech sie okresli . Twoj czas na rodzine tez jest masz 25 lat .Przepraszam za te słowa ale ja wiem jak to jest byc zdradzanym roztaniu sie z dziewczyna po 7 latach .

255

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dan1982 nie przepraszaj... smile i zgadzam sie z Toba. Fakt, latka lecą. A ja zyje złudzeniem ze moze jednak kiedys bedziemy razem. Ale nie chce rozbijać tej rodziny. No a z drugiej strony Kocham Go... On powtarza mi ze gdyby byl sam to juz dawno byla bym jego... sek w tym ze tak nie jest...

256

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Czasami lepiej wyłączyć serce i pokierować sie rozumem smile Zycze żebyś następne Święta  nie była Sama tylko z Osoba Ukochana smile

257

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dan1982 DZIEKUJE smile Hmm... a czego ja moge Tobie zyczyc? smile

258 Ostatnio edytowany przez dan1982 (2009-12-25 21:40:23)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Zebym następne Święta  nie był  Sam tylko z Osoba Ukochana smile  Dzienkuje smile

259

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Może życzmy sobie tego wszyscy smile
a za rok tu napiszemy czy się spełniło smile

260

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

to bardzo dobry pomysł Majorka smile pozdrawiam Ciebie serdecznie smile

Posty [ 196 do 260 z 985 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024