netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kochanek zawiódł?

300 odpowiedzi80 663 wyświetleniazałożony przez Madowa, 22.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochanek zawiódł?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 301 ]

196

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Hm, myślisz, że zacząłby szukać, nawet płacić za substytut bliskości gdyby nie został opuszczony, odrzucony w małżeństwie ?

Zapewne nie. Jednak nie mogę przetrawić tej wiadomości. Jak przypomnę sobie, jego zachowanie z tamtego okresu, jak zaniedbywał córkę. Rośnie we mnie wściekłość. Nie czuję obowiązku brania odpowiedzialności za jego decyzje z tamtego okresu. Niezależnie co między nami by się działo nigdy nie odmówiłabym córce czegokolwiek na rzecz kochanka. Więc jego tłumaczenia, że był wtedy wrakiem człowieka nie trafiają do mnie.

Secondo1 napisał/a:

Skąd się dowiedziałaś ?
sam Ci powiedział ?

Wypytywał mnie od dłuższego czasu o szczegóły mojego romansu. W ten weekend znów chciał o tym pogadać.. po rozmowie wyjawił swoje tajemnice.

Mając świadomość że on nadal rzuca nam 500zł, a prostytutkę opłacał po ok 4000zł na mc mam ochotę wręcz zażądać dużo wyższych pieniędzy. Jestem taka wściekła.

Do tej pory było ok. Dużo rozmawialiśmy, on zrobił postępy (terapia, książki). Ale co z tego jak ukrywał przede mną takie fakty.
Przyznał się i to działa na jego korzyść. Ale jak mam się pozbyć tego obrzydzenia i gniewu?

Pewnie jestem nie obiektywny, ale czytałem całą Twoją historię w niedzielę. Napiszę tylko jedno ..,,Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"... Przykre to bardzo, sama zdradziłaś, mówiłaś mężowi, że go nie kochasz, to czego od niego teraz oczekujesz? Że miał być Ci wierny kiedy słyszał takie słowa z Twoich ust, że miałaś go w głębokim poważaniu. Sorry ale sama swoim postępowaniem wpędziłaś go w ramiona innych kobiet, więc żal i obrzydzenie z tego tytułu powinnaś mieć sama do siebie. A co do kasy na dziecko, to masz absolutnie rację, skoro stać go na panienki, to niech buli na własne dziecko, to jest jego krew z krwi i nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla jego sknerstwa.

197

Odp: Kochanek zawiódł?

Wiem, że nasza historia jest popier...na do kwadratu, ale...

Czy Waszym zdaniem, zrozumiałe jest zachowanie mężczyzny gdy...

Żona odchodzi mówiąc, że go nie kocha, a on z powodu smutku trafia w ramiona innych kobiet, ale jednocześnie zapewnia żonę że ją kocha i prosi o powrót?

Mi to się kłóci

198

Odp: Kochanek zawiódł?
Piotr74 napisał/a:

Sorry ale sama swoim postępowaniem wpędziłaś go w ramiona innych kobiet, więc żal i obrzydzenie z tego tytułu powinnaś mieć sama do siebie.

Ok. Czaję. I serio nie miałabym nic do niego gdyby nie to, że w tym samym czasie gdy prowadził dwa romanse mówił mi że chce abyśmy się zeszli.

199

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Wiem, że nasza historia jest popier...na do kwadratu, ale...

Czy Waszym zdaniem, zrozumiałe jest zachowanie mężczyzny gdy...

Żona odchodzi mówiąc, że go nie kocha, a on z powodu smutku trafia w ramiona innych kobiet, ale jednocześnie zapewnia żonę że ją kocha i prosi o powrót?

Mi to się kłóci

Żona mówi mu, ze go nie kocha, odchodzi a on szuka plastra żeby podnieść swoje ego, zamiast wpaść w depresję?
Dlatego ma dwa romanse?

Oczekiwała byś, żeby on trwał w celibacie, aż zona zakończy romans z kochankiem?

200

Odp: Kochanek zawiódł?

Wkurza mnie fakt, że jedno mówił, a drugie robił. Romansował, jednocześnie mówiąc że kocha. Trwało to ok. 6mcy. Tego nie rozumiem.

Dla mnie to żadna miłość.

Ja bynajmniej zanim znalazłam się w łóżku z innym mężczyzną powiedziałam mu co mi leży na sercu, o braku uczuciu.

Taka mała różnica.


Chodzi o to, że nie mogę przeboleć, że mógł tak dobrze odgrywać te dwie role. Że poddaję pod wątpliwość gdy teraz znów zapewnia mnie o miłości.

201

Odp: Kochanek zawiódł?

zaufanie buduje się przez lata, jeden błąd i tak wiele trzeba oddać by znowu uwierzyć

202 Ostatnio edytowany przez Madowa (2015-03-15 02:22:51)

Odp: Kochanek zawiódł?

Wiesz, mnie się wydaję, że on sam nie wie co czuje. Teraz jest cacy i kocha. Ale gdybym go pognała, to skamlałby biedny misiu o powrót, ale w przerwach znalazłby czas na pociechę u innych kobiet

203

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Nie wiedziałam czy odświeżać wątek, czy założyć nowy.. dlatego podsyłam link http://www.netkobiety.pl/t61627.html

W grudniu poznałam na czacie faceta. Utrzymywaliśmy kontakt internetowy przez 1,5 m-ca. Opowiedziałam mu o swojej sytuacji, on pełnił rolę słuchacza, podtrzymywał mnie na duchu. Rozmawialiśmy często przez tel. Mąż nie wiedział o tej znajomości. Na pierwszym spotkaniu dopuściłam się zdrady. Było to jednak coś więcej niż seks. Tzn nie mówię tu o jakimkolwiek uczuciu, ale o chemii. W lutym mąż wyjechał zagranicę, a ja podjęłam decyzję o rozstaniu. Romans trwa nadal, jednak coś się wydarzyło. Kilka dni temu podejrzewałam, że mogę być w ciąży. Powiedziałam o tym kochankowi. On się w ogóle nie przejął. Tzn kazał mi zrobić test żebym się nie stresowała niepotrzebnie, ale nie wracał już do tematu. Tak jakby to był wyłącznie mój problem. Twierdził, że był przekonany że biorę tabletki, choć nigdy mi się o to nie zapytał. W wieczór gdy mnie zżerały nerwy bo wiedziałam, że rano wszystko się rozstrzygnie, on jak gdyby nigdy nic chciał żebyśmy razem oglądali mecz. Tzn on u siebie, ja u siebie (dzieli nas duża odległość), tak jak często to robiliśmy. A gdy rano mu napisałam, że wynik jest negatywny i mogę odetchnąć z ulgą, tak jak i on. Jego reakcja była co najmniej dziwna, bo napisał: hmm? ja tez? Tak jakby nie brał pod uwagę, że może być ojcem. Od tej pory nie kontaktuje się z nim. Jakieś dwa dni. On tez się nie kwapi do kontaktu. Czuje, że mnie zawiódł. Jest ode mnie starszy o 11 lat i myślałam że zachowa się odpowiedzialnie. A może dać mu szanse. Może mu powiedzieć jak się poczułam w tej sytuacji, jak mnie rozczarował. Niech wie co o tym myślę. Nie wiem już sama.

Szczerze?  Zostawi cie jak tylko powinie ci sie noga. On traktuje cie tylko jako kochanke i nic wiecej.

204

Odp: Kochanek zawiódł?
borussia napisał/a:

Szczerze?  Zostawi cie jak tylko powinie ci sie noga. On traktuje cie tylko jako kochanke i nic wiecej.

Po tej akcji zakończyliśmy romans. Znajomość trwa, ale wykluczyliśmy z niej sex.

205

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:
borussia napisał/a:

Szczerze?  Zostawi cie jak tylko powinie ci sie noga. On traktuje cie tylko jako kochanke i nic wiecej.

Po tej akcji zakończyliśmy romans. Znajomość trwa, ale wykluczyliśmy z niej sex.

On bedzie dazyl do czegoś wiecej i to na bank. Ciaza to zyciowy sprawdzian a on go nie zdal jak dla mnie. To dzieciak nie facet.

206

Odp: Kochanek zawiódł?
borussia napisał/a:
Madowa napisał/a:
borussia napisał/a:

Szczerze?  Zostawi cie jak tylko powinie ci sie noga. On traktuje cie tylko jako kochanke i nic wiecej.

Po tej akcji zakończyliśmy romans. Znajomość trwa, ale wykluczyliśmy z niej sex.

On bedzie dazyl do czegoś wiecej i to na bank. Ciaza to zyciowy sprawdzian a on go nie zdal jak dla mnie. To dzieciak nie facet.

On sobie dążyć może, ale jeszcze ja mam coś w tej kwestii do powiedzenia. Zresztą od tej sprawy minęło wiele miesięcy i nie zauważyłam żeby miał zamiar coś zmieniać w naszej relacji. Tak jak jest teraz odpowiada nam obojgu. Tak myślę.

Aktualnie moim problemem jest mąż. Kochający mąż

207

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:
borussia napisał/a:
Madowa napisał/a:

Po tej akcji zakończyliśmy romans. Znajomość trwa, ale wykluczyliśmy z niej sex.

On bedzie dazyl do czegoś wiecej i to na bank. Ciaza to zyciowy sprawdzian a on go nie zdal jak dla mnie. To dzieciak nie facet.

On sobie dążyć może, ale jeszcze ja mam coś w tej kwestii do powiedzenia. Zresztą od tej sprawy minęło wiele miesięcy i nie zauważyłam żeby miał zamiar coś zmieniać w naszej relacji. Tak jak jest teraz odpowiada nam obojgu. Tak myślę.

Aktualnie moim problemem jest mąż. Kochający mąż

Chcesz wrócić do meza czy jesteś z nim i nic nie wie?

208

Odp: Kochanek zawiódł?

W skrócie.

11/2013 rozmawiam z mężem, mówię że go nie kocham
12/2013 poznaję kochanka
01/2014 pierwsza zdrada
02/2014 odchodzę od męża
06/2014 kończę romans

Mąż przez cały 2014 starał sie o powrót, grał pokrzywdzonego kochającego męża. A od maja do listopada prowadził dwa romanse. Ja w listopadzie przyznałam się do zdrady. On o swoich poczynaniach powiedział mi 3 tyg temu.
Problemem jest brak wiary w jego miłość. Nie chcę być z gościem który jest ze mną bo jest, a bo miał ze mną wygodne życie dopóki się nie popierdoliło. Może jak wszystko ucichnie to znów takie będzie miał. Nie chce tak. Nie mogę przeboleć, że odmawiał nam kasy a na prostytutkę wydawał 4 koła miesięcznie. Że wolał z nią spędzać czas niż przyjechać do dziecka. Że zrobił ze mnie wroga nr 1 przed znajomymi, a sam o sobie słowem nie wspomniał. To wszystko mnie kłuje

209

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

W skrócie.

11/2013 rozmawiam z mężem, mówię że go nie kocham
12/2013 poznaję kochanka
01/2014 pierwsza zdrada
02/2014 odchodzę od męża
06/2014 kończę romans

Mąż przez cały 2014 starał sie o powrót, grał pokrzywdzonego kochającego męża. A od maja do listopada prowadził dwa romanse. Ja w listopadzie przyznałam się do zdrady. On o swoich poczynaniach powiedział mi 3 tyg temu.
Problemem jest brak wiary w jego miłość. Nie chcę być z gościem który jest ze mną bo jest, a bo miał ze mną wygodne życie dopóki się nie popierdoliło. Może jak wszystko ucichnie to znów takie będzie miał. Nie chce tak. Nie mogę przeboleć, że odmawiał nam kasy a na prostytutkę wydawał 4 koła miesięcznie. Że wolał z nią spędzać czas niż przyjechać do dziecka. Że zrobił ze mnie wroga nr 1 przed znajomymi, a sam o sobie słowem nie wspomniał. To wszystko mnie kłuje

No tak ale ty pierwsza zdradzilas tak?
Po oznajmieniu mu ze go nie kochasz.

