byłam kochanką.. odeszłam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Strony 1 2 3 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 985 ]

Temat: byłam kochanką.. odeszłam

Stałe bywalczynie znają historie mojego romansu... (on ma żonę... kochanka i co dalej?)  a więc muszę się pochwalic bądź nie ale odeszłam... nic sie w sumie takiego nie wydarzyło... poprostu wziełam sobie do serca słowa jednej z Was...

"każda kobieta zasługuje na to żeby byc czyjąś księżniczką 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku a nie tylko kilka godzin w tygodniu"

zaczełam się zastanawiać co będzie jak sie w nim zakocham bo byłam tylko w fazie zauroczenia.... a już zaczeło mnie draznic, że nie mogłam się z nim spotkac wtedy kiedy chciałam, zadzwonic gdy było mi smutno wieczorem, w niedzielne popołudnie iść z nim na spacer, pojechac na zakupy.. przyszły by Świeta i co? Nie moglibyśmy ubrac razem choinki, spędzic tych dni razem... w Sylwestra nie witalibysmy razem Nowego Roku.. więc po co to wszystko? Dla tych chwil....? o tak było miło ale chyba wystarczy.... nie zapomne ich nigdy. Teraz jak o nich mysle to albo pojawia sie usmiech albo płynie maleńka łza... trudno.. "ciesz się, że było nie płacz że mineło" jak to się mówi...

Myslę o nim co jakis czas ale to z czasem minie... mama taka nadzieje... czas leczy rany tak sie chyba mówi nie?;) zobaczymy...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Mądra dziewczyna, brawo!
A teraz sobie zaśpiewaj:

Szukam kogoś, kogoś na stałe,
kto tu, wśród ludzi jest tak samo sam,
szukam kogoś na życie całe,
na wspólny śmiech i żal.

3

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

koma5 smile dziekuje, uśmiech sie pojawił od razu na mojej buzi big_smile

4

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

gratuluję dojrzałej decyzji
napewno było ciężko i trudno, ale z pewnością nie będziesz tego żałować

5

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

niki mysle, że czas to wyleczy... było dużo łez, jest ich teraz mniej ale dalej boli...... głupie serce....

6

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

a mi jest trochę żal........................ale napewno sobie to wszytko dobrze przemyślałaś- w to nie wątpię. Z resztą wysłuchałaś za i przeciw i napewno postapiłas zgodnie z własnym  sumieniem a to jest najważniejsze! Jeśli Ty czujesz że dobrze zadecydowałaś  to tak napewno jest. Ja te słowa z księżniczką też wziełam sobie do serca. smile

7 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-09-19 20:18:15)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

apoteoza23.. myslę, że dobrze zdecydowałam chociaz jest mi cięzko jak w tej piosence: "znowu myslę tylko o nim... mało śpie i niewiele jem, mysli placza sie w mojej głowie... i daleko poza mna umarł dzien.." ale tak chyba będzie lepiej... tym bardziej, że jak powiedziałam mu to na poczatku nie przyjmował tego do siebie i finał finałów był taki, że on mysli że znalazlam sobie kogoś na stałe i powiedział, że w takiej sytuacji nie będzie preszkadzał... niech mysli co chce, byle by nie próbował zrobic tak żebym wróciła... wole żeby nic nie mówił tak jest mi łatwiej, utwierdzam sie wtedy że dobrze zrobiałm.. ale jak go widze........... eh..... jego oczy, spojzenie,  uśmiech... słyszę jego głos.......... to mam 100 mysli w głowie.... ale kto ma miękkie serce musi miec twarda d***... wink mówisz, że wziełaś te słowa równiez sobie do serca.... tzn? pozdrawiam ciepło :*

apoteoza23 czego Ci żal?

Majorko, proszę o używanie opcji "edytuj" dostępnej w prawym dolnym rogu/ Noelle87

8

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

nie zastanawiasz się czasem czy dobrze zrobiłas że zrezygnowałaś? nie gdybasz sobie co by było.....nie żałujesz? nie boisz się że coś Cie omineło?tak ogólnie pytam.

9

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Gdyby mu na niej  zależało to by złożył o rozwód i nie pozwolił odejść lepiej że teraz odeszła brawo .

10

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Podoba mi się Twoje nastawienie do tej sprawy Majorko...i to,że to Ty zrobiłaś pierwszy krok:)

11

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

majorka chcialabym żeby takich kobiet bylo więcej , naprawdę. Gratuluję decyzji i zyczę powodzenia oraz wieeeeeeelkiej szczęśliwej milości!

12

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
apoteoza23 napisał/a:

nie zastanawiasz się czasem czy dobrze zrobiłas że zrezygnowałaś? nie gdybasz sobie co by było.....nie żałujesz? nie boisz się że coś Cie omineło?tak ogólnie pytam.

jest mi troche żal ale co zrobić..... wczoraj sie upiłam i płakałam... to niejest takie proste sad teraz przyszedł chyba kryzysowy moment, brakuje mi go ;( i to tak bardzo.........

