Iwona40 napisał/a:Madowa sądzę, że uznałaś się za "bardziej moralną i prawdomówną" niż twój mąż, po jego wyznaniu o seksie z innymi kobietami, dlatego przyszłaś na forum potwierdzić to.
W minionym roku mąż mnie nie oszczędzał, często zapominał o szacunku, o kulturalnych wypowiedziach, często odnosiłam wrażenie że ma nas za nic. Wkurzało mnie to ale wiele razy starałam się go usprawiedliwiać właśnie tym, że wywróciłam mu życie do góry nogami i to jest jego droga do uzdrowienia. Teraz, gdy znam prawdę, że za jego zachowaniem mogą się kryć manipulacje takich osób jak prostytutka, to wręcz w głowie mi się nie mieści ile faktycznie musiałyśmy dla niego znaczyć skoro był podatny na sugestie takiej osoby. I w momencie gdy sobie przypomnę, jak mówił o mnie wśród swojej rodziny, znajomych, sam nie mając czystego sumienia, nie wspominając nikomu słowem o swoich poczynaniach, to niestety nie potrafię stłumić tego gniewu który mnie ogarnia.
Boli mnie to, że po tylu latach spędzonych razem potrafił traktować mnie jak wroga, a córkę jak zło konieczne.
Iwona40 napisał/a:Natomiast twoje słowa;
"W sumie to nie wiem co my chcemy stworzyć. Bo nie ma miłości z jego ani mojej strony. Ustaliliśmy że spróbujemy wspólnie funkcjonować. Układ? Chyba tak.
A ze znajomości z b. kochankiem nie zrezygnuję dla zasady. Nie jestem gotowa na poświęcenia dla niego, tym bardziej po tym co się dowiedziałam"
dowodem są na to, że nie jesteś uczciwa wobec meża i właściwie to niezdrowe relacje was łączą . Mam wrazenie, ze jesteś z nim dla kasy i za karę, ale może się mylę...
Skoro z twojej strony nie ma uczucia, to uczciwie byłoby się definitywnie z nim rozstać i nie roztrząsać tego, co robił w przeszłości.
Mąż wie. Wie, że nie mogę mu powiedzieć, że kocham go jak kobieta mężczyznę, że go pożądam jak kobieta mężczyznę. Ale obiecałam sobie że będę próbować.. widzę, że on się zmienia. Chodzi na terapię, czyta książki psychologiczne. Teraz, gdy dostałam grubą cegłą w głowę - tak jak napisała ryba81, nie byłam przygotowana na taki kaliber - nie wiem czy będę umiała to przełknąć, już minęło ok 3 tyg odkąd wiem, a nadal jak tylko zacznę o tym myśleć, to mnie w środku rozpiera żal, gniew. I w jakiś sposób czuję się tą bardziej prawdomówną, może też dlatego że mąż do momentu przyznania się wiele razy podkreślał jak bardzo zakłamaną jestem osobą. Jak można tak mówić samemu mając sporo na sumieniu.
Również, krótko po zdobyciu wiedzy, pojawiła mi się myśl, że go wykorzystam finansowo, za karę. Płaciłeś w tysiącach prostytutce, to teraz wydawaj kasę na rodzinę, to Twój psi obowiązek. I nawet do tej pory po rozkminach pojawiają się te perfidne myśli. Ale gdy emocje opadną, wiem, że nic mi to nie da, że to mnie w żaden sposób nie uszczęśliwi, a nawet straciłaby na tym moja godność. Więc, nie, o kasę tu nie chodzi.
Póki co jeszcze nawet słowem się nie odezwałam, aby płacił na córkę wyższe alimenty. Mimo, że wiem, że jest to zasadne,bo córka sporo choruje, wiadomo, leczę ją prywatnie. On sam o niczym nie pomyśli. Jeszcze często rozlicza mnie z tych 5 stów które daje mi co miesiąc.
Już nie mówiąc o tym, że nie pozwalam mu na wspólnych wypadach za siebie płacić. Płacę sama, albo dogadujemy się że tym razem płaci on, a następnym razem ja. A wręcz pierwsza z pierwszych myśli gdy się dowiedziałam o wszystkim, była: zabieraj te swoje zakichane 5stów, brzydzę się Twoimi pieniędzmi. Daj premię swojej pani. Potem jednak popukałam się w głowę i kolejna myśl: nie, nie zrobię Ci tak dobrze.
ryba81 napisał/a:A czy dla Twojego męża to też nie problem ?? Zgadza sie na Twoje kontakty z byłym kochankiem ??? Rozumiem że to działa w 2 str. czyli on również może " przyjaźnić " sie z byłymi kochankami bez wkładu finansowego i bez seksu .
Tak, dla mnie to nie problem. Tzn mogę zaakceptować tą drugą kobietę, bo o prostytutce nie ma mowy, choćby ze względu na bezpieczeństwo córki i moje. Wiem, ze ona od niego oczekiwała pomocy, aby wydostać się z tego środowiska, a jak wiadomo alfonsi łatwo z tej branży nie wypuszczają. Oczywiście mój małżonek nawet sprawy sobie nie zdawał co nam mogło grozić. Tak więc o prostytutce może zapomnieć. Ale ta druga dziewczyna, ok. Wiem, że to samotna matka, która jest prostą, zwyczajną dziewczyną. Skoro dobrze się dogadują, to ok, czemu nie, mogą się przyjaźnić. Wiadomo, deklarujemy sobie, że nie zdradzamy się dalej. I myślę, ze już tyle przeżyliśmy, ze gdyby miało się coś takiego wydarzyć to obydwie strony poinformują o tym. To może paradoksalne i śmieszne, ale teraz stawiamy na szczerość do bólu. Tak więc, nie widzę przeszkód.
On oczywiście nie jest happy z mojej znajomości z byłym. Ale tak jak już napisałam. Nie zrezygnuję z niej dlatego bo on mnie o to prosi. Może przyjdzie czas, że sama dojdę do wniosku, że bez tej znajomości będzie nam lepiej, ale nigdy nie zrezygnuję na jego prośbę. Rezygnowałam już z wielu znajomych dla niego, a bo byli za bardzo towarzyscy, a bo ten się na ciebie gapił, a bo tamten zaprosił na wesele. Dość.
bet napisał/a:Osobiście z wybaczeniem skąpstwa na dziecko miałabym spory problem.
Ja też mam z tym spory problem. A co gorsza, dziwna duma nie pozwala mi odezwać się w tej kwestii, nie chcę go prosić o pieniądze. To nie jest dla mnie komfortowa sytuacja.