210 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2015-03-15 03:57:12)

Odp: Kochanek zawiódł?

Czy Waszym zdaniem, zrozumiałe jest zachowanie mężczyzny gdy...

Żona odchodzi mówiąc, że go nie kocha, a on z powodu smutku trafia w ramiona innych kobiet, ale jednocześnie zapewnia żonę że ją kocha i prosi o powrót?

Mi to się kłóci.

Tak, zawalił mu się świat, widocznie nie zna innych sposobów radzenia sobie z trudną sytuacją/odrzuceniem. Jest usprawiedliwiony.

211

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Wkurza mnie fakt, że jedno mówił, a drugie robił. Romansował, jednocześnie mówiąc że kocha. Trwało to ok. 6mcy. Tego nie rozumiem.

Dla mnie to żadna miłość.

Ja bynajmniej zanim znalazłam się w łóżku z innym mężczyzną powiedziałam mu co mi leży na sercu, o braku uczuciu.

Taka mała różnica.


Chodzi o to, że nie mogę przeboleć, że mógł tak dobrze odgrywać te dwie role. Że poddaję pod wątpliwość gdy teraz znów zapewnia mnie o miłości.

A załóźmy, że Twój mąż dochowałby Ci wierności przez cały okres Twojego romansu. To co wtedy? Jaki inny powód byś znalazła, żeby nie czuć się winną rozpadu waszego małżeństwa?Postaraj się wczuć w jego sytuację, słyszy od własnej żony, że go nie kocha, że jest dla niej nikim, dowiaduje się o romansie i co, jak się miał poczuć. Zobacz jak Ty go poniżyłaś, przed znajomymi, przed nim samym. Każdy ma prawo w takiej sytuacji się pogubić, wiem to po sobie jak trudno jest określić wtedy własne uczucia. Zastanów się nad tym i nie krytykuj go tak bezwzględnie. A poza tym gdzie jest ten Twój koniec romansu, skoro utrzymujesz nadal kontakt ze swoim kochankiem? Co z tego, że bez sexu, to co robisz to nadal zdrada tyle, że emocjonalna, mąż wie, że utrzymujesz nadal kontakt z kochankiem, podejrzewam, że nie.

212

Odp: Kochanek zawiódł?

Oj, nie dam się zaszufladkować pod stereotypem: zdradzacz to całe zuo, winny wszystkiemu.

1. Racja. Zdradziłam pierwsza. Ale do cholery najpierw mu powiedziałam co i jak, jeszcze wtedy nie znając kochanka. Nie prowadziłam podwójnego życia, odgrywając dobrą żonę.

2. Nie oczerniałam go przed rodziną, przed znajomymi. Fakt, gdy zaczął akcje, pt: odbiorę Ci dziecko, wywiozę z Polski, to dzieliłam się tym z przyjaciółmi i tu na forum, bo po prostu przeżywałam to mocno. I w tych momentach raczej nie chwaliłam go, a byłam po prostu zła.

No i po 3. Czyli rozumiem, że Waszym zdaniem jest ok, gdy zdradzony walcząc o powrót żony przez pół roku ma romans z dwoma kobietami. Mówi, że kocha jednocześnie bzykając się z nimi. Według Was nie ma w tym nic dziwnego i jest wszystko ok. Nie widać obłudy, kłamstw... Wszystko ma odpuszczone, bo przecież posiada immunitet zdradzonego.

Mógł być zagubiony, gdy go zostawiłam, ale jeszcze nie spotkałam się tu na forum z historią w której zdradzony oddałby się w wir romansów, żeby odreagować rozstanie. Moje zdanie jest takie: ci co kochają nie zdradzają, zdradziłeś nie kochasz.

A co do b. kochanka. Fakt dalej się kumplujemy, ale dla mnie to nie problem (nie angażuję się już w tą relację). Mąż nie może ode mnie wymagać, abym z czegokolwiek dla niego zrezygnowała. Albo mnie bierze taką jaką jestem, z moją przeszłością, z moimi znajomymi, pasjami, pracą, albo się rozstajemy na dobre. On doskonale jest w temacie i wie wszystko o b. kochanku. Również jest świadomy, że kumplujemy się dalej. Nie mam zamiaru nic przed nim zatajać. Wystarczająco długo żyłam pod jego dyktando.

Piotr74 napisał/a:

A załóźmy, że Twój mąż dochowałby Ci wierności przez cały okres Twojego romansu. To co wtedy? Jaki inny powód byś znalazła, żeby nie czuć się winną rozpadu waszego małżeństwa?

Widzę, że nie rozumiecie mojego problemu. Ja doskonale wiem, że to ja zapoczątkowałam koniec naszego małżeństwa. Nie szukam dla siebie usprawiedliwienia, bo choćby założył sobie harem, to i tak to ja poprosiłam o rozstanie. Więc nie ma wątpliwości to ja przyczyniłam się do rozpadu.
Ja po prostu nie umiem zrozumieć faktu, jak osoba pokrzywdzona może jednocześnie i zdradzać i mówić kocham Cię. Wydaje mi się gdybym kogoś kochała i poszła z innym do łóżka, co w ogóle się wyklucza, ale załóżmy, że tak właśnie by było, to moje samopoczucie po tym wcale nie byłoby lepsze a wręcz odwrotnie. A on to ciągnął przez pół roku. Moim zdaniem nie można tu mówić o miłości do mnie.

Piotr74 napisał/a:

Postaraj się wczuć w jego sytuację, słyszy od własnej żony, że go nie kocha, że jest dla niej nikim, dowiaduje się o romansie i co, jak się miał poczuć. Zobacz jak Ty go poniżyłaś, przed znajomymi, przed nim samym. Każdy ma prawo w takiej sytuacji się pogubić, wiem to po sobie jak trudno jest określić wtedy własne uczucia.

Znam Twój wątek. Więc, no właśnie, postaraj się teraz Ty wczuć. Potrafiłbyś w tym stanie w którym teraz jesteś chodzić do łóżka z prostytutką? Mimo, że nie wyleczyłeś się z miłości do żony, to nie miałbyś żadnego oporu regularnie się z nią spotykać? Z tego co pamiętam, to pisałeś że nawet chcesz na razie dać sobie spokój ze spotkaniami z innymi kobietami, a co tu dopiero mówić o seksie.

213

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Oj, nie dam się zaszufladkować pod stereotypem: zdradzacz to całe zuo, winny wszystkiemu.

1. Racja. Zdradziłam pierwsza. Ale do cholery najpierw mu powiedziałam co i jak, jeszcze wtedy nie znając kochanka. Nie prowadziłam podwójnego życia, odgrywając dobrą żonę.

2. Nie oczerniałam go przed rodziną, przed znajomymi. Fakt, gdy zaczął akcje, pt: odbiorę Ci dziecko, wywiozę z Polski, to dzieliłam się tym z przyjaciółmi i tu na forum, bo po prostu przeżywałam to mocno. I w tych momentach raczej nie chwaliłam go, a byłam po prostu zła.

No i po 3. Czyli rozumiem, że Waszym zdaniem jest ok, gdy zdradzony walcząc o powrót żony przez pół roku ma romans z dwoma kobietami. Mówi, że kocha jednocześnie bzykając się z nimi. Według Was nie ma w tym nic dziwnego i jest wszystko ok. Nie widać obłudy, kłamstw... Wszystko ma odpuszczone, bo przecież posiada immunitet zdradzonego.

Mógł być zagubiony, gdy go zostawiłam, ale jeszcze nie spotkałam się tu na forum z historią w której zdradzony oddałby się w wir romansów, żeby odreagować rozstanie. Moje zdanie jest takie: ci co kochają nie zdradzają, zdradziłeś nie kochasz.

A co do b. kochanka. Fakt dalej się kumplujemy, ale dla mnie to nie problem (nie angażuję się już w tą relację). Mąż nie może ode mnie wymagać, abym z czegokolwiek dla niego zrezygnowała. Albo mnie bierze taką jaką jestem, z moją przeszłością, z moimi znajomymi, pasjami, pracą, albo się rozstajemy na dobre. On doskonale jest w temacie i wie wszystko o b. kochanku. Również jest świadomy, że kumplujemy się dalej. Nie mam zamiaru nic przed nim zatajać. Wystarczająco długo żyłam pod jego dyktando.

Piotr74 napisał/a:

A załóźmy, że Twój mąż dochowałby Ci wierności przez cały okres Twojego romansu. To co wtedy? Jaki inny powód byś znalazła, żeby nie czuć się winną rozpadu waszego małżeństwa?

Widzę, że nie rozumiecie mojego problemu. Ja doskonale wiem, że to ja zapoczątkowałam koniec naszego małżeństwa. Nie szukam dla siebie usprawiedliwienia, bo choćby założył sobie harem, to i tak to ja poprosiłam o rozstanie. Więc nie ma wątpliwości to ja przyczyniłam się do rozpadu.
Ja po prostu nie umiem zrozumieć faktu, jak osoba pokrzywdzona może jednocześnie i zdradzać i mówić kocham Cię. Wydaje mi się gdybym kogoś kochała i poszła z innym do łóżka, co w ogóle się wyklucza, ale załóżmy, że tak właśnie by było, to moje samopoczucie po tym wcale nie byłoby lepsze a wręcz odwrotnie. A on to ciągnął przez pół roku. Moim zdaniem nie można tu mówić o miłości do mnie.

Piotr74 napisał/a:

Postaraj się wczuć w jego sytuację, słyszy od własnej żony, że go nie kocha, że jest dla niej nikim, dowiaduje się o romansie i co, jak się miał poczuć. Zobacz jak Ty go poniżyłaś, przed znajomymi, przed nim samym. Każdy ma prawo w takiej sytuacji się pogubić, wiem to po sobie jak trudno jest określić wtedy własne uczucia.

Znam Twój wątek. Więc, no właśnie, postaraj się teraz Ty wczuć. Potrafiłbyś w tym stanie w którym teraz jesteś chodzić do łóżka z prostytutką? Mimo, że nie wyleczyłeś się z miłości do żony, to nie miałbyś żadnego oporu regularnie się z nią spotykać? Z tego co pamiętam, to pisałeś że nawet chcesz na razie dać sobie spokój ze spotkaniami z innymi kobietami, a co tu dopiero mówić o seksie.

Sorki ale jak dla mnie probujesz wybielic siebie a on to dupek bo romansowal. Wybacz ale gdybym sie dowiedzial ze mnie nie kocha i potem ma romans to po co mam stac w miejscu. On wybrac je bo brakowalo mu czulosci i seksu kiedy ty bawilas sie z tamtym. Ty zamknelas rozdzial w waszym życiu i on to zrozumial a co robil to jego sprawa. Piszesz ze teraz wporzadku ze momencie byc razem ale on musi zaakceptować twoja przeszlosc, rozumiem to.Ale ty zaakceptuj jego skoro on jest na tak z twoja.

214

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Oj, nie dam się zaszufladkować pod stereotypem: zdradzacz to całe zuo, winny wszystkiemu.

1. Racja. Zdradziłam pierwsza. Ale do cholery najpierw mu powiedziałam co i jak, jeszcze wtedy nie znając kochanka. Nie prowadziłam podwójnego życia, odgrywając dobrą żonę.

2. Nie oczerniałam go przed rodziną, przed znajomymi. Fakt, gdy zaczął akcje, pt: odbiorę Ci dziecko, wywiozę z Polski, to dzieliłam się tym z przyjaciółmi i tu na forum, bo po prostu przeżywałam to mocno. I w tych momentach raczej nie chwaliłam go, a byłam po prostu zła.

No i po 3. Czyli rozumiem, że Waszym zdaniem jest ok, gdy zdradzony walcząc o powrót żony przez pół roku ma romans z dwoma kobietami. Mówi, że kocha jednocześnie bzykając się z nimi. Według Was nie ma w tym nic dziwnego i jest wszystko ok. Nie widać obłudy, kłamstw... Wszystko ma odpuszczone, bo przecież posiada immunitet zdradzonego.