13

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

kochana wiem jak to boli ja ja próbowałam kilka razy to zakończyć to aż mnie dusiło w srodku nie potrafiłam były przerwy,ale to było okropne,dlatego chyba wolę być choć tak z nim choć wiem że to może wydać się głupie,zamiast dusić się bez niego,a może z czasem faktycznie przejże na oczy zacznie mnie męczyć to wszytsko i wtedy łatwiej będzie odejść zobaczymy,kochana dużo siły dla Ciebie

14

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

majorka gratuluję zdrowego rozsądku,a on jak mu będzie zależeć na tobie,to odejdzie od żony.Jeśli natomiast tego nie zrobi,więc nie jest wart twoich uczuć.Życzę szczęścia smile

15

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

majorka tak to jest, najpierw jest szczęście spędzające sen z powiek a później przepaść i pustka w sercu. Nie znam od początku twojej całej historii ale wiem jedno że teraz strasznie cierpisz po tym wszystkim. Z całą pewnością źle się to wszystko poukładało, może nawet nie powinno mieć miejsca ale miało. Musimy to jakoś przetrwać, mi też jest ciężko się z tym wszystkim pogodzić

16 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-09-20 12:41:44)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Mika, obie rozpaczacie i Ty próbujesz te przeżycia identyfikować. Nic bardziej niewłaściwego i mylnego.
Majorka zerwała z facetem, gdy okazało się, że nie będzie mogła z nim być. Dlatego jej ciężko.
Z Tobą natomiast zerwał facet - i to Cie tak bardzo boli.

17

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Bardzo cieszy mnie fakt, że tu na forum, można usłyszeć słowa wsparcia że jest ktoś kto powie że dobrze się postąpiło to daje siły żeby wytrwac w tym postanowieniu. Mi ciężko było by podjąc taką decyzję...zawsze są obawy czy dobrze że się usuneło w cień, czy może warto było by spróbować. Szkoda ze nie ma jednoznaczych odpowiedzi. Na tyle ile jest historii że nie warto się"pchać"  w zwiazek z żonatym mężczyzną tyle samo jest historii że warto..........zawsze pozostaje nutka wątpliwosci.........ale myśle że czas pokaże. Mam nadzieje że wszytko Ci się ułoży smile

18

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

TO omnie ta głupia zkochana blondynka,weszłam na to forum z rozpaczy serca.Podziwiam te które zachowały resztki własnej godnosci i odeszły same od swoich facetów.Ja tak nie potrafię,ranie siebie choć wiem ,że z tego już nic nie będzie.TRafiłam na słaby egzemplarz męzczyzny który też nie umie zerwac ze mną całkowicie.Pozwala mi na pisanie do niego sms i chce tego.Po moim loginie mozna się domyśleć kim jestem z zawodu.CZasami sobie wmawiam :Marzena jesteś głupia tylu ludzi traci to co najważniejsze-zdrowie a Ty rozpaczasz z powodu rozstania.Koleżanki mnie strofuja ,ze nie mam godności-wiem,że nie jesteś głupia-wiem,że on nie jest ciebie wart-wiem...WIEM wszystko i co?Odebrał mi mojego całego pałera do życia

19 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-09-20 17:27:44)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dziekuje dziewczyny!!!:* dlatego właśnie pisze na tym forum... każda ma swoje doswiadczenia i zawsze jest tu ktos kto cie wesprze, doradzi.... jeszcze raz dziekuje...

Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe ?? ;( ja tylko chciałam być szczęśliwa.... a teraz zostały mi stare smsy, zdjęcia, kilka pamiątek, wspomnienia i rana w sercu.... sad tak bym chciała móc go przytulić.... chociaz na chwile, kilka sekund ;(
tyle facetów WOLNYCH chce sie ze mna umówic i są naprawde fajni... ale ja każdego odrzucam... chciałabym byc tylko z nim sad dlaczego sie nie poznalismy pare lat temu.... zanim ślubował "tak" ..... życie z myslą że nie mozna z kims byc chociaż sie bardzo chce jest jak tortury..... ;(

pigula..  najgorzej jak on nie potrafi zerwac całkowicie... jak ten mój "były' pisał mi po moim odejciu smsy i mmsy to było mi jeszcze gorzej.... wiedziałam że niechciał zeby sie to skonczyło a to jest najgorsze bo pojawia sie w oczach nadzieja... może jednak bedzie dobrze.... nie ma nic bardziej mylnego...:( dlatego powiedziałam mu dosadnie, że koniec... nawet niewiecie jakie to było cholernie trudne!!! sad i dalej jest... sama napisałas że sie ranisz i wiesz ze z tego nic nie bedzie wiec po co? inaczej jakby powiedział, że sie rozwiedzie... to inna sprawa ale jak o tym nie ma nawet mowy to lepiej nie brnąć w to dalej... wiem, że łatwo sie mówi ale da sie to zrobic..

20

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Rozwód?On nawet nie umiał przeprowadzić się do mnie bo musiałby dojeżdżać do pracy moich kluczy od mieszkania mi nie oddał twierdzi ,że to jest coś co nas łączy.Ostatnio powiedziąl,że kocha nas obie i zaproponował mi przyjazń.Przjażń?o czym bedziemy rozmawiać?o tym jak mu układa się z żona po jego zdradzie?Powiedziałam mu ,że jego żona nie zgodzi się na przyjażń między nami nie jest taka głupia aja nie chce ochłapów.Najgorsze jest to ,że mieliśmy już takie rozstanie które trwało 7 miesiecy i kiedy ponownie go zobaczyłam w szpitalu ,kiedy mnie potrzebował wszystko wróciło.Dwa tygodnie temu widzielismy się,prawie się popłakał i przepraszał mnie za swoje zachowanie za to ,że nie potrafi inaczej .Jedna kocha a o drugiej nie umie zapomiec.Kogo kocha bardziej?Nie pytałam nie chcę się ranić.Uciekam w prace...Wiem,że podobam się meżczyzną ale po nim nie chce się wiązać z nikim,wole niezobowiązujace znajomosci...chce być sama i jednocześnie nie chcę...

21

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Trzymam kciuki powodzenia.
---------------
Tamara

22

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Zawsze przez całe życie unikałam blizszych kontaktów z żonatym .....i poznałam przez internet,pracował tam gdzie ja.Na poczatku powiedział mi,ze jest z nią w separacji..heeheee od łóżka ale nie od wspólnego zycia.Boże jaka ja byłam głupia ,odejscie od męza mnie tak nie bolało jak rozstanie z nim

Wiem ,że trzeba czasu,czas goi rany nawet te bardzo rozkrwawione.Potrzebuje super nici do zszycia mojego zranionego serducha...Marzena

23 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-09-20 17:42:45)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Piguła.. "Wiem,że podobam się meżczyzną ale po nim nie chce się wiązać z nikim (...) chce być sama i jednocześnie nie chcę..." czuje dokładnie to samo...

zaproponował przyjaźń.... jaki on dobry.... skąd ja to znam.... co za dupki. Pewnie temu, że ładniej brzmi niz kochanka... w sumie ja tez nie mogłam uzywac tego słowa bo źle brzmiało.. kochanka, romans.. przyjaciółki nie mogły uzywac tych słów przy mnie.... masakra..

co do kluczy to powinnam powiedziec, żebys zmieniła zamki ale wiem jak to jest... zapewne tego nie zrobisz i chwilami siedzisz, zastanawiasz sie i czekasz może przyjdzie...... też bym pewnie tak miała..

nie ma sensu pytac którą bardziej kocha Ciebie czy ja.. i tak pewnie powiedziałby to co chciałabys usłyszec... tacy juz są...  ja tez próbuje uciec w prace ale strasznie ciężko jest mi sie skoncentrowac... nie wiem jak bedzie jutro, mam teraz ważne dni w pracy i nie chce ich zawalic mam nadzieje, że "mój słodziak" wyleci na te pare dni z mojej głowy....

"w salonie wśród ciepłych świec już nigdy nie zbudzisz mnie" sad:(:(:(:(:(:(

niech juz przestanie boleć!!!!!!!!!!!!! czasami bym chciała nie miec wspomnień..... sad

24

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka ..podniesiemy się,a oni głupcy będą żałować ,że nas stracili.Nie wiem jak u Ciebie ,ąle ja powiedziałam temu mojemu ,że nie wierze w naprawę jego związku,że jego żona cały czas bedzie mu wypominała zdrade ,bardzo chciała się ze mna spotkać i porozmawiać o czym?Wyzwała by mnie publicznie?To kobieta która niejednokrotnie mi groziła,sprawdza jego komórkie,kontroluje go.To ich problem nie mój a on gdyby mu zależało na zerwaniu zmieniłby numer telef a tego nie zrobił.Powodzenia w pracy Marzena

25

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

och dziewczyny, laleczke voodoo zdało by się zrobić.................i tak szpileczki każdego dnia wbijać......a żeby tak pocierpieli za każdym razem kiedy Wy cierpicie myślac o nich. Trzymajcie się ciepło smile

26

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Apoteoza masz rację...ja nawet mu życzyłam aby cierpiał tak jak ja cierpie...Majorka mam to samo...wspomienia bolą...niech już nie boli ,ale wiem ,ze to bedzie trwało długo w moim przypadku.Wiesz kiedys Jarek mi powiedział ,że jeśli się rozstaniemy to pozostaną w nas wspomienia które nikt nam nie odbierze...ja nie jesten=m taka jak on nie lubię rozpamietywać tego co było,staram sie iśc do przodu,pozdrawiam,dobranoc

27

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka, twoja historia jest tak bliska mojej, ze teraz przytulam Cie wirtualnie.

Pierwsza moja myśl na temat Twojego rozstania:wróci, ja też wracałam.Nie raz wracałam.