Mógł być zagubiony, gdy go zostawiłam, ale jeszcze nie spotkałam się tu na forum z historią w której zdradzony oddałby się w wir romansów, żeby odreagować rozstanie. Moje zdanie jest takie: ci co kochają nie zdradzają, zdradziłeś nie kochasz.

A co do b. kochanka. Fakt dalej się kumplujemy, ale dla mnie to nie problem (nie angażuję się już w tą relację). Mąż nie może ode mnie wymagać, abym z czegokolwiek dla niego zrezygnowała. Albo mnie bierze taką jaką jestem, z moją przeszłością, z moimi znajomymi, pasjami, pracą, albo się rozstajemy na dobre. On doskonale jest w temacie i wie wszystko o b. kochanku. Również jest świadomy, że kumplujemy się dalej. Nie mam zamiaru nic przed nim zatajać. Wystarczająco długo żyłam pod jego dyktando.

Piotr74 napisał/a:

A załóźmy, że Twój mąż dochowałby Ci wierności przez cały okres Twojego romansu. To co wtedy? Jaki inny powód byś znalazła, żeby nie czuć się winną rozpadu waszego małżeństwa?

Widzę, że nie rozumiecie mojego problemu. Ja doskonale wiem, że to ja zapoczątkowałam koniec naszego małżeństwa. Nie szukam dla siebie usprawiedliwienia, bo choćby założył sobie harem, to i tak to ja poprosiłam o rozstanie. Więc nie ma wątpliwości to ja przyczyniłam się do rozpadu.
Ja po prostu nie umiem zrozumieć faktu, jak osoba pokrzywdzona może jednocześnie i zdradzać i mówić kocham Cię. Wydaje mi się gdybym kogoś kochała i poszła z innym do łóżka, co w ogóle się wyklucza, ale załóżmy, że tak właśnie by było, to moje samopoczucie po tym wcale nie byłoby lepsze a wręcz odwrotnie. A on to ciągnął przez pół roku. Moim zdaniem nie można tu mówić o miłości do mnie.

Piotr74 napisał/a:

Postaraj się wczuć w jego sytuację, słyszy od własnej żony, że go nie kocha, że jest dla niej nikim, dowiaduje się o romansie i co, jak się miał poczuć. Zobacz jak Ty go poniżyłaś, przed znajomymi, przed nim samym. Każdy ma prawo w takiej sytuacji się pogubić, wiem to po sobie jak trudno jest określić wtedy własne uczucia.

Znam Twój wątek. Więc, no właśnie, postaraj się teraz Ty wczuć. Potrafiłbyś w tym stanie w którym teraz jesteś chodzić do łóżka z prostytutką? Mimo, że nie wyleczyłeś się z miłości do żony, to nie miałbyś żadnego oporu regularnie się z nią spotykać? Z tego co pamiętam, to pisałeś że nawet chcesz na razie dać sobie spokój ze spotkaniami z innymi kobietami, a co tu dopiero mówić o seksie.

Ja nie twierdzę, że Twój mąż w czasie waszej rozłąki robił dobrze czy źle, każdy ocenia to wedle własnego systemu wrtości, ale jestem w stanie go zrozumieć. Facet usłyszał od Ciebie co usłyszał i postanowił się ratować. To, że sypiał z innymi kobietami w tym czasie wcale nie musi oznaczać, że przestał Cię kochać, może te epizody miały mu dać siłę aby o Tobie zapomnieć lecz w ostateczności mu się to nie udało, bo uczucie do Ciebie byłomsilniejsze. Rozumiem tondoskonale, bo sam tak samo czuję i wiem, że najlepszym lekarstwem na zranione uczucie jest zaangażowanie się w nową relację, sam tak na samym początku robiłem zakładając konta na portalach randkowych i pisząc z innymi kobietami, ale na szczęście w porę się opamiętałem, między innym dzięki mądrym radom na tym forum. Dziś wiem, że gdybym to ciągną dalej to skrzywdziłbym moźe bogu ducha winna osobę bo nie jestem jeszcze gotowy na budowanie czegoś nowego z inną kobietą. Twojemu mężowi zwyczajnie, może nie miał kto pomóc w tych trudnych chwilach, nie miał kto doradzić, brałaś to pod uwagę? I na koniec piszesz, że nie masz zamiaru z niczego rezygnować w tym z kontaktumz kochankiem, że żyłaś pod dyktando męża, wybacz ale ja widzę to zupełnie inaczej. Dla mnie to wygląda tak, że to on żył pod Twoje dyktando, Ty odeszłaś i on miał tonzaakceptować i jednocześnie wedle Ciebie nie miał prawa w tym czasie próbować jakoś poukładać własnegom życia, a teraz oczywiściem on musi Ciebie zaakceptować ze wszystkimimTwoimi wadami i oczywiście z kochankiem w odwodzie. Powiedz mi jak ty chcesz z takim podejściem odbudować wasze relacje, wasze małżeństwo? Gdzie Tym wszystkim dostrzegasz własny żal i skruchę? I na koniec gdzie tu jest miejsce na partnerskie relacje między wami? Jeżeli twierdzisz, że to mąż dyktował Ci warunki wcześniej i źle się z tym czułaś, to dlaczego chcesz teraz robić to samo? Z zemsty? Ja powiem Ci tylko tyle, że jeśli moja jż próbowałaby wrócić do mnie na takich warunkach, to od razu pokazałbym jej gdzie są drzwi, nawet bym z nią nie rozmawiał, bo chcąc coś ratować trzeba się zmienić pozytywnie oczywiście oraz niestety zrezygnować z części własnej niezależności. Ale to jest tylko moje skromne zdanie i Ty wcale nie musisz się z nim zgadzać. Pozdrawiam

215

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Ja po prostu nie umiem zrozumieć faktu, jak osoba pokrzywdzona może jednocześnie i zdradzać i mówić kocham Ci.

Nie zgadzam się z twoim stwierdzeniem, że mąż ciebie zdradzał ponieważ:
1.sama go zdradzałaś i odeszłaś od niego, przypuszczałaś ze jesteś w ciąży z kochankiem, powiedziałaś mężowi że go nie kochasz
2. był sam, był wolny i miał prawo decydować o sobie, nie zdradzał ciebie bo ciebie nie było, spotykał się na seks z kobietami co nie wyklucza tego, że ciągle myślał o tobie/kochał

216 Ostatnio edytowany przez Madowa (2015-03-15 22:13:21)

Odp: Kochanek zawiódł?

Ciężko mi to pojąć ale dobra, staram się.. Powiedzmy, że można kogoś kochać, jednocześnie uprawiając sex z innymi. Przyjmuję to do wiadomości, ale nie jestem w stanie zaakceptować.
Ja nie wymagałam od niego życia w celibacie. Życzyłabym sobie, aby w trakcie ekscesów łóżkowych nie wyznawał mi miłości. Bo gdy teraz padnie kocham Cię, nie uwierzę w to. Jego miłość już nie jest dla mnie prawdziwa.
W sumie to nie wiem co my chcemy stworzyć. Bo nie ma miłości z jego ani mojej strony. Ustaliliśmy że spróbujemy wspólnie funkcjonować. Układ? Chyba tak.

A ze znajomości z b. kochankiem nie zrezygnuję dla zasady. Nie jestem gotowa na poświęcenia dla niego, tym bardziej po tym co się dowiedziałam.
Fakt, czasem sobie myślę, że dużo ułatwiłoby gdyby mi pokazał drzwi. Ale na to liczyć nie mogę.

217 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-03-15 23:06:36)

Odp: Kochanek zawiódł?
Iwona40 napisał/a:

Czy Waszym zdaniem, zrozumiałe jest zachowanie mężczyzny gdy...

Żona odchodzi mówiąc, że go nie kocha, a on z powodu smutku trafia w ramiona innych kobiet, ale jednocześnie zapewnia żonę że ją kocha i prosi o powrót?

Mi to się kłóci.

Tak, zawalił mu się świat, widocznie nie zna innych sposobów radzenia sobie z trudną sytuacją/odrzuceniem. Jest usprawiedliwiony.

Dla mnie nie jest ponieważ Primo nie robi się wroga z osoby którą się też zdradza(kto wie czy wcześniej tego nie robił) B) Nie widzę u niej zdrady bo przyznała się od razu do wszystkiego czyli było to rozstanie.Jeśli ktoś z was tak postąpił to OK możecie go usprawiedliwiać. Dla mnie spanie z więcej niż jedną osobą i równocześnie wyznanie miłości jest mega świństwem no chyba że gościu jest emską prostytutką.

218

Odp: Kochanek zawiódł?

Pawelo, sytuacja w jakiej znalazł się zdradzony mąż jest zupełnie odmienna od sytuacji żony. Tutaj nazywanie kogokolwiek niecenzuralnie nie zmienia faktów. Dyskusja o tym kto winny, kto większy grzech popełnił jest bezcelowa. Również ocena moralności obojga...

Madowa sądzę, że uznałaś się za "bardziej moralną i prawdomówną" niż twój mąż, po jego wyznaniu o seksie z innymi kobietami, dlatego przyszłaś na forum potwierdzić to.
Natomiast twoje słowa;

"W sumie to nie wiem co my chcemy stworzyć. Bo nie ma miłości z jego ani mojej strony. Ustaliliśmy że spróbujemy wspólnie funkcjonować. Układ? Chyba tak.

A ze znajomości z b. kochankiem nie zrezygnuję dla zasady. Nie jestem gotowa na poświęcenia dla niego, tym bardziej po tym co się dowiedziałam"

dowodem są na to, że nie jesteś uczciwa wobec meża i właściwie to niezdrowe relacje was łączą . Mam wrazenie, ze jesteś z nim dla kasy i za karę, ale może się mylę...
Skoro z twojej strony nie ma uczucia, to uczciwie byłoby się definitywnie z nim rozstać i nie roztrząsać tego, co robił  w przeszłości.

219

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa to, że miał seks z prostytutkami to jeszcze jakoś mogę zrozumieć w obliczu twojej zdrady i wyznania mu, że go nie kochasz. Można wpaść w traumę i robić rzeczy, których potem się żałuje czy nawet wstydzi.
Jednak fakt, że skąpił i skąpi na córkę świadczy wyraźnie o jego nieczystych intencjach. Może tak jak ty nie chcesz rezygnować ze znajomości z kochankiem to on z luzu jeśli chodzi o pieniądze na wspólne dziecko.
Gdyby mu zależało na tobie - serio, a tobie na nim byłoby zupełnie inaczej. Osobiście z wybaczeniem skąpstwa na dziecko miałabym spory problem. Wasze relacje nie są moim zdaniem dobre. Jest według mnie do bani i jak nie wyjaśnicie pewnych kwestii to szkoda tylko waszego czasu i emocji.

220

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Napisaliście: potrzebna jest komunikacja. Zgadzam sie, chcę szczerych rozmów o naszych uczuciach. Jednak z tego co zauważyłam to tylko ja się przed mężem otwieram. Głównie rozmawiamy o mnie. Dziś wręcz kazałam mu powiedzieć, opowiedzieć: co Ty czujesz obecnie? Jak oceniasz swój stan emocjonalny? Rozmawiaj ze mną o swoich przemyśleniach, wnioskach.. niech w końcu na boga zagości u nas komunikacja. Skwitował trzema, może czterema zdaniami.. ehhh.. nie wiem. Może musi się nauczyć.

Madowa napisał/a:

Wypytywał mnie od dłuższego czasu o szczegóły mojego romansu. W ten weekend znów chciał o tym pogadać.. po rozmowie wyjawił swoje tajemnice.

Modawa widzisz oczekiwałaś od niego szczerości i otwartości w rozmowie, z tym ze chyba przerosła Cie wiedza jaką Ci zafundował. Chyba nie tego oczekiwałaś. On sie otworzył do bólu , aby mieć już czysta kartę i niczego wobec Ciebie nie ukrywać. Mógł to ukrywać dalej - lepiej byś sie czuła jak wyszło by to po dłuższym czasie ?? Teraz masz sprawę jasną.