Teraz już nie mam smsów, mejli, zdjęć, żebym nie miała do czego wracać.Po kilku mesiącach poznałam chłopaka, który to "zaprowadził" mnie na to forum, ale o tym wiesz.I nie wiem jak się poukłada z moim Lubym, ale to pierwszy facet, którego nie porównuję do Męża Nie Mojego.Pierwszy, o którym nie myślę: "szkoda, że to nie S...".

Umawiaj się ze swoimi adoratorami, czuj się piękna, znajdź swoje osobiste szczęście.A gdy przestaniesz porównywać męską część populacji tego świata do Niego, to znaczy,że jesteś wolna.

Apoteoza, Ciebie też przytulam wirtualnie, za to że doceniasz nawet małe kawałki szczęścia w byciu tą drugą. Ja teraz pamiętam tylko te szczęsliwe kawałki, tych łzawych nie pamiętam.

Piguła, głowa do góry i pierś do przodu.Fajnie, że do nas dołączyłaś.

Cytacik na koniec:
"Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Choć kto inny śpi przy tobie,
Nie ty mnie rano budzisz
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Czasem nawet jest z tym dobrze
Wstyd o tym głośno mówić
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Kiedy myślę, że cię kocham
Kiedy myślę, że cię chcę
Dawno mamy już za sobą pierwsze kroki w chmurach
Znamy dobrze swoje miejsce, wiemy dobrze gdzie nasz brzeg
Przy nadpalonych mostach
Gdzieś pomiędzy wierszami
Na skrzyżowaniu słów
Niewypowiedzianych
Gdzieś pomiędzy wierszami
Wybucha w nas permanentne siódme niebo
Już nie panuję nad zmysłami
Moje oczy są oczami wariata
Kiedy spotykają się z twoimi oczami"

To nie cytacik, to cały tekst, ale nie potrafiłam wybrać najodpowiedniejszych wersów

28

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

llorona dziękuje za wirtualne przytulenie wink może kiedy a raczej napewno poznam tego kogos i zapomne o tym ale pewnie nie szybko.. póki co próbuje sie pozbierac i iść do przodu, dzis mam ciężki dzien w pracy więc trzymajcie  kciuki!! a ten tekst... świetny smile

29

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

llorona, bardzo ale to bardzo dziekuje za te wirualne przytulanie! Ja również Cię tak przytulam! Bardzo ładny cytacik! majorka oczywiście że będziemy trzymać kciuki! Mam nadzieje że Wam się wszystko po układa! smile

30

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Jesteś warta żeby być księżniczką 24 godziny na dobę.

31

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

kochana trzymam kciuki żebyś znalazła swoje szczęście,wiem że ciężko zapomnieć bo na każdym kroku dopadaja wspomnienia,są piękne ale bolesne,miłego dnia głowa do góry

32

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

elefantka każda z Nas jest tego warta smile

33

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Ja najwidoczniej przez jakiś czas nie byłam. Ale właśnie staram się to wybaczyć.

34

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

majorka, brawo! Cieszę się, że tak postanowiłaś. Trzymaj się i nie wracaj do tego. Ja nie mogę przestać płakać..

35

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

dlaczego karola81?

36

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

bo tęsknię za nim bardzo.

37

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ja tez sad a ile sie z nim spotykałaś i ile sie juz nie spotykasz?

38

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

prawie 4 lata. my razem mieszkaliśmy. wyprowadziłam się miesiąc temu

39

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Podziwiam Cię Majorka, gratuluję i życzę wytrwałości. To boli ale pomyśl, że nigdy nie będziesz odrzuconą i upokorzoną. Wspomnienia są piękne ale cholernie ranią i łapią w sieć z której trudno się wyplątać. Znasz moją historię. Ja głównie przez wzgląd na wspomnienia  tkwię w tym nadal.
Ale mam jeszcze jedną historię..Swego czasu gdy rozstalam się z byłym byłam w strasznym stanie. łącznie z tym że nie widziałam że przechodzę przez ulicę na czerwonym swietle. Płakałam nawet w miejscach publicznych- w autobusie czy wpracy-bo przypałętało się jakieś wspomnienie..Rzuciłam się w wir pracy na dwa etaty by po przyjściu do domu padać na buźkę, ale i tak nie mogłam spać więc włączałam tv(przyzwyczajenie do zasypiania przy nim zostało do dziś), czasem łykłam setunię lub dwie.. Az w końcu któregoś dnia zmieniłam tel i nie przegralam jego sms-ów ze starego tel, zmieniłam nr tel i jemu nie podałam nowego, wykasowałam jego nr gg, zniknał z listy znajomych na naszej-klasie, przez pewien czas nie spotykałam się ze wspólnymi znajomymi..wszystko po to by nie mieć z nim żadnego kontaktu. Bo wiem, że gdyby się odezwał..wszystko by wróciło. Fakt faktem wdepnęłam w jeszcze gorsze bagno ale już insza inszość;)
Tak więc Majorka wybacz ale nie będę życzyć Ci by wszystko się ułożyło. Życzę Ci wytrwałości i nowego życia. Nawet nie nowego rozdziału tylko nowej książki. Nie o kochance ale o królewnie:) Nawet jeśli miałabyś przestać tu z nami pisać..chlip chlip
Dobrze, że masz pracę na której musisz sie skupić. Swój smutek zamień na energię do działania. Czas który poświęcałaś myślom o nim przeznacz na myslenie o pracy, a pozostaly na odnowienie starych znajomości. Jeszcze to rozstanie zaprocentuje sukcesem zawodowym i towarzyskim! Trzymam kciuki i tulę cieplutko. Dasz radę:))
Ty Pigula też! Bądź księzniczką:)