Madowa napisał/a:

Ale wiecie? Dokładnie tydzień temu zaczęłam się zastanawiać: póki mam tak częsty kontakt z byłym kochankiem to nie mam realnych szans na prawdziwe budowanie NAS (ja - mąż) od nowa. Uświadomiłam sobie, że to moje nieudane małżeństwo w porównaniu z "przyjaźnią" z b. kochankiem wypada blado, bardzo blado. Dlatego w niedzielę przeprowadziłam długą rozmowę z byłym i oznajmiłam, że chcę odsunąć bodziec który stawia moje małżeństwo w złym świetle, tzn. chcę urwać z nim kontakt. Właśnie po to abym mogła dać mojemu małżeństwu szansę.Wiem, że mam o co walczyć. Zrozumiałam, że pełna rodzina to wielka wartość. Ale taka prawdziwa a nie sztuczna.

Na prawdę można Ci zaufać skoro ???

Madowa napisał/a:

Po tej akcji zakończyliśmy romans. Znajomość trwa, ale wykluczyliśmy z niej sex.Fakt dalej się kumplujemy, ale dla mnie to nie problem,

A czy dla Twojego męża to też nie problem ?? Zgadza sie na Twoje kontakty z byłym kochankiem ??? Rozumiem że to działa w 2 str. czyli on również może " przyjaźnić  " sie z byłymi kochankami bez wkładu finansowego i bez seksu .


Madowa napisał/a:

Albo mnie bierze taką jaką jestem, z moją przeszłością, z moimi znajomymi, pasjami, pracą, albo się rozstajemy na dobre.

Może to zdanie powinno również Ciebie dotyczyć. Albo bierzesz męża jaki jest z jego przeszłością albo sie rozstańcie.

Madowa napisał/a:

W sumie to nie wiem co my chcemy stworzyć. Bo nie ma miłości z jego ani mojej strony. Ustaliliśmy że spróbujemy wspólnie funkcjonować. Układ? Chyba tak.

Tu sie z Toba zgodzę . Układ. Tylko każdy układ ma swoje warunki , a w tej chwili to chyba Ty te warunki ustalasz. Bo wiesz ze mąż nie odejdzie , bo czujesz ze  jemu bardziej zależy jak Tobie. Mam wrażenie że Ty jesteś z nim z poczucia winy, litości . Od Ciebie sie wszystko zaczeło wiec ciężko Ci teraz odejść .

Madowa napisał/a:

Fakt, czasem sobie myślę, że dużo ułatwiłoby gdyby mi pokazał drzwi. Ale na to liczyć nie mogę.

Ciężka sytuacja sad

221

Odp: Kochanek zawiódł?
Iwona40 napisał/a:

Madowa sądzę, że uznałaś się za "bardziej moralną i prawdomówną" niż twój mąż, po jego wyznaniu o seksie z innymi kobietami, dlatego przyszłaś na forum potwierdzić to.

W minionym roku mąż mnie nie oszczędzał, często zapominał o szacunku, o kulturalnych wypowiedziach, często odnosiłam wrażenie że ma nas za nic. Wkurzało mnie to ale wiele razy starałam się go usprawiedliwiać właśnie tym, że wywróciłam mu życie do góry nogami i to jest jego droga do uzdrowienia. Teraz, gdy znam prawdę, że za jego zachowaniem mogą się kryć manipulacje takich osób jak prostytutka, to wręcz w głowie mi się nie mieści ile faktycznie musiałyśmy dla niego znaczyć skoro był podatny na sugestie takiej osoby. I w momencie gdy sobie przypomnę, jak mówił o mnie wśród swojej rodziny, znajomych, sam nie mając czystego sumienia, nie wspominając nikomu słowem o swoich poczynaniach, to niestety nie potrafię stłumić tego gniewu który mnie ogarnia.
Boli mnie to, że po tylu latach spędzonych razem potrafił traktować mnie jak wroga, a córkę jak zło konieczne.


Iwona40 napisał/a:

Natomiast twoje słowa;

"W sumie to nie wiem co my chcemy stworzyć. Bo nie ma miłości z jego ani mojej strony. Ustaliliśmy że spróbujemy wspólnie funkcjonować. Układ? Chyba tak.

A ze znajomości z b. kochankiem nie zrezygnuję dla zasady. Nie jestem gotowa na poświęcenia dla niego, tym bardziej po tym co się dowiedziałam"

dowodem są na to, że nie jesteś uczciwa wobec meża i właściwie to niezdrowe relacje was łączą . Mam wrazenie, ze jesteś z nim dla kasy i za karę, ale może się mylę...
Skoro z twojej strony nie ma uczucia, to uczciwie byłoby się definitywnie z nim rozstać i nie roztrząsać tego, co robił  w przeszłości.

Mąż wie. Wie, że nie mogę mu powiedzieć, że kocham go jak kobieta mężczyznę, że go pożądam jak kobieta mężczyznę. Ale obiecałam sobie że będę próbować.. widzę, że on się zmienia. Chodzi na terapię, czyta książki psychologiczne. Teraz, gdy dostałam grubą cegłą w głowę - tak jak napisała ryba81, nie byłam przygotowana na taki kaliber - nie wiem czy będę umiała to przełknąć, już minęło ok 3 tyg odkąd wiem, a nadal jak tylko zacznę o tym myśleć, to mnie w środku rozpiera żal, gniew. I w jakiś sposób czuję się tą bardziej prawdomówną, może też dlatego że mąż do momentu przyznania się wiele razy podkreślał jak bardzo zakłamaną jestem osobą. Jak można tak mówić samemu mając sporo na sumieniu.
Również, krótko po zdobyciu wiedzy, pojawiła mi się myśl, że go wykorzystam finansowo, za karę. Płaciłeś w tysiącach prostytutce, to teraz wydawaj kasę na rodzinę, to Twój psi obowiązek. I nawet do tej pory po rozkminach pojawiają się te perfidne myśli. Ale gdy emocje opadną, wiem, że nic mi to nie da, że to mnie w żaden sposób nie uszczęśliwi, a nawet straciłaby na tym moja godność. Więc, nie, o kasę tu nie chodzi.
Póki co jeszcze nawet słowem się nie odezwałam, aby płacił na córkę wyższe alimenty. Mimo, że wiem, że jest to zasadne,bo córka sporo choruje, wiadomo, leczę ją prywatnie. On sam o niczym nie pomyśli. Jeszcze często rozlicza mnie z tych 5 stów które daje mi co miesiąc.
Już nie mówiąc o tym, że nie pozwalam mu na wspólnych wypadach za siebie płacić. Płacę sama, albo dogadujemy się że tym razem płaci on, a następnym razem ja. A wręcz pierwsza z pierwszych myśli gdy się dowiedziałam o wszystkim, była: zabieraj te swoje zakichane 5stów, brzydzę się Twoimi pieniędzmi. Daj premię swojej pani. Potem jednak popukałam się w głowę i kolejna myśl: nie, nie zrobię Ci tak dobrze.

ryba81 napisał/a:

A czy dla Twojego męża to też nie problem ?? Zgadza sie na Twoje kontakty z byłym kochankiem ??? Rozumiem że to działa w 2 str. czyli on również może " przyjaźnić  " sie z byłymi kochankami bez wkładu finansowego i bez seksu .

Tak, dla mnie to nie problem. Tzn mogę zaakceptować tą drugą kobietę, bo o prostytutce nie ma mowy, choćby ze względu na bezpieczeństwo córki i moje. Wiem, ze ona od niego oczekiwała pomocy, aby wydostać się z tego środowiska, a jak wiadomo alfonsi łatwo z tej branży nie wypuszczają. Oczywiście mój małżonek nawet sprawy sobie nie zdawał co nam mogło grozić. Tak więc o prostytutce może zapomnieć. Ale ta druga dziewczyna, ok. Wiem, że to samotna matka, która jest prostą, zwyczajną dziewczyną. Skoro dobrze się dogadują, to ok, czemu nie, mogą się przyjaźnić. Wiadomo, deklarujemy sobie, że nie zdradzamy się dalej. I myślę, ze już tyle przeżyliśmy, ze gdyby miało się coś takiego wydarzyć to obydwie strony poinformują o tym. To może paradoksalne i śmieszne, ale teraz stawiamy na szczerość do bólu. Tak więc, nie widzę przeszkód.
On oczywiście nie jest happy z mojej znajomości z byłym. Ale tak jak już napisałam. Nie zrezygnuję z niej dlatego bo on mnie o to prosi. Może przyjdzie czas, że sama dojdę do wniosku, że bez tej znajomości będzie nam lepiej, ale nigdy nie zrezygnuję na jego prośbę. Rezygnowałam już z wielu znajomych dla niego, a bo byli za bardzo towarzyscy, a bo ten się na ciebie gapił, a bo tamten zaprosił na wesele. Dość.

bet napisał/a:

Osobiście z wybaczeniem skąpstwa na dziecko miałabym spory problem.

Ja też mam z tym spory problem. A co gorsza, dziwna duma nie pozwala mi odezwać się w tej kwestii, nie chcę go prosić o pieniądze. To nie jest dla mnie komfortowa sytuacja.

222

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:
ryba81 napisał/a:

A czy dla Twojego męża to też nie problem ?? Zgadza sie na Twoje kontakty z byłym kochankiem ??? Rozumiem że to działa w 2 str. czyli on również może " przyjaźnić  " sie z byłymi kochankami bez wkładu finansowego i bez seksu .

Tak, dla mnie to nie problem. Tzn mogę zaakceptować tą drugą kobietę, bo o prostytutce nie ma mowy, choćby ze względu na bezpieczeństwo córki i moje. Wiem, ze ona od niego oczekiwała pomocy, aby wydostać się z tego środowiska, a jak wiadomo alfonsi łatwo z tej branży nie wypuszczają. Oczywiście mój małżonek nawet sprawy sobie nie zdawał co nam mogło grozić. Tak więc o prostytutce może zapomnieć. Ale ta druga dziewczyna, ok. Wiem, że to samotna matka, która jest prostą, zwyczajną dziewczyną. Skoro dobrze się dogadują, to ok, czemu nie, mogą się przyjaźnić. Wiadomo, deklarujemy sobie, że nie zdradzamy się dalej. I myślę, ze już tyle przeżyliśmy, ze gdyby miało się coś takiego wydarzyć to obydwie strony poinformują o tym. To może paradoksalne i śmieszne, ale teraz stawiamy na szczerość do bólu. Tak więc, nie widzę przeszkód.
On oczywiście nie jest happy z mojej znajomości z byłym. Ale tak jak już napisałam. Nie zrezygnuję z niej dlatego bo on mnie o to prosi. Może przyjdzie czas, że sama dojdę do wniosku, że bez tej znajomości będzie nam lepiej, ale nigdy nie zrezygnuję na jego prośbę. Rezygnowałam już z wielu znajomych dla niego, a bo byli za bardzo towarzyscy, a bo ten się na ciebie gapił, a bo tamten zaprosił na wesele. Dość.

Wiesz Ty chyba nie rozumiesz jednej podstawowej rzeczy. To nie tak, że powinnaś zrezygnować z kontaktu z kochankiem, bo mąż Cię o to prosi, czy żąda tego od Ciebie. Ty sam powinnaś wiedzieć, że chcąc odbudować wasze relacje, powinnaś kochanka wyrzucić z własnego życia. Według mnie tak to powinno wyglądać, ale może ja się nie znam i za mało znam życie sad

223

Odp: Kochanek zawiódł?

Piotr, wiem, że całe grono ludzi ma taki pogląd na sprawę jak Ty. Kochanka trza wyrzucić z życia. Ale co nam on może zaszkodzić jak my już od dawna nie sypiamy, oboje tak postanowiliśmy. Żadna strona nie musiała drugiej do tego nakłaniać. A kontaktu nie urywamy, bo się lubimy. I to chyba ja za mało znam życie bo dla mnie to nie jest zbrodnia. Facet ma na oku pewną kobietą i kibicuję im, może w końcu chociaż jemu uda się ułożyć życie. Wiem, powiecie powinnaś wiedzieć że masz zerwać kontakt przez wzgląd na męża. Ale czy to miałoby sens, robić dla męża coś czego tak na prawdę nie chcę robić? Bez sensu... Dopiero byłyby głupie sytuacje. Np: życzenia na święta, dzień kobiet czy inne bzdety, i co krycie się z tym, bo powiedziałam mężowi że nie mamy już kontaktu? Już to wszystko przerabiałam. I właśnie jestem mega na tym punkcie przewrażliwiona. Zbyt wiele ode mnie wymagał wcześniej, to sprawiło że teraz jestem wrażliwa na takie sytuacje i nie potrafię "chcieć" dla niego zrezygnować z jakiejkolwiek znajomości. Obojętnie czy to kochanek, czy pani zdzisia ze sklepu.