Heh..znowu się rozpisałam;)

40

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

MałaMi, Majorka nie przestanie z nami pisać, bo na pewno będzie chciała się z nami podzielić swoim szcęściem, które kiedyś znajdzie.

41

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

MałamMi321 dziekuje za mądra wypowiedź smile wiesz, że to nie jest takie proste, ale myslę, że dzieki przyjaciołom z reala wink i WAM KOCHANYM dam rade!!!!! smile jeszcze raz dziekuje

llorona  masz racje nie opuszcze Was smile ściskam Was obie mocno!! :*

42

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

"Pytasz czy wierze w miłość.. i jej przeznaczenie, czy słowa naprawde dziś mogą zadac ból? Kogo naprawde widze gdy patrze na Ciebie? Czy to co czuje dzis też jutro bede czuł? (...) Kto nam odpowie dziś.. czy to naprawde miłość? Czy tylko suchy liść, który nie może spaść?" sad:(:(:(:(

43

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

kochana i jak sobie radzisz?czy to definitywny koniec?

44

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

a to pioseneczka jeżeli lubisz wolne polskie kawałki
http://www.youtube.com/watch?v=tMif3noy95g

45 Ostatnio edytowany przez majorka (2009-09-22 17:28:43)

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

kaszmirka zacznijmy od tego, że sobie nie radze..... spotkaliśmy się dziś... jak mnie zobaczył na twarzy miał wymalowane szcęście......:( przytulił mnie mocno a ja nie zaprotestowałam... pragnełam tego przytulenia od chwili gdy powiedziałam, że to koniec.....:( poszlismy na spacer pytał jak studia, praca i o to wszystko o czym mu zawsze opowiadałam.... potem mówił jak tęskni za mna i że ciagle o mnie mysli.... on nadal sie chce ze mna spotykac, chciałabym ale wiem, ze nie moge... sad

to było głupie wiem ale chciałam sie chociaz przytulić...

co do piosenki to niech jej nie słucha ktoś kto ma mega doła wink a mi sie akurat spodobała wink

46

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

kochana wiem jak się pragnie chociaż przytulenia ja mam spotkanie w piątek niby takie przyjacielskie boję się jak cholera,ale będę twarda na tyle na ile się da chcemy zobaczyć czy potrafimy być przyjaciółmi,bo na prawdę oprócz uczuć jakie są lubimy rozmawiać,jeżeli się  nie uda zerwiemy kontakt,choć bardzo nie chce ale wiem że tak trzeba co do piosenki uwielbiam ją wez jak masz  chęć wpisz sobie jula i zostań lub bez Ciebie trace siebie są rewelacyjne odpowiednie do sytuacji buziaki kochana

47

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

http://www.youtube.com/watch?v=orLjpyJecX8

48

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

i pewnie zyjesz tym piatkiem co....? smile znam to uczucie.... a po takim czymś cięzko byc przyjaciółmi, niewiem czy to wogóle mozliwe... ale spróbuj... a tak naprawde to niechcesz być ta przyjaciółka tylko chcesz go widywac, spotykac sie z nim.... mam racje? smile

co do mnie to on pisze smsy, wczoraj nawet napisał wieczorem.... cholernie to boli..... ide sie dzis upic z przyjaciółkami.. tongue

49

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

och faktycznie taka przyjaźń wymaga siły oj wymaga... cięzko jest się od tak odciąć i zapomnieć to co było, no ale pozostaje mi trzymac kciuki za Was dziewczyny. ciepło pozdrawiam smile i uściski ode mnie dla Was, majorka dziękuje jeszcze raz bardzo mi miło za to że stanełaś w mojej obronie, szkoda że czasem tacy ludzie nie otaczają mnie w realu smile

50

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

apoteoza23.. hehe... ostatnio o tym myslałam, ze szkoda, że niektórych z Was nie znam na zywo smile ale chociaz tyle, ze przez neta mozemy na siebie liczyc smile

51

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

a czy wy jestescie juz gotowe na te przyjazn??

bo ja jeszcze nie jestem gotowa, zeby sie tylko przyjaznic z Męzem Nie Moim, a minelo juz kilka miesiecy od rozstania, poznalam fajnego faceta, ale...gdybym miala się z Mezem Nie Moim spotkac jutro, czy pojutrze, mialabym ogromne obawy, jakby się to potoczyło, czy oboje potrafilbysmy poprzestac na przyjaźni.A może potraktowalibyśmy to rozstanie jak przerwę, których też kilka mieliśmy, bo wciąż te wątpliwości...