224

Odp: Kochanek zawiódł?

Ja już wymiękam... sad

Mąż przyjechał do domu w środę. Postanowiliśmy, że w piątek wyjedziemy na dwa dni w góry żeby choć trochę odpocząć (żeby nie było, sama finansowałam moje koszty). Zauważyłam, że coś jest nie tak. Tzn jeszcze przed wyjazdem zauważyłam pewne szczegóły. Wątpliwości odnośnie przeprowadzki, częste smsowanie, wieczorem zniknął na 15 min, wyszłam na dwór zawołać go, jednak nie znalazłam. W górach również często zaglądał do tel. W końcu dziś posłałam go żeby narąbał trochę drewna. W tym czasie zajrzałam w tel do jego gg. Wyjaśniło się. Dziewczyna, piszą od miesiąca. Oczywiście tęsknią za sobą, za wspólnymi rozmowami, ona się w nim zakochała, on póki co oferuje jej przyjaźń, ale widać bardzo mu się podoba jak mu wypisuje te wszystkie brednie. Konwersacja w tonie Kotku, Skarbie, tęsknię, nie mogę spać, tuliłbym się do Ciebie itp. Takie mizgi, że ja bym po 1 dniu takiej rozmowy Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Oczywiście wtedy gdy wieczorem zniknął na 15 min rozmawiał z nią przez tel, słyszał jak go wołam ale wolał poczekać aż sobie pójdę. W górach ponoć również wieczorem wyszedł na dwór bo miał taką ochotę zadzwonić, ale biedny nie mógł zasięgu złapać. Na szczęście myślał o niej i tym choć trochę poprawił jej humor, bo ona już cała zaniepokojona że może zapomniał o swoim Kotku przez te dwa dni.

Udało mi się przeczytać tylko niewielką część. Gdy narąbał drewna, wrócił do domu, zaprosiłam go na rolki. Najpierw zadałam kilka pytań, na które oczywiście znałam odpowiedzi, okazało się, że nadal kłamstwa mu lekko przychodzą. Później powiedziałam, że wiem o wszystkim.

Powiedzcie co ja mam robić??????
Tak mi szkoda córki. Pamiętam jak przeżyła nasze pierwsze rozstanie sad

225 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-04-06 21:10:32)

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Ja już wymiękam... sad

Mąż przyjechał do domu w środę. Postanowiliśmy, że w piątek wyjedziemy na dwa dni w góry żeby choć trochę odpocząć (żeby nie było, sama finansowałam moje koszty). Zauważyłam, że coś jest nie tak. Tzn jeszcze przed wyjazdem zauważyłam pewne szczegóły. Wątpliwości odnośnie przeprowadzki, częste smsowanie, wieczorem zniknął na 15 min, wyszłam na dwór zawołać go, jednak nie znalazłam. W górach również często zaglądał do tel. W końcu dziś posłałam go żeby narąbał trochę drewna. W tym czasie zajrzałam w tel do jego gg. Wyjaśniło się. Dziewczyna, piszą od miesiąca. Oczywiście tęsknią za sobą, za wspólnymi rozmowami, ona się w nim zakochała, on póki co oferuje jej przyjaźń, ale widać bardzo mu się podoba jak mu wypisuje te wszystkie brednie. Konwersacja w tonie Kotku, Skarbie, tęsknię, nie mogę spać, tuliłbym się do Ciebie itp. Takie mizgi, że ja bym po 1 dniu takiej rozmowy http://emotikona.pl/emotikony/pic/0vomit.gif
Oczywiście wtedy gdy wieczorem zniknął na 15 min rozmawiał z nią przez tel, słyszał jak go wołam ale wolał poczekać aż sobie pójdę. W górach ponoć również wieczorem wyszedł na dwór bo miał taką ochotę zadzwonić, ale biedny nie mógł zasięgu złapać. Na szczęście myślał o niej i tym choć trochę poprawił jej humor, bo ona już cała zaniepokojona że może zapomniał o swoim Kotku przez te dwa dni.

Udało mi się przeczytać tylko niewielką część. Gdy narąbał drewna, wrócił do domu, zaprosiłam go na rolki. Najpierw zadałam kilka pytań, na które oczywiście znałam odpowiedzi, okazało się, że nadal kłamstwa mu lekko przychodzą. Później powiedziałam, że wiem o wszystkim.

Powiedzcie co ja mam robić??????
Tak mi szkoda córki. Pamiętam jak przeżyła nasze pierwsze rozstanie sad

Roztrząsasz "drugą młodość" męża przez pryzmat dobra dziecka. A gdzie w tym jesteś Ty? Piszesz o nowej fance, dla której Twój mąż, inaczej niż dla Ciebie, jest godnym pożądania mężczyzną.
Czyżbyś była zazdrosna? Czy jednak wyłącznie troska o córkę każe Ci walczyć o niego?
Rozmawialiście o tym, co każde z Was rozumie pod pojęciem walki o małżeństwo? Odnoszę bowiem wrażenie, że już nic Was nie łączy.

226

Odp: Kochanek zawiódł?

Ja? Ja boję się samotności. Jest mi z nim fajnie. Umiemy się wzajemnie rozśmieszać, rozmawiać. Jednak brakuje "czegoś". Co to jest? Nie wiem. Ale chcę walczyć. Nie szkoda mi czasu na walkę. Jednak szkoda na oszukiwanie się. On dostaje od nowej fanki to czego nie dostaje ode mnie. Czyli karmy dla ego. Ona pieści właśnie jego ego. Z jego wypowiedzi można było wyczytać jak rósł gdy mu pisała jak ważny jest dla niej.
Ja nie jestem typem pieszczocha. Nie lubię nikomu słodzić. Po prostu to dla mnie dziecinne i bardzo płytkie. Tzn lubię się przytulić na koniec dnia i jego przytulić również. Poczuć bezpieczeństwo. Ale takie sceny jak wyżej opisane, to nie dla mnie.
On się tłumaczy tym, że ona nic dla niego nie znaczy, że pisał z nią z nudów, że to co pisał to nieprawda. Nawet nie spostrzegł kiedy ten kontakt przeszedł na takie tory. Zauważył, że idzie to w złym kierunku ale nie umiał wyhamować, żeby UWAGA jej nie było przykro i żeby nie urwała z nim kontaktu.

Czy ja jestem zazdrosna? Hmmm Jestem zła i boję się. W momencie, gdy postawiliśmy na nieograniczoną szczerość on wywija taki numer. Boję się, że będę znów musiała przechodzić przez to piekło co ostatnio. Jasne, że on mnie zapewnia że nadal chce walczyć, że przeprasza, ale mam wrażenie że oszukuje sam siebie. Nie wierzę już w jego słowa. Czy jest sens reanimować trupa?

227 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-04-06 21:51:23)

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Ja? Ja boję się samotności. Jest mi z nim fajnie. Umiemy się wzajemnie rozśmieszać, rozmawiać. Jednak brakuje "czegoś". Co to jest? Nie wiem. Ale chcę walczyć. Nie szkoda mi czasu na walkę. Jednak szkoda na oszukiwanie się. On dostaje od nowej fanki to czego nie dostaje ode mnie. Czyli karmy dla ego. Ona pieści właśnie jego ego. Z jego wypowiedzi można było wyczytać jak rósł gdy mu pisała jak ważny jest dla niej.
Ja nie jestem typem pieszczocha. Nie lubię nikomu słodzić. Po prostu to dla mnie dziecinne i bardzo płytkie. Tzn lubię się przytulić na koniec dnia i jego przytulić również. Poczuć bezpieczeństwo. Ale takie sceny jak wyżej opisane, to nie dla mnie.
On się tłumaczy tym, że ona nic dla niego nie znaczy, że pisał z nią z nudów, że to co pisał to nieprawda. Nawet nie spostrzegł kiedy ten kontakt przeszedł na takie tory. Zauważył, że idzie to w złym kierunku ale nie umiał wyhamować, żeby UWAGA jej nie było przykro i żeby nie urwała z nim kontaktu.

Czy ja jestem zazdrosna? Hmmm Jestem zła i boję się. W momencie, gdy postawiliśmy na nieograniczoną szczerość on wywija taki numer. Boję się, że będę znów musiała przechodzić przez to piekło co ostatnio. Jasne, że on mnie zapewnia że nadal chce walczyć, że przeprasza, ale mam wrażenie że oszukuje sam siebie. Nie wierzę już w jego słowa. Czy jest sens reanimować trupa?

Madowa,
Przecież to wszystko, co opisujesz jest takie typowe i schematyczne.
Nie wierzę, że tego nie widzisz, bo trochę zdążyłam Ciebie poznać na forum i wiem, że masz w głowie dość dobrze poukładane.
Nie warto wytracać energi i czasu na budowanie czegokolwiek z kłamcą i oszustem.
Jesteście dopiero na początku drogi ku odbudowie związku a on już kręci. MASAKRA!
Cele macie rozbieżne, bo jego priorytetem nie jest Wasze dobro, ale Jego dobre samopoczucie.
Wg mnie jeśli on nie zacznie nad sobą pracować to daremny Twój trud,:(

228

Odp: Kochanek zawiódł?
Przyszłość napisał/a:

Przecież to wszystko, co opisujesz jest takie typowe i schematyczne

Właśnie. Patrząc na to z dystansu wiem co powinnam zrobić. Ale gdy dopuszczę emocje to już nie jest takie proste.

Rozmawiałam dziś z tą kobietą przez tel. Zadzwoniła do mnie. Oczywiście tłumaczyła się tak jak mąż, że to żarty itp
Że dopiero teraz gdy to się wydało widzi jaki błąd popełnili. Ja jej tylko podziękowałam za otwarcie oczu po raz kolejny. Zgodziłam sie na ten tel wyłącznie dlatego, bo chciałam uzyskać nr do jej chłopaka. Przesłała mi go.

Zadzwoniłam. Wiedział już o wszystkim. Co najlepsze: prosił mnie najpierw w jej imieniu o szansę dla męża, a potem w swoim. Kuźwa, szok. Cyrk na kółkach. Ten chłop chyba urodził się bez jaj. Puścił jej to płazem. Dla niego najważniejsze, że nie uprawiali sexu. No ale cóż, nie moje małpy.. Chyba, że gościu był podstawiony, bo naprawdę aż ciężko uwierzyć, że tak mu zależało bym dała mężowi szansę.

Doradźcie mi jak mam się trzymać twardo? Jak nie ulec błaganiom męża? Szkoda mi go gdy patrzę jak teraz cierpi, ale ile mogę znosić? Ile dawać szans? Przecież jak teraz mu to tak łatwo wybaczę to za jakiś czas historia się powtórzy.

229

Odp: Kochanek zawiódł?

Przed chwilą spytałam męża przez tel czy ten facet z którym wczoraj rozmawiałam to partner jego lubej.A raczej zablefowałam, że jestem pewna że to nie był on. Odpowiedział, że mam rację. Że to był jej kolega. Że on nie wiedział, że ona mnie wkręci. Ale oczywiście gdy się dowiedział nie poinformował mnie o tym. Chyba wolał być lojalny w stosunku do koleżanki, nie do żony. Albo myślał, że serce mi zmięknie jak zobaczę podejście jej "partner" do tej sprawy. Śmierdziało mi to na kilometr. Jednak intuicja jeszcze mnie nie zawodzi.

230

Odp: Kochanek zawiódł?

Normalnie "Moda na sukces" rodzimej produkcji :-)  Bagienko, w którym tapla się coraz więcej postaci.
Moim zdaniem zasługujecie na siebie oboje. I tylko córki szkoda, bo z takimi wzorcami może sobie nie poradzić ze związkami w dorosłym życiu.
Ty zaczęłas ten cały cyrk, jak byś się nie tłumaczyła i wybielała to była zdrada. I gdybyś faktycznie uderzyła się w piersi, odeszła, pozwoliła sobie i jemu ułożyć życie na nowo, nie byłoby to godne potępienia. Mały poślizg, zdarza się.  Ale te rozkminy o winie męża, bo zazdrośnik, itd, te pretensje o współżycie z dwiema kobietami i możliwość zarażenia Cię,  gdy Ty ryzykowalas identycznie wcześniej także jego zdrowiem bzykajac się z kochankiem bez zabezpieczenia. I wreszcie to śledztwo odnośnie laski z netu...Ta Twoja urażona niewinność... Sorki, ale to niesmaczne. Stworzyłaś potwora. Może i byłby taki,  ale bardziej prawdopodobne, że to Twoje czyny mu na to pozwoliły. Karma jednak istnieje. Lub bardziej z polska. "kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada".

231

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Przed chwilą spytałam męża przez tel czy ten facet z którym wczoraj rozmawiałam to partner jego lubej.A raczej zablefowałam, że jestem pewna że to nie był on. Odpowiedział, że mam rację. Że to był jej kolega. Że on nie wiedział, że ona mnie wkręci. Ale oczywiście gdy się dowiedział nie poinformował mnie o tym. Chyba wolał być lojalny w stosunku do koleżanki, nie do żony. Albo myślał, że serce mi zmięknie jak zobaczę podejście jej "partner" do tej sprawy. Śmierdziało mi to na kilometr. Jednak intuicja jeszcze mnie nie zawodzi.

Madowa, ile Ty masz lat, że bawisz się w coś takiego ?
15 ?
No weź daj spokój, mąż w jawnym związku emocjonalnym z inną, a nawet z innymi kobietami.
Normalnie jego serce jest jak autobus dalekobieżny, 53 miejsca siedzące.
A Ty bawisz się w ciągłe dochodzenia, przeszpiegi - sprawia to tylko, że za każdym razem odnajdujesz kolejną "laleczkę". I kolejną i kolejną.
A teraz jeszcze bawisz się w rozmowy telefoniczne z Lalątkami ?!
Czyś Ty rozum postradała ?
Jak tak dalej pójdzie to najdalej w przyszłym miesiącu już całe osiedle będzie do Ciebie dzwonić, usprawiedliwiając Twojego męża, a Ty będziesz wysłuchiwać i pytać o wersję wydarzeń każdej sąsiadki ?
Dla mnie to jakaś farsa jest. Nawet już nie komedia.
W sensie, że żałosne to wszystko a nie śmieszne ...

232

Odp: Kochanek zawiódł?

Masz rację, dziś mam sama do siebie żal, że wdałam się w jakiekolwiek rozmowy z tymi aktorami.
Ostatecznie postawiłam wszystko na jedną kartę. Powiedziałam mężowi, że to koniec. Bo faktycznie na chwilę obecną po prostu nie jestem w stanie tego przeskoczyć. Mimo, że szkoda mi nas to nie mam pojęcie jak miałoby to teraz wyglądać. Strasznie mi przykro, rozwaliliśmy rodzinę.
Jednak zostawiłam po cichu lekko otwartą furtkę. Poobserwuję go. Czas szybko zweryfikuje czy dzisiejszy żal i błagania są prawdziwe.

Dziękuję wszystkim za rady które zostały mi tu udzielone.
Pozdrawiam was ciepło

233 Ostatnio edytowany przez Iwona40 (2015-04-09 21:34:56)

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa. przykre to co sobie oboje zrobiliście sad
Jak córka znosi tą sytuacje?

234

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

.... Mimo, że szkoda mi nas to nie mam pojęcie jak miałoby to teraz wyglądać. Strasznie mi przykro, rozwaliliśmy rodzinę....

... śmy ??
Czy nie powinno być rozwaliłam ?

Pozwolę sobie zacytować jeden z pierwszych Twoich wpisów w wątku W CAŁOŚCI, BEZ WYJĘĆ Z KONTEKSTU

Madowa napisał/a:

Z mężem rozmawiałam już w grudniu, gdy jeszcze nie znałam kochanka, powiedziałam mu o kryzysie jaki przechodzę. W lutym poinformowałam go o rozstaniu, tak więc mąż jest świadomy że to koniec naszego małżeństwa. Fakt, nie wie o kochanku. Póki nie dostanę rozwodu, nikt się o tym dowiedzieć nie może. Wszyscy są po stronie mojego męża. Myślą że uderzyło mi do głowy z rozwodem. Boję się że jeśli sprawa wyszłaby na jaw, mógłby wnieść o rozwód z mojej winy i próbować odebrać mi córeczkę.

235 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-04-10 01:17:50)

Odp: Kochanek zawiódł?

dodam tylko, bo nie mogę edytować,
od początku czytam ten watek, trzymałem kciuki ale jakiś czas temu zaczęłaś chocholi taniec.
Nie możesz oczekiwać głaskania po główce.
Przecież to było świadome działanie, z zacytowanego wpisu wynika, że zdawałaś sobie sprawę co robisz, kochanek -> koniec małżeństwa ze wszystkimi konsekwencjami.
Potem doskonale wiedziałaś, że by cokolwiek ratować koniecznie musiałabyś zerwać z kochankiem, stało się tak ?
Nie bronię męża ale ... to Ty podpaliłaś lont i dmuchałaś gdy przygasał, a teraz dziwisz się , że pierd0Inęło ?
I najważniejsze: co z kochankiem ? POWINIEN ZNIKNĄĆ ! Zniknął ?
Nie, bo Ty nie chcesz. Nie chcesz zerwać z KOCHANKIEM !
Przepraszam ale ciśnie mi się powiedzenie "zesrała się bida i płacze"
i jeszcze jedno
KTO SIEJE WIATR ....

a siejesz go nadal

jeśli chcesz zmian musisz zacząć od siebie, 100 % zmian, a nie ochłapy, które wg Ciebie powinny być zauważone.

236

Odp: Kochanek zawiódł?

Racja. Boże teraz to widzę, były kochanek musi zniknąć. Ta sytuacja mi to uświadomiła.
Mąż mi wczoraj napisał, że ta kobieta ma żal do siebie. Niech wybaczy ale nie wierzę w ten żal.
Osiągnęła swój cel. No bo przecież jaki był jej cel? Chciała być wiecznie wirtualną znajomą?
Wyznawała mu miłość, planowali spotkanie. Więc satysfakcjonowałoby ją bycie tą drugą? W efekcie chciałaby aby mąż w końcu wybrał pomiędzy nią a mną. Chciała aby mąż jej pragnął. Chciała rozpieprzyć resztki fundamentów, które oboje staraliśmy się odbudowywać. A raczej wydawało mi się że je odbudowujemy. Mąż po cichu rozdeptywał te kruche fundamenty. Skróciłam jej drogę, oddaję jej męża już teraz, w całości. Sama jest w trakcie rozwodu i nie powstrzymało ją to przed romansem z żonatym facetem.
No i analogicznie pomyślałam o moim byłym. Ciągle go miałam za fajnego faceta. Fakt jest mądry i wydawałoby się ma system wartości. Ale chyba mi on przestał odpowiadać. Nie miał oporów nawiązać romansu z mężatką. Wiem, że to może z moich ust niesmacznie brzmieć, ale postarajmy się wyjść poza ramy. No i fakt jest taki, że gdybym tylko wykazała chęć to on nie odmówiłby mi. Mogę postawić znak równości pomiędzy nim a kochanką męża. Co sprawia, że nie mam ochoty nawet na telefoniczne podtrzymywanie tej znajomości.

Mąż za tydzień będzie w PL. Spisuję wszystkie pytania do niego. Wszystkie moje przemyślenia. Chcę z nim szczerej rozmowy. Nie chcę aby tym razem nasze rozstanie wyglądało tak jak ostatnio. Nie chcę niedomówionych spraw. Prosiłam go, aby również nie bał się zadawać mi pytania. Chcę usłyszeć od niego co go boli. Czego ode mnie nie dostał, a szukał u innej. Czuł się nie ważny? Ale co dla niego jest wyznacznikiem ważności? Czułe słowa? Pieszczotliwe? Chciałabym, aby umiał mi logicznie odpowiedzieć na moje pytania. Boję się, bo on zazwyczaj nie zna odpowiedzi, albo odpowiada zbywająco: to była moja głupota, nic ona dla mnie nie znaczyła itp. Dopiero gdy ja sama przedstawię mu mój punkt widzenia, on się go trzyma i teraz non stop powtarza mi, że pisał z nią w tym stylu bo to go dowartościowywało, bo podobało mu się że umie w kimś wzbudzić emocje. Ale to ja mu podałam na tacy tą odpowiedź. Jeśli tym razem zapytam go czy nadal uważa tą kobietę za dojrzałą, to zapewne odpowie powierzchownie, nie wydedukuje logicznej odpowiedzi. I to mnie również przygnębia.

Myślałam, że wykonał jakąś pracę nad sobą. On zresztą tak nadal uważa. Moje zdanie jest takie: robi 1 krok do przodu potem 2 do tyłu. Mówi, że było mu dobrze ze mną w ostatnim czasie, że wiele ode mnie dostawał. Moje zdanie: od żony dostawał dużo, a to czego brakowało miał u innej. Nic dziwnego, że było mu dobrze. Przede mną odgrywał przechodzącego zmianę (przed sobą chyba też), a demony dokarmiał po cichu.
Wiecie, z chęcią dałabym nam kolejną szansę.. Ale on tak naprawdę nie poczynił żadnego postępu. A mieliśmy się brać za siebie. Boję się, że ten człowiek przede wszystkim sam przed sobą nie jest szczery. Że tak naprawdę lubi te swoje stare schematy i nie czuje potrzeby zmian. Przez jakiś czas faktycznie stara się i walczy z tym, ale w końcu ulega i znajduje "swoją działkę" u innej, a wtedy czuje błogi stan i tak mu dobrze.

Teraz jego rozpacz sięga zenitu. Pisał, ze chciał wsiąść w auto i wparować do mojej pracy błagając mnie na kolanach o wybaczenie. Ale fakt, że za góra miesiąc będzie już szukał pocieszenia najpierw w smsach i rozmowach z innymi, a potem w bardziej intymnych kontaktach dodatkowo mnie obciąża sad jakaż to silna musi być ta jego chęć ratowania małżeństwa skoro po miesiącu szuka zapchaj dziury.

I to nie jest tak, że się wybielam. Wiem ile jest mojego udziału w rozwaleniu rodziny. Biorę na siebie większość winy. Bo to ja pierwsza go odepchnęłam. Miałam prawo odejść. Ale dziś rozumiem, że nie w taki sposób. Czuję, że karma mnie dopadła. Że muszę teraz odpokutować za swoje przewinienia.

Ale nawet biorąc pod uwagę powyższe, nie mam prawa czuć się oszukana? Bo niestety tak się czuję. Mając pełną wiedzę o naszej przeszłości daliśmy oboje sobie szansę. To była nasza obopólna decyzja. Paradoksalnie wierzyłam, po tym wszystkim czego doświadczyliśmy, w totalną szczerość między nami. A tu zonk hmm Staram się nie wylewać na niego swojego żalu, mam tą świadomość co ciąży na moim sumieniu.

Co do córki. Póki co nie rozmawiałam z nią. Chciałabym aby ta rozmowa odbyła się w trójkę. Nie widzę po niej aby cokolwiek podejrzewała. Jednak ostatnio również tego nie widziałam, do momentu gdy sama zaczęła zasypywać pytaniami. Choć wydaje mi się, że tym razem jestem silniejsza i zapewniam jej większe poczucie bezpieczeństwa, co nie budzi podejrzeń że coś się dzieje.

Życzę spokojnej nocy wszystkim.