52

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ja nie wiem czy potrafiłabym sie z nim przyjaźnić... może za jakis czas dopiero... poniewaz musialabym troche ochlonać, musiałyby opaść emocje.. ale tak szczerze to niewiem czy mogłaby istniec "przyajźń" miedzy dwoma kochankami..

53

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka chyba taka przyjaźń nie istnieje. Za każdym razem widząc go będzie to wszystko wracać. I znów trzeba będzie to przeżyć, myśleć o tym itd. Chyba że opadną emocje, ten ktoś się zrobi obojętny to może....

54

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

81mika81..  dokładnie.... nie widziałam go juz 3 dni i jest mi łatwiej, nie mówie że łatwo ale łatwiej.... teraz napewno bym sie nie mogła z nim spotykac jako przyjaciółka.... ale jak przejdzie mi wszystko, za jakis dłuzyszy okres czasu.... nie jednak nie. wink ja bym nie dała rady. mysle, ze nawet jakbym o nim zapomniała jako o facecie to nie mogłabym sie z nim tak normalnie spotykac... wiadomo od czasu do czasu 2 słowa gdzies na przypadkowym spotkaniu czemu nie... ale przyjaźń? za duże słowo.... jesli ludzi łączy znajomość "bliska znajomość" i tak naprawde nie sa tak do końca razem bo on jest w związku z żona to chyba połaczyło tych kochanków jakies uczucie i napewno nie przyjacielskie tylko zauroczenie, pociąg fizyczny albo porządanie różnie bywa w róznych przypadkach to jak to wszystko sie kończy jak moze zostac przyjaźń.... yyyy chyba nie.. bo przeciez te spotkania nie polegały tylko na przyjacielskich pogawędkach...

55

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka ale ty twarda jesteś, tak trzymaj.

56

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Dokładnie majorka,takie spotkania nie prowadziłyby ku dobremu.Napewno by chcial czegoś wiecej,a ty zreszta też.Niech uporządkuje swoje sprawy z żoną a póżniej myśli nad waszym związkiem takie jest moje małe zdanie.Bo jesli mu zależy to myślę,że bedzie działał coś w tym kierunku.

57

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

posłuchajcie fajna piosenka "pamietaj mnie" varius manx ktos zna??

58

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

a wiecie co? chyba zaczynam schodzic na ziemie.... a mianowicie.... skoro tak sie ze mna spotykał, to ile było jeszcze takich naiwnych jak ja.... niekoniecznie były ale tez nie wykluczone.... mam nadzieje, że nie spotkam sie juz z nim (tzn nie zgodze sie na spotkanie sam na sam) bo wiem jakby mogło sie skonczyc... a póki co rosne w siłe i zaczynam sobie wszystko układac... nabieram wiary w siebie i w to że gdzieś (nie z nim) pisane jest mi szczęście smile

59

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

Majorka, powtarzam: zuch dziewczynka:)))
Dobrze kombinujesz.

60

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

bardzo sie cieszę, napewno znajdziesz sobie szczęście! smile

61

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

ja juz powoli potzrebuję mniej siły by byc twardzielką (troszkę pomaga mi ten Nowy On), więc Majorka, przekazuję Tobie honorowo trochę swojej siły.Tez napewno jesteś twardzielką.

62

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
llorona napisał/a:

ja juz powoli potzrebuję mniej siły by byc twardzielką (troszkę pomaga mi ten Nowy On), więc Majorka, przekazuję Tobie honorowo trochę swojej siły.Tez napewno jesteś twardzielką.

właśnie ja mam miękkie serce, wiec dlatego musze mieć twarda dupe... ale powoli mi sie to udaje smile dziekuje za przekazanie sił llorona wink i powiem Wam, że gdyby nie forum to nie wiem czy byłabym na tym etapie co jestem..... dziękuje Wam wszystkim które mnie wspierają!!!!!!!!!!! smile smile smile pamiętajcie, że na mnie tez możecie liczyc! :*