237

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa, wszystko ładnie pięknie.

Ale powiem Ci jedno - nie uważam siebie za super matkę, czy że mój instynkt macierzyński jest wybitniejszy niż instynkta inszych matek .... moje starsze córki mają 22 i 20 lat.
NIGDY. PRZENIGDY nie zaprosiłabym ich do takiej oczyszczającej rozmowy o związku rodziców "we trójkę" z ich ojcem, jak Ty napisałaś o swoim pomyśle.
Może gdyby miały odpowiednio lat 40, 38, może wtedy zdecydowałabym się na coś takiego.
Ale poniżej tej granicy wiekowej NIGDY.

Cóż takiego złego zrobiła Ci Twoja córka, że chcesz zafundować jej coś tak koszmarnego i bolesnego ?
Czym Ci aż tak bardzo zawiniła ?

238 Ostatnio edytowany przez Madowa (2015-04-11 23:24:36)

Odp: Kochanek zawiódł?

IsaBello uważam Cię za bardzo rozsądną kobietę. Zauważyłam to po tym jak się wypowiadasz i jaki poziom reprezentujesz.
Na pewno dobra z Ciebie matka..

Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałaś. Ja nie chcę wtajemniczać córki w szczegóły naszego rozstania.
Po prostu uważam, że dobrym krokiem będzie gdy wraz z mężem jednocześnie powiemy jej, że postanowiliśmy się rozstać co w żaden sposób nie wpłynie na nasz stosunek do niej. Czytałam książkę o momencie wprowadzenia dziecka w posiadanie wiedzy o rozwodzie. Pisano, że dobrym rozwiązaniem jest obecność obojga rodziców, aby maluch nie miał wątpliwości albo nadziei, że drugi rodzic nie potwierdzi stanowiska pierwszego.

Uważasz, że to zły pomysł, czy nie zrozumiałyśmy się wstępnie?

239

Odp: Kochanek zawiódł?

Ach, rozumiem teraz.
Przepraszam, źle zinterpretowałam Twoją wypowiedź.
Chyba wyczytałam i połączyłam w całość rzeczy, które miały zostać osobno.
Przepraszam Cię Madowa.

Jak najbardziej uważam, że to dobry pomysł.
Ale tylko w wypadku, kiedy oboje będziecie już absolutnie pewni tej decyzji.
Dla córki będzie to bardzo trudny i bolesny moment. Musicie zapewnić jej wsparcie i dodawać otuchy.
A później przyjdzie najważniejsze i najtrudniejsze dla Was obojga.
Będziecie musieli to wszystko co obiecacie córce i całą Waszą miłość i troskę - pokazać i potwierdzić Waszym postępowaniem ...

240

Odp: Kochanek zawiódł?

Rozmowa z córką będzie ostatnim krokiem, po definitywnym zakończeniu naszego małżeństwa.

Ja cały czas jeszcze mam nadzieję, choć czuję że się łudzę... ale może jeszcze on mnie zaskoczy?
Powiedziałam mu, że to koniec bo chcę zastosować terapię szokową. Może to go otrzeźwi i wreszcie postawi do pionu.
Nie chcę oczywiście ciągnąć tego w nieskończoność, ale wystarczy mi choćby jeszcze dwu, trzytygodniowa obserwacja.
Obserwacja jego zaangażowania i chęci do ratowania nas. Jeśli uzyskam realne sygnały do wejścia z nim ponownie we współpracę, to odpowiem na te sygnały pozytywnie i podejmę ją.

Chciałabym, aby on tak łatwo nas nie odpuszczał. Aby dał mi szansę dania nam szansy smile Teraz wszystko jest w jego rękach, w jego podejściu. Mówił, że będzie o nas walczył, czas to szybko zweryfikuje.

Czy znacie może jakieś filmy, które dodają pewności siebie? Takie podbudowujące człowieka?

Albo skłaniające do refleksji.
W jednym z wątków Iwona40 poleciła Huśtawkę. Obejrzałam. Podpisuję się, godny obejrzenia dla par które borykają się ze zdradą.

241 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-04-12 21:17:10)

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

...Chciałabym, aby on tak łatwo nas nie odpuszczał. Aby dał mi szansę dania nam szansy smile Teraz wszystko jest w jego rękach, w jego podejściu. Mówił, że będzie o nas walczył, czas to szybko zweryfikuje....

Zrozumie ale pod jednym warunkiem, (nie dosłownie) ale on potrzebuje by go "wziąć za klapy", przecież wiesz, ze my jesteśmy z Marsa Wy z Wenus.
Przycisnąć do ściany i mu wykrzyczeć "WALCZ O NAS, NIE PODDAWAJMY SIĘ !", puść go i obserwuj jak schodzi z niego powietrze, im dłuższy wydech tym większe szanse wink

Terapia "domyśl się" nie ma szans.


ale tylko jeśli ...
.. rzeczywiście zrozumiałaś, że układ nawet koleżeński Ty+Kochanek to dalsza destrukcja

242

Odp: Kochanek zawiódł?
bullet napisał/a:

Zrozumie ale pod jednym warunkiem, (nie dosłownie) ale on potrzebuje by go "wziąć za klapy", przecież wiesz, ze my jesteśmy z Marsa Wy z Wenus.
Przycisnąć do ściany i mu wykrzyczeć "WALCZ O NAS, NIE PODDAWAJMY SIĘ !", puść go i obserwuj jak schodzi z niego powietrze, im dłuższy wydech tym większe szanse wink

Terapia "domyśl się" nie ma szans.


ale tylko jeśli ...
.. rzeczywiście zrozumiałaś, że układ nawet koleżeński Ty+Kochanek to dalsza destrukcja

Dokładnie ....szkoda czasu na "domyśl się" lepiej bez ogródek i prosto z mostu wtedy będziesz miała pewność że do niego dotarło choćby to miało boleć. A co do kochanka to powinien już dla ciebie nie istnieć.

243 Ostatnio edytowany przez Madowa (2015-04-12 22:25:31)

Odp: Kochanek zawiódł?

A co powiecie na to, że on cały czas podtrzymuje z nią kontakt? Nawet gdy postawiłam Go pod ścianą, myślałam, że zastosowałam terapię szokową. Oj, ja głupia. A on nadal trzyma ją w obwodzie, nie odmówił sobie nawet wczoraj nazwać ją Kochanie sad

Od dziś mam pełen dostęp do jego wiadomości. Mogłam poczytać jak to bardzo jest w niej zakochany i gdyby nie córka to....
Albo jak bardzo żałuje, ze to nie Jego pani jest na moim miejscu.

Nie wiem czy jestem w stanie to wziąć na klatę.

244

Odp: Kochanek zawiódł?

Jak dla mnie Madowa, to to jest pozamiatane ....

245 Ostatnio edytowany przez Madowa (2015-04-12 22:40:58)

Odp: Kochanek zawiódł?

On cały czas mnie błaga o szansę... ale co z tego jak jednocześnie swoją panią nazywa mianem Kochanie sad

Jak wierzyć w szczerość tych błagań?

Ona jest w trakcie rozwodu i ma wiele problemów. A on jest jej pocieszycielem. Biedna kobieta.

Zresztą teraz ich konwersacja to przede wszystkim.

Ona: przepraszam, to wszystko przeze mnie.
On: nie przepraszaj to nie twoja wina.
Ona: ja czuję się winna bo wiem że poczułam coś czego nie powinnam.
On: nie miej do siebie pretensji. To ja Cie przepraszam.

No i tak oboje się przepraszają i dzwonią do siebie itp itd

A w stosunku do mnie czuję, że lada chwila zaczną się pretensje i zarzuty jeśli nie odpowiem pozytywnie na jego błagania.
Do mnie nie będzie miał tyle cierpliwości co do pani.


Boże, jak mi przykro sad

246

Odp: Kochanek zawiódł?

Moja Droga. Nie możesz wierzyć w szczerość tych błagań, bo nic szczerego w nich nie ma. Przecież widzisz to sama ....
Sedno problemu tkwi w tym, że on chce mieć u Ciebie i ją.
I o to właśnie błaga.
Jeśli uwierzysz, to on dostanie właśnie to, czego tak bardzo pragnie.
I wiesz co, prawdopodobnie masz rację.
Jeśli teraz okazesz zdecydowanie, to z jego strony będzie gniew i agresor.
Bo automatycznie zmusisz go tym do rezygnacji z jednej z Was. A on tego bardzo nie chce, oj nie chce ...

247

Odp: Kochanek zawiódł?

Matko, straszne. Brrr... Przeczuwałaś to wcześniej czy cały czas miałaś nadzieję, że gra fair?

248

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

Od dziś mam pełen dostęp do jego wiadomości. Mogłam poczytać jak to bardzo jest w niej zakochany i gdyby nie córka to....
Albo jak bardzo żałuje, ze to nie Jego pani jest na moim miejscu.

Masz dostęp za jego wiedzą? Jednocześnie Cię błaga i dzieli się tym wszystkim? Czy sprawdzasz go bez jego wiedzy?

249 Ostatnio edytowany przez Madowa (2015-04-13 21:29:27)

Odp: Kochanek zawiódł?

Nie podejrzewałam nic, a nic.. do momentu gdy zaczął się migać z przeprowadzką, której tak pragnął. Tak mu się paliło, a tu nagle wątpliwości argumentowane bojaźnią o moje dobro. Czy nie lepiej mi będzie jak zostanę z córką u rodziców..

W tym momencie zaświeciła się czerwona lampka.. Potem zaczęłam zwracać na inne drobne szczegóły. Teraz to wszystko ułożyło się jak układanka.

Dostęp mam bez jego wiedzy. A raczej miałam, bo usunął dziś konto na gg. W sumie już nie jest mi potrzebny, wystarczająco dużo przeczytałam.

Czuję się tak rozwalona. Strasznie oszukana, poniżona... Karma istnieje.

250

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

... Karma istnieje ...

teraz przeczytaj tytuł wątku

251

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

/.../
Czuję się tak rozwalona. Strasznie oszukana, poniżona... Karma istnieje.

Kiedy zaczynałem czytać ten wątek, moja sympatia nie była po Twojej stronie. Powstrzymywałem się przed napisaniem czegoś w stylu KARMA, bo karma nie jest karą... Karma jest nauką... nawet nie nauczką. Teraz widzę, że Twój ex srodze się odegrał na Tobie. Czy to się Tobie należało? Uważam że nie, chociaż od początku mogłaś wszystko rozegrać po "ludzku". Pewnie zniszczeń w psychice i ego nie dało by się uniknąć, ale o ile mniejsze by były rozczarowania. I pewnie mniejsze by było skołowanie niepewną sytuacją Waszej córki. Ani Ty, ani tym bardziej on, nie potrafiliście skupić się wyłącznie na sobie, w Waszym życiu na stałe zadomowiły się boczniaki. On bo musiał pewnie odreagować, podbudować swoje ego, a Ty napisałaś dlaczego...
Wyszło na to, że dorośli rozegrali swoja mała wojenkę, a najbardziej ucierpiało na tym dziecko.
Teraz trzymam kciuki za Twoje doprowadzenie wszystkiego do jako takiej normalności, dla normalności dziecka...

252

Odp: Kochanek zawiódł?

Trudno, stało się i się nie odstanie.
Najlepiej byłoby dojść ze sobą do porozumienia i  żyć dalej spokojnie, bez rewolucji w życiu, zwłaszcza dla córki. Ale o ile Ty tego chcesz i być może dałabyś radę, on zmienił front. Wydaje mi się, że on ma nadzieję na związek z tamtą kobietą, ale chyba nie jest jej pewny i trzyma Cię jako drugą opcję. I jak wspominasz wcześniej, nawet po zejściu z Tobą mogłoby mu czegoś braknąć i po jakimś czasie szukałby kolejnej "zapchajdziury". Warto się tak męczyć, żyć w niepewności?
Żeby naprawić małżeństwo po takich przejściach, trzeba być stuprocentowo pewnym, że jednak to partner jest tą najbardziej odpowiednią osobą,  wybaczyć sobie wzajemnie,  i przede wszystkim zakochać się w sobie na nowo. Pewna jesteś, że dalibyście radę? Inaczej byłaby to reanimacja trupa, chwilowa i być może zakończona większym żalem.
Na dodatek to obsesyjne kontrolowanie go, nakręcanie się jego romansami. Ta sprawa zryła Ci  psychikę, warto ratować to co zostało w niej normalnego  i odciąć się. I tak zrobi jak zechce. Wzmocnij się, jakbyście tego nie rozwiązali, to nie koniec świata. A być może początek czegoś lepszego.
Przeprowadź może z nim tę rozmowę, spokojnie, szczerze. Wyznaj, że miałaś nadzieję na naprawę związku, że  jesteś gotowa zerwać kontakt z kochankiem. Zapytaj, jak on to sobie wyobraża, zmuś go do podjęcia decyzji, przynajmniej co do tej kobiety, niekoniecznie co do Was, choć wiedziałabyś, na czym stoisz. Może powie prawdę. On pewnie też nie jest jeszcze gotowy na ostateczne rozstrzygnięcia i rozwód. Ale niech wie, jakie jest Twoje stanowisko.

253

Odp: Kochanek zawiódł?

Madowa czy Ty zerwalas całkowicie kontakt z kochankiem czy dalej z nim korespondujesz?

254

Odp: Kochanek zawiódł?
bullet napisał/a:
Madowa napisał/a:

... Karma istnieje ...

teraz przeczytaj tytuł wątku

Czytam... chyba straciłam szacunek do siebie. To mnie musiało spotkać abym wiedziała jak mąż się czuł, kiedy powiedziałam, że odchodzę.
Czuję, że muszę Go za to przeprosić. Już Go przepraszałam, ale teraz nabiera to zupełnie innego wymiaru.
Boję się, że ta przeszłość zawsze będzie się za mną ciągnąć, że już nikt nigdy nie będzie chciał mi zaufać. Jestem człowiekiem z piętnem zdrady.

starlet007
Czy dalibyśmy radę? Ja nie dam rady. Bynajmniej nie teraz. Jestem wyczerpana tą historią. Non stop ryczę. Nie poznaje siebie, ja nigdy nie płaczę, a teraz nie umiem nad sobą zapanować. Zostałam dziś w domu, nie mogłam się pokazać w pracy, wyglądam jak zombie z opuchniętymi oczami. Nie widzę się już w tym wszystkim. U boku męża, który marzył, aby na moim miejscu była inna kobieta. Nie chcę hamować jego pragnień. To był zbyt duży kaliber, dotąd żaden jego czyn mnie tak nie rozwalił.

Cięgle utrzymuje, że nawet po rozwodzie będzie o nas walczył. Dziś nawet coś wspomniał, że rzuci pracę i wróci do PL, że musi w końcu zrobić porządek z własnym życiem. Tylko gdzie ja już taki zryw widziałam? Przecież wzięliśmy się w garść, myślałam że walczymy.
A On po prostu czekał, czekał jak się rozwiną uczucia pomiędzy nim, a panią. Dopiero po wyklarowaniu się co z nimi dalej chciał mi powiedzieć, że nasze dalsze starania nie mają sensu.

Secondo1
Nie kontaktuję się z kochankiem. Jutro zamierzam porozmawiać z nim i oficjalnie urwać tą znajomość. Przedstawię mu wszystkie powody. Bynajmniej Nim nie muszę się martwić, bo wiem że uszanuje moją decyzję i nie będzie mnie nękał.

Kolejno w sobotę czeka mnie szczera rozmowa z mężem. A potem chyba najgorsze - polubienie od nowa siebie i życie ze sobą w zgodzie.

starr napisał/a:

Wyszło na to, że dorośli rozegrali swoja mała wojenkę, a najbardziej ucierpiało na tym dziecko.

Chyba nie muszę pisać ile we mnie strachu o własne dziecko. To jest moja największa życiowa porażka, jako matka zawaliłam. Teraz mogę tylko nadrabiać i po prostu być obok niej, ale i tak nie uda mi się nadrobić rozwalonej rodziny. Wiem, że jej cierpienie, nocne płacze w moje ramie są nieuniknione. Strasznie się boję jak damy sobie radę. Ja jako pocieszycielka, ze świadomością, że łzy córki to moja wina i Ona, mała, wrażliwa, zraniona dziewczynka.

255

Odp: Kochanek zawiódł?
IsaBella77 napisał/a:

Jak dla mnie Madowa, to to jest pozamiatane ....

I bardzo dobrze, wcale nie jest mi jej żal.


Karma!

256

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

/.../

starr napisał/a:

Wyszło na to, że dorośli rozegrali swoja mała wojenkę, a najbardziej ucierpiało na tym dziecko.

Chyba nie muszę pisać ile we mnie strachu o własne dziecko. To jest moja największa życiowa porażka, jako matka zawaliłam. Teraz mogę tylko nadrabiać i po prostu być obok niej, ale i tak nie uda mi się nadrobić rozwalonej rodziny. Wiem, że jej cierpienie, nocne płacze w moje ramie są nieuniknione. Strasznie się boję jak damy sobie radę. Ja jako pocieszycielka, ze świadomością, że łzy córki to moja wina i Ona, mała, wrażliwa, zraniona dziewczynka.

Macie sporo pracy przed sobą. Przede wszystkim zapewniać, córkę, że to co się u Was stało, to nie jest jej winą. I powtarzać to do znudzenia, tak samo jak powtarzać, że oboje, niezależnie czy razem, czy osobno, bardzo ja kochacie. Skoro jest wrażliwa, to musi to wszystko być przekazywane jej w sposób delikatny, ale bardzo sugestywny. Będziecie potrafili?

257

Odp: Kochanek zawiódł?

Mąż we wtorek wieczorem rzucił wszystko w pracy, nic nikomu nie mówiąc wsiadł w samochód i pojawił się u mnie w środę rano.
Spędziliśmy razem całe dwa dni. Był płacz, były rozmowy, była cisza... Myślałam, że nie będę potrafiła na Niego spojrzeć,
ale po pierwszej szczerej rozmowie poczułam, że chcę się wtulić. I tak też zrobiłam... Było lżej.
Pierwszy raz poczułam, że tylko wybaczenie może Nas oczyścić i pozwoli trwać w przyjaźni. Bo niestety tylko tyle, albo aż tyle mogę mu dać.
Coś we mnie zdechło, umarło to co cały czas podpowiadało: próbuj, walcz! Nie wiem czy to chwilowe, czy trwałe. Nie mam siły się zastanawiać,
chcę się odbudować. Odbudować w końcu własną osobę, duszę + ciało.
Te dwa dni były bardzo efektywne. Czułam, że żegnamy Nasze małżeństwo, ale też czułam że dajemy początek czemuś nowemu.

Starr
Modlę się, aby mąż nie wykiwał Naszej córki. Zapewnia, że nie, że po rozwodzie będzie dalej dobrym ojcem. To mnie w pewien sposób uspakaja.
Jednak doświadczona zeszłorocznymi sytuacjami, mimo wszystko czuję niepokój, czy aby na pewno nie zawali. Pozostaje mu zaufać, jak przyjacielowi. Jeśli będziemy wspólnie współpracować to będzie najlepszy sposób na zmniejszenie cierpienia córki na tyle ile się da.

258

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

/.../ czułam że dajemy początek czemuś nowemu.

Ech!... Historia złożona z Twoich obu wątków pokazuje, że nie potraficie. Przynajmniej na razie. I Ty i on Macie inne priorytety, przynajmniej na razie. Na siłę nic nie da się zrobić w tak delikatnej materii jak związek po zdradzie. U Was jest jeszcze nierozwiązany problem jego zdrady odwetowej, na dodatek ciągle aktualny. Nie wiem, czy ktokolwiek będący aktywny na tym forum, potrafił by Wam podać jakiekolwiek logiczne i skuteczne rozwiązanie tej sytuacji. Do tego trzeba dobrej woli obu stron, a takiej u Was nie ma na chwilę obecną i prędko nie będzie, bo negatywne emocje są jeszcze, przynajmniej w nim. Dopóki to nie zostanie przerobione na relacje obojętne, nie widzę szans na budowanie niczego, co było by nowe...

Madowa napisał/a:

Starr
Modlę się, aby mąż nie wykiwał Naszej córki. Zapewnia, że nie, że po rozwodzie będzie dalej dobrym ojcem. To mnie w pewien sposób uspakaja.
Jednak doświadczona zeszłorocznymi sytuacjami, mimo wszystko czuję niepokój, czy aby na pewno nie zawali. Pozostaje mu zaufać, jak przyjacielowi. Jeśli będziemy wspólnie współpracować to będzie najlepszy sposób na zmniejszenie cierpienia córki na tyle ile się da.

Masz w tej chwili, jeśli chodzi o córkę, tylko jednego przyjaciela - siebie. Tylko temu przyjacielowi możesz wierzyć, ale czy bezgranicznie? Sama sobie odpowiedz... ja wiem tylko tyle ile wyczytam z Twoich Literek... Napisze tylko, że widziałem jak ojcowie gubią, poprzez swój egoizm i niezrozumienie sytuacji, swoje dzieci. Teraz One jako prawie dorosłe osoby, nie mają ani woli, ani ochoty, na kontakt z ojcem. Tego Wam nie życzę...

259 Ostatnio edytowany przez Madowa (2015-04-19 23:45:25)

Odp: Kochanek zawiódł?
starr napisał/a:

Nie wiem, czy ktokolwiek będący aktywny na tym forum, potrafił by Wam podać jakiekolwiek logiczne i skuteczne rozwiązanie tej sytuacji. Do tego trzeba dobrej woli obu stron, a takiej u Was nie ma na chwilę obecną i prędko nie będzie, bo negatywne emocje są jeszcze, przynajmniej w nim. Dopóki to nie zostanie przerobione na relacje obojętne, nie widzę szans na budowanie niczego, co było by nowe...

Mąż chciałby wrócić do tego co było.. nie chce abym rozmyślała o przyszłości. Typowe zamiatanie sprawy pod dywan.
Ja jednak tak nie potrafię. Przerabiam to sama ze sobą.

starr napisał/a:

Masz w tej chwili, jeśli chodzi o córkę, tylko jednego przyjaciela - siebie. Tylko temu przyjacielowi możesz wierzyć, ale czy bezgranicznie? Sama sobie odpowiedz...

Masz rację.. Dziś dowiedziałam się, że mąż ma ponownie problemy z alkoholem sad a więc w tej chwili to ja chcę być dla Niego oparciem. Nie ważne, że się rozwodzimy, nie zostawię Go samego z tym problemem. Nie pozwolę Mu się stoczyć. Przyjdzie być może czas, że będę patrzeć na silnego faceta w którym zobaczę przyjaciela. Bo w tej chwili widzę człowieka z potarganą psychiką, wiem że to moja wina.

260

Odp: Kochanek zawiódł?
Madowa napisał/a:

/.../
Masz rację.. Dziś dowiedziałam się, że mąż ma ponownie problemy z alkoholem sad a więc w tej chwili to ja chcę być dla Niego oparciem. Nie ważne, że się rozwodzimy, nie zostawię Go samego z tym problemem. Nie pozwolę Mu się stoczyć. Przyjdzie być może czas, że będę patrzeć na silnego faceta w którym zobaczę przyjaciela. Bo w tej chwili widzę człowieka z potarganą psychiką, wiem że to moja wina.

Czy Wiesz jak to robić aby nie stworzyć komfortu picia?
Czy Wiesz jak to robić aby samej się nie współuzależnić?
Czy Wiesz jak to robić aby uchronić dziecko przed złym wzorcem?
W tym konkretnym wypadku, nie jestem zwolennikiem działania li tylko z pobudek wyrzutów sumienia... Czemu? bo sama musiała byś być dużo silniejsza psychicznie od niego i być dla niego autorytetem... Jeżeli Twoja pomoc ma być skuteczna, skosultuj swoje działania z terapeutą od uzależnień...

Posty [ 196 do 260 z 301 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochanek zawiódł?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026