63

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

to sie bardzo ciesze dziewczyny że sobie radzicie smile smile smile

64

Odp: byłam kochanką.. odeszłam

witam! przeczytałam ten wątek i ......... Opowiem Wam moją historię....
Jestem w związku od 17 lat, mam 2 dzieci .... przez długie lata moja miłość wystawiana była na próbę, czułam się nie kochana, nie szanowana ....zamieszkaliśmy ze soba dopiero jak okazało się, że jestem w ciąży. To był ten moment kiedy powiedziałam sobie :DOSYĆ. Ale nie odeszłam.....potem urodziło się 2 dziecko...W zeszłym roku poznałam kogoś, zakochałam się......odeszłam od mojego partnera (nie jest moim mężem, oświadczył mi się po 16 latach jak powiedziałam, ze odchodzę ale nie przyjęłam oświadczyn)w styczniu w zeszłym roku.... . Cżłowiek, kórego poznałam nie miaszkał w Polsce więc widywaliśmy się rzadko....NIe będe opowiadać tej historii w detalach ale ....... po pół roku wróciłam do mojego starego partnera....DZIECI !!! Być może głupia wymówka....kiedyś sama tak myslałam....ale chyba musiałam sama zostac matką żeby zrozumiec dlaczego są one aż tak dla Nas wazne. Wróciłam do mojego partnera....jest fantastycznym ojcem, moim przyjacielem....ale....nie kocham go i już nigdy nie pokocham.
Dlaczego piszę o tym......
Rozumiem sytuację w której faceci bądź kobiety poprostu chcą mieć kogoś trzeciego......i ta osoba trzecia wyraża zgodę na granie właśnie takiej roli w tym całym teatrze.
Współczuję i Kobietom i mężczyzną, którzy grają taką rolę ale sami nawet o tym nie wiedzą....poprostu kochają.
Ja kocham tego trzeciego....ale to ja niestety usłyszałam, ze to był błąd, że mógł nie wchodzić w ten związek wiedząc, ze sobie z tym nie poradzi. W koncu mam dzieci, one mają swojego ojca, którego kochają....on nie moze rozbijać rodziny.... . No niestety.....gdybanie po fakcie.....stało się i sie nie odstanie.
i tak czytam o tych co nie odchodzą od swoich żon bądź mężów....a kochankowie czują się upokorzeni, oszukani....
A ja siedzę i się zastanawiam.....jak ja mam się czuć?! Zdradziłam.....nie jest to powód do dumy....ale nie wurzucam tego sobie każdego dnia.
Mój "stary 'partner wypomina mi , że nie czuje się kochany, szczęśliwy.......kochanek pisze smsy,że musi zasypiac sam......
A ja chciałam być z jednym......nie zawalczył o to uczucie ( to jest tak....analogicznie...jakby ktoś zadawał Ci ciosy przez 10 lat i nagle przyniósł kwiatka a Ty go nie przyjmujesz....jak to?? przeciez JA się zmieniłem....musisz mnie kochać ) , drugi......tak strasznie się bał być ze mną.....
I jeszcze napiszę o czymś ważnym.....przyjaciele....nasi kochani przyjaciele......
Przeczytałam kiedyś coś....co wysłał jego przyjaciel do mojego kochanka: Człowieku.....to jest słabość...zwykła słabość...Spotykając się z nią zamykasz sobie drogę do szczęścia, do normalnego zwiazku......Ona nigdy nie odejdzie od Swojego "męża" !!!
Zapewne słyszycie to niejednokrotnie....... Odejście od ojca naszych dzieci czy matek naszych dzieci  nigdy nie jest łatwe.....i potrzeba wielkiej odwagi żeby zrobić ten krok....bez względu czy jesteśmy bite, czy kobiety.... czy Ci mężowie Nas kochają.....za każdym razem jest to trudne..... 
I przeżywając to na własnej skórze....wiem, że nie wolno Nam nigdy nikogo oceniać.....nawet jeżeli sami to przezyjemy.....to nic nigdy nie jest takie samo....
Troszkę napisałam chaotycznie......ale kłębią mi się miliony mysli w głowie.....
Zastanawiam się tylko.....ile razy w zyciu musimy umierać z miłości? i czym ta miłość tak naprawdę jest?
Dla mnie tym co jest we mnie ........
I to prawda ... jeżeli ta nasza miłość zaczyna być pasmem łez ... to zrezygnujmy z niej....tylko jak?
możemy się nie spotykać, nie pisac, nie widywać....to nie ma znaczenia.....dopóki jest ona w Nas samych.

A przyjaźń ?? Jest mozliwa.....to tez już znam z autopsji ..... wymaga konsekwencji, siły i pracy dwóch stron.
Tylko jest jedna rzecz....jeżeli wierzymy , wierzylismy w uczucie tej drugiej osoby.....w moim przypadku wierzyłam....moja miłość okazała się słaba, tchórzliwa....ale w nią wierzyłam....i wolę mieć siłę i konsewencję ale mieć obok siebie ta moją dobrą duszę o którą mogę dbac, która dba o mnie.....jest mi dobrze.....bo poprostu jest.

65

Odp: byłam kochanką.. odeszłam
rilka napisał/a:

witam! przeczytałam ten wątek i ......... Opowiem Wam moją historię....
Jestem w związku od 17 lat, mam 2 dzieci .... przez długie lata moja miłość wystawiana była na próbę, czułam się nie kochana, nie szanowana ....zamieszkaliśmy ze soba dopiero jak okazało się, że jestem w ciąży. To był ten moment kiedy powiedziałam sobie :DOSYĆ. Ale nie odeszłam.....potem urodziło się 2 dziecko...W zeszłym roku poznałam kogoś, zakochałam się......odeszłam od mojego partnera (nie jest moim mężem, oświadczył mi się po 16 latach jak powiedziałam, ze odchodzę ale nie przyjęłam oświadczyn)w styczniu w zeszłym roku.... . Cżłowiek, kórego poznałam nie miaszkał w Polsce więc widywaliśmy się rzadko....NIe będe opowiadać tej historii w detalach ale ....... po pół roku wróciłam do mojego starego partnera....DZIECI !!! Być może głupia wymówka....kiedyś sama tak myslałam....ale chyba musiałam sama zostac matką żeby zrozumiec dlaczego są one aż tak dla Nas wazne. Wróciłam do mojego partnera....jest fantastycznym ojcem, moim przyjacielem....ale....nie kocham go i już nigdy nie pokocham.
Dlaczego piszę o tym......
Rozumiem sytuację w której faceci bądź kobiety poprostu chcą mieć kogoś trzeciego......i ta osoba trzecia wyraża zgodę na granie właśnie takiej roli w tym całym teatrze.
Współczuję i Kobietom i mężczyzną, którzy grają taką rolę ale sami nawet o tym nie wiedzą....poprostu kochają.
Ja kocham tego trzeciego....ale to ja niestety usłyszałam, ze to był błąd, że mógł nie wchodzić w ten związek wiedząc, ze sobie z tym nie poradzi. W koncu mam dzieci, one mają swojego ojca, którego kochają....on nie moze rozbijać rodziny.... . No niestety.....gdybanie po fakcie.....stało się i sie nie odstanie.
i tak czytam o tych co nie odchodzą od swoich żon bądź mężów....a kochankowie czują się upokorzeni, oszukani....
A ja siedzę i się zastanawiam.....jak ja mam się czuć?! Zdradziłam.....nie jest to powód do dumy....ale nie wurzucam tego sobie każdego dnia.
Mój "stary 'partner wypomina mi , że nie czuje się kochany, szczęśliwy.......kochanek pisze smsy,że musi zasypiac sam......
A ja chciałam być z jednym......nie zawalczył o to uczucie ( to jest tak....analogicznie...jakby ktoś zadawał Ci ciosy przez 10 lat i nagle przyniósł kwiatka a Ty go nie przyjmujesz....jak to?? przeciez JA się zmieniłem....musisz mnie kochać ) , drugi......tak strasznie się bał być ze mną.....
I jeszcze napiszę o czymś ważnym.....przyjaciele....nasi kochani przyjaciele......
Przeczytałam kiedyś coś....co wysłał jego przyjaciel do mojego kochanka: Człowieku.....to jest słabość...zwykła słabość...Spotykając się z nią zamykasz sobie drogę do szczęścia, do normalnego zwiazku......Ona nigdy nie odejdzie od Swojego "męża" !!!
Zapewne słyszycie to niejednokrotnie....... Odejście od ojca naszych dzieci czy matek naszych dzieci  nigdy nie jest łatwe.....i potrzeba wielkiej odwagi żeby zrobić ten krok....bez względu czy jesteśmy bite, czy kobiety.... czy Ci mężowie Nas kochają.....za każdym razem jest to trudne..... 
I przeżywając to na własnej skórze....wiem, że nie wolno Nam nigdy nikogo oceniać.....nawet jeżeli sami to przezyjemy.....to nic nigdy nie jest takie samo....
Troszkę napisałam chaotycznie......ale kłębią mi się miliony mysli w głowie.....
Zastanawiam się tylko.....ile razy w zyciu musimy umierać z miłości? i czym ta miłość tak naprawdę jest?
Dla mnie tym co jest we mnie ........
I to prawda ... jeżeli ta nasza miłość zaczyna być pasmem łez ... to zrezygnujmy z niej....tylko jak?
możemy się nie spotykać, nie pisac, nie widywać....to nie ma znaczenia.....dopóki jest ona w Nas samych.

A przyjaźń ?? Jest mozliwa.....to tez już znam z autopsji ..... wymaga konsekwencji, siły i pracy dwóch stron.
Tylko jest jedna rzecz....jeżeli wierzymy , wierzylismy w uczucie tej drugiej osoby.....w moim przypadku wierzyłam....moja miłość okazała się słaba, tchórzliwa....ale w nią wierzyłam....i wolę mieć siłę i konsewencję ale mieć obok siebie ta moją dobrą duszę o którą mogę dbac, która dba o mnie.....jest mi dobrze.....bo poprostu jest.

Rilka
chociaz zawsze potepiam zdrade,wydaje mi sie ze rozumiem co sie stalo u ciebie,mysle ze nie napisalas wszystkiego,o swoim zwiazku,o twoim partnerze,ojcu twoich dzieci,chyba w ramiona tego Drugiego pchnelo cie cos powazniejszego ,cos co dzialo sie w twoim,,malzenstwie,,nie wiem ,moze sie myle,ale mozna to wyczytac miedzy wierszami

Posty [ 1 do 65 z 985 ]

Strony 1 2 3 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » byłam kochanką.. odeszłam

